Dodaj do ulubionych

"za duzo palisz"

04.12.13, 11:34
"to niezdrowo i pewnie b. kosztowne" - takie słowa skierowała przy innych do osoby X osoba Y podczas spotkania towarzyskiego, na którym to ww. osóby poznały się dopiero za pośrednictwem wspólnych znajomych. Osoba X otrzymała niezbyt przyjemną w tonie odpowiedź: "A co Cię to obchodzi? Za swoje palę, a o moje zdrowie się nie martw".

Osoba X poczuła się obrażona tą odpowiedzia. Fakt, nie była ona zbyt mila, ale była naturalną reakcja na b. niewłaściwe zachowanie osoby X w stosunku do osoby Y, czego wspomniana X zdaje się nie dostrzegać. Dodam, że palenie osoby Y w żaden sposób nie wpływało na komfort osoby X, gdyż osoba Y wychodziła na papierosa na zewnątrz lokalu, a siedziała dość daleko od osoby X, wiec nawet zapach wypalonych papierosów nie mógł tu powodować u X dyskomfortu. Osoba X zwyczajnie widziała, ze Y często wychodzi na papierosa (fakt, dużo pali, a tego dnia jeszcze osoba ta miała powody do nerwów) i tak sobie "zagadała" do osoby Y. Moim zdanie słusznie się jej dostało, a Wy jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 12:02
      Tak,to bylo w jakis sposob agresywne, wtracanie sie w nie swoje sprawy, naruszanie cudzych granic, stawiane sie na pozycji kogos lepszego (ja nie pale, dbam o zdrowie , nie marnuje kasy). Reakcja sluszna. Sama mam na podobne teksty odzywke "a to niczyjej babci interes".Oczywiscie najbardziej classy byloby popatrzec na delikwenta WZROKIEM i po krotkiej chwili milczenia znaczaco zmienic temat.
      Sama nie umiem ale sprobowac warto.
      • kora3 jestem podobnego zdania Babo 04.12.13, 12:13
        i naprawdę nie pojmuję takich uwag. Dopuszczam je w sytuacji w 4 oczy, gdy rzecz dzieje się między dwojgiem bardzo bliskich znajomych, czy w rodzinie i inicjuje to ktoś mający problem. Np. "Źle się czuję, kaszlę w nocy" - w tej sytuacji uwaga pt. "Sporo palisz, a to na pewno nie jest zdrowe" byłaby na miejscu. Chodzi zresztą nie tylko o uwagi w temacie palenia, ale także o takie w zakresie wyglądu, wagi, jedzenia, trybu zycia...
        Jak w ogóle można do nowo poznanej osoby, bez jakiejkolwiek zachęty z jej strony wypowiadać takie uwagi i jeszcze czuc się obrażonym, gdy zagadnięty odpowie, tak, jak powinien ?
    • aqua48 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 12:33
      kora3 napisała:

      > "to niezdrowo i pewnie b. kosztowne" - takie słowa skierowała przy innych do o
      > soby X osoba Y podczas spotkania Osoba X otrzymała odpowiedź: "A co Cię to obchodzi? Za > swoje palę, a o moje zdrowie się nie martw".
      > Moim zdaniem słusznie się jej dostało, a Wy jak sądzicie?

      Obie wypowiedzi były niegrzeczne, ot co. Komentarz nie na miejscu, odpowiedź na niego niestosowna.
      • pavvka Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 12:44
        aqua48 napisała:

        > Obie wypowiedzi były niegrzeczne, ot co. Komentarz nie na miejscu, odpowiedź na
        > niego niestosowna.

        Uważam podobnie. Mimo niestosowności uwagi należało na nią zareagować nieco grzeczniej (tzn. treść przekazu mogłaby być podobna, ale przekazana w łagodniejszej formie).
        • kora3 No tu prawda :) 04.12.13, 13:21
          Osoba paląca mogła powiedzieć "Daruj, ale nie powinno Cię to zajmować, tak moje zdrowie, jak i finanse" i byłoby grzeczniej.
          Jednakowoż jak widzę (nie na forum, a w realu) uwagi zaczepne na temat czyjegoś zachowania, które w żaden sposób nie dotyczy zaczepiającego są w pewnym zakresie tolerowane. I co ciekawe tutaj: znacznie bardziej tolerowane są uwagi dot. palenia, niż np. picia. Jednak powszechnie uważa się, ze nie wypada zwrócić komuś uwagi na to, że ma problem z piciem (w każdym razie osobie niebliskiej i publicznie). Podobnie nierówno traktowane są uwagi dotyczące wagi. Powiedzenie komuś ze za dużo je, ma nadwagę, to niezdrowo i brzydkie zaowocowałoby pewnie wielką obrazą zagadniętego i oburzeniem otoczenia. O dziwo komentarz w stylu "Aleś ty szczupły/;a (chudy/a)" jest zdaniem wielu do przyjęcia. Podobnie jak krytyczne uwagi na temat tego, ze ktoś przesadnie o siebie dba. Natomiast z kims kto nie dba i to o0toczeniu realnie np. w postaci zapachu przeszkadza obchodzi się ono jak z jajkiem i kombinuje, jak tu dac brudasowi do zrozumienia, ze smierdzi i zcas się wykąpaćsmile
    • urko70 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 12:37

      Nałogi powodują nie tylko koszty indywidualne nałogowca ale również koszty społeczne, Także w interesie społeczeństwa jest aby nałogów było jak najmniej.

      "za dużo palisz to niezdrowo i pewnie b. kosztowne" - to stwierdzenie faktu, którego nikt tu nie kwestionuje także jest to prawda. Czy na prawdę można się obrażać? Czasem można. czy powinno się? Każdy sam sobie odpowie.

      Z jednej strony chyba nie powinno się oceniać czyli mówić "za dużo", z drugiej strony starałbym się wyczuć intencje, jeśli intencja zła to odwet jest naturalny ale jeśli zwrócenie uwagi wynika z troski to imho nie warto rewanżować się "a co cie to obchodzi".
      • kora3 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 13:06
        urko70 napisał:

        >
        > Nałogi powodują nie tylko koszty indywidualne nałogowca ale również koszty społ
        > eczne, Także w interesie społeczeństwa jest aby nałogów było jak najmniej.


        prawda jest taka Urko, ze nałogowcy dotknięci nałogami, które wiaza się z zakupami używek objętych akcyzą (alkohol, papierosy), czyli z legalnego źródła do kasy państwa wkładają znacznie więcej, niż kiedykolwiek zdołają z niej wycisnąćsmile I nie piszę tego w obtonie nałogów, a gwoli scisłosci.

        >
        > "za dużo palisz to niezdrowo i pewnie b. kosztowne" - to stwierdzenie faktu, kt
        > órego nikt tu nie kwestionuje także jest to prawda


        "Za dużo jesz, masz nadwagę, to bardzo niezdrowo i nieestetycznie", "Kupujesz za dużo kosmetyków, to nierozsądne przy Twoich zarobkach" "Macie już 3 dzieci i decydujecie się na 4 mając mieszkanie 60 merów kw. i 3,5 tysiaka dochodu miesięcznie. To szaleństwo, Was na to nie stać" - wszystkie powuższe zdania są/ mogą być stwierdzeniem faktów Urkosmile I są zdaniami prawdziwymi smile Tylko CO Z TEGO ZPUNKTU WIDZENIA SV? No nic, bo to, czy takie prawdziwe zdanie wypada wygłosić do kogoś kogo dotyczy zależy od tego, czy on o to zdanie pyta przede wszystkim oraz od stopnia zazyłosci miedzy rozmówcami. Jeśli nie pyta, nie oczekuje komentarza - nawet przy sporej zazyłosci nie wypada tego mówić, nawet jeśli to obiektywnie jest prawda.

        . Czy na prawdę można się obr
        > ażać? Czasem można. czy powinno się? Każdy sam sobie odpowie.


        Zrodziło mi się pytanie: czy naprawdę trzeba niepytanym wygłaszać jakieś opinie? Czasem można, ale czy powinno się? Każdy sam sobie odpowie...smile

        >
        > Z jednej strony chyba nie powinno się oceniać czyli mówić "za dużo", z drugiej
        > strony starałbym się wyczuć intencje, jeśli intencja zła to odwet jest naturaln
        > y ale jeśli zwrócenie uwagi wynika z troski to imho nie warto rewanżować się "a
        > co cie to obchodzi".


        Wiesz, dla mnie dość niecodzienna jest "troska" o kogoś kogo widzi się pierwszy raz w życiu i z kim wymieniło się uprzejmości przy okazji zapoznania się i NIC więcej. szczególnie dziwna jest ta "troska" wyrażona publicznie. Mam przekonanie graniczące z pewnoscią, ze gdyby bliski znajomy szepnął tej osobie do ucha, albo na tym papierosie sam na sam powiedział "Wiesz, rozumiem Twe zdenerwowanie, ale za dużo palisz, to niezdrowo" to nie otrzymałby odpowiedzi "a co cie to obchodzi?" domyślasz się dlaczego Urko?smile
        • kornel-1 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 14:20
          kora3 napisała:
          > prawda jest taka Urko, ze nałogowcy dotknięci nałogami, które wiaza się z zakup
          > ami używek objętych akcyzą (alkohol, papierosy), czyli z legalnego źródła do ka
          > sy państwa wkładają znacznie więcej, niż kiedykolwiek zdołają z niej wycisnąćsmile
          > I nie piszę tego w obtonie nałogów, a gwoli scisłosci.


          Nie.
          Gwoli ścisłości:

          Ekonomiczne i społeczne koszty palenia tytoniu przekraczają kilkakrotnie zyski, które budżet państwa osiąga w związku z produkcją i sprzedażą. Koszty te ponoszą wszyscy podatnicy, a nie tylko osoby palące. Źródło

          Kornel
        • urko70 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 15:31
          kora3 napisała:

          > > Nałogi powodują nie tylko koszty indywidualne nałogowca ale również koszt
          > y społ
          > > eczne, Także w interesie społeczeństwa jest aby nałogów było jak najmniej
          > .[/i]
          >
          > prawda jest taka Urko, ze nałogowcy dotknięci nałogami, które wiaza się z zakup
          > ami używek objętych akcyzą (alkohol, papierosy), czyli z legalnego źródła do ka
          > sy państwa wkładają znacznie więcej, niż kiedykolwiek zdołają z niej wycisnąćsmile
          > I nie piszę tego w obtonie nałogów, a gwoli scisłosci.

          W końcu spotkałem kogoś kto mi wskaże policzone wszystkie wpływy i wszystkie koszty związane z używkami smile.
          Poproszę o takie wyliczenie, no wiesz... jak ściśle to ściśle. smile

          Oczywiście wpływy stosunkowo łatwo policzyć dlatego najbardziej ciekawi mnie jak policzono koszty/straty na zdrowiu palaczy aktywnych i palaczy biernych, problemy zdrowotne dzieci wychowywanych w domach gdzie jest dym papierosowy, problemy finansowe rodzin związane między innymi z przepalaniem lub przepijaniem pieniędzy ( na alkohol czy tytoń jest ale na zywność lepszej jakości dla dzieci to nie ma)


          > . Czy na prawdę można się obr
          > > ażać? Czasem można. czy powinno się? Każdy sam sobie odpowie.

          >
          > Zrodziło mi się pytanie: czy naprawdę trzeba niepytanym wygłaszać jakieś opinie
          > ? Czasem można, ale czy powinno się? Każdy sam sobie odpowie...smile

          A ja na to: boli nas przykra dla nas prawda, i tak jak mówienie garbatemu, ze jest garbaty nie ma sensu bo on NIC z tą informacją nie zrobi, tak palacz, pijak i owszem: może zrobić.
          I tu faktycznie sv przyklaskuje pewnego rodzaju obojętności, mówiąc wprost:
          konformistyczne: mam cię w d.... pal/pij sobie ile chcesz - jest zgodne z sv
          nonkonformistyczne: za dużo pijesz/palisz - jest niezgodne z sv.


          > Wiesz, dla mnie dość niecodzienna jest "troska" o kogoś kogo widzi się pierwszy
          > raz w życiu i z kim wymieniło się uprzejmości przy okazji zapoznania się i NIC
          > więcej. szczególnie dziwna jest ta "troska" wyrażona publicznie.

          Jedni troszczą się tylko o bardzo bliskich, inni również o dalszych bliskich, a jeszcze innym przykro patrzeć jak nawet obcy marnują sobie życie. Wiem to.

          > Mam przekonan
          > ie graniczące z pewnoscią, ze gdyby bliski znajomy szepnął tej osobie do ucha,
          > albo na tym papierosie sam na sam powiedział "Wiesz, rozumiem Twe zdenerwowanie
          > , ale za dużo palisz, to niezdrowo" to nie otrzymałby odpowiedzi "a co cie to o
          > bchodzi?" domyślasz się dlaczego Urko?smile

          Domyślam się, że dlatego masz takie przekonanie, ze masz jakieś osobiste doświadczenia
          smilesmilesmile

          Obstawiam, że chodzi o to, że palacz/pijak wstydzi się przed innymi tego co robi i dlatego tak agresywnie reaguje, a w 4 oczy już ten wstyd mniejszy.
          • claratrueba Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 19:19
            Oczywiście wpływy stosunkowo łatwo policzyć dlatego najbardziej ciekawi mnie ja
            > k policzono koszty/straty na zdrowiu palaczy aktywnych i palaczy biernych, prob
            > lemy zdrowotne dzieci wychowywanych w domach gdzie jest dym papierosowy, proble
            > my finansowe rodzin związane między innymi z przepalaniem lub przepijaniem pien
            > iędzy ( na alkohol czy tytoń jest ale na zywność lepszej jakości dla dzieci to
            > nie ma)

            Koro, policzono. na okoliczność podwyżki akcyzy- 40 mld złotych PRZED tegoroczna podwyżką w/w- łącznie alkohol i papierosy (te dają większe dochody) . Leczenie wszystkich chorób zw. z tymi nałogami- 20 mld złotych.
            Hasło "koszty społeczne" jest więc jedynie demagogią i z rzeczywistymi liczbami niewiele ma wspólnego.
            Natomiast takie porady zupełnie obcej i nieodczuwającej skutków nałogu obcej osoby nie są żadna "troską" a demonstrowaniem swojej wyższości.
            Co mi, niestety, kojarzy sie raczej ze sceny z "Kabaretu" Boba Fossa, gdzie zapijaczonym i palącym głównym bohaterom (Minelli i York) zdrowa, wolna od nałogów (wszak Führer był abstynentem i twórcą "antynałogowych" ustaw) młodzież wyśpiewuje hymn Hitlerjugend.
            Ot, artystyczne skojarzenia. Pani Szymborska kopcąca jak komin Panią Szymborską pozostanie. Kim pozostanie pałająca świętą "troską" Pani Kowalska? Jeszcze jedna wtrącającą się w nieswoje sprawy, osobą nietolerancyjną wobec cudzych słabości.

            • kora3 Miła Claro 05.12.13, 09:16
              Wczesniej miałam mniej wiecej wiedzę na temat tego, jakie państwo ma wpływy z akcyzy, którą objęte sa używki, ale co do kosztów leczenia nałogowców - nie, wiec dzięki smile

              Oczywiście - masz rację - tu chodzi o zademostrowanie wyższości. Ale dostrzegam tu jeszcze jeden wazny aspekt, otóż owo demostrowanie jest przez niektórych (jak widać na tym forum też) akceptowane jeśli jest stosowane np. wobec palaczy. Zapytuję wiec, czy ci akceptujący "ze względu na troskę i koszty społeczne" takie chamskie zachowanie wobec palacza, zaakceptowali by je wobec osoby grubej i opychającej się?
              Nie znam przyznaję szacunków kosztów leczenia chorób związanych z otyłością, czy nawet nadwagą oraz niewłasciwym sposobem odżywiania się, ale stawiam dolary przeciw orzechom, ze nie sa one niższe niż koszty leczenia palaczy np. W dodatu opychający się opychają się na ogół smieciowym jedzeniem, wiec do budżetu wkładają znacznie mniej niż używający używek. A potem korzystają z refundacji naprawdę ogromnej jak np. w przypadku cukrzyków. Tak, tak moi mili, cukrzyca bywa nie tylko wrodzona, ale także NABYTA przez niewłaściwe jedzenie, a otyłośc bywa nie zawsze skutkiem tej choroby, ale nierzadko przyczyną!
              No i co? No i nic - spaślakowi nikt takich uwag nie robi, bo "to niegrzecznie". w sumie - dlaczego? Skoro wypada okazać tak "troskę" palaczowi, to dlaczego nie grubasowi?
              • kornel-1 Re: Miła Claro 05.12.13, 13:59
                Koszt leczenia palaczy w Polsce wynosił w 402 PLN rocznie na 1 obywatela lub 1408 PLN rocznie na 1 palacza. Źródło

                Dodatkowy koszt zatrudnienia palacza przez prywatnego przedsiębiorcę wyniósł w USA 5,816 USD rocznie. Źródło

                Kornel
            • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 09:48
              claratrueba napisała:

              > Oczywiście wpływy stosunkowo łatwo policzyć dlatego najbardziej ciekawi mnie ja
              > > k policzono koszty/straty na zdrowiu palaczy aktywnych i palaczy biernych
              > , prob
              > > lemy zdrowotne dzieci wychowywanych w domach gdzie jest dym papierosowy,
              > proble
              > > my finansowe rodzin związane między innymi z przepalaniem lub przepijanie
              > m pien
              > > iędzy ( na alkohol czy tytoń jest ale na zywność lepszej jakości dla dzie
              > ci to
              > > nie ma)
              >
              > Koro, policzono. na okoliczność podwyżki akcyzy- 40 mld złotych PRZED tegoroczn
              > a podwyżką w/w- łącznie alkohol i papierosy (te dają większe dochody) . Leczeni
              > e wszystkich chorób zw. z tymi nałogami- 20 mld złotych.
              > Hasło "koszty społeczne" jest więc jedynie demagogią i z rzeczywistymi liczbami
              > niewiele ma wspólnego.

              Co prawda zwracasz się do Kory ale cytujesz moją wypowiedź więc zapytam o wyliczenia tych 20mld:
              1. jakie składniki cząstkowe wzięto pod uwagę?
              2. czy składniki które wymieniłem powyżej zostały uwzględnione?


              > Natomiast takie porady zupełnie obcej i nieodczuwającej skutków nałogu obcej os
              > oby nie są żadna "troską" a demonstrowaniem swojej wyższości.

              Nie są ponieważ....?
              • kora3 Pytasz co prawda Clarę, ale odpowiem 05.12.13, 09:51
                urko70 napisał:
                >
                > Nie są ponieważ....?

                ponieważ za taką "troską" nie idzie nic poza publicznym skrytykowaniem kogoś.
          • kora3 Widzisz Urko 05.12.13, 08:52
            mam wrazenie, ze nie potrafisz oddzielić problemu SV od tematu w którym akurat zaistniał, czyli nałogu.
            Trafiłeś kula w płot - mnie zdarza się zapalić papierosa, ale bardzo okazjonalniesmile Może masz przekonanie, że ktoś palący 2-3 papierosy na tydzień jest nałogowcem, ale medycyna ma inne zdaniesmile Zatem ja nie mam problemu jakiegoś z tym, ze ktoś mi powie o moim paleniu tak, czy inaczejsmile
            I nie o palenie tu stricto idzie w tym wątku, bo uwagi takiego typu padają też na innych polach.
            Poczytaj sobie jakie są skutki obżerania się i jakie choroby z tym związane (co za tym idzie - jakie koszty ponosi społeczeństwo w związku z leczeniem ich u osób otyłych) - zresztą pewnie wiesz. Uwazasz, że jest do przyjęcia wykazać "troskę" o takiego spaślaka i widząc go pierwszy raz w życiu publicznie poinformowac go, że za dużo je i jest to niezdrowe i nieestetyczne?
            Przecież to PRAWDA!
            Masz zatem wybór: albo masz bliźniego swego grubego w de i nie reagujesz, albo nie masz w de i mówisz, przy wszystkich, tonem mentora a co, niech się ogarniesmile
            Tylko, ze w przypadku grubasa opychającego się NIE POWIESZsmile Prędzej powiesz b. szczupłej koleżance, żeby więcej jadła, bo źle wygląda, prawda? smile
            Na tym polegajką te podwójne standardy : dowalić można palaczowi, pijakowi już nie za bardzo. Po chudych można do woli "jeździć" - po grubasie wcalesmile Można skrytykować kogoś za to, ze czyims zdaniem za bardzo przejmuje się swym wyglądem, ale niechluja - nie itd.
            • urko70 Re: Widzisz Urko 05.12.13, 10:40
              kora3 napisała:

              > mam wrazenie, ze nie potrafisz oddzielić problemu SV od tematu w którym akurat
              > zaistniał, czyli nałogu.

              Kontekst danego zdarzenia/sytuacji jest istotny, oceniając coś selektywnie można źle ocenić dane zachowanie.
              W swoich wypowiedział odniosłem się zarówno do kwestii nałogu jak i kwestii sv, trochę żartobliwie ale proszę bardzo:
              konformistyczne: mam cię w d.... pal/pij sobie ile chcesz - jest zgodne z sv
              nonkonformistyczne: za dużo pijesz/palisz - jest niezgodne z sv.

              Z jednej strony chyba nie powinno się oceniać czyli mówić "za dużo", z drugiej strony starałbym się wyczuć intencje, jeśli intencja zła to odwet jest naturalny ale jeśli zwrócenie uwagi wynika z troski to imho nie warto rewanżować się "a co cie to obchodzi".



              > Trafiłeś kula w płot - mnie zdarza się zapalić papierosa, ale bardzo okazjonaln
              > iesmile Może masz przekonanie, że ktoś palący 2-3 papierosy na tydzień jest nałogo
              > wcem, ale medycyna ma inne zdaniesmile Zatem ja nie mam problemu jakiegoś z tym, z
              > e ktoś mi powie o moim paleniu tak, czy inaczejsmile

              Nie twierdziłem, że masz jakiś problem więc i nie mogłem trafić w Twój płot.
              Nie mam takiego przekonania więc bezpodstawnie zbudowałaś sobie taką tezę.


              > I nie o palenie tu stricto idzie w tym wątku, bo uwagi takiego typu padają też
              > na innych polach.
              > Poczytaj sobie jakie są skutki obżerania się i jakie choroby z tym związane (co
              > za tym idzie - jakie koszty ponosi społeczeństwo w związku z leczeniem ich u o
              > sób otyłych) - zresztą pewnie wiesz. Uwazasz, że jest do przyjęcia wykazać "tro
              > skę" o takiego spaślaka i widząc go pierwszy raz w życiu publicznie poinformowa
              > c go, że za dużo je i jest to niezdrowe i nieestetyczne?

              Uważam, ze to pewnego rodzaju pułapka jaką przypadkowo zastawia na nas SV, pomijanie milczeniem spraw istotnych czyli de facto przymykanie oka na pewne sprawy.
              Brak reakcji to milczące przyzwolenie.


              > Przecież to PRAWDA!
              > Masz zatem wybór: albo masz bliźniego swego grubego w de i nie reagujesz, albo
              > nie masz w de i mówisz, przy wszystkich, tonem mentora a co, niech się ogarnie
              > smile
              > Tylko, ze w przypadku grubasa opychającego się NIE POWIESZsmile Prędzej powiesz b
              > . szczupłej koleżance, żeby więcej jadła, bo źle wygląda, prawda? smile

              Nie widzę różnicy pomiędzy powiedzeniem "za dużo palisz" a "za dużo jesz".

              Wątek nam się troszkę rozlezie ale uważam, że ma to związek z polityczną poprawnością czyli milczącym akceptowaniem pewnych zachowań "żeby tylko nie zrobić komuś przykrości".
              No i milcząco, zgodnie z sv, patrzymy na popijających pijaków, na nadmiernie jedzących otyłych etc - skutki wiadome.


              > Na tym polegajką te podwójne standardy : dowalić można palaczowi, pijakowi już
              > nie za bardzo. Po chudych można do woli "jeździć" - po grubasie wcalesmile Można s
              > krytykować kogoś za to, ze czyims zdaniem za bardzo przejmuje się swym wyglądem
              > , ale niechluja - nie itd.

              Wiem na czym polegają podwójne standardy, nie wiem tylko komu to sugerujesz. I pytanie zasadnicze: co jest lepsze milczenie (obojetność) czy brak milczenia?

              Nie odpowiedziałaś na moje pytanie/prośbę i te koszty nałogowców, odpowiesz?
              • baba67 Re: Widzisz Urko 05.12.13, 10:50
                Powstaje pytanie jak dalece inni ludzie maja prawo ingerowac w nasze zycie.
                Jesli osoba otyla opycha sie przy stole jakim prawem mam jej zwracac uwage?
                Jest dorosla, dokonuje wlasnych wyborow a ze nie najlepszych tu juz jej zycie.
                Mam (na osobnpsci rzecz jasna) uswiadamiac ja ze place podatki i z moich podatkow bedza leczone skutki jej obzarstwa? Bo jesli nic nie powiem to znaczy ze daje na to milczaca zgode i dobrze mi tak ne walcze niech place?Tak to sobie wyobrazasz?
                • kora3 No właśnie 05.12.13, 11:07
                  Jakos nie widzę tego Urki zwracającego bez kontekstu komus uwagę, ze jest gruby i za dużo jesmile
                  Inna sprawa, gdy:
                  - Urko jest lekarzem takiej osoby
                  - Taka osoba skarży się Urce na dolegliwości zdrowotne
                  - Urko jest bliskim takiej osoby

                  Przykład z kims grubym to był tylko przykład. Bo tak naprawdę nierzadko sa sytuacje, kiedy nasz styl życia wydaje się innym "kosmiczny". Pytanie, od jakiego momentu, jak , w jakiej relacji można bez naruszania zasad SV i zwyczajnie współżycia międzyludzkiego zaczynać o tym temat.
                  Miałam ostatnio okazję słyszeć pewna wymianę zdań i przyznam, ze wprawiła mnie ona w ...zadziwienie. Otóż pewnien człowiek z mego otoczenia jest w separacji z zoną. Generalnie znam sprawę, mam swoje zdanie, ale rozmawiamy na ten temat tylko w 4 oczy. Gośc z tego, ze z zona nie mieszka tajemnicy nie robi, ale nie rozwija tematu. Na zasadzie "A ty mieszkasz na ulicy X?" odpowiada "Teraz nie, mieszkałem tam z zoną, ale obecnie mieszkam na ulicy Y". Dla mnie takie coś oznacza informacje o lokalizacji zamieszkania kolegi i tyle, ale jak się okazuje dla niektórych - nie. "A dlaczego nie mieszkasz z zoną", "A pogódźcie się, macie dziecko", "A macie ślub kościelny, dogadajcie się"
                  Można idąc tropem rozumowania Urki uznac, ze tew wszystkie osoby usiłujące "doradzić" robią dobrze - kazda ze swego punktu widzenia- jeden uważa, ze jeśli jest dziecko trza się pogodzić, drugi, ze jeśli jest ślub jakiegoś rodzaju. Tylko, ze to sa ICH przekonania, a kolega NIE PROSI bynajmniej o rady. Pytają go czy tam mieszka, to odpowiada i TYLE. Jeśli chciałby porady, pomocy, rozmowy na ten temat to sam by ja z daną osobą zaczał, skoro nie zaczyna znaczy - won z tego tematu, nie?>
                • kornel-1 Zagrożenie świata ze strony osób otyłych 05.12.13, 11:41
                  baba67 napisała:

                  > Powstaje pytanie jak dalece inni ludzie maja prawo ingerowac w nasze zycie.


                  Oczywiście, że otyłość szkodzi innym. Przykładowo - otyłość przyczynia się do globalnego ocieplenia.
                  Stawiając czoła walce z obżarstwem, niektóre linie lotnicze zróżnicowały ceny biletów w zależności od wagi pasażera. Kwestie otyłości dotyczą nie tylko większych kosztów transportu, ale nie będę się nad tym rozpisywać.
                  Reasumując, zagrożenie świata ze strony grubasów o poważny problem, o bogatej literaturze

                  Więc bardzo proszę: jedzmy mniej w trosce, aby nasze wnuki miały śnieg na święta Bożego Narodzenia.

                  Kornel
                  • kora3 Widzisz Kornelu 05.12.13, 11:47
                    Sprawa wygląda tak, że cokolwiek robimy, albo czego nie robimy na ogól przekłada się nie na troske o wnuki czy ogólnie społeczeństwo, ale o ...nas samychsmile
                    Mnie osobiście lata czy po mojej śmierci będzie snieg na BN, co więcej - wołałabym, żeby go nie było za mojego zycia bo nie znosze zimy, a jem mało, bo po pierwsze tak mam, po drugie gdybym tak nie miała, to troszczyłabym się o swój wugląd i zdrowie i dlatego ograniczała jedzenie.I z tych samych powodów większość ludzi je mniej, albo więcej, ma dzieci albo ich nie ma, oszczędza, albo nie itd.smile
                    • kornel-1 Re: Widzisz Kornelu 05.12.13, 12:23
                      kora3 napisała:

                      > Sprawa wygląda tak, że cokolwiek robimy, albo czego nie robimy na ogól przekład
                      > a się nie na troske o wnuki czy ogólnie społeczeństwo, ale o ...nas samychsmile


                      "Żyć tylko dla rodziny - to zwierzęcy egoizm, żyć dla jednego człowieka - podłość, żyć tylko dla siebie - hańba." [Ostrowski]

                      wink

                      k.
                      • kora3 Co bys nie napisał i czego nie zacytował 05.12.13, 12:31
                        jest jak jest. W pierwszej kolejności dbamy o siebie, swoich bliskich, a w dalszej zajmują nas ze tak powiem losy swiata smile
                        Znasz osobiście kogos kto np. zdecydował się na dziecko, żeby zarabiało kiedyś na czyjas emeryturę?smile Pewnie nie smile
                        To, ze będzie ewentualnie zarabiało to jest efekt pośredni i całkiem przypadkowy tego, że jego rodzice chcieli je mieć i spełnić się w roli matki i ojca.
                        Podobnie - palacz, który rzuca palenie robi to na ogół dla swego komfortu: nie chce zachorować na schorzenie wywołane paleniem, nie chce wydawac na fajki, nie chce być wuautowany z jakiegoś środowiska, które palenia nie toleruje, a nie myśli o tym ile to społeczeństwo wyda na niego gdyby ewentualnie zachorował wskutek paleniasmile

                        Z tych samych powodów ludzie zmieniają nawyki zywieniowe, bo chcą być zdrowsi, szvzuplejsi, bardziej atrakcyjni, a nie dlatego, że otyłośc powoduje globalne ocieplenie smile
                        • kornel-1 Re: Co bys nie napisał i czego nie zacytował 05.12.13, 13:47
                          kora3 napisała:

                          > jest jak jest. W pierwszej kolejności dbamy o siebie, swoich bliskich, a w dal
                          > szej zajmują nas ze tak powiem losy swiata smile


                          Niektórzy tak postępują. Być może większość.

                          Ja, na przykład, nie śmiecę na wyjeździe. Nie dlatego, że dbam o swój komfort psychiczny (estetyka otoczenia). Nie wracam nigdy do tego samego miejsca, regionu, kraju, więc teoretycznie byłoby mi wszystko jedno, czy pozostawiam śmieci tam, czy nie. Po prostu dbam - w tym wypadku - o samopoczucie innych.
                          []...
                          > Z tych samych powodów ludzie zmieniają nawyki zywieniowe, bo chcą być zdrowsi,
                          > szvzuplejsi, bardziej atrakcyjni, a nie dlatego, że otyłośc powoduje globalne o
                          > cieplenie smile


                          Oczywiście. Zgadzam się. Świadomość ekologiczna nie wszystkim jest dostępna wink
                          O globalnym ociepleniu wypowiedziałem się w odpowiedzi na sugestię, że otyłość innym nie szkodzi.

                          Kornel
                          • kora3 Kornelu zrozum dobrze 05.12.13, 14:05
                            nie mówimy teraz o sprawach, które mają bezpośredni wpływ na komfort innych, np. czystośc w otoczeniu, ale o sprawach, które dotyczą NASZEGO życia, a na życie innych np. społeczeństwa mają wpływ jedynie pośredni. Do takich spraw nalezą np. nasze sprawy osobiste: posiadanie potomstwa, sposób odżywiania, nałogi, hobby itd.

                            Tak, jak wyjaśniałam: to, że ktoś się decyduje na dziecko jest zdeterminowane jego instynktem rodzicielskim, a nie tym, że kiedyś to dziecko będzie pracowało na czyjas emeryturę. Po prostu ktoś chce się spełnić, jako ojciec, czy matka, a to, że to dziecko jako dorosły będzie być może (bo niekoniecznie) zarabiać na czyjąs emeryturę jest ze tak powiem efektem ubocznym spełnienia tego pragnienia. i w tym rzecz!
                            Normalne jest, że w ważnych dla naszego życia sparwach kierujemy się swoim interesem, a nie interesem społecznym.
                            • kornel-1 Re: Kornelu zrozum dobrze 05.12.13, 16:01
                              kora3 napisała:

                              > nie mówimy teraz o [...]

                              Och!

                              Wątek jest o paleniu. Wiesz, bo Ty go założyłaś.

                              Ale skoro sama robisz dygresje, to pozwól i innym.
                              Skoro sama proponujesz różne analogie i przykłady, to pozwól i innym na to samo.

                              > sprawach, które mają bezpośredni wpływ na komfort innych, np
                              > . czystośc w otoczeniu, ale o sprawach, które dotyczą NASZEGO życia, a na życie
                              > innych np. społeczeństwa mają wpływ jedynie pośredni.


                              Przecież to kwestia optyki widzenia. Osoba X z wątki może mówić o oddziaływaniu palacza na jej życie lub o oddziaływaniu palacza na innych - ogólnie. I odwrotnie: X może mówić o oddziaływaniu na palacza...

                              Akurat przykład ze śmieceniem dotyczy nie społeczeństw ale mojego [braku] oddziaływania nie na jakieś ogólne społeczeństwo a na konkretnych ludzi, którzy natkną się na śmieci [nie] pozostawione przeze mnie.

                              Nota bene widzę wyraźną paralelę:
                              "Śmieciarz" -> otoczenie lub konkretny X
                              Palacz -> otoczenie lub konkretny X

                              > Do takich spraw nalezą np. nasze sprawy osobiste: posiadanie potomstwa, sposób odżywiania, nałogi, hobby itd.


                              Wśród nałogów może być nałóg przeklinania i śmiecenia.

                              > Tak, jak wyjaśniałam: to, że ktoś się decyduje na dziecko jest zdeterminowane

                              Zafiksowałaś się przy swoim przykładzie.

                              Ja mam inne przykłady, bardziej altruistycznych zachowań smile

                              > Normalne jest, że w ważnych dla naszego życia sparwach kierujemy się swoim inte
                              > resem, a nie interesem społecznym.


                              Ups! Czy dla działaczy Greenpeace (do których mi bardzo daleko) ważnymi sprawami nie jest przyroda?
                              Tak. Znam Twoją odpowiedź.

                              Natomiast w poprzednim poście JA odpowiadałem na TWOJĄ wypowiedź:

                              > jest jak jest. W pierwszej kolejności dbamy o siebie, swoich bliskich, a w dal
                              > szej zajmują nas ze tak powiem losy swiata smile


                              Kornel
                              • kora3 Re: Kornelu zrozum dobrze 06.12.13, 11:09
                                kornel-1 napisał:

                                > kora3 napisała:
                                >
                                > > nie mówimy teraz o [...]
                                >
                                >
                                > Przecież to kwestia optyki widzenia. Osoba X z wątki może mówić o oddziaływaniu
                                > palacza na jej życie lub o oddziaływaniu palacza na innych - ogólnie. I odwro
                                > tnie: X może mówić o oddziaływaniu na palacza...


                                Rzecz w tym, ze na jej zycie palacz ten nie oddziałuje, a jego oddziaływanie na JEGO życie top jego sprawa. Nic takiej osoby nie uprawnia do komentarza, ani sytuacja, ani zażyłość z palaczem.

                                >
                                > Akurat przykład ze śmieceniem dotyczy nie społeczeństw ale mojego [braku] oddzi
                                > aływania nie na jakieś ogólne społeczeństwo a na konkretnych ludzi, którzy natk
                                > ną się na śmieci [nie] pozostawione przeze mnie.


                                Ale jeśli Ty naśmiecisz, to konkretni ludzie będą odczuwali dyskomfort z tego powodu.
                                >
                                [i]> Nota bene widzę wyraźną paralelę:
                                > "Śmieciarz" -> otoczenie lub konkretny X
                                > Palacz -> otoczenie lub konkretny X
                                >

                                Ale rzecz cała w tym, ze na konkretnego X palacz nie miał wpływu, a reszta otoczenia nie zgłaszała problemów z palaczem.
                                >
                                > Wśród nałogów może być nałóg przeklinania i śmiecenia.

                                Ło matko - pojmuj - jeśli ktoś przeklina w towarzystwie ludzie to słyszą i może im przeszkadzać, jeśli smieci - jest naśmiecone i komuś może przeszkadzać. Ten człowiek palił w miejscu dozwolonym i w żaden sposób nie absorbował tym osoby X.

                                >
                                > Zafiksowałaś się przy swoim przykładzie.

                                ani to mój, ani zafiksowanie. Chodzi o to, ze argument o tym, iż posiadanie dzieci jest ze tak powiem lokatą na przyszłe emerytury jest często przedstawiany, a tymczasem jest to uboczny skutek, a nie przyczyna chęci posiadania dziecismile

                                >
                                > Ups! Czy dla działaczy Greenpeace (do których mi bardzo daleko) ważnymi sprawam
                                > i nie jest przyroda?
                                > Tak. Znam Twoją odpowiedź.


                                jest, ale oni się też spełniają w tym co robią. przynajmniej częściowo robia to dla SIEBIE realizując swe idee.
                                • kornel-1 Re: Koro, zrozum dobrze 08.12.13, 08:07
                                  kora3 napisała:
                                  > Rzecz w tym, ze na jej zycie palacz ten nie oddziałuje, a jego oddziaływanie na
                                  > JEGO życie top jego sprawa. Nic takiej osoby nie uprawnia do komentarza, ani s
                                  > ytuacja, ani zażyłość z palaczem.


                                  Kontrargumenty:
                                  X odczuwa silny dyskomfort widząc palacza. X nie chce się narażać na dyskomfort, nie chce tego rodzaju oddziaływania palacza na siebie. Chce żyć bez tego dyskomfortu, palacz zakłóca mu takie życie.
                                  Z drugiej strony uwaga X nie wpływa na życie palacza. Jak palił tak będzie palił.

                                  > Ale rzecz cała w tym, ze na konkretnego X palacz nie miał wpływu, a reszta otoc
                                  > zenia nie zgłaszała problemów z palaczem.


                                  Palacz oddziaływał na X, skoro ten zareagował. Pozostali może mają problem z węchem? Albo obniżoną empatię i nie interesują się innymi?

                                  > Ło matko - pojmuj - jeśli ktoś przeklina w towarzystwie ludzie to słyszą i może
                                  > im przeszkadzać, jeśli smieci - jest naśmiecone i komuś może przeszkadzać. Ten
                                  > człowiek palił w miejscu dozwolonym i w żaden sposób nie absorbował tym osoby
                                  > X.


                                  Argumenty były dwa: zapach (smród) przenoszony z palaczem i troska o zdrowie innych. Dodatkowo: wypowiedź X miała charakter ogólny i profilaktyczny. Skoro Xi palacz się już poznali, to możliwe są ich dalsze kontakty */

                                  > > Zafiksowałaś się przy swoim przykładzie.
                                  >
                                  > ani to mój, ani zafiksowanie.

                                  Zapewne sierota, skoro ani mój ani Twój wink

                                  Chodzi o to, ze argument o tym, iż posiadanie dzieci jest ze tak powiem lokatą na przyszłe emerytury jest często przedstawiany, a tymczasem jest to uboczny skutek, a nie przyczyna chęci posiadania dziecismile


                                  Czy ktoś w wątku używał takiego argumentu? Bo zapewne odniosłaś się do tego przykładu nie bez związku?

                                  > jest, ale oni się też spełniają w tym co robią. przynajmniej częściowo robia to
                                  > dla SIEBIE realizując swe idee.

                                  Znany od wieków argument: Ratując tonącego myślimy o sobie, gdyż:
                                  - zaspokajamy żądzę sławy
                                  - zaspokajamy potrzebę "postępowania zgonie z własnymi zasadami"
                                  - chcemy mieć czyste sumienie
                                  - zależy nam na kimś
                                  - chcemy uniknąć odpowiedzialności za brak pomocy
                                  czyli prezentujemy egoistyczny i egocentryczny punkt widzenia.


                                  */ zawsze mnie dziwią wątki, w których wątkodawca ma ugruntowaną opinię na problem przedstawiony w wątku, na kwestie, o które sam pyta forumowiczów.

                                  Kornel
                                  • kora3 Te kontratgumenty brzmią jak ...zart Kornelu 08.12.13, 11:07
                                    kornel-1 napisał:
                                    >
                                    > Kontrargumenty:
                                    > X odczuwa silny dyskomfort widząc palacza. X nie chce się narażać na dyskomfor
                                    > t, nie chce tego rodzaju oddziaływania palacza na siebie. Chce żyć bez tego dys
                                    > komfortu, palacz zakłóca mu takie życie.



                                    W ten sposób każdy na nas może w dowolny sposób tyraktowac każdego, bo z dowolnej przyczyny samo patrzenie na kogoś sprawia nam dyskomfort?

                                    > Palacz oddziaływał na X, skoro ten zareagował. Pozostali może mają problem z wę
                                    > chem? Albo obniżoną empatię i nie interesują się innymi?


                                    wiesz, przy takiej odległości, jak ci ludzie siedzieli, to komentujący musiałby być zatrudniony w SC w charakterze psa - wykrywacza tytoniu, żeby coś czućsmile
                                    Poza tym nie wspominał nic o swoim dyskomforcie w swym komentarzu, a za taką "empatię" to większość ludzi serdzecznie "dziękuje"smile

                                    >
                                    > Argumenty były dwa: zapach (smród) przenoszony z palaczem i troska o zdrowie in
                                    > nych.


                                    Toż pisałam - odległośc przy stole miedzy osobami była taka, ze niemożliwe, by komentaror wyczuwał zapach palacza, wszystko jedno jaki byłby dlań. I też nie wspominał nic o zapachu.
                                    Natomiast takie okazywanie "troski" o czyjeś zdrowie jest poza SV.


                                    Dodatkowo: wypowiedź X miała charakter ogólny i profilaktyczny. Skoro Xi
                                    > palacz się już poznali, to możliwe są ich dalsze kontakty */


                                    Teoretycznie - możliwe są, ale nie sa przymusowe. Zatem jeśli X nie chce zadawać się z palaczem - wystarczy, ze sam nie będzie inicjował dalszych kontaktów, a jesliby zaincicjował je palacz-grzecznie X odmówi...

                                    >
                                    > > > Zafiksowałaś się przy swoim przykładzie.
                                    > [i]>
                                    >
                                    > Czy ktoś w wątku używał takiego argumentu? Bo zapewne odniosłaś się do tego prz
                                    > ykładu nie bez związku?


                                    Odniosłam się do tego przykładu, bo jest to sfera PRYWATNA (podobnie, jak wspomniane palenie palacza) i o ile ma jakiś wpływ na życie ogółu, to jedynie pośredni i czysto przypadkowy.
                                    Pomimo to w dyskusjach na temat pojawiają się argumenty głownie dotyczące właśnie tych pośrednich i przypadkowych wpływów. Podobnie, jak ws. palacza i jego palenia.,


                                    > Znany od wieków argument: Ratując tonącego myślimy o sobie, gdyż:
                                    > - zaspokajamy żądzę sławy
                                    > - zaspokajamy potrzebę "postępowania zgonie z własnymi zasadami"
                                    > - chcemy mieć czyste sumienie
                                    > - zależy nam na kimś
                                    > - chcemy uniknąć odpowiedzialności za brak pomocy
                                    > czyli prezentujemy egoistyczny i egocentryczny punkt widzenia.


                                    Coś w tym jest, co nie oznacza, że osoba, która uratowała nie zasługuje na wdzięczność i szacunek. smile


                                    > */ zawsze mnie dziwią wątki, w których wątkodawca ma ugruntowaną opinię na prob
                                    > lem przedstawiony w wątku, na kwestie, o które sam pyta forumowiczów.


                                    Dlaczego?smile
                                    • kornel-1 Re: Te kontratgumenty brzmią jak ...zart Kornelu 09.12.13, 18:02
                                      kora3 napisała:
                                      > W ten sposób każdy na nas może w dowolny sposób tyraktowac każdego, bo z dowol
                                      > nej przyczyny samo patrzenie na kogoś sprawia nam dyskomfort?


                                      Oczywiście! Na tym to polega. Odczucia dyskomfortu są subiektywne.

                                      > wiesz, przy takiej odległości, jak ci ludzie siedzieli, to komentujący musiałby
                                      > być zatrudniony w SC w charakterze psa - wykrywacza tytoniu, żeby coś czućsmile
                                      > Poza tym nie wspominał nic o swoim dyskomforcie w swym komentarzu, a za taką "e
                                      > mpatię" to większość ludzi serdzecznie "dziękuje"smile


                                      Jak wyżej. Węch to indywidualna sprawa.
                                      Każda uwaga krytyczna może wywołać dyskomfort. To normalne.

                                      > Toż pisałam - odległośc przy stole miedzy osobami była taka, ze niemożliwe, by
                                      > komentaror wyczuwał zapach palacza, wszystko jedno jaki byłby dlań. I też nie w
                                      > spominał nic o zapachu.

                                      Dla Ciebie niemożliwe. Zrozumiałem.
                                      X nie musiał wspominać o zapachu. Po co? Żeby sprawić przykrość komuś?

                                      > Natomiast takie okazywanie "troski" o czyjeś zdrowie jest poza SV.

                                      To jest Twoje zdanie. Nie wszyscy je podzielają.

                                      > > Czy ktoś w wątku używał takiego argumentu? Bo zapewne odniosłaś się do
                                      > tego prz
                                      > > ykładu nie bez związku?

                                      >
                                      > Odniosłam się do tego przykładu, bo jest to sfera PRYWATNA (podobnie, jak wspom
                                      > niane palenie palacza) i o ile ma jakiś wpływ na życie ogółu, to jedynie pośred
                                      > ni i czysto przypadkowy.

                                      Nie. Palenie, podobnie jak picie alkoholu i spożywanie narkotyków, nie jest wyłącznie sferą czy też sprawą prywatną. To są zjawiska społeczne, dotykające wszystkich obywateli. Możesz się z tym nie zgodzić, ale... wink

                                      Kornel
                                      • kornel-1 Re: Te kontratgumenty brzmią jak ...zart Kornelu 09.12.13, 18:06
                                        kornel-1 napisał:

                                        > Oczywiście! Na tym to polega. Odczucia dyskomfortu są subiektywne.

                                        W uzupełnieniu: odniosłem się tylko do frazy: ", bo
                                        > z dowolnej przyczyny samo patrzenie na kogoś sprawia nam dyskomfort?"

                                        k.
                                        • kora3 Kornelu 10.12.13, 08:34
                                          a jeśli dyskomfort komus sprawiałoby patrzenie na osobe niepełnosprawną/starą/oszpeconą to też powinien powiedzieć o tym publicznie?
                                          • kornel-1 Re: Kornelu 10.12.13, 14:48
                                            kora3 napisała:

                                            > a jeśli dyskomfort komus sprawiałoby patrzenie na osobe niepełnosprawną/starą/
                                            > oszpeconą to też powinien powiedzieć o tym publicznie?


                                            "powinien "?

                                            Nie wydaje mi się, abym postulował gdzieś, że "powinno się" mówić o swoim dyskomforcie (publicznie lub niepublicznie). Zdaje się, że pisałem, że komentowanie lub inne wypowiedzi i zachowanie (np. mimika, gesty) będące odpowiedzią na wypowiedzi i zachowania innych należy stosować z wyczuciem i adekwatnie do sytuacji i uprzejmie.

                                            Nie o każdym dyskomforcie należy głośno informować otoczenie.
                                            Przykładowo:
                                            1. "Ale tu duszno!" - moim zdaniem akceptowalna forma wyrażenia dyskomfortu.
                                            2. Skrzywienie ust i odsunięcie się - j.w. w sytuacji bliskości z palaczem.
                                            3. Odwrócenie głowy - w przypadku widoku osoby nieatrakcyjnej

                                            Generalnie SV ma problem z wyrażaniem krytycznych uwag - patrz wątki "jak powiedzieć koledze, że śmierdzi".

                                            Kornel
                                            • kora3 Wręcz przeciwnie Kornelu 10.12.13, 15:11
                                              kornel-1 napisał:
                                              >
                                              >> Generalnie SV ma problem z wyrażaniem krytycznych uwag - patrz wątki "jak powie
                                              > dzieć koledze, że śmierdzi".


                                              SV od nikogo nie wymaga znoszenia REALNRGO dyskomfortu. Napisałam capsem "realnego" bowiem jakkolwiek odczucia są subiektywne, to jest róznica pomiędzy przebywaniem z kimś kto cuchnie, a przebywaniem z osobą, która nam się nie podoba. To pierwsze to realna uciązliwosc, drugie - być może dla kogoś całkiem realny dyskomfort, ale jeśli chce go usunąć, to sam musi usunąć się z towarzystwa tej osoby, a nie wymagać, by zrobiła sobie operację plastyczną, albo nosiła zasłonęsmile


                                              Temat smierdzacego kolegi, czy współpracownika jest trudny nie dlatego, ze zasadt SV nakazują zmilczeć takioe coś. Nie nakazują wcale. Podobnie jak nie nakazują milczeć gdy palacz pali w niedozwolonym miejscu. Jest realne stwarzanie dyskomfomfortu innym, jest prawo do reakcji na to w postaci zwrócenia uwagi.
                                              I ty też smile zwróć uwagę, ze zdecydowana większości ludzi nie miałaby problemu z tym, żeby zwrócić uwagęsmile koledze z pracy, że zbyt głosno konwersuje przez telefon. Natomiast całkiem sporo liudzi ma problem z powiedzeniem smierdzącemu, że śmierdzi.
                                              A to dlatego, ze temat higieny czy jej braku jest znacznie bardziej intymny i drażliwy, niż temat dotyczący głosnosci przeprowadzanych rozmów.

                                              W kwestii SV tu nie ma różnicy CZYM przeszkadza kolega - głosnym gadaniem, czy smrodem. Przeszkadza imozna zareagować. jest natomiast róznica w sferze czysto psychilogicznej
                                              • kornel-1 Re: Wręcz przeciwnie Kornelu 11.12.13, 18:39
                                                Rozumiem, że do pozostałych treści z mojego postu nie chcesz się odnieść wink

                                                kora3 napisała:

                                                > SV od nikogo nie wymaga znoszenia REALNRGO dyskomfortu.

                                                ale:

                                                > A to dlatego, ze temat higieny czy jej braku jest znacznie bardziej intymny i d
                                                > rażliwy, niż temat dotyczący głosnosci przeprowadzanych rozmów.


                                                Zatem poprawiam się:
                                                SV ma problem z wyrażaniem krytycznych uwag dotyczących tematów intymnych i drażliwych - patrz wątki "jak powiedzieć koledze, że śmierdzi"

                                                Kornel
                                                • kora3 nie Kornelu, to nie SV ma jakiś problem 12.12.13, 10:23
                                                  kornel-1 napisał:
                                                  >
                                                  > Zatem poprawiam się:
                                                  > SV ma problem z wyrażaniem krytycznych uwag dotyczących tematów intymnych i dra
                                                  > żliwych - patrz wątki "jak powiedzieć koledze, że śmierdzi"
                                                  >
                                                  > Kornel


                                                  z takimi sprawami, tylko mają go konkretni ludzie. Cały czas usiłuję Ci to wytłumaczyćsmile: zgodnie z zasadami SV, jeśli kolega śmierdzi i nam to przeszkadza należy na osobności, taktownie i bez zbędnych uwag powiedzieć, że jego zapach sprawia nam dyskomfort. Tyle mówią zasady SV.

                                                  Rzecz w tym, ze bardzo wielu osobom trudno jest zastosować się do tych zasad z powodów innych, niż chęc bycia kulturalnym.
              • kora3 Hmm 05.12.13, 10:52
                Dane w temacie podała Clara - to apropos kosztów.
                Natomiast co do pytania co jest lepsze: reakcja, czy milczenie.
                Otóż - zależy. Możesz to nazywać politpoprawnoscią, a ja to nazwe dobrym wychowaniemsmile
                Po pierwsze: to, ze komus leży na sercu jakiś problem, np. palenia (u innych, w sposób nie dotyczący go), otyłości, rozwiazłosci itd. to nie znaczy, ze daje mu to prawo do komentowania zachowania innych, konkretnych osób, szczególnie publicznie. Nikt natomiast nie odbiera nikomu prawa do komentowania PROBLEMU na poziomie ogólnym.

                Jeśli zatem toczy się dyskusja zaplanowana albo i nie o paleniu i jego skutkach dla palacza i społecznych, to każdy ma prawo o tym mówić wg swego przekonania. Natomiast nie wypada komentować bez żadnego kontekstu publicznie tego, ze ktoś pali. Dla mnie to oczywiste.
                Dokładnie tak samo jest z każdą inną sprawą: możemy dyskutować o problemie złego odżywiania i otyłości, ale nie wypada "wywoływać do tablicy" ni stąd ni zowąd grubasa.
          • madzioreck Re: "za duzo palisz" 07.12.13, 00:39
            > Obstawiam, że chodzi o to, że palacz/pijak wstydzi się przed innymi tego co rob
            > i i dlatego tak agresywnie reaguje, a w 4 oczy już ten wstyd mniejszy.

            Nie, nie chodzi o to. Raczej o to, że ktoś, kogo widzę pierwszy raz na oczy, pozwala sobie na wygłaszanie tego typu uwag, a nikt go nie prosił. Za czasów palenia zarówno uwaga na temat palenia wywołałaby moją irytację, jak i uwaga na temat koloru włosów albo inny.
            "Powinnaś ufarbować włosy na kolor X, w tym wyglądasz nijako."
            "Nie noś czarnych ubrań, nie jest ci w nich dobrze."
            "O matko, ale Ty jesteś chuda, i jeszcze nic nie jesz... no jedz, mizernie wyglądasz."
            "Nie pal tyle (i tu tyrada nt palenia)"

            Każda z tych uwag wywołała moją irytację ze względu na sam fakt, że ktoś czuje się upoważniony ją wygłaszać niepytany. I nie ma tu nic do rzeczy wstyd (nie wstydzę się ani palenia, ani figury, ani koloru włosów), ani to, czy dana rzecz stanowiąca feler w oczach rozmówcy jest szkodliwa dla mnie czy nie. To po prostu nie jest sprawa tej osoby. I tak też odpowiadam - zgodnie z Twoim założeniem, że przecież to prawda. Co więcej, jeśli uwagi o mojej figurze i jedzeniu - osoba z nadwagą, mam ochotę się odgryźć - i znów zgodnie z Twoim stwierdzeniem - byłoby to jak najbardziej uzasadnione.
    • claratrueba Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 12:38
      Mój "samobieżny poradnik zdrowotno-finansowy" - jedna ze znajomych podobnie skomentowała moje jedzenie słodyczy i picie kawy. Ale moje pytanie "Przepraszam ale czy ciebie to jakoś dotyczy?" skutecznie ukróciło jej prozdrowotne pogawędki.
      Których nie szczędzi osobom, które wprost nie potrafią ich ukrócić. Wymowne milczenie, zimne zdziwione spojrzenia to nie jej poziom wrażliwości na sugestie.
    • kornel-1 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 14:26
      kora3 napisała:
      >. Dodam, że palenie osoby Y w ża
      > den sposób nie wpływało na komfort osoby X, gdyż osoba Y wychodziła na papieros
      > a na zewnątrz lokalu, a siedziała dość daleko od osoby X, wiec nawet zapach wyp
      > alonych papierosów nie mógł tu powodować u X dyskomfortu


      1. Ja tam wyczuwam smród papierosów, nawet, jeśli ktoś nie palił przy mnie. Śmierdzą włosy, ubrania, oddech.
      2. Osoba X siedziała tak blisko, że mogła się porozumiewać z palaczem bez krzyku, prawda? Zatem warto uzyskać z pierwszej ręki, czy rzeczywiście czuła dyskomfort czy nie.
      3. Poza tym: wypowiedź X ma charakter ogólny i nie należy jej odnosić do aktualnego, chwilowego dys/komfortu. Zakładając, że Xi i palacz znają się nie tylko z tej imprezy, można przyjąć bez ryzyka, że X odczuwał wcześniej dyskomfort. Jeśli się zaś poznali na tej imprezie, to odzywka X była nieodpowiednia.

      Kornel
      • kora3 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 15:23
        kornel-1 napisał:
        >
        > 1. Ja tam wyczuwam smród papierosów, nawet, jeśli ktoś nie palił przy mnie. Śmi
        > erdzą włosy, ubrania, oddech.


        Zawsze można się przesiąść, to nie kino, ze numerowane fotele smile

        > 2. Osoba X siedziała tak blisko, że mogła się porozumiewać z palaczem bez krzyk
        > u, prawda? Zatem warto uzyskać z pierwszej ręki, czy rzeczywiście czuła dyskomf
        > ort czy nie.


        Nieprawda - osoba ta siedziała po drugiej stronie sporego stołu i to nie face to face. Czy mogła się porozumiewać bez krzyku? To co miała do wygłoszenia powiedziała dość głośnym tonem do osoby palącej, która w tym momencie wychodziła na papierosa nie przechodząc obik niej, ale będąc powiedzmy na jej "wysokosci" po drugiej stronie stołu.

        > 3. Poza tym: wypowiedź X ma charakter ogólny i nie należy jej odnosić do aktual
        > nego, chwilowego dys/komfortu. Zakładając, że Xi i palacz znają się nie tylko z
        > tej imprezy, można przyjąć bez ryzyka, że X odczuwał wcześniej dyskomfort. Jeś
        > li się zaś poznali na tej imprezie, to odzywka X była nieodpowiednia.


        Poznali się na tej imprezie o czym napisałam w poscie pierwszym.
        • urko70 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 15:49
          kora3 napisała:

          > kornel-1 napisał:
          > >
          > > 1. Ja tam wyczuwam smród papierosów, nawet, jeśli ktoś nie palił przy mni
          > e. Śmierdzą włosy, ubrania, oddech.

          >
          > Zawsze można się przesiąść, to nie kino, ze numerowane fotele smile

          Jak ktoś chce śmierdzieć to niech sobie śmierdzi i sam się przesiada.
          Nawet po powrocie z dymka wypalonego na zewnątrz z ust przez długi czas wydobywają się "zapachy".
          • kora3 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 08:54
            urko70 napisał:
            >
            > Jak ktoś chce śmierdzieć to niech sobie śmierdzi i sam się przesiada.
            > Nawet po powrocie z dymka wypalonego na zewnątrz z ust przez długi czas wydobyw
            > ają się "zapachy".


            Możliwe - i jednym to przeszkadza, innym - nie. Gdyby mnie takie coś przeszkadzało, tobym się JA przesiadla, a nie oczekiwała, ze zrobi to palaczsmile
            • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 10:44
              kora3 napisała:

              > >
              > > Jak ktoś chce śmierdzieć to niech sobie śmierdzi i sam się przesiada.
              > > Nawet po powrocie z dymka wypalonego na zewnątrz z ust przez długi czas w
              > ydobywają się "zapachy".

              >
              > Możliwe - i jednym to przeszkadza, innym - nie. Gdyby mnie takie coś przeszkadz
              > ało, tobym się JA przesiadla, a nie oczekiwała, ze zrobi to palaczsmile

              To uleganie terrorowi śmierdzących, którzy zawłaszczają sobie daną przestrzeń.
              Zdarzenie sprzed kilku dni: połowa jednego wagonu tramwaju prawie pusta bo siedzi sobie śmierdziel, w drugiej połowie cisnąć się w miarę normalni kulturalni.
              • kora3 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 10:55
                urko70 napisał:
                >
                > To uleganie terrorowi śmierdzących, którzy zawłaszczają sobie daną przestrzeń.
                > Zdarzenie sprzed kilku dni: połowa jednego wagonu tramwaju prawie pusta bo sied
                > zi sobie śmierdziel, w drugiej połowie cisnąć się w miarę normalni kulturalni.


                Widzisz - a jaki masz sposób na śmierdziela? Usunać go nie możesz o ile ma bilet, możesz mu powiedzieć, ze smierdzi, ale co z tego wyniknie?
                Generalnie większość z nas stara się sobie życie ułatwić, a nie utrudnićsmile Jeśli mam 10 minut przebywać w okolicy śmierdziela w autobusie, to wole sobie odejść, niż się z nim użerać, proste. Schody zaczynają się gdy przebywanie ma być długie...
                • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 11:08
                  kora3 napisała:

                  > >
                  > > To uleganie terrorowi śmierdzących, którzy zawłaszczają sobie daną przest
                  > rzeń.
                  > > Zdarzenie sprzed kilku dni: połowa jednego wagonu tramwaju prawie pusta b
                  > o sied
                  > > zi sobie śmierdziel, w drugiej połowie cisnąć się w miarę normalni kultur
                  > alni.

                  >
                  > Widzisz - a jaki masz sposób na śmierdziela? Usunać go nie możesz o ile ma bile
                  > t, możesz mu powiedzieć, ze smierdzi, ale co z tego wyniknie?
                  > Generalnie większość z nas stara się sobie życie ułatwić, a nie utrudnićsmile Jeśl
                  > i mam 10 minut przebywać w okolicy śmierdziela w autobusie, to wole sobie odejś
                  > ć, niż się z nim użerać, proste. Schody zaczynają się gdy przebywanie ma być dł
                  > ugie...

                  Sposób zgodny z sv: poprosić o wyjście z uwagi na dotkliwe odczucia - raczej nieskuteczne.
                  Sposób niezgodny z sv: wykopać z tramwaju - najczęściej skuteczne.

                  Czyli zgodnie z sv normalni ludzie cierpią.
                  I teraz warto odnieść się do celu stworzenia/istnienia zasad sv, czyli bardzo ogólnie: ułatwiania życia ludziom.

                  BTW nawet jak ma bilet a śmierdzi (czym łamie regulamin) to możesz go usunąć.
                  • kora3 Wodzisz nie do końca się orientujesz 05.12.13, 11:24
                    chyba. Otóż przykry zapach od kogoś nie jest podstawą do tego, by ta osoba była dyskryminowana. Jeśli posiada bilet ma prawo jechać. Żeby ja usunąć musiałbyś umiec udowodnić, ze osoba ta śmierdzi złośliwie. Tymczasem może być tak, że ktoś smierdzi POMIMO dbania o higienę (są takie choroby), czy też np. z powodu nagłego ataku jakiegoś schorzenia i właśnie jedzie do szpitala. To wcale nie jest takie proste.
                    • urko70 Re: Wodzisz nie do końca się orientujesz 05.12.13, 12:29
                      kora3 napisała:

                      > chyba.

                      Wybacz ale to zdanie jest dla mnie nie zrozumiałe. Albo "chyba" albo "nie orientuję się".


                      > Otóż przykry zapach od kogoś nie jest podstawą do tego, by ta osoba była
                      > dyskryminowana.

                      Jest podstawą: PRZEPISY PORZĄDKOWE ZWIĄZANE Z PRZEWOZEM OSÓB
                      "8. Obsługa pojazdu może odmówić przewozu osób:
                      - wzbudzających odrazę brudem lub niechlujstwem"


                      > Jeśli posiada bilet ma prawo jechać.

                      W przypadku jw nie ma prawa.


                      > Żeby ja usunąć musiałbyś umiec udowodnić, ze osoba ta śmierdzi złośliwie.

                      Nie prawda. Ale jeśli twierdzisz inaczej to podaj proszę linka do przepisów w których jest mowa o tej złośliwości.


                      > Tymczasem może być tak, że kto
                      > ś smierdzi POMIMO dbania o higienę (są takie choroby), czy też np. z powodu nag
                      > łego ataku jakiegoś schorzenia i właśnie jedzie do szpitala. To wcale nie jest
                      > takie proste.

                      To są przypadki wyjątkowe, unikalne.
                      To jest bardzo proste, jeśli w jednej częsci wagodnu tramwaju scieśnili się wszyscy ludzie z wagony a w drugiej części jest oów pachnący inaczej i obsługa pojazdu dostaje info i problemie to natychmiast powinna delikwenta wyprosić z pojazdu.
                      • kora3 Urko to powiedz mi dlaczego 05.12.13, 12:47
                        zwykle taka osoba jednak jedzie i nie jest usuwana z pojazdu?
                        Powiem Ci: dlatego, że przewoźnik chce uniknąć ewentualnych kłopotów prawnych. Śmierdząca osoba to może być ktoś chory, staruszek z demencją itd. wysadzisz go zgodnie z przepisami i ten ktoś umrze, wpadnie pod samochód itd. i masz gotowy problem.

                        Te przepisy sa MARTWE, bo nikt nie będzie ryzykował kłopotów.
                        • urko70 Re: Urko to powiedz mi dlaczego 05.12.13, 14:33
                          kora3 napisała:

                          > zwykle taka osoba jednak jedzie i nie jest usuwana z pojazdu?

                          To co udostępnisz mi przepisy uwzględniające "złośliwość" o której pisałaś?
                          tak tylko pytam bo jakoś tak jakbys nie zauważała.... smile

                          A odpowiadając na Twoje pytanie:
                          - bo ludziom nie chce się iść do motorniczego/kierowcy
                          - bo ludziom wydaje się, że to niegrzecznie usunąć takiego z pojazdu
                          - bo ludziom wydaje się, że taki smierdzący menel tez ma prawo jechać,
                          - bo ludzie nie wierzą, ze ich zgłoszenie będzie skuteczne
                          - bo podejrzewają, że interwencja opóźni przejazd

                          > Powiem Ci: dlatego, że przewoźnik chce uniknąć ewentualnych kłopotów prawnych.
                          > Śmierdząca osoba to może być ktoś chory, staruszek z demencją itd. wysadzisz go
                          > zgodnie z przepisami i ten ktoś umrze, wpadnie pod samochód itd. i masz gotowy
                          > problem.
                          >
                          > Te przepisy sa MARTWE, bo nikt nie będzie ryzykował kłopotów.

                          To NIJAK nie znosi istnienia przepisów umożliwiających usunięcie takiej osoby z pojazdu.
                          A do tego co napisałaś istotnie przyczyniają się niskiej jakości dziennikarze, którzy bez względu na przepisy, na interes publiczny zawsze zrobią komuś złą opinię, ZAWSZE. Jesli przewoźnik wysadzi śmierdziela to obsmarują przewoźnika, jesli przewoźnika nie wysadzi to równeiż obsmarują przewoźnika.
                          • kora3 Re: Urko to powiedz mi dlaczego 06.12.13, 09:23
                            Chyba masz jakiś problem ....
                            Przyznam się, że ja b. rzadko jeżdżę komunikacją publiczną, a nawet jako niskich lotów dziennikarz smile nie miałam interwencji związanej z jakimś smierdzącym menelemsmile
                            Ale skądinąd wiem, że problemem "zapachowym" we wspomnianej komunikacji nie sa wcale bezdomni menele, ale zwyczajne osoby, które są brudasami. Osoby takie tym różnią się od menela, że wyglądają w miarę normalnie i smierdzą, ale mniej intensywnie niż menel.
                            No i co w takiej sytuacji? Jaka musi być intensywnośc smrodu, by już kwalifikowało się to do interwencji u kierowcy/motorniczego? smile
                            • kornel-1 Re: Urko to powiedz mi dlaczego 06.12.13, 09:34
                              kora3 napisała:
                              > No i co w takiej sytuacji? Jaka musi być intensywnośc smrodu, by już kwalifikow
                              > ało się to do interwencji u kierowcy/motorniczego? smile


                              Oceniają to współpasażerowie prosząc o interwencję kierowcę. Byłem świadkiem takiej sytuacji.

                              Kornel
                              • kora3 Kornelu, ale bywa, że 06.12.13, 09:43
                                ktosik smierdzi, ale nie tak, by zatruć cały pojazd, tylko powietrze w najbliższym otoczeniu
                              • madzioreck Re: Urko to powiedz mi dlaczego 07.12.13, 00:45
                                > Oceniają to współpasażerowie prosząc o interwencję kierowcę. Byłem świadkiem ta
                                > kiej sytuacji.

                                W łódzkim MPK w finale takiej sprawy kierowca stracił pracę. Wyprosił śmierdzącego, wyglądającego jak kloszard pasażera. Mogłeś byc świadkiem takiej sytuacji. Ale mogłeś nie wiedzieć co stało się później. A tymczasem później pan pasażer zgłosił się na linię do kierowcy z nadzorem ruchu - umyty, przebrany i ogolony, ze skasowanym biletem. I kierowca dostał wykop z roboty. Tak to w praktyce może wyglądać.
                            • urko70 Re: Urko to powiedz mi dlaczego 09.12.13, 13:55
                              kora3 napisała:

                              > Chyba masz jakiś problem ....

                              No właśnie nie rozumiem jak można pisać o wymagalności warunku "złośliwość" a potem udawać, że nie widzi się prośby o wskazanie przepisów uwzględniających ten warunek.
                  • aqua48 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 12:00
                    urko70 napisał:

                    > Sposób zgodny z sv: poprosić o wyjście z uwagi na dotkliwe odczucia - raczej ni
                    > eskuteczne.
                    > Sposób niezgodny z sv: wykopać z tramwaju - najczęściej skuteczne.
                    > Czyli zgodnie z sv normalni ludzie cierpią.

                    Mylisz się, obydwa podane przez Ciebie sposoby są niezgodne z s-v. Zgodnie z nim powinieneś sam wysiąść z tramwaju. Wtedy unikasz cierpienia w prosty sposób, na dodatek nie obrażając nikogo.
                    • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 12:16
                      aqua48 napisała:

                      > urko70 napisał:
                      >
                      > > Sposób zgodny z sv: poprosić o wyjście z uwagi na dotkliwe odczucia - rac
                      > zej ni
                      > > eskuteczne.
                      > > Sposób niezgodny z sv: wykopać z tramwaju - najczęściej skuteczne.
                      > > Czyli zgodnie z sv normalni ludzie cierpią.
                      >
                      > Mylisz się, obydwa podane przez Ciebie sposoby są niezgodne z s-v. Zgodnie z ni
                      > m powinieneś sam wysiąść z tramwaju. Wtedy unikasz cierpienia w prosty sposób,
                      > na dodatek nie obrażając nikogo.

                      To jest doskonały przykład na to, ze w pewnych sytuacjach ścisłe przestrzeganie sv prowadzi do absurdów. Nie sądzę aby istota istnienia sv dopuszczała zachowania absurdalne.

                      Pisałem o tym:
                      "I teraz warto odnieść się do celu stworzenia/istnienia zasad sv, czyli bardzo ogólnie: ułatwiania życia ludziom."
                      ale chyba umknęło. smile
                      • kora3 Powiadasz, ze nie sadzisz Urko 05.12.13, 12:22
                        No to popatrz na te dwie sytuacje:
                        - śmierdzący menel w tramwaju
                        - smierdzący kolega z pokoju w pracy

                        W pierwszym przypadku zawsze znajdzie się ktoś kto skomentuje bodaj głosno "zapach" menela, może i ktoś kto będzie postulował usuniecie go z pojazdu, wielu, którzy mniej, albo bardziej widocznie okażą dezabropatę.

                        W drugim natomiast, choć obiektywnie sytuacja jest bardziej uciązliwa zwazywszy na jej stałość w czasie zwykle ludzie nie potrafią zareagować. No bo głupio tak powiedzieć może i sympatycznemu koledze "Słuchaj, cuchniesz". A nawet jeśli niegłupio, to "niebezpiecznie", bo zaraz konflikt będzie, kwasy, a to przecież praca itd. Na różnych forach pojawiają się co i rusz wątki, jak zaradzić takiemu problemowi.
                        • urko70 Re: Powiadasz, ze nie sadzisz Urko 05.12.13, 12:45
                          kora3 napisała:

                          > No to popatrz na te dwie sytuacje:
                          > - śmierdzący menel w tramwaju
                          > - smierdzący kolega z pokoju w pracy
                          >
                          > W pierwszym przypadku zawsze znajdzie się ktoś kto skomentuje bodaj głosno "zap
                          > ach" menela, może i ktoś kto będzie postulował usuniecie go z pojazdu, wielu, k
                          > tórzy mniej, albo bardziej widocznie okażą dezabropatę.
                          >
                          > W drugim natomiast, choć obiektywnie sytuacja jest bardziej uciązliwa zwazywszy
                          > na jej stałość w czasie zwykle ludzie nie potrafią zareagować. No bo głupio ta
                          > k powiedzieć może i sympatycznemu koledze "Słuchaj, cuchniesz". A nawet jeśli n
                          > iegłupio, to "niebezpiecznie", bo zaraz konflikt będzie, kwasy, a to przecież p
                          > raca itd. Na różnych forach pojawiają się co i rusz wątki, jak zaradzić takiemu
                          > problemowi.

                          To kolejny przykład, w którym udawanie, że nie dostrzega się problemu doprowadza do absurdu jakim jest przebywanie przez normalne osoby z osobą śmierdzącą.

                          czyli
                          1. nie zwracamy komus uwagi - niby zgodne z sv -> absurd
                          2. zwracamy uwagę - niby niezgodnez sv -> poprawa sytuacji

                          A jeżeli sv ma na celu utrzymywanie dobrych relacji społecznych tak aby wszystkim żyło się lepiej to jednak można, a wręcz należy zwrócić uwagę bo tylko tak można doprowadzic do sytuacji w której zmniejszy się smrodek.
                          Problem jedynie w formie zwrócenia tej uwagi.
                          • kora3 Re: Powiadasz, ze nie sadzisz Urko 05.12.13, 12:52
                            urko70 napisał:

                            >
                            > To kolejny przykład, w którym udawanie, że nie dostrzega się problemu doprowadz
                            > a do absurdu jakim jest przebywanie przez normalne osoby z osobą śmierdzącą.
                            >
                            > czyli
                            > 1. nie zwracamy komus uwagi - niby zgodne z sv -> absurd
                            > 2. zwracamy uwagę - niby niezgodnez sv -> poprawa sytuacji


                            Widzisz w tej sytuacji zwrócenie uwagi wcale nie gwarantuje poprawy sytuacji, za to niemal na pewno gwarantuje pogorszenie się atmosfery (nie zapachowej, a międzyludzkiej).
                            Zwróc uwagę, że znacznie częściej w sytuacji braku znajomości i braku konieczności przebywania stale z kimś woniejącym ludzie jednak reagują. Np. na typów zdejmujących w przedziale kolejowym buty i radośnie smrodzących skarpetami. Przecież przedział kolejowy zmienić jest łatwiej niż pokój w firmie, a jeśli już nie to zawsze można poprosić o interwencję obsługę pociągu. Mimo to ludzie jednak reagują poza wyjątkami.
                            Bierze się to właśnie z tego, że mając do czynienia ze śmierdzielem obcym, z którym przebywanie z założenia jest czasowe nie obawiają się konsekwencji swego napominania w postaci intryg w pracy, kwasów, niechęci.
                            • urko70 Re: Powiadasz, ze nie sadzisz Urko 05.12.13, 14:21
                              kora3 napisała:

                              > > czyli
                              > > 1. nie zwracamy komus uwagi - niby zgodne z sv -> absurd
                              > > 2. zwracamy uwagę - niby niezgodnez sv -> poprawa sytuacji[/i]
                              >
                              > Widzisz w tej sytuacji zwrócenie uwagi wcale nie gwarantuje poprawy sytuacji, z
                              > a to niemal na pewno gwarantuje pogorszenie się atmosfery (nie zapachowej, a mi
                              > ędzyludzkiej).

                              A ktoś tu twierdził, że to 100% gwarancja poprawy? Kto to taki? smile
                              Czy atmosfera sie popsuje zależy tylko od dwóch spraw, tego o czym pisałem czyli formy zwrócenia uwagi oraz zachowania odbiorcy uwagi.

                              Poza tym, napisz mi proszę wprost bo chyba mi umknęło, co chciałaś tym przykładem z śmierdzącym współpracownikiem udowodnić?


                              > Bierze się to właśnie z tego, że mając do czynienia ze śmierdzielem obcym, z k
                              > tórym przebywanie z założenia jest czasowe nie obawiają się konsekwencji swego
                              > napominania w postaci intryg w pracy, kwasów, niechęci.

                              Ale o czym ta obawa świadczy, czy jej istnienie ma jakkolwiek uzasadniać tolerowanie "pachnącego" kolegi z pracy z którym siedzisz przysłowiowe 8h dziennie?
                              • kora3 Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach? 06.12.13, 09:16
                                Bardzo bym poprosiła, bo nie znam ....

                                I czym świadczy obawa? To bardzo proste: o tym, że większość z nas nie chce konfliktować się z ludźmi, z którymi ma/musi dużo przebywać, zaś temat czyjegoś nieprzyjemnego zapachu jest drażliwy/wstydliwy i o wiele trudniej o nim porozmawiać niż np. o tym, że ktoś zbyr głosno mówi prze telefon.
                                • urko70 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 09.12.13, 14:02
                                  kora3 napisała:

                                  > Bardzo bym poprosiła, bo nie znam ....

                                  Nie chodzi o przysłowie tylko o to, ze często tak się mówi na czas spędzony w pracy mimo iż coraz częściej ludzie pracują w zupełnie innych wymiarach godzin - niekoniecznie 8.

                                  > I czym świadczy obawa? To bardzo proste: o tym, że większość z nas nie chce kon
                                  > fliktować się z ludźmi, z którymi ma/musi dużo przebywać, zaś temat czyjegoś ni
                                  > eprzyjemnego zapachu jest drażliwy/wstydliwy i o wiele trudniej o nim porozmawi
                                  > ać niż np. o tym, że ktoś zbyr głosno mówi prze telefon.

                                  I to jest świetny przykład na to o czym cały czas piszę, mianowicie:
                                  w pewnych sytuacjach zachowanie zgodne z sv prowadzi do absurdu czyli ileś osób siedzi codziennie w smrodku bo nikt nie zwrócił uwagi "pachnącemu" koledze/koleżance.
                                  • kora3 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 09.12.13, 14:12
                                    urko70 napisał:
                                    >
                                    > Nie chodzi o przysłowie tylko o to, ze często tak się mówi na czas spędzony w p
                                    > racy mimo iż coraz częściej ludzie pracują w zupełnie innych wymiarach godzin -
                                    > niekoniecznie 8.


                                    nie no tak zapytałam w kontekście "przysłowiowych" 8 godzin smile
                                    >
                                    > > I czym świadczy obawa? To bardzo proste: o tym, że większość z nas nie ch
                                    > ce kon
                                    > > fliktować się z ludźmi, z którymi ma/musi dużo przebywać, zaś temat czyje
                                    > goś ni
                                    > > eprzyjemnego zapachu jest drażliwy/wstydliwy i o wiele trudniej o nim por
                                    > ozmawi
                                    > > ać niż np. o tym, że ktoś zbyr głosno mówi prze telefon.
                                    >
                                    > I to jest świetny przykład na to o czym cały czas piszę, mianowicie:
                                    > w pewnych sytuacjach zachowanie zgodne z sv prowadzi do absurdu czyli ileś osób
                                    > siedzi codziennie w smrodku bo nikt nie zwrócił uwagi "pachnącemu" koledze/kol
                                    > eżance.


                                    to nie ma nic wspólnego z SV, a wiele z instynktem samozachowawczym. Dziw, ze tego nie dostrzegasz. Gdy smierdzącą osobą jest nowo przyjęty stażysta, najkpewniej ktoś mu zwroci uwagę rychło, gdy jest nią szef - raczej rzadko smile
                                    >
                                    • urko70 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 09.12.13, 14:43
                                      kora3 napisała:

                                      > nie no tak zapytałam w kontekście "przysłowiowych" 8 godzin smile

                                      Nie no, tak odpowiedziałem w kontekście Twojego pytania. smile

                                      > to nie ma nic wspólnego z SV, a wiele z instynktem samozachowawczym. Dziw, ze t
                                      > ego nie dostrzegasz. Gdy smierdzącą osobą jest nowo przyjęty stażysta, najkpewn
                                      > iej ktoś mu zwroci uwagę rychło, gdy jest nią szef - raczej rzadko smile

                                      Zwracanie komuś uwagi na jego zapach nie ma związku z sv?
                                      Instynkt samozachowawczy nakazuje przynajmniej spróbować zlikwidować problem, a to jest możliwe tylko poprzez zwrócenie na to uwagi temu który pachnie.
                                      Pomiędzy stażystą a szefem jest wielu współpracowników na podobnym poziomie w hierarchii - dziw, że tego nie dostrzegasz. smile
                                      • kora3 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 10.12.13, 08:26
                                        urko70 napisał:
                                        >
                                        > Nie no, tak odpowiedziałem w kontekście Twojego pytania. smile

                                        wiem, chciałam poznac to przysłowiesmile
                                        >
                                        > Zwracanie komuś uwagi na jego zapach nie ma związku z sv?
                                        > Instynkt samozachowawczy nakazuje przynajmniej spróbować zlikwidować problem, a
                                        > to jest możliwe tylko poprzez zwrócenie na to uwagi temu który pachnie.
                                        > Pomiędzy stażystą a szefem jest wielu współpracowników na podobnym poziomie w h
                                        > ierarchii - dziw, że tego nie dostrzegasz. smile


                                        dostrzegam, rzecz w tym, że bywa, iż "pachnie" ktoś w hierarchii wyżej i wtedy komus trudno jest o tym mówić - proste smile
                                        • urko70 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 10.12.13, 11:34
                                          kora3 napisała:

                                          > wiem, chciałam poznac to przysłowiesmile

                                          Wiem, a poznałaś inne znaczenie słowa "przysłowiowe" smile


                                          > > Zwracanie komuś uwagi na jego zapach nie ma związku z sv?
                                          > > Instynkt samozachowawczy nakazuje przynajmniej spróbować zlikwidować prob
                                          > lem, a
                                          > > to jest możliwe tylko poprzez zwrócenie na to uwagi temu który pachnie.
                                          > > Pomiędzy stażystą a szefem jest wielu współpracowników na podobnym poziom
                                          > ie w h
                                          > > ierarchii - dziw, że tego nie dostrzegasz. smile

                                          >
                                          > dostrzegam, rzecz w tym, że bywa, iż "pachnie" ktoś w hierarchii wyżej i wtedy
                                          > komus trudno jest o tym mówić - proste smile

                                          "Bywa" samo w sobie zawiera niską częstotliwość występowania.
                                          Najczęściej jest tak ze szef jest jeden a współpracowników wielu tym samym prawdopodobieństwo ze śmierdzi współpracownik jest znacznie większe.
                                          Więc czemu wolisz siedzieć dniami, tygodniami, miesiącami z kimś kto "pachnie" zamiast pogadać z ta osobą?
                                          • kora3 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 10.12.13, 12:07
                                            urko70 napisał:

                                            >
                                            > Wiem, a poznałaś inne znaczenie słowa "przysłowiowe" smile

                                            nie Urko. Używanie tego słowa w sposób w jaki to uczyniłes jest czestym błędem. "przysłowiowy" oznacza tak naprawę albo "pochodzący z przysłowia", albo "taki, od którego można utworzyć przysłowie".
                                            >
                                            >
                                            > "Bywa" samo w sobie zawiera niską częstotliwość występowania.

                                            niekoniecznie. Tu akurat szczególnie niekoniecznie. smile Bywa padło bowiem w znaczeniu "zdadza się" i odnosiło się do zdarzenia, gdy przykry zapach rozsiewa ktoś stojący w hierarchii wyżej, a nie do czestotliwosci smrodzenia smile

                                            > Więc czemu wolisz siedzieć dniami, tygodniami, miesiącami z kimś kto "pachnie"
                                            > zamiast pogadać z ta osobą?


                                            ja wolę? Nie miałam takiej sytuacjismile Natomiast jak można sobie poczytać np. na forach takie sytuacje się zdarzają i wielu ludzi ma dylemat jak je rozwiazac.
                                            • urko70 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 10.12.13, 12:57
                                              kora3 napisała:

                                              > > Wiem, a poznałaś inne znaczenie słowa "przysłowiowe" smile
                                              >
                                              > nie Urko. Używanie tego słowa w sposób w jaki to uczyniłes jest czestym błędem.
                                              > "przysłowiowy" oznacza tak naprawę albo "pochodzący z przysłowia", albo "taki,
                                              > od którego można utworzyć przysłowie".

                                              Przysłowiowy:
                                              1. «dotyczący przysłowia»
                                              2. «powszechnie znany»

                                              Czyli mamy tu znaczenie "powszechnie znany" czyli znaczenie jakiego użyłem pisząc "często tak się mówi na czas spędzony w pracy" i jest to powszechnie znane i stosowane powiedzenie.

                                              Więc gdzie tu błąd? smile



                                              > > "Bywa" samo w sobie zawiera niską częstotliwość występowania.
                                              >
                                              > niekoniecznie. Tu akurat szczególnie niekoniecznie. smile Bywa padło bowiem w znac
                                              > zeniu "zdadza się" i odnosiło się do zdarzenia, gdy przykry zapach rozsiewa kto
                                              > ś stojący w hierarchii wyżej, a nie do czestotliwosci smrodzenia smile

                                              I tu również mamy znacznie niższe prawdopodobieństwo występowania niż występowanie u współpracowników, bo szefów jest zawsze mniej niż współpracowników.


                                              > > Więc czemu wolisz siedzieć dniami, tygodniami, miesiącami z kimś kto "
                                              > pachnie" zamiast pogadać z ta osobą?

                                              >
                                              > ja wolę? Nie miałam takiej sytuacjismile Natomiast jak można sobie poczytać np. na
                                              > forach takie sytuacje się zdarzają i wielu ludzi ma dylemat jak je rozwiazac.

                                              Taka forma, ok może neizbyt oczywista, Ty bronisz/ usprawiedliwiasz brak powiedzenia komuś że "pachnie".
                                              • kora3 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 10.12.13, 13:38
                                                urko70 napisał: >
                                                > Czyli mamy tu znaczenie "powszechnie znany" czyli znaczenie jakiego użyłem pisz
                                                > ąc "często tak się mówi na czas spędzony w pracy" i jest to powszechnie znane i
                                                > stosowane powiedzenie.


                                                jeśli idzie o te interpretację, to także byłabym ostrożna. smile
                                                owo "powszechnie znany" oznacza tu bowiem coś innego. Np. "Uczciwość pani Kowalskiej jest przysłowiowa" - oznacza to z grubsza "Kowalska jest tak uczciwa, ze moznaby o niej utworzyć związane z uczciwością przysłowie, a fakt, ze jest tak uczciwa jest powszechnie znany". Ale mniejsza o to smile


                                                >
                                                > Taka forma, ok może neizbyt oczywista, Ty bronisz/ usprawiedliwiasz brak powied
                                                > zenia komuś że "pachnie".


                                                nie, nie bronię - stwierdzam FAKTY, że ludzie z różnych przyczyn mogą nie chcieć/obawiać się zareagować w takiej sytuacji.
                                                • urko70 Re: Możesz przytoczyć to przysłowie o 8 godzinach 10.12.13, 15:35
                                                  kora3 napisała:

                                                  > urko70 napisał: >
                                                  > > Czyli mamy tu znaczenie "powszechnie znany" czyli znaczenie jakiego uż
                                                  > yłem pisz
                                                  > > ąc "często tak się mówi na czas spędzony w pracy" i jest to powszechnie z
                                                  > nane i
                                                  > > stosowane powiedzenie.

                                                  >
                                                  > jeśli idzie o te interpretację, to także byłabym ostrożna. smile
                                                  > owo "powszechnie znany" oznacza tu bowiem coś innego. Np. "Uczciwość pani Kowal
                                                  > skiej jest przysłowiowa" - oznacza to z grubsza "Kowalska jest tak uczciwa, ze
                                                  > moznaby o niej utworzyć związane z uczciwością przysłowie, a fakt, ze jest tak
                                                  > uczciwa jest powszechnie znany". Ale mniejsza o to smile

                                                  Na ostrożność koro to troszkę za późno. Przytoczyłem Ci znaczenie ze sjp pwn, znaczenie w którym użyłem tego słowa.
                                                  Powszechnie znane jest powiedzenie siedzenia "8h w pracy" czyli spelnia warunek z definicji z sjp pwn.
                                                  Nie, koro3, nie mniejsza o to, bo to nie może tka być że ktoś zarzuca innym błędy czy jakieś wypowiedzi, a potem nie udowadnia swoich racji.

                                                  Taką chcesz być dziennikarką?

                                                  Każdy z nas przewraca się ale w różny sposób podnosimy się.
                                                  • kora3 Posłuchaj Urko :) 11.12.13, 09:29
                                                    urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > Na ostrożność koro to troszkę za późno. Przytoczyłem Ci znaczenie ze sjp pwn, z
                                                    > naczenie w którym użyłem tego słowa.
                                                    > Powszechnie znane jest powiedzenie siedzenia "8h w pracy" czyli spelnia warunek
                                                    > z definicji z sjp pwn.
                                                    > Nie, koro3, nie mniejsza o to, bo to nie może tka być że ktoś zarzuca innym błę
                                                    > dy czy jakieś wypowiedzi, a potem nie udowadnia swoich racji.


                                                    tak się składa, że w temat interpretacji tego wyrażenia jest poruszany np. na studiach kierunkowych smile
                                                    To, co Ty zrobiłeś to jest zbyt literalne rozumienie/interpretowanie słownikowego wyjaśnienia.
                                                    tak się bowiem składa, że większość rzeczy jest "powszechnie znana" - np. telefon, wtorek, pies, wydra itd. smile zatem WSZYSTKO byłoby też "przysłowiowe"smile

                                                    >
                                                    > Taką chcesz być dziennikarką?


                                                    Z całym szacunkiem ale ja nie robię Tobie wycieczek zawodowo personalnych. A ty nie masz podstaw traktować mnie protekcjonalnie, szczególnie ze kilkanaście lat pracuję z powodzeniem smile

                                                    >
                                                    > Każdy z nas przewraca się ale w różny sposób podnosimy się.
                                                    >


                                                    a bez metafor ?smile (to cytat jest, ciekawe, czy zgadniesz z czego?smile)
                                                  • urko70 Re: Posłuchaj Urko :) 11.12.13, 10:58
                                                    kora3 napisała:

                                                    > tak się składa, że w temat interpretacji tego wyrażenia jest poruszany np. na s
                                                    > tudiach kierunkowych smile
                                                    > To, co Ty zrobiłeś to jest zbyt literalne rozumienie/interpretowanie słownikowe
                                                    > go wyjaśnienia.
                                                    > tak się bowiem składa, że większość rzeczy jest "powszechnie znana" - np. telef
                                                    > on, wtorek, pies, wydra itd. smile zatem WSZYSTKO byłoby też "przysłowiowe"smile

                                                    To, że jakiś problem jest poruszany na jakiś studiach nie ma tu żadnego znaczenia.
                                                    Jeśli dana wypowiedź mieści się w granicach definicji słownikowej to znaczy, że spełnia tę definicję.
                                                    To, że jest wiele powszechnie znany rzeczy nie znaczy, że one wszystkie są używane w kontekście o jakim tu dyskutujemy. Ale nawet jeśli są to nie negują możliwości zaliczenia do przysłowiowych "8h pracy"


                                                    Czyli mamy sytuację w której:
                                                    1. zarzuciłaś mi błąd
                                                    2. wskazałem znaczenie słownikowe, które jest zgodne z tym co ja napisałem.
                                                    3. Ty zarzucasz mi zbyt dosłowne trzymanie się znaczenia słownikowego.

                                                    Innymi słowy:
                                                    ja: "mama" to kobieta, która urodziła i/lub wychowuje dziecko
                                                    Ty: mylisz się
                                                    Ja: podaję za sjp pwn "kobieta, która urodziła dziecko i zwykle je wychowuje"
                                                    Ty: zbyt dosłownie/literalnie odczytujesz def. matki



                                                    > > Taką chcesz być dziennikarką?
                                                    >
                                                    > Z całym szacunkiem ale ja nie robię Tobie wycieczek zawodowo personalnych. A ty
                                                    > nie masz podstaw traktować mnie protekcjonalnie, szczególnie ze kilkanaście la
                                                    > t pracuję z powodzeniem smile

                                                    Tego szacunku nie widać gdy zarzucasz mi błędy i mimo iż pokazuję słownik to nie przyznajesz się do pomyłki, nie było widać gdy stwierdzasz, że cały czas piszę: "reaguję na pijących", a nie potrafisz wskazać choć jednego potwierdzającego to cytatu z moich wypowiedzi.
                                                    Masz rację, nie powinienem pytać "czy taką chcesz być dziennikarką", nie masz jednak racji gdy piszesz, że nie mam podstaw.


                                                    > >
                                                    > > Każdy z nas przewraca się ale w różny sposób podnosimy się.
                                                    > >

                                                    >
                                                    > a bez metafor ?smile (to cytat jest, ciekawe, czy zgadniesz z czego?smile)

                                                    Wszyscy popełniamy błędy ale nie wszyscy umiemy się do nich przyznać i właściwie zachować.
                                                  • kora3 Re: Posłuchaj Urko :) 11.12.13, 11:07
                                                    urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > To, że jakiś problem jest poruszany na jakiś studiach nie ma tu żadnego znaczen
                                                    > ia.


                                                    JAKICHŚ studiach - tak nawiasem smile
                                                    Owszem ma znaczenie, gdy studia te dotyczą poprawnego wyrazania się i unikania właśnie takich błędów.


                                                    > To, że jest wiele powszechnie znany rzeczy nie znaczy, że one wszystkie są używ
                                                    > ane w kontekście o jakim tu dyskutujemy. Ale nawet jeśli są to nie negują możli
                                                    > wości zaliczenia do przysłowiowych "8h pracy"


                                                    ale jeśli wszystko co jest powszechnie znane można nazwać "przysłowiowym" wg Twej interpretacji definicji, to WSZYTKO można, nie? Zatem przysłowiowy komputer, pies, wydra, 18-latek smile

                                                    >
                                                    >
                                                    > Czyli mamy sytuację w której:
                                                    > 1. zarzuciłaś mi błąd
                                                    > 2. wskazałem znaczenie słownikowe, które jest zgodne z tym co ja napisałem.
                                                    > 3. Ty zarzucasz mi zbyt dosłowne trzymanie się znaczenia słownikowego.


                                                    nie nietyl;e zbyt dosłowne, co zwyczajnie nieprawdłowe, przy czym owa nieprawidłowość faktycznie wynika ze złego, zbyt literalnego rozumienia tej definicji.

                                                    >
                                                    > Innymi słowy:
                                                    > ja: "mama" to kobieta, która urodziła i/lub wychowuje dziecko
                                                    > Ty: mylisz się
                                                    > Ja: podaję za sjp pwn "kobieta, która urodziła dziecko i zwykle je wychowuje"
                                                    > Ty: zbyt dosłownie/literalnie odczytujesz def. matki

                                                    To już jakiś absurd - sorry smile
                                                    >

                                                    >
                                                    > Tego szacunku nie widać gdy zarzucasz mi błędy i mimo iż pokazuję słownik to ni
                                                    > e przyznajesz się do pomyłki,


                                                    Nie przyzxnaję się do pomyłki, bo jej nie ma. Wskazanie komus, ze popełnia błąd - grzecznie i z dobrą intencja (by nadal tego nie czynił) nie jest okazywaniem braku szacunku.

                                                    nie było widać gdy stwierdzasz, że cały czas pisz
                                                    > ę: "reaguję na pijących", a nie potrafisz wskazać choć jednego potwierdzającego
                                                    > to cytatu z moich wypowiedzi.


                                                    Odpisałam Ci już na to, ale powtórze: pisałeś, ze należy reagować na pijącego 18-latka - ergo skoro tak uważasz, to wnosić należy, ze Ty reagujesz. Nie pisałeś nic o relacji z tym 18-latkiem, zatem należy wnosić, ze chodzi o dowolnegosmile

                                                    > Masz rację, nie powinienem pytać "czy taką chcesz być dziennikarką", nie masz j
                                                    > ednak racji gdy piszesz, że nie mam podstaw.

                                                    Nie masz żadnych podstaw, bo to
                                                    a) nie jest forum dziennikarskie
                                                    b) ja tu pisze prywatnie
                                                    c) to, ze przypadkiem wiesz jaki wykonuje zawód nie predestynuje Cię do zawodowych wycieczek smile
                                                    >
                                                    > Wszyscy popełniamy błędy ale nie wszyscy umiemy się do nich przyznać i właściwi
                                                    > e zachować.


                                                    Owszem, a cytat był z czego?smile
                                                  • urko70 Re: Posłuchaj Urko :) 11.12.13, 11:47
                                                    kora3 napisała:

                                                    > > To, że jakiś problem jest poruszany na jakiś studiach nie ma tu żadneg
                                                    > o znaczenia.

                                                    >
                                                    > JAKICHŚ studiach - tak nawiasem smile

                                                    Ok. smile

                                                    > Owszem ma znaczenie, gdy studia te dotyczą poprawnego wyrazania się i unikania
                                                    > właśnie takich błędów.

                                                    Zakres przedmiotowy studiów nie ma tu żadnego znaczenia.


                                                    >
                                                    > > To, że jest wiele powszechnie znany rzeczy nie znaczy, że one wszystkie s
                                                    > ą używ
                                                    > > ane w kontekście o jakim tu dyskutujemy. Ale nawet jeśli są to nie negują
                                                    > możli
                                                    > > wości zaliczenia do przysłowiowych "8h pracy"

                                                    >
                                                    > ale jeśli wszystko co jest powszechnie znane można nazwać "przysłowiowym" wg Tw
                                                    > ej interpretacji definicji, to WSZYTKO można, nie? Zatem przysłowiowy komputer,
                                                    > pies, wydra, 18-latek smile

                                                    To zależy od kontekstu niemniej przywołane przeze mnie "8h pracy" również
                                                    wypełnia definicję ze sjp pwn.


                                                    > >
                                                    > > Czyli mamy sytuację w której:
                                                    > > 1. zarzuciłaś mi błąd
                                                    > > 2. wskazałem znaczenie słownikowe, które jest zgodne z tym co ja napisałe
                                                    > m.
                                                    > > 3. Ty zarzucasz mi zbyt dosłowne trzymanie się znaczenia słownikowego.

                                                    > ]
                                                    >
                                                    > nie nietyl;e zbyt dosłowne, co zwyczajnie nieprawdłowe, przy czym owa nieprawid
                                                    > łowość faktycznie wynika ze złego, zbyt literalnego rozumienia tej definicji.

                                                    Przytaczając definicję oraz użyte słowa przeze mnie udowodniłem, że prawidłowe.


                                                    > > Innymi słowy:
                                                    > > ja: "mama" to kobieta, która urodziła i/lub wychowuje dziecko
                                                    > > Ty: mylisz się
                                                    > > Ja: podaję za sjp pwn "kobieta, która urodziła dziecko i zwykle je wychow
                                                    > uje"
                                                    > > Ty: zbyt dosłownie/literalnie odczytujesz def. matki

                                                    > To już jakiś absurd - sorry smile

                                                    Absurdem jest Twój zarzut, że trzymam się literalnie definicji słownikowej.


                                                    > >
                                                    > > Tego szacunku nie widać gdy zarzucasz mi błędy i mimo iż pokazuję słownik
                                                    > to nie przyznajesz się do pomyłki,

                                                    >
                                                    > Nie przyzxnaję się do pomyłki, bo jej nie ma.

                                                    Jest Twoja pomyłka, SJP PWN to potwierdza.


                                                    > nie było widać gdy stwierdzasz, że cały czas pisz
                                                    > > ę: "reaguję na pijących", a nie potrafisz wskazać choć jednego potwierdza
                                                    > jącego to cytatu z moich wypowiedzi.

                                                    >
                                                    > Odpisałam Ci już na to, ale powtórze: pisałeś, ze należy reagować na pijącego

                                                    No raczysz żartować, przed chwilką przyznałaś: "Ok, nie pisałeś, ze TY reagujesz, "

                                                    powtórzę - tak nawiasem smile



                                                    > > Masz rację, nie powinienem pytać "czy taką chcesz być dziennikarką", n
                                                    > ie masz j
                                                    > > ednak racji gdy piszesz, że nie mam podstaw.

                                                    > Nie masz żadnych podstaw, bo to
                                                    > a) nie jest forum dziennikarskie
                                                    > b) ja tu pisze prywatnie
                                                    > c) to, ze przypadkiem wiesz jaki wykonuje zawód nie predestynuje Cię do zawodow
                                                    > ych wycieczek smile

                                                    Mam podstawy: przypisujesz mi słowa których nie wypowiedziałem czyli zmieniasz fakty, moim zdaniem to niedopuszczalne. Pomijam gubienie kontekstu czy absurdalnego zarzutu jakim było literalne trzymanie się słownikowej definicji. Miejsce dyskusji nie ma znaczenia bo jeśli ktoś nie umie dokładnie zrelacjonować faktów to tak samo w rozmowie prywatnej jak i służbowej.


                                                    > > Wszyscy popełniamy błędy ale nie wszyscy umiemy się do nich przyznać i
                                                    > właściwie zachować.

                                                    >
                                                    > Owszem, a cytat był z czego?smile

                                                    Szanowna koro, Tobie to coś się pozajączkowało, wyjaśniłem Ci metaforę, a Ty mi "owszem" i do tego próbujesz przepytywać... BA, nawet nie przepytywać ale stawiasz mnie w pozycji zgadującego.
                                                    I to wszystko przy braku właściwego.., co tam właściwego, jakiegokolwiek Twoje zachowania po błędzie.
                                                  • kora3 Re: Posłuchaj Urko :) 11.12.13, 12:37
                                                    urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > Zakres przedmiotowy studiów nie ma tu żadnego znaczenia.

                                                    ma, bo o takich sprawach np. nie naucza się na polibudzie (wiem z doświadczenia, takżesmile

                                                    >
                                                    > To zależy od kontekstu niemniej przywołane przeze mnie "8h pracy" również
                                                    > wypełnia definicję ze sjp pwn.


                                                    spełnia ją też prezydent RP, jest on "przysłowiowy"?

                                                    >
                                                    >
                                                    > > [i]>
                                                    >
                                                    > Przytaczając definicję oraz użyte słowa przeze mnie udowodniłem, że prawidłowe.

                                                    Urko nie i nie upieraj się
                                                    >
                                                    >
                                                    > Absurdem jest Twój zarzut, że trzymam się literalnie definicji słownikowej.

                                                    Urko, weź się precyzyjnie wyrażaj - nie, ze trzymasz się, a że INTERPRETUJESZ ją literalnie, co jest nieprawidłowe.

                                                    >
                                                    > Jest Twoja pomyłka, SJP PWN to potwierdza.

                                                    nie smile
                                                    po prostu niewłasaciwie ją interpretujesz...
                                                    Co łatwo widać po tym, że gdyby było jak piszesz o wszystkim niemal moglibyśmy mówić, ze jest "przysłowiowe" jeśli jest powszechnie znane.
                                                    Zapytaj może jakiegoś językoznawcę jak należy interpretować zamiast się upierać

                                                    >
                                                    > No raczysz żartować, przed chwilką przyznałaś: "Ok, nie pisałeś, ze TY reagujes
                                                    > z, "


                                                    Owszem LITERALNIE tak nie napisałeś (chyba) ale samo przez się rozumie się, że
                                                    1. skoro uważasz, ze reagowanie jest prawidłowe i konieczne - to zapewne reagujesz wg swojej zasady
                                                    2. skoro nie piszesz nic jaki to ma być 18-latek, to znaczy, ze dotyczy to każdego w tym wieku

                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > Masz rację, nie powinienem pytać "czy taką chcesz być dziennikar
                                                    > ką", n
                                                    > > ie masz j
                                                    > > > ednak racji gdy piszesz, że nie mam podstaw.

                                                    >
                                                    > Mam podstawy: przypisujesz mi słowa których nie wypowiedziałem czyli zmieniasz
                                                    > fakty, moim zdaniem to niedopuszczalne. Pomijam gubienie kontekstu czy absurdal
                                                    > nego zarzutu jakim było literalne trzymanie się słownikowej definicji.


                                                    Powtarzam: NIE TRZYMANIE się, a niewłasciwa INTERPRETACJA .
                                                    >
                                                    >
                                                    > > [i]> Wszyscy popełniamy błędy ale nie wszyscy umiemy się do nich przy
                                                    >
                                                    > Szanowna koro, Tobie to coś się pozajączkowało, wyjaśniłem Ci metaforę, a Ty mi
                                                    > "owszem" i do tego próbujesz przepytywać... BA, nawet nie przepytywać ale sta
                                                    > wiasz mnie w pozycji zgadującego.


                                                    ale nie musiałeś mi wyjaśniać tej metafory, a zapytałam żartem, bo lubię ten cytacik smile

                                                    > I to wszystko przy braku właściwego.., co tam właściwego, jakiegokolwiek Twoje
                                                    > zachowania po błędzie.


                                                    Nie popełniłam błędu, mówię ci - zapytaj kogos kto się na tym zna po prostu smile
                                                  • urko70 Re: Posłuchaj Urko :) 11.12.13, 13:54
                                                    kora3 napisała:

                                                    > > Zakres przedmiotowy studiów nie ma tu żadnego znaczenia.
                                                    >
                                                    > ma, bo o takich sprawach np. nie naucza się na polibudzie (wiem z doświadczenia
                                                    > , takżesmile

                                                    To czego się nie uczy na innych uczelniach również nie ma znaczenia dla tego o czym pisaliśmy.


                                                    > > To zależy od kontekstu niemniej przywołane przeze mnie "8h pracy" równ
                                                    > ież wypełnia definicję ze sjp pwn.

                                                    >
                                                    > spełnia ją też prezydent RP, jest on "przysłowiowy"?

                                                    Istotne jest, że "8h pracy" spełnia.


                                                    > > Przytaczając definicję oraz użyte słowa przeze mnie udowodniłem, że pr
                                                    > awidłowe.

                                                    >
                                                    > Urko nie i nie upieraj się

                                                    Nie bo nie? Sorry ale to żaden dowód, a póki co to takimi się posługujesz, bo uczelnia, bo nie, bo inne też są znane, bo za literalnie, bo to i owo itd.


                                                    > > Absurdem jest Twój zarzut, że trzymam się literalnie definicji słownik
                                                    > owej.

                                                    >
                                                    > Urko, weź się precyzyjnie wyrażaj - nie, ze trzymasz się, a że INTERPRETUJESZ
                                                    > ją literalnie, co jest nieprawidłowe.

                                                    Wyrażam się bardzo procyzyjnie, przytaczam slownikowe definicje, zderzam moje słowa z tymi definicjami, a Ty tylko nie bo nie bo to literalnie co w przypadku definicji słownikowych jest absurdem.


                                                    > >
                                                    > > Jest Twoja pomyłka, SJP PWN to potwierdza.

                                                    > nie smile
                                                    > po prostu niewłasaciwie ją interpretujesz...
                                                    > Co łatwo widać po tym, że gdyby było jak piszesz o wszystkim niemal moglibyśmy
                                                    > mówić, ze jest "przysłowiowe" jeśli jest powszechnie znane.

                                                    Powiedzenie "pracy przez 8h" jest powszechnie znane i stosowane.


                                                    > > No raczysz żartować, przed chwilką przyznałaś: "Ok, nie pisałeś, ze TY
                                                    > reagujesz, "

                                                    >
                                                    > Owszem LITERALNIE tak nie napisałeś (chyba)

                                                    Ani literalnie ani alfabetem Morse'a ani znakami dymnymi NIE NAPISAŁEM.


                                                    > ale samo przez się rozumie się, że
                                                    > 1. skoro uważasz, ze reagowanie jest prawidłowe i konieczne - to zapewne reaguj
                                                    > esz wg swojej zasady

                                                    1. Zgubiłaś kontekst w jakim rozmawialiśmy: ścisłe trzymanie się sv może doprowadzić do szkody
                                                    2. Popełniasz błąd polegający na nakładaniu swojej interpretacji na fakty. Po to właśnie są autoryzacje, żeby takich bzdur nie publikować ale zdaje się nie zawsze są stosowane / wymagane i potem idzie w społeczeństwo świadomie lub nieświadomie zmanipulowany przekaz.
                                                    Kluczem są tu Twoje "samo się rozumie.... zapewne" czyli nie wiadomo kto rozumie połączone z przypuszczeniem.


                                                    BTW Lubię słuchać M.Kolonko bo on jak relacjonuje to najczęściej przedstawia fakty nie dodając do nich swoich przypuszczeń, interpretacji, żadnych takich "zapewne", no chyba, że wyśmiewa czyjąś relację, a ostatnio ostro jeździ po pewnych ludziach.


                                                    > > > > Masz rację, nie powinienem pytać "czy taką chcesz być dzie
                                                    > nnikarką", nie masz jednak racji gdy piszesz, że nie mam podstaw.

                                                    > >
                                                    > [i]> Mam podstawy: przypisujesz mi słowa których nie wypowiedziałem czyli z
                                                    > mieniasz
                                                    > > fakty, moim zdaniem to niedopuszczalne. Pomijam gubienie kontekstu czy ab
                                                    > surdalnego zarzutu jakim było literalne trzymanie się słownikowej definicji. [/
                                                    > i]
                                                    >
                                                    > Powtarzam: NIE TRZYMANIE się, a niewłasciwa INTERPRETACJA .

                                                    W tym miejscu chodziło o to, że twierdziłaś "cały czas piszesz że reagujesz" i dopiero po wielu postach przyznałaś, ze ja takiej wypowiedzi nie napisałem.
                      • aqua48 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 12:24
                        urko70 napisał:

                        > To jest doskonały przykład na to, ze w pewnych sytuacjach ścisłe przestrzeganie
                        > sv prowadzi do absurdów.
                        > "I teraz warto odnieść się do celu stworzenia/istnienia zasad sv, czyli bard
                        > zo ogólnie: ułatwiania życia ludziom."



                        Uważasz, za absurd unikanie nieodpowiedniego towarzystwa? Ja tę zasadę uważam za ułatwienie..
                        • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 12:36
                          aqua48 napisała:

                          > > To jest doskonały przykład na to, ze w pewnych sytuacjach ścisłe przestrz
                          > eganie sv prowadzi do absurdów.
                          > > "I teraz warto odnieść się do celu stworzenia/istnienia zasad sv, czyl
                          > i bardzo ogólnie: ułatwiania życia ludziom."

                          >
                          > Uważasz, za absurd unikanie nieodpowiedniego towarzystwa? Ja tę zasadę uważam z
                          > a ułatwienie..

                          Uważam za absurd sytuację w której normalni mają wysiąść z pojazdu (i czekać na następny pojazd wraz z ponoszeniem dodatkowych kosztów), a śmierdziel ma w nim pozostać.
                          • kora3 Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 05.12.13, 13:09
                            sytuacja, w której ktoś zasmradza otoczenie rózni się od sytuacji, kiedy palacz niewadzący nikomu wychodzi sobie na papierosa, a jakiś nachał go strofuje?

                            Sytuacje te byłyby podobne, gdyby palacz palił w otoczeniu innych - wówczas owszem - całkiem na miejscu byłoby zwrócić mu uwagę bez komenty o zdrowiu czy kasie, bo to sa JEGO sprawy, a ewentualnie z komentą o własnym zdrowiu, dyskomforcie, czy zwyczajnie przepisach.

                            SV nie polega na ty, wbrew temu co Ci się zdaje, żeby dac sobie wejść na głowę. Co prawda zakłada, ze OBIE strony przestrzegają zasad, ale dopuszcza reakcje w sytuacji, gdy jedna ze stron się ich nie trzyma.
                            Ktoś kto smierdzi (nie myje się, nadużywa ostrych perfum) zapewne się nie trzyma zasad.
                            Jak wspomniałam - większość ludzi w takich sytuacjach stara się o ile to możliwe izolować od źródła smrodu i nie zwraca uwagi. Nie zwraca, bo ma swiadomośc ze wywoła to agresję a nic nie da.
                            Schody zaczynają się, gdy z takim smrodziarzem trzeba z racji np. pracy przebywać stale.
                            jednak w tym czy innym przypadku ta sytuacja ma się nijak do opisanej w początkowym poscie tego watku.

                            Osobie, która skomentowała palacza w żaden sposób on nie wadził (w odróżnieniu od kogos zatruwającego powietrze smrodem): nie palił w pomieszczeniu, w którym była, ani nawet nie siedział w jej pobliżu. Niczym też uwagi nie sprowokował: nie skarżył się na stan zdrowia, ani finanse, ba on z ta osobą poza powitaniem przy zapoznawaniu się NIE ROZMAWIAŁ.
                            • urko70 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 05.12.13, 14:10
                              kora3 napisała:

                              > sytuacja, w której ktoś zasmradza otoczenie rózni się od sytuacji, kiedy palacz
                              > niewadzący nikomu wychodzi sobie na papierosa, a jakiś nachał go strofuje?

                              Owszem, różnica jest w intensywności smrodu.
                              Przywołanie menela miało na celu przejaskrawienie sytuacji w której łatwiej zauważyć skutki braku zwracania uwagi na czyjeś zachowanie/zapach etc.


                              > Sytuacje te byłyby podobne, gdyby palacz palił w otoczeniu innych - wówczas ows
                              > zem - całkiem na miejscu byłoby zwrócić mu uwagę bez komenty o zdrowiu czy kasi
                              > e, bo to sa JEGO sprawy, a ewentualnie z komentą o własnym zdrowiu, dyskomforci
                              > e, czy zwyczajnie przepisach.

                              Palacz wychodzący na zewnątrz, wracając przynosi ze sobą smród papierosów. W życiu spotkałem 3, max pięć osób które kilka minut po paleniu nie śmierdziały papierosami, cała reszta miała na sobie i w sobie smrodek, którym obdarzała otoczenie.


                              > SV nie polega na ty, wbrew temu co Ci się zdaje, żeby dac sobie wejść na głowę.

                              O! Idę o zakład, że jak poproszę o przytoczenie cytatu potwierdzającego teże o tym że na tym właśnie polega sv to nie przytoczysz go. smile
                              Ale lubię Cię i od razu wyjaśnię: moim zdniaem sv polega na tym aby wprowadzić zasady, którzy przestrzeganie ułatwi wszystkim życie, pozwoli uniknąć konfliktów, będzie po prostu fajniej i milej niż gdybyśmy tych zasad nie przestrzegali. Na tym sv polega - imo.
                              Niemniej jak w każdej regule są wyjątki czyli ścisłe przestrzeganie zasad sv prowadzi do absurdów.



                              > Schody zaczynają się, gdy z takim smrodziarzem trzeba z racji np. pracy przebyw
                              > ać stale.

                              Odnośnie przypadku "w pracy" odniosłem się w tamtym wątku.


                              > Osobie, która skomentowała palacza w żaden sposób on nie wadził (w odróżnieniu
                              > od kogos zatruwającego powietrze smrodem): nie palił w pomieszczeniu, w którym
                              > była, ani nawet nie siedział w jej pobliżu. Niczym też uwagi nie sprowokował: n
                              > ie skarżył się na stan zdrowia, ani finanse, ba on z ta osobą poza powitaniem p
                              > rzy zapoznawaniu się NIE ROZMAWIAŁ.

                              Analogicznie tamten chlejący 18latek nikomu nie wadził, a to że zataczając się wyszedł z lokalu wsiadł do auta i zabił rodzinkę to cóż.. koszty przestrzegania zasad sv.
                              Tak, zgadzam się, zgodnie z sv nikt nie powinien nachalnie zwracać mu uwagi.
                              • baba67 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 05.12.13, 14:23
                                jakim towarzystwie byl ten nastolatek? Starszych od siebie pijacych umiarkowanie?
                                Oj, cos mi sie nie wydaje.Jesli juz mialby reagowac ktos obcy to raczej osoba widzaca ze w takim stanie wsiada do samochodu,
                                Jesli nastolatek byl w knajpie na przyjeciu w gronie rodzinnym (wesele)gdzie spory procent gosci wie co sie dzieje a nikt nie areagowal i nie zainterweniowal to zle swiadczy o tej rodzinie.Prawdopodobnie byl w towarzystwie kumpli w takim samym stanie. Obcy goscie mogli zglosic problem kierownikowi sali ale w zadnym razie nie mogli upominac i pilnowac innych gosci.
                                • urko70 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 05.12.13, 14:36
                                  baba67 napisała:

                                  > jakim towarzystwie byl ten nastolatek? Starszych od siebie pijacych umiarkowani
                                  > e?

                                  Nie ma znaczenia, to tylko przykład na to że w pewnych sytuacjach ścisłe przestrzeganie sv graniczy ze znieczulicą z tragicznymi skutkami.
                                  • baba67 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 05.12.13, 15:02
                                    A dla mnie ma. Jesli uwazasz ze ludzie bedacy w knajpie maja monitorowac nietrzezwych obcych bywalcow, napominac ich, zwracac uwage kto do czego wsiada to przebilas stopniem absurdu nawet ciocie Hele wraz z rodzina, a to sztuka.
                                    • urko70 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 09.12.13, 13:48
                                      baba67 napisała:

                                      > A dla mnie ma. Jesli uwazasz ze ludzie bedacy w knajpie maja monitorowac[...]

                                      Uważam, że nie należy tak jednoznacznie oceniać tych którzy zwracają uwagę, a to zupełnie co innego niż to co napisałaś.
                                      Proponuję ciut więcej uwagi w czytaniu tego kto i co pisze. smile
                                      • baba67 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 10.12.13, 09:05
                                        Alez ja bardzo uwaznie czytam Twoje wypowiedzi i nie tylko ja, a odczucia mamy na forum podobne. Moze zatem przyjrzysz sie Ty swoim wypowiedziom bo najwyrazniej precyzyjne wyrazanie swych mysli nie do konca Ci to wychodzi.
                                        Jesli trzy osoby (jkora aqua i ja) mowia co ze jestes kotem to moze sprawdz czy nie masz ogona a nie wysylaj nas do okulisty.
                                        • urko70 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 10.12.13, 11:00
                                          baba67 napisała:

                                          > Alez ja bardzo uwaznie czytam Twoje wypowiedzi i nie tylko ja, a odczucia mamy
                                          > na forum podobne. Moze zatem przyjrzysz sie Ty swoim wypowiedziom bo najwyrazni
                                          > ej precyzyjne wyrazanie swych mysli nie do konca Ci to wychodzi.
                                          > Jesli trzy osoby (jkora aqua i ja) mowia co ze jestes kotem to moze sprawdz czy
                                          > nie masz ogona a nie wysylaj nas do okulisty.


                                          Bardzo uważnie powiadasz, no to:

                                          1. czemu gdy piszesz do mnie używasz r.żeńskiego? "przebilas"

                                          2. w pierwszym moim poscie w tym wątku, napisałem:
                                          "Z jednej strony chyba nie powinno się oceniać czyli mówić "za dużo", z drugiej strony starałbym się wyczuć intencje, jeśli intencja zła to odwet jest naturalny ale jeśli zwrócenie uwagi wynika z troski to imho nie warto rewanżować się "a co cie to obchodzi". "
                                          Jeśli z tego nie wynika Ci, że mowa o intencjach zwracającego uwagę to ja naprawdę nie wiem jak możesz twierdzić, że uważnie czytasz to co piszę.

                                          3. I ostateczna kwestia: nigdzie nie napisałem że każdy ma każdego pilnować. Ale jeśli mi coś umknęło to chętnie przeczytam zacytowane moje słowa.
                                          • baba67 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 10.12.13, 11:04
                                            Nie wiem jak aqua i kora, ale ja nie mam zdolnosci telepatycznych i nie domysle sie co myslisz z tego czego NIE NAPISALES.
                                            Nie czepiaj sie literowek bo to najbardziej prymitywna linia obrony.
                                            Tyle w temacie.
                                            • urko70 Re: Urko, ale mam nadzieję dostrzegasz, że 10.12.13, 11:52
                                              baba67 napisała:

                                              > Nie wiem jak aqua i kora, ale ja nie mam zdolnosci telepatycznych i nie domysle
                                              > sie co myslisz z tego czego NIE NAPISALES.

                                              A jednak sugerowałaś mi monitorowanie nietrzeźwych bywalców.


                                              > Nie czepiaj sie literowek bo to najbardziej prymitywna linia obrony.

                                              Zarzuciłaś mi brak precyzyjnego wyrażania wraz z tym, że Ty czytasz uważnie. Napisałem trzy punkty, do żadnego nie odniosłaś się. I to tyle w kwestii zasadności Twoich zarzutów oraz Twojej dokładności czytania tudzież przywoływania okulisty.
                                              • kora3 Urko - Ty naprawdę tak wybrzmiewałeś 10.12.13, 12:19
                                                gdy się czytało Twe teksty o reagowaniu na picie. wierzę, że nie zachęcałeś nas do monitorowania wszystkich bywalców (czy też tylko 18-letnich) swiadomie, ale TAK to brzmiałosmile
                                                • urko70 Re: Urko - Ty naprawdę tak wybrzmiewałeś 10.12.13, 12:41
                                                  kora3 napisała:

                                                  > gdy się czytało Twe teksty o reagowaniu na picie. wierzę, że nie zachęcałeś nas
                                                  > do monitorowania wszystkich bywalców (czy też tylko 18-letnich) swiadomie, ale
                                                  > TAK to brzmiałosmile

                                                  kora3, z całym szacunkiem ale jak można równocześnie wierzyć w to że ktoś czegoś nie robił i budować sobie sprzeczne z tym brzmienie danej wypowiedzi i to wszystko przy braku jakiejkolwiek wypowiedzi z mojej strony w stylu: "idźcie i nawracajcie" ?
                                                  • kora3 Zwróc uwagę na słowo "swiadomie" 10.12.13, 12:44
                                                    smile
                                                    Wierzę, ze nie zrobiłeś tego specjalnie, żeby nas wkręcić... Chociaż... no ja w rozmowie z Tobą napisałam wyraźnie, że naturalne jest iż interesuje się stanem ludzi z mego towarzystwa/znanych mi, a nie wszystkich w knajpie. Podobno Ty miałeś na myśli to samo, ale dalej pisałeś, że przez to ktoś może sobie krzywdę po pijaku zrobić. smile
                                                  • urko70 Re: Zwróc uwagę na słowo "swiadomie" 10.12.13, 13:12
                                                    kora3 napisała:

                                                    > smile
                                                    > Wierzę, ze nie zrobiłeś tego specjalnie, żeby nas wkręcić...

                                                    To naprawdę ciekawe bo mamy tu przypadek w którym trzy osoby przypisują mi jakieś twierdzenia ale żadna z tych osób nie umie przytoczyć moich słów na potwierdzenie.
                                                    Więc może jednak mamy sytuację odwrotną, mianowicie mimo iż Was jest więcej to jednak ja mam rację, jest to możliwe?
                                                    No bo wiesz.... jak sie komuś coś zarzuca to wypadałaoby przedstawić dowody, a nie wrażenia czy wybrzmienia.
                                                  • kora3 Urko nop na litośc boską :) 10.12.13, 13:40
                                                    Pisałeś o 18-latku pijacym w knajpie, który potem może sobie (albo i innym) krzywdę zrobić postulując reagowanie na owo picie! NIE NAPISAŁEŚ nigdzie, ze idzie o 18-latka, którego się ZNA, wiec pisałeś o jakimkolwieksmile
                                                  • urko70 Re: Urko nop na litośc boską :) 10.12.13, 15:20
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Pisałeś o 18-latku pijacym w knajpie, który potem może sobie (albo i innym) krz
                                                    > ywdę zrobić postulując reagowanie na owo picie! NIE NAPISAŁEŚ nigdzie, ze idzi
                                                    > e o 18-latka, którego się ZNA, wiec pisałeś o jakimkolwieksmile

                                                    To nadal nie znaczy że pisałem, że każdy ma pilnować każdego.
                                                    I miast przywoływać miłość to albo zacytuj moją wypowiedź albo przyznaj się że zgubiłaś kontekst, którym było pokazanie, o czym piszę od dawna, że ścisłe trzymanie się sv może doprowadzić do znacznie większej niż urażona czyjaś duma, szkody.
                                                  • kora3 Re: Urko nop na litośc boską :) 10.12.13, 15:34
                                                    urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > To nadal nie znaczy że pisałem, że każdy ma pilnować każdego.

                                                    No to jeśli danej osoby się nie "pilnuje" to nie jest ta osławiona znieczulica?

                                                    > I miast przywoływać miłość to albo zacytuj moją wypowiedź albo przyznaj się że
                                                    > zgubiłaś kontekst, którym było pokazanie, o czym piszę od dawna, że ścisłe trzy
                                                    > manie się sv może doprowadzić do znacznie większej niż urażona czyjaś duma, szk
                                                    > ody.


                                                    Urko, ty się chyba lubisz przekomarzaćsmile napisałeś tak, iż właśnie wychodziło na to, ze każdego 18-latkja, który popija w barze ma się pilnować.
                                                    A to o czym piszeszw temacie SV i powtarzasz n-ty już raz to prawda, tylko ze połowiczna, bo w bliskiej relacji z kimś nie ma sztywnych zasad SVsmile

                                                    Kumplowi na imprezce spokojnie mogę powiedzieć "Zwolnij tempo, bo zaraz padniesz pod stół", a siostrze, żeby nie upierała się przy założeniu na wyjście danej sukienki, bo nie wygląda w niej najlepiej. Ale wiadomo, że nie będę tak "pilnować" obcego faceta, czy tak "doradzać" obcej babce
                                                  • urko70 Re: Urko nop na litośc boską :) 10.12.13, 15:56
                                                    kora3 napisała:

                                                    > > To nadal nie znaczy że pisałem, że każdy ma pilnować każdego.
                                                    >
                                                    > No to jeśli danej osoby się nie "pilnuje" to nie jest ta osławiona znieczulica?

                                                    To również o tym nie świadczy.


                                                    > Urko, ty się chyba lubisz przekomarzaćsmile napisałeś tak, iż właśnie wychodziło n
                                                    > a to, ze każdego 18-latkja, który popija w barze ma się pilnować.

                                                    Gdybym tak napisał to już dawno byś to zacytowała.
                                                  • kora3 Ale co tu cytować ?:) 11.12.13, 09:33
                                                    Przecież to tutaj JEST! I każdy może sobie przeczytać ....
                                                    Nie precyzowałeś o JAKIEGO chodzi 18-latka (np., ze nam znanego) zatem chodziło o jakiegokolwiek smile
                                                  • urko70 Re: Ale co tu cytować ?:) 11.12.13, 10:23
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Przecież to tutaj JEST! I każdy może sobie przeczytać ....
                                                    > Nie precyzowałeś o JAKIEGO chodzi 18-latka (np., ze nam znanego) zatem chodziło
                                                    > o jakiegokolwiek smile

                                                    Skoro jest to zacytuj, moje słowa w których pisałem, że ja reaguję.

                                                    BTW Ty do gazety wyborczej piszesz?
                                                  • kora3 Re: Ale co tu cytować ?:) 11.12.13, 10:52
                                                    urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > Skoro jest to zacytuj, moje słowa w których pisałem, że ja reaguję.

                                                    nie, nie pisałeś, ze TY reagujesz, a pisałeś, ze należy reagować. Co do zasady jest tak, że jeśli nie precyzujesz o kogo/o co chodzi konkretnie, to odnosi się to do wszystkiego, co spełnia kryterium. Zatem jeśli piszesz o 18-latku pijącym w knajpie, na którego należy zwracać uwagę, to o kAŻDYM - tak czy nie?smile

                                                    >
                                                    > BTW Ty do gazety wyborczej piszesz?


                                                    Nie, ale nie wiem też do czego miałaby być Ci potrzebna informacja gdzie pracujęsmile
                                                  • urko70 Re: Ale co tu cytować ?:) 11.12.13, 11:58
                                                    kora3 napisała:

                                                    > nie, nie pisałeś, ze TY reagujesz,

                                                    A jeśli ktoś wcześniej pisał: "Cały czas piszesz, ze reagujesz" to jak teraz powinien się zachować?


                                                    > > BTW Ty do gazety wyborczej piszesz?
                                                    >
                                                    > Nie, ale nie wiem też do czego miałaby być Ci potrzebna informacja gdzie pracuj
                                                    > ęsmile

                                                    Nie "gdzie pracujesz" ale do "kogo/czego" piszesz w znaczeniu kto/co publikuje Twoje teksty.
                                                  • baba67 Re: Urko nop na litośc boską :) 11.12.13, 11:36
                                                    Malo tego, napisal wyraznie ze NIE MA ZNACZENIA czy to znajomi czy nie.Nie ma znaczenie a zatem nieznajomi bywalcy maja miec oczy i uszy otwarte i POWINNI dostrzec i zareagowac na pijanego osobnika. Czy to nie jest monitorowanie?
                                                    Jesliby napisal ze znajomi z ktorymi jest w knajpie-ok nie ma dyskusji, tez uwazam ze wypuszczenie pijanego w drabiazgi kolegi bez zainteresowania sie jak wroci do domu nie jest do konca w porzadku.
                                                  • urko70 Re: Urko nop na litośc boską :) 11.12.13, 11:51
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Malo tego, napisal wyraznie ze NIE MA ZNACZENIA

                                                    kora już przyznała mi rację "nie, nie pisałeś, ze TY reagujesz,",
                                                    Ty serio nadal chcesz brnąć?

                                                    wink
                                                  • kora3 Nie przyznałam cio zadnej racji, a brniesz Ty 11.12.13, 15:06
                                                    urko70 napisał:
                                                    > kora już przyznała mi rację "nie, nie pisałeś, ze TY reagujesz,",
                                                    > Ty serio nadal chcesz brnąć?
                                                    >

                                                    pisałeś,z e NALEŻY reagować w stosunku do obojętnie znanego, czy nie 18-latka smile
                                                  • urko70 Re: Nie przyznałam cio zadnej racji, a brniesz Ty 11.12.13, 15:46
                                                    kora3 napisała:

                                                    > urko70 napisał:
                                                    > > kora już przyznała mi rację "nie, nie pisałeś, ze TY reagujesz,",
                                                    > > Ty serio nadal chcesz brnąć?
                                                    >
                                                    >
                                                    > pisałeś,z e NALEŻY reagować w stosunku do obojętnie znanego, czy nie 18-latka :

                                                    koro, to poniżej to Twoje słowa:
                                                    "cały czas piszesz że reagujesz"
                                                    "nie, nie pisałeś, ze TY reagujesz"
                                                  • kora3 To zaczyna zakrwać na kpinę Urko 12.12.13, 10:24
                                                    Powtórzę jeszcze raz: napisałeś, że należy reagować na picie dowolnego 18-latka.
                                                    Teraz udajesz, ze nie smile
                                                  • urko70 Re: To zaczyna zakrwać na kpinę Urko 12.12.13, 11:54
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Powtórzę jeszcze raz: napisałeś, że należy reagować na picie dowolnego 18-latka
                                                    > .
                                                    > Teraz udajesz, ze nie smile

                                                    koro, to poniżej to Twoje słowa:
                                                    "cały czas piszesz że reagujesz"
                                                    "nie, nie pisałeś, ze TY reagujesz"
                              • kora3 Urko, ale pojmij 06.12.13, 09:38
                                urko70 napisał:
                                >
                                > Palacz wychodzący na zewnątrz, wracając przynosi ze sobą smród papierosów. W ży
                                > ciu spotkałem 3, max pięć osób które kilka minut po paleniu nie śmierdziały pap
                                > ierosami, cała reszta miała na sobie i w sobie smrodek, którym obdarzała otocze
                                > nie.


                                że ta osoba nawet nie siedziała w pobliżu palaczasmile Poza tym Twoje wyjaśnienia są nielogiczne: skoro osobie tej szło o zapach palacza (załóżmy na chwilę ze wyczuwała go z miejsca gdzie siedziała, co jest mało prawdopodobne, ale założmy), to dlaczego komentowała o zdrowiu palacza i kosztach, a nie o SWOIM dyskomforcie związanym z tym zapachem?
                                >
                                > Analogicznie tamten chlejący 18latek nikomu nie wadził, a to że zataczając się
                                > wyszedł z lokalu wsiadł do auta i zabił rodzinkę to cóż.. koszty przestrzegania
                                > zasad sv.
                                > Tak, zgadzam się, zgodnie z sv nikt nie powinien nachalnie zwracać mu uwagi.


                                Rozumiem, że Ty idąc do lokalu wypatrujesz jakichś młodych ludzi (tak, jakby starsi nie mogli po pijaku wsiąść za kółkosmile), podchodzisz i pytasz ile mają lat? Jeśli 18 to strzelasz im wykład o piciu i bacznie obserwujesz co zrobią i śledzisz ich po wyjściu z lokalu?smile
                                Wybacz, ale tak to brzmi!

                                Mam nadzieję jednak, ze tak nie jest i Tobie chodzi o reakcję na jakieś sytuacje REALNIE wskazujące na możliwe zagrozenie?
                                Toz Ci napisałam, gdybym widziała, że pijany człowiek w wieku dowolnym siada za kółko ZAREAGOWAŁABYM. Ale nie wychodzę za każdym nawianym z lokalu, żeby zobaczyć co on zrobi i powoeim ci, ze większość ludzi TEŻ nie wychodzi, jesteś wyjątkiemsmile
                                >
                                >
                                • aqua48 Re: Urko, ale pojmij 06.12.13, 10:05
                                  kora3 napisała:

                                  > Rozumiem, że Ty idąc do lokalu wypatrujesz jakichś młodych ludzi (tak, jakby st
                                  > arsi nie mogli po pijaku wsiąść za kółkosmile), podchodzisz i pytasz ile mają lat?
                                  > Jeśli 18 to strzelasz im wykład o piciu i bacznie obserwujesz co zrobią i śled
                                  > zisz ich po wyjściu z lokalu?smile

                                  Bierze ich pod łokieć i troskliwie sprowadza ze schodów, żeby przypadkiem nie złamali nogi, lub nie skręcili karku, bo to by była przecież JEGO WINA. Widział i nie zareagował!
                                  • kora3 Ta :) nt 06.12.13, 10:22

                                • urko70 Re: Urko, ale pojmij 09.12.13, 13:46
                                  kora3 napisała:

                                  > że ta osoba nawet nie siedziała w pobliżu palaczasmile

                                  Tu odnosiłem się do słów
                                  "Sytuacje te byłyby podobne, gdyby palacz palił w otoczeniu innych"
                                  palacz śmierdzi nawet po tym jak skończył palić.


                                  > Poza tym Twoje wyjaśnienia
                                  > są nielogiczne: skoro osobie tej szło o zapach palacza (załóżmy na chwilę ze wy
                                  > czuwała go z miejsca gdzie siedziała, co jest mało prawdopodobne, ale założmy),
                                  > to dlaczego komentowała o zdrowiu palacza i kosztach, a nie o SWOIM dyskomforc
                                  > ie związanym z tym zapachem?

                                  Ja nie wiem o co dokładnie chodziło tej osobie, ja staram się nie potęppiać w czambuł kogoś kto nie miał szansy się tu wypowiedzieć. ta osoba mogła mieć wiele różnych powodów przesłanek, moze chciała się wywyższyć, może była złośliwa ale może postąpiła tak ze zwykłej troski o drugiego człowieka tylko, bez delikatności, która dla wielu jest najważniejsza.


                                  > > Analogicznie tamten chlejący 18latek nikomu nie wadził, a to że zatacz
                                  > ając się
                                  > > wyszedł z lokalu wsiadł do auta i zabił rodzinkę to cóż.. koszty przestrz
                                  > egania
                                  > > zasad sv.
                                  > > Tak, zgadzam się, zgodnie z sv nikt nie powinien nachalnie zwracać mu uwa
                                  > gi.

                                  >
                                  > Rozumiem, że Ty idąc do lokalu wypatrujesz jakichś młodych ludzi (tak, jakby st
                                  > arsi nie mogli po pijaku wsiąść za kółkosmile), podchodzisz i pytasz ile mają lat?
                                  > Jeśli 18 to strzelasz im wykład o piciu i bacznie obserwujesz co zrobią i śled
                                  > zisz ich po wyjściu z lokalu?smile
                                  > Wybacz, ale tak to brzmi!

                                  Źle rozumiesz.
                                  Niemniej dawno, bardzo dawno temu zabrałem pewnemu facetowi, w czasie picia , kluczyki do auta. Na drugi, trzeci czwarty dzień cały czas mi dziękował bo nie było możliwości żeby nie spowodował wypadku (tak był nawalony), a to że wsiadłby do auta to pewne.
                                  Tak to było sprzeczne z sv ale ani sobie ani innym krzywdy nie zrobił.


                                  > Mam nadzieję jednak, ze tak nie jest i Tobie chodzi o reakcję na jakieś sytuacj
                                  > e REALNIE wskazujące na możliwe zagrozenie?

                                  Dokładnie tak.

                                  > Toz Ci napisałam, gdybym widziała, że pijany człowiek w wieku dowolnym siada za
                                  > kółko ZAREAGOWAŁABYM. Ale nie wychodzę za każdym nawianym z lokalu, żeby zobac
                                  > zyć co on zrobi i powoeim ci, ze większość ludzi TEŻ nie wychodzi, jesteś wyjąt
                                  > kiemsmile

                                  O widzisz i to jest to o czym pisałem: deklaracja "zareagowałabym gdybym widziała" z pewnością, ze nie zobaczysz bo nadal siedzisz ze znajomymi w knajpie.
                                  • kora3 Re: Urko, ale pojmij 09.12.13, 14:17
                                    urko70 napisał:
                                    >
                                    > Ja nie wiem o co dokładnie chodziło tej osobie, ja staram się nie potęppiać w c
                                    > zambuł kogoś kto nie miał szansy się tu wypowiedzieć. ta osoba mogła mieć wiele
                                    > różnych powodów przesłanek, moze chciała się wywyższyć, może była złośliwa ale
                                    > może postąpiła tak ze zwykłej troski o drugiego człowieka tylko, bez delikatno
                                    > ści, która dla wielu jest najważniejsza.


                                    no jak nie wiesz o co chodziło? Przecież powiedziała smile

                                    .
                                    > Niemniej dawno, bardzo dawno temu zabrałem pewnemu facetowi, w czasie picia , k
                                    > luczyki do auta. Na drugi, trzeci czwarty dzień cały czas mi dziękował bo nie b
                                    > yło możliwości żeby nie spowodował wypadku (tak był nawalony), a to że wsiadłby
                                    > do auta to pewne.
                                    > Tak to było sprzeczne z sv ale ani sobie ani innym krzywdy nie zrobił.


                                    A ja jakby mi nieznany typ zabierał kluczyki, to nawet po pijaku bym zwiadomiła policje przypuszczając, ze chce mnie okrasć. Do głowy by mi nie przyszło po pijaku jechać, a ze mam kl;uczyki, no mam - co mam wywalić do studzienki?
                                    >
                                    > O widzisz i to jest to o czym pisałem: deklaracja "zareagowałabym gdybym widzia
                                    > ła" z pewnością, ze nie zobaczysz bo nadal siedzisz ze znajomymi w knajpie.


                                    a Ty za każdym obcym pijanym z knajpy wychodzisz? osobliwe smile
                                    • urko70 Re: Urko, ale pojmij 09.12.13, 14:37
                                      kora3 napisała:

                                      > [i]> Ja nie wiem o co dokładnie chodziło tej osobie, [...]
                                      >
                                      > no jak nie wiesz o co chodziło? Przecież powiedziała smile

                                      Zostały zacytowane tylko jej słowa a nie intencje, które tutaj szybko przez wiele osób zostały zakwalifikowane do tylko tych złych.


                                      > A ja jakby mi nieznany typ zabierał kluczyki,

                                      Czytaj dokładniej, nikt tu nie mówił o nieznanym typie to raz, dwa nie o Tobie tu mowa.


                                      > > O widzisz i to jest to o czym pisałem: deklaracja "zareagowałabym gdyb
                                      > ym widzia
                                      > > ła" z pewnością, ze nie zobaczysz bo nadal siedzisz ze znajomymi w knajpi
                                      > e.

                                      >
                                      > a Ty za każdym ....

                                      Nigdzie tego nie napisałem.

                                      Dobrze zrozumiałem, ze Ty zajmujesz się dziennikarstwem?
                                      • kora3 Re: Urko, ale pojmij 10.12.13, 08:38
                                        urko70 napisał:
                                        >
                                        > Zostały zacytowane tylko jej słowa a nie intencje, które tutaj szybko przez wie
                                        > le osób zostały zakwalifikowane do tylko tych złych.


                                        czyli jeśli powiem komus , ze jest paskudny, to być może mam dobre intencjesmile?
                                        >
                                        > Czytaj dokładniej, nikt tu nie mówił o nieznanym typie to raz, dwa nie o Tobie
                                        > tu mowa.


                                        Wszystko jedno o kim mowa. Cały czas piszesz, ze reagujesz na picie dowolnego 18-latka, a nieze znajomego, z którym przyszedłeś. :
                                        >
                                        > Nigdzie tego nie napisałem.


                                        No to może sprecyzuj o co Ci chodzi. Bo cały czas piszesz, ze TY reagujesz na napite osoby - wiec pytam w jaki sposób inaczej, niż ja deklaruję, ze zareagowałabym?
                                        Nie wychodzisz za każdym napitym zatem podobnie jak ja siedzisz nadal w knajpie ze znajomymismile

                                        >
                                        > Dobrze zrozumiałem, ze Ty zajmujesz się dziennikarstwem?

                                        tak, a Ty czym? smile
                                        • urko70 Re: Urko, ale pojmij 10.12.13, 11:26
                                          kora3 napisała:

                                          > > Zostały zacytowane tylko jej słowa a nie intencje, które tutaj szybko
                                          > przez wiele osób zostały zakwalifikowane do tylko tych złych.

                                          >
                                          > czyli jeśli powiem komus , ze jest paskudny, to być może mam dobre intencjesmile?

                                          Nie znam Cię także ciężko mi Ciebie oceniać/opisywać.
                                          Czyli pomiędzy powiedzeniem "jesteś paskudny", a "za dużo palisz" jest ogromna różnica.


                                          > > Czytaj dokładniej, nikt tu nie mówił o nieznanym typie to raz, dwa nie
                                          > o Tobie
                                          > > tu mowa.

                                          >
                                          > Wszystko jedno o kim mowa. Cały czas piszesz, ze reagujesz na picie dowolnego 1
                                          > 8-latka, a nieze znajomego, z którym przyszedłeś. :

                                          Skoro cały czas piszę to łatwo będzie Ci zacytować moje słowa, w których piszę, że reaguję na picie dowolnego 18latka. Poproszę!


                                          > Nigdzie tego nie napisałem.
                                          >
                                          > No to może sprecyzuj o co Ci chodzi. Bo cały czas piszesz, ze TY reagujesz na n
                                          > apite osoby - wiec pytam w jaki sposób inaczej, niż ja deklaruję, ze zareagował
                                          > abym?

                                          Ale po co mam to pisać skoro Ty sobie wymyślisz coś innego jak np to że ja tak reaguję na dowolnego 28latka?

                                          Pisałem to już ale ok: ja tu piszę o ocenianiu intencji osoby zwracającej uwagę oraz o tym, ze czasem ścisłe przestrzeganie sv może prowadzić do poważnych szkód.
                                          • kora3 Re: Urko, ale pojmij 10.12.13, 11:59
                                            urko70 napisał:
                                            > Nie znam Cię także ciężko mi Ciebie oceniać/opisywać.
                                            > Czyli pomiędzy powiedzeniem "jesteś paskudny", a "za dużo palisz" jest ogromna
                                            > różnica.


                                            widzisz, możesz powiedzieć do kogoś ze jest paskudny i nawet się nie obrazi, yulko np. roześmieje - bo sporo zależy także od relacji, jaka masz z tą osobą. I o tym cały czas mowa Urko: bliska zażyłość z kimś pozwala na uwagi, czy teksty, które w niebliskiej sa niedopuszczalne.

                                            >
                                            >
                                            > Skoro cały czas piszę to łatwo będzie Ci zacytować moje słowa, w których piszę,
                                            > że reaguję na picie dowolnego 18latka. Poproszę!


                                            Urko, nie tylko ja tak Cię odebrałam w tym co pisałeś w temacie pijącego 18-latkasmile I nic dziwnego - nic nie pisałeś o tym, że należy zareagować na picie ZNANEGO sobie człowieka (w tym 18 -latka).
                                            >
                                            > Pisałem to już ale ok: ja tu piszę o ocenianiu intencji osoby zwracającej uwagę
                                            > oraz o tym, ze czasem ścisłe przestrzeganie sv może prowadzić do poważnych szk
                                            > ód.


                                            Wychodzi na to, że teraz coś kręcisz. W przypadku bliskiej relacji z kimś uwaga dot. jego picia nie musi być sprzeczna z SV
                                            • urko70 Re: Urko, ale pojmij 10.12.13, 13:06
                                              kora3 napisała:

                                              > widzisz, możesz powiedzieć do kogoś ze jest paskudny i nawet się nie obrazi, yu
                                              > lko np. roześmieje - bo sporo zależy także od relacji, jaka masz z tą osobą. I
                                              > o tym cały czas mowa Urko: bliska zażyłość z kimś pozwala na uwagi, czy teksty
                                              > , które w niebliskiej sa niedopuszczalne.

                                              Co nie znaczy, że powiedzenie "za dużo palisz" jest równoznaczne z tym, ze ktoś ma złe intencje.


                                              > > Skoro cały czas piszę to łatwo będzie Ci zacytować moje słowa, w który
                                              > ch piszę,
                                              > > że reaguję na picie dowolnego 18latka. Poproszę!

                                              >
                                              > Urko, nie tylko ja

                                              koro, weźmiesz odpowiedzialność za swoje słowa:
                                              "Cały czas piszesz, ze reagujesz na picie dowolnego 18-latka" ?



                                              > > Pisałem to już ale ok: ja tu piszę o ocenianiu intencji osoby zwracającej
                                              > uwagę
                                              > > oraz o tym, ze czasem ścisłe przestrzeganie sv może prowadzić do poważny
                                              > ch szk
                                              > > ód.[/i]
                                              >
                                              > Wychodzi na to, że teraz coś kręcisz. W przypadku bliskiej relacji z kimś uwaga
                                              > dot. jego picia nie musi być sprzeczna z SV

                                              Znów szafujesz słowami. Od pierwszego mojego postu w tym wątku piszę o intencjach, może więc ostrożniej z tymi oskarżeniami o kręcenie?
                                              • kora3 Re: Urko, ale pojmij 10.12.13, 13:47
                                                urko70 napisał:

                                                >
                                                > Co nie znaczy, że powiedzenie "za dużo palisz" jest równoznaczne z tym, ze ktoś
                                                > ma złe intencje.


                                                Pisałąm ci już - intencje nie mają tu zadnego znaczenia! Dobra intencja nie usprawiedliwia złego zachowaniasmile

                                                >
                                                > Znów szafujesz słowami. Od pierwszego mojego postu w tym wątku piszę o intencja
                                                > ch, może więc ostrożniej z tymi oskarżeniami o kręcenie?


                                                Urko, powtarzam - intencja nie ma tu znaczenia!
                                                • urko70 Re: Urko, ale pojmij 10.12.13, 15:11
                                                  kora3 napisała:

                                                  Nie odpowiedziałaś na moje pytanie o wzięcie odpowiedzialności za swoje słowo, ot pominęłaś je jakby go nie bvyło. Nie uważasz, że szczególnie Ty, oczywiście wszyscy ale szczególnie Ty powinnaś się w tym gronie wykazywać tą odpowiedzialnością, a przede wszystkim rozwagą w pisaniu?


                                                  > > Co nie znaczy, że powiedzenie "za dużo palisz" jest równoznaczne z tym
                                                  > , ze ktoś ma złe intencje.

                                                  >
                                                  > Pisałąm ci już - intencje nie mają tu zadnego znaczenia! Dobra intencja nie usp
                                                  > rawiedliwia złego zachowaniasmile

                                                  W pierwszych postach przypisano tej osobie agresywność, czy chęć wywyższania się, a tu jednak okazuje się, że nie widać tu podstaw do takiego oceniania osoby komentującej.



                                                  > > Znów szafujesz słowami. Od pierwszego mojego postu w tym wątku piszę o
                                                  > intencja
                                                  > > ch, może więc ostrożniej z tymi oskarżeniami o kręcenie?

                                                  >
                                                  > Urko, powtarzam - intencja nie ma tu znaczenia!

                                                  Najpierw zarzucasz kręcenie, a teraz uciekasz w "nie ma znaczenia".
                                                  • kora3 Re: Urko, ale pojmij 10.12.13, 15:25
                                                    urko70 napisał:

                                                    > kora3 napisała:
                                                    >
                                                    > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie o wzięcie odpowiedzialności za swoje słow
                                                    > o, ot pominęłaś je jakby go nie bvyło. Nie uważasz, że szczególnie Ty, oczywiśc
                                                    > ie wszyscy ale szczególnie Ty powinnaś się w tym gronie wykazywać tą odpowiedzi
                                                    > alnością, a przede wszystkim rozwagą w pisaniu?


                                                    na które pytanie, serio - nie wiem. Dawaj raz jeszcze - postaram się odp.smile
                                                    >
                                                    > W pierwszych postach przypisano tej osobie agresywność, czy chęć wywyższania si
                                                    > ę, a tu jednak okazuje się, że nie widać tu podstaw do takiego oceniania osoby
                                                    > komentującej.


                                                    osoby raczej nikt nie oceniałby, chyba prędzej zachowanie tejże. Dlaczego przypisano jej agresję, nie wiem, nic nie pisałam, żeby osoba ta mówiła to agresywnie. Natomiast co do wywyższania się - owszem i ja także podzielam to zdanie. Albowiem pomijając już fakt, że komentarz był sam w sobie niekulturalny, to jego tresc nie służyła niczemu poza tym, by dowalić palaczowi demostrując jednocześnie swą "lepszość" niepalacza, który zyje zdrowo i nie traci kasy na fajki. smile

                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > Znów szafujesz słowami. Od pierwszego mojego postu w tym wątku p
                                                    > iszę o
                                                    > > intencja
                                                    > > > ch, może więc ostrożniej z tymi oskarżeniami o kręcenie?

                                                    > >
                                                    > > Urko, powtarzam - intencja nie ma tu znaczenia!
                                                    >
                                                    > Najpierw zarzucasz kręcenie, a teraz uciekasz w "nie ma znaczenia".
                                                  • urko70 Re: Urko, ale pojmij 10.12.13, 15:50
                                                    kora3 napisała:

                                                    > na które pytanie, serio - nie wiem. Dawaj raz jeszcze - postaram się odp.smile

                                                    Naprawdę trak trudno cofnąć się do poprzedniego postu i spokojnie go przeczytać?
                                                    Proszę:
                                                    koro, weźmiesz odpowiedzialność za swoje słowa:
                                                    "Cały czas piszesz, ze reagujesz na picie dowolnego 18-latka" ?




                                                    > > W pierwszych postach przypisano tej osobie agresywność, czy chęć wywyż
                                                    > szania si
                                                    > > ę, a tu jednak okazuje się, że nie widać tu podstaw do takiego oceniania
                                                    > osoby
                                                    > > komentującej.

                                                    >
                                                    > osoby raczej nikt nie oceniałby, chyba prędzej zachowanie tejże.

                                                    Jeśli ktoś zachowuje się agresywnie to jest to osoba nieagresywna?


                                                    > Dlaczego przyp
                                                    > isano jej agresję, nie wiem, nic nie pisałam, żeby osoba ta mówiła to agresywni
                                                    > e. Natomiast co do wywyższania się - owszem i ja także podzielam to zdanie.

                                                    Uważasz, że jeśli ktoś ma dobre intencje to mówi coś w celu wywyższenia się?
                                                  • kora3 Re: Urko, ale pojmij 11.12.13, 09:57
                                                    urko70 napisał:
                                                    > ?
                                                    > Proszę:
                                                    > koro, weźmiesz odpowiedzialność za swoje słowa:
                                                    > "Cały czas piszesz, ze reagujesz na picie dowolnego 18-latka" ?


                                                    OCZYWISCIE - pisałeś o 18-latku smile
                                                    >
                                                    > Jeśli ktoś zachowuje się agresywnie to jest to osoba nieagresywna?

                                                    Wiesz, nawet w religii ocenia się grzech człowieka, a nie człowieka smile
                                                    Trudno powiedzieć, czy osoba w danym momencie jakoś się zachowująca (np. agresywnie) z natury swej taka jest, dlatego bezpieczniej jest ocenić zachowanie jednak, niż "całą " osobęsmile
                                                    >
                                                    > Uważasz, że jeśli ktoś ma dobre intencje to mówi coś w celu wywyższenia się?

                                                    Urko, jak wspomniałam - choć zasadniczo niby intencji "nie widać", to jednak świadczą o niej pewne symptomy np. okoliczności wypowiedzi, ton itd. Ja te wypowiedź słyszałam i jakoś trudno mi się w niej dopatrzeć dobrych intencji.

                                                    Ale NIEZALEŻNIE od tychże tego rodzaju publiczna wypowiedź bez kontekstu jest niekulturalna.

                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • urko70 Re: Urko, ale pojmij 11.12.13, 10:18
                                                    kora3 napisała:

                                                    > > Proszę:
                                                    > > koro, weźmiesz odpowiedzialność za swoje słowa:
                                                    > > "Cały czas piszesz, ze reagujesz na picie dowolnego 18-latka" ?

                                                    >
                                                    > OCZYWISCIE - pisałeś o 18-latku smile

                                                    Więc zacytuj "moje słowa, w których piszę, że reaguję na picie dowolnego 18latka".



                                                    > > Jeśli ktoś zachowuje się agresywnie to jest to osoba nieagresywna?
                                                    >
                                                    > Wiesz, nawet w religii ocenia się grzech człowieka, a nie człowieka smile
                                                    > Trudno powiedzieć, czy osoba w danym momencie jakoś się zachowująca (np. agresy
                                                    > wnie) z natury swej taka jest, dlatego bezpieczniej jest ocenić zachowanie jedn
                                                    > ak, niż "całą " osobęsmile

                                                    Ja nie rozpatrywałem natury danej osoby. Pytanie było proste. I wbrew pozorom odpowiedź również jest wręcz banalna: jeśli ktoś nie ma w sobie agresji to nie zachowuje się agresywnie.
                                                    Cóż osiągneliśmy przez próbę oddzielenia zachowania od człowieka (?) rozmydlony wątek o tym, że na samym początku dyskusji przypisano tej osobie agresję.



                                                    > > Uważasz, że jeśli ktoś ma dobre intencje to mówi coś w celu wywyższeni
                                                    > a się?

                                                    >
                                                    > Urko, jak wspomniałam - choć zasadniczo niby intencji "nie widać", to jednak św
                                                    > iadczą o niej pewne symptomy np. okoliczności wypowiedzi, ton itd. Ja te wypowi
                                                    > edź słyszałam i jakoś trudno mi się w niej dopatrzeć dobrych intencji.

                                                    Czyli mimo iż intencji nie widać, mimo iż trudno było Ci się dopatrzeć zamiast przemilczeć (bo faktycznie nie wiesz) przypisałaś komuś złe intencje. Jak czegoś nie wiem to sobie dopowiem i najłatwiej to coś złego.
                                                  • kora3 Re: Urko, ale pojmij 11.12.13, 10:58
                                                    urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > Więc zacytuj "moje słowa, w których piszę, że reaguję na picie dowolnego 18l
                                                    > atka
                                                    ".
                                                    >
                                                    Ok, nie pisałeś, ze TY reagujesz, ale ogółnie, ze należy z czego też należy wnieśc, ze Ty jako postulujący powyższe tak robisz (skoro uważasz to za dobre, właściwe)
                                                    Jeśli ja napiszę, że wg mnie należy zareagować na to, że ktoś po pijaku wsiada za kółko, to zapewne wniesiesz, ze w takiej sytuacji tak właśnie robię, czyli reaguje, skoro nie piszę, że chodzi o znajomą mi osobę, to znaczy, ze chodzi o dowolnąsmile
                                                    >
                                                    > Ja nie rozpatrywałem natury danej osoby. Pytanie było proste. I wbrew pozorom o
                                                    > dpowiedź również jest wręcz banalna: jeśli ktoś nie ma w sobie agresji to nie z
                                                    > achowuje się agresywnie.


                                                    To, ze ktoś nie zachowuje się w danym momencie agresywnie wcale nie oznacza, że nie ma w sobie agresji tak w ogóle. Może się taka osoba opanować w tej sytuacji cczując agresję, a w innej - np. niesmile

                                                    > Cóż osiągneliśmy przez próbę oddzielenia zachowania od człowieka (?) rozmydlony
                                                    > wątek o tym, że na samym początku dyskusji przypisano tej osobie agresję.


                                                    Urko, ale to nie ja przypisywałam akurat agresję, wiec dyskusja ze mną o tym jest bezprzedmiotowa, nie uważasz?

                                                    >
                                                    > Czyli mimo iż intencji nie widać, mimo iż trudno było Ci się dopatrzeć zamiast
                                                    > przemilczeć (bo faktycznie nie wiesz) przypisałaś komuś złe intencje. Jak czego
                                                    > ś nie wiem to sobie dopowiem i najłatwiej to coś złego.


                                                    O ile pamiętam,. to moje powierdzenie przypuszczenia iż ta osoba chciała się wywyższyć padło po tym, jak ktoś inny tak napisał.
                                                    W początkowym poście nie ma niczego o intencjach komentatorasmile
                                                  • urko70 Re: Urko, ale pojmij 11.12.13, 11:20
                                                    kora3 napisała:

                                                    > urko70 napisał:
                                                    > >
                                                    > > Więc zacytuj "moje słowa, w których piszę, że reaguję na picie dowolne
                                                    > go 18l
                                                    > > atka
                                                    ".
                                                    > >
                                                    > Ok, nie pisałeś, ze TY reagujesz,

                                                    Więc dlaczego pisałaś nieprawdę jakobym tak właśnie pisał?


                                                    > ale ogółnie, ze należy z czego też należy wn
                                                    > ieśc, ze Ty jako postulujący powyższe tak robisz (skoro uważasz to za dobre, wł
                                                    > aściwe)

                                                    I tu również mylisz się.


                                                    > > Ja nie rozpatrywałem natury danej osoby. Pytanie było proste. I wbrew poz
                                                    > orom o
                                                    > > dpowiedź również jest wręcz banalna: jeśli ktoś nie ma w sobie agresji to
                                                    > nie z
                                                    > > achowuje się agresywnie.[/i]
                                                    >
                                                    > To, ze ktoś nie zachowuje się w danym momencie agresywnie wcale nie oznacza, że
                                                    > nie ma w sobie agresji tak w ogóle. Może się taka osoba opanować w tej sytuacj
                                                    > i cczując agresję, a w innej - np. niesmile

                                                    Bardzo słusznie tylko kompletnie nie na temat.
                                                    To, że każdy kwadrat jest prostokątem nie znaczy, że każdy prostokąt jest kwadratem.
                                                    A jesli nadal bez metafor to: tak jak opanowanie/spokój w danej chwili nie świadczy o braku agresji tak agresywne zachowanie świadczy o tym, że dana osoba ma w sobie agresywność.


                                                    > > Cóż osiągneliśmy przez próbę oddzielenia zachowania od człowieka (?) r
                                                    > ozmydlony
                                                    > > wątek o tym, że na samym początku dyskusji przypisano tej osobie agresję
                                                    > .

                                                    >
                                                    > Urko, ale to nie ja przypisywałam akurat agresję, wiec dyskusja ze mną o tym je
                                                    > st bezprzedmiotowa, nie uważasz?

                                                    Nie twierdziłem, że to Ty przypisałaś. Z Tobą pisałem o tym czy i na ile ważne sa intencje. Doszliśmy do momentu, w którym zgodziliśmy sie że nie widac intencji, a skoro ich nie widać to logiczne jest że nie powinno się ich przypisywać, a przypisano: agresję.


                                                    > >
                                                    > > Czyli mimo iż intencji nie widać, mimo iż trudno było Ci się dopatrzeć za
                                                    > miast
                                                    > > przemilczeć (bo faktycznie nie wiesz) przypisałaś komuś złe intencje. Jak
                                                    > czego
                                                    > > ś nie wiem to sobie dopowiem i najłatwiej to coś złego.

                                                    >
                                                    > O ile pamiętam,. to moje powierdzenie przypuszczenia iż ta osoba chciała się wy
                                                    > wyższyć padło po tym, jak ktoś inny tak napisał.
                                                    > W początkowym poście nie ma niczego o intencjach komentatorasmile

                                                    I uważasz, że jak zrobiłaś to po kimś to ma to znaczenie? Jeśli tak to jakie?
                                                    Czy baba67 była na tym spotkaniu i wniosła coś nowego czego nie wiedziałaś wcześniej?
                                                  • kora3 Re: Urko, ale pojmij 12.12.13, 10:43
                                                    urko napisał:
                                                    >
                                                    > Więc dlaczego pisałaś nieprawdę jakobym tak właśnie pisał?


                                                    wiesz, jeśli ja napisze, że nie należy pluc na ulicy, to chyba znaczy, ze JA nie pluję smile

                                                    No chyba, że twierdzę, iż nie należy pluć, ale pluję smile

                                                    >
                                                    > I tu również mylisz się.


                                                    aha - czyli uważasz, ze INNI powinni reagować, ale sam tego nie robisz, osobliwe smile

                                                    >
                                                    > Nie twierdziłem, że to Ty przypisałaś. Z Tobą pisałem o tym czy i na ile ważne
                                                    > sa intencje. Doszliśmy do momentu, w którym zgodziliśmy sie że nie widac intenc
                                                    > ji, a skoro ich nie widać to logiczne jest że nie powinno się ich przypisywać,
                                                    > a przypisano: agresję.


                                                    wspomniałam Ci chyba o tym, ze intencje nie mają nic do rzeczy w ocenie zachowania
                                                  • urko70 Re: Urko, ale pojmij 12.12.13, 11:52
                                                    kora3 napisała:

                                                    > >Więc dlaczego pisałaś nieprawdę jakobym tak właśnie pisał?
                                                    >
                                                    > wiesz, jeśli ja napisze, że nie należy pluc na ulicy, to chyba znaczy, ze JA ni
                                                    > e pluję smile
                                                    >
                                                    > No chyba, że twierdzę, iż nie należy pluć, ale pluję smile

                                                    To nie jest odpowiedź na to pytanie.
                                                    Obawiam się, że nie udzielisz prawdziwej odpowiedzi na moje pytanie i pozostaniesz w konwencji "chyba znaczy".


                                                    > I tu również mylisz się.
                                                    >
                                                    > aha - czyli uważasz, ze INNI powinni reagować, ale sam tego nie robisz, osobliw
                                                    > e smile

                                                    Kolejne błędne stwierdzenie, oparte o błędne wnioskowanie.


                                                    > > Nie twierdziłem, że to Ty przypisałaś. Z Tobą pisałem o tym czy i na i
                                                    > le ważne
                                                    > > sa intencje. Doszliśmy do momentu, w którym zgodziliśmy sie że nie widac
                                                    > intenc
                                                    > > ji, a skoro ich nie widać to logiczne jest że nie powinno się ich przypis
                                                    > ywać,
                                                    > > a przypisano: agresję.

                                                    >
                                                    > wspomniałam Ci chyba o tym, ze intencje nie mają nic do rzeczy w ocenie zachowa
                                                    > nia

                                                    Napisałaś to ok sto pięćdziesiąt tysięcy razy mimo iż mowa o czymś innym.
                                                  • kora3 OK to wyjaśnij o co szło :) 14.12.13, 12:15
                                                    urko70 napisał:
                                                    >
                                                    > To nie jest odpowiedź na to pytanie.
                                                    > Obawiam się, że nie udzielisz prawdziwej odpowiedzi na moje pytanie i pozostani
                                                    > esz w konwencji "chyba znaczy".


                                                    Bo ja naprawdę nie wiem - wg mojej oceny, jeśli ja uważam, ze coś jest słuszne i postuluje, żeby tak robić, to z tego wprost wynika, ze SAMA też tak robię.

                                                    >
                                                    >
                                                    > Kolejne błędne stwierdzenie, oparte o błędne wnioskowanie.


                                                    To podaj właściwe "wnioskowanie" smile
                                                    >
                                                    > Napisałaś to ok sto pięćdziesiąt tysięcy razy mimo iż mowa o czymś innym.

                                                    Tem wątek założyłam ja i mowa w nim o tym, że komentator nieproszony, niezmuszony i niezachęcony skomentował palacza. Wg mojej oceny zachowanie komentatora było złe i palacz słusznie na nie zareagował, acz niekoniecznie musiał to ująć w takich słowach - tyle.

                                                    Ty w kólko piszesz o intencjach, które po a) nie mają tu nic do rzeczy, po b) w żaden sposób nie zostały (te dobre domniemane) uzewnętrznione przez komentatora.

                                                    Zasady sa proste : jeśli moje zachowanie nie czyni innym dyskomfortu, nie proszę ich o radę czy pomoc to nie mają prawa go komentować, szczególnie zaś po a) publicznie, po b) jeśli nie sa mi na tyle bliscy, by próbować porozmawiać o tym w w 4 oczy.
                                                    Co tu jest niezrozumiałe?

                                                    Nie życzę sobie, by mi jakaś osoba mówiła co sądzi o moim ubraniu, paleniu, niepaleniu, piciu, niepiciu, posiadaniu kota, psa, dziecka, samochodu (nieposiadaniu) i szlussmile mam do tego prawo, a ta taka osoba bez zachęty, konieczności, czy prośby nie ma dla dodmiany prawa do komentarza. Nie ma znaczenia dlaczego chce ten komentarz wygłosić, o ile nie sprawiam jej dyskomfortu, nie proszę o radę, ani pomoc. Czego nie pojmujesz?
                                                  • kornel-1 Re: OK to wyjaśnij o co szło :) 16.12.13, 07:46
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Bo ja naprawdę nie wiem - wg mojej oceny, jeśli ja uważam, ze coś jest słuszne
                                                    > i postuluje, żeby tak robić, to z tego wprost wynika, ze SAMA też tak robię.


                                                    Ten rodzaj oceny jest pochodną szerokości horyzontu myślowego.

                                                    "Należy chodzić do spowiedzi" - tak uważam, ale się do tego nie stosuję (jako ateista).
                                                    "Niedopałki należy gasić w popielniczce" - tak uważam, chociaż tak nie robię (jako abstynent).
                                                    "Nie należy zbyt dużo pić kawy" - tak uważam, chociaż się do tego nie stosuję (jako nałogowiec).
                                                    "Nie należy kłamać" - tak uważam, aczkolwiek i mi się to zdarza (jako ułomnej istocie).

                                                    Kornel
                                                  • urko70 Re: OK to wyjaśnij o co szło :) 16.12.13, 12:49
                                                    kornel-1 napisał:

                                                    > kora3 napisała:
                                                    >
                                                    > > Bo ja naprawdę nie wiem - wg mojej oceny, jeśli ja uważam, ze coś jest
                                                    > słuszne i postuluje, żeby tak robić, to z tego wprost wynika, ze SAMA też tak rob
                                                    > ię.

                                                    >
                                                    > Ten rodzaj oceny jest pochodną szerokości horyzontu myślowego.
                                                    >
                                                    > "Należy chodzić do spowiedzi" - tak uważam, ale się do tego nie stosuję (jako a
                                                    > teista).

                                                    Tak, jednak tutaj chodziło o coś zupełnie innego.
                                                  • urko70 Re: OK to wyjaśnij o co szło :) 16.12.13, 12:59
                                                    kora3 napisała:

                                                    > > To nie jest odpowiedź na to pytanie.
                                                    > > Obawiam się, że nie udzielisz prawdziwej odpowiedzi na moje pytanie i poz
                                                    > ostaniesz w konwencji "chyba znaczy".

                                                    >
                                                    > Bo ja naprawdę nie wiem - wg mojej oceny, jeśli ja uważam, ze coś jest słuszne
                                                    > i postuluje, żeby tak robić, to z tego wprost wynika, ze SAMA też tak robię.

                                                    Wyjaśnię mimo iż pisałem o tym kilka razy, od razu jak zobaczę Twoją odpowiedź na pytanie, na które nie udzielasz odpowiedzi, mianowicie:
                                                    "Więc dlaczego pisałaś nieprawdę jakobym tak właśnie pisał? "


                                                    > > Napisałaś to ok sto pięćdziesiąt tysięcy razy mimo iż mowa o czymś inn
                                                    > ym.

                                                    >
                                                    > Tem wątek założyłam ja i mowa w nim o tym, że komentator nieproszony, niezmuszo
                                                    > ny i niezachęcony skomentował palacza. Wg mojej oceny zachowanie komentatora by
                                                    > ło złe i palacz słusznie na nie zareagował, acz niekoniecznie musiał to ująć w
                                                    > takich słowach - tyle.

                                                    To, że wątek założyłaś Ty nie znaczy jeszcze, ze spór jest o to co Ty napisałaś.


                                                    > Ty w kólko piszesz o intencjach, które po a) nie mają tu nic do rzeczy, po b) w
                                                    > żaden sposób nie zostały (te dobre domniemane) uzewnętrznione przez komentato
                                                    > ra.

                                                    Mają do rzeczy.
                                                    Te negatywne również nie zostały uzewnętrznione. Ja wskazuję tylko, że nie wiemy jakie one były. NIE WIEMY. Wy tylko sobie dopowiadać, ze na pewno musiały być złe bo jak ktoś komuś zwraca uwagę to na pewno się wywyższa.


                                                    > Zasady sa proste : jeśli moje zachowanie nie czyni innym dyskomfortu, nie prosz
                                                    > ę ich o radę czy pomoc to nie mają prawa go komentować, szczególnie zaś po a) p
                                                    > ublicznie, po b) jeśli nie sa mi na tyle bliscy, by próbować porozmawiać o tym
                                                    > w w 4 oczy.
                                                    > Co tu jest niezrozumiałe?
                                                    >
                                                    > Nie życzę sobie, by mi jakaś osoba mówiła co sądzi o moim ubraniu, paleniu, ni
                                                    > epaleniu, piciu, niepiciu, posiadaniu kota, psa, dziecka, samochodu (nieposiada
                                                    > niu) i szlussmile mam do tego prawo, a ta taka osoba bez zachęty, konieczności, cz
                                                    > y prośby nie ma dla dodmiany prawa do komentarza. Nie ma znaczenia dlaczego chc
                                                    > e ten komentarz wygłosić, o ile nie sprawiam jej dyskomfortu, nie proszę o radę
                                                    > , ani pomoc. Czego nie pojmujesz?

                                                    Nie pojmuję tego, czego nie zrozumiałaś w mojej wypowiedzi z początku wątku:
                                                    "...nie powinno się oceniać czyli mówić "za dużo"..."
                    • droch Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 18:01
                      > Wtedy unikasz cierpienia w prosty sposób,
                      > na dodatek nie obrażając nikogo.

                      Drałowanie np. w deszczu na drugi koniec miasta i w dodatku wyrzucanie kasy na usługę, która nie została zrealizowania, to jest "unikanie cierpienia"? Nie kupuję tego.
              • baba67 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 10:58
                To juz jest inna kwestia wymagajaca regulacji prawnych. Niestety przepisy sa niejasne a te ktore sa nie sa egzekwowane.W niektorych krajach pozbytu sie problemu za pomoca wzywania odpowiednich sluzb ktore taka osobe przymusowo odwozily do osrodka na prysznic i zmiane ubran. Kraj byl jednak zamozniejszy i takich ludzi mniej oraz srodkow na interwencje wiecej.
                Mamy zracac uwage niepaachnacemu bezdomnemu ze nie pachnie i powinien wyjsc?
                No chyba...
                Jednak zgadzam sie z twierdzeniem ze jestesmy bierni.Dwoch krzepkich panow dzialajacych w imie dobra publicznego zalatwiloby sprawe. Tylko ze my wolimy przeczekac przecierpiec a w takie aakcje sie nie wdawac.
                • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 11:21
                  baba67 napisała:

                  > To juz jest inna kwestia wymagajaca regulacji prawnych. Niestety przepisy sa n
                  > iejasne a te ktore sa nie sa egzekwowane.

                  To wcale nie jest INNA kwestia. To jest to o czym mówimy:
                  1. czy działać zgodnie z zasadami sv i znosić smród
                  2. czy sprzecznie z sv powiedzieć o tym wprost lub wywalić na zewnątrz.
                  Jesli chodzi o przejazdu MPK to w regulaminach są odnośniki do bhp, przykład pierwszy z brzegu:
                  8. Obsługa pojazdu może odmówić przewozu osób:
                  - wzbudzających odrazę brudem lub niechlujstwem,


                  > Mamy zracac uwage niepaachnacemu bezdomnemu ze nie pachnie i powinien wyjsc?

                  Między niepachnięciem a obrzydliwym smrodem jest zasadnicza różnica.

                  > No chyba...
                  > Jednak zgadzam sie z twierdzeniem ze jestesmy bierni.Dwoch krzepkich panow dzia
                  > lajacych w imie dobra publicznego zalatwiloby sprawe. Tylko ze my wolimy przecz
                  > ekac przecierpiec a w takie aakcje sie nie wdawac.

                  Właśnie i ta bierność jest zgodna z sv a aktywność nie jest. Tu na jaskrawym przykładzie to jasno widać.
                  • kora3 Urko - obrzydliwy zapach to jest sparwa 05.12.13, 11:29
                    ....subiektywna smile

                    I przez samo to prawnik łatwo może dowodzić, ze usunięcie z pojazdu komunikacji publicznej kogoś nie miało racji bytu i było bezprawne.

                    W Tobie określone odczucie może wzbudzać zapach palacza w ogóle, w kims innym - palacza jako takiego nie, ale osoby, która tyle co wypaliła papierosa - tak. We mnie odruch wymiotny wzbudza zapach (hmmm) potu, a w kims innym zbyt mocnych perfum. Ktos kto pracuje w rzeźni nie czuje smrodu jaki ta rzeźnia pozistawia na nim po pracy, nawet po wizycie pod prysznicem, podobnie jak praca przy oborniku.
                    • urko70 Re: Urko - obrzydliwy zapach to jest sparwa 05.12.13, 12:10
                      kora3 napisała:

                      > ....subiektywna smile
                      >
                      > I przez samo to prawnik łatwo może dowodzić, ze usunięcie z pojazdu komunikacji
                      > publicznej kogoś nie miało racji bytu i było bezprawne.

                      Próbować może, zawsze to jakaś aktywność w naciąganiu klienta.
                      Jednak film z monitoringu tramwaju pokazujący, ze prawie wszyscy pasażerowie ścisjali się w przeciwnej części pojazdu udowodni, że ta miażdżąca większość podobnie subiektywnie to odbierało. smile

                      Ale ale... Ty na poważnie czy tak teoretycznie rozważałaś możliwość wynajęcia przez menela (bo to tacy śmierdzą) prawnika aby dochodzić swoich praw w sądzie?


                      > W Tobie określone odczucie może wzbudzać zapach palacza w ogóle, w kims innym -
                      > palacza jako takiego nie, ale osoby, która tyle co wypaliła papierosa - tak. W
                      > e mnie odruch wymiotny wzbudza zapach (hmmm) potu, a w kims innym zbyt mocnych
                      > perfum. Ktos kto pracuje w rzeźni nie czuje smrodu jaki ta rzeźnia pozistawia n
                      > a nim po pracy, nawet po wizycie pod prysznicem, podobnie jak praca przy oborni
                      > ku.

                      Zapach menela, który ostatni raz mył się pół roku temu, ubranie ma woń odchodów, wymiocin, potu i to wszystko zmieszane z zapachem przetrawionego alkoholu jakkolwiek subiektywne to dla większości ludzi jest odrzucające tym samym sprzeczne z regulaminem mpk.
                      • kora3 Re: Urko - obrzydliwy zapach to jest sparwa 05.12.13, 12:16
                        urko70 napisał:
                        >
                        > Ale ale... Ty na poważnie czy tak teoretycznie rozważałaś możliwość wynajęcia p
                        > rzez menela (bo to tacy śmierdzą) prawnika aby dochodzić swoich praw w sądzie?


                        są prawnicy udzielający się bezpłatnie w ramach różnych programówsmile

                        >
                        > Zapach menela, który ostatni raz mył się pół roku temu, ubranie ma woń odchodów
                        > , wymiocin, potu i to wszystko zmieszane z zapachem przetrawionego alkoholu jak
                        > kolwiek subiektywne to dla większości ludzi jest odrzucające tym samym sprzeczn
                        > e z regulaminem mpk.


                        Dobra Urko,. a wyobraź sobie sytuację, kiedy wchodzisz do niewielkiego pubu i unosi się tam b. intensywny zapach perfum. Nie jest to obiektywnie smród, ten zapach można nawet uznac za miły, gdyby nie jego intensywność. Ja miałam okazję znosić coś takiego - zapachem tym przesiąkły mi ubrania, włosy, rozbolała mnie od niego głowa.
                        Obiektywnie zapach ten był dla innych użytkowników pubu uciążliwy, ale zaprawdę trudno byłoby nazwać go smrodem.
                        Osoba która tak się "wykropila" postąpiła niezgodnie z zasadami współżycia społecznego, swoim zapachem, który nie był odoprem, ale był uciążliwy, sprawiła dyskomfort innym.
                        • urko70 Re: Urko - obrzydliwy zapach to jest sparwa 05.12.13, 12:59
                          kora3 napisała:

                          > urko70 napisał:
                          > >
                          > > Ale ale... Ty na poważnie czy tak teoretycznie rozważałaś możliwość wy
                          > najęcia p
                          > > rzez menela (bo to tacy śmierdzą) prawnika aby dochodzić swoich praw w są
                          > dzie?

                          >
                          > są prawnicy udzielający się bezpłatnie w ramach różnych programówsmile

                          Zgoda, ale skąd założenie że ów prawnik to idiota, który weźmie sprawę z góry skazaną na przegraną (vide przywołany monitoring)? smile


                          > >
                          > > Zapach menela, który ostatni raz mył się pół roku temu, ubranie ma woń od
                          > chodów
                          > > , wymiocin, potu i to wszystko zmieszane z zapachem przetrawionego alkoho
                          > lu jak
                          > > kolwiek subiektywne to dla większości ludzi jest odrzucające tym samym sp
                          > rzeczn
                          > > e z regulaminem mpk.

                          >
                          > Dobra Urko,.

                          Czyli mamy zgodę co do tego o czym TU pisalismy czyli śmierdzącego menela i skutków braku zwracania mu uwagi włącznie z brakiem reagowania czyli usunięcia go z pojazdu? smile


                          > a wyobraź sobie sytuację, kiedy wchodzisz do niewielkiego pubu i u
                          > nosi się tam b. intensywny zapach perfum. Nie jest to obiektywnie smród, ten za
                          > pach można nawet uznac za miły, gdyby nie jego intensywność. Ja miałam okazję z
                          > nosić coś takiego - zapachem tym przesiąkły mi ubrania, włosy, rozbolała mnie o
                          > d niego głowa.
                          > Obiektywnie zapach ten był dla innych użytkowników pubu uciążliwy, ale zaprawdę
                          > trudno byłoby nazwać go smrodem.
                          > Osoba która tak się "wykropila" postąpiła niezgodnie z zasadami współżycia społ
                          > ecznego, swoim zapachem, który nie był odoprem, ale był uciążliwy, sprawiła dys
                          > komfort innym.

                          Swego czasu bywałem bardzo często we wszelkiego rodzaju Pubach, knajpkach, czy innych lokalach i przenigdy nie doświadczyłem sytuacji, która byłaby choćby namiastką tego co piszesz bo wymagałoby to połączenia trzech rzeczy:
                          1. wyjątkowej ilości wylanych na siebie perfum
                          2. wyjątkowej intensywności i trwałości tychże perfum
                          3. wyjątkowo małego pomieszczenia tego PUBu.
                          Także ciężko mi to sobie wyobrazić ale ok. wyobraziłem to sobie (jakoś). smile
                          • kora3 No widzisz, a ja tego doswiadczyłam raz 05.12.13, 13:13
                            i nie tylko ja poniekąd. Pub jest rzeczywiście maleńki, a co i ile ta baba na siebie wylała nie wiem, ale samochód mi tym smierdział jeszcze pare dnismile

                            co do wspomnianego menela Urko - ok - wracasz mu uwagę, a on ma to gdzieś. Nie jesteś osobą uprawnioną do usuwania go z pojazdu, możesz za to zgłosić problem pracownikowi przewoźnika, którym jest na ogół, jako jedynym, kierowca. Głowe dam, że bardzo niechętnie ppodejmie się usuwania typa z pojazdu smile
                            • urko70 Re: No widzisz, a ja tego doswiadczyłam raz 05.12.13, 13:51
                              kora3 napisała:

                              > i nie tylko ja poniekąd. Pub jest rzeczywiście maleńki, a co i ile ta baba na s
                              > iebie wylała nie wiem, ale samochód mi tym smierdział jeszcze pare dnismile

                              No widzę widzę przecież spełniłem prośbę i sobie wyobraziłem. smile


                              > co do wspomnianego menela Urko

                              Wypraszam to sobie!

                              > - ok - wracasz mu uwagę, a on ma to gdzieś.

                              Nigdzie ani niczego nie wracam.

                              > Nie
                              > jesteś osobą uprawnioną do usuwania go z pojazdu, możesz za to zgłosić problem
                              > pracownikowi przewoźnika, którym jest na ogół, jako jedynym, kierowca. Głowe da
                              > m, że bardzo niechętnie ppodejmie się usuwania typa z pojazdu smile

                              Wiesz, to ja tu przytaczałem Wam regulamin MPK także informowanie mnie kto jest uprawniony a kto nie to takie z lekka śmieszne jest smile

                              Owszem, może to zrobić niechętnie ale co to ma do rzeczy czyli do reagowania na śmierdziela?
                              • kora3 Re: No widzisz, a ja tego doswiadczyłam raz 05.12.13, 13:56
                                ma do rzeczy tyle, ze jedyne jak możesz zareagować to skomentować i poprosić o interwencję, a ta może zaistnieć, albo - niesmile najczęściej niestety ze wspomnianych przeze mnie przyczyn - niesmile
    • porazostatni Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 14:28
      Słusznie. Już ja dobrze znam ciotki i wujków dobra rada. Pouczają, nie z dobroci serca, tylko z wyższości, a czasami żeby komuś przys...ć. To, że się ta obraziła właśnie o tym świadczy. Zwykłe wtrącalstwo do czyjegoś życia, byleby nie zajmować swoimi problemami. Chcą zmienić świat, niech zaczną od siebie.
      • urko70 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 15:33
        porazostatni napisała:

        > Słusznie. Już ja dobrze znam ciotki i wujków dobra rada. Pouczają, nie z dobroc
        > i serca, tylko z wyższości, a czasami żeby komuś przys...ć.

        I my to wiemy, że oni nie z dobroci tylko ze złośliwości, wiemy to napewno bo to przecież niemożliwe że oni z dobroci...
        • aqua48 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 16:15
          urko70 napisał:

          > porazostatni napisała:
          >
          > Już ja dobrze znam ciotki i wujków dobra rada. Pouczają, nie z
          > dobroc i serca, tylko z wyższości, a czasami żeby komuś przys...ć.
          >
          > I my to wiemy, że oni nie z dobroci tylko ze złośliwości, wiemy to napewno bo t
          > o przecież niemożliwe że oni z dobroci...

          Stare mądre przysłowie mówi, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. A inne popularne porzekadło, że chcieli dobrze, tylko wyszło jak zwykle..
          • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 09:28
            aqua48 napisała:

            > > Już ja dobrze znam ciotki i wujków dobra rada. Pouczają, nie z
            > > dobroc i serca, tylko z wyższości, a czasami żeby komuś przys...ć.
            > >
            > > I my to wiemy, że oni nie z dobroci tylko ze złośliwości, wiemy to
            > > na pewno bo to przecież niemożliwe że oni z dobroci...
            >
            > Stare mądre przysłowie mówi, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. A i
            > nne popularne porzekadło, że chcieli dobrze, tylko wyszło jak zwykle..

            Tyle tylko, że przysłowie o intencjach odnosi się do sytuacji kiedy możliwe jest działanie, w tym przypadku jest niemożliwe bo całe działanie zależy od samego palacza.

            Jeśli chodzi o drugie powiedzonko to i owszem wyszło słabo ale dlatego że palacz czy palaczka odgryzła się nie dopuszczając do siebie możliwości, ze może jest w tym racja.
            • kora3 Urko - pytanie: 05.12.13, 09:49
              czy dopuszczasz taki tekst w stosunku do osoby otyłej, która opycha się na przyjęciu i to widzisz?
              Zaprzestanie opychania się zależy od niej wszak, pewnie tez wie, że otyłośc szkodzi jej i w związku z leczeniem chorób z nia związanych społeczeństwu, zapewne o ile ma lustro to nie także ze wygląda nie najlepiej. Dopuszczasz?
            • aqua48 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 11:29
              urko70 napisał:

              > Jeśli chodzi o drugie powiedzonko to i owszem wyszło słabo ale dlatego że palac
              > z czy palaczka odgryzła się nie dopuszczając do siebie możliwości, ze może jest
              > w tym racja.

              Komentowanie cudzego stylu życia oraz sposobu wydawania pieniędzy jest niedopuszczalne. Niezależnie od tego czy komentujący ma obiektywnie rację, czy nie.
              Zazwyczaj pozwalają sobie na to osoby, które muszą w ten sposób podtrzymać pewność siebie i utwierdzić we właściwości swoich wyborów. Osoby, które lubią narzucać innym swój punkt widzenia i czują się niepewne i zagrożone jeśli ktoś prezentuje odmienny, lub się z nimi po prostu nie zgadza.
              • kora3 Pełna zgoda Aquo nt. 05.12.13, 11:30

              • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 12:00
                aqua48 napisała:

                > > Jeśli chodzi o drugie powiedzonko to i owszem wyszło słabo ale dlatego że
                > palac
                > > z czy palaczka odgryzła się nie dopuszczając do siebie możliwości, ze moż
                > e jest w tym racja.

                Co do pierwszego przysłowia to zgadzamy się? smile

                > Komentowanie cudzego stylu życia oraz sposobu wydawania pieniędzy jest niedopus
                > zczalne. Niezależnie od tego czy komentujący ma obiektywnie rację, czy nie.

                Zgodnie z sv oczywiście masz rację: niedopuszczalne. Dawno to napisałem.
                Pytanie o szersze spojrzenie na problem, o skutki takiego milczenia.

                aqua48 napisała:

                > Zazwyczaj pozwalają sobie na to osoby, które muszą w ten sposób podtrzymać pewn
                > ość siebie i utwierdzić we właściwości swoich wyborów. Osoby, które lubią narzu
                > cać innym swój punkt widzenia i czują się niepewne i zagrożone jeśli ktoś preze
                > ntuje odmienny, lub się z nimi po prostu nie zgadza.

                Bo jak ktoś mówi prawdę, która nas boli, jest nam niewygodna to należy zrobić z niego zakompleksionego, niepewnego, z poczuciem zagrożenia i narzucającego swoją wolę?
                • aqua48 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 12:12
                  urko70 napisał:

                  > Bo jak ktoś mówi prawdę, która nas boli, jest nam niewygodna

                  Tę swoją prawdę ma prawo powiedzieć tylko na PROŚBĘ osoby zainteresowanej, dorosłej i nieubezwłasnowolnionej. I nie w szerokim gronie podczas spotkania towarzyskiego, tylko w cztery oczy.
                  Czyli na przykład jeśli koleżanka sama wystąpi z tekstem: wiesz, czuję że coś za dużo palę ostatnio, a poza tym tyle mnie to kosztuje..
                  Wtedy tak, druga miałaby pełne prawo wyrazić swoją opinię na ten temat, najlepiej jeszcze pytając - jak mogę Ci pomóc w ograniczaniu palenia? Wtedy jest to wyraz prawdziwej troski o człowieka.

                  Natomiast pouczanie każdego na prawo i lewo nie tylko jest niezgodne z s-v, ale poza tym jest kompletnie nieskuteczne i bardzo irytujące. Nikt takich pouczeń nie będzie sobie poważnie brał do serca ani ich szanował takiej osoby choćby najmądrzejsze rzeczy prawiła. Dają one tylko poprawę własnej samooceny u pouczającego..
                  • urko70 Re: "za duzo palisz" 05.12.13, 13:05
                    aqua48 napisała:

                    > > Bo jak ktoś mówi prawdę, która nas boli, jest nam niewygodna
                    >
                    > Tę swoją prawdę ma prawo powiedzieć tylko na PROŚBĘ osoby zainteresowanej, doro
                    > słej i nieubezwłasnowolnionej. I nie w szerokim gronie podczas spotkania towarz
                    > yskiego, tylko w cztery oczy.

                    To nie jest "swoja" prawda, tylko taka zwykła prawda.
                    Tu problemme było to co usunęłąś z mojej wypowiedzi, do czego się nie odniosłaś czyli próba deprecjonowania tych którzy mówią niewygodną prawdę.


                    > Natomiast pouczanie każdego na prawo i lewo [...]

                    A nie przypominam sobie abyśmy poruszali takie "każdego na lewo i prawo".
                • kora3 Wazne jest Urko co to jest "prawda" oraz intencja 05.12.13, 12:43
                  urko70 napisał:
                  >
                  > Bo jak ktoś mówi prawdę, która nas boli, jest nam niewygodna to należy zrobić z
                  > niego zakompleksionego, niepewnego, z poczuciem zagrożenia i narzucającego swo
                  > ją wolę?

                  >
                  z jaka ktoś ja wypowiada.
                  Akurat w przypadku palenia obiektywną prawda jest, że ono zdrowe nie jest. I to bez dwóch zdań. Natomiast pojecie "kosztowne" jest tu pojęciem czysto subiektywnym. Bo to czy dla kogoś cos jest kosztowne zależy w dużej mierze od tego, na ile go na daną rzecz/styl zycia stać.
                  Zatem tutaj już widzisz, że "prawda" bywa na ogół subiektywna.
                  Co do tego, ze palenie niezdrowe - obiektywnie tak jest. Ale każdy ma prawo nie zyc zdrowo - nie jesc zdrowo, spędzać czas niezdrowo, pić, palićsmile Trudno oceniac czy palacz będzie kosztował społeczeństwo (konkretny) i czy już tych kosztów nie zwrócił np. płacac podatki wysokie (nie akcyze tylko dochodowy mam teraz na myśli), nie wiesz na jaką sume i czy taka osoba ma \ubezpieczenie np. szpitalne (mam na myśli oddzielne) itd.

                  Poza tym nie bierzesz pod uwagę jeszcze jednej rzeczy Urko, tu akurat ważnej - uzależnienie od nikotyny to jest CHOROBA, tak samo, jak alkoholizm.
                  to w moim przypadku,. palenia raz na jakiś czas dla fantazji to jest WYBÓR. Ja nie odczuwam głodu nikotynowego, po prostu czasem w towarzystwie palaczy strzelę sobie dymka, ale nie muszę. Osoba uzależniona MUSI, inaczej jest zdenerwowana, rozkojarzona. Jasne, może powalczyć z nałogiem, ale może jej to takze nie wychodzić, w chorobach typu uzależnienie sa nawroty. Komentujacy w tym przypadku NIE WIE czy i ile razy ktoś taki usiłował to palenie rzucić i mu się nie udało.
                  • urko70 Re: Wazne jest Urko co to jest "prawda" oraz inte 05.12.13, 14:53
                    kora3 napisała:

                    > urko70 napisał:
                    > >
                    > > Bo jak ktoś mówi prawdę, która nas boli, jest nam niewygodna to należy
                    > zrobić z
                    > > niego zakompleksionego, niepewnego, z poczuciem zagrożenia i narzucające
                    > go swo ją wolę?

                    > >
                    > z jaka ktoś ja wypowiada.

                    Pisałem o tym w pierwszym moim poście, wczoraj o 12.37:
                    "starałbym się wyczuć intencje, jeśli intencja zła to odwet jest naturalny
                    ale jeśli zwrócenie uwagi wynika z troski to imho nie warto rewanżować
                    się "a co cie to obchodzi".
                    "



                    > Akurat w przypadku palenia obiektywną prawda jest, że ono zdrowe nie jest. I to
                    > bez dwóch zdań. Natomiast pojecie "kosztowne" jest tu pojęciem czysto subiekty
                    > wnym. Bo to czy dla kogoś cos jest kosztowne zależy w dużej mierze od tego, na
                    > ile go na daną rzecz/styl zycia stać.
                    > Zatem tutaj już widzisz, że "prawda" bywa na ogół subiektywna.
                    > Co do tego, ze palenie niezdrowe - obiektywnie tak jest. Ale każdy ma prawo nie
                    > zyc zdrowo - nie jesc zdrowo, spędzać czas niezdrowo, pić, palićsmile Trudno ocen
                    > iac czy palacz będzie kosztował społeczeństwo (konkretny) i czy już tych kosztó
                    > w nie zwrócił np. płacac podatki wysokie (nie akcyze tylko dochodowy mam teraz
                    > na myśli), nie wiesz na jaką sume i czy taka osoba ma \ubezpieczenie np. szpita
                    > lne (mam na myśli oddzielne) itd.

                    Prawdą jest, że jest nie zdrowe i tu nie ma o czym gadać.
                    A sprowadzenie tematu do czy ten konkretny palacz się zwrócił ... no wybacz ale to są jaja.


                    > Poza tym nie bierzesz pod uwagę jeszcze jednej rzeczy Urko, tu akurat ważnej -
                    > uzależnienie od nikotyny to jest CHOROBA, tak samo, jak alkoholizm.

                    Biorę, właśnie i potem społeczeństwo ponosi koszty leczenia takich, którym wcześniej milcząco bo zgodnie z sv dawało swoje przyzwolenie smile

                    > Komentujacy w tym przypadku N
                    > IE WIE czy i ile razy ktoś taki usiłował to palenie rzucić i mu się nie udało.

                    Nigdzie nie odnosiłem się do Twojej osoby - także to o Tobie usuwam.
                    Bo palenie trzeba rzucić, a nie pieścić się ze sobą i trwać w nałogu.
                    Ludzie przestają palić z dnia na dzień po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach palenia.
                    • kora3 Urko nie wiem co to jest to "o mnie" 06.12.13, 10:13
                      jak wspomniałam, ja nie jestem palaczem, wiec mnie sprawa nie dotyczy.

                      Co natomiast do intencji - oczywiste jest, ze w tym przypadku intencją było pokazanie wyższości i pogardy oraz złośliwość.
                      Prawdziwą troskę, nawet jak wspomniałam nie najgrzeczniej, ale po ludzku taka osoba okazałaby zagadując na osobności człowieka i pytając o to dlaczego dużo pali i jak można mu pomóc
                      • urko70 Re: Urko nie wiem co to jest to "o mnie" 09.12.13, 12:39
                        kora3 napisała:

                        Nie wiem co masz na myśli tworząc taki temat. Możesz jaśniej?

                        > jak wspomniałam, ja nie jestem palaczem, wiec mnie sprawa nie dotyczy.

                        W którym miejscu odnosiłem się do Twojej osoby?


                        > Co natomiast do intencji - oczywiste jest, ze w tym przypadku intencją było pok
                        > azanie wyższości i pogardy oraz złośliwość.
                        > Prawdziwą troskę, nawet jak wspomniałam nie najgrzeczniej, ale po ludzku taka o
                        > soba okazałaby zagadując na osobności człowieka i pytając o to dlaczego dużo pa
                        > li i jak można mu pomóc

                        Bo najłatwiej komuś przypisać złe intencje i mamy problem z bańki. smile
                        • kora3 Re: Urko nie wiem co to jest to "o mnie" 09.12.13, 13:05
                          urko70 napisał:

                          > kora3 napisała:
                          >
                          >
                          > W którym miejscu odnosiłem się do Twojej osoby?

                          no napisałeś, ze "to o mnie usuwasz" nie wiem co i w jakim kontekściesmile

                          >

                          >
                          > Bo najłatwiej komuś przypisać złe intencje i mamy problem z bańki. smile

                          nie, to zwyczajne nazywanie rzeczy po imieniu smile
        • kora3 Urko, jak pisze poniżej Aqua 05.12.13, 09:39
          Dobrymi checiami jest wybrukowane piekło/droga do niego.
          Ale założmy na chwilke, ze masz rację - ta osoba miała dobre checi. Rodzi się pytanie: dlaczego mając je nie podeszła do palacza, nie zagadnęła, nie powiedziała na osobności "Ciesze się, ze cie poznałem/łam. Polubiłem/łam Cię. I martwi mnie, że tak dużo palisz. Masz jakies kłopoty? Można Ci jakos pomóc?"
          Może nie byłoby to najgrzeczniejsze, ale ludzkie i wskazywałoby faktycznie na troskę. Tego typu uwaga na nia NIE wskazuje. NIC za nią nie idzie, ani zainteresowanie, ani gotowość do pomocy! Do tego dochodzi jeszcze obrzydliwe zaglądanie do CUDZEJ kieszeni, poprzez uwagi, ze to kosztowne.
          Palacz nie prosił tej osoby o pozyczke, czy wsparcie, ba ona nic nie wie o statusie materialnym palacza (a jest on na pewno wyższy, niż jej smile), wiec uwaga była od czapy.
          Pojmij wreszcie, ze nie chodzi tui stricto o palenie, a o zasady dobrego wychowania.

          Taka "troska" na dowolnym polu jest zwyczajnie chamstwem.
          Kiedys opowiadał mi człowiek, że jego i jego zony rodzina na wieść, ze oczekują 3 dziecka wykazała się taką właśnie "troską". Mianowicie strzelali im wykłady, że 3 dzieci to za dużo, że mają już "parkę" i po co im trzecie, że koszty...Rzecz cała w tym, ze oni o wykład nie prosili, a od wspomnianych "wykładowców" niczego nie potrzebowali, ani pomocy finansowej, ani przy opiece nad już narodzonymi dziecmi, ani przy tym, co miało się narodzić. Zrozumiałe byłoby dla mnie, gdyby wypowiadali się tak ludzie, którzy mają te rodzinę na utrzymaniu, w mieszkaniu - może nie byłoby to najgrzeczniejsze, ale pragmatyczne. Jednakże w sytuacji, gdy żadnych kosztów czy to materialnych, czy innych w związku z powiększeniem się tej rodziny nie ponoszą powinni pogratulować i zamknąć dzioby! TAKŻE wówczas, gdy osobiście uważają, ze sami nie mieliby 3 dzieci, bo starcza im "parka". Rozumiesz?
          • urko70 Re: Urko, jak pisze poniżej Aqua 09.12.13, 12:50
            kora3 napisała:

            > Dobrymi checiami jest wybrukowane piekło/droga do niego.
            > Ale założmy na chwilke, ze masz rację - ta osoba miała dobre checi. Rodzi się p
            > ytanie: dlaczego mając je nie podeszła do palacza, nie zagadnęła, nie powiedzia
            > ła na osobności "Ciesze się, ze cie poznałem/łam. Polubiłem/łam Cię. I martwi m
            > nie, że tak dużo palisz. Masz jakies kłopoty? Można Ci jakos pomóc?"

            Dlaczego nie wzięła za rączkę i nie zaprowadziła to poradni antynikotynowej nie wykupiła terapii, plastrów tabletek, nie była przy tej osobie przez najtrudniejsze chwile w czasie odstawiania nałogu.... bo dopiero wtedy to byłaby prawdziwa troska.


            > Pojmij wreszcie, ze nie chodzi tui stricto o palenie, a o zasady dobrego wychow
            > ania.

            Uwielbiam taki zwrot, jaki to człowiek robi się po nim mały i nic nie wiedzący w przeciwieństwie do autora słów.... smile

            Powtórzę, w pierwszym moim poście napisałem:
            "Z jednej strony chyba nie powinno się oceniać czyli mówić "za dużo", z drugiej strony starałbym się wyczuć intencje"

            "Rozumiesz?" smile
            • kora3 Re: Urko, jak pisze poniżej Aqua 10.12.13, 08:44
              urko70 napisał:
              >
              > Dlaczego nie wzięła za rączkę i nie zaprowadziła to poradni antynikotynowej nie
              > wykupiła terapii, plastrów tabletek, nie była przy tej osobie przez najtrudnie
              > jsze chwile w czasie odstawiania nałogu.... bo dopiero wtedy to byłaby prawdziw
              > a troska.


              przede wszystkim to nikt tego nie wymaga smile
              >

              > "Z jednej strony chyba nie powinno się oceniać czyli mówić "za dużo", z
              > drugiej strony starałbym się wyczuć intencje"


              Ale jeśli z kimś nawet nie rozmawiałeś, nie znasz go i komentujesz, to JAKIE możesz mieć intencje?
              • urko70 Re: Urko, jak pisze poniżej Aqua 10.12.13, 11:09
                kora3 napisała:

                > > Dlaczego nie wzięła za rączkę i nie zaprowadziła to poradni antynikoty
                > nowej nie
                > > wykupiła terapii, plastrów tabletek, nie była przy tej osobie przez najt
                > rudnie
                > > jsze chwile w czasie odstawiania nałogu.... bo dopiero wtedy to byłaby pr
                > awdziw
                > > a troska.

                >
                > przede wszystkim to nikt tego nie wymaga smile

                Tym samym tekst o chęciach był w takiej sytuacji bezpodstawny.


                >
                > > "Z jednej strony chyba nie powinno się oceniać czyli mówić "za duż
                > o", z drugiej strony starałbym się wyczuć intencje"

                >
                > Ale jeśli z kimś nawet nie rozmawiałeś, nie znasz go i komentujesz, to JAKIE mo
                > żesz mieć intencje?

                Dobre albo złe. Pytanie na jakiej podstawie z góry przypisujesz te złe?
                • kora3 Re: Urko, jak pisze poniżej Aqua 10.12.13, 12:13
                  urko70 napisał:
                  >
                  > Dobre albo złe. Pytanie na jakiej podstawie z góry przypisujesz te złe?

                  Wszystko jedno jakie ktoś ma intencje na dobrą sprawę w tej sytuacji. Bo także wyrazanie najgłębszej troski w tejże sytuacji przez tę osobę byłoby nie na miejscu.
                  Takie coś się zdarza i nazywa się to gafą - ktoś ma dobre intencje, a wychodzi, jak wychodzi.
                  • urko70 Re: Urko, jak pisze poniżej Aqua 10.12.13, 12:47
                    kora3 napisała:

                    > > Dobre albo złe. Pytanie na jakiej podstawie z góry przypisujesz te złe
                    > ?

                    >
                    > Wszystko jedno jakie ktoś ma intencje na dobrą sprawę w tej sytuacji.

                    To nie jest odpowiedź na powyższe pytanie.

                    > Bo także wyrazanie najgłębszej troski w tejże sytuacji przez tę osobę
                    > byłoby nie na miejscu.

                    Tak, pisałem już o tym.
                    "I tu faktycznie sv przyklaskuje pewnego rodzaju obojętności, mówiąc wprost:
                    konformistyczne: mam cię w d.... pal/pij sobie ile chcesz - jest zgodne z sv
                    nonkonformistyczne: za dużo pijesz/palisz - jest niezgodne z sv. "
                    • kora3 Re: Urko, jak pisze poniżej Aqua 10.12.13, 13:57
                      urko70 napisał:
                      >
                      > To nie jest odpowiedź na powyższe pytanie.


                      Powrórzesmile żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem.
                      BYŁYBY, gdyby komentator zwrócił się do palacza na osobności i jakoś umotywował owo zwrócenie się "Wybacz, nie chce zebyś poczuł się strofowany, ale zauważyłem, ze bardzo dużo palisz. Wiem, to nie moja strawa, ale niedawno pochowałem zmarłego na raka płuc przyjaciela i ..." To też nie byłoby zgodne z SV, ale wskazywałoby na istotnie dobre intencje komentatora.
                      >
                      > Tak, pisałem już o tym.
                      > "I tu faktycznie sv przyklaskuje pewnego rodzaju obojętności, mówiąc wprost:
                      > konformistyczne: mam cię w d.... pal/pij sobie ile chcesz - jest zgodne z sv
                      > nonkonformistyczne: za dużo pijesz/palisz - jest niezgodne z sv. "


                      no widzisz, tak wcale nie jest smile
                      SV bowiem jak napisałam podlega elastyczności, a głownym jej kryterium jest relacja miedzy danymi osobami.
                      • urko70 Re: Urko, jak pisze poniżej Aqua 10.12.13, 14:58
                        kora3 napisała:

                        > > To nie jest odpowiedź na powyższe pytanie.[/i]
                        >
                        > Powrórzesmile żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem.

                        Czyli baba67 myliła się pisząc, ze nie macie "zdolnosci telepatycznych" ?
                        Poza tym to nadal nie jest odpowiedź na tamto pytanie.


                        > BYŁYBY, gdyby komentator zwrócił się do palacza na osobności

                        Czyli przed chwilką "żadne intencje nie są" ale już teraz byłyby gdyba spełniona lista warunków?

                        > i jakoś umotywował
                        > owo zwrócenie się "Wybacz, nie chce zebyś poczuł się strofowany, ale zauważyłe
                        > m, ze bardzo dużo palisz. Wiem, to nie moja strawa, ale niedawno pochowałem zma
                        > rłego na raka płuc przyjaciela i ..." To też nie byłoby zgodne z SV, ale wskazy
                        > wałoby na istotnie dobre intencje komentatora.

                        Czyli to czy intencję są czy nie są usprawiedliwieniem uzależniasz od formy komunikacji? smile


                        > > Tak, pisałem już o tym.
                        > > "I tu faktycznie sv przyklaskuje pewnego rodzaju obojętności, mówiąc w
                        > prost:
                        > > konformistyczne: mam cię w d.... pal/pij sobie ile chcesz - jest zgodne z
                        > sv
                        > > nonkonformistyczne: za dużo pijesz/palisz - jest niezgodne z sv. "

                        >
                        > no widzisz, tak wcale nie jest smile
                        > SV bowiem jak napisałam podlega elastyczności, a głownym jej kryterium jest rel
                        > acja miedzy danymi osobami.

                        Właśnie jest, stopień ich zażyłości dla powyższej tezy nie ma znaczenia:
                        zachowując się zgodnie z sv faktycznie jesteś obojętna bo nic nie robisz.
                        BA! sv może być swego rodzaju wymówką przed aktywnością.
                        • kora3 OK po kolei Urko 11.12.13, 10:06
                          urko70 napisał:

                          >
                          > Czyli baba67 myliła się pisząc, ze nie macie "zdolnosci telepatycznych" ?
                          > Poza tym to nadal nie jest odpowiedź na tamto pytanie.


                          Nie trzeba do tego zdolności telepatycznych, bo intencje nie mają tu nic do rzeczy. Iceniamy jakies zachowanie jako kulturalne, albo nie.
                          Opisane kulturalne nie było i cześcsmile
                          >
                          > Czyli przed chwilką "żadne intencje nie są" ale już teraz byłyby gdyba spełnion
                          > a lista warunków?


                          Nie zrozumiałeś - takie zachowanie komentatora nadal byłoby NIEKULTURALNE, ale moglibyśmy mówić o dobrych intencjach, bo te byłyby wykazane. Powtórze jeszcze raz: dobre intencje NIE UPSPRAWIEDLIWIAJĄ złego zachowania w świetle SV, jednakowoż PO LUDZKU moznaby takie zachowanie komentatora zwiazane ze wspomnianymi intencjami wybaczyćsmile

                          >
                          > Czyli to czy intencję są czy nie są usprawiedliwieniem uzależniasz od formy kom
                          > unikacji? smile


                          NIE, chociaż forma jest zwykle niemniej wazna niż treść. powtórze jeszcze raz: żadne intencje nie usprawiedliwiają niewłaściwego zachowania, a takowym jest "strofowanie" nieznajomej, dorosłej osoby np. w temacie jej palenia jeśli to palenie nie ma bezpośredniego wpływu na czyjś komfort. Natomiast można próbować zrozumieć kogoś, kto tak się zachowuje, bo ma dobre intencje i zwyczajnie przejść nad tym do porządku dziennego. Czego nie rozumiesz?
                          >
                          > Właśnie jest, stopień ich zażyłości dla powyższej tezy nie ma znaczenia:
                          > zachowując się zgodnie z sv faktycznie jesteś obojętna bo nic nie robisz.
                          > BA! sv może być swego rodzaju wymówką przed aktywnością.


                          Stopień zażyłości ma tu kluczowe znaczenie. Ale nawet przy wielkiej zażyłości niedopuszczalne jest komentowanie PUBLICZNE, natomiast w 4 oczy - owszem.
                          Dziwię się Urko, że nie pojmujesz (czy też udajesz, ze nie pojmujesz) tego, iż nie zawsze wszystko do każdego wypadasmile
                          Nie wierzę, ze rozmawiasz z kumplami tak samo, jak z nieznajomym człiowiekiem.
                          • urko70 Re: OK po kolei Urko 11.12.13, 12:19
                            kora3 napisała:

                            > > Czyli baba67 myliła się pisząc, ze nie macie "zdolnosci telepatycznych
                            > " ?
                            > > Poza tym to nadal nie jest odpowiedź na tamto pytanie.

                            >
                            > Nie trzeba do tego zdolności telepatycznych, bo intencje nie mają tu nic do rze
                            > czy. Iceniamy jakies zachowanie jako kulturalne, albo nie.
                            > Opisane kulturalne nie było i cześcsmile

                            To po co mi tam z jakimś wróżeniem zaczęłaś? - oczywiście tak nawiasem smile
                            Mają znaczenie w ocenia tej osoby, jeśli ktoś miał dobre intencje to nie mógł się wywyższać.


                            > > Czyli przed chwilką "żadne intencje nie są" ale już teraz byłyby gdyba
                            > spełniona lista warunków?

                            >
                            > Nie zrozumiałeś [...]

                            Ja nie zrozumiałem?! A czyje to słowa i to napisane w kolejnych zdaniach:
                            "żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem..."
                            "BYŁYBY, gdyby..."


                            > > Czyli to czy intencję są czy nie są usprawiedliwieniem uzależniasz od
                            > formy komunikacji? smile

                            >
                            > NIE,

                            "BYŁYBY" w nw wypowiedzi wskazuje na coś innego:
                            "Powrórze smile żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem.
                            BYŁYBY, gdyby...."


                            > Właśnie jest, stopień ich zażyłości dla powyższej tezy nie ma znaczeni
                            > a:
                            > > zachowując się zgodnie z sv faktycznie jesteś obojętna bo nic nie robisz.
                            > > BA! sv może być swego rodzaju wymówką przed aktywnością.

                            >
                            > Stopień zażyłości ma tu kluczowe znaczenie. Ale nawet przy wielkiej zażyłości n
                            > iedopuszczalne jest komentowanie PUBLICZNE, natomiast w 4 oczy - owszem.
                            > Dziwię się Urko, że nie pojmujesz (czy też udajesz, ze nie pojmujesz) tego, iż
                            > nie zawsze wszystko do każdego wypadasmile

                            Ja znów dziwię się Tobie, że nie pojmujesz, że mowa o czymś innym, mianowicie:
                            "sv przyklaskuje pewnego rodzaju obojętności,"
                            i stopień zazyłości nie ma tu znaczenia.
                            A to o czym piszesz tu powyżej to na samym początku wątku jasno napisałem:
                            "nie powinno się oceniać".

                            • kora3 Re: OK po kolei Urko 11.12.13, 12:45

                              >
                              > To po co mi tam z jakimś wróżeniem zaczęłaś? - oczywiście tak nawiasem smile


                              ja??? To vchyba ktoś inny pisał o zdolnościach telepatycznych smile

                              > Mają znaczenie w ocenia tej osoby, jeśli ktoś miał dobre intencje to nie mógł s
                              > ię wywyższać.


                              ale ja nie oceniłam osoby, tylko jej ZACHOWANIE, które było niekulturalne, bez względu na intencje.

                              >
                              >
                              > Ja nie zrozumiałem?! A czyje to słowa i to napisane w kolejnych zdaniach:
                              > "żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem..."
                              > "BYŁYBY, gdyby..."


                              BYŁYBY usprawiedliwieniem dla osoby, a nie dla zachowania. Tłumaczę: zachowanie tak czy owak byłoby złe, ale przy takim wyjaśnieniu INTENCJI można by uznac, że osoba ta z ich powodu tak się zachowała. Coś w rodzaju okoliczności łagodzącej, która nie znosi wszak
                              > >
                              >
                              > Ja znów dziwię się Tobie, że nie pojmujesz, że mowa o czymś innym, mianowicie:
                              > "sv przyklaskuje pewnego rodzaju obojętności,"
                              > i stopień zazyłości nie ma tu znaczenia.


                              ma znaczenie kluczowe

                              > A to o czym piszesz tu powyżej to na samym początku wątku jasno napisałem:
                              > "nie powinno się oceniać".


                              wybacz, ale w związku z tym co napisałeś, to to forum nie ma racji bytu smile Skoro nie powinno się oceniać niczyjego zachowania, to nie powinno być żadnych zasad dot. zachowania oraz dyskusji o nich.

                              Zdaje się, że nie rozdzielasz dwóch rzeczy:
                              - oceny zachowania
                              - oceny osoby, czy też jej intencji.




                              >
                              • urko70 Re: OK po kolei Urko 11.12.13, 13:12
                                kora3 napisała:

                                > > To po co mi tam z jakimś wróżeniem zaczęłaś? - oczywiście tak nawiasem smile
                                >

                                >
                                > ja???

                                Tak Ty, to Twoje: "Powrórze "

                                > > Mają znaczenie w ocenia tej osoby, jeśli ktoś miał dobre intencje to n
                                > ie mógł się wywyższać.

                                >
                                > ale ja nie oceniłam osoby, tylko jej ZACHOWANIE, które było niekulturalne, bez
                                > względu na intencje.

                                Nie ważne kto, ważne, że tej osobie przypisano chęć wywyższania się bez znajomości jej intencji.


                                > >
                                > > Ja nie zrozumiałem?! A czyje to słowa i to napisane w kolejnych zdaniach:
                                > > "żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem..."
                                > > "BYŁYBY, gdyby..."

                                >
                                > BYŁYBY usprawiedliwieniem dla osoby, a nie dla zachowania.

                                Napisałaś ogólnie: "żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem. "
                                A potem na zmianę: nie są - byłyby - nie są - byłyby


                                > >
                                > > Ja znów dziwię się Tobie, że nie pojmujesz, że mowa o czymś innym, mianow
                                > icie:
                                > > "sv przyklaskuje pewnego rodzaju obojętności,"
                                > > i stopień zazyłości nie ma tu znaczenia.

                                >
                                > ma znaczenie kluczowe

                                Zgodne z sv jest niezwracanie publicznie pewnych uwag innej osobie - zawsze, obojętnie czy to siostra czy nieznana osoba i temu przyklaskuje sv. Czyli zachowujesz się obojętnie to jesteś zgodna z sv.


                                > > A to o czym piszesz tu powyżej to na samym początku wątku jasno napisa
                                > łem:
                                > > "nie powinno się oceniać".

                                >
                                > wybacz, ale w związku z tym co napisałeś, to to forum nie ma racji bytu smile Skor
                                > o nie powinno się oceniać niczyjego zachowania, to nie powinno być żadnych zasa
                                > d dot. zachowania oraz dyskusji o nich.

                                Wybaczam i tłumaczę, powyżej zacytowana moja wypowiedź była w bezpośrednim odniesieniu do Twojego przykładu publicznego oceniania / zwracania uwagi.


                                > Zdaje się, że nie rozdzielasz dwóch rzeczy:
                                > - oceny zachowania
                                > - oceny osoby, czy też jej intencji.

                                Masz rację zdaje Ci się.
                                Choć w pewnych sytuacjach oceny są wspólne.
                                • kora3 Re: OK po kolei Urko 14.12.13, 12:24
                                  urko70 napisał:
                                  >
                                  > Nie ważne kto, ważne, że tej osobie przypisano chęć wywyższania się bez znajomo
                                  > ści jej intencji.


                                  Być może przypisano z powodu tego, ze ta osoba zachowała się niekulturalnie i jednocześnie nie zrobiła niczego, by uzewnętrzyć swe ewentualnie dobre intencjesmile
                                  >
                                  > Napisałaś ogólnie: "żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem. "
                                  > A potem na zmianę: nie są - byłyby - nie są - byłyby


                                  Bo żadne intencje, nawet najlepsze nie sprawiłyby, ze zachowanie tej osoby byłoby ok, natomiast samą osobę dobre intencje mogłyby usprawiedliwić. Co jest niezrozumiałe?

                                  >
                                  > Zgodne z sv jest niezwracanie publicznie pewnych uwag innej osobie - zawsze, ob
                                  > ojętnie czy to siostra czy nieznana osoba i temu przyklaskuje sv. Czyli zachowu
                                  > jesz się obojętnie to jesteś zgodna z sv.


                                  moment, momentsmile Dlaczego brak obojetnosci musi przejawiać się w PUBLICZNYM strofowaniu? Jeśli jesteś z kims blisko nie ma zwykle problemu w poproszeniu tej osoby na stronę i uczynieniu uwagi, nieprawdaż?
                                  >
                                  > Wybaczam i tłumaczę, powyżej zacytowana moja wypowiedź była w bezpośrednim odni
                                  > esieniu do Twojego przykładu publicznego oceniania / zwracania uwagi.


                                  W zadnym wypadku nie należy publicznie zwracać uwagi, nawet wówczas, gdy z kimś jesteśmy blisko i nawet wówczas, gdy ktoś w 4 oczy wprowadził nas w swój problem. To jest zelazna zasada. Wyjątkiem od niej może być sytuacja, gdy czyjes zachowanie sprawia nam dyskomfort i osoba ta POMIMO zwrócenia jej na to uwagi na osobności zachowania nie zmienia. Tyle

                                  >
                                  > Masz rację zdaje Ci się.
                                  > Choć w pewnych sytuacjach oceny są wspólne.


                                  Nie, raczej nie "zdaje się" a tak jest.

                                  Cały czas wałkujesz te intencje, a one co do oceny zachowania nie mają nic do rzeczy!
                                  Mogą natomiast mieć coś do rzeczy w sklasyfikowaniu danej osoby jako niekulturalnej, czy agresywnej - tak w ogóle.
                                  • urko70 Re: OK po kolei Urko 16.12.13, 10:45
                                    kora3 napisała:

                                    > > Nie ważne kto, ważne, że tej osobie przypisano chęć wywyższania się bez z
                                    > > najomości jej intencji.[/i]
                                    >
                                    > Być może przypisano z powodu tego, ze ta osoba zachowała się niekulturalnie i j
                                    > ednocześnie nie zrobiła niczego, by uzewnętrzyć swe ewentualnie dobre intencje:
                                    > )

                                    Nie ważny powód, ważne że tak zrobiono nie znjaąc tych intencji.


                                    > > Napisałaś ogólnie: "żadne intencje nie sa tu usprawiedliwieniem. "
                                    > > A potem na zmianę: nie są - byłyby - nie są - byłyby

                                    >
                                    > Bo żadne intencje, nawet najlepsze nie sprawiłyby, ze zachowanie tej osoby było
                                    > by ok, natomiast samą osobę dobre intencje mogłyby usprawiedliwić. Co jest niez
                                    > rozumiałe?

                                    Albo "nie są" albo "byłyby".


                                    > >
                                    > > Zgodne z sv jest niezwracanie publicznie pewnych uwag innej osobie - zaws
                                    > ze, ob
                                    > > ojętnie czy to siostra czy nieznana osoba i temu przyklaskuje sv. Czyli z
                                    > achowu
                                    > > jesz się obojętnie to jesteś zgodna z sv.

                                    >
                                    > moment, momentsmile Dlaczego brak obojetnosci musi przejawiać się w PUBLICZNYM str
                                    > ofowaniu? Jeśli jesteś z kims blisko nie ma zwykle problemu w poproszeniu tej o
                                    > soby na stronę i uczynieniu uwagi, nieprawdaż?

                                    W tym miejscu nie piszemy o braku obojętności tylko o tym czemu przyklaskuje sv. A przyklaskuje obojętności.


                                    > Cały czas wałkujesz te intencje, a one co do oceny zachowania nie mają nic do
                                    > rzeczy!

                                    Owszem, ponieważ co do oceny publicznego zwracania uwagi odniosłem się na samym początku wątku więc tu nie ma o czym dyskutować.


                                    > Mogą natomiast mieć coś do rzeczy w sklasyfikowaniu danej osoby jako niekultura
                                    > lnej, czy agresywnej - tak w ogóle.

                                    O! I tu mamy ciekawy jasny przykład jak postrzegasz temat: dałaś tylko negatywne klasyfikacje.
                                    A ja dorzucam pozytywne intencje połączone ze zbytnią bezpośredniością.
                                    • kora3 Re: OK po kolei Urko 16.12.13, 15:58
                                      urko70 napisał:

                                      >
                                      > Nie ważny powód, ważne że tak zrobiono nie znjaąc tych intencji.


                                      Ty również nie masz merytorycznych podstaw, by pani Koroniewskiej zarzucać cheć narzucania swego stylu innym, a zrobiłeś to smile

                                      >
                                      > Albo "nie są" albo "byłyby".

                                      Wyjaśniłam Ci już - intencje, także dobre, nie sprawiają, że zachowanie jest ok, ale PO LUDZKU moznaby uznać, ze się rozumie dlaczego ta osoba tak się zachowała, a nie inaczej
                                      >
                                      >
                                      > W tym miejscu nie piszemy o braku obojętności tylko o tym czemu przyklaskuje sv
                                      > . A przyklaskuje obojętności.


                                      WCALE niesmile Pisałam to już x razy. SV DOPUSZCZA zwrócenie uwagi w wielu przypadkach. Np. wówczas, gdy czyjes zachowanie sprawia otoczeniu dyskomfort, ale także wówczas, gdy mając wspomniane dobre intencje zwraca się uwagę osobie, z którą jest się na tyle blisko, ze wypada.
                                      Zasady mówią jednak, że PUBLICZNE uwagi sa dopuszczalne tylko wówczas, gdy ktoś na zwrócenie uwagi w 4 oczy nie reaguje, a sprawa dotyczy dyskomfortu otoczenia.

                                      I nie wierzę, ze nie pojmujesz dalej w czym rzecz. Ale wyobraźmy sobie taką sytuację: obcy człowiek, którego znasz na "dzień dobry" wysławiając się cały czas popełnia razący błąd językowy (załóżmy mówi "weznę" np.). wiesz, że towarzystwo w którym jesteście obaj zwraca uwagę na poprawne wyrażanie się, wiec masz świadomośc, że takie wysławianie się gościa nie nabija mu plusów. Co robisz?
                                      a) nic
                                      b) przy najbliższej nadarzającej się okazji starasz się znaleźć sam na sam z gościem i mówisz mu raktownie, ze popełnia błąd
                                      c) wstajesz i oznajmiasz mu to przy wszystkich
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > O! I tu mamy ciekawy jasny przykład jak postrzegasz temat: dałaś tylko negatywn
                                      > e klasyfikacje.


                                      Podałam takie, bo samo takie zachowanie jest niekulturalne i łatwo z niego wnioskować, że "nosiciel" zachowania jest tak w ogóle niekulturalny np.

                                      > A ja dorzucam pozytywne intencje połączone ze zbytnią bezpośredniością.

                                      ale zbytnia bezposredniośc nikogo nie tłumaczy, niech sobie ktoś będzie bezpośredni ale po cichu smile
                                      • urko70 Re: OK po kolei Urko 17.12.13, 12:22
                                        kora3 napisała:

                                        > urko70 napisał:
                                        "Wyjaśnię mimo iż pisałem o tym kilka razy, od razu jak zobaczę Twoją odpowiedź na pytanie, na które nie udzielasz odpowiedzi, mianowicie:
                                        "Więc dlaczego pisałaś nieprawdę jakobym tak właśnie pisał? " "


                                        Ależ trudno przyznać się do błędu, ależ trudno....


                                        > > Nie ważny powód, ważne że tak zrobiono nie znjaąc tych intencji.
                                        >
                                        > Ty również nie masz merytorycznych podstaw, by pani Koroniewskiej zarzucać cheć
                                        > narzucania swego stylu innym, a zrobiłeś to smile

                                        Zwracając się w dany nieuprawniony sposób narzucił swój styl.
                                        W przypadku osoby komentującej o intencjach nic nie wiemy.


                                        > > Albo "nie są" albo "byłyby".
                                        >
                                        > Wyjaśniłam Ci już - intencje, także dobre, nie sprawiają, że zachowanie jest ok
                                        > , ale PO LUDZKU moznaby uznać, ze się rozumie dlaczego ta osoba tak się zachowa
                                        > ła, a nie inaczej

                                        Nie spieramy się o to czy są zgodne z sv czy nie, tylko czemu raz piszesz "nie są" a potem piszesz "byłyby".


                                        > > W tym miejscu nie piszemy o braku obojętności tylko o tym czemu przykl
                                        > askuje sv
                                        > > . A przyklaskuje obojętności.

                                        >
                                        > WCALE niesmile Pisałam to już x razy. SV DOPUSZCZA zwrócenie uwagi w wielu przypad
                                        > kach.

                                        To, że dopuszcza w różnych przypadkach nie zmienia faktu, że główną zasadą jest obojętność w znaczeniu "nie ingerowania, nie komentowania" etc.
                                        Takie dopuszczanie to wyjątki.


                                        > I nie wierzę, ze nie pojmujesz dalej w czym rzecz. Ale wyobraźmy sobie taką syt
                                        > uację: obcy człowiek, którego znasz na "dzień dobry" wysławiając się cały czas
                                        > popełnia razący błąd językowy (załóżmy mówi "weznę" np.). wiesz, że towarzystwo
                                        > w którym jesteście obaj zwraca uwagę na poprawne wyrażanie się, wiec masz świa
                                        > domośc, że takie wysławianie się gościa nie nabija mu plusów. Co robisz?
                                        > a) nic
                                        > b) przy najbliższej nadarzającej się okazji starasz się znaleźć sam na sam z go
                                        > ściem i mówisz mu raktownie, ze popełnia błąd
                                        > c) wstajesz i oznajmiasz mu to przy wszystkich

                                        Nadal nie dociera do Ciebie to, ze skomentowanie oceniłem na samym początku.
                                        • kora3 Ło matko Urko 17.12.13, 12:30
                                          WIEM, ze komentowanie oceniłeś na samym początku, jako złe z punktu widzenia SV.
                                          Tak samo ja na samym początku oceniłam "tykanie" Cejrowskiego przez Koroniewską.

                                          Z kolei JA uważam, ze z tego punktu wszelkie dobre intencje, nie zmieniają faktu, że oba zachowania były złe.
                                          Jednakowoż zupełnie PO LUDZKU więcej mam zrozumienia dla czyjegoś nietaktu/gafy, gdy bedac w towarzystwie osób z którymi wszystkimi poza jedna jest się na Ty, w ferworze rozmowy zwróci się ktoś per Ty do osoby z która po imieniu nie jest, niż dla kogos komentującego bez kontekstu i to publicznie. Ergo - nie dopatrywałabym się w takim jednorazowym nietakcie (jak owo zwrócenie się per Ty) złych intencji, natomiast w takim komentowaniu - dobrych.
                                          • urko70 Re: Ło matko Urko 17.12.13, 14:03
                                            kora3 napisała:

                                            > WIEM, ze komentowanie oceniłeś na samym początku, jako złe z punktu widzenia SV

                                            WIĘC PO JAKI WUJ PISZESZ O TYM PO RAZ "SETNY"?


                                            > Jednakowoż zupełnie PO LUDZKU więcej mam zrozumienia dla czyjegoś nietaktu/gafy
                                            > , gdy bedac w towarzystwie osób z którymi wszystkimi poza jedna jest się na Ty,
                                            > w ferworze rozmowy zwróci się ktoś per Ty do osoby z która po imieniu nie jest
                                            > , niż dla kogos komentującego bez kontekstu i to publicznie. Ergo - nie dopatry
                                            > wałabym się w takim jednorazowym nietakcie (jak owo zwrócenie się per Ty) złych
                                            > intencji, natomiast w takim komentowaniu - dobrych.

                                            W programie, o którym mówimy, JK spotyka się z obcymi ludźmi, w odcinku
                                            który oglądałem rozmawiała z ok 10-15lat starszymi sobie ludźmi. Kiedy ona
                                            zdążyła przejść z nimi "na Ty"?
                                            Sorry, albo ma taki ma styl bycia albo taki styl próbują narzucić autorzy programu.

                                            Z takiego stylu NIC nie wynika, nic poza spoufaleniem się.
                                            Ze zwrócenia uwagi i owszem jest niesmak ale jest też info: to złe.
                                            • kora3 Urko drogi 17.12.13, 14:20
                                              Najpewniej zwracanie się per Ty jest konwencją programu - jak wielu innych.
                                              Jeśli jest konwencją programu, to zaproszony gośc - obojętnie, czy znana osoba, czy "z ulicy" powinien zostać z nią zapoznany i jeśli mu nie odpowiada - zrezygnować.

                                              Ja np. nie lubię, jeśli ktoś zwraca się do mnie "po zawodowemu", sztuczne też jest dla mnie takie zwracanie się przeze mnie do osoby, z którą jestem na Ty. ALE biorąc udział w jakiejś audycji, w której występuję zawodowo liczę się z tym, ze ludzie będą zwracać się do mnie "pani redaktor" i przyjmuje to na klatęsmile Tak samo mam na uwadze, ze ja do nich będę mówić "panie przewodniczący", "panie redaktorze", "pani radna" ...Uczestnictwo w takich programach na ogół nie jest obowiązkowe, wiec jeśli konwencja mi nie odpowiada - mogę nie uczestniczyć.
                                              Inaczej rzecz się przedstawia np. na konferencji prasowej. tu wiadomo, ze wymogiem jest zwracanie się jak wyżej, raczej być musiszsmile
                                              Ciekawe jaki byłby odbiór mojego zachowania, gdybym wypaliła na takiej konfie w drugą strone np. do posła "Ależ dlaczego mnie tytułujesz panią redaktor, przecież o ile mnie pamięć nie myli przeszliśmy na Ty 10 lat temu i nikt tego nie odwołał". Na pewno nienajlepsza i słusznie smile Rzecz własnie w tym, ze TAKA jest konwencja konferencji, czy auducji, ze ludzie bedacy z sobą na Ty niejako "udają", ze nie są. Pytanie dlaczego konwencja ma działać w jedna strone tylko, czyli udawania, ze się nie jest, a udawanie, ze się jest w myśli konwencji programu ma być złe?smile

                                              Jest jeszcze jedna sprawa, na marginesie - mianowicie taka, że zdarza się, iż jakaś osoba jest nie obyta (niekoniecznie w ogóle, ale z pewnymi sytuacjami), albo nieuwazna. Przykłady tego można mnożyć w sadzie. Nieobyte z byciem świadkiem, czy strona osoby często popełniają błąd zwracając się do sądu "proszę pana/pani", albo odpowiadając zadającemu pytanie adwokat/pełnomocnik strony/ prokurator zamiast zwracać się do sądu. Sad w takiej sytuacji nie karze z pukntu, tylko mając na uwadze nieobucie kogoś z salą sądową zwraca uwagę. Piszę o tym po to, zebys zrozumiał to o czym pisałam wyżej o konwencji. Swiadek czy strona nieobuci z sadami zwyczajnie w sytuacji stresowej nie potrafią skupić się jednocześnie na poprawnym zwracaniu się i zeznaniach, czy wyjaśnieniach. Nawet sąd to rozumie i nie nakłada za to zaraza kary (a może) tylko grzecznie prosi o zachowanie konwencji właściwej sali sądowej.
                                              • urko70 Szanowna koro 17.12.13, 15:26
                                                kora3 napisała:

                                                I tym oto sposobem piszemy na dwa różne tematy, Ty o "drogim urku", a o "szanownej korze".
                                                A czemu (?) a temu, że temat został potraktowany jako część wypowiedzi.
                                                A w netykiecie wyraźnie stoi: pisać na temat - a jaki tu temat skoro co rusz zmieniasz temat?


                                                > Najpewniej zwracanie się per Ty jest konwencją programu - jak wielu innych.
                                                > Jeśli jest konwencją programu, to zaproszony gośc - obojętnie, czy znana osoba,
                                                > czy "z ulicy" powinien zostać z nią zapoznany i jeśli mu nie odpowiada - zrezy
                                                > gnować.

                                                Znając charakterek WC uważasz, że gdyby został zapoznany to zgodziłby się i odpuściłby swoje zasady bo taka jest konwencja programu?


                                                > Pytanie dlaczego konwencja ma działać w jedna strone tylko, czyl
                                                > i udawania, ze się nie jest, a udawanie, ze się jest w myśli konwencji programu
                                                > ma być złe?smile

                                                Fundamentem jest powiadomienie gościa o konwencji programu i uzyskanie potwierdzenia/zgody, ze godzi się na to.
                                                Program który prowadzi JK to nowy program i nikt nie musi "domyślnie" znać jego konwencji.


                                                > Jest jeszcze jedna sprawa, na marginesie - mianowicie taka, że zdarza się, iż j
                                                > akaś osoba jest nie obyta (niekoniecznie w ogóle, ale z pewnymi sytuacjami), al
                                                > bo nieuwazna. Przykłady tego można mnożyć w sadzie.

                                                Lub zwykłym przydomowym ogródku. smile


                                                >Sad w takiej sytuacji nie karze z pukntu, tylko
                                                > mając na uwadze nieobucie kogoś z salą sądową zwraca uwagę.

                                                I podobnie WC nie ukarał JK, a tylko zwrócił jej uwagę zmiękczając ją formą pytania.


                                                > Piszę o tym po to,
                                                > zebys zrozumiał to o czym pisałam wyżej o konwencji. Swiadek czy strona nieobuc
                                                > i z sadami zwyczajnie w sytuacji stresowej nie potrafią skupić się jednocześnie
                                                > na poprawnym zwracaniu się i zeznaniach, czy wyjaśnieniach. Nawet sąd to rozum
                                                > ie i nie nakłada za to zaraza kary (a może) tylko grzecznie prosi o zachowanie
                                                > konwencji właściwej sali sądowej.

                                                Jeśli "nieobucie" to o czym?
                                                "Nawet" sąd rozumie... no no no... nawet sąd.
                                                Ale skoro rozumie to czemu od razu zaraza....
                                                • kora3 Re: Szanowna koro 18.12.13, 04:11
                                                  urko70 napisał:
                                                  >
                                                  > Znając charakterek WC uważasz, że gdyby został zapoznany to zgodziłby się i odp
                                                  > uściłby swoje zasady bo taka jest konwencja programu?


                                                  Nie wiem, nie znam człowieka. Jak napisałam na wstępie - uważam, ze pokazanie tej scenki było wyreżyserowane! łatwo było ja wyciąć, wiec wg mnie została pokazana w celu pokazania wizerunku WC i jego zachowania. Bo po co innego?

                                                  >
                                                  > Fundamentem jest powiadomienie gościa o konwencji programu i uzyskanie potwierd
                                                  > zenia/zgody, ze godzi się na to.


                                                  Zgadzam się poniekąd, ale zwaz na to, że nas np. nikt nie zawiadamia o konwencji programy, czy konferencji. Po prostu wszyscy wiedza, ze tak jest smile Radnych przed sesją TEŻ nikt nie zawiadamia, ze mają mówić "panie przewodniczący, wysoka rado, panowie prezydenci", a nie "Janek, ziomale, Franku, Józku i Krzysiu" nawet jeśli ze wspomnianymi są na ty. To jest po prostu oczywiste. Pytanie ponownie to samo: dlaczego ta oczywistość jest akceptowalna, a odwrotna - nie?

                                                  > Program który prowadzi JK to nowy program i nikt nie musi "domyślnie" znać jego
                                                  > konwencji.


                                                  Nie musi, stąd uważam, ze należy uświadomić gościa o niej.
                                                  >
                                                  >
                                                  > I podobnie WC nie ukarał JK, a tylko zwrócił jej uwagę zmiękczając ją formą pyt
                                                  > ania.


                                                  Moim zdaniem się wygłupił nie mniej wcale niż JKsmile
                                                  >
                                                  > Jeśli "nieobucie" to o czym?
                                                  > "Nawet" sąd rozumie... no no no... nawet sąd.
                                                  > Ale skoro rozumie to czemu od razu zaraza....


                                                  Nie skomentujęsmile Widac tak maszsmile
                                                  >
                                                  >
                                                  • urko70 Re: Szanowna koro 23.12.13, 11:59
                                                    kora3 napisała:

                                                    > >
                                                    > > Znając charakterek WC uważasz, że gdyby został zapoznany to zgodziłby się
                                                    > i odp
                                                    > > uściłby swoje zasady bo taka jest konwencja programu?

                                                    >
                                                    > Nie wiem, nie znam człowieka. Jak napisałam na wstępie - uważam, ze pokazanie t
                                                    > ej scenki było wyreżyserowane! łatwo było ja wyciąć, wiec wg mnie została pokaz
                                                    > ana w celu pokazania wizerunku WC i jego zachowania. Bo po co innego?

                                                    Wizerunek WC jest powszechnie znany, jest uparty, wręcz upierdliwy. Więc jest mało prawdopodobne, że został zapoznany z konwencją programu i zgodził się na nią.


                                                    > >
                                                    > > Fundamentem jest powiadomienie gościa o konwencji programu i uzyskanie po
                                                    > twierd
                                                    > > zenia/zgody, ze godzi się na to.

                                                    >
                                                    > Zgadzam się poniekąd, ale zwaz na to, że nas np. nikt nie zawiadamia o konwencj
                                                    > i programy, czy konferencji.

                                                    Bo my nie uczestniczymy w takim programie.
                                                    Ty uczestniczysz w konferencjach więc znasz ich konwencję, pytanie jakie masz przesłanki do twierdzenia, że WC znał konwencję TEGO programu?


                                                    Po prostu wszyscy wiedza, ze tak jest smile Radnych p
                                                    > rzed sesją TEŻ nikt nie zawiadamia, ze mają mówić "panie przewodniczący, wysoka
                                                    > rado, panowie prezydenci", a nie "Janek, ziomale, Franku, Józku i Krzysiu" naw
                                                    > et jeśli ze wspomnianymi są na ty. To jest po prostu oczywiste. Pytanie ponowni
                                                    > e to samo: dlaczego ta oczywistość jest akceptowalna, a odwrotna - nie?

                                                    Dlatego, że ta usztywniona konwencja jest zgodna z istniejącą normą mówienia per Pan/Pani. Mówienie po imieniu to nie jest norma, to nowiutki na naszym terenie zwyczaj.


                                                    > > Program który prowadzi JK to nowy program i nikt nie musi "domyślnie"
                                                    > > znać jego konwencji.

                                                    >
                                                    > Nie musi, stąd uważam, ze należy uświadomić gościa o niej.

                                                    I to jest różnica w stosunku do konferencji czy posiedzeń Rady Gminy.
                                                    Nie wiesz czy był uświadomiony i zgodził się na nią.

                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > I podobnie WC nie ukarał JK, a tylko zwrócił jej uwagę zmiękczając ją for
                                                    > mą pyt
                                                    > > ania.

                                                    >
                                                    > Moim zdaniem się wygłupił nie mniej wcale niż JKsmile

                                                    Przestaje mnie dziwić Twoje zdanie. smile


                                                    > > Jeśli "nieobucie" to o czym?
                                                    > > "Nawet" sąd rozumie... no no no... nawet sąd.
                                                    > > Ale skoro rozumie to czemu od razu zaraza....

                                                    >
                                                    > Nie skomentujęsmile Widac tak maszsmile

                                                    Nie koro, to Ty walisz babole jeden po drugim.
                                                    Jedynym komentarzem mogło by być przyznanie się do błędów, literówek,
    • kol.3 Re: "za duzo palisz" 04.12.13, 18:14
      Abstrahując od zwracania uwagi, warto zauważyć że nigdy nie jest tak, że palenie tytoniu dotyczy tylko palącego. Palący zatruwa powietrze, choć jemu się wydaje że nie, bo stoi daleko od innych, śmieci, przeważnie rozrzucając popiół i pety, gdzie popadnie (niestety tak!), poza tym szkodzi własnemu zdrowiu, narażając swoją rodzinę na traumę związaną z towarzyszeniem mu w ciężkiej chorobie, nie mówiąc o kosztach. Zubaża budżet domowy, wydając na papierosy koszmarne pieniądze.
      Palenie uważam za przejaw złego wychowania. Na ostatnim szkoleniu zawodowym mój znajomy zadał szkoleniowcowi (dyrektor PD z MSZ) pytanie, co SV przewiduje w sprawie palenia na spotkaniach dyplomatycznych. Usłyszał: " Nie pali się."
      Cywilizowany świat od dawna idzie w kierunku niepalenia i nietolerowani palenia.
      • kora3 Miła Kol. 05.12.13, 09:05
        Pierwsze słyszę, że wg zasad SV można "abstrahować od zwracania uwagi"smile Nie można. My tu nie dyskutujemy o tym, czy palenie jest dobre, czy złe, a o tym, że ktoś pozwala sobie na uwagi w temacie, który go nie dotyczy wcale!
        Dotyczyłby, gdyby osoba ta paliła przy stole (np. w domu), w tym samym pomieszczeniu, ba - nawet siedziała blisko wygłaszającego uwagi.
        Pomijając już fakt, że rzecz działa się nie na szkoleniu smile i nie z MSZsmile, ale na imprezie towarzyskiej, to palacz zachowywał się całkowicie grzecznie i zgodnie z prawem - na papierosa wychodził i nikogo sobą nie absorbował. Palenie póki co smile jest legalne i osobie komentującej zachowanie palacza nic do jego nałogu.

        A apropos cywilizowanego swiatasmile - nie wiem czy wiesz, ale od dawna idzie onb w kierunku zdrowego odżywiania i szczupłej sylwetki. Jednakowoż bywa, że ktosik odstaje od tego i jest gruby. Bywa, ze taka gruba osoba na przyjęciu opycha się i inni to widzą. dopuszczasz kulturalne zwrócenie uwagi spaslakowi, że za dużo je i naraza się na choroby oraz przezera co zarobi zamiast przeznaczyć na pożyteczne sprawy? Pewnie nie smile
        Cały czas właśnie o to chodzi, nie o palenie (czy inny nawyk naszym zdaniem zbędny, czy szkodliwy), a o kulturę. Moim zdaniem takie komenty sa niedopuszczalne, wszystko jedno czego dotyczą.
        PS. Nie jestem palaczem, wiec daruj sobie ewentualne analizy mojej postawy w tym kontekściesmile
        • urko70 Re: Miła Kol. 05.12.13, 11:00
          kora3 napisała:

          > ktoś pozwala sobie na uwagi w temacie, który go nie dotyczy wcale!

          Dotyczy.

          > na imprezie towarzyskiej, to palacz zachowywał się całkowicie grzecznie i zgodn
          > ie z prawem - na papierosa wychodził i nikogo sobą nie absorbował. Palenie póki
          > co smile jest legalne i osobie komentującej zachowanie palacza nic do jego nałogu

          Picie alkoholu przez >18latka również jest legalne i zgodnie z naszym sv powinniśmy milcząco patrzeć lub odwrócić głowę od tego dorosłego nastolatka, który kolejna flaszkę opróżnia. Wyłączamy również wyobraźnię i nie myślimy z jaką fantazją zaraz może wyjść na ulicę i nadal się zabawiać. To nie nasza sprawa, nie siedzimy obok niego.
          • kora3 Re: Miła Kol. 05.12.13, 11:14
            urko70 napisał:

            > kora3 napisała:
            >
            > Dotyczy.

            Nie, nie dotyczy. Oczywiście, możemy mówic tu o skutkach społecznych, ale o tych można mówic niemal w aspekcie każdej dziedziny życia każdego z nas Urko!
            No bo tak: jeśli ktoś nie ma wcale dzieci, to niesie z sobą jakies skutki społeczne, jeśli ma - też, jeśli bierze kredyt - też, jeśli jest wege - też, jeśli mięsożerny też, jeśli ktoś się kształci - też, jeśli się nie kształci - też. Do tego dochodzą jeszcze przekonania ludzi- katolik będzie uważał zycie bez sakramentu za be, niekatolik - nie itd.
            W tej sytuacji wg Ciebie powinniśmy zajmować się każdym aspektem zycia każdego?

            >
            > Picie alkoholu przez >18latka również jest legalne i zgodnie z naszym sv po
            > winniśmy milcząco patrzeć lub odwrócić głowę od tego dorosłego nastolatka, któr
            > y kolejna flaszkę opróżnia. Wyłączamy również wyobraźnię i nie myślimy z jaką f
            > antazją zaraz może wyjść na ulicę i nadal się zabawiać. To nie nasza sprawa, ni
            > e siedzimy obok niego.


            Dokładnie tak. Ja bym zareagowała, gdybym widziała ze osoba taka chce prowadzić samochód w tym stanie, pomogłabym wezwać taksi widząc, ze ktoś sobie nie radzi, ale pouczać w temacie picia dorosłej, obcej osoby bym nie pouczała.

            >
            • urko70 Re: Miła Kol. 05.12.13, 11:43
              kora3 napisała:

              > > Dotyczy.
              >
              > Nie, nie dotyczy. Oczywiście, możemy mówic tu o skutkach społecznych, ale o tyc
              > h można mówic niemal w aspekcie każdej dziedziny życia każdego z nas Urko!

              Więc jeśli możemy mówić to dotyczy.
              Sugerujesz, że intensywne palenie papierosów jest porównywalne z:
              jazdą rowerem
              jazdą samochodem
              pływaniem
              bieganiem
              jednym czy dwoma piwkami co drugi dzień
              etc?


              > No bo tak: jeśli ktoś nie ma wcale dzieci, to niesie z sobą jakies skutki społe
              > czne, jeśli ma - też, jeśli bierze kredyt - też, jeśli jest wege - też, jeśli m
              > ięsożerny też, jeśli ktoś się kształci - też, jeśli się nie kształci - też. Do
              > tego dochodzą jeszcze przekonania ludzi- katolik będzie uważał zycie bez sakram
              > entu za be, niekatolik - nie itd.
              > W tej sytuacji wg Ciebie powinniśmy zajmować się każdym aspektem zycia każdego?

              Czy to że nie można reagować na wszystko wpływa na niereagowanie na przykładowo pijaństwo?


              > > Picie alkoholu przez >18latka również jest legalne i zgodnie z nas
              > zym sv po
              > > winniśmy milcząco patrzeć lub odwrócić głowę od tego dorosłego nastolatka
              > , któr
              > > y kolejna flaszkę opróżnia. Wyłączamy również wyobraźnię i nie myślimy z
              > jaką f
              > > antazją zaraz może wyjść na ulicę i nadal się zabawiać. To nie nasza spra
              > wa, ni
              > > e siedzimy obok niego.

              >
              > Dokładnie tak. Ja bym zareagowała, gdybym widziała ze osoba taka chce prowadzić
              > samochód w tym stanie, pomogłabym wezwać taksi widząc, ze ktoś sobie nie radzi
              > , ale pouczać w temacie picia dorosłej, obcej osoby bym nie pouczała

              To teraz ja przywołam również stare i bardzo mądre: po owocach ich poznacie czyli oceniajmy po skutkach. A skutkiem Twojego braku reakcji będzie:
              a. brak złego samopoczucia tego 18latka bo nikt mu nie zwróci uwagi
              b. szkody jakie powstaną wskutek jego/jej nadmiernego picia

              Nie mogłabyś reagować bo Ty nadal byłabyś w lokalu a ów schalny młodzieniec wychodzi z lokalu - nie wiesz czy on wsiądzie do auta, czy wpadnie pod inne auto, czy rozbije nos etc.

              Reasumując:
              zgodnie z sv społeczeństwo staje się obojętne.
              Ja wiem, ze to cienka granica ale taki mamy skutek: taka czy inna szkoda.
              • aqua48 Re: Miła Kol. 05.12.13, 11:53
                urko70 napisał:

                > skutkiem Twojego braku reakcji będzie:
                > a. brak złego samopoczucia tego 18latka bo nikt mu nie zwróci uwagi
                > b. szkody jakie powstaną wskutek jego/jej nadmiernego picia

                Tyle, że 18 latek ma prawo SAM decydować i podejmować ryzyko oraz ponosić konsekwencje swoich wyborów. Błędem jest zabieranie mu tego prawa, bo odbiera mu się w ten sposób również odpowiedzialność.

                > Reasumując:
                > zgodnie z sv społeczeństwo staje się obojętne.

                Nie, czym innym jest obojętność lub znieczulica, a czym innym nachalne wtrącanie się w czyjeś życie, udzielanie nie proszonych rad i przejmowanie odpowiedzialności za osoby dorosłe.
                • urko70 Re: Miła Kol. 05.12.13, 13:44
                  aqua48 napisała:

                  > > skutkiem Twojego braku reakcji będzie:
                  > > a. brak złego samopoczucia tego 18latka bo nikt mu nie zwróci uwagi
                  > > b. szkody jakie powstaną wskutek jego/jej nadmiernego picia
                  >
                  > Tyle, że 18 latek ma prawo SAM decydować i podejmować ryzyko oraz ponosić konse
                  > kwencje swoich wyborów. Błędem jest zabieranie mu tego prawa, bo odbiera mu się
                  > w ten sposób również odpowiedzialność.

                  Bardzo słusznie, ma prawo, w zasadzie miał, bo on już nie zyje bo spadł ze schodów, wpadł pod auto czy też sam prowadził po pijaku i wpadł na słup potrącając przy tym 29letnią kobietę z dwójką dzieci.

                  A potem padają pytania: czemu inni nie reagowali jak widzieli że gówniarz schlał się.
                  Wtedy nikt nie udziela odpowiedzi.


                  > > Reasumując:
                  > > zgodnie z sv społeczeństwo staje się obojętne.
                  >
                  > Nie, czym innym jest obojętność lub znieczulica, a czym innym nachalne wtrącani
                  > e się w czyjeś życie, udzielanie nie proszonych rad i przejmowanie odpowiedzial
                  > ności za osoby dorosłe.

                  Innym(?),
                  nie reagujesz jak obok Ciebie nastolatki chleją - to zgodne z sv, nie jesteś nachalna to co to jest jeśli nie obojętność (?) A! wiem, to szacunek dla podejmowanych przez te osoby decyzji?
                  • pavvka Re: Miła Kol. 05.12.13, 13:53
                    A dokładnie do jakiego wieku należy zwracać uwagę pijącym za dużo? I w ogóle dlaczego pełnoletnim nastolatkom tak, a całkiem dorosłym już nie? Przecież jest cała masa 40- i 60-latków, którzy po pijanemu powodują wypadki drogowe lub robią sobie krzywdę.
                    • urko70 Re: Miła Kol. 09.12.13, 12:57
                      pavvka napisał:

                      > A dokładnie do jakiego wieku należy zwracać uwagę pijącym za dużo?

                      A skąd założenie, że jest konkretna granica?

                      > I w ogóle dlaczego pełnoletnim nastolatkom tak, a całkiem dorosłym już nie?

                      A kto twierdzi, ze nie?

                      > Przecież jest cała masa 40- i 60-latków, którzy po pijanemu powodują
                      > wypadki drogowe lub robią sobie krzywdę.

                      No właśnie, masz odpowiedź na swoje poprzednie pytania.

                      Tak naprawdę chodzi o odpowiedź co ważniejsze sv czy bezpieczeństwo/zdrowie etc.
                  • aqua48 Re: Miła Kol. 05.12.13, 20:32
                    urko70 napisał:

                    > Bardzo słusznie, ma prawo, w zasadzie miał, bo on już nie zyje bo spadł ze scho
                    > dów, wpadł pod auto czy też sam prowadził po pijaku i wpadł na słup potrącając
                    > przy tym 29letnią kobietę z dwójką dzieci.
                    > A potem padają pytania: czemu inni nie reagowali jak widzieli że gówniarz schla
                    > ł się.

                    Nie widzę powodu dla którego miałabym reagować i mianowicie w JAKI SPOSÓB? Zareagować natomiast powinnam niewątpliwie jeśli bym zobaczyła kogoś kto próbuje prowadzić pod wpływem alkoholu. Wtedy zadzwoniłabym na policję, bo łamie prawo i stanowi zagrożenie dla innych.

                    > nie reagujesz jak obok Ciebie nastolatki chleją - to zgodne z sv, nie jesteś na
                    > chalna to co to jest jeśli nie obojętność (?) A! wiem, to szacunek dla podejmow
                    > anych przez te osoby decyzji?

                    Tak. Nie reaguję również jak widzę zataczającego się czterdziestolatka czy pięćdziesięciolatka. Nie podbiegam doń i nie tłumaczę mu zgubnych skutków jego postępowania. Ani nie opowiadam w jaki lepszy sposób mógłby spożytkować swoje pieniądze.
                    • kornel-1 Re: Miła Kol. 05.12.13, 23:35
                      aqua48 napisała:
                      > Tak. Nie reaguję również jak widzę zataczającego się czterdziestolatka czy pięć
                      > dziesięciolatka. Nie podbiegam doń i nie tłumaczę mu zgubnych skutków jego post
                      > ępowania. Ani nie opowiadam w jaki lepszy sposób mógłby spożytkować swoje pieni
                      > ądze.


                      Tak. Teoretycznie można przyjąć, że zataczający się czterdziestolatek czy pięćdziesięciolatek nie stanowi w Twoim odczuciu zagrożenia dla Ciebie. I że ten aspekt jest zupełnie nieistotny w przykładzie.

                      Teoretycznie.

                      k.
                      • aqua48 Re: Miła Kol. 06.12.13, 09:44
                        kornel-1 napisał:

                        > Tak. Teoretycznie można przyjąć, że zataczający się czterdziestolatek czy pięćd
                        > ziesięciolatek nie stanowi w Twoim odczuciu zagrożenia dla Ciebie. I że ten asp
                        > ekt jest zupełnie nieistotny w przykładzie.

                        Nie widzę najmniejszej różnicy jeśli chodzi o zagrożenie ze strony pijanego osiemnastolatka od czterdziestolatka. Kwestia nie w wieku tylko w masie i sile.
                        • kornel-1 Re: Miła Kol. 06.12.13, 15:52
                          Och, sądziłem, że argument o osobach nietrzeźwych by podniesiony jako wsparcie dla argumentów dotyczących palaczy smile)
                          Według mnie zwrócenie uwagi palaczowi wymaga mniejszej odwagi niż nietrzeźwemu. Tylko do tego się odniosłem, abstrahując od wieku nietrzeźwej osoby.

                          Kornel
                          • aqua48 Re: Miła Kol. 07.12.13, 11:31
                            kornel-1 napisał:

                            > Według mnie zwrócenie uwagi palaczowi wymaga mniejszej odwagi niż nietrzeźwemu.

                            Och to zależy tylko od tego co ta osoba pali...
                    • urko70 Re: Miła Kol. 09.12.13, 13:30
                      aqua48 napisała:

                      > > Bardzo słusznie, ma prawo, w zasadzie miał, bo on już nie zyje bo spadł z
                      > e scho
                      > > dów, wpadł pod auto czy też sam prowadził po pijaku i wpadł na słup potrą
                      > cając
                      > > przy tym 29letnią kobietę z dwójką dzieci.
                      > > A potem padają pytania: czemu inni nie reagowali jak widzieli że gówniarz
                      > schla
                      > > ł się.
                      >
                      > Nie widzę powodu dla którego miałabym reagować i mianowicie w JAKI SPOSÓB?

                      I to jest właśnie ta znieczulica.
                      Niereagowanie jest bardzo proste: udajesz, że nic nie widzisz.


                      > Zare
                      > agować natomiast powinnam niewątpliwie jeśli bym zobaczyła kogoś kto próbuje pr
                      > owadzić pod wpływem alkoholu. Wtedy zadzwoniłabym na policję, bo łamie prawo i
                      > stanowi zagrożenie dla innych.

                      Tyle tylko, że on jeśli będzie zaczynał prowadzić to na zewnątrz knajpy, a Ty nadal siedzisz w knajpie czyli nie widzisz.
                      Dzwonienie na policje jak najbardziej słuszne i tyle słuszne co niepomocne bo zanim oni przyjadą to on dawno odjedzie.


                      > > nie reagujesz jak obok Ciebie nastolatki chleją - to zgodne z sv, nie jes
                      > teś na
                      > > chalna to co to jest jeśli nie obojętność (?) A! wiem, to szacunek dla po
                      > dejmow
                      > > anych przez te osoby decyzji?
                      >
                      > Tak.

                      Miło że choć tu jesteśmy zgodni.


                      Nie reaguję również jak widzę zataczającego się czterdziestolatka czy pięć
                      > dziesięciolatka.

                      Jak ktoś już się zatacza to już za późno.
                      • aqua48 Re: Miła Kol. 09.12.13, 19:07
                        urko70 napisał:

                        > Niereagowanie jest bardzo proste: udajesz, że nic nie widzisz
                        > Tyle tylko, że on jeśli będzie zaczynał prowadzić to na zewnątrz knajpy, a Ty n
                        > adal siedzisz w knajpie czyli nie widzisz
                        > Jak ktoś już się zatacza to już za późno.

                        Kuriozalne są Twoje przekonania, że do knajpy chodzi się po to aby zbawiać świat i ratować pijaków przed nimi samymi.. Ale z całego serca życzę powodzenia w kontynuowaniu Twojej misji.
                        • urko70 Re: Miła Kol. 10.12.13, 11:44
                          aqua48 napisała:

                          > Kuriozalne są Twoje przekonania, że do knajpy chodzi się po to aby zbawiać świa
                          > t i ratować pijaków przed nimi samymi.. Ale z całego serca życzę powodzenia w k
                          > ontynuowaniu Twojej misji.

                          Kuriozalne to jest to, skąd Ci się wzięło to, że to jest moje przekonanie.
                          Ja tu od dawna piszę o tym, że są sytuacje w których ścisłe przestrzeganie sv może prowadzić do większych szkód.
                          • kora3 Urko, Ty chyba nie rozumiesz, ze 10.12.13, 12:38
                            urko70 napisał:
                            > Ja tu od dawna piszę o tym, że są sytuacje w których ścisłe przestrzeganie sv m
                            > oże prowadzić do większych szkód.

                            >
                            zasady SV nie sa sztywne jak drąg smile i w sporej części zależą od stopnia zażyłości, czy też relacji pomiędzy ludźmi, których dotyczą.

                            NIE JEST tak, ze nikom,u i w zadnej sytuacji nie wypada powiedzieć: "za dużo palisz", podobnie jak nie jest tak, że na czyjes picie na umór nigdy nie wypada zareagować.
                            • urko70 Re: Urko, Ty chyba nie rozumiesz, ze 10.12.13, 13:19
                              kora3 napisała:

                              > urko70 napisał:
                              > > Ja tu od dawna piszę o tym, że są sytuacje w których ścisłe przestrzeg
                              > anie sv może prowadzić do większych szkód.

                              > >
                              > zasady SV nie sa sztywne jak drąg smile i w sporej części zależą od stopnia zażyło
                              > ści, czy też relacji pomiędzy ludźmi, których dotyczą.

                              Jak to się ma do tego co ja napisałem?


                              > NIE JEST tak, ze nikom,u i w zadnej sytuacji nie wypada powiedzieć: "za dużo pa
                              > lisz", podobnie jak nie jest tak, że na czyjes picie na umór nigdy nie wypada z
                              > areagować.

                              O! smile
                              • kora3 Re: Urko, Ty chyba nie rozumiesz, ze 10.12.13, 14:01
                                urko70 napisał:
                                >
                                > Jak to się ma do tego co ja napisałem?


                                ma się tak, że znów - piszesz ogólnie o zasadach SV jak o tym 18-latku. smile TYMCZSEM kluczową sprawą dot. 18-latka miało być to, ze go znamysmile, a kluczowa sprawą dot. zasad SV jest relacja miedzy ludźmi!

                                >
                                > O! smile


                                no "o" smile ten watek jest o sytuacji, w której ktoś komentuje palenie mało sobie znanej osoby bez zadnego kontekstu, a nie o tym np. ze syn zauważa, iż ojcioec za dużo pali i z nim o tym rozmawia.
                                • urko70 Re: Urko, Ty chyba nie rozumiesz, ze 10.12.13, 14:46
                                  kora3 napisała:

                                  > urko70 napisał:
                                  > >
                                  > > Jak to się ma do tego co ja napisałem?

                                  >
                                  > ma się tak, że znów - piszesz ogólnie o zasadach SV jak o tym 18-latku. smile TYMC
                                  > ZSEM kluczową sprawą dot. 18-latka miało być to, ze go znamysmile, a kluczowa spr
                                  > awą dot. zasad SV jest relacja miedzy ludźmi!

                                  Skoro zacytowałaś moje słowa to do nich sie odnosiłaś, a odniesienia nie było.
              • kora3 Re: Miła Kol. 05.12.13, 11:59
                urko70 napisał:

                Tak Urko - jak wymienione dotyczyć Cię może pośtednio tak samo dokładnie, jak to o czym napisałeś! Mowa op pośrednim wpływie na życie reszty swiata, bo bezpośredni jest oczywistu - jeśli mieszkasz, jesteś zmuszony przebywać z takim palaczem, to inna sprawa. ?
                >
                > Czy to że nie można reagować na wszystko wpływa na niereagowanie na przykładowo
                > pijaństwo?


                Jak sobie wyobrazasz technicznie "reagowanie na pijaństwo" i dlaczego akurat na "pijaństwo", a na życie bez ślubu - nie?smile
                Pytanie jest hehe tendencyjne, ale usiłuje Ci pokazać, ze dla jednego urżniecie się na imprezie czyjes raz na ruski rok to będzie "pijaństwo", a dla drugiego będzie nim regularne picie paru lampek wina (to drugie prędzej doprowadzi do alkoholizmu, acz niekoniecznie wcale). Dla jednego problemem będzie to, ze ktoś pija od czasu do zcasu, a dla drugiego, ze zyje bez slubu. Dlaczego problem pierwszego jest wazniuejszy niż drugiego?smile

                >
                > To teraz ja przywołam również stare i bardzo mądre: po owocach ich poznacie czy
                > li oceniajmy po skutkach. A skutkiem Twojego braku reakcji będzie:
                > a. brak złego samopoczucia tego 18latka bo nikt mu nie zwróci uwagi
                > b. szkody jakie powstaną wskutek jego/jej nadmiernego picia


                Przede wszystkim to ja nie jestem w stanie przewidywać szkód, jakie powstaną wskutek jego piciasmile Może to być szkoda w postaci kaca u niego i tylesmile
                Nie można z góry zakładać, ze narobi on szkód smile - może zwyczajnie pojedzie do domu i pójdzie spać, nie?
                Po kolejne: moje zwrócenie mu uwagi p[omijam to, ze niegrzeczne, jest całkowicie bezskuteczne, nie mam nad nim władzy i nie mogę zabronić mu pic. Wiec tylko sobie pogadam dla mojego lepszego samopoczucia?smile_

                >
                > Nie mogłabyś reagować bo Ty nadal byłabyś w lokalu a ów schalny młodzieniec wyc
                > hodzi z lokalu - nie wiesz czy on wsiądzie do auta, czy wpadnie pod inne auto,
                > czy rozbije nos etc.


                No i ? Mam w lokalu pilnować każdego człowieka nieznajomego, bo nie wiem co zro9bi? Paranoja smile

                >
                > Reasumując:
                > zgodnie z sv społeczeństwo staje się obojętne.
                > Ja wiem, ze to cienka granica ale taki mamy skutek: taka czy inna szkoda.


                Nie STAJE się smile Te zasady SV obowiązują "OD ZAWSZE " - interesujesz się jak dotrze do domu Twój znajomy, z którym przyszedłeś i piłeś, a nie caly lokal, nie?
                >
                • urko70 Re: Miła Kol. 05.12.13, 13:29
                  kora3 napisała:

                  > Tak Urko - jak wymienione dotyczyć Cię może pośtednio tak samo dokładnie, jak t
                  > o o czym napisałeś! Mowa op pośrednim wpływie na życie reszty swiata, bo bezpoś
                  > redni jest oczywistu - jeśli mieszkasz, jesteś zmuszony przebywać z takim palac
                  > zem, to inna sprawa. ?

                  Miła koro, dałoby się tak bardziej zrozumiale? smile
                  Są różne stopnie pośredniości.

                  > > Czy to że nie można reagować na wszystko wpływa na niereagowanie na pr
                  > zykładowo pijaństwo?

                  >
                  > Jak sobie wyobrazasz technicznie "reagowanie na pijaństwo" i dlaczego akurat na
                  > "pijaństwo", a na życie bez ślubu - nie?smile

                  To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
                  Ty zdaje mi się stawiasz mniej więcej taką tezę:
                  "ponieważ każde nasze zachowanie wpływa na innych to ponieważ ciężko/nie mozna reagować na wszystko to nie powinno się reagować na żadne zachowanie."
                  A ja ponownie pytam co ma jedno z drugim.

                  Wszystko zależy od danej sytuacji/okoliczności:
                  począwszy od zwrócenia uwagi, przez zwrócenie uwagi publicznie, skończywszy na bardziej drastycznych zawołaniu policji i na izbę czy namówienie na zaprzestanie picia czy odwyk.
                  Powtórzę wszystko zależy od wielu wielu okoliczności.

                  Bo o pijaństwo było przywołane przy okazji palenia tytoniu.


                  > Pytanie jest hehe tendencyjne, ale usiłuje Ci pokazać, ze dla jednego urżniecie
                  > się na imprezie czyjes raz na ruski rok to będzie "pijaństwo", a dla drugiego
                  > będzie nim regularne picie paru lampek wina (to drugie prędzej doprowadzi do al
                  > koholizmu, acz niekoniecznie wcale). Dla jednego problemem będzie to, ze ktoś p
                  > ija od czasu do zcasu, a dla drugiego, ze zyje bez slubu. Dlaczego problem pier
                  > wszego jest wazniuejszy niż drugiego?smile

                  Kluczem są tutaj Twoje słowa "fakt, dużo pali".


                  > >
                  > > To teraz ja przywołam również stare i bardzo mądre: po owocach ich poznac
                  > ie czy
                  > > li oceniajmy po skutkach. A skutkiem Twojego braku reakcji będzie:
                  > > a. brak złego samopoczucia tego 18latka bo nikt mu nie zwróci uwagi
                  > > b. szkody jakie powstaną wskutek jego/jej nadmiernego picia

                  >
                  > Przede wszystkim to ja nie jestem w stanie przewidywać szkód, jakie powstaną ws
                  > kutek jego piciasmile Może to być szkoda w postaci kaca u niego i tylesmile
                  > Nie można z góry zakładać, ze narobi on szkód smile - może zwyczajnie pojedzie do
                  > domu i pójdzie spać, nie?
                  > Po kolejne: moje zwrócenie mu uwagi p[omijam to, ze niegrzeczne, jest całkowici
                  > e bezskuteczne, nie mam nad nim władzy i nie mogę zabronić mu pic. Wiec tylko s
                  > obie pogadam dla mojego lepszego samopoczucia?smile_

                  Dołóż sobie do jego widoku leżący obok niego kask i kluczyki od motoru. Wtedy również możesz powiedzieć "ale ja nie wiem czy on po wyjściu z knajpy wsiądzie na motor czy pójdzie piechotą).
                  Skutek (?)


                  > > Nie mogłabyś reagować bo Ty nadal byłabyś w lokalu a ów schalny młodzi
                  > eniec wyc
                  > > hodzi z lokalu - nie wiesz czy on wsiądzie do auta, czy wpadnie pod inne
                  > auto,
                  > > czy rozbije nos etc.

                  >
                  > No i ? Mam w lokalu pilnować każdego człowieka nieznajomego, bo nie wiem co zro
                  > 9bi? Paranoja smile

                  No i zachowałaś się w pełni zgodności z sv - nie zareagowałaś na 18latka chlejącego.

                  > >
                  > > Reasumując:
                  > > zgodnie z sv społeczeństwo staje się obojętne.
                  > > Ja wiem, ze to cienka granica ale taki mamy skutek: taka czy inna szkoda.
                  >

                  >
                  > Nie STAJE się smile Te zasady SV obowiązują "OD ZAWSZE " - interesujesz się jak do
                  > trze do domu Twój znajomy, z którym przyszedłeś i piłeś, a nie caly lokal, nie?

                  Staje się, kiedyś i owszem były trudniejsze czasy ale jak nawet 18latkowi pili w bramie piwo a zobaczyli dorosłego to się krygowali, to chowali żeby ich tylko na opieprzył.
                  Tak, najczęściej interesuję się kto jak wróci jesli jest ululany.
                  • kora3 Re: Miła Kol. 05.12.13, 14:38
                    urko70 napisałsuspicious
                    >
                    > Miła koro, dałoby się tak bardziej zrozumiale? smile
                    > Są różne stopnie pośredniości.


                    ale czego nie pojmujesz? Sprawa jest prosta: w opisanej sytuacji palacz nijak bezpośrednio nie wadził komentującemu - ergo: nie palił przy nim, nie siedział nawet przy nim, nie skarżył mu się na stan zdrowia ni finansów, obie osoby nie pozostają z sobą w relacji zależności finansowej (gdyby pozostawały komentator mógłby okazac niezadowolenie, że palacz wydaje wspólne pieniądze na fajki, a nie np. na dom, czy wspólne rozrywki). Zatem nie istnieje żaden bezpośredni wpływ palenia przez palacza na sytuację komentatora.
                    >

                    > Ty zdaje mi się stawiasz mniej więcej taką tezę:
                    > "ponieważ każde nasze zachowanie wpływa na innych to ponieważ ciężko/nie mozna
                    > reagować na wszystko to nie powinno się reagować na żadne zachowanie."



                    a nie nie nie smile powinno się reagować na zachowania sprzeczne z prawem np. powinno się także na takie, które są dla nas, albo kogos innego uciążliwe.

                    > A ja ponownie pytam co ma jedno z drugim.

                    No ma Urko to, że pewne sprawy należą do tzw. osobistych i nie powinno się mówiąc kolokwialnie wchodzić w nie z butami poprzez pytania, czy komentarze, o ile nikt nas o to nie prosi, ani stopień zazyłosci z kims do tego nie uprawnia. To jest po prostu nachalnośc i chamstwo i trudno to tłumaczyć jakąś "troską".

                    >
                    > Wszystko zależy od danej sytuacji/okoliczności:
                    > począwszy od zwrócenia uwagi, przez zwrócenie uwagi publicznie, skończywszy na
                    > bardziej drastycznych zawołaniu policji i na izbę czy namówienie na zaprzestani
                    > e picia czy odwyk.
                    > Powtórzę wszystko zależy od wielu wielu okoliczności.


                    ooooo no wreszciesmile chyba się zaczynamy rozumiećsmile
                    No właśnie w opisanym przypadku nijaka okolicznośc, która usprawiedliwiałaby komentarz w stosunku do palacza NIE ZAISTNIALA i w tym rzecz cała. Nic nie uprawniała komentującego do tych uwag, tym bardziej wygłoszonych publicznie.
                    >
                    > Kluczem są tutaj Twoje słowa "fakt, dużo pali".

                    Ale "kluczem" do czego? Nie uważasz, ze w przypadku dorosłej osoby, która pali za swoje i nikomu obiektywnie swym paleniem nie przeszkadza jest to jej osobista i całkowicie prywatna sprawa? To, że faktem jest iż pali sporo, nie zmienia innego faktu, tego mianowicie, ze to tej osoby sprawa.
                    Wygłoszenie wspomnianych komentarzy jest dokładnie takim samym buractwem, jak poinformowanie jakiejś kobiety np. "Ma pani krzywe nogi, nie powinna pani nosic mini". Co z tego, że krzywe nogi pani sa faktem? Nic ...To sa jej nogi i jej sprawa, czy chce je strojem pokazywać, czy nie. Nawet jeśli to nie jest w naszym odczuciu estetyczne, rozsądne i co tam jeszcze, jest legalne, obiektywnie nam nie szkodzi, wiec to nie nasz interes, prawda?

                    >
                    > Dołóż sobie do jego widoku leżący obok niego kask i kluczyki od motoru. Wtedy r
                    > ównież możesz powiedzieć "ale ja nie wiem czy on po wyjściu z knajpy wsiądzie n
                    > a motor czy pójdzie piechotą).


                    ale w tym przypadku mowa nie osobistej sprawie, a o możliwości stworzenia realnego zagrozenia dla innych i popełnienia przestępstwa. Zdecyduj się, czy mówimy o sprawach osobistych, czy o przestępstwach?smile
                    Poniekąd w tej sytuacji zwrócenie panu motocykliście uwagi wcale nie gwarantuje, ze nie pojedzie. Bardziej skuteczne byłoby powiadomienie policji, gdy widzimy, że siada po p[ijaku na ten motor.
                    >
                    > No i zachowałaś się w pełni zgodności z sv - nie zareagowałaś na 18latka chleją
                    > cego.


                    Wiesz co, zaczyna się jakiś Matrix. JA mam reagować na nieznajomego mi pijącego młodzieńca, który zachowuje się normalnie, mnie ani nikogo innego nie zaczepia? A dlaczego tylko na 18-latka mam uwagę zwracać? Na 19-latka już nie??smile a jeśli uchlewa się 40- latek? Daj spokój...Jeśli ktoś jest pijany, to obsługa lokalu nie powinna mu już podawac alkoholu, jeśli się zachowuje nie tak - też obsługa powinna zareagować, a nie jakaś obca kobieta, w tym przypadku jasmile

                    >
                    > Staje się, kiedyś i owszem były trudniejsze czasy ale jak nawet 18latkowi pili
                    > w bramie piwo a zobaczyli dorosłego to się krygowali, to chowali żeby ich tylko
                    > na opieprzył.


                    Przypominam, ze picie alkoholu w bramie niezależnie od wieku jest wykroczeniem smile Ale picie alkoholu jako takie NIE i o to chodzi!
                    ty [piszesz tak, jakby każdy z nas był zobowiązany w lokalu przygladac się innym, patrzeć ile wypija i zadbać o to, by pop pijaku nie prowadzili oraz bezpiecznie dotarli do domu.
                    Jasne, gdybym widziała, ze ktoś wsiada po pijaku na kólko - zareagowałabym, ale daruj - nie będę wychodzić za każdym napitym i sprawdzać, czy nie siada. Jeśli widziałabym osobe słaniającą się na nogach, samą - owszem zaproponowałabym, ze jej wezwę taksówke (o ile nie zrobilaby tego obsługa lokalu, a powinna), ale daruj, nie będę każdego kto jest wlany pytac, czy mogę mu jakoś pomóc w dotarciu do domu.
                    I powiem Ci wprost, ze jakos nie wierzę, ze Ty tak robiszsmile(

                    > Tak, najczęściej interesuję się kto jak wróci jesli jest ululany.

                    Jeśli taka osoba byłaby z mojego towarzystwa, albo znajoma - owszem, jak najbardziej. Jeśli w sposób widoczny potrzebowałaby pomocy osoba nieznana mi - także, ale tak jak leci?
          • baba67 Re: Miła Kol. 05.12.13, 11:54
            Dokladnie tak. Zwrocic uwage nadmiernie pijacemu gosciowi moze co najwyzej gospodarz i to w formie delikatnej a najlepiej czynem(izolujac od butelki)
            Wypuszczanie z domu nietrzezwego goscia to tez odpowiedzialnosc gospodarza.
            Gosc w zaden sposob nie powinien reagowac.
            • urko70 Re: Miła Kol. 05.12.13, 13:36
              baba67 napisała:

              > Dokladnie tak. Zwrocic uwage nadmiernie pijacemu gosciowi moze co najwyzej gosp
              > odarz i to w formie delikatnej a najlepiej czynem(izolujac od butelki)

              W wypowiedzi na którą odpisujesz nic nie psiałem o gospodarzu.
              To mogło być w knajpie.

              > Wypuszczanie z domu nietrzezwego goscia to tez odpowiedzialnosc gospodarza.
              > Gosc w zaden sposob nie powinien reagowac.

              Czyli ów nawalony 18latek zobaczywszy, ze gospodarz poszedł do piwnicy, ubikacji czy gdziekolwiek indziej, wstał i wyszedł, a kulturalni goście NIC nie mówią.
              Potem tylko jakoś tak dziwnie się tłumaczą gdy są pytani czemu pozwolili schalemu dzieciakowi wyjść - może by nie spadł ze schodów i by żył.

              No bo widzi pan panie prokuratorze: zasady SV nie pozwalały, a poza tym co my będziemy mu matkować.

              Tak, ironizuję ale chcę pokazać że w pewnych sytuacjach bardzo łatwo można pomylić przestrzeganie sv ze znieczulicą.
              • baba67 Re: Miła Kol. 05.12.13, 14:09
                Rozumiem ze towarzystwo z ktorym ten pijacy w knajpie jest powinno zareagowac?
                Mnie sie wydaje ze nadmiernie pijacy mlodzi ludzie szukaja podobnego towarzystwa i sytuacja kiedu jest kilku mlodziencow a tylko jeden ostro naduzywa jest niezmiernie rzadka. jesli jednak tak by bylo nalezaloby przemowic do rozsadku (wszak to kumpel) i zadbac zeby jakos do domu dotarl, tu rzeczywiscie brzmi to rozsadnie.
                Jesli naduzywa kilku mlodziencow nie robia tego cichutko i powinien zareagowac personel knajpy bo chyba nie obcy gosc(ktory moze problem zglosic kierownikowi, bo zachowanie nietrzezwych przeszkadza innym)).
              • aqua48 Re: Miła Kol. 05.12.13, 20:44
                urko70 napisał:

                > Czyli ów nawalony 18latek zobaczywszy, ze gospodarz poszedł do piwnicy, ubikacj
                > i czy gdziekolwiek indziej, wstał i wyszedł, a kulturalni goście NIC nie mówią.
                > Potem tylko jakoś tak dziwnie się tłumaczą gdy są pytani czemu pozwolili schale
                > mu dzieciakowi wyjść - może by nie spadł ze schodów i by żył.

                Matkowanie dorosłym ludziom (wcale nie tylko nastolatkom), którzy z premedytacją nadużywają alkoholu nie jest absolutnie niczyim obowiązkiem. I tak, to być może okrutne, ale jeśli ktoś taki spadnie ze schodów ze skutkiem śmiertelnym wychodząc z knajpy to jest wyłącznie JEGO wina. Mógł nie pić, lub pić umiarkowanie. Nadużywanie alkoholu jest śmiertelnie groźne w skutkach i wszyscy o tym wiedzą.
                Gospodarz przyjęcia powinien natomiast panować nad ilością wypijanego przez swoich gości trunku i nie dopuszczać do sytuacji kiedy któryś z nich upije się tak, że nie panuje nad sobą. Albo po prostu nie zapraszać takich osób na przyjęcia z alkoholem.
                • urko70 Re: Miła Kol. 09.12.13, 14:07
                  aqua48 napisała:

                  > > Czyli ów nawalony 18latek zobaczywszy, ze gospodarz poszedł do piwnicy, u
                  > bikacj
                  > > i czy gdziekolwiek indziej, wstał i wyszedł, a kulturalni goście NIC nie
                  > mówią.
                  > > Potem tylko jakoś tak dziwnie się tłumaczą gdy są pytani czemu pozwolili
                  > schale
                  > > mu dzieciakowi wyjść - może by nie spadł ze schodów i by żył.
                  >
                  > Matkowanie dorosłym ludziom (wcale nie tylko nastolatkom), którzy z premedytacj
                  > ą nadużywają alkoholu nie jest absolutnie niczyim obowiązkiem. I tak, to być mo
                  > że okrutne, ale jeśli ktoś taki spadnie ze schodów ze skutkiem śmiertelnym wych
                  > odząc z knajpy to jest wyłącznie JEGO wina. Mógł nie pić, lub pić umiarkowanie.
                  > Nadużywanie alkoholu jest śmiertelnie groźne w skutkach i wszyscy o tym wiedzą

                  Nie twierdziłem, że to obowiązek.
                  Oczywiście, ze to jego wina - tylko skąd potem u tych "dziwnych" ludzi wyrzuty sumienia "cholera może powinniśmy zareagować, zwrócić uwagę..."

                  Zgodnie z sv z wielką tolerancją patrzymy jak ktoś się upija i spada ze schodów.
                  • aqua48 Re: Miły Urko 09.12.13, 19:19
                    urko70 napisał:

                    > Oczywiście, ze to jego wina - tylko skąd potem u tych "dziwnych" ludzi wyrzuty
                    > sumienia "cholera może powinniśmy zareagować, zwrócić uwagę..."

                    Nie wiem, ja nie mam. I zapowiedziałam brutalnie mojemu synowi kiedy otrzymał nowiutkie prawo jazdy, że jeśli kiedykolwiek wsiądzie po alkoholu do auta i spowoduje wypadek w którym zginie, to jego decyzja i jego życie, cóż ja mu je kiedyś dałam i tyle. Ale jeśli w wypadku z własnej winy zabije kogoś czy sam zostanie sparaliżowany, czy nieprzytomny to niech nie liczy na moją pomoc, bo ja go absolutnie nie będę odwiedzać w więzieniu, czy nosić na plecach, lub płacić za jego rehabilitację, zmienianie pieluch i wycieranie śliny, więc niech się zastanowi poważnie czy mu się opłaci taka nierozwaga..

                    Sądzę, że gdyby zamiast latać za dorosłymi ludźmi, i zabierać im kluczyki od auta, po prostu społeczeństwo przestało otaczać pijaków troską, a zaczęło stosować powszechną dezaprobatę byłoby tych nieszczęsnych wypadków trochę mniej.
                    • urko70 Re: Miły Urko 10.12.13, 11:42
                      aqua48 napisała:

                      > urko70 napisał:
                      >
                      > > Oczywiście, ze to jego wina - tylko skąd potem u tych "dziwnych" ludzi wy
                      > rzuty
                      > > sumienia "cholera może powinniśmy zareagować, zwrócić uwagę..."
                      >
                      > Nie wiem, ja nie mam. I zapowiedziałam brutalnie mojemu synowi kiedy otrzymał n
                      > owiutkie prawo jazdy, że jeśli kiedykolwiek wsiądzie po alkoholu do auta i spow
                      > oduje wypadek w którym zginie, to jego decyzja i jego życie, cóż ja mu je kiedy
                      > ś dałam i tyle.

                      Powiadają, ze najgorsze co może spotkać rodzica to przeżyć własne dziecko, a tu widzę takie zwykłe "i tyle".


                      > Ale jeśli w wypadku z własnej winy zabije kogoś czy sam zostani
                      > e sparaliżowany, czy nieprzytomny to niech nie liczy na moją pomoc, bo ja go ab
                      > solutnie nie będę odwiedzać w więzieniu, czy nosić na plecach, lub płacić za je
                      > go rehabilitację, zmienianie pieluch i wycieranie śliny, więc niech się zastano
                      > wi poważnie czy mu się opłaci taka nierozwaga..

                      Jeśli prawdę mówiłaś to widzę, że różni są ludzie, a ja zawsze czegoś nowego się dowiaduję o ludziach. Bo nigdy jeszcze nie spotkałem normalnej matki, która by "olała" chore/ potrzebujące dziecko.


                      > Sądzę, że gdyby zamiast latać za dorosłymi ludźmi, i zabierać im kluczyki od au
                      > ta, po prostu społeczeństwo przestało otaczać pijaków troską, a zaczęło stosowa
                      > ć powszechną dezaprobatę byłoby tych nieszczęsnych wypadków trochę mniej.

                      Trzy osoby mu wtedy wyraźnie mówiły że nie wolno, czyli jasno wyrażały swoją dezaprobatę.
                      Sądzę, że to było wszystko co mogłem wtedy zrobić, zrobić aby skutecznie wyeliminować możliwość zabicia na przejściu dla pieszych 29latki z dwójką dzieci.
                      • aqua48 Re: Miły Urko 10.12.13, 13:22
                        urko70 napisał:

                        > Jeśli prawdę mówiłaś to widzę, że różni są ludzie, a ja zawsze czegoś nowego si
                        > ę dowiaduję o ludziach. Bo nigdy jeszcze nie spotkałem normalnej matki, która b
                        > y "olała" chore/ potrzebujące dziecko.

                        Dorosłe chore lub wymagające pomocy dziecko w wyniku skutków własnej głupoty i bezmyślności, a chore z powodów losowych to dla mnie wielka różnica.

                        A co do matek nie olewających dziecka w potrzebie, to poznałam i taką matkę, która na wieść, że syn skasował auto po pijanemu wracając nocą z dyskoteki, na drodze na której w podobnych wypadkach giną masowo młodzi ludzie, zamiast opieprzyć go ile wlezie i odmówić wszelkiej pomocy jeszcze wysyłała młodszego aby ten zastąpił pijanego w sztok brata za kierownicą, by uchronić go od odpowiedzialności. Kierowca miał już wyrok w zawiasach za podobny wybryk i miał odebrane prawo jazdy. Auto wziął tym razem za wiedzą rodziców !!!
                        • urko70 Re: Miły Urko 10.12.13, 15:38
                          aqua48 napisała:

                          > Dorosłe chore lub wymagające pomocy dziecko w wyniku skutków własnej głupoty i
                          > bezmyślności, a chore z powodów losowych to dla mnie wielka różnica.

                          O tym właśnie piszę, o tym, że dla Ciebie to różnica i że ja dowiaduję się nowych rzeczy o ludziach.


                          > A co do matek nie olewających dziecka w potrzebie, to poznałam i taką matkę, kt
                          > óra na wieść, że syn skasował auto po pijanemu wracając nocą z dyskoteki, na dr
                          > odze na której w podobnych wypadkach giną masowo młodzi ludzie, zamiast opieprz
                          > yć go ile wlezie i odmówić wszelkiej pomocy jeszcze wysyłała młodszego aby ten
                          > zastąpił pijanego w sztok brata za kierownicą, by uchronić go od odpowiedzialno
                          > ści. Kierowca miał już wyrok w zawiasach za podobny wybryk i miał odebrane praw
                          > o jazdy. Auto wziął tym razem za wiedzą rodziców !!!

                          Sądzisz, ze podawanie skrajności w drugą stronę ma tu jakieś znaczenie?
        • kol.3 Re: Koro, 05.12.13, 18:44
          Wygłosiłam pogląd poza tematem dyskusji.
          • kora3 Rozumiem, że masz taki pogląd 06.12.13, 10:54
            ale zastanówmy się, czy mozna w związku z nim abstrahować od karygodnego zachowania komentującego. Czy jeśli ktoś ma pogląd, że cywilizowani ludzie jedzą zdrowo i są szczupli to daje mu prawo do komentowania kogoś otyłego?
            • kol.3 Re: Rozumiem, że masz taki pogląd 06.12.13, 17:46
              Sama odchodzisz od tematu niepotrzebnie włączając temat otyłych.
              Nie komentuję zwracania uwagi, bo sprawa jest jakby ewidentna. Natomiast komentuję pogląd, że palenie to tylko sprawa osobista palącego. Otóż nic bardziej mylnego. Czy palacze zaśmiecający przystanki tysiącami petów postępują zgodnie z SV? Czy palacze siejący dookoła popiołem postępują zgodnie z SV? Czy palacz idący ulicą i szeroko wymachujący ręką uzbrojoną w papierosa, który zbliża się niebezpiecznie blisko płaszczy przechodniów postępuje zgodnie z SV? Powyższe zachowania są niestety masowe.
              Przypomniał mi się znajomy, który "nie mógł" rzucić palenia w powodu uzależnienia. Porzucił je w ciągu jednego dnia, gdy zachorował na raka płuc. Chorował parę lat a niepaląca rodzina zmuszona była towarzyszyć mu w chorobie, bywać w szpitalu onkologicznym itp. zamiast wyjechać na urlop i działkę i być na świeżym powietrzu. Jedna z osób w rodzinie pochorowała się przy tym ze stresu.
              Bezmyślny egoista zatruł życie rodzinie dodatkowo narażając jej zdrowie. Ile jest takich przypadków?
              Biorąc pod uwagę zachowanie palaczy uwaga o nadmiernym paleniu wydaje się banalna.
              • kora3 Re: Rozumiem, że masz taki pogląd 07.12.13, 09:48
                kol.3 napisała:

                > Sama odchodzisz od tematu niepotrzebnie włączając temat otyłych.

                To nie było odejście od tematu, a rozwinięcie go w konteksie argumentów pt. ze leczenier palacza kosztuje całe społeczeństwo itd.
                Leczenie grubasa tak samo.

                > Nie komentuję zwracania uwagi, bo sprawa jest jakby ewidentna. Natomiast koment
                > uję pogląd, że palenie to tylko sprawa osobista palącego. Otóż nic bardziej my
                > lnego. Czy palacze zaśmiecający przystanki tysiącami petów postępują zgodnie z
                > SV? Czy palacze siejący dookoła popiołem postępują zgodnie z SV? Czy palacz i
                > dący ulicą i szeroko wymachujący ręką uzbrojoną w papierosa, który zbliża si
                > ę niebezpiecznie blisko płaszczy przechodniów postępuje zgodnie z SV? Powyższe
                > zachowania są niestety masowe.



                Chwila Kol. bo czegoś nie rozumiem...Mowa w tym watku o konkretnym palaczu, który pali w miejscu wyznaczonym do tego i nic nie wiem,. by śmiecił.
                Wybacz, ale ja nie pojmuje i nie przyjmuję odpowiedzialności zbiorowej. To, że jacyś palacze smiecą, to nie znaczy, ze można obarczać winą za to wszystkich i traktować z góry.

                bywać w szpi
                > talu onkologicznym itp. zamiast wyjechać na urlop i działkę i być na świeżym po
                > wietrzu. Jedna z osób w rodzinie pochorowała się przy tym ze stresu.


                wiesz, ja znam taki przypadek, że niepalące dziecko jednych ludzi zachorowało na raka i zmuszeni byli bywac w szpitalu, zamiast na działce.

                > Bezmyślny egoista zatruł życie rodzinie dodatkowo narażając jej zdrowie. Ile je
                > st takich przypadków?
                > Biorąc pod uwagę zachowanie palaczy uwaga o nadmiernym paleniu wydaje się bana
                > lna.


                dajze spokój z taką demagogią Kolsmile
                • kol.3 Re: Rozumiem, że masz taki pogląd 07.12.13, 15:12
                  W myśl stosowanej przez Ciebie zasady możesz pisać o pijakach, narkomanach itp. itd. Tylko po co? Istnienie innych uzależnień nie oznacza że palacze są usprawiedliwieni. Bo nie są. KAŻDY palacz uważa, że akurat on jest kulturalny, nie wiem skąd te tysiące petów na przystankach tramwajowych. Znam osoby teoretycznie szalenie kulturalne, które wsiadając do autobusu rozgniatają "elegancko" peta na chodniku. W masie palacze są nieestetyczni, zatruwają powietrze i śmiecą, zbiorowo zachowują się niektulturalnie.
                  Opowiastka o palaczu jest dla Ciebie demagogią, nie sądzę by konkretni ludzie, których sprawa dotyczyła podzielali Twój pogląd.
                  • kora3 Re: Rozumiem, że masz taki pogląd 07.12.13, 16:50
                    kol.3 napisała:

                    > W myśl stosowanej przez Ciebie zasady możesz pisać o pijakach, narkomanach itp.

                    Oczywiście! Znam przynajmniej kilka osób mającyuch problem z alkoholem, o których nie można powiedzieć, ze sa agresywne, wulgarne, nieprzewidywalne.

                    KAŻDY palacz uważa, że akurat on jest kulturalny, nie wi
                    > em skąd te tysiące petów na przystankach tramwajowych. Znam osoby teoretycznie
                    > szalenie kulturalne, które wsiadając do autobusu rozgniatają "elegancko" peta n
                    > a chodniku.


                    ja uważam, ze ktoś konkretny naśmiecił,. gdy WIDZIAŁA, jak smieci - tylesmile

                    W masie palacze są nieestetyczni, zatruwają powietrze i śmiecą, zb
                    > iorowo zachowują się niektulturalnie.


                    A to sa jakieś zjazdy palaczy? Nie wiedziałam, ciekawe...

                    > Opowiastka o palaczu jest dla Ciebie demagogią, nie sądzę by konkretni ludzie,
                    > których sprawa dotyczyła podzielali Twój pogląd.


                    Dla mnie demagogią jest ta "historyjka", bo zachorować na raka może każdy niepalący też
    • claratrueba nieco ogólnie o problemie 05.12.13, 11:11
      Kwestia pouczania z pozycji wyższości dot. może chyba wszystkiego, a najczęściej dotyczy tematów aktualnie propagandowo modnych.
      Ponieważ jesteśmy epatowani kolejnymi postawami "godnymi potępienia przez porządnych obywateli" więc sporo osób się poczuwa by zademonstrować swoje potępienie zgodne z obecnie panującym trendem.
      W czasach dla mnie wcale nie tak odległych, gdy wchodziło się do urzędu śmierdzącego dymem, było obsługiwanym przez palącą urzędniczkę czy urzędnika, z otwartych drzwi pokoju nauczycielskiego snuł się dym, w szpitalach na korytarzach stały popielniczki, podobnie w holach teatrów czy kin, podobnie w każdej restauracji i kawiarni nikomu nie przychodziło do głowy by palącej osobie zwrócić uwagę "za dużo palisz". Świadomość szkodliwości papierosów nie była nieznana, a śmierdziały nie mniej.
      Słuszny, moim zdaniem, zakaz palenia w miejscach w/w, dla nadgorliwych ulepszaczy ludzkości oznacza prawo do potępienia osoby, która co prawda ich praw nie narusza ale śmie nie dostosowywać się indywidualnie do aktualnie panującej jedynie słusznej postawy.
      Daj kurze grzędę.
      Podobnie rzecz się ma ze zwracaniem uwagi na "niezdrowe" zdaniem "modnego osobnika" jedzenie, używanie samochodu, takiego a nie innego "dbania o siebie" oraz spędzania czasu i wydawania pieniędzy.
      Bo "koszty społeczne". Bzdura. Ktoś poniesie koszty leczenia palacza, palacz poniesie koszt leczenia osoby otyłej, otyły poniesie koszt leczenia osoby, która się nie badała, ta poniesie koszt osoby nieostrożnej przy malowaniu dachu a ta nieuważnego kierowcy itd. itd.
      Jesteśmy niedoskonali i warto to przyjąć do wiadomości. I dopóki ta niedoskonałość nie narusza naszych praw, to po prostu nauczyć się ją TOLEROWAĆ.
      To jest problem i dla palacza i dla otyłej osoby i dla osoby starej- bo siwizna i zmarszczki też są nie w modzie. Choć to nie takie osoby powinny się wstydzić a te, którym te ich "niemodne cechy" przeszkadzają.


      • kora3 Dokładnie nt 05.12.13, 11:16


        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Dokładnie nt 05.12.13, 12:13
          co do tych zyskow ze sprzedazy papierosow...
          :

          Profesor Zatoński przypomina, że koszty związane ze skutkami palenia tytoniu są trzykrotnie większe niż dochód ze sprzedaży papierosów. Z powodu palenia umiera w Polsce przedwcześnie niemal 55 tysięcy osób rocznie. Witold Zatoński nie ukrywa satysfakcji, że wkrótce na paczkach papierosów będą jeszcze większe ostrzeżenia.
          zysk vs koszt

          Warto przypomnieć, że prawie co trzeci Polak nie dożywa 65. roku życia, a stale rosnąca zachorowalność i umieralność na raka płuca u polskich kobiet należy do najwyższych w Europie -

          Zatonski



          minnie
          • kora3 no wiesz skoro umiera 05.12.13, 12:17
            to koszty raczej spadają smile
          • claratrueba Re: Dokładnie nt 05.12.13, 12:59
            Minniu, nawet jeśli prof. Zatoński ma rację a mylą się źródła rządowe to nadal palenie tytoniu, podobnie jak picie alkoholu jest legalne i czyniąca to osoba dorosła korzysta ze swojego prawa. Jeśli nie naraża innych na kontakt ze szkodliwym dymem lub czyni to za zgodą tej osoby, nie narusza cudzego dobra. Nie powinna być zatem "przywoływana do porządku" - to jest dokładnie tak samo niegrzeczne jak wygłaszanie opinii tm czyjegoś stroju, makijażu czy tuszy. Nawet jeśli narusza nasze poczucie estetyki.
    • akle2 Re: "za duzo palisz" 06.12.13, 22:02
      Kto jest X a kto Y? Pomyliłaś osoby.

      A co do meritum, ja mam na takie coś inną metodę, jak już zejdzie temat rozmów na papierosy, mówię że unikam takich miejsc i ludzi ze względu na to, że cuchną.
      Poproszę kontrargumenty.
      • kora3 Re: "za duzo palisz" 07.12.13, 09:50
        akle2 napisała:

        > Kto jest X a kto Y? Pomyliłaś osoby.
        wiemsmile
        Mimo to większość chyba zrozumiała, wiec nie prostowałam smile
        >
        > A co do meritum, ja mam na takie coś inną metodę, jak już zejdzie temat rozmów
        > na papierosy, mówię że unikam takich miejsc i ludzi ze względu na to, że cuchną


        No i ?
        > .
        > Poproszę kontrargumenty.

        ale po co? Ja np. unikam chamów, bo są chamscy. Tylko nie musze o tym bez kontekstu informować, nie mam takiej potrzeby smile
        • akle2 Re: "za duzo palisz" 07.12.13, 10:52
          Jak zejdzie rozmowa na taki temat to już nie jest bez kontekstu.
          Paru moich znajomych właśnie dlatego rzuciło palenie, bo ktoś im dał do zrozumienia, że cuchną. Wcześniej to do nich nie docierało. Żadne tam pogadanki zdrowotne, czy ekonomiczne. No bo spróbuj powiedzieć palaczowi, że okrada własną rodzinę (chyba, że jest singlem, to wtedy nie). Tu wydaje na fajki a tu jęczy że w tym miesiącu to czynszu nie zapłaci.
          • kora3 Re: "za duzo palisz" 07.12.13, 11:03
            akle2 napisała:

            > Jak zejdzie rozmowa na taki temat to już nie jest bez kontekstu.
            > Paru moich znajomych właśnie dlatego rzuciło palenie, bo ktoś im dał do zrozumi
            > enia, że cuchną. Wcześniej to do nich nie docierało.


            Ale wiesz, co innego powiedzieć ZNAJOMEMU na osobności, ze cuchnie (wszystko jedno dlaczego) a co innego zaczepiać dopiero co poznaną osobę publicznie.

            Żadne tam pogadanki zdrowo
            > tne, czy ekonomiczne. No bo spróbuj powiedzieć palaczowi, że okrada własną rodz
            > inę (chyba, że jest singlem, to wtedy nie). Tu wydaje na fajki a tu jęczy że w
            > tym miesiącu to czynszu nie zapłaci.


            Ale widzisz w tym RZECZ. Jeśli ktoś jeczy, że nie ma na czynsz, to tym samym DOPUSZCZA wyrażenie zdania przez tego do kogo jęczy. SAM "zaprasza" na swe terytorium i musi się liczyć z tym, że zaproszony wyrazi zdanie nie po jego myśli.

            Gdyby mnie się nałogowo paląca osoba zwierzała, ze ma problemy finansowe, to pierwszą poradą byłóby ograniczyć wydatki na fajkismile
            Tylko tu nikt się nie skarżył ani na zdrowie, ani na finanse.
          • kol.3 Re: "za duzo palisz" 07.12.13, 15:17
            Otóz to! Znam palaczy którzy zarzucają rodzinie szastanie pieniędzmi, jęczą że nie starcza do pierwszego, mimo nienajgorszych dochodów, ale nie widzą w tym wszystkim siebie. Miesięczny wydatek na papierosy to ca 400-500 zł. albo i więcej. Rocznie ok. 6000 zł.
            Całkiem ładna kwota. W ciągu 10 lat można by kupić dobry samochód.
            • kora3 Cierpliwie jeszcze raz :) 07.12.13, 16:36
              Jeśli ktoś mówi swojej rodzinie czy innym o swojej rodzinie, ze szasta pieniędzmi daje prawo poinformowanemu do oceny JEGo wydatków. Jeśli ktoś jeczy, ze nie ma do 1. daje prawo do oceny jego finansów. Jeśli ktoś NIC nie mówi w ww. tematach i zazyłośc z nim nie uprawnia do takich uwag, to się takich uwag nie czyni. Mylę się?

              A co do wydatków na fajki. Nie uważasz, że każdy ma prawo SWOJĄ kase wydawać jak chce i na co chce? W końcu po to człowiek zarabia te kase, żeby mieć coś z zycia, dla jednego to będą fajki, dla kogoś innego kolekcjonerwtwo, dla jeszcze innego latanie szybowcami, a dla jeszze kogoś innego kolekcja butów. Za wszystko to po dłuższym, albo krótszym czasie można by sobie kupić dobre auto, ale u licha, ile można mieć autsmile
              • aka10 Re: Cierpliwie jeszcze raz :) 07.12.13, 17:17
                Masz racje. Nikogo nie powinno obchodzic, ile kto wydaje i na co. Szczegolnie nie na miejscu sa takie uwagi na imprezie, jesli palacy wychodzi na zewnatrz i jeszcze najlepiej myje zeby przed powrotem do reszty towarzystwa wink
                Wscieka mnie jednak jak dzieci musza spedzac wakacje pod blokiem, bo rodzice pala 4 paczki dziennie.
                • kora3 Re: Cierpliwie jeszcze raz :) 07.12.13, 22:17
                  aka10 napisała:

                  > Wscieka mnie jednak jak dzieci musza spedzac wakacje pod blokiem, bo rodzice pa
                  > la 4 paczki dziennie.


                  Ako, ale komentująca osoba nic nie wie na temat dzieci palacza, np. gdzie spędzają wakacje. Tym to ciekawsze, ze ów dzieci nie ma smile
                  Ale nie w tym rzecz. Idąc takim tropem rozumowania moznaby krytykowac np. czyjes drogie hobby bo MOZE jego potencjalne, ewentualne dzieci spędzają wakację w miescie, gduż on wyda na owo hobby.
                  • aka10 Re: Cierpliwie jeszcze raz :) 09.12.13, 22:26
                    kora3 napisała:

                    > aka10 napisała:
                    >
                    > > Wscieka mnie jednak jak dzieci musza spedzac wakacje pod blokiem, bo r
                    > odzice pa
                    > > la 4 paczki dziennie.

                    >
                    > Ako, ale komentująca osoba nic nie wie na temat dzieci palacza, np. gdzie spędz
                    > ają wakacje. Tym to ciekawsze, ze ów dzieci nie ma smile
                    > Ale nie w tym rzecz. Idąc takim tropem rozumowania moznaby krytykowac np. czyje
                    > s drogie hobby bo MOZE jego potencjalne, ewentualne dzieci spędzają wakację w m
                    > iescie, gduż on wyda na owo hobby.
                    >
                    >Alez, Koro, to byl tylko dodatek. Oczywiscie pojecia nie mam o tych ludziach. Napisalam ogolnie.
              • akle2 Re: Cierpliwie jeszcze raz :) 08.12.13, 01:10
                Cierpliwie powtórzęsmile
                jak chla/ćpa/pali za swoje, to nic mnie to nie obchodzi, dopóki... nie przyjdzie do mnie (cuchnący) w łachę, żeby mu pożyczyć 5 dych na jedzenie, bo dziwnym trafem nie ma. Od pewnego zaczęłam pokazywać takim środkowy palec.
                NFZ odmawia chorym na stwardnienie rozsiane, ale dla narkomanów, palaczy, alkoholików finansowanie jakoś się znajduje.
                Nie szkoda Ci, Kora, czasu i energii na tworzenie takich wątków, w których, nota bene zamiast dyskusji chcesz prowadzić monolog?
                • kora3 Re: Cierpliwie jeszcze raz :) 08.12.13, 10:56
                  jak na rzekomy monolog to sporo tu wpisów forumowiczówsmile

                  Po co watek - no jak widać sprawa budzi kontrowersje, pomimo, ze z punktu widzienia SV wydaje się być bardziej niż oczywistasmile
              • kol.3 Re: Cierpliwie jeszcze raz :) 08.12.13, 08:21
                Tak się składa, ze w rodzinach nie tylko palacze pracują, ich niepalące drugie połowy także. Znam przypadki kiedy zakup perfum (raz na jakiś czas) przez żonę był traktowany jako trwonienie pieniędzy, ale już codzienne kupowanie papierosów jak zakup, który "się należy".
                Poza tym w rodzinie nie ma swoich pieniędzy, są pieniądze rodziny. Jak się chce wydawać pieniądze bez oglądania się na innych, w tym dzieci, można zostać singlem. Znam liczne przypadki, że z pieniędzmi w rodzinie wcale nie jest najlepiej, ale palący z nałogu nie zamierza zrezygnować, ale na zakup butów, urlop itp. bierze się pożyczkę.
                Naprawdę nie pisz więcej o kulturze palaczy, bo czegoś takiego nie ma.
                • kora3 Re: Cierpliwie jeszcze raz :) 08.12.13, 11:26
                  kol.3 napisała:

                  > Tak się składa, ze w rodzinach nie tylko palacze pracują, ich niepalące drugie
                  > połowy także. Znam przypadki kiedy zakup perfum (raz na jakiś czas) przez żon
                  > ę był traktowany jako trwonienie pieniędzy, ale już codzienne kupowanie papiero
                  > sów jak zakup, który "się należy".


                  Kol, ale to, ze ktoś jest egoistą i pali niczego tu nie wnosi. Ja osobiście znam przypadek gdzie mąż - nie palacz dodam, uważa wizytę swej pracującej i niepalącej także żony u kosmetyczki za ogromny zbytek i wydatek (kwota do 500 zł), a kase o rząd wyższą wydawaną na swoje hobby za to, co jemu się należy. Dodam, że żaden z tych wydatków nie rujnuje tych ludzismile
                  i żona wiedziała jeszcze przed związaniem się z gościem, ze ma kosztowne hobby, na które umie zarobić, a on wiedział, że ona lubi o siebie dbac i także na to umie zarobić. Róznica miedzy nimi jest taka, że żona akceptuje wydatki na hobby, a mąz wydatków na kosmetyczkę - nie. Jak widzisz nie musi taka postawa dotyczyć nałogu zaraz (dowolnego), to jest kwestia podejscia do potrzeb własnych i innych.

                  > Poza tym w rodzinie nie ma swoich pieniędzy, są pieniądze rodziny. Jak się chce
                  > wydawać pieniądze bez oglądania się na innych, w tym dzieci, można zostać sin
                  > glem.


                  Wiesz, ja mam odmienne zdanie. W moim odczuciu rozsądne dysponowanie budżetem polega na tym, że realizujemy najpierw zobowiązania (opłaty itd.), potem zabezpieczamy egzystencję itd., ale wolno nam mieć w rodzinie SWOJE pieniądze, na SWOJE przyjemności.
                  Pomijam już fakt, że wspomniany w tym watku palacz jest właśnie singlem i nie ma problemów finansowych.


                  Znam liczne przypadki, że z pieniędzmi w rodzinie wcale nie jest najlepie
                  > j, ale palący z nałogu nie zamierza zrezygnować, ale na zakup butów, urlop itp
                  > . bierze się pożyczkę.


                  Kol, ale my się dalej nie rozumiemy chyba. Gdyby mnie się osoba wydająca na cokolwiek co nie jest niezbędne obiektywnie do zycia (nałog, hobby, ideologię dowolną) skarżyła na finanse, to na pewno pierwsze co bym jej poradziła, to ograniczyć wydatki włąsnie na te nie niezbędną rzecz, czy działalność. I nie uważam tego za wtrącanie się: skoro ktoś się zwierza, żali, pyta o rade to tym samym zaprasza mnie do swego zycia i zaprasza też do wyrażenia opinii. I ta opinia może nie być po myśli pytającego, ale SKORO pyta (zali się, jęczy itd)....

                  Nie wierzę, że nie dostrzegasz, iż opisana sytuacja z palaczem ma się nijak do takiej, o jakiej pisze powyżej. Te osoby się nie znają, palacz nie zwierzał się komentującemu z niczego, jeśli komentujący zna status rodzinny, czy materialny palacza, to najprawdopodobniej od wspóółnych znajomych. Obstawiam wszelako, ze nie zna, chyba ze się bardzo zainteresował nowo poznana - dodam, ze jedną z wielu w tym dniu - osobą, z którą nie zamienił nawet zdania.
                  W takiej sytuacji rozwazania na temat tego, jak nałogowiec traktuje swą potencjalną ewentualną żonę, a także takeiż dzieci, nie ma przyznasz racji bytu smile


                  > Naprawdę nie pisz więcej o kulturze palaczy, bo czegoś takiego nie ma.


                  ja znam sporo palących ludzi i jakoś nie mam podobnych odczuć, może to kwestia doboru znajomych tak w ogóle wg kryterium kultury
                • kora3 Wydatlki w rodzinie- prośba o skomentowanie do Kol 08.12.13, 12:15
                  Całkiem serio ciekawam Twej opinii.

                  Otóż - w pewnej rodzinie z 2 dzieci, głównym wpływem do budżetu są wpływy z pracy żony. Mąż także pracuje, ale zarabia mniej od małżonki ( w stopniu znacznym). Mąż ma obiektywnie zdrowe hobby - załóżmy jazda na rowerze. Angazuje się w to hobby, ale bez jakichś większych strat z tego powodu na polu rodzinnym, czy to finansowych, czy w relacjach z żoną i dziecmi. Żona hobby meza akceptuje, także związane z nim wydatki meza na to hobby.
                  I pewnego razu zdarza się, że mąż otrzymuje w pracy b. wysoką nagrodę pieniężną.
                  W całości przeznacza ją na wyjazd związany z hobby i akcesoria z tym hobby związane. Żona ma do niego zal, że otrzymawszy nagrodę nie pomyślał i niej i dzieciach, o jakiejś wspólnej rozrywce, tylko o swoim hobby i sobie. Maż zalu nie rozumie- wydając nagrodę na swe hobby, spełnił swe marzenia z nim związane, a egzystencja rodziny w żaden sposób nie ucierpiała na tym - ergo, gdyby nagrody nie dostał, to nie wybierałby adekwatnej kasy ze wspólnego konta i nie wydawał na to hobby, dostał - wiec sobie wydał.
                  Budżet domowy na tym nie ucierpiał, tak jakby tej kasy nie było, a rodzina nie bieduje, jej potrzeby są nadal zabezpieczone na dotychczasowym nienajgorszym poziomie.

                  Sytuacja nr 2. Para małzeńska także z 2 dzieci. Też oboje pracują z tym, że sytuacja jest odwrotna - tu głowne wpływy do wspólnej kasy, to te, których dostarcza małżonek. Żyją na więcej niż przyzwoitym poziomie. W tym stadle maż ma hobby, które można uznac za kosztowne. Jednakowoż stać go na nie. Myślę, ze miesięcznie wydaje na to więcej, niż tamten gość jednorazowo tę nagrodę na swoje hobby. I nikt doń pretensji nie ma Kol.smile
                  Bo egzystencja żony i dzieci na tym nie cierpi, niczego im nie brakuje.

                  Tylko, że w tamtej rodzinie, w związku z wydaniem nagrody na hobby pana, TEŻ niczego nie brakuje. A żal żony jest. A jest, bo ONA zaakceptowała hobby meza i wydatki z nim związane wydawane ze wspólnego budżetu, do którego maz wkłada mało. Oczekiwała, że maaż mając dopływ kasy pomyśli także o niej/o dzieciach. Nie w kwestii podstaw egzystencji, ale sprawienia im wspólnej przyjemności.
                  W drugim przypadku o znacznie kosztowniejsze wydatki kwasu nie ma ze strony żony - pan zapewnia byt rodzinie na dobrym poziomie, to co wydaje na hobby nie ma wpływu na status materialny rodziny.

                  Jak sadzisz? Czy pretensje pani nr 1 są uzasadnione?
                  • kol.3 Re: Wydatlki w rodzinie- prośba o skomentowanie d 09.12.13, 17:42
                    Hobby to hobby. Hobby zdrowiu nie szkodzi (zakładam, że nie) , a palenie tak.
                    W opisanych przypadkach jest trochę za mało danych aby ocenić sytuację, choć przypadek pierwszy wydaje się bardziej ewidentny, bo człowiek nie umie się dzielić, choć zona dzieli się z nim cały czas.
                    • kora3 Kol nie ma znaczenia, czy hobby szkodzi 10.12.13, 08:31
                      kol.3 napisała:

                      > Hobby to hobby. Hobby zdrowiu nie szkodzi (zakładam, że nie) , a palenie tak.
                      > W opisanych przypadkach jest trochę za mało danych aby ocenić sytuację, choć p
                      > rzypadek pierwszy wydaje się bardziej ewidentny, bo człowiek nie umie się dziel
                      > ić, choć zona dzieli się z nim cały czas.


                      szkodzi zdrowiu, czy niesmile
                      Chodzi o to, że na cos tam w tym przypadku hobby wydawana jest kasa ze wspólnego budżetu. Kasa, za którą można by coś kupić, zorganizować dzieciom itp.
                      Nawiasem mówiąc - hobby może nie szkodzić zdrowiu, ale być np. niebezpieczne
                • aka10 Re: Cierpliwie jeszcze raz :) 09.12.13, 22:31
                  kol.3 napisała:


                  > Poza tym w rodzinie nie ma swoich pieniędzy, są pieniądze rodziny. Jak się chce
                  > wydawać pieniądze bez oglądania się na innych, w tym dzieci, można zostać sin
                  > glem. Znam liczne przypadki, że z pieniędzmi w rodzinie wcale nie jest najlepie
                  > j, ale palący z nałogu nie zamierza zrezygnować, ale na zakup butów, urlop itp
                  > . bierze się pożyczkę.
                  > Naprawdę nie pisz więcej o kulturze palaczy, bo czegoś takiego nie ma.

                  Koro! Zdziwilabys sie pewnie, ale znam sporo rodzin, w ktorych pieniedzy nie wklada sie do "wspolnego wora". Czesto jest tak, ze facet placi za mieszkanie plus inne oplaty z tym zwiazane, matka natomiast robi ze swoich pieniedzy zakupy zywnosciowe plus inne mniejsze do domu.
                  • kora3 Ale Ako, to są prywatne sprawy ludzi 10.12.13, 08:47
                    jak sobie w związku dzielą wydatki na dom.
                    Jeśli dzielą sobie, tak jak napisałaś to nadal pozostaje wszystko tak samo: po zabezpieczeniu tego co mają z założenia zebezpieczyć (opłaty, jedzenie) mają resztę kasy dla siebie.
    • kora3 O "trosce" dop Urki :) 10.12.13, 12:31
      tak a propos tych dobrych intencji i troski Urko...
      Miałam kiedyś okazję współpracować z taką osobą, która co i rusz wyrazała "troskę" o innych.
      A to troszczyła się o kogoś, ze za dużo wydał na buty, a to o to, ze ktoś inny ma za małe mieszkanie, a to o to, że jeszcze ktoś inny pije za dużo kawy itd.
      Cały czas podkreślała, ze to z troski i dobroci serca.
      Tak naprawdę to się ludzie przyzwyuczaili do tych jej wyskoków i nie reagowali poza uśmiechem politowania.
      A ta osoba poczynała sobie coraz śmielejsmile Do czasu, konkretnie do tego czasu, aż pojawił się nowy współpracownik, który nie był do takiej "troskliwości" przyzwyczajonysmile Grzecznie, ale konsekwentnie reagował na troskliwe uwagi. "Nie wydaje mi się, by koszt moich butów był Twoją sprawą", "Zupełnie nie pojmuję, dlaczego komentujesz metraż mego mieszkania", " Uważam uwagi na temat mego picia kawy z Twojej strony za niegrzeczne" i tak w kółko. No i jakoś ta osoba odpuściła sobie troskę o tego gościa smile
      • urko70 Re: O "trosce" dop Urki :) 10.12.13, 12:37
        kora3 napisała:

        Co znaczy "dop Urki" ?

        > tak a propos tych dobrych intencji i troski Urko...

        Widocznie była męcząca, każde zachowanie może być męczące, nawet to dobre (jeśli jest dobre), to się nazywa zagłaskać na śmierć.
        • kora3 Przede wszystkim była to osoba niekulturalna 10.12.13, 12:41
          a co za tym idzie nierzadko, także męcząca Urko.
          • urko70 Re: Przede wszystkim była to osoba niekulturalna 10.12.13, 13:15
            kora3 napisała:

            > a co za tym idzie nierzadko, także męcząca Urko

            "urko70 04.12.13, 15:31
            konformistyczne: mam cię w d.... pal/pij sobie ile chcesz - jest zgodne z sv"

            smile
            • kora3 Re: Przede wszystkim była to osoba niekulturalna 10.12.13, 14:07
              urko70 napisał:
              >
              > "urko70 04.12.13, 15:31
              > konformistyczne: mam cię w d.... pal/pij sobie ile chcesz - jest zgodne z sv
              >
              "
              >
              > smile


              Nie, także nie jest zgodne - bo to też KOMENTOWANIE, a owo jest w niebliskiej relacji i bez zachęty niedopuszczalne.
              • urko70 Re: Przede wszystkim była to osoba niekulturalna 10.12.13, 14:43
                kora3 napisała:

                > urko70 napisał:
                > >
                > > "urko70 04.12.13, 15:31
                > > konformistyczne: mam cię w d.... pal/pij sobie ile chcesz - jest zgodn
                > e z sv
                "
                > >
                > > smile

                >
                > Nie, także nie jest zgodne - bo to też KOMENTOWANIE, a owo jest w niebliskiej r
                > elacji i bez zachęty niedopuszczalne.

                Jakie znowu komentowanie(?) przecież to obraz postawy, a nie wypowiedziane słowa.
                • kora3 Re: Przede wszystkim była to osoba niekulturalna 10.12.13, 14:54
                  zartowałam przecie smile
                  • urko70 Re: Przede wszystkim była to osoba niekulturalna 11.12.13, 12:24
                    kora3 napisała:

                    > zartowałam przecie smile

                    Powiedzmy... smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka