marip.oska
02.06.13, 21:24
Jakiś rok temu mama mojego męża przyjechała do nas z wizytą z nową torebką. Ja tę torebkę odruchowo powąchałam, z ciekawości czy jest skórzana. Niestety ona to zauważyła i wtedy na mnie warknęła, że tak się nie robi. Ostatnio w licznym towarzystwie przypomniała sobie o tej sytuacji i publicznie zrobiła aferę, że wąchałam jej torebkę. Czy uważacie, że miała rację, że się tak oburzyła? Ja nie uważam, żeby ta sytuacja była na tyle istotna, by była warta publicznego roztrząsania , robienia z tego afery i dodawania ideologii. Wydaje mi się że nie o torebkę tutaj chodzi, była ona tylko pretekstem do tego, że ja z mężem jesteśmy postrzegani jako wielkie Państwo z Warszawy, które ma za gorszych mieszkańców małego miasto w którym mieszka teściowa z rodziną. I symbolem tego naszego uważania się za lepszych ma być to, że ja kiedyś powiedziałam, że lubię skórzane torebki. Ja oczywiście nie uważam, żebyśmy dawali im odczuć, że jesteśmy w jakikolwiek sposób lepsi, ważniejsi, bo jakie ma znaczenie gdzie kto mieszka, ale po ich przesadnych reakcjach odnoszę wrażenie, że mają kompleks małego miasta.
Dodam, że z tego co pamiętam, to tę torebkę powąchałam chyba na chrzcie naszej córki, było dużo gości i ja nawet nie wiedziałam, czyja to torebka. Po prostu spodobała mi się, leżała chyba na krześle i ja ją na sekundę podniosłam i przyłożyłam do nosa. Czy Waszym zdaniem popełniłam straszne faux pas?