Mój mąż stwierdził, że bee to klamot i złom i, że on nie chce tego wózka. Kazał mi go sprzedać i kupić coś innego

Kurde, ja lubię ten wózek i nie wyobrażam sobie na tą chwilę innej przewozówki. Mój małż stwierdził, że nie przeszedł próby krakowskich alejek i go nie chce. Tłumaczę mu, że tak mu się wydaje, bo nie jeździł nigdy zwykłą prasolką, która nie poradziła by sobie na pewno w tych samych okolicznościach. No i co ja mam teraz zrobić?