Dodaj do ulubionych

nieproszony gosc ?!

22.03.12, 17:28
Wlasnie dostalam telefon od czlonka rodziny z ktorym nie utrzymuje kontaktu ,a ktory wie ,ze posiadam dom w atrakcyjnym miejscu turystycznym i ktory bez wiekszych wstepow typu :co slychac itp. chce sie dowiedziec czy moze przyjechac ze znajomymi i ze potrzebuja wlasnie tyle miejsca co jest w moim domu.Kiedy odpowiedzialam,ze wszystie terminy mam juz zajete powiedzial dziekuje,dowidzenia i sie odlaczyl.I tak sie zastanawiam o co mu chodzilo,czy chcial wynajac to moje mieszkanie,czy tylko na tzw <krzywego ryja>chcial spedzic wakacje.?
Czy minimum grzecznosci ,typu dawno sie nie widzielismy,co slychac u was ,jak tam dzieci....nie wiem byle co,juz nie obowiazuje?.
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: nieproszony gosc ?! 22.03.12, 20:51
      Ale czy to minimum grzecznosci ma polegac na tzw pozorach? Tzn gdyby cie ten krewny wczesniej zapytal o zdrowie domownikow i czy dzieci robią postępy w szkole i w ogole co tam u was, a potem okazalo sie, ze nie zadzwonilby, gdyby nie mial do ciebie interesu, to bys sie lepiej czula?

      Z dwojga zlego wolalabym nie owijanie w bawelnę. Chociaz oczywiscie najlepiej byloby, gdyby laczyly was jakies autentyczne więzi. Ale skoro ich nie ma.
      • claratrueba Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 08:59
        > Ale czy to minimum grzecznosci ma polegac na tzw pozorach? Tzn gdyby cie ten kr
        > ewny wczesniej zapytal o zdrowie domownikow i czy dzieci robią postępy w szkole
        > i w ogole co tam u was, a potem okazalo sie, ze nie zadzwonilby, gdyby nie mia
        > l do ciebie interesu, to bys sie lepiej czula?
        >

        Raczej nikt by się nie poczuł. Bo to taka forma niby-zainteresowania, która ma sprawić, że się krewny czy znajomy ma jakoś czuć zobowiązany. Istotne jest owo WCZEŚNIEJ.
        Ale później nawiązać jakąś zdawkową konwersację to grzeczność czy poszanowanie więzów rodzinnych wymaga, moim zdaniem. Niezależnie od odmowy lub akceptacji. Może nawet bardziej przy odmowie bo akceptacja zakłada spotkanie i możliwość rozmowy bezpośredniej.

        • bene_gesserit Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 20:26
          > Ale później nawiązać jakąś zdawkową konwersację to grzeczność czy poszanowanie
          > więzów rodzinnych wymaga, moim zdaniem. Niezależnie od odmowy lub akceptacji. M
          > oże nawet bardziej przy odmowie bo akceptacja zakłada spotkanie i możliwość roz
          > mowy bezpośredniej.

          Tak, oczywiscie - jest taki zwyczaj i tak wypada. Ale jesli nie stoi za tym chocby odrobina prawdziwego zainteresowania - a tutaj chyba jej nie bylo, skoro nie zagrano w konwenanse - to jest to zupelnie puste i, w efekcie, jakies takie smutnawe i niepotrzebne. Ja udam, ze mnie interesujesz, ty udasz, ze w to wierzysz i obydwoje zadośuczynimy zwyczajowi. Eee tam.
      • vanilia_1 Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 09:54
        Tak zdecydowanie poczulabym sie lepiej ,bo poczulam sie jak biuro podrozy gdzie zalatwia sie interesy a nie jak czlonek rodziny z ktorym wprawdzie nie ma bliskich kontaktow,ale nie ma tez zandnej animozji miedzy nami.
        • claratrueba Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 10:52

          > Tak zdecydowanie poczulabym sie lepiej ,bo poczulam sie jak biuro podrozy

          Właśnie to miałam napisać.
          Przeciez prośba o przysługę nawet w przypadku braku kontaktów czy kontaktów rzadkich to nie jest znowu nic nienormalnego w rodzinie. Tez mnie nieraz proszą o przysługę np. w ramach mojego zawodu różni kuzyni, z którymi kontaktu praktycznie nie mam (i żalu o to tez nie mam- dla o połowę młodszej kuzynki to ja żadne towarzystwo a ona dla mnie też). Ale w sposób cywilizowany to załatwiają: przedstawiaja prośbę a potem zwykłe "a co u was słychać?"" Pozdrów wujka (czy kogo tam)"
          To właśnie ta drobna różnica między kontaktami klienta z biurem/przychodnią/urzędem a rodziną czy znajomymi.
          • vanilia_1 Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 12:21
            Dziekuje za odpowiedz Claratrueba,wlasnie takie samo mialam odczucie.Chetnie pomagam rodzince,ktorzy spedzaja wakacje sami czy ze swoimi znajomymi w naszym domku .Do tej pory nie mialam najmniejszych problemow z kimkolwiek.Niestety gdy rozmawialam z moja mama ta stwierdzila ,ze nie powinnam sie oburzac bo <Oni tylko chcieli sie zatrzymac>.No tak ,zatrzymac sie na 2 tygodnie z grupa znajomych, ilu dokladnie to nie wiem ,w najwyzszym szczycie turystycznym i nawet nie wykazac najmniejszej oglady i dyplomacji w stosunku do mojej rodziny.
        • matylda1001 Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 12:22
          vanilia_1 napisała:

          >ale nie ma tez zandnej animozji miedzy nami.<

          Jeśli do tej pory nie było, to teraz już jest wink To był po prostu klient, Vanilio. Pewnie chciał zapłacić za pobyt. O łączących Was związkach rodzinnych zapewne przypomniałby sobie w chwili regulowania należności, może licząc na jakiś upust.
          • baba67 Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 12:29
            Tez mi sie wydaje ze niepotrzebnie odebralas jego telefon jako prosbe o przysluge, podczas gdy tak naprawde chcial da Ci zarobic.Choc moze dobrze sie stalo bo z rodzina interesy to sliska sprawa.
    • nm.buba011 Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 12:41
      anilia_1 napisała:

      > od czlonka rodziny z ktorym nie utrzymuje kontaktu ,a
      > ktory wie ,ze posiadam dom w atrakcyjnym miejscu turystycznym i ktory bez wieks
      > zych wstepow typu :co slychac itp. chce sie dowiedziec czy moze przyjechac ze z
      > najomymi i ze potrzebuja wlasnie tyle miejsca co jest w moim domu.Kiedy odpowie
      > dzialam,ze wszystie terminy mam juz zajete powiedzial dziekuje,dowidzenia i si
      > e odlaczyl.


      - wg. s-v, jeżeli kogoś znamy, to "niedopuszczalne" jest automatyczne przejście do sedna.
      "Obowiązuje" kurtuazyjna wymiana kilku zdań. To nie gra pozorów, zakłamanie, ale zwykła grzeczność.

      Podobnie "niedopuszczalne" jest milczące, bez kontaktu wzrokowego i w biegu podanie dłoni (dla strony inicjującej).
      • majaa Re: nieproszony gosc ?! 23.03.12, 13:02
        nm.buba011 napisał:

        > - wg. s-v, jeżeli kogoś znamy, to "niedopuszczalne" jest automatyczne przejście
        > do sedna.
        > "Obowiązuje" kurtuazyjna wymiana kilku zdań. To nie gra pozorów, zakłamanie, al
        > e zwykła grzeczność.
        >

        Zgadzam się w zupełności.

        Dodam też - to już do Vanili - że nie powinno się z góry zakładać, że intencją kuzyna było spędzenie wczasów ze znajomymi na tzw. "krzywy ryj". Może po prostu wolał wynająć dom u Ciebie niż u całkiem obcych ludzi.

    • agulha Re: nieproszony gosc ?! 24.03.12, 19:23
      Powiem Ci, że jeżeli jest osoba, z którą z jakichś powodów nie utrzymuje się na co dzień kontaktu (ale nie ma żadnego konfliktu), to wolę, gdy ma do mnie jakąś prośbę, żeby powiedziała wprost i od razu, po co dzwoni (bez obcesowości). Oczywiście, niezależnie od tego, czy się zgodzę, czy mogę, powinna chwilę jeszcze porozmawiać, powiedzieć, co u niej, zapytać, co u mnie. I ja staram się postępować tak samo. Nie cierpię, jak ktoś dzwoni i kluczy, kluczy, a ja wiem, że ta osoba nigdy nie zadzwoniłaby ot tak bez celu.
      Twój opis jest dla mnie niepełny - nie rozumiem mianowicie: czy prowadzisz w tym domu działalność (agro)turystyczną? Jeśli tak, to czy ten członek rodziny zamierzał zapłacić za pobyt - OK, ewentualnie mógł liczyć na pewien rabat? Jeżeli nie, czy jest to dom, który przez większość czasu stoi pusty - i znowu, jeśli tak, czy ta osoba chciała zająć go poza sezonem (czyli wtedy, kiedy najprawdopodobniej byłby akurat pusty), czy może wepchnąć się tam wtedy, kiedy i gospodarze prawdopodobnie mieliby ochotę przyjechać lub zaprosić swoich gości (po coś pewnie przecież ten dom utrzymujecie)? Czy jest to osoba, wobec której macie tego typu "dług wdzięczności"?
      My na przykład mamy rodzinę w innym dużym mieście Polski, kontakty są sporadyczne, choć ostatnio (niestety...Z okazji pogrzebu u nich...) kontakt był. Wiem, że oprócz swojego mieszkania mają drugie, dodatkowe (po rodzicach - właśnie drugie z rodziców zmarło), więc kiedy do mnie zapowiedział się gość, który potem wybiera się do tego właśnie miasta, nie miałam większych oporów, żeby zadzwonić i zapytać - czy przypadkiem to właśnie mieszkanie nie byłoby dostępne dla mojego gościa? Ale gdybym się dowiedziała, że jest używane albo że jest/będzie wynajęte, to nie byłoby żadnego problemu. I oczywiście przy okazji wymieniłyśmy się z kuzynką nowinami.
    • bmwracer Re: nieproszony gosc ?! 27.03.12, 02:32
      nie dzwonil jako do rodziny ale chcial wynajac (mam nadzieje ) lokum.. On mila prawo zadzwonic i zapytac, Ty wynajc albo odmowic.. Czysty biznes..... Z punktu rodziny to szkoda ale poza tym to fair...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka