Dodaj do ulubionych

bo tyś = boś ty

11.08.03, 23:07
Z tego, co jeszcze pamiętam, to w obrządku katolickim pojawia się modlitwa
lub inne pieruństwo (sorry...) ze słowami: "bo tyś...". Kończy się
chyba "...jest królem tego świata".

Całość ma sens następujący "bo ty jesteś królem tego świata", ale ze względu
na niewygodną ilość sylab, nastąpiło skrócenie.

Owo skrócenie "bo tyś" wydaje mi się dziwne, ale skoro używane w kościele,
to pewnie poprawne. Czy poprawne byłoby także "boś ty"?

Jak to jest z tą "odczepialną" końcówką? "Przyczepia" się do wszystkiego?
Obserwuj wątek
    • jacklosi Re: bo tyś = boś ty 12.08.03, 08:15
      Tak, przyczepia się gdzie może. Nawet bym zaryzykował: Bo ty królemś tego
      świata.
      Pozdrowienia, JK
      • reptar Re: bo tyś = boś ty 12.08.03, 14:39
        jacklosi napisał:

        > Tak, przyczepia się gdzie może. Nawet bym zaryzykował: Bo ty królemś tego
        > świata.



        Królemś czy królemeś? Jeśli wyraz kończy się spółgłoską, to raczej dodajemy -eś.
        Poza tym takie końcówki można też pisać z łącznikiem: królem-eś.

        Wreszcie: nie tak całkiem do wszystkiego mogą się przyczepiać. Jakieś tam
        ograniczenia są.
        • reptar Re: bo tyś = boś ty 12.08.03, 14:47
          O, mam!
          W "Innym słowniku języka polskiego PWN" piszą na str. XXXIX o oznaczeniu AGL
          (= aglutynacyjny):

          "Oznaczenie stosowane przy spójnikach i partykułach, które obligatoryjnie
          przyłączają końcówki osobowe czasu przeszłego. Przykładem jest 'oby' - możemy
          powiedzieć 'Obyś miał rację', nie możemy powiedzieć 'Oby miałeś rację'. Inne
          przykłady: 'żeby' ('Chcę, żebyś wrócił'), 'gdyby' ('Gdybym wiedziała, dałabym
          ci znać'), 'bodaj' ('Bodajś zdechł!')".



          BTW: Przykład na 'bodaj' pokazuje, że niekoniecznie musi być -eś, kiedy wyraz
          kończy się na spółgłoskę. Ale to, że jak spółgłoska, to -eś, to ja też w tym
          słowniku wyczytałem (w haśle "-ś").
          • jacklosi Re: bo tyś = boś ty 13.08.03, 09:03
            reptar napisał:

            > O, mam!
            > W "Innym słowniku języka polskiego PWN" piszą na str. XXXIX o oznaczeniu AGL
            > (= aglutynacyjny):
            >
            > "Oznaczenie stosowane przy spójnikach i partykułach, które obligatoryjnie
            > przyłączają końcówki osobowe czasu przeszłego. Przykładem jest 'oby' - możemy
            > powiedzieć 'Obyś miał rację', nie możemy powiedzieć 'Oby miałeś rację'. Inne
            > przykłady: 'żeby' ('Chcę, żebyś wrócił'), 'gdyby' ('Gdybym wiedziała, dałabym
            > ci znać'), 'bodaj' ('Bodajś zdechł!')".
            >
            >
            >
            > BTW: Przykład na 'bodaj' pokazuje, że niekoniecznie musi być -eś, kiedy wyraz
            > kończy się na spółgłoskę. Ale to, że jak spółgłoska, to -eś, to ja też w tym
            > słowniku wyczytałem (w haśle "-ś").

            Na pewno masz rację, ale królemś jakoś mi lepiej brzmi niż królemeś. Coś z tą
            regułą nie tak, może chodzi o spiętrzenie spółgłosek na końcu.
            A ta aglutynacja to po prostu subjonctif. Nasza Pani od rosyjskiego nie mówiła
            inaczej jak: Chciałabym zeby teraz weszliście do klasy.
            JK
            • stefan4 Re: bo tyś = boś ty 13.08.03, 09:34
              jacklosi:
              > Nasza Pani od rosyjskiego nie mówiła inaczej jak: Chciałabym zeby teraz
              > weszliście do klasy.

              To jest zrozumiałe.

              ,,Chciałabym, żeby terazście weszli do klasy''
              • jacklosi Re: bo tyś = boś ty 13.08.03, 11:26
                stefan4 napisał:

                > jacklosi:
                > > Nasza Pani od rosyjskiego nie mówiła inaczej jak: Chciałabym zeby teraz
                > > weszliście do klasy.
                >
                > To jest zrozumiałe.
                >
                > ,,Chciałabym, żeby terazście weszli do klasy''
                • stefan4 Re: bo tyś = boś ty 13.08.03, 11:51
                  jacklosi:
                  > W tym przypadku właśnie "żeby" jest tym subżonktiwem (subjunktiwem), zwanym
                  > inaczej aglutynacją (chyba że inaczej, bo zapomniałem już tego ładnego słowa),

                  Czegoś nie skumałem, prawda? Zupżonkoś, czy jak mu tam, jest formą czasownika,
                  więc ,,żeby'' się nie załapie. Natomiast ,,żeby'' może domagać się tej formy
                  czasownika.

                  jacklosi:
                  > i posiada ekskluzywność na dołączenie -śmy.

                  Masz na myśli wyłączność lub monopol, prawda? Bo w tym wchodzeniu do klasy nie
                  ma przecież nic specjalnie ekskluzywnego. Ja myślę, że ono nie ma monopolu,
                  tylko prawo pierwokupu. Zwróciłem uwagę, że dołączenie ,,-śmy'' do różnych
                  wyrazów w zdaniu powoduje różnice w stopniu jego niezrozumiałości. Czyli to nie
                  jest albo-albo; raczej pewne pozycje są jeszcze gorsze niż inne. Czyli
                  występuje tu jakieś stopniowanie niepoprawności.

                  Dlaczego tak jest, że nie odczuwamy tych zlepków jako tak samo niepoprawne i
                  niezrozumiałe, tylko pewne są gorszymi błędami niż inne?

                  > Może zapytajmy eksperta.

                  Czyli kogo?

                  - Stefan
                  • jacklosi Re: bo tyś = boś ty 13.08.03, 14:31
                    stefan4 napisał:

                    > jacklosi:
                    > > W tym przypadku właśnie "żeby" jest tym subżonktiwem (subjunktiwem), zwany
                    > m
                    > > inaczej aglutynacją (chyba że inaczej, bo zapomniałem już tego ładnego sło
                    > wa),
                    >
                    > Czegoś nie skumałem, prawda? Zupżonkoś, czy jak mu tam, jest formą
                    czasownika,
                    > więc ,,żeby'' się nie załapie. Natomiast ,,żeby'' może domagać się tej formy
                    > czasownika.
                    >
                    > jacklosi:
                    > > i posiada ekskluzywność na dołączenie -śmy.
                    >
                    > Masz na myśli wyłączność lub monopol, prawda? Bo w tym wchodzeniu do klasy
                    nie
                    > ma przecież nic specjalnie ekskluzywnego. Ja myślę, że ono nie ma monopolu,
                    > tylko prawo pierwokupu.

                    Zupżonkoś jest tak naprawdę trybem czasownika, zwanym po polsku chyba trybem
                    łączącym albo łącznym, z łaciny chyba subjunctivem, a subjonctivem po
                    francusku. Występuje na pewno we francuskim i w szczątkowej formie w
                    angielskim, jako wyjątkowe: If I were. Oznacza generalnie chcenie, życzenie
                    itp. I w tym trybie nie ma żeby poszliśmy, jest wyłącznie żebyśmy poszli. I to
                    jest właśne monopol, czyli ekskluzywność.

                    >
                    > Zwróciłem uwagę, że dołączenie ,,-śmy'' do różnych
                    > wyrazów w zdaniu powoduje różnice w stopniu jego niezrozumiałości. Czyli to
                    ni
                    > e
                    > jest albo-albo; raczej pewne pozycje są jeszcze gorsze niż inne. Czyli
                    > występuje tu jakieś stopniowanie niepoprawności.
                    >
                    > Dlaczego tak jest, że nie odczuwamy tych zlepków jako tak samo niepoprawne i
                    > niezrozumiałe, tylko pewne są gorszymi błędami niż inne?
                    >

                    Ja tego tak nie czuję, tzn. ze zrozumiałością pół biedy, ale granice
                    poprawności nie to że znam, ale odczuwam. Jest jeszcze kategoria zręczności
                    wypowiedzi, i tu stopniowanie raczej jest na miejscu.

                    > > Może zapytajmy eksperta.
                    >
                    > Czyli kogo?
                    >
                    > - Stefan

                    Miałem na myśli Panią Kruszonę (bo chyba nie Kruszoną), ale to faktycznie nie
                    to furum.
                    Pozdrawiam, JK
                    • stefan4 Re: bo tyś = boś ty 13.08.03, 19:36
                      jacklosi:
                      > Zupżonkoś jest tak naprawdę trybem czasownika, zwanym po polsku chyba trybem
                      > łączącym albo łącznym, z łaciny chyba subjunctivem, a subjonctivem po
                      > francusku.

                      Tak, we francuskim bardzo żywy: ,,je veux qu'il s'en aille''. Ale czemu miałoby
                      to odpowiadać w łacinie, nie mam najzieleńszego. Z gramatyką łacińską rozstałem
                      się dawno, więc może nie pamiętam, ale ja bym powiedział ,,volio eum abire'', a
                      więc ,,chcę go odejść''. I wtedy zamiast legendarnego subiunctiva wskoczyłby
                      tam bezokolicznik.

                      Po polsku nie ma gramatycznej różnicy między tym łącznikowcem a zwykłym trybem
                      warunkowym, który też niewiele różni się od czasu przeszłego: ,,poszedł'' --
                      ,,poszedłby'' lub ,,by poszedł''

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka