Dodaj do ulubionych

Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie....

04.07.05, 23:10
skopiowalam watek na forum niemieckim bo ciekawa jestem ,wiec zaczynam
18 miesiecy we Francji (urodzilam sie w Dijon) 11 lat w Bialymstoku i od
prawie 46 lat w Auvergne nie daleko Clermont Ferrand.pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • klymenystra Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 08:17
      15 lat w Krakowie + 1 w Dijon + 3 w Krakowie smile
      • kasienka80 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 08:36
        23 lata w Warszawie, 1,5 roku w Metz, teraz znowu od 8 m-cy w Warszawie, a
        potem znowu bedzie Francja wink))
        • janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 22:03
          w liceum w Paryzu bylo wiele Polonii z Metz'u z Nancy ,napewno spotkalas wielu
          a co tam robisz?smile P
          • kasienka80 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.07.05, 08:21
            Studiowalam rok w Nancy, a w Metz mam meza wink W Warszawie rodzine i dobra prace
      • janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 13:34
        klymenystra napisała:

        > 15 lat w Krakowie + 1 w Dijon + 3 w Krakowie smile
        Ciekawa jestem co robilas w Dijon i czy miasto ci sie podobalo ,slyszalam ze
        sa tam Polacy w francuskim liceum?nie po polsku nie mowie
        od 46 lat. pozdrawiam
        • janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 13:38
          mialo byc, nie mowie po polsku od 46 lat ,moze troche mniej bo bylam w polskim
          liceum w Paryzu ale zamkneli go w 63 roku P.
          • sylwiablada Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.07.05, 15:11
            a ja 24 lata w miescie Lodzi, a teraz- prawie od roku w Bordeaux i tesknie...
            • koralka Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.07.05, 12:26
              chyba nie za Lodzia?
              • kasienka80 Koralka... 06.07.05, 12:47
                A nawet jesli teskni za Lodzia, to co?
                Mozna tesknic i za Pipidowkiem Gornym....
                • koralka Re: Koralka... 06.07.05, 20:26
                  to tesknij
                  • kasienka80 Re: Koralka... 07.07.05, 12:26
                    ja za pipidowkiem nie musze
                    • koralka Re: Koralka... 07.07.05, 17:10
                      moi de même
            • tuti łódź ściska, 06.07.05, 19:37
              a od przyszłęgo miesiąca mało francuskie Blackburnsmile
        • klymenystra Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.07.05, 09:32
          wlasnie jednym z tych Polakow we francuskim liceum bylam smile miasto przepiekne,
          zakochalam sie wrecz, a Burgundia to moja wielka odwzajemniona milosc- i kiedys
          tam jeszcze wroce smile
    • smaggia Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 03.08.05, 15:29
      Janou, bardzo mi sie podoba pomysl watku, pozwol ze wskrzesze go !

      Ja tez jestem od dawna we Francji, ale zacznijmy od poczatku :
      11 lat w Warszawie
      3 lata w Abidjanie (Wybrzeze Kosci Sloniowej)
      5 lat w Warszawie
      1 rok w Nancy
      Pol roku w Bolonii
      20 (ponad) lat w Paryzu - w roznych dzielnicach i w okolicach Paryza.
      Czy masz dzieci ?
      Czy mowia po polsku ?
      Mam ochote na watek ale boje sie ze wszyscy bardzo na mnie napadna ze moje
      dzieci nie mowia po polsku, ze to taka szkoda (zgadzam sie, jednak byl to z
      mojej strony wybor - moj maz jest Francuzem nie mowiacym po polsku a i dla mnie
      francuski jest bardziej "naturalnym" jezykiem niz polski, tak sie zlozylo).
      Pozdrawiam!
      • liloom Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 04.08.05, 08:48
        smaggia, u mnie we francuskiej czesci rodziny dorosle juz dzis dzieci tez nie
        mowia po polsku, pisalam juz o tym. napewno czesciej sie to zdarza niz myslisz.
        bzdura jest ocenianie kogos po kilku zdaniach napisanych w internecie.

        ja z kolei po wielu latach jezdzenia do francji wyladowalam w wiedniu.
        a jestem z warszawy.
        francuska czesc rodziny jest w grenoble.
      • la_belle_au_bois_dormant Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 04.08.05, 09:55
        Ja na Ciebie na pewno nie napadnę.
        Z pewnych względów trochę się nad tematem dwujęzyczności dzieci zastanawiałam.
        Prawdę mówiąc trudno mi z mojej pozycji stwierdzić czy to jest potrzebne i czy
        ma jakieś znaczenie.
        Na swojej drodze spotkałam różne osoby (Francuzi i Niemcy) pochodzenia
        polskiego.
        Jedni urodzeni jeszcze w Polsce z obojga rodziców Polaków wogóle nie mówili po
        Polsku. Komentowali to krótko: "Rodzice nie chcieli żebym mówiła z akcentem.
        Sami przez to dużo wycierpieli w Niemczech". Jednocześnie żałowali, bo będąc na
        stażu w Polsce dowiadywali się, że gdyby mówili po polsku to w swoim zawodzie
        mieliby zatrudnienie w Niemczech, bo kontakty handlowe między oboma krajami są
        intensywne i takie osoby są poszukiwane.
        Inne osoby od dwóch pokoleń mieszkające za granicą mówiły po polsku całkiem
        nieźle.
        Spotkałam też pewną Panią, której dziadek był polskim emigrantem (górnik -
        północ Francji), która w wieku 40 lat chciała zacząć uczyć się polskiego.
        Polskę odwiedziła tylko raz właśnie w tym wieku. Był to dla mnie przykład jak
        ludzie mają dużą potrzebę poszukiwania swoich korzeni. Jej matka była
        Francuską, mąz Francuzem. Nie wiem właściwie po co był jej potrzebny ten język
        polski. Napewno nie z żadnych względów praktycznych.
        A Twoje dzieci? Nigdy nie chciały żebyć nauczyła jej jakichś polskich słów?
        Miłego dnia.


        • smaggia O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 04.08.05, 11:11
          Moja wspaniala trojka jest wlasnie w Polsce na wakacjach, jak co roku, z
          babcia, dziadkiem, kuzynkami... Nie jest tak ze nie chca sie uczyc polskiego -
          tym bardziej ze troche rozumieja, znaja sporo slow... Sa zreszta zachwycone ze
          moga od czasu do czasu wtracic cos po polsku.

          Z tym bilingwizmem jest tak : czesto, jezeli jeden z rodzicow mowi po polsku do
          dzieci, to wprowadza sporo kontaktow z jezykiem i dzieci maja szanse nim mowic.
          A u nas w domu nie mowi sie po polsku. Czyli moje dzieci "liznely" tylko ale
          nie nauczyly sie polskiego. Jest to w pelni moja "wina" dlatego ze ja nie
          mam "potrzeby" mowienia po polsku, wrecz latwiej mi sie mowi po francusku - mam
          tak malo okazji mowienia po polsku (to forum jest fantastyczna dla mnie okazja
          pogadania sobie! dzieki!)

          Nie jest to problem akcentu - ja jako dziecko wyjechalam do kraju
          frankofonskiego i jezeli mam akcent, to raczej mowiac po polsku (nie, to juz
          kokieteria z mojej strony). Kombinowanie ze nie nalezy uczyc dzieci polskiego
          zeby nie mialy akcentu to bzdura - maja wiekszy kontakt z jezykiem
          (przedszkole, szkola, koledzy) - tak ze to nie problem, wiem z autopsji, z moim
          bratem wolalam mowic w domu po francusku po roku pobytu. A po powrocie z Polski
          natychmiast przerzucilismy sie na polski.
          Dzieci maja niesamowite mozliwosci, ucza sie metoda "papugi" (to jest moj
          osobisty wymysl, nic nie ma w tym naukowego !) - czyli powtarzaja to co slysza,
          i przyswajaja w ten sposob cale zwroty w zaleznosci od sytuacji, zupelnie na
          zasadzie nauki jezyka ojczystego. Nie tlumacza, nie przejmuja sie gramatyka, po
          prostu moja tak jak tubylcy. Jest to genialna metoda. Ale oddalam sie od tematu.

          Uwazam ze opanowanie kilku jezykow jest ogromnym atutem, jest to kwestia nie
          tylko dodatkowej kompetencji ale tez niesamowitego rozszerzenia horyzontow -
          mowic innym jezykiem to znaczy rozumiec i przyswoic inny sposob myslenia, nowe
          kategorie jak to nazwac ? kulturowe ? Czy rozumiecie o co mi chodzi ? Nie tylko
          o panowanie nad gramatyka. Samo powiedzenie ze zna sie jezyk obcy...ha! znaczy
          jak obcy to znaczy ze sie go tak dobrze nie zna. Czyli vivat jezyki swojskie !

          Mialo byc o dzieciach...
          Pozdrawiam!

          • janou Re: O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 04.08.05, 23:03
            Troche odpowiedz spozniona ,wybieramy sie na wakacje do Polski,wiec jestem
            bardzo zajeta,i przyjechal do nas starszy syn z zona i synami,beda pilnowac dom.
            Mam 2 synow ,2 wnukow i jedna wnuczke,13, 8 lat i 19 miesiecy,nikt nie mowi po
            polsku ,maz Polak troche rozumie ale prawie nie mowi.
            Dzieci trudno nauczyc jak w domu nie mowi sie po polsku,nawet ja duzo
            zapomnialam ,teraz mowie lepiej od kiedy mam telewizje Polonia.
            Mlodszy syn zaluje,starszy nie ,mowi ze zyje we Francji i jest Francuzem
            Polskiego pochodzenia.
            Bylismy z mlodszym synem i jego zona dwa lata temu w Polsce ,uczyl sie kilka
            miesiecy polskiego ,ale mieszkal ( bo wyjechali na placowke do Namibi)200 km od
            nas ,to nie latwo sie uczyc bez pomocy i pracowac i wlasnie urodzila sie im
            corka
            to byl koniec uczenia, moze naucze wnuczke jak wroca z Namibi.Pozdrawiam Janou
            • smaggia Re: O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 04.08.05, 23:24
              Nie wiem kiedy wyjezdzacie, zycze milego urlopu !!
              Moze pogadamy po powrocie (ja nie wyjezdzam), bardzo jestem ciekawa czy "nagle"
              zaczelas tesknic za polskim ? czy tak od dawna ? W moim przypadku napatoczylam
              sie na taki moment nostalgii, bardzo to mile wrazenie ! Pozdrawiam i gratuluje
              licznej rodziny, ja jeszcze wnukow sie nie dorobilam.
              • la_belle_au_bois_dormant Re: O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 05.08.05, 10:20
                Jak już mówiłam zastanawiałam się wielokrotnie nad bilingwizmem dzieci.
                Myślę, że żeby dobrze zrozumieć ten problem trzeba na własnej skórze poznać
                pewne mechanizmy myślowe jakim podlega osoba mieszkająca w obcym kraju.
                Z obserwacji wydaje mi się, że nie ma co zanadto dzieci urodzonych w obcym
                kraju, z ojca nie Polaka, wychowywać na Polaków. Konsekwencją może być tylko
                to, że w kraju, w którym się urodzili będą się czuli jak obcy, jak emigranci,
                mniejszość narodowościowa. To chyba nie jest dobre. Co o tym myślicie?
                • smaggia Re: O bilingwizmie dzieci i nie tylko! 05.08.05, 10:45
                  Wlasnie dokladnie o to chodzi - sama nauka jezyka nie jest rowna "wychowaniu na
                  Polaka" - ale czy jest mozliwa ? To niemal tak jak z religia...

                  Jezeli jest w domu atmosfera francuska (we Francji) czyli podobne zasady i
                  WARTOSCI jakie "obowiazuja" w tym kraju, to dzieci moga moga mowic po angielsku
                  wegiersku i chinsku i to nie problem. Tylko zeby tymi jezykami mowily, rodzice
                  musza miec solidna motywacje, a solidna motywacja bierze sie z gleboko
                  zakorzenionej kultury, moze nostalgii, wrecz "ucieczki" w swoj macierzysty
                  jezyk.
                  Kto mi uwierzy ze inaczej mysle mowiac po polsku niz po fr ? Ze jestem ciut
                  inna osoba ? Dzieci chyba maja wiekszy luz z tym, nie staja sie inna osoba bo
                  prawdopodobnie maja bardziej intuicyjne podejscie do wyrazania sie. Takie mam
                  wspomnienia z dziecinstwa. Ale tez sporo wiaze sie z przezyciami - wolalam
                  opowiadac co bylo w szkole po francusku...
                  Pozdrawiam!
                • smaggia Re: O bilingwizmie i obcych krajach 05.08.05, 10:52
                  Jeszcze jedno : a co z mechanizmami myslowymi jak sie mowi w jezyku kraju ktory
                  nie jest dla nas obcy ? Czy mozna miec dwa "swojskie" kraje ? TAK, nawet
                  wiecej. Jak juz sie ma dwa, to pada bariera i kwestia jezyka "obcego" i obcego
                  kraju staje sie bardzo relatywna. W jakim stopniu mamy opanowany jezyk polski ?
                  Wlasnie...
                  • liloom skad kto i gdzie teraz... 31.03.06, 06:56
                    wygrzebalam ten watek, moze sie podopisujecie?
                    • nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 31.03.06, 12:08
                      no to moja kolej

                      mnie nosi pomiedzy Francja a Polska, co pol roku na miesiac jezdze do Polski,
                      glownie do Wawki.

                      od zawsze mieszkalam w Wawce, az do 11 lutego 2004 roku hihih

                      teraz Gironde, wczesniej Gard a jeszcze wczesniej Nord
                      • janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 00:17
                        Jak Wy to robicie??smilesmilesmile:
                        Ja- 19 lat w Suwałkach
                        3 lata w Krakowie
                        reszta życia- marzenie, że we Francji, al nie mma pojęcia jak to zrobic...:
                        (((
                        Pozdrawiam szczęśliwców z Francji !!!smile
                        • nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 09:56
                          a dlaczeto tak bardzo chcesz mieszkac we Fracnji ?
                          • janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 11:44
                            Dlatego,że uwielbiam ten kraj, że ilekroć tam jestem, wiem że właśnie w tym
                            miejscu czulabym się swietnie, że lubie francuską kulture, ich mentalność, tych
                            ludzi, że jestem ciekawa wszystkiego co dotyczy Francji, chcę mówić w tym
                            języku.....poznac wszystko "od podszewki" smilesmilesmile
                            Mhmm...a co? Odradzasz mi czy pytasz się tak przez ciekawość??? Aż się boje
                            usłyszeć odpowiedź...winkwinkwink
                            Pozdrawiam!!
                            • nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:08
                              zapytalam z czystej ciekawosci, gdyz ja na przyklad wyjechalam do Fr bez
                              wiekszego entuzjazmu, wcale nie chcialam ale zycie tak chcialo wink
                              zyje tu, odkywam ciagle nowy swiat, pomimo ze mieszkam tu ponad dwa lata i tak
                              mnie ciagnie do PL. Co pol roku musze wrocic do PL zeby znow zasteknic za FR

                              znam kilka osob w PL ktore zatrudnily sie we FR firmach po to zeby moc mowic po
                              fr a poznije starac sie o przeniesienie stale -czasowe do FR

                              zycze ci powodzenia w spelnianiu Twojego marzenia i mozeki kiedys do zobaczenia
                              na ziemi fr ? ;D
                              • janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:17
                                Mhmmm...zaciekawił mnie Twój post. Jestem/ będę ekonomistką i interesuje mnie
                                sytuacja z pracą wlaśnie we francuskich firmach. Może wiesz cos więcej? Czy
                                chetnie zatrudniają obcokrajowców, jakie sa wobec nich wymagania? I wogóle jak
                                jest tak naprawde z rynkiem pracy we Francji, bo słysze róne opinie...często
                                pesymistyczne...
                                Ja tez mam nadzieje, że do zobaczenia na ziemi francuskiejbig_grinbig_grin
                                • nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:31
                                  przykro mi ale nie jestem wstanie odpowiedziec na Twoje pytania,
                                  nie posiadam ani doswiadczenia w tej kwesti ani sie tym nigdy nie interesowalam.
                                  a we Francji rynek pracy ? bezrobocie tez istnieje
                                • nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:37
                                  aha jeszcze jedno mi sie przypomnialo
                                  mam znajomych ktorzy pracuja w grupie Agapes w PL i wlasnie w ten sposob
                                  postarali sie o przeniesienie , po jakims czasie oczywiscie, na ziemie fr

                                  moze bedzie ci lawiej jak podejmesz prace w PL w jakies duzej fr firmie? a z
                                  czasem jakies wyjazdy, delegacje, i moze przeniesienia stanowiska do Fr ?
                                  • janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 12:50
                                    No tak, to jest najbardziej racjolany pomysl. Tez tak myslalam, bo szaleństwem
                                    jest jechac do Francji od razu po studiac, bez niczego (no, chyba, ze nabiore
                                    odwagismilesmileMam nadzieje, że więcej takich firm jak Agapes znajdesmile Na razie
                                    koncze studia i szlifuje francuski, marzenia dalej w głowie. Będę kombinować
                                    jak je zrealizowac....aha..i dziekuje za nazwę tej firmy....smile Może spróbuje
                                    tam zaaplikowaćbig_grin....!!!
                                    Pozdrawiam gorąco!!
                                    • nimeska Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 13:45
                                      Agapes to glownie restauracje, to baardzo duza grupa fr ale rowniez Leroy
                                      Merlin, Auchan, Flunch, Pizza Pai.
                                      ucz sie dobrze wink szlifuj jezyk i nie boj sie wysylac CV

                                      jeszcze raz powodzonka
                                      pozdrawiam
                                      • rududu10 Re: skad kto i gdzie teraz... 01.04.06, 21:40
                                        a ja 7 lat na Slasku, 12 na Warmii, 3 w Gdansku, 2 w Nicei, rok w Gdansku, 10 miesiecy w Irlandii, od 6
                                        misiecy w Tuluzie i juz za tydzien w Auxerre (Burgundia) na jakies 6 miesiecy, a potem...kto tam wie,
                                        gdzie skonczy sie moja tulaczka, ale mam nadzieje, ze na zawsze we Francji
                                        • cezar8 Re: skad kto i gdzie teraz... 02.04.06, 00:47
                                          27 lat w Krakowie, od ponad poltora roku w Paryskim regionie. Marze o powrocie
                                          do Polski, poniewaz lepiej sie tam czuje, mam tam swoich bliskich, ulubione
                                          miejsca i knajpki, spokojniejsze zycie! itd. Tutaj mi tego brakuje
                                    • liloom Re: skad kto i gdzie teraz... 02.04.06, 14:08
                                      janka poszukaj na rynku firm francuskich i aplikuj do znudzenia.
                                      poszukaj przez internet firm ktor szukaja kogos z polskim we francji, sprobuj
                                      nawiazac kontakt - tez do znudzenia.
                                      bedac w Monte Carlo jezdzilam zawsze te sama taksowka, kierowca byla kobieta,
                                      ktora opowiedziala mi, ze jej znajoma Polka marzyla zeby zamieszkac w MC i los
                                      jej to umozliwil. Bedac na wakacjach jezdzac stopem po Francji poznala chlopaka
                                      z MC, mieszkaja tam teraz juz blisko ... 40 lat.
                                      Wszystkie marzenia sie spelaniaja, ale szczesciu trzeba troche pomoc.
                                      • janka53 Re: skad kto i gdzie teraz... 02.04.06, 17:01
                                        liloom...dziekismilesmilesmilesmile Chcę i będę szukać do upadłego. Nawet nie pomyslalm o
                                        ty, że firmy francuskie moga poszukiwać kogoś polskim...nastepna dobra
                                        koncepcja!! Jakąś drogą, z wiekszymi lub mniejszymi zakretami, dojade do
                                        Francji i tam zostanebig_grinbig_grinbig_grinbig_grin. Pzrecież jest tyle możliwości, a ja je zamierzam
                                        wykorzystać!!
                                        Mhmmmm Monte Carlo...nie bylam, ale to musi byc miasto!!! Pozdrawiam!!!
                                        • la_belle_au_bois_dormant najlepsza rada 05.04.06, 17:30
                                          Chcesz usłyszeć jaka jest najlepsza metoda wyjazdu do Francji na stałe?
                                          Jedzi na koniec studiów na stypendium na jakąś uczelnię francuską, znajdź sobie
                                          tam męża i sprawa załatwiona.
                                          Może rada ta brzmi źle, ale z tego co widzę naokoło (choćby historie z tego
                                          forum) jest absolutnie najskuteczniejsza.
                                          Polki mają we Francji bardzo duże wzięcie, bo ładne, biedne, mało wymagające,
                                          przywiązane.Powodzenia
                                          • janka53 Re: najlepsza rada 05.04.06, 17:55
                                            Hahhahaha...smilesmilesmile jesli wyjade na stypendium to mam szanse juz tylko na 5 roku
                                            (skomplikowana sprawa z moja uczelnia). Kogoś tam juz znam smilebardzo bliska mi
                                            osoba...wiec troche ubawil mnie twoj post, bo tak bardzo przypomina mi to moją
                                            sytuację. big_grin
                                            Mhmmm, mowisz, że taka mamy opinię we Francji??? To mi się nie podoba, chociaż
                                            pewnie w wiekszości to prawda. ja mam nadzieje, ze ten, kogo znam nie postrzega
                                            mnie w ten sposob...smile))
                                            Wyjazd na 5 roku, dobry pomysl, ale z tym mężem to nigdy nic nie wiadomo...sami
                                            egoiści w tej Francjiwinkwink
                                            pozdr
                                            • la_belle_au_bois_dormant Re: najlepsza rada 05.04.06, 18:17
                                              Oczywiście, że z tym mężem to nigdy nic nie wiadomo. jak to w życiu...
                                              Pomyśl, że we Francji jest kilkadziesiąt milionów mężczyzn, nie tylko ta osoba,
                                              którą znasz. Zresztą nie wiadamo, czy akurat udałoby Ci się wyjechać do tego
                                              miasta , w którym jest ta osoba. Z tym czasem jest ciężko, bo się często
                                              okazuje, że akurat na danej uczelni nie możesz odbyć stażu, a możesz na innej.

                                              Mnie się ta opinia też nie podoba, ale z tego co zauważyłam to trochę tak o nas
                                              myślą. Oczywiście nie wszyscy.

                                              Ale chyba chciała byś tak wogóle wyjść za mąż?
                                              Ta rada to taka rzecz o które każdy wie i wiele osób w Twojej sytuacji się do
                                              niej stosuje, ale nikt o niej nie mówi głośno...
                                              • liloom Re: najlepsza rada 05.04.06, 18:32
                                                Ach, jest jeszcze jeden sposob, o ktorym ma smierc zapomnialam!
                                                masz jakas rodzine/znajomych we Francji z ktorymi moglabys korespondowac we
                                                Francji po francusku?
                                                Adresy mozna zdobyc:
                                                - instytuty francuskie lub prowadzace kursy jezykowe w Polsce
                                                - przez romanistow lub lingwistow
                                                Jak nie masz zadnej mozliwosci daj mi znac, poszukamy ci znajomych we Francjiwink
                                                • janka53 Re: najlepsza rada 05.04.06, 21:43
                                                  Dzieki ale o co chodzi z ta korespondencją po francusku we Francji?? Bo nie
                                                  rozumiem??Tak wogóle mam znajomych we Francji, z jednym z nich mam bardzo dobry
                                                  kontakt, ale nie wie do czego mi to na razie mialoby byc potrzebne???wink)))
                                              • janka53 Re: najlepsza rada 05.04.06, 21:48
                                                No tak, ale ja nie chce jechac do Francji aby załapać tam męża. Chce tam po
                                                prostu zyc, mowic w tym jezyku bo uwielbiam ten kraj....Mąż, rodzina-
                                                oczywiście ale nie dla papierów. Wiem ze wiele osob jak juz kogos zna, troche
                                                szybciej decyduja sie na slub, bo to im ułatwi wiele spraw. Ja na razie nie
                                                biore takiej możliwości pod uwage, nie jestem na to gotowa.
                                                Jasne ze biore pod uwage fakt, ze nie wyjadę od razu do Bordeaux, gdzie jest
                                                mój "znajomy"smileNie mam konkretnych miejsc docelowychsmile Wiem tylko ,że
                                                Francja...ale najpierw muszę jeszcze poduczyć sie francuskiego jesli mam zamiar
                                                jechac na Socratesa...smile
                                                pozdr
                                                • liloom Re: najlepsza rada 06.04.06, 08:33
                                                  hihi, z tym mezem to sie tak nie zarzekaj bo zaczyna podejrzanie wygladac.
                                                  jak widac jestes w lepszej sytuacji niz myslalam, wyobrazalam sobie zero
                                                  kontaktow, zero jezyka i tylko milosc do Francji, a tu widze przygotowania pelna
                                                  parawink I dobrze, tak trzymaj. Trudno tez cos radzic jesli nie wiem ile masz lat,
                                                  a nie sadze zebys miala 53 (?) wink stad ten pomysl o korespondencji, nie
                                                  doczytalam wczesniej o Bordeauxwink
                                                  Pozdrowienia i powodzenia! Czekamy na Twoje posty z Francjiwink
                                                  • janka53 Re: najlepsza rada 06.04.06, 11:53
                                                    Haha, nie, nie mam az tyle lat. Studiuje, dopiero robie licencjat. W
                                                    poniedzialek stuknęło mi 22 latkawinkCzy az tak przygotowana?? Nie wiem,
                                                    najgorzej z jezykiem ale bede nad tym pracowac. Na razie licze na tego
                                                    Socratesa na 5 roku a jak bedzie mozna cos przyspieszyc z wyjazdem, nie bede
                                                    miec oporów. Bardzo boje się jechać w ciemno, więc najlepszym rozwiązaniem będą
                                                    studia w ramach programu i w międzyczasie szukanie tam konkretnej pracy....
                                                    Pewnie jeszcze poczekacie na moje posty z Francji, ale cierpliwości, nie
                                                    zAwiodęwink
                                • wojtech451 Re: czarno widzę... 03.04.06, 20:25
                                  janka53 napisała:
                                  > Czy chetnie zatrudniają obcokrajowców, jakie sa wobec nich wymagania? I
                                  >wogóle jak jest tak naprawde z rynkiem pracy we Francji, bo słysze róne
                                  >opinie...często pesymistyczne...

                                  Niestety tez mam wieści pesymistyczne. Nie chcą zatrudniać obcokrajowców, wolą
                                  Francuzów nawet gdy ci sa mniej wykształceni lub z mniejszym doswiadczeniem.
                                  Nie odmawiają od razu ale stwarzaja takie trudności aby im nie sprostać. Poza
                                  tym aby zatrudnic obcokrajowca, firma musi najpierw zwrócić się do urzędu pracy
                                  z zapotrzebowaniem na określonego pracownika i otrzymać odpowiedź negatywną.
                                  Inaczej nie można.
                                  Ale dzisiaj premier Francji wspomniał coś Marcinkiewiczowi o sukcesywnym
                                  otwieraniu rynku dla Polaków. Jednak nie mam złudzeń - to tylko dyplomacja.
                                  • janka53 Re: czarno widzę... 03.04.06, 20:40
                                    Mhm... no to trzeba będzie jakoś inaczej to zalatwic...mozna znaleźć w Polsce
                                    firmy francusko- polskie i po jakims czasei przenieść się do placówki we
                                    Francji. A to dziwne ze tak stronia od obcokrajowców. Miałam chociaż nadzieję,
                                    że inaczej patrzą na nie Francuzów w firmach międzynarodowych...A co z
                                    przedsiebiorstwami potrzebującymi ludzi ze znajomościa polskiego? czy ktoś może
                                    podac mi nazwę konkretnej firmy?? osobiście znam dziewczyne, Polkę, która
                                    pracuje we francuskiej firmie, którejś juz z kolei. Raczej nigdy nie miała
                                    większych problemów z pracą...może edlatego , że tam przeniosła się na studia..
                                    A tak z ciekawości wojtech...a Ty co robisz we Francji?? Można zapytac??smilesmilesmilesmile
                                    • wojtech451 Re: czarno widzę... 04.04.06, 06:50
                                      janka53 napisała:

                                      > Polkę, która
                                      > pracuje we francuskiej firmie, którejś juz z kolei. Raczej nigdy nie miała
                                      > większych problemów z pracą...może edlatego , że tam przeniosła się na
                                      studia..

                                      Jeżeli TU skończysz np: kursy /szkołę / studia i wykażesz się francuskim
                                      papierem, zmienia to całkowicie Twoją sytuację na plus oczywiście. Znam
                                      dziewczynę, jest tu 6 lat, wyszła za mąż za Francuza. Na poczatek praca
                                      pokojówki w hotelu prowadzonym przez Anglika (znała trochę angielski) i
                                      intensywna nauka języka francuskiego. Później praca w dużym sklepie
                                      perfumeryjnym + doskonalenie języka. Ukończyła dwuletnią jakby pomaturalną
                                      szkołę i z francuskim dyplomem pracuje w dużej firmie ubezpieczeniowej.

                                      > A tak z ciekawości wojtech...a Ty co robisz we Francji?? Można
                                      zapytac??smilesmilesmile:
                                      Reprezentuję polską firmę budowlaną. Budujemy, modernizujemy, remontujemy.
                                      Problemów mnóstwo ponieważ mamy status rezydenta a to bardzo utrudnia normalne
                                      funkcjonowanie. Postrzegaja nas dobrze, mamy dobrą opinię (fachowcy, dokładni,
                                      szybcy, pracowici) ale....Ale jesteśmy skądś-tam i mimo że jestesmy tańsi i
                                      lepsi od firm francuskich to zlecenie nam robót jest w ich mniemamiu ryzykowne
                                      i może być w przyszłości kłopotliwe (gwarancja!). Nie maja takich oporów
                                      inwestorzy zagraniczni, zwłaszcza Anglicy. Jeden nawet podkreślał: każda firma
                                      byle nie francuska.
                                      • janka53 Re: czarno widzę... 04.04.06, 22:17
                                        Dzieki wojtech za info! oj szkoda!! czyli jedyna szansa to skonczyc TAM smile
                                        jakąs szkołe albo kurs...mhmm pomysle nad tym, ale pojawia się drugi klopot, bo
                                        nawet jesli konczysz tam szkole to i tak ma sie statut rezydenta, a jak mowisz
                                        są z tymi niemale klopoty...
                                        Trochę pokrecony krajsmilesmilesmile: Bedę probowac, co wyjdzie, to wyjdzie..Mam jeszcze
                                        dwa lata do magisterki (chyba ze strzeli mi juz po licencjacie w lipcu
                                        wyjechacwinkwiec sporo czasu. w miedzy czasie będę szukać, pytac...starac sie...
                                        Jeszcze raz dzieki i pozdrawiam
                                  • janka53 Re: czarno widzę... 04.04.06, 22:17
                                    P.S A w jakim mieście jesteś??smile
                                    • wojtech451 Re: czarno widzę... 05.04.06, 13:13
                                      janka53 napisała:
                                      > P.S A w jakim mieście jesteś??smile

                                      Nicea.
                                  • liloom Re: czarno widzę... 05.04.06, 16:03
                                    Wszystko zalezy od sytuacji, od branzy, od obcokrajowca, od sytuacji
                                    obcokrajowca, od pochodzenia obcokrajowca, od tego czy zna francuski i jakie ma
                                    wyksztalcenie - nie uogolniajmy...
    • brombeer Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.04.06, 18:31
      28 lat w Katowicach, 2 lata w Bawarii i prawie 4 w Lille. Bardzo mi tu dobrze i
      nie zamierzam sie stad ruszac.

      A co do pracy we Francji, to mam wrazenie, zeczesto udaje sie nam, Polakom
      sporo osiagnac. Ambitni jestesmy, pracowici i dosc elastyczni.
      Sama nie mialam specjalnych klopotow z praca, bo w moim zawodzie praca jest i
      uznaje sie dyplomy.
      Mam tu tez sporo kolezanek Polek, po studiach ekonomicznych w Polsce (dwie z
      nich maja tez polsko-francuskiego mastera zrobionego na polskich uczelniach
      wspolpracujacych z uczelniami francuskimi) i wszystkie maja niezla prace, jedna
      z nich zostanie wkrotce kontrolerem finansowym fabryki.
      Nie ukrywam, ze wszystkie maja francuskich mezow i w zwiazku z tym pozwolenie
      na prace lub obywatelstwo.
      • janka53 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 05.04.06, 21:38
        O, Lille!!! Jak ja lubie to miasto mhmmm. Bywałam w Dunkierce wiec do Lille tez
        sie czasem wpadało...smile
        Czy polsko - francuskeigo magistra można zrobic studiując w Polce? Zdziwiłas
        mnie tym troche, ale pozytywnie!!Ale jak one to robiły? Czy było to w ramach
        programu Socrates, czy poejchały na studia do francji na własną rekę?? Coraz
        wiecej dobrych wiadomości dla mnie! No, tylko z tym pozwoleniem na prace troche
        kłopotu, a męża na razie nie planuje. chociaż...kto wie...wink
        • la_belle_au_bois_dormant Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.04.06, 08:58
          Janka,
          Oczywiście masz rację, że nie ma sensu łapać męża dla obywatelstwa, ale jest
          ogromna róźnica pomiędzy wyjściem za mąż tylko dla obywatelstwa, a otworzeniem
          się na kontakty z Francuzami, zwłaszcza jak już jesteś we Francji, i ułożeniem
          sobie tam życia.
          Zresztą może tego nigdy nie przeżyłaś, ale ciężko jest być samemu za granicą,
          bez bliskiej osoby. W rzeczywistości kontakty koleżeńskie okazują się bardzo
          powierzchowne i nie przeciwdziałają uczuciu samotności. Potrzebny jest ktoś
          bliski.


          • janka53 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.04.06, 12:08
            Nie, no jasne. Nie mowię, ze nie chcialabym ułozyc sobie tam zycia! Jak
            najbardziej smileByłoby pieknie! na ludzi raczej jestem otwarta, szczególnie na
            Francuzówwink i nie bede zapierać się rekami i nogami jesli kogoś bym tam
            spotkała, wręcz przeciwnie. Ale nie chce liczyć TYLKO na kogoś innego. Nie ide
            tez w zaparte , ze sama wszystko zrealizuje, bez niczyjej pomocy, bo mimo
            wszystko spotykasz ludzi i oni z czasem pomagają ci.I mam nadzieję , ze tak
            bedzie.Ale jak na razie zamieszkanie tam wydaje mi się tak trudne do
            zrealizowania i dlatego boję sie. Ale uparcie będę dążyć.....potega
            podswiadomości jest przecież tak wielkawink)))
            P.S Widzę, że Ty jesteś mialas to szczęscie i ułozyłas juz sobie zycie we
            Francji...z kims...smilesmile Pozdrawiam
            • la_belle_au_bois_dormant nie tak jest 06.04.06, 15:43
              >P.S Widzę, że Ty jesteś mialas to szczęscie i ułozyłas juz sobie zycie we
              > Francji...z kims...smilesmile Pozdrawiam

              Nie ułożyłam sobie życia we Francji i nie mam takiego zamiaru.
              Mieszkam w Warszawie.
              Jednak jak czytam Twoje posty i widzę tą przemożną chęć zamieszkania we Francji
              to jakbym widziała siebie z okresu studiów. Ja także marzyłam całą sobą o
              emigracji do Francji. Jak ja tego pragnęłam! Nie układałam sobie nawet życia tu
              w Polsce podczas studiów , no bo po co? Przecież chciałam wyjechać do Francji,
              po co mi były jakieś ogony...
              No i pojechałam na to stypendium na piątym roku... ... i jak zobaczyłam tą
              druga stronę medalu: jak to jest być emigrantem we Francji w dodatku z Europy
              Wschodniej, na jakie problemy się napotyka, jaka jest wrogość Fracuzów w
              stosunku do cudzoziemców-emigrantów, jaka ksenofobia, jak na każdym kroku
              trzeba się tłumaczyć dlaczego się jest we Francji, jak to jest być w obcym
              kraju bez nikogo bliskiego...
              Zupełnie mi się odechciało. Teraz nie ma takiej opcji żebym wogóle chciała
              gdziekolwiek za granicę pojechać na stałe mimo , że ktoś tam bliski
              i "zdeterminowany" mi się we Francji znalazł...

              nie bierz jednak poważnie pod uwagę tego co mówię.
              Pewnie jestem osobą, która ma małe zdolności adaptacyjne i dlatego nie było mi
              we Francji dobrze.
              Poza tym było mi pod względem materialnym dobrze w Polsce (Warszawa...) więc
              Francja mi nie zaimponowała.
              Nie żałuję swojej decyzji ani trochę.
              • nimeska Re: nie tak jest 06.04.06, 17:04
                zgadzam sie z Toba, Francja nie dla kazdego jest pienka
                Francja nie elegancja wsego czasu mialam taki opis na GG
                ja w przeciwienswtie do was nigdy nie chcialam tu przyjechac ale zycie sie tak
                potoczylo a nie inaczej

                czsami jak sie czego bardzo pragnie, czasami jak sie na cos zabardzo nastawiamy
                nie sprawia pozniej tak wielkiej przyjemnosci
                • la_belle_au_bois_dormant Re: nie tak jest 06.04.06, 18:22
                  Ależ dla mnie Francja wciąż jest PIĘKNA!
                  Kocham ten kraj, ale z daleka suspicious
                  Poprostu nie mam wystarczającej motywacji do emigracji.
                  To, że jakiś kraj jest piękny to nie jest wystarczający argument, żeby się tam
                  przeprowadzić z wszystkimi tego konsekwencjami.
                  Z mojego prywatnego punktu widzenia to była "skórka za wyprawkę".
                  Ale gdybym tą decyzję miała podjąć na początku lat dziewięćdziesiątych lub
                  wcześniej to myślę, że napewno bym została suspicious
                  Wtedy naprawdę warto było wszystko znieść, żeby tylko móc mieszkać w
                  wysokorozwiniętym kraju Europu Zachodniej.
                  Cóż czasy się zmieniły i ja to zauważyłam ;->>.




        • la_belle_au_bois_dormant nachodzi mnie refleksja 26.04.06, 17:31
          Wiecie co, nachodzi mnie taka refleksja jak słucham, czy rozmawiam z osobami,
          które w tej chwili chcą, pragną, porządają wyemigrować do Francji, że to musi
          być naprawdę emigracja "z miłości do kraju i kultury".
          Nie wiem, czy czujecie o co mi chodzi.
          Od jakiegoś już czasu otwarte są w 100% rynki pracy w takich krajach jak Wielka
          Brytania, Irlandia, Szwecja niedługo Hiszpania. Ludzie ta jadą i w większości
          znajdują pracę. Często nawet w swoim zawodzie, bardzo dobrze płatną.
          mimo to ktoś inny z "uporem maniaka" wskazuje na Francję jako miejsce docelowej
          emigracji, mimo tego, że wcale nas tam nie chcą, a prawo legalnej pracy
          będziemy tam miec nieprędko.
          To musi być naprawdę emigracja "z miłości do kraju" w opozycji do emigracji
          jaka uskuteczniali nasi np rodzice, która była emigracją polityczną lub
          ekonomiczną.
          Jak nazwalibyście taka emigrację? Emigracja "sentymantalna", "z miłości do
          kraju i kultury", emigracja "frankofilska"?


          • la_belle_au_bois_dormant Re: nachodzi mnie refleksja 26.04.06, 17:45
            Innymi słowy decyzja o emigracji do Francji w tej chwili wydaje mi się decyzją
            z punktu widzenia egzystencjonalno-bytowego (i nie tylko)odrobinę
            irracjonalną.suspicious
            Chyba oczywiście, że są jakieś inne ważne powody jak np. powody rodzinne,
            powody lingwistyczne.
            Ach, ale się rozpędziłam!...;-> (fajnie, że są takie fora, można sobie
            bezkarnie pofilozofować i ktoś to czyta ;->>wink.
            • janka53 Re: nachodzi mnie refleksja 08.05.06, 20:18
              Nooo, masz racje...to irracjonalne chciec emigrowac do Francji.Nawet nie
              otworzyli nam rynku sad(( Ale ja i tak tylko o tym mysle..nie wiem, może ktos
              kiedys wyleje na mnie kubel zimnej wody i sie otrząsne, ale nie teraz. Plany na
              najbiższy czas- baaardzo intensywna nauka francuskiego(juz sie na zajęcia
              filologią francuską pcham wink i kombinowanie wyjazdu na 5- tym roku. Ech, u mnie
              to się chyba zowie "miłość lingwistyczno- kulturalna"...i nic na to nie
              pradze.......
              • la_belle_au_bois_dormant Re: nachodzi mnie refleksja 09.05.06, 12:18
                Intensywna nauka j. francuskiego to doskonały pomysł!
                Będziesz z tego miała samy profity w przyszłości czy wyjedziesz, czy zostaniesz.
                Miłość do Francji jest też dobrą rzeczą. Toż to zawsze jakaś pasja - motor
                rozwoju...
                Trzeba tylko uważasz żeby nie popaść w taki życiowy stan, który można
                nazwać "siedzeniem na walizkach w kraju". Być w takim stanie można latami. Nie
                buduje się wtedy życia w kraju, no bo przecież chce się wyjechać. Jednak ten
                wyjazd na stałe do Francji nie następuje z jakichś tam powodów. Może to
                spowodować pewną stagnację na różnych poziomach życia.
                Znam takie osoby.
                Trzeba szybko podjąć decyzję i ją realizować. Ty masz jeszcze na to trochę
                czasu.
                Życzę powodzenia. suspicious
                • janka53 Re: nachodzi mnie refleksja 09.05.06, 22:26
                  No rzeczywiscie racja z tym prawdopodobienstwem stagnacji i ciaglego "niby juz"
                  wyjazdu. Ja tez nie wiem co z tego wyjdzie, nie jest latwo! Ale wiem, ze jesli
                  nie naucze sie tego jezyka tak naprawde, to bede zalowac do konca. Filologia i
                  sokrates to takie plany, które mi sprawia ogromna radość nawet, jesli zostane w
                  Polsce lub pojade gdzie indziej! Dobrze powiedziane, heh,- pasje trzeba
                  rozwijac...Do teraz po pobycie we Francji rozpływam sie jak sobie przypomne ten
                  kraj, ten język, ludzi...nawet na takie wspomnienia warto zapracowaćsmile
                  pozdrawiam i nie dziękujęsmile
    • panna_z_polskiego_dworku Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 03.05.06, 03:06
      10 lat w Polsce (kolo Legnicy), 2 i pół roku w Grecji (koło Aten), 16 lat w
      Montrealu. Plus ostatnio 4 miesiące w Waszyngtonie. Moja babcia urodziła się we
      Francji - gdzieś na północy - ale jej rodzina wróciła do Polski przed wojną.
      Mamy we Francji jakąś bardzo daleką rodzinę ale nie utrzymujemy kontaktów.

    • joaska777 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 06.05.06, 19:20
      dzieD dobry,
      ja jestem z radomia, spdziBam rok w paryzu, studia w polse a teraz pracuje w
      firmiew radomiu z kapitalem francuskim, ktora jest filia grupy Eurodec, a do
      tej pory scisle wspolpracowalismy z Dapta z Thiers, niedaleko Clermont Ferrand
      pozdrawaim.
      • janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 07.05.06, 13:35
        a dokladnie 60 km od Clermont Ferrand,ja mieszkam 30 km od Thiers i 30 km od
        Clermont Fd.Pozdrawiam Janou
        • joaska777 Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 08.05.06, 09:58
          znasz tę firmę ?? albo raczej ludzi stamtąd ....
          • janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 08.05.06, 15:03
            nie,nie znam ale sprobuje sie poinformowac w tygodniu, bo dzisiaj we Francji
            jest swieto ludzie nie pracuja ,czy w Polsce tez?
            Znam miasto Thiers bo moje syny byli tam w liceum (ja mieszkam w malym
            miasteczku i jest tylko collège) wiec dwa razy w tygodniu jezdzilam do liceum ,
            no i czasem jade na zakupy do Carrefour'a.P
            • nimeska Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 09.05.06, 01:35
              8 maja jest dniem pracujacym w Polsce ale za to 3 maja byl dniem wolnym gdzie u
              nas we Francji szlo sie normalnie do pracy

              dni wolnych we Francji i w Polsce mamy mniej wiecej tyle samo
              • janou Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 09.05.06, 10:55
                mercismile
    • mischka49 a Janou 20.08.06, 18:41
      Marrant, mes beaux parents habitents en Auverne (pas tres loin de Sauxillanges)
      Slts
      • janou Re:a Mischka 25.08.06, 21:40
        Dopiero dzisiaj zauwazylam twoj post,tak czasami przegapiamsmilesorry
        Sauxillanges pas très loin d'Issoire et sur la route vers Ambert,pas très loin
        de l'A75 que nous prenons souvent pour descendre vers le sud ,et toi qu'elle
        région (je ne demande pas la ville)habites-tu?
        Pozdrawiam.Janou
        • mischka49 Re:a Janou 28.08.06, 23:16
          bonsoir Janou,
          przepraszam ale dopiero ce soir mam dostep do Internetu. My mieszkalismy w
          Angers ale rodzice mojego meza maja dom w Auvergne (St Quentin s/Sauxillanges)
          & tam czasami jezdzimy (a raczej jezdzilismy) bo obecnie przeprowadzilismy sie
          i kursujemy miedzy Polska, a Cezchami (praca) & prawde mowiac, wcale nam sie
          ten powrot do Francji niespieszy...
          Pozdrawiam
          Mischka
    • fuegoo Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 29.08.06, 19:33
      witam wszystkich!!!
      zaczne od tego, że bardzo załuje ze dopieor natrafiłamna ten wątek...ale coż
      lepiej pozno niz wcalesmile

      ja całe swoje zycie mieszkam w Polsce - 19 lat w Legnicy, potem 5 lat na
      studiach we Wrocławiu. W czasie kiedy uczyłam się w legnickim LO wyjezdzalam
      na wymiany do Francji (niestety zaledwie 2-3 tygodniowe-ale najwazniejszeze
      wogole jakies wyjazdy byly). Będac we Francji mieszkałamu rodzin francuskich,
      dzieki czemu mialam okazje blizej poznać mentalnosc Francuzow, ich kulture oraz
      jezyksmilePodobnie jak niektore osoby na tym forum zafascynowalam się Francją, do
      tego stopnia ze zaraz po maturze, zamiast pojechac zawiezc papiery na Polibude
      (tak planowalam wczesniej) pojechalam na Uniwerek po papiery na filologie
      romanska (smiesznie pewnie brzmi, bo to raczej dwaprzeciwne kierunki). jednak z
      roznych powodow, min. takich że kilka osob mi to odradzilo ostatecznie
      zlozylam papiery na Polibude (ktora ukonczylam w lipcu br).

      no ale wracajac do tematu...bardzo czesto zastanawialam sie co by bylo gdybym
      jednak zlozyla papiery na filologie...bardzo mi sie jezyk francuski podoba i
      teraz bardzo ale to bardzo zaluje ze olalam sprawe i np nie zapisalam sie
      dodatkowo do jakiejs szkoly jezykowej.bylam kiedys sie zapisac ale akurat albo
      mialam za duzo zajec na studiach i nie mialam mozliwosci sie zapisac, albo mi
      godziny nie pasowaly, wiec sie nie zapisalam...za kazdym semestrem bylo cos
      innegosad i tak minelo 5 lat...aja zamiast szlifowac jezyk to troche go
      zapomnialamsad i teraz tego bardzo zaluje...i szukam metody na jakies szybkie
      przypomnnienie jezyka i dalsze szlifowaniesmile)

      • fuegoo Re: Skad pochodzicie ( miasto) i gdzie.... 30.08.06, 10:13
        zapomniałam wczoraj dodać, że jakjeżdziłam do Francji na wymiany to głównie na
        południe. Docelowo to do Gap, a w miedzy czasie Marsylia, Cannes, Nicea,
        Avignon, Lagnes itd...Wozili nas po roznych miastach Francjismile Byłam również na
        kilka dni w Dijon smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka