maniery kochanka

18.10.13, 19:55
Witajcie,

Od kilku mies.spotykam się z mężczyzną, jest to typowy układ - kochanek, wpadający 1-2 razy w tyg.na sex. Do tej pory wszystko było ok, ale od pewnego czasu zaczynają mnie denerwować jego maniery. Otóż latem podczas upałów poprosił o skorzystanie z prysznica, oczywiście udostępniłam łazienkę, ręcznik, nie ma problemu. Ale od tego czasu on chodzi się kąpać za każdym razem kiedy jest u mnie. Mieszkam sama, wynajmuję mieszkanie w którym nie ma pralki i za każdym razem muszę prać ręczniki ręcznie i sprzątać łazienkę. Poza tym on idzie pod prysznic także "po". Jest pełno wody, nachlapane na podłodze nie wspomnę już że przyjdzie mi większy rachunek za wodę.
Poza tym on nic ze sobą nie przynosi-nie wymagam prezentów,żeby było jasne, ale chociaż ciastko z cukierni, cokolwiek.
Ja zawsze przygotowuję herbatę lub kawę(on pije tylko z mlekiem), zimny napój itp.
Czuję się jak pokojówka w hotelu.
Próbowałam mu o tym powiedzieć że nadużywa mojej gościnności to nie zrozumiał i powiedział "nie pracuję w kopalni żebyś musiała szorować po mnie wannę" i że nie ma możliwości wziąć wcześniej prysznica jak wraca z pracy.
Proszę Was o radę, co zrobić w takiej sytuacji? Jak mu wytłumaczyć żeby zrozumiał o co mi chodzi?
Oczywiście zdaję sobie sprawę,że być może już długo nie będziemy się spotykać.
Jeśli macie zamiar prawić mi morały to nie piszcie, szukam tu odpowiedzi na swoje pytanie.

Dziękuję i Pozdrawiam

naina
    • chyba.ze Re: maniery kochanka 18.10.13, 20:01
      Widocznie żona po nim sprząta i nie nawykły do takich ceregieli.
      • kjut Re: maniery kochanka 18.10.13, 20:34
        Wg mnie to normalne, że chodzi pod prysznic "po". Jakoś sobie nie wyobrażam po seksie się nie opłukać. Jak kogoś na seks zapraszasz to powinnaś się tego spodziewać.

        Skoro spotykacie się częściej to możesz mu zostawić ręcznik i go nie prać za każdym razem moim zdaniem. Wanny też bym chyba za każdym razem nie szorowała. Uważam, że zapraszać na seks a potem nie pozwolić skorzystać z prysznica - to nie fajnie.
        • naina Re: maniery kochanka 18.10.13, 20:52
          ja rozumiem,że nie można nikomu bronić dostępu do łazienki(!) ale jego zachowanie jest uciążliwe, a ręcznik nie nadaje się do ponownego użycia. On korzysta z mojej gościnności bo mam mieszkanie i to mnie irytuje. Pierwszy raz spotykam się z kimś kto ciągle się u mnie kąpie.
          Uważam,że trochę przesadza. Raz naszykowałam ręcznik to powiedział,że jest za mały..
          Wydaje mi się,że facet nie ma ogłady..a może się mylę?
          • angazetka Re: maniery kochanka 18.10.13, 21:28
            Jesteś dużą dziewczynką, więc mu po prostu powiedz, co ci nie pasuje. Grzecznie, ale wprost. Nie licz na to, że sam się domyśli.
          • aga.doris Re: maniery kochanka 18.10.13, 22:04
            A może zamiast na seks zacznij go zapraszać na herbatę, czyli co najwyżej jedno siusiu i ręce pod kranem. To powinno rozwiązać twój problem...wink
          • bene_gesserit Re: maniery kochanka 18.10.13, 22:35
            Noale ma się nie myć przed i po? Albo tylko przed, a po już gdzieś indziej? Nosić ręcznik ze sobą czy wycierać się papierowymi ręcznikami ukradzionymi z pracy? Ew schnąć na wietrze?

            Moim zdaniem wątek to podpucha big_grin
            • naina Re: maniery kochanka 18.10.13, 23:03
              Wcale nie "podpucha" po prostu nie wiem jak mam to rozwiązać.. Nigdy wcześniej nie zdarzyła mi się taka sytuacja bo jak ktoś przychodził to nie leciał od razu pod prysznic.
              Poza tym napisałam w pierwszym poście,że nic od siebie nie daje, przychodzi z pustymi rękami i wpada do łazienki i jeszcze miał pretensję,że naszykowałam za mały ręcznik.
              Po zwróceniu uwagi, że wolałabym żeby już przychodził przygotowany bardzo się obruszył.
              Nie wiem ale mi to nie pasuje. Tak jak wspomniałam mieszkam sama i to on mnie odwiedza, dzwoni i pyta jak dziś jestem w domu bo by wpadł także nie "zapraszam go na sex". Uważam, że zbyt swobodnie się czuje i nawet ciastka do kawy nie przyniesie.
              Chciałam tylko poznać Wasze zdanie na ten temat.
              • bene_gesserit Re: maniery kochanka 18.10.13, 23:47
                Poważnie wolisz uprawiać seks z facetem, który idzie prosto z pracy - bez prysznica? Nawet jesli rano się umył, pracuje w klimie i zmienia codziennie bieliznę, to jest jednak lekko przechodzony w sensie wymięty, spocony i w ogóle nieświeży.

                Moim zdaniem każde z was chce od tej relacji czegos innego. On - seksu, ty seksu i ciastek, czyli zapewne synonimu jakiegoś minimum uwagi i troski. Wyłuszcz mu, że jeśli chce seksu, niech zacznie przynosić ciastka i ręcznik - albo się zgodzi, albo poszukasz kogoś innego.
                • nm.buba011 Re: maniery kochanka 19.10.13, 00:12
                  bene_gesserit napisała:

                  > Poważnie wolisz uprawiać seks z facetem, który idzie prosto z pracy - bez prysz
                  > nica? Nawet jesli rano się umył, pracuje w klimie i zmienia codziennie bieliznę
                  > , to jest jednak lekko przechodzony w sensie wymięty, spocony i w ogóle nieświe
                  > ży.

                  - upraszczasz wszystko. To nie chodzi o higienę, bo to normalne.
                  Mało kto lubi, w każdej relacji, erotycznej, przyjacielskiej, czy koleżeńskiej, być tym jedynie eksploatowanym. Trochę wolniej czytaj. Zwłaszcza prośby.

                  naina 18.10.13, 19:55 Odpowiedz

                  Jeśli macie zamiar prawić mi morały to nie piszcie, szukam tu odpowiedzi na swoje pytanie.
                  • bene_gesserit Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:21
                    Nie ma nic dziwniejszego na tym forum, niż niewykształcony, nieobyty i obdarzony niskimi możliwościami poznawczymi Dyzma, który uwielbia oceniać wypowiedzi innych. Kuriozum na skalę całego portalu.
          • yoma Re: maniery kochanka 21.10.13, 12:57
            > ręcznik nie nadaje się do ponownego użycia

            To co, faktycznie pracuje w kopali bez łaźni? smile
            • pavvka Re: maniery kochanka 21.10.13, 17:12
              yoma napisała:

              > > ręcznik nie nadaje się do ponownego użycia
              >
              > To co, faktycznie pracuje w kopali bez łaźni? smile

              Nawet gdyby tak było, to zwykle z ręcznika korzysta się PO myciu, kiedy człowiek jest już z grubsza czysty. Chyba że on tylko się zwilża pod prysznicem, a potem ręcznikiem ściera z siebie wodę razem z brudem.
          • barbara.noc Re: maniery kochanka 18.12.13, 20:58
            To może ustalcie jakąś stawkę wreszcie za godzinę, czy spotkanie. Ile będziesz harować charytatywnie? smile
            • naina Re: maniery kochanka 22.12.13, 23:42
              Zbędny komentarz. Już po znajomości.
            • bene_gesserit Re: maniery kochanka 23.12.13, 00:09
              Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
              W jednym wątku próbujesz walczyć z seksizmem wobec kobiet - starcza ci cierpliwości, zeby tłumaczyć i dobierać argumenty, zazwyczaj zresztą trafne. W tym popisujesz się seksizmem wobec bohaterki wątku, sugerując ze kobieta związana z mężczyzną jedynie erotycznie to ktoś w rodzaju prostytutki. Odejdz od ekranu, idz do drugiego pokoju i przemyśl swoje zachowanie, bo coś tu jest mocno nie tak.
    • nm.buba011 Re: maniery kochanka 18.10.13, 23:34
      naina napisała:


      > Poza tym on nic ze sobą nie przynosi-nie wymagam prezentów,żeby było jasne, ale
      > chociaż ciastko z cukierni, cokolwiek.

      > Czuję się jak pokojówka w hotelu.

      > Próbowałam mu o tym powiedzieć że nadużywa mojej gościnności to nie zrozumiał i
      > powiedział "nie pracuję w kopalni żebyś musiała szorować po mnie wannę" i że n
      > ie ma możliwości wziąć wcześniej prysznica jak wraca z pracy.

      - nie jest to eleganckie zachowanie. S-v to symetryczne relacje.
      Widocznie Pan nie ma nic ponad do zaoferowania, skoro o tym napisałaś.

      Do związku obie strony coś muszą wnosić, obojętnie co, ale muszą.

      Ciekawy temat. Choć dyżurni wybrzydzacze zaczęli krytykować.
      __________________________
      Coś osobistego.
      Na randkę z dużo młodszą dziewczyną, nie problem 300 km, co byłoby nie do pomyślenia i skrajną głupotą, w stosunku do równolatki.
      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • naina Re: maniery kochanka 18.10.13, 23:47
        Tak też to odbieram. Czuję,że się staram za bardzo, raz jak wychodził to dałam mu colę z jego imieniem żeby miał miły dzień. Zawsze proponuję coś do picia, pamiętam co lubi itp.
        Zwróciłam mu uwagę bardzo delikatnie, że byłoby mi miło gdyby też pamiętał co ja lubię i przyniósł mi wtedy czekoladki,ale jak otworzyłam pudełko to zaraz pierwszy się poczęstował i jadł tak bez pardonu smile
        A z tymi prysznicami to chodzi mi o to, że przychodząc do kobiety powinien mimo wszystko poczuć,że nietaktem jest korzystanie sobie z łazienki jakby był u siebie w domu.
        Nie wiem co zrobić w tej sytuacji..on po prostu nie czuje,że zachowuje się niestosownie.
        • nm.buba011 Re: maniery kochanka 19.10.13, 00:14
          - wiem. Szczegóły i kontekst są niezwykle istotne.
          • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 00:21
            Dziękuję za zrozumienie m.buba, tylko nie wiem dlaczego pozostali forumowicze odebrali to zupełnie inaczej.
            Już z nim rozmawiałam na ten temat ale on zareagował identycznie jak ludzie na forum.
            Także nie wiem jak mam mu to wytłumaczyć..
            Mógłbyś mi coś podpowiedzieć?
            • nm.buba011 Re: maniery kochanka 19.10.13, 00:37
              - empatia jest zjawiskiem rzadkim. Przeprowadzam cały czas testy na grupach osób, które pragną się doskonalić. To około tylko 3-2 %.

              Osoba empatyczna, odpowiada na zadane pytanie - to zależy. Wcześniej wypytuje się o szczególiki.
              W przeciwieństwie, pozostali mówią - to bez różnicy.
              Tak musi być.

              smile


              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
              • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 00:44
                Czeka mnie jeszcze jedna rozmowa z nim, ale ze względu na to,że już dostał ode mnie sygnały dotyczące powyższego tematu jest niezadowolony i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie następnego spotkania na zupełnym luzie tak jak do tej pory.
                Powiedział, że jestem "małostkowa" a ja uważam,że jestem po prostu wrażliwa na brak manier wink
            • matylda1001 Re: maniery kochanka 19.10.13, 00:49
              Kup sobie wibrator, on nie ma żadnych wymagań.
              • nm.buba011 Re: maniery kochanka 19.10.13, 22:47
                matylda1001 napisała:

                > Kup sobie wibrator, on nie ma żadnych wymagań.

                - dyskutował bym. Ludzkość od zarania korzystała z gadżetów. Wibrator to nie musi być akcja solowa, co można wnioskować z kontekstu, zapewne osobistych doświadczeń, ale przede wszystkim spełnienie fantazji z partnerem czy partnerami. Lista otwarta.
                Koniec, bo to nie to... forum.


                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                • beata_ Re: maniery kochanka 20.10.13, 02:24
                  nm.buba011 napisał:

                  > matylda1001 napisała:

                  >> Kup sobie wibrator, on nie ma żadnych wymagań.

                  > - dyskutował bym.

                  Dyskutowałbyś z czym? Bo błąd ortograficzny jest chyba poza dyskusją...
                  Wibrator (wg Ciebie) ma jakieś wymagania poza pełnymi akumulatorami?
                  Kawa, ciastka, obiad czy co?

                  > Ludzkość od zarania korzystała z gadżetów. Wibrator to nie musi być akcja solowa,
                  > co można wnioskować z kontekstu, zapewne osobistych doświadczeń, ale
                  > przede wszystkim spełnienie fantazji z partnerem czy partnerami.
                  > Lista otwarta.

                  No i ?
                  Gdzie Ci ten kontekst do wnioskowania o użyciu wibratora wynika? O akcji solowej lub nie, doświadczeń, fantazji i ilości partnerów...
                  Biblia coś mówi na ten temat?
                  A ta "lista otwarta" czego dotyczy?

                  > Koniec, bo to nie to... forum.

                  Doprawdy?
                  A co z Twoimi wcześniejszymi uwagami, że nie można zakończyć "dyskusji" jednostronnie?
                  Mam poszukać linków?
                  • nm.buba011 Re: maniery kochanka 20.10.13, 08:38
                    beata_ napisała:

                    > Doprawdy?
                    > A co z Twoimi wcześniejszymi uwagami, że nie można zakończyć "dyskusji" jednost
                    > ronnie?
                    > Mam poszukać linków?

                    - zbyteczne. Nie widzisz różnicy?
                    Słowem 'koniec' kończę własny wywód, a nie... swojego rozmówcy.

                    Dziękuję za inne poprawki i uwagi.

                    ***********************************************
                    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
    • salsadura Re: maniery kochanka 19.10.13, 00:49
      big_grin
      Przyznać się, kto podpuszcza Bubę big_grin?
      • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 00:57
        To ciekawa jestem jak Wy zachowałybyście się na moim miejscu? To jest realna sytuacja,z reguły nie przenoszę swoich problemów do przestrzeni wirtualnej ale tym razem byłam ciekawa opinii szerszego grona.
        Z drugiej strony to ciekawe, tak sobie czytam to forum i zwykły wątek zbiera dziesiątki uczestników dyskusji a mój problem uważacie za żarty.
        Myślałam,że właśnie na tym forum znajdę rozwiązanie.
        • matylda1001 Re: maniery kochanka 19.10.13, 01:13
          naina napisała:

          >To ciekawa jestem jak Wy zachowałybyście się na moim miejscu? <

          Naprawdę chciałabyś wiedzieć? No cóż, ja, z dwojga złego wolałabym już być prostytutką a nie cichodajką, więc za usługę kazałabym sobie płacić. Stać by mnie wtedy było na to, żeby iść do łóżka z klientem świeżym i pachnącym. Może nawet pralkę bym sobie kupiła...
          • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 01:21
            Twoja odpowiedź świadczy tylko o Tobie.
            A jeśli napisałabym tu ,że jestem prostytutką to też pewnie byście mnie zagryzły.
            • matylda1001 Re: maniery kochanka 19.10.13, 01:47
              naina napisała:

              > Twoja odpowiedź świadczy tylko o Tobie. <

              No jasne, Ty się puszczasz a świadczy o mnie smile Zadałaś pytanie, ja odpowiedziałam. A czy to moja wina, że jesteś mało praktyczna?

              >A jeśli napisałabym tu ,że jestem prostytutką to też pewnie byście mnie zagryzły.<

              smile A niby dlaczego? Do spowiedzi za Ciebie chodzimy i spowiadamy się za Twoje grzechy? Każdy odpowiada za siebie. Tylko jakoś mi się wierzyć nie chce w to, co piszesz, bo gdybyś zapytała jak skłonić faceta do wizyty w łazience (przynajmniej przed) to łatwiej byłoby mi zrozumieć.





              • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 02:08
                Wiesz, naskoczyłaś na mnie jakbym była pierwszą kobietą na tym forum,która ma kochanka.
                Jeśli dla Ciebie sex bez zobowiązań to "puszczanie się" to czy mężczyzna się również "puszcza" czy tylko zdobywa?
                Zadałam pytanie na zupełnie inny temat i nie prosiłam nikogo o ocenę mojej moralności jakakolwiek by ona nie była.
                Bardzo Cię proszę, nie wypowiadaj się już w moim wątku.
                Dobranoc
                • matylda1001 Re: maniery kochanka 19.10.13, 02:31
                  naina napisała:

                  > Wiesz, naskoczyłaś na mnie jakbym była pierwszą kobietą na tym forum,która ma kochanka<

                  smile A miej sobie nawet pięciu, co mi do tego?

                  > Jeśli dla Ciebie sex bez zobowiązań to "puszczanie się" to czy mężczyzna się również "puszcza" czy tylko zdobywa?<

                  Mężczyzna również się puszcza (cudzysłów zbyteczny). W ogóle seks bez zobowiązań to pojęcie dosyć abstrakcyjne. Prędzej czy później przychodzi czas na zobowiązania, bo albo jedno albo drugie się zakocha, albo zaczyna oczekiwać czekoladek.

                  >> Zadałam pytanie na zupełnie inny temat i nie prosiłam nikogo o ocenę mojej moralności jakakolwiek by ona nie była.<

                  Toteż Twojej moralności nikt się nie czepia, a pytanie zadałaś - co byśmy zrobiły na Twoim miejscu, no więc ja odpowiedziałam, że zaczęłabym brać kasę.

                  > Bardzo Cię proszę, nie wypowiadaj się już w moim wątku.<

                  smile Tego nie obiecuję, bo to forum publiczne, ale na dziś koniec, późno się zrobiło, dobrej nocki smile
                  • bene_gesserit Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:28
                    Proponuję zajrzeć do słownika. "Pogardliwie".
                    Nie znasz tej pary, więc nie sądzę, abyś ją - ze swoich dulskich, dusznych i mieszczańskich pozycji starej ciotki-klotki miała prawo oceniać.
                  • yoma Re: maniery kochanka 23.10.13, 11:24
                    > Prędzej czy później przychodzi czas na zobowią
                    > zania, bo albo jedno albo drugie się zakocha, albo zaczyna oczekiwać czekoladek

                    ...albo kąpieli smile Przy czym jedno oczekuje czystego chłopa w łóżku przed, a drugie umożliwienia kąpieli po, no nie dogodzisz, nie dogodzisz smile
                • bene_gesserit Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:23
                  Hej - a nie możecie dla odmiany spotykać sie u niego? Moze by to rozwiazało część problemów?
                  • kk345 Re: maniery kochanka 19.10.13, 20:55
                    > Hej - a nie możecie dla odmiany spotykać sie u niego? Moze by to rozwiazało czę
                    > ść problemów?
                    >

                    Byłoby łatwiej, bo żona sprzątałaby łazienkę i prała ręcznikismile
              • vilez Re: maniery kochanka 19.10.13, 08:57
                > No jasne, Ty się puszczasz a świadczy o mnie smile
                Matylda, Ómarłam big_grin
            • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:48
              Gdybys byla prostytutka nie byloby problemu.Biznes jest biznes jest cos takiego jak koszty wlasne (eksploatacja miejsca prowadzenia DG na przyklad).
        • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 09:42
          Nie wiem za zamierzchlych czasow mojej mlodosci takie panny jak Ty okreslano w pewien sposob a nie byl on specjalnie pochlebny wiec przemilcze.
          Nie mialam zatem zadnych inklinacji aby miec podobne uklady.
          Byly natomiast sytuacje kiedy ludzie naprawde autentycznie nie mieli lazienek (czasy zamierzchle przypominam), a bywalo ze mieli ale w ich bloku notorycznie byly naprawy i nie bylo cieplej wody zatem wpadalo sie na prysznic do przyjacol w bloku obok.
          W takich wypakach recznik bralo sie ze soba i sprzatalo po sobie. Mile widziane bylo przyniesienie czasami domowego wypieku.
          No i obowiazywala jedna zasada-jesli sami siebie nie szanujemy to oczekiwanie ze inni beda jest dziwne.
          • kora3 Matyldo i Babo 22.10.13, 10:55
            moje miłe. Czy Wy naprawdę nie możecie skupić się na problemie, o który autorka watku pyta i oddzielić go od Waszej moralnej oceny jej postępowania?

            W gruncie rzeczy przecież nie ma większego znaczenia, czy ten gość to kochanek, narzeczony, kolega z pracy, czy znajomy. Wazne jest, że wątkodawczyni czuje się przezeń wykorzystywana i narazona na dodatkowe koszta, a on nie poczuwa się do żadnego rewanżu.

            Prawdę mówiąc - jak dla mnie problem większego zużycia wody w tej sytuacji jest dość kosmiczny. Można byłoby mówić o tym, gdyby gośc u niej mieszkał. To, ze chce się odwieżyć przed seksem i po nim jest dla mnie oczywiste i nieco dziwi mnie tu zdziwienie wątkodawczyni. Ale już to, że oczekuje, iż pozostawi po sobie porządek - nie. Oczekiwanie, ze ktoś będzie miał swój recznik hmmm no w sytuacji, gdy systematycznie korzysta z czyjeś łazienki, owsem, przeszłoby, ale ze ma z sobą przynosić to ... no dziwne. Mydło (żel pod prysznic) też?
            Co do tego, że watkodawczyni oczekuje tych czekoladek ...Gośc obowiązku obdarowywania gospodarza niczym poza okazjami "proszonymi" typu urodziny/imieniny/jubileusz nie ma, ale wypada przynieść z sobą coś, co przypadłoby gospodyni do gustu (np. kulinarnego) samemu często korzystając z jej gościnności.

            Moim zdaniem skoro sytuacja jest jaka jest (jak się domyślam także materialna wątkodawczyni) powinna ona jasno i klarownie wyłożyć panu sprawę: nie mam na to, by Cię podejmować i tyle.
            • matylda1001 Re: Koro... 22.10.13, 22:01
              kora3 napisała:

              > moje miłe. Czy Wy naprawdę nie możecie skupić się na problemie, o który autorka watku pyta i oddzielić go od Waszej moralnej oceny jej postępowania?<

              Koro, ja już tu gdzieś napisałam, że kondycja moralna Autorki (za przeproszeniem) wisi mi i powiewa.

              > Prawdę mówiąc - jak dla mnie problem większego zużycia wody w tej sytuacji jest dość kosmiczny<

              Dla mnie kuriozalny. Zastanawiam się czy to troll czy zwyczajna fleja... a może...? Znasz zapewne anegdotę o znanym z erotycznych podbojów Henryku VIII, który to zażądał kiedyś dostarczenia na królewski dwór wieśniaczki i widząc ją przygotowaną przez dworzan - umytą, czystą i pachnącą, krzyknął – „zepsuliście mi ją”. Widocznie miał ochotę na prostą, brudną dziewkę, zupełnie naturalną i w swej naturalności tak pociągającą.. No i może tu zachodzi podobny przypadek? Może woda to tylko pretekst? wink

              > Co do tego, że watkodawczyni oczekuje tych czekoladek ...Gośc obowiązku obdarowywania gospodarza niczym poza okazjami "proszonymi" typu urodziny/imieniny/jubileusz nie ma, ale wypada przynieść z sobą coś, co przypadłoby gospodyni do gustu (np. kulinarnego) samemu często korzystając z jej gościnności. <

              No i następny dowód na to, że określenie "seks bez zobowiązań", to określenie puste jak bęben. Zobowiązanie to nie tylko obietnica ślubu, czy partnerowania sobie do grobowej deski. Jeżeli ludzi łączy jakikolwiek układ, to automatycznie rodzą się zobowiązania. Nawet to coś kulinarnego, co gospodyni przypadłoby do gustu, a co rzeczywiście należałoby przynieść, jest zobowiązaniem. Ten czekający ręcznik też, i sprzątanie po sobie. Inna rzecz, że z własna wałówką przychodzi tylko gość źle wychowany. Skoro jednak wałówka ma być rekompensatą za straty, to jej wartość nie powinna przekraczać kosztu wody, mydła, prania ręcznika, chemii do sprzątania łazienki. Inaczej Pani może uznac to za zapłatę za usługę i poczuć sie urażoną. A może to wcale nie gość?... Co innego relacja prostytutka -klient. Tu wszystko jest proste i klarowne, również zobowiązania. Klient płaci i wymaga, a prostytutka pobiera opłatę za dobrze wykonaną usługę. Więc jeśli nie chodzi tu o uczucia, i skoro Autorki nie stać na kosztowne rozrywki, to może lepiej połączyć przyjemne z pożytecznym.

              > Moim zdaniem skoro sytuacja jest jaka jest (jak się domyślam także materialna wątkodawczyni) powinna ona jasno i klarownie wyłożyć panu sprawę: nie mam na to, by Cię podejmować i tyle.<

              A jeśli pan przestraszy się ewentualnych zobowiązań?


              • kora3 Matyldo mylisz się 23.10.13, 13:14
                istnieje coś takiego jak seks bez zobowiązań. To, ze ktoś sobie tego w swoim wykonaniu nie wyobraza (np. ja) nie znaczy, że to cos unikatowego, czy niedobrego.

                Poniżanie autorki watku i wyśmiewanie jej z racji tego, ze napisała, ze chodzi o kochanka jest poniżej kochana krytyki. I nie pisz mi tu, ze ci to zwisa i powiewa, bo nie, to jest głowna sprawa w Waszych "rozważaniach".

                Wspomniane oczekiwanie pudełka czekoladek to nie jest zobowiązanie! W każdym razie nie ma nic wspólnego z seksualną relacją o jakiej jest ten watek!
                Każdy normalny człowiek korzyatając z czyjeś gościnności stara się jej nie nadużywać i rewanżować się - proste. I nie musi to być kochanek zaraz, ale może być sąsiadka, koleżanka, znajomy.
                Moja mama miała kiedyś koleżanke, która pracowała b. blisko naszego mieszkania, dosłownie jak to mowią "za płotem". Do swego domu nie miała daleko, ale nie tak blisko, jak do nas. Wiec pani ta raz zaproszona na obiad po pracy zaczęła się praktycznie u nas stołować. Przychodziła po pracy, obiad, kawa, ciasteczko, czasem zostawała na kolacji. Żadna seksualna relacja jej z moją mama nie łączyła, ale i tak nie podobał mi się taki układ, chociaż nie jestem skapa.
                Zwyczajnie nie podobało mi się, że ta babka moją matkę WYKORZYSTYWAŁA. Nigdy nie przyniosła z sobą niczego, choćby paczki kawy, czy jakiegoś kosmetyku dla mamy. Nie była to kochanka, wiec na pewno byś nie kpiła z moje mamy, gdyby tutaj to opisała tylko najwyżej pokiwała głową nad jej naiwnością i brakiem asertywności, prawda?
                • naina Koro,lepiej bym tego nie ujęła n/t 23.10.13, 15:28

                • baba67 Re: Matyldo mylisz się 23.10.13, 16:07
                  Co ze Ty cos widzisz w naszych rozwazaniach to nie znaczy ze to cos tam jest.
                  Zreszta odnioslam sie do problemu-za moich czasow takie zachowania sie okreslalo jak sie okreslalo i glowie tego kochanka jakos tak na zasadzie stereotypu to zostalo bo wlasnie traktowal swa kochanke jak traktowal. Bez szacunku.
                  • kora3 Przypuszczam Babo 24.10.13, 08:13
                    ze to typ, który tak podchodzi do życia i ludzi w ogóle, a nie tylko do kogoś z kim sypia bez zobowiązań. Wierz mi, ze znam takie układy z otoczenia i tak nie wyglądają smile
                    • baba67 Re: Przypuszczam Babo 24.10.13, 10:03
                      Tez tak podejrzewam.I gdybys przeczytala wszystkie moje wpisy tobys zobaczyla ze wcale go nie usprawiedliwiam.
                      • kora3 Ależ ja nie twierdze, ze go usprawiedliwiasz 26.10.13, 06:46
                        Babo.
                        Tylko odebrałam Twe posty jako poniżające dla autorki watku własnie z tego powodu, ze chodzi o gościa, z którym niezobowiązująco sypia.
                        Tu może nie, ale na innych forach nie brak postów i watków o tym, ze czyjś mąż nie sprząta po sobie, nie robi nic w domu i nie przyniesie nawet kwiatka na urodziny, a za wszystko płacą małżonkowie po połowie i nikt tak tych zon opisujących to nie poniża. Piszac np. ze "pracują społecznie" (jak ktoś tu do autorki watku), no ale przecież "pracują" na serio w domu i w sypialni, nie? smile
                        No, ale to MĄŻ, to co innego..,. A niby w jakim względzie? Jeśli zużywa więcej wody winien za nią więcej płacić, a nie na połowe, nie? Jeśli nabrudził, to trzeba po sobie posprzątać! Itd. kochana.
                • matylda1001 Re: Oj, Koro... 25.10.13, 15:49
                  kora3 napisała:

                  > istnieje coś takiego jak seks bez zobowiązań. <

                  Pomyślawszy trochę znalazłam taka możliwość. Oto spotkało się dwoje obcych ludzi w poczekalni dworcowej i postanowiło wspólnie spędzić czas do odjazdu swoich pociągów. Udali się w bardziej lub mniej ustronne miejsce i zabawiwszy się, nie wymieniając adresów i telefonów, każde wsiadło do swojego pociągu, i tyle się widzieli smile Innej możliwości nie ma. Są tylko mniejsze lub większe zobowiązania.

                  > Poniżanie autorki watku i wyśmiewanie jej z racji tego, ze napisała, ze chodzi o kochanka jest poniżej kochana krytyki. I nie pisz mi tu, ze ci to zwisa i powiewa, bo nie, to jest głowna sprawa w Waszych "rozważaniach". <

                  Jeżeli ktoś tu poniża, to Autorka samą siebie. Pozwoliła zrobic z siebie bezwolne narzędzie do zaspokajania czyichś potrzeb fizjologicznych. Nie, Koro, wcale nie chodzi o kochanka. Równie dobrze oboje mogliby być wolni. Czasami zresztą takim wykorzystywaczem jest legalny małżonek, i też uważam, że kobieta nie powinna tkwić w chorym (ślubnym) układzie. To prawda, że nie mam najlepszego zdania o kobietach, które zadają sie z zajętymi mężczyznami, ale zawsze uważam, że winni sa oboje. Może nawet mężczyzna bardziej, bo to w końcu on zdradza żonę a kobieta (jeśli wolna) nikogo. Następnym razem, gdyby przyszła Ci ochota posądzić mnie o wyśmiewanie się i poniżanie kogoś ze względu na fakt preferowania innych niż moje życiowych wartości, to przypomnij sobie, proszę, ten oto post. Mam nadzieję, że ten temat mamy już raz na zawsze załatwiony smile

                  > Wspomniane oczekiwanie pudełka czekoladek to nie jest zobowiązanie! W każdym razie nie ma nic wspólnego z seksualną relacją o jakiej jest ten watek! <

                  Błąd! Właśnie ma bezpośredni związek z seksualną relacją. Sama Autorka napisała, że gdyby jej kochanek spełniał drobne powinności względem Niej, to radość z bycia razem byłaby większa. Powinności, to właśnie zobowiązania. "Ja ci daję siebie, a ty to doceniasz".

                  > Każdy normalny człowiek korzyatając z czyjeś gościnności stara się jej nie nadużywać i rewanżować się - proste. I nie musi to być kochanek zaraz, ale może być sąsiadka, koleżanka, znajomy. <

                  Z sąsiadką czy koleżanką kobieta na ogół nie sypia, a znajomy staje sie automatycznie znajomym od seksu. Następuje zmiana relacji. Przestaje być typowym gościem. Być może ja sie na tym nie znam, nawet na pewno sie nie znam, ale nie wyobrażam sobie uprawiania seksu tak strasznie na zimno, wręcz na lodowato smile Nawet zwierzęta stosują jakieś zaloty względem siebie, starają sie czymś tę drugą płeć zjednać. Tak więc o "współsypiaczu" nie potrafiłabym powiedzieć - gość.

                  > Zwyczajnie nie podobało mi się, że ta babka moją matkę WYKORZYSTYWAŁA. Nigdy nie przyniosła z sobą niczego, choćby paczki kawy, czy jakiegoś kosmetyku dla mamy. Nie była to kochanka, wiec na pewno byś nie kpiła z moje mamy, gdyby tutaj to opisała tylko najwyżej pokiwała głową nad jej naiwnością i brakiem asertywności, prawda? <

                  Owszem, pokiwałabym głową. Jak, w przypadku Autorki, chociaż w każdym przypadku nad czymś troche innym. Twoja mama nie dawała koleżance tego, co Autorka kochankowi. Ona prócz poczęstunku daje siebie. Mam nadzieje, że przynajmniej gumek sama nie kupuje.

                  • kora3 Re: Oj, Koro... 26.10.13, 06:35
                    matylda1001 napisała:
                    Innej możliwości nie ma. Są tylko mniejsze lub większe zobow
                    > iązania.


                    Owszem, są inne możliwości Matyldo, wiem, bo ja to widziałam. Niw chodzi w takim seksie o to, ze te osoby się nie znają, a o to, ze poza spotkaniami związanymi z seksem nie uczestniczą w swoim zyciu wzajemnie. Oczywiście, taki układ może być ryzykowny, bo któraś ze stron może się zaangażować (i należy się z tym liczyć), ale to nie znaczy, ze tak musi być/stać się
                    , bo nie, to jest głowna sprawa w Waszych "rozważaniach". <
                    >
                    > Jeżeli ktoś tu poniża, to Autorka samą siebie. Pozwoliła zrobic z siebie bezwol
                    > ne narzędzie do zaspokajania czyichś potrzeb fizjologicznych.


                    BŁAD w założeniu Matyldo. Bład wynikający ze stereotypu kochanasmile
                    Skąd założenie, ze top ona jest narzędziem do "zaspakajania"? I jeszcze bezwolnym? smile Nie wpadlas na to, ze to ONA może mieć ochotę na seks z tym panem bez wchodzenia z nim w związek? Sadzisz, ze kobiety nie mają potrzeb seksualnych?smile

                    Nie, Koro, wcale
                    > nie chodzi o kochanka. Równie dobrze oboje mogliby być wolni.


                    szczerze to ja w tym watku nie doczytałam czy są wolni, czy "niewolnicy" smile (choć może jest napisane) To nie ma znaczenia. Wątkodawczyni określiła pana jako "kochanka: z opisu wynika, że chodzi o niezobowiązujący seks i tyle.

                    Czasami zresztą t
                    > akim wykorzystywaczem jest legalny małżonek, i też uważam, że kobieta nie powin
                    > na tkwić w chorym (ślubnym) układzie.


                    Ależ ta pani nie pisze, że nie odpowiada jej seks bez zobowiazań z panem, tylko to, ze zużywa za dużo wody ten pan, chłapie i nie rewanzuje się za gościnę, to są przyznasz ODMIENNE sprawy.
                    To,ze zdaniem watkodawczyni ktoś nadużywa goscinnosci nie ma nic wspólnego z tym, jaki status taka osoba w jej życiu posiada Matyldo. Na miejscu pana mogłaby być kol.ezanka/ kuzyn/brai/ szwagierka.


                    To prawda, że nie mam najlepszego zdania
                    > o kobietach, które zadają sie z zajętymi mężczyznami, ale zawsze uważam, że win
                    > ni sa oboje.


                    Ale ten wątek jest nie o tym smile

                    >
                    > Błąd! Właśnie ma bezpośredni związek z seksualną relacją. Sama Autorka napisała
                    > , że gdyby jej kochanek spełniał drobne powinności względem Niej, to radość z b
                    > ycia razem byłaby większa. Powinności, to właśnie zobowiązania. "Ja ci daję sie
                    > bie, a ty to doceniasz".


                    Ale Matyldo - ON tez jej daje SIEBIE - pojmijze wreszcie! Seks między dwojgiem ludzi to z założenia przyjmnośc i zaspokojenie obojga.
                    To włąsnie prostytucja (także małzeńska, czy zwiazkowa) polega na tym, ze to facet "bierze" babkę, a ona "się daje" i ma z tego tytułu, ze jego zaspokaja inne korzyści: materialne/emocjonalne/ społeczne. To nie jest zdrowe.
                    Normalnie jest tak, że obie strony czerpią przyjemnośc z seksu, rozumiesz? Nikt nikomu siebie nie daje za coś.

                    Oczekiwanie tych czekoladek wiąze się tu z tym, że pani pana gości kawą, herbatka, ciasteczkami, a on się nie rewanzuje niczym i O TO BIEGA. Nie chodzi o czekoladki za seks, tylko o czekoladki za gościnę - pojmij

                    >
                    > Z sąsiadką czy koleżanką kobieta na ogół nie sypia, a znajomy staje sie automat
                    > ycznie znajomym od seksu. Następuje zmiana relacji. Przestaje być typowym gości
                    > em. Być może ja sie na tym nie znam, nawet na pewno sie nie znam, ale nie wyobr
                    > ażam sobie uprawiania seksu tak strasznie na zimno, wręcz na lodowato smile


                    Matyldo, ale sprawa Ciebie nie dotyczy, wiec nie ma znaczenia jak i co sobie wyobrazasz.

                    Nawet
                    > zwierzęta stosują jakieś zaloty względem siebie, starają sie czymś tę drugą płe
                    > ć zjednać. Tak więc o "współsypiaczu" nie potrafiłabym powiedzieć - gość.


                    Ty nie, a ktoś TAK, pojmij.

                    >
                    > Owszem, pokiwałabym głową. Jak, w przypadku Autorki, chociaż w każdym przypadku
                    > nad czymś troche innym. Twoja mama nie dawała koleżance tego, co Autorka kocha
                    > nkowi. Ona prócz poczęstunku daje siebie. Mam nadzieje, że przynajmniej gumek s
                    > ama nie kupuje.


                    Matyldo, a kochanek jej siebie nie daje? DAJE!!!! Twoje podejście wynika ze stereotypowego myslenia pod tytułem: jeśli kobieta idzie do łózka z facetem, to go kocha. NIE! Czasem tak, ale czasem wcale nie. Kobiety potrzebują seksu, tak jak faceci i mitem jest, że nie (patriarchalnym i szowinistycznym). Kobieta tak samo jak facet może mieć ochote na seks bez zobowiązań, miłości, zaręczyn i slubu. smile Serio smile
                    Tu mowa o czyms innym, a Ty tego oddzielić nie umiesz zwyczajnie. OBOJE dają sobie siebie w seksie o na tym koniec w senise takiego dawania. Natomiast - ze rzecz dzieje się u pani w domu - czuje się ona wykorzystywana jako gospodarz i tyle. W tym drugim aspekcie nie ma znaczenia w jakim charakterez pan u pani gości.
                    >
                    • matylda1001 Re: Oj, Koro... 28.10.13, 21:54
                      No i co ja mam Ci napisać, Koro, skoro wszystko wywróciłaś do góry nogami...? Spróbuję smile

                      >Oczywiście, taki układ może być ryzykowny, bo któraś ze stron może się zaangażować (i należy się z tym liczyć), ale to nie znaczy, ze tak musi być/stać się, bo nie, to jest głowna sprawa w Waszych "rozważaniach".<

                      O tym, że tak może się stać napisałam już z tydzień temu, ale nie ma żadnych "waszych rozważań" (zapewne moich i Baby).

                      > BŁAD w założeniu Matyldo. Bład wynikający ze stereotypu kochanasmile
                      Skąd założenie, ze top ona jest narzędziem do "zaspakajania"? I jeszcze bezwolnym? smile Nie wpadlas na to, ze to ONA może mieć ochotę na seks z tym panem bez wchodzenia z nim w związek? Sadzisz, ze kobiety nie mają potrzeb seksualnych?smile<

                      Dlaczego odebrałaś to w ten sposób? Dlaczego sugerujesz, że chodzi mi o sam akt seksualny? Owszem, pan traktuje panią jako narzędzie do zaspokajania potrzeb fizjologicznych nie dostrzegając w niej człowieka, który stara się, żeby było przyjemnie. Przychodzi, robi, co chce i sobie idzie. Jak (za przeproszeniem) do dworcowej toalety. Jak widać nie na tym polega seks bez zobowiązań, skoro Pani to nie odpowiada. Co tu ma do rzeczy związek, czy jego brak? Co ma do rzeczy, czy kobiety mają potrzeby seksualne, czy nie, skoro nie o tym mowa?

                      >szczerze to ja w tym watku nie doczytałam czy są wolni, czy "niewolnicy" smile (choć może jest napisane) To nie ma znaczenia. Wątkodawczyni określiła pana jako " kochanka: z opisu wynika, że chodzi o niezobowiązujący seks i tyle. <

                      Gdzies było, to znaczy chyba ktoś zasugerował, a Autorka nie zaprzeczyła. Ale to jest w gruncie rzeczy nieistotne.

                      > Ależ ta pani nie pisze, że nie odpowiada jej seks bez zobowiazań z panem, tylko to, ze zużywa za dużo wody ten pan, chłapie i nie rewanzuje się za gościnę, to są przyznasz ODMIENNE sprawy. <

                      Co do tego ma seks i czy Pani odpowiada taki układ, czy nie? Wodę może zużywać też legalny małżonek, i jeśli na przykład na nią nie zarabia a tylko korzysta, to jest tak samo nie w porządku, jak ten kochanek. Bo to mało jest takich mężów, których żony karmią i ubierają, a taki jeden z drugim nie ma wstydu, żeby żonę wykorzystywać? Tak, moja Kochana Koro... wykorzystywanie nie odbywa się tylko w łóżku i nie tylko z seksem sie kojarzy. Przynajmniej mnie sie nie kojarzy smile

                      >Ale Matyldo - ON tez jej daje SIEBIE - pojmijze wreszcie! Seks między dwojgiem
                      ludzi to z założenia przyjmnośc i zaspokojenie obojga. <

                      wink Co Ty powiesz ? a mnie sie wydawało, że osiemnaście lat już dawno skończyłam i cos tam wiem na ten temat )

                      > To włąsnie prostytucja (także małzeńska, czy zwiazkowa) polega na tym, ze to facet "bierze" babkę, a ona "się daje" i ma z tego tytułu, ze jego zaspokaja inne korzyści: materialne/emocjonalne/ społeczne. To nie jest zdrowe.
                      Normalnie jest tak, że obie strony czerpią przyjemnośc z seksu, rozumiesz? Nikt nikomu siebie nie daje za coś. <

                      Znowu odwrócilas kota ogonem, niestety... A tak nawiasem mówiąc, to Autorka z tego seksu czerpała średnią przyjemność. Zakładając, że facet wiedział, co robi w łóżku, to jednak cała otoczka, a raczej jej brak, miała taki wpływ, ze czuła spory niedosyt.

                      >Oczekiwanie tych czekoladek wiąze się tu z tym, że pani pana gości kawą, herbatka, ciasteczkami, a on się nie rewanzuje niczym i O TO BIEGA. Nie chodzi o czekoladki za seks, tylko o czekoladki za gościnę - pojmij <

                      Rany boskie! co Ty z tym seksem? i co ja mam tu pojąć, skoro to Ty nie pojęłaś?

                      > Ty nie, a ktoś TAK, pojmij. <

                      Znowu każesz mi coś pojmować... Pojmuję, a jakże... tylko że nie o tym pisałam.

                      >Matyldo, a kochanek jej siebie nie daje? DAJE!!!! Twoje podejście wynika ze stereotypowego myslenia pod tytułem: jeśli kobieta idzie do łózka z facetem, to go kocha. NIE! Czasem tak, ale czasem wcale nie. Kobiety potrzebują seksu, tak jak faceci i mitem jest, że nie (patriarchalnym i szowinistycznym). Kobieta tak samo jak facet może mieć ochote na seks bez zobowiązań, miłości, zaręczyn i slubu. smile Serio smile <

                      smile To oczywiście miało być odkrywcze?

                      >Tu mowa o czyms innym, a Ty tego oddzielić nie umiesz zwyczajnie. OBOJE dają sobie siebie w seksie o na tym koniec w senise takiego dawania. Natomiast - ze rzecz dzieje się u pani w domu - czuje się ona wykorzystywana jako gospodarz i tyle. W tym drugim aspekcie nie ma znaczenia w jakim charakterez pan u pani gości<

                      Zajrzałam do własnego profilu. Okazuje się, że w ciągu 6 lat popełniłam tu 12736 postów, i chociaż wiele razy nie zgadzano się z moimi słowami, to jednak nie pamiętam, żeby ktoś odczytał je tak opacznie, jak Ty, tym razem smile




    • jezdzactuitam Re: maniery kochanka 19.10.13, 03:28
      Jak dla mnie to on już tego nie traktuje jak seks bez zobowiązań, tylko jak jakiś upośledzony związek z którego tylko on korzysta. I powiedz mu jasno i wyraźnie: przychodzi gotowy do stosunku (nie, że zaraz po pracy zasyfiały, skoro sam proponuje spotkanie to niech się przygotuje), seks, buzi buzi i to wszystko, a skoro mu się to nie podoba to niech idzie w cholerę. Super w facetach jest to, że w każdej sytuacji potrafią wykorzystać szantaż emocjonalny (np. nazywając Cię małostkową). To nie jest Twój facet więc nie musisz się przejmować jego uczuciami i myślę, że zawsze znajdzie się ktoś kto lepiej Cię potraktuje a z przyjemnością zgodzi się na takie warunki smile

      p.s. do hejterów: co z tego, że wypranie ręcznika to mały wysiłek czy rachunek za wodę nie jest aż taki duży, ważne jest to, że ona czuje się wykorzystana, bo miał być to seks bez zobowiązań, a okazało się, że ona je ma, a gościu nie.
      • bene_gesserit Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:29
        Bardzo fajnie to napisałaś, w końcu zrozumiałam do końca, co co chodzi - o wyrównanie relacji.
        W takim razie facet rzeczywiście jest nie fair i trzeba postawić ultimatum.
        • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:36
          wiecie, ja już nie mam ochoty na żadne ultimatum, chyba wykonam operację " noga, dpa, drzwi" bo to już nie będzie tak samo jak na początku. Tym bardziej,że on W OGÓLE nie zdaje sobie sprawy ze swojego zachowania.
          Przecież nie będę mu opowiadać o wyrównaniu relacji, jeśli on nie ma o tym pojęcia..
          • jezdzactuitam Re: maniery kochanka 19.10.13, 16:30
            Jak dla mnie to już dokładnie wiesz co zrobić z trutniem, nie ma potrzeby, żeby dalej się ludzi radzić wink Wystarczy to już wcielić w życie, fajnie by było jakbyś dała znać jak się ta sprawa skończyła, czy z nim zerwałaś czy jednak Cię przekonał w jakiś sposób.
            • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 16:39
              Dam znak,ale ja jestem na "nie".
              Na początku myślałam,że to ja wyolbrzymiam problem..
              • jezdzactuitam Re: maniery kochanka 19.10.13, 16:47
                W porównaniu zawsze nam się może wydawać, że wyolbrzymiamy swój problem (np. co znaczy brudny ręcznik kochanka w porównaniu do problemów koleżanki, którą mąż tłucze), jednakże jeżeli coś stanowi dla nas problem i nas irytuje dlaczego mamy go olać? Tylko dlatego, że brzmi banalnie? Im bardziej będziemy starali się być asertywni tym trudniej będzie innym ludziom nas wykorzystywać.
                • naina Dzięki 19.10.13, 17:25
                  teraz już wiem co zrobić
                  Odezwę się wink
                  • jezdzactuitam Re: Dzięki 19.10.13, 19:15
                    Powodzenia!
              • trissie Re: maniery kochanka 01.12.13, 01:35
                Jako ze wszystko jest tylko kwestią umow miedzyludzkich, przy nastepnym kochanku umow sie z gosciem od razu - zamiast oferowac seks bez wzajemnych zobowiazan -żeby przychodzil juz przygotowany, z wlasnym ręcznikiem i ciasteczkami. Skoro w waszym kontrakcie byl seks bez zobowiązan, nie ma co obwianiac faceta - po prostu realizowal warunki. Nie musisz tez oferowac kawy czy herbaty, ostatecznie mozna by uregulowac w umowie partycypowanie w kosztach zuzycia wody czy swiatla, albo zazadac od kochanka przynoszenia swieczek, mysle, ze nie powinno byc problemu, bo dla niego i tak taniej wyjdzie, niz normalna usluga w agencji.
                • bene_gesserit Re: maniery kochanka 01.12.13, 02:33
                  Żenujące.
                  Kolejna pańcia, która uważa, że może kogoś obrażać tylko dlatego, że pozwoliła sobie na moralną ocenę.

                  Otoż, trissie, jeśli kogoś tu obraziłaś, to jedynie siebie - obnażając się z nienajładniejszej strony. Mam nadzieję, ze rozumiesz.
                  • baba67 Re: maniery kochanka 04.12.13, 18:49
                    Gdzie ona kogos obrazila?
                    Gosciu traktowal dziewczyne agencyjnie wlasnie i to zostalo tu powiedziane.
                    Dziewczyna sie nie dala tak traktowac i dobrze. Gdzie obraza?
                    Chciala miec FF a nie klienta ktory niczym Portugalczyk Osculati nie uiszcza.
                    • bene_gesserit Re: maniery kochanka 04.12.13, 19:47
                      Nie mamy pojęcia, jak gościu traktował. Możemy na ten temat jedynie snuć domysły, ale to jest nadal pogląd na prawdę, a nie prawda. Raczej nieuprzejmy domysł.
                      • baba67 Re: maniery kochanka 04.12.13, 19:49
                        Opieram sie na tym co przeczytalam.
                        • naina Re: maniery kochanka 05.12.13, 03:42
                          Gość traktował mnie właśnie jak FF, dzwoniliśmy do siebie codziennie,ja bawiłam się świetnie ale nie będę tu opisywać relacji, chodziło TYLKO o jego maniery. Znam dużo osób, które przychodzą z wizytą z pustymi rękami i nie widzą w tym problemu.
                          "agencyjnie" to potraktowało mnie większość osób wypowiadających się w tym wątku.
                          My oboje mieliśmy ochotę się spotykać a mi taki układ odpowiadał w 100% ponieważ po ostatnim związku w którym byłam nie mam zamiaru wchodzić w następny.
                          Tak to wygląda. Kobiety też mogą mieć kochanków i nie są to prostytutki smile

                          Pozdrawiam
                          naina
                          • baba67 Re: maniery kochanka 05.12.13, 07:38
                            Acha, to ja zle zrozumialam.Moze dlatego ze taki brak manier ma dla mnie drugie dno.
                            Znaczy sprzatanie jak sprzatanie chlopy takie sa, ale ten brak checi dolozenia sie do poczestunku mimo ze oczekiwania byly jasne dla mnie swiadczy o lekcewazeniu Ciebie, Twojego pozalozkowego wkladu w te relacje.Nigdy nie pomyslalam o Tobie jako prostytutce co najwyzej kobiecie wyzwolonej. To ze mam zle zdanie o panu nie znaczy ze Ciebie traktuje jak jakas patologoie.
                            • naina Babo 05.12.13, 13:45
                              Rozumiem,akurat miałam na myśli inne osoby które się tu wypowiadały, że "daję za darmo"
                              i tym podobne stwierdzenia. Jako kobieta wyzwolona wink uważam,że każda kobieta ma prawo do sexu i relacji z mężczyznami takich jakich ona chce.
                              P.s. ja też mam złe zdanie o tym panu, po prostu nie wiedziałam,że okaże się nieprzystosowany smile
                              • pavvka Re: Babo 05.12.13, 13:58
                                naina napisała:

                                > Rozumiem,akurat miałam na myśli inne osoby które się tu wypowiadały, że "daję z
                                > a darmo"

                                Mnie najbardziej szokuje, że w dzisiejszych czasach nadal tylu ludzi (wygląda wręcz, że na tym forum jest to większość) widzi seks jako relację, w której mężczyzna coś dostaje, a kobieta jedynie daje. Tak jakby kobiety były kompletnie pozbawione popędu seksualnego i niezdolne do odczuwania przyjemności w łóżku.
                                • baba67 Re: Babo 05.12.13, 14:14
                                  W kazdym stereotypie jest ziarno prawdy. Chocby statystycznej.
                                • kornel-1 Interes 06.01.14, 16:08
                                  pavvka napisał:
                                  > Mnie najbardziej szokuje, że w dzisiejszych czasach nadal tylu ludzi (wygląda w
                                  > ręcz, że na tym forum jest to większość)


                                  Większość kobiet. wink

                                  > widzi seks jako relację, w której mężczyzna coś dostaje, a kobieta jedynie daje. Tak jakby kobiety były kompletnie pozbawione popędu seksualnego i niezdolne do odczuwania przyjemności w łóżku.


                                  Jeśli odrzucimy "historyczne" naleciałości (kobieta niższą istotą, niesamodzielna ekonomicznie) jako nieaktualne, powstaje pytania: jaki interes mają kobiety w podtrzymywaniu takiego spojrzenia na seks?

                                  Otóż mają. Są w stanie przekonać część mężczyzn do takiego spojrzenia, którzy biorą sobie to potem do serca i sowicie wynagradzają kobiety za "darmowy" seks.

                                  Kornel
                • naina a wiesz,że.. 04.12.13, 17:12
                  można mieć naprawdę luźne relacje z kimś które nie zobowiązują do wspólnego planowania przyszłości i mieć z tą osobą również udany sex i nie jest to żaden odpowiednik agencji.
                  Naprawdę są kobiety które traktują relacje z facetami z tzw. przymrużeniem oka i nie są to wcale cichodajki ani prostytutki.

                  A tutaj lektura wink

                  www.youtube.com/watch?v=E2eq1nUYZTc
                  Pozdrawiam
                  naina
            • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 17:24
              Kupil mopa?
              • naina chyba już nic nie będzie miał okazji kupić ;) 19.10.13, 17:26

    • kol.3 Re: maniery kochanka 19.10.13, 08:48
      Nie pracuj społecznie, nie będziesz dokładać.
      • baba67 :-)))) genialne nt 19.10.13, 09:43

        • naina maniery.. 19.10.13, 10:57
          Widzę że u niektórych oburzenie wywołałam pisząc wprost,że mam kochanka.
          wiecie, dziwne jest to, że takich relacji jest mnóstwo dookoła a psy wieszane są zawsze na kobiecie, że cichodajka, niemoralna itp.
          Nie czuję się w żaden sposób gorsza od innych i nie musicie mi dogryzać bo to nic nie wnosi do tematu.
          Wątek założyłam na tym forum, bo myślałam,że trzymacie się zasad s-v a tu proszę, złośliwości nie ma końca big_grin
          Dziękuję za przemyślane odpowiedzi, było ich kilka.

          naina
          • baba67 Re: maniery.. 19.10.13, 11:22
            Zle rozumiesz.Nie dlatego sie nie szanujesz ze dajesz bez zobowiazan, ale dlatego ze weszlas w uklad w ktorym jestes w ewidentny sposob wykorzystywana, Twoje uczucia sa lekcewazone , mozesz z latwoscia miec to samo na duzo lepszych warunkach a zalisz sie tu zamiast wykonac operacje noga doopa drzwi.
          • matylda1001 Re: maniery.. 19.10.13, 14:31
            naina napisała:

            > Widzę że u niektórych oburzenie wywołałam pisząc wprost,że mam kochanka. wiecie, dziwne jest to, że takich relacji jest mnóstwo dookoła a psy wieszane są zawsze na kobiecie, że cichodajka, niemoralna itp.<

            No, na szczęście nie takie znowu mnóstwo, ale i tak nie dostrzegłam, żeby ktoś tu miał o to do Ciebie szczególny żal. Nie musisz więc robić z siebie ofiary "społecznego osądu" wink Czyżbyś jednak, w głębi duszy czuła, że to, co robisz nie jest tak do końca w porządku? Jakieś wyrzuty sumienia, refleksje? W takich układach obie strony sa jednakowo winne, albo jednakowo niewinne, jak wolisz.

            >Wątek założyłam na tym forum, bo myślałam,że trzymacie się zasad s-v a tu proszę, złośliwości nie ma końca big_grin <

            Ten wątek nadaje sie bardziej na forum "ekonomia".
            • baba67 Re: maniery.. 19.10.13, 14:37
              To czeste zludzenie przybywajacych tutaj. Ze bedzie slicznie i grzecznie.
              le ja tez nie widze jakiegos pregierza opinii publicznej. Moim zdaniem watek bardziej by pasowal do forum psychologia, bo dotyczy asertywnosci a nie manier.
              Niemniej odpowiedz dostalas jasna- wg SV chlopak jest gosciem a jako gosc zachowuje sie okropnie narazajac Cie na koszty i nie liczac z uczuciami. Rada-takich gosci sie nie zaprasza.
              • nm.buba011 Re: maniery.. 19.10.13, 15:05
                baba67 napisała:

                > Moim zdaniem watek bardziej by pasowal do forum psychologia,
                > bo dotyczy asertywnosci a nie manier.

                - w takim ujęciu, to do psychologii można wrzucić wszystko. Do s-v tym bardziej, bo każda relacja z drugim człowiekiem stawia problem, jak się zachować (savoir-vivre, czyli - jak żyć).
                Psychologia (nawet z etologią) jest częścią s-v.
                Psychologia, to także mediacje, negocjacje. Aby jednak były skuteczne, powinniśmy znać jednolite zasady porozumiewania się. Ów s-v.

                > Niemniej odpowiedz dostalas jasna- wg SV

                - co właśnie zaprzecza Twojej teorii.
                • baba67 Re: maniery.. 19.10.13, 15:26
                  A na ten temat to mozna dyskutowac do usmiechnietej smierci, podobnie jak o wyzszosci Swiat Wielkanocnych nad Bozym Narodzeniem.
            • kora3 Matyldo, a mozesz mi powiedziec obiektywnie 26.10.13, 07:18
              dlaczego Ona miałaby mieć jakieś wyrzuty sumienia?

              Nie z Twojego punktu widzenia, ale OBIEKTYWNIE. Twoim zdaniem osoba, która sypia z kims z kim nie jest w związku ma mieć obligaroryjnie wyrzuty sumienia i czuć się winna? Dlaczego?
              • matylda1001 Re: Matyldo, a mozesz mi powiedziec obiektywnie 28.10.13, 22:25
                kora3 napisała:

                > dlaczego Ona miałaby mieć jakieś wyrzuty sumienia?
                Nie z Twojego punktu widzenia, ale OBIEKTYWNIE. Twoim zdaniem osoba, która sypia z kims z kim nie jest w związku ma mieć obligaroryjnie wyrzuty sumienia i czuć się winna? Dlaczego?<

                Wysnułaś sobie wniosek (moim zdaniem nieuprawniony), że ja znieść nie mogę myśli o układach innych, niż przypieczętowane, i to najlepiej przed ołtarzem smile Tymczasem, nie będzie to odkrywcze ale przypomnę, dwoje to towarzystwo, troje to już tłum, i nikt normalny tłumu we własnym związku nie zniesie. OBIEKTYWNIE nikt nie przepada za kobietami/mężczyznami, którzy wcinają się do cudzego związku. Autorka mogłaby mieć wyrzuty sumienia w stosunku do żony swojego kochanka. Oczywiście myslę tak, jak napisałam wcześniej, że facet też nie jest tu bez winy, ale jakoś tak już mam, że po kobietach spodziewam się większej wrażliwości, mądrości i przede wszystkim zrozumienia przedstawicielek własnej płci.

                • kora3 Re: Matyldo, a mozesz mi powiedziec obiektywnie 30.10.13, 19:15
                  matylda napisała
                  >
                  > Wysnułaś sobie wniosek (moim zdaniem nieuprawniony), że ja znieść nie mogę myśl
                  > i o układach innych, niż przypieczętowane, i to najlepiej przed ołtarzem smile


                  Ależ nie, chociaż czasem tak brzmisz, ale już chyba wyjaśniałaś, ze tylko brzmisz...
                  Ja Cię teraz pytam o KONKRET - dlaczego wg Ciebie osoba w układzie, jaki opisała autorka watku naina ma mieć wyrzuty sumienia?

                  Tym
                  > czasem, nie będzie to odkrywcze ale przypomnę, dwoje to towarzystwo, troje to j
                  > uż tłum, i nikt normalny tłumu we własnym związku nie zniesie.


                  Sorry, ale ona nie jest w żadnym związku z tego co napisała! Wiec całkiem nie rozumiem tej uwagi o związku. to nie miał być z założenia zwiazek, tylko niezobowiązujący seks i Nainie to odpowiadało i o to chodziło przecież.


                  OBIEKTYWNIE nik
                  > t nie przepada za kobietami/mężczyznami, którzy wcinają się do cudzego związku.


                  Naprawdę? Nie mam przekonania. Obiektywnie to b. wiele osób ma za sobą, jest w trakcie, albo ma przed sobą romans albo jakiś układ z zajętą osobą i jeśli udaje swiete oburzenie, to chyba z hipokryzji i żeby tzw. dobrze wypaść Matyldo. Poczytaj statystyki ile kobiet i mężczyzn zdradza, albo zdradzało, ile miałoby ochote i może ci wyjscie, ze większość nie lubi samych siebie hehe.

                  Poza tym niezobowiązujący seks, jak sama nazwa wskazuje ma być niezobowiązujący, zatem nie ma na celu "wcięcie się" do cudzego związku.
                  A na marginesie - ciekawe dlaczego najsurowiej hipokryci oceniają kochanki zajętych panów, a najłagodniej kochanków zajętych pańsmile

                  > Autorka mogłaby mieć wyrzuty sumienia w stosunku do żony swojego kochanka.

                  Mogłaby (o ile posiada on żonę w ogóle), ale wcale nie musiałaby. To najprawdopodobniej dla niej OBCA kobieta, której pewnie nawet nie zna. Nie ma obowiązku być wobec niej lojalna, tym bardziej, ze niczego jej nie próbuje zepsuć, ani odebrać Matyldo. Jeśli ktoś mógłby mieć najpewniej wyrzuty sumienia, to zdradzający maż wobec swej żony, a nie obca jej babka, która nic od jej meza nie chce poza bzykaniem z obustronną chęcią smile


                  Ocz
                  > ywiście myslę tak, jak napisałam wcześniej, że facet też nie jest tu bez winy,
                  > ale jakoś tak już mam, że po kobietach spodziewam się większej wrażliwości, mąd
                  > rości i przede wszystkim zrozumienia przedstawicielek własnej płci.


                  A ja uważam Matyldo, ze mam prawo oczekiwać lojalności od bliskich mi ludzi, a nie od całego swiata. Zatem wierności (którą sama w związku oferuję) oczekuję od mego partnera, a nie od jakichś babek, wolnych, czy zajętych. Wyjątek od tej reguły stanowiłaby sytuacja, w której ktoś zdradzałby mnie z bliską mi kobietą (bliską kolezanką, przyjaciółką, siostrą - hipotetycznie rzecz jasna) - wówczas owszem, czułabym do niej żal i czułabym się zdradzona również przez nią. ale od obcej kobiety nie oczekuję, ze będzie dbała o moje interesy, raczej- zupełnie słusznie zakładam, że będzie dbała o swoje smile

                  Kompletnie nie rozumiem, jak można uznac za głowną winowajczynię osobę wolną, a zajętą w takiej sytuacji określić, jako "nie bez winy". Płeć zresztą nieistotna. Oczywiście, jak widać dla mnie, bo Ty chyba masz inne standardy dla pań i inne dla panów smile
                  • matylda1001 Re: Matyldo, a mozesz mi powiedziec obiektywnie 30.10.13, 23:42
                    kora3 napisała:

                    > Ja Cię teraz pytam o KONKRET - dlaczego wg Ciebie osoba w układzie, jaki opisała autorka watku naina ma mieć wyrzuty sumienia?<

                    Napisałam już. POWINNA MIEĆ WYRZUTY SUMIENIA W STOSUNKU DO ŻONY KOCHANKA. To, co dla niej jest niewinna zabawą dla tej drugiej może być tragedią.

                    > Sorry, ale ona nie jest w żadnym związku z tego co napisała! Wiec całkiem nie rozumiem tej uwagi o związku. to nie miał być z założenia zwiazek, tylko niezobowiązujący seks i Nainie to odpowiadało i o to chodziło przecież. <

                    Toteż nie o Nainy związek chodzi tylko o związek żony, ktora pewnie nie zniosłaby Nainy w trójkącie. To, że Nainie coś odpowiada, jeszcze nie znaczy, że Naina ma prawo do takiego zachowania.

                    > Naprawdę? Nie mam przekonania. Obiektywnie to b. wiele osób ma za sobą, jest w
                    trakcie, albo ma przed sobą romans albo jakiś układ z zajętą osobą i jeśli udaje swiete oburzenie, to chyba z hipokryzji i żeby tzw. dobrze wypaść Matyldo.<

                    Na szczęście wyżeranie z cudzego koryta nie jest regułą. Tych, dla których człowiek zajęty nie posiada płci, takie zachowanie ma prawo i razić i oburzać.

                    > Poza tym niezobowiązujący seks, jak sama nazwa wskazuje ma być niezobowiązujący, zatem nie ma na celu "wcięcie się" do cudzego związku.<

                    Dajże spokój z tym niezobowiązującym seksem. Nikt normalny nie będzie sie seksił z zajętym człowiekiem. Chyba tylko taki, kto nie ma szacunku do samego siebie.

                    >A na marginesie - ciekawe dlaczego najsurowiej hipokryci oceniają kochanki zajętych panów, a najłagodniej kochanków zajętych pańsmile <

                    Nie wiem dlaczego hipokryci. Dla mnie to takie samo barachło.

                    >Mogłaby (o ile posiada on żonę w ogóle), ale wcale nie musiałaby. To najprawdopodobniej dla niej OBCA kobieta, której pewnie nawet nie zna. <

                    To wcale nie zwalnia od myślenia.

                    >Nie ma obowiązku być wobec niej lojalna, tym bardziej, ze niczego jej nie próbuje zepsuć, ani odebrać Matyldo.<

                    Jak to nie próbuje zepsuć, skoro już psuje?

                    > Jeśli ktoś mógłby mieć najpewniej wyrzuty sumienia, to zdradzający maż wobec swej żony, a nie obca jej babka, która nic od jej meza nie chce poza bzykaniem z obustronną chęcią smile<

                    Jedno warte drugiego a oboje razem niewiele.

                    > Kompletnie nie rozumiem, jak można uznac za głowną winowajczynię osobę wolną, a
                    zajętą w takiej sytuacji określić, jako "nie bez winy". Płeć zresztą nieistotna. Oczywiście, jak widać dla mnie, bo Ty chyba masz inne standardy dla pań i inne dla panów smile<

                    smile Znowu wyciągnęłaś wniosek?
                    • kora3 Re: Matyldo, a mozesz mi powiedziec obiektywnie 31.10.13, 00:11
                      matylda1001 napisała:
                      >
                      > Napisałam już. POWINNA MIEĆ WYRZUTY SUMIENIA W STOSUNKU DO ŻONY KOCHANKA. To, c
                      > o dla niej jest niewinna zabawą dla tej drugiej może być tragedią.


                      za te tragedię o ile będzie odpowiedzialny będzie małżonek pani zony, a nie ona. ona jest wolna, on - zajęty, ale chętny. Nie będzie ona to będzie inna z którą się będzie niewinnie bawił.

                      >
                      > Toteż nie o Nainy związek chodzi tylko o związek żony, ktora pewnie nie zniosła
                      > by Nainy w trójkącie. To, że Nainie coś odpowiada, jeszcze nie znaczy, że Naina
                      > ma prawo do takiego zachowania.


                      Ale Matyldo MA prawo, jest wolna a seks z tym panem jest legalny. Jeśli ktoś ma ograniczenia w sensie seksu z inną osobą, top ten pan, ale się nimi nie przejmuje, wiec dlaczego naina powinna?
                      >
                      >
                      > Na szczęście wyżeranie z cudzego koryta nie jest regułą. Tych, dla których czło
                      > wiek zajęty nie posiada płci, takie zachowanie ma prawo i razić i oburzać.


                      Może sobie oburzać, fakty sa faktami. Wiekszosc ludzi ma inaczej Matyldo.

                      >
                      > Dajże spokój z tym niezobowiązującym seksem. Nikt normalny nie będzie sie seksi
                      > ł z zajętym człowiekiem.


                      hmmm zatem pewnie obie znamy mnóstwo anormalnych ludzi smile

                      Chyba tylko taki, kto nie ma szacunku do samego siebie

                      Naprawdę? Matyldo, pisałyśmy już kiedyś o tym i znasz moje zdanie. Bedąc z kimś w związku oferuje wierność i bezwglednie jej wymagam. Nie miałam sytuacji bycia z kimś w niezobowiązującej relacji seksualnej, ale nie uważam, ze ktoś taki nie ma szacunku dla siebie. To raczej osoba zdradzajaca kogoś nie ma do tego kogos szacunku.
                      kiedyś zrezygnowałam z możliwości bycia w łóżku z facetem, który mnie fascynował, bo on był zajęty (ja formalnie też, ale nie miało to dla mnie krzty znaczenia, bo ten związek, jako związek nie istniał). Jak pisałam, zrezygnowałam, bo nie chciałam mieć kłopotów, a nie z wielkiej szlachetności. Zwyczajnie nie chciałabym jakichś jazd, płaczów, cyrków ze strony zony itd. Po co mi taki kłopot? Ale nie, nie mam poczucia, ze powinnam dbac o interesy całego swiata. Dbam o swoje i stąd relacja z zajętymi facetami, poza koleżeństwem czy przyjaźnią nigdy mnie nie interesowała.

                      >
                      > Nie wiem dlaczego hipokryci. Dla mnie to takie samo barachło.


                      Ale dziwnie piszesz o pani, a o panu "ze też nie jest bez winy" - to on jest wobec zony głownie winnym, a nie "nie bez winy" nie uważasz?
                      >
                      > To wcale nie zwalnia od myślenia.

                      Ale nie obliguje do przejmowania się całym swiatem, w tym nieznajomymi osobami smile

                      >
                      > Jak to nie próbuje zepsuć, skoro już psuje?


                      ty się chyba nie słyszysz? Zepsute już cos jest! Najpewniej związek, przyczyny mogą być różne. kto popsuł, czy popsuł czy też pan jest jaki jest - nie wiemy. Faktem jest, ze to on szuka sobie odskoczni seksualnej bedac w związku, wiec kto tu coś psuje?smile
                      >
                      > Jedno warte drugiego a oboje razem niewiele.

                      chyba przesadzasz. Wg mnie jeśli ktoś zaciągnął zobowiązania, to on odpowiada za ich wypełnianie, a nie inni. Jeśli zobowiązaniem jest wierność, to działa tak samo.
                      To jest z grubsza tak, jak dwóch facetów idzie sobie na piwo. Jeden jest wolny, albo uzyskał "pozwolenie" pójścia od zony/partnerki, a drugi nie i jeszcze go napominała, żeby nie pił. Piją obaj, ale tylko jeden postępuje niewłaściwe wobec osoby, której coś obiecał.
                      >
                      >
                      > smile Znowu wyciągnęłaś wniosek?

                      sorry wcześniej pisałaś głownie o pani, a pan, ze "też nie bez winy" - teraz twierdzisz, ze oceniasz obije tak samo, ale zważ, ze nadal to pan kogos zdradza, pani - nie.
                      • matylda1001 Re: Matyldo, a mozesz mi powiedziec obiektywnie 31.10.13, 01:30
                        kora3 napisała:

                        >sorry wcześniej pisałaś głownie o pani, a pan, ze "też nie bez winy" - teraz twierdzisz, ze oceniasz obije tak samo, ale zważ, ze nadal to pan kogos zdradza, pani - nie. <

                        Pisałam o pani, bo wydawało mi się, że to oczywiste, iż wina pana jest poza wszelką dyskusją. jak równiez oczywistym jest to, że "nie bez winy" znaczy "winien". Oboje są winni jednakowo. Przekładając to na kodeks karny - współudział w przestępstwie jest przestępstwem. Postępowanie pana nie może byc dla postępowania pani żadnym usprawiedliwieniem.

                        > Ale Matyldo MA prawo, jest wolna a seks z tym panem jest legalny. Jeśli ktoś ma
                        ograniczenia w sensie seksu z inną osobą, top ten pan, ale się nimi nie przejm
                        uje, wiec dlaczego naina powinna? <

                        Taki sam legalny jak wyjęcie pieniędzy z cudzego portfela wink Ograniczenia mają oboje. Pan dlatego, że nie jest wolny, a pani dlatego, że pan nie jest wolny. Nie zaczniemy chyba kraść tylko dlatego, że na świecie jest tylu złodziei?

                        >Może sobie oburzać, fakty sa faktami. Wiekszosc ludzi ma inaczej Matyldo. <

                        Wielka szkoda...

                        Koro, nie przekonasz mnie o niewinności żadnej kochanki, za dużo już w życiu widziałam. Zawsze chodziło o zdobycie faceta dla siebie i najczęściej sie udawało. Jeśli chodzi o niewierne żony i ich kochanków, to bywa trochę inaczej. Zdradzająca kobieta przeważnie nie odchodzi od męża. No, chyba, że coś się wyda, ale wtedy, to najczęściej mąż wyrzuca niewierną na usmiechniętą buzię.
                        • kora3 Re: Matyldo, a mozesz mi powiedziec obiektywnie 31.10.13, 09:34
                          matylda1001 napisała:
                          Postępowanie pana nie może byc dla postępowania
                          > pani żadnym usprawiedliwieniem.


                          seks poza wyjątkami wcale nie jest przestępstwem, a pani nie musi szukać usprawiedliwieniasmile
                          >
                          > Taki sam legalny jak wyjęcie pieniędzy z cudzego portfela wink

                          Widzisz Matyldo, człowiek, nawet zajęty nie jest przedmiotem i nie może być w tym znaczeniu "cudzy", jak portfel. Człowiek ma swoją wole i pomimo złożenia jakichś obietnic rozporządza swoim ciałem w zakresie seksualności. Wiec porównaniedo kradzieży w stosunku do człowieka jest kuriozalne...

                          Ograniczenia mają
                          > oboje. Pan dlatego, że nie jest wolny, a pani dlatego, że pan nie jest wolny. N
                          > ie zaczniemy chyba kraść tylko dlatego, że na świecie jest tylu złodziei?


                          Powtarzam Matyldo, do kradzieży moznaby porównać w sensie istoty czynu np. gwałt - ergo gwałcona osoba nie może w danej chwili rozporządzać swoim ciałem, tak jak okradany mieniem. W żadnym razie nie można jednak porównać do kradzieży sytuacji, kiedy ktoś sam daje komuś swe pieniądze, albo swoje ciało. Człowieka nie można mieć na własność i traktować jak przedmiot. To on wybiera

                          > Wielka szkoda...
                          Może, ale tak jest od zarania swiata smile
                          >
                          > Koro, nie przekonasz mnie o niewinności żadnej kochanki, za dużo już w życiu wi
                          > działam.


                          A Ty mnie, ze człowiek jest przedmiotem Matyldo - za dużo w życiu przeszłam smile
                          . Zdradz
                          > ająca kobieta przeważnie nie odchodzi od męża. No, chyba, że coś się wyda, ale
                          > wtedy, to najczęściej mąż wyrzuca niewierną na usmiechniętą buzię.


                          Matyldo posługujesz się stereotypami. W zyciu sytuacje są b. różne, a ich finał, czy ciąg dalszy zależy od bardzo wielu czynników. Nie ma jakichś sztywnych reguł, ze zawsze jest tak, albo siak.
                          I nie sadź kochana, ze nie widziałam sytuacji, kiedy to kobieta walczyła o zdobycie zajętego mężczyzny i go zdobywała. Owszem, widziałam, ogólnie - nie pochwalam, ogólnie - mnie by się nie chciałosmile, ale jestem w stanie też pojąc, ze ktoś się może tak zakochać, ze nie umie odpuścić. Niemniej, gdyby ten zajęty facet takiej kobiety nie chciał, to nic by nie wskórała, prawda? I tu leży sedno- facet to człowiek, człowiek to nie przedmiot, że jest czyjś, a ktoś inny sobie bierze (to samo dotyczy babek rzecz jasna).
                          Człowiek poza sytuacjami przestępstwa decyduje o swoim ciele, o tym z kim i dlaczego chce się kochać, czy też o tym z kim chce być.

                          Jeśli chodzi o opisywaną sytuację, ja wierzę, ze chodziło o seks, bo widziałam w zyciu z b. bliska kilka takich relacji (nie akt seksualny widziałam, tylko relacjęsmile), kiedy to właśnie szło o seks. Ludzie się umawiali, zjadali razem kolację (albo nie), wypijali drinka (czy tam cos innego), kochali się i "do następnego razu". Nikt nikomu nie płacił, ani nikt się nie czuł wykorzystywany, a co b. ważne osoby płci żeńskiej, które w takim układzie były nie czuły też zazdrości o takiego partnera, ani nie chciały znaleźć się w jego życiu w charakterze innym, niż były.
                          w przypadku gościa od Nainy - no prawdę mówiąc, o cóż tu kruszyć kopię i cóz tu "zdobywac". Facet się jawi jakos nieciekawie, poza tym, ze zostawia po sobie nieporządek i nie umie się rewanzowac, czy tym bardziej kupic jakiegoś prezentu kobiecie, czy kwiatów, to jeszcze w dodatku to jakiś golec musi być, bo pcha się do niej, zamiast wynająć na ten seks pokój w hotelu, albo jakieś małe mieszkanko. Kobiety zwykle sadza, ze ich misio to strasznie łakomy kąsek dla innych. smile Czasem też nie biorą pod uwagę, że taki misio to pewnie by chciał być kąskiem, ale niestety - nie ta liga. smile
          • kol.3 Re: maniery.. 19.10.13, 18:20
            Nie, nie wywołałaś oburzenia, tylko sama nie wiesz czego chcesz. Ustaliłaś sobie z panem układ tylko seks, raz lub dwa razy w tygodniu. Pan przychodzi na seks, załatwia sprawę i wychodzi. Ale Ty byś chciała romantycznych, ciepłych gestów. Romantyzmu nie ma trochę na Twoje własne życzenie. Jesteś tak traktowana, ponieważ tak sobie to zorganizowałaś i tak jak na to pozwalasz.
            Problemu zużycia wody w związku z myciem przed nie chce mi się nawet komentować.
            • kora3 Kol trochę odwracasz kota ogonem 26.10.13, 07:44
              sorry, ale takie mam wrazenie.
              sama najpierw (chyba Ty, jeśli nie, z góry przepraszam) napisałaś, ze autorka wątku "pracuje społecznie". Czyli wg Ciebie powinna za seks pobierać kasę, czy przyjmować prezenty?

              Teraz wyjaśniasz swoją postawę inaczej, ale jakos mnie nie przekonałas...

              Po pierwsze: naprawdę trudno podjąć kogoś, nawet kogoś kto przychodzi w charakterze interesanta do nas na dłużej niż czas podpisania listonoszowi przyjęcia przesyłki, nie proponując mu czegoś do picia, czy nie częstując bodaj herbatnikami. Oczywista, da się smile, ale nie jest to zbyt kulturalnie. Naturalnym jest zatem, ze watkodawczyni podejmuje pana kawą/herbatą/ drinkiem ciasteczkami itd. Gdyby pan przychodził towarzysko bez podtekstu seksualnego, sądze, ze byłoby tak samo. Gdyby na miejscu pana był zwyczajny kolega, sąsiad, kolezanka, sąsiadka, znajoma - także.
              W sytuacji, kiedy składa się komuś także niezobowiązujące wizyty często, systematycznie wypada się jakoś zrewanżować: czekoladki, dobra kawa, wino (czy inny trunek), ciasto.
              I nawet nie o to chodzi, że to ma być ciepły gest, jak sugerujesz, oczekiwany przez autorkę wątku, a zwyczajna przyzwoitośc.
              Mam taką koleżankę, która często u mnie bywa, a ja u niej raz na ruski rok. Po prostu u niej mieszka sędziwy rodzic, który potrzebuje spokoju i wizyty jej, czy jej meza znajomych przy niezbyt wielkim metrażu mieszkania nie są wskazane.
              Akceptuje to jak najbardziej. Kiedy kolezanka do mnie przychodzi zawsze może liczyć na kawe, herbatę, drinka, piwko, ciasteczko. Nie wyliczam tego i nie czyni to nijakiego uszczerbku na mym budżecie. Kolezanka o tym wie. Ale pomimo to co któryś raz przynosi z sobą coś: paczkę dobrej kawy, ciasto (którego ja nie jadam, ale jada mój partner), serek jakiś do piwka, wspomniane piwko, wino. Uwaza, ze tak wypada i ma racje, choć ja tego nie oczekuję bynajmniej, a ciepłe gesty ze strony koleżanki mają dla mnie wymiar czysto duchowy i intelektualnysmile, a nie materialny, a żadba seksualna relacja nas nie łączy.

              po drugie: mnie istotnie rozwaliło to, że wątkodawczyni jest zaskoczona tym, iż pan chce się myć przed seksem i po nim i wspomniała o zużyciu wody. Jednakowoz po zastanowieniu się stwierdziłam, ze nie można patrzeć na wszystko przez swój pryzmat. Być może jest ona w takiej sytuacji materialnej, w której to dodatkowe zużycie wody ma znaczenie Kol.sad
              Oczywiście, trudno oczekiwać, ze w związku z tym ktoś się będzie chciał kochac nieświeży, ale chodzi o sam fakt.

              Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jak odmiennej sytuacji od naszej może się ktoś znajdować. Sama tego doświadczyłam ostatnio i dałam plame sad jednak to już temat na inny wątek
              • kornel-1 Re: Kol trochę odwracasz kota ogonem 28.10.13, 22:49
                Z Twoimi uwagami co do równych korzyści kobiety i mężczyzny z (niezobowiązującego) seksu się zgadzam (slowa o bezwolnym narzędziu do zaspokajania rozwalają), ale chciałbym tu się odnieść do równego traktowania się w aspekcie pozaseksualnym

                kora3 napisała [o koleżance]:
                " Nie wyliczam tego i nie czyni to nijakiego uszczerbku na mym budżecie. Kolezanka o tym wie. Ale pomimo to co któryś raz przynosi z sobą coś: paczkę dobrej kawy, ciasto (którego ja nie jad
                > am, ale jada mój partner), serek jakiś do piwka, wspomniane piwko, wino. Uwaza, ze tak wypada i ma racje, choć ja tego nie oczekuję bynajmniej, a ciepłe gesty ze strony koleżanki mają dla mnie wymiar czysto duchowy i intelektualny:"


                To przykład akceptowalnej nierównowagi. Nierównowagi w sensie finansowym. Ale jak widać - nie jest istotna symetria wyłącznie finansowa, ale suma korzyści: w jakiś tam sposób do przyniesionych kaw i serków doliczasz emocjonalne wartości ("ciepłe gesty") i sumuje się to do stanu ogólnej równowagi z Twoimi inwestycjami w znajomosc. A to pociaga za soba deklaracje akceptacji ("Akceptuje to jak najbardziej.").

                Dość popularna sytuacja to taka, gdy mężczyzna w relacji z kobieta inwestuje znacznie wiecej niz ona (prezenty, zaproszenia, itd.). I nie mowie tu o "ukladzie" tylko o powszechnej praktyce wink Zastanawiajace, ze mezczyzni nie protestuja, prawda?
                Najwyrazniej mezczyzna - tak jak Ty - "sumuje korzysci" i wychodzi mu na to, ze taka relacja jest akceptowalna.

                Mysle, ze wszyscy sie zgodzimy, ze to "sumowanie korzysci" jest absolutnie subiektywne. Czyli dana relacja bedzie odbierana jako mozliwa do akceptacji lub nie (w sensie wspomnianej rownowagi).

                A skoro tak, to mozna przyjac, ze pan z watku rowniez po swojemu "posumowal". Jestem sklonny zaryzykowac teze, ze mu na tych ciasteczkach od watkodawczyni az tak nie zalezalo. Inaczej mowiac, ich wartosc przy sumowaniu byla dla niego niemal zerowa.

                Watkodawczyni inaczej sumowala, doszla wiec do wniosku, ze relacja jest "nieoplacalna". Skutek znany.

                Kornel
                Sorry za brak polskich ogonkow.
                • matylda1001 Re: Kol trochę odwracasz kota ogonem 28.10.13, 23:37
                  kornel-1 napisał:

                  > (slowa o bezwolnym narzędziu do zaspokajania rozwalają), <

                  No proszę... Następny, któremu wszystko kojarzy się z seksem smile
                  • kornel-1 Re: Kol trochę odwracasz kota ogonem 29.10.13, 00:18
                    matylda1001 napisała:
                    > No proszę... Następny, któremu wszystko kojarzy się z seksem smile

                    Ale nie!
                    Na przykład Matylda kojarzy mi się z Matką Teresą wink

                    k.
                  • kora3 Matyldo, a z czym nalezało skojarzyć zdanie 30.10.13, 17:01
                    ze autorka jest bezwolnym narzedziec do zaspokajania potrzeb fizjologicznych pana? Chodziło o potrzebe z jego strony napicia się herbaty, zjedzenia ciastek, czy umycia się?smile
                    • matylda1001 Re: Matyldo, a z czym nalezało skojarzyć zdanie 30.10.13, 23:56
                      kora3 napisała:

                      > ze autorka jest bezwolnym narzedziec do zaspokajania potrzeb fizjologicznych pana? Chodziło o potrzebe z jego strony napicia się herbaty, zjedzenia ciastek, czy umycia się?smile <

                      Zdaje się, że ten pan nie ma potrzeby picia herbaty ani jedzenia ciastek. Przychodzi żeby zaspokoić potrzebę fizjologiczną - poseksić w sensie czysto fizycznym, jak do publicznej toalety, żeby zrobić siusiu. Potrzeba umycia się? Widocznie to taki typ, który i po wyjściu z toalety myje rece. Higieniczny taki i robi to wyłącznie dla własnego komfortu. Naina i jej potrzeby zupełnie nie mają znaczenia. Dlatego jest narzędziem do zaspokajania potrzeb fizjologicznych. A dlaczego bezwolnym? bo godziła się na taką rolę. Teraz już podobno nie, i bardzo dobrze.
                      • kora3 Re: Matyldo, a z czym nalezało skojarzyć zdanie 31.10.13, 00:20
                        matylda1001 napisała:
                        >
                        > Zdaje się, że ten pan nie ma potrzeby picia herbaty ani jedzenia ciastek.


                        to niech nie pija tejze i nie je ciastek, a w łazience po sobie sprząta, osmile
                        Przyc
                        > hodzi żeby zaspokoić potrzebę fizjologiczną - poseksić w sensie czysto fizyczny
                        > m, jak do publicznej toalety, żeby zrobić siusiu.


                        no i ok, co w tym złego? Przecież o taki właśnie układ chodziło Nainie, byle nie musiała do tego interesu dokladac i sprzątać po kolesiu. Ona traktuje go dokładnie tak samo, jako xródło zaspokojenia seksualnego, tylko przy tym jest kulturalna.

                        Potrzeba umycia się? Widoczni
                        > e to taki typ, który i po wyjściu z toalety myje rece. Higieniczny taki i robi
                        > to wyłącznie dla własnego komfortu


                        W tym także nie ma nic złego, ja również preferuję mycie się przed i po seksie i wymagam tego także od parntera seksualnego DLA WŁASNEGO KOMfortu, bo niby dla czyjego?


                        . Naina i jej potrzeby zupełnie nie mają znac
                        > zenia.


                        Nie wiemy, czy dla pana nie mają znaczenia jej potrzeby seksualne, natomiast nie liczyl się z jej komfortem poza seksualnym, wiec poszedł na drzewo, w czym jest problem?


                        Dlatego jest narzędziem do zaspokajania potrzeb fizjologicznych. A dlacz
                        > ego bezwolnym? bo godziła się na taką rolę. Teraz już podobno nie, i bardzo dob
                        > rze.


                        Alez jej chodziło także tylko i wyłącznie o zaspokojenie SWOICH potrzeb seksualnych z tym panem (nie emocjonalnych, czy społecznych). wiec pan był tak samo narzędziem, jak ona. rzecz w tym, że pan jest niekulturalny, a ona do interesu dokładała, a tego w "umowie" nie było
                        • matylda1001 Re: Matyldo, a z czym nalezało skojarzyć zdanie 31.10.13, 01:05
                          kora3 napisała:

                          >> no i ok, co w tym złego? Przecież o taki właśnie układ chodziło Nainie<

                          Akurat w to nie wierzę smile Może gdyby sama też była zajęta, ale tak? W takich układach chodzi przeważnie o zdobycie faceta. Ten okazał się wyjątkowo mało pojętny, więc Naina zaryzykowała przedstawienie warunków, a gdy już zapoznał sie z warunkami to prysnął smile To bardzo niewygodne dla faceta, gdy "dmuchana lala" zaczyna mieć wymagania. Oj, głupie te cichodajki, głupie i naiwne.

                          > Alez jej chodziło także tylko i wyłącznie o zaspokojenie SWOICH potrzeb seksualnych z tym panem<

                          Wybacz, ale nie wierzę. Nie ma chyba na świecie takich idiotek.
                          • kora3 Matyldo Twoje p[oglądy są ...powalające 31.10.13, 09:12
                            stereotypem, naprawdę ...

                            matylda1001 napisała:

                            > Akurat w to nie wierzę smile

                            Matyldo, ale to akurat nie jest kwestia wiary smile

                            Może gdyby sama też była zajęta, ale tak? W takich uk
                            > ładach chodzi przeważnie o zdobycie faceta.


                            O Boże kochany, Mati. Ty naprawdę nie spotkałaś się w życiu z sytuacją, kiedy ktoś nie ejst zainteresowany związkiem? Nigdy?
                            Bo ja owszem i sama miałam taki okres w życiu - że po prostu z założenia chciałam sobie odpocząć od wchodzenia w powazniejsze relacje z facetami.
                            Objawiało się to tym, że chętnie flirtowałam, umówiłam się na kawę, drinka, jakąś imprezę, ale BEZ ZOBOWIĄZAŃ i z kim miałam ochotę. nie myślałam o "zdobywaniu" jakiegoś faceta, bo facetów wg mnie się w ogóle nie zdobywa poniekądsmile

                            Ten okazał się wyjątkowo mało pojęt
                            > ny, więc Naina zaryzykowała przedstawienie warunków, a gdy już zapoznał sie z w
                            > arunkami to prysnął smile To bardzo niewygodne dla faceta, gdy "dmuchana lala" zac
                            > zyna mieć wymagania. Oj, głupie te cichodajki, głupie i naiwne.


                            Głupie i naiwne to sa kochanki, które wierzą, ze misio wreszcie odejdzie od żony/partnerki, a także zony/partnerki dające "szanse" takiemu misiowi, jak sprawa wyjdzie na jaw.

                            >
                            > Wybacz, ale nie wierzę. Nie ma chyba na świecie takich idiotek.


                            Matyldo zakładasz, ze kobieta nie ma potrzeb seksualnych i poddaje się czynnościom seksualnym ze strony faceta, bo chce coś zdobyć, osiagnąć, kupic seksem?
                            Otóż uświadamiam Ci, ze tak nie jest.
                            • kora3 Matyldo, czy ta kobieta to wg Ciebie idiotka? 31.10.13, 09:57
                              Wyobraź sobie kobietę (ok. 40 lat) - stanu wolnego, po związku, który zakończył się z przyczyn niezależnych od obu stron (tak na serio). Pani jest samowystarczalna, ma swoje mieszkanie, pracę, nie jest bogata, ale nie jest tez biedna. I nie jest póki co zainteresowana związkiem z nikim. Ale jest towarzyska, spotyka się z wieloma osobami na tym towarzyskim gruncie. I na nim poznaje mężczyznę mniej więcej w tym samym wieku. miło się im gada, jest chemia. Lądują w łóżku.
                              Pan jest w separacji, ale jak sam podkreśla, chciałby naprawić swe relacje z żoną, pani o tym wie. Łączy ich nie tylko udany seks, ale i zwyczajna sympatia, niemniej także sporo dzieli. Pani absolutnie nie jest na ten moment zainteresowana zadnym związkiem, a docelowo na pewno nie związkiem z tym panem. Nie tylko dlatego, że pan ma żonę, a przede wszystkim nieletnie dziecko, ale także dlatego, że znacznie rózni ich status społeczny i zawodowy.
                              W otoczeniu państwo ci uchodzą za znajomych, co jest dla tego otoczenia do przyjęcia, ale raczej nie byłoby do przyjęcia, gdyby stanowili parę - właśnie z powodu tych róznic, a nie dlatego, ze pan jest formalnie żonaty (para ta poznała się, gdy pan już był w separacji z zoną).
                              Ja wspomnianą panią znam od wielu lat i WIEM, ze to jest układ właśnie tai niezobowiązujący z jej strony i to ona tak chce. Uwazasz, że jest idiotką? bo ja nie... uważam, ze wie czego chce i uczciwie stawia sprawę drugiej stronie. Zwiazku nie chce, chce fajnej relacji towarzysko-erotycznej. Dlaczego? Bo aktualnie innej nie potrzebuje!
                              Jest to osoba z gatunku b. atrakcyjnych i kiedy z tych obiektywnych przyczyn zakończył się jej długoletni związek nie brak było panów z jej ligi ze tak powiem, którzy ją kolokwialnie mówiąc podrywali. Mowa tu o panach nakierowanych na tworzenie związku, a nie relację seksualną. Pewnie ta kobieta w taką związkową relacje wejdzie, gdy będzie gotowa i pewnie właśnie z panem ze swej ligi społecznej. ale na razie nie chce, chce natomiast udanego seksu, bo to normalne. Nikogo nie wykorzystuje, ani nie krzywdzi, nie chce z panem z którym sypia wchodzić w inną relację. Jest idiotką?smile
                • kora3 Oj Kornel, cos ci ta analiza psycho nie wyszła :) 30.10.13, 15:57
                  kornel-1 napisał:
                  >
                  > To przykład akceptowalnej nierównowagi. Nierównowagi w sensie finansowym. Ale j
                  > ak widać - nie jest istotna symetria wyłącznie finansowa, ale suma korzyści: w
                  > jakiś tam sposób do przyniesionych kaw i serków doliczasz emocjonalne wartości
                  > ("ciepłe gesty") i sumuje się to do stanu ogólnej równowagi z Twoimi inwestycja
                  > mi w znajomosc. A to pociaga za soba deklaracje akceptacji ("Akceptuje to jak n
                  > ajbardziej.").


                  Kompletnie tak nie jest. To, ze przyjmuję te rzeczy wynika z 3 spraw: kolezanka czuje się niezręcznie, bo sama nie może podejmować w domu gości, koleżankę na to stać i po trzecie: szanuje jej dobre wychowanie.
                  Pani ta nie jest ode mnie ani ekstremalnie bogatsza, ani biedniejsza. Nie jest też moją najbliższą przyjaciółką, ani ja jej. Żadna z nas nie jest od siebie zależna i żadna nie otrzymuje od drugiej więcej, ani mniej ciepłych gestów (pozamatrialnych), czy pomocy (wszelkiej)
                  >
                  > Dość popularna sytuacja to taka, gdy mężczyzna w relacji z kobieta inwestuje zn
                  > acznie wiecej niz ona (prezenty, zaproszenia, itd.). I nie mowie tu o "ukladzie
                  > " tylko o powszechnej praktyce wink Zastanawiajace, ze mezczyzni nie protestuja,
                  > prawda?


                  Owszem, na tym forum było kilku "protestantów" smile wolno im. smile

                  > Najwyrazniej mezczyzna - tak jak Ty - "sumuje korzysci" i wychodzi mu na to, ze
                  > taka relacja jest akceptowalna.


                  Nadal nie rozumiesz. Dla mnie akceptowalne jest to, że kolezanka nie zaprasza mnie do swego domu. Prawde mówiąc ja nie jestem domatorką i wolę zawsze gdzieś wyjść , a nie siedzieć w domu (także cudzym) na spotkanie ze znajomymi. Jednakze układ, w którym ktoś u mnie systematycznie bywa, a mnie do siebie nie zaprasza z pewnoscią, o ile nie padłoby wiarygodne wyjaśnienie tej sytuacji, byłby dla mnie niekomfortowy. I to zupełnie abstrahując od wszelkiej materrialnoscismile
                  Wyjaśnię Ci dlaczego: otóż żyjemy w czasach, kiedy bywanie u siebie wzajemnie w domu nie jest tak powszechne, jak kiedyś. Zaproszenie do domu oznacza zacieśnienie stosunków, szczególnie, ze teraz imieniny, czy urodziny robi się często w lokalach. Jest to zbliżenie ludzi, zaproszenie do swej prywatnej bardzo strefy. Jeśli robi to jedna osoba, a druga zaproszenie przyjmuje, a nie rewanzuje się nim wygląda to na sytuację pt. "Chetnie wejdę w Twoją prywatność, skoro mnie zapraszasz, ale Tobie od mej - wara". Przyznasz, ze taka relacja może być przykra dla tego, kto zaprasza (był tu nawet kiedyś taki watek chyba). Piszac o akceptacji miałam na myśli to, ze jako normalny człowiek ROZUMIEM, ze koelzanka mnie (i w ogóle znajomych) zaprasza do tej swej prywatności rzadko, bo ma taką a nie inną sytuację rodzinną. Niemniej ZAPRASZA gdy może, a to znaczy, że relacja jest wyrównana.

                  > A skoro tak, to mozna przyjac, ze pan z watku rowniez po swojemu "posumowal". J
                  > estem sklonny zaryzykowac teze, ze mu na tych ciasteczkach od watkodawczyni az
                  > tak nie zalezalo. Inaczej mowiac, ich wartosc przy sumowaniu byla dla niego nie
                  > mal zerowa.


                  Widzisz tu nie chodzi o nic materialnego, ani nawet pozamaterialne korzyści. Nie chodzi o to, czy dla pana ciasteczka miały jakąś wartość czy to materialną (bo lubi sobie przegryźć do kawy) czy też inną. chodzi o to, że on z jakiejś przyczyny nie rewanżował się pani zaproszeniem do siebie, co wiązałoby się z goszczeniem w taki czy inny sposób jej. Powinien zatem rewanżować się w taki sposób, jak może, czyli przyniesieniem czegoś od czasu do czasu.
                  • kornel-1 Re: Oj Kornel, cos ci ta analiza psycho nie wyszł 30.10.13, 16:13
                    kora3 napisała:

                    Re: Oj Kornel, cos ci ta analiza psycho nie wyszła

                    Hm, czy mi nie wyszła? Przedstawiłaś swoją recenzję wink

                    > kornel-1 napisał:
                    > >
                    > > To przykład akceptowalnej nierównowagi.[...] A to pociaga za soba deklaracje akceptacji ("Akceptuje to jak n ajbardziej.").
                    >
                    > Kompletnie tak nie jest. To, ze przyjmuję te rzeczy wynika z 3 spraw: [...]


                    Ależja nie twierdzę, że wszyscy (lub konkretnie Ty) uświadamiają sobie te zależności emocjonalno-materialne. Poza tym, moja interpretacja sytuacji opierała się na tym, co napisałas wcześniej, a po drugie ma ogólny charakter, nie musi dotyczyć wizyt (dotyczy relacji między ludźmi).

                    > > Najwyrazniej mezczyzna - tak jak Ty - "sumuje korzysci" i wychodzi mu na
                    > to, ze taka relacja jest akceptowalna.


                    > Nadal nie rozumiesz. Dla mnie [...][/i]

                    Ups... tym razem nie pisałem o Tobie lecz o mężczyźnie.


                    > [...] Niemniej ZAPRASZA gdy może, a to znaczy, że relacja jest wyrównana.

                    Po trochu po trochu i się zgodzisz ze mną wink


                    > Widzisz tu nie chodzi o nic materialnego, ani nawet pozamaterialne korzyści.

                    Oczywiście, że chodzi smile

                    "Korzysc" to bardzo szerokie pojęcie.

                    Powinien zatem rewanżować się w taki sposób, jak może, czyli przyniesieniem czegoś od czasu do czasu.


                    He he. Rewanż jest korzyścią dla pani. To przecież proste. W relacjach międzyludzkich ludzie odnoszą korzyści lub straty. Analizują je świadomie lub sobie nie uświadamiają, czym się kierują w tych relacjach.
                    Do opisu relacji można użyć innej terminologii, ale i tak nie wyjdziemy poza korzyści materialne i niematerialne. Ja dowodzę, że istotna jest suma tych korzyści (i strat =>bilans) i że wartość tych korzyści jest subiektywna (banał).

                    Kornel
                    • kora3 Re: Oj Kornel, cos ci ta analiza psycho nie wyszł 30.10.13, 16:45
                      kornel-1 napisał:

                      >
                      > Po trochu po trochu i się zgodzisz ze mną wink

                      Kornelu, jeśli chodzi Ci o to, że w relacjach międzyludzkich oczekujemy zazwyczaj, bo nie zawsze, wzajemności i tę wzajemność nazywasz korzyścią to nawet nie po trochu mogę się z Tobą zgodzić. W większości sytuacji międzyludzkich większość z nas chce, by relacje były wyrównane. Zatem - jeśli zapraszasz kogoś do swego prywatnego zycia i ten ktoś z tego zaproszenia korzysta, to masz prawo oczekiwać, że zaprosi Cię do swej prywatności (pojecie prywatności jest tu subiektywne, ale sadze,z e wiesz o co mi chodzi). Oczywiście nie zawsze tak jest, bo to, ze zwierza mi się 20-letnia córka koleżanki ze swych rozterek miłosnych, to nie znaczy, że ja muszę/powinnam zwierzać się jej z moich smile
                      • kornel-1 Re: Oj Kornel, cos ci ta analiza psycho nie wyszł 30.10.13, 17:46
                        kora3 napisała:

                        > Zatem - jeśli zapraszasz kogoś do swe
                        > go prywatnego zycia i ten ktoś z tego zaproszenia korzysta, to masz prawo oczek
                        > iwać, że zaprosi Cię do swej prywatności


                        Tym razem ja się z Tobą zgodzę, w ogólności jest to prawda. Notabene, ciekawym, acz patologicznym, przypadkiem "wyrównywania" relacji w tym zakresie jest związek osoby duchownej [księdza] z kobietą.

                        Ale - jeśli już mówimy o tym aspekcie historii z wątku, to - biorąc pod uwagę odmienności planeterne wink - uważam, że między Mietkiem a wątkodawczynią nie było jakiejś znaczącej dysproporcji: oboje w sposób umiarkowany weszli w swoja prywatność.

                        Kornel
                        • kora3 Re: Oj Kornel, cos ci ta analiza psycho nie wyszł 30.10.13, 19:20
                          kornel-1 napisał:
                          >
                          > Tym razem ja się z Tobą zgodzę, w ogólności jest to prawda. Notabene, ciekawym,
                          > acz patologicznym, przypadkiem "wyrównywania" relacji w tym zakresie jest zwi
                          > ązek osoby duchownej [księdza] z kobietą.


                          masz rację - ciekawy przypadek to byłby do omówienia.
                          >
                          > Ale - jeśli już mówimy o tym aspekcie historii z wątku, to - biorąc pod uwagę o
                          > dmienności planeterne wink - uważam, że między Mietkiem a wątkodawczynią nie był
                          > o jakiejś znaczącej dysproporcji: oboje w sposób umiarkowany weszli w swoja pry
                          > watność.


                          Hmmm yak, jak pisałam, dla wielu ludzi zaproszenie do swego domu wiaze się z "dopuszczeniem dlo swej prywatności" dość scisle. Szcezgólnie teraz kiedy ludzie rzadko spotykają się w swoich domach (z obiektywnych na ogół przyczyn). Relacja bez wchodzenia w prywatność Nainy to byłoby w opisywanym przypadku spotykanie się na seks w hotelu.
                          • kornel-1 Re: Oj Kornel, cos ci ta analiza psycho nie wyszł 30.10.13, 19:40
                            kora3:
                            Relacja bez wchodzenia w prywatność Nainy to byłoby w opisywanym przypadku spotykanie
                            > się na seks w hotelu.

                            W sensie terytorialnym, oczywiście. Dla mnie prywatność to również to co w duszy wink A dopóki pozostajemy przy spotkaniach głównie z powodu seksu, to, jak sądzę, zaangażowanie w prywatność wzajemną - ograniczone.
                            W moim odczuciu - mieszkanie to sprawa techniczna. Aczkolwiek dostrzegam jego prywatność.

                            Hotelowe rozwiązanie byłoby prawdopodobnie odwróceniem sytuacji.

                            Mietek: "Mam kochankę, z którą spotykam się dla seksu 1-2 razy w tygodniu w hotelu. Czasem zamówię wino do pokoju. Płacę zawsze ja a jej do głowy nie przyjdzie jakoś się zrewanżować. Tylko jej seks w głowie, nawet się nie umyje przed pójściem do łóżka."


                            wink

                            Kornel
                            • kora3 Re: Oj Kornel, cos ci ta analiza psycho nie wyszł 30.10.13, 19:59
                              kornel-1 napisał:

                              > W moim odczuciu - mieszkanie to sprawa techniczna. Aczkolwiek dostrzegam jego p
                              > rywatność.


                              dla jednych techniczna, dla innych - nie.
                              >
                              > Hotelowe rozwiązanie byłoby prawdopodobnie odwróceniem sytuacji.

                              masz na myśli płacenie przez pana? Kto wie, może ustaliliby inaczej
                              >
                              > Mietek: "Mam kochankę, z którą spotykam się dla seksu 1-2 razy w tygodniu w
                              > hotelu. Czasem zamówię wino do pokoju. Płacę zawsze ja a jej do głowy nie prz
                              > yjdzie jakoś się zrewanżować. Tylko jej seks w głowie, nawet się nie umyje prze
                              > d pójściem do łóżka."
                              >

                              >
                              Ale Mietek mógłby pogadać z kochanką i dojść do konsensusu ws. płacenia np.[. czy mycia. Z opisu Nainy wynikało, ze z Mietkiem się nie dało
    • kornel-1 Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:01
      naina napisała:
      > Proszę Was o radę, co zrobić w takiej sytuacji?

      Wątek ekonomiczno-psychologiczny bez trudnych rozwiązań.

      > za każdym razem muszę prać ręczniki ręcznie i sprzątać łazienkę.
      1. Nie pierz jego ręcznika za każdym razem. Moim zdaniem ręczniki nie wymagają prania po każdym użyciu. Ale znam osobę, która po użyciu ręcznika przez gościa, wrzuca go do "brudów". Takie zachowanie ociera się o zachowanie obsesyjno-kompulsyjne lub bakteriofobię. W tym przypadku Twój facet nie jest obcą osobą więc możesz prać jego ręcznik z częstotliwością 1/7 lub 2/7 częstotliwości, z jaką Ty pierzesz swoje ręczniki.
      2. Co do zachlapanej łazienki i nieumytej wanny. Należy rozważyć czynnik czasu i odpowiedzieć sobie, co jest ważniejsze: łazienka czy seks. Namiętni kochankowie zdzierają ciuchy z siebie jeszcze w przedpokoju. Kulturalni kochankowie nie zaczną niczego zanim nie posprzątają mieszkania i nie złożą sobie pokłonu (por. 礼儀 w judo). Jeśli bardziej istotna jest suchość łazienki i czystość wanny od przyjemności seksu a myśl o bałaganie w łazience ujemnie wpływa na wasze, ehm, stosunki, zawróć go do łazienki i poproś, by posprzątał za sobą.
      Pomysłem sprzyjającym partnerstwu może być propozycja wspólnego sprzątania przed seksem ("Mietek, ty czyść wannę a ja wytrę podłogę").
      W razie odmowy, zacznij sama starannie to robić. Przedłużająca się deprywacja od seksu może sprawić, że partner się zreflektuje.

      > Czuję się jak pokojówka w hotelu.
      1. Role playing może sprawić dużo przyjemności w seksie. Myślałaś o założeniu fartuszka?
      2. Jeśli chodzi o obsługę partnera w postaci robienia herbaty, to - stając na stanowisku że nie jest on gościem a partnerem (paradomownikiem) możesz zaproponować mu samoobsługę ("Mietek, kawa niebieskim pudelku!").
      3. Co do dokarmiania partnera, to widzę tu problem ekonomiczny. Mietek potrafi zjeść do 9 ciastek miesięcznie! Jeśli nie rekompensuje Ci wydatków przy okazji np. zaproszenia na obiad, to możesz zmienić mu dietę. Zainwestuj w orzechy włoskie (niełuskane), jest sezon!, i ładnie podaj na tacy wraz z dziadkiem do orzechów ("Mietku, orzechy są zdrowe i pożywne, częstuj się!")

      > Raz naszykowałam ręcznik to powiedział,że jest za mały
      Prawdopodobnie był za mały.

      Po zwróceniu uwagi, że wolałabym żeby już przychodził przygotowany bardzo się obruszył.
      W sensie: umyty? Obruszenie uzasadnione.

      przyniósł mi wtedy czekoladki,ale jak otworzyłam pudełko to zaraz pierwszy się poczęstował i jadł tak bez pardonu smile

      Ja zawsze czekoladki od gości wynoszę od razu do kuchni i chowam w szafce. Skoro tym razem ciastka nie było...? ROTFL.

      Powiedział, że jestem "małostkowa" a ja uważam,że jestem po prostu wrażliwa na brak manier wink

      To dobrze, że zwerbalizował się konflikt. Źle, gdy partnerzy tłumią emocje i skrywają oceny.

      Zrób bilans ekonomiczno-psychologiczny. Oceń wydatki na wodę, prąd i ciastka, robociznę przy parzeniu kawy, oceń korzyści z darmowego seksu i podejmij decyzję, co dalej.


      Kornel
      • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:17
        Widzisz Kornelu-dziewczyny maja lduzo epiej w tej dziedzinie..Latwiej nie tylko o darmowy seks ale jeszcze o bonusy gratisy typu drinki w klubie, a nawet kolacja.,no nawet niech to bedzie zamowiona pizza.Tym bardziej ze dziewczyna dysponuje chata i odpada wydatek na motelik czy hotelik.
        Zycie nie jest sprawiedliwe.
        Ty bardziej nie rozumiem Watkodawczyni.Nawet gdyby byl to narzeczony zaniepokoilby mnie brak wewnetrznej potrzeby rewanzu(bo sprawa sprzatania to to problem powszechny zauwazylam ze faceci to albo abnegaci albo pedanci).Nie lubie ludzi ktorzy nie czuja potrzeby odwzajemniania i nie chodzi mi wcale o to czym sie odwzajemnia.
        W tym wypadku facet pasozytuje i ta sytuacja jest znoszona przy braku uczuciowego zaangazowania i duzych mozliwosci pozyskania o wiele lepszego ukladu.
        • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:24
          znamy się krótko, nie tkwię na siłę w tym ani dla wygody. Napisałam na początku,że biorę pod uwagę,że długo już nie będziemy się spotykać.
          Dlatego zanim cokolwiek zdecyduję chciałam poznać Waszą opinię.
          Tyle.
          • nm.buba011 Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:56
            naina napisała:

            > znamy się krótko, nie tkwię na siłę w tym ani dla wygody. Napisałam na początku
            > ,że biorę pod uwagę,że długo już nie będziemy się spotykać.
            > Dlatego zanim cokolwiek zdecyduję chciałam poznać Waszą opinię.
            > Tyle.


            - co do s-v, bo to właśnie owe forum.

            Abstrahując od instytucji kochanka, on także jest gościem, podobnie, jak kolega, przyjaciółka.

            Gościowi, nie przystoi przychodząc na wizytę, zaczynać jej od korzystania z łazienki, czy gorzej z toalety. Ręce może umyć tylko wtedy, jeżeli do filiżanki dostanie coś do przegryzienia.
            Zrobić siusiu, to tylko wtedy, gdy gospodarz go zatrzymuje i owa potrzeba jest uzasadniona upływem czasu, cyklem fizjologicznym.

            Przeciętny mężczyzna, nie pretendujący nawet do określenia go dżentelmena, jako dbający o siebie, posiada karnety na pływalnie i czy siłownie. Tam są dostępne jacuzzi, sauna i... prysznice.
            W bagażniku wozi ręcznik, klapki basenowe,

            https://static2.wpolityce.pl/site_media/pictures/2011/06/04/vczxg.jpg

            dezodorant i inne.

            Delikatny gość zachowuje pewne skrępowanie i słów, o ile zostaną wypowiedziane przez gospodarza - 'czuj się, jak u siebie w domu' nie bierze dosłownie, ale jako pewną konwencję kurtuazji.
            Tu wracamy do punktu wyjścia.



            ***********************************************
            www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
            so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
            • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 12:11
              A to trafna uwaga. Jesli mamy spojrzec na te osobe z punktu widzenia SV, to nalezy sklasyfikowac ja jako goscia wlasnie. A goscie nie zaczynaja wizyty od robienia jesieni sredniowiecza w lazience gospodarza.
              • kornel-1 Jesień średniowiecza - OT 19.10.13, 12:39
                baba67 napisała:
                > A goscie nie zaczynaja wizyty od robienia jesieni sredniowiecza w lazience gospodarza.

                Ponieważ lubię się uczyć nowych rzeczy, zapytam Cię o użycie sformułowania "jesień średniowiecza" w tym kontekście. Do tej pory znałem tylko obraz, oraz jako wyrażenie slangowe [2,3] w znaczeniu mocno zbić. Domyślam się, że tu użyto związku frazeologicznego w znaczeniu nabałaganić, ale nie wiem, czy to indywidualna twórczość, czy lokalny uzus.

                [1] Jesień średniowiecza - panorama kulturowa
                [2] jesień średniowiecza = mocno zbić
                [3] jesień średniowiecza = mocno zbić

                Kornel
                • baba67 Re: Jesień średniowiecza - OT 19.10.13, 12:41
                  Piekna ksiazka swoja droga. jeslimozna zrobic komus w doopy jesien sredniowiecza to dlaczego nie zrobic tego lazienki.
                  • kornel-1 Re: Jesień średniowiecza - OT 19.10.13, 12:44
                    Aaa! Czyli jednak twórczość własna, licencia poetica.
                    Plus dla Ciebie.

                    k.
                    • kol.3 Re: Jesień średniowiecza - OT 19.10.13, 22:04
                      Licentia, gwoli ścisłości.
                • babunia_wygodka Re: Jesień średniowiecza - OT 22.10.13, 23:34
                  kornel-1 napisał:

                  > baba67 napisała:
                  > > A goscie nie zaczynaja wizyty od robienia jesieni sredniowiecza w lazi
                  > ence gospodarza.

                  >
                  > Ponieważ lubię się uczyć nowych rzeczy, zapytam Cię o użycie sformułowania "jes
                  > ień średniowiecza" w tym kontekście. Do tej pory znałem tylko obraz, oraz jako wyrażeni
                  > e slangowe [2,3] w znaczeniu mocno zbić. Domyślam się, że tu użyto związku fraz
                  > eologicznego w znaczeniu nabałaganić, ale nie wiem, czy to indywidualna twórczo
                  > ść, czy lokalny uzus.

                  Pulp Fiction.
                  • baba67 Re: Jesień średniowiecza - OT 23.10.13, 11:16
                    Hehe, tez lubie ten film.
                    Poniewaz ucze jezyka jestem uczulona na idiomy, zwroty i wyrazenia i nieustannie odkrywam ich sekretne zycie, jak sobie zyja i ewoluuja rozne powiedzonka.
            • kk345 Re: maniery kochanka 19.10.13, 21:04
              > Gościowi, nie przystoi przychodząc na wizytę, zaczynać jej od korzystania z łaz
              > ienki, czy gorzej z toalety. Ręce może umyć tylko wtedy, jeżeli do filiżanki do
              > stanie coś do przegryzienia.

              Tylko, czy gościowi wypada tak od drzwi uprawiać seks bez zobowiązań z gospodynią? Co na to poradniki s-v?
              • nm.buba011 Re: maniery kochanka 19.10.13, 22:58
                kk345 napisała:

                > Tylko, czy gościowi wypada tak od drzwi uprawiać seks bez zobowiązań z gospodyn
                > ią? Co na to poradniki s-v?



                - bardzo przejrzyście. S-v nie może być w konfrontacji z obowiązującym w danym kraju prawem.

                Przyzwolenie na czynności seksualne:
                - Madagaskar 21 lat,
                - u nas, nad Wisłą - 15 lat,
                - Państwo Watykan -12 lat.

                Kwestia, czy od drzwi?
                To zależy od inwencji, wyobraźni partnerów. Masa przeróżnych aranżacji i konfiguracji.

                To jednak opowiadania niezwykle fascynujące, ale na inne forum.
                Tu trzymajmy się s-v.



                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                • kk345 Re: maniery kochanka 19.10.13, 23:21
                  Prawo prawem, ale czy wypada? Bo nadal nie wiem... skoro nie wypada rąk myć, to gdzie miejsce na seks???
                  • nm.buba011 Re: maniery kochanka 19.10.13, 23:43
                    - nie wiesz, czy należy przestrzegać prawo?
                    Czy kierować się do łazienki?


                    ***********************************************
                    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                    • kk345 Re: maniery kochanka 20.10.13, 00:33
                      > - nie wiesz, czy należy przestrzegać prawo?
                      A przed czym chcesz je przestrzegać? Przed zagrożeniem?
                • matylda1001 Re: maniery kochanka 20.10.13, 01:25
                  nm.buba011 napisał:

                  > Państwo Watykan -12 lat.<

                  Masz bardzo nieaktualne informacje. Nie 12 lat lecz 18 lat (od lipca tego roku). Poza tym przed lipcem też nie było to 12 lat lecz 14. bo na mocy Traktatu Loterańskiego (1929r) Watykan przejmował zapisy prawa karnego Włoch, a we Włoszech już od dłuższego czasu wiek przyzwolenia wynosi 14 lat. Dopiero papież Benedykt 1 stycznia 2009r wydał dekret, który stanowi, że włoskie prawo karne nie musi być automatycznie przenoszone do prawa obowiązującego w Watykanie. Dlatego papież Franciszek mógł podwyższyć wiek przyzwolenia do 18 lat.
                  • nm.buba011 Re: maniery kochanka 20.10.13, 14:52
                    matylda1001 napisała:

                    > Poza tym przed lipcem też nie było to 12 lat lecz 14.

                    Dzięki za korektę.
                    Było jednak 12.

                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14580582,W_Watykanie_seks_z_12_latkami_juz_nielegalny.html
                    W Watykanie nie można już legalnie uprawiać seksu z 12-latkami. Wprowadzona restrukturyzacja kodeksu karnego obowiązującego na terenie Stolicy Apostolskiej podnosi wiek przyzwolenia na czynności seksualne do 18 lat. Zmiany zainicjował papież Franciszek.
                    Zlikwidowany anachronizm prawny miał swoje źródła końcu lat 20. XX wieku, kiedy Watykan i państwo włoskie podpisali Traktaty Laterańskie. Stolica Apostolska przyjęła wtedy kodeks karny obowiązujący we Włoszech, który uznawał seks z 12-letnią osobą za legalny, pod warunkiem wyrażenia przez nią zgody. Aż do lipca tego roku przepis nie został uaktualniony.




                    ***********************************************
                    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                    • matylda1001 Re: maniery kochanka 22.10.13, 00:49
                      nm.buba011 napisał:

                      > Dzięki za korektę. Było jednak 12.<

                      A jednak nie było 12.

                      "Watykan nie ma własnego oddzielnego kodeksu karnego. Na mocy Traktatu Laterańskiego państwo Watykan zwykle stosuje aktualne prawo krajowe Włoch oraz regionalne i lokalne przepisy Rzymu, o ile nie są sprzeczne z Kodeksem Prawa Kanonicznego i szczegółowymi regulacjami wprowadzonymi przez Papieża. Prawo Watykanu pozwala sądom włoskim na ściganie sprawców niektórych przestępstw na terenie Watykanu. Zgodnie z dekretem Benedykta XVI wchodzącym w życie 1 stycznia 2009 "Legge sulle fonti del diritto" włoskie prawo karne przestaje być automatycznie przenoszone do prawa obowiązującego w Watykanie. Włochy zmieniły wiek przyzwolenia na 14 lat przed datą powyższego dekretu, co w świetle automatycznego przyjmowania w tym czasie prawa karnego Włoch przez Watykan oznacza taką właśnie wysokość tego wieku również w Watykanie. Często spotykane twierdzenie, że wiek ten wynosi 12 lat oparte jest na fakcie iż wcześniejszy (przed zmianą) wiek przyzwolenia we Włoszech właśnie tyle wynosił."
                      pl.wikipedia.org/wiki/Wiek_przyzwolenia
                      > Aż do lipca tego roku przepis nie został uaktualniony.[/i]<

                      Musiał być, skoro Watykan jest państwem prawa smile

                • beata_ Re: maniery kochanka 20.10.13, 02:32
                  nm.buba011 napisał:

                  >> kk345 napisała:

                  >> Tylko, czy gościowi wypada tak od drzwi uprawiać seks bez zobowiązań z gospodynią?
                  >> Co na to poradniki s-v?


                  > - bardzo przejrzyście. S-v nie może być w konfrontacji z obowiązującym w danym
                  > kraju prawem.
                  >
                  > Przyzwolenie na czynności seksualne:
                  > - Madagaskar 21 lat,
                  > - u nas, nad Wisłą - 15 lat,
                  > - Państwo Watykan -12 lat.

                  A co ma piernik do wiatraka?

                  • matylda1001 Re: maniery kochanka 20.10.13, 13:48
                    beata_ napisała:

                    > A co ma piernik do wiatraka?<

                    Chyba to, że tak zaraz przy drzwiach nie można, bo najpierw trzeba poprosić gospodynię o dowód tożsamości i sprawdzić datę urodzenia wink
                    • nm.buba011 Re: maniery kochanka 20.10.13, 14:57
                      matylda1001 napisała:

                      > beata_ napisała:
                      >
                      > > A co ma piernik do wiatraka?<
                      >
                      > Chyba to, że tak zaraz przy drzwiach nie można, bo najpierw trzeba poprosić gos
                      > podynię o dowód tożsamości i sprawdzić datę urodzenia wink

                      - formalnie, tak należy rozumieć. Zgodność s-v z kk.
                      W Polsce 15, a w Państwie Kościelnym... szok.
            • velluto Re: maniery kochanka 19.10.13, 21:17
              nm.buba011 napisał:
              > Gościowi, nie przystoi przychodząc na wizytę, zaczynać jej od korzystania z łaz
              > ienki, czy gorzej z toalety. Ręce może umyć tylko wtedy, jeżeli do filiżanki do
              > stanie coś do przegryzienia.

              nie wierzę... ze wszystkich kuriozalnych porad ta jest najlepsza. Muszę przekazać koleżance, że nawyk mycia rąk po przyjściu "z zewnątrz" jest haniebnym nadużyciem w stosunku do gospodarzatongue_out

              niektórzy myją ręce nie tylko przed jedzeniem. Należy z tym walczyć?
              • nm.buba011 Re: maniery kochanka 19.10.13, 22:39
                velluto napisała:

                > nie wierzę... ze wszystkich kuriozalnych porad ta jest najlepsza. Muszę przekaz
                > ać koleżance, że nawyk mycia rąk po przyjściu "z zewnątrz" jest haniebnym naduż
                > yciem w stosunku do gospodarzatongue_out

                - manipulujesz. Myjemy oczywiście, jeżeli, co napisałem, podadzą nam coś obok kawa/herbata do... przegryzienia.

                Ręce może myć przybyły do nas lekarz, o ile będzie nas badał.
                Na pewno, nie dzielnicowy, czy komornik.

                Każdy gość może korzystać z łazienki, o ile wizyta się przedłuża, wypił podany przez gospodarza płyn. To są podstawy s-v. Trochę mnie to żenuje.

                > niektórzy myją ręce nie tylko przed jedzeniem. Należy z tym walczyć?

                - nie zaczynamy wizyty, od toalety/łazienki. Dokładnie to opisałem w jednym z poprzednich moich postów.



                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                • beata_ Bubo, nie myjesz rąk.. 20.10.13, 02:52
                  ... ze względu na s-v?

                  Może jestem ignorantką, ale zawsze po przyjściu do kogokolwiek (nawet kiedy nie spodziewam się jakiegokolwiek poczęstunku albo spodziewam się TYLKO herbaty, której nie dotykam bezpośrednio) pytam czy mogę umyć ręce.
                  Tak to jest w dzisiejszych czasach, że nikt z nas nie jest zabierany powozem czyściutki (w rękawiczkach na umytych rączkach) wprost z domu do miejsca przeznaczenia.
        • kornel-1 Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:46
          baba67 napisała:

          > Widzisz Kornelu-dziewczyny maja lduzo epiej w tej dziedzinie..Latwiej nie tylko
          > o darmowy seks ale jeszcze o bonusy gratisy typu drinki w klubie, [...]
          > Zycie nie jest sprawiedliwe.


          Mają lepiej w tym zakresie, muszą więc ponosić konsekwencję tego układu. W tym sensie życie jest sprawiedliwe.

          > W tym wypadku facet pasozytuje

          Domniemanie.
          Nie mamy wiedzy, czy Mietek nie rekompensuje wydatków Nainy w inny sposób (poza okazyjnymi czekoladkami). Notabene jej wydatki związane bezpośrednio z przyjmowaniem kochanka w mieszkaniu (mydło, cukier, itp.) szacuję na około 50 złotych miesięcznie. Czyli tyle co kolacja czy obiad... na którą mógł ją (był) zaprosić. Oczywiście, wyobrażam sobie skrajną sytuację, że Naina nigdy nie spotkała się z nim poza swoim mieszkaniem...

          Poza tym... no cóż: spójrzmy prawdzie w oczy. Rozliczenia finansowo-emocjonalne są na ogół sprawiedliwe w dobrowolnych i trwałych układach międzyludzkich. Seks można przeliczyć na pieniądze, na ciastka/serwowanie herbaty lub na pranie ręcznika.

          Kornel
          • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:51
            Pelna zgoda co do tego wytluszczonym drukiem.
            Niemniej wiemy ze facet w zaden sposob sie nie odwzajemnia. przychodzi ,nachlapie, przegryzie, popije , bzyknie i tyle go widzieli.Co do bzykania oboje korzystaja tak samo, a gdzie cala reszta?
          • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 11:55
            właśnie nie spotykamy się nigdzie poza moim mieszkaniem bo Mietek nie ma czasu żeby wyjść ze mną nawet na kawę, nie wspomnę o obiedzie czy kolacji - tu obawia się, że ktoś go zobaczy.
            czy rozumiesz już, że on kompletnie NIC nie wnosi do relacji?
            Ja nie przeliczam spotkania na PLN.
            • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 12:04
              Obawia sie go ktos zobaczy bo ma zone lub narzeczona?
              Wiesz, tak jak jestem w stanie sobie wyobrazic inne podejscie do seksu niz moje wlasne tak zdradzanie partnerki zawsze bedzie dla mnie swinstwem w ktorym i Ty sie paprzesz.
              Jesli nie ma zony a ni partnerki i wstyzi sie Twojego towarzystwa to chyba inteligentna jestes sama sobie dopowiedz co on o Tobie mysli.Wiele sie chyba od zamierzchlych czasow mej mlodosci w tym mysleniu nie zmienilo jak sie okazuje.
            • kornel-1 Re: maniery kochanka 19.10.13, 12:09
              naina napisała:

              > właśnie nie spotykamy się nigdzie poza moim mieszkaniem bo Mietek nie ma czasu
              > żeby wyjść ze mną nawet na kawę, nie wspomnę o obiedzie czy kolacji - tu obawia
              > się, że ktoś go zobaczy.


              Pierwsze spotkanie od razu w mieszkaniu? Rzadkość, ale przyjmuję do wiadomości.

              > czy rozumiesz już, że on kompletnie NIC nie wnosi do relacji?

              Wnosi. Na przykład dobry seks. Poza tym Mietek jest miłym facetem. W przeciwnym wypadku nie spotykałabyś się z nim. Skoro ze względów społecznych nie możesz liczyć na kolację w miejscu publicznym, pozostaje Ci poczekać na Gwiazdkę. Może wydatki na ciastka zrekompensowane będą drogim prezentem. Jeśli nie - trudno. Zmienisz Mietka na Franka. Życie to loteria ;-p

              > Ja nie przeliczam spotkania na PLN.

              Jak nie jak tak:
              "Jest pełno wody, nachlapane na podłodze nie wspomnę już że przyjdzie mi większy rachunek za wodę. " [podkr. - Kornel]


              Kornel
              • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 12:15
                A skad wiesz ze naina nie jest dobra w te klocki i nie jest mila osoba?
                On tez wynosi to samo a procz tego przyniesie nawet herbatnika do kawy ktora stawia gospodyni w ramach rewanzu za korzystanie prysznica.
                • kornel-1 Re: maniery kochanka 19.10.13, 12:27
                  baba67 napisała:

                  > A skad wiesz ze naina nie jest dobra w te klocki i nie jest mila osoba?

                  Nie wypowiadałem się na ten temat. Skąd Twoje domniemanie, że wiem, iż Naina "nie jest dobra w te klocki i nie jest mila osoba"? Ustosunkowałem się jedynie do stwierdzenia, że Mietek NIC nie wnosi.

                  > On tez wynosi to samo a procz tego przyniesie nawet herbatnika do kawy ktora st
                  > awia gospodyni w ramach rewanzu za korzystanie prysznica.

                  Nie do końca rozumiem tę wypowiedź.

                  Co do rewanżu - być może należy poczekać do końca roku (Gwiazdka - już się wypowiedziałem się wcześniej).

                  Dopuść myśl, że z punktu widzenia Mietka jest wszystko w porządku:
                  - dba o higienę w trosce o dobre samopoczucie obojga
                  - nie traci czasu na drobiazgi, nie jest pedantem
                  - nie zależy mu na dokarmianiu(?)

                  Kornel
                  • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 12:33
                    Mietek wnosi mniej niz nasza bohaterka.
            • salsadura Re: maniery kochanka 20.10.13, 02:15
              Dawno się tak dobrze nie bawiłam
              big_grin
      • lady-z-gaga Re: maniery kochanka 19.10.13, 12:01
        boskie big_grin
        • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 12:08
          Jesli to troll to jednak bardzo utalentowany.Osobiscie nie mam nic przeciw utalentowanym trollom.
          • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 14:19
            Kornel, miałam na myśli,że nie podliczam wizyt tak jak napisałaś(eś) wcześniej, że cukier,herbata i pranie to ok 50zł/mies. a wiem, że wiele dziewczyn tak robi i nie tylko w stos.do faceta.
            Podałam przykład z rachunkiem za wodę, bo mieszkam sama i on powinien mieć to na uwadze, że jest gościem i że nie powinien sprawiać mi dodatkowych "kłopotów".
            Myślę,że znajomość wkrótce się zakończy. Chciałabym mu dać link do tego wątku smile

            P.s nie jestem trollem

            naina
            • baba67 Re: maniery kochanka 19.10.13, 14:24
              Zaczelam miec watpliwosci. FF to nie jest jakies novum ale dawac sie traktowac jak cichodajka? Masz swoje poglady ktorych sie tu nie wstydzisz to badz konsekwentna i nie pozwalaj zeby ktos cie traktowal bez szacunku.
    • chyba.ze No cóż 19.10.13, 14:12
      Jako zbiornik na nasienie- bo tak cię traktuje- nie powinnaś niczego oczekiwać, wszak to on tobie robi przysługę. Doszedł do wniosku, że nikt cię i tak nie zechce, więc lataj radośnie ze szmatą po łazience i zamykaj okiennice jak u ciebie jest.
      Że myje się "po" to chyba nic dziwnego- żonę zbyt szanuje aby narażać ją na stresy i korzystać z jej ciała w każdej konfiguracji. Od tego są kochanki.

      Jeszcze tego nie pojęłaś?
      • naina Re: No cóż 19.10.13, 14:22
        ja jego nie traktuję jak miłość życia a takie słowa są już zbędne.
        a żony nie szanuje jeśli ją zdradza.takie jest moje zdanie.
        • chyba.ze Re: No cóż 19.10.13, 15:08
          naina napisała:

          > a żony nie szanuje jeśli ją zdradza.

          Jeszcze bardziej nie szanuje ciebie, sama widzisz że traktuje cię jak zwykłą d. dajkę, o którą zabiegać nie trza i grama atencji szkoda.
          Najważniejsze, że go "wspierasz, rozumiesz i sięgasz wyżyn intelektu" nie to co ten kocmołuch i garkotłuk.
          Dobrze się z tym czujesz?
          Miłej zabawy zatem.
          • naina Dziękuję n/t 19.10.13, 15:17

          • bene_gesserit Re: No cóż 19.10.13, 15:31
            Strasznie chamskie te twoje wypowiedzi.
            • naina Na chamstwo nie ma rady n/t 19.10.13, 15:38

              • nchyb Re: Na chamstwo nie ma rady n/t 24.10.13, 10:29
                na głupotę również...
            • chyba.ze Re: No cóż 19.10.13, 17:29
              bene_gesserit napisała:

              > Strasznie chamskie te twoje wypowiedzi.

              Nie mniej chamskie niż zachowanie autorki wątku, która świadomie i bez grama współczucia niszczy życie innej kobiety i pewnie jej dzieci- cóż to jednak za problem w odniesieniu do zwiększonych rachunków za wodę, śmierdzącego ręcznika i spłukanej toalety po "kochanku"..?

              Wybaczcie ale nie mogę obojętnie przechodzić nad taką wredotą ubieraną w białe rękawiczki sv.

              Pozdrawiam
              • naina Re: No cóż 19.10.13, 17:33
                To idź na policję.. big_grin
              • baba67 Re: No cóż 19.10.13, 17:36
                Wiesz, nie jestem fanka kochanek , niektore to wredoty ktore z braku ogarnietych chlopow na rynku wyczajaja cudzych. Niemniej to nie ten przypadek.
                Komu niszczy? Ta zona zniszczyla sobie zycie wychodzac za zalosna palancine ktora nie ma szacunku do nikogo.
                • naina The end :) 19.10.13, 17:43
                  i właśnie też go zostawiam,(! )bo już mam dość kłopotliwych odwiedzin.
                  nie chcę się tu tłumaczyć ale to jemu zależało na znajomości, ja jestem wolna a on ma rozum i ja za nikogo decyzje nie czuję się winna. Było fajnie.
                  Dziękuję za zaangażowanie, może bym to odwlekała a tak przynajmniej mam problem z głowy.

                  naina
                  • baba67 Re: The end :) 19.10.13, 17:46
                    Zycze Ci fajnego i wolnego z ktorym moze bedzie nie tylko bzykanie.
                    • naina Dzięki,może w końcu ktoś "normalny" się trafi 19.10.13, 17:52

                  • nchyb Re: The end :) 24.10.13, 10:33
                    > i właśnie też go zostawiam,(! )bo już mam dość kłopotliwych odwiedzin.
                    > nie chcę się tu tłumaczyć ale to jemu zależało na znajomości,

                    dobrze, ze go zostawiasz, w sumie to dla ciebie dobre

                    co do rozwiązania problemu, nie wierzę w taką możliwość.
                    Gdybyś powiedziała mu co czujesz i czego oczekujesz - to niezależnie od formy, panu by najprawdopodobniej przestało już zależeć na znajomości.
                    Pewnie w domu żona każe mu po sobie posprzątać, tu miał obsługę i to mu pasowało smile

                    A tak ty go rzucasz i poszukasz sobie kogoś kto po sobie sprzątnie, a może i czasem zaprosi cię do siebie, gdzie ty będziesz mogła mokry ręcznik zostawić smile
                    Powodzenia w szukaniu i udanego seksu bez zobowiązań...
              • bene_gesserit Re: No cóż 19.10.13, 20:29
                Przeraźliwie ci się miesza ocena moralna, która nie jest przedmiotem tej dyskusji, z radą nt zachowania, o którym mowa. Nic cię nie usprawiedliwia, imo.
    • mocno.zdziwiona Re: maniery kochanka 19.10.13, 17:45
      Dla mnie sytuacja jest kuriozalna. Przepraszam za dosadność, ale pan jest na tyle bliski żeby podzielić się z nim Twoim ciałem a zarazem na tyle obcy żeby nie mógł skorzystać jak człowiek z łazienki? W większości znanych mi związków jest na odwrót, stąd pewnie dysonans poznawczy smile
      A tak doraźnie to powiedz żeby przynosił sobie własny ręcznik i ciastka na "po" (lub "przed). Tyle że to już nie SV a życiowe ogarnięcie.
      • naina Re: maniery kochanka 19.10.13, 17:51
        już po ptakach, a nie chodziło o samą kąpiel tylko ogólnie...
    • annthonka Re: maniery kochanka 19.10.13, 22:13
      Facet po prostu traktuje Cie "usługowo".
      Jak idziesz do fryzjera to też nie przynosisz ze sobą ciastka ani nie sprzątasz po sobie, prawda?
      • naina setnym wpisem pozwólmy sobie zamknąć temat :) 20.10.13, 02:52

        • beata_ Nie licz na to :-) 20.10.13, 03:23
          Choć mogę się mylić...
          smile
          • naina Re: Nie licz na to :-) 20.10.13, 03:44
            Dobra to Wy się tu sobie rozmawiajcie..a ja poszukam faceta bez "ogona" smile
            • krokodil123 Re: Nie licz na to :-) 21.10.13, 15:39
              naina napisała:

              > Dobra to Wy się tu sobie rozmawiajcie..a ja poszukam faceta bez "ogona" smile

              Ale jemu będzie wolno się kąpać czy nie???

              Strasznie jestem ciekawa jak autorka miałaby układ że to ONA idzie do mieszkania faceta czy tam korzystałaby z łazienki czy nie.
              A może jakaś super sztuczka-nosimy sobie ręcznik+baniak 5-cio litrowy z wodą w plecaku i po skorzystaniu odnosimy ich do domu.
              • baba67 Re: Nie licz na to :-) 21.10.13, 20:09
                Ale tu zupelnie nie chodzilo o te wode, bardziej o sprzatanie po sobie co jest objawem szacunku dla gospodyni.Zreszta nie rozumiem dlaczego nawet i regularny facet ( w sensie wieloplaszczyznowym)nie mialby sie myc w domu przed a po tylko przezmyc to i owo(no chyba ze sie poci obficie na kwasno). To o prostytutek sie wchodzi z marszu i prysznic jest wliczony w usluge.
                • krokodil123 Re: Nie licz na to :-) 22.10.13, 09:44
                  baba67 napisała:

                  > Ale tu zupelnie nie chodzilo o te wode, bardziej o sprzatanie po sobie co jest
                  > objawem szacunku dla gospodyni"

                  Ale umówili się że facet przychodzi na bzykanko a nie na sprzątanie, coś się autorce pomyliło.
                  Sprzątać sobie on może w domu i przy żonie i dlatego właśnie gdzie indziej przychodzi na rozrywki żeby umilić sobie życia.

                  I bez jaj-jak mój facet do te klocki przychodzi do mnie to ja mu nie liczę kropli na podłodze lub wodę na liczniku. Robię coś do zjedzenia i picia żeby było przyjemnie dla nas oboje.
                  Za to on się rewanżuję wypadami do knajp i tam zamawia dla mnie różne smakołyki i mnie rozpieszcza.
                  Mi to nie przeszkadza-układ jest jasny i nikt się nie czuję skrzywdzony, a i facet wolny-żony się nie boi.

                  PS. Teraz mi przyszło do głowy. Żonaty facet zawsze się wykapie PO dlatego że nie wypada cudze zapachy nosić do domu-samobójcą nie jest!!!
                  • baba67 Re: Nie licz na to :-) 22.10.13, 10:50
                    On sie rewanzuje wypadami do knajp. Co bys o ni myslala gdyby sie nie tylko nie rewanzowal wypadami do knajp ale nawet przyschlego ciastka nie przyniosl?
                    Zreszta zostawianie po sobie w lazience balaganu jest objawem braku szacunku dla gospodyni.Moze Ty lubisz sprzatac i Ci to nie przeszkadza.
                    • naina puenta 22.10.13, 21:20
                      Właśnie, chodziło o to,że on nie rewanżował się NICZYM i już nie ważne czy kochanek czy "swój" ale odniosłam wrażenie,że to ja się exploatuję, pamiętam o mleku do kawy (której w ogóle nie piję) żeby jemu było miło, w łazience był zawsze czysty ręcznik specjalnie dla niego i nie liczyłam każdej kropli tylko już zaczęło mnie to denerwować.
                      Piszę w czasie przeszłym bo odkąd go o tym poinformowałam nie odzywa się.
                      Ostatnio słuchałam wywiad z Hanną Bakułą i powiedziała tak "mężczyźni mają jedną bardzo dobrą cechę której nie mają kobiety, a mianowicie ZAWSZE są z siebie zadowoleni"
                      Niech to będzie puenta tej dyskusji.

                      Pozdrawiam
                      naina
                      • naina Re: puenta 22.10.13, 21:21
                        oczywiście miało być -słuchałam wywiadu- żeby już nikt nie musiał poprawiać wink
                      • matylda1001 Re: puenta 22.10.13, 22:14
                        naina napisała:

                        > Piszę w czasie przeszłym bo odkąd go o tym poinformowałam nie odzywa się.<

                        No i dopiero zdążyłam napisać w innym poście smile ... przestraszył się zobowiązań...

                        >Ostatnio słuchałam wywiad z Hanną Bakułą i powiedziała tak "mężczyźni mają jedną bardzo dobrą cechę której nie mają kobiety, a mianowicie ZAWSZE są z siebie zadowoleni"<

                        A Hanna Bakuła ma taką jedną cechę, której jej nie zazdroszczę - lubi wygłaszać autorytatywne sady na temat spraw, o których (jak widać) nie ma pojęcia smile
                        • naina Re: puenta 22.10.13, 22:23
                          ale w tym przypadku ma rację.poza tym większość mężczyzn rzeczywiście jest zbyt pewnych siebie i nie zauważa swoich błędów. Kobiety są jednak bardziej krytyczne w stos.do siebie samych chociażby jeśli chodzi o wygląd.
                          Tylko najdziwniejsze jest to,że taki był chojrak,a jak zwróciłam mu uwagę to zatkało kakao smile
                          • naina Re: puenta 22.10.13, 22:37
                            Aha, i dodam,że nie podliczam nikogo za nic ale jeśli facet z którym nie wiążę żadnej przyszłości wpada z pustymi rękami na sex i mam ogarniać po nim łazienkę to mam po prostu dość i tyle.
                            Radość z "bycia razem" znika jeśli on nie da z siebie nic poza tym,że przyjechał.
                            A spotkania bez zobowiązań to bardziej określają właśnie ten brak przyszłych relacji i uważam, że to "zeschłe ciastko" smile należałoby ze sobą przynieść.
                            • annthonka Re: puenta 23.10.13, 10:11
                              Przepraszam, że powiem dosadnie, ale ten facet po prostu traktował Cię z pozycji klienta, tyle tylko, że Ty mu nie kazałaś płacić za świadczone usługi.

                              Powtórzę to, co napisałam wyżej - jeżeli przychodzisz do jakiegokolwiek zakładu usługowego typu fryzjer, kosmetyczka, itp. to też nie przynosisz ze sobą ciastek dla obsługi ani nie łapiesz potem za szczotkę, żeby pozamiatać obcięte włosy z podłogi.

                              Przykro, że dałaś się postawić w takiej pozycji, bo myślę, że nawet tego typu spotkania bez zobowiązań można załatwiać z klasą.
    • akle2 Re: maniery kochanka 30.10.13, 18:23
      Spotykaj się też u niego i bierz kąpiel w wannie. Będziecie kwita. Poważnie.
    • li_lah czystość... 04.12.13, 19:41
      -Dziwi mnie, że chcesz uprawiać seks z facetem, który się nie odświeżył,
      -Na rachunki za wodę jest sposób, możesz przyblokować zawór od prysznica i woda będzie leciała wolniej, w związku z czym mniej stracisz.
      -Ręcznika nie prałabym po każdej wizycie, daj mu ręcznik, którego tylko on będzie używał i nie będziesz się przejmować czy ręcznik zdaje się do użycia czy nie.
      -Nachlapał na podłogę? To rzeczywiście trochę głupie, powinien wytrzeć, o ile jest czym, najlepiej mieć jakiś stary ręcznik czy szmatę która tam non stop leży i niech ma okazję to zrobić.
      -Pralkę mozna kupić używaną w komisie, nawet już za 300 zł, ewentualnie przejrzyj portal gumtree albo jakiś inny.

      Dodam tak na marginesie, że wpakowałaś się w głupi układ. Mam wrażenie, że poświęcasz się dla tego seksu 2x w tyg. Bo z tonu twjej wypowiedzi tak to jakoś wyczuwam.. Ten komentarz o praniu ręczników, albo wodzie. No prosze Cie, takie są koszta tego typu "imrez"

      Ja też miałam partnera z którym spędzaliśmy miło czas i nie traktowałam tego jak związek, ale on był wspaniałym facetem, zabierał mnie na kolacje, do kina, ja np dałam mu jakiś upominek na jego urodziny.. Było miło, żadne raczej nie czuło się poszkodowane wizytami drugiego. Może i on zachowuje się trochę bez ogłady, skoro zupełnie nie dba o takie detale jak opisałaś, ale poza tym, moim zdaniem on o Ciebie nie zabiega (uważam, że kochanek powinien). mi się kochanek kojarzy z namiętnością i intrygującą relacją, a nie mechanicznym umawianiem się 2x w tygodniu na seks.Nie dziwię się, że jesteś rozdrażniona i niezadowolona smile
      Do głowy by mi nie przyszło wypominać pranie ręczników i wodę, to nieeleganckie.


      • naina Re: czystość... 05.12.13, 21:21
        Już się nie spotykamy. Nie chodziło o to,że zabraniałam mu kąpieli, po prostu chciałam żeby na spotkania przyjeżdżał już przygotowany. Nie odpowiadało mi to,że nadużywał gościnności i nie zabiegał o mnie jako o kobietę - tu masz rację. Ciągle spotykaliśmy się u mnie, z jego strony zero pomysłów, nigdzie mnie nie zabrał. Dlatego z mojej strony wielka namiętność (która była na początku z obu stron) opadła i postanowiłam to zakończyć.
        Tak to wyglądało wink
        • keram_aktsu Re: czystość... 23.12.13, 01:26
          naina napisała:

          > Już się nie spotykamy. Nie chodziło o to,że zabraniałam mu kąpieli,


          No,to przynajmniej zaoszczędzisz na wodzie.
    • truskawka2013 Re: maniery kochanka 13.12.13, 10:23
      Nie ma nic dziwnego w tym jeżeli facet idzie pod prysznic po przyjściu z pracy, czy po seksie ale jeżeli zostawiłby bałagan: nachlapane, niepodomykane żele pod prysznic, rzucony ręcznik- no ogólnie syf prosto z mostu powiedziałabym, żeby POSPRZĄTAŁ.

      Jeżeli chodzi o to, że nic nie przynosi... Na pewno do siebie dzwonicie, czy smsujecie więc prostu z mostu powiedz: W CUKIIERNI OBOK MOJEGO DOMU WIDZIAŁAM EKLERKI, KUP NAM - BĘDZIEMY MIELI DO KAWY.

      A tak naprawdę to on cię traktuje jak PROSTYTUTKĘ... Robi swoje i wychodzi. Tyle, że nie zostawia pieniędzy....
      • truskawka2013 Re: maniery kochanka 13.12.13, 10:25
        AHA... to już skończone... A tak na serio, wydaje mi się że zasługujesz na kogoś więcej niż KOCHANKA...
      • porazostatni Re: maniery kochanka 06.01.14, 14:59
        I nareszcie pod koniec wątku rozsądne komentarze zamiast wywodów cnotek. Myślę, że autorce wątku mniej chodziło o rachunki, ale o zostawianie syfu. Czy przyjście w gości i zostawienie po sobie bałaganu to jest zgodne z s v ? Z tym problemami łazienkowymi to zawsze może zasugerować, że przygotowanie u niej tuż przed i porozlewana woda obniża podniecenie. Jak mu nie pasował ręcznik, to niech przyniesie własny i zostawi. W końcu spotykali się regularnie. I dobrze, że go pogoniła. Nie stara się, to i w łóżku też pewnie egoista.
        • anula36 Re: maniery kochanka 07.01.14, 16:42
          Kochanek tez moze byc z klasa i takiego Ci zycze w nowym roku.Takim panem jakiego opisalas nie warto sobie zawracac glowy i na twoim miejscu tez bym sobie dala spokoj. Wychowywac do czystosci i dobrych manier to mozna dziecko czy malzonka z wizja wspolnych 20 lat,ale faceta z doskoku? szkoda energii.
Pełna wersja