Dodaj do ulubionych

wcześniak i smoczek

12.06.09, 16:18
Znam "tutejszą" opinię na temat smoczka (dawać jak najpóźniej, a możliwie wcale) z tym, że zastanawiam się czy dawanie smoczka wcześniakowi (31hbd, aktualnie 1mc od ur, waży 2.2kg) czasem nie pomoże wypracować lepszego odruchu ssania w kontekście jedzenia?

Mój skarb jada mało, 20ml jako tako wciągnie w 10 min, kolejne 20ml w 50min, a i to nie zawsze (wygląda to tak, pociągnie ze 3 razy po czym 1-2 min przerwy, ew. poruszanie butelką i znów kilka razy pociągnie i kolejna długa przerwa).

Być może w ogóle smoczek tu nic nie zmieni, nie wiem. Opinie?

Pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • pawel.zawitkowski Re: wcześniak i smoczek 12.06.09, 19:50
      Witam,
      U tak niedojrzałych dzieci warto zachować szczególną ostrożność przy doborze
      strategii i techniki postępowania w temacie zarówno karmienie alternatywne jak i
      korzystanie ze smoczków uspokajaczy. To nie szkodzi pod warunkiem, że użyjemy
      tych sprzętów we właściwy sposób i wtedy kiedy trzeba... + właściwego sprzętu.
      Samemu trudno na to wpaść... :)
      Bez specjalisty, który będzie miał okazje zobaczyć dziecko nie ma mowy by
      znaleźć odpowiedni sposób rozwiązania Państwa problemu.
      A jest to problem skoro Pani dziecko zjada najpierw "20ml w 10 min. potem 20 ml
      w 50 min, a i to nie zawsze"...
      Pani dziecko ma 35 tygodni zatem dopiero co osiągnął pełną dojrzałość
      mechanizmów i koordynacji ssania, połykania i oddychania.
      Proponuję wizytę u neurologopedy lub terapeuty pracującego w Klinice
      neonatologicznej. najlepiej tej w której Pani dziecko przebywało.
      Mam nieprzeparte wrażenie, że bez dokładnej analizy historii dziecka oraz
      analizy sposobu karmienia i jedzenia młodego / młodej się nie obejdzie. To
      jedyny sposób by uniknąć niepotrzebnych błędów.
      Nie przypominam sobie bym był autorem tej "tutejszej" opinii... :)
      Strategia i uzasadnienie lub nie podawania smoczka u wcześniaków jest zupełnie
      inna niż u dzieci donoszonych. To zupelnie inna bajka...
      W każdym razie mechanizm i sytuacja jakie Pani opisała niepokoją i skłaniają
      mnie do polecenia Pani jak najszybszej konsultacji u specjalisty.
      Ile ważyło dziecko przy urodzeniu i czy próbowała pani karmić piersią...?
      Czy były jakieś kłopoty z oddychaniem, inne...?
      I najważniejsze, w której Klinice i w jakim mieście Państwo przebywali?
      Pozdrawiam
      Paweł Z.
      • arekmx Re: wcześniak i smoczek 13.06.09, 08:58
        "Pan" bo jestem tatą szkraba (córka).

        Waga urodzeniowa córki 1640g, koniec 31 tyg, poród naturalny w niecałą godzinę, żona nie zdążyła dostać sterydów więc płuca nie były rozwinietę do końca. Córka miała wrodzone zapalenie płuc. Dzień na infant flow, kryzys, 4 dni respirator (dostała surfaktant); ZZO II/III, potem dzień infant flow, 2 dni tlenu podawanego do inkubatora, 2 dni bez dodatkowego tlenu i wyjście z respiratora do łóżeczka. Oczywiście problemów jest więcej, retinopatia 2 stopnia, wylewy śródczaszkowe 2 stopnia, słuch póki co ok, morfologia ok (wg lekarzy bo mi to ciężko ocenić), przeszła żółtaczkę fiziologiczną z naświetlaniem. Aktualnie dostaje 2 x dziennie po 2ml ferrum oraz witaminy A, C, D i E.

        Od pierwszego tygodnia karmiona odciągniętym mlekiem mamy, przez sondę i tak przez 3 tygodnie. Pielęgniarki co jakiś czas próbowały karmienia butelką (smoczki jednorazowe nutricia - na marginesie, aż 3 dziurki gdy np. w aventach 3 dziurki to dopiero mniej więcej od 3 mca ale smoczek smoczkowi nie równy. W domu lepiej się je jej z aventa (smoczek nr 2) niż z smoczków nutricia - pewnie dlatego, że w avencie jest jakieś odpowietrzanie, w nutrici nie ma). Początki w szpitalu oczywiście były kiepskie bo ssanie nie wychodziło, szybko się męczyła. Ostatni tydzień pobytu w szpitalu jedzenie butelką jakoś jej wychodziło, jadła 40ml (a wg wypisu nawet 60ml; cały czas mleko mamy przy czym 2 razy na dobę dodatkowo z BMFem) na raz. "Wychodziło" oznacza jedzenie w powolnym tempie, z przerwami, ew. odbiciem i dojedzeniem reszty. Generalnie nie mamy pełnego obrazu jedzenia w szpitalu bo nie mogliśmy być tam cały czas - jedynie parę h na dobę.

        Próby karmienia piersią nie wychodziły (i nie wychodzą) bo córka nie potrafiła złapać brodawki (duże brodawki w stosunku do tak małej buźki). Czasami udawało się jej złapać i possać troszkę ale zazwyczaj wyglądało to tak - szukanie piersi (nawet mając ją praktycznie w buzi), nie może złapać, denerwuje się, szuka dalej itp. Nawet jak złapała i possała to po chwili puszczała, szukała i tym razem np. nie udawało się jej złapać. Z kolei momentami wiszenie przy piersi było rekreacyjne, trzymała brodawkę w buzi, nie ssała i tak sobie wisząc usypiała. Spróbujemy z nakładkami na brodawki - może wtedy łatwiej się jej załapie.

        Od tygodnia w domu i jedzenie co 2-3h ale niestety w sposób jaki opisywałem. Zje 10ml, czasami 20ml sprawnie po czym zaczyna się jedzenie w stylu, kilka zassań/łyków, przerwa (czasami to przerwa z szybkim oddychaniem jak ze zmęczenia (ale nie robi się sina przy ustach/nosku), a czasami po prostu przerwa), delikatne pobudzenie przez poruszanie smoczkiem albo posmyranie podniebienia smoczkiem, znów kilka łyków i kolejna przerwa. W ten sposób zje kolejne kilka(naście) ml i zaczyna się jedzenie z pluciem kącikami ust. Czasami pozwala zabrać butlę (bo bywa tak, że nie ciągnie ale też nie puszcza smoczka), dać ponownie, znów zje odrobinę bez plucia. Później zaczyna się etap uciekania od smoczka, wiercenia główką (włącznie z szybkim przekręcaniem głowy w lewo i prawo by uciec przed butlą). Zazwyczaj odpuszczamy gdy uznamy, że córcia mówi nam stanowcze "nie", bywa to po 40-50min od początku jedzenia i po 30-50ml.

        Przez tydzień tylko raz ulała po jedzeniu. Lubi często zrobić kupkę w trakcie jedzenia (tak, że niektóre przerwy w takcie jedzenia mają "uzasadnienie"). Jada 250-320ml na dobę (więc o ile się orientuje nie jest to za dużo) ale przybiera na wadze (dziś ją zważymy to zobaczymy jak postępy).

        Córka leżała w szpitalu miejskim nr 2 w Bydgoszczy.

        Poszukamy tutaj specjalisty (polecani specjaliści mile widziani) i zobaczymy.

        ps. Póki co możemy pokazać wideo z "jedzenia" jeśli to coś pomoże ocenić i jeśli w ogóle ma Pan na to czas.

        Pozdrawiam,
        • arekmx Re: wcześniak i smoczek 13.06.09, 10:50
          "wyjście z respiratora do łóżeczka." - oczywiście chodziło o inkubator.
          • gos85 Re: wcześniak i smoczek 13.06.09, 12:23
            ja tak tylko w spr karmienia piersią..może konsultacja z doradcą laktacyjnym by mogła pomóc?
            jeśli nie znajdziecie w Bydgoszczy to można spróbować tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
            pozdrawiam, dużo zdrowia dla córeczki i dużo siły dla rodziców;)
            • tumigutek5 Re: wcześniak i smoczek 13.06.09, 21:46
              Hej też jestem mamą wcześniaka z Bydgoszczy,maluch ma 10,5m-ca,
              9kor. tylko ja rodziłam w Bizielu.Zapraszam Ciebie i małżonkę na
              wcześniakowe forum , to skarbnica wiedzy o wcześniakach i ich
              problemach...
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15302
              Z mojego doświadczenia mogę Ci powiedziec, ze mój po wyjściu ze
              szpitala (miał 4 tyg.urodzeniowe)pił po 50-60 ml. mleka , a był
              starszy ciążowo bo 34 tydz. , dopiero po jakimś 1- 1,5 tyg.pobytu w
              domku przestawił się i wcinał po 90-100ml. a w szpitalu zdażało się
              że jadł już 90ml.
              Potem przestał jeśc , ale to z powodu refluksu, ale to już inny
              problem. Musicie uzbroic si,ę w cierpliwośc , cureczka jest jeszcze
              malutka i nie ma siły na zjedzenie naraz dużej porcji. Najlepiej
              podawac co 2-3godz. ale przez całą dobę , jak śpi to wybudzac, żeby
              z wagi nie spadła, ale jak piszesz waga ok. a to najważniejsze .
              Pozdrawiam.
              • tumigutek5 Re: wcześniak i smoczek 13.06.09, 21:47
                No córeczki oczywiście !
        • pawel.zawitkowski Re: wcześniak i smoczek 16.06.09, 08:59
          Witam,
          mamo :)
          Rzeczywiście opowieść jest długa, a początek przygody z jedzeniem niefortunny
          (jedzenie smoczkiem z trzema dziurkami dla wcześniaka...????!!!! - po prostu za
          duży przepływ, który zmienia mechanikę pobierania pokarmu, nie mówiąc już o
          koordynacji ssania, połykania z oddychaniem --> zmęczenie itd. długo by odpowiadać).
          W klinice mamy kilkanaście rodzajów smoczków, nie licząc innego sprzętu z
          arsenału karmienia alternatywnego... Dla każdego dziecka sprzęt o innych
          parametrach, dokładnie takich jakich potrzebuje i z jakimi jest w stanie sobie
          poradzić...
          Dalej... kłopoty z chwyceniem brodawki
          Cała ta opowieść jest skomplikowana, efekty niezadowalające. Bez zbadania
          dziecka się nie da...
          Polecam wizytę u neurologopedy. Tylko po zebraniu całego wywiadu i zbadaniu
          przez specjalistę możemy Państwu spróbować pomóc
          Pozdrawiam
          Paweł Zawitkowski
    • green.isobel Re: Uważajcie z uspokajaczem 13.06.09, 21:53
      Witaj,
      jestem mamą skrajnej wcześniaczki. Mała nie miała oczywiście odruchu
      ssania i jeszcze kiedy leżała w inkubatorze miała małego uspokajacza
      Nuka. Oczywiście w szpitalu uczyłam ją jedzenia z butli smoczkami
      Nutricii, później w domu był Avent.
      Były kryzysy z jedzeniem, wiele. Bywało tak, że ciumkała uspokajacza,
      a ja jej podmieniałam co jakiś czas go na butlę i pojadła trochę, a
      za moment musiałam znów dawać smoka.
      Teraz córa ma rok i ze swoim pocieszycielem się nie rozstaje. Martwię
      się, bo śpi z nim całą noc, zawsze do zasypiania potrzebuje aż 3.
      Jednego ma w buźce, 2 w rączkach i sobie je wymienia. Poza tym jak
      zobaczy w dzień gdzieś smoka to jest awantura.
      Jestem przerażona, bo czeka nas trudna droga jeśli chodzi o
      odzwyczajanie.

      Tak więc uważaj... bo ja też myślałam, że smoczek pomoże jej się
      nauczyć jeść z butli.

      Pozdrawiam, Iza.
      • pawel.zawitkowski Re: Uważajcie z uspokajaczem 16.06.09, 08:52
        Witam,
        właśnei w takich wypadkach jakie Pani opisuje rodzice nie powinni pozostawać sami.
        Pracuję w Klinice Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka. Nie przypominam
        sobie by któryś z naszych absolwentów był w ten sposób "uzależniony" od smoczka.
        Wszystko zależy od strategii i technik jakie są stosowane przez personel
        medyczny w Klinice, jakie zalecenia dostają rodzice i jakie zadanie do wykonania
        postawi sobie personel medyczny.
        Smoczek nie jest wrogiem dziecka jeżeli jest stosowany tak jak trzeba, taki jak
        trzeba, wtedy kiedy trzeba.
        W większości wypadków jednak, konsekwencje takie jakie Pani opisuje mają źródło
        nie w użyciu smoczka, tylko gdzie indziej, wcześniej, z innego powodu, a smoczek
        staje się dla dziecka elementem samouspokajania, autostymulacji, autoregulacji.
        Rozpoznanie potrzeb, możliwości i uwarunkowań rozwoju dziecka, szczególnie tak
        niedojrzałego należy do personelu medycznego. Czasem kiedy tego nie ma, trzeba
        zwalić na np. smoczek, albo na rodziców, albo na zeszłoroczny zbiór morel w Albanii.
        Problem jest trudny, a przyczyny i rozwiązanie nie takie łatwe jak się wydaje.
        Pozdrawiam
        Paweł Z.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka