Dodaj do ulubionych

Moralizowanie, a SV

27.10.13, 09:09
W nawiązaniu do watku o kochanku i wpisu w nim Clary, która zauwazzyla, ze jak widzi moralizowanie w XIX-wiecznym stylu to wymięka smile - no właśnie.

Czy w kontekście SV dopuszczalne jest takie moralizowanie, w zasadzie przecież nie na temat.
Autorka tamtego watku napisała, ze kochanek to kochanek (w sensie osoba do seksu, a nie facet, z którym jest w związku), bo inaczej pewnie trudno byłoby jej wyjaśnić dlaczego ktoś przychodząc do niej kapie się i przed wyjściem znów się kapiesmile Nawet b. schludne osoby z reguły potrafią "obić" wizytę nie połączoną z noclegiem u kogoś bez dwukrotnej kąpieli, czy prysznicasmile, zatem pewnie pojawiłyby się i tak pytania, dlaczegóż znajomek tak się często u niej myje.

Kobitka się nie pytała co kto sadzi o takim układzie, ale dostała "po głowie" za to, ze w takim jest. Czy odpowiadanie tego rodzaju, powiedzmy sobie wprost NIE NA TEMAT, za to zgodnie ze swymi przekonaniami jest w konwencji SV?
Moim zdaniem - nie. mam w związku z tym zapytanie: czy w realu także moralizujący pozwalają sobie na wygłaszanie swego oburzenia mniej lub bardziej zawoalowanego w takich sytuacjach, czy też nie?
Obserwuj wątek
    • kol.3 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 09:32
      Po pierwsze - należy zadać pytanie jak się ma rozbijanie małżeństwa do SV, do honorowego postępowania. Pani sypia z panem dla seksu, kalkuluje na zimno, o żadnym uczuciu nie ma tu mowy, zatem nie można np. mówić że oboje państwo stanęli wobec wielkiej miłości, które ich dopadła i która stawia pod znakiem zapytania małżeństwo pana, co by nieco usprawiedliwiało całą sytuację.

      Po drugie - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jak zwykle. Panie poszukujące i niegardzące żonatymi zawsze będą po stronie kochanki, panie w związkach - co tu mówić, raczej nie.

      Dożo tu jest trollowania, więc w sumie nie się się co za bardzo grzać.

      • kora3 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 11:22
        kol.3 napisała:

        > Po pierwsze - należy zadać pytanie jak się ma rozbijanie małżeństwa do SV, do
        > honorowego postępowania


        Wiesz, ja nie doczytałam w tamtym watku, że pan jest zajęty, acz możliwe, że to tam jest. Niezaleznie od tego wychodzę z założenia, że za małżeństwo i jego ewentualne rozbijanie odpowiedzialni są ...małżonkowie. tak samo, jak za każdy inny także nieformalny związek. Rodzi się pytanie: kto powinien dbac o SWÓJ związek?


        . Pani sypia z panem dla seksu, kalkuluje na zimno, o ż
        > adnym uczuciu nie ma tu mowy, zatem nie można np. mówić że oboje państwo stanęl
        > i wobec wielkiej miłości, które ich dopadła i która stawia pod znakiem zapytan
        > ia małżeństwo pana, co by nieco usprawiedliwiało całą sytuację.


        Ale niezobowiązujący seks nie stawia niczedgo pod znakiem zapytania, bo jest ...niezobowiązujący. smile
        Pani sypia z panem dla seksu?
        A dlaczego przepraszam sypiają z sobą wszyscy inni? Z obowiązku małżeńskiego, dla kasy, żeby mieć dzieci? Chyba wszyscy nornalnie funkcjionujący seksualnie ludzie sypiają z sobą by mieć z tego seksualną satysfakcję... No chyba, ze ktoś się poświeca, albo sprzedaje ...

        >
        > Po drugie - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jak zwykle. Panie poszu
        > kujące i niegardzące żonatymi zawsze będą po stronie kochanki, panie w związkac
        > h - co tu mówić, raczej nie.


        No widzisz, a ja jestem w związku tym samym od dobrych kilku lat, a poprzedni rozpadł się, bo pojawiła się pani w związku, który też się rozpadł. Ja pretensje o niewierność miałam do swego ekspartnera, a nie obcej kobiety. Ona go nie zmusiła, sam chciał się z nią kochać i spotykać i to ON był wobec mnie nielojalny, a nie ona.
        Panioim będącym kochankami raczej współczuję - mam na myśli te zaangażowane emocjonalnie, ale nie oceniam w żaden sposób.

        >
        • baba67 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 20:28
          No Koro, przeciez zmusila-sama pisalas ze straszyla ze jak sie nie bedzie z nia bzykal to Tobie powie...
          • kora3 Babo, tam nie szło o bzykanie 28.10.13, 09:02
            pani się zakochała. Wolno jej
            • baba67 Re: Babo, tam nie szło o bzykanie 28.10.13, 09:18
              A czy ja mowie ze nie wolno? Zakochala sie niech przeprowadza z mezem powazna rozmowe i niech sie kulturalnie rozwioda.Skoro pani jest winna rozpadowi malzenstwa to niech uczciwie wezmie to na klate.jesli ktos dziala z otwarta przylbica to zadne Twoje zeznania jej w zaden sposob nie uraza.
              Jesli ktos kombinuje, przyprawia rogi, asekuruje sie (bo ukochany moze nie gotow na powazne zobowiazania, moze ma tylko kawalerke-przypadek Wander) to mnie bliska znajomosc z taka osoba nie interesuje (nie wiem czy tak jest podalam wyimaginowana sytuacje).
              Zatem tak czy owak nie widze dylematu-albo kolezanka jest uczciwa i Twoje zeznania jej nie zaszkodza albo chcesz kryc kretaczke.
              • kora3 Re: Babo, tam nie szło o bzykanie 29.10.13, 07:35
                baba67 napisała:

                Zakochala sie niech przeprowadza z mezem powazna r
                > ozmowe i niech sie kulturalnie rozwioda.


                Ależ mnie relacja tej pani z mezem wcale nie interesowałasmile

                Skoro pani jest winna rozpadowi malzens
                > twa to niech uczciwie wezmie to na klate.jesli ktos dziala z otwarta przylbica
                > to zadne Twoje zeznania jej w zaden sposob nie uraza.


                Przecie to nie o TĘ panią idzie smile

                > Jesli ktos kombinuje, przyprawia rogi, asekuruje sie (bo ukochany moze nie goto
                > w na powazne zobowiazania, moze ma tylko kawalerke-przypadek Wander


                Jeśli chodzi o sprawę mojej kolezanki - jak najbardziej gotowy i nie ma tylko kawalerki smile

                ) to mnie bl
                > iska znajomosc z taka osoba nie interesuje (nie wiem czy tak jest podalam wyima
                > ginowana sytuacje).


                A ja się umiem znać także z ludźmi, którzy swieci nie są - proste smile

                > Zatem tak czy owak nie widze dylematu-albo kolezanka jest uczciwa i Twoje zezna
                > nia jej nie zaszkodza albo chcesz kryc kretaczke.


                Kolezanka jest uczciwa, ale nasze prawo inaczej pojmuje uczciwośc Babo, niż widzą ją przeciętni ludzie. Prawo, tak jak TY, zakłada, ze jeśli Ci cos nie pasuje, to trza się rozwieść i cześć. I ja tez tak uwaźam, tyle, ze przyjmuję, ze nie wszystkie sytuacje w życiu są takie proste,
                • baba67 Re: Babo, tam nie szło o bzykanie 29.10.13, 11:08
                  Ja nie rozumiem w czym problem.Dura ex sed lex.
                  Pani dawala na boku? Dawala. Rozklad malzenstwa z jej winy? Z jej.
                  No to jak jest uczciwa to co jej zaszkodza twoje zeznania Zreszta co Ty mozesz zeznac-po lozkiem lezalas czy co?
                  Ma zal o meza-moze i sluszny -naraza Cie na strate czasu i nerwy.Moze facet jest zlosliwy a moze ta pani nie jest taka uczciwa.
                  Ja bym nie byla zachwycona ale nie mam szans miec takich przezyc.
                  • kora3 A no widzisz Babo 30.10.13, 08:03
                    baba67 napisała:

                    > Ja nie rozumiem w czym problem.Dura ex sed lex.
                    > Pani dawala na boku? Dawala. Rozklad malzenstwa z jej winy? Z jej.


                    No właśnie prawo tak pojmuje i Ty chyba też, a żucie jest bardziej skomplikowane Babeczko.

                    Tak się bowiem składa, że owo, jak to określasz "dawanie na boku" bywa nie przyczyną wcale, a konsekwencją tego, ze w związku źle się dzieje. Zwyczajnie i po prostu ktoś potrzebuje czułości, bliskości, zainteresowania, adoracji, a od tego, z kim jest oficjalnie - nie ma tego. Bywa, ze zamiast tego ma tylko stres, krytykę, fochy itd.
                    Kto odpowiada za kryzys w związku, kto jest jemu winien? No różnie to bywa, na ogół tak, ze żadna ze stron nie jest bez winy.

                    Jasne, najprościej w takiej sytuacji zwyczajnie się z takim kims rozstać. Tylko, że w praktyce bywa to nie takie łatwe.
                    Ja osobiście (jak wiesz) usiłowałam mojego eksmałżonka wykwaterować z mieszkania dłuższy czas bezskutecznie. A kiedy już wykwaterowałam szczęśliwie, to szybko pojawił się w moim zyciu inny mezczyzna. FORMALNIE Babo byłam wówczas mężatką i dla sądu i prawa "dawałam na boku", jak to określiłaś, chociaż z jeszcze wówczas męzem nie łączyła mnie od dawna już ani więź emocjonalna, ani intymna.
                    Być może Ty powiesz "Nie, Kora to co innego. Byliście już w separacji, nie mieszkaliście razem, wiec ..." Być może Ty tak powiesz, ale dla prawa NIE MA to znaczenia w zakresie mej "zdrady". Miałam meza, sypiałam z innym - sprawa prosta - byłam winna rozkładu pożycia. A że mój eksmałoznek wyprawiał co wyprawiał? aaaaa to sobie mogłam go podać o rozwód wcześniej i kwita, skoro nie podawałam, to znaczy, ze mi jego zachowanie nie przeszkadzało. Tak Babo stanowi prawo.
                    I owszem Babo, byłam nieuczciwa - bo na pytanie sądu czy jestem obecnie z kimś zwiazana odpowiedziałam, ze nie. Ale przecież byłam. I gdybym się do tego przyznała mój eksmąż z pewnoscią by to wykorzystał kochanasmile Mógłby np. uzyskać rozwód z mojej winy - wszak miałam "kochanka" smile Tylko, ze wiesz jak było, prawda? Uwazałabyś takie postawienie sprawy przez sad za uczciwe, prawdziwe? Być może nie, ale wg prawa sąd ów mialby rację co do mej winy...



                    > Ma zal o meza-moze i sluszny -naraza Cie na strate czasu i nerwy.Moze facet jes
                    > t zlosliwy a moze ta pani nie jest taka uczciwa.


                    Babo, dla mnie człowiek, który mówi: nie kocham Cię już, nie chcę już z Tobą być, rozstańmy się jak ludzie bez cyrków - jest uczciwy.
                    Pewnie jest też mało sprytny, bo zamiast od razu bez gadania podać o rozwód wysłuchuje gadek o tym, że jakiś typ go bardzo kocha i błaga, żeby nie zostawiać typa, a potajemnie typ dowody na kogoś zbiera.

                    > Ja bym nie byla zachwycona ale nie mam szans miec takich przezyc.

                    Pewnie, Ty jako idealna otaczasz się podobnymi ideałami - ja nie smile
                    >
                    • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 11:40
                      ja idealna. no gdzie ja sie podaje za idealna?
                      Jak brak uczucia to sie ludzie rozstaja a nie kombinuja,nie rozumiem krycia kretaczek, ktorym chodzi o kase.
                      W polskim prawodawstwie nie jest tak ze pozbawia sie ludzi wypracowanego majatku bo rozwod jest z ich winy. Jesli pani nie pracowala to nic jej sie nie nalezy znalazla sobie kolejnego jelenia, nie rozumiem o co caman.
                      Malzonek nie mial prawa do Twojego majatku przeslubnego nawet jesli rozwod jest orzekany z Twojej winy. Nie rozumiem czego sie balas mieszkania i tak bys nie stracila bo byl to Twoj majatek przedslubny.
                      Ty mialas do czynienia z osoba chora psychicznie co o stanu ktorej nie bylas poinformowana.
                      • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 13:10
                        baba67 napisała:
                        > Jak brak uczucia to sie ludzie rozstaja a nie kombinuja

                        Czasem bywa to skomplikowane babo.

                        ,nie rozumiem krycia kre
                        > taczek, ktorym chodzi o kase.


                        że kogo masz na myśli?

                        > W polskim prawodawstwie nie jest tak ze pozbawia sie ludzi wypracowanego majatk
                        > u bo rozwod jest z ich winy


                        A ktoś sugerował, ze tak miałoby być? Gdzie?

                        . Jesli pani nie pracowala to nic jej sie nie nalezy

                        Nie masz racji Babo - niepracująca kobieta ma prawo do majątku zgromadzonego w czasie małżeństwa i nie ma znaczenia, czy jest jedynie winna rozpadu małżeństwa, czy nie.
                        Mojej kolezaki to nie dotyczy, bo pracowało i pracujesmile

                        > znalazla sobie kolejnego jelenia, nie rozumiem o co caman.

                        Dlaczego "jelenia"? Nie można zwyczajnie kogoś pokochać?smile

                        > Malzonek nie mial prawa do Twojego majatku przeslubnego nawet jesli rozwod jes
                        > t orzekany z Twojej winy


                        A ktoś twierdzi inaczej? Gdzie?

                        . Nie rozumiem czego sie balas mieszkania i tak bys nie
                        > stracila bo byl to Twoj majatek przedslubny.


                        A gdzieś napisałam, ze się bałam iż strace mieszkanie? Gdzie?


                        > Ty mialas do czynienia z osoba chora psychicznie co o stanu ktorej nie bylas po
                        > informowana.


                        To bez znaczenia Babo, bo ja wówczas o tym nie wiedziałam.
                        • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 13:30
                          No pewnie, ze ma prawo. Tym bardziej nie rozumiem o co chodzi.
                          Co wynika z tego ze ktos jest winien rozpadu malzenstwa?Nic nie traci, majatek jest dzielony, w jaki sposob Twoj maz wykorzystalby to ze probujesz sobie ulozyc zycie?
                          Po tym jak jedynie mieszkal w Twoim mieszkaniu z powodu dobrego serca bo oswiadczylas mu ze nie macie wspolnej przyszlosci.
                          Nie rozumiem dlaczego oszukiwalas sad w czasie sprawy rozwodowej.
                          • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 13:39
                            baba67 napisała:

                            > Co wynika z tego ze ktos jest winien rozpadu malzenstwa?Nic nie traci, majatek
                            > jest dzielony, w jaki sposob Twoj maz wykorzystalby to ze probujesz sobie ulozy
                            > c zycie?


                            babo, np. w taki, że jesliby rozwód został orzeczony z mojej wyłącznej winy to on w razie niedostatku mógłby żądać ode mnie alimentowania go. Przecież on wiedział, ze jest chory, nie? No to wystarczyłoby, żeby przestał pracować z powodu choroby i finał smile

                            > Po tym jak jedynie mieszkal w Twoim mieszkaniu z powodu dobrego serca bo oswiad
                            > czylas mu ze nie macie wspolnej przyszlosci.


                            Babo, w świetle prawa mój mąz nie miał żadnych praw do mego mieszkania, ale był jako mój małżonek w nim zameldowany i MÓGŁ tak na upartego mieszkać! Jeśli dobrowolnie go zameldowałam to w każdym razie do czasu, jak był formalnie mym mężem jeszcze wymeldować nie mogłam (teraz przepisy są nieco inne). A meldunek stanowi podstawę do pzrebywania w mieszkaniu - ergo nie mogłam go wyrzucić zgodnie z prawem - jakby nie chciał wyjść nie wyszedłby

                            > Nie rozumiem dlaczego oszukiwalas sad w czasie sprawy rozwodowej.

                            Dlatego, ze nie chciałam się podłożyć?smile
                            • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 13:48
                              No tak, ta choroba wszystko zmienia.
                              Ale chyba pani wyprowadzi sie do nowego pana,a maz chyba zdrowy i pracujacy?
                              Z tego co wiem to ten obowiazek alimentacyjny nie ciagnie sie latami, sa jakies limity czasowe?To nie jest tak ze 20 lat po rozwodzie malzonek moze sie domaac alimentacji.
                              Tylko od dzieci mozna ochodzic cale zycie.
                              • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 13:58
                                baba67 napisała:

                                > No tak, ta choroba wszystko zmienia.

                                Nie tylko choroba Babo, bo w gre wchodzą też inne sprawy.
                                Mianowicie takie, że ja rozwodząc się z mezem miałam już na koncie kilka poważnych spraw i kilku poważnych wrogówsmile I zawodowe sprawy szło. Niekoniecznie chciałabym mieć "zapaćkane" papiery przez orzeczenie rozwodu z mej winy z powodu zdradysmile A tym bardziej, ze ja mojego meza nie zdradzałam - związałam się z kims innym kiedy od dawna już z nim mnie nic nie łączyło, a od niedawna nie mieszkaliśmy razem.

                                > Ale chyba pani wyprowadzi sie do nowego pana,a maz chyba zdrowy i pracujacy?


                                Chyba raczej pan powinien się wyprowadzić, bo mieszkanie jest jego żony, papieńskie. Pewnie by w nim nie została, ale zawsze mogłaby wynając. Pan małżonek zapewne się nie wyniesie jednakowoż

                                > Z tego co wiem to ten obowiazek alimentacyjny nie ciagnie sie latami, sa jakies
                                > limity czasowe?To nie jest tak ze 20 lat po rozwodzie malzonek moze sie domaac
                                > alimentacji.


                                Przy rozwodzie bez orzekania o winie za czasów mojego rozwodu każda ze stron mogła wystąpić o amilmentowanie jej ze strony eksmałzonka w ciągu 5 lat od uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Oczywiście nie można wystąpić o alimentwoanie od byłego współmałzonka, jeśli weszło się w nowy związek małżeński.
                                • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 14:04
                                  To o mieszkanie chodzi. Wiedzialam ze o kase.
                                  No coz sama sobie winna, za glupote sie placi.Niwy pan zdaje sie kasiasty jakos przeplacze.
                                  • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 14:12
                                    baba67 napisała:

                                    > To o mieszkanie chodzi. Wiedzialam ze o kase.

                                    Nie, nie o mieszkanie, ani o kasę Babo. Żadna z tych osób nie jest biedna, a jak sama wiesz do majątku przedślubnego pan prawa nie ma smile
                                    Niech sobie tam mieszka, skoro tak sobie chce (choć nie musi) - moja kolezanka nie zbiednieje od tego, a jako mieszkający i zameldowany będzie musiał robić opłaty wiec dokładać do tego nie będzie musiałasmile

                                    > No coz sama sobie winna, za glupote sie placi.Niwy pan zdaje sie kasiasty jakos
                                    > przeplacze.


                                    Nowy pan owszem, biedny nie jest, tzw. jeszcze mąż - także smile
                                    Jeśli zostanie w tym mieszkaniu, to pewnie z czystej złośliwości. ale jak pisałam - koleżanka przez to z głodu nie zejdzie na pewno smile
                                    • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 14:19
                                      No to wyglada na to ze nie ma co sie wypierac kochanka ani winy w sprawie rozpadu malzenstwa.Mieszkania nie straci, z glodu nie umrze, maz alimentow nie zazada. A mieszkanie tylko za oplaty w ramach rekompensaty za rogi nalezy mu sie jak psu zupa.
                                      A tak sie dziwowalas kiedys kiedy napisalam w innym watku ze kasa bardzo wazna.
                                      Nie jest?
                                      • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 15:25
                                        baba67 napisała:

                                        > No to wyglada na to ze nie ma co sie wypierac kochanka ani winy w sprawie rozpa
                                        > du malzenstwa


                                        Toteż zapierać się nie zapiera - o można wyczytac w odpowiedzi jej pełnomocnika na pozew.smile

                                        .Mieszkania nie straci, z glodu nie umrze, maz alimentow nie zazad
                                        > a


                                        Dokładnie tak. ale nie wszystko babo, co ci już pisałam kiedyś, u wszystkich sprowadza się tylko do kasy, czy ogólnie spraw materialnych.


                                        . A mieszkanie tylko za oplaty w ramach rekompensaty za rogi nalezy mu sie jak
                                        > psu zupa.



                                        Nie babo, nie należy mu się nic, bo mieszkanie jest przedślubne, a on ma odziedziczony w spadku dom stanowiący jego majątek odrębny. W związku z tym w sadzie łatwo wykazać, że ma on gdzie zamieszkać i opuszczając mieszkanie koleżanki nie zostanie bezdomnym.
                                        tak czy owak będzie się musiał wynieść, bo sprawa wujdzie przy podziale majątku (o ile się nie dogadają, bo może pan zmądrzeje i obejdzie się bez sądu ws. majątku)

                                        > A tak sie dziwowalas kiedys kiedy napisalam w innym watku ze kasa bardzo wazna.
                                        > Nie jest?


                                        No w tym przypadku, raczej nie jest - nikt się na tym, ze pan tam chwilę pomieszka z czystej złosliwosci (ma ten dom, stać go na wynajem, albo kupno mieszkania) ani się nie wzbogaci, ani nie zbiednieje.
                                        Mojej koleżance na kasie nie zależy w sensie egzekwaowania jej od eksmęża. dorabiali się wspólnie nie licząc tego, co mieli tylko na swa własność przed slubem i po nim, zarabiali zawsze nieźle i podobnie, nadal zarabiają.

                                        A propos tego co pisałaś o kasie - Babo paradoksalnie tam jest owa kasa najwazniejsza, gdzie tej kasy nie ma. Tam gdzie ludzie przy rozstaniu mają dzielić mieszkanie 60 metrów w kredycie i jedno ma gdzieś się wynieść walka będzie pewnie ostra smile Bo wynoszący się za spłatę od pozostającego nie kupi pewnie nawet kawalerki
                                        • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 16:07
                                          Co do kasy sie zgadzam-wlasnie trzeba ja miec zeby nie byla problemem.

                                          Uwazam ze kazdy ma prawo do uczciwosci, ten pan jej ze strony zony nie doswiadczyl zadoscuczynienie mu sie nalezy.
                                          Czy maz nie traktowal pani z nalezna uwaga to kwestia indywidualna-jedna pani ma potrzeby 5 latki, druga dojrzalej osoby ktorej jakas szczegolna atencja nie jest potrzebna, na ogol to sie buja gdzies pomiedzy .
                                          Jesli pani maz nie odpowiadal powinna sie rozwiesc a nie oszukiwac.
                                          • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 16:14
                                            baba67 napisała:
                                            >
                                            > Uwazam ze kazdy ma prawo do uczciwosci, ten pan jej ze strony zony nie doswiadc
                                            > zyl zadoscuczynienie mu sie nalezy.


                                            Polskie prawo nie przewiduje chyba możliwości dochodzenia odszkodowania za zdradę smile
                                            Pomijam już to, ze jaka to zdrada, skoro się od kilu lat spi w oddzielnych pokojach.

                                            > Czy maz nie traktowal pani z nalezna uwaga to kwestia indywidualna-jedna pani m
                                            > a potrzeby 5 latki, druga dojrzalej osoby ktorej jakas szczegolna atencja nie j
                                            > est potrzebna, na ogol to sie buja gdzies pomiedzy .


                                            babo, nie będę wchodzić w szczegóły życia koleżanki - sorry. Przypominam Ci tylko, ze dojrzałe kobiety potrzebują uwagi swych mężczyzn, zarówno w życiu codzinym, jak i w sypialni na przykład.

                                            > Jesli pani maz nie odpowiadal powinna sie rozwiesc a nie oszukiwac.

                                            Babo, masz rację, powinna. Proponowała męzowi na spokojnie rozstanie jak ludzie, bo od dawna nic ich nie łączy. Prosił, żeby zostało jak jest - to znaczy bez rowodu. Tłumaczył to względami społecznymi ważnymi dlań. Trzeba było go olac i złożyć pozew - zgadzam się. O oszukiwaniu trudno tu mówic Babo - zanim pan pozwu nie składał życiem zony, poza sprawami związanymi z tym, ze mieszkają w jednym mieszkaniu, się nie interesował, nie pytał gdzie wychodzi z kim, kiedy wraca, gdzie jedzie na urlop, z kim. Z drugiej strony było tak samo.
                                            • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 18:51
                                              No to sytuacja jest diametralnie rozna od przedstawionej przez Ciebie.
                                              Zal mi tej kobiety bo z litosci dala sie wkrecic w uklad ktory z malzenstwem nie ma nic wspolnego zatem o zdradzie nie ma mowy.Pan probuje jej dobre serce wykorzystac podczas gdy pani chce po prostu zyc normalnie w normalnym zwiazku.
                                              Czy Ty tak specjalnie podpuszczasz ludzi czy tylko mimowolnie jestes w tym dobra?
                                              Sytuacje ktora jest bardzo nietypowa nie przedstawiasz jako nietypowej i jestes zdziwiona ze nie ma tu jasnowidzow. Postepek pana zupelnie paskudny, jedyny co mozesz zrobic w tej sytuacji to powiedziec co wiesz.

                                              Śmiech to jest poważna sprawa.
                                              Gogol
                                              • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 19:25
                                                baba67 napisała:

                                                > Czy Ty tak specjalnie podpuszczasz ludzi czy tylko mimowolnie jestes w tym dobr
                                                > a?


                                                Specjalnie na pewno nie. Po prostu dla mnie ten element jak wyglądało to małżeństwo nie miał znaczenia w pytaniu, które zadałam. Pytałam o to, czy to zgodne z SV i fair podawac na świadka kogoś, kto zapewne tego nie chce, jego zeznania nic nowego nie wniosa do sprawy i tyle.

                                                > Sytuacje ktora jest bardzo nietypowa nie przedstawiasz jako nietypowej i jestes
                                                > zdziwiona ze nie ma tu jasnowidzow. Postepek pana zupelnie paskudny, jedyny co
                                                > mozesz zrobic w tej sytuacji to powiedziec co wiesz.


                                                Nie jest tak bardzo nietypowa babo, wielu ludzi żyje w takich małżeństwach do czasu, aż nie mają motywacji, żeby zakończyć sprawę formalnie.
                                                • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 21:03
                                                  Alez ten element dla mnie mialby znaczenie fundamentalne, bo to maz jest strona oszukujaca.Oszukujaca rowniez sad.Udaje ze malzenstwo istnieje podczas gdy nie istnieje.Sugeruje ze zona zdradza kiedy o zadnej zdradzie mowy byc nie moze.
                                                  Nie robi tego dla kasy, MOZE ma klopoty ze soba, co nie zmienia faktu ze on jest strona nieuczciwa.
                                                  Sprawy sadowe z SV nie maja nic wspolnego za to wiele wspolnego maja systemem wartosci.
                                                  • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 21:15
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Alez ten element dla mnie mialby znaczenie fundamentalne, bo to maz jest strona
                                                    > oszukujaca.Oszukujaca rowniez sad.Udaje ze malzenstwo istnieje podczas gdy nie
                                                    > istnieje.Sugeruje ze zona zdradza kiedy o zadnej zdradzie mowy byc nie moze.
                                                    > Nie robi tego dla kasy, MOZE ma klopoty ze soba, co nie zmienia faktu ze on jes
                                                    > t strona nieuczciwa.


                                                    Widzisz Babo - dla sądu małżeństwo istnieje dopóki nie zostanie orzeczony rozwód.
                                                    Maz w sadzie w swietle prawa nie oszuka, jeśli powie prawdę: ze praktycznie się separowali nieformalnie i kazde zyło własnym życiem.
                                                    Sad uznaje, ze dopóki żadna ze stron nie występowała w tej sytuacji o rozówd, to obojgu ta sytuacja odpowiadała. a mezowi przestała odpowiadać, kiedy dowiedział się o zdradzie. Jego prawo Babo.

                                                    Z jednej strony tak po ludzku to akie prawo jest absurdalne, ale na logikę - nie. Jeśli masz możliwość wystąpienia o rozwód, bo ci trwanie w małżeństwie nie odpowiada i tego nie robisz, to znaczy, ze Ci jednak ...odpowiada. I niezależnie od tego jak się układa pozycie zdrada jest podstawą do wystąpienie uznania winy małzonka/nki.

                                                    >
                                                  • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 21:20
                                                    Dziwne, tak. Ale prawo dopuszcza cos takiego jak rozklad pozycia.
                                                    Tak czy owak, kobieta popelnila blad za ktory jakos tam zaplaci choc tego nie odczuje .
                                                    Kto mamiekkie serce twarde musi miec co innego.
                                                  • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 21:28
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Dziwne, tak. Ale prawo dopuszcza cos takiego jak rozklad pozycia.

                                                    Nie tyle dopuszcza, co bada czy doń doszło.
                                                  • baba67 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 21:29
                                                    No to pole do popisu masz.
                                                  • kora3 Re: A no widzisz Babo 30.10.13, 21:31
                                                    powiem co wiem na ten temat i tyle
    • salsadura Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 09:58
      Koro, normalnie nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie pytał o zdanie w kwestii, delikatnie mówiąc, kontrowersyjnej, osoby, którą zna i mniej więcej wie, jaki ma światopogląd.
      Z obcymi w realu raczej na takie tematy się nie rozmawia, więc problem w zasadzie nie istnieje, a forum to forum wink.
      • kol.3 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 10:29
        Dokladnie, opowiadanie intymnych historii jeszcze w kontrowersyjnej otoczce nie jest zgodne z sv.
        Poza tym Clarze proponuję jeszcze raz przeczytać Zapolską, bo opisywana historia nie jest tożsama z historią parki z Moralnosci pani Dulskiej
        Nikt nie ma nikomu za złe romansu, o ile nikogo postronnego się nie krzywdzi.
    • vilez Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 10:06
      Niestety, nie ma jednoznacznej granicy między poglądami na sprawy czy rzeczy a moralizowaniem.
    • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 11:03
      Autorka wątku nie pytała o radę nt moralności, ale reguly s-v.
      Uwagi - zwłaszcza nieuprzejme i/lub pogardliwe, których w tamtym wątku było co najmniej kilka - były więc przerażliwie nie na miejscu. Coś jak w sytuacji, w której koleżanka pyta koleżankę o to, czy się jej 'tak szczerze' podoba nowa fryzura, a tamta mówi 'no, fryzura ujdzie, ale nochal to masz gigantyczny'.

      Nie mówiąc juz o tym, ze ocenianie autorki wątku w sytuacji, w której nie znamy tamtej historii jest co najmniej głupie. Być moze ten pan jest w małżeństwie otwartym, być moze jego związek jset na etapie związku pustego i rozpadł się juz dawno itd itd.

      Bardziej zastanawiające jest, czemu niektórzy po prostu NIE MOGĄ się w takich i podobnych sytuacjach powstrzymać od wygłaszania kazań, albo pogardliwych słow w rodzaju 'puszczasz się'.
      • aqua48 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 11:30
        bene_gesserit napisała:

        > Autorka wątku nie pytała o radę nt moralności, ale reguly s-v.

        Bardzo często te reguły się po prostu zazębiają. Niemoralne zachowania często skutkują efektami w postaci zachowań niezgodnych z s-v. A poza tym s-v po prostu nie poleca wynurzeń o charakterze intymnym na publicznych forach. Jeśli ktoś się na to decyduje to powinien mieć świadomość, że ocen nie uniknie, choćby ich nie oczekiwał.
        • kora3 Aquo, ale pytanie dot. tego, czy te oceny sa na 27.10.13, 11:35
          miejscu...
          To, ze ktoś załóżmy łamiąc zasady SV zdradza intymne szczegóły nie predestynuje automatem do łamania ich także i wygłaszaniem ocen nie na temat, prawda?
        • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 11:51
          Pytanie autorki wątku wymagało opisu sytuacji, to jasne.
          Odpowiedzi na pytanie nie wymagały ani pogardy, ani wygłaszania kazań - to też jasne.

          Jedyne, co jest niejasne, to pytanie, czemu niektóre osoby nie powstrzymały się od okazywania pogardy.
          • kol.3 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 15:28
            Mogła zrobić to o wiele pościągliwiej.
            • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 19:42
              Co mogła - mogła opisać sytuację powściągliwiej? Moim zdaniem była ledwo-ledwo naszkicowana. Nie mówiąc już o tym, ze nie ma obowiązku wypowiadania się we wszystkich wątkach.
              • kora3 No własnie co znaczy "powściągliwiej"? 30.10.13, 16:54
                Przecież kobieta nie opisała w jakich pozycjach się kochają, tylko naszkicowała sytuację, tak, żeby była zrozumiała.
                Czyli:
                1. Facet to kochanek - gośc z którym nie jest w związku
                2. Facet to kochanek, w związku z tym, ze spotykają się na seks chce się odświeżyć przed i po tymze.
                3. Spotkania odbywają się tylko u wątkodawczyni
                4. Ona podejmuje gościa czyms do picia/zjedzenia
                5. Gośc nie liczy się z tym, że zużywa zdaniem autorki za dużo wody i pozostawia po się nieład w łazience
                6. Goszczac u niej nie rewanzuje się ani zaproszeniem do siebie/restauracji/kawiarni/hotelu, ani przyniesieniem niczego.

                Wszystkie te punkty były niezbędne dla zrozumienia o co wątkodawczyni chodzi. Gdyby napisała, ze przychodzi do niej jakiś gość i się tak ochoczo kąpie, to prawdę mówiąc, byłabym zdziwiona bez tego wyjaśnienia, ze gośc jest kochankiem i przychodzi na seks. smile

                No bo jeszcze to, ze jakiś znajomy wpadnie po pracy np. fizycznej i chce się odsiwzyć jest zrozumiałe, ale ze za chwile drugi raz?smile

                Nie wiem jak się dało bardziej "powściągliwie" opisac sytuację tym bardzie unikając "dopytań" o szczegółysmile
      • kora3 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 11:32
        bene_gesserit napisała:

        > Bardziej zastanawiające jest, czemu niektórzy po prostu NIE MOGĄ się w takich i
        > podobnych sytuacjach powstrzymać od wygłaszania kazań, albo pogardliwych słow
        > w rodzaju 'puszczasz się'.


        no właśnie, dlaczego...Kol wspomniała o tym, że panie w związkach raczej nie będą po stronie kochanki. A ktoś w ogóle mówi o stronach? smile
        Myslę, że sporo tu zależy od jakości takiego związku i osobowości pani w nim. Sa kobiety, którym się wydaje, ze jakby nie pojawiał się jakaś konkretna kobieta, z którą misio zdradził, to misio by nie zdradził. Nic bardziej mylnegosmile
        Przeważających większość zdradzających facetów to nie biedne usidlone przez jakąś "zołze" kukiełki, a panowie sami szukający romansu. A stare porzekadło mówi, ze kto szuka, ten znajdzie, nie z tą, to z inną.
        Ale wspomnianym paniom od misiów trudno jest to pojąc i uważają, ze za zdradę odpowiada "ta druga". Nie...jeśli facet nie ma ochoty to ta druga, trzecia i dzisiata mogą stawac na sutkach i nic z tego, a jeśli ma ochote to sam będzie biegał i szukał. Nie będzie ta, to będzie następna - taka prawda smile
        • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 11:55
          Myślę, że jedna sprawa, to utożsamianie się z tą teoretyczną zdradzaną żoną. To znaczy to myślenie, które opisałaś 'wredna sucz się pojawi, zagnie parol na misia i misio będzie mnie zdradzał', czyli niepewność siebie albo związku. Ew historia zdrady z przeszłości, w tym albo poprzednich związkach.

          Druga sprawa to możliwość autoprezentacji. Publiczna - a więc nawet i forowa - możliwość potępienia jawnogrzesznicy to okazja do opowiedzenia o sobie i swoich wysokich standardach moralnych. Co ciekawe, takie osoby zdają się nie zauważać, ze pogarda też się nie powinna mieścić w wysokich standardach moralnych... sad
          • aqua48 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 12:31
            bene_gesserit napisała:

            > możliwość potępienia jawnogrzesznicy to okazja do opowiedzenia o sobie i swoich
            > wysokich standardach moralnych. Co ciekawe, takie osoby zdają się nie z
            > auważać, ze pogarda też się nie powinna mieścić w wysokich standardach moralnyc
            > h... sad

            No więc właśnie - czym innym jest ocena sytuacji - wypowiedzenie swego zdania, a czym innym wyrażenie pogardy, podkreślenie własnej wyższości i poniżenie, czy upokorzenie drugiej osoby. Sądzę, że należy właściwie rozgraniczać te dwie rzeczy. Pierwszą dopuszczając natomiast drugą absolutnie nie.
            • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 12:43
              A mi się tak nie wydaje. Bo czemu niby ma służyć 'wypowiedzenie swojego zdania' w tej sytuacji?
              • kora3 No wlasnie 27.10.13, 13:15
                Podibnie było w moim watku o świadku na rozwód.
                Nie pytałam się ludzi, to dobrze, ze wiedziałam o romansie koleżanki, pytałam, czy zdaniem innych wypada powoływać kogoś na świadka w osobistej sprawie cywilnej, nie uzgadniając tego z tym kims i z czystej złosliwosci.

                Nie, ze mnie rusza iż ktoś uważa, że jestem nie w porządku wobec meza koleżanki. Nie da się bowiem być zawsze w porządku wobec wszystkich w sparwach takich i czysto osobistych, chyba, ze człowiek nie uczestniczy w życiu bliskich sobie (niekoniecznie z mocy prawa) ludzi.

                Ale po prostu nie rozumiem PO CO mnie pouczać, ze wiedziałam, a nie pwoeidziałam itd.
                Ciekawa też jestem ile z tych osób takich "szlachetnych" już leci donosić mezowi przyjaciółki, że ta go zdradza?smile
                • aqua48 Re: No wlasnie 27.10.13, 14:13
                  kora3 napisała:

                  > pytałam,
                  > czy zdaniem innych wypada powoływać kogoś na świadka w osobistej sprawie cywiln
                  > ej, nie uzgadniając tego z tym kims i z czystej złosliwosci.

                  I otrzymałaś odpowiedzi, tyle, że niezgodne z Twoimi oczekiwaniami, więc zaczęłaś drążyć temat opowiadając niepotrzebnie moim zdaniem o szczegółach tej przykrej sytuacji.
                  >
                  > Nie, ze mnie rusza iż ktoś uważa, że jestem nie w porządku wobec meza koleżanki
                  > . Nie da się bowiem być zawsze w porządku wobec wszystkich

                  Moim zdaniem najważniejsze aby być w porządku wobec SIEBIE. Wtedy człowiek nie oburza się tak bardzo postępowaniem innych osób i nie roztrząsa go na wszystkie strony.
                  >
                  > Ale po prostu nie rozumiem PO CO mnie pouczać, ze wiedziałam, a nie pwoeidziała
                  > m, ile z tych osób takich "szlachetnych" już leci donosić mezow
                  > i przyjaciółki, że ta go zdradza?

                  Ale, jak rozumiem, nie chodzi o donoszenie mężowi, tylko o sprawę składania zeznań w sądzie, których w naszym systemie prawnym się nie da uniknąć, jak tylko zasłaniając się niepamięcią. Takie rady też dostałaś.

                  Natomiast wbrew Twym oczekiwaniom, nikt tego męża nie potępił za to wezwanie cię do sądu.
                  • kora3 Re: No wlasnie 27.10.13, 14:25
                    aqua48 napisała:

                    >
                    > Natomiast wbrew Twym oczekiwaniom, nikt tego męża nie potępił za to wezwanie ci
                    > ę do sądu


                    owszem, czytałam wupowiedź kogoś, kto uważał, ze to nie fair smile.
                  • vilez Re: No wlasnie 27.10.13, 16:24
                    > Natomiast wbrew Twym oczekiwaniom, nikt tego męża nie potępił za to wezwanie ci
                    > ę do sądu

                    Ja potępiłam.
                • baba67 Re: No wlasnie 27.10.13, 20:41
                  Nie mialabym takich problemow-kobieta zdradzajaca meza przestalaby byc moja przyjaciolka. Nie przyjaznie sie z osobami dwulicowymi.Ma nieudane malzenstwo to niech bedzie uczciwa i sie rozwiedzie. Ma udane i malzenstwo i pokatnie daje- nie interesuje mnie taka znajomosc bo przyjaznie sie z osobami o podobnych wartosciach..
                  Poniewaz kontakty by ustaly , mialabym prawo nie wiedziec z pierwszej reki zatem powolywanie mnie na swiadka to sadu zebym rzucila garsc plotek i domyslow mija sie z celem.
                  Przyjaciol mozna sobie dobrac na szczescie.
              • aqua48 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 14:04
                bene_gesserit napisała:

                > A mi się tak nie wydaje. Bo czemu niby ma służyć 'wypowiedzenie swojego zdania'
                > w tej sytuacji?
                >
                W tej konkretnie o którą chodzi, wg mnie niczemu, dlatego się nie wypowiadałam, ale dziewczyna pisze sama, że pod wpływem wypowiedzi innych osób oczy jej się otwarły szerzej i zobaczyła swoją sytuację z innego punktu widzenia co pomogło jej podjąć decyzję. Wypowiedzenie swojego zdania najczęściej służy refleksji. Ja bardzo lubię korzystać z takich wypowiedzi, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam.
                • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 19:48
                  Wczytałam się jeszcze raz w wypowiedzi off topikowe w tamtym wątku.
                  Znakomita większość - o ile nie wszystkie - które dotyczyły szeroko pojętej definicji 'moralności' nie miała na celu troski o autorkę wątku. Była po prostu złośliwa, nieprzyjemna, pogardliwa. A mówią, że życzliwość to postawa s-v.
        • kol.3 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 15:37
          Droga Koro, w tamtym wątku wyraźnie widać że jedne panie są pełne zrozumienia dla przygody z żonatym panem, drugie mniej, aż do skrajnego potępienia.
          Poza tym to pani zaprezentowała się na forum i to bardzo brzydko i merkantylnie. Nie zadbała o autoprezentację big_grin Nikt nie mówi, że pan jest usprawiedliwiany (bo nie jest). Nikt pani nie broni mieć romansu, brakuje chętnych kawalerów?
          • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 19:44
            Moim zdaniem o wiele brzydziej zaprezentowali się na forum ci, którzy w tamtym wątku wprowadzili duszną atmosferę magla.
          • kora3 Droga Kol. wyobraź sobie, ze 28.10.13, 08:57
            ja nie doczytałam się w tamtym watku wcale, że pan jest żonaty/zajęty.
            Generalnie OSOBISCIE nigdy w taki układ bym nie wchodziła, bo byłby niewygodny (mam na myśli układ z zajętym panem). Ale w tej sprawie był to dla mnie zupełnie nieznaczący element, czy pan zajęty, czy wolny. Bo zdaje się chodziło o to, ze zostawia po sobie nieporządek i nie rewanzuje się za gościnności, a w tym przypadku to czy walny, czy zajęty ma znaczenie...żadnesmile
            • kol.3 Re: Droga Kol. wyobraź sobie, ze 29.10.13, 07:09
              Cytuję: "właśnie nie spotykamy się nigdzie poza moim mieszkaniem bo Mietek nie ma czasu żeby wyjść ze mną nawet na kawę, nie wspomnę o obiedzie czy kolacji - tu obawia się, że ktoś go zobaczy. "
              Jednych rzeczy nie doczytujesz, drugie dopowiadasz.
              Błagam Cię, ćwicz krótkie formy wypowiedzi.
              • kora3 Kol nie na temat :) 29.10.13, 07:30
                znówsmile
                Przecież piszę wyraźnie, w tej historii nie ma znaczenia, czy Mietek jest zajęty, czy wolnysmile
      • kol.3 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 15:14
        Nie jest w malżenstwie otwartym skoro się ukrywa z romansem.
        • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 19:45
          Znowu: to nie jest kwestia, którą postawiła autorka wątku i to nie jest twoja sprawa.
          Jeśli nie mamy wystarczającej ilości informacji - ZWŁASZCZA jeśli nie mamy - powinniśmy interpretować sytuację na korzyść osoby, która ją opisuje. Nie mówiąc o tym, że wścibskie domysly są po prostu niesmaczne i naprawdę w złym stylu.
          • kora3 Ale po co w ogóle interpretowac Bene 30.10.13, 16:04
            także na korzyść gdy owa interpretacja jest zwyczajnie zbędna dla problemu, o jaki ktoś zapytuje?
            Czasem ktoś, jak Naina podaje jakiś szczegół (tu, ze pan to kochanek), który jest ostotny z punktu widzenia opisywanego problemu (kąpiele u niej), ale kompletnie nieistotny co do samego problemu.
        • kora3 ale jakie to ma znaczenie dla opisywanej sytuacji? 28.10.13, 09:14
          ze pan chlapie i nie rewanzuje się za gościnnośc?
          Żadne. Równie dobrze to mógłby być singlowy gośc do seksu
    • kol.3 Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 15:26
      Myślę że część soczystych wątków pisana jest przez animatorki zamierającego forum bo ileż można dywagować o serwetkach lub jedzeniu ryby. Wszystko już na ten temat zostało powiedziane.
      Toteż ostatnio posypały się nam barwne wątki pań szczegółowo opowiadających o swoich epizodach w klubach, przygodach z panami żonatymi itp. z obfitością niepotrzebnych osobistych szczegółów. Jedna pani potępione i sprowadzona do parteru w jednym wątku prosi o zakończenie dyskusji, w następnym podbija temat żeby broń Boże nie wygasł. Zadziwiające. Proponuję przeniesienie się na emagiel.
      • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 27.10.13, 19:46
        Naprawdę, nie ma obowiązku tu przesiadywania smile
    • claratrueba Re: Moralizowanie, a SV 28.10.13, 04:48
      Koro, s-v mówi wyraźnie, że na temat cudzego życia prywatnego, tym bardziej intymnego, nie wygłaszamy swoich opinii. O ile ta osoba nie prosi o ocenę. Nie nasza sprawa i tyle.
      Są jednak osoby, które powstrzymać się nie mogą i jest to dokładnie taka autoprezentacja jaką niejednokrotnie czynią osoby ze swojego związku. Podam dwa przykłady:
      1. Impreza w firmie, moja młoda współpracownica, z którą nie mam żadnych prywatnych relacji przedstawia mi swojego "partnera" (na taki tytuł zawsze świta mi nadzieja, że może w brydża grają) po czym natychmiast informuje, że 1. nie mają ślubu i nie planują, 2. mieszkają razem, 3. rodziny nie są zachwycone. Na co ja kiwam głową uprzejmie, zastanawiając się po co mi taka wiedza, a panna jest wyraźnie zawiedziona, że nie doceniam jaka ona nowoczesna.
      2. Spotkanie dawnej klasy z liceum, i jak to zwykle bywa, wspominanie szalonych imprez. I uwagi pań moralizatorek: "Były i porządne dziewczyny". Tu słyszę szept kolegi "na szczęście tych ładnych było sporo". Potem "ja to się uczyłam a nie po imprezach chodziłam" i szept "bo cię nikt nie zapraszał". To dość typowa syt., że pod niebiosa wynosi się cnotę, na którą nikt nie się nie skusił.
      Generalnie, i za potrzebą prezentacji swojego życia prywatnego i swoich poglądów czy to obyczajowych, czy religijnych bądź politycznych, tak bez pytania, bez zaproszenia do ich wygłoszenia ("a co ty o tym sądzisz?", "a jakie jest twoje zdanie?") kryje się chyba poczucie własnej "nieważności", bycia "Polakiem-szarakiem", kimś zwykłym, nie zwracającym uwagi.
      • naina Re: Moralizowanie, a SV 29.10.13, 01:22
        Ciekawy wątek wink
        Chciałam dodać, że nie jestem żadnym trollem ani nie podsycam sztucznie dyskusji na forum.
        Lubię tu zaglądać, robię to od 9 lat i raz postanowiłam zapytać Was o zdanie.
        Nie żałuję,że napisałam wprost o kochanku i nie uważam też,że napisałam zbyt wiele, ale każdy ma inną wrażliwość..
        Zastanawiałam się natomiast co by było gdybym zamieniła słowo "kochanek" na kolega.
        Ale pewnie też by mi się dostało za coś.
        Ja jestem osobą tolerancyjną dlatego staram się nikogo nie osądzać bo dorosły człowiek podejmuje sam decyzje i sam jest za nie odpowiedzialny.
        Moralizowanie było i będzie a jeśli ktoś chce obrażać to naprawdę zastanówcie się, bo przykrość przez internet wcale nie mniej "boli" niż ta w realu.

        Pozdrawiam

        naina
      • kol.3 Re: Moralizowanie, a SV 29.10.13, 07:25
        W XIX wieku starsze panie mawiały do swoich córek "szanuj się, dziecko", co jak dla mnie nie straciło na aktualności.
        W tym wątku nikt się nie oburza na romans, tylko na STYL, w jakim Autorka sobie SAMA ten romans zorganizowała. Sama postawiła się w sytuacji skrajnie nieromantycznej, zatem ma to, czego chciała. O co te żale?
        • bene_gesserit Re: Moralizowanie, a SV 29.10.13, 20:37
          Zale o to, ze nikogo nie pytała o zdanie na temat swój i swojego związku, a mimo to całe grono osób je wypowiedziało. Z wyraźnym uczuciem satysfakcji i bog-wie-skąd-wziętej wyższości.
          • kol.3 Re: Moralizowanie, a SV 30.10.13, 18:06
            Szkoda, że nie widzisz związku przyczynowo-skutkowego miedzy zorganizowaniem sobie przez panią zimnej relacji damsko - męskiej, a jej żalami co do braku manier kochanka.
            Kochanek nie musi się wysilać ani starać, ani jej szanować, nie musi występować z romantycznymi gestami, z ciasteczkami, bo pani na starcie romantyczną część zalotów skasowała, udostępniając panu swoje mieszkanie, łóżko i siebie ( a częściowo nawet pan nie może, bo się ukrywa, żeby go ktoś nie zobaczył i nie ma szans nawet na wspólny wypad do restauracji). Tylko niech się kobieta zdecyduje czy jest super wyzwolona i potrzebuje tylko seksu bez zobowiązań, czy gra kobietkę która musi dostawać ciasteczka, kwiatka itp. Bo na granie romantycznej istoty już za późno.
            Doradzam mniej filmów typu" Pretty woman".
            Tak naprawdę pani kalkuluje, że dokłada do tego związku ręczniki, wodę, sprzątanie i kawę albo herbatę i tego się ukryć nie dało, choć usiłowała.

            • kora3 Re: Moralizowanie, a SV 30.10.13, 19:53
              kol.3 napisała:

              > Szkoda, że nie widzisz związku przyczynowo-skutkowego miedzy zorganizowaniem s
              > obie przez panią zimnej relacji damsko - męskiej, a jej żalami co do braku ma
              > nier kochanka.


              może nie widzi, bo go nie ma?

              > Kochanek nie musi się wysilać ani starać


              Kol, przepraszam, ale z tego co piszesz dziwnie pojmujesz jakoś relacje pomiędzy kobietami, a mężczyznami. Tak, jakby seks (obojętnie w jakiej relacji) był rodzajem nagrody dla mężczyzny za starania, czy wysiłki. To nie jest nagroda, to jest fizjologia smile Nagrodą za starania i wysiłki dla pana może być związek (o ile pan chce i pani też chce), a nie seks.
              W tym układzie opisanym pan nie ma się starać, ma zapewnić udany seks pani i cześc.

              , ani jej szanować,

              O nie moja droga, szanować należy każdego człowieka, także takiego, z którym nas nic nie tylko seksualnie nie łączy. Kulturalny człowiek szanuje innych - normalne.


              nie musi występowa
              > ć z romantycznymi gestami, z ciasteczkami,


              ciasteczka nie sa romantycznymi gestami, a jeśli sa to odwiedzająca mnie często kolezanka czuje chyba do mnie miętę smile

              bo pani na starcie romantyczną cz
              > ęść zalotów skasowała, udostępniając panu swoje mieszkanie, łóżko i siebie ( a
              > częściowo nawet pan nie może, bo się ukrywa, żeby go ktoś nie zobaczył i nie
              > ma szans nawet na wspólny wypad do restauracji).


              Ale JEJ odpowiadał ten układ. Ona panu udospeniała siebie, a pan jej. Jeszcze raz podkreślę, dziwne masz jakieś podejście do relacji seuslanej kobieta- mezczyzna. Albo tylko tak to brzmi. W każdym razie brzmi tak, jakby seks był właśnie jakąs nagrodą dla faceta, a kobieta się udostpniała w zamian za coś, bo jej seks jest niepotrzebnysmile Serio tak to wybrzmiewa.


              Tylko niech się kobieta zdecyd
              > uje czy jest super wyzwolona i potrzebuje tylko seksu bez zobowiązań, czy gra
              > kobietkę która musi dostawać ciasteczka, kwiatka itp. Bo na granie romantyczne
              > j istoty już za późno.


              Dlaczego? Może jest romantyczna, tylko akurat teraz nie potrzebuje rozmantycznych spraw w swoim życiu, tylko normalnie SEKSUsmile Normalnie go potrzebujemy, niekoniecznie będąc szaleńczo zakochanymi zaraz, piszę o kobietach.
              Może kiedy będzie gotowa na związek, zakocha się, to będzie romantyczna smile


              > Tak naprawdę pani kalkuluje, że dokłada do tego związku ręczniki, wodę, sprząt
              > anie i kawę albo herbatę i tego się ukryć nie dało, choć usiłowała.


              To nie ejst związek i faktycznie, niezależnie za jak bardzo małostwoe to uznamy w przypadku akurat tych spraw, dokłada Kol. Poczytaj watki na innych forach, jak panie skarza się na swoich ślubnych - ze o urodzinach nie pamięta, a jeśli to kupi patelnię, ze w łóżku brundza, ze w domu palcem nie kiwnie, guzik zarobi i oczekuje, że zona zajmie się wszystkim. Te kobiety, które się tak zalą na tych mezów, też kalkulują: ze dokładają do tego swoją pracę w domu, zaganianie za aprowizacją i kasą, i jeszcze oferują siebie wink w taki sposób, ze nie są łóżkowo usatysfakcjonowane, kalkulują na zimno. Gdyby były romantyczne i kochały smile, to z ochotą sprzątałyby po panu mezu, nie czekałay na orgazm, ani kwiatek, tylko cieszyły się obecnością ukochanego hehesmile
              >
        • kora3 Sadzę Kol. ze się mylisz 30.10.13, 13:27
          Przede wszystkim dobre wychowanie nie ma wiele wspólnego z romantyzmem Kolsmile

          Nie trzeba być romantycznym, by być kulturalnym. Kulturalny człowiek zostawia po sobie porządek, rewanzuje się na ile może za gościnę (w tym przypadku jak rozumiem pan nie może zaprosić do siebie/kawiarni/restauracji, ale może przyneiśc coś dobrego do jedzenia, czy picia) i co b. ważne - liczy się z sytuacją, także materialną np. innych.

          Relacja polegająca na niezobowiązującym seksie wcale poniekąd nie musi (i na ogół nie jest) odarta z romantyzmu. Poniekąd sądze, ze Naina tego romantyzmu właśnie nie oczekiwała, oczekiwała natomiast kulturalnego zachowania.
          • baba67 Re: Sadzę Kol. ze się mylisz 30.10.13, 14:07
            O,o wlasnie.Przyniesienie ciasteczka do kawy to nie zaden romantyzm.
            • kora3 Re: Sadzę Kol. ze się mylisz 30.10.13, 14:15
              baba67 napisała:

              > O,o wlasnie.Przyniesienie ciasteczka do kawy to nie zaden romantyzm.
              >


              Oczywiście babo, ze żaden. Taki gest nie świadczy o żadnych uczuciach, czy takich tam, tylko o wychowaniu gościa. Zamień sobie w opisywanej przez Nainę sytuacji "kochanek" na "kuzynka" a mycie pana przed i po seksie na mycie się kuzynki np. z powodu nerwicy natręctw, albo choroby skóry i zastanów, czy taka kuzynka nie powinna sprzątnąć po sobie w łazience, liczyc się z sytuacją Nainy (mieszkaniową, materialną) oraz rewanżować czymś do kawy ?smile
              Jak wyszło?
          • naina chodziło tylko o to j.w. 30.10.13, 19:45
            to,że dwoje osób spotyka się na sex nie znaczy,że nie rozmawiają ze sobą, nie ma żadnej kultury ani emocji! Nie rozumiem skąd taki obraz. To nie jest tak,że przychodzi się jak po zakupy do sklepu mimo,że wszystko jest jasne. Po prostu ta osoba denerwowała mnie swoim zachowaniem co wyszło z czasem.
            P.s.
            Dla mnie czekoladki nie są oznaką rodzącego się uczucia, ale widzę dla większości owszem smile

            naina
            • kora3 Naino, bardzo wielu ludzi ma takie coś 31.10.13, 11:46
              naina napisała:

              > to,że dwoje osób spotyka się na sex nie znaczy,że nie rozmawiają ze sobą, nie m
              > a żadnej kultury ani emocji! Nie rozumiem skąd taki obraz. To nie jest tak,że p
              > rzychodzi się jak po zakupy do sklepu mimo,że wszystko jest jasne. Po prostu ta
              > osoba denerwowała mnie swoim zachowaniem co wyszło z czasem.


              taki obraz takiej relacji bierze się stąd, iż osoby mające go nie umieją sobie siebie wyobrazić w takiej relacji. Często z powodu przekonań - nie ukrywajmy, albo zakodowanych zachowań typu: seks to nagroda dla faceta za to, ze chce być z kobietą w związku smile
              taką relacje widzą na ogół jak relacje klient- prostytutka, ponieważ akt seksualny kojarzą z zaspokojeniem potrzeb mężczyzny w tym zakresie.

              Seks w wykonaniu kobiety kojarzą jako otrzymanie przez nią korzyści w zamian za seks.
              Wiem, okropnie to brzmi i przeraza, ze w XXI wieku można mieć tak zakodowane, ale tak jest.
              Korzyśc ze strony kobiety nie musi być materialna w mentalności tych ludzi, ale musi być. Dla nich taką korzyscią jest "zdobycie faceta" w sensie zbudowania relacji związkowej, czy też niekoniecznie, ale sam akt seksualny z osobą, którą darzy się uczuciami.

              Tak myslący ktoś nie pojmie, że kobieta może chcieć seksu dla samego seksu, zwyczajnie w celu zaspokojenia potrzeby seksualnej.
              taka postawa zdaniem tych osób przystoi i jest własciwa tylko mężczyźnie, kobieta musi coś wielkiego czuć, albo mieć jakieś korzyści z seksu. smile
              To jest typowo patriarchalne i szowinistyczne podejściesmile wynikające z pokitujących wiekami stereotypów typu: seksem są zainteresowani mężczyźni i mają do tego prawo, kobiety mu się poddają, by mieć swoje korzyści, ale nie potrzebują go.

              Dla mnie takie podejście szczególnie poniża kobiety i stawia je w pozycji przedmiotu, w dodatku takiego, który można kupić (za wspomnianą korzyśc). tacy ludzie myslą, ze jeśli kobieta nie ma w układzie seksualnym tych korzyści (stego, co oni sami uznawaliby za korzyść), to relacja jest taka, jak klienta z prostytutką, tylko bez płacenia. Czyli te osoby nie rozmawiają z sobą, nie poznają się na ulicy, nie szanują się, a cała akcja sprowadza się do ruchów frykcyjnych i cześc.
              Tymczasem wcale tak zwykle nie jest. Kobieta, która wchodzi w układ czysto seksualny z mężczyzną chce z tego układu udanego seksu, a żeby ten taki był, to zwykle na "dzień dobry" ta osoba musi ją pociągać. Zwykle, nie tylko fizycznie, ale także np. intelektualnie.
              Po "dzień dobry" musi spełniać też kryteria dotyczące spraw łóżkowych. Zatem zwykle nie jest to przypadkowy ktoś, bo się trafił. Czesciej kobiety mające parcie na związek właśnie wchodzą w ten ze z kimś kto się napatoczył i chciał w związek wejść. bo dla nich najważniejsze jest być w związku, mniej ważne jakim jakościowo.
              Ty chcesz spełnienia w sypialni, a na to składa się wiele spraw, także tych związanych z zachowaniem pana poza łóżkiem, wiec skoro pan się zachować nie umie - dostał kopa.
              smile
              > P.s.
              > Dla mnie czekoladki nie są oznaką rodzącego się uczucia, ale widzę dla większoś
              > ci owszem smile


              Wiesz, ludzie często szukają drugiego dna, ba nawet siódmego w banalnych sytuacjach, których akurat oni nie znają, czy nie doświadczają.
              Widać to bardzo dobrze po kobietach (szczególnie kobietach, choć i faceci tak miewają), które zwyczajną uprzejmośc, życzliwość, czy uczynnośc ze strony faceta w stosunku do siebie, albo innej kobiety biorą za adorowanie siebie, albo tejże innej.
              I mówię tu o relacji czysto pozaseksualnej teraz.
              Eynika to z tego, że gdyby same miały komuś poświecać czas, uwagę - mam na myśli komus płci odmiennej - to musiałyby mieć w tym jakiś damsko-meski cel. Tymczasem nie biorą pod uwagę, ze męzczyzna może zwyczajnie być uprzejmy w stosunku do wszystkich pań, albo najzwyczajnie w swiecie, czysto po koleżeńsku jakąs panią szczególnie lubić bez podtekstów i z tego powodu poświecac jej więcej niż innym uwagi.
    • kora3 Sytuacja do oceny pod wzgledem SV 30.10.13, 16:38
      Dorosła kobieta jest w domu (swoim) i telefonuje do niej męzczyzna, który chce ją odwiedzić. Kobieta się zgadza i jakiś czas są w domu we dwójkę. Następnie telefonuje kolejny mężczyzna z zapytaniem, czy może ją odwiedzić. Kobieta się zgadza i gośc nr 2 przychodzi. Wszedłszy wykazuje zdziwienie obecnością gościa nr 1 (którego zna i nie jest z nim w konflikcie) i wprost dopytuje co ów tam robi. Żaden z mężczyzn nie jest partnerem/męzem/narzeczonym kobiety.

      Czy z punktu widzenia SV takie zachowanie, jak gościa nr 2 jest dopuszczalne?

      Oczywiście, ze nie jest a postma charakter prześmiewczy. Bo jak znam życie, gdyby watek był na serio i się pojawił, zamiast odpowiedzi na pytanie pojawiłoby się mnóstwo spekulacji. Może obaj goście są kochankami gospodyni? Może jeden z nich, może ten zadziwiony jest zakochany w niej? Może liczył na rozmowe w 4 oczy, albo szybki numerek? Po co kobieta zgodziła się na odwiedziny gościa nr 2 skoro gościła nr 1 i tak dalej.

      a tymczasem TO wszystko jest bez znaczenia. smile Nieistotne sa motywy dla których tak się zachował gośc nr 2, ważne jest, ze tak się zachować nie powinien i tyle.
      Ale jak wspomniałam, gdyby post był na serio byłoby spekulacji od groma pewnie z tymi, co to za kobieta co tak faceci ją odwiedzają i czy aby meza nie zdradzasmile
    • chyba.ze Też mnie to zastanawia 30.10.13, 16:48
      kora3 napisała:

      > Czy w kontekście SV dopuszczalne jest takie moralizowanie, w zasadzie przecież
      > nie na temat.

      Jeżeli zajrzy tu złodziej i zapyta czy w przypadku wejścia "na chatę" pod nieobecność właścicieli wypada i kiedy zdjąć zabłocone buty- będzie zgodnie z tematem forum czy nie?
      I jakiej odpowiedzi prócz pogłaskania po główce powinien oczekiwać?
      • kora3 Ależ nie chodzi o "głaskanie po głowce" :) 30.10.13, 16:59
        Pomijam już absurdalność Twego "przykładu" ze złodziejem smile pytam ogólnie, czy jeśli ktoś nas zapyta, czy np. ładnie naszym zdaniem wygląda powinnismy mu powiedzieć co sadzimy o jego np. zaangażowaniu w pracę, wykształceniu, pozycji społecznej, prowadzeniu się, stosunku do zwierzat itd. Bo w tych tematach mamy o tym kims zdaniesmile
        • chyba.ze Dlaczego absurdalność? 30.10.13, 17:39
          kora3 napisała:

          > Pomijam już absurdalność Twego "przykładu" ze złodziejem

          Złodziej jak i kobieta wchodząca świadomie i potajemnie w seksualny układ z cudzym mężem i ojcem rodziny to osoby moralnie nacechowane ujemnie.
          Czy w tym miejscu jest to bez znaczenia?
          Czy sv tego zdaje się nie dostrzegać?
          W domu uczono mnie, że zło to zło obojętnie w jak piękne szaty je ubrać. Czyż nie..? smile
          • zosiaonline Re: Dlaczego absurdalność? 30.10.13, 18:32
            > > Pomijam już absurdalność Twego "przykładu" ze złodziejem

            Przykład wcale nie był absurdalny, przyszła mi również do głowy taka analogia wink
            • kora3 Ale to, ze przyszła takze Tobie 30.10.13, 19:37
              zosiaonline napisała:

              >
              > Przykład wcale nie był absurdalny, przyszła mi również do głowy taka analogia ;
              > -)


              Nie oznacza, ze absurdalny nie jest.
              • zosiaonline Re: Ale to, ze przyszła takze Tobie 30.10.13, 19:58
                kora3, a w czym widzisz absurd? wink
                • kora3 w tym, ze kradzież jest przestępstwem 30.10.13, 20:01
                  i działaniem na szkodę okradzionego. Seks z kimkolwiek jest legalny (poza oczywistymi wyjątkami)
                  • zosiaonline Re: w tym, ze kradzież jest przestępstwem 30.10.13, 20:27
                    To prawda. Można ująć to inaczej, przypomniała mi się stara anegdota: klient (muzyk) jest przyjmowany przez usługodawcę, w trakcie rozmowy wychodzą na jaw rażące przejawy braku kultury ze strony usługodawcy. W pewnym momencie zdenerwowany klient odzywa się: "proszę o trochę kultury". Na co druga strona włącza muzykę klasyczną i z satysfakcją odpowiada: "ależ proszę, muzyka łagodzi obyczaje". Trudno jest pochylać się nad drobnymi plamkami, gdy wokół są ogromne plamy. Trudno nie uśmiechnąć się, gdy postępuje się wbrew s-v w sprawach wysokiej wagi (również, ale nie tylko),a w sprawach drobnych nadaje mu się wysokie znaczenie.smile To kwestia klasy.

                    pozdrawiam,
                    Zośka
                    • naina nowy topic 30.10.13, 20:36
                      To temat na wątek pt. czy posiadanie partnera sexualnego który jest już w związku jest niezgodne z zasadmi s-v big_grin
                      dyskusja już się staje komiczna
                      • kora3 i kosmiczna :) 30.10.13, 20:51
                        Naino Twój watek nie jest bynajmniej jedynym, w którym wyrażano swiete oburzenie smile
                        Był np. wąt o tym, ze jakiś kolo wyszedł z wieczoru kawalerskiego, bo mu się nie podobało, ze tam są panienki i jego wyjście uznano za przejaw ostentacji.

                        Ludziska zamiast skupić się na tym, że jak się komus zabawa jakaś nie podoba, to zgodnie z zadami SV powinien wyjść "po angielsku" na ile się da, skupili się na tym, że jakie to naganne, że na wieczorze były panienki smile

                        Tymczasem nieważne CO BYŁO takiego, ze gościowi nie odpowiadało, a także dlaczegosmile
                        Wazne, ze gość chcący opuścić towarzystwo powinien to zrobić jak najdyskretniej i bez absorbowania tym faktem innych. w przypadku tego gościa będącego jednym z bardzo licznych gości na tej imprze i niezbyt bliską osobą dla gospodarza czyli przyszłego pana młodego, dało się to zrobić "bezszelstnie", bo jednak gdyby był postacią centralną to wypadałoby jakoś wyjaśnić opuszczenie towarzystwa. Skoro wyjście gościa w ogóle zauwazono to pewnie było ostentacyjnesmile I to jest "fopa" bezsprzecznie. Ale zamiast to zauwazyc sporo forumowiczów wałkowało temat moralności na tym wieczorku smile
                        • naina Re: i kosmiczna :) 30.10.13, 21:04
                          czytałam tamten wątek o wieczorze kawalerskim.
                          Zauważyłam taką tendencję na forum,że kilka pierwszych odpowiedzi jest w temacie a potem to już wolna amerykanka big_grin
                          • kora3 hehe 30.10.13, 21:09
                            a czytałaś wątek o pytaniach o pobrzeg i zgon bliskiej osoby (mój)? 2/3 wpisów w nim to było wyrazanie oburzenia ze koleguję się z eksem i szukanie przyczyn tej strasznej "zbrodni" zamiast odpowiedzi na proste pytanie smile
                            • naina Re: hehe 30.10.13, 21:14
                              no bo nie wolno się kolegować z exami, nie wiedziałaś? big_grin big_grin
                              • kora3 Re: hehe 30.10.13, 21:17
                                naina napisała:

                                > no bo nie wolno się kolegować z exami, nie wiedziałaś? big_grin big_grin

                                No nie wiedziałam smile

                                Wiedziałam natomiast ze nie wypada komentować relacji innych ludzi nieproszonym o to i nie na temat snując swe domysły, pomysły, fobie i fantazje smile
                              • majaa A ja mam inne pytanie: 30.10.13, 21:18
                                czy zgodne z sv jest to plotkowanie o naszych forumowiczach, które Panie tak tu ochoczo teraz prezentują?wink
                                • naina Re: A ja mam inne pytanie: 30.10.13, 21:23
                                  z przymrużeniem oka to robimy i myślę w obliczu tylu obraźliwych wypowiedzi na mój temat to nie jest żaden nietakt.
                                  • kora3 Re: A ja mam inne pytanie: 30.10.13, 21:32
                                    naina napisała:

                                    > z przymrużeniem oka to robimy i myślę w obliczu tylu obraźliwych wypowiedzi na
                                    > mój temat to nie jest żaden nietakt.


                                    w ogóle nie jest. To jest dyskusja o zjawisku społecznymsmile
                                • kora3 a padły jakies nicki Maju? 30.10.13, 21:30
                                  Plotkowanie to jest o konkretnych osobach, a nie o zjawiskach społecznych moja droga. Dokonywanie ocen przez osoby do tego nieuprawnione, nie na temat itd. to jest zjawisko poniekąd społeczne.
                                  Plotkowaniem byłoby od biedy wymienianie myśli na priwie. Tu każdy może sobie przeczytać co my piszemy, a także co pisali inni we wspomnianych tematach smile
                                  • majaa Re: a padły jakies nicki Maju? 30.10.13, 21:52
                                    kora3 napisała:

                                    > Plotkowanie to jest o konkretnych osobach, a nie o zjawiskach społecznych moja
                                    > droga.

                                    Dlatego umieściłam na końcu "żarcik" , którego zdaje się nie zauważyłaśsmile
                                    Co nie zmienia faktu, że jednak jakoś tak niezbyt zręczne mi się wydało to omawianie zjawiska.

                                    • kora3 Re: a padły jakies nicki Maju? 30.10.13, 21:55
                                      majaa napisała:
                                      >
                                      > Dlatego umieściłam na końcu "żarcik" , którego zdaje się nie zauważyłaśsmile

                                      ni nie zauwazylam, sorry

                                      > Co nie zmienia faktu, że jednak jakoś tak niezbyt zręczne mi się wydało to omaw
                                      > ianie zjawiska.


                                      Dlaczego? Przeciez watki o których piszemy tu sa, jawne, można sobie je przeczytać i samemu wyciagac wnioskismile
                                      >
                        • baba67 Re: i kosmiczna :) 30.10.13, 21:43
                          Watek o wieczorze byl bardzo pouczajacy.z tego co pamietam doradzalam zmycie siebcicho i donos.Bo ja jestem jeden z naczelnych moherow tego forum .
                          • kora3 Babo mila, litości 30.10.13, 21:54
                            Tematem wątku było wyjście chłopa - katolika zapamiętane jako ostentacyjne.
                            Pomijam ze opis był z drugiej ręki.
                            rzecz w tym, ze z jakiegoś powodu uznano je za ostentacyjne, a zważywszy na to jak mało (w sensie relacji z resztą towarzystwa) znaną i znaczącą osobą był wychodzący mogło coś być na rzeczy, bo jako taka osoba mógł zmyc się naprawdę niezauważenie.
                            • baba67 Re: Babo mila, litości 30.10.13, 22:37
                              Toz ja wlasnie uznalam to za fope.
                    • kora3 Rzecz w tym, że SV 30.10.13, 20:39
                      nic nie mówi o tym, jakoby pozostawanie z kimś w niezobowiązującym układzie seksualnym było z nim sprzeczne. Zatem to żadna "plama" z punktu widzenia SV, ani duza, ani mała.
                      • zosiaonline ;-) 30.10.13, 20:41
          • kornel-1 O! Nożyce :) 30.10.13, 18:36
            chyba.ze napisała:
            > Złodziej jak i kobieta wchodząca świadomie i potajemnie w seksualny układ z cud
            > zym mężem i ojcem rodziny to osoby moralnie nacechowane ujemnie.
            > Czy w tym miejscu jest to bez znaczenia?
            > Czy sv tego zdaje się nie dostrzegać?
            > W domu uczono mnie, że zło to zło obojętnie w jak piękne szaty je ubrać. Czyż n
            > ie..? smile

            A smile Umoralniasz.

            A dlaczego? W imię czego? Masz przymus? Czy to jest tak, że jak widzisz coś niemoralnego, to zajmujesz stanowisko?

            Ciekawi mnie to!

            Na przykład. Ktoś w Twoim otoczeniu skłamie. Mówisz mu publicznie, że to nieładnie? Że grzech?

            Ciekawi mnie to smile

            Kornel
          • kora3 Choćby dlatego, że 30.10.13, 19:36

            >
            > Złodziej jak i kobieta wchodząca świadomie i potajemnie w seksualny układ z cud
            > zym mężem i ojcem rodziny to osoby moralnie nacechowane ujemnie.


            Kradziez to małanie prawa, seks z kimkolwiek - nie. A tak na marginesie: czy mężczzna będący mezem i ojcem i wchodzący w taki układ o jakim piszesz z inną kobiet a nie jest czasem bardziej "nachecowany moralnie ujemnie" niż wolna kobieta, która zainteresowana jest tylko seksem?


            > Czy w tym miejscu jest to bez znaczenia?


            tak, jest bez znaczenia w swietle pytania autorki tamtego watku, bo pytała zgoła o coś innegosmile

            > Czy sv tego zdaje się nie dostrzegać?

            SV każe przemilczać takie sprawy innych ludzi i powstrzymywać się od wygłaszania ocen, chyba ze się zostaje poproszonym o takową smile

            > W domu uczono mnie, że zło to zło obojętnie w jak piękne szaty je ubrać. Czyż n
            > ie..? smile


            źle Cię uczono w domu, bardzo niewiele sytuacji w zyciu i ludzi jest tylko czarne, albo tylko białe.
          • bene_gesserit Re: Dlaczego absurdalność? 30.10.13, 20:42
            chyba.ze napisała:

            > kora3 napisała:
            >
            > > Pomijam już absurdalność Twego "przykładu" ze złodziejem
            >
            > Złodziej jak i kobieta wchodząca świadomie i potajemnie w seksualny układ z cud
            > zym mężem i ojcem rodziny to osoby moralnie nacechowane ujemnie.
            > Czy w tym miejscu jest to bez znaczenia?
            > Czy sv tego zdaje się nie dostrzegać?

            Nie masz żadnej informacji nt tamtego związku. Nie masz więc prawa oceniać.

            Pisząc na ten temat, tak na prawdę piszesz o sobie i swoich przeżyciach. Szanuję twój ból, ale to się kompletnie ma nijak do innych, jak ci sie wydaje, podobnych sytuacji.
      • aqua48 Re: Też mnie to zastanawia 30.10.13, 18:33
        chyba.ze napisała:

        > Jeżeli zajrzy tu złodziej i zapyta czy w przypadku wejścia "na chatę" pod nieob
        > ecność właścicieli wypada i kiedy zdjąć zabłocone buty- będzie zgodnie z temat
        > em forum czy nie?
        > I jakiej odpowiedzi prócz pogłaskania po główce powinien oczekiwać?

        Powinien oczekiwać odpowiedzi, że s-v reguluję tę sytuację tak, że nie wchodzi się do cudzego domu pod nieobecność właścicieli. I to w zasadzie wystarcza.
        • zosiaonline Re: Też mnie to zastanawia 30.10.13, 18:51
          aqua48, uprzedziłaś moją odpowiedź. Zwykle wystarcza, jeśli już złodziej balansuje na granicy pseudo s-v.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka