Dodaj do ulubionych

schodzenie z gór

20.05.04, 15:43
Czy wy też macie tak wielką niechęć do schodzenia z gór?
Uwielbiam zdobywać szczyty. Ale nie cierpię schodzenia...
Moje biedne kolana nie wytrzymują tego... Długie spacery nie mają wpływu na
ich funkjonowanie. Tylko to schodzenie...
Rzadko się tak da, ale swoje trasy planuję w ten sposób, by zamiast schodzić,
zjechać kolejką.
Czy to niegodne prawdziwego turysty?
Mogę wejść wszędzie, byle pod górę...
Może macie jakieś sposoby na polubienie schodzenia?
I konserwację ;-) kolan? Bandażuję je, czasem pomaga, ale najczęściej nie...
Obserwuj wątek
    • zamek Re: schodzenie z gór 20.05.04, 23:58
      Hmmm, nie lubię schodzić, ale jednak wycieczka kończy się dla mnie dopiero w
      drzwiach kwatery. Poza tym z reguły w zejściu są ładniejsze widoki, niż w
      wejściu - wszak patrzy się w powietrze, a nie w skałę czy zbocze.
      • aard Miszczu, co tak pryncypialnie? ;-) 27.05.04, 10:47
        A z tymi widokami to swieta prawda. Na szczęście dawno weszło mi już w krew
        ogladanie się za siebie w każdym terenie, który to umożliwia. Najpieknięjsze
        rzeczy czają sie za plecami...
    • josip_broz_tito Re: schodzenie z gór 21.05.04, 09:03
      Awersja do schodzenia jest zrozumiała. Mniej zrozumiałe jest dla mnie to, że
      niektórzy myślą że góry w Polsce to jedynie Tatry. Bo poza nimi to dla
      koleżanki jity istnieć może już tylko Jaworzyna Krynicka, Palenica, Czantoria i
      parę innych górek, bo z innych w Polsce nie da się - na szczęście - zjechać
      kolejką. Nie wiem czemu tak się dzieje, że większość ludzi chodzących u nas po
      górach to zatwardziali "Tatrofile". To przykre.
      • jita Re: schodzenie z gór 21.05.04, 16:19
        josip_broz_tito napisał:

        > niektórzy myślą że góry w Polsce to jedynie Tatry. Bo poza nimi to dla
        > koleżanki jity istnieć może już tylko Jaworzyna Krynicka, Palenica, Czantoria
        i
        >
        > parę innych górek, bo z innych w Polsce nie da się - na szczęście - zjechać
        > kolejką.

        No toś mnie fajnie porównał...


        • josip_broz_tito Re: schodzenie z gór 21.05.04, 23:36
          Przepraszam, poniosło mnie...

          Po prostu jak czytam tutaj wpisy to bardzo często dla wielu góry zaczynają się
          dopiero za Zakopanem na południe. Inne to dla tych "wytrawnych turystów"
          kapusta na którą nie warto wchodzić. Wkurza mnie to ostro i jak teraz
          przeczytałem "kolejka" to już od razu stanęła mi przed oczyma ta na Kasprowy i
          nie zauważyłem tego "jak się da" i "rzadko można". Jeszcze raz się kajam. Swoją
          drogą ciekawe, co by powiedział "taternik" o "kapuścianych górach" po jednym
          dniu grzbietówki granicznym w Górach Kamiennych, podejściu percią Borkowskiego
          na Luboń czy włojeniu się na Lackową od przeł. Beskid, że wymienię tylko
          najprostsze przykłady:) A czyżby i Koleżanka nie lubiła "taterników"?

          Co do kolan, to pomóc Ci mogą kijki trekkingowe; jak nie na samych zejściach
          (czasem przeszkadzają), to przynajmniej odciążą Ci stawy na płaskim lub takim
          lekko pod górkę. Jak jest możliwość to staraj się schodzić trawersem, warto
          trochę nadłożyć kosztem bólu kolan. I jak sobie odpoczywaszgdzieś w wielkim
          mieście o gór to załatw sobie jakieś naświetlania laserem czy coś. To podobno
          pomaga. Aha, no i nie złazić za szybko, bo po prostu jakoś tak to działa że
          gorzej te przeciążenia się znosi.

          Pozdrawiam i współczuję. Niestety jak mówi proste powiedzenie "trzeba wejść
          żeby zejść", działające niestety również w drugą stronę...
    • luna74 Re: schodzenie z gór 22.05.04, 20:52
      Jita, znam ten ból.
      Tyle, że ja bardzo oporna jestem na technikę w górach (kolejki) i staram się
      układać trasę tak, by podejście było ostre, a zejście łagodniejsze. Dla mnie
      numerem jeden w przyprawianiu kolan o ból jest zejście (asfaltowe!) z Przełęczy
      Karkonoskiej do Przesieki i "koralowa ścieżka" z Czarnej Przełęczy do
      Jagniątkowa (Karkonosze - info dla "Taterników"). Ale widoki wynagradzają każdy ból.
      Pozdrówka dla Pozytywnie Zakręconych
      • josip_broz_tito Re: schodzenie z gór 22.05.04, 21:26
        Asfalt jest jeszcze gorszy niż stromizna... a niestety w Sudetach np. go w
        niektórych miejscach nie brakuje, a rekordy bije chyba Główny Szlak Sudecki im.
        Mietka O. Jak ostatnio go żeśmy klubem przechodzili w sztafecie to mnie np.
        trafił się najpierw etap Długopole Zdr.-Duszniki... Najpierw 5 km znad
        Szczepkowa na Przeł Spaloną, potem sprzed Lasówki do samych Dusznik w
        zasadzie... 25 km... myślałem już w Zieleńcu że zgłupieję. A potem na nocnym z
        Lubawki do Karpacza nie lepiej;3 km do Bukówki, potem zaraz na zejściu ze
        Skalnika do samego Bukowca i od Mysłakowic do Sosnówki...

        Na asfalt jest jedna rada - dobre adidaski takie do biegania:)Sprawdzają się
        znakomicie, bo pracują zupełnie inne kawałki stopy i nie robią się pęcherze.
        Nawet "Taternikom" rada ta się przyda, bowiem jest np. kawałek do D.
        Chochołowskiej czy też Morskiego Oka;-)
        Pozdrawiam
        • luna74 Re: schodzenie z gór 23.05.04, 12:26
          W ubiegłym roku mnie "pokusiło" i wyruszyłam w sierpniu z Paczkowa szlakiem
          Orłowicza. Na pewno znasz ten odcinek do Złotego Stoku. Żadnego turysty po
          drodze, nawet miejscowi dziwnie mi się przyglądali. W Złotym Stoku zmieniłam
          szlak na zielony do Jaskinii Radochowskiej, wcale nie było lepiej. Z jednej
          strony fajnie, że można znaleźć miejsca bez ludzi, z drugiej trochę żal, że
          większość skupia się na zdobywaniu "renomowanych" szczytów. Turystyka górska nie
          powinna się chyba ograniczać do wejścia i zejścia, nie tylko szczyty dostarczają
          wrażeń. Równie ciekawe miejsca czają się na tych zapomnianych szlakach między
          dołem a górą.
          Dzięki za radę. Pozdrawiam!
          • josip_broz_tito Re: schodzenie z gór 23.05.04, 14:57
            A tu się mylisz:) Pani w sklepie spożywczo przemysłowym w Błotnicy powiedziała
            że dwa razy do roku idą jakieś rajdy ;) Ale rzeczywiście, inni się dziwili. A
            czerwony z Złotym Stokiem do Orłowca idzie całkiem fajnie, od tego roku wchodzi
            na Jawornik Wielki i są wypaśne widoki na Przedgórze Paczkowskie i całe
            Złote/Rychlebske Hory.

            A nie wiem czy wiesz (i inni forumowicze), że GSS im Mietka został przedłużony
            do Prudnika:) Między Złotym Stokiem a Głuchołazami idzie cały czas przedgórzem,
            kolega który robił etap Głuchołazy-Paczków w nocy był zachwycony. I teraz nie
            leci przez Dworzec PKP w Paczkowie, tylko przez rynek a ze starego początku do
            rynku jest dojściówka (czerwony z "pipkiem"). A tuż za Paczkowem w stronę ZS
            jest ładna uprawa chmielu (dziadek mi mówił, że największa w Polsce:))
            • luna74 Re: schodzenie z gór 23.05.04, 15:38
              No to widocznie tylko widok samotnej kobiety z plecakiem budzi zdziwienie. Szłam
              według mapy z 1979 roku, dlatego zaczęłam w Paczkowie. A uprawy chmielu
              widziałam, faktycznie spore, po lewej stronie ulicy. Zamierzałam przejść Sudety
              czerwonym szlakiem (i kiedyś to zrobię), ale okazało się, że tyle jest ciekawych
              miejsc po drodze do zobaczenia i nie mogłam się oprzeć. Następnym razem zacznę w
              Prudniku. Pewnie też utknę. Ale jaki ma sens samo "zaliczenie" szlaku? Przejść
              go jeszcze zdążę :), a jak mówiła moja Mama "co zobaczę, to moje".
              • josip_broz_tito Re: schodzenie z gór 23.05.04, 16:34
                No zaliczanie dla samego zalicznaia nie ma wielkiego sensu:)Zresztą, co prawda
                ideą szlaków głównych jest, żeby było na nich jak najwięcej do zobaczenia, ale
                na GSS jest to raczej niespecjalnie prawda. W Bystrzyckich możnaby dziada
                puścić przez Jagodną a potem zamiast asfaltu w Orlickich dać go przez Orlicę
                vel Vrchmezi tak żeby schodził dopiero przy Czarnych Krzyżach, przez Rudawy
                Janowickie idzie fatalnie, zresztą wcześniej za Lesistą Wielką do Lubawki też
                nie lepiej - choć tu usprawiedliwia wytyczających opactwo w Krzeszowie:)
                GSB idzie momentami nie lepiej np. między Bystrą Podhalańską a Rabką albo przez
                Wzgórza Rymanowskie. Ale w sumie wszystkiego też nie zahaczy, a w innych
                okolicznościach bardzo fajnych Wzgórz Bramy Lubawskiej chyba nie zobaczyłbym bo
                są "turystycznie nieatrakcyjne"

                A odcinek opawskogórski polecam, ale tylko do Głuchych Łazów, ew. do Gierałcic
                bo podobno ładne widoki na Jeseniki:)

                A że się spytam, ile czasu szłaś i gdzie w końcu doszłaś?
    • aard Josip dobrze radzi 27.05.04, 10:43
      Kije teleskopowe istotnie odciążają kolana. Zwłaszcza na zejściu i wcale nie są
      takie niewygodne - można się przwyczaić.

      Poza tym na odciążanie polecam łażenie... zimą. Zejście po śniegu (nawet
      zbiegnięcie!) dużo łagodniej wpływa na kolana. No a latem pozostaje piarg ;-)

      Jeszcze do autorki wątku: nie próbuj robić sobie wyrzutów, że zjeżdżasz
      kolejkami. Mam kumpla wspinacza (łoi w Tatrach, zdobywał wschodnią Matterhornu,
      razem zdobyliśmy Aconcagua), który jak widzi kolejkę, to po postu nie może
      sobie odpuścić! Choćby miał wejść i zejść, a potem jeszcze wjechać i zjechać,
      to kolejkę musi zaliczyć :-)

      Pozdrawiam,
      aA
      Rd
    • szaszka Re: schodzenie z gór 02.06.04, 11:23
      Kijki trekkingowe to podstawa!!!
      W zeszlym roku lazilam w Bieszczadach bardzo intensywnie przez 5 dni, i
      ostatniego dnia kolana tak mnie bolaly, ze żeby spelznac z Poloniny Wetlinskiej
      musialam poszukac sobie jakiegos drąga do podpierania ( zeby bylo jasne, mam 27
      lat).
      Kupilam sobie kijki, i chociaz znajomi nie szczędzą mi docinków (a gdzie
      narty?) to chodząc teraz po gorach uzywam ich zarówno przy podejściach jak i
      zejsciach. To kwestia przyzwyczajenia, kijki nie przeszkadzają w ogole, tylko
      pomagają, nie mam od tej pory żadnych problemow z kolanami, nic mnie boli -
      nawet przy schodzeniu z duzych stromizn, i to z plecakiem na plecach.
      Polecam modele z "antyszokiem" - sprężynką amortyzującą derzenie kijka w
      ziemię, drgania nie prenoszą się na nadgarstki.
      Szaszka
      • basia553 Re: schodzenie z gór 07.06.04, 18:15
        z przyjemnoscia czytam o tym, jak popularne staly sie w Polsce kijki.
        Bo wiele lat temu, jak zaczelam chodzic we wloskich görach i kupilam tam kijki,
        to ogladajacy zdjecia w Polsce reagowali z pogarda, no bo kto to z kijkami
        chodzi! A teraz widac jednak, ze to wspaniala pomoc ta przy wchodzeniu jak i
        przy zejsciach. Ja ich nawet w naszych niewysokich görkach Pfalzu (Niemcy)
        uzywam zima do schodzenia, bo jak jest ostrzejsze, oblodzone zejscie, to mowy
        nie ma bez kijka - bez nich bylby tylko zjazd na tylku!
    • bird-dogging Re: schodzenie z gór 09.06.04, 09:47
      ja tez tak mam. wejsc, wejde wszedzie, ze schodzeniem mam problemy. na Lackowa
      zawsze wchodze od przeleczy Beskid, na Jaworzyne Krynicka - od przeleczy
      Regietowskiej, przyklady moznaby mnozyc.
      na zejsciach jestem wolniejsza od mrokwi zatopionej w smole, ale juz tu
      przeczytalam, ze powolne schodzenie mniej szkodzi kolanom, wiec nie mam zadnych
      kompleksow.
      kijki zdecydowanie pomagaja!!! zakupilam je kilka lat temu i niewiele jest
      miejsc, gdzie ich nie zabieram. w krzeczorach jednak troche przeszkadzaja;-)
      • josip_broz_tito Re: schodzenie z gór 09.06.04, 13:01
        Z przeł. Regietowskiej to sobie możesz wejść na Jaworzynę Konieczniańską, chyba
        coś Ci się pokiełbasiło:) Ale nie wiem, czy od przejścia w Koniecznej nie jest
        bardziej stromo. Ale mogę się mylić, dawno byłem, chyba zresztą z obu stron
        płasko nie jest.

        Pozdrawiam

        jd
    • travelencia Re: schodzenie z gór 15.09.04, 12:21
      witam,

      łączę się w bólu ze wszystkimi, którzy mają takie problemy z kolanami:/ ja
      właśnie leczę swoje po ostatnim wypadzie i zaraz biegnę zakupić te kijki, bo
      szykuje się kolejny wyjazd. mam nadzieję, że pomogą!

      pozdrawiam
      • aard Pomogą, pomogą :-) Powodzenia! /nt 15.09.04, 13:05

        • weekend123 mam to samo ... 20.09.04, 21:35
          ... i "cieszę" się że nie jestem w tym odosobniona :-(

          Wejdę wszędzie ale przed pierwszym krokiem w dół stoję chwilkę i przełamuję
          samą siebie... potem jakoś idzie... Może się skuszę na te kijki ? Przyznam się,
          że mam do nich (kijków) stosunek - jakby tu napisać aby nie skłamać -
          powiedzmy, że - ambiwalentny... ale kto wie ? może się przełamię ? bo po
          ostatnich "szaleństwach" odległościowo-prędkościowo-wysokościowych do dzisiaj
          smaruję kolanka jakimiś badziewiami i ma pomóc :-( No to czekam cierpliwie i
          chodzę w spodniach - może opuchlizna zaraz zejdzie ?
          dzięki i pzrd !!!
          • aard No to sama sobie odpowiedziałaś... 21.09.04, 09:25
            Opuchlizna?! To z Toba faktycznie nie najlepiej... Ja bym na Twoim miejscu nie
            zwlekał z kijami, masz tylko jedno zdrowie, a na obniżenie się w terenie
            górskim bez szkody dla kolan są tylko dwa sposoby: kije albo... zjazdy.
            Nie wszedzie da się zjechać ;-)
    • introvertyk Re: schodzenie z gór 06.10.04, 07:46
      kilka pomysłów na schodzenie:
      1/ zjesc co sie da i oddciążyć plecak,
      2/ spakowac cieżkie rzeczy na dół plecaka by zmienic punkt cieżkości plecaka (ciezki spiwór, palnik+gaz, itp.)
      3/ kupić kijki trekkingowe - pomagaja odciążyć kolana bo znaczna część ciężaru przechodzi wtedy na ramiona schodzącego/podchodzącego,
      4/ nie skakać, iśc na ugiętych nogach,
      5/ czasami robić sobie odsapkę :))
      6/ schodzić, schodzić, schodzić !!! bo inaczej te grupy mięsni nie będą trenowane i z czasem trudniej będzie Ci schodzić !
      • josip_broz_tito Re: schodzenie z gór 06.10.04, 08:59
        Mozna tez trenowac codziennie ze smieciami schodzac z IX pietra wiezowca (tak
        rozchadzalem swoje nowe buty:))
        • introvertyk Re: schodzenie z gór 07.10.04, 07:52
          a jak - mozna!
          na "rozchodzenie butow" pomaga rownie skutecznie przemoczeni ich do cna :)) i pochodzenie z kilka(nascie) godzin. pozniej leza jak ulal....
          • aard Re: schodzenie z gór 07.10.04, 09:32
            > [...] przemoczeni ich do cna :)) i p
            > ochodzenie z kilka(nascie) godzin. pozniej leza jak ulal....

            I śmierdzą jak cap :/
            • introvertyk Re: schodzenie z gór 11.10.04, 07:41
              > I śmierdzą jak cap :/

              eee nieprawda.
              a wręcz stereotyp.

              smierdzenie butów spowodowane jest florą bakteriologiczną. a nie wilgotnośćią (to tak jakby napisać, że ktoś ma grypę bo zmarzł któregoś wieczoru).

              buty nowe przemoczone osuszone (nie na piecu, kaloryferze tylko w temp. pokojowej na lekkim przeciągu, przy zmienianych częśto skarpetkach i MYTYCH NOGACH :))) nie mają prawa praktycznie śmierdzieć :)

              teza wielkokrotnie poddawana sprawdzeniu ! :))
              • aard Widocznie mi się zbyt szybko nogi pocą 11.10.04, 10:13
                Bo po dniu, kiedy przemoczyłem buty, mimo odpowiedniego suszenia i nóg umycia,
                nazajutrz buty walą jak stodoła :/
                • introvertyk Re: Widocznie mi się zbyt szybko nogi pocą 18.10.04, 14:11
                  sa takie srodki do likwidacji bakterii w smierdzacych trepach ale nie iwem jak to diala bo niegy nie uzywalem ... podobno raz dzialaja a raz nie. moze warto sprobowac ? :))
                  • aard Używam 18.10.04, 15:32
                    Bez nich się nie ruszam. Jest ok, ale bez nich... uuu...!
                    • crusader1 Zlazenie 14.11.04, 15:56
                      Ja tez uzywam tego pieronstwa i dziala.
                      Co do schodzenia to pare rad bylo dobrych.
                      Kijki dzialaja nie tylko przy schodzeniu, ale tez przy stromych podejsciach w sniegu.
                      Lepsze sa one od czekanu na niektorych lodowcach. Tez ich nie lubilem ale sie do nich
                      calkowicie przekonalem. Za szybko tez sie nie oplaca schodzic do to niezle dale w dupe,
                      chcialem powiedziec w kolana.
                      Co nie zmienia faktu ze schodzenie pozostanie schodzeniem...
                      _________________________
                      napisz cos waznego:

                      wpasternak.spymac.net/blog/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka