Cenny anonim

05.06.09, 13:23
Na mój adres w pracy wpłynął anonim: niewielka książeczka pod tytułem
,,Domus anguli Puensis'', czyli ,,Chatka Puchatka'' po łacinie. Nie mam
pojęcia, kto mi to przysłał, bo nadawcy nie ma, ale poważnie
podejrzewam, że to jakaś część internetu zmaterializowała sie w realu.

W każdym razie informuję anonimowego ofiarodawcę, że jestem wdzięczny i
wzruszony, et gratias suavissimas ago.

A oto jedna z mruczanek:

Quo plus ningit
(Tiddely pum),
eo plus cadit nivis
(Tiddely pum),
et frigorem digitorum
(Tiddely pum),
ignorat quivis
(Tiddely pum).

- Stefan
    • brezly Re: Cenny anonim 07.06.09, 10:29
      Jezeli to jest w wersji elektronicznej, to prosze o przeslanie.
      Bardzo proszesmile

      B.
      • stefan4 Re: Cenny anonim 07.06.09, 13:04
        brezly:
        > Jezeli to jest w wersji elektronicznej, to prosze o przeslanie.
        > Bardzo proszesmile

        Jest papierowa, bardzo mi przykro...

        Ma numer ISBN 0 416 19490 7. To może pomóc w szukaniu, ale nie wiem na pewno,
        bo sam nie szukałem; mam ją już przecież.

        Na razie mogę najwyżej poczęstować Cię kolejną mruczanką.

        - Stefan
        • brezly Re: Cenny anonim 07.06.09, 14:02
          Poprosze. Jak rowniez o to jak przetlumaczone sa Hohonie (Heffalumpy)smile
          • stefan4 Re: Cenny anonim 07.06.09, 15:31
            brezly:
            > Poprosze.

            No przecież mruczankę o Tygrysku (,,Co zrobimy z Tygryskiem, gdy nam jeść nic
            nie będzie...'') zamieściłem już w poprzednim poście.

            brezly:
            > Jak rowniez o to jak przetlumaczone sa Hohonie (Heffalumpy)smile

            Heffalumpus, Heffalumpi. A Pułapka na Hohonie, to ,,Insidiae Heffalumpenses''.

            To nie jest tak piękne tłumaczenie jak Ireny Tuwim; mam wrażenie, że dość
            kurczowo trzyma się angielskiego oryginału. Ale cóż, gdyby tłumacz odszedł od
            oryginału, a jeszcze zabrał się za słowotwórstwo w łacinie, to nie dałby żadnej
            szansy czytelnikowi, który z łaciną spotkał się, jak większość z nas, na chwilę,
            wiele lat temu...

            - Stefan
            • brezly Re: Cenny anonim 07.06.09, 18:00
              A z tlumaczeniem pod nazwa "Fredzia Phi-Phi" sie zetknales? smile
              • stefan4 Re: Cenny anonim 07.06.09, 20:34
                brezly:
                > A z tlumaczeniem pod nazwa "Fredzia Phi-Phi" sie zetknales? smile

                Trzymałem przez chwilę w ręku. To tłumaczenie uznałem za wspaniały dowód na to,
                że wierność jest zaprzeczeniem piękna.

                - Stefan
                • drzejms-buond Re: Cenny anonim 08.06.09, 10:03
                  www.amazon.com/Winnie-Ille-Pu-Latin-Milne/dp/014015339X
                  specgram.com/CXLVIII.4/04.buendia.pooh.html
                  Ave!
    • ja22ek Re: Cenny anonim 08.06.09, 11:21
      Mruczanki nie trzymają się kanonu klasycznej poezji łacińskiej, jak
      zdążyłem się zorientować wink
      • stefan4 Re: Cenny anonim 08.06.09, 12:22
        ja22ek:
        > Mruczanki nie trzymają się kanonu klasycznej poezji łacińskiej, jak
        > zdążyłem się zorientować wink

        Klasycznej się nie trzymają. Ale w średniowieczu, to już często rymowano
        łacinę, np.

        Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus.
        Post iucundam iuventutem,
        post molestam senectutem,
        nos habebit humus.

        Albo jakieś takie pijackie teksty łacińskie:

        Vinum dulce, cor permulce,
        non te bibunt mali Turcae,
        sed tota christianitas.

        Starożytny Rzymianin, nawet jakby mu wytłumaczyli, na czym polega rymowanie, to
        nie zrozumiałby, dlaczego krótkie ,,-ce'' ma się rymować z długim ,,-cae''.

        Mruczanki w tym przekładzie czerpią zapewne z tej tradycji. Tylko że tłumacz
        nie chciał chyba odejść na milimetr od oryginału angielskiego, dlatego rymy też
        mu wychodziły nieszczególne. Ale on wiedział, że jego czytelnikami są w
        większości Anglicy, znający Kubusia Puchatka na wyrywki, oraz trochę (raczej
        słabo) władający łaciną. Każde odstępstwo od oryginału zmniejszałoby liczbę
        czytelników, rozumiejących ten oryginał.

        Sowa kiedyś pytała Puchatka, czy umie czytać. O ile pamiętam (piszę nie
        zaglądając do źródeł), Puchatek odpowiedział, że napis nad swoimi drzwiami
        potrafi przeczytać, bo Krzyś mu powiedział, co tam jest napisane. Otóż
        czytelnikom powiedziano w dzieciństwie, co jest napisane w tych książeczkach, i
        tylko dlatego potrafią oni je przeczytać nawet po łacinie.

        - Stefan
Inne wątki na temat:
Pełna wersja