oskar_dziad 18.06.05, 19:35 Szukam jakichkolwiek informacji o tamtych terenach. Jezeli ktos byl to zapraszam do podzielenia sie informacjami i wrazeniami. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
malgos-ia wschodnia Turcja 21.06.05, 09:17 Byłam we wschodniej Turcji - dotarliśmy nad jezioro Van. To było w roku 2000, więc od tego czasu mogło się tam sporo zmienić. Jechaliśmy m.in. autostopem w składzie: dwie dziewczyny jeden chłopak. Z Kapadocji dostaliśmy się autobusem nocnym do Kahty (o ile mnie pamięc nie zawodzi) a stamtąd rozmaitymi środkami lokomocji z traktorami na czele, na Nemrut Dagy. Z tamtąd pojechaliśmy stopem z dwoma Kurdami, którzy nie znali ani jednego słowa po angielsku. dojechaliśmy do Siverek. I przeżyliśmy jakoś noc w ich towarzystwie oraz w towarzystwie innych Kurdów pod zadaszeniem jakieś knajpy. Ale to była najbardziej niepokojąca noc w czasie tej podróży. Nie powiem, żebyśmy się wyspali. Ale rano "nasi Kurdowie" odwiezli nas do głownej drogi i zatrzymali dla nas stopa - którym dojechaliśmy chyba w okolice Dyarbakir. (pisownia może inna). Tam kolejnego stopa zatrzymał dla nas policjant, który świetnie mówił po angielsku i był z tego bardzo dumny. Do Doubayazit dojechaliśmy późnym wieczorem i szliśmy w kierunku kempingu (polecanego przez angielskiego Pascala). Zatrzymało się koło nas białe Audi i młody człowiek zechciał nas podwieźć. Był to jak się okazało młody Kurd, który przyjechał do domu rodzinnego na wakacje, a na codzień robi interesy w Moskwie. rozmawialiśmy po rosyjsku. Na następny dzień oprowadził na po pięknym Icak Pasza Seray (pisownia nazw zapewne pozostawia wiele do życzenia). Sam pałac b. mi się podobał, a widoki po prostu fantastyczne. Wspaniałe góry o nieprawdopodobnych wprost kolorach. Co do bezpieczństwa to nic nas niemiłego nie spotakło, ale jadąc na wschód mijaliśmy wiele posterunków policji. Spore wrażenie robiły na nas posterunki wojskowe z wystawionymi karabinami. W samym Doubayazit spotkaliśmy kilka pojazdów opancerzonych oraz ogromne tereny wojskowe otoczone siatką. A na stokach wymalowane wielkie napisy - sławiące chyba potęgę militarną Turcji - ku przestrodze Kurdów zapewne. Na Ararat nie próbowaliśmy się dostać zadowoliliśmy się fotką zrobioną w dużej odległości. Miło było popatrzeć na te ośnieżony szczyt stojąc na upale. ALe w sumie wysokie temperatury na wschodzie łatwo było znieść dzieki temu, że powietrze było suche. Dużo gorzej było np. w Trabzonie, gdzie może było nawet troche chłodniej, ale za to bardzo parno. Droga na wschód była bardzo malownicza wśród wyludnionych, potężnych gór. Odpowiedz Link