12.02.06, 14:57
NA ODWYRTKĘ

Pewien znany ekshibicjonista
Cześć nabożną wprost żywił dla wystaw,
Lecz gdy korzyść w tym zdybał,
Chętnie wszystko zakrywał,
Za sto złotych a czasem za trzysta.

(-) Pyckal, 1973
Obserwuj wątek
    • pyckal Re: limeryk 13.02.06, 01:42
      Nikt nie odpowie limerykiem?
      Może być stary a nawet wyświechtany.
      • zakkahletz Limerick (about Crew, though) 13.02.06, 02:18
        Mój ulubiony (a nad polskim będę musiał ciut pomyśleć):

        There was a harlot from Crew
        Who filled her vagina with glue.
        Once she said with a grin:
        "If they pay to get in,
        They can pay to get out of it too".
        • chomskybornagain1 Re: Limerick (about Crew, though) 14.02.06, 11:09
          a to moj uliubiony kiedys w kilblu widzialem

          There was a young monk in Siberia
          Whose existence grew drearier and drearier
          So he broke off his cell
          With a hell of a yell
          And eloped with the Mather Superior
          • anchan Re: Limerick (about Crew, though) 14.02.06, 11:25
            wink

            W tym klasztorze nad rzeką Orzyszą
            Pewien mnich tak zgnębiony był ciszą,
            Że wyskoczył z pościeli
            Z wrzaskiem wyrwał się z celi
            I natychmiast wziął ślub z przeoryszą.
      • pam31 Re: limeryk 13.02.06, 02:28
        Pyskalowi , powiedzmy, że z Łodzi,
        Zdaje się, że limeryk spłodził -
        Gdy w pierwszym wersie miasta
        Lub choćby wsi brak – basta!-
        Nie limeryk, a fraszka wychodzi.
        • pam31 Re: limeryk 13.02.06, 02:46
          Przepisuje z watku w "Notesie" :
          Pewien facet, jadąc fordem przez Łomżę,
          Tak się w kraksie wpłatał w auta złom, że
          Policjanci z drogówki
          Przecierali spojówki:
          Cóż, karnawał, facet w masce, daj łom-że!
          Autor: pamusz
          • zakkahletz No to jeszcze o Łomży: 13.02.06, 12:02
            Z dumą donoszę, iż poniższy limeryk jest mojego chowu:

            Jeden kleryk (bodaj było to w Łomży)
            Satanistę raz łapie - tfu! - w komży.
            Wrzeszczy: " sługo Rogacza!",
            Schwytanego wnet sflacza,
            A sflaczywszy, na wykłady z cnót dąży.
            • pam31 Re: No to jeszcze o Łomży: 13.02.06, 14:05
              Też z Notesu:
              Tak nam mówił zacny kapłan z Łomzy:
              -Cóz po chmurze, jesli deszcz z niej nie pomży,
              A karnawał bez grzeszków
              jest... -No, no! Bez uśmieszkow,
              Mówie wam to prywatnie, nie w komży!
              Autor: pamusz
              • anchan Re: No to jeszcze o Łomży: 14.02.06, 09:00
                Raz zaklinacz deszczu z Łomży
                Do obrzędów nie wdział komży
                Tylko wypił piwa beczkę
                I przysiągł, że za chwileczkę
                Łomżę zrosi oraz omży
                • ardjuna Re: No to jeszcze o Łomży: 14.02.06, 12:39
                  Raz ludzie z forum "O języku"
                  zabrali się do limeryków
                  i jako wynik twórczej ciąży
                  teksty sypneły się o Łomży.
                  A innych nazw jest wszak bez liku!
                  • pam31 Re: No to jeszcze o Łomży: 14.02.06, 14:19
                    ardjuna napisał:

                    >...(patrz wyżej)
                    > teksty sypneły się o Łomży.
                    > A innych nazw jest wszak bez liku!
                    Rzeczywiście - jest jeszcze sporo...
                    Perkusista rock-kapeli w Ręcznie
                    Dręczył żonę swą - slownie i ręcznie,
                    Prosiła: Jest karnawał,
                    Odpocznij, prac masz nawał!
                    On zaś na to po chamsku jej wręcz: Nie!
                    (Ręczno - duża wieś w pow. piotrkowskim)

                    Ten karnawał miss Białegostoku
                    przepracuje w dessous i szlafroku;
                    wprawdzie modelki gaża
                    liczbą zer nie poraża,
                    ale fiskus ma tę miss na oku.
    • yoric Re: limeryk 15.02.06, 15:18
      IMO naturalnym językiem dla limeryków jest angielski, ze względu na regularność
      rytmu, która pozwala na płynny ciąg słów. W polskim bardzo ciężko to osiągnąć. A
      już szczególnie trudna jest sztuka tłumaczenia limeryków, bo trzeba zachować
      treść, zadbać o rytm i o niewymuszony rym - i to wszystko naraz.

      Dwie moje próby tłumaczenia (naprawdę sporo nad nimi myślałem i nadal do
      perfekcji daleko...):

      Pewien pedał, co był z Waszyngtonu
      raz zaprosił lesbijkę do domu
      kłócił się z nią noc całą
      komu z nich wypadało
      zrobić co oraz czym oraz komu

      Raz zamówił botanik Jan Zwis
      telegrafem dwie lipki i cis
      otrzymał odpowiedź
      "panienki już w drodze,
      lecz po jaką cholerę ci lis???"

      pzdrv
      • flyap Re: limeryk 15.02.06, 15:47
        Na "Forum humorum" jest wątek z kilkoma setkami wpisów dotyczacych limeryków.
        Proponuję przenieść te produkcje własnie tam. Piszących jest tam sporo.Można
        tam zabłyszczeć.
        • zakkahletz "Zabłyszczeć" się na śmierć? ;) 15.02.06, 20:46


          flyap napisała:

          > Na "Forum humorum" jest wątek z kilkoma setkami wpisów dotyczacych limeryków.
          > Proponuję przenieść te produkcje własnie tam. Piszących jest tam sporo.Można
          > tam zabłyszczeć.
      • stefan4 Re: limeryk 16.02.06, 14:39
        yoric:
        > IMO naturalnym językiem dla limeryków jest angielski, ze względu na
        > regularność rytmu, która pozwala na płynny ciąg słów. W polskim bardzo ciężko
        > to osiągnąć.

        To ciekawe, po raz pierwszy spotykam się z pogladem, jakoby angielski nadawał
        się do poezji. A czy ktoś jeszcze ten pogląd podziela?

        Za astronoma spod Zagórza
        chciała się wydać pewna Róża.
        Lecz on na kobietę
        skierował lunetę
        i spytał: ,,Czemu taka duża?!''.

        Raz romantyczna dziewczyna z Miszewa
        chciała wiatr dosiąść i lecieć jak mewa.
        Z wielkim zapałem dziewczyna ta
        przeszła przez wszystkie kursy świata
        i teraz lata. Ale jej podwiewa.

        Czy masz zastrzeżenia do regularności rytmu i płynności ciągu słów? Jeśli tak,
        to przetłumacz na angielski, na pewno się poprawi...

        O gościu z Gdańska będą teraz wieści.
        Wpierw limeryków spłodził ze trzydzieści,
        potem przeczytał, rzekł: ,,
        • yoric Re: limeryk 16.02.06, 15:22
          > To ciekawe, po raz pierwszy spotykam się z pogladem, jakoby angielski nadawał
          > się do poezji. A czy ktoś jeszcze ten pogląd podziela?

          No to nie tak, że 'do poezji'. Mówimy konkretnie o limeryku, który jest formą
          specyficzną. Dobrze skonstruowanych limeryków można używać na fonetyce do
          uczenia rytmu, bo ten jest w nich bardzo regularny i wygląda tak (z
          dopuszczalnymi niewielkimi odstępstwami):
          .-..-..-
          .-..-..-
          .-..-
          .-..-
          .-..-..-
          (nieakcentowane/akcentowane sylaby)

          Można się tego nie trzymać, ale bez tego limeryki nie są po prostu takie krwiste.
          pzdrv
          • stefan4 Re: limeryk 16.02.06, 16:33
            yoric napisał:

            > > To ciekawe, po raz pierwszy spotykam się z pogladem, jakoby angielski nad
            > awał
            > > się do poezji. A czy ktoś jeszcze ten pogląd podziela?
            >
            > No to nie tak, że 'do poezji'. Mówimy konkretnie o limeryku, który jest formą
            > specyficzną. Dobrze skonstruowanych limeryków można używać na fonetyce do
            > uczenia rytmu, bo ten jest w nich bardzo regularny i wygląda tak (z
            > dopuszczalnymi niewielkimi odstępstwami):
            > .-..-..-
            > .-..-..-
            > .-..-
            > .-..-
            > .-..-..-
            > (nieakcentowane/akcentowane sylaby)
            >
            > Można się tego nie trzymać, ale bez tego limeryki nie są po prostu takie krwist
            > e.
            > pzdrv
          • stefan4 Re: limeryk 16.02.06, 16:42
            Przepraszam za pusty post, serwis Gazety właśnbie zrobił mnie w jajo. Spróbuję
            odtworzyć to, co ten serwis był łaskaw skierować do /dev/null.


            yoric
            > .-..-..-
            > .-..-..-
            > .-..-
            > .-..-
            > .-..-..-
            > (nieakcentowane/akcentowane sylaby)

            Wymuszasz rymy męskie. W języku polskim jest o nie istotnie trudniej niż w
            rosyjskim, a tym bardziej we francuskim.


            Rzekł komar z Bajora: ,,
            • yoric Re: limeryk 17.02.06, 01:16
              Jest cacy smile. Ale oprócz niego, z całego wątku tych polskich regularny
              rytmicznie jest tylko ten Anchan (o przeoryszy). Nie jest łatwo, bo w polskim
              mało które słowo ma 1 sylabę, zwłaszcza formy fleksyjne. W związku z tym cięzko
              manipulować akcentem.
              Tłumaczenie zaś limeryków to sztuka trudna a czasochłonna więc póki co sobie
              daruję smile. Poza tym to praca twórcza, przecież chodzi nie o treść, a
              o 'koncept' - np. mój o botaniku w oryginale był o etnologach, którzy
              zamówili 'two punts, one canoe'.
              Pozdrawiam

              PS: Zapomnieliśmy, że tak naprawdę kluczową cechą dobrego limeryka powinna
              być 'nieprzyzwoitość'!
    • zakkahletz Wspomnienia z pewnego kurortu 02.04.06, 02:22
      Ta noc wyraźnie sprzyja "tfurczości" - oto com spłodził:

      Jurny młodzian żył kiedyś w Pałandze,
      Co nic przeciw żadnej nie miał balandze.
      Aż się zbłaźnił na raucie,
      Przyłapany na gwałcie.
      Cóż, impreza ucierpiała na randze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka