Dodaj do ulubionych

Telefon w windzie

10.11.12, 15:45
Ostatnio sąsiadka zwróciła mi dość stanowczo uwagę, żeby przestała drzeć gębe w windzie. Rozmawaiłam z przyjaciółką. Nie była to jakaś rozmowa o dupie maryni tylko umawianie się na spotkanie. Usiłowałam jej powiedzieć żeby się uspokoiła a ona do mnie żebym wracała na wioche i tam na polu darła sie przy krowach, bo w mieście trzeb asię liczyc z innymi.
Nie pochodze z wiochy tylk oz małego miasteczka, ale nie rozumiem pretensji. Co jest niegrzeczne go w rozmiwie w indzie przez telefon?
Obserwuj wątek
    • ano_oki Re: Telefon w windzie 10.11.12, 16:23
      dyskretnym głosem można śmiało pogadać, a szczyt chamstwa sąsiadki jest oczywisty
      • slash.slash Re: Telefon w windzie 10.11.12, 16:30
        No nie wiem. Mnie paplające panienki - zwłaszcza przygłuche od słuchania mp3 - też denerwują. Skoro sąsiadka zwraca jej uwagę, że się drze to chyba znaczy, że rozmawia raczej głośno. Jakaż to zresztą sprawa niecierpiąca zwłoki wymaga by rozmawiać w windzie? Ta minuta ją zbawi? Zwykle winda to bardzo mała przestrzeń. Bo rozumiem, że mowa o bloku czy innym budynku mieszkalnym skoro mowa o sąsiadce?
        Uwagi ad personam co rzecz jasna osobna kwestia i nie podlegająca dyskusji.
        • buziaczek_95 Re: Telefon w windzie 10.11.12, 16:33
          Sąsiadka mnoże tę minutę wytrzymać jak jedziemy razem.
          • slash.slash Re: Telefon w windzie 10.11.12, 16:36
            To Ty masz się liczyc z innymi, a nie oni dostosowywać do Ciebie.
            Życie w polskich miastach jest także tak upierdliwe z tego powodu, że masa nowych mieszkańców - takich przyjezdnych jak Ty - nie chce się przystosowac do specyfiki życia w mieście.
            • buziaczek_95 Re: Telefon w windzie 10.11.12, 16:39
              Jak ktoś nie znosi hałasu to sie powinien wynieśc na wieś.
              • slash.slash Re: Telefon w windzie 10.11.12, 16:46
                Wchodzisz zapytać o nasze zdanie czy uzyskać potwierdzenie swojej negatywnej opinii o sąsiadce i odreagować opiernicz? wink
        • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 10.11.12, 21:19
          slash.slash napisał:

          > No nie wiem. Mnie paplające panienki - zwłaszcza przygłuche od słuchania mp3 -
          > też denerwują. Skoro sąsiadka zwraca jej uwagę, że się drze to chyba znaczy, że
          > rozmawia raczej głośno

          Skoro sąsiadka zwróciła autorce wątku uwagę, ze się drze oraz poradziła, zeby wracałą do siebie na wieś pasć krowy, to znaczy, ze brak jej manier, więc nieszczególnie należy się nią przejmować.
          • felisdomestica Re: Telefon w windzie 14.11.12, 21:31
            Ale dlaczego uważasz, że sąsiadka tak się wyraziła? masz na to jakiś dowód? Może to jest wolny przekład buziaczka?
            • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 14.11.12, 23:16
              A może buziaczek jest myślącym gazem z Plutona albo ektoplazmą w kształcie Einsteina? Superrealistycznym botem wymyślonym przez Japończyków i dla zmylenia śladów testowanym w tym skromnym zakątku?

              Moim zdaniem w przypadku wątków nieznanych forumowiczów (czyli znakomitej wiekszości) należy domniemywac jak najlepsze intencje i traktować je literalnie oraz nie domyślac historii. W razie wątpliwości można zadać pytania dodatkowe. Wszystkie nieżyczliwe domysly nt autorki świadczą w mojej opinii o domyślających je. Nie o niej.
    • roseanne Re: Telefon w windzie 10.11.12, 16:29
      jesli nie byla to sytuacja wymagajaca natychmiastowej reakcji nalezaloby poczekac z rozmowa na opuszczenie windy
      nie kazdy jest zainteresowany twoim zyciem i detalami spotkania
      w windzie nie ma mozliwosci odejscia na bok


      mam wrazenie, ze masa uzytkownikow telefonow komorkowych ma za nic poczucie prywatnosci, zarowno wlasnej, jak i otoczenia
      po to kiedys byly kabiny telefoniczne...
      • slash.slash Re: Telefon w windzie 10.11.12, 16:31
        Mam wrażenie, że "komórkowcy" po prostu za norme uważaja ignorowanie innych ludzi w swoim otoczeniu. Inni to dla nich powietrze po prostu.
      • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 10.11.12, 21:22
        Bez przesady.
        Winda to nie to samo, co np przedział kolejowy, narażenie kogoś na słuchanie kilkunastu czy kilkudziesięciu sekund z jednostronnej konwersacji nie jest żadnym łamaniem reguł. Wszystko zalezy od tego, co i jak się mówi.
    • agra1 Re: Telefon w windzie 10.11.12, 17:23
      dwie sprawy, po pierwsze kwestia rozmów telefonicznych (niezbyt pilnych, toczonych pełną piersią) w miejscach publicznych i forma, w jakiej wyraziła swoje uwagi sąsiadka.
      Ad. 1 - nie wykazałaś sie uprzejmością. Sąsiadka nie ma możliwości ucieczki z windy, żeby nie słyszeć Twojej rozmowy. Należało przeprosić koleżankę i umawiać sie za chwilę, albo schodzić po schodach. I też nie wrzeszczeć do telefonu w częściach wspólnych budynku, tylko rozmawiać nieco ciszej.
      Ad. 2 - sąsiadka również sie nie popisała, wytykanie komuś pochodzenia skądkolwiek jest chamstwem.
      • venus22 Re: Telefon w windzie 11.11.12, 00:48
        Obie zachowalyscie sie jak buraki - ty bo z pewnoscia rozmawialas jakbys byla sama i u siebie,
        nie przejmujac sie ze twoj irytujacy glos (i rozmowa) moze komus dzialac na nerwy,

        kobieta bo nie zwarca sie komus w taki bezczelny sposob uwagi.

        Ale ty pierwsza wykazalas sie brakiem kultury.
        Na drugi raz nie drzyj tak paszczy do telefonu - racz pamietac ze
        a/twoj glos jest wyjatkowo irytujacy dla KAZDEGO kto obok ciebie stoi
        b/ kompletnie ale to kompletnie nikogo twoje nudne rozmowy nie obchodza

        w zwiazku z czym

        c/ naucz sie rozmawiac przez komorke dyskretnie.
        polega to na sciszeniu glosu i nawet zasloniecu sluchawki reka.

        A tak apropos, to dokladnie takie katujace otoczenie wrzaski do sluchawki wszedzie i zawsze
        zauwazylam jak bylam w PL na wakacjach w zeszle lato.
        to jest nie do zniesienia!
        To byl niesamowity kontrast z tutejsza 'kultura komorkowa', gdzie takie halasliwe zachowanie
        sie pietnuje, a osobom rozmawiajacym zbyt glosno posyla zabojcze spojrzenia a nawet zwraca otwarcie uwage.

        Syndrom nowobogackich, dumnych ze swoich komorek.


        Minnie
        • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 11.11.12, 03:34
          Kolejna już w tym wątku osoba, która przyznała chamskiej sąsiadce rację - tzn uznała, ze autorka wątku darła paszczę itd.

          Powaznie administratorka forum s-v musi uzywać takich sformułowań? I, obawiam sie, ze jesli nie byłas świadką tego zdarzenia, nie powinnaś wysnuwać tak jednoznacznie niezyczliwych autorce wniosków. Plus ten obrzydliwy protekcjonalizm. Co się tu dzieje?
          • venus22 Re: Telefon w windzie 12.11.12, 10:19
            Mila Bene,
            czy musze? czasami obawiam sie ze do niektorych osob po prostu inaczej jak pala przez leb sie nie da.
            Otoz autorka najpierw wyraza wielkie zdziwienie

            ale nie rozumiem pretensji. Co jest niegrzeczne go w rozmiwie w indzie przez telefon?

            nastepnie, po zwroceniu jej DYPLOMATYCZNIE i KULTURALNIE uwagi przez dwie osoby:
            ~dyskretnym głosem można śmiało pogadać
            ~Mnie paplające panienki - zwłaszcza przygłuche od słuchania mp3 - też denerwują. Skoro sąsiadka zwraca jej uwagę, że się drze to chyba znaczy, że rozmawia raczej głośno

            autorka odpowiedzila malo grzecznie i roszczeniowo:
            Sąsiadka mnoże tę minutę wytrzymać jak jedziemy razem.
            Jak ktoś nie znosi hałasu to sie powinien wynieśc na wieś.


            bardzo wiec watpie aby taka osoba jak Buziaczek, z gory nastawiona ze racje ma ONA,
            i wlasciwie na forum szukajaca tylko potwierdzenia jaka to ta sasiadka to chamska franca,
            przyjela do swiadomosci inna forme podania jak tylko podobna do swojej, hmmm
            czyli
            krotko, brutalnie i bez najmniejszych watpliowosci . to tak, to do niej dotrze.

            ja owszem, znizam sie tymze do jej poziomu, ale coz, cel uswieca srodki wink

            Co do drugiego zarzutu -
            I, obawiam s
            > ie, ze jesli nie byłas świadką tego zdarzenia, nie powinnaś wysnuwać tak jednoz
            > nacznie niezyczliwych autorce wniosków.


            nie nie bylam, ale jeszcze moge logicznie myslec- i bardzo watpie aby komus sie chcialo -
            no, moze chorej psychicznie osobie - rzucac sie z takim impetem na kogos kto rozmawia
            przez komorke po cichutku, w widoczny sposob starajac sie nie przeszkadzac soba innym.

            A protekcjonalizm?
            naprawde nie wiem o co co chodzi.

            Minnie
            • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 12.11.12, 21:21
              Przyznam, ze nadal nie rozumiem.
              Moim zdaniem styl przekupki tu nie pasuje i tyle.
        • agulha Re: Telefon w windzie 11.11.12, 11:52
          Nadmiernie głośna rozmowa nie wynika, jak sądzę, z "syndromu nowobogackiego" (w Polsce jest więcej komórek niż obywateli...). Po prostu, kiedy rozmawia się przez telefon (także stacjonarny), zwykle głos w słuchawce słychać słabiej niż w normalnej rozmowie bezpośredniej i odruchowo zwiększa się nasilenie własnego głosu - całkiem niepotrzebnie. Trzeba o tym wiedzieć i nauczyć się to kontrolować. To raz.
          Drugie, to co do tych rozmów w miejscach publicznych. Windą jedzie się krótko, opowiadanie się koleżance, że zadzwoni się zaraz, mogłoby trwać równie długo jak umówienie się na spotkanie. Jeżeli to było rzeczywiście takie rzeczowe: "To co, o której? W miejscu X? Będę na pewno, pa!" - to sąsiadka miała zły dzień. A jeżeli chichoty i paplanie wokół tego tematu, można się było zezłościć, ale jak mówię - windą jedzie się tak krótko, że szkoda nerwów.
          Większy problem to to, że wiele osób uważa, że może zabijać czas takim paplaniem w miejscach, gdzie przebywa się długo, a uciec nie można, takich jak pociąg (łaska Boska, że w samolotach nie wolno, już wystarczy tego, co niektórzy uprawiają jeszcze w czasie kołowania samolotu po płycie). Toczą długie rozmowy, zakłócając innym sen, rozmyślania albo lekturę. W niektórych krajach zachodnich wprowadzono specjalne strefy ciszy w pociągach - tam jest zakaz głośniejszych rozmów, używania komórek i słuchania muzyki z odtwarzaczy (zresztą znajdują się miejscowi, którzy nic sobie z tego nie robią).
          Ze śmiesznych rzeczy, ostatnio przypadkowy współpasażer powiedział, jak cierpiał kiedyś jadąc pociągiem bezprzedziałowym, w którym jakaś aktoreczka toczyła z kimś długą rozmowę na temat roli, którą jej zaproponowano, a zakończyła wnioskiem, że umówiła się u swojej wróżki, żeby ta pomogła jej podjąć decyzję w sprawie przyjęcia tej roli. Inna współpasażerka opowiedziała zaś, że kiedyś w pociągu wysłuchała relacji z udanych rozmów biznesowych (z wieloma szczegółami), zdawanej przez pracownika firmy bezpośrednio konkurującej z jej firmą. Gdyby tylko chciała, mogłaby na podstawie tych informacji przejąć te kontrakty. To świadczy nie tylko o nieliczeniu się z innymi, ale pełnej głupocie takich gadaczy w miejscach publicznych.
          • nchyb Re: Telefon w windzie 11.11.12, 12:24
            > Drugie, to co do tych rozmów w miejscach publicznych. Windą jedzie się krótko,
            > opowiadanie się koleżance, że zadzwoni się zaraz, mogłoby trwać równie długo ja
            > k umówienie się na spotkanie. Jeżeli to było rzeczywiście takie rzeczowe: "To c
            > o, o której? W miejscu X? Będę na pewno, pa!" -

            o to to właśnie. Powiedzenie - nie mogę teraz rozmawiać, oddzwonię jak wysiadę z windy - może trwać dłużej, niż samo umówienie się...
            • aqua48 Re: Telefon w windzie 11.11.12, 14:40
              nchyb napisała:
              >
              > o to to właśnie. Powiedzenie - nie mogę teraz rozmawiać, oddzwonię jak wysiadę
              > z windy - może trwać dłużej, niż samo umówienie się...

              Wystarczy NIE ODEBRAĆ telefonu w windzie, autobusie, sklepie i oddzwonić po wyjściu.
              • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 11.11.12, 17:13

                Chyba, ze sie ODEBRAŁO wcześniej smile
                • aka10 Re: Telefon w windzie 11.11.12, 18:06
                  bene_gesserit napisała:

                  >
                  > Chyba, ze sie ODEBRAŁO wcześniej smile

                  Wg. mnie, jesli sie odebralo wczesniej, to mozna bylo sasiadke puscic sama ta winda.
                  • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 11.11.12, 20:02
                    Moim zdaniem to naprawdę przesada.
                    Oczywiście, nalezy się liczyć z granicami innych, szczególnie jak się mieszka w miescie i fizycznie (zapachowo, dzwiękowo, jakiekolwiek inaczej) przekracza się te granice kilkanaście albo i kilkaset razy dziennie. Ale z tego samego powodu nie nalezy mieć wymagan księznej pani. Jesli jazda windą trwa kilka-kilkadziesiąt sekund, a rozmowa prowadzona jest cicho i dyskretnie, to doprawdy nikomu nic się nie stanie, jesli wysłucha 'mhm - tak - o szesnastej - pod kolumną - ok'. Jesli komuś to przeszkadza to generalnie w mieszkając w miescie musi się bardzo męczyć, i to codziennie.
              • nchyb Re: Telefon w windzie 12.11.12, 07:02
                bywają sytuacje, gdy czekasz od dłuższego czasu na konkretny telefon, masz pilną sprawę, usiłujesz sama dodzwonić się do kogoś, kto od dłuższego czasu ma spotkanie itp itd.
                Pewnie, mozna nie odebrać, a potem kilka godzin usiłować się skontaktować. Wystarczy pomyśleć, że nie zawsze nie odebranie jest korzystniejsze. Nie znamy całej sytuacji, ale czasem głos dzwonka telefonu, którego się nie odbiera lub usiłuje odrzucić, potrafi być dużo bardziej upierdliwy niż sama rozmowa!
          • venus22 Re: Telefon w windzie 12.11.12, 10:59
            agulha napisała:
            Nadmiernie głośna rozmowa nie wynika, jak sądzę, z "syndromu nowobogackiego" (w Polsce jest więcej komórek niż obywateli...). Po prostu, kiedy rozmawia się przez telefon (także stacjonarny), zwykle głos w słuchawce słychać słabiej niż w normalnej rozmowie bezpośredniej i odruchowo zwiększa się nasilenie własnego głosu - całkiem niepotrzebnie. Trzeba o tym wiedzieć i nauczyć się to kontrolować. To raz.

            Spiesze rozwinac swoja mysl i jednoczesnie wyjasnic o co mi chodzi.

            Otoz wiaze sie to z sytuacja polityczna i ekonomiczna Polski.
            jakby nie bylo kraje zachodnie, w tym za oceanem gdzie od poczatku szlo torem kapitalistyczno- demokratycznym itd
            kraje, spoleczenstwo rozwijalo sie bez wiekszyc problemow do przodu tak pod wzgledem techniki/ technologii, jak i rownolegle -kultury poslugiwania sie ta technika/technologia.
            Od poczatku byl "freedom" itp itd i nikt tym sie nie zachlystywal,
            tak jak wschod, do ktorego zalicza sie takze Polska ktora nagle musiala sie blyskawicznie dostosowac do tego co na zachodzie bylo "od zawsze" w ciagu zaledwie ostatnich 22lat.

            Jeszcze wezmy pod uwage ze te pierwsze lata zaraz po upadku Muru Berlinskiego to byly naprawde chude lata, jeszcze niewielu bylo stac na te komputery, komorki itf
            ja to pamietam bo widzialam wielka roznice w ubiorze, wygladzie, zachowaniu ludzi
            (oraz miast, oczywscie) podczas moich klilku wakacji na przestrzeni lat od 1990r.

            Komorka gdzies tak na przelomie 2005 r byla symbolem statusu w PL.
            Ludzie je dumnie trzymali przy uchu, naprawde ostentacyjnie przez nie rozmawiali.
            Im drozsza, ciensza, tym wiekszy szal.
            Dlatego uwazam ze stad sie rozwinela ta nie-kultura glosnej rozmowy przez komorke,
            do dzisiaj niewytepiona, i bezapelacyjnie jeszcze raz stwierdzam - z moich ostantich wakacji
            z zeszlego roku - jest to nagminna, potworna polska plaga - te halasliwe, natretne rozmowy przez komorki w miejscach publicznych,
            nie da sie od nich uciec, zameczaja czlowieka, sa wszedzie- w kolejce w sklepie, aptece,
            na przystanku, w kawiarni, u znajomych, a nawet w poczekalni u lekarza...

            U np., stpojac gdzies na przystanku
            mozna spotkac taki plakat
            https://cdn2.holytaco.com/wp-content/uploads/images/2010/cell-phone-booth.jpg
            https://3.bp.blogspot.com/_5ODLPK3KQzY/TIlnpCR3e0I/AAAAAAAADhs/bnpYSWHbRDU/s400/Cell+Phone+1.jpg
            (chce zebys wylaczyl komorke!)
            https://blackinkwhitepaper.files.wordpress.com/2011/10/eden-2.jpg
            (tak, nas wszystkich bardzo interesuje co masz dzisiaj na obiad)

            zawsze to wychowuje...

            Minnie
            • nchyb Re: Telefon w windzie 12.11.12, 11:32
              > Komorka gdzies tak na przelomie 2005 r byla symbolem statusu w PL.

              Minnie, z latami Ci się pomyliło, symbolem statusu była pod koniec 20 wieku, w 21 wieku była już normą, szczególnie u młodych ludzi.
              • venus22 Re: Telefon w windzie 13.11.12, 23:52
                nchyb napisała:
                Minnie, z latami Ci się pomyliło, symbolem statusu była pod koniec 20 wieku, w 21 wieku była już normą, szczególnie u młodych ludzi.

                no, nie calkiem tak - zalezy jaka komorka. taka np zaciecie rozowa Motorolla za 200 dolarow to jednak dla wiekszosci Polakow, zwlaszcza mlodych, byla jeszcze droga inwestycja w 2005r.

                Minnie
                • nchyb Re: Telefon w windzie 14.11.12, 06:48
                  różową komórkę to mogła chcieć Doda i kilka dziewczynek z przedszkola, a niekoniecznie całe rzesze młodzieży smile
                  • venus22 Re: Telefon w windzie 15.11.12, 04:51
                    różową komórkę to mogła chcieć Doda i kilka dziewczynek z przedszkola, a niekoniecznie całe rzesze młodzieży

                    a nienie. w 2005r.
                    nie liczy sie bowiem tylko kolor komorki, ale jaki ma program.
                    a to byla jedna z najnowszych Motorolla komorek typu nie Blackberry na rynku,
                    byly tylko dwa kolory, czarny i srebrny potem wyszedl ten ciemny rozowy. cienka jak brzytwa.
                    dp tego calkiem lekka.
                    www.giochipercellulari.org/wp-content/uploads/2009/08/MOTOROLA-V3-PINK.jpg
                    wiem z pewnoscia ze dla 16 letniej mlodziezy miec taka to bylo niezwykle cool
                    i malo kto w mogl sobie na to pozwolic,
                    zwykle ktos kto juz pracowal tak ze stac go bylo na to.
                    zreszta tak naprawde to zalezy jaki kto mial kontrakt. jeden tanszy drugi drozszy. ale i tak nie byly to jeszcze telefony tanie.

                    wiekszosc moich polskich znajomych miala jednak jeszcze te starsze, troche grubsze komorki.
                    zwlaszcza ich dzieci. tylko niewielu mialo takie.

                    Minnie
                    • nchyb Re: Telefon w windzie 15.11.12, 07:01
                      rozumiem że tę różową motorolkę miałaś i ci zazdroszczono smile
                      dowartościowujesz się, pisząc, ze o niej wszyscy ci tak biedni Polacy marzyli?... wink

                      Minnie, no mogła się jakaś wypasiona komórka pojawić, którą ktoś chciał, ferrari też bywa marzeniem wielu panów, ale nie mają syndromu biednego Polaka, który jak już kupi auto to jeździ od chałupy do chałupy, by wszyscy widzieli, ze to auto ma!

                      Pamietam, ze w połowie i pod koniec lat 90-tych szałem były coraz mniejsze komórki, sprawdzaliśmy, czy są już mniejsze od zapalniczek zippo. Ale chodziło o nowość jakiegoś modelu, typ, a nie o sam fakt telefonu, jak to usiłujesz nam wmówić.

                      Telewizory są normą w wielu domach, pomijam tych, co preferują oglądanie na monitorze od kompa, ale to, ze ktoś cieszy się z 50 calowego LCD nie znaczy, że cieszy się, ze ma wreszcie okno na świat w postaci telewizora, tylko z konkretnego modelu...
                      • matylda1001 Re: Telefon w windzie 15.11.12, 12:41
                        nchyb napisała:

                        > Telewizory są normą w wielu domach, pomijam tych, co preferują oglądanie na monitorze od kompa, ale to, ze ktoś cieszy się z 50 calowego LCD nie znaczy, że cieszy się, ze ma wreszcie okno na świat w postaci telewizora, tylko z konkretnego modelu...<

                        I to jest bardzo dobre porównanie. Większość ludzi (nie tylko Polaków) przy zakupie komórki szuka jak najlepszych warunków finansowych, wygląd aparatu ma drugorzędne znaczenie. Chyba, że ludzie starsi, bo muszą mieć czytelny wyświetlacz.
                      • venus22 Re: Telefon w windzie 16.11.12, 09:10
                        nchyb napisała:
                        rozumiem że tę różową motorolkę miałaś i ci zazdroszczono smile
                        dowartościowujesz się, pisząc, ze o niej wszyscy ci tak biedni Polacy marzyli?... wink

                        wink smile

                        No, chodzi mi o to ze dla mnie, Polonusa od 82r, pewne zmiany w PL byly wyraznie widoczne
                        poniewaz nowy "powojenny" kraj po raz pierwszy odwiedzialam po 10 a potem
                        po 14 latach, i dla mnie zmiany te byly bardzo ze tak sie wyraze razace,
                        i nie tylko same materialne, fizyczne zmiane ale zavhowanie ludzi tez.
                        zastanawiam sie nawet kiedy roznica byla wieksz czy po 10 latach, czy w tym krotkim okresie pomiedzy 10 a 14-toma latami?
                        i nieodmiennie dochodze do wniosku ze w tym krotkim okresie najwiecej zmian bylo walsnie wtedy.
                        zaraz "po wojnie" ludzie byli jeszcze jedna noga i pol w komunie, wciaz przeploszeni i niepeweni
                        wciaz zestresowani, malo usmiechnieci ale juz juz w oczach nadzieja ze jednak TO sie naprawde stalo - jest wolnosc!! z jednej strony jednka wielka niepewnosc i co dalej.
                        zwlaszcza ze ci mieli w komunie zapewnione prace, zasilki itd nagle je potracili i wyladowali na ulicy, bez domu bez pracy np nauczyciele po 25 latach pracy gdy nagle sie okazalo ze musza miec ukoczone studia a nie maja uncertain
                        to bylo straszne
                        z drugiej strony, pelna Ameryka - kto mial glowe na karku mogl naprawde trzaskac miliony
                        i do tego chetnie je pokazywal - to wlasnie zauwazylam.
                        zauwazylam np ze duzo pojawilo sie cwaniaczkow nagle wzbogaconych.
                        przepraszam ze powiem to otwarcie -ale 'naprawde ale to bylo widac - przewaznie faceci, ubrani bez gustu, rozpierajacy sie na krzeslach w drozszych restuaracjach, glosno zamiawiajacy, glosno rozmawiajacy, glosno sie smialo cale towarzystwo zreszta,
                        i wlasnie wrzeszczacvy do komorek...
                        panie przy nich to z zasady blondyny-siano, pelno zlota na rekach, palcach i szyi itd..

                        Minnie
              • matylda1001 Re: Telefon w windzie 14.11.12, 14:35
                nchyb napisała:

                > Minnie, z latami Ci się pomyliło, symbolem statusu była pod koniec 20 wieku, w
                21 wieku była już normą, szczególnie u młodych ludzi.<

                Moim córkom komórki przyniósł św. Mikołaj w 1997 roku. To były jeszcze dzieci, i w zasadzie to mnie było potrzebne, żebym miała z nimi kontakt, ale wtedy nie była to juz taka nowość nawet wśród dzieci. Dla dorosłych i młodzieży to była norma.
            • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 12.11.12, 21:22
              Komórka od kilkunastu lat nie jest symbolem statusu. Nawet wypasiona. To bardzo passe. W zwiazku z tym całe rozumowanie ma się raczej do wspołczesnej sytuacji nijak.
              • venus22 Re: Telefon w windzie 13.11.12, 23:56
                bene_gesserit napisała:
                Komórka od kilkunastu lat nie jest symbolem statusu. Nawet wypasiona. To bardzo passe. W zwiazku z tym całe rozumowanie ma się raczej do wspołczesnej sytuacji nijak.

                Moze zle tlumaczylam - ale zachowanie z syndromu pozostalo do dzis.
                Oczywscie, czesc sie 'drze' z po prostu ogolnego braku oglady.
                Ale ogol sie 'drze', bo nawyk z dumy posiadania komorki pozostal niejako atawistycznie.

                Minnie
                • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 14.11.12, 06:50
                  Nie, to się po prostu nie trzyma kupy. Zresztą nic takiego nie ma, tak czy siak.
                • nchyb Re: Telefon w windzie 14.11.12, 06:50
                  w USA niedawno widziałam (i słyszałam) mnóstwo starszych osób naprawdę niemiłosiernie drących się do komórki. Serio myślisz, że u nich to też ten syndrom? ciągle są dumni, nie dość, ze Stany, to jeszcze te komórki?...
                • matylda1001 Re: Telefon w windzie 14.11.12, 14:59
                  venus22 napisała:

                  > Moze zle tlumaczylam - ale zachowanie z syndromu pozostalo do dzis.
                  Oczywscie, czesc sie 'drze' z po prostu ogolnego braku oglady.
                  Ale ogol sie 'drze', bo nawyk z dumy posiadania komorki pozostal niejako atawistycznie.<

                  Postawiłabym na ten ogólny brak ogłady, nieliczenie się z otoczeniem, uważanie siebie samego za pępek świata. Komórek nie było, a spotykało się czy to na ulicy, czy w sklepie, czy w tramwaju takich, którzy prowadzili głośne rozmowy ze znajomymi, jakby sami na świecie byli.
                  Posiadanie komórki nie jest żadnym powodem do dumy co najmniej od 15 lat. Jak może imponować coś, co ma każdy? Teraz nie ma tylko ten, kto naprawdę nie chce mieć. Dawniej też ludzie nie bardzo lubili się chwalić komórkami, bo rozmawianie w miejscu publicznym mogło się skończyć wyrwaniem telefonu z ręki, przez złodzieja.
    • quba Re: Telefon w windzie 11.11.12, 23:19
      Jechałam kiedyś pociągiem, z małymi przedziałami, a kiedy pociąg ruszył z miejsca, jeden pasażer zadzwonił do kogoś i bardzo głośno poinformował, że ruszyliśmy, po czym, aż do stacji docelowej tj. ok. 3 godzin darł się i opowiadał różne bzdury przez telefon.
      Darł się właśnie tak, jak to mniej więcej, określiła Twoja sąsiadka.
      • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 12.11.12, 00:26
        Sęk w tym, ze to jest zupelnie inna sytuacja. Trzy godziny kontra 20 sekund - nie porównywałabym. I nie uzywałabym sformułowań tej opisanej przez autorkę wątku pani.
    • matylda1001 Re: Telefon w windzie 12.11.12, 02:07
      buziaczek_95 napisała:

      > Ostatnio sąsiadka zwróciła mi dość stanowczo uwagę, żeby przestała drzeć gębe w windzie<
      > Co jest niegrzeczne go w rozmiwie w indzie przez telefon? <

      smile A to rozmowa była, czy darcie gęby?
      Jeśli rozmowa, to moim zdaniem nie stało się nic złego. Jeśli darcie gęby, to bardzo nieładnie, ale to już musisz sama ocenić.

      Z doświadczenia wiem, że nie potrzeba komórki, żeby bliźniemu życie uprzykrzyć. Dawno temu jechałam pociągiem z Gdańska do Warszawy i jedna pani pochwaliła się, że zna na pamięć całego "Pana Tadeusza". Zaczęła recytować ku zaskoczeniu współpasażerów - niedowiarków. Gdzieś tak przy czwartej księdze wyniosłam się na korytarz.
      • aqua48 Re: Telefon w windzie 12.11.12, 09:59
        Są osoby które potrafią w miejscach publicznych rozmawiać przez telefon tak dyskretnie i krótko, że nawet osoba stojąca, czy siedząca obok nie jest narażona na dyskomfort. A są też takie, których rozmowy słychać głośno na cały np. autobus i ciągną się one w nieskończoność. A wszyscy obecni są zmuszeni do wysłuchiwania jakie objawy grypy żołądkowej ma ciocia Krysia.
        Warto aby założycielka wątku zastanowiła się do jakiej grupy należy i jeśli do tej drugiej to popracowała nieco nad sobą.
    • brill3r Re: Telefon w windzie 12.11.12, 16:14
      Sąsiadka przesadziła z reakcją.
      Ty mogłaś albo nie wsiadać w trakcie rozmowy (jeśli była żywa/głośna) do windy, albo zawiesić rozmowę na czas jazdy. Ewentualnie mogłaś odebrać, powiedzieć "Oddzwonię za chwilę" i się rozłączyć.
      • buj.acz Re: Telefon w windzie 12.11.12, 22:32
        Specjalnie zarejestrowałam się na forum, żeby zaproponować wszystkim znawcom savoir-vivre eksperyment. Wejdźcie do windy, prowadząc rozmowę telefoniczną i zobaczcie jaki będzie zasięg. Życzę powodzenia.
        • beata_ Re: Telefon w windzie 12.11.12, 23:15
          buj.acz napisała:

          > Specjalnie zarejestrowałam się na forum, żeby zaproponować wszystkim znawcom
          > savoir-vivre eksperyment. Wejdźcie do windy, prowadząc rozmowę telefoniczną
          > i zobaczcie jaki będzie zasięg. Życzę powodzenia.

          Nie każda winda jeździ w betonowym szybie smile
          Ot taki drobny szczegół...
        • venus22 Re: Telefon w windzie 14.11.12, 00:01
          buj.acz napisała:
          Wejdźcie do windy, prowadząc rozmowę telefoniczną i zobaczcie jaki będzie zasięg. Życzę powodzenia.

          Grzeczniej wobec tego byloby wyslac tekst, lub wytrzymac jazde winda ktora tez trwa krociutko, i natychmiast oddzwonic w dogodniejszym miejscu.

          Ale nawet, podejrzewam, sasiadka by wytrzymala gdyby padlo jedno zdanie- "nie moge rozmawiac, zadzwon/oddzwonie za dwie minuty".

          Rozmowa musiala byc dluzsza lub/i niezle upie... wa skoro tak ja rozzloscila.

          Minnie
          • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 14.11.12, 06:52
            > Ale nawet, podejrzewam, sasiadka by wytrzymala gdyby padlo jedno zdanie- "nie m
            > oge rozmawiac, zadzwon/oddzwonie za dwie minuty".
            >
            > Rozmowa musiala byc dluzsza lub/i niezle upie... wa skoro tak ja rozzloscila.

            Rownie dobrze moznaby domniemywać, ze sasiadka to potworna zrzęda, ktora wszystko i wszystkim ma za złe i nigdy nie przepusci okazji, zeby na kogoś nakrzyczeć.
            • nchyb Re: Telefon w windzie 14.11.12, 10:44
              jako, ze znam całe mnóstwo takich zrzędliwych osób, przypuszczam, ze to co pisze Bene, mze być w pełni uzasadnione...
    • lady-z-gaga Re: Telefon w windzie 13.11.12, 22:43
      buziaczek_95 napisała:

      > Ostatnio sąsiadka zwróciła mi dość stanowczo uwagę, żeby przestała drzeć gębe w
      > windzie.

      No to nie drzyj smile

      Co
      > jest niegrzeczne go w rozmiwie w indzie przez telefon?

      Jedynie to, ze jest za głośna. Winda to pomieszczenie metr na metr (lub niewiele więcej) i każda rozmowa to gadanie (albo darcie się ) prosto w ucho osoby stojącej obok.
      • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 13.11.12, 22:46
        Nieprawda, nie każda. Mozna się odwrócić, mówić szeptem, zasłonić dłonią usta.

        Nie mówiąc o tym, ze słowo 'darcie się' nie jest szczytem uprzejmości.
        • lady-z-gaga Re: Telefon w windzie 14.11.12, 09:55
          bene_gesserit napisała:

          > Nieprawda, nie każda. Mozna się odwrócić, mówić szeptem, zasłonić dłonią usta.

          Można, a nawet wypadałoby smile jednak autorka wątku tego nie zrobiła
          Sądzisz, że padłyby słowa o "darciu gęby" gdyby rozmowa odbyła się ściszonym głosem?

          > Nie mówiąc o tym, ze słowo 'darcie się' nie jest szczytem uprzejmości.
          >

          Oczywiście, że nie jest. Ludzie, stykając się z cudzym buractwem, rzadko wznoszą się na szczyty uprzejmości, niestety smile
          • nchyb Re: Telefon w windzie 14.11.12, 10:46
            > Sądzisz, że padłyby słowa o "darciu gęby" gdyby rozmowa odbyła się ściszonym gł
            > osem?

            znam nie mało osób, u których cichutki szept wywołuje podobne reakcje, więc mogło tak być...
            • lady-z-gaga Re: Telefon w windzie 14.11.12, 14:07
              > znam nie mało osób, u których cichutki szept wywołuje podobne reakcje,

              A to współczuję serdecznie.
              Ja dla odmiany nie znam nikogo takiego i nigdy nie spotkałam, więc chyba nie może ich byc tak dużo wink
              • nchyb Re: Telefon w windzie 14.11.12, 14:45
                hm, nie wychodzisz z domu? mieszkasz na odludziu? co 4, co 5 osoba z którą się stykam taka bywa, okazjonalnie lub już permamentnie...
                Często cierpienie nie uszlachetnia, głód, bieda, starość, choroby nie uszlachetniają, ale właśnie często wydobywają najgorsze co w ludziach, gdy masz do czynienia z ludźmi w sytuacjach gdy nie są szczęśliwi, ale własnie w złym momencie ich życia - oni pokazują się nie zawsze z tej najlepszej strony...
                • lady-z-gaga Re: Telefon w windzie 14.11.12, 22:52
                  nchyb napisała:

                  > hm, nie wychodzisz z domu? mieszkasz na odludziu? co 4, co 5 osoba z którą się
                  > stykam taka bywa, okazjonalnie lub już permamentnie...

                  Nie żartuj. Wspomniałaś o osobach, ktore cichutki szept nazywają "darciem gęby". Taka reakcja świadczy o zaburzeniach psychicznych albo wredocie na granicy patologii .
                  Tak, potwierdzam: nie spotykam takich ludzi. Nie mieszkam na odludziu, wychodzę z domu , pracuję, mam sąsiadów, jeżdżę komunikacja miejską. Bezprzedmiotowa agresja (albo urojenia) to rzadkie zjawisko - pomijając pijaków albo kiboli - i nie wiem, w jakim świecie Ty żyjesz, jesli co chwila się z nią spotykasz
                  • nchyb Re: Telefon w windzie 15.11.12, 06:54
                    nie, taka reakcaj świadczy o odreagowywaniu własnych problemów i kłopotów. Najłagodniejszy człowiek raz na jakiś czas wyskakuje znienacka z bardzo ostrą reakcją, gdy sam ma super kłopoty. Nie każdy, ale właśnie tak co któryś...

                    > Tak, potwierdzam: nie spotykam takich ludzi.
                    jak to mówić - póki co, wszystko przed tobą smile
                    Mimo, ze nie życzę, to wiem, ze spotkasz, świat jest normalny, a nie idealny, żyję w tym samy co i ty, ale ale z racji pracy zwyczajnie więcej stykam się z ludźmi niekoniecznie w najlepszym momencie ich życia...

          • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 14.11.12, 19:47


            > Można, a nawet wypadałoby smile jednak autorka wątku tego nie zrobiła

            No nie wiem, mnie przy tym nie było. Ty byłaś?

            > Sądzisz, że padłyby słowa o "darciu gęby" gdyby rozmowa odbyła się ściszonym gł
            > osem?

            Myślę, ze tak.
            Są ludzie, którzy napędzają się własną złością, zawiścią i nie przepuszczą żadnego pretekstu, zeby wszcząć awanturę. Nawet jesli sie im powie 'dzien dobry, ładny dziś dzien', mozna usłyszeć, co złego się zrobiło, mówiac to.

            > Oczywiście, że nie jest. Ludzie, stykając się z cudzym buractwem, rzadko wznos
            > zą się na szczyty uprzejmości, niestety smile

            To akurat nie jest smieszne.
            Reaktywność raczej nie jest cechą, a granie w cudzą brzydką grę świadczy dodatkowo o słabości.
            • lady-z-gaga Re: Telefon w windzie 14.11.12, 23:02
              > Są ludzie, którzy napędzają się własną złością, zawiścią i nie przepuszczą żadn
              > ego pretekstu, zeby wszcząć awanturę.

              Widzisz, wszystko zalezy od tego, jaką tezę postawimy na początku. smile
              Twoja jest taka jak powyżej, moja była inna: "są ludzie, ktorzy zachowują się tak, jakby byli panami swiata i nie liczą się kompletnie z innymi, a we wspólnej przestrzeni zachowują się tak, jak we własnej, prywatnej". Otóż ja takich ludzi nie lubię. Nie wymyślam im, ale rozumiem, że mogą drażnić. Jesli masz chęć hipotetycznie uznać, że autorka wątku była niewinna, to nie zamierzam Cię przekonywac, że było inaczej. smile
              • bene_gesserit Re: Telefon w windzie 14.11.12, 23:19
                Nie, powiedziałabym ze to zalezy czy ufamy i wierzymy autorce wątku czy z definicji wolimy jej nie ufać i nie wierzyć. Coś jak domniemanie niewinności w amerykańskim prawie karnym smile Cala reszta to tego konsekwencja.

                Poza tym nawet, jesli rozmowa była głośna, to nie usprawiedliwia tego typu wybuchu jak ten opisany. Tzn trudno mi sobie wyobrazić, ze odbył się on szeptem i zasadniczo brzmiał asertywnie.
                • venus22 Re: Telefon w windzie 15.11.12, 04:55
                  bene_gesserit napisała:
                  Poza tym nawet, jesli rozmowa była głośna, to nie usprawiedliwia tego typu wybuchu jak ten opisany. Tzn trudno mi sobie wyobrazić, ze odbył się on szeptem i zasadniczo brzmiał asertywnie.

                  Dlatego napisalam ze OBIE zachowaly sie bez kultury.
                  Swoja teorie, ze nie ma reakcji bez akcji, podtrzymuje.

                  Minnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka