Dodaj do ulubionych

zabieranie jedzenia z restauracji

18.02.12, 20:24
Witam.Organizujemy obiad dla 10osób w lokalu.Mięsa i inne potrawy mają być na półmiskach i paterach czyli każdy bierze, to na co ma ochotę.
Czy po takim obiedzie wypada zabrać mięso, które zostanie do domu,tak jak w przypadku wesela.?
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 18.02.12, 20:36
      Wypada, oczywiscie, ale nalezy to wcześniej uzgodnic z obslugą i poprosic, żeby to oni zajeli sie spakowaniem potraw po odniesieniu do kuchni. Na pewno nie wypada robic to samemu przy stole.
      • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 19.02.12, 05:15
        No oczywscie.

        Ja poza tym nie lubie marnotrawstwa. Dlaczego dobre jedzenie ktore moze byc zjedzone na drugi dzien ma byc wyrzucone do smietnika?
        Skoro zaplaciliscie, to wasze i oczywscie jak radzi Matylda, uzgadniacie z obsluga ze po imprezie wszelkie resztki wam ladnie pakuja do domu.

        Wy ze swojej strony nie zapomnijcie o adekwatym tipie- min 15% calego rachunku,
        niezaleznie czy reszta gosci cos zostawi czy nie..

        Minnie
        • aqua48 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 19.02.12, 14:16
          Restauracja powinna sama zaproponować zapakowanie tego co zostanie, skoro tego nie zrobiono możecie uzgodnić zapakowanie z obsługą.
          • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 20.02.12, 01:20
            """Restauracja powinna sama zaproponować zapakowanie tego co zostanie, skoro tego nie zrobiono możecie uzgodnić zapakowanie z obsługą.""
            ...........................................................................................................................

            Nie, nie "powinna".

            Natomiast MOZE zapytac, zaproponowac, ale wcale nie musi.

            To nie nalezy do obowiazkow obslugi, tyko sam klient moze/musi wyrazic takie zyczenie.

            Minnie
            • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 21.02.12, 09:39
              minniemouse napisała:

              > """Restauracja powinna sama zaproponować zapakowanie tego co zostanie, skoro te
              > go nie zrobiono możecie uzgodnić zapakowanie z obsługą.""
              > ............................................
              >
              > Nie, nie "powinna".
              > Natomiast MOZE zapytac, zaproponowac, ale wcale nie musi.
              > To nie nalezy do obowiazkow obslugi, tyko sam klient moze/musi wyrazic takie zy
              > czenie.

              W moim odczuciu czy może czy powinna to bardzo cienka granica i zależy od umiejętności oceny stytuacji przez kelnerkę/a. Zależy tez od specyfiki lokalu. Czym innym jest zapytać w MCDonaldzie "czy zapakować te pozostałe 10 frytek", czym innym jest zapytać czy życzą sobie państwo zabrać te pozostałe mięsa" jeśli jest ich powiedzmy ca 1kg, a jeszcze czym innym jest zadanie takiego pytania po sutej ale biznesowej imprezie.
        • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 21.02.12, 09:29
          minniemouse napisała:

          > Ja poza tym nie lubie marnotrawstwa.

          Nie zmarnowałoby się, podali by innym gościom. wink


          > Wy ze swojej strony nie zapomnijcie o adekwatym tipie- min 15% calego rachunku,

          A tu mnie zaciekawiłaś, możemy przystanąc przy tym?
          Co to jest tip?
          Jeśli to napiwek to czemu minimum 15%?
          • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 22.02.12, 00:26
            """A tu mnie zaciekawiłaś, możemy przystanąc przy tym?
            Co to jest tip?
            Jeśli to napiwek to czemu minimum 15%?"""

            Tak, napiwek, i takie sa reguly jesli chodzi o dawanie kelnerom napiwkow w restauracji
            minimum 15%..
            oto sposob rozkladania rachunku w/g Miss Manners o ktorej byla mowa w w "Chamie"
            z tym ze to link z 2009.

            Ogolnie jak sie przejrzy linki "z etykieta" ile dawac w kanajpach
            to cenzus jest aby dawac 15%, nie mniej.


            Waiters: Depending on the service, you may feel obliged to leave anywhere from 10% of the pretax bill to well over 20% (if you’re feeling especially generous). Here is the breakdown:

            w zaleznosci od serwisu, od 10% do 20% - przed taksami.
            taki sobie serwis - 10%. dobry serwis - 20% i wiecej.


            link niestety tylko po angielsku, sorry
            collegecandy.com/2009/04/01/miss-manners-tipping-cheat-sheet/
            waiters - kelnerzy
            bartenders- barmani
            valet- parkujacy
            taxi drivres- taksowkarze
            delivery guys- dostarczyciele
            hairstylist - fryzjerzy
            professionals - "zawodowcy" - jak lekarze, prawnicy itd
            the mailman- listonosz
            flight attendants - steward/essa
            waiter/ess/ bartenders at private party - kelnerzy i barmani na prywtanym przyjeciu
            Butlers or maids
            Your professors- twoi nauczyciele - nie, po prostu nie


            Minnie
            • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 22.02.12, 15:49
              Tak więc jeszcze raz: skąd Ci się wzięło, że za zapakowanie jedzenia ma się zaplacić 15% przykladowo 150zł - tak byla mowa o zabieraniu na wynos i a Ty "min 15%"...?

              A co do dawania napiwków to my Polacy mamy jakąś fobię i wolimy na wszelki wypadek dać żebyśmy nie wyszli na dziadów. A napiwek powinno się dawać wtedy i tylko wtedy kiedy obsługa była na właściwym poziomie, a nie zawsze i wszędzie bo tak w linkach piszą.
              • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 26.02.12, 01:12
                """Tak więc jeszcze raz: skąd Ci się wzięło, że za zapakowanie jedzenia ma się zaplacić 15% przykladowo 150zł - tak byla mowa o zabieraniu na wynos i a Ty "min 15%"...?"""

                A gdzie ja napisalam ze "za zapakowanie jedzenia"??? smile

                Chyba mowa byla o calym rachunku, za calosc obslugi.


                Minnie
                • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 27.02.12, 08:45
                  minniemouse napisała:

                  > """Tak więc jeszcze raz: skąd Ci się wzięło, że za zapakowanie jedzenia ma się
                  > zaplacić 15% przykladowo 150zł - tak byla mowa o zabieraniu na wynos i a Ty "mi
                  > n 15%"...?"""
                  >
                  > A gdzie ja napisalam ze "za zapakowanie jedzenia"??? smile
                  >
                  > Chyba mowa byla o calym rachunku, za calosc obslugi.

                  Odnosisz się do pakowania jedzenia i nie poruszając żadnej innej kwestii zaraz potem piszesz "nie zapomnijcie dać 15% napiwku"...

                  "Skoro zaplaciliscie, to wasze i oczywscie jak radzi Matylda, uzgadniacie z obsluga ze po imprezie wszelkie resztki wam ladnie pakuja do domu.

                  Wy ze swojej strony nie zapomnijcie o adekwatym tipie- min 15% calego rachunku,
                  niezaleznie czy reszta gosci cos zostawi czy nie.."

                  Jeśli chodziło Ci o jakość całej obsługi to moim zdnaiem powinno się tu coś o tym wspomnieć.
                  Nadal nie rozumiem skąd przekonanie że "min 15%" ? A jeśli wg oceny Klienta nalezy się mniej to w ogóle nie powinien dawać? Ja znów słysząłem, że w naszych warunkach napiwek to poziom 10% ale przede wszystkim powinien być zależny od jakości obsługi Klienta w tym produktów jakie mu podano.
                  • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 02:55

                    """> Odnosisz się do pakowania jedzenia i nie poruszając żadnej innej kwestii zaraz
                    > potem piszesz "nie zapomnijcie dać 15% napiwku"...""
                    ......................................................................................................................


                    hmm, to ile wynosi oplata za zapakowanie resztek jedzenia, istnieje cos takiego w ogole??

                    Te min 15% to niby od czego ma byc naliczone - od tej magicznej oplaty za ZAPAKOWANIE?
                    Pierwsze slysze ze jest jakas osobna oplata za zapakowywanie resztek pozostawionych
                    przez gosci no ale moze w Polsce wszystko jest mozliwe, hmmm.

                    Przeczytaj sobie to jeszcze raz:
                    ............................................................................................................................
                    """""Witam.Organizujemy obiad dla 10osób w lokalu.Mięsa i inne potrawy mają być na półmiskach i paterach czyli każdy bierze, to na co ma ochotę.
                    Czy po takim obiedzie wypada zabrać mięso, które zostanie do domu,tak jak w przypadku wesela.?"""""""
                    ...............................................................................................................................

                    Wydawalo mi sie oczywste o co chodzi, ze 15% tipa
                    mialoby dotyczyc CALEGO rachunku,


                    Dlaczego minimum 15%? Bo party na 10 osob to juz duza impreza, duzo roboty dla obslugi,
                    jeszcze pakowanie resztek jedzenia to ekstra usluga,
                    za taka obsluge nie wypada bys skapym, po prostu.
                    Oczywscie ze mozesz w ogole NIC nie dac - twoj wybor, ale poniewaz to jest forum sv
                    to PRZY OKAZJI przypomnialam jak powinno sie zachowac w restauracji podczas placenia rachunku.

                    tu cos na ten temat:

                    ""Polska
                    W Polsce nie obowiazuje zwyczajowy nakaz pozostawiania napiwków, jest to jednak czeste w lokalach wyzszej klasy - do rachunku dodajemy 10 - 15 %""
                    biznes.onet.pl/waszymzdaniem/53890,Savoir-vivre%27u_w_%C5%9Bwiecie_napiwk%C3%B3w,artykul.html
                    No to ok moze w PL nie ma zwyczaju dawania az 20%, uznaje ten fakt, ale mimo wszystko uwazam ze jesli obsluga sie satysfakcjonujaco nalata przy 10-cio osobowej imprezie i jeszcze doda serwis extra - pakowanie resztek jedzenia, to jak najbardziej wypada okazac zadowolenie z uslugi przez danie porzadnego napiwka.

                    No i oczywscie ze jesli obsluga nie spisala sie to nie daje sie napiwku
                    nie wiem ile razy mam jeszcze to powtorzyc????


                    Minnie
                  • nm.buba011 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 13:20
                    urko70 napisał:

                    > Nadal nie rozumiem skąd przekonanie że "min 15%" ? A jeśli wg oceny Klienta nal
                    > ezy się mniej to w ogóle nie powinien dawać? Ja znów słysząłem, że w naszych wa
                    > runkach napiwek to poziom 10% ale przede wszystkim powinien być zależny od jako
                    > ści obsługi Klienta w tym produktów jakie mu podano.

                    - napiwek za herbatę 7 zł, to przy 10-15 %, to jedynie 0,70 - 1,35 zł, a całość to 7,70 - 8,35 zł.
                    Należałoby zaokrąglić do 10 zł, mimo, że to wychodzi ponad 42 % całości rachunku.
                    Przy rachunku, powiedzmy od 1 000 zł wzwyż, wyliczanie procentów może być śmieszne i świadczyć o nieobyciu "hojnego pana(i)". Przesadzić można w każdej sytuacji.
                    • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 13:32
                      nm.buba011 napisał:

                      > urko70 napisał:
                      >
                      > > Nadal nie rozumiem skąd przekonanie że "min 15%" ? A jeśli wg oceny Klien
                      > ta nal
                      > > ezy się mniej to w ogóle nie powinien dawać? Ja znów słysząłem, że w nasz
                      > ych wa
                      > > runkach napiwek to poziom 10% ale przede wszystkim powinien być zależny o
                      > d jako
                      > > ści obsługi Klienta w tym produktów jakie mu podano.
                      >
                      > - napiwek za herbatę 7 zł, to przy 10-15 %, to jedynie 0,70 - 1,35 zł, a całość
                      > to 7,70 - 8,35 zł.
                      > Należałoby zaokrąglić do 10 zł, mimo, że to wychodzi ponad 42 % całości rachunk
                      > u.

                      Czemu należałoby zaokrąglić do 10?
                      Czemu uważasz, że za herbatę z podaniem do stolika powinno sie zaplacić 10zł?

                      > Przy rachunku, powiedzmy od 1 000 zł wzwyż, wyliczanie procentów może być śmies
                      > zne i świadczyć o nieobyciu "hojnego pana(i)". Przesadzić można w każdej sytuac
                      > ji.

                      Możesz jasniej? jakiś problem w wyliczeniu 10% od 1200zł?
                      • nm.buba011 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 14:36
                        urko70 napisał:

                        > Czemu należałoby zaokrąglić do 10?

                        - skrót myślowy (zakładam czytanie w kontekście), należałoby, o ile już chcemy dać napiwek. Dając owe 10 %, czyli 70 groszy, to lepiej zaniechać, tego dobrowolnego gestu.

                        > Czemu uważasz, że za herbatę z podaniem do stolika powinno sie zaplacić 10zł?

                        - j.w.

                        > Możesz jasniej? jakiś problem w wyliczeniu 10% od 1200zł?

                        - nie ma także problemu z wyliczenie 10 % ze 100 000 zł, pytanie jedynie o... uzasadnienie, takiego desperackiego kroku.

                        Pojęciem "napiwku" jest owo podarowanie za miłą obsługę, owej sumy na tak zwane piwo.
                        70 groszy będzie niewystarczające, a sumy za które możemy nabyć pakiet akcji całego browaru, są lekko przesadzone.
                        • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 15:29
                          nm.buba011 napisał:

                          > > Czemu należałoby zaokrąglić do 10?
                          >
                          > - skrót myślowy (zakładam czytanie w kontekście), należałoby, o ile już chcemy
                          > dać napiwek. Dając owe 10 %, czyli 70 groszy, to lepiej zaniechać, tego dobrowo
                          > lnego gestu.

                          Tu nie było miejsca na niezrozumienie. Jeśli cena 7zł, napiwek 70gr, to zaokrąglenie do 8zł, przy tak niskich cenach, jest oczywiste. Moje pytanie brzmi czemu wg Ciebie 10zł?


                          > > Możesz jasniej? jakiś problem w wyliczeniu 10% od 1200zł?
                          >
                          > - nie ma także problemu z wyliczenie 10 % ze 100 000 zł, pytanie jedynie o... u
                          > zasadnienie, takiego desperackiego kroku.

                          Nie rozumiem, proszę jasniej, co ejst desperackiego w daniu 120zł napiwku jeśli obsługa była na wlasciwym poziomie a rachunek mial 1200zł.


                          > Pojęciem "napiwku" jest owo podarowanie za miłą obsługę, owej sumy na tak zwane
                          > piwo.
                          > 70 groszy będzie niewystarczające, a sumy za które możemy nabyć pakiet akcji ca
                          > łego browaru, są lekko przesadzone.

                          Gdzie wyczytałeś, że to ma być na piwo?
                          Widizałem różne zasady dawania napiwków i nigdzie nie było chocby wskazane ze to ma być na drobny wydatek, wszędzie jest wskazana zależność od jakości obsługi i sugerowana % od rachunku. Im wyższy rachunek tym więcej trzeba było obsługiwać, natrudzić się.
                          Co do 70gr to oczywista zgoda, powinno się zaokraglić do 1zł.
            • pavvka Re: zabieranie jedzenia z restauracji 22.02.12, 16:03
              Akurat dawanie napiwków jest mocno zależne od lokalnych kulturowych zwyczajów, i cytowanie amerykańskich ekspertów jako autorytetów od polskich knajp nie ma większego sensu.
            • agulha Re: zabieranie jedzenia z restauracji 25.02.12, 23:56
              Minnie, tutaj zgadzam się z innymi dyskutantami - Twoje uwagi są cenne, ale dotyczą wyłącznie! Wyłącznie! Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, jak sądzę (plus może Kanady). Taki jest tam u Was system, łącznie z tym, że płaca minimalna dla kelnera jest niższa niż płaca minimalna w innych zawodach.
              W Europie napiwki są niższe i nie są na ogół uważane za obowiązkowe. Zdaje się, że krąg osób oczekujących takowych jest węższy. 20% dla fryzjera?! Co uczciwszy mógłby zasugerować wizytę u psychiatry z powodu ewidentnych cech manii. Osoba parkująca samochód - zdaje się, że są hotele, gdzie na parking hotelowy ma wstęp tylko pracownik. W każdym podręczniku savoir-vivre przeczytasz, że zwyczajowy napiwek w restauracji to 10%, maksimum 15%, przy obsłudze większej grupy bywa 20%, dawanie powyżej 20% autorytety uważają za objaw nuworyszostwa. Ja to mam tylko zawsze problem, co robić, gdy rachunek z jakiegoś powodu jest bardzo niski i 10% wyniosłoby 1 lub 2 zł smile. Aha, klasycznie w Europie miejsce, gdzie przy barze lub ladzie wydaje się napoje w kartonowych opakowaniach albo jedzenie do spożycia za pomocą plastykowych sztućców, to NIE jest żadna "restauracja" i napiwków się nie daje. Zawsze irytuje mnie widok wystawionych kubków albo słoików na napiwki (nie mówiąc o cenach w takich przybytkach, zwłaszcza "kawiarniach"). Napiwek można dać także kosmetyczce, fryzjerce, taksówkarzowi - ale nie jest to konieczne. W Polsce np. taksówkarz to zwykle jest samodzielny przedsiębiorca. U mojej fryzjerki nie ma żadnej "shampoo girl" - z młodych lat owszem, pamiętam napisy "szampon płatny uczennicy 20 zł".
              Są kraje (nie byłam, ale słyszałam), gdzie danie napiwku jest jak policzek, obraza - bo sugeruje, że właściciel nie płaci swoim pracownikom dostatecznie dobrze. Tak podobno jest w Japonii.
              W krajach biedniejszych osoba bogatsza - a każdy Europejczyk czy Amerykanin a priori postrzegany jest jako osoba bogatsza - powinna (tego się od niej oczekuje) dać sobie usłużyć w znacznie, znacznie większym stopniu niż w naszych demokratycznych krajach, i za to odwdzięczyć się napiwkiem. Można się do tego systemu przyzwyczaić, a nawet go polubić. Trzeba zadać sobie trud zaznajomienia się z systemem i stawkami. Mówię tu np. o Egipcie. W miejscowościach typowo turystycznych ten system się wyrodził i pojawiło się po prostu dojenie turystów, ale obserwowałam w Kairze i Aleksandrii, jak on pięknie działa. Słyszałam, że tak samo jest w Indiach. Turysta, który sam sobie niesie bagaże, to po prostu cham i prostak, który miejscowemu nie daje zarobić tych paru groszy, których tamten tak bardzo potrzebuje.
              W Izraelu w kawiarenkach plażowych np. w Tel Awiwie jako kelnerzy pracują młodzi ludzie, którym właściciele nie płacą w ogóle żadnych pieniędzy, dlatego miejscowi, litując się nad nimi, zawsze dają im napiwki, o którym zresztą tamci nie dadzą zapomnieć. Osobiście uważam, że coś takiego to jest nieuczciwe prowadzenie biznesu, i tyle.
              • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 26.02.12, 01:24
                """> Minnie, tutaj zgadzam się z innymi dyskutantami - Twoje uwagi są cenne, ale dot
                > yczą wyłącznie! Wyłącznie! Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, jak sądzę (p
                > lus może Kanady). Taki jest tam u Was system, łącznie z tym, że płaca minimalna
                > dla kelnera jest niższa niż płaca minimalna w innych zawodach.
                > W Europie napiwki są niższe i nie są na ogół uważane za obowiązkowe. Zdaje się,
                > że krąg osób oczekujących takowych jest węższy. 20% dla fryzjera?! Co uczciwsz
                > y mógłby zasugerować wizytę u psychiatry z powodu ewidentnych cech manii. Osoba
                > parkująca samochód - zdaje się, że są hotele, gdzie na parking hotelowy ma wst
                > ęp tylko pracownik. W każdym podręczniku savoir-vivre przeczytasz, że zwyczajow
                > y napiwek w restauracji to 10%, maksimum 15%, przy obsłudze większej grupy bywa
                > 20%, dawanie powyżej 20% autorytety uważają za objaw nuworyszostwa. Ja to mam
                > tylko zawsze problem, co robić, gdy rachunek z jakiegoś powodu jest bardzo nisk
                > i i 10% wyniosłoby 1 lub 2 zł smile."""

                ...............................................................................................................................

                Nie, w Europie jest tak samo,
                taka Francja np tam napiwki sa obowiazkowe, jeszcze za toba pobiegna jak nie dasz takowego smile


                poza tym to nie sa jakies granice ustalone granicie ze jak 20%
                to amen, 20%,
                za bardzo doslownie to bierzecie,

                mowa jest w zaleznosci od jakosci uslugi- DO 20%, a zwykle 20%
                poza tym jak uwazasz.

                ja jak ide do fryzjera i place 100$ to nie daje 20$ napiwku bo zwyczajnie mnie nie stac
                - daje
                gora 10$ przewaznie 5$-7$ zalezy jaka jestem zadowolona
                w restuaracji juz 15$ albo 20$ - zalezy od obslugi jak nadskakiwali.

                i tu wlasnie masz podpowiedz ile gdy 1zl albo 2zl jest za malo - daj co najmniej 20% wiecej smile


                Co kraj to obyczaj Agulha, gdybym byla w Bombaju to nie mialabym sumienia nie dac zarobic
                biedakowi co liczy na pare groszy ode mnie za poniesienie moich walizek.
                nie mowie ze mi sie ten system podoba, bo nie, ale tez nie musze tam w koncu jechac...


                Minnie
                • nawojek Re: zabieranie jedzenia z restauracji 26.02.12, 15:11
                  W wielu krajach kelner zatrudniany jest z minimalną stawką i napiwki są właściwym zarobkiem - np. we Francji. W Polsce także płace kelnerów nie są wysokie, ale nie niższe od innych wynagrodzeń, więc napiwki w restauracjach przyjęły się od lat wielu w wysokości 10%, chyba, że jest to większe przyjęcie i zaokrąglona kwota sięga kilkunastu procent (np. przy rachunku na 850zł, 1000 zl nie zawiera 20% ). Sugestia, że w PL mielibyśmy obligatoryjnie płacić napiwki w wys. 20% jest urokliwa - kolejny wzór z zachodu co do zrównania nam wydatków przy wschodnich zarobkachsmile
                  W średniej klasy restauracjach w zach. Europie udało mi się zauważyć pojemnik na napiwki, które właściciel dzieli na wszystkich pracowników - także kucharzy, którzy sporo pracy wkładają w przygotowanie jedzenia, a dodatkowych oznak zadowolenia gości nie odczuliby.
                  Ogólnie - moim zdaniem - wysokość napiwku zależy od klasy restauracji i obsługi, ale także czasu, jaki spędzamy w restauracji. Niemiła obsługa nawet na 10% liczyć nie może. To nasz kraj właśnie i tu - jak w bajce - wszystko się zdarzasmile
                  • najlepszygeorge Re: zabieranie jedzenia z restauracji 26.02.12, 23:01
                    Krótko mówiąc, tu jest Polska i to są zasady jakie są, a najczęsciej ich nie ma. Napiwki były, są i pozostaną uznaniowe. Ja zostawiam tipy tylko wtedy gdy uważam, że rzeczywiście się należą, ale jak mam płacić jak za zboże za zupę z proszku oraz za kieliszek wina w cenie jednej butelki to zapomnijcie o napiwkach.
                    • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 27.02.12, 03:53
                      napiwki nie sa nigdy tak naprawde obligatoryjne, niemniej jednak sv- kultura wymaga
                      by za wyswiadczona usluge napiwek dac.

                      w koncu POZYCJA osoby niosacej nam walizki nie jest najprzyjemniejsza, ani nawet klenera latajacego w te i we te z talerzami, spelniajacego kazdy nas kaprys - a to woda, a to kolejny
                      widelec, to jeszcze taka salata, to zupka za zimna, to s*o to owo.

                      Chocby z szacunku za uslugiwanie nam powinno sie dac tego tipa.

                      I przeciez pisze ze tipy wynosza od 10% do 20% wiec o co chodzi?

                      A jezeli obsluga byla kiepska, lub np jedzenie w restauracji niedobre to oczywscie ze tipa sie nie daje.


                      najwazniejsze jednak - obsluga to OBSLUGA, chociaz w zawodach o ktorych byla mowa nie zarabia sie milionow to
                      ostatecznie nie zaglada sie do kieszeni temu kto was obsluguje.

                      Dlatego niewazne jest czy taki np kelner to zawod lepiej czy gorzej czy na rowni oplacany od innych - albo kogos stac na pojscie do restarauracji czy kawiarni z TIPEM,
                      albo NIE.



                      Minnie
                      • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 27.02.12, 09:11
                        minniemouse napisała:

                        > napiwki nie sa nigdy tak naprawde obligatoryjne,

                        "taka Francja np tam napiwki sa obowiazkowe,"

                        > niemniej jednak sv- kultura wymaga by za wyswiadczona usluge napiwek dac.

                        Człowiek uczy się przez całe życie, pokaż proszę w którym miejscu sv to mówi.
                        Moim zdaniem napiwek powinien byc zależy tylko i wyłacznie od jakości obsługi a nei samej obslugi. Mówiąc wprost jeśli klenerka przyniesie Ci zimny rosół z włosem w środku i musiałaś na niego czekać zbyt długo to należy się opier...l a nie napiwek - mimo że usługa została wyświadczona.


                        > w koncu POZYCJA osoby niosacej nam walizki nie jest najprzyjemniejsza, ani naw
                        > et klenera latajacego w te i we te z talerzami, spelniajacego kazdy nas kaprys
                        > - a to woda, a to kolejny
                        > widelec, to jeszcze taka salata, to zupka za zimna, to s*o to owo.

                        Ostatnimi laty znacznie mniej ale swego czasy sporo korzystałem z restauracji, kawiarni, pubów i zauważyłem, że cała aktywność kelnera to przyniesienie tego co zamówiono bez żadnego biegania w każdą możliwą stronę. Oczywiście gdzies ktoś mógłe przegonić kelnera siedem razy z jakiegoś powodu ale jak takich akcji nie zauważyłem.


                        > Chocby z szacunku za uslugiwanie nam powinno sie dac tego tipa.

                        Nie. To powinno zależeć od jakości obslugi i produktu.


                        > I przeciez pisze ze tipy wynosza od 10% do 20% wiec o co chodzi?

                        O to chodzi:
                        "dawanie kelnerom napiwkow w restauracji minimum 15%.."
                        "nie zapomnijcie o adekwatym tipie- min 15% calego rachunku"


                        > A jezeli obsluga byla kiepska, lub np jedzenie w restauracji niedobre to oczyws
                        > cie ze tipa sie nie daje.

                        Właśnie, więc pisanie, że powinno się dać z szacunku za obslugę, bo latanie czy noszenie bagażów to ciężka praca jest bezpodstawne - jedyne co istotne to jakość obslugi Klienta.


                        > najwazniejsze jednak - obsluga to OBSLUGA, chociaz w zawodach o ktorych byla mo
                        > wa nie zarabia sie milionow to
                        > ostatecznie nie zaglada sie do kieszeni temu kto was obsluguje.
                        >
                        > Dlatego niewazne jest czy taki np kelner to zawod lepiej czy gorzej czy na rown
                        > i oplacany od innych - albo kogos stac na pojscie do restarauracji czy kawiarni
                        > z TIPEM,
                        > albo NIE.

                        Najważniejszym jest Klient, jest obsługa Klienta na wysokim poziomie, jeśli zupa była za chłodna, lampka czy szklanka niedomyta, jesli na proste danie (które robi się w domu 15min) w lokalu w którym jest stały ruch trzeba czekać 45 min, jesli kelner robi łąskę że podejdzie, że trzeba na niego czekać po 10 min machając rękoma to nalezy się zwrócenie krytycznej uwagi, a nie napiwek.

                        Mam wrażenie, że piszesz o nie polskich realiach.
                        Nigdy w Polsce nie widziałem tak uprzejmych i tak biegających za potrzebami KLienta kelnerów jak w chociażby Hiszpanii czy kiedyś kiedyś Grecji. Mimo, że zmęczeni, ze w pocie czoła to uśmiechnięci i usłużni. W Polsce jest w mojej ocenie znacznie gorzej. Nie iwem czego to skutek, czy nasi kelnerzy sąleniwi, czy uwazają że nic nei muszą bo i tak napiwek dostaną... nie wiem. Wiem natomiast, że jesli dostają napiwki za niską jakość obsługi to tylko ich to umacnia w przekonaniu, ze nei warto się starać bo i tak dostaną.
                        • beata_ Re: zabieranie jedzenia z restauracji 27.02.12, 13:11
                          urko70 napisał:

                          [...]
                          > Nigdy w Polsce nie widziałem tak uprzejmych i tak biegających za potrzebami
                          > klienta kelnerów [...]

                          Ekhm... za swoimi potrzebami klienci chyba biegają sami - kelner, nie wiem jak uprzejmy, raczej w tym nie może być pomocny ;D

                          Przepraaaaszam, skojarzenie miałam nieodparte wink
                          • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 04:14
                            """Ekhm... za swoimi potrzebami klienci chyba biegają sami - kelner, nie wiem jak uprzejmy, raczej w tym nie może być pomocny ;D""""

                            a czemu nie, przeciez moze wysadzic wink

                            Minnie
                          • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 09:04
                            beata_ napisała:

                            > > Nigdy w Polsce nie widziałem tak uprzejmych i tak biegających za
                            > > potrzeba miklienta kelnerów [...]
                            >
                            > Ekhm... za swoimi potrzebami klienci chyba biegają sami - kelner, nie wiem jak
                            > uprzejmy, raczej w tym nie może być pomocny ;D
                            >
                            > Przepraaaaszam, skojarzenie miałam nieodparte wink

                            Ależ nie ma za co przepraszać, tak to jest jak komuś potrzeby kojarzą się tylko z jednym.
                            Oj ta też nie mogłem się powstrzymać.
                            wink
                        • nawojek Re: zabieranie jedzenia z restauracji 27.02.12, 13:36
                          urko70 - chyba ten, kto mieszka w PL zgodzi się z Tobą w 100%.
                          minniemouse - zwyczaje mogą być inne w PL i USA, ale nie porównuj bagażowego i kelnera - ten pierwszy świadczy pracę ZA NAPIWEK, ten drugi ma pensję i wyżywienie.
                          Jeśli nie chcesz wnikać w kieszeń obsługi, to bądź konsekwentna - wszak majętne osoby napiwkiem się obraża.
                          • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 04:34
                            """
                            minniemouse - zwyczaje mogą być inne w PL i USA, ale nie porównuj bagażowego i kelnera - ten pierwszy świadczy pracę ZA NAPIWEK, ten drugi ma pensję i wyżywienie.
                            Jeśli nie chcesz wnikać w kieszeń obsługi, to bądź konsekwentna - wszak majętne osoby napiwkiem się obraża. """"
                            ................................................................................................................

                            Naprawde nie ma znaczenia czy pracuje sie za napiwek czy za stala pensje,
                            Liczy sie wykonanie uslugi,
                            poza tym nie jestem pewna czy bagazowy wszedzie pracuje za same napiwki,
                            ale to juz mniejsza z tym bo w tym momencie trzeba zdac sobie sprawe ze przekraczamy granice prywatnosci JAKO KLIENT.


                            Jako klienta, nie interesuje nas kto ile zarabia, ani jak,
                            interesuje nas wylacznie wykonywana usluga.
                            Poprzednio jesli poruszylam temat zarobkow w zawodach takich jak wlasnie kelner, fryzjer, taksowkarz itp to wylacznie dlatego zeby zwrocic uwage na ogolnie wiadomy fakt
                            ze nie sa to zawody od ktorych oplywa sie w dostatki,
                            i ze napiwki dawane sa osobom ktore bynajmniej nie mieszcza sie w klasie milionerow
                            - o to tu tylko chodzi.

                            A czy wiecej (i ile) zarabia bagazowy, czy kelner, czy fryzjer, itp i czy maja stale place i jakie
                            to naprawde ani nie ma znaczenia, ani nie powinno nikogo obchodzic.


                            W sprawie dawania napiwkow majetnym osobom nie mam doswiadczenia,
                            ale tutaj znowu wchodzimy w strefe prywatna czyli co kto jak i ile zarabia, i ktora nie powinna nas obchodzic.

                            Sadze tez, ze jesli taka osoba jest uslugodawca to stosujemy wobec niej zasady typowego napiwkowego sv- a wiec regulaminowe od 10% do 20%
                            i jak znam zycie - pieniedzy nigdy dosyc, spokojna glowa, watpie aby za wiecej pieniedzy slusznie zarobionych ktokolwiek sie obrazil.

                            Minnie
                            • nawojek Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 20:17
                              minniemouse - usługi w większości świadczą nam ludzie, a nie biedacy, korzystają z nich nie milionerzy, a także normalni ludzie. Usługi - nie ograniczając do kelnera, fryzjera, czy bagażowego, to bardzo szeroki segment rynku, więc obligatoryjne "nagradzanie napiwkiem" graniczy z łapówką - wszak i lekarz i grabarz usługodawcami sąsmile Stewardesa biega koło mnie, bo źle się czuję w czasie lotu- wg Ciebie powinna dostać napiwek? świadczy przecież usługi?
                              Wynagradzać ekstra można tylko pracę ekstra. Normalna jest wliczona w cenę produktu, który nabywamy. PRLowski zwyczaj wrzucania pieniędzy w kieszeń fartuszka uważam za żenujący relikt, z sv nie mający nic wspólnego.
                              Użyta przeze mnie aluzja, że jeśli nie zagląda się komuś do kieszeni, to nie ocenia się czyjegoś stanu majątkowego, a w zw. z tym nie uważa się kogoś za "biedniejszego", któremu "bogaty" klient ma obowiązek dać napiwek (w takiej ocenie raczej jałmużnę) została zupełnie nie zrozumiana, być może z powodu sposobu przekazu przeze mnie, być może przyczyna jest inna.
                              Dworcowy bagażowy na pensji za to bardzo mnie rozbawiłsmile
                              • felinecaline Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 21:21
                                A dlaczego ten "dworcowy bagazowy na pensji" tak cie rozbawil? Recze Ci, ze takowi istnieja na francuskiej kolei, sa etatowymi pracownikami SNCF i och obowiazkiem jest pomoc pasazerom w sytuacji tego wymagajacej - osobom starszym, mniej sprawnym, "zagubionym" w sytuacji, ktorych bagaz "przerosl"; sama korzystalam z takiej uslugi objuczona jak wielbladzica na dworcu Roissy (przesiadka z samolotu). moje bagaze zostaly zabrane, zwiezione na peron, wsadzone do wagonu a na stacji docelowej odpowiedni personel uprzedzony droga radiowa o moim przyjezdzie i koniecznosci udzielenia identycznej uslugi. Mowy nie bylo o jakiejkolwiek "uznaniowce", to nie ta "klasa" zawodowa. Zaden pracownik instytucji panstwowej nie wezmie grosza, bo to po prostu jest z jednej strony zabronione, z drugiej uwlacza jego godnosci zawodowej. przekonalam sie o tym na poczatku pobytu chcac odwdzieczyc sie "salowej" za umycie mi wlosow po operacji i kilku dniach goraczki. Dlugo bylo mi wstyd...
                                Co innego w sektorze prywatnym, scisle uslugowym w wyzej wspomnianych zawodach fryzjera, kelnera etc.
                                Nie zawsze odbywa sie to droga "portfel - kieszonka", czesto w salonach fryzjerskich sa na kontuarze wystawione koszyczki czy kasetki a zebrane pieniadze sa dzielone przez personel.
                                • nawojek Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 00:58
                                  felinecaline napisała:

                                  > A dlaczego ten "dworcowy bagazowy na pensji" tak cie rozbawil? Recze Ci, ze ta
                                  > kowi istnieja na francuskiej kolei,
                                  a dlatego, że|:
                                  1. żyję w PL i to polskie forum jest, jak widać z poruszanych tematów - nawet bardzo polskie, a nie światowe i odpowiedzi jak to bywa na świecie, zamiast pomagać, czynią u niektórych mętlik w głowie;
                                  2. mam poczucie humoru, więc sporo rzeczy mnie bawi, czego i Tobie życzę;
                                  • felinecaline Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 12:36
                                    Poczucia humoru gratuluje (choc jestem nieco sceptyczna).
                                    ratuluje tez przyjemnosci i zaszczytu zycia w Polsce, ale mniemam, ze w dobie otwartych granic zdarzaja Cisie czasami wojaze poza rubieze tej pieknej i szlachetnej krainy big_grin. Mnie owszem i zawsze staram sie byc otwarta na to, co obserwuje w odwiedzanym kraju.
                                    Co do polskosci tego forum nigdy nie mialam watpliwosci, dlatego na nim pisuje majac sobie to za zaszczyt, a to w celu podtrzymania kontaktu z jezykiem polskim i mentalnoscia Rodakow.
                        • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 03:28


                          Dobrze, przyznaje ze jesli chodzi o wysokosc tipow to wykazalam sie niekonsekwencja, wynikla z nieznajomosci polskich zwyczajow.
                          otoz sadzilam ze regulaminowe czyli w/g oficjalnych zasad min wynosi te srednio 15%
                          (w sprawie watkowej imprezy nadal obstaje ze powinno sie dac 15%)

                          ale tak realistycznie, zyciowo w koncu daje sie od 10% do 20% - naprawde wszedzie, co mialam okazje zauwazyc po zachowaniu moim znajomych w PL na wakacjach.
                          Nie ma znaczenia czy Europa czy Ameryka, wszyscy daja ILE UWAZAJA plus minus
                          od 10% do 20%, kazdemu bez wzgledu na zawod.

                          Tak naprawde to moze taka Miss Manners daje prawidlowo, ja moze teortycznie WIEM ile gdzie powinnam dac a daje ile gdzie moge. I tak np jak pisalam fryzjerce od 150dolarow nie daje 15$ ani wiecej tylko min7 ale za to raz w roku na Christmas daje jej 30$ tipa.
                          (z tym ze to moja stala fryzjerka, nie jakas z doskoku), uwazam ze zasluzyla na to bo ja jestem wymagajaca i marudna klientka.


                          Kolejny raz powtarzam ze za kiepska usluge napiwku sie NIE daje.

                          Napiwek daje sie nie tylko za (dobrze) wyswiadczona usluge, daje sie tez za ten specyficzny charakter zawodu. Idz na dworzec i ponos walizki prze kilka dni, to moze zrozumiesz.


                          ..............................................................................................................................
                          """> Ostatnimi laty znacznie mniej ale swego czasy sporo korzystałem z restauracji,
                          > kawiarni, pubów i zauważyłem, że cała aktywność kelnera to przyniesienie tego c
                          > o zamówiono bez żadnego biegania w każdą możliwą stronę. """
                          .......................................................................................................................

                          no oczyscie, on "tylko przyniesie". ponownie, proponuje to ty idz do takiej pracy i tak
                          "poprzynos sobie" przez kilka godzin dziennie, i zobaczymy jak sie bedzie czul twoj kregoslup, twoje rece i twoje nogi, jak szybko ci wyskocza zylaki od stania po kilka jesli nie po kilkanascie godzin dziennie przez kilka dni.
                          nie wpomne juz o stresie jaki sie ma kiedy zrobi sie ruch i trzeba szybko latac i pamietac co kto zamowil itd, wysluchiwac chamskich gosci, pijanych gosci, agresywnych gosci itd itp...

                          i zeby uprzedzic "nie musi tego robic, moze znalezc inna prace"- odpowiem NIKT nie musi tego robic. moze w ogole nie byc kelnerow, istniec wylacznie samoobsluga.


                          Uprzejmosc polskich kelnerow - jesli nie jestes zadowolony z obslugi, od tego jest SZEF lokalu zeby sie na to poskarzyc.tylko skarga na obsluge cos z tym zrobi, bo szef nie ma ochoty byc opieprzany za personel, mozesz mi wierzyc ze nie spotka sie to z przychylnoscia.
                          A jeszcze jak sie pogrozi ze twoja noga wiecej przez taka obsluge tu nie postanie i postarasz sie aby twoi znajomi o tym tez wiedzieli" - to juz w ogole bedzie poruta w pracy
                          bo kazdy szef boi sie stracic "biznes" = $$$$$$.
                          Napiwki nic do tego nie maja, wlasnie odwrotnie, nie dasz napiwku, tym bardziej obsluga bedzie cie miala w .... bo brak im motywacji.


                          Minnie
                          • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 10:10
                            > (w sprawie watkowej imprezy nadal obstaje ze powinno sie dac 15%)

                            Poniżej napisałaś coś innego, mianowicie że jak zła obsługa to nie placisz.


                            > ale tak realistycznie, zyciowo w koncu daje sie od 10% do 20% - naprawde wszed
                            > zie,[...] wszyscy daja ILE UWAZAJA plus minus od 10% do 20%, kazdemu

                            takie zachowanie przyczynia się do dwóch rzeczy:
                            1. oszukiwania na podatkach
                            2. niższe jakości obsługi ponieważ nie ma ruchomego czynnika wynagrodzenia.

                            > (z tym ze to moja stala fryzjerka, nie jakas z doskoku), uwazam ze zasluzyla n
                            > a to bo ja jestem wymagajaca i marudna klientka.

                            O! I to właśnie uważanie KLienta powinno być wyznacznikiem: czy dać i ile dać.


                            > Kolejny raz powtarzam ze za kiepska usluge napiwku sie NIE daje.

                            A powyżej na początku pisałaś że każdemu.


                            > Napiwek daje sie nie tylko za (dobrze) wyswiadczona usluge, daje sie tez za ten
                            > specyficzny charakter zawodu. Idz na dworzec i ponos walizki prze kilka dni,
                            > to moze zrozumiesz.

                            A hutnikowi, górnikowi też dajesz (?) obstawiam ze mają cięższą pracę.
                            Powyzej pisalas ze jesli zla jakosc obslugi to nie dajesz.


                            > """> Ostatnimi laty znacznie mniej ale swego czasy sporo korzystałem z rest
                            > auracji,
                            > > kawiarni, pubów i zauważyłem, że cała aktywność kelnera to przyniesienie
                            > tego c
                            > > o zamówiono bez żadnego biegania w każdą możliwą stronę. """
                            >
                            > no oczyscie, on "tylko przyniesie".

                            Zgadza się, nie bardzo rozumiem czemu za samo przejście 10m z tacą ma się płacić 15zł.


                            > ponownie, proponuje to ty idz do takiej pracy i tak
                            > "poprzynos sobie" przez kilka godzin dziennie, i zobaczymy jak sie bedzie czul
                            > twoj kregoslup, twoje rece i twoje nogi, jak szybko ci wyskocza zylaki od stan
                            > ia po kilka jesli nie po kilkanascie godzin dziennie przez kilka dni.
                            > nie wpomne juz o stresie jaki sie ma kiedy zrobi sie ruch i trzeba szybko latac
                            > i pamietac co kto zamowil itd, wysluchiwac chamskich gosci, pijanych gosci, ag
                            > resywnych gosci itd itp...

                            Odnoszę silne wrażenie że piszesz z perspektywy kelnerki ale może się mylę.
                            Istota napiwku to nagroda za dobrą jakość pracy a nie za to ze ta praca jest ciężka.


                            > Uprzejmosc polskich kelnerow - jesli nie jestes zadowolony z obslugi, od tego j
                            > est SZEF lokalu zeby sie na to poskarzyc.tylko skarga na obsluge cos z tym zro
                            > bi, bo szef nie ma ochoty byc opieprzany za personel, mozesz mi wierzyc ze nie
                            > spotka sie to z przychylnoscia.

                            Oczywiście, niemniej są różne sposoby wyrażenia swojej dezaprobaty. Nie kazdy chce i ma czas na kolejne czekanie na szefa.
                            Możesz też usłyszeć "Szef właśnie pojechał po towar"

                            > Napiwki nic do tego nie maja, wlasnie odwrotnie, nie dasz napiwku, tym bardzie
                            > j obsluga bedzie cie miala w .... bo brak im motywacji.

                            Tylko wtedy kiedy napiwek dawalo by sie na przed obslugą. Prosta zależność: dobra praca dobra premia. Znasz firmę która dawałaby premię bez względu na jakość pracy? Ja znałem ale to było w głębokim PRLu i przyczyniało się do nsikiej jakości pracy.
                            • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 08:25
                              """> > (w sprawie watkowej imprezy nadal obstaje ze powinno sie dac 15%)
                              >
                              .> Poniżej napisałaś coś innego, mianowicie że jak zła obsługa to nie placisz.""""
                              ........................................................................................................................................
                              Czy ty masz jakis problem Urko z pojeciem dwoch roznych sytuacji ktore nie wykluczaja sie wzjemnie, mianowicie:

                              a/ napiwki dajemy zawsze tam gdzie sie je daje za uslugi
                              b/ ale ich nie dajemy jesli obsluga byla do kitu, w zwiazku z czym nie jestemy zadowoleni

                              I to ze napisalam ze w przypadku watkowej imprezy powinno sie zostawic 15% -czyli
                              chodzi
                              O ILOSC gosci - odnosi sie nie do faktu samego wykonania uslugi,
                              tylko o wielkosc imprezy?
                              a czy oblsuga zasluzy na owe 15% tipa - to sie oczywscie OKAZE.

                              """> 1. oszukiwania na podatkach
                              > 2. niższe jakości obsługi ponieważ nie ma ruchomego czynnika wynagrodzenia."""
                              .................................................................................................................................


                              tipy to jest prywatna sprawa pomiedzy klientem a uslugodawca, i taksowanie tego jest moim zdaniem chamstwem ze strony rzadu,
                              jestem przeciwko temu ohydnemu procederowi i kiedy tylko moge daje zawsze tipa w gotowce i tak zeby reszta pracownikow nie widziala.

                              Tak czy siak, tam gdzie maja tipy wliczone w rachunek nie sposob oszukac poniewaz suma tipa widnieje na rachunku. Tam gdzie tipa daje sie w kasie gotowka, i w ten sposob wiadomo ile kto dal, i tez dokladnie jest to zarejstrowane w kasie.
                              Tak ze twoj problem jest juz rozwiazany, Urko.

                              """"> O! I to właśnie uważanie KLienta powinno być wyznacznikiem: czy dać i ile dać."""
                              .........................................................................................................................
                              Niemniej jednak to jest sv niejako dyktuje ile gdzie wypada dac.
                              Niech bedzie ze w PL daje sie min 10% do 15%, poprzez zachodnia Europe i USA do 20%.
                              tak ze jak nie chcesz okazac sie przyslowiowym burakiem - dajesz tyle ile sugeruje sv.

                              Druga sprawa - caly czas przeciez pisze to samo - stosujac sie do sugerowanych sum i zwyczajow,
                              dajesz ile chesz kiedy chcesz. Czyli- w restauracji nie mniej niz.. itd itp.
                              A nie ze "jak nie chesz to nie dajesz a jak masz dobry humor to laskawie dajesz".
                              Dobrze wykonana usluga = tip, a jak jestes skapy, siedz w domu.


                              """"> > Kolejny raz powtarzam ze za kiepska usluge napiwku sie NIE daje.
                              >
                              > A powyżej na początku pisałaś że każdemu."""
                              .......................................................................................................................

                              Oczywscie ze kazdemu. Czy to tak trudno pojac ze jednoczesnie nie BEZKRYTYCZNIE ?


                              """> A hutnikowi, górnikowi też dajesz (?) obstawiam ze mają cięższą pracę.
                              > Powyzej pisalas ze jesli zla jakosc obslugi to nie dajesz."""
                              ......................................................................................................................


                              Hutnik i gornik to nie sa "uslugi". tak samo lekarz o ktorym ktos inny wspomnial.
                              Mam wrazenie ze niektorzy maja problem z pojeciem na czym tak naprawde te uslugi polegaja, i mysle ze nie zaszkodzi jakby sie nad tym zastanowili.
                              Np, nie sadze aby stalo sie cos wielkiego jakbys zrezygnowal z uslug fryzjera. na dobra sprawe mozesz sobie kupic maszynke do strzyzenia i obciac sie sam. tak samo mozna samemy poniesc wlasne bagazem zaparkowac swoj samochod itd.
                              Ale sprobuj wykopac sobie wegiel albo przetopic cos w hucie. lub przeleciec samolotem.
                              Podobnie, sprobuj leczyc sie sam.


                              ""> Zgadza się, nie bardzo rozumiem czemu za samo przejście 10m z tacą ma się płaci
                              > ć 15zł."""
                              ................................................................................................................................

                              ale wymagasz aby zeby ktos dla ciebie wielkiego pana z ta taca z kawa, piwem czy calym obiadkiem zap..alal, co? ?
                              nie chce ci sie isc do baru samoobslugowego, czy w domu samemu zrobic sobie to samo?

                              proponuje tez zastanowic sie ze nie jestes jedyny dla ktorego kelner czy kelnerka
                              przez te X godzin "przejdzie" sie te "10m", i ile razy,
                              i jak by tak pododawac te metry to sie ich chyba do diabla uzbiera, co?
                              tak samo te buteleczki z piwkiem, kawka, ciasteczkiem, zupka itd swoje tez chyba waza?,

                              i laczna suma w kg po powiedzmy 8 godzinach tez bedzie pewnie wieksza niz powiedzmy tego jednego piwka ktore kelner ci przyniesie po pokonaniu 10 m w te i we wewte ten jeden raz, hmmm??


                              """> Oczywiście, niemniej są różne sposoby wyrażenia swojej dezaprobaty. Nie kazdy c
                              > hce i ma czas na kolejne czekanie na szefa.
                              > Możesz też usłyszeć "Szef właśnie pojechał po towar""""
                              ..........................................................................................................................

                              to piszesz email albo zwykly list. jeszcze lepiej, bo zostawiasz na pismie dowod ze poskarzyles sie na osbluge.

                              ""> Odnoszę silne wrażenie że piszesz z perspektywy kelnerki ale może się mylę.
                              > Istota napiwku to nagroda za dobrą jakość pracy a nie za to ze ta praca jest ci
                              > ężka.""
                              ...................................................................................................................
                              oczywscie ze pisze z perspektywy kelnerki. ale wcale nia nie bylam i nie jestem.
                              robie to poniewaz widze ze bardzo niefrasobliwie
                              odnosisz sie do tego zawodu "co to jest przejsc sie kilka razy z taca...."
                              swiadczy to nie tylko o braku znajomosci realiow tego zawodu
                              ale takze o kompletnym braku wyobrazni.

                              """> Tylko wtedy kiedy napiwek dawalo by sie na przed obslugą."""
                              .....................................................................................................................

                              Przed ??
                              Swietny pomysl big_grin
                              dziala na zasadzie: mamo, przysiegam ze jak kupisz mi najnowsza komorke
                              to wreszcie posprzatam moj pokoj
                              buahahahaha

                              Obawiam sie ze dalsza dyskusja z toba jest i tylko bedzie coraz bardziej jalowa,
                              wiec chyba dam sobie juz spokoj.

                              Minnie
                              • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 09:47
                                minniemouse napisała:

                                > Czy ty masz jakis problem Urko z pojeciem dwoch roznych sytuacji ktore nie wykl
                                > uczaja sie wzjemnie, mianowicie:

                                Ja minie odnoszę się do konkretnych, pełnych wypowiedzi więc nie dziw się, że jesli raz piszesz "zawsze się daje", a w zupelnie innym miejscu wątku piszesz "jak zla obsluga to nie daję" że wskazuję, że jedno drugiemu przeczy.


                                > """> 1. oszukiwania na podatkach
                                > > 2. niższe jakości obsługi ponieważ nie ma ruchomego czynnika wynagrodzeni
                                > a."""
                                >
                                > tipy to jest prywatna sprawa pomiedzy klientem a uslugodawca, i taksowanie tego
                                > jest moim zdaniem chamstwem ze strony rzadu,
                                > jestem przeciwko temu ohydnemu procederowi i kiedy tylko moge daje zawsze tipa
                                > w gotowce i tak zeby reszta pracownikow nie widziala.

                                Ty albo ktoś inny (niewazne) pisał tu o tym, że kelnerzy mają niską płacę bo dorobią sobie napiwkami. Wychodzi na to że z góry wiadomo że płąca kelnera w danym miejscu to wyplata w wysokości A plus napiwki w wysokości 3xA. Tym samym wynagrodzenie 3xA jest poza wszelkim opodatkowaniem.

                                > Tak czy siak, tam gdzie maja tipy wliczone w rachunek nie sposob oszukac poniew
                                > az suma tipa widnieje na rachunku. Tam gdzie tipa daje sie w kasie gotowka, i w
                                > ten sposob wiadomo ile kto dal, i tez dokladnie jest to zarejstrowane w kas
                                > ie.
                                > Tak ze twoj problem jest juz rozwiazany, Urko.

                                Nie spotkałem się w Polsce z napiwkami wliczonymi w rachunek.
                                Najczęściej napiwki daje się z ręki do ręki - i to nie jest nigdzie rejestrowane i to jest wlasnie kwota wynagrodzenia poza wszelkimi podatkami.

                                To nie jest mój problem, to jest problem całej reszty społeczeństwa która od swojego całego wynagrodzenia musi płacić podatek, to jest problem wszystkich tych których kelnerzy obsługują jakby łaskę robili bo nauczono ich że zawsze napiwek dostaną obojętnie czy i jak się starają.


                                > """"> O! I to właśnie uważanie KLienta powinno być wyznacznikiem: czy dać i
                                > ile dać."""
                                > ..........................................
                                > Niemniej jednak to jest sv niejako dyktuje ile gdzie wypada dac.
                                > Niech bedzie ze w PL daje sie min 10% do 15%, poprzez zachodnia Europe i USA d
                                > o 20%.
                                > tak ze jak nie chcesz okazac sie przyslowiowym burakiem - dajesz tyle ile suger
                                > uje sv.

                                Tu akurat nie mowa o wysokości lecz o uzaleznieniu napiwka od jakości pracy i oceny Klienta.
                                Tak na szybko:
                                biznes.onet.pl/waszymzdaniem/53890,Savoir-vivre%27u_w_%C5%9Bwiecie_napiwk%C3%B3w,artykul.html
                                "Dzisiaj napiwek sluzy do wyrazenia zadowolenia klienta z wykonanej uslugi."

                                savoir-vivre.wieszjak.pl/w-miejscach-publicznych/97098,Sztuka-wreczania-napiwkow.html
                                "Gdy jesteśmy zadowoleni z obsługi możemy wręczyć napiwek, ale jeśli tego nie uczynimy, nie będzie to nietaktem"

                                W moim odczuciu, burakiem jest ten, który nie zauważa związku jakości obsługi z napiwkiem i zawsze daje napiwek tylko dlatego żeby pokazać że jest :światowcem". To moim zdaniem brak odwagi cywilnej to pokazania kelnerowi, że nienależało się.


                                > Druga sprawa - caly czas przeciez pisze to samo - stosujac sie do sugerowanych
                                > sum i zwyczajow,
                                > dajesz ile chesz kiedy chcesz. Czyli- w restauracji nie mniej niz.. itd itp.

                                Ile chcesz i kiedy chcesz stoi w sprzeczności z "nie mniej niż 10%"

                                > Dobrze wykonana usluga = tip, a jak jestes skapy, siedz w domu.

                                A tak troszkę odejdźmy na chwilę od kelnera. Ot taka dygresja, ok? czy jesli kupujesz ubrania, i wybieranie, przymierzanie trwa ok godziny i sprzedawczyni kłaniając się w pas przynosi Ci do przebieralni co chwilkę inny fason, rozmiar, kolor to również dajesz napiwek? taka sprzedawczyni bardzo często znacznie bardziej się nachodzi przy danym Kliencie niż kelnerka która tylko przyniesie picie czy jedzenie. To również dobrze wykonana usługa.


                                > Oczywscie ze kazdemu. Czy to tak trudno pojac ze jednoczesnie nie BEZKRYTYCZNIE
                                > ?

                                To trzeba było napisać " kazdemu z którego usługi jestem zadowolona". Samo każdemu pokazuje ze dosłownie kazdemu bez zwiazku z jakością.


                                > """> A hutnikowi, górnikowi też dajesz (?) obstawiam ze mają cięższą pracę.
                                > > Powyzej pisalas ze jesli zla jakosc obslugi to nie dajesz."""
                                > .......................................
                                >
                                > Hutnik i gornik to nie sa "uslugi". tak samo lekarz o ktorym ktos inny wspomnia
                                > l.
                                > Mam wrazenie ze niektorzy maja problem z pojeciem na czym tak naprawde te usl
                                > ugi polegaja, [...]

                                Owszem to nie są usługi ale uzasadniałaś napiwek ciężkością zawodu.

                                Ja znów mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją po co jest tak naprawdę napiwek.
                                Moim zdnaiem napiwek jest po to aby skłonić kelnera do wysokiej jakości obslugi. Tylko bezpośrednie zadowolenie KLienta ejst w stanie to zrobić. Gdyby zamiast napwiku dać mu większą pensję i wliczyc to w ceny to trudno byłoby udowodnić zła jakość, przy napiwku KLIent nie musi niczego udowadniać, nie musi czekać na szefa, wchodzić w dyskusje.

                                > ""> Zgadza się, nie bardzo rozumiem czemu za samo przejście 10m z tacą ma s
                                > ię płacić 15zł."""
                                > .................................................
                                >
                                > ale wymagasz aby zeby ktos dla ciebie wielkiego pana z ta taca z kawa, pi
                                > wem czy calym obiadkiem zap..alal, co? ?
                                > nie chce ci sie isc do baru samoobslugowego, czy w domu samemu zrobic sobie to
                                > samo?

                                Nie jestem wielkim panem, choć kelner tak wlasnie powinien traktować klientów.
                                Nie interesuje mnie jak posilek czy picie znajdzie się na moim stoliku, może to robić robot, albo taśmociąg albo kelner.
                                Poza tym to nie ma związku czego ja wymagam, na tym polega knajpa, restauracja czy pizzernia, że klient siada i ktoś mu przynosi, ja bardzo chętnie bym sobie przeszedł te 10m za 15zł, 100m za 150zł, 1000m za 1500zł. Hmmm tak z innej beczki taki kelner dziennie z pewnością przechodzi po knajpie około kilometra.


                                > proponuje tez zastanowic sie ze nie jestes jedyny dla ktorego kelner czy kelner
                                > ka
                                > przez te X godzin "przejdzie" sie te "10m", i ile razy,
                                > i jak by tak pododawac te metry to sie ich chyba do diabla uzbiera, co?
                                > tak samo te buteleczki z piwkiem, kawka, ciasteczkiem, zupka itd swoje tez chy
                                > ba waza?,

                                No jakbym czytał w Twoich myślach... smile, wlasnie powyzej dodałem tak te metry jak i te napiwki.
                                Nie wiem na ile zdajesz sobie sprawęż warunkóch płacowych w Polsce ale jeśli ktoś dziennie z samych napiwków dostaje wielokrotnie większe pieniądze niż inni to musi na niej BARDZO cięzko zapracować. A jak nie zapracuje to NIC nie dostanie.

                                > """> Oczywiście, niemniej są różne sposoby wyrażenia swojej dezaprobaty.
                                >
                                > to piszesz email albo zwykly list.

                                Albo bezpośrednio wyrażam swoje niezadowolenie co uwalnia mnie z konieczności pisania.

                                > ""> Odnoszę silne wrażenie że piszesz z perspektywy kelnerki ale może się m
                                > ylę.
                                > > Istota napiwku to nagroda za dobrą jakość pracy a nie za to ze ta praca j
                                > est ci ężka.""
                                > ....................................
                                > oczywscie ze pisze z perspektywy kelnerki. ale wcale nia nie bylam i nie jeste
                                > m.
                                > robie to poniewaz widze ze bardzo niefrasobliwie
                                > odnosisz sie do tego zawodu "co to jest przejsc sie kilka razy z taca...."
                                > swiadczy to nie tylko o braku znajomosci realiow tego zawodu
                                > ale takze o kompletnym braku wyobrazni.

                                Mylisz się, pisałem wcześniej, że widizałem kelnerów zapier....cych przez wiele godizn tak jak zaden inny w Polsce, a mimo to szybko i z uśmiechem i bardzo uprzejmie. I oni zasługują na napiwek, a ci którzy zachowują sie
                                • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 01.03.12, 06:37
                                  W koncu zrobilam cos, Urko, co powinnam byla zrobic od samego poczatku,
                                  mianowicie odszukalam gdziez to mianowicie niby napisalam tajemnicze
                                  ze "napiwek daje sie KAZDEMU",

                                  i oto co znalazlam:
                                  """ale tak realistycznie, zyciowo w koncu daje sie od 10% do 20% - naprawde wszedzie,
                                  co mialam okazje zauwazyc po zachowaniu moim znajomych w PL na wakacjach.
                                  Nie ma znaczenia czy Europa czy Ameryka, wszyscy daja ILE UWAZAJA plus minus
                                  od 10% do 20%, kazdemu bez wzgledu na zawod."

                                  rozumiesz, Urko:
                                  ""PLUS MINUS od 10% do 20%, KAZDEMU bez wzgledu na zawod""

                                  jak ty mogles z tego zrozumiec ze to oznacza ze napiwek daje sie sie kademu jak leci bezkrytycznie,
                                  przechodzi moje pojecie.
                                  proponuje abys tak dlugo czytal powyzszy tekts az w koncu cie olsni o co tu naprawde chodzi.
                                  Poniewaz watpie abys predko jesli w ogole wpadl o co chodzi, dam podpowiedz -
                                  chodzi o wykonywany zawod, i o wysokosc dawanego napiwku.


                                  W zwiazku z trudnosciami jakie masz z pojmowaniem,
                                  tym bardziej daruje sobie dalsza dyskusje z toba, poniewaz jak juz napisalam - jest ona JALOWA.

                                  Minnie
                                  • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 01.03.12, 15:56
                                    minniemouse napisała:

                                    > i oto co znalazlam:
                                    > """ale tak realistycznie, zyciowo w koncu daje sie od 10% do 20% - naprawde wsz
                                    > edzie,
                                    > co mialam okazje zauwazyc po zachowaniu moim znajomych w PL na wakacjach.
                                    > Nie ma znaczenia czy Europa czy Ameryka, wszyscy daja ILE UWAZAJA plus minus
                                    > od 10% do 20%, kazdemu bez wzgledu na zawod."
                                    >
                                    > rozumiesz, Urko:
                                    > ""PLUS MINUS od 10% do 20%, KAZDEMU bez wzgledu na zawod""
                                    >
                                    > jak ty mogles z tego zrozumiec ze to oznacza ze napiwek daje sie sie kademu jak
                                    > leci bezkrytycznie, przechodzi moje pojecie.
                                    >
                                    > proponuje abys tak dlugo czytal powyzszy tekts az w koncu cie olsni o co tu nap
                                    > rawde chodzi.
                                    > Poniewaz watpie abys predko jesli w ogole wpadl o co chodzi, dam podpowiedz -
                                    > chodzi o wykonywany zawod, i o wysokosc dawanego napiwku.

                                    dwie rzeczy:
                                    1. nadal w tej wypowiedzi nie ma ani slowa o uzależnieniu od jakości
                                    2. skoro kazdemu bez względu na zawód to hutnikowi też.

                                    > W zwiazku z trudnosciami jakie masz z pojmowaniem,
                                    > tym bardziej daruje sobie dalsza dyskusje z toba, poniewaz jak juz napisalam -
                                    > jest ona JALOWA.

                                    Nie jest jałowa, przynajmnioje dla mnie. Ja potwierdziłem skad sie bierze roszczeniowa postawa usługodawców, ano stąd że są ludzie którzy uważają że trzeba dac bo to cięzka praca, że trzeba dać bo im malo placą....

                                    W zwiażku z trudnościami jaki masz z jasnym wyrażaniem się podpowiem Ci jak powinna wygkladac wypowiedź:
                                    moim zdaniem powinno się dawać np kelnerom jesli na to zasłużyli, a wysokośc napiwku zalezy od okolicznosci i waha się od 10 do 20%
                                    • minniemouse Urko... 02.03.12, 02:54
                                      Ja sie wyrazam wystarczajaco jasno.

                                      to ty niepotrzebnie zaciemniasz sprawe wyrywajac
                                      POJEDYNCZE ZDANIA Z KONTEKSTU, i czepiasz sie jak rzep psiego ogona.


                                      Rozmowa byla o USLUGODAWCACH.
                                      "zawody" odnosily sie do listy ktora przetlumaczylam tym, ktorzy nie znaja angielskiego
                                      aby kazdy mogl zobaczyc w linku czy sie takowy "tipuje' czy nie, jesli tak to ile.

                                      od razu uprzedzam ze tak, lista amerykanska, w polskich warunkach moze sie nie liczyc.

                                      > link niestety tylko po angielsku, sorry
                                      > rel="nofollow">collegecandy.com/2009/04/01/miss-manners-tipping-cheat-sheet/
                                      > waiters - kelnerzy
                                      > bartenders- barmani
                                      > valet- parkujacy
                                      > taxi drivres- taksowkarze
                                      > delivery guys- dostarczyciele
                                      > hairstylist - fryzjerzy
                                      > professionals - "zawodowcy" - jak lekarze, prawnicy itd
                                      > the mailman- listonosz
                                      > flight attendants - steward/essa
                                      > waiter/ess/ bartenders at private party - kelnerzy i barmani na prywtanym przyj
                                      > eciu
                                      > Butlers or maids
                                      > Your professors- twoi nauczyciele - nie, po prostu nie

                                      marudzenie ad nauseam o hutnikach i gornikach w takim kontekscie jest tylko glupota zeby nie powiedziec-tepota, i niepotrzebne zaciemnianie sedna sprawy,

                                      tym bardziej ze
                                      ~ jak, kiedy i komu dwac napiwki oraz
                                      ~ jaka jest roznica miedzy uslugodawca a innym pracownikiem i
                                      ~ dlaczego nie zagladamy do kieszeni ulsugodawcom juz wyjasnialam KILKA razy, sorry.

                                      Minnie

                                      • urko70 Re: Urko... 02.03.12, 11:16
                                        minniemouse napisała:

                                        > Ja sie wyrazam wystarczajaco jasno.

                                        Mówiąc w jednym miejscu jedno, a w drugim drugie.

                                        > to ty niepotrzebnie zaciemniasz sprawe wyrywajac
                                        > POJEDYNCZE ZDANIA Z KONTEKSTU, i czepiasz sie jak rzep psiego ogona.

                                        Niezwykle merytoryczna uwaga.


                                        > marudzenie ad nauseam o hutnikach i gornikach w takim kontekscie jest tylko glu
                                        > pota zeby nie powiedziec-tepota, i niepotrzebne zaciemnianie sedna sprawy,

                                        Głupotą jest argumentowanie konieczności dania napiwku ze względu na to, że dana praca jest ciężka, a tym właśnie argumentowałaś w miejscu gdzie wskazalem inne znacznie cięższe zawody.
                                        Jedynym argumentem na napiwek powinna byc jakość pracy. Dawanie napiwków z jakichkolwiek innych przyczyn obniża jakość usług wykonywanych przez osoby najemne.
                                      • zawsze_shinylipsofangel Minnie 02.03.12, 18:51
                                        Minnie,przeczytałam Twoją listę i zdziwiła mnie pozycja dotycząca lekarzy i prawników.Nie wiem czy dobrze zrozumiałam,ale wynika z niej ,że ludziom tej profesji też daje się napiwki?Od lat mieszkasz chyba w Kanadzie i na pewno lepiej znasz realia.Bardzo mnie to interesuję.Proszę o oświecenie.
                                        • minniemouse Re: Minnie 03.03.12, 07:03
                                          ""Minnie,przeczytałam Twoją listę i zdziwiła mnie pozycja dotycząca lekarzy i prawników.Nie wiem czy dobrze zrozumiałam,ale wynika z niej ,że ludziom tej profesji też daje się napiwki?""

                                          NIE daje sie,

                                          ja tylko przetlumaczylam liste zawodow z mysla ze otworzycie sobie link i tam juz pisze komu ile sie daje lub komu nie daje
                                          no ale widocznie nie wszedzie pisze jasno "no"
                                          wiec poprawiam:

                                          NIE:

                                          ~ Profesje jak lekarze, prawnicy, ksiegowi itp
                                          ~ steward/essy
                                          ~ kelnerzy i barmani na prywatnym party (wesele itp)
                                          ~ Butlers or maids… in somebody else’s house - no ten.. butler i pokojowki u kogos w domu
                                          ~ profesorowie, nauczyciele

                                          na koniec Miss Manners pisze tak:
                                          ""Lastly, if you really can’t afford to tip, then maybe you should hold off on certain services until you’re willing to pony up the cash. It isn’t fair to anyone and if you keep up the little cheapskate act, ""
                                          na zakonczenie, jesli nie stac cie na napiwek, moze powinienes wstrzymac sie z korzystaniem z pewnych serwisow az bedziesz sklonny wygrzebac na to gotowke.
                                          To nie jest fair w stosunku do nikogo byc skapiradlem.

                                          Minnie
                                          • zawsze_shinylipsofangel Re: Minnie 03.03.12, 07:48
                                            Dzięki.Zgubiło mnie własne lenistwo.Linka nie otworzyłam,tylko wysmarowałam od razu pytanie do Ciebie.
                                          • urko70 Re: Minnie 03.03.12, 20:33
                                            minniemouse napisała:

                                            > no ale widocznie nie wszedzie pisze jasno

                                            Ktoś Cię źle zrozumiał, dziwne....
                                            wink
                                            • minniemouse Re: Minnie 04.03.12, 02:24
                                              ""> Ktoś Cię źle zrozumiał, dziwne....
                                              > wink""
                                              .............................................................................................

                                              tylko ty jeden, bo jakbys zrozumial to bys wiedzial wink

                                              """"Dzięki.Zgubiło mnie własne lenistwo.Linka nie otworzyłam,tylko wysmarowałam od razu pytanie do Ciebie.""""

                                              Minnie
                          • nawojek Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 01:08
                            Mojej sąsiadce fryzjerka, u której czesze się od lat, robi na święta prezenty - kalendarz ścienny i słodycze, tak, fryzjerka sąsiadce. Abstrahując od ich wieloletniej zażyłości Twoje rozdawanie napiwków jest, minniemouse, bardziej amerykańskie niż polskie. Ponieważ jeszcze nie jesteśmy w każdej dziedzinie zamerykanizowani, w tym jeśli chodzi o napiwek/trinkgeld/tip, to i różnice zdań się pojawiają.
                            i wrzuć na luzsmile
                            • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 09:51
                              nawojek napisał:

                              > Mojej sąsiadce fryzjerka, u której czesze się od lat, robi na święta prezenty -
                              > kalendarz ścienny i słodycze, tak, fryzjerka sąsiadce. Abstrahując od ich wiel
                              > oletniej zażyłości Twoje rozdawanie napiwków jest, minniemouse,

                              Znam masażystkę, która również podobnie się zachowuje w stosunku do Kleintek.
                              Moim zdnaiem słowo rozdawanie jest tu bardzo trafione, przypomniało mi się jeszcze to, że zdaje się właśnie w USA usługodawca potrafi się dopomnieć napiwku czyli poprzez takie rozdawanie napiwek stracił swoją funkcję.
                              • urko70 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 29.02.12, 09:59
                                Znam tez od kilku lat fryzjerki, które stale dają kilkuletnim dzieciom drobniutkie upominki typu ciekawy cukierek, lizak etc. i nie oczekują żadnych napiwków.
                            • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 01.03.12, 06:40
                              ""> Mojej sąsiadce fryzjerka, u której czesze się od lat, robi na święta prezenty -
                              > kalendarz ścienny i słodycze, tak, fryzjerka sąsiadce."""
                              .................................................................................................................................

                              jak dawno temu pracowalam w podobnych uslugach to tez od klientek dostawalam takie drobne swiateczne prezenty, a wiec nie jest to tylko polski zwyczaj, amerykanski tez.

                              Minnie
                              • beata_ Re: zabieranie jedzenia z restauracji 01.03.12, 11:48
                                Minnie, to sąsiadka dostaje prezenty od swojej fryzjerki... za szybko czytałaś tym razem smile
                                • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 02.03.12, 02:26
                                  """Minnie, to sąsiadka dostaje prezenty od swojej fryzjerki... za szybko czytałaś tym razem smile"""

                                  nie, no chyba dobrze? zrozumialam ze sasiadka jest klientka fryzjerki?

                                  bo jesli nie to faktycznie nie pojelam uncertain
                                  a to podpucha! wink


                                  Minnie
                                  • beata_ Re: zabieranie jedzenia z restauracji 02.03.12, 03:13
                                    beata_ napisała:

                                    >> Minnie, to sąsiadka dostaje prezenty od swojej fryzjerki... za szybko czytałaś
                                    >> tym razem smile

                                    minniemouse napisała:

                                    > nie, no chyba dobrze? zrozumialam ze sasiadka jest klientka fryzjerki?

                                    Tak, sąsiadka JEST klientką fryzjerki i od tej fryzjerki dostaje upominek - NIE odwrotnie.
                                    I chodziło o to, że nie tip/napiwek/upominek od usługobiorcy dla fryzjerki, tylko od usługodawcy (fryzjerki) upominek dla usługobiorcy (sąsiadki).

                                    > bo jesli nie to faktycznie nie pojelam uncertain
                                    > a to podpucha! wink

                                    Spokojnie, zdarza się w biegu smile
                                    • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 02.03.12, 04:40
                                      """Tak, sąsiadka JEST klientką fryzjerki i od tej fryzjerki dostaje upominek - NIE odwrotnie.
                                      I chodziło o to, że nie tip/napiwek/upominek od usługobiorcy dla fryzjerki, tylko od usługodawcy (fryzjerki) upominek dla usługobiorcy (sąsiadki).""

                                      och, teraz zalapalam smile
                                      a -to u nas tez to jest na Boze Narodzenie, stalym klientkom daje sie np " sample packs" ( probki) CD, bony pieniezne, oprawki do obrazkow i rozne inne
                                      po ang, sorry, ale to sa prezenty od Fryzjera dla Klienta

                                      www.ehow.com/info_8270854_inexpensive-hairdresser-give-clients-christmas.html
                                      www.ehow.com/info_8260058_christmas-gifts-hair-clients.html
                                      wlasnie w podziekowaniu za lojalny i dlugi "staz" klientki.


                                      Minnie
                                      • beata_ No i o to szło :-) 02.03.12, 04:52
                                        Można się pogubić, jak się szybko czyta...

                                        Dobranoc smile
                              • zas_ale_pyra Re: zabieranie jedzenia z restauracji 02.03.12, 03:24
                                W bardzo początkowych latach mojej emigracji (lata 80-te) rozwoziłem gazety. Co miesiąc zbierałem forsę (teraz pewnie płacą on line, ale powtarzam, było to tak w. 1983-84).
                                W okresie Bożo Narodzeniowym w kopertach oprócz forsy za prenumeratę była forsa scisle dla mnie, raz nawet zegarek (no, nie Patek, zegarek wartosci obecnie ca. $13-17).
                                A to dawali ludzie, którze mnie nigdy na oczy nie widzieli - gazety były dostarczane między 3 a 6 rano.
                                • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 02.03.12, 09:48
                                  ""W okresie Bożo Narodzeniowym w kopertach oprócz forsy za prenumeratę była forsa scisle dla mnie, raz nawet zegarek (no, nie Patek, zegarek wartosci obecnie ca. $13-17).
                                  A to dawali ludzie, którze mnie nigdy na oczy nie widzieli - gazety były dostarczane między 3 a 6 rano.""
                                  .......................................................................................................


                                  No i to jest wlasnie to - przede wszystkim docenienie tego ze ktos przyslowiowy deszcz nie deszcz, grad nie grad, swiatek piatek, jeszcze ciemno zimno,
                                  a on/a wstaje i pod drzwi dostarcza ci gazety.

                                  Gazeta pod drzwi to jest USLUGA bez ktorej mozna doskonale zyc- w koncu gazete da sie tez kupic po drodze do pracy, w czasie zakupow it itp.

                                  Minnie
                  • szarrak Re: zabieranie jedzenia z restauracji 27.02.12, 14:30
                    Jeśli kelner w Polsce ma umowę na etat, to owszem, ma normalną minimalną. Natomiast moja była współlokatorka w dość znanej krakowskiej kawiarni nieopodal rynku zarabia (a w każdym razie nie tak dawno temu zarabiała, teraz to nie wiem) 4zł za godzinę - wystarczy umowa o dzieło zamiast normalnej o pracę. Opłaca jej się tam pracować tylko dlatego, że większość gości kawiarni to obcokrajowcy zostawiający napiwki. Jak podsumowała, Polacy w kawiarni to dla nich - kelnerek - utrapienie, bo zajmują miejsce, a na zarobek przeważnie nie ma przy nich szans. Ceny w kawiarni kształtują się na poziomie 30zł za sałatkę, więc biedota tam nie bywa.
                • felinecaline Re: zabieranie jedzenia z restauracji 27.02.12, 16:31
                  Droga minnie, polecam lekture:
                  www.paris-bistro.com/conso/droitconso/pourboire.html
                  bowiem to, co piszesz o obowiazkowym placeniu "pourboires" we Francji to herezja.
                  Pourboire, czyli swojski "napiwek" jest dobrowolny a regula figurujaca na kazdej karcie kazdej restauracji, bistro czy innego przybytku gastronomii jest "service compris".
                  Ze zas nigdzie nie figuruje zastrzezenie, ze pourboires sont interdits no to kto chce to zostawia a kto nie to i nie big_grin i niech sie nie obawia, ze bedzie musial przed wyjazdem do "douce France" i spozyciem filizanki "jus'u" trenowac sprinty
                  • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 03:58
                    Feline, z checia bym poczytala ale niestety 'English translator' okazuje sie byc fatalny,
                    nie da sie nic czytac.

                    No, musisz mi wybaczyc, Francja nawet tutaj jest slynna ze swojej zaborczosci co do napiwkow, do tego stopnia ze w wielu filmach popularne sa sceny kelnera wylatujacego
                    za klientem w pogoni za "pourboirem", lub posylacego wyzwiska na takim co nie dal.
                    I nie sa to bynajmniej filmu typu "Natioan Lampoon..." z Chevy Chase ale nawet zdaje sie
                    widzialam jakis francuski, bodajze Amelie??? ale glowy sobie nie dam uciac.


                    Minnie
                    • agulha Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 08:30
                      A to Ciebie zapytam. Czy w USA są napiwki obowiązkowe (prawnie), czy nie są? Kiedyś czytałam jakiegoś newsa w gazecie, że gdzieś w Stanach przyaresztowali jakiegoś cudzoziemca, bo cham napiwku nie dał. Prawdziwe czy wymyślone?
                      A co do tego noszenia walizek przez kilka dni na dworcu, to spróbuj realnie znaleźć bagażowego na polskim dworcu. Bardzo rzadko się pojawiają.
                      • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 09:27
                        Nie, w USA nie sa obowiazkowe, wiec nie wierze zeby musieli zaplacic.

                        Sprawa wyglada tak , w restauracjach czesto do rachunku automatycznie dopisuje sie tzw
                        " 18% mandatory gratuity"
                        ale jak sama nazwa wskazuje - to jest gratuity czyli od "wdziecznosc" czyli po prostu
                        po polsku "napiwek", sam w sobie jest on tylko napiwkiem i jako taki nie jest on wcale obowiazkowy
                        i mimo to ze niby jest on "mandatory" - nalozony (?) to tylko w mniemaniu restauracji ktore sobie uzurpuja takie prawo.
                        W swietle prawa naprawde taka ustawa nie przeszla.
                        Jest to nielegalne i nieetyczne postepowanie ze strony niektorych lokali.

                        Faktycznie nie ma prawa ktore by nakazywalo klientom placic 'gratuity' czyli napiwkow
                        a zatem jesli sprawa stanie przed sadem, restuaracja przegra i byc moze jeszcze bedzie musiala zaplacic im odszkodowanie.

                        Minnie
                        • nchyb Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 19:05
                          > Nie, w USA nie sa obowiazkowe, wiec nie wierze zeby musieli zaplacic.
                          >

                          pewnie z bronią nikt klienta nie zmusi do zapłacenia, ale osobiście byłaś świadkiem w SF gdy kelnerka (w czymś w rodzaju pubu) zwróciła się do gościa, że dał jej za mało napiwku. Ma być minimum 10% a tu wyszło trochę mniej i ma dołożyć i już.
                          Było to kilka miesięcy temu, więc raczej zwyczaje aktualne smile

                          A co do Francji, z tego co dane mi w ostatnich latach obserwować, coraz mniej jest restauracji z wliczonym napiwkiem w cenę rachunku, dają ci co chcą i ile chcą i są na podobnym poziomie dawania i obligatoryjności co i za oceanem...
                    • felinecaline Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 12:03
                      Na przyszlosc radzilabym Ci jednak opisywanie wlasnych doswiadczen,odczuc czy obserwacji.Sytuacje filmowe sa z natury rzeczy zdeformowane potrzebami scenariusza i charakterem filmu.
                      • nchyb Re: zabieranie jedzenia z restauracji 28.02.12, 19:16
                        Feline, masz rację, od ręki przypomina mi się książka Pani Widmo, w której amerykański kelner opisywał, jak to lekceważył klienta, który dał 10% zamiast 15%. Więc i o USA napiwkowo można źle poczytać, nie tylko w Francji.
                        A tyczasem jak ja obserwowałam, dla mnie poziom obowiązkowości jest w obu krajach podobny smile
                        • mmoni Re: zabieranie jedzenia z restauracji 04.03.12, 23:36
                          W USA jeszcze jest ten myk, że tamtejsza skarbówka, zakładając, że kelnerzy zawsze dostają napiwki, opodatkowuje ich zarobki dodatkowo. Nie pamiętam, jak to dokładnie jest liczone, ale płaci się 8% od obrotów restauracji. Więc każdy klient, który wyjdzie bez napiwku, sprawia, że personel jest stratny. Kiedy w trakcie poprzedniej kampanii wyborczej poszła plotka, że Hillary Clinton po śniadaniu z grupą współpracowników w przydrożnym zajeździe gdzieś w Iowa nie zostawiła napiwku, było to traktowane jako ciężki zarzut (milionerka okrada człowieka pracującego).

                          Poza tym jak zauważyła Minnie, w USA tip się kalkuluje "przed taksami" czyli od kwoty netto. Tam retail tax (czyli z grubsza odpowiednik naszego VAT) jest inny w każdym stanie, do tego w niektórych miastach dochodzi osobny podatek lokalny. Oni w ogóle mają taki zwyczaj, że wszędzie podają ceny netto, co jest cholernie niewygodne, zwłaszcza jak się jest niskobudżetowym turystą, który liczy się z każdym centem smile W Polsce chyba nikt nie patrzy na pozycję "suma netto" w rachunku, nawet muszę sprawdzić przy najbliższej bytności w restauracji, czy taka w ogóle istnieje.
                          • nm.buba011 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 05.03.12, 08:43
                            mmoni napisała:

                            > W USA (...) ale płaci się 8% od obrotów restauracji. Więc każdy kli
                            > ent, który wyjdzie bez napiwku, sprawia, że personel jest stratny. (...)
                            > że Hillary Clinton po śniadan
                            > iu z grupą współpracowników w przydrożnym zajeździe gdzieś w Iowa nie zostawiła
                            > napiwku, było to traktowane jako ciężki zarzut (milionerka okrada człowieka pr
                            > acującego).

                            - restaurator, jak każdy przedsiębiorca ponosi ryzyko prowadzenia działalności.
                            Istnieje forma obligatoryjnego dopisywania ( ja spotkałem 10 %) napiwku do rachunku.
                            Napiwek dalej jest dobrowolny, inaczej nie byłby... napiwkiem.
                            Na tym forum pisano także, że w przypadku kart, napiwek należy dać (mieć specjalnie przygotowane) w... gotówce.
                            Świadczy to o kompleksach i nieobyciu.
                            • minniemouse Re: zabieranie jedzenia z restauracji 05.03.12, 10:05
                              """Na tym forum pisano także, że w przypadku kart, napiwek należy dać (mieć specjalnie przygotowane) w... gotówce.
                              Świadczy to o kompleksach i nieobyciu."""
                              >.............................................................................................................

                              Dlaczego to, Bubku ????

                              Minnie
    • iva31 Re: zabieranie jedzenia z restauracji 19.02.12, 17:44
      Dziękuję za odpowiedzi.Właśnie napisałam do właściciela restauracji ,aby w umowie była wzmianka o tym, iż produkty na paterach , które zostaną po obiedzie, były spakowane przez obsługę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka