Dodaj do ulubionych

Własne ograniczenia, a SV

21.12.13, 10:35
Tak mi się nasunęło w związku z wymianą zdań w wątku o panu malującym się, ale też z obserwacji w realu.

Otóż - wszyscy, albo prawie wszyscy mamy jakies ograniczenia własne, które kazą nam nie wchodzić w określone relacje z różnymi ludźmi, z różnych powodów.

Oczywiście dyskryminacja ze względu na pochodzenie, płeć, wiek, swiatopoglad czy orientację seksualną jest zakazana (zakaz ten dot. np. pracodawców jest poniekąd martwy nierzadko), ale sami sobie dajemy prawo do mówiąc kolokwialnie niezadawania się z kimś na polu prywatnym z powodu ww. spraw.

Nie pamiętam czy na tym forum, czy na innym (ale chyba na innym) toczyła się dyskusja w temacie związku bezdzietnej kobiety z dzieciatym facetem. Kiedy jakiś dyskutant napisał, ze w życiu nie wszedłby, jako bezdzietny w związek z dzieciatą - zakrzyczano go, ze głupek, doopek i zero empatii itd. Tymczasem w moim odczuciu całkiem normalny chłop! Nie widzi się w takiej relacji, to i nie chce w nią wchodzić.
Pozostaje kwestia tego, w jaki sposób zakomunikuje to zainteresowanej.
No i teraz sprawa przedstawia się tak: ja uważam, że całkiem nie od rzeczy jest po informacji pani, ze ma dzieci grzecznie powiedzieć, ze się nie jest w związku z tym zainteresowanym kontynuowaniem znajomości na polu damsko-męskim. To jest jasne, uczciwe i co ważne nie pozwalające na domysły pani dlaczego to koniec, postawienie sprawy. Jednakze sądząc po reakcji na forum (tamtym) moznaby uznać, ze takie szczere wyznanie to wręcz zbrodnia!smile

Ja sama mam teraz taki "dylemacik". Poznałam ostatnio zawodowo grupę tzw. "narodowców". Przy okazji autoryzacji jeden z nich wyraził nadzieje, ze spotkamy się pozazawodowo. Tymczasem ja prywatnych kontaktów z osobami o takich poglądach mieć zdecydowanie nie chcę.

Jeśli panu idzie o relacje damsko-meską - to pół biedy (nie wiem jeszcze o jaką mu idzie) - jestem w związku, nie zamierzam zmieniac partnera, na romans czy flirt nie mam ochoty. Ale jeśli panu idzie o relację towarzyską to pasowałoby odmawiając wchodzenia w nią powiedzieć, że zwyczajnie nie odpowiadają mi jego poglądy i stąd nie chcę znajomości na polu prywatnym. To zapewne zakończyłoby wszelką dyskusję, ale jak znam życie nie zostało by odebrane jako grzeczne, kulturalne.

A wy jak sadzicie i jak radzicie sobie (i innym) w podobnych sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Własne ograniczenia, a SV 21.12.13, 10:47
      Myślę, ze sytuacja z dzieciatą panią i samotnym facetem, który nie chce wchodzić w taki związek ma się nijak do tej twojej sytuacji. Jak sama napisałaś - w twoim przypadku problem znika, jeśli chodzi o pomysł tego człowieka na relację erotyczną - masz faceta, nie jesteś zainteresowana.

      Jeśli panu chodzi o relację towarzyską, to nie ma powodu, abyś mu oznajmiała, ze masz inne poglądy i to stoi na przeszkodzie - po co? Wystarczy zwykłe rozluźnienie kontaktu, każdy w miarę inteligentny człowiek to zrozumie.
      • kora3 Ale Bene sytuację z panem bezdzietnym 21.12.13, 10:56
        bene_gesserit napisała:
        [i]> Myślę, ze sytuacja z dzieciatą panią i samotnym facetem, który nie chce wchodzi
        > ć w taki związek ma się nijak do tej twojej sytuacji

        i dzietna panią opisałam nie jako analogiczną do mojej, a jako przykład, jak ludzie reagują na szczere wypowiedzenie się o swoich kryteriach doboru partnerasmile


        >
        > Jeśli panu chodzi o relację towarzyską, to nie ma powodu, abyś mu oznajmiała, z
        > e masz inne poglądy i to stoi na przeszkodzie - po co? Wystarczy zwykłe rozluźn
        > ienie kontaktu, każdy w miarę inteligentny człowiek to zrozumie.


        Trudno rozluźniać kontakt, którego nie ma na razie, nie?smile
        Pan zapytał wprost (telefonicznie), czy możemy się spotkać pozazawodowo. Zapytałam po co, odpowiedział, ze ot tak pogadać. Zasadniczo w takich sytuacjach stwierdzam "czemu nie?", ale z takim typem nie chcę się spotykać pozazawodowo. Powiedziałam, że nie mam czasu, co pan odczytał chyba, jako związane z okresem przedswiatecznym smile, bo wspomniał o tym, że no tak, swieta i w ogóle. Jednakowoż okres ten się skończy i nie będzie już takiej "wymówki"....
        >
        >
        • bene_gesserit Re: Ale Bene sytuację z panem bezdzietnym 21.12.13, 11:12
          kora3 napisała:

          > bene_gesserit napisała:
          > [i]> Myślę, ze sytuacja z dzieciatą panią i samotnym facetem, który nie chc
          > e wchodzi
          > > ć w taki związek ma się nijak do tej twojej sytuacji
          >
          > i dzietna panią opisałam nie jako analogiczną do mojej, a jako przykład, jak lu
          > dzie reagują na szczere wypowiedzenie się o swoich kryteriach doboru partnerasmile

          Ludzie są głupie smile
          Myślę, ze w tamtych reakcjach - jak często na forach - chodziło o zaprezentowanie się, o własny wizerunek. Wielu ludzi nie ma ochoty (teoretycznej czy praktycznej) na wiązanie się z ludzmi 'z bagażem', ale wielu lubi się przedstawiać jako liberałowie i ludzie otwarci na innych oraz wrażliwi na dzieci. Teoretycznie. W praktyce w takiej sytuacji zapewne większosc tamtych krzykaczy odwrociłąby się na pięcie i tyle by ich widzieli. Chodzi mi o to, ze takich wypowiedzi nie należy brać dosłownie i na serio, często ilustrują one rozdzwięk między 'ja-idealnym' i 'ja-realnym' smile

          > Trudno rozluźniać kontakt, którego nie ma na razie, nie?smile
          > Pan zapytał wprost (telefonicznie), czy możemy się spotkać pozazawodowo. Zapyta
          > łam po co, odpowiedział, ze ot tak pogadać. Zasadniczo w takich sytuacjach stwi
          > erdzam "czemu nie?", ale z takim typem nie chcę się spotykać pozazawodowo. Powi
          > edziałam, że nie mam czasu, co pan odczytał chyba, jako związane z okresem prze
          > dswiatecznym smile, bo wspomniał o tym, że no tak, swieta i w ogóle. Jednakowoż ok
          > res ten się skończy i nie będzie już takiej "wymówki"....

          Wymówką w twojej sytuacji jest twój chłop. Narodowiec zaprasza, a ty mówisz 'no tak, ale Adam - mój narzeczony - zaplanował na ten dzień romantyczny wypad za miasto, także rozumiesz....'
          No chyba zeby naciskał - wtedy istotnie, moze lepiej powiedzieć 'tego dnia też nie mogę, gdyż mam zebranie lokalnego komitywu feministycznego, będziemy robić plakaty pro-choice' czy coś w tym stylu smile
          • kora3 Hmmm 21.12.13, 11:33
            bene_gesserit napisała:
            >
            > Ludzie są głupie smile
            > Myślę, ze w tamtych reakcjach - jak często na forach - chodziło o zaprezentowan
            > ie się, o własny wizerunek. Wielu ludzi nie ma ochoty (teoretycznej czy praktyc
            > znej) na wiązanie się z ludzmi 'z bagażem', ale wielu lubi się przedstawiać jak
            > o liberałowie i ludzie otwarci na innych oraz wrażliwi na dzieci. Teoretycznie.
            > W praktyce w takiej sytuacji zapewne większosc tamtych krzykaczy odwrociłąby s
            > ię na pięcie i tyle by ich widzieli. Chodzi mi o to, ze takich wypowiedzi nie n
            > ależy brać dosłownie i na serio, często ilustrują one rozdzwięk między 'ja-idea
            > lnym' i 'ja-realnym' smile


            Ja to obserwuję dość często Bene ...Własnie przy okazji wyboru partnera/rki
            Ludzie widzą kryteria wyboru jako "dobre" , czy też dopuszczalne, albo "złe".
            Jeśli np., kobieta pisze, ze oczekuje iż facet będzie czuły, miły, niegłupi, to jest ok, ale jeśli napisze, ze oczekuje, iż będzie zaradny, to jest materialstka i facet może ją bić byle miał kasęsmile
            >
            > Wymówką w twojej sytuacji jest twój chłop. Narodowiec zaprasza, a ty mówisz 'no
            > tak, ale Adam - mój narzeczony - zaplanował na ten dzień romantyczny wypad za
            > miasto, także rozumiesz....'


            Wiesz, mój facet i jego charakter pracy jest dość znany. Zatem b. łatwo dowiedzieć się, że w tygodniu roboczym pracuje stale poza naszym miejscem zamieszkania, oczywiście nie można wykluczyć ze ma/ może mieć wolne. Poza tym nie jest moim narzeczonym, nie używam tego typu słownictwa i co najważniejsze - nie mam zamiaru kłamac i tłumaczyć się panu narodowcowi.
            O facecie (swoim) wspomniałam tylko na okoliczność ewentualnego zainteresowania narodowca relacją damsko-meską. Czylu, gdyby mi powiedział "spodobałaś mi się, chciałbym się spotykać" spokojnie i zgodnie z prawdą mogłabym powiedzieć "Jestem w związku, nie jestem zainteresowana".
            Ale panu narodowcowi może iśc o relację czysto towarzyską. I wówczas taka "wymówka" nie ma racji bytu.

            > No chyba zeby naciskał - wtedy istotnie, moze lepiej powiedzieć 'tego dnia też
            > nie mogę, gdyż mam zebranie lokalnego komitywu feministycznego, będziemy robić
            > plakaty pro-choice' czy coś w tym stylu smile
            >


            nie naleze do takiego ruchu, łatwo to sprawdzić, a takie cos , mówienie takich rzeczy uważam za dziecinne
            • bene_gesserit Re: Hmmm 21.12.13, 15:15
              > nie naleze do takiego ruchu, łatwo to sprawdzić, a takie cos , mówienie takich
              > rzeczy uważam za dziecinne

              To był tylko przykład - założyłam, ze twoje inne poglądy się w jakiś sposób przekładają na czyny. Chodziło mi o to, zeby zadeklarować swoją postawę zyciową nieco nie-wprost, co być może osłabiłoby zapał domniemanego podrywacza czy też werbunkowego.
              • kora3 Re: Hmmm 22.12.13, 11:22
                bene_gesserit napisała:
                >
                > To był tylko przykład - założyłam, ze twoje inne poglądy się w jakiś sposób prz
                > ekładają na czyny. Chodziło mi o to, zeby zadeklarować swoją postawę zyciową ni
                > eco nie-wprost, co być może osłabiłoby zapał domniemanego podrywacza czy też we
                > rbunkowego.


                Ale ja nie mam wspomnianych poglądów, zwyczajnie wszelkie fanatyczne ideolo mnie zniechęca do nosiciela. Także dziki feminizm.
                >
                • bene_gesserit Re: Hmmm 22.12.13, 14:58
                  Działanie na rzecz tego, co się uważa za słuszne nie oznacza fanatyzmu - to po prostu coś więcej niż 'posiadanie poglądów'. Posiadacze poglądów posiadają poglądy, o których mogą podyskutować z koleżankami przy kawce, ludzie którzy coś z tym robią zmieniają świat.
    • vilez Re: Własne ograniczenia, a SV 21.12.13, 13:10
      Sv raczej nie przewiduje rąbania ludziom wprost: "nie będę utrzymywać z Tobą relacji, bo jesteś hm...mało inteligentny, niewykształcony, brudasem, katolikiem, ateistą itp (odpowiednie wpisz). Sv to w dużej mierze dyplomacja, a ta, jak wiadomo...
      • kora3 no własnie, ale bywa róznie 21.12.13, 13:24
        vilez napisała:

        > Sv raczej nie przewiduje rąbania ludziom wprost: "nie będę utrzymywać z Tobą re
        > lacji, bo jesteś hm...mało inteligentny, niewykształcony, brudasem, katolikiem,
        > ateistą itp (odpowiednie wpisz). Sv to w dużej mierze dyplomacja, a ta, jak wi
        > adomo...


        Bo zauważ, że powiedzienie komuś "Nie chcę utrzymywać z Tobą kontaktów, bo jesteś brudasem" jest pejoratywnie brzmiące niewątpliwie. ale jeśli powiesz "Nie widzę dalej naszej relacji damsko-męskiej, bo nie widzę się w związku z dzieciatym mezczyzną" - wcale takie nie jest.
        To uczciwe postawienie sprawy i w dodatku klarowne - osoba z którą nie chce się spotykać wie, ze TY masz ograniczenia dot. "dzieciatości" ewentualnego partnera, a nie ze z nim coś nie tak
        • aqua48 Re: no własnie, ale bywa róznie 21.12.13, 14:37
          Wystarczy bez zbędnych tłumaczeń podziękować i powiedzieć, że nie masz czasu na spotkania poza zawodowe. Bez dodawania, że nie odpowiada Ci prezentowana opcja polityczna, wygląd, religia, czy co tam jeszcze innego.
          • kora3 Aquo 21.12.13, 14:51
            akurat co do pana narodowca - zgadzam się w pełni.
            Jedbnakże w innej relacji, kiedy np. ludzie poznają się i znajomość z założenia ma zmierzać do relacji damsko męskiej moim zdaniem nie jest wcale od rzeczy szczerze powiedzieć o SWOICH kryteriach doboru partnera/rki.

            Co złego w powiedzeniu komuś, ze się nie widzi w związku z kims kto coś tam?
            • bene_gesserit Re: Aquo 21.12.13, 15:00
              Nie, nie ma - bo to istotne dla osoby odrzuconej. Taka informacja może być przez nią zużyta - albo jako podkładkę typu 'głupi, nie poznał się' albo jako podstawę do pracy nad sobą, albo jako wskazówkę, zeby szukać następnym razem osób o innej wrażliwości chociażby.

              Natomiast w przypadku propozycji o nieustalonej intencji recytowanie 'wybacz, nie chcę się z tobą kontaktować, ponieważ twoje poglądy są mi obce' itd tralalala to wyłącznie emanacja ego. Zwłaszcza, ze związki towarzyskie między ludzmi o różnych poglądach polityczno-światopoglądowych wcale nie są niemożliwe - w moim otoczeniu zdominowanym przez światopoglądowych liberałów są równiez ludzie z zupełnie przeciwnych stron i spokojnie znajdujemy wspólny język i z przyjemnością się widujemy.
            • aqua48 Koro 21.12.13, 17:07
              kora3 napisała:


              > Jedbnakże w innej relacji, kiedy np. ludzie poznają się i znajomość z założenia
              > ma zmierzać do relacji damsko męskiej moim zdaniem nie jest wcale od rzeczy sz
              > czerze powiedzieć o SWOICH kryteriach doboru partnera/rki.

              Moim zdaniem to niepotrzebne okrucieństwo. Chcesz komuś powiedzieć: nie spełniasz moich kryteriów? Po to żeby pracowała nad sobą? Ależ być może czyjeś inne kryteria ta osoba będzie spełniała z nawiązką, po co ma starać się zmieniać (być może całkowicie nieskutecznie) i mieć w związku z tym jakieś poczucie winy? Zrywanie jest wystarczająco przykrą sytuacją, żeby jeszcze komuś dokładać, że się oczekiwało czegoś innego.

              • kora3 Alez własnie Aquo moim zdaniem 22.12.13, 11:10
                To nie jest okrucieństwo, a błogosławieństwo. W każdym razie może być.
                Był tu chyba czyjś wątek o tym, czy to w porządku, że jakiś gość kończąc małozawansowaną znajomość nie podał powodu, a zapytany o tenze stwierdził, że "nie zaiskrzyło".
                Ta osoba zastanawiała się co tak naprawdę odsttęczyło gościa od niej, choć faktycznie powodem mogł być ów brak "iskrzenia".

                Oczywiście osoba, która nie spełnia kryteriów jednego człowieka, może z powodzeniem i nawiązką spełniać kryteria innego. Nie chodzi tez o pracę nad sobą wcale, bo wszak o ile da się popracować np. nad higiena, to już nad tym, ze ktoś ma dzieci, czy rozwód za sobą - nie.
                Chodzi o to, żeby taka osoba wiedziała, że to JA mam ograniczenie w kryteriach, a nie np. ona jest nieciekawa, czy nieatrakcyjna dla mnie.

                Osobiście miałam taką sytuacje i uważam, że dobrze i kulturalnie z niej wyszłam. W czasie,. kiedy miałam okres spotykania się z różnymi panami bez zobowiązań (z założenia, chciałam odpocząć od związków), spotkałam przemiłego gościa, który jak się okazało był młodym wdowcem wychowującym samotnie syna.
                Jako osoba bezdzietna nie czuję się i nie czułam na siłach być w związku, w którym jest dziecko (tym bardziej dziecko po takiej traumie, jak śmierć matki), a bycie z ojcem takiego dziecka siła rzeczy oznacza współuczestniczenie w życiu tego dziecka.
                Powiedziałam panu to: że ja się nie widzę w takiej relacji związkowej, wiec jeśli chce nadal kontaktów ze mną to mogą być tylko koleżeńskie. I takie są. Pan się nie obraził, przeciwnie - po jakimś czasie gdy rozmawialiśmy o tym, powiedział mi, że jestem jedyna kobietą, która mu powiedziała prawdę, jasno i klarownie. Gdy z nagła kończyły się jego relacje z innymi kobietami nie wiedział dlaczego. A ze nie jest on najwyższy, był przekonany, że powodem jest ...wzrost i nagromadził sobie kompleksów w tym temacie. Tymczasem pan nie jest wysoki, ale nie jest też niski, niewiele jest kobiet wyższych od niego relatywnie.
                Niepotrzebnie sobie to wkręcił, bo najpewniej te dziewczyny, które nie chciały w "pakiecie" z panem jego dziecka nie powiedziały mu prawdy, wiec sobie coś wymyślał...
                • aqua48 Re: Alez własnie Aquo moim zdaniem 22.12.13, 14:26
                  kora3 napisała:

                  > Ta osoba zastanawiała się co tak naprawdę odsttęczyło gościa od niej, choć fakt
                  > ycznie powodem mogł być ów brak "iskrzenia".

                  > Gdy z nagła kończyły się jego relacje z innymi kobietami nie wiedział dlacze
                  > go. A ze nie jest on najwyższy, był przekonany, że powodem jest ...wzrost i nag
                  > romadził sobie kompleksów w tym temacie.

                  Ja na odwrót, bardzo źle się bym się czuła gdyby ktoś mi powiedział, że nie chce być ze mną ze względu na moje dzieci. Wolałabym zdecydowanie wersję, że nie zaiskrzyło, bo jest neutralna. A doszukiwanie się drugiego dna, i nabawianie się kompleksów cóż, to już problem zainteresowanego, nie najlepiej świadczący o jego poczuciu własnej wartości.
                  • kora3 Re: Alez własnie Aquo moim zdaniem 22.12.13, 14:36
                    aqua48 napisała:
                    >
                    > Ja na odwrót, bardzo źle się bym się czuła gdyby ktoś mi powiedział, że nie chc
                    > e być ze mną ze względu na moje dzieci.


                    Ale ktoś nie chce nie ze względu NA TWOJE dzieci, tylko dlatego, ze nie widzi SIEBIE w takiej relacji. Przecież to właśnie neytralna informacja dla Ciebie: ktoś tak ma, ze nie widzi się w związku z kims, kto ma dzieci. To jego przekonanie, ono nie ma nic wspólnego z Toba, czy Twoimi dziecmi.
                  • kora3 Jeszcze jedno ważne Aquo 22.12.13, 14:44
                    Zastanawiam się, jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby w miejsce posiadania przez kogoś dziecka/dzieci wstawić nieuregulowaną sytuację związkową np. sytuację, gdy ktoś jest w separacji, w związku itd.
                    Czy również uważałabyś, ze niezręczne jest powiedzenie komuś:" Nie widzę się w relacji z kims kto ma zone/meza, partnera/rkę".
                    Domniemuje, ze być może niesmile A przecież niechęć do takiej relacji damsko-męskiej jest tak samo "dobra" czy też uzasadniona dla kogos, jak niechęc do bycia z kims dzieciatym.
        • vilez Re: no własnie, ale bywa róznie 21.12.13, 17:44
          No, jakby mi ktoś powiedział, ze nie chce ze mną utrzymywać relację, bo jestem dzieciata, to bym losowi dziękowała, że to idiota, który na szczęście to ujawnił. Ale to ja smile
          • kora3 Dlaczego idiota Vi? 22.12.13, 10:02
            Pytam zupełnie serio, bo wlasnie takie teksty są dla mnie najbardziej ..hmmm dziwne.
    • ines.de Re: Własne ograniczenia, a SV 21.12.13, 16:42
      szkuanie problemu na sile i omawianie go, lepiej piernika w tym czasie zrobic, albo cos poczytac.
      pan dzowni po raz kolejny z propozycja spotkania, Ty mowisz nie, masz inne plany, nie masz czasu etc. No i tak w kolo Macieju, kazdy 'zakuma', ze nie jestes zainteresowana przy odmowie po raz x.
      • kora3 Re: Własne ograniczenia, a SV 22.12.13, 10:23
        ines.de napisał(a):

        > szkuanie problemu na sile i omawianie go, lepiej piernika w tym czasie zrobic,
        > albo cos poczytac.


        To rób, ja nie musze szczęśliwiesmile

        > pan dzowni po raz kolejny z propozycja spotkania, Ty mowisz nie, masz inne pla
        > ny, nie masz czasu etc. No i tak w kolo Macieju, kazdy 'zakuma', ze nie jestes
        > zainteresowana przy odmowie po raz x.


        Ty rzeczywiście nie rozumiesz. Problem nie polega na tym, jak spławić jakiegoś gościa, a na tym CZY i KIEDY wypada, albo należy poinformować kogoś o tym, ze nie chce się z tym kims utrzymywać takiej czy innej relacji z powodu czegoś, co w danej osobie nam nie odpowiada.

        Moim zdaniem nie ma niczego złego w poinformowaniu kogoś, że się np. nie widzi w związku z kimś w danej sytuacji życiowej. Jak np. wspomniany facet nie widział się w związku z dzieciatą kobitką. Przecież każdy ma prawo do tego, żeby się w danej relacji nie widzieć, wiec uczciwie mówi się dlaczego się w nią nie wchodzi, a nie pozostawia pole do domysłów drugiej stronie, że z nią coś nie tak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka