pytanie od sposób chodzenia

19.11.08, 10:47

Mój synek ma 10,5 miesiaca. Zauważyłam, że jak chodzi (na razie
jeszcze za rączki) to lewą nózkę stawia trochę bokiem, tzn. stopa
przylega do podłogi ale nóżki nie stawia prosto tylko trochę bokiem.
Czy powinnam z nim iść do ortopedy? Nie wiem czy to normalne czy coś
jest nie tak. Proszę o odpowiedź. Z góry dziękuję!

Marta
    • marps Re: pytanie od sposób chodzenia 19.11.08, 10:54
      PS. Wiem, że podobny wątek już był. Problem jest w tym, że mój synek
      domaga się chodzenia. Nie bardzo chce siedzieć i najchetniej by
      tylko chodził. Raczej nie uda mi sie go nie prowadzać. :(
    • gemmavera Re: pytanie od sposób chodzenia 20.11.08, 00:00
      Skoro wiesz, że podobny wątek już był, i skoro pan Paweł napisał w nim wyraźnie,
      żeby dziecka nie prowadzać, to naprawdę nie rozumiem, czego oczekujesz, pisząc
      ten post.

      Przeczytaj proszę jeszcze raz i sama wyciągnij wnioski - co nie będzie trudne,
      bo tam jest czarno na białym napisane, z czego wynika takie stawianie stóp u
      dziecka nie chodzącego jeszcze samodzielnie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1017&w=87345211
      • marps Re: pytanie od sposób chodzenia 20.11.08, 12:59
        Myślę, że jak ktoś ma ochotę udzielić odpowiedzi w taki sposób jak
        Ty to zrobiłaś to lepiej wcale się nie odzywać. Poszukaj może innego
        sposoby wyładowywania swojej frustracji. Wydaje mi się, że z posta
        jasno wynika czego oczekuję. Pozdrawiam!
        • marps Re: pytanie od sposób chodzenia 20.11.08, 13:03
          P.S. Jak by jednak ktoś nie zruzumiał czego oczekuję to bardzo
          proszę: mój synek domaga się tego żeby chodzić, więc nie wyobrażam
          sobie jak bym moła go nie prowadzać. On po prostu chce chodzić! Nie
          wiem tylko czy mam coś robić żeby nauczył się prawidłowo stawiać
          nóżkę.
          • pawel.zawitkowski Re: pytanie od sposób chodzenia 20.11.08, 23:12
            Witam,
            jest wiele sposobów by "podejść" młodego i systematycznie to
            chodzenie omijać. Jeżeli domaga się prowadzania, proszę zrobić z nim
            2 kroki i pod pozorem zabawy, zejść do parteru. Nikt z nas nie zna
            Pani, ani młodego, dlatego trudno nam podpowiedzieć Pani jakie
            zabawy będą dla niego na tyle atrakcyjne, by młody na jakiś czas
            zapomniał o chodzeniu. I tak w kółko, udajemy, ze się poddajemy i z
            powrotem do parteru... Polecam też częste wypady na pływalnię. Mlody
            lekko ochłonie z tego pędu do bezustannego pionizowania się... .
            Wychowanie dzieci to trochę tak jak w partyzantce: zaatakować,
            odskoczyć, przeczekać, zaatakować itd.

            Na koniec mam gorąca prośbę o ważenie słów, szczególnie w odpowiedzi
            na porady moderatora Forum..., ale także innych mam. Moderatorka
            robi to pełna życzliwości dla Państwa, w pełni świadoma wagi
            problemów, poświęcając na to swój "wolny" czas, a Jej komentarze są,
            jak i w tym wypadku, niezwykle trafne. W żaden sposób nie zasłużyła
            na taki ton Pani odpowiedzi. Mam nadzieję, że choć trochę pomogliśmy
            Pani poradzić sobie z tym przejściowym skądinąd problemem.
            Pozdrawiam
            Paweł Z.
        • gemmavera Re: pytanie od sposób chodzenia 20.11.08, 14:53
          marps napisała:

          > Myślę, że jak ktoś ma ochotę udzielić odpowiedzi w taki sposób jak
          > Ty to zrobiłaś to lepiej wcale się nie odzywać.

          Problem polega na tym, że ja tu jestem właśnie od tego, żeby się odzywać. :D I
          jeszcze żeby podpowiadać, że jakieś tematy już były poruszane, w związku z czym
          odpowiedzi na zadawane pytania już padły.

          I tak właśnie jest w tym przypadku: pan Paweł wyraźnie napisał, co robić: nie
          prowadzać.
          Oczywiście, że dziecko lubi sobie podreptać - ale nie oszukujmy się, nie
          polubiłoby tej czynności, gdyby wcześniej ktoś mu tego nie pokazał. Pokazałaś -
          i świat się od tego nie zawali, ale masz trudniej, bo teraz musisz mu znaleźć
          zabawy inne od prowadzenia za rączki i przetrzymać początkowe marudzenie
          (zakładam, że skoro pytasz o zdanie eksperta, to uznajesz go za autorytet i
          chcesz się zastosować do jego porad).
          Ale nie sądzisz chyba, że nasz ekspert napisze Ci "dobrze, skoro dziecko tak
          lubi chodzić, to proszę go dalej prowadzać, a nóżki na przykład masować trzy
          razy dziennie po pięć minut", skoro ekspert wyraźnie napisał, że takie stawianie
          stopy to, cytuję, "wyraz jego "nieradzenia" sobie ze zbyt trudną na jego etapie
          rozwoju pozycją i umiejętnością, do której jeszcze nie dojrzał i kompletnie nie
          potrafi prawidłowo w niej reagować - stawiać stópek, obciążać nóżek, przenosić
          ciężar ciała itd." (cytat z zalinkowanego wyżej wątku)

          Jeżeli przyczyną problemu jest prowadzanie dziecka, to żeby wyeliminować ów
          problem, trzeba przestać dziecko prowadzać - to dość oczywiste.
          To tak jakbyś pytała "panie Pawle, dziecko uwielbia się bawić skrzypcami, ale
          zamiast pięknie grać, rzępoli i szarpie struny, aż uszy puchną - co robić?"
          Odpowiedź brzmi: "nie dawać skrzypiec".
          A Twoja odpowiedź: "ale on tak lubi na nich grać... może jednak da się go jakoś
          nauczyć, żeby chociaż tak nie szarpał bez opamiętania?"
          :))

          Argument "bo dziecko lubi" niejednokrotnie już padał na tym forum. I pan Paweł
          jakoś dziwnie nigdy nie dał się przekonać i nie chciał pobłogosławić czynności,
          które dziecko lubi, a które obiektywnie mu nie służą. :)

          Kiedy Twoje dziecko będzie starsze i powie, że chce jeść słodycze na śniadanie,
          obiad i kolację, to mu pozwolisz, "bo lubi"?

          PS Nie jestem sfrustrowana - ale dziękuję za wyraz troski. ;P
Pełna wersja