Dodaj do ulubionych

Jak to rozumiec?

18.08.14, 18:47
Otoz zostalam zaproszona w ramach rewanzu ( za cos tam dosc duzego) do restauracji. owa restauracja jest usytuowana dosc daleko od centrum miasta i nie wiedzialam jak do niej dojechac. By mi pomoc, zapraszajace osoby zaproponowaly bym podjechala pod ich dom, zadzwonila (blok) a oni zejda na dol i potem razem pojedziemy komunikacja miejska. 'Dodam ze zapraszjacy posiadaja samochod i to oni powinni po mnie przyjechac. Wkurzylam sie i wykrecilam, lecz nie wyjasnilam ze popelnili nietakt. A moze sie myle? Czy s-v dopuszcza takie sytuacje?
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 19:10

      Jaki nietakt popełnili? Bo nie dosłyszałam, sorry.
      • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 19:22
        Zapraszajacy to bliska rodzina i proponowanie stania u stop, zamiast propozycji wskoczenia na chwile i wspolnego pojscia razem uwazam za nietakt. Dodam, ze mieszkam glownie za granica, gdy bywam w PL, zapraszam rodzine do siebie, a rodzina mnie nigdy. To wlasnie uwazam za nienormalne i nietaktowne.
        • bene_gesserit Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 19:27
          Patrzę i patrzę i nie widzę.

          Ale jeśli dysponujesz komórką, mogłabyś dojeżdzając do nich zadzwonić, zeby zeszli. Wtedy to oni staliby u stóp. Ew możecie umowić się po drodze, w miejscu neutralnym, w którym czekanie na nich nie upokarzałoby cię.

          Ale zasadniczo to mam wrażenie, że po prostu chcesz się na nich obrazić i szukasz pretekstu smile
          • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 19:39
            Obrazic???? No nie: Oni maja tragiczna sytuacja, a jak tylko moge ich wspieram. Wiec takie trzymanie mnie pod drzwiami, to daruj, ale jadnak ponizeniem jest.
            I wcale sie nie obrazilam, przeciwnie wspieram ich nadal, tylko nastepnym razem, to ja zaprosze, by znow nie stawac u ich stop.
            • bene_gesserit Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 19:42
              No one can make you feel inferior without your consent.
              Eleanor Roosevelt
    • milamala Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 19:49
      Osoby te zaprosily Cie do restauracji. One nie musze Cie odwozic i przywozic. Nawet jesli restauracja jest poza centrum to w dzisiejszym swiecie nie jest trudno sobie ja odszukac korzystajac z nowoczesnych metod, w najgorszym razie zamowic taksowke.
      To, ze maja samochod nie oznacza, ze musza nim jezdzic tam gdzie Ty sobie tego zyczysz.
      Krotko mowiac nie zrobili niczego zlego. Dziwi mnie Twoje oburzenie.
    • kopciuszek83 Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 19:56
      Jak to rozumieć? mam kilka pomysłów:
      - zapraszający do restauracji mają fatalne warunki lokalowe i zwyczajnie krępują się zaprosić Cię do środka i demonstrować swój niski status materialny;
      - w ogóle nie przyszło im do głowy, że chciałabyś do nich wstąpić i chwilę posiedzieć;
      - jesteś brudasem nie wycierającym błota z butów i gospodarze nie chcą po Tobie sprzątać przez następne pół dnia;
      - robią remont i nie mieliby nawet gdzie Cię posadzić;
      - nie chcą Cię fatygować na 10 piętro w bloku bez windy.
      - etc.
      Parę innych możliwości pewnie by się znalazło wink

      Tak czy siak odwoływanie kolacji z tego powodu, że ktoś nie zaoferował, że przyjedzie po Ciebie karocą, wydaje mi się małostkowe.
    • kol.3 Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 20:09
      Jeśli to zaproszenie stanowi rewanż za "coś dużego" , jak piszesz, to wg moich kryteriów nie zostało to ładnie załatwione. Ja osobiście lubię sytuacje " dobrze wykończone", zwłaszcza jeśli dotyczą kwestii przyjmowania gości. Ładnie by było gdyby po Ciebie podjechali taksówką, skoro nie chcą brać samochodu (pewnie z uwagi na alkohol) i potem Cię odwieźli.
      • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 20:25
        Otoz to.
        Albo jesli nie taksowka , to male zaproszenie" wstap do nas, a potem pojdziemy razem"; Tym bardziej ze chodzi o naprawde najblizsza rodzine, z ktrora widujemy sie albo u mnie, a u nich wcale. A tu bylaby okazja do malego, rodzinnego " wdepniecia"
        .
        Ja, zaproszonej osoby ngdy nie trzymalabym pod drzwiami bloku. Ale moze jestem zepsuta obyczajowoscia kraju, skad pochodzi savoir-vivre.
        • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 11:14
          > Ja, zaproszonej osoby ngdy nie trzymalabym pod drzwiami bloku. Ale moze jestem
          > zepsuta obyczajowoscia kraju, skad pochodzi savoir-vivre.

          nazwa SV to i owszem, z Francji pochodzi, a sama idea to już ogólnoświatowa, w różnych formach i w starożytności bywała wink

          natomiast Francuzi wcale tak ochoczo nie wpuszczają wszystkich od razu do domu, umawiają się często już w danym lokalu. Wiele zależy od danej osoby, nie zaś kraju pochodzenia smile
          • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 11:15
            nazwa z języka fr...
        • bene_gesserit Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 18:00
          Ale moze jestem
          > zepsuta obyczajowoscia kraju, skad pochodzi savoir-vivre.

          Oj oj. To nie była tak do końca elegancka uwaga.
    • mocno.zdziwiona Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 20:21
      A ja uważam, że zapraszający popełnili spory nietakt. Zaprosili autorkę do restauracji w zamian za dużą przysługę wiedząc, że nie zna drogi i nie mieszka w ich mieście. Zaproponowali jej dotarcie do siebie, czyli opcję związaną z jakimś przesiadaniem i kombinowaniem. Naprawdę w takiej sytuacji jedyną normalną sytuacją wydaje mi się podjechanie pod darczyńcę samochodem, taksówką lub ostatecznie komunikacją miejską. My wzajemnie ze znajomymi / przyjaciółmi tak siebie traktujemy, a cóż dopiero w relacji zakładającej jakieś korzyści i za nie podziękowanie. Nieładnie się zachowali i wg mnie nietaktownie. Też bym nie pojechała, już abstrahując od tego, że dziewczyna ma dzwonić telefonem i czekać pod klatką.
    • annthonka Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 20:59
      To, że zapraszający mają samochód wcale nie znaczy, że mają obowiązek się nim poruszać. A może akurat chcieli zaprosić Cię na kolację z winem?
      Zgadzam się, że proponowanie, żebyś zadzwoniła domofonem i czekała, aż zejdą było trochę niezręczne. Lepiej byłoby, gdyby wyszli po Ciebie na przystanek i wtedy pojechalibyście prosto do restauracji.

      Swoją drogą szkoda, że nie powiedziałaś im wprost o co chodzi, tylko przyszłaś swoje oburzenie wylać na forum.
      • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 22:50
        Uwazasz, ze mialam sie wdac w pyskowke z, w koncu, malostkowego powodu?
        Uzylam dyplomatycznego wykretu, co jednak zostalo zrozumiane.
        I jestesmy w najlepszej zgodzie.
        A to forum sluzy wlasnie takiemu"wylewaniu oburzenia" jako bufor, ktory pomaga zyc w spoleczenstwie.
        • minniemouse Re: Jak to rozumiec? 18.08.14, 23:32
          Ja z tego rozumiem Kordula ze najbardziej masz zal do tych osob za brak zyczliwego zaproszenia do swojego domu?
          rzeczywscie polecenie komus aby stal pod drzwiami mozna odczuc jako
          brak checi wpuszczenia do domu, brak checi zawarcia blizszej znajomosci,
          brak okazania zaufania itp.

          I dla ciebie to bylo tym bardzie razace ze wzgledu na to co dla tych osob zalatwialas czy pomoglas zalatwic.
          w takiej sytuacji to rzeczywscie moze bardziej wypadalo
          umowic sie z toba albo na przystanku tramwajowym
          albo od razu w restauracji.

          Moze samochod nie wchodzil w rachube po prostu ze wzgledu na koszty dla tych panstwa.

          Minnie
        • annthonka Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 10:10
          kordula22 napisała:

          > Uwazasz, ze mialam sie wdac w pyskowke z, w koncu, malostkowego powodu?

          Wiesz, taką sprawę można załatwić grzecznie, naprawdę nie trzeba się od razu wdawać się w pyskówkę.

          Poza tym najpierw piszesz, że zostałaś poniżona, teraz że to małostkowy powód. Czy Ty przypadkiem nie szukasz dobrej wymówki, żeby się na rodzinę obrazić?
        • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 10:48
          > Uwazasz, ze mialam sie wdac w pyskowke

          a nie potrafisz normalnie rozmawiać? tylko wdawać się w pyskówki? rzeczowa rozmowa wbrew pozorom nie jest aż tak trudna...
    • claratrueba Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 06:48
      Czy s-v dopuszcza takie sytuacje?

      Sytuację zaproszenia do lokalu z postojem pod czyjąś klatką schodową to i s-v i wyobraźnia jako tako wychowanej osoby nie dopuszcza.
      Oczywiście, mogło się tak zdarzyć, że nie mogli Cię na tę chwilę w domu przyjąć (remont, ostra biegunka psa, zalanie przez sąsiada itp.) ale jak wszystkie homo sapiens posiadają nieźle wykształcony aparat mowy, którego należało użyć i wyjaśnić dlaczego osoby, której coś zawdzięczają nie mogą choć przez chwilę gościć. Argument "wstydzenia się biedy" to zwykły egoizm- dbanie tylko o swoje odczucia a nie odczucia drugiej strony. Zresztą w takiej syt. można umówić się w jakimś miejscu innym. Wybrali wariant, w którym oni wygodnie sobie siedzą w swoim mieszkaniu a gość czeka na nich jak kurier pod klatką.
      Może podstawy wychowania u nich szwankują a może trafiłaś na ludzi, którym im więcej się pomaga, tym mniej szanują pomagającego.
      • kol.3 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 09:42
        Ewentualnie mogłoby się okazać ze wcale tej pomocy tak nie potrzebują.
        • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 09:51
          -Ewentualnie mogłoby się okazać ze wcale tej pomocy tak nie potrzebują.-

          Otoz potrzebowali, nawet bardzo. Chodzilo o spora sume pieniedzy by mogli zostac przy ciezko chorym dziecku za granica

        • annthonka Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 10:16
          kol.3 napisała:

          > Ewentualnie mogłoby się okazać ze wcale tej pomocy tak nie potrzebują.

          Albo, że są zmęczeni oczekiwaniem nieprzerwanego okazywania wdzięczności za wyświadczoną przysługę...
          • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 10:33
            Bzdura. zadnej wdziecznosci nie oczekiwalam. I wcale nie "szukam"okazji by sie na rodzine obrazic. Ten incydent zapomnialam i porozumiewamy sie normalnie.A Ty sie czepiasz i koniecznie chcesz zrobic ze mnie potwora. W imie czego? Bezinteresownej nienawisci?
            Dosc typowe, niestety.
            • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 10:44
              jeżeli odpowiedź nei jest zgodna z oczekiwaniami twórcy wątku - padają czasem zarzuty czepiania się, tworzenia potwora i bezinteresownej nienawiści. Dość typowe, niestety...
              Twoja przedmówczyni podsunęła Ci po prostu jeden z dość częstych powodów takiego a nie innego postępowania drugiej strony. Do zastanowienia. Ty widzisz świat jak widzisz, z drugiej strony może być inaczej. To, ze teraz porozumiewacie się normalnie i incydent zapomniałaś, nie musi świadczyć (chociaż może), ze druga strona zrobiła tak samo.

              Ale Ty oczywiście wiesz lepiej (dość typowe, niestety) i mimo że zadałaś pytanie JAK MOŻNA ZROZUMIEĆ TAKIE A NIE INNE ZACHOWANIE - to jedną z możliwych odpowiedzi traktujesz jako atak na siebie. Noto o co pytać?...
              • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 11:00
                Nie pytaja tylko glupcy- to tak ogolnie.
                A tak szczegolnie chce wiedziec jak taka sytuacje spostrzega s-v. I tyle.
                I ponadto szelkie dorobki, bez znajomosci kontekstu, w tym przypadku sa po prostu niesmaczne. A dlaczego wspomnialam wyzej. Uprzejmie prosze o przeczytanie wszystkich moich wpisow.
                • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 11:08
                  głupcy pytają, zadają mnóstwo głupich, ale czasem też i mądrych pytań...

                  co do widzenia sytuacji przez SV

                  sv to przede wszystkim taka sztuka życia z bliźnimi, by wszyscy czuli sie dobrze...

                  grzeczniej z ich strony byłoby zaproponowanie Ci wspólnego dojazdu do danej restauracji, ale mogli bez żadnych złych intencji nie pomyśleć o tym, ze dla Ciebie jest problemem dotarcie do nich (a lokal mógł być tuż obok nich).
                  Z kolei Twoje oczekiwanie, ze koniecznie muszą (skoro go mają) przyjechać po Ciebie samochodem, też nie jest zgodne z SV
                  I w tej sytuacji, zamiast grzecznei zaproponować, to może wpadnijcie po mnie - lepiej znacie miasto itp, Ty stosujesz jakieś wykręty itp/
                  Wedle SV w sumie jedno warte drugiego dla mnie...
                  i przeczytałam wszelkie wpisy (niewiele ich jeszcze) i dalej podtrzymuję, ze obrażanie się o inne spojrzenie na sytuację też niewiele ma wspólnego z SV...
                  Ty widzisz świat po swojemu, inni mogą poprzez pryzmat swoich doświadczeń zobaczyć go inaczej. I nie musi tu wcale być złej woli, o co swoją przedmówczynię z góry oskarżyłaś...
                  • annthonka Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 13:03
                    Nchyb, napisałaś już prawie wszystko smile.

                    Droga autorko wątku, dodam tylko, że posądzanie mnie o nienawiść jest mocno chybione - dlaczego miałabym żywić aż tak gwałtowne uczucia wobec anonimowego nicka na forum.
                    • kol.3 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 14:13
                      Kiedy Korduli najbardziej chodziło o to, że zaproponowali jej poczekanie pod blokiem, zamiast zaprosić do siebie na górę.
                      • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 14:18
                        skoro Kordula kłóci się z bratową (to oczywiście wina tej wrednej bratowej), to może woleli nie narażać się na dalsze kłótnie w mieszkaniu i mieli nadzieję na spokój poza mieszkaniem wink
                        • kol.3 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 14:37
                          Nie wiemy kto się z kim kłoci, faktem jest że bratowa bez wstrętu bierze od Korduli pieniądze ale na herbatę do domu to już jej nie zaprosi.
                          • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 14:46
                            wiemy, że Kordula wcześniej pisała o nich, ze snobują się materialnie podajac ceny drogich leków dla córki
                            wiemy, że zdaniem autorki wątku bratowa jest wredna i wznieca kłótnie między nimi i dopiekała zawsze jej przy różnych sytuacjach itp
                            więc musimy oczywiście założyć, ze celowo, złośliwie i z premedytacją ściągają ją na drugi koniec miasta, upokarzając niczym Juranda pod bramą szczytnieńskiego zamku oczekiwaniem pod domofonem...
                            a biedna, nieśmiała Kordula nie potrafi bratu powiedzieć, że dla niej to taka obraza...
                            nie potrafi rozmawiać z bratową, ale z bratem też?
                            co do kasy - nie wiemy, czy brat czy bratowa i jak to było dokładnie, więc nie wiemy, czy wstręt był, ale wiemy z innego wątku, zę to rodzina zamożna, więc jak to było, zę jednak potrzebowali wsparcia?
                            • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 15:14
                              nchyb, nie rob sobie ze mnie jaj i nie rostrzepuj na drobne tej sprawy, gdyz dotyczy naprawde tragicznej sytuacji w ktorej-chodzi o dlugotrwala i bardzo kosztowna walke o zycie ich dziecka.
                              Pod tym katem twoje zarty sa po prostu niesmaczne.I jako osoba dosc doswiadczona zyciowo wiem, ze prawdziwa kulture ujawniaja ludzie wlasnie w takich krancowych sytuacjach gdy chodzi o zycie.A kultura to wlasciwe zachowania w okreslonych sytuacjach. Wzajemnie i bez wyjatkow.
                              • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 15:23
                                jakie żarty? co wymyślasz?
                                ja nie żartuję, tylko piszę jak JA po Twoich opisach, w kontekście wcześniejszej wiedzy - widzę sytuację
                                brak możliwości porozumienia z bratem, doszukiwanie sie na siłę celowej niegrzeczności wobec Ciebie, tak dla mnie to wygląda...
                                niezgodne z SV z obu stron, utrudniające życie obu stronom
                                i czy Tobie taka ocena pasuje, czy nie, tak można to zdarzenie odbierać
                                mogło być inaczej, nie musiało...
                                • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 15:40
                                  To badz uprzejma przyjac do wiadomosi ze sie mylisz.
                                  Jest to mozliwe??????
                                  I dopusc do siebie, ze nie znajac calego kontekstu ( w tym wielkiej roznicy mentalnosci) ocena
                                  powinna byc bardziej powsciagliwa.
                                  A to ze moglo bys inaczej, a nie musialo, niczego nie zmienia, gdyz staly kontakt z bratem utrzymuje, a smutna sytuacja zblizyla nas z bratowa gdyz obie jestesmy matkami, ktore utracily dziecko.
                                  • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 15:52
                                    ja wcale nei twierdzę, zę sie mylę
                                    li i jedynie opisuję wrażenia, jakie mi sie nasunęły i zapewniam Cię, zę przedstawiłam to niezwykle powściągliwie...

                                    pytałaś o zachowanie w kontekście SV, odpisałam Ci, że moim zdaniem obie strony nie zachowały się idealnie...

                                    z tego postu wnioskuję, ze chora córka zmarła, zapewne nie tak dawno, tym bardziej dziwię się Twojej potrzebie wchodzenia do mieszkania brata, moze dla nich to za trudne teraz?

                                    • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 16:01
                                      > ja wcale nei twierdzę, zę sie mylę

                                      że się NIE mylę...
                                    • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 16:18
                                      A moze ja mialam cos dla nich, co niewatpliwie pomoglo by w bolu, a co moglam wreczyc jedynie wstepujac do mieszkania? I dlaczego by zobaczyc rodzine nie moge do nich normalnie wdepnec, tylko czekac pod brama ( az laskawie zejda?).
                                      Nie, ich corka zyje, lecz niestety to nieuchronna kwestia blizej nieznanego czasu.Tymbardziej oni potrzebuja wsparcia, wizyt, rozmow, oderwnia od gryzacego ich problemu. To wszystko chcialam im, choc na chwile wniesc.
                                      Wspolna herbata i serdeczna rozmowa j.w. wnioslaby znacznie wiecej niz sztuczna atmosfera restauracji
                                      • aqua48 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 16:40
                                        kordula22 napisała:

                                        > A moze ja mialam cos dla nich, co niewatpliwie pomoglo by w bolu, a co moglam w
                                        > reczyc jedynie wstepujac do mieszkania?

                                        W takiej sytuacji miałaś pełne prawo normalnie powiedzieć, fajnie, ale nie będę czekać na dole tylko wdepnę do Was na moment i podrzucę Wam tę książkę, którą specjalnie dla Was przywiozłam.

                                        > oni potrzebuja wsparcia, wizyt, rozmow, oderwnia od gryzacego ic
                                        > h problemu. To wszystko chcialam im, choc na chwile wniesc.

                                        Rodzina Twego brata może oczekiwać zupełnie innego wsparcia niż to co sobie wyobrażasz. Być może wizyta domowa byłaby dla nich większym obciążeniem.

                                        • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 16:49
                                          O mamma mia!
                                          Z jednej strony mialam narzucic wdepniecie, a z drugiej strony nie wstepowac, bo oni potrzebuja innego wsparcia?
                                          Ludzie, zlitujcie sie, troche wiecej empatii s.v.p.
                                          • aqua48 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 17:07
                                            kordula22 napisała:

                                            > Z jednej strony mialam narzucic wdepniecie, a z drugiej strony nie wstepowac, b
                                            > o oni potrzebuja innego wsparcia?
                                            > Ludzie, zlitujcie sie, troche wiecej empatii s.v.p.

                                            Wdepnięcie przy okazji bycia w pobliżu, po to żeby coś wręczyć, to nie narzucanie się ze swoją wizją wspierania. Natomiast oczekiwanie, że Twoja wizja wsparcia będzie tożsama z cudzymi oczekiwaniami jest moim zdaniem mało empatyczne...
                                            Podchodzisz do brata jak pies do jeża, zamiast wprost i szczerze z nim porozmawiać. Może zamiast się dąsać lepiej oczyścić atmosferę zwykłą rozmową bez pretensji?
                                            • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 17:17
                                              Nastepna ktora nadinterpretuje.
                                              Nie ma pretensji, sa zwykle serdeczne rozmowy.
                                              Uwazalam sie za olana, to olalam. Druga strona zrozumiala.
                                              A teraz zapytalam co na to s-v. Kropka.
                                              • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 18:45
                                                I przeczytałaś odpowiedź - w świetle sv oboje słabo wypadliście, przy czym rodzinę brata tłumaczy śmiertelna choroba córki a Ty zwyczajnie dla mnie focha strzelasz. Daleko od sv i te fochy i narzucanie innym sposobu przeżywania tragedii rodzinnych IMO. ..
                                                • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 19:00
                                                  nchyb napisala ,-narzucanie innym sposobu przeżywania tragedii rodzinnych IMO. .-
                                                  Ze niby cio? gdzie to znalazlas? w fusach????
                                                  Znajdz moja wypowiedz, ktora o tym mowi
                                                  W twoim poscie wystepuje zjawisko narzucania innym niewypowiedzianych wypowiedzi
                                                  Robisz to w sposob prymitywny by mi dolozyc....
                                                  Jak cie to bawi, to rob to dalej. Ja twoich wpisow czytac nie bede
                                                  • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 19:13
                                                    Sama pisałaś że wpadłabyś do nich coś tam przekazała i przy herbacie w ich mieszkaniu a nie bezosobowej restauracji rozmową ich ból utulała. A jeżeli oni inaczej chcą ten okres trudny dla nich przeżywać? No sorry dla mnie Twoje obrażanie się za inne widzenie świata niż Twoje nie świadczy o moim prymitywizmie ale właśnie Twoim przewrazliwieniu na własnej osobie i stąd takie a nie inne podejście do niewinnych zachowań i uwag imnych osób...
                                                  • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 21:45
                                                    Sama pisałaś że wpadłabyś do nich coś tam przekazała i przy herbacie w ich mieszkaniu a nie bezosobowej restauracji rozmową ich ból utulała. A jeżeli oni inaczej chcą ten okres trudny dla nich przeżywać? No sorry dla mnie Twoje obrażanie się za inne widzenie świata niż Twoje nie świadczy o moim prymitywizmie ale właśnie Twoim przewrazliwieniu na własnej osobie i stąd takie a nie inne podejście do niewinnych zachowań i uwag imnych osób...
    • gazeta_mi_placi Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 10:55
      Moim zdaniem nieładnie się zachowali biorąc pod uwagę, że osoba z zagranicy, a nie tubylec który jest zorientowany co, gdzie i jak.
      A komunikacja miejska to nic przyjemnego.
      • mozambique Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 11:35
        kolacja w knajpie jako równowaznik 'DUżej sumy pieniedzy"?
        to mila byc rewanz za pozyczkę?

        to pieniadze do zwrotu ? - wtedy zaden rewanz nie jest potzrebny
        czy po prostu darowizna? - wtedy postój pod blokiem i podroz MPK jest tak zalosny ze az smieszny
        • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 11:46
          Darowizna i postoj pod blokiem ... tylko sie obsmiac, jak slusznie sugerujesz.
          • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 12:02
            a problemem było wspomnieć im, ze nie bardzo wyobrażasz sobie stać pod blokiem i może by po Ciebie przyjechali?
            • mozambique Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 12:14
              albo - jesli rodzina w ciezkich problemach finansowych i zamartwiajaca sie chorym dzieckiem to darowac sobei te kolacje w restauracjach
              kawa i ciasto u siebie i na pewno autorka nie kręciłaby nosem
              na samo serdeczne "dziękuję" tez by nie kręciła , jak podejrzewam
              • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 12:41
                jeżeli to chodzi o brata i jego chorą córkę, to zdaje się autorka wątku wspominała już o wzajemnej niechęci z bratową i o tym, że jednak rodzinie brata dobrze się powodzi
                Więc albo długa choroba wydusiła ich materialnie, albo woleli jednak grunt neutralny, gdzie wzajemne animozje pomiędzy paniami będą stłumione obcym otoczeniem...
                • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 12:52
                  to co propnuje mozabique byloby najmilsze i baardzo chetnie przyjete. Choc niekoniecznie, gdyz rewanzu nie oczekuje
                  • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 12:56
                    jeżeli to chodzi o Twojego brata - to nie mogłaś z nim zwyczajnie porozmawiać? te sztuczne wykręty, dąsy itp w najbliższej rodzinie nie są zgodne z sv...
                    trudno było powiedzieć - nie zapraszajcie nie do żadnej knajpy, chętnie z Wami wypiję kawę itp i porozmawiamy o rodzinie, bratanicy...
                    to byłoby też milsze z Twojej strony...
                    • kordula22 Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 13:06
                      Dasy wprowadza w rodzinne uklady zona brata. Nie tylko w stosunku do mnie.
                      Normalne uklady po prostu sa niemozliwe. Choc obecnie stosuje "taryfe ulgowa" i wspomagam ich zarowno psychicznie jak i materialnie w obliczu tragedii jaka ich spotkala. Ale wybacz- to postawienie mnie pod blokiem , zamiast" wpadnij do nas " moglo odebrac mi mowe.
                      • nchyb Re: Jak to rozumiec? 19.08.14, 13:11
                        to wszystko można tłumaczyć na tak wiele sposobów, że mnie zadziwia, ze na siłę chcesz się dopatrzyć czegoś złego w tym
                        Wasza wzajemnaniechęć może być powodem niechęci do przebywania w jednym mieszkaniu i stąd propozycja, ze zejdą i pójdziecie w neutralne miejsce
                        a mogło być całkiem inaczej...

                        największy problem widzę w nieumiejętnosci zwyczajnej rozmowy z najbliższą Ci przecież rodziną...
                        • claratrueba widzisz, nchyb 19.08.14, 14:31
                          Być może jest tu ten sam problem, który mam w swoich relacjach z bratową. Który ona wyraziła wprost mówiąc mi "ty nie jesteś moją rodziną, ty jesteś rodziną mojego męża". Nie odpowiedziałam nic, nie znalazłam słów.
                          Podobnie "obca" jest moja mama, której w szpitalu nie odwiedziła przez miesiąc, choć miała w niej darmową pielęgniarkę,kiedy jej mama chorowała na raka wcześniej. Wszelkie przysługi z naszej strony to przysługi przez nią traktowane jako przysługi wyświadczone mojemu bratu, nie jej, w tym pomoc ich dziecku, jej matce.
                          Kiedy w ich mieście musiałam bywać służbowo na dwa dni albo był mój brat i byłam ich (czy wg jej kryteriów "jego") gościem, albo musiałam nocować u znajomych bo bratowa właśnie musiała odwiedzić "swoją rodzinę". Właśnie wtedy choć termin moich wizyt był jej znany pół roku wcześniej co do dnia i godziny. Wizyty u mnie to Wszystkich Świętych- bo w moim mieście są rodzinne groby. Od wejścia oświadcza, że nie przenocują i w ogóle to bardzo się spieszą. Wszelkie inne zaproszenia są zbywane "nie mamy czasu"
                          I tak jest od 20 lat ponad czyli od pierwszego dnia małżeństwa. Wcześniej bardzo serdeczne relacje przez trzy lata "chodzenia" z moim bratem.
                          Ten sam problem mają wszyscy znajomi mojego brata.
                          A mój brat? Ma "ciche dni" kiedy się ze mną i moim mężem spotka kiedy bratowa wyjedzie, albo kiedy jest przejazdem przez moje miasto. "Ciche dni" są dłuższe jeśli w spotkaniu uczestniczy moja bratanica.
                          Rozmawiać z nią próbowałam wiele razy. Jedyna odpowiedź "nie rozumiem o co ci chodzi".
                          Z bratem też, jedyna odpowiedź "musiałbym wybierać między żoną a siostrą i matką".
                          Jest rozwiązanie?
                          • nchyb Re: widzisz, nchyb 19.08.14, 14:41
                            z rodziną bywa trudno, wiem
                            bratowe z opowieści forumowych bywają straszne (chwała Najwyższemu ja mam dwie bardzo OK)
                            ale zawsze sądzę, ze ciut winy jest po obu stronach, ale każda strona widzi tylko winę tej drugiej
                            tu mamy do czynienia z rodziną z ciężko chorą córką i jej ciocią z zagranicy
                            nie przepadają za sobą, zdarza się

                            doszukiwanie się chęci uchybienia jest przeciwne mojej psyche, ja prędzej próbuję znaleźć podwód tłumaczący czyjeś zachowanie (może dlatego u mnei nie ma takich problemów z bliższą i dalszą rodziną?)
                            tu zamiast spróbować porozmawiać z bratem autorka wątku szuka wyłącznie potwierdzenia, ze to niezgodne z sv. A czy potwierdzenie coś zmieni? Naprawi jej stosunki z bratową? Nie.
                            Stąd rada, zastanowić się nad sobą, nie szukać na siłę tych złych gestów od rodziny z poważnym problemem, dla których zejście do gościa i wspólna wyprawa mogła wydawać się normalna i nie mająca na celu obrazić siostry/szwagierki...
                      • aqua48 Ja nie rozumiem 19.08.14, 15:31
                        kordula22 napisała:

                        > postawienie mnie pod blokiem , zamiast" wpadnij do n
                        > as " moglo odebrac mi mowe.

                        Dla mnie sytuacja nieco surrealistyczna. Zapraszając dorosłą osobę do restauracji zakłada się z reguły, że potrafi ona do lokalu samodzielnie trafić/dotrzeć/wziąć taksówkę. Nawet w obcym miejscu i kraju. Podwiezienie własnym autem można zaproponować, ale wtedy bezpośrednio z domu/hotelu do lokalu, no i raczej w obie strony. Łączona wycieczka typu podjedź tu i tu i czekaj na wycieraczce pod domem, a potem wszyscy pomaszerujemy na przystanek i pojedziemy tramwajem jakoś moim zdaniem nie ma nic z s-v wspólnego. Jeśli zapraszający nie chcieli z jakiegokolwiek powodu zapraszać gościa do domu, a pragnęli ułatwić mu dotarcie do celu to już lepiej było umówić się z nim na tym przystanku.
                        • nchyb Re: Ja nie rozumiem 19.08.14, 15:36
                          > Dla mnie sytuacja nieco surrealistyczna. Zapraszając dorosłą osobę do restaurac
                          > ji zakłada się z reguły, że potrafi ona do lokalu samodzielnie trafić/dotrzeć/w
                          > ziąć taksówkę.

                          mam podobne odczucia...
                          nawet obcokrajowiec potrafi, ale może autorka wątku dała znać bratu, zę nie trafi, stąd taka propozycja, nie uwzględniająca wizyty u brata, a tylko wspólną wyprawę? Może autorka wątku drogę do domu brata zna, a poza trasą hotel-brat już nie potrafi się poruszać? nie wiemy...
                          • annthonka Re: Ja nie rozumiem 19.08.14, 15:58
                            I ja uważam podobnie.

                            Wzięcie taksówki i spotkanie się bezpośrednio w restauracji byłoby w tej sytuacji najrozsądniejszym i najwygodniejszym rozwiązaniem.
                            Nawet jeżeli autorka wątku nie potrafi się poruszać poza trasą hotel-brat, taksówkarz na pewno poradzi sobie z dotarciem do celu smile.
                            • kordula22 Re: Ja nie rozumiem 19.08.14, 17:06
                              Owszem, zaproponowalam taka opcje, ale zapraszajacy uparli sie przy wersji "pod blokiem".
                              Zreszta adresu restauracji nie znali, tylko nazwe, ponoc niedaleko od owego bloku.
                              W sumie sytuacja komiczna gdyby nie otaczajacy ja smutny kontekst.
                              • aqua48 Re: Ja nie rozumiem 19.08.14, 17:10
                                kordula22 napisała:

                                > adresu restauracji nie znali, tylko nazwe,

                                Google nie gryzie smile Cała sytuacja jest jak dla mnie absurdalna.
                                • kordula22 Re: Ja nie rozumiem 19.08.14, 17:20
                                  Bo jest.
                            • koronka2012 Re: Ja nie rozumiem 19.08.14, 17:31
                              annthonka napisała:

                              > Wzięcie taksówki i spotkanie się bezpośrednio w restauracji byłoby w tej sytuac
                              > ji najrozsądniejszym i najwygodniejszym rozwiązaniem.

                              W normalnych warunkach owszem. Jednak gdy ktoś robi mi przysługę dużego kalibru i czuję się zobowiązana do rewanżu, to staram się jednak wyjść naprzeciw i przeprowadzić ten rewanż od A do Z, a nie odbębnić na odwal obiad w restauracji na drugim końcu miasta, sprawiając przy tym darczyńcy kolejną niewygodę i narażając na dodatkowe koszty.

                              A już umawianie się z rodziną pod blokiem, zamiast zaproszenia do mieszkania choćby na chwilę i wspólnego wyjścia razem nie da się niczym wyjaśnić.
                              • nchyb Re: Ja nie rozumiem 19.08.14, 18:51
                                W najbliższej rodzinie niemal przy łożu cierpiącej młodej kobiety liczenie na rewanż od zbolałych rodziców jota w jotę zgodny z zapisami super eleganckich ksiąg sv kłóci mi się z empatią współczuciem. To właśnie nie są normalne warunki...
                                • minniemouse Re: Ja nie rozumiem 20.08.14, 03:39
                                  To jest jednak specyficzna sytuacja.

                                  Skoro mamy do czynienia z osoba robiaca nam wazne przyslugi,
                                  zdecydowanie nie wypada nam sie umowic z taka osoba w klopotliwy dla niej sposob
                                  - czyli zmuszanie aby telepala sie przez pol miasta tramwajami i autobusami lub wykosztowywala na taksowke,
                                  podczas gdy osoba zapraszajaca wygodnie ma restauracje prawie pod domem,
                                  i kazac stac zaproszonej osobie pod drzwiami klatki,
                                  ktora to osoba zapewne dziwnie sie czuje bo wlasnie stoi kolo domu
                                  w ktorym nigdy nie byla i do ktorego nadal nie zostala zaproszona mimo ze okazja jest.
                                  Tak blisko, i tak daleko....

                                  No nie, jednak nie. nie wypada, po prostu.

                                  Co innego gdyby to byli jacys dobrzy znajomi ktorzy czesto sie spotykaja i postanowili
                                  wyskoczyc 'na obiad do knajpy' - wtedy to mozna sie umowic "sluchajcie,
                                  moze poczekajcie na nas pod brama, dobrze?, zebyscie nie musieli
                                  dwa razy sie fatygowac w te i wewte'.

                                  Ale tu wypadalo okazac pewien szacunek, pewne delikatne wyroznienie osobie
                                  ktora wiele dla nas zrobila. 'uhonorowac' ja naszym vip-owym traktowaniem.
                                  Niestety tu, mam wrazenie, zaprosilo sie wazna dla nas osobe jak pracownikow na obowiazkowe xmas-party.

                                  Minnie
                                  • nchyb Re: Ja nie rozumiem 20.08.14, 10:13
                                    > To jest jednak specyficzna sytuacja.
                                    >
                                    > Skoro mamy do czynienia z osoba robiaca nam wazne przyslugi

                                    Masz rację Minnie, to jest jednak specyficzna sytuacja
                                    Mamy do czynienia z najbliższą rodziną, bratem z umierającą córką, po której zostaną małe osierocone wnuczęta i siostrą, która się krzywi, że brat łamie formy...
                                    Z rodzinami bywa różnie, w mojej np. pomoc najbliższym bywa tak oczywista, jak to, ze po nocy przychodzi dzień i nikt potem nie oczekuje uroczystego fetowania w podzięce za tę pomoc
                                    W tej rodzinie widocznie bywa inaczej i być może tam nie wypada by zbolali rodzice z pełnym savouir vivrem nie występowali...

                                    Dla mnie w tym konkretnym przypadku (tu nie znajomi znajomym wyświadczyli przysługi - ale ciotka pomogła rodzinie ciężko chorej bratanicy, w sumie jej najbliższych krewnych) dąsanie się o nie dość uroczyste formy itp jest po prostu małostkowe...
                                    Ale Ty Minnie, podobnie jak i autorka wątku - możesz mieć inne zdanie i przedkładać formę nad treść smile
                                    Pozdrawiam, licząc ciągle, ze moja rodzina się nie zmieni na taką...
                                    • minniemouse Re: Ja nie rozumiem 21.08.14, 10:06
                                      nchyb napisała:
                                      Dla mnie w tym konkretnym przypadku (tu nie znajomi znajomym wyświadczyli przysługi - ale ciotka pomogła rodzinie ciężko chorej bratanicy, w sumie jej najbliższych krewnych) dąsanie się o nie dość uroczyste formy itp jest po prostu małostkowe...

                                      w/g mnie ani forma uroczysta ani malostkowke dasanie smile ,

                                      ja ciebie rozumiem Nchybciu, ale sprobuj teraz ty zrozumiec ze cale podloze - choroba w rodzinie itd
                                      nie ma kompletnie znaczenia o tyle, ze w tej chwili licza sie tylko maniery, dobre wychowanie,
                                      a forma w jakiej potraktowali osobe wyswiadczajaca im wielka przysluge a wiec dla nich wazna i zaslugujaca na pewne wyroznienie nie byla imo najlepsza.

                                      A Kordula sie nie dasa, tylko zwyczajnie pyta czy to bylo zgodnie z SV takie traktowanie
                                      czy jej sie tylko wydaje ze zabraklo nieco gracji ze strony jej rodziny w umawianiu sie z nia smile
                                      na tym tle, cala ta historia, zmartwienia itd naprawde znaczenia nie ma.
                                      sv to sv, ludzie pamietaja prosze-dziekuje -przepraszam nawet na pogrzebie, o to mi chodzi.

                                      Minnie
                                  • kordula22 Re: do minniermouse 20.08.14, 17:33
                                    Uprzejmie prosze o usuniecie watku " jak to rozumiec" gdyz osoba pod nickiem nychb naduzywa informacji zaczerpnietych z innego watku raniac uczucia osob dotknietych tragadia, jak i moje. Uwazam, ze wpisy nychb, mimo ze nie uzywa slow obrazliwych, sa niezgodne z netykieta ze wzgledow ludzkich.
                                    *
                                    Powiadamiam, ze podobna prosbe, z podobna motywacja wyslalam do administracji forum.
                                    Pozdawiam
                                    • kordula22 Re: do minniermouse 20.08.14, 17:39
                                      Przepraszam za literowke, oczywiscie chodzi o nick" nchyb ".
                                      • nchyb Re: do minniermouse 21.08.14, 09:31
                                        osoba o tym nicku niczego nie nadużywa, jedynie przedstawia swoje widzenie sytuacji, o ocenę której poprosiłaś
                                        sama pisałaś o umiejscowianiu w kontekście i to właśnie zrobiłam...

                                        jeżeli tym sprawiłąm Ci przykrość - to bardzo przepraszam, nie było to moim zamiarem
                                        niemniej jednak poddaję pod przemyślenia, że to co Ty widzisz z jednej strony, inni widzieć mogą inaczej, nie zawsze zgodnie z Twoimi oczekiwaniami

                                        Tak czy inaczej, za spowodowanie przykrych myśli przepraszam i więcej w tym wątku się nie wypowiem...
                                        • nchyb Re: do minniermouse 21.08.14, 09:43
                                          PS - i nie ma tu mowy o żadnym wyciąganiu, czy ujawnianiu tajnych danych, wyciąganiu z innych wątków, a nawet forów. To są informacje podane przez Ciebie i część forumowiczy po prostu je pamięta, a cześć może w każdej chwili przeczytać tu na tym forum... Więc nie ma tu łamania netykiety (sama pisałaś, ze znajomość kontekstu jest niezbędna do właściwej oceny), a za zranienie uczuć - naprawdę przepraszam...
                                    • minniemouse Re: do minniermouse 21.08.14, 09:45
                                      kordula22 napisała:
                                      Powiadamiam, ze podobna prosbe, z podobna motywacja wyslalam do administracji forum.

                                      tzn do kogo, bo Ach dama... juz jest nieaktualne ( wkrotce bedzie zdjeta z naglowka)
                                      a ja nic nie dostalam?
                                      I czy jestes pewna ze chcesz usunac caly watek?jest calkiem ciekawy,
                                      a moze jeszcze spokojnie przemysl dwa-trzy dni i dopiero zadecyduj?


                                      Minnie
    • ulla_cebulla Re: Jak to rozumiec? 20.08.14, 20:14
      Pytanie ogólne - czy powtórzenie informacji ujawnionych przez kogoś w innym wątku na forum poblicznym stanowi nadużycie i łamie netykietę?
      • aqua48 Re: Jak to rozumiec? 21.08.14, 09:47
        ulla_cebulla napisał(a):

        > Pytanie ogólne - czy powtórzenie informacji ujawnionych przez kogoś w innym wąt
        > ku na forum poblicznym stanowi nadużycie i łamie netykietę?

        Moim zdaniem nie. Osoba upubliczniająca prywatne wiadomości nie powinna oczekiwać od czytających zachowania tajemnicy. Może się również spodziewać, że ktoś z jej znajomych w realu je (oraz komentarze do nich) przeczyta. Zatem jeśli chcesz dyskrecji - sam ją stosuj.
      • minniemouse Re: Jak to rozumiec? 21.08.14, 09:51
        ulla_cebulla napisał(a):
        Pytanie ogólne - czy powtórzenie informacji ujawnionych przez kogoś w innym wątku na forum poblicznym stanowi nadużycie i łamie netykietę?

        Netykieta nic nie mowi o - ani nie zabrania przenoszenia/powtarzania informacji z innych watkow.
        A czy to jest naduzycie? zalezy w jakim celu i w jaki sposob informacja zostala przeniesiona
        i uzyta. moze sie okazac dzialaniem pozytywnym lub negatywnym.

        Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka