Dodaj do ulubionych

Jak z tym zdejmowaniem butow?

16.01.14, 23:30
Przyjelo sie, ze gosci zmusza sie do zdejmowania butow albo jeszcze na wycieraczce, albo potem, juz w przedpokoju. Uwazam ten zwyczaj za paskudny. Po kiego licha ktos ma ogladac moje gole stopy, a ja mam maszerowac na bosaka? A jeszcze gorzej gdy gospodyni proponuje swoje kapcie! tfu! Brzydzi mnie to i uwazam za niezgodne z savoir vivrem. Rozumiem zima gdy jest chlapa, a gospodyni dba o czystosc podlogi, to do takiego domu jestem w stanie przyniesc wlasne n.p. letnie buty ( a nie kapcie!)i zmienic. W innych domach prosze o sciereczke do dokladnego wytarcia butow i uwazam, ze to wystarczy ( wczesniej dokladnie wycieram buty na wycieraczce).Jest jeszcze jedno praktyczne i niekrepujace rozwiazanie: flanelowe szmatki, na ktorych wslizgujemy sie " na pokoje" nie wnoszac brudu. Lecz owo rozwiazanie jest malo praktykowane. A co na to znawczynie savoir vivr'u?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 16.01.14, 23:50
      kordula22 napisała:

      > to do takiego domu jestem w stanie przyniesc wlasne n.p. letnie b
      > uty ( a nie kapcie!)i zmienic.

      - zgodnie z s-v, domu, który nas gości nie traktujemy, jak kanciapy, szatni.
      Wchodzimy już w butach. Wizytowych. Cienka gładka powierzchnia, bez metalowych elementów.

      > A co na to znawczynie savoir vivr'u?

      - Fatalnie. Aż dwa poważne uchybienia.

      Miała to być kpina, ale, o ile już, to... znawcy. Obie płcie.
      Tak powinno być napisane -> savoir-vivre'u.
      • droch Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 01:06
        > Wchodzimy już w butach. Wizytowych. Cienka gładka powierzchnia,
        > bez metalowych elementów.

        Jeśli żyjemy w tej samej strefie klimatycznej, to jednak gdzieś te obuwie na wizytowe należy zmienić - co o tym mówią zasady?
        • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 01:14
          ... że są czynności, których nie robimy... publicznie.
          • droch Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 01:17
            > ... że są czynności, których nie robimy... publicznie.

            Cenna uwaga, ale jeszcze nie przybliża nas do rozwiązania...
            • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 01:27
              droch napisał:

              > > ... że są czynności, których nie robimy... publicznie.
              >
              > Cenna uwaga, ale jeszcze nie przybliża nas do rozwiązania...

              - przecież napisałem poprzednio, do czego się odnoszę.


              ordula22 16.01.14, 23:30 Odpowiedz
              Rozumiem zima gdy jest chlapa, a gospodyni dba o czystosc podlogi, to do takiego domu jestem w stanie przyniesc wlasne n.p. letnie buty ( a nie kapcie!)i zmienic.


              Zrozumiałe?


              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
            • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 14:24
              droch napisał:

              > > ... że są czynności, których nie robimy... publicznie.
              >
              > Cenna uwaga, ale jeszcze nie przybliża nas do rozwiązania...

              Ja rozumiem "nie publicznie" jako nie w obecności innych ludzi.
              Mówiąc wprost: zmienić buty przed wejściem do danego mieszkania czy domu, np tuż przed samymi drzwiami.
              • pavvka Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 15:07
                urko70 napisał:

                > Ja rozumiem "nie publicznie" jako nie w obecności innych ludzi.
                > Mówiąc wprost: zmienić buty przed wejściem do danego mieszkania czy domu, np tu
                > ż przed samymi drzwiami.

                Ulica czy klatka schodowa to nie są publiczne miejsca? Przecież ludzie jak najbardziej tam się przewijają.
                • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 15:31
                  pavvka napisał:

                  > urko70 napisał:
                  >
                  > > Ja rozumiem "nie publicznie" jako nie w obecności innych ludzi.
                  > > Mówiąc wprost: zmienić buty przed wejściem do danego mieszkania czy domu,
                  > np tu
                  > > ż przed samymi drzwiami.
                  >
                  > Ulica czy klatka schodowa to nie są publiczne miejsca? Przecież ludzie jak najb
                  > ardziej tam się przewijają.

                  Są ale w sytuacjach o jakich mowa to nie to samo. smile
                  • pavvka Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 15:34
                    urko70 napisał:

                    > > Ulica czy klatka schodowa to nie są publiczne miejsca? Przecież ludzie ja
                    > k najb
                    > > ardziej tam się przewijają.
                    >
                    > Są ale w sytuacjach o jakich mowa to nie to samo. smile

                    Ja bym jednak poprosił Bubę o oficjalną wykładnię.
                    • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 15:56
                      pavvka napisał:

                      > > > Ulica czy klatka schodowa to nie są publiczne miejsca? Przecież lud
                      > > > zie jak najbardziej tam się przewijają.
                      > > Są ale w sytuacjach o jakich mowa to nie to samo. smile
                      >
                      > Ja bym jednak poprosił Bubę o oficjalną wykładnię.

                      To proś ale Bubę smile

                      Dla mnie to oczywiste, że chodzi o to aby nie świecić gołymi stopami na widoku publicznym, a idąc z wizytą do mieszkania najczęściej na klatce schodowej nie ma ruchu takiego aby nie móc zmienić obuwie. Jeśli chodzi o domek to niekoniecznie to musi być ulica, może to być przedsionek czy jakiekolwiek miejsce tuż przed samymi drzwiami gospodarzy.
                      Ja to tak właśnie widzę. smile
                      • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 23:04
                        urko70 napisał:

                        > pavvka napisał:
                        >
                        > > > > Ulica czy klatka schodowa to nie są publiczne miejsca? Przeci
                        > eż lud
                        > > > > zie jak najbardziej tam się przewijają.
                        > > > Są ale w sytuacjach o jakich mowa to nie to samo. smile
                        > >
                        > > Ja bym jednak poprosił Bubę o oficjalną wykładnię.
                        >
                        > To proś ale Bubę smile

                        - słuszna uwaga. Zwłaszcza, kiedy buba napisał coś zupełnie innego.

                        Re: Jak z tym zdejmowaniem butow?
                        nm.buba011 17.01.14, 01:14 Odpowiedz
                        ... że są czynności, których nie robimy... publicznie.


                        - mogę się wystawić publicznie, we własnym domu, a także, dla odmiany, zrobić to dyskretnie, choć w miejscu publicznym, ale pozbawionym widowni.
                        Taki jest sens.
                        • mariuszdd Buty zdejmuje sie tam gdzie sa dywany 27.01.14, 07:40
                          Zdejmuje sie tam tez ,gdzie jest drewniana podłoga ,zawsze to sie robi .
                          Nie zdejmuje sie,tam gdzie są podłogi pokryte ceramiką,betonem wink ewentualnie linoleum ,lub specjalna wykładziną podłogową która występuje w biurach

                          np we Włoszech sa pawimenty i tam ogólnie można nie zdejmować butów .
                          Jezeli zaczniecie wykładać w mieszkaniach podłogi pawimentami ,będziecie mieć problem z głowy

                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Buty zdejmuje sie tam gdzie sa dywany 27.01.14, 08:23
                            Ja mam wykladzine podlogowa, i nie chce zeby u mnie zdejmowac buty bo mam psa
                            (drugi jakis czas temu umarl, o czym w poprzednim watku o Zwierzakach zapomnialam wyjasnic Koro)
                            ktory brudzi i klaki zrzuca.
                            to przeciez nie bede ludzi zmuszac zeby sobie u mnie nogi tym uwalali.

                            zreszta, nawet gdyby bylo czysto - tez nie chce zdejmowania butow. aczkolwiek rozumiem
                            ze czasem trzeba kamasze- buty - trzewiki - obuwie zmienic, to nigdy - calkiem bez butow.

                            jedyna opcja - jak sie mieszka w takim np Winnipegu, jest srodek zimy i bloto, a w pomieszczeniu wykladzina.
                            to w/g uznania goscia. chce byc w skarpetach - alez prosze - przyniosl swoje papcie - alez prosze.
                            chce zmienic 'obuwie' -alez prosze bardzo!
                            oprocz tego ja mam porobione na drutach papucioskarpetki na jeden raz
                            jak ktos reflektuje, i po uzyciu - do prania. mam zawsze pelno takich czystych.

                            Minnie
                            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Buty zdejmuje sie tam gdzie sa dywany 27.01.14, 21:21
                              ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                              Ja mam wykladzine podlogowa,

                              przepraszam, pomylilo mi sie
                              nie wykladzine podlogowa tylko laminat.

                              Minnie
            • krysia_puzelek Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 13:41
              właśnie, jeśli ktoś mieszka w bloku, to gdzie mamy zmieniać te buty jak nie w mieszkaniu, w windzie??
              • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 13:49
                krysia_puzelek napisała:

                > właśnie, jeśli ktoś mieszka w bloku, to gdzie mamy zmieniać te buty jak nie w m
                > ieszkaniu, w windzie??

                - Kopciuszek przychodzi na bal i zadaje podobne pytanie.

                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                • baba67 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 14:17
                  Krysiu,wg Buby ludzie ktorzy nie maja mozliwosci podjechania pod sam dom samochodem w zadnym wypadku nie powinni skladac wizyt w sezonach zimniejszych.Zadnych. W swiecie Buby nie ma wizyt nieoficjalnych .
                  Jestes tu nowa zatem informuje ze poglady Buby sa tu zrodlem nieustajacej uciechy i nie dyskutuje sie z nimi poniewaz Buba wie najlepiej a wszyscy inni to ignoranci.
                  Matriks w ktorym zyje jest fascynujacy skadinad takze lekture jego postow goraco polecam.
                  • krysia_puzelek Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 15:01
                    Ach! to wszystko jasne! wink
              • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 14:34
                krysia_puzelek napisała:

                > właśnie, jeśli ktoś mieszka w bloku, to gdzie mamy zmieniać te buty jak nie w m
                > ieszkaniu, w windzie??

                Bywając w różnych, przeróżnych blokach, czy to 15piętrowce, czy 10 piętrowce czy 3-4 piętrowe budynki, w znikomej ilości przypadków spotykam na korytarzu tuż przed mieszkaniem do którego idę innych ludzi.
                Problem mogą mieć osoby starsze oraz te które mają problem ze zmianą butów na stojąco. Ale i to można jakoś rozwiązać.
                • krysia_puzelek Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 15:00
                  ok, no to zmieniam na korytarzu i co z nimi robię? Zostawiam na korytarzu moje kozaczki czy wnoszę ze sobą?
                  • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 15:24
                    krysia_puzelek napisała:

                    > ok, no to zmieniam na korytarzu i co z nimi robię? Zostawiam na korytarzu moje
                    > kozaczki czy wnoszę ze sobą?

                    Nie wiem co robisz, ja bym nie zostawiał. smile
                  • matylda1001 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 24.01.14, 00:31
                    krysia_puzelek napisała:

                    > ok, no to zmieniam na korytarzu i co z nimi robię? Zostawiam na korytarzu moje kozaczki czy wnoszę ze sobą?<

                    Wreszcie rozsądne pytanie smile
        • jacek226315 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 08:36
          droch napisał:

          > > Wchodzimy już w butach. Wizytowych. Cienka gładka powierzchnia,
          > > bez metalowych elementów.
          >
          > Jeśli żyjemy w tej samej strefie klimatycznej, to jednak gdzieś te obuwie na wi
          > zytowe należy zmienić - co o tym mówią zasady?
          Obcokrajowcy dziwia sie polskiemu zwyczajowi zdejmowania butow u kogos
          • droch Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 11:18
            > Obcokrajowcy dziwia sie polskiemu zwyczajowi zdejmowania butow u kogos

            Zbyt generalnie powiedziane.
          • vividienne Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 01.02.14, 22:16
            Którzy obcokrajowcy? Finowie wszyscy karnie zdejmują buty, niektórzy nawet przed wejściem do mieszkania (zostawiają je wtedy na korytarzu!). I to nawet gdy idą obejrzeć mieszkanie pod wynajem!
      • kordula22 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 10:56
        Czepiasz sie nm.buba011, a to nie jest zgodne z savoir vivre'm.
        • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 11:09
          kordula22 napisała:

          > Czepiasz sie nm.buba011, a to nie jest zgodne z savoir vivre'm.

          - w przeciwieństwie do Ciebie, wypowiadam się ściśle na temat, a nie... personalnie.


          savoir-vivre'm.


          Kreska.

          smile


          - oczekiwałaś poklasku, czy dyskusji?
          W dyskusji używamy argumentów.

          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • bela364 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 17:20
        Ja jestem tak wychowana przez moją Mamę,że nigdy nikomu nie pozwalam zdejmować bytów.Nawet jak pan do pralki przychodzi z błotem na butach to kategorycznie nie zgadzam się i bez problemu po jego wyjściu sprzątam.Kiedyś byłam przywołana wzrokiem gospodyni do zdjęcia butów,zrobiłam w tył zwrot i już nigdy tam nie poszłam.Jest to okropne potraktowanie gościa.Podobnie Mama nie pozwalał mi zostawiać koleżanek za drzwiami,zawsze zapraszałam do środka.No ale ja jestem starej daty i mam inne podejście do wielu tematów.Gospodyni ma dwie ręce a dom to nie muzeum,szczególnie przy dzisiejszych środkach do porządków.
        • kanna Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 21:18
          nigdy nikomu nie pozwalam zdejmować bytó

          despotka wink jak ktoś u mnie chce - to może big_grin. Nie ma zakazu.
        • kirkunia Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 21.01.14, 23:51
          A ja w kilku słowach argumentuję, dlaczego zdjęcie butów nie jest konieczne (zniechęcanie oparte argumentami, ale bez przymusu smile. Sama po domu chodzę boso, jeśli ktoś się upiera (buty ciepłe i dom ciepły), po prostu nie zwracam dalszej uwagi. U innych wolę zdjąć buty niż dusić się w zimowych. O czystości skarpet/ rajstop nie wspominam, bo to oczywiste?
          Celem savoir-vivre'u jest to, aby wszyscy czuli się w miarę komfortowo. Reguły są dobre wtedy, kiedy to ułatwiają, a nie utrudniają
        • polackoski Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 28.01.14, 09:36
          O czym ta dyskusja? O jakim zdejmowaniu butów? Dla mnie oczywistym jest że składając komuś wizytę nie ma mowy o zdejmowaniu butów-bo niby dlaczego? No chyba że jest to wizyta z noclegiem.
          • clavier12 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 31.01.14, 12:36
            Niby dlatego, żeby komuś nie pobrudzić zbytnio w domu, zwłaszcza, że klimat w Polsce bywa często błotnisty a w zimie kupę piachu i soli.
            Sprzątanie po wszelkich gościach nieco uciążliwe , nie sądzisz? Dlaczego ten nieszczęsny gospodarz ma kojarzyć wizytę gości z zapieprzaniem ze szmatą w ramach afterparty? Nie każdy ma służbę, czy kafle na podłodze.
            Moim zdaniem warto po prostu KULTURALNIE ZAPYTAĆ gospodarza, czy życzy sobie zmiany obuwia na kapcie czy własne czyste obuwie. Jeśli się obruszy- wchodzimy w buciorkach (choć zimą gorąco) , a jeśli zaproponuje kapcie- korzystamy z nich, albo wyciągamy swoje czyste buty, tylko pliz nie szpilki !!
            • witek.kalinowski Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 09.02.14, 01:07
              clavier12 napisał(a)
              ''Sprzątanie po wszelkich gościach nieco uciążliwe , nie sądzisz? Dlaczego ten nieszczęsny gospodarz ma kojarzyć wizytę gości z zapieprzaniem ze szmatą w ramach afterparty? Nie każdy ma służbę ...''
              A gary ten ''nieszczęsny gospodarz'' lubi zmywać? A może ma zmywarkę do naczyń? To na służbę go nie stać, a na zmywarkę stać, i na wielkie ilości wody i prądu do niej? Toż taniej wychodzi zaprosić gości do pobliskiej restauracji. Chyba że i tam właściciel - cham i głuptak - każe buty zdejmować.
      • totorotot Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 23:14

        > > A co na to znawczynie savoir vivr'u?
        >
        > - Fatalnie. Aż dwa poważne uchybienia.
        >
        > Miała to być kpina, ale, o ile już, to... znawcy. Obie płcie.


        A skąd możesz, Bubo, wiedzieć, że intencja wątkodawczyni nie jest akurat uzyskanie odpowiedzi od znawczyń sv? W takim bowiem razie uchybienie popełniasz Ty, odzywając się gdy wyraźnie zaznaczono, do kogo skierowane jest pytanie.
        • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 24.01.14, 00:31
          totorotot napisała:

          > A skąd możesz, Bubo, wiedzieć, że intencja wątkodawczyni nie jest akurat uzyska
          > nie odpowiedzi od znawczyń sv?

          - pytanie skierowane wyłącznie do żeńskiej części, można zadać na forum "Kobieta"

          > W takim bowiem razie uchybienie popełniasz Ty, o
          > dzywając się gdy wyraźnie zaznaczono, do kogo skierowane jest pytanie.

          - kierowanie pytania wyłącznie jednej płci jest nietaktem, niezgodne z s-v, zwłaszcza, że pytanie dotyczyło kwestii ogólnej.

          Podobnie nietaktowne byłoby zadać pytanie - pijakom czy cyklistom.
          Tu można by przyjąć, że dla wszystkich pytanie jest proste, z wyjątkiem: kobiet (znawczynie s-v), pijaków i jeżdżących rowerami.

          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • totorotot Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 24.01.14, 00:46
            > - pytanie skierowane wyłącznie do żeńskiej części, można zadać na forum "Kobiet
            > a"

            Ewentualnie uznawszy, iż na forum nie występuje żaden "znawca" płci męskiej. Z czym się, niestety, musiałabym zgodzić smile
            • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 24.01.14, 01:29
              totorotot napisała:

              > > - pytanie skierowane wyłącznie do żeńskiej części, można zadać na
              > > forum "Kobieta"
              >
              > Ewentualnie uznawszy, iż na forum nie występuje żaden "znawca" płci męskiej. Z
              > czym się, niestety, musiałabym zgodzić smile

              - tym bardziej. S-v, to nie zawsze rzeczywistość, ale zawsze kurtuazja.
              Panowie są przystojni, a wszystkie panie... piękne.

              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
              • totorotot Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 24.01.14, 12:08
                Może załozycielka ma Ciebie wygaszonego podobnie jak pozostałych "członków", którzy się tu udzielają.
                To tak jakbyś nie istniał w jej internecie.
                • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 24.01.14, 12:50
                  totorotot napisała:

                  > Może załozycielka ma Ciebie wygaszonego podobnie jak pozostałych "członków", kt
                  > órzy się tu udzielają.

                  - można pisać jedynie dla siebie, ewentualnie "dopuszczać" pochlebców.
                  Bardzo "praktyczne" rozwiązanie. Wadą jego jest monotonność.


                  > To tak jakbyś nie istniał w jej internecie.

                  - jej decyzja, ale także niezgodna z... s-v.

                  ***********************************************
                  www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                  so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                  • kordula22 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 24.01.14, 13:03
                    Wobec tego przepraszam czlonkow za pominiecie.
                    Wydawalo mi sie, ze w sprawach podlogowo-kapciowych Panie domu decyduja. Panowie zas zajmuja sie doborem win smile
                    Oby tylko ta przydluga dyskusja, przypominajaca rozdzielanie wlosa na czworo, nie rozniosla sie na cala Polske podzielona sprawa gender.
                    • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 24.01.14, 13:11
                      kordula22 napisała:

                      > Wobec tego przepraszam czlonkow za pominiecie.
                      > Wydawalo mi sie, ze w sprawach podlogowo-kapciowych Panie domu decyduja. Panowi
                      > e zas zajmuja sie doborem win smile

                      - jednak w butach, anie... kapciach.

                      > Oby tylko ta przydluga dyskusja, przypominajaca rozdzielanie wlosa na czworo, n
                      > ie rozniosla sie na cala Polske

                      - od zarania, ludzie dzielą się na wychowanych i pozostałych.
                      S-v to właśnie szczegóły.


                      > podzielona sprawa gender.

                      - podział jest w wielu kwestiach. To dobrze.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 25.01.14, 03:52
                    nm.buba011 napisał:
                    > To tak jakbyś nie istniał w jej internecie.

                    - jej decyzja, ale także niezgodna z... s-v.


                    Nieprawda. Internet to nie "real", i po to sa formulki od wygaszania by je uzywac gdy ktos komus nie pasuje. A nawet w realu nieraz wlasnie zgodnie z sv jest sie wzajemnie ignorowac niz stwarzac konfliktowa sytuacje, nieprzyjemna i uciazliwa tez dla otoczenia.

                    Minnie
                    • aga-kosa Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 25.01.14, 12:19
                      Przypominam, że tytuł brzmi: Jak z tym zdejmowaniem butów.
                      Moim zdaniem rozwinął się nie w tym kierunku.
                      Nie pozwalam swoim znajomym traktować mojego domu jak meczetu.
                      Zdejmowanie butów jest nie do przyjęcia, kiedy to JA ZAPRASZAM gości.
                      Stać mnie na gości to i na wyczyszczenie - nawet zabytkowego "persa" też. aga
                      • kordula22 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 25.01.14, 14:01
                        Tak tez uwazam..... Jednak goscinnosc i serdecznosc gospodarzy cenie sobie wysoko, to tez stosuje sie do tych ( nowych) zasad w stosunku do gosci. Chcialam sie dowiedziec co mowi na ten temat aktualny s-v w Polsce. Jak sie okazuje panuje w tym wzgledzie chaos. To tez do zasyganalowanego problemu podchodze z humorem i poslusznie siadam na podlodze by sciagnac buty z cholewka ( mam nieszczescie posiadania wysokiego pobicia stopy). Mysle, ze ten drobny i niewazny w koncu szczegol zachowan swiadczy o wielu skadinad interesujacych przemian w Polsce, ktore ostatecznie za kilka nastepnych pokolen , stworza kulture ( patrz s-v) swoisty dla kraju.
                        • aga-kosa Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 25.01.14, 14:28
                          Donvita dałaby ścierkę aby FLEJA posprzątała po sobie.
                          Donvito, natychmiast wyszłabym z takiego domu i więcej nie pozwoliłabym sobie na przyjęcie zaproszenia. aga
                          • beata_ Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 25.01.14, 14:54
                            aga-kosa napisała:

                            > Donvita dałaby ścierkę aby FLEJA posprzątała po sobie.
                            > Donvito, natychmiast wyszłabym z takiego domu i więcej nie pozwoliłabym sobie na
                            > przyjęcie zaproszenia. aga

                            Don Vito, to chyba nie najlepszy przykład... wink
                            Jemu (i jemu podobnym) się nie odmawiało, nie zaprzeczało, nie ignorowało zaproszeń itp.
                            • matylda1001 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 25.01.14, 15:13
                              beata_ napisała:

                              > Don Vito, to chyba nie najlepszy przykład... wink
                              Jemu (i jemu podobnym) się nie odmawiało, nie zaprzeczało, nie ignorowało zaproszeń itp. <

                              To pewnie i tę ścierkę przyjmowało się bez szemrania wink
                              No a zauważyłaś, że Donvito ZAMKNĄŁ dyskusję? a my tu jeszcze... strach się bać!
                        • kordula22 Re: errata 25.01.14, 15:13
                          Mysle, ze ten drobny i niewazny w koncu szczgol zachowan swiadczy o wielu skandinad interesujacych przemianach w Polsce, ktore ostatecznie za kilka nastepnych pokolen, stworza kulture ( patrz s-v) swoista dla kraju.
                          Pozdrawiam i dziekuje wszystkim wypowiadajacym sie w tym watku.
                      • clavier12 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 31.01.14, 12:42
                        A może warto ZAPYTAĆ gospodarza, żeby nie miał z gośćmi problemu. To wchodzenie w butach nie kojarzy mi się wyłącznie z wielkomiejskimi inteligentami , ale też z chłopami, którzy w gumiakach z obory czy stodoły wchodzą do domu. Co mądrzejsi z obu "gatunków" pytają gospodarzy o ich preferencje. Nie każdy ma pałac, dom z rozróżnieniem "stref" czy służbę.
      • margot04 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 12:35
        Zrozumiesz jak sama na cokolwiek zarobisz, ja mam w domu parkiet dębowy lakierowany i gdybym tak chciała wpuszczać wszystkie panie w szpileczkach to po jednej wizycie parkiet byłby, poryty, wystukany i do cyklinowania osobiście jestem za przynoszenie np: balerinek czy też innego obuwia byle by to nie były szpilki.
        • aga-kosa Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 13:17
          Uparcie powtarzam: stać mnie na zaproszenie gości - to liczę się z tym, że stać mnie na to aby po nich posprzątać nie uskarżając się nikomu. Żal podłogi/ parkietu/ wykładziny/ dywanu - nie zapraszam do domu.
          Padło pytanie dlaczego na wizytę w "garnitórze" (cytat) w garniturze albo eleganckiej sukience - a jak iść do kogoś na zaproszenie na imieniny/ urodziny/ domówkę?
          Spotkałam się z tym, że nie tylko buty goście zdejmowali ale i folia na drogocennym obrusie; - gdyby goście barszczyk rozlali... aga
          • droch Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 13:34
            > Żal podłogi/ park
            > ietu/ wykładziny/ dywanu - nie zapraszam do domu.

            Nie negując powyższego...

            > [...] to liczę się z tym, że stać
            > mnie na to aby po nich posprzątać nie uskarżając się nikomu

            ... to jest jednak różnica pomiędzy "posprzątać" a "wyremontować".

            > a jak iść do kogoś na zaproszenie na imieniny/ urodziny/ domó
            > wkę?

            Np. tak, żeby ubiorem mniej więcej pasować do reszty towarzystwa i warunków gospodarza. Naprawdę, zdarzają się "domówki" nie przypominające przyjęcia w ambasadzie.
        • wujekzlaradacipomorze Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 28.01.14, 23:22
          zmuszanie gości do zdejmowania butów to praktyka wywodząca sie jeszcze z czasów gdy ludzie mieszkali w lepiankach i mieli większe umiłowanie do swojego klepiska na którym również spali niż do gościa.
          Jeśli ktoś mnie zaprasza to najważniejsze jest żebym JA GOŚĆ czuł sie dobrze i należny dbać o moje dobre samopoczucie nie gwałcąc go zmuszaniem do obnażanie sie poprzez zdejmowanie butów. Jeśli gospodarz zaprasza mnie żeby pochwalić się swoim pięknym domem, dywanami i oczekuje żebym zdjął buty to niech wyśle zdjecia mejlem
          • tymcas Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 29.01.14, 16:17
            wujekzlaradacipomorze napisała:

            > zmuszanie gości do zdejmowania butów to praktyka wywodząca sie jeszcze z czasów
            > gdy ludzie mieszkali w lepiankach i mieli większe umiłowanie do swojego klepis
            > ka na którym również spali niż do gościa.
            > Jeśli ktoś mnie zaprasza to najważniejsze jest żebym JA GOŚĆ czuł sie dobrze i
            > należny dbać o moje dobre samopoczucie nie gwałcąc go zmuszaniem do obnażanie s
            > ie poprzez zdejmowanie butów. Jeśli gospodarz zaprasza mnie żeby pochwalić się
            > swoim pięknym domem, dywanami i oczekuje żebym zdjął buty to niech wyśle zdjeci
            > a mejlem
            I, jeśli zauważy, że ma do czynienia z menelem, co nie słyszał o obuwiu wizytowym, ani o foliowych nakładkach na buty "z ulicy", to na pewno posłuży się mailem.
            Globtroterka w kozakach, i jeszcze na szpilkach utaplanych w kałuży, nie będzie mu się wcierała w piękne wełniane dywany. Uniknie też zrzucania resztek jedzenia ze stołu - szust! na dywan. Oraz wycierania nosa w serwetę.

            Ostatnio pracownicy kablówki, którzy pojawiają się w obuwiu zewnętrznym, zaopatrzeni są w firmowe foliowe (jednorazowe) ochraniacze, które bez zwłoki zakładają na buty.
            Po wizycie pracownik zbierający opinie dzwon i pyta między innymi o to właśnie.


            • beata_ Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 30.01.14, 00:13
              tymcas napisał:

              > [...]
              > Ostatnio pracownicy kablówki, którzy pojawiają się w obuwiu zewnętrznym, zaopatrzeni
              > są w firmowe foliowe (jednorazowe) ochraniacze, które bez zwłoki zakładają
              > na buty.

              I chwała im za to.

              > Po wizycie pracownik zbierający opinie dzwon i pyta między innymi o to właśnie.

              Tylko czy aby na pewno jest to wizyta w ścisłym tego słowa znaczeniu, czyli tzw. "przyjście w gości"?
    • sweet_pink Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 16.01.14, 23:58
      S-V twierdzi że nie zdejmujemy i nie nakazujemy zdejmowania. Ja generalnie olewam. Zwyczajnie nie zwracam uwagi czy ktoś zdejmuje czy nie. Nie czekają u mnie na gości żadne kapcie, goście robią co chcą...kto chce ma buty na przebranie, kto chce zasuwa w skarpetkach, kto chce zostaje w czym przyszedł. Generalnie raczej wszyscy u mnie "skarpetkują", nie wiem skąd, ale to chyba jakieś spaczenie w moich kręgach. Ja sama nie lubię kisić stóp w butach. Na imprezy, eleganckie spotkania noszę obuwie na zmianę (lżejsze) na spotkaniach nieformalnych w zaprzyjaźnionych domach tuptam tak samo jak u siebie czyli w samych skarpetach.
    • ines.de Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 00:58
      buty to czesc stroju i wyglada sie kretynsko w garniturze i skarpetach, czy w eleganckiej sukience boso. nie sciaga sie ich i tyle.
      a proponowanie kapci to juz masakra jakas!
      co nie zmienia faktu, ze mnie wnerwia, kiedy ktos u mnie w butach chodzi po dywanie i calym domu. jak goscie wychodza to zawsze myje podloge, bo uwielbiam chodzic boso po mieszkaniu, gdybym nie umyla, to nogi by mi sie pobrudzily smile

      • beata_ Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 01:57
        ines.de napisał(a):

        > [...]
        > co nie zmienia faktu, ze mnie wnerwia, kiedy ktos u mnie w butach chodzi po
        > dywanie i calym domu. jak goscie wychodza to zawsze myje podloge, bo uwielbiam
        > chodzic boso po mieszkaniu, gdybym nie umyla, to nogi by mi sie pobrudzily smile

        Znaczy jak chodzenie w butach po dywanach i całym domu u kogoś, to wszystko ok, a jak u Ciebie już nie bardzo? Hmmmm...
        • ines.de Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 16:31
          no wlasnie laza mi w buciorach, mimo, ze tego nie lubie i pozniej myje podloge. Przeciez im nie powiem, zeby buty sciagali.
          Chyba, cos nie doczytalas smile
          • beata_ Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 17:25
            ines.de napisał(a):

            > no wlasnie laza mi w buciorach, mimo, ze tego nie lubie i pozniej myje podloge.
            > Przeciez im nie powiem, zeby buty sciagali.
            > Chyba, cos nie doczytalas smile

            Doczytałam, doczytałam.
            Zaciekawiła mnie tylko pewna "dwoistość" w Twoim myśleniu/odczuwaniu smile
            Po pierwsze - czy myślisz lub zakładasz chociaż, że gospodarze, u których goście nie zdejmują butów (i słusznie, biorąc po uwagę zgodność z s-v) cierpią takie same katusze, jak Ty?
            Po drugie - czy nie jest tak, że gdyby nie s-v, to jednak jako gospodarz chętnie kazałabyś te buty gościom zdejmować? smile
            Po trzecie - czy zachowanie zgodne z s-v nie jest dla niektórych "nadmiernym" ciężarem?

            ps
            Doceniam szczerość Twojego wyznania o wkurzeniu - mam tylko nadzieję, że Twoi goście tego nie odczuwają smile
            • ines.de Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 22:18
              oczywiscie, ze goscie nie odczuwaja, bo tylko w myslach wsciekam sie smile a ze jestem mila i kulturalna, to im pozwalam chodzic w tych butach, niech maja. Co inni mysla, kiedy ja u nich w butach jestem, hmmm srednio mnie to interesuje, najwyzej pozniej umyja podloge big_grin

              gdyby nie sv, to zasugerowalabym pewnie sciagniecie, ale u nich oczywiscie byloby mi nie po nosie, gdyby mi tak sugerowali heh a co do dwoistosci, to przeciez kazdy tak ma w jakims obszarze, ze robi sie, bo wypada, a wolelibysmy cos zupelnie innego, takie zycie.

              • beata_ Czyli s-v jest dla Ciebie fasadą... 18.01.14, 02:44
                ... i grą pozorów. Eeeeeech....

                Znaczy dobrze zgadłam - dla niektórych (dla Ciebie też?) s-v JEST ciężarem smile
      • clavier12 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 31.01.14, 12:48
        też mnie wnerwia jak ładują się z ubłoconymi butami na podłogę, po której zasuwam boso, a czasem siedzę czy leżę, bo tak lubię wink. Przeważnie są to panowie, po których ktoś sprząta, bo sami się nie skalają. Panie zwykle też nie lubią sprzątać, więc empatycznie pytają przynajmniej.
        Więc po pierwsze PYTAĆ gospodarza, po drugie, jeśli komuś nie pasują kapcie, to przynosi swoje czyste butki - i po problemie.
    • nevada_r Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 09:09
      Gospodarz: nie zmusza do zdejmowania [a jeżeli goście mają zapędy do zdejmowania, może ich próbować powstrzymać].

      Goście: nie zdejmują butów, natomiast mają obowiązek przyjścia w butach czystych. Jeżeli jest śnieg albo błoto, można przynieść sobie obuwie na zmianę i zmienić je w przedpokoju].

      Natomiast jest wyjątek: powinno się zdejmować buty, jeżeli wizytuje się osoby starsze, niedołężne [którym ciężko jest sprzątać] lub mieszkanie, w którym są małe dzieci, pełzające po podłodze.
      • kordula22 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 10:12
        Dziekuje wszystkim znawcom savoir vivre'u. Najrozsadniej odniosla sie do tematu nevada_r.
        Moje doswiadczenia odnosnie zdejmowania butow odnosza sie do zaprzyjaznionych domow, gdzie czesto slysze " zdejm buty, bo to JA w domu sprzatam". Wtedy grzecznie siadam na podlodze ( tak, tak NA PODLODZE) i mocuje sie z butami z cholewka. Dla mnie to ponizajaca sytuacja, bo moze akurat w takiej pozycji zastanie mnie gospodarz domu, pan z "towarzystwa".
        W innym domu jest krzeselko i przygotowane kapcie dla gosci. Przyznam, ze jako rozwiazanie bardziej odpowiadaly by mi filcowe lub flanelowe szmatki -( cos takiego jak w muzeum) by
        ochronic podloge i zaoszczedzic pracy gospodyni domu.
      • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 11:00
        nevada_r napisał(a):

        > można przynieść sobie obuwie na zmianę i zmien
        > ić je w przedpokoju]

        - czy Książę straciłby głowę dla Kopciuszka, gdyby widział ją zmieniającą... buty?


        https://www.fakt.pl/m/crop/-600/-600/faktonline/634640532756800103.jpg


        https://www.fakt.pl/m/crop/-600/-600/faktonline/634640479689816623.jpg





        > Natomiast jest wyjątek: powinno się zdejmować buty, jeżeli wizytuje się osoby s
        > tarsze, niedołężne [którym ciężko jest sprzątać] lub mieszkanie, w którym są ma
        > łe dzieci, pełzające po podłodze.

        - próba nadinterpretacji.
        Czym innym jest odwiedzanie osób niedołężnych, skazanych na pomoc innych.
        Kiedy zaprasza nas bardzo sędziwa osoba, to jest równoznaczne, że panuje nad sytuacją.
        To co proponujesz byłoby dużym nietaktem. Obrazą gospodarza, oczywiście, w konwencji s-v.
        • nevada_r Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 13:28
          nm.buba011 napisał:

          > nevada_r napisał(a):
          >
          > > można przynieść sobie obuwie na zmianę i zmien
          > > ić je w przedpokoju]
          >
          > - czy Książę straciłby głowę dla Kopciuszka, gdyby widział ją zmieniającą... bu
          > ty?

          Książę sam zakładał pantofelek kandydatkom na żonę. Kopciuszkowi również.
          • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 13:58
            nevada_r napisał(a):

            > nm.buba011 napisał:
            >
            > > nevada_r napisał(a):
            > >
            > > > można przynieść sobie obuwie na zmianę i zmien
            > > > ić je w przedpokoju]
            > >
            > > - czy Książę straciłby głowę dla Kopciuszka, gdyby widział ją zmieniającą
            > ... bu
            > > ty?
            >
            > Książę sam zakładał pantofelek kandydatkom na żonę. Kopciuszkowi również.

            - to bajka dla... dzieci. Nie tylko.

            Dla dzieci należy pisać, jak dla dorosłych, tylko 3 razy mądrzej.

            Nie każdemu dane zrozumieć sens, chociaż poznał szczegóły.
            • vilez Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 17:39
              Masz fobię stopową?
              • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 21:15
                vilez napisała:

                > Masz fobię stopową?




                - możesz rozwinąć swoją arcyciekawą myśl?


                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
        • maniek5628 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 12.10.14, 12:16
          Przepraszam, że tak późno odkopuję, ale jakoś nie potrafię wyobrazić sobie ogrzewanej karety tak z czasów średniowiecza, jak również z późniejszych czasów, a nie jestem w stanie sobie przypomnieć chociażby w którym wieku rozgrywała się akcja tej powieści.
          • jamajka10 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 12.10.14, 17:46
            Karety (pojazdy przewożące ludzi) ogrzewano w ten sposób, że pod siedzenia lub pod nogi wsuwano zamykane naczynia wypełnione żarzącymi się węglami. Coś w rodzaju głębokiej patelni lub rondla z rączką. Trzymało ciepło dość długo, na postojach wymieniano żar. Podobnie podgrzewano pościel w zimnych łożach.
            Jamajka
            • dar61 Jak z tą patelnią... 12.10.14, 22:08
              Podobne patelniopodobne ogrzewacze pościeli widziałem gdzieś niedawno. Chyba nie w sklepie, a na targowisku różności. Rodowód miało zaodrzański. Tamże - za Odrą - kult nieogrzewanych - nawet zimą - sypialni trzyma się dość krzepko...
              Jeszcze niedawno i myśwa zimą grzali się, zaganiając stadko owieczek zimą do izby wink

              Spotkałem ślady obyczaju, kiedy w lute mrozy domowa służba swym pracodawcom grzała - ... „własnoręcznie" - nawet siedziska sedesów ubikacyjnych.
              O szlafroczkach na dzbanki z gorącym napitkiem w czas zimy już ni słowa [...].

              ***
              Rytuał wielkiego przedpokojowego kapcia [ściennej ozdoby], w jakim tkwi tuzin dyżurnych kapci dla gości powraca - produkują je nam ten kapeć skośnokie nacje.
              • dar61 załącznik skalny 12.10.14, 22:15
                Wypatrzone świeżo na TVP Kultura, w reportażu o ciekawych ludziach, nadal dziś zasiedlających polskie Bieszczady:
                - Jak wytrzymujesz w tym swym szałasie zimowe mrozy?
                - Nic trudnego: biere se z ogniska - tam na zewnątrz - te kilka kamieni z żaru i wrzucam tu do środka... Byle drew na czas narąbać.

                ***
                - Kiedy ostatnio myłeś nogi ?
                - Masz ciekawsze pytania?
            • bene_gesserit Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 13.10.14, 00:51
              To naczynie do ogrzewania łóżek, okrągłe, zamykane metalowe pudło z bardzo długą rączką, nazywało się szkandela. I było niezbędne, bo w sypialniach raczej nie grzano. U Thackeray'a właśnie gorącą szkandelą Różyczka pieprznęła księcia Bulbę w głowę, kiedy zebrało mu się na amory.
    • annthonka Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 12:21
      Gospodarz absolutnie nie powinien oczekiwać, ani tym bardziej prosić gości o zdejmowanie butów. Jeżeli ktoś jest niewolnikiem sterylnych podłóg to powinien się umawiać w knajpie albo w parku, a nie zapraszać do domu. A oferowanie dyżurnych kapciuszków to w ogóle kosmos, brrrr....

      Z kolei gość powinien zadbać o to, żeby buty były czyste i "nieszkodliwe" dla podłogi. Czyli gospodarz byłby usprawiedliwiony zwracając uwagę gościowi w ubłoconych traperkach albo szpilkach z metalowym flekiem.

      Kiedy na stanie miałam pełzające niemowlęta albo szczeniaki przed szczepieniem to z góry przepraszałam zapraszanych gości i uprzedzałam ich o konieczności przyniesienia ze sobą butów/kapci/ciepłych skarpet do chodzenia po moim domu - sytuacja była wyjątkowa, więc nikt się nie obraził.
      • aga-kosa Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 12:39
        Mój dom to nie meczet. Jeśli stać mnie na zaproszenie gości to stać na posprzątanie po nich. Nawet biały dywan - jeśli miałam taka fantazję aby go położyć.
        Podobała mi się reakcja - cytowanego już - Bogusława Kaczyńskiego; Został zaproszony do jakiejś rodziny i poproszony po przekroczeniu progu o założenie kapci. Wyszedł i więcej nie przyjmuje zaproszeń od tej rodziny.
        Zdejmowałam buty tylko w Bohonikach tam jest meczet. aga
      • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 13:05
        annthonka napisała:

        > Kiedy na stanie miałam pełzające niemowlęta albo szczeniaki przed szczepieniem
        > to z góry przepraszałam zapraszanych gości i uprzedzałam ich o konieczności prz
        > yniesienia ze sobą butów/kapci/ciepłych skarpet do chodzenia po moim domu - syt
        > uacja była wyjątkowa, więc nikt się nie obraził.

        w takiej sytuacji, dobrowolny s-v zaleca nie zapraszanie, przełożenie terminu.
        Ewentualnie, Twoje słowa. Knajpa, park.

        Dwa poprzednie punkty, podręcznikowo.


        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
    • kikimora78 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 13:18
      Czyli rozumiem, że jak koleżanka przychodzi ze swoim dwulatkiem, żeby się dzieci pobawiły a my pogadały, a pogoda jaka jest w Skandynawii prawie każdy wie - z 15 cm śniegu więc koleżanka i jej dziecko mają na nogach "relaxy" to które rozwiązanie wybrać?

      - wchodzą w butach i robią mokre plamy śniegu i błota i potem dzieciaki się w tym bawią a ja moczę swoje skarpetki (no chyba, że sama powinnam założyć wtedy śniegowce do towarzystwa, albo ewentualnie lakierki)

      - proszą o ściereczkę i wycierają te śniegowce i siedzą w domu w grubaśnych butach a nogi im "płyną" - bo wg. niektórych butów na widoku zmienić nie mogą a niestety nie mam w domu profesjonalnej szatni z lokajem.

      - a może powinni przyjść już w lakierkach (w głębokim śniegu) i jakoś dyskretnie wytrząsnąć śnieg z nogawek

      - albo zmienić buty "nie na widoku" czyli jeszcze zanim zapukają, przed domem, trzymając się płotu?

      - albo może lepiej w ogóle zrezygnować z wizyt i siedzieć samotnie jak te niedzwiedzie i wiosny czekać, bo wtedy można kulturalnie się odwiedzić?

      jest jakaś inna opcja?

      (pomijam oczywiście "bal na 100 par" na którym ma pojawić się para królewska bo takich nie wyprawiam na moich 97 m2 rozłożonych na dwa piętra)
      • nevada_r Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 13:31
        > jest jakaś inna opcja?

        1. Koleżanka sama wie, że mają zabłocone buty i sama z własnej woli je zdejmuje [albo zmienia na inne]. Tobie - jako gospodarzowi nie wypada jej o to prosić.

        2. Jeżeli koleżanka jednak nie czuje, że popełnia nietakt, błocąc ci w mieszkaniu [a tobie to strasznie przeszkadza], nie zapraszaj jej do siebie, a umawiajcie się gdzie indziej.
        • kikimora78 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 13:37
          > 1. Koleżanka sama wie, że mają zabłocone buty i sama z własnej woli je zdejmuje
          > [albo zmienia na inne]. Tobie - jako gospodarzowi nie wypada jej o to prosić.

          i tak robi, tylko obie wersje są - podobno - niezgodne z SV (zdejmowanie, albo zmienianie "na widoku") wink
          • nevada_r Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 14:28
            > i tak robi, tylko obie wersje są - podobno - niezgodne z SV (zdejmowanie, albo
            > zmienianie "na widoku") wink

            E tam, niezgodne, SV jest dla ludzi.

            To niezdejmowanie butów wzięło się ze zwyczajów szlacheckich, kiedy to szlachta na przyjęcia przyjeżdżała karetą i ich wypastowane buty właściwie nie miały kontaktu z błotem i śniegiem. A poza tym nie wchodzili do pokojów, w których mieszkali gospodarze, tylko do sal balowych. No i była służba, której obowiązkiem było posprzątanie wszystkiego.wink

            Teraz czasy się zmieniły, nie ma służby, karet i sal balowych, więc trzeba SV dopasować tak, żeby wszystkim było wygodniej.

            A bubą się nie przejmuj. Jemu się tylko wydaje, że zna SV.
            • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 14:36





              nevada_r napisał(a):

              > > i tak robi, tylko obie wersje są - podobno - niezgodne z SV (zdejmowanie,
              > albo
              > > zmienianie "na widoku") wink
              >
              > E tam, niezgodne, SV jest dla ludzi.
              >
              > To niezdejmowanie butów wzięło się ze zwyczajów szlacheckich, kiedy to szlachta
              > na przyjęcia przyjeżdżała karetą i ich wypastowane buty właściwie nie miały ko
              > ntaktu z błotem i śniegiem.
              A poza tym nie wchodzili do pokojów, w których mies
              > zkali gospodarze, tylko do sal balowych. No i była służba, której obowiązkiem b
              > yło posprzątanie wszystkiego.wink


              - nic się nie zmieniło.

              https://i.iplsc.com/-/0001K7TKKUNNEYOI-C116.jpg


              > A bubą się nie przejmuj. Jemu się tylko wydaje, że zna SV.

              - oczywiście. Każdy niech się zajmie swoją wiedzą.
            • matylda1001 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 19.01.14, 20:34
              nevada_r napisał(a):

              > To niezdejmowanie butów wzięło się ze zwyczajów szlacheckich<

              To już raczej należałoby się zastanowić skąd wziął się zwyczaj zdejmowania butów smile
              • beata_ Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 19.01.14, 21:10
                matylda1001 napisała:

                > nevada_r napisał(a):
                >
                > > To niezdejmowanie butów wzięło się ze zwyczajów szlacheckich<
                >
                > To już raczej należałoby się zastanowić skąd wziął się zwyczaj zdejmowania butów smile

                Ze zwyczajów "nieszlacheckich?" I może dlatego złych?
          • annthonka Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 16:22
            Interpretacją s-v według Buby nie należy się zbytnio przejmować...
            • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 16:28
              annthonka napisała:

              > Interpretacją s-v według Buby nie należy się zbytnio przejmować...

              Wystarczy podać argumenty sprzeczne z tym co on pisze.
      • droch Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 13:43
        Próbuję dowiedzieć się tego samego, niestety, nm.buba011 zaciął się i pisze nie na temat...
      • kirkunia Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 21.01.14, 23:58
        dwulatek kilka godzin w relaxach???
    • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 14:36
      A propos zdejmowania butów to po przeczytaniu naszła mnie wątpliwość:
      jak powinien zachować się gospodarz przyjmujący zaproszonych gości gdy zauważy, że goście przyszli w butach tak brudnych, że przekracza do przyjęte granice?

      Dla argumentów typu "zaprosiłeś to pogódź się z tym, że trzeba posprzątać" mogę dopowiedzieć, ze na tych butach jest gówno.
      • nevada_r Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 15:07
        Ja bym powiedziała: o, chyba w coś wdepnąłeś. No co za ludzie, nie sprzątają po tych głupich psach. Chodź ze mną do łazienki, dam ci szmatę, i sobie umyjesz tego buta.

        A jeżeli dana osoba ciągle przychodzi w brudnych butach, to przestajesz ją zapraszać.
        • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 15:50
          nevada_r napisał(a):

          > Ja bym powiedziała: o, chyba w coś wdepnąłeś. No co za ludzie, nie sprzątają po
          > tych głupich psach. Chodź ze mną do łazienki, dam ci szmatę, i sobie umyjesz t
          > ego buta.
          >
          > A jeżeli dana osoba ciągle przychodzi w brudnych butach, to przestajesz ją zapr
          > aszać.

          Coś podobnego chciałem zasugerować we wstępniaku. smile

          Ale skomplikujmy:

          Aby dojść do łazienki to trzeba przejść przez przedpokoje w dywanach, zaciskasz zęby i prowadzisz przez dywany czy...?

          A tą osobą jest mąż "Twojej" siostry których to zawsze zapraszacie na urodziny dzieci (bo są chrzestnymi) swoje imieniny etc.
          • nevada_r Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 16:12
            > Ale skomplikujmy:
            >
            > Aby dojść do łazienki to trzeba przejść przez przedpokoje w dywanach, zaciskasz
            > zęby i prowadzisz przez dywany czy...?
            >
            > A tą osobą jest mąż "Twojej" siostry których to zawsze zapraszacie na urodziny
            > dzieci (bo są chrzestnymi) swoje imieniny etc.

            A po co komplikować? Kogo ty gościsz, ludzi, czy bydło, które nie umie się zachować i wdeptuje ci brudnymi buciorami? Normalny człowiek, jak zobaczy, co ma na bucie [i to jeszcze jak mu je pokażesz], sam go szybko zdejmie i po problemie. A jeżeli szwagier NAPRAWDĘ tego nie zrobi i jest recydywistą, to ten raz przetrzymaj z zaciśniętymi zębami, a przy sprzyjającej okazji powiedz o tym - na osobności - jego żonie. Niech mu przemówi do rozumu. [siostra bliższa niż szwagier, dlatego powiedziałabym jej]
            • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 16:26
              nevada_r napisał(a):

              > > Ale skomplikujmy:
              >
              > A po co komplikować?

              Bo co do sytuacji prostych mamy zgodę.

              > Kogo ty gościsz, ludzi, czy bydło, które nie umie się zach
              > ować i wdeptuje ci brudnymi buciorami? Normalny człowiek, jak zobaczy, co ma na
              > bucie [i to jeszcze jak mu je pokażesz], sam go szybko zdejmie i po problemie.
              > A jeżeli szwagier NAPRAWDĘ tego nie zrobi i jest recydywistą, to ten raz przet
              > rzymaj z zaciśniętymi zębami, a przy sprzyjającej okazji powiedz o tym - na os
              > obności - jego żonie. Niech mu przemówi do rozumu. [siostra bliższa niż szwagie
              > r, dlatego powiedziałabym jej]

              Nie bardzo rozumiem pytania sugestie "kogo ja goszczę" - teraz to pominę milczeniem smile.

              Przyznam, że osobiście miałbym w nosie czyjeś odczucia i powiedziałbym coś w stylu:
              "Jacek poczekaj chwilkę bo coś Ci się przykleiło do buta - przyniósłbym mu ścierę do przedpokoju"
              Sorry Winnetou ale nie pozwolę Ci zrobić chlewu, który domownicy rozniosą po całym mieszkaniu - bo równocześnie ciężko mi sobie wyobrazić aby po przejściu przez przedpokój gospodarze mieliby zacząć odkurzać i zmywać podłogę zaniedbując pozostałych gości.
              • kordula22 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 16:58
                Rozpoczelm ten watek gdyz zauwazylam ze od pewnego czasu jest w Polsce (mieszkam czesciowo w Polsce, czesciowo w kraju starej Europy) zwyczaj naklaniania goscia do zdejmownia butow. Mnie to drazni gdyz NIGDY nie przychodze w zapackanych buciorach, a przed wejsciem ogladam stan butow i gdy zauwaze ze sa zabrudzone, dyskretnie wycieram je papierowa chusteczka do nosa i dopiero pozniej dzwonie do drzwi. W moim przypadku to naklanianie do zdejmowania butow to rodzaj savoir vivre, w czym gospodyni podkresla ze dba o czystosc domu. Poniewaz staje sie to powszechne, to w koncu stanie sie obowiazkowe i mieszczace sie w omawianym savoir vivre. Tym gorzej dla mnie, mego meza obcokrajowca i zapraszanych do Polski gosci z zagranicy.
                Ale moze sie myle i tylko w moim polskim otoczeniu jest to praktykowane?
                • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 17:37
                  kordula22 napisała:

                  > Rozpoczelm ten watek gdyz zauwazylam ze od pewnego czasu jest w Polsce (mieszka
                  > m czesciowo w Polsce, czesciowo w kraju starej Europy) zwyczaj naklaniania gosc
                  > ia do zdejmownia butow.

                  Ale zaciekawiłaś mnie zawartością nawiasu, coś się zmieniło jeśli chodzi o granice Europy? smile

                  > Ale moze sie myle i tylko w moim polskim otoczeniu jest to praktykowane?

                  Osobiście nigdy tego nie doświadczyłem.
                  Czasem i owszem ale w formie niewymówionego oczekiwania - jednak to tylko i wylacznie w relacjach bliskiej rodziny (dzieci przychodzą do rodziców i wiadomo, że będą siedzieć minimum 4h lub wręcz nocować i nie są to sytuacje "typu przyjęcie")
                • vilez Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 17:47
                  Kordulo, dobrze jest rozumieć zwyczaje lokalno-kulturowe. Piszesz, że częściowo mieszkasz w starej Europie, która ma inne uwarunkowania w tym względzie. Nie powinnaś się nimi kierować jako najważniejszymi. Najważniejsze są zwyczaje lokalne. A te w Polsce są ... różne. Stad stałe dyskusje o wyższości świąt....,
                  Ergo: golono-strzyżono. Tak jest właśnie w Polsce smile
                • vi_san Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 20:22
                  Polska lezy w Europie od jakieś czasu, więc chyba też można ją zaliczyć do "starej Europy"? wink
                  Ad rem. Nigdy nie narzucam gościom zdejmowania butów! Sama zwykle chodzę po domu boso, podłogi mam czyste i ciepłe, więc nie ma problemów. Jeśli urządzam "proszony" obiad, zabawę karnawałową, albo inną uroczystość - oczywiście buty, stosowne do stroju. Ale... Nie wyobrażam sobie, żeby przyjaciółka, która przyjechała pomóc mi w projekcie [zajęcie potrwa dobre trzy - cztery godziny], czy szwagier, który naprawia nasz komputer [też robota na kilka godzin] tkwili w pokojach w buciorach. Dla ich dobra! Na szczęście moi najbliżsi nie są formalistami i nie muszą koniecznie siedzieć w obuwiu. Oczywiście te same osoby zaproszone na imieniny czy inną odświętną okazję - pozostają w butach. Nie mam pojęcia jak się ma do tego s-v, ale myślę, że to zdroworozsądkowe podejście.
                  A na marginesie - kapcie "przechodnie" to jakiś koszmar! Nie założyłabym i na pewno nigdy więcej nie poszłabym do domu, w którym gospodyni na wstępie wręczyłaby mi papucie cioci Frani, bo ona właśnie podłogę zapastowała... Ewentualną propozycję zdjęcia butów może usprawiedliwić tylko posiadanie np. małego raczkującego dziecka - ale wówczas tez grzeczniej byłoby ze strony gospodarzy uprzedzić PRZED wizytą, w trakcie umawiania, na zasadzie "Wiesz, tylko że u nas jest maluszek, więc w butach na salony nie wpuszczamy" - jeśli powiedziane zostanie z uśmiechce nikt się nie obreazi, a co najwyżej przyniesie swoje lekkie obuwie na zmianę.
                  • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 08:37
                    vi_san napisała:

                    > Polska lezy w Europie od jakieś czasu,

                    Tak mniej więcej od.... początku? wink
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 09:31
                      Najprosciej w gosci przychodzic w tym:
                      https://www.cleanroomsuppliesltd.com/images/Tyvek%20Suit.jpg

                      nie nabrudzimy, podlogi nie zniszczymy, nie zarazimy jaka grypa..
                      mozemy tez uprzejmie przyniesc ze soba jednorazowe naczynia, abysmy nie robili
                      gospodarzom klopotu z myciem garow itp. zjemy, wypijemy i sami to wyrzucimy - po drodze,
                      do osiedlowego smietnika.

                      Minnie
                      • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 09:40
                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                        > abysmy nie robili gospodarzom klopotu z myciem garow itp. zjemy,
                        > wypijemy i sami to wyrzucimy - po drodze, do osiedlowego smietnika

                        Niedawno słyszałem jak to ludzie mieszkający na stałe w Niemczech, wychodząc z proszonego drobnego "przyjątka" (kawa, ciasto, wino, sałatka), zapytali:
                        "to co wynosimy [filiżanki, talerze, sztućce z salonu do kuchni] bo u nas tak się robi".
                    • vi_san Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 21.01.14, 21:40
                      Ktoś załapał dowcip! big_grin
                      • kirkunia Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 00:01
                        Dużo ktosi
                • jaga910 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 21.01.14, 18:50
                  kordula22 napisała:

                  > Rozpoczelm ten watek gdyz zauwazylam ze od pewnego czasu jest w Polsce (mieszka
                  > m czesciowo w Polsce, czesciowo w kraju starej Europy) zwyczaj naklaniania gosc
                  > ia do zdejmownia butow. Mnie to drazni gdyz NIGDY nie przychodze w zapackanych
                  > buciorach, a przed wejsciem ogladam stan butow i gdy zauwaze ze sa zabrudzone,
                  > dyskretnie wycieram je papierowa chusteczka do nosa i dopiero pozniej dzwonie d
                  > o drzwi. W moim przypadku to naklanianie do zdejmowania butow to rodzaj savoir
                  > vivre, w czym gospodyni podkresla ze dba o czystosc domu. Poniewaz staje sie to
                  > powszechne, to w koncu stanie sie obowiazkowe i mieszczace sie w omawianym sav
                  > oir vivre. Tym gorzej dla mnie, mego meza obcokrajowca i zapraszanych do Polski
                  > gosci z zagranicy.
                  > Ale moze sie myle i tylko w moim polskim otoczeniu jest to praktykowane?

                  Mam podobne obawy, odnoszę wrażenie, że paskudny zwyczaj podsuwania gościom kapci zatacza co raz szersze kręgi.
                  Kiedyś, na moją prośbę o niezdejmowanie butów, usłyszałam "ja wiem, jak się zachować, kiedy na podłodze leży dywan".
                  Ręce mi opadły.
                  Przecież dywan, to nie arras, który zdobi ścianę, a przedmiot przeznaczony do chodzenia.
                  Dla wygody w znacznej części domu mam podłogi z płytek ceramicznych, i jestem zażenowana, a czasem zniesmaczona (nieświeże skarpetki) kiedy hydraulik, kominiarz czy inny fachowiec ściąga buty wchodząc usunąć usterkę. Nie pomagają żadne argumenty, że łatwo zetrzeć, że biega pies, itp".
                  Jeśli jestem do kogoś zaproszona, wchodzę w pantoflach, zawsze bardzo starannie wytartych, jeśli trzeba z użyciem papierowej chusteczki.
                  Mimo to , do jednego z "kapciowych" domów przestano mnie zapraszać. Trudno.

                  Zastanawiam się, gdzie leży przyczyna takiego zachowania.
                  Sądzę, że już w szkole, a może nawet w przedszkolu, powinny być omawiane zasady dobrego wychowania, bo wiadomo "czym skorupka za młodu nasiąknie...".

                  Obawiam się, że ludzie rozbierający oficjalnych gości z butów nawet na oficjalnych przyjęciach (zaręczyny, Pierwsza Komunia, stypa -przykłady z którymi się zetknęłam) nie zaglądają na takie forum, jak to, bo są przekonani, że oni wszystko wiedzą najlepiej.
                • marsylvik Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 16:07
                  kordula22 napisała:

                  > Rozpoczelm ten watek gdyz zauwazylam ze od pewnego czasu jest w Polsce (mieszka
                  > m czesciowo w Polsce, czesciowo w kraju starej Europy) zwyczaj naklaniania gosc
                  > ia do zdejmownia butow.

                  Z tego co wiem ten zwyczaj na wsiach (wśród chłopstwa) jest stary, podobnie jak zwyczaj niezdejmowania obuwia w miastach. Może ostatnimi czasy masz po prostu więcej do czynienia z osobami wychowanymi na wsi lub przez rodziców stamtąd pochodzących.

                  Generalnie im zimniejszy i bardziej mokry klimat, im brudniejsze otoczenie (błoto i zwierzęce odchody w obejściu na wsiach albo kraje skandynawskie) tym częściej obowiązuje norma zdejmowania butów w gościach.

                  Jeżeli w Polsce się ten zwyczaj rzeczywiście upowszechnia, to być może z powodu zwiększenia ilości psich odchodów na chodnikach...?

                  > Tym gorzej dla mnie, mego meza obcokrajowca i zapraszanych do Polski
                  > gosci z zagranicy.

                  Mąż obcokrajowiec powinien się dostosować do miejscowych zwyczajów. Jeżeli odwiedzacie rodzinę na wsi, to powinien zostać uprzedzony o wymogu zdjęcia butów, jaki tam panuje, zwłaszcza, jeśli odwiedzacie dziadków, czy starszą ciocię. I ogólnie dobrze by było, żeby wiedział, że w tej materii w Polsce panuje dość duży chaos, więc poza większymi i bardziej oficjalnymi uroczystościami może się z owym wymogiem (i obrazą w razie niedostosowania się do niego) dość łatwo zetknąć także w mieście. Niech to potraktuje jako lokalny folklor - i tak o wiele mniej restrykcyjny, niż na przykład w Japonii, gdzie wejście do domu w butach jest ogromnym nietaktem, a gospodarz może nawet wymagać zmiany kapci przy przechodzeniu do różnych pomieszczeń w obrębie domu wink
    • vilez Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 17:19
      Wszystko zależy od sytuacji. Np. w takiej Skandynawii ludzie zdejmują. We Włoszech nie zdejmują. W obu kręgach "pogodowych" wiadomo, dlaczego tak jest, nie ma sensu nad tym deliberować.
      Polska znajduje się "pomiędzy", to i zwyczaje ma "pomiędzy", czyli...różne (od sasa do lasa).
      Generalnie w Polsce na formalnych spotkaniach nie zdejmujemy, na nieformalnych...jak kto woli.
      U mnie w domu się nie zdejmuje, ale jak kto z gości chce, to zdejmuje i ja to rozumiem. Sama w gościach nie zdejmuję, no chyba że przybywam na dłużej.
      • aka10 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 20:07
        vilez napisała:

        > Wszystko zależy od sytuacji. Np. w takiej Skandynawii ludzie zdejmują. We Włosz
        > ech nie zdejmują. W obu kręgach "pogodowych" wiadomo, dlaczego tak jest, nie m
        > a sensu nad tym deliberować.
        > Polska znajduje się "pomiędzy", to i zwyczaje ma "pomiędzy", czyli...różne (od
        > sasa do lasa).
        > Generalnie w Polsce na formalnych spotkaniach nie zdejmujemy, na nieformalnych.
        > ..jak kto woli.
        > U mnie w domu się nie zdejmuje, ale jak kto z gości chce, to zdejmuje i ja to r
        > ozumiem. Sama w gościach nie zdejmuję, no chyba że przybywam na dłużej.

        Masz racje, co kraj, to obyczaj. Ja w domu nie chodze w butach, nawet w pantoflach nie chodze. Wszyscy, ktorzy przychodza, zdejmuja buty, bo po prostu taki zwyczaj.
        Tydzien temu bylam u dentystki, do poczekalni weszlam w butach, jako, ze uwazam, ze jak nie ma plastikowych futeralow (czy jak to nazwac) do nakladania na buty, to butow nie zdejmuje. I co widze? Siedzi dwoch panow w poczekalni, bez butow. Wtedy sie zaczelam zastanawiac, czy moze powinnam byla te buty zdjac...
        W domach prywatnych jednak nie ma watpliwosci co do zdejmowania butow, bez wzgledu na pore roku. Mozna oczywiscie przyniesc sobie buty do przebrania. Pantofli nikt ze soba nie przynosi.
    • claratrueba Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 21:14
      kordula22 napisała:

      > Przyjelo sie, ze gosci zmusza sie do zdejmowania butow albo jeszcze na wyciera
      > czce, albo potem, juz w przedpokoju.

      Nie znam żadnego domu, w którym taki zwyczaj panuje. A w ogóle to jak się "zmusza"?
      natomiast ZIMĄ często zdarza się moim gościom zdejmować buty mimo mojej uwagi "u nas chodzi się w butach" na którą reagują "wolę zdjąć'. No to dostają jednorazowe kapcie tzw. hotelowe, które nabyć można za jakieś 2 złote i prać w pralce.
      Nakazywanie gościowi by w butach pozostał wydaje mi się równie niegrzeczne jak sugerowanie by je zdjął. Przy czym nakazywanie by siedział w temp. +20 w tym samym obuwiu, w którym znosił mróz -20 trąci mi lekkim okrucieństwem.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 23:07
        Nie chca zdejmowac ci co maja nogi brudne albo smierdzace wink

        Mysle, ze przypadkiem odkrylam przyczyne dlaczego Buba tak
        nienawidzi zwyczaju zdejmowania butow 'w gosci' tongue_out

        Minnie
        • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 17.01.14, 23:39
          https://i113.photobucket.com/albums/n229/1Monika1/A_105-year-old_woma_210822g.jpg
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 18.01.14, 02:53
            O, prosze- tak wygladaja nogi uprzywilejowanej chinki,
            ktora miala od dziecka bandazowane nogi.

            Minnie
            • kordula22 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 18.01.14, 19:02
              Otoz to, ja mam (prawie) takie same i nie chce ich pokazywac smile
              Dla podsumowania: zdania sa na tyla podzielone, ze pozostaje dostosowanie sie, lub nie ( strzyzono, golono, jak ktos slusznie zauwazyl.....
              Naklanianie do zdejmowania butow nie lamie zasad kodeksu Boziewicza, gdyz jest wyrazem goscinnosci patrz troski o stopy goscia, czyli honor gospodarzy jest uratowany i s-v tez!
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 18.01.14, 22:12
                kordula22 napisała:
                Naklanianie do zdejmowania butow nie lamie zasad kodeksu Boziewicza, gdyz jest wyrazem goscinnosci patrz troski o stopy goscia, czyli honor gospodarzy jest uratowany i s-v tez!

                Pokaz no ten kodeks, gdzie to takie cus pisze...

                Minnie
      • adam.1247 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 02.02.14, 18:38
        Obuwie, szczególnie u kobiety,jest częścią kreacji tak samo jak sukienka, w czasie wizyt oficjalnych gospodarz powinien zabezpieczyć możliwość wytarcia obuwia. W czasie spotkań towarzyskich, gdy strój jest dowolny, można się wcześniej umówić co do zwyczaju panującego w danym domu lub towarzystwie.
    • halina.vis Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 18.01.14, 19:15
      Nie mam czasu ale napiszę bo nie mogę w to uwierzyć. Po co Ty idziesz do takiego domu gdzie z szacunku dla gospodarzy ubierasz sie przyzwoicie i np. masz garnitur, krawat i na boso. lub extra kiecka i na boso. Ja mam ładny drewniany dom i niektórzy na siłę zdejmuja buty aby nogi odpoczęły ale u mnie nie ma odpoczynku dla nóg i nie dam kapci. Kazdy swoje schorzenia trzyma w swoich butach. Jaki to problem ogarnąć po gościach.
      • aga-kosa Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 18.01.14, 19:33
        Brawo Halino! smile aga
    • minerwamcg Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 18.01.14, 22:32
      Nie pamiętam, żeby mnie ktoś zmuszał do zdejmowania butów. Ani nawet mi to proponował. Jednak kiedy mam na nogach ubłocone buciory na głębokich protektorach, którym nie daje rady nawet wycieraczka, sama proponuję gospodarzom, że zdejmę i nie protestują.
      Coraz więcej zresztą moich znajomych nie używa w domu kapci - w lecie urzędują na bosaka, w zimie w skarpetkach. Więc specjalnie się nie różnimy strojem. Ale to dotyczy wpadnięcia "tak sobie ot", na chwilę, na krótkie ploty, z jakąś sprawą. Jeżeli jestem ubrana wizytowo a okazja uroczystsza, przynoszę ze sobą stosowne obuwie, które zmieniam szybko i bez zamieszania w przedpokoju, przy okazji zdejmowania płaszcza.
      Nogi jak nogi, nie jest to szczególnie wstydliwa część ciała, byle czyste i dobrze utrzymane, nie ma co z przebierania butów robić jakiejś intymnej czynności i robić to gdzieś-kędyś, chyłkiem pod tujami... a po co?
      • minerwamcg P.S. 18.01.14, 22:49
        Warto wziąć pod uwagę jeszcze jedno - w wizytowym stroju raczej nie brnie się przez rozkopy i wądoły, bagna i rozmiękłe prerie. Większość z nas mieszka w miastach. I posiada samochody. A do domów prowadzą (zazwyczaj) brukowane, odśnieżane i nie pokryte głębokim błotem ścieżki. Więc co szkodzi te parę metrów przelecieć w wizytowym obuwiu, które potem się starannie wytrze? No, chyba, że siarczysty mróz...
        W każdym razie składanie wizyt w zalatujących stajnią oficerkach (które w dodatku się ciężko zdejmuje) nie jest dobrym pomysłem.
        Tak, przychylam się do zdania wyrażonego powyżej - gospodarz ma pozostawić gościowi swobodę w zakresie obuwia, gość ma gospodarzowi zbytnio nie napaprać. "Zbytniość" ocenia gość na podstawie swego dobrego wychowania i zasady "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".
        • zaisa Re: P.S. 19.01.14, 19:13
          A jednak nie wszyscy posiadają samochody. I może chodnik będzie odśnieżony, ale na ulicach i uliczkach zawsze jest strefa brei (chyba, że równo śniegiem zasypane i jeszcze nie posolone). Proszę więc bez takich ogólników. No i jak ma się do s.v. parkowanie bez myślenia o tych, co chodzić muszą, w końcu nawet posiadacze samochodów niekoniecznie poruszają się po najbliższej okolicy pojazdami, bo przejście kawałka w wizytowych pantoflach jest zbyt trudne dla przyjezdnych?
          Jak najbardziej uważam, że przy dziecku pełzającym po podłodze można prosić gości o zdjęcie obuwia, zwłaszcza na małych metrażach, gdzie nie da się jakos rozgraniczyć stref wpływów. Owszem, warto ich o tym uprzedzić zawczasu.
          • minerwamcg Re: P.S. 19.01.14, 21:42
            zaisa napisała:

            > Proszę więc bez takich ogólników.

            Proszę więc nie tym tonem.
            A co się tyczy parkowania, to jest temat na zupełnie inną rozmowę. Tutaj panuje kompletny upadek obyczajów, i to, co robią kierowcy, żeby zdobyć kawałek miejsca pod samochód nie ma nic wspólnego nie tylko z s-v, ale często i z przynależnością do gatunku homo sapiens.
    • klawiatura_zablokowana Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 19.01.14, 19:34
      > Przyjelo sie, ze gosci zmusza sie do zdejmowania butow albo jeszcze na wyciera
      > czce, albo potem, juz w przedpokoju.

      Ja nie pamiętam, żeby mnie ktokolwiek zmuszał, natomiast z butami jest tak, że:

      - w sezonie wiosenno-letnim, kiedy jest sucho i ciepło - butów się raczej nie zdejmuje, bo się przychodzi w lekkich, suchych.
      - w sezonie zimowo-jesienno-przedwiosennym, kiedy jest zimno i błoto, buty zdejmują prawie wszyscy, często z ulgą, bo siedzenie w kozakach do kolan w nagrzanym mieszkaniu przez dłużej niż godzinę uważam za męczarnię.

      >Uwazam ten zwyczaj za paskudny. Po kiego l
      > icha ktos ma ogladac moje gole stopy, a ja mam maszerowac na bosaka?

      A po kiego licha masz niszczyć komuś podłogę?

      >Rozumiem zima gdy jest chlapa, a gospodyni dba o czys
      > tosc podlogi, to do takiego domu jestem w stanie przyniesc wlasne n.p. letnie b
      > uty ( a nie kapcie!)i zmienic. W innych domach prosze o sciereczke do dokladneg
      > o wytarcia butow i uwazam, ze to wystarczy ( wczesniej dokladnie wycieram buty
      > na wycieraczce).

      Ty sobie możesz uważać, że to wystarczy, ale jak gospodarz ma np. panele, to zasuwanie po nich podkutymi kozaczkami czy innymi butami na twardej podeszwie może je doszczętnie porysować.

      >Jest jeszcze jedno praktyczne i niekrepujace rozwiazanie: flane
      > lowe szmatki, na ktorych wslizgujemy sie " na pokoje" nie wnoszac brudu. Lecz o
      > wo rozwiazanie jest malo praktykowane.

      Ale jak nie wnosisz brudu? Po całym domu poruszasz się na tej szmatce? Czy też przemierzasz na szmacie przedpokój, a potem hyc na dywanik swoimi brudnymi kozaczkami?
      • matylda1001 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 19.01.14, 20:09
        klawiatura_zablokowana napisała:

        >> A po kiego licha masz niszczyć komuś podłogę?<
        >Ty sobie możesz uważać, że to wystarczy, ale jak gospodarz ma np. panele, to za
        > suwanie po nich podkutymi kozaczkami czy innymi butami na twardej podeszwie może je doszczętnie porysować.<

        A czy właściciel tego skarbu - paneli nie mógłby ich od razu montować na suficie? Tam mu nikt nie wlezie.
        • beata_ Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 19.01.14, 21:54
          matylda1001 napisała:

          > A czy właściciel tego skarbu - paneli nie mógłby ich od razu montować na suficie?
          > Tam mu nikt nie wlezie.

          Może nawet lepiej...
          Niech nie zaprasza gości, którzy ów panelowy skarb mogliby mu zniszczyć...
          Eeeech...
          • klawiatura_zablokowana Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 20:19
            Zapewne mógłby. Chcesz, dam telefon, możesz zadzwonić do właścicielki mojego mieszkania i wytłumaczyć jej, że niekulturalnym z jej strony było położenie podłogi, na którą nie można się władować w ubłoconych buciorach.

            Jak przyzna ci rację, to i ja przklasnę. Na razie podłoga nie jest moja, ja sobie tych paneli nie wybierałam i muszę cudze szanować. Tak, wiem, dla niektórych znafców savoir-vivre to ostatnie jest niepojęte.
            • beata_ Zaiste, dziwni to goście, którzy... 20.01.14, 20:24
              ... z wizytą idą w "ubłoconych buciorach". Moi w podobnej sytuacji takich nie miewają.
      • baba67 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 21.01.14, 10:36
        Do domow gdzie nie moge ciezkich butow (jestem niskopotliwa i zadnych grzybic nie mam) po prostu nie chodze bo zle sie tam czuje.Raz ze siedzenie w kozakach jest malo komfortowe dwa ze z hrabiami ktorzy mnie do takiego czegos zmuszaja w imie bycia Fiufiu nie mam wspolnego jezyka.Gospodyn piorunujacych tez nie lubie bo to przegiecie w druga strone.Bywam u normalnych ludzi.
    • kikimora78 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 12:13
      A czemu wszyscy się upierają, że jak wizyta u kogoś to koniecznie garnitór i suknia wizytowa i wjazd samochodem do samego przedpokoju? Ludzie - skąd wyście się urwali? Nie wpadacie nigdy do kogoś na kawkę i ploty ubrani w dżinsy, sweter i trampki? Serio? ZAWSZE zakładacie garsonki i gajery, lakierki i szpilki? A gospodarze rozwijają czerwone dywany, żebyście sobie lakierek nie powalali?

      To ja chyba serio w jakimś innym wszechświecie żyję...
      • kikimora78 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 12:20
        A poza tym mam wrażenie, że co niektórzy to bardzo nie lubią swoich gości / gospodarzy i przyjmują wizyty lub sami wizytują z jakiegoś musu, czy coś, i z wielką lubością zatapiają się w "wojnach podjazdowych"

        Kurde, gdybym była zwolenniczką chodzenia zimowych buciorach po domu a wiedziałabym, ze koleżanka do której idę (a którą lubię, bo jakbym nie lubiła to bym nie szła) kupiła sobie nowy biały dywan i bardzo się z niego cieszy to - na litość boską - zdjęłabym te buty po prostu dlatego, że lubię koleżankę i nie chcę jej sprawiać przykrości.
        • matylda1001 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 12:28
          kikimora78 napisała:

          >> Kurde, gdybym była zwolenniczką chodzenia zimowych buciorach po domu a wiedział
          > abym, ze koleżanka do której idę (a którą lubię, bo jakbym nie lubiła to bym ni
          > e szła) kupiła sobie nowy biały dywan i bardzo się z niego cieszy to - na litoś
          > ć boską - zdjęłabym te buty po prostu dlatego, że lubię koleżankę i nie chcę je
          > j sprawiać przykrości.<

          Gdyby koleżanka lubiła Ciebie tak, jak Ty ją, to też zadbałaby o Twój komfort. Skoro lubisz chodzić w butach po domu, to stworzyłaby Ci takie warunki do ich wytarcia, ze obie byłybyście zadowolone. No i s-v dostałby to, co mu się należy wink
          • kikimora78 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 12:46
            Ja wiem, tylko że mi jest łatwiej ściagnąć śniegowce niż jej zwijać dywany czy zrywać parkiety na moją wizytę big_grin

            W rewanżu ona ściaga buty jak włazi na mój wełnianym dywan (który ma splot "jak robiony na drutach i naszyty na matę" - więc mega trudny do czyszczenia) i na którym non stop turla się moja dwulatka, ja i nasz kot - i jesteśmy kwita big_grin
          • donvito52 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 25.01.14, 12:27
            Ja krótko i na temat.
            Możesz przyjść w butach.
            Jak naświnisz to po pierwsze dostaniesz ścierkę do ręki i posprzątasz.
            Po drugie, raczej Cię ponownie nie zaproszę. Nie widzę powodu by po flei samemu sprzątać.

            Jak nie nabrudzisz, nasze relacje nie ulegną zmianie.

            Jest coś takiego jak wyczucie sytuacji. W traktorach NIE, w pantofelkach TAK.
            W szpilach robiących w podłodze dziury do betonu NIE, w pantoflach jak wyżej TAK.

            Pozdrawiam i zamykam dyskusję.
            • a1ma Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 25.01.14, 16:27
              Jesli pobrudze Ci talerz (jedząc ma nim obiad), to pewnie dostanę do ręki zmywak, bo przecież nie widzisz powodu, zeby sprzątać po gościach. Cóż, w normalnych warunkach samo przyjęcie gości jest wystarczającym powodem, zeby po nich posprzątać.

              Zauważyłas, na jakim forum sie wypowiadasz?
      • kikimora78 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 12:48
        > A czemu wszyscy się upierają, że jak wizyta u kogoś to koniecznie garnitór i

        O matko! To ja napisałam garnitur przez "ó" big_grinbig_grinbig_grin
      • matylda1001 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 13:03
        kikimora78 napisała:

        >Ludzie - skąd wyście się urwali? <

        A to różnie, jedni być może z pałacu a inni z czworaków smile

        >Nie wpadacie nigdy do kogoś na kawkę i ploty ubrani w dżinsy, sweter i trampki? Serio? ZAWSZE zakładacie garsonki i gajery, lakierki i szpilki? <

        Nie, nie zawsze. Chodzi o to, że dla niektórych nawet garsonki i gajery nie są wystarczającym powodem do włożenia lakierek i szpilek.
        Kilka lat temu koleżanka pokazywała zdjęcia ze świątecznego przyjęcia. Przyjechała do niej siostra, która tuż przed stanem wojennym wyemigrowała do Australii. Siostra przyjechała do Polski po raz pierwszy i przywiozła córkę, tam urodzoną. Koleżanka chciała nam pokazać rodzinę. Zdjęcia ładne. Wszyscy wyelegantowani, jak to w święta. Gajerki, właśnie, garsonki, a na nogach? KAPCIE! Koleżanka wystąpiła w błękitnych z pomponikami, do tego czarna kiecka i perełki, wyglądała uroczo smile Pozostali zaprezentowali pełen przekrój tego, co w tak uroczystym dniu nie miało prawa znaleźć się na "kulturalnych nogach" - od kapećków typowo łazienkowych po plażowe plastiki. Jeden pan (widocznie nadwrażliwy na cudze kapcie) wystąpił w skarpetkach. Nie powstrzymałam się i zapytałam - co wy tak wszyscy w kapciach? i otrzymałam krótką zwięzłą odpowiedz, ze przecież sami swoi, rodzina... Jestem pewna, że 3/4 Polaków ostatnie święta przetuptała w kapciach i boso. Mnie to dziwi i już.
        • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 13:22
          matylda1001 napisała:

          > Jestem pewna, że 3/4 Polaków ostatnie święta przetuptała w kapciach i bo
          > so. Mnie to dziwi i już.

          Podobnie widzę przybliżoną wielkość spędzających święta w kapciach.
          Lecz mnie to nie dziwi.

          Nie dziwi mnie to dlatego, że odnoszę to do, w moim odczuciu, najczęstszych realiów czyli małych mieszkań,
          czasu świętowania,
          wygody.

          Moim zdaniem niewygodnie jest przez 3-5 godzin siedzieć cały czas w butach, często w bezruchu bo gdzie tu iść do kuchni? Świoęta spędzamy najczęściej wśród najbliższej rodziny i wtedy strój nie jest tak oficjalny.
          Niemniej oczywiście "pełny" garnitur czy sukienka wizytowa w połączeniu z kapciami to obaw po pachy lecz właśnie te 3/4 nie jest tak ubrana.
          • matylda1001 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 23:52
            urko70 napisał:

            >Nie dziwi mnie to dlatego, że odnoszę to do, w moim odczuciu, najczęstszych realiów czyli małych mieszkań, czasu świętowania, wygody.<

            Ze dwa lata temu, na forum "Kuchnia" był taki wątek o Wigilii - rodzaj potraw, ich tradycyjna ilość. Ludzie pisali co i jak zamierzają podać. Jakaś młoda mężatka, spędzająca ten wieczór tylko z mężem wyraziła żal, że u niej nie będzie tak pięknie i uroczyście, będzie tylko ryba, bo przecież dla nich dwojga nie opłaca się szykować kilku dań. Wtedy pomyślałam sobie, że ona sama psuje sobie świętowanie, bo kolacja wigilijna to przecież coś więcej niż tylko zaspokojenie głodu. Chodzi o tradycję i tych kilka potraw od razu sprawiłoby, że poczułaby sie lepiej. Podobnie jest z tymi nieszczęsnymi butami. Przeciętny Polak ma mało okazji do udziału w wielkich galach, uroczystych przyjęciach itp. Większość uważa, że te eleganckie imprezy to dla ludzi z jakiegoś innego, lepszego świata. Czy wobec tego jak już samemu organizuje się spotkanie rodzinne bądź w gronie znajomych to nie można nadać spotkaniu uroczystego charakteru? Przygotować ładny stół, zadbać o dekoracje potraw, a całość podkreślić starannie dobranym strojem. No i oczywiście wystąpić W BUTACH! Po co zazdrościć tym z "Pudelka", skoro naprawdę małym kosztem można ten "wielki świat" urządzić na swoich 35m2.

            >Świoęta spędzamy najczęściej wśród najbliższej rodziny i wtedy strój nie jest tak oficjalny.<

            smile A czymże sobie ta najbliższa rodzina zasłużyła żeby ją lekceważyć? Czy nie powinniśmy strojem podkreślić, że nam dobrze wśród nich, że cieszymy się z przyjścia rodziców, dzieci, rodzeństwa, że to spotkanie uważamy za ważne? Metraż mieszkania też nie ma z tym nic wspólnego, w końcu nawet najmniejsze mieszkanie to nie samolot.

            >> Niemniej oczywiście "pełny" garnitur czy sukienka wizytowa w połączeniu z kapciami to obaw po pachy lecz właśnie te 3/4 nie jest tak ubrana.<

            To można zasiąść do wigilijnego stołu w dżinsach i sweterku??

            • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 21.01.14, 01:19
              matylda1001 napisała:

              > urko70 napisał:

              > >> Niemniej oczywiście "pełny" garnitur czy sukienka wizytowa w połącze
              > niu z kapciami to obaw po pachy lecz właśnie te 3/4 nie jest tak ubrana.<
              >
              > To można zasiąść do wigilijnego stołu w dżinsach i sweterku??

              - będzie naturalnie, nie kabaretowo, jak zestawie... garnitur - kapcie/boso.

              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
            • urko70 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 21.01.14, 09:07
              matylda1001 napisała:

              > >Nie dziwi mnie to dlatego, że odnoszę to do, w moim odczuciu, najczęstszyc
              > h realiów czyli małych mieszkań, czasu świętowania, wygody.<
              >
              > Ze dwa lata temu, na forum "Kuchnia" był taki wątek o Wigilii - rodzaj potraw,
              > ich tradycyjna ilość. Ludzie pisali co i jak zamierzają podać. Jakaś młoda męża
              > tka, spędzająca ten wieczór tylko z mężem wyraziła żal, że u niej nie będzie ta
              > k pięknie i uroczyście, będzie tylko ryba, bo przecież dla nich dwojga nie opła
              > ca się szykować kilku dań. Wtedy pomyślałam sobie, że ona sama psuje sobie świę
              > towanie, bo kolacja wigilijna to przecież coś więcej niż tylko zaspokojenie gło
              > du. Chodzi o tradycję i tych kilka potraw od razu sprawiłoby, że poczułaby sie
              > lepiej. Podobnie jest z tymi nieszczęsnymi butami. Przeciętny Polak ma mało oka
              > zji do udziału w wielkich galach, uroczystych przyjęciach itp. Większość uważa,
              > że te eleganckie imprezy to dla ludzi z jakiegoś innego, lepszego świata. Czy
              > wobec tego jak już samemu organizuje się spotkanie rodzinne bądź w gronie znajo
              > mych to nie można nadać spotkaniu uroczystego charakteru? Przygotować ładny stó
              > ł, zadbać o dekoracje potraw, a całość podkreślić starannie dobranym strojem. N
              > o i oczywiście wystąpić W BUTACH! Po co zazdrościć tym z "Pudelka", skoro napra
              > wdę małym kosztem można ten "wielki świat" urządzić na swoich 35m2.

              Prawie robi wielką różnicę smile i prawie się z Tobą zgadzma we wszystkim, prawie. smile

              Znam bardzo dobrze dwa rodzaje oprawy wigilijnej, znam je od wielu lat:
              w jednej rodzinie full opcja: zastawy, wszelakie dania, garnitury buty etc
              w drugiej rodzinie kapcie, cztery potrawy, "kolacja jak codzień".
              Co kraj to obyczaj.

              Piszesz o 35m w dwie osoby. A ja znam 5 osób na strasznie zagraconym (meblami) 48m mieszkaniu. Siedzieć na wersalce, głębokich fotelach, przy niskiej ławie w garniturze, siedzieć przez te ok 4h w półbutach w bardzo ciepłym mieszkaniu... - nie dziękuję.


              > >Świoęta spędzamy najczęściej wśród najbliższej rodziny i wtedy strój nie j
              > est tak oficjalny.
              >
              > smile A czymże sobie ta najbliższa rodzina zasłużyła żeby ją lekceważyć? Czy nie
              > powinniśmy strojem podkreślić, że nam dobrze wśród nich, że cieszymy się z przy
              > jścia rodziców, dzieci, rodzeństwa, że to spotkanie uważamy za ważne? Metraż mi
              > eszkania też nie ma z tym nic wspólnego, w końcu nawet najmniejsze mieszkanie t
              > o nie samolot.

              Ja uważam, że powinniśmy się ubrać odświętnie / odświętniej - tylko, że dla różnych ludzi to są różne pojęcia: począwszy od nowego sweterka i malo uzywanych jeansów skonczywszy na trzy częściowym garniturze i pełnych butach.


              > >> Niemniej oczywiście "pełny" garnitur czy sukienka wizytowa w połącze
              > niu z kapciami to obaw po pachy lecz właśnie te 3/4 nie jest tak ubrana.<
              >
              > To można zasiąść do wigilijnego stołu w dżinsach i sweterku??

              W malutkim, gorącym, zagraconym meblami mieszkaniu, gdzie nie ma stołu - jest tylko niska ława, gdzie nie ma krzeseł jest tylko wersalka i pufy usiedzieć 4h w garniturze, marynarce, pełnym obuwiu przez cały wieczór to nie jest łatwe - WIEM.
              To zupełnie coś innego niż zasiąść do stołu z krzesłami, z możliwością rozprostowania w dowolnym momencie kości przechodząc się do po salonie.
        • klawiatura_zablokowana Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 20.01.14, 20:21
          Ufff, jak dobrze, że nie urządzam na 40m2 bali na suknie i gajery, tylko proste nasiadówy dla ludzi w dżinsach, których chodzenie w skarpetach nie gorszy.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 21.01.14, 02:01
        kikimora78 napisała:
        A czemu wszyscy się upierają, że jak wizyta u kogoś to koniecznie garnitór i suknia wizytowa i wjazd samochodem do samego przedpokoju? Ludzie - skąd wyście się urwali? Nie wpadacie nigdy do kogoś na kawkę i ploty ubrani w dżinsy, sweter i trampki? Serio? ZAWSZE zakładacie garsonki i gajery, lakierki i szpilki? A gospodarze rozwijają czerwone dywany, żebyście sobie lakierek nie powalali?

        ba, zeby tylko.. Buba to jeszcze najprzod wysyla kamerdynera z bilecikiem RSVP ..
        z zegarkiem w reku sprawdza czy juz pora zdjac brazowe buty - pardon!, obuwie
        i wlozyc czarne..
        W domu codziennie godzine, dwie cwiczy nosowe gloski, staranna wymowe 'ę'
        i 'ą' , przed lustrem kamienne miny i zimne, znaczace spojrzenia.

        patrzenie w oczy i kladzenie reki na ramieniu to tez jeden z jego sawuarowych trickow.

        A ty wyjechalas z marnym garniturem, lakierkami i czerwonym dywanem, phi!
        No wiesz!

        Minnie
    • katarzyna_jankowska123 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 00:23
      powiedz to co napisales tutaj osobie ktora cie gości a pewnie zrozumie twoj pkt. widzenia na tą sprawę.
    • neojeriomina Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 17:56
      Noszenie tego typu kapci ze sobą jest niekulturalne zdaniem znawców?

      https://czolenka.pl/photos/kapcie-baletki-baleriny-super-prezent-roz-40-1387249823.jpg
      • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 18:23
        neojeriomina napisała:

        > Noszenie tego typu kapci ze sobą jest niekulturalne zdaniem znawców?


        - kapcie ładne. Także samo ich noszenie jest OK.
        Osobna kwestia, to okoliczności i zestawienie z pozostałą częścią stroju.

        Upraszczając, Twoje pytanie jest pozbawione istotnych danych, aby można było odpowiedzieć.

        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
        • neojeriomina Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 18:26
          Nie na przyjęcia smile Bywam u ludzi w domach jako korepetytor i nauczyciel. Strój normalny.
          • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 18:44
            - Twój wybór.
            Niezgodny z zasadami s-v.
            • neojeriomina Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 18:50
              A jaki byłby zgodny?
              • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 21:47
                neojeriomina napisała:

                > A jaki byłby zgodny?

                - wytarte starannie obuwie, o gładkiej podeszwie.

                Jednak decydujący głos ma gospodarz. Jego wymóg może się rozmijać z s-v.

                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                • neojeriomina Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 22:04
                  Nie będę nosiła zimą obuwia o gładkiej podeszwie, bo to naraża mnie na złamanie nogi na ulicy.
                  Poza tym to nie są żadne salony, tylko normalne mieszkania. A obuwie zmienić na kapcie trzeba, bo w domu są dzieci. Małe.
                  • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 22.01.14, 22:36
                    - oczywiście. Dowolność.

                    Inna kwestia, to naciąganie zachowania niezgodnego z zasadami s-v, jako, właśnie, zgodnego.
    • dar61 Gwoli podsumowania 22.01.14, 23:33
      Jest u nas - klasyka - kilka rodzajów wycieraczek.
      1. Klasyczna do podeszew zakurzonych;
      2. Klasyczna do podeszew zabłoconych;
      3. Klasyczna do podeszew typu traktorek. Czasem z załącznikiem*.
      Dwie pierwsze u nas mieszczą się w klasycznie szerokiej wnęce drzwi wejściowych, za schodami, u startu schodów - trzecia.
      Jak drugi typ się umazia, to się kiedyś na to nakładało jeszcze nakładkę z wsiąkliwej tkaniny, zmienianej wg ... liczebności gości. Inny, dzisiejszy sposób - za progiem, w przedpokoju vel ganku, leży szereg szorstkich wycieraczkopodobych minidywaników, ułożonych w szlaczek kuszący do ich przejścia od drzwi, do drzwi.
      Na tym ganku jest i trzymadło do parasoli. Średnio rozgarnięci goście sami je znajdują. Od razu zauważają półeczkę na buty, jeśli uprą się tam obuwie swe zostawić, to mają gdzie przysiąść.

      Wizyta majstrów czy innych odczytywaczy liczników?
      Zwykle są oni przyjmowani u nas od ogródka. Po drodze mają 3. typ wycieraczki - do wytupywania z komorą u spodu na błotko, *załącznik obok to wystający z podłoża płaskowniczek, na którym średnio rozgarnięty majster sam wydrapuje zwały błota czy innego śniegu ze swych traperek.
      Nie namawiamy nikogo do zdejmowania obuwia. Tym, co wejdą do nas boso, zaskakując nas nieco, przynosimy im ich obuwie i zapraszamy do założenia z powrotem. Większość gości je wzuwa [ale ładne słówko] z uśmiechem.
      Miejmy różne wycieraczki!

      Dar6i

      ***

      Świetny wątek.
      Podobny do tego sprzed lat, na zadany [chyba] temat: co pierwsze zdejmujecie - lewą czy prawą skarpetkę...
    • krysia_puzelek Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 13:45
      o rany ,ale jak można przyjść do kogoś w zimowych butach na kożuchu i siedzieć 3 godziny w tych butach w temperaturze 25 st. ???? Ja bym nie wytrzymała, najlepsze rozwiązanie to balerinki ze sobą w torbie. smile
      • nm.buba011 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 14:59
        krysia_puzelek napisała:

        > o rany ,ale jak można przyjść do kogoś w zimowych butach na kożuchu

        - właśnie. Nie można, oczywiście w konwencji s-v. Słuszne jest Twoje oburzenie.
        smile

        > i siedzieć
        > 3 godziny w tych butach w temperaturze 25 st. ???? Ja bym nie wytrzymała,

        - oczywiście. Dlatego wizyty składamy w obuwiu wizytowym.

        > najlepsze rozwiązanie to balerinki ze sobą w torbie. smile

        - najwygodniejsze. Nie ma jednak potrzeby, aby silić się, na uznanie go, za zgodnego z s-v.

        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • beata_ Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 23.01.14, 17:21
        krysia_puzelek napisała:

        > o rany ,ale jak można przyjść do kogoś w zimowych butach na kożuchu i siedzieć
        > 3 godziny w tych butach w temperaturze 25 st. ???? Ja bym nie wytrzymała, najlepsze
        > rozwiązanie to balerinki ze sobą w torbie. smile


        Zdecydowanie balerinki w torbie ulżą Twoim stopom... big_grin
        Przepraszam - nie udało mi się wyhamować pierwszego skojarzenia w mojej głowie wink smile
    • atojaxxl Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 26.01.14, 14:36
      Byłam ostatnio u wnuczki w przedszkolu na imprezie z okazji dnia babci i dziadka. Babcie prosto od fryzjera, w eleganckich garsonkach itp, dziadkowie w garniturach. A tu zonk !!! Przed wejściem do sali trzeba zdjąć obuwie !!! I teraz dzieje się tak:
      - większość (w tym i ja) posłusznie zdejmuje kozaki, botki i pomyka w pończoszkach lub skarpetkach dalej,
      - dwie babcie rezygnują z wejścia, bo mają jakieś problemy ze stawami, i nasłuchują imprezy z holu,
      - inna babcia wysypuje do jednej torby zakupy zrobione przy okazji i owija buty torebkami jednorazowymi,
      - kilka babć buntowniczo czyści buty chusteczkami i wchodzą do sali, gdzie jest impreza, ścigane nieprzyjaznym wzrokiem szatniowej.
      Problem w tym, że ogłoszenie o zdejmowaniu obuwia obowiązuje na co dzień rodziców/opiekunów przychodzących po dzieci. I dla mnie to jest zrozumiałe, przedszkole nie nastarczyłoby na wymianę wykładzin w szatni.
      I teraz moje pytanie: czy byłoby wielkim nietaktem, gdyby na zaproszeniu dyrekcja p-la napisała, że przed wejściem do sal prosi o zmianę lub zdjęcie obuwia ?
    • 1asz Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 26.01.14, 22:35
      "...W kwestii ściągania buta "w gościach" jestem zdecydowanie w obozie obutych. Zdejmowanie butów przy wizycie u kogoś to obyczaj wiejski, pochodzący z czasów, kiedy w chatach nie było podłóg, ino klepisko. Chłop wracający w mokrych butach nie mógł wejść w nich do chałupy, bo zrobiłby momentalnie błoto w miejscu owego klepiska. W miastach takiego zwyczaju nigdy nie było, dopóki ludność wiejska nie zaczęła masowo tam migrować.
      Do jasnej cholery, po coś są wycieraczki. Podłoga się zabrudzi? To się ją umyje. Podłoga jest dla człowieka, nie człowiek dla podłogi..." panna.alicja.pinger.pl/m/2733365
      Czy księdzu chodzącemu po kolędzie lub szefowi z pracy też każecie zdejmować buty..??
    • pataszonski Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 11:46
      O ile się zorientowałem, buty każą zdejmować w domach chłopskich, no i w Królestwie Kacapii, gdzie wszystko jest chłopskiej proweniencji (90% Rosjan przywlekło się do miast po 1917 z na poły pańszczyźnianych wsi i narzuciło reszcie swoje obyczaje).
      W zależności od innych cech gospodarzy, gdy kto żąda ode mnie zdjęcia butów w przedpokoju, budzi się we mnie uczucie pogardy albo roztkliwienia. Tzn. w rodzinnym domu gosposi moich rodziców jest to roztkliwienie, a u jednych państwa z awansu społecznego, warszawiaków w pierwszym pokoleniu, pogarda.
      Z jednym wyjątkiem: małe mieszkanie, gdzie trzyma się pełzające dziecko. Wówczas z automatu zdejmuję buty i nie towarzyszy temu żaden poryw uczuciowy.
      W Kacapii starałem się unikać domów, gdzie się zdejmuje buty, co sprawiało, że więcej się z ludźmi spotykałem w knajpach lub u siebie, w wynajętym mieszkaniu, niż w cudzych domach.
      Miałem znajomą, u której się nie zdejmowało butów. Żydówka, staruszka, z zasiedziałej, inteligenckiej rodziny, Przyszła do niej kiedyś Jedna Taka w gości i buty zdejmuje. Na co gospodyni zaprotestowała. Jedna Taka mówi na to: "Pani profesor, ale ja tak lubię, po naszemu, nie po europejsku...".
      • ad2014 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 12:15
        pataszonski napisał:
        >Z jednym wyjątkiem: małe mieszkanie, gdzie trzyma się pełzające dziecko.

        Trzymać to można świnie albo inny inwentarz.
        • pataszonski Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 13:56
          @ad2014
          Dziękuję za uwypuklenie mojego żartu językowego.
          Ukłony,
      • matylda1001 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 12:19
        pataszonski napisał:

        >Pani profesor, ale ja tak lubię, po naszemu, nie po europejsku...".<

        No i sami przyczyniamy się do tego, że wschodni sąsiedzi przyjmują (umownie), iż granica z tą Europą przebiega wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej smile
      • facio60 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 30.01.14, 12:14
        większych bzdur dawno nie czytałem. Ale najwyraźniej kolega zalicza się do osób, które:
        1) mają w domu wieczny chlew, tylko na przyjęcie gości robi się generalne porządki,
        2) myje się cotygodniowo, a na co dzień jeno twarz, pachy i stopy, resztę sprawia dezodorant i woda kolońska,
        3) nie ma bądź nie miał dzieci,
        4) w samochodzie można przylepić się do klamki i wycieraczek.
        Chodzenie w tym samym obuwiu po ulicy i wnoszenie wszelkich nieczystości do gospodarzy to gruby nietakt. Powinno mieć się przy umówionej wizycie czyste buty specjalnie na wizyty.
        Jeśli Cię na to nie stać, to nie wypisuj swoich mądrości o kacapach itp.
        Spróbuj wejść do normalnego klubu fitness w butach sportowych, w których chodzisz na co dzień po ulicy. I to nie tylko, a przede wszystkim poza Polską. Byłem w Niemczech, Hiszpanii i przez wiele,wiele lat ćwiczyłem w różnych klubach. Bez zmiennego obuwia nie wpuszczą Cię tam do środka, a dodatkowy ręcznik do podkładania na miejsca gdzie się kładziesz - to mus.
    • spodziec Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 21:46
      Etykieta w tym względzie nie przewidywała zdejmowania obuwia, ale...
      nietaktem było znalezienie się "na pokojach" w obuwiu innym, niż specjalne, wizytowe. Bogatsi byli dowożeni karetą aż do czerwonego dywanu wejściowego, mniej bogaci zabierali obuwie wizytowe na zmianę.
      Mieszczanie z czasów pani Dulskiej przychodzili w gości w kaloszach, panie w śniegowcach . Do tych kaloszy, czy śniegowców można było wejść w butkach wizytowych (bądź do tańca).
      Do arabskiego domu wchodzi się bez butów. Arabski dom jest wyłożony w całości dywanami, często nawet białymi.
      Na wsiach kiedyś izby były wyłożone polepą lub dechami. Tam można było wejść w butach do polowania, czy zabłoconych trzewikach, tylko trzeba było patykiem oskrobać z błota i nawozu.
      W PRL-u wynaleziono uniwersalne obuwie - kozaczki - atrybut pozycji lub "chodów". Panie do dziś prezentują się w eleganckich wnętrzach, lub studiach telewizyjnych w uroczych kozakach, czasem powyżej kolan.

      W połączeniu z inteligenckimi fochami, że trzeba się nosić jak dzieci-kwiaty, w dżinsach, adidasach, i nie przesadzać z tą elegancją, dało to efekt profesora-menela, którego albo nie należy zapraszać, albo zwijać dywany i zakładać brezentowe pokrowce na meble (żeby nie wspomnieć o zabezpieczeniu politury fortepianu przed szklankami z gorącą herbatą i kieliszkami z alkoholem).

      Ci gospodarze, którzy nie chcą Wam robić wstydu, biorą to na siebie i mętnie się przed Wami tłumaczą, zamiast powiedzieć wprost, że nie życzą sobie sprowadzania mieszkania do poziomu chlewa, po którym chodzi się w tych samych buciorach, co na ulicy po psich kupach.
      A Wy nie tylko nie rozumiecie, czego Wam oszczędzają, ale jeszcze wyciągacie Wasze towarzystwo na prostackie wypowiedzi.


      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 28.01.14, 06:10
        spodziec 27.01.14, 21:46 Odpowiedz
        CytatEtykieta w tym względzie nie przewidywała zdejmowania obuwia, ale...
        nietaktem było znalezienie się "na pokojach" w obuwiu innym, niż specjalne, wizytowe. Bogatsi byli dowożeni karetą aż do czerwonego dywanu wejściowego, mniej bogaci zabierali obuwie wizytowe na zmianę.
        Mieszczanie z czasów pani Dulskiej przychodzili w gości w kaloszach, panie w śniegowcach . Do tych kaloszy, czy śniegowców można było wejść w butkach wizytowych (bądź do tańca).
        Do arabskiego domu wchodzi się bez butów. Arabski dom jest wyłożony w całości dywanami, często nawet białymi.
        Na wsiach kiedyś izby były wyłożone polepą lub dechami. Tam można było wejść w butach do polowania, czy zabłoconych trzewikach, tylko trzeba było patykiem oskrobać z błota i nawozu.
        W PRL-u wynaleziono uniwersalne obuwie - kozaczki - atrybut pozycji lub "chodów". Panie do dziś prezentują się w eleganckich wnętrzach, lub studiach telewizyjnych w uroczych kozakach, czasem powyżej kolan.
        W połączeniu z inteligenckimi fochami, że trzeba się nosić jak dzieci-kwiaty, w dżinsach, adidasach, i nie przesadzać z tą elegancją, dało to efekt profesora-menela, którego albo nie należy zapraszać, albo zwijać dywany i zakładać brezentowe pokrowce na meble (żeby nie wspomnieć o zabezpieczeniu politury fortepianu przed szklankami z gorącą herbatą i kieliszkami z alkoholem).
        A Wy nie tylko nie rozumiecie, czego Wam oszczędzają, ale jeszcze wyciągacie Wasze towarzystwo na prostackie wypowiedzi.


        https://www.freesmileys.org/smileys/smiley-shocked004.gif

        mocne... i cus w tym jest..

        Minnie
    • ampolion Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 27.01.14, 23:15
      Ignorować takich gospodarzy.
    • donvito52 Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 29.01.14, 17:53
      Piszę drugi raz w tym temacie.
      Pierwsze przesłanie nie dotarło. To teraz drugie.
      Mój dom, moje zasady.
      Nie musicie się do nich stosować.
      Nie musicie przychodzić.
      Jasne ??!!!
    • astrrid Re: Jak z tym zdejmowaniem butow? 29.01.14, 23:32
      U mnie się zdejmuje ale nikogo nie molestuję kapciami smile Czasami ktoś sam chce to daję. Nie wyobrażam sobie aby ktoś mi chodził w butach po mieszkaniu, a potem ja pierwsze co robię po wyjściu gościa to latam ze szmatą po podłodze. Sorry ale mam ciekawsze zajęcia. No i dywan, mam go prać po każdym gościu? Zimą i deszczową jesienią jest to w ogóle nie do przyjęcia bo się po prostu wnosi błoto. Nawet po dokładnym wytarciu w wycieraczkę. Ktoś pisał o ściereczce, no śmieszne trochę smile Raczej nie pomoże, pomogło by pewnie umycie butów ale to już kuriozum by było. Czyli najprościej zdejmować i nosić skarpetki, ewentualnie przychodzić ze swoimi kapciami. Jeśli z zapowiedzianą wizytą to nic nie stoi na przeszkodzie aby wziąć ze sobą wizytowe buty na zmianę, czyste.
      Ja uważam za niegrzeczne wchodzenie w butach do kogoś a nie proszenie gościa o zdjęcie butów. Flanelowe szmatki jak w muzeum fajna opcja, nigdy się nie spotkałam w mieszkaniu smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka