Dodaj do ulubionych

"Dowiedz sie proszę"

24.09.13, 09:47
Podpadłam koleżance chyba. Bo się nie dowiedziałamsmile Kolezanka chyba ma podejście do dowiadywania się podobne do baby, pewnie wg niej jestem "informacyjną cnotką".

Koleżanka poznała (nie przeze mnie) pewnego pana, którego ja także znam. Dodam, ze moja znajomośc z panem ogranicza się do "cześć" i paru słów w stylu "co słychać?", gdy się spotkamy przypadkiem. Wiem o nim mało: gdzie pracuje, z kim się bliżej kumpluje i tyle.
Kolezanka dowiedziawszy się, iż pana znam (wie w jakim stopniu) i mamy wspólnych znajomych zaczęła nalegać, bym dowiedziała się o panu więcej. Np. czy spotyka się z jakąś kobietą. Odmówiłam. Przyznaję, także dla zasady, ale nie tylko.

Z zasady nie uznaję takich "śledztw" z moim udziałem. Poza tym no technicznie, nie za bardzo wiem, jak miałabym to przeprowadzić bezkolizyjnie. Musiałabym pytać znajomych o tego gościa, a to na pewno zwróciłoby ich uwagę i wcześniej czy później człowiek by się dowiedział o tym, że wypytuję o niego.

Kolezanka wprost mi powiedziała, że nie chcę jej pomóc i to nieładnie, a ja jej wprost, że prosząc mnie o coś takiego stawia mnie w niezręcznej sytuacji.
A jak sądzicie Wy? Wypada kogoś poprosić o taką "przysługę" w opisanej sytuacji?

PS. Nie, nie jestem załamana tym, że kolezanka się "łobraziła" smile
Obserwuj wątek
    • lena36 Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 10:07
      Miałaś racje, a koleżanka jest głupia.
    • baba67 Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 11:32
      No nie wypraszam sobie, nikogo nigdy nie wysylalam na przeszpiegi ani sie natarczywie nie wypytywalam. Wystarczy namierzyc opowiednia osobe i sluchac.
      Informacyjne cnotki nie powiedza ze ojciec naszego wspolnego bliskiego kolegi wlasnie wyladowal w szpitalu, zatem niczego nieswiadoma dzwonie tego samego dnia tonem cwierkajacym i zapraszam go na impreze.
      Rzecz w tym ze normalni ludzie oczekuja ze taka informacja sie rozejdzie kanalami kolezenskimi.Cnotki narazaja swoich znajomych na nieprzyjemne sytuacje i zaklopotanie.
      Infomacyjne cnotki podbudowuja swoje ego dyskrecja ktora sluzy nie wiadomo czemu.
      To sa dwie rozne sytuacje i mnie prose w to nie mieszac.
      • kora3 Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 12:19
        baba67 napisała:

        > Informacyjne cnotki nie powiedza ze ojciec naszego wspolnego bliskiego kolegi w
        > lasnie wyladowal w szpitalu, zatem niczego nieswiadoma dzwonie tego samego dnia
        > tonem cwierkajacym i zapraszam go na impreze.


        No i co Babo? No i co? Kolega pewnie bierze siekierę i skraca Cię o głowę? smile Jeśli nie ejsteś z kolegą tak blisko, że w sytuacji życiowej dzwoniłby do Ciebie z informacją, iż jego ojciec jest w szpitalu, to MASZ święte prawo nie wiedzieć, że jest, nie?

        Informacja o śmierci mojego Taty stała się, jak pisałam, dość powszechna także dla zupełnie obcych mi osób, ale jednak, pomimo ze pojawiła się w prasie, nie wszyscy moi znajomi o tym wiedzieli i owszem, zdarzyło się, ze w kilka dni po pogrzebie zadzwonił kolega i cwierkająco, jak to mówisz zapytał "co słychać?" . No i nic się nie stało, powiedziałam, co. Powiedział, że mu przykro i przeprasza, nic nie wiedział. No i ? Ktoś dostał zawału, obraził się?

        > Rzecz w tym ze normalni ludzie oczekuja ze taka informacja sie rozejdzie kanala
        > mi kolezenskimi.Cnotki narazaja swoich znajomych na nieprzyjemne sytuacje i zak
        > lopotanie.


        Nie Babo - normalny człowiek, jeśli chce, żeby o nim ktoś coś wiedział, to to tej osobie MÓWI.
        Jeśli chce, żeby więcej ludzi wiedziało, mówi większej liczbie ludzi - proste smile
        Akurat informacja ze komuś ktoś bliski zmarł, czy ciężko choruje nie jest jakaś tajna przez poufna, ale już szczegóły śmierci, czy choroby - owszem, mogą być i osoba, która komuś te szczegóły podała licząc na dyskrecję tegoż, a ten ktoś to rozgłasza, ma prawo czuć się urazona.

        > Infomacyjne cnotki podbudowuja swoje ego dyskrecja ktora sluzy nie wiadomo czem
        > u.


        Słuzy zaufaniu i dobremu wychowaniu.

        > To sa dwie rozne sytuacje i mnie prose w to nie mieszac.

        Ok - masz rację to sa dwie różne sytuacje. Niemniej , no skoro pana znam, znam ludzi z jego otoczenia, to zdaniem koleżanki nie ma problemu, zebym się dowiedziała tego o panu, co ona chce wiedzieć. Wg mnie problem jest
        • baba67 Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 13:53
          No wiesz jesli ktos bliski trafia do szpitala to sie akurat ma glowe dzwonic i informowac.
          Rozumiem Twoje odczucia odnoszace sie do smierci bliskiej osoby-tu to poszlo stanowczo za daleko.sa granice tego informowania w Twoim przypadku zostaly przekroczone.
          Mam swiete prawo nie wiedziec ale nie lubie robic z siebie idiotki.W tym sie roznimy ze Tobie to nie przeszkadza a mnie bardzo- widac nie jestes taka prozna jak ja. Ponadto skreca mnie na mysl ze moge komus sprawic przykrosc.
          Taka "dyskrecja" po mojemu sluzy zlosliwemu wysylaniu niewinnego czlowieka na mine w imie dobrego samopoczucia cnotk ii predzej mnie Korciu zabijesz niz przekonasz, zatem skonczmy te dyskusje-zainteresowanych odsylamy do wczesniejszych watkow.
          • kora3 Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 14:29
            baba67 napisała:

            > No wiesz jesli ktos bliski trafia do szpitala to sie akurat ma glowe dzwonic i
            > informowac.


            No wiesz babo, widać się jednak "ma głowę" informować, skoro osoby sobie bliskie się informuje, prawda? A niebliskich się nie informuje słusznie uznając, ze na grzyba komus niebliskiemu taka informacja.

            > Rozumiem Twoje odczucia odnoszace sie do smierci bliskiej osoby-tu to poszlo st
            > anowczo za daleko.sa granice tego informowania w Twoim przypadku zostaly przekr
            > oczone.


            Chyba jednak nie rozumiesz Babo - sorry. Bo NIE ZOSTAŁY przekroczone! Umieszczanie kondolencji w prasie nie jest przekroczeniem zadnych granic! Fakt, że nie wszystkim się je w taki sposób składa, ale jest to sposób dopuszczalny, szczególnie gdy składa je jakaś osoba publiczna np.
            Owszem, wiąze się to z tym, że jeśli osoba, której składane są kondolencje jest jakoś tam znana szerszemu gronu ludzi, to mogą oni, w dobre wierze, ale niekoniecznie w odpowiednim momencie np. zatelefonować by też kondolencje złożyc. Jednakowoż składający kondolencje np. za pośrednictwem prasy nie odpowiada za innych, prawda?

            Ponadto skreca mnie na mysl ze moge komus sprawic przykrosc.


            Ale Babo ja na serio nie pojmuję - NIE DA SIE wszystkiego o wszystkich dowiedzieć, choćby nie wiem jak się starać.
            ZAWSZE się może zdarzyć sytuacja, że Twoje życzenia,. czy pozdrowienia, propozycja mogą być nietrafione. Np. spotykasz dawno nie widzianą sytuację i mówisz "Pozdrów swego wujka", a tu wujek np. od roku nie żyje. Nikt z mózgiem nie obraza się na takie coś, ot wyjaśnia i tyle.

            > Taka "dyskrecja" po mojemu sluzy zlosliwemu wysylaniu niewinnego czlowieka na
            > mine w imie dobrego samopoczucia cnotk


            Ale dlaczego WYSYLANIA Babo. Skad osoba ceniąca sobie także swoją dyskrecje ma wiedzieć, co Ty zamierzasz komus powiedzieć/zaproponować?
            Mowa, powtarzam o sytuacji innej, niż śmierć kogoś. To jest/staje się w jakimś szerszym czy węższym gronie informacja POWSZECHNIE znana. Chocby przy okazji nekrologów, kondolencji, klepsydr. Była taka sytuacja, że moja znajoma spotkawszy mego eksa zapytała go co tam u mnie i wspomniała, ze musi zadzwonić do mnie i umówić się na jakąś kawkę. No i powiedział jej, że może niekoniecznie teraz, bo właśnie zmarł mi tato i do kawek głowy nie mam, a poza tym jestem w rodzinnych stronach. Żadna to tajemnica była.
            Natomiast gdyby rozwodził się nad szczegółami śmierci mego taty, to owszem, uważałabym to za niedyskrecję, choć nie były one jakieś wstydliwe, czy coś.
            Dziwne wręcz dla mnie byłoby, gdyby tej koleżance NIE POWIEDZIAŁ właśnie.

            Ale jak wspomniałam, to jest informacja OGÓLNA o fakcie powszechnie znanym. W żaden sposób nie da się jej porównać do informacji o czyichś kłopotach osobistych, dolegliwościach, rozwodach itd.
            • baba67 Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 17:33
              Twoje argumenty sa ciekawe, ale moje podejscie do tematu to nie jest sprawa logiki.
              Nic na to nie poradze na moje odczucia.A odczucia sa takie ze jak czegos nie wiem w wyjade z czyms co jest nietaktowne w danej sytuacji to jestem chora z irytacji na osobe ktora mogla mnie poinformowac ale tego nie zrobila. Wiem ze sa ludzie ktorzy czuja tak jak ja.
              na psychoterapie juz chyba troche za pozno.
              • kora3 Re: "Dowiedz sie proszę" 25.09.13, 08:14
                baba67 napisała:

                .A odczucia sa takie ze jak czegos nie wi
                > em w wyjade z czyms co jest nietaktowne w danej sytuacji to jestem chora z iryt
                > acji na osobe ktora mogla mnie poinformowac ale tego nie zrobila. Wiem ze sa
                > ludzie ktorzy czuja tak jak ja.



                Babo kochana smile a pomyślałaś o tym, że przykrość komus może sprawić także to, ze ktoś o nim wie za dużo w jego odczuciu? Np. mnie taka przykrość sprawiło to, ze zupełnie obcy człowiek wiedział o mej operacji i dolegliwości z nia związanej (częściowy niedosłuch w jednym uchu). problemem nie jest to, ze się z tym ujawnił, tylko to, ze wiedział. Nie ode mnie tylko od jakiejś plociuchy, co nie umie trzymać jezyka za zebami. Oczywiście - TY możesz uważać, ze top żaden "wstyd" być po operacji ucha i mieć niedosłuch. I owszem WSTYD żaden, tylko ja mając mało co po 30 wówczas, niekomfortowo czułam się mając dolegliwość "przypisaną" niejako ludziom starszym, a nawet rzekłabym sędziwym.
                Nie jestem przeczulona na swoim punkcie i gdybym z powodu tej dolegliwości miała problem z komunikacją - poprosiłabym o wyrozumiałośc, a także WYJASNIŁA dlaczego proszę. Alre nie miałam problemu.
                Zrozum mnie Babo dobrze - ja naprawdę jestem osobą otwartą, naprawdę rzadko (o ile w góle) mam problem z odpowiedzeniem komuś na osobiste pytanie. Jeśli nie odpowiadam, to raczej dla zasady, żeby uswiadomic komuś, że w takiej relacji takich pytań się nie zadaje. smile
                W zasadzie nie ma takich pytań, czy tematów, w których miałabym wewnętrzny problem z odpowiedzią mówiąc prawdę. Poniekąd dlatego, że uważam, iż nie mam się czego wstydzić smile i wielkiej tajemnicy z mych spraw nie robię.
                ALE dopuszczam sytuację, w której ktoś inny, nie chce, by ludzie jakieś jego sprawy znali dogłębnie i jeśli mówi o nich mnie, to ich nie rozpowszechniam.

                Jeszcze raz podkreślę - mowa nie o informacjach tzw. powszechnie znanych. Do takich często należą takie, ze komus ktoś zmarł bliski, ktoś się ożenił, rozwiódł, komus urodziło się dziecko. Jeśli ktoś mówi o tym otwarcie sam, to nie widze nic złego w przekazaniu tego dalej. "Co tam u Y", "a ojcem został".

                Jednakże SZCZEGÓŁY to już niesmile A diabeł często tkwi w szczegółach Babo. A to dlatego, że nie ma schematu wg którego każdy reaguje na dana sytuację zyciową tak samo.
                Dla jednej osoby rozwód to trauma, dla drugiej oczekiwany finał sprawy wprawiający w dobry humor. Dla kogoś śmierć osoby z rodziny to tragedia, jak u mnie, a dla innego dopust boży. Tego już wiedzieć nie musisz, a informując się u plotkarza możesz otrzymać informację niezgodną z prawdą


                > na psychoterapie juz chyba troche za pozno.


                Ale kto mówi o psychoterapii. smile Czasem po prostu człowiek weryfukuje swe poglądy obserwując/słuchając innych. Sama to przyznałaśsmile W Twoim odczuciu otrzymanie smsa urodzinowego/kondolencji itp. od osoby mało Ci znanej, byłoby dziwne, zastanawiające, "podejrzane", ale przyjęłaś do wiadomości, ze są środowiska, w których takie gesrt wśród osób mało się znających są normą i nikt się im nie dziwi, nie szuka podtekstów. Na tym to polega Babo - na zrozumieniu, że ktoś inny "ma inaczej".

                Mnie np. nieodmiennie śmieszy, gdy ktoś usłyszawszy ze nie mam dzieci mi zaraz "współczuje". Zawsze mam banan na twarzy smile A czy jeśli powiem, ze nie mam kataru to też mi współczuje?smile Taka postawa wynika z nieprawidłowego, stereotypowego wnioskowania na czyjś temat na podstawie własnego odczuwania. Ktoś ma dzieci i uważa, ze każdy chce je mieć, albo nie ma a chciałby i na tej podstawie sądzi, ze nie ma ich tylko osoba, która nie może z jakiejś przyczyny, nie dopuszcza do siebie, ze ktoś nie chce mieć. Czy n ie rozsądniej w takiej sytuacji powstrzymać się od "wyrazów współczucia" i zwyczajnie przyjąć do wiadomości INFORMACJĘ? No przecież - rozsądniej. A jeśli taka osoba będzie chciała wyjąsnić dalej, to wyjaśni.

                Wiesz, wczoraj zadzwoniłam do kolegi, dawny współpracownik, teraz pracuje gdzie indziej, nie spotykamy się. Miałam interes do niego. Odebrał i mówi, że sorry, nie wie czy będzie mógł pomóc, bo leży w domu po powrocie ze szpitala. Uwazam, ze po takiej info WYPADA zapytać jak się czuje, co się stało. Koelga powiedział, ze dobrze, w szpitalu był z powodów laryngologicznych. No i tyle. Nie wiem jakie to laryngologiczne powody i nie uważam, bym musiała się dowiedziećsmile Tyle powiedział, ile chciał
                • baba67 Re: "Dowiedz sie proszę" 25.09.13, 09:29
                  No pewnie. Bo wiedziec a afiszowac sie z ta wiedza to dwie rozne sprawy..
                  Jest jeszcze aspekt komu przekazujemy informacje.To wymaga wyczucia i wyobrazni, trzeba uwazac.
                  Szczegoly sa absolutnie niewskazane.
                  To wspolczucie jednak Cie w zaden sposob nie rani, prawda?
                  Nie widze w rozmowie z kolega niczego niezwyklego.jesli sadzisz zebyc sie dowiadywala przez znajome panievczy przypadkiem nie usilowal popelnic samobojstwa z mojego powodu to sie mylisz.
                  Roznica miedzy nami jest taka ze ja bardzo sobie cenie informacje o innych bo zaoszczedzily mi mnostwo sytuacji nieprzyjemnych i straty czasu a Ty nie.
                  • kora3 Re: "Dowiedz sie proszę" 25.09.13, 09:46
                    baba67 napisała:

                    > To wspolczucie jednak Cie w zaden sposob nie rani, prawda?

                    PRAWDA Babeczkosmile Tylko ono akuratnie nie rani MNIE! Bo ja dzieci nigdy mieć nie chciałam a nie np. nie mogłam, czy nie miałam z kim, a bardzo chciałabym.
                    Zatem nie to tylko smieszy, ale tak na serio, to to smieszne NIE JEST. Bo takie "wyrazy współczucia" mogą zranić kogoś kto nie majac dzieci cierpi. Nie każdy chce, żeby jego dolegliwosc, czy sprawa lezała na sercu komuś postronnemu. Dlatego po takiej informacji należy powstrzymać się od wyrazania jakiejkolwiek opinii, z wyrazami współczucia włącznie.

                    > Nie widze w rozmowie z kolega niczego niezwyklego.jesli sadzisz zebyc sie dowia
                    > dywala przez znajome panievczy przypadkiem nie usilowal popelnic samobojstwa z
                    > mojego powodu to sie mylisz.


                    Ależ zupełnie nie sądze Babosmile Pokzałam Ci tylko, że nie każdy chce z każdym mówić o szczegółach. Kolega mówiąc mi o tym, ze był w szpitalu niejako skłonił mnie do zapytania co mu dolega. Bo WYPADA zapytać, kiedy ktoś taką informację podaję. Gdyby nie chciał mówić powiedziałby "Sorry, ale nie jestem teraz w pracy" - może być np. na urlopie, w delegacji.
                    Zapytałam, bo wypadało, a on mi powiedział tyle ile chciał. I b. dobrze.

                    > Roznica miedzy nami jest taka ze ja bardzo sobie cenie informacje o innych bo z
                    > aoszczedzily mi mnostwo sytuacji nieprzyjemnych i straty czasu a Ty nie.


                    Babo miła moja droga, kochana. ja też sobie cenię czasem info o innych, ale za cenne i ważne uważam te nabyte od zainteresowanego/nej. Po prostu dlatego, ze są wiarygodne.
                    Bierzesz pod uwagę, że informacje nabyte od "dobrze poinformowanego" czytaj plotkarza mogą być nieścisłe, albo nieprawdziwe?
                    • baba67 Re: "Dowiedz sie proszę" 25.09.13, 12:11
                      W jaki sposob, jesli osoba sama komunikuje ze nie ma dzieci moze ja zranic okazanie wspolczucia?
                      Wiesz staram sie wejsc w skore innych i zaoszczedzic im przykrosci ale takie zachowanie to juz stanowczo wymaga specjalistycznej pomocy.
                      Co innego gdyby jakies przypadkowe osoby z wlasnej inicjatywy zaczely sie uzalac nad kobieta to rzeczywiscie pchanie sie przed konia.
                      • kora3 Re: "Dowiedz sie proszę" 25.09.13, 14:33
                        baba67 napisała:

                        > W jaki sposob, jesli osoba sama komunikuje ze nie ma dzieci moze ja zranic oka
                        > zanie wspolczucia?


                        Babo, tak pytasz, jakbys z innej planety była, serio...
                        Przecież wiadomo, ze nie chodzi o osobe, która mówi "Nie mam dzieci, bo nie chcę", tylko o kogoś, kto zapytany w związku z jakims kontekstem oznajmia, ze nie ma i wtedy okazuje mu się "współczucie".

                        > Co innego gdyby jakies przypadkowe osoby z wlasnej inicjatywy zaczely sie uzala
                        > c nad kobieta to rzeczywiscie pchanie sie przed konia.


                        No właśnie te osoby okazują "współczucie" z własnej inicjatywy.
                        • baba67 Re: "Dowiedz sie proszę" 25.09.13, 14:59
                          Drugie tyle gdybym puscila mimo uszu poczulyby sie urazone ze im nie wspolczuje. Jednej i drugiej grupy tak 1% jest-obu potrzebna pomoc specjalisty, moze nie psychiatry psychologa na pewno.
                          Przy czym nie mam na mysli jakis wylewnych objawow wspolczucia tylko cieple spojrzenie plus slowo wspolczuje. Jesli kogos to tak boli i go rani to cos z ta osoba zdecydowanie nie w porzadku i nie opowiadaj ze to jakas norma.
                          W sytuacji gdy osoba postronna sama zaczyna temat i sie uzala to juz inna sprawa.
                          • kora3 Nie rozomiesz Babo ... 27.09.13, 09:50
                            Takie mam wrazenie w każdym razie...
                            Moim zdaniem zarówno wg zasad SV, jak i czysto ludzkich nie powinno się wyrazać współczucia, czy gratulować komuś, gdy informacja, którą podaje jest informacją neutralną i nieznany jest słuchającemu stosunek do tej mówiącego.

                            "Nie mam dzieci" - jest taka informacją, neutralną. W żaden sposób nie wskazuje, czy mówiący cieszy się z tego faktu, czy też nim martwi. To dokładnie taka sama informacja jak "Nie mam samochodu, psa, kota itd."
                            Nie wypada w takich sytuacjach interpretować nijak wypowiedzi czyli wyrazać współczucie, albo aprobatę
                            • baba67 Re: Nie rozomiesz Babo ... 27.09.13, 10:57
                              Nie , nie rozumiem i nie chce zrozumiec.
                              • kora3 Ale dlaczego nie chcesz? 27.09.13, 13:03
                                Moim zdaniem łatwiej się żyje i pozostaje w dobrych relacjach z ludźmi, jeśli się o ich sprawach nie dywaguje na podstawie tego, co ktoś postronny powiedział, albo i oni sami wyciągając wnioski z niczego.
                                • baba67 Re: Ale dlaczego nie chcesz? 27.09.13, 15:54
                                  Bo nie akceptuje tej zasady. Tu nie chodzi o dywagowanie, gdzie tu widzisz jakies dywagacje? Rozmawiamy o tym jakim okropnym faux pas jest wyrazenia zyczliwego wspolczucia bez zbytniej wylewnosci osobie ktora nas informuje ze nie moze miec dzieci chocby chciala. Nie przyjmuje do wiadomosci czegos takiego, moze sobie istniec ale beze mnie.
                                  • kora3 Ależ Babo, to INNA sytuacja 27.09.13, 16:18
                                    baba67 napisała:

                                    > Bo nie akceptuje tej zasady. Tu nie chodzi o dywagowanie, gdzie tu widzisz jaki
                                    > es dywagacje? Rozmawiamy o tym jakim okropnym faux pas jest wyrazenia zyczliweg
                                    > o wspolczucia bez zbytniej wylewnosci osobie ktora nas informuje ze nie moze mi
                                    > ec dzieci chocby chciala. Nie przyjmuje do wiadomosci czegos takiego, moze sobi
                                    > e istniec ale beze mnie.


                                    niż ta o której JA mówię cały czas. Chyba nie zrozumiałaś na serio.

                                    JEŚLI ktoś nam mówi, że bardzo chciałby mieć dzieci i nie może, wręcz WYPADA wyrazić współczucie.

                                    Ja spotykam się z "wyrazami współczucia" po informacji, że nie mam dzieci - rozumiesz? I tu jest sedno sprawy. Taka informacja jest całkowicie neutralna i nie wyraza żadnych emocji, ani negatywnych (zal z powodu "niemania" dzieci), ani pozytywnych (radość z tego powodu). Nie ma zatem żadnych podstaw, by mi współczuć, czy gratulować, nieprawdaż?

                                    To jest tak, jakby Ciebie ktoś zapytał "Czy pani jest meżatką" i po usłyszeniu twierdzącej odpowiedzi powiedział "Moje gratulacje", albo "Współczuję serdecznie" w zależności od tego, czy jest zdania ze wszystkie kobiety marzą o zamążpójściu, czy też zdania, że małżeństwo to głupota smile
                                    • baba67 Re: Ależ Babo, to INNA sytuacja 27.09.13, 19:19
                                      A, tosmy sie nie zrozumialy.Ja caly czas wyraznie pisze o sytuacji kiedy osoba mowi ze nie moze miec dzieci i zaluje.
                                    • kakaokakao Re: Ależ Babo, to INNA sytuacja 03.10.13, 00:04
                                      tak wypada wyrazic wspolczucie wobec osoby ktora nie moze miec dzieci.Ale wobec alkocholizmu jedyne co mozna zrobic to zaprowadzic do AA.
    • majaa Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 11:43
      Wiesz, no niby poprosić zawsze można, jak się jest w desperackiej potrzebie...wink Ale ponieważ jest to sprawa wyjątkowo delikatnej natury, to należy się liczyć z odmową i na pewno nie obrażać się z jej powodu. Koleżanka najwyraźniej nie ma wyczucia w tej kwestii.
    • ciastko_z_kota Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 12:22
      Bez jaj, co to za prośba w ogóle? Dobrze zrobiłaś.
    • annthonka Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 12:58
      Trochę dziwna ta koleżanka. Jak jest panem zainteresowana to niech się sama dowie.
      • kora3 No kolezanka prośbę swą umotywowała tym, że 24.09.13, 13:29
        nie ma ona mozliwoci dowiedzenia się samodzoelnie, jako, ze nie zna żadnych ludzi pana tego znających, poza mną. ja i owszem, znam ludzi, którzy go dobrze znają i ona o tym wie.
        • chris1970 Re: No kolezanka prośbę swą umotywowała tym, że 24.09.13, 13:54
          Na myśl mi przychodzi ewentualne zaproponowanie tej pani skorzystania z agencji detektywistycznej. Jak nic będzie miała pełną informację o oblubieńcu, ale obawiam się, że taka osoba na poważnie może potraktować sugestię i rzeczywiście wynająć detektywa smile
          • matylda1001 Re: No kolezanka prośbę swą umotywowała tym, że 24.09.13, 14:35
            chris1970 napisał:

            > obawiam się, że taka osoba na poważnie może potraktować sugestię i rzeczywiście wynająć detektywa smile <

            No i ok! od tego sa detektywi, a detektyw też człowiek i jeść potrzebuje, niech go karmią głupie baby smile Pytanie o to, czy facet ma żonę, to zupełnie niewinne pytanie. Kora mogłaby się dowiedzieć łatwo, dyplomatycznie, bez wzbudzania podejrzeń i niezdrowej sensacji. Tylko, że następna prośba dotyczyłaby sprawdzenia czy nie żyją aby w separacji, a potem byłyby dalsze pytania...
            • kora3 Miła Matyldo w poscie założycielskim 24.09.13, 14:45
              matylda1001 napisała:
              \
              Pytanie o to, czy facet ma żonę, to zupełnie niewinne
              > pytanie. Kora mogłaby się dowiedzieć łatwo, dyplomatycznie, bez wzbudzania pod
              > ejrzeń i niezdrowej sensacji.


              napisałam wyraźnie, ze "śledztwo" proponowane przez kolezanke dot. mon. tego, czy pan tem spotyka się z jakąś panią. Może to nie do końca jasne, ale nie, żony pan nie ma i to akurat ja wiem i ta kolezanka TEŻ WIE. I racja, o takie coś (gdybyśmy nie wiedziały) b. łatwo dowiedzieć się dyplomatycznie i bez wzbudzania podejrzeń. Rzecz w tym, że kolezanka chciała, żebym ustaliła, czy ten NIEZONATY pan z kimś się spotyka poza nią (w sensie damsko-męskim).

              Doprawdy nie mam pojęcia (poza tym, ze nie mam też ochoty na takie ustalenia) w jaki dyskretny i dyplomatyczny sposób miałabym to zrobić Matyldosmile jasne, mogłabym zapytać kogoś z moich bliższych znajomych znających go o tę kwestię, ale przecież trudno mi byłoby jakoś sensownie uzasadnić takie zapytanie.
              • matylda1001 Re: Miła Matyldo w poscie założycielskim 24.09.13, 15:30
                kora3 napisała:

                > napisałam wyraźnie<

                No tam... nie doczytałam, nie o żonę chodzi ale o ewentualną konkurencję smile No to też nie wiem, jak miałabyś sie o to dowiedzieć. I co ważniejsze nie widzę powodu żebyś się miała tym zajmować.
                • kora3 Re: Miła Matyldo w poscie założycielskim 24.09.13, 15:34
                  w pełni podzielam Twa opinię kochana smile
    • milamala Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 14:42
      Ja mam taka zasade, ze jak moge to pomoge, zwlaszcza jak chodzi o ewentualna milosc.
      Podkresle jak moge. Podstawowe pytanie o partnerke owego pana, to moim zdaniem nie problem, mozna to jakos niepostrzezenie w rozmowe wcisnac pytajac np. co slychac o pana x i jego partnerki czy cos w tym stylu.
      Pytania szczegolowe to juz jest problem i na to bym sie nie zdecydowala. Po prostu zaprosilabym pania na wspolna impreze gdzie bylby rzeczony pan X i neich sie poznaja i wiecej glowy nie zawracaja.
      • kora3 Milamalu 24.09.13, 14:51
        No niestety, znów wychodzi nienajomośc szczegółow. Państwo się ZNAJĄ (nie za moim pośrednictwem) smile
        Ja o panu wiem, ze jest rozwiedziony (koleżanka TEŻ to wie). Nic mi nie wiadomo, żeby był z kims związany, zatem partnerki - nie posiada smile i pytac o nia nijak mi nie wypada.

        Kolezanka chce wiedzieć, czy poza nią pan z kimś jeszcze, z braku lepszego słowa użyję tego: "romansuje". Nie wiem za bardzo, jak miałabym się tego dowiedzieć inaczej, niż pytając kogoś z bliskiego jemu otoczenia, kogo bliżej znam. Rzecz w tym, że musiałabym takie zapytanie czymś sensownym i neutralnym uzasadnić, a daruj, nic mi do głowy nie przychodzi smile
        • milamala Re: Milamalu 24.09.13, 14:54
          To co sie w ogole przejmujesz taka glupia baba. Olej ja.
          • kora3 Re: Milamalu 24.09.13, 14:56
            nie przejmujęsmile zwyczajnie - pokazałam przykład na to, iż niektórzy uważają, ze należy umieć dowiedzieć się o innych wszystkiegosmile
            • aqua48 Koro 24.09.13, 15:21
              kora3 napisała:

              > niektórzy uważają, ze
              > należy umieć dowiedzieć się o innych wszystkiegosmile

              Prośba była wysoce nietaktowna i ja osobiście obróciłabym ją w żart. A to, że inni ludzie maja w ogóle dziwne wyobrażenia rzeczywistości jest faktem i po prostu nie należy się tym za bardzo przejmować. Najlepiej zachować spokój, nie okazywać zdziwienia i wykazywać się asertywnością gdy nasze granice są przekraczane. To wystarczy.

            • matylda1001 Re: Milamalu 24.09.13, 15:41
              kora3 napisała:

              > nie przejmujęsmile zwyczajnie - pokazałam przykład na to, iż niektórzy uważają, ze należy umieć dowiedzieć się o innych wszystkiegosmile <

              Zawsze lepiej być trochę nierozgarniętą, niż wścibską wink
    • vi_san Re: "Dowiedz sie proszę" 24.09.13, 21:28
      Postąpiłaś słusznie, natomiast koleżanka, namawiając cię do "śledztwa" - nietaktownie. Zaś "obrażając się, na twoją odmowę - bardzo nieładnie. I nawet niezależnie od tego, czy byłabyś w stanie zebrać dla niej informacje "bez wpadki" czy nie. Chyba, że obie jesteście w wieku wczesnoszkolnym - wtedy takie "weź się dowiedz, czy on się kocha w Kaśce z trzeciej ławki pod oknem" jest zrozumiałe. smile
    • claratrueba Re: "Dowiedz sie proszę" 25.09.13, 09:51
      Czy wypada prosić o taką przysługę?

      No, jakbyśmy w kwestiach sercowych robili tylko to co wypada lub nie wypada to dawno ludzkość by wymarła. To nie w tym rzecz.
      Rzecz w tym, że Twoją niechęć do bawienia się w" sercowego detektywa" skomentowała negatywnie zamiast przyjąć do wiadomości, że Tobie taka rola nie odpowiada (bardzo wielu osobom by odpowiadała, na co być może liczyła).
      To dot. próśb w ogóle, nie tylko tego rodzaju. Trzeba po prostu umieć przyjąć do wiadomości odmowę a nie stosować obrażalstwo czy jakiś szantaż. Nawet nie w imię zasad s-v a czysto praktycznych- jeśli tak się traktuje ludzi to za chwilę nie ma już nikogo, kto mógłby pomóc, bo wszyscy będą takiego "terrorysty" unikać.
      Znam, niestety, wiele osób, które w taki sposób zraziły bardzo koleżeńskich i bezinteresownych osób do jakichkolwiek kontaktów.
    • mallina Re: "Dowiedz sie proszę" 29.09.13, 18:25
      czy jest jakis Twoj znajomy, znajoma ktorych tu jeszcze na forum nie opisalas? to cud jakis, ze jeszcze zaden z nich sie w tych historyjkach(czesto baardzo szczegolowych) nie rozpoznal.
      • kora3 :) 30.09.13, 09:41
        Może sa mniej "bystrzy" od Ciebie?smile
    • vitreous Re: "Dowiedz sie proszę" 01.10.13, 13:10
      Po przeczytaniu wątku pomyślalam wpierw, że co to za problem o ile byś miała możliwość łatwego zdobycia tych informacji. Jednak nie masz, sama narazisz się na śmieszność, koleżanka oczekuje od Ciebie zbyt wiele.
      Śmieszna/tragikomiczna sprawa, że dopiero po głębszym zastanowieniu się na to wpadłam, dociera do mnie, jak nieobyta jestem. Pomyślałabym, że i ja bym mogła zadać to pytanie, jak i bym nie odmówiła, gdyby mnie ktoś o to poprosił. Muszę częściej śledzić wątki na tym forum i konfrontować moje co bym zrobiła vs. świat wink
      • baba67 Re: "Dowiedz sie proszę" 01.10.13, 13:53
        Kora jest specyficzna.Ja bym sie dowiedziala.
        Co nie znaczy ze kolezanka miala prawo sie obrazac.Absolutnie nie miala.Trzeba uszanowac to ze ktos nie ma ochoty na taka dzialalnosc.
        • kora3 Jaaaaa specyfiiiczna ?:) 01.10.13, 13:58
          Dobra Babo smile powiedz mi, jak bys się dowiadywała? Czysto technicznie
          • baba67 Re: Jaaaaa specyfiiiczna ?:) 01.10.13, 14:33
            Potraktuj to jako komplement.
            Mam nawyk sluchania plot.To sie wyrabia latami.Wystarczy namierzyc zrodlo i odpowiednio podprowadzic.
            Oczywiscie nie podejmowalabym sie gdybym wiedziala ze dostep do zrodla jest bardzo trudny, wymaga jakichs czasochlonych zabiegow, mam lepsze rzeczy do roboty. Jednak gdyby byla to kwestia jednej pogawedki, nie widze problemu.
            Nie ma co sie wdawac w szczegoly techniczne.Ty odmowilabys z zasady , nawet gdyby Twoja rodzona siostra bylaby najlepsza przyjaciolka siostry rzeczonego pana tez bys odmowila bo roznoszenie informacji Cie mierzi.
            Obrazenie sie kobity (co jest be ) swiadczy ze na glowie stawac bys nie musiala.Choc kto ja tam wie-tak do konca normalna to nie jest.
            • kora3 Nie rozgryzłaś mnie do końca Babo :) 01.10.13, 14:54
              Rzecz w tym, że choć nie jestem za roznoszeniem plot, to wcale nie jest tak, że wiem, a nie powiem. Kiedyś inna kobieta pytała mnie o to, czy pewien podrywający ją facet jest wart uwagi. Powiedziałam jej prawdę - ze moim zdaniem NIE, bo pan jest bawidamkiem "wyrywającym" wszystkie kobiety i nie należy jego "zalotów" traktować zbyt poważnie. I nie miałam oporów tego powiedzieć, choć pana tego lubię. Bo ja to wiedziałam i niejednokrotnie WIDZIAŁAM na własne oczy. Zatem zapytana wyraziłam swe zdanie poparte obserwacją i czesc. Gdybym tych obserwacji nie miała, to powiedziałabym prawdę także - ze nie wiem. Czy mogłabym się dowiedzieć wtedy? Teoretycznie - tak. Bo mogłabym rozpytaćsmile Tylko zważ na to, że informacje nie z pierwszej ręki sa/bywają niepewne i nieścisłe.

              Powiadasz, ze Tobie wystarczyłoby pogawędzić chwilę z jakąś plotą. No nie wiem. Załozmy, ze zapytałabyś co tam u X i dostałabyś pierdylion informacji, tylko nie taką czy się z kimś spotyka. Albo dostałabyś taką, ze się spotyka, tylko bez szczegółu z kimsmile No i na miejscu pani z którą się spotyka byłaby ta kolezanka, co wysłała by cię na zwiady smile Dalsze dopytywanie się zapewne mogłoby wzbudzić zdziwienie pytanego - jesteś dalszą znajomą tego, o kogo pytasz.
              • kora3 No i jeszcze pewnien "szczegół" Babeczko 01.10.13, 15:27
                Otóż - gadka z plotą ma ten feler, że nie tylko plota mówi cos tobie o innych, ale niezawodnie - innym o tobie także.
                Zatem na pewno wypłynie, że wypytywałaś szczegółowo o mało sobie w sumie znanego gościa....
                • baba67 Re: No i jeszcze pewnien "szczegół" Babeczko 01.10.13, 16:08
                  I tu jest pogrzebany pies ogrodnika-dopytywac tez trzeba umiec. I nie z kazda plota sie zadawac tylko naprawde dobrze poinformowana.
                  Gdybym sie dowiedziala informacji niepewnej to przekazalabym jako niepewna.
                  • kora3 Babo - powtarzam :) 02.10.13, 08:39
                    Plota dobrze, czy nie - poinformowana, to jest plota. Jeśli gada o innych Tobie, to także innym o Tobie. Zapewne zatem do tego pana dotarłaby informacja, ze o niego rozpytujesz.
                    • baba67 Re: Babo - powtarzam :) 02.10.13, 08:51
                      Na pewno nie. Jestem bardzo dobra w rozpytywaniu. Powiedzialaby, "dzwonila baba pogadalysmy o wspolnych znajomych i tak ogolnie o zyciu, slyszala ze Andrzej (obiekt sie zeni, ciekawe kto taki ploty rozpowszechnia, posmialysmy sie".
                      Widzialas na pewno film Fidyka Defilada. To prawdziwy mistrz manipulacji. Moj niedoscigniony wzor.
                      To ze gada tez o mnie mnie buja.
                      • kora3 :) 02.10.13, 09:08
                        wiesz Babo, zdobywanie informacji (prawdziwych) to moje zajęcie.smile Czasem trzeba w tym celu użyć manipulacji - prawda. Ale życie prywatne to wg mnie co innego. Jakoś sobie nie wyobrazam, ze dzwonię do kogoś z bliższych mi znajomych znających tego gościa i puszczam taki teks "Słyszałam, że X się zeni, prawda ci to?". Przede wszystkim to MOJA znajomość z tym panem co koleżankę interesuje nie jest taka, bym zupełnie bezinteresownie dopytywała, czy prawdą jest, ze on się zeni. Rozumiem, ze to przykład, ale mam nadzieję, ze Ty też mnie rozumieszsmile

                        Załozmy jednak, ze zadaję takie pytanie i dostaję odpowiedź od kogoś rozmownego o innych "eeee tam, zwyczajna plota, z kimś się tam spotyka, ale to nie faza na śluby". I w tym momencie jestem nadal w lesiesmile Wiem tyle, ze bliżsi gościowi ludzie wiedzą, ze z kimś się on spotyka, czyli nic! Bo ta wiedza może dotyczyc ...mojej zainteresowanej koleżanki, ale także innej pani, nie? Owszem, mogę "pomanipulować" i zapytać, czy z taką niską rudą smile i dowiedzieć się, że nie, albo tak. Bingo jeśli niska ruda to ta kolezanka, jeśli padnie "nie", albo "nie wiem" to kicha.

                        Ale tak czy owak - zapewne uwagę rozmówcy zwróci fakt, ze intensywnie wypytuję o faceta, którego co prawda znam, ale nie na tyle, by tak żywo interesować się akuratnie nim. Zatem jest jakiś powód, dla którego to robię, szczególnie, ze nie jestem znana z dowiadywania się prywatnie o innych szczegółów z ich życia. Co zrobię, jeśli rozmówca zapyta mnie wprost :"A dlaczego X tak cię interesuje?" hmmm?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka