Dodaj do ulubionych

Prezent... przechodni

24.12.13, 08:37
Prezent przechodni to rzecz, którą otrzymaliśmy my lub ktoś z naszych bliskich i który dajemy komuś innemu.
Powodów może być dużo:
* nie spodobał się
* spodobał ale nie pasuje
* jest duplikatem
* nie mieliśmy czasu lub pomysłu, co kupić

Co sądzicie o prezentach przechodnich? Czy wystarczy zmienić torbę z Mikołajem na torbę urodzinową? Odkleić karteczkę z imieniem lub życzeniami?

Specjalna kategorią prezentów przechodnich jest ich dawanie przez osoby należące do niektórych grup zawodowych, o których "wiadomo", że sezonowo (np. nauczyciele) lub w sposób ciągły (np. lekarze) dostają różnego rodzaju ehm... upominki.

Czy takie osoby powinny jakoś szczególnie przemyśleć, co dają komuś w prezencie (lub jako ehm.... upominek)? Czy też powinny one "racjonalnie" postępować w tym zakresie? A patrząc z drugiej strony: czy - przykładowo - koniak od lekarza czy paczka kawy od nauczycielki sprawi Wam przyjemność?

Pytam, bo zdarza się w życiu, że wiemy, iż prezent jest "przechodzony".

Kornel
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Prezent... przechodni 24.12.13, 09:06
      Najśmieszniej jest, jak taki prezent dany komuś wraca potem do obdarowującego. Czasem drogą okrężną, a czasem obdarowany zapomina, od kogo dostał i przy najbliżej okazji cieszy się, że ma co dać w prezencie.

      I nie musi być to prezent nietrafiony - na przykład ciekawa książka, którą obdarowany przeczytał z przyjemnością. Ale skoro przeczytał, przestała mu być potrzebna i jak trzeba było kupić dla kogoś prezent, to ucieszył się, że może oszczędzić... tyle, że nie pamiętał od kogo ona była.

      Ja tego nie wymyśliłam, znam taką rodzinę. Dawali wyłącznie prezenty przechodnie i zdarzało się, że wracały do osób, od których oni je przedtem dostali. W ogóle ich skąpstwo było komiczne - kartki świąteczne też wysyłali takie z odzysku, bo jak jest kartka w formie karnetu, to pisze się zwykle na jej drugiej części, tej niedekorowanej. No i można ją odciąć, a tę z obrazkiem wykorzystać... tyle, że zwykle widać miejsce odcięcia. A zwłaszcza starsza osoba może to zrobić niestarannie i zostawić strzępy.

      Szczytem wszystkiego było otrzymanie od nich takiej kartki świątecznej ze strzępami, w dodatku odnoszącej się do innych świąt. Z choinką na Wielkanoc. I oczywiście byli to ludzie bardzo zamożni.

      W jednym ze swoich felietonów Melchior Wańkowicz opisał taki prezent przechodni, którym było pudełko czekoladek. No i doszedł do wniosku, że prezent jest po to, żeby go dawać, a nie po to, żeby był użyteczny...
    • bo1 Re: Prezent... przechodni 24.12.13, 09:19

      Właściwie nie puszczam w obieg otrzymanych prezentów. Mogłabym to ewentualnie zrobić tylko w dwóch wymienionych przez Ciebie przypadkach: podarek
      * spodobał się, ale nie pasuje,
      * jest duplikatem.
      Nie umiałabym natomiast dać komuś czegoś, co mi się nie spodobało. Nie robię też prezentów na łapu capu i na odczepnego. Jeśli wiem, że będę musiała coś komuś wręczyć, to trudno, nie ma przebacz, muszę znaleźć czas na wyszukanie czegoś stosownego. To oczywiście nie znaczy, że wszystkie moje prezenty są trafione, ale przynajmniej staram się.
      Co do ewentualnych prezentów od osób, które same dostają je masowo, no to zależy. Z koniaku od lekarza nie ucieszyłabym się, bo tego trunku nie pijam. Z kawy (pod warunkiem, że w miarę dobrej) od nauczycielki - i owszem, bo jestem kawoszką. To, czy nauczycielka kupiłaby tę kawę w sklepie, czy dostałaby od uczniów bądź ich rodziców, nie miałoby dla mnie znaczenia.
    • baba67 Re: Prezent... przechodni 24.12.13, 09:41
      Moja rodzina ma pamiec slonia.Nie ma opcji zeby dac komus cos co sie dostalo od kogo innego (z tej rodziny) . Moze dlatego ze kazdy prezent jest dosc starannie wybierany a po otrzymaniu kazdy sie interesuje co kto dostal.
      Prezenty neutralne(kawa slodycze) otrzymane gdzie indziej sa dawane i spozywane, jak najbardziej, nikt nie robi z tego problemu.Jednak musza byc w dobrym gatunku.
    • urko70 Re: Prezent... przechodni 24.12.13, 11:19
      kornel-1 napisał:

      > Czy takie osoby powinny jakoś szczególnie przemyśleć, co dają komuś w prezencie
      > (lub jako ehm.... upominek)? Czy też powinny one "racjonalnie" postępować w ty
      > m zakresie? A patrząc z drugiej strony: czy - przykładowo - koniak od lekarza c
      > zy paczka kawy od nauczycielki sprawi Wam przyjemność?

      Prezent to nie tylko ta konkretna rzecz, prezent to również a często przede wszystkim energia jaką się włożyło w dowiedzenie się co danej osobie sprawiło by przyjemność, znalezieniu właściwej rzeczy i zdobyciu jej.
      MOIM zdaniem najfajniejsze prezenty to takie które mają największą sumę ww wymienionych czynników. czasem może to być wymyślenie i własnoręczne zrobienie kilku rodzajów ekskluzywnych słodyczy, własnoręcznie zrobienie opakowania.

      Tym samym otrzymanie od kogoś segregatora na wizytówki, który to segregator ktoś dostał jako reklamówkę od przedstawiciela danego banku to raczej mizerny prezent.

      Myślę że istotną rolę odgrywa tu stopień zażyłości pomiędzy dającym, a obdarowanym. To co ujdzie pomiędzy odległymi sobie współpracownikami ciężko by uszło pomiędzy np dorosłym synem i jego matką.


      BTW, prezent to pomysł, aby pomysł był trafiony trzeba znać, poznać osobę, a skoro stosunki między ludźmi są coraz luźniejsze, skoro skupiamy się na sobie, skoro ryzyko nadszarpnięcia naszej wygodny przez godzinkę jest ważniejsze od oddania komuś istotnej przysługi to często jest jak jest i dając prezent tak naprawdę dajemy policzek.

      smile
      • kornel-1 Re: Prezent... przechodni 24.12.13, 15:25
        urko70 napisał:
        > Prezent to nie tylko ta konkretna rzecz, prezent to również a często przede wsz
        > ystkim energia jaką się włożyło w dowiedzenie się co danej osobie sprawiło by p
        > rzyjemność, znalezieniu właściwej rzeczy i zdobyciu jej.

        Otóż to!
        To idealna sytuacja.

        > Tym samym otrzymanie od kogoś segregatora na wizytówki, który to segregator kto
        > ś dostał jako reklamówkę od przedstawiciela danego banku to raczej mizerny prez
        > ent

        No, chyba że ktoś kolekcjonuje segregatory...

        Kornel
    • bligieda Re: Prezent... przechodni 24.12.13, 12:46
      kornel-1 napisał:

      > Co sądzicie o prezentach przechodnich?

      Karygodne, ohydne, obrzydliwe, podłe i jeszcze gorsze rzeczy chciałoby się powiedzieć. Dla mnie to powód do natychmiastowego zerwania znajomości i wykreślenia takiej osoby raz na zawsze z kręgu towarzyskiego. Dla takiego chamstwa i poniżania innych nie może być litości a tym bardziej przyzwolenia.

      Ania
    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Prezent... przechodni 24.12.13, 12:46
      kornel-1 napisał:
      Co sądzicie o prezentach przechodnich? Czy wystarczy zmienić torbę z Mikołajem na torbę urodzinową? Odkleić karteczkę z imieniem lub życzeniami?

      Niezbyt to pieknie, i najwyzszy czas abys poluznil sznurek w tej twojej sakiewce
      i pokupowal rodzinie i znajomym porzadne prezenty....

      Minnie
      • aqua48 Pod rozwagę.. 24.12.13, 14:56
        Uwaga na prezenty przechodnie! Znajoma nauczycielka poleciała kiedyś do swego lekarza prosto z pracy z taką otrzymaną od jakiejś "wdzięcznej" matki bombonierką, tylko odklejając karteczkę. Nie przepakowała prezentu. Potem wyszło szydło z worka, otóż okazało się, że w bombonierkę wepchnięty był dodatkowo banknot..
        Znam też opowieść o koszmarnej choć okazałej lampie, która nawet nie odkurzana robiła jako prezent przechodni w pewnym gronie osób przez parę dobrych lat...
        • kornel-1 Re: Pod rozwagę.. 24.12.13, 15:42
          Pieniądze dla nauczycielki? Może dostała bombonierkę od lekarza, który... etc wink

          Zapytałem o tego rodzaju prezenty, gdyż byłem ostatnio świadkiem wręczenia alkoholowego prezentu przez ordynatora komuś w podzięce za usługę. Jestem przekonany, że te butelki miały dłuższą historię. wink
          Nie wiem, jak bym się poczuł w takiej sytuacji, ale chyba nieszczególnie.

          Z drugiej strony - butelka to butelka, wypić się - zwłaszcza, jeśli to przekazywana "z urodzin na urodziny" butelka wina nabierająca smaku wink

          Kornel
          PS. Mi czasem zdarza się dać lub otrzymać prezent w zapakowany w "używaną" torbę. Motyw - ekologiczny.
          • aqua48 Re: Pod rozwagę.. 25.12.13, 17:30
            kornel-1 napisał:

            > Pieniądze dla nauczycielki?

            Łapówka? Żeby dziecko dostało lepszą ocenę..
            >
            > Zapytałem o tego rodzaju prezenty, gdyż byłem ostatnio świadkiem wręczenia alko
            > holowego prezentu przez ordynatora komuś w podzięce za usługę.
            > Nie wiem, jak bym się poczuł w takiej sytuacji, ale chyba nieszczególnie.

            A dlaczego? Nauczyciele też rozdawali portfele i komplety piśmiennicze otrzymywane w ilościach hurtowych. Po co jednej osobie szósty porządny skórzany portfel, czy etui, lub piętnaście bombonierek. A kwiaty dawane na koniec roku (od trzydziestu uczniów po bukiecie :o ) zanosiło się do kościoła. Na szczęście ten kłopotliwy i żenujący zwyczaj wręczania prezentów zaczął w Polsce zanikać.
            • kornel-1 Re: Pod rozwagę.. 26.12.13, 18:15
              aqua48 napisała:
              > Łapówka? Żeby dziecko dostało lepszą ocenę..

              To ja jakiś niedzisiejszy jestem uncertain

              > A dlaczego? Nauczyciele też rozdawali portfele i komplety piśmiennicze otrzymyw
              > ane w ilościach hurtowych. Po co jednej osobie szósty porządny skórzany portfel
              > , czy etui, lub piętnaście bombonierek. A


              Inaczej mówiąc przekazanie dalej takiego prezentu/wyrazu wdzięczności należy uznać za racjonalne postępowanie i to zamyka sprawę. Dobrze zrozumiałem?

              Kornel
          • talibanek_talibanek Re: Pod rozwagę.. 26.12.13, 12:47
            > Zapytałem o tego rodzaju prezenty, gdyż byłem ostatnio świadkiem wręczenia alko
            > holowego prezentu przez ordynatora komuś w podzięce za usługę. Jestem przekonan
            > y, że te butelki miały dłuższą historię. wink
            > Nie wiem, jak bym się poczuł w takiej sytuacji, ale chyba nieszczególnie.

            czy to oznacza, że ktoś, kto jest lekarzem, nigdy nikomu nie może dać dobrego alkoholu?
            • kornel-1 Re: Pod rozwagę.. 26.12.13, 18:12
              talibanek_talibanek napisała:

              > czy to oznacza, że ktoś, kto jest lekarzem, nigdy nikomu nie może dać dobrego a
              > lkoholu?

              Skoro daje, to może smile
              Pytanie, czy powinien.
              Nie wiem.
              Wyobraź sobie, że twoja znajoma pracuje w hucie szkła. I zwyczajowo raz na kwartał dostaje "deputat szklankowy"*. Ponieważ znasz ją od dawna, to wiesz, że często daje te szklanki - bardzo ładny komplet - w prezencie komuś. Byłabyś zadowolona z takiego prezentu?

              *) Szklanki można zamienić na cokolwiek innego.

              Oczywiście, sytuacja nieco inna, niż w przypadku alkoholu pochodzącego od pacjentów.
              Wspólną cechą obu sytuacji jest to, że ofiarodawca wszedł w posiadanie prezentu nie drogą bezpośredniego kupna. Przyjmijmy, że obie strony o tym wiedzą.

              Czy obdarowywany może poczuć się nieswojo jako ten, któremu daje się "niepotrzebną rzecz"?

              Kornel
              • baba67 Re: Pod rozwagę.. 26.12.13, 20:05
                Gdybym potrzebowala szklanek bylabym zadowolona.Nie przeszkadzaloby mi ze ma je z pracy.Gdybym byla nauczycielka dawalabym jej kawe.Gdybym nie potrzebowala szklanek tez bylabym zadowolona-szklanki sie tluka, a zreszta jest wielu czlonkow rodziny ktorym tez sie tluka.
                Napisalam juz -w wypadku takich prezentow wszystko zalezy od wyczucia.
              • talibanek_talibanek Re: Pod rozwagę.. 27.12.13, 12:55
                prezent powinien byc dopasowany do obdarowanego - jeśli znajoma wie, że szklanki mi sie przydadzą, to nie miałabym nic przeciwko takiemu prezentowi, ale gdyby przynosiła mi te szklanki na urodziny, imieniny, BN i bez okazji, to nie byłoby mi komfortowo wink

                z ładnego zestawu szklanek byłabym zadowolona smile jesli jeszcze usłyszałabym, że to ich nowa kolekcja itd. to jeszcze bardziej wink

                ze szklankami jest jeszcze taka sprawa, że nikt ich juz w chacie chyba nie ma - chcę przez to powiedziec, że jesli byłyby to rzeczy ewidentnie low budget w najprostszym modelu/najtańszy krem do rak na rynku, badziewne ręczniki itd., to takich rzeczy się nie daje.
              • matylda1001 Re: Pod rozwagę.. 28.12.13, 14:50
                kornel-1 napisał:

                > ofiarodawca wszedł w posiadanie prezentu nie drogą bezpośredniego kupna. Przyjmijmy, że obie strony o tym wiedzą. >
                Czy obdarowywany może poczuć się nieswojo jako ten, któremu daje się "niepotrzebną rzecz"?<

                Obie strony o tym wiedzą, to chyba znaczy, że albo sam lekarz powiedział, albo, że obdarowanemu nie przyszło do głowy, iż lekarz może kupić alkohol w sklepie. Obdarowany w żaden sposób nie powinien czuć się nieswojo. Od tego, w jaki sposób lekarz wszedł w posiadanie "butelki", alkohol nie traci swoich walorów smakowych ani nie traci na wartości.
      • kornel-1 Re: Prezent... przechodni 24.12.13, 15:45
        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

        > Niezbyt to pieknie, i najwyzszy czas abys poluznil sznurek w tej twojej sakiewc
        > e i pokupowal rodzinie i znajomym porzadne prezenty....


        Jedyna agresywna wypowiedź w tym wątku...

        ROTFL

        Kornel
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Prezent... przechodni 25.12.13, 01:22
          Jedyna agresywna wypowiedź w tym wątku...
          ROTFL
          Kornel


          to nie byla agresywna wypowiedz, a jedynie luzno rzucona kpiaca uwaga i na temat. poza tym, TY miales trzymac sie tematu.

          Minnie
    • vilez Re: Prezent... przechodni 25.12.13, 09:50
      Okropne.
    • d.d.00 Re: Prezent... przechodni 25.12.13, 11:18
      Nie spotkałam się u nas z prezentem przechodnim, ale z przechodnimi torebkami na prezenty juz tak.
    • vi_san Re: Prezent... przechodni 25.12.13, 13:00
      Zasadniczo nie uznaję "puszczania w obieg" prezentów otrzymanych. Wyjątkiem jest ekskluzywna "spożywka" - czekoladki, kawy, alkohole itp. Tyle, że nawet wtedy zdecydowanie zmienić opakowanie. I to tylko w sytuacji, gdy ów spożywczy prezent zdecydowanie koliduje z moim smakiem! Np. nie pijam wogóle kawy - ani nie lubię, ani nie powinnam, bo mi szkodzi. I co? Jak od kogoś otrzymałam eleganckie opakowanie jakiejś wyjątkowej, niezwykłej [a zapewne też drogiej] kawy, to ma stać na górnej półce w szafce aż zwietrzeje kompletnie? Czy lepiej jeśli dam je przyjaciółce, zamiłowanej kawoszce, która widząc ją popadnie w lekki obłęd szczęścia?
      A swoją drogą... Lat temu kilka mój Tata dostał od kogoś na jakiś jubileusz zdecydowanie drogą wiskhy. Tata z tych w ogóle mało pijących, a jak już to jakieś wino, ewentualnie od czasu do czasu piwo. Mocniejszych trunków nie pije wcale. Karton owego alkoholu miał charakterystyczne uszkodzenie - naderwany kod kreskowy. Czas jakiś całośc stała w barku u rodziców, po czym przy jakiejś okazji Tata "pchnął" ów niefortunny dar w "obieg". Jakież było jego zaskoczenie, gdy w trzy czy cztery lata później na "okrągłe" urodziny otrzymał... Wiskhy z charakterystycznie uszkodzonym kodem kreskowym na opakowaniu! big_grin
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Prezent... przechodni 27.12.13, 23:48
        vi_san napisała:
        Lat temu kilka mój Tata dostał od kogoś na jakiś jubileusz zdecydowanie drogą wiskhy.

        A czemu po prostu nie poczestowal ta whisky swoich wlasnych gosci??
        albo nie dal tobie zebys ty poczestowala swoich? whisky swietnie nadaje sie do drinkow.


        Minnie
        • vi_san Re: Prezent... przechodni 28.12.13, 09:36
          Tłumaczyłam, że zarówno tata jak i całe towarzystwo z tych nie pijących. big_grin
          • baba67 Re: Prezent... przechodni 28.12.13, 09:50
            To prezent rzeczywiscie nie na miejscu.
    • genny1 Re: Prezent... przechodni 25.12.13, 18:45
      Zdarza mi się dostać np. sól do kąpieli. Dobrej marki, z gatunku tych "wypasionych". Nie mam wanny. Daję więc tym, którzy ją mają. Albo kosmetyki. Jestem uczuleniowcem i mogę używać tylko nielicznych. Znów więc stają się prezentem przechodnim. Nie są uszkodzone ani przeterminowane, dobrych firm. Naprawdę nie widzę w tym nic niewłaściwego.
    • agulha Re: Prezent... przechodni 26.12.13, 00:40
      Moim zdaniem - prezenty przechodnie można jak najbardziej dawać, osobom bliskim (w sensie rodzina, bliscy znajomi), bez okazji, z wyjaśnieniem ich historii. "Wiesz, zobacz, taką fajną kawę do ekspresu dostałam, chyba bardzo smaczna, ale nie mam ekspresu, a Ty przecież masz i lubisz kawę".
      Jeżeli chodzi o prezenty zdecydowanie nietrafione, droższe, niespożywcze, niezużywalne, no cóż - pozostaje jeszcze Allegro...
      • baba67 Re: Prezent... przechodni 26.12.13, 08:08
        Mozna bez okazji, ale dlaczego nie mozna dac i z okazji?
        Choc rzeczywiscie zgodze sie ze lekarz obdarowujacy wszystkich dookola niezaleznie od okazji i plci koniaczkami nie postepuje elegancko.W mojej rodzinie i wsrod znajomych przyjete jest ze sie alkoholu pod choinke nie daje, nie wypada tez dawac mocniejszych alkoholi kobiecie z innej okazji.Oczywiscie nie musi byc tak wszedzie ale jesli w pewnym kregu sa takie zasady to ow lekarz wychodzi na sknere oszczedzajacego na prezentach.
        Nie musi byc tak w wypadku nauczycielki posiadajacej po koncu roku szkolnego zapasy dobrej kawy i czekoladek o ile obdarowywuje amatorow tych specjalow.Tu trudno mowic o sknerzeniu bo i tak nie majac zapasow czyms podobnym sprawilaby radosc.
        Wszystko zalezy od wyczucia.
        Chodzi
    • matylda1001 Re: Prezent... przechodni 26.12.13, 01:38
      Gdyby lekarz chciał sam wypić te wszystkie upominki, to niewątpliwie popadłby w alkoholizm. Sporo tego i coś z tym trzeba zrobić, najlepiej komuś podarować. Co za różnica dla obdarowanego w jaki sposób lekarz wszedł w posiadanie trunku, skoro upominek wygląda identycznie, jak na sklepowej półce? Inna rzecz, że nawet jakby lekarz kupił alkohol na upominek, to obdarowany i tak pomyli, że to prezent przechodni.
    • talibanek_talibanek Re: Prezent... przechodni 26.12.13, 13:05
      ja nie mam nic przeciwko prezentom przechodnim. ktoś coś dostał, nie podpasowało mu, to jest jego i o ile nie jest używane lub w zużytym opakowaniu, to może być pchnięte dalej. sama raz tak zrobiłam z prezentem ślubnym (drugim żelazkiem wink ), które mniej mi się podobało. Było nowe, porządne, aktualny model, wartościowe i gadżeciarskie, przepakowałam i przekazałam innej parze w prezencie ślubnym. dlaczego to jest naganne? miałam je sprzedać na allegro za 50% wartości? to byłoby OK? gdybym to żelazko ukradła, albo używała, albo uszkodziła i przekazała jako nowe, to wiadomo, że taka opcja odpada. gdybym je przekazała dziecku w prezencie (powiedzmy, że prezent mało dopasowany do adresata), to też byłoby słabe.

      kiedyś w czasach osiemnastek znajomych byłam świadkiem sytuacji, że moja przyjaciółka dostała jakiś gadżet od kolegi na urodziny. kolega był bardzo zakochany, zaprosił ją na swoją osiemnastkę i dostał taki sam gadżet od kogoś zupełnie innego - wiem, bo razem kupowałyśmy prezenty dla niego od nas. oczywiście pomyślał, że to ona mu oddała (różnica w datach urodzin - 3 tygodnie) i dał jej spokój - w sumie skończyło się szczęśliwie big_grin

      jak lekarz będzie dawał w prezencie wyłącznie markowe alkohole, to będzie słabe, ale odbierać mu prawo obdarowania kogoś od czasu do czasu koniakiem, to już lekka skrajność.
      • matylda1001 Re: Prezent... przechodni 26.12.13, 19:13
        talibanek_talibanek napisała:

        >sama raz tak zrobiłam z prezentem ślubnym<

        Ja też smile Było to w czasach, gdy w sklepach niczego normalnie nie można było kupić. Dostałam dwa roboty kuchenne. Oba porządne, dobrej jakości ale dwa przecież niepotrzebne. Wybrałam jeden, a drugi podarowałam koleżance, która wychodziła za mąż dwa miesiące po mnie. Mój zaczął się psuć jeszcze w czasie gwarancji i szybko musiałam kupić nowy, a ten drugi służył koleżance przez długie lata, możliwe, że ma go do tej pory.
    • pau.pau Re: Prezent... przechodni 26.12.13, 20:14
      To zależy. Jeśli dostanę coś co mi może się nie podobać, ale wiem, że komuś spodoba się to bardzo, to nie widzę nic niestosownego w sprezentowaniu czegoś co dostałam w prezencie. Czasami bywa, że jest to coś co bym dla danej osoby kupiła, gdybym zobaczyła to w sklepie. W te święta sprezentowałam ozdoby choinkowe w kształcie piesków, które sama dostałam od osoby która nota bene wie, że ja za psami nie przepadam. Ozdoby były w kształcie psów rasy posiadenej przez osobę obdarowaną przeze mnie, która lubi nieco kiczowate rzeczy, więc była szczęśliwa. Natomiast z reguły nie daje tego jako jedynego prezentu, prezent przechodni dokładam do kupnego, więc przechodni prezent robi cały podarunek większym.

      Czym innym jak dla mnie jest danie przechodniego prezentu tylko dlatego, że chcemy sie tego pozbyć. Np. dostalismy coś co nam sie nie podoba i przekazujemy coś dalej, mimo że podejrzewamy że to sie również nie spodoba osobie ktorej to damy.

      Jeśli chodzi o przykład ze szklankami które ktoś by dostawał z pracy za darmo i ja bym dostała w prezencie. Jeśli to np. z okazji nowego mieszkania, to ucieszyłabym się jak najbardziej, bo wiadomo że się przydadzą, ale jeśli dana osoba bywa u mnie, wie że mam szklanek zatrzęsienie i mimo tego daję mi w prezencie szklanki które dostała z pracy, to jednak bym sobie o niej pomyslala cos niekoniecznie pozytywnego.
    • annthonka Re: Prezent... przechodni 28.12.13, 20:57
      Jest w mojej rodzinie jedna taka sknerusica, która na święta obdarowuje innych gadżetami reklamowymi, które dostaje od przedstawicieli handlowych. Co roku obstawiamy, czy tym razem długopisik czy też może kalendarz, no i z jakiej firmy wink.

      A tak na serio to przykro by mi było, gdybym na odwal się dostała od kogoś prezent przechodni, więc sama staram się tego też nie robić. Wyjątek może stanowić nietrafiony prezent, który u mnie zalega w szafie, a wiem, że danej osobie się spodoba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka