Dodaj do ulubionych

Po odejściu od kasy...

09.03.12, 23:39
Sklep, w kolejce czeka kilka osób. Ekspedientka wydaje resztę, klientka chowa banknoty do portmonetki bez liczenia i wychodzi ze sklepu. Płacąc w drugim sklepie zauważa, że tej reszty było o 20zł za dużo. Wraca do pierwszego sklepu i informuje ekspedientkę, ze ta źle wydała resztę, w odpowiedzi słyszy, że po odejściu od kasy reklamacji się nie uwzględnia. Klientka informuje panią sklepową, że dostała o 20zł za dużo, no ale skoro reklamacji się nie uwzględnia... wychodzi ze sklepu. Zaskoczona ekspedientka patrzy za nią baranim wzrokiem. Co powinna zrobić klientka, przy okazji następnych zakupów oddać te pieniądze, czy zachować się jakby nic się nie stało?
Obserwuj wątek
    • voxave Re: Po odejściu od kasy... 10.03.12, 03:18
      Mati---kasjerka była zaskoczona,że ktoś oddaje pieniądze a ratując swój prestiż zaparła się pomyłki na dobro klienta.
      Ale uważam i tak robię,że zawsze trzeba oddać nienależne mi pieniądze dla swojego komfortu psychicznego.Przecież ta kasjerka zapłaci z własnej mizernej pensji.
    • claratrueba Re: Po odejściu od kasy... 10.03.12, 06:23
      Klientka zachowała się źle. Wzięła pieniądze, które jej się nie należały. Czyli cudze pieniądze. Fakt odpowiedzi kasjerki nic tu nie zmienia. Zresztą biedna kasjerka na tekst "źle pani wydała" zareagowała instynktownie- przypuszczając, że klient domaga się jeszcze jakiejś kwoty (częste sprawy, nie brak cwaniaczków, którzy tak naciągają, szczególnie młode panie w kasach). Widać to rzadkość by ktoś uczciwie chciał oddać nienależne.
      Oczywiście, że oddać. Powinna była od razu. To "skoro reklamacji nie uwzględnia się" wygląda na pretekst by się cudzym kosztem trochę wzbogacić.
      Warto wyjść na cwaniaczka dla dwóch dych?
      • minniemouse Re: Po odejściu od kasy... 10.03.12, 08:49
        """Co powinna zrobić klientka, przy okazji następnych zakupów oddać te pieniądze, czy zachować się jakby nic się nie stało?"""

        Przy okazji NASTEPNYCH zakupow? juz nic, musztarda po obiedzie. pieniadze nalezalo oddac od razu, albo juz wcale.

        Swoja droga, instynktownie, nieinstyktownie - kasjerka nie zachowala sie poprawnie.
        Nie szkodzi ze przychodza cwaniaczki. Sklep na to musi miec jakies metody, i na pewno ma.
        Powinna byla najpierw grzecznie spytac sie o co chodzi.

        W przypadku gdy ktos utrzymuje ze dostal za malo reszty, uprzejmie poinformowac
        ze "po odejsciu....." a jak klient sie upiera, odeslac do managera.

        Minnie
        • matylda1001 Re: Po odejściu od kasy... 10.03.12, 17:33
          minniemouse napisała:

          >Swoja droga, instynktownie, nieinstyktownie - kasjerka nie zachowala sie poprawnie.
          Powinna byla najpierw grzecznie spytac sie o co chodzi.<

          OTÓŻ TO, WŁAŚNIE! Powinna zainteresować się na czym polega pomyłka, a nie tak, od razu zakładać, że klientka przyszła ją naciągnąć. Sklep to taki osiedlowy ,,spożywczak" ekspedientka jest zarazem jego właścicielką i słynie w okolicy z nieżyczliwego stosunku do klientów. Klientka to kulturalna pani w średnim wieku. Nie wygląda na naciągaczkę, i jak widać, nią nie jest, skoro przyszła zwrócić pieniądze, jak tylko zauważyła pomyłkę. Bardzo mi się podobała jej reakcja na niegrzeczne zachowanie sklepowej. Skoro nie uwzględnia się reklamacji, to zasada ta MUSI działać w dwie strony. Szkoda tylko, ze wychodząc, odwrócona w kierunku drzwi, nie widziała miny sklepowej. Widok bezcennysmile
          Myślę, że klientka potrzyma ekspedientkę kilka dni w niepewności i przyniesie te pieniądze, a jesli nie? 20zł za lekcję grzeczności to znowu nie tak wielewink
      • angazetka Re: Po odejściu od kasy... 10.03.12, 19:40
        Kasjerka zareagowała może i instynktownie, ale przede wszystkim - po chamsku. Założyła z góry, że klientka jest nieuczciwa, chce ją wykiwać i nie zasługuje nawet na zapytanie, o co chodzi. Na miejscu klientki też bym strzeliła focha.
      • matylda1001 Re: Po odejściu od kasy... 11.03.12, 14:36
        claratrueba napisała:

        >Zresztą biedna kasjerka na tekst "źle pani wydała" zareagowała instynktownie- przypuszczając, że klient domaga się jeszcze jakiejś kwoty<

        A gdyby rzeczywiście tak było, że kasjerka pomyliła się na swoją korzyść? Czy instynkt podpowiada jej bronić własnej nieomylności jak niepodległości? Ten się nie myli, kto nic nie robi, a pomyłkę trzeba tak czy siak wyjaśnić. Kiedyś, w jakimś markecie, wśrod wielu innych produktów, kupowałam dwa duże słoiki majonezu. Kasjerka nabiła cenę jednego słoika, pomnożyła razy dwa, a potem nabiła jeszcze cenę drugiego słoika. W ten sposób kupiłam dwa majonezy a zapłaciłam za trzy. Wolałam pomyśleć, że to pomyłka niż działanie z premedytacją. Też miałam nie upominać się o swoje? Co to w ogóle znaczy, że po odejściu od kasy nie uwzględnia się reklamacji?! (pieniądze za trzeci majonez mi zwrócono)

        >To "skoro reklamacji nie uwzględnia się" wygląda na pretekst by się cudzym kosztem trochę wzbogacić.<

        Gdyby tak miało być, to owa pani nie wróciłaby do sklepu z zamiarem oddania tych pieniędzy. Miała szanse WZBOGACIĆ SIĘ bez dodatkowych formalnoścismile
    • majaa Re: Po odejściu od kasy... 10.03.12, 20:00
      Brawo dla klientkiwink Nieźle utarła nosa niegrzecznej ekspedientce i miejmy nadzieję, że czegoś ją nauczyła.
      • mel.la Re: Po odejściu od kasy... 10.03.12, 22:22
        Kasjerka zachowala sie nieprofesjonalnie, nie oddalabym juz tych pieniedzy.
        • aqua48 Re: Po odejściu od kasy... 11.03.12, 18:46
          Kasjerka zachowała się niegrzecznie, a klientka nieuczciwie. Oddawania nieprawnie wziętych pieniędzy (ani innych rzeczy) nie powinno się uzależniać od dobrego wychowania osoby której się należą.
          • zas_ale_pyra Re: Po odejściu od kasy... 11.03.12, 19:27
            Klientka wzięła pieniądze NIE LICZĄC ich przy kasie.
            Moim skromnym zdaniem zachowała się bardzo prawidłowo. Błąd tylko, że nie policzyła przy kasie.
          • mel.la Re: Po odejściu od kasy... 12.03.12, 00:31
            aqua48 napisała:

            > Kasjerka zachowała się niegrzecznie, a klientka nieuczciwie. Oddawania nieprawn
            > ie wziętych pieniędzy (ani innych rzeczy) nie powinno się uzależniać od dobrego
            > wychowania osoby której się należą.

            To moze miala kleknac na kolanach i poprosic, zeby kasjerka laskawie przyjela pieniadze ??
            • aqua48 Re: Po odejściu od kasy... 12.03.12, 13:34
              mel.la napisała:

              > aqua48 napisała:
              >
              > > Kasjerka zachowała się niegrzecznie, a klientka nieuczciwie. Oddawania ni
              > eprawn
              > > ie wziętych pieniędzy (ani innych rzeczy) nie powinno się uzależniać od d
              > obrego
              > > wychowania osoby której się należą.
              >
              > To moze miala kleknac na kolanach i poprosic, zeby kasjerka laskawie przyjela p
              > ieniadze ??

              Nie, powinna wręczyć kwotę bez wdawania się w niepotrzebne dyskusje czy "ucieranie nosa" niegrzecznej kasjerce. Zabrane bezprawnie pieniądze pozostają zabranymi bezprawnie pieniędzmi. I brak wychowania ze strony kasjerki nie zdejmie z nich tego "odium".
              • mel.la Re: Po odejściu od kasy... 14.03.12, 11:23

                aqua48 napisała:

                > Nie, powinna wręczyć kwotę bez wdawania się w niepotrzebne dyskusje czy "uciera
                > nie nosa" niegrzecznej kasjerce. Zabrane bezprawnie pieniądze pozostają zabrany
                > mi bezprawnie pieniędzmi. I brak wychowania ze strony kasjerki nie zdejmie z ni
                > ch tego "odium".

                Acha, czyli jak kasjerka wyda komus za duzo to trzeba oddac jej pieniadze a jak wyda za malo wowczas "po odejsciu od kasy reklamacji nie przyjmuje sie ". No wybacz ale to jest nie fair.
                • nm.buba011 Re: Po odejściu od kasy... 14.03.12, 12:07
                  mel.la napisała:

                  > Acha, czyli jak kasjerka wyda komus za duzo to trzeba oddac jej pieniadze a jak
                  > wyda za malo wowczas "po odejsciu od kasy reklamacji nie przyjmuje sie ".

                  - to odrębne kwestie. Nie może być znaku równości.

                  > No wybacz ale to jest nie fair.

                  - zachowujemy się zgodnie z s-v, przede wszystkim dla siebie.
                  • mel.la Re: Po odejściu od kasy... 14.03.12, 19:19
                    nm.buba011 napisał:

                    > mel.la napisała:
                    >
                    > > Acha, czyli jak kasjerka wyda komus za duzo to trzeba oddac jej pieniadze
                    > a jak
                    > > wyda za malo wowczas "po odejsciu od kasy reklamacji nie przyjmuje sie ".
                    >
                    >
                    > - to odrębne kwestie. Nie może być znaku równości.
                    >

                    A niby czemu nie ? Klient moze byc stratny a kasjerka nie ? To chyba powinno dzialac w dwie strony ?
                    • pavvka Re: Po odejściu od kasy... 15.03.12, 16:15
                      mel.la napisała:

                      > A niby czemu nie ? Klient moze byc stratny a kasjerka nie ? To chyba powinno dz
                      > ialac w dwie strony ?

                      Ależ to działa w obie strony. Gdyby kasjerka po chwili zauważyła, że wydała za mało, to również powinna klientce oddać pieniądze.
                      Natomiast jeśli to strona poszkodowana (wszystko jedno czy to kasjerka czy klientka) zorientuje się po czasie, to owszem, może spróbować wyjaśnić sytuację, ale problemem będzie udowodnienie swojej racji. Strona, która zyskała na pomyłce, mogła naprawdę to przeoczyć i nie mieć jak sprawdzić.
                      • mel.la Re: Po odejściu od kasy... 15.03.12, 21:20
                        pavvka napisał:


                        > Ależ to działa w obie strony. Gdyby kasjerka po chwili zauważyła, że wydała za
                        > mało, to również powinna klientce oddać pieniądze.

                        Czy Ty rozumiesz o czym ja pisze, bo wydaje mi sie, ze nie. Rozmawiamy o reklamacji po odejsciu od kasy i to nie dziala na korzysc klienta ktoremu wydano za malo pieniedzy. Ale klient, ktory zorientowal sie PO ODEJSCIU OD KASY, ze wydano mu za duzo powinien zwrocic pieniadze wiec jak to dziala w dwie strony ??
                        • pavvka Re: Po odejściu od kasy... 16.03.12, 11:58
                          mel.la napisała:

                          > Czy Ty rozumiesz o czym ja pisze, bo wydaje mi sie, ze nie. Rozmawiamy o reklam
                          > acji po odejsciu od kasy i to nie dziala na korzysc klienta ktoremu wydano za m
                          > alo pieniedzy. Ale klient, ktory zorientowal sie PO ODEJSCIU OD KASY, ze wydano
                          > mu za duzo powinien zwrocic pieniadze wiec jak to dziala w dwie strony ??

                          Napisałaś, że sklep i klient są w niesymetrycznej sytuacji, więc Ci wyjaśniłem, że to nieprawda.

                          A co do reklamacji po odejściu od kasy, możesz mi powiedzieć jak to sobie wyobrażasz? Wracam po 15 minutach do kasy z tekstem "bo wie pani, pani to mi wydała o 100 zł za mało", i co? Czy każdemu kto tak powie kasjerka powinna automatycznie te 100 zł oddać? Bo przecież sprawdzić tego po czasie w żaden sposób nie jest w stanie. To faktycznie byłoby idealne dla naciągaczy.
                          • mel.la Re: Po odejściu od kasy... 16.03.12, 12:32
                            pavvka napisał:

                            >
                            > Napisałaś, że sklep i klient są w niesymetrycznej sytuacji, więc Ci wyjaśniłem,
                            > że to nieprawda.

                            A w druga strone ? Klientka wyszla ze sklepu i po 15 minutach otwiera portfel i widzi , ze dostala za duzo reszty, wiec powinna wrocic i oddac pieniadze . Gdzie Ty tu widzisz symetryczna sytuacje ?

                            >
                            > A co do reklamacji po odejściu od kasy, możesz mi powiedzieć jak to sobie wyobr
                            > ażasz? Wracam po 15 minutach do kasy z tekstem "bo wie pani, pani to mi wydała
                            > o 100 zł za mało",

                            A tak to sobie wyobrazam, ze umawiam sie z klientka po zamknieciu sklepu, po przeliczeniu kasy widze czy mam stowe za duzo w kasie czy nie i jesli rzeczywiscie jest 100 wiecej oddaje ja klientce.
                            • nm.buba011 Re: Po odejściu od kasy... 16.03.12, 13:14
                              mel.la napisała:

                              > A tak to sobie wyobrazam, ze umawiam sie z klientka po zamknieciu sklepu, po pr
                              > zeliczeniu kasy widze czy mam stowe za duzo w kasie czy nie i jesli rzeczywisci
                              > e jest 100 wiecej oddaje ja klientce.

                              - Oddaje jeśli chce, aby jej zachowanie spełniało normy postępku zwanego uczciwym.
                              Osobna kwestia to dotarcie do owej klientki.
                              • mel.la Re: Po odejściu od kasy... 16.03.12, 23:59
                                nm.buba011 napisał:

                                > - Oddaje jeśli chce, aby jej zachowanie spełniało normy postępku zwanego uczciw
                                > ym.


                                Przeczytaj poprzednie posty to moze zrozumiesz o czym mowa bo wyjezdzasz teraz ni z gruszki ni z pietruszki z uczciwoscia kasjerki a zdaje sie ze chodzi o rowne szanse klientka vs kasjerka w wypadku zle wydanych pieniedzy.

                                > Osobna kwestia to dotarcie do owej klientki.


                                Oj juz nie wymyslaj, mowa o klientce, ktora sama zglasza ze otrzymala za malo reszty wiec o jakim dotarciu do klientki piszesz?

                            • pavvka Re: Po odejściu od kasy... 16.03.12, 13:36
                              mel.la napisała:

                              > A w druga strone ? Klientka wyszla ze sklepu i po 15 minutach otwiera portfel i
                              > widzi , ze dostala za duzo reszty, wiec powinna wrocic i oddac pieniadze . Gdz
                              > ie Ty tu widzisz symetryczna sytuacje ?

                              Jest symetryczna - jeśli to kasjerka sama się zorientuje po czasie, że wydała za mało, to również ma moralny obowiązek oddać (jeśli nie jest w stanie już namierzyć klienta to trudno, ale jeśli np. to znany jej stały klient, to powinna mu oddać pieniądze kiedy znów się pojawi). A jeśli się zorientuje, że wydała za dużo, to też nie ma prawa do reklamacji.

                              > > A co do reklamacji po odejściu od kasy, możesz mi powiedzieć jak to sobie
                              > wyobr
                              > > ażasz? Wracam po 15 minutach do kasy z tekstem "bo wie pani, pani to mi w
                              > ydała
                              > > o 100 zł za mało",
                              >
                              > A tak to sobie wyobrazam, ze umawiam sie z klientka po zamknieciu sklepu, po pr
                              > zeliczeniu kasy widze czy mam stowe za duzo w kasie czy nie i jesli rzeczywisci
                              > e jest 100 wiecej oddaje ja klientce.

                              OK, jeśli chodzi o pojedynczą dużą kwotę, jest to do zrobienia. Ale powiedzmy, że w ciągu dnia do kasjerki przyjdzie 15 osób, z których każda mówi, że wydano jej o 5 zł za mało. Na koniec dnia kasjerka liczy pieniądze i okazuje się, że ma w kasie nadwyżkę 17 zł. Komu ma oddać i ile?
                              • mel.la Re: Po odejściu od kasy... 17.03.12, 00:12
                                pavvka napisał:

                                > OK, jeśli chodzi o pojedynczą dużą kwotę, jest to do zrobienia. Ale powiedzmy,
                                > że w ciągu dnia do kasjerki przyjdzie 15 osób, z których każda mówi, że wydano
                                > jej o 5 zł za mało. Na koniec dnia kasjerka liczy pieniądze i okazuje się, że m
                                > a w kasie nadwyżkę 17 zł. Komu ma oddać i ile?

                                Wiesz, ja sobie tak mysle, po co tyle szumu o te 20 zl ? W koncu juz troche czasu uplynelo od odejscia klientki od kasy a zalozmy ze kasjerka wczesniej mogla kilku osobom wydac po 5 zl za malo, wiec ta kwota 20 zl pewnie kasjerce sie zrekompensowala , a moze nawet ma z dyche albo dwie nadwyzki w kasie. I tak bez konca mozna ciagnac te dyskusje... bez sensu.
                      • garraretka Re: Po odejściu od kasy... 17.03.12, 09:38
                        pavvka napisał:


                        > Natomiast jeśli to strona poszkodowana (wszystko jedno czy to kasjerka czy klie
                        > ntka) zorientuje się po czasie, to owszem, może spróbować wyjaśnić sytuację, al
                        > e problemem będzie udowodnienie swojej racji.


                        Żaden problem to udowodnić - zamyka się kasę, drukuje raport kasowy i przelicza pieniądze - jeśli wychodzi manko na określoną kwotę - wiadomo kto ma rację.
                        • madzioreck Re: Po odejściu od kasy... 20.03.12, 01:42
                          > Żaden problem to udowodnić - zamyka się kasę, drukuje raport kasowy i przelicza
                          > pieniądze - jeśli wychodzi manko na określoną kwotę - wiadomo kto ma rację.

                          Manko kasjerki nie jest dowodem na to, że wydała za dużo temu konkretnemu klientowi, chyba, że jest monitoring. Jeśli nie - zmuś klienta, żeby oddał...
    • najlepszygeorge Re: Po odejściu od kasy... 12.03.12, 13:20
      Sprawa oczywista. Klientka miała dobre intencje i chciała rozliczyć transakcję uczciwie, ale skoro kasjerka zareagowała opryskliwie, to nie można miec klientce za złe, że nie chciała sprawy dalej wyjaśniać - to w końcu i tak nie w jej interesie.

      Bez wyrzutów sumienia może wziąć te 20 zł.
      • nm.buba011 Re: Po odejściu od kasy... 12.03.12, 13:31
        najlepszygeorge napisał:

        > Bez wyrzutów sumienia może wziąć te 20 zł.

        - nie. Obie Panie się zachowały niewłaściwie.
      • aqua48 Re: Po odejściu od kasy... 14.03.12, 12:12
        najlepszygeorge napisał:

        > Bez wyrzutów sumienia może wziąć te 20 zł.

        Na pewno nie bez wyrzutów sumienia, bo pieniądze nie do niej należą. S-v nie mówi, że jeśli ktoś okaże się źle wychowany to można go okraść.
        • angazetka Re: Po odejściu od kasy... 14.03.12, 13:16
          Chcącemu nie dzieje się krzywda, a przecież po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się.
          • nm.buba011 Re: Po odejściu od kasy... 14.03.12, 13:40
            angazetka napisała:

            > Chcącemu nie dzieje się krzywda, a przecież po odejściu od kasy reklamacji nie
            > uwzględnia się.

            - s-v... uwzględnia. Znaczy sami respektujemy zarządzenie, nawet ponosząc stratę, ale to co otrzymaliśmy za dużo zwracamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka