janou 04.07.05, 23:10 skopiowalam watek na forum niemieckim bo ciekawa jestem ,wiec zaczynam 18 miesiecy we Francji (urodzilam sie w Dijon) 11 lat w Bialymstoku i od prawie 46 lat w Auvergne nie daleko Clermont Ferrand.pozdrawiam Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
klymenystra Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 08:17 15 lat w Krakowie + 1 w Dijon + 3 w Krakowie Odpowiedz Link
kasienka80 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 08:36 23 lata w Warszawie, 1,5 roku w Metz, teraz znowu od 8 m-cy w Warszawie, a potem znowu bedzie Francja )) Odpowiedz Link
janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 22:03 w liceum w Paryzu bylo wiele Polonii z Metz'u z Nancy ,napewno spotkalas wielu a co tam robisz? P Odpowiedz Link
kasienka80 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.07.05, 08:21 Studiowalam rok w Nancy, a w Metz mam meza W Warszawie rodzine i dobra prace Odpowiedz Link
janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 13:34 klymenystra napisała: > 15 lat w Krakowie + 1 w Dijon + 3 w Krakowie Ciekawa jestem co robilas w Dijon i czy miasto ci sie podobalo ,slyszalam ze sa tam Polacy w francuskim liceum?nie po polsku nie mowie od 46 lat. pozdrawiam Odpowiedz Link
janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 13:38 mialo byc, nie mowie po polsku od 46 lat ,moze troche mniej bo bylam w polskim liceum w Paryzu ale zamkneli go w 63 roku P. Odpowiedz Link
sylwiablada Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 15:11 a ja 24 lata w miescie Lodzi, a teraz- prawie od roku w Bordeaux i tesknie... Odpowiedz Link
koralka Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.07.05, 12:26 chyba nie za Lodzia? Odpowiedz Link
kasienka80 Koralka... 06.07.05, 12:47 A nawet jesli teskni za Lodzia, to co? Mozna tesknic i za Pipidowkiem Gornym.... Odpowiedz Link
klymenystra Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.07.05, 09:32 wlasnie jednym z tych Polakow we francuskim liceum bylam miasto przepiekne, zakochalam sie wrecz, a Burgundia to moja wielka odwzajemniona milosc- i kiedys tam jeszcze wroce Odpowiedz Link
smaggia Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 03.08.05, 15:29 Janou, bardzo mi sie podoba pomysl watku, pozwol ze wskrzesze go ! Ja tez jestem od dawna we Francji, ale zacznijmy od poczatku : 11 lat w Warszawie 3 lata w Abidjanie (Wybrzeze Kosci Sloniowej) 5 lat w Warszawie 1 rok w Nancy Pol roku w Bolonii 20 (ponad) lat w Paryzu - w roznych dzielnicach i w okolicach Paryza. Czy masz dzieci ? Czy mowia po polsku ? Mam ochote na watek ale boje sie ze wszyscy bardzo na mnie napadna ze moje dzieci nie mowia po polsku, ze to taka szkoda (zgadzam sie, jednak byl to z mojej strony wybor - moj maz jest Francuzem nie mowiacym po polsku a i dla mnie francuski jest bardziej "naturalnym" jezykiem niz polski, tak sie zlozylo). Pozdrawiam! Odpowiedz Link
liloom Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 04.08.05, 08:48 smaggia, u mnie we francuskiej czesci rodziny dorosle juz dzis dzieci tez nie mowia po polsku, pisalam juz o tym. napewno czesciej sie to zdarza niz myslisz. bzdura jest ocenianie kogos po kilku zdaniach napisanych w internecie. ja z kolei po wielu latach jezdzenia do francji wyladowalam w wiedniu. a jestem z warszawy. francuska czesc rodziny jest w grenoble. Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 04.08.05, 09:55 Ja na Ciebie na pewno nie napadnę. Z pewnych względów trochę się nad tematem dwujęzyczności dzieci zastanawiałam. Prawdę mówiąc trudno mi z mojej pozycji stwierdzić czy to jest potrzebne i czy ma jakieś znaczenie. Na swojej drodze spotkałam różne osoby (Francuzi i Niemcy) pochodzenia polskiego. Jedni urodzeni jeszcze w Polsce z obojga rodziców Polaków wogóle nie mówili po Polsku. Komentowali to krótko: "Rodzice nie chcieli żebym mówiła z akcentem. Sami przez to dużo wycierpieli w Niemczech". Jednocześnie żałowali, bo będąc na stażu w Polsce dowiadywali się, że gdyby mówili po polsku to w swoim zawodzie mieliby zatrudnienie w Niemczech, bo kontakty handlowe między oboma krajami są intensywne i takie osoby są poszukiwane. Inne osoby od dwóch pokoleń mieszkające za granicą mówiły po polsku całkiem nieźle. Spotkałam też pewną Panią, której dziadek był polskim emigrantem (górnik - północ Francji), która w wieku 40 lat chciała zacząć uczyć się polskiego. Polskę odwiedziła tylko raz właśnie w tym wieku. Był to dla mnie przykład jak ludzie mają dużą potrzebę poszukiwania swoich korzeni. Jej matka była Francuską, mąz Francuzem. Nie wiem właściwie po co był jej potrzebny ten język polski. Napewno nie z żadnych względów praktycznych. A Twoje dzieci? Nigdy nie chciały żebyć nauczyła jej jakichś polskich słów? Miłego dnia. Odpowiedz Link
smaggia O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 04.08.05, 11:11 Moja wspaniala trojka jest wlasnie w Polsce na wakacjach, jak co roku, z babcia, dziadkiem, kuzynkami... Nie jest tak ze nie chca sie uczyc polskiego - tym bardziej ze troche rozumieja, znaja sporo slow... Sa zreszta zachwycone ze moga od czasu do czasu wtracic cos po polsku. Z tym bilingwizmem jest tak : czesto, jezeli jeden z rodzicow mowi po polsku do dzieci, to wprowadza sporo kontaktow z jezykiem i dzieci maja szanse nim mowic. A u nas w domu nie mowi sie po polsku. Czyli moje dzieci "liznely" tylko ale nie nauczyly sie polskiego. Jest to w pelni moja "wina" dlatego ze ja nie mam "potrzeby" mowienia po polsku, wrecz latwiej mi sie mowi po francusku - mam tak malo okazji mowienia po polsku (to forum jest fantastyczna dla mnie okazja pogadania sobie! dzieki!) Nie jest to problem akcentu - ja jako dziecko wyjechalam do kraju frankofonskiego i jezeli mam akcent, to raczej mowiac po polsku (nie, to juz kokieteria z mojej strony). Kombinowanie ze nie nalezy uczyc dzieci polskiego zeby nie mialy akcentu to bzdura - maja wiekszy kontakt z jezykiem (przedszkole, szkola, koledzy) - tak ze to nie problem, wiem z autopsji, z moim bratem wolalam mowic w domu po francusku po roku pobytu. A po powrocie z Polski natychmiast przerzucilismy sie na polski. Dzieci maja niesamowite mozliwosci, ucza sie metoda "papugi" (to jest moj osobisty wymysl, nic nie ma w tym naukowego !) - czyli powtarzaja to co slysza, i przyswajaja w ten sposob cale zwroty w zaleznosci od sytuacji, zupelnie na zasadzie nauki jezyka ojczystego. Nie tlumacza, nie przejmuja sie gramatyka, po prostu moja tak jak tubylcy. Jest to genialna metoda. Ale oddalam sie od tematu. Uwazam ze opanowanie kilku jezykow jest ogromnym atutem, jest to kwestia nie tylko dodatkowej kompetencji ale tez niesamowitego rozszerzenia horyzontow - mowic innym jezykiem to znaczy rozumiec i przyswoic inny sposob myslenia, nowe kategorie jak to nazwac ? kulturowe ? Czy rozumiecie o co mi chodzi ? Nie tylko o panowanie nad gramatyka. Samo powiedzenie ze zna sie jezyk obcy...ha! znaczy jak obcy to znaczy ze sie go tak dobrze nie zna. Czyli vivat jezyki swojskie ! Mialo byc o dzieciach... Pozdrawiam! Odpowiedz Link
janou Re: O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 04.08.05, 23:03 Troche odpowiedz spozniona ,wybieramy sie na wakacje do Polski,wiec jestem bardzo zajeta,i przyjechal do nas starszy syn z zona i synami,beda pilnowac dom. Mam 2 synow ,2 wnukow i jedna wnuczke,13, 8 lat i 19 miesiecy,nikt nie mowi po polsku ,maz Polak troche rozumie ale prawie nie mowi. Dzieci trudno nauczyc jak w domu nie mowi sie po polsku,nawet ja duzo zapomnialam ,teraz mowie lepiej od kiedy mam telewizje Polonia. Mlodszy syn zaluje,starszy nie ,mowi ze zyje we Francji i jest Francuzem Polskiego pochodzenia. Bylismy z mlodszym synem i jego zona dwa lata temu w Polsce ,uczyl sie kilka miesiecy polskiego ,ale mieszkal ( bo wyjechali na placowke do Namibi)200 km od nas ,to nie latwo sie uczyc bez pomocy i pracowac i wlasnie urodzila sie im corka to byl koniec uczenia, moze naucze wnuczke jak wroca z Namibi.Pozdrawiam Janou Odpowiedz Link
smaggia Re: O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 04.08.05, 23:24 Nie wiem kiedy wyjezdzacie, zycze milego urlopu !! Moze pogadamy po powrocie (ja nie wyjezdzam), bardzo jestem ciekawa czy "nagle" zaczelas tesknic za polskim ? czy tak od dawna ? W moim przypadku napatoczylam sie na taki moment nostalgii, bardzo to mile wrazenie ! Pozdrawiam i gratuluje licznej rodziny, ja jeszcze wnukow sie nie dorobilam. Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant Re: O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 05.08.05, 10:20 Jak już mówiłam zastanawiałam się wielokrotnie nad bilingwizmem dzieci. Myślę, że żeby dobrze zrozumieć ten problem trzeba na własnej skórze poznać pewne mechanizmy myślowe jakim podlega osoba mieszkająca w obcym kraju. Z obserwacji wydaje mi się, że nie ma co zanadto dzieci urodzonych w obcym kraju, z ojca nie Polaka, wychowywać na Polaków. Konsekwencją może być tylko to, że w kraju, w którym się urodzili będą się czuli jak obcy, jak emigranci, mniejszość narodowościowa. To chyba nie jest dobre. Co o tym myślicie? Odpowiedz Link
smaggia Re: O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 05.08.05, 10:45 Wlasnie dokladnie o to chodzi - sama nauka jezyka nie jest rowna "wychowaniu na Polaka" - ale czy jest mozliwa ? To niemal tak jak z religia... Jezeli jest w domu atmosfera francuska (we Francji) czyli podobne zasady i WARTOSCI jakie "obowiazuja" w tym kraju, to dzieci moga moga mowic po angielsku wegiersku i chinsku i to nie problem. Tylko zeby tymi jezykami mowily, rodzice musza miec solidna motywacje, a solidna motywacja bierze sie z gleboko zakorzenionej kultury, moze nostalgii, wrecz "ucieczki" w swoj macierzysty jezyk. Kto mi uwierzy ze inaczej mysle mowiac po polsku niz po fr ? Ze jestem ciut inna osoba ? Dzieci chyba maja wiekszy luz z tym, nie staja sie inna osoba bo prawdopodobnie maja bardziej intuicyjne podejscie do wyrazania sie. Takie mam wspomnienia z dziecinstwa. Ale tez sporo wiaze sie z przezyciami - wolalam opowiadac co bylo w szkole po francusku... Pozdrawiam! Odpowiedz Link
smaggia Re: O bilingwizmie i obcych krajach 05.08.05, 10:52 Jeszcze jedno : a co z mechanizmami myslowymi jak sie mowi w jezyku kraju ktory nie jest dla nas obcy ? Czy mozna miec dwa "swojskie" kraje ? TAK, nawet wiecej. Jak juz sie ma dwa, to pada bariera i kwestia jezyka "obcego" i obcego kraju staje sie bardzo relatywna. W jakim stopniu mamy opanowany jezyk polski ? Wlasnie... Odpowiedz Link
liloom skad kto i gdzie teraz... 31.03.06, 06:56 wygrzebalam ten watek, moze sie podopisujecie? Odpowiedz Link
nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 31.03.06, 12:08 no to moja kolej mnie nosi pomiedzy Francja a Polska, co pol roku na miesiac jezdze do Polski, glownie do Wawki. od zawsze mieszkalam w Wawce, az do 11 lutego 2004 roku hihih teraz Gironde, wczesniej Gard a jeszcze wczesniej Nord Odpowiedz Link
janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 00:17 Jak Wy to robicie??: Ja- 19 lat w Suwałkach 3 lata w Krakowie reszta życia- marzenie, że we Francji, al nie mma pojęcia jak to zrobic...: ((( Pozdrawiam szczęśliwców z Francji !!! Odpowiedz Link
nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 09:56 a dlaczeto tak bardzo chcesz mieszkac we Fracnji ? Odpowiedz Link
janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 11:44 Dlatego,że uwielbiam ten kraj, że ilekroć tam jestem, wiem że właśnie w tym miejscu czulabym się swietnie, że lubie francuską kulture, ich mentalność, tych ludzi, że jestem ciekawa wszystkiego co dotyczy Francji, chcę mówić w tym języku.....poznac wszystko "od podszewki" Mhmm...a co? Odradzasz mi czy pytasz się tak przez ciekawość??? Aż się boje usłyszeć odpowiedź... Pozdrawiam!! Odpowiedz Link
nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:08 zapytalam z czystej ciekawosci, gdyz ja na przyklad wyjechalam do Fr bez wiekszego entuzjazmu, wcale nie chcialam ale zycie tak chcialo zyje tu, odkywam ciagle nowy swiat, pomimo ze mieszkam tu ponad dwa lata i tak mnie ciagnie do PL. Co pol roku musze wrocic do PL zeby znow zasteknic za FR znam kilka osob w PL ktore zatrudnily sie we FR firmach po to zeby moc mowic po fr a poznije starac sie o przeniesienie stale -czasowe do FR zycze ci powodzenia w spelnianiu Twojego marzenia i mozeki kiedys do zobaczenia na ziemi fr ? ;D Odpowiedz Link
janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:17 Mhmmm...zaciekawił mnie Twój post. Jestem/ będę ekonomistką i interesuje mnie sytuacja z pracą wlaśnie we francuskich firmach. Może wiesz cos więcej? Czy chetnie zatrudniają obcokrajowców, jakie sa wobec nich wymagania? I wogóle jak jest tak naprawde z rynkiem pracy we Francji, bo słysze róne opinie...często pesymistyczne... Ja tez mam nadzieje, że do zobaczenia na ziemi francuskiej Odpowiedz Link
nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:31 przykro mi ale nie jestem wstanie odpowiedziec na Twoje pytania, nie posiadam ani doswiadczenia w tej kwesti ani sie tym nigdy nie interesowalam. a we Francji rynek pracy ? bezrobocie tez istnieje Odpowiedz Link
nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:37 aha jeszcze jedno mi sie przypomnialo mam znajomych ktorzy pracuja w grupie Agapes w PL i wlasnie w ten sposob postarali sie o przeniesienie , po jakims czasie oczywiscie, na ziemie fr moze bedzie ci lawiej jak podejmesz prace w PL w jakies duzej fr firmie? a z czasem jakies wyjazdy, delegacje, i moze przeniesienia stanowiska do Fr ? Odpowiedz Link
janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:50 No tak, to jest najbardziej racjolany pomysl. Tez tak myslalam, bo szaleństwem jest jechac do Francji od razu po studiac, bez niczego (no, chyba, ze nabiore odwagiMam nadzieje, że więcej takich firm jak Agapes znajde Na razie koncze studia i szlifuje francuski, marzenia dalej w głowie. Będę kombinować jak je zrealizowac....aha..i dziekuje za nazwę tej firmy.... Może spróbuje tam zaaplikować....!!! Pozdrawiam gorąco!! Odpowiedz Link
nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 13:45 Agapes to glownie restauracje, to baardzo duza grupa fr ale rowniez Leroy Merlin, Auchan, Flunch, Pizza Pai. ucz sie dobrze szlifuj jezyk i nie boj sie wysylac CV jeszcze raz powodzonka pozdrawiam Odpowiedz Link
rududu10 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 21:40 a ja 7 lat na Slasku, 12 na Warmii, 3 w Gdansku, 2 w Nicei, rok w Gdansku, 10 miesiecy w Irlandii, od 6 misiecy w Tuluzie i juz za tydzien w Auxerre (Burgundia) na jakies 6 miesiecy, a potem...kto tam wie, gdzie skonczy sie moja tulaczka, ale mam nadzieje, ze na zawsze we Francji Odpowiedz Link
cezar8 Re: skad kto i gdzie teraz... 02.04.06, 00:47 27 lat w Krakowie, od ponad poltora roku w Paryskim regionie. Marze o powrocie do Polski, poniewaz lepiej sie tam czuje, mam tam swoich bliskich, ulubione miejsca i knajpki, spokojniejsze zycie! itd. Tutaj mi tego brakuje Odpowiedz Link
liloom Re: skad kto i gdzie teraz... 02.04.06, 14:08 janka poszukaj na rynku firm francuskich i aplikuj do znudzenia. poszukaj przez internet firm ktor szukaja kogos z polskim we francji, sprobuj nawiazac kontakt - tez do znudzenia. bedac w Monte Carlo jezdzilam zawsze te sama taksowka, kierowca byla kobieta, ktora opowiedziala mi, ze jej znajoma Polka marzyla zeby zamieszkac w MC i los jej to umozliwil. Bedac na wakacjach jezdzac stopem po Francji poznala chlopaka z MC, mieszkaja tam teraz juz blisko ... 40 lat. Wszystkie marzenia sie spelaniaja, ale szczesciu trzeba troche pomoc. Odpowiedz Link
janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 02.04.06, 17:01 liloom...dzieki Chcę i będę szukać do upadłego. Nawet nie pomyslalm o ty, że firmy francuskie moga poszukiwać kogoś polskim...nastepna dobra koncepcja!! Jakąś drogą, z wiekszymi lub mniejszymi zakretami, dojade do Francji i tam zostane. Pzrecież jest tyle możliwości, a ja je zamierzam wykorzystać!! Mhmmmm Monte Carlo...nie bylam, ale to musi byc miasto!!! Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant najlepsza rada 05.04.06, 17:30 Chcesz usłyszeć jaka jest najlepsza metoda wyjazdu do Francji na stałe? Jedzi na koniec studiów na stypendium na jakąś uczelnię francuską, znajdź sobie tam męża i sprawa załatwiona. Może rada ta brzmi źle, ale z tego co widzę naokoło (choćby historie z tego forum) jest absolutnie najskuteczniejsza. Polki mają we Francji bardzo duże wzięcie, bo ładne, biedne, mało wymagające, przywiązane.Powodzenia Odpowiedz Link
janka53 Re: najlepsza rada 05.04.06, 17:55 Hahhahaha... jesli wyjade na stypendium to mam szanse juz tylko na 5 roku (skomplikowana sprawa z moja uczelnia). Kogoś tam juz znam bardzo bliska mi osoba...wiec troche ubawil mnie twoj post, bo tak bardzo przypomina mi to moją sytuację. Mhmmm, mowisz, że taka mamy opinię we Francji??? To mi się nie podoba, chociaż pewnie w wiekszości to prawda. ja mam nadzieje, ze ten, kogo znam nie postrzega mnie w ten sposob...)) Wyjazd na 5 roku, dobry pomysl, ale z tym mężem to nigdy nic nie wiadomo...sami egoiści w tej Francji pozdr Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant Re: najlepsza rada 05.04.06, 18:17 Oczywiście, że z tym mężem to nigdy nic nie wiadomo. jak to w życiu... Pomyśl, że we Francji jest kilkadziesiąt milionów mężczyzn, nie tylko ta osoba, którą znasz. Zresztą nie wiadamo, czy akurat udałoby Ci się wyjechać do tego miasta , w którym jest ta osoba. Z tym czasem jest ciężko, bo się często okazuje, że akurat na danej uczelni nie możesz odbyć stażu, a możesz na innej. Mnie się ta opinia też nie podoba, ale z tego co zauważyłam to trochę tak o nas myślą. Oczywiście nie wszyscy. Ale chyba chciała byś tak wogóle wyjść za mąż? Ta rada to taka rzecz o które każdy wie i wiele osób w Twojej sytuacji się do niej stosuje, ale nikt o niej nie mówi głośno... Odpowiedz Link
liloom Re: najlepsza rada 05.04.06, 18:32 Ach, jest jeszcze jeden sposob, o ktorym ma smierc zapomnialam! masz jakas rodzine/znajomych we Francji z ktorymi moglabys korespondowac we Francji po francusku? Adresy mozna zdobyc: - instytuty francuskie lub prowadzace kursy jezykowe w Polsce - przez romanistow lub lingwistow Jak nie masz zadnej mozliwosci daj mi znac, poszukamy ci znajomych we Francji Odpowiedz Link
janka53 Re: najlepsza rada 05.04.06, 21:43 Dzieki ale o co chodzi z ta korespondencją po francusku we Francji?? Bo nie rozumiem??Tak wogóle mam znajomych we Francji, z jednym z nich mam bardzo dobry kontakt, ale nie wie do czego mi to na razie mialoby byc potrzebne???))) Odpowiedz Link
janka53 Re: najlepsza rada 05.04.06, 21:48 No tak, ale ja nie chce jechac do Francji aby załapać tam męża. Chce tam po prostu zyc, mowic w tym jezyku bo uwielbiam ten kraj....Mąż, rodzina- oczywiście ale nie dla papierów. Wiem ze wiele osob jak juz kogos zna, troche szybciej decyduja sie na slub, bo to im ułatwi wiele spraw. Ja na razie nie biore takiej możliwości pod uwage, nie jestem na to gotowa. Jasne ze biore pod uwage fakt, ze nie wyjadę od razu do Bordeaux, gdzie jest mój "znajomy"Nie mam konkretnych miejsc docelowych Wiem tylko ,że Francja...ale najpierw muszę jeszcze poduczyć sie francuskiego jesli mam zamiar jechac na Socratesa... pozdr Odpowiedz Link
liloom Re: najlepsza rada 06.04.06, 08:33 hihi, z tym mezem to sie tak nie zarzekaj bo zaczyna podejrzanie wygladac. jak widac jestes w lepszej sytuacji niz myslalam, wyobrazalam sobie zero kontaktow, zero jezyka i tylko milosc do Francji, a tu widze przygotowania pelna para I dobrze, tak trzymaj. Trudno tez cos radzic jesli nie wiem ile masz lat, a nie sadze zebys miala 53 (?) stad ten pomysl o korespondencji, nie doczytalam wczesniej o Bordeaux Pozdrowienia i powodzenia! Czekamy na Twoje posty z Francji Odpowiedz Link
janka53 Re: najlepsza rada 06.04.06, 11:53 Haha, nie, nie mam az tyle lat. Studiuje, dopiero robie licencjat. W poniedzialek stuknęło mi 22 latkaCzy az tak przygotowana?? Nie wiem, najgorzej z jezykiem ale bede nad tym pracowac. Na razie licze na tego Socratesa na 5 roku a jak bedzie mozna cos przyspieszyc z wyjazdem, nie bede miec oporów. Bardzo boje się jechać w ciemno, więc najlepszym rozwiązaniem będą studia w ramach programu i w międzyczasie szukanie tam konkretnej pracy.... Pewnie jeszcze poczekacie na moje posty z Francji, ale cierpliwości, nie zAwiodę Odpowiedz Link
wojtech451 Re: czarno widzę... 03.04.06, 20:25 janka53 napisała: > Czy chetnie zatrudniają obcokrajowców, jakie sa wobec nich wymagania? I >wogóle jak jest tak naprawde z rynkiem pracy we Francji, bo słysze róne >opinie...często pesymistyczne... Niestety tez mam wieści pesymistyczne. Nie chcą zatrudniać obcokrajowców, wolą Francuzów nawet gdy ci sa mniej wykształceni lub z mniejszym doswiadczeniem. Nie odmawiają od razu ale stwarzaja takie trudności aby im nie sprostać. Poza tym aby zatrudnic obcokrajowca, firma musi najpierw zwrócić się do urzędu pracy z zapotrzebowaniem na określonego pracownika i otrzymać odpowiedź negatywną. Inaczej nie można. Ale dzisiaj premier Francji wspomniał coś Marcinkiewiczowi o sukcesywnym otwieraniu rynku dla Polaków. Jednak nie mam złudzeń - to tylko dyplomacja. Odpowiedz Link
janka53 Re: czarno widzę... 03.04.06, 20:40 Mhm... no to trzeba będzie jakoś inaczej to zalatwic...mozna znaleźć w Polsce firmy francusko- polskie i po jakims czasei przenieść się do placówki we Francji. A to dziwne ze tak stronia od obcokrajowców. Miałam chociaż nadzieję, że inaczej patrzą na nie Francuzów w firmach międzynarodowych...A co z przedsiebiorstwami potrzebującymi ludzi ze znajomościa polskiego? czy ktoś może podac mi nazwę konkretnej firmy?? osobiście znam dziewczyne, Polkę, która pracuje we francuskiej firmie, którejś juz z kolei. Raczej nigdy nie miała większych problemów z pracą...może edlatego , że tam przeniosła się na studia.. A tak z ciekawości wojtech...a Ty co robisz we Francji?? Można zapytac?? Odpowiedz Link
wojtech451 Re: czarno widzę... 04.04.06, 06:50 janka53 napisała: > Polkę, która > pracuje we francuskiej firmie, którejś juz z kolei. Raczej nigdy nie miała > większych problemów z pracą...może edlatego , że tam przeniosła się na studia.. Jeżeli TU skończysz np: kursy /szkołę / studia i wykażesz się francuskim papierem, zmienia to całkowicie Twoją sytuację na plus oczywiście. Znam dziewczynę, jest tu 6 lat, wyszła za mąż za Francuza. Na poczatek praca pokojówki w hotelu prowadzonym przez Anglika (znała trochę angielski) i intensywna nauka języka francuskiego. Później praca w dużym sklepie perfumeryjnym + doskonalenie języka. Ukończyła dwuletnią jakby pomaturalną szkołę i z francuskim dyplomem pracuje w dużej firmie ubezpieczeniowej. > A tak z ciekawości wojtech...a Ty co robisz we Francji?? Można zapytac??: Reprezentuję polską firmę budowlaną. Budujemy, modernizujemy, remontujemy. Problemów mnóstwo ponieważ mamy status rezydenta a to bardzo utrudnia normalne funkcjonowanie. Postrzegaja nas dobrze, mamy dobrą opinię (fachowcy, dokładni, szybcy, pracowici) ale....Ale jesteśmy skądś-tam i mimo że jestesmy tańsi i lepsi od firm francuskich to zlecenie nam robót jest w ich mniemamiu ryzykowne i może być w przyszłości kłopotliwe (gwarancja!). Nie maja takich oporów inwestorzy zagraniczni, zwłaszcza Anglicy. Jeden nawet podkreślał: każda firma byle nie francuska. Odpowiedz Link
janka53 Re: czarno widzę... 04.04.06, 22:17 Dzieki wojtech za info! oj szkoda!! czyli jedyna szansa to skonczyc TAM jakąs szkołe albo kurs...mhmm pomysle nad tym, ale pojawia się drugi klopot, bo nawet jesli konczysz tam szkole to i tak ma sie statut rezydenta, a jak mowisz są z tymi niemale klopoty... Trochę pokrecony kraj: Bedę probowac, co wyjdzie, to wyjdzie..Mam jeszcze dwa lata do magisterki (chyba ze strzeli mi juz po licencjacie w lipcu wyjechacwiec sporo czasu. w miedzy czasie będę szukać, pytac...starac sie... Jeszcze raz dzieki i pozdrawiam Odpowiedz Link
wojtech451 Re: czarno widzę... 05.04.06, 13:13 janka53 napisała: > P.S A w jakim mieście jesteś?? Nicea. Odpowiedz Link
liloom Re: czarno widzę... 05.04.06, 16:03 Wszystko zalezy od sytuacji, od branzy, od obcokrajowca, od sytuacji obcokrajowca, od pochodzenia obcokrajowca, od tego czy zna francuski i jakie ma wyksztalcenie - nie uogolniajmy... Odpowiedz Link
brombeer Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.04.06, 18:31 28 lat w Katowicach, 2 lata w Bawarii i prawie 4 w Lille. Bardzo mi tu dobrze i nie zamierzam sie stad ruszac. A co do pracy we Francji, to mam wrazenie, zeczesto udaje sie nam, Polakom sporo osiagnac. Ambitni jestesmy, pracowici i dosc elastyczni. Sama nie mialam specjalnych klopotow z praca, bo w moim zawodzie praca jest i uznaje sie dyplomy. Mam tu tez sporo kolezanek Polek, po studiach ekonomicznych w Polsce (dwie z nich maja tez polsko-francuskiego mastera zrobionego na polskich uczelniach wspolpracujacych z uczelniami francuskimi) i wszystkie maja niezla prace, jedna z nich zostanie wkrotce kontrolerem finansowym fabryki. Nie ukrywam, ze wszystkie maja francuskich mezow i w zwiazku z tym pozwolenie na prace lub obywatelstwo. Odpowiedz Link
janka53 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.04.06, 21:38 O, Lille!!! Jak ja lubie to miasto mhmmm. Bywałam w Dunkierce wiec do Lille tez sie czasem wpadało... Czy polsko - francuskeigo magistra można zrobic studiując w Polce? Zdziwiłas mnie tym troche, ale pozytywnie!!Ale jak one to robiły? Czy było to w ramach programu Socrates, czy poejchały na studia do francji na własną rekę?? Coraz wiecej dobrych wiadomości dla mnie! No, tylko z tym pozwoleniem na prace troche kłopotu, a męża na razie nie planuje. chociaż...kto wie... Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.04.06, 08:58 Janka, Oczywiście masz rację, że nie ma sensu łapać męża dla obywatelstwa, ale jest ogromna róźnica pomiędzy wyjściem za mąż tylko dla obywatelstwa, a otworzeniem się na kontakty z Francuzami, zwłaszcza jak już jesteś we Francji, i ułożeniem sobie tam życia. Zresztą może tego nigdy nie przeżyłaś, ale ciężko jest być samemu za granicą, bez bliskiej osoby. W rzeczywistości kontakty koleżeńskie okazują się bardzo powierzchowne i nie przeciwdziałają uczuciu samotności. Potrzebny jest ktoś bliski. Odpowiedz Link
janka53 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.04.06, 12:08 Nie, no jasne. Nie mowię, ze nie chcialabym ułozyc sobie tam zycia! Jak najbardziej Byłoby pieknie! na ludzi raczej jestem otwarta, szczególnie na Francuzów i nie bede zapierać się rekami i nogami jesli kogoś bym tam spotkała, wręcz przeciwnie. Ale nie chce liczyć TYLKO na kogoś innego. Nie ide tez w zaparte , ze sama wszystko zrealizuje, bez niczyjej pomocy, bo mimo wszystko spotykasz ludzi i oni z czasem pomagają ci.I mam nadzieję , ze tak bedzie.Ale jak na razie zamieszkanie tam wydaje mi się tak trudne do zrealizowania i dlatego boję sie. Ale uparcie będę dążyć.....potega podswiadomości jest przecież tak wielka))) P.S Widzę, że Ty jesteś mialas to szczęscie i ułozyłas juz sobie zycie we Francji...z kims... Pozdrawiam Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant nie tak jest 06.04.06, 15:43 >P.S Widzę, że Ty jesteś mialas to szczęscie i ułozyłas juz sobie zycie we > Francji...z kims... Pozdrawiam Nie ułożyłam sobie życia we Francji i nie mam takiego zamiaru. Mieszkam w Warszawie. Jednak jak czytam Twoje posty i widzę tą przemożną chęć zamieszkania we Francji to jakbym widziała siebie z okresu studiów. Ja także marzyłam całą sobą o emigracji do Francji. Jak ja tego pragnęłam! Nie układałam sobie nawet życia tu w Polsce podczas studiów , no bo po co? Przecież chciałam wyjechać do Francji, po co mi były jakieś ogony... No i pojechałam na to stypendium na piątym roku... ... i jak zobaczyłam tą druga stronę medalu: jak to jest być emigrantem we Francji w dodatku z Europy Wschodniej, na jakie problemy się napotyka, jaka jest wrogość Fracuzów w stosunku do cudzoziemców-emigrantów, jaka ksenofobia, jak na każdym kroku trzeba się tłumaczyć dlaczego się jest we Francji, jak to jest być w obcym kraju bez nikogo bliskiego... Zupełnie mi się odechciało. Teraz nie ma takiej opcji żebym wogóle chciała gdziekolwiek za granicę pojechać na stałe mimo , że ktoś tam bliski i "zdeterminowany" mi się we Francji znalazł... nie bierz jednak poważnie pod uwagę tego co mówię. Pewnie jestem osobą, która ma małe zdolności adaptacyjne i dlatego nie było mi we Francji dobrze. Poza tym było mi pod względem materialnym dobrze w Polsce (Warszawa...) więc Francja mi nie zaimponowała. Nie żałuję swojej decyzji ani trochę. Odpowiedz Link
nimeska Re: nie tak jest 06.04.06, 17:04 zgadzam sie z Toba, Francja nie dla kazdego jest pienka Francja nie elegancja wsego czasu mialam taki opis na GG ja w przeciwienswtie do was nigdy nie chcialam tu przyjechac ale zycie sie tak potoczylo a nie inaczej czsami jak sie czego bardzo pragnie, czasami jak sie na cos zabardzo nastawiamy nie sprawia pozniej tak wielkiej przyjemnosci Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant Re: nie tak jest 06.04.06, 18:22 Ależ dla mnie Francja wciąż jest PIĘKNA! Kocham ten kraj, ale z daleka Poprostu nie mam wystarczającej motywacji do emigracji. To, że jakiś kraj jest piękny to nie jest wystarczający argument, żeby się tam przeprowadzić z wszystkimi tego konsekwencjami. Z mojego prywatnego punktu widzenia to była "skórka za wyprawkę". Ale gdybym tą decyzję miała podjąć na początku lat dziewięćdziesiątych lub wcześniej to myślę, że napewno bym została Wtedy naprawdę warto było wszystko znieść, żeby tylko móc mieszkać w wysokorozwiniętym kraju Europu Zachodniej. Cóż czasy się zmieniły i ja to zauważyłam ;->>. Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant nachodzi mnie refleksja 26.04.06, 17:31 Wiecie co, nachodzi mnie taka refleksja jak słucham, czy rozmawiam z osobami, które w tej chwili chcą, pragną, porządają wyemigrować do Francji, że to musi być naprawdę emigracja "z miłości do kraju i kultury". Nie wiem, czy czujecie o co mi chodzi. Od jakiegoś już czasu otwarte są w 100% rynki pracy w takich krajach jak Wielka Brytania, Irlandia, Szwecja niedługo Hiszpania. Ludzie ta jadą i w większości znajdują pracę. Często nawet w swoim zawodzie, bardzo dobrze płatną. mimo to ktoś inny z "uporem maniaka" wskazuje na Francję jako miejsce docelowej emigracji, mimo tego, że wcale nas tam nie chcą, a prawo legalnej pracy będziemy tam miec nieprędko. To musi być naprawdę emigracja "z miłości do kraju" w opozycji do emigracji jaka uskuteczniali nasi np rodzice, która była emigracją polityczną lub ekonomiczną. Jak nazwalibyście taka emigrację? Emigracja "sentymantalna", "z miłości do kraju i kultury", emigracja "frankofilska"? Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant Re: nachodzi mnie refleksja 26.04.06, 17:45 Innymi słowy decyzja o emigracji do Francji w tej chwili wydaje mi się decyzją z punktu widzenia egzystencjonalno-bytowego (i nie tylko)odrobinę irracjonalną. Chyba oczywiście, że są jakieś inne ważne powody jak np. powody rodzinne, powody lingwistyczne. Ach, ale się rozpędziłam!...;-> (fajnie, że są takie fora, można sobie bezkarnie pofilozofować i ktoś to czyta ;->>. Odpowiedz Link
janka53 Re: nachodzi mnie refleksja 08.05.06, 20:18 Nooo, masz racje...to irracjonalne chciec emigrowac do Francji.Nawet nie otworzyli nam rynku (( Ale ja i tak tylko o tym mysle..nie wiem, może ktos kiedys wyleje na mnie kubel zimnej wody i sie otrząsne, ale nie teraz. Plany na najbiższy czas- baaardzo intensywna nauka francuskiego(juz sie na zajęcia filologią francuską pcham i kombinowanie wyjazdu na 5- tym roku. Ech, u mnie to się chyba zowie "miłość lingwistyczno- kulturalna"...i nic na to nie pradze....... Odpowiedz Link
la_belle_au_bois_dormant Re: nachodzi mnie refleksja 09.05.06, 12:18 Intensywna nauka j. francuskiego to doskonały pomysł! Będziesz z tego miała samy profity w przyszłości czy wyjedziesz, czy zostaniesz. Miłość do Francji jest też dobrą rzeczą. Toż to zawsze jakaś pasja - motor rozwoju... Trzeba tylko uważasz żeby nie popaść w taki życiowy stan, który można nazwać "siedzeniem na walizkach w kraju". Być w takim stanie można latami. Nie buduje się wtedy życia w kraju, no bo przecież chce się wyjechać. Jednak ten wyjazd na stałe do Francji nie następuje z jakichś tam powodów. Może to spowodować pewną stagnację na różnych poziomach życia. Znam takie osoby. Trzeba szybko podjąć decyzję i ją realizować. Ty masz jeszcze na to trochę czasu. Życzę powodzenia. Odpowiedz Link
janka53 Re: nachodzi mnie refleksja 09.05.06, 22:26 No rzeczywiscie racja z tym prawdopodobienstwem stagnacji i ciaglego "niby juz" wyjazdu. Ja tez nie wiem co z tego wyjdzie, nie jest latwo! Ale wiem, ze jesli nie naucze sie tego jezyka tak naprawde, to bede zalowac do konca. Filologia i sokrates to takie plany, które mi sprawia ogromna radość nawet, jesli zostane w Polsce lub pojade gdzie indziej! Dobrze powiedziane, heh,- pasje trzeba rozwijac...Do teraz po pobycie we Francji rozpływam sie jak sobie przypomne ten kraj, ten język, ludzi...nawet na takie wspomnienia warto zapracować pozdrawiam i nie dziękuję Odpowiedz Link
panna_z_polskiego_dworku Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 03.05.06, 03:06 10 lat w Polsce (kolo Legnicy), 2 i pół roku w Grecji (koło Aten), 16 lat w Montrealu. Plus ostatnio 4 miesiące w Waszyngtonie. Moja babcia urodziła się we Francji - gdzieś na północy - ale jej rodzina wróciła do Polski przed wojną. Mamy we Francji jakąś bardzo daleką rodzinę ale nie utrzymujemy kontaktów. Odpowiedz Link
joaska777 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.05.06, 19:20 dzieD dobry, ja jestem z radomia, spdziBam rok w paryzu, studia w polse a teraz pracuje w firmiew radomiu z kapitalem francuskim, ktora jest filia grupy Eurodec, a do tej pory scisle wspolpracowalismy z Dapta z Thiers, niedaleko Clermont Ferrand pozdrawaim. Odpowiedz Link
janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 07.05.06, 13:35 a dokladnie 60 km od Clermont Ferrand,ja mieszkam 30 km od Thiers i 30 km od Clermont Fd.Pozdrawiam Janou Odpowiedz Link
joaska777 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 08.05.06, 09:58 znasz tę firmę ?? albo raczej ludzi stamtąd .... Odpowiedz Link
janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 08.05.06, 15:03 nie,nie znam ale sprobuje sie poinformowac w tygodniu, bo dzisiaj we Francji jest swieto ludzie nie pracuja ,czy w Polsce tez? Znam miasto Thiers bo moje syny byli tam w liceum (ja mieszkam w malym miasteczku i jest tylko collège) wiec dwa razy w tygodniu jezdzilam do liceum , no i czasem jade na zakupy do Carrefour'a.P Odpowiedz Link
nimeska Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 09.05.06, 01:35 8 maja jest dniem pracujacym w Polsce ale za to 3 maja byl dniem wolnym gdzie u nas we Francji szlo sie normalnie do pracy dni wolnych we Francji i w Polsce mamy mniej wiecej tyle samo Odpowiedz Link
mischka49 a Janou 20.08.06, 18:41 Marrant, mes beaux parents habitents en Auverne (pas tres loin de Sauxillanges) Slts Odpowiedz Link
janou Re:a Mischka 25.08.06, 21:40 Dopiero dzisiaj zauwazylam twoj post,tak czasami przegapiamsorry Sauxillanges pas très loin d'Issoire et sur la route vers Ambert,pas très loin de l'A75 que nous prenons souvent pour descendre vers le sud ,et toi qu'elle région (je ne demande pas la ville)habites-tu? Pozdrawiam.Janou Odpowiedz Link
mischka49 Re:a Janou 28.08.06, 23:16 bonsoir Janou, przepraszam ale dopiero ce soir mam dostep do Internetu. My mieszkalismy w Angers ale rodzice mojego meza maja dom w Auvergne (St Quentin s/Sauxillanges) & tam czasami jezdzimy (a raczej jezdzilismy) bo obecnie przeprowadzilismy sie i kursujemy miedzy Polska, a Cezchami (praca) & prawde mowiac, wcale nam sie ten powrot do Francji niespieszy... Pozdrawiam Mischka Odpowiedz Link
fuegoo Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 29.08.06, 19:33 witam wszystkich!!! zaczne od tego, że bardzo załuje ze dopieor natrafiłamna ten wątek...ale coż lepiej pozno niz wcale ja całe swoje zycie mieszkam w Polsce - 19 lat w Legnicy, potem 5 lat na studiach we Wrocławiu. W czasie kiedy uczyłam się w legnickim LO wyjezdzalam na wymiany do Francji (niestety zaledwie 2-3 tygodniowe-ale najwazniejszeze wogole jakies wyjazdy byly). Będac we Francji mieszkałamu rodzin francuskich, dzieki czemu mialam okazje blizej poznać mentalnosc Francuzow, ich kulture oraz jezykPodobnie jak niektore osoby na tym forum zafascynowalam się Francją, do tego stopnia ze zaraz po maturze, zamiast pojechac zawiezc papiery na Polibude (tak planowalam wczesniej) pojechalam na Uniwerek po papiery na filologie romanska (smiesznie pewnie brzmi, bo to raczej dwaprzeciwne kierunki). jednak z roznych powodow, min. takich że kilka osob mi to odradzilo ostatecznie zlozylam papiery na Polibude (ktora ukonczylam w lipcu br). no ale wracajac do tematu...bardzo czesto zastanawialam sie co by bylo gdybym jednak zlozyla papiery na filologie...bardzo mi sie jezyk francuski podoba i teraz bardzo ale to bardzo zaluje ze olalam sprawe i np nie zapisalam sie dodatkowo do jakiejs szkoly jezykowej.bylam kiedys sie zapisac ale akurat albo mialam za duzo zajec na studiach i nie mialam mozliwosci sie zapisac, albo mi godziny nie pasowaly, wiec sie nie zapisalam...za kazdym semestrem bylo cos innego i tak minelo 5 lat...aja zamiast szlifowac jezyk to troche go zapomnialam i teraz tego bardzo zaluje...i szukam metody na jakies szybkie przypomnnienie jezyka i dalsze szlifowanie) Odpowiedz Link
fuegoo Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 30.08.06, 10:13 zapomniałam wczoraj dodać, że jakjeżdziłam do Francji na wymiany to głównie na południe. Docelowo to do Gap, a w miedzy czasie Marsylia, Cannes, Nicea, Avignon, Lagnes itd...Wozili nas po roznych miastach Francji Byłam również na kilka dni w Dijon Odpowiedz Link