dziwne gratulacje

21.09.14, 22:47
Moja koleżance oświadczył się facet. Koleżanka pochwalila się swojej przyjaciółce na to ona odpowiedziała: ,,Gratuluję ci aczkolwiek trudno mi się cieszyć skoro moj tata jest ciężko chory". Czy przyjaciółka zachowała się zgodnie z zasadami SV wciskając przy okazji gratulacji komentarz odnośnie stanu zdrowia ojca ?
    • milamala Re: dziwne gratulacje 21.09.14, 23:12
      Faktycznie dziwne gratulacje.
      A czy ta przyjaciolka jest w jakims szczesliwym zwiazku? Czy moze jest singielka nie z wyboru albo w zwiazku w ktorym oswiadczyn sie nie moze doczekac?
      Wydaje mi sie, ze ta "przyjaciolka" nawet jakby jej tato byl zdrow jak ryba to nie wpadlaby w zachwyt nad tym wydarzeniem. Po prostu chorobe potraktowala jako wymowke aby ukryc brak radosci.
      Czy to zgodne z sv, raczej nie. Mozna przeciez tylko pogratulowac, bez komentarza. Ale tak jak mowie, mnie sie zdaje, ze tu chodzi o cos wiecej niz stan zdrowia ojca.
    • aqua48 Re: dziwne gratulacje 21.09.14, 23:13
      A świeża narzeczona nie wiedziała, że przyjaciółka, czyli bliska osoba boryka się z tak poważnym problemem?
      • milamala Re: dziwne gratulacje 21.09.14, 23:51
        "> A świeża narzeczona nie wiedziała, że przyjaciółka, czyli bliska osoba boryka s
        > ię z tak poważnym problemem?"

        ??? Jak sie ma przyjaciolke, ktorej ojciec jest powaznie chory to juz nie mozna sie zareczyc i jej o tym powiedziec?
        • aqua48 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 00:18
          milamala napisała:

          > "> A świeża narzeczona nie wiedziała, że przyjaciółka, czyli bliska osoba b
          > oryka się z tak poważnym problemem?"
          >
          > ??? Jak sie ma przyjaciolke, ktorej ojciec jest powaznie chory to juz nie mozna
          > sie zareczyc i jej o tym powiedziec?

          Ależ oczywiście, że można, ale raczej nie wypada w tej sytuacji oczekiwać entuzjastycznej radości i może tylko o to chodziło. Gratuluje, ale wybacz mam teraz inne sprawy na głowie i nie będę się dopytywać jak było, ile karatów ma pierścionek i czy narzeczony kucał jak wrzucał, tfu - klęczał jak wręczał.
          A może o coś więcej - choćby takie - myślisz tylko o sobie i swoich sprawach a mnie nawet nie zapytasz co słychać.
          Nie znamy sytuacji i nie wiemy jak wygląda. Z czegoś taka reakcja się wzięła. Niezbyt zgodna z s-v, to fakt.
          • minniemouse Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 00:52
            Przyjaciolka zachowala sie nie tylko bezwzglednie niezgodnie z zasadami SV ale takze jako przyjaciolka bo calkowicie, wylacznie skupila sie na sobie.

            To, ze jej tata jest teraz ciezko chory, moze nawet umierajacy nie ma nic do rzeczy
            z tym ze jej przyjaciolce akurat oswiadczyl sie chlopak, i ona chciala sie z ta wiadomoscia podzielic sie nia.

            To kiedy ma sie podzielic radosna wiescia? czekac az ojciec wyzdrowieje? kiedy to nastapi?
            umrze? jak umrze, czy przyjaciolka ma czekac az ona dojdzie do siebie? czas trwania zaloby jest rozny, do tego czasu mozna wyjsc za maz i miec dzieci.

            Przyjaciolka ktora nie ma nastroju do dzielenia sie radosnymi wiescmi, co jest zrozumiale w takiej sytuacji, moze powiedziec np
            "ogromnie sie ciesze i zycze abyscie byli szczesliwi, przepraszam ze nie jestem w stanie tak sie cieszyc z tej okazji jak bym chciala bo martwie sie chorym ojcem"

            to jest wypowiedz ktora w jasny sposob uwzglednia zarowno swiezo upieczona narzeczona jak i swoj wlasny smutek,
            a to co faktycznie powiedziala " trudno mi sie cieszyc, skoro .." to jest egoizm, malostkowosc
            i pomniejszanie wartosci drugiego czlowieka.

            Minnie
            • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 01:01
              "> Przyjaciolka ktora nie ma nastroju do dzielenia sie radosnymi wiescmi, co jest
              > zrozumiale w takiej sytuacji, moze powiedziec np
              > "ogromnie sie ciesze i zycze abyscie byli szczesliwi, przepraszam ze nie jeste
              > m w stanie tak sie cieszyc z tej okazji jak bym chciala bo martwie sie chorym o
              > jcem""

              W pelni sie zgadzam. Prawie tak samo powiedziane i jak inaczej brzmi. Prawie jednak czyni duza roznice.
            • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 09:45
              Wiesz Minnie - moim zdaniem możnaby to samo rzec o narzeczonej - wie, ze kolezanka ma poważny problem, a oczekuje, ze będzie nie wiem jak wspólnie weselić się z jej zaręczyn.
              W porównaniu z chorobą bliskiej osoby, zaręczyny Minnie sa bzdetem, choćby nie wiem jak były wyczekiwane, wystawne i oryginalne. Od kogoś komu bliski b. poważnie zachorował nie oczekiwałabym, że będzie się skupiał na moich zaręczynach, slubie, ciąży, zawodowym sukcesie, czy czymkolwiek innym, co DLA MNIE byłoby ważne, ale w obliczu problemu pt. cieżka choroba bliskiej osoby jest tak naprawdę bzdetem
              • minniemouse Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 10:32
                kora3 napisała:
                Wiesz Minnie - moim zdaniem możnaby to samo rzec o narzeczonej - wie, ze kolezanka ma poważny problem, a oczekuje, ze będzie nie wiem jak wspólnie weselić się
                z jej zaręczyn.


                Koro, czy ty w szkole nalezalas do klubu dyskutantow a tu mnie sobie ulubilas na swojego przeciwnika do dyskusji? smile

                Skad wiesz ze kolezanka oczekuje "nie wiem jak wspolnego weselenia sie" - nie mamy przeciez takiej przeslanki, jest tylko zapytanie czy na jej "pochwalenie sie" o oswiadczynach otrzymala od przyjaciolki watpliwej jakosci gratulacje, czy nie.

                (przy czym mozna domniemywac ze tu slowo "pochwalila sie" zostalo raczej niefortunnie uzyte, podejrzewam iz kolezanka zwyczajnie 'pekala' z checi podzielnia sie nowina
                ze swoja przyjaciolka, a ze byla szczesliwa bo sie jej chlopak oswiadczyl, to swoja droga)


                W porównaniu z chorobą bliskiej osoby, zaręczyny Minnie sa bzdetem, choćby nie
                wiem jak były wyczekiwane, wystawne i oryginalne. Od kogoś komu bliski b. poważnie zachorował nie oczekiwałabym, że będzie się skupiał na moich zaręczynach, slubie, ciąży, zawodowym sukcesie, czy czymkolwiek innym, co DLA MNIE byłoby ważne, ale w obliczu problemu pt. cieżka choroba bliskiej osoby jest tak naprawdę bzdetem


                Po pierwsze, nie porownuje, nie wartosciuje sie takich rzeczy. niby dlaczego zareczyny sa "bzdetem" a "smierc" czym wznioslym i wartosciowym?
                wyobraz sobie Koro ze masz corke ktora sie wlasnie zareczyla, jest cala szczesliwa
                a ty do niej mowisz
                "nie masz sie co wychylac - twoje zareczyny to bzdet - tam X-a zona umiera. to jest wydarzenie! "

                zupelnie nie ma tu proporcji.

                po drugie, tak jak nie wiemy czy kolezanka oczekiwala ogromnego" weselenia sie z wiesci",
                tak tez nie wiemy czy oczekiwala by owa przyjaciolka skupiala sie na jej zareczynach.
                moim zdaniem zwyczajnie chciala sie podzielic z przyjaciolka nowina, i tyle.

                Mnie Koro tez umierala bardzo bliska osoba jak bylam mloda, i tez mialam kolezanki.
                ale jakos bylam w stanie zrobic 5 minut przerwy od strachu, stresu, zmartwienia
                i sie chwile cieszyc ich radosciami
                - tak ze bez przesady.


                kwestia lezy, wydaje mi sie nie tyle w niefortunnym zbiegu dwoch przeciwleglych wydarzen zyciowych co w checi zyczliwego podejscia do nich.
                bo jak sie naprawde chce, to mozna sie razem i jednoczesnie i smucic, i cieszyc.

                Minnie
                • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 10:48
                  minniemouse napisała:
                  >
                  > Koro, czy ty w szkole nalezalas do klubu dyskutantow a tu mnie sobie ulubilas
                  > na swojego przeciwnika do dyskusji? smile
                  >


                  nie,. nie nalezałam - nie było takowego w mojej poniekąd...Nie wiem dlaczego odbierasz grzeczną polemikę, jako coś nieprzyjemnego.

                  > Skad wiesz ze kolezanka oczekuje "nie wiem jak wspolnego weselenia sie" - nie m
                  > amy przeciez takiej przeslanki, jest tylko zapytanie czy na jej "pochwalenie s
                  > ie" o oswiadczynach otrzymala od przyjaciolki watpliwej jakosci gratulacje, czy
                  > nie.


                  Wnoszę właśnie po ocenie tych gratulacji jako "wątpliwej jakości"
                  >
                  > (przy czym mozna domniemywac ze tu slowo "pochwalila sie" zostalo raczej niefor
                  > tunnie uzyte, podejrzewam iz kolezanka zwyczajnie 'pekala' z checi podzielnia
                  > sie nowina
                  > ze swoja przyjaciolka, a ze byla szczesliwa bo sie jej chlopak oswiadczyl, to
                  > swoja droga)


                  Ale nic złego w tym, ze chciała się podzielić - ze mną też kolezanka podzieliła się radosną nowuna, ze jest w ciązy 2 tyg. po śmierci mego Ojca. Z tym, że zastrzegła od razu, że jest swiadoma mego stanu po tej śmierci ...
                  >
                  ]
                  >
                  > Po pierwsze, nie porownuje, nie wartosciuje sie takich rzeczy. niby dlaczego za
                  > reczyny sa "bzdetem" a "smierc" czym wznioslym i wartosciowym?


                  Choćby dlatego Minnie dla mnie, że śmierć ma charakter ostateczny.

                  > wyobraz sobie Koro ze masz corke ktora sie wlasnie zareczyla, jest cala szczes
                  > liwa
                  > a ty do niej mowisz
                  > "nie masz sie co wychylac - twoje zareczyny to bzdet - tam X-a zona umiera. to
                  > jest wydarzenie! "


                  Minnie, ależ pewnie zaręczyny MOJEJ córki (gdybym takową miała) byłyby dla mnie wazną sprawą - bo dotyczącą bardzo bliskiej mi osoby. Natomiast pewnie, jako i moi rodzice mnie uczyli, ja majac dziecko uczyłabym je, żeby nie oczekiwało, że jego sprawy, szczególnie te mniejszej wagi będą dla każdego ważne, szczególnie, gdy ktoś taki ma p[rawdzuwy problem.
                  > >
                  > Mnie Koro tez umierala bardzo bliska osoba jak bylam mloda, i tez mialam kole
                  > zanki.
                  > ale jakos bylam w stanie zrobic 5 minut przerwy od strachu, stresu, zmartwienia
                  > i sie chwile cieszyc ich radosciami
                  > - tak ze bez przesady.


                  Każdy Minnie jest inny.


                  > kwestia lezy, wydaje mi sie nie tyle w niefortunnym zbiegu dwoch przeciwleglyc
                  > h wydarzen zyciowych co w checi zyczliwego podejscia do nich.
                  > bo jak sie naprawde chce, to mozna sie razem i jednoczesnie i smucic, i cieszyc


                  Pewnie tak, ale moim zdaniem ta narzeczona za bardzo skupia się na sobie i swoich zaręczynach, a nie stara się zrozumieć trudnej sytuacji przyjaciółki. Przecież dziewczyna jej nie powiedziała "A co mnie to obchodzi, ja mam ojca choregi", ani "Nie zawracaj mi głowy bzdetem w postaci zaręczyn, ja mam ojca chorego" tylko pogratulowała i wspomniała, że nie umie się tym cieszyć (wg mnie w domyśle tak, jak cieszyłaby się nie mając chorego ojca), bo choroba ojca ją zasmuca.
                  • minniemouse Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 11:48
                    kora3 napisała:
                    nie,. nie nalezałam - nie było takowego w mojej poniekąd...Nie wiem dlaczego odbierasz grzeczną polemikę, jako coś nieprzyjemnego.

                    a czy ja ktorymkolwiek momencie napisalam ze to jest dla mnie nieprzejmne ?! surprised

                    Wnoszę właśnie po ocenie tych gratulacji jako "wątpliwej jakości"

                    oczywscie ze gratulacje byly bardzo watpliwej jakosci, ale to niekoniecznie automatycznie swiadczy o oczekiwaniu na- i wymaganiu przez kolezanke halasliwych, dlugotrwalych oznakow radosci z faktu zareczyn. rownie dobrze mogla oczekiwac umiarkowanych gratulacji jakich przyklad podalam we wczesniejszym wpisie.

                    Z tym, że zastrzegła od razu, że jest swiadoma mego stanu po tej śmierci .


                    ale nie musiala koniecznie, tak na dobra sprawe, prawda, Koro?
                    mogla tez po prostu powiedziec ci w stosownym momencie, delikatnie, np
                    "chce ci cos powiedziec..cos co na dlugo czekalam.." odczekac, na pewno bys sie zaczela domyslac i kto wie, moze jeszcze sama zachecila "no mow, mow" - co nie znaczy wcale ze zaczelabys skakac z radosci. i sprawa by sie rozkrecila, i bys najwyzej powiedziala to co co juz podalam. lub tylko mocno wysciskala i sie poplakaly, i juz.

                    Minnie, ależ pewnie zaręczyny MOJEJ córki (gdybym takową miała) byłyby dla mnie
                    wazną sprawą
                    - bo dotyczącą bardzo bliskiej mi osoby. Natomiast pewnie, jako i
                    moi rodzice mnie uczyli, ja majac dziecko uczyłabym je, żeby nie oczekiwało, ze jego sprawy, szczególnie te mniejszej wagi będą dla każdego ważne,


                    strasznie sie tu zaplatalas, Koro - to w koncu jak, "wazne" czy "mniej wazne"?
                    i pamietaj, to twoja corka.

                    dla kazdego Koro wazne jest to co jest dla niego wazne. tu nie ma stopniowania, i tyle.
                    mozna jedynie zrozumiec ze jak ktos jest pograzony w smutku to moze nie moc cieszyc sie cudzym szczesciem. i vice versa, ktos komu serce spiewa z radosci moze nie miec cierpliwosci dla cudzego nieszczescia.

                    ale to nie powod zeby nie pogratulowac komus radosnych zareczyn, albo upragnionej ciazy,
                    i odwrotnie, wspolczuc z powodu utraty bliskiej osoby, straty pracy itp.
                    najwazniejsze to nie skupiac sie NA SOBIE.


                    Minnie
                    • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 12:14
                      Minnie - po kolei.
                      Moim zdaniem gratulacje nie były wątpliwej jakości, były szczere a poziom relacji pt. przyjaźń wg mnie pozwala na taką szczerośc, jak powiedzenie przyjacielowi, że nie potrafi się teraz w obliczu choroby ojca cieszyć tak naprawdę czymkolwiek.

                      Co do teoretycznej sytuacji z córką Minnie. Ta jak pisała: gdybym miała potomstwo to pewnie DLA MNIE jako matki zaręczyny syna, czy corki byłyby ważnym wydarzeniem. Niemniej na pewno NIE WAZNIEJSZYM, czy nawet równorzędnie ważnym, jak cieżka choroba mojego ojca. Gdyby moje dziecko chciało się zaręczać w czasie takowej, to prosiłabym, żeby przemyślało możliwość przełożenia tej radosnej uroczystości. Gdyby z jakichś przyczyn owo dziecko nie chciałóo tego zrobić, albo nie mogło, musiałoby się. liczyć z tym, że jako osoba zasmucona wielce stanem swego rodzica nie będę się przy takiej okazji swietnie bawić, a jedynie jako rodzic będę niejako "z urzędu". czy to już zrozumiałe?
                      • minniemouse Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 12:34
                        kora3 napisała:
                        Moim zdaniem gratulacje nie były wątpliwej jakości, były szczere a poziom relac ji pt. przyjaźń wg mnie pozwala na taką szczerośc, jak powiedzenie przyjacielowi, że nie potrafi się teraz w obliczu choroby ojca cieszyć tak naprawdę czymkolwiek.

                        tak Koro, przyjazn tego rodzaju pozwala na szczerosc ale nie na brak taktu
                        oczywscie ze mozna powiedziec ze choroba ojca przeszkadza jej sie naprawde cieszyc,
                        ale jest roznica JAK sie to powie i wlasnie powiedziala to bardzo brzydko, niestosownie.
                        a do tego przyjazn nie upowaznia.

                        zareczyny corki/syna - Koro bardzo watpie aby teoretyczna corka/syn chcieli sami zareczac sie w czasie zaloby, chocby dlatego ze dla nich samych zaloba to nie jest najprzyjemnieszy czas -
                        co to za wspomnienia -"zareczylismy sie jak dziadzius umarl" - ale fajnie, no..
                        no ale zalozmy, nawet gdyby , niechby sie uparl/a, to wlasnie o to mi chodzi ze nech bedzie dla ciebie mniej wazne niz twoja zaloba po ojcu, co tez mozna zrozumiec,

                        to chyba bys corce czy synowi doslownie nie powiedziala:
                        "no gratuluje ci coreczko/synku wprawdzie dziadek nie zyje, i nie moge sie cieszyc,
                        no ale gratuluje ci, gratuluje sad "


                        Minnie
                        • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 12:45
                          Minnie - w temacie hipotetycznych zaręczyn pisałam nie o śmierci, a o ciężkiej chorobie mego rodzica. Owszem ja bym powiedziała "Cieszę się Waszym szczęściem, ale smutek z powodu choroby mego ojca nie pozwala mi by moja radośc byłą pełna"

                          Natomiast co do tego JAK owa przyjacióka powiedziała, to nie wiemy JAK. Wiemy co i to co powiedziała wg mnie jest dopuszczalne - ważne JAK, a to już ton głosu np.
                          Bardzo krótko po śmierci mego Taty mój przyjaciel i eks w jednym miał sporą fetę z racji wydania jego książki. To była dlań wazna sprawa i przyszłam na promocję (do kogoś nie tak bliskiego bym wówczas nie szła). Składajac gratulacje powiedziałam właśnie tak "Wiesz, że cieszę się serdecznie Twoim sukcesem, ale teraz tak się czuję, że nie umiem radować się na serio czymkolwiek. Gratuluję i nie miej mi za złe, że nie zostanę na części rozrywkowej" - czy to było niegrzeczne? Dla niego nie, bo powiedział "Rozumiem Cię w pełni i gdyby nie to, że nie dało się tego przełożyć, to zrobiłbym te promocję później ze względu na Ciebie. Dziękuję, że przyszłaś"
                          • minniemouse Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 01:15
                            kora3 napisała:
                            Minnie - w temacie hipotetycznych zaręczyn pisałam nie o śmierci, a o ciężkiej chorobie mego rodzica. Owszem ja bym powiedziała "Cieszę się Waszym szczęściem, ale smutek z powodu choroby mego ojca nie pozwala mi by moja radośc byłą pełna"

                            faktycznie Koro mowa byla nie smierci a o chorobie, ale to nie zmienia zasadniczo meritum.
                            ale "niepelna radosc"? doprawdy Koro... https://www.cosgan.de/images/smilie/konfus/a050.gif
                            moge zrozumiec - nie w pelni tak okazac radosc jak bys chciala - ale niepelna radosc?
                            naprawde nie bylabys w stanie W PELNI cieszyc sie zareczynami wlasnej domniemanej corki lub syna?
                            jestes pewna ze o to ci chodzi?

                            Natomiast co do tego JAK owa przyjacióka powiedziała, to nie wiemy JAK.

                            Koro, same slowa sa tak bardzo nieprzyjemne i watpliwie komplementujace,
                            ze ton i body language niewiele juz tu pomoze.
                            nawet jesli ktos zechce dac przyjaciolce kredyt ze 'chciala dobrze', to moze co najwyzej
                            na takie dictum w zdziwieniu i lekkiej dezaprobacie uniesc brwi.

                            Wiesz, że cieszę się serdecznie Twoim sukcesem, ale teraz tak się czuję, że nie umiem radować się na serio czymkolwiek. Gratuluję i nie miej mi za złe, że nie zostanę na części rozrywkowej" - czy to było niegrzeczne ? Dla niego nie, bo powiedział "Rozumiem Cię w pełni i gdyby nie to, że nie dało się tego przełożyć, to zrobiłbym te promocję później ze względu na Ciebie. Dziękuję, że przyszłaś"

                            to nie bylo dla nikogo niegrzeczne. twoje gratulacje sa diametralnie rozne od tych ktore uslyszala kolezanka z watku.
                            jest wysoce prawdopodobne ze gdyby przyjaciolka uzyla podobnego zwrotu jak ty, Koro,
                            a nie takiego jakiego uzyla, to tez uslyszalaby odpowiedz jak ty od kolegi
                            a nie stala sie bohaterka watku na forum SV. proste.


                            Minnie
                            • kora3 Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 13:58
                              tak Minnie - jestem pewna. Nie umiałabym cieszyć się w pełni z niczego, gdyby bliska mi osoba terminalnie chorowała. Tym bardziej, gdyby chodzilo o tak mało znaczace wydarzenie, jak zaręczyny. Gdyby osoba bliska mi (inna) np. znalazła pracę, odzyskała dług, pogodziła się z kims dla niej ważnym z kim była skłocona to owszem, zapewne bym się cieszyła z tego, że się wszystko dobrze ułożyło, ale też na pewno nie tak, jak mogłabym, gdyby poważny problem w postaci śmiertelnej choroby bliskiej osoby mnie nie zasmucał.
              • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 13:58
                "Wiesz Minnie - moim zdaniem możnaby to samo rzec o narzeczonej - wie, ze koleza
                > nka ma poważny problem, a oczekuje, ze będzie nie wiem jak wspólnie weselić się
                > z jej zaręczyn"

                A gdzie jest napisane, ze oczekiwala (chocby w domysle), nic a nic takiego nie ma.
                • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 14:04
                  Milamalu - skoro znając sytuację przyjaciółki (terminalny stan jej ojca zapewne związany z wielkim cierpieniem) zali się koleżance, że owa przyjaciółka pogratulowała jej zaręczyn, ale wspomniała, ze nie umie się cieszyć ze względu na stan ojca oraz nie wykazała zainteresowania "jak było? (najpewniej normalniesmile) oraz "co przygotował?" (pewnie kwiatki szampan (oby oryginalny) i pierścionek z brylantem), to sorry, ale to jest osoba, która ja na wlasny użytek nazwałabym "pustakiem" i bynajmniej nie dlatego, ze warto z nią, nią coś budować
          • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 00:58
            "> Ależ oczywiście, że można, ale raczej nie wypada w tej sytuacji oczekiwać entuz
            > jastycznej radości i może tylko o to chodziło."
            Z tym, ze z opisu nic nie wskazuje, ze swieza narzeczona takiego entuzjamu oczekiwala. Gdyby wyrazila takie oczekiwanie, to w rzeczy samej, wyjasniajaco-gratulujaca dpowiedz przyjaciolki jest jak najbardziej zrozumiala. Wyglada na to, ze przyjaciolka sama sobie nadinterpretowala oczekiwanie entuzjazmu i postanowila go zgasic w przedbiegu.

            "> A może o coś więcej - choćby takie - myślisz tylko o sobie i swoich sprawach a
            > mnie nawet nie zapytasz co słychać. "
            Ludzie zazwyczaj nie miewaja gonitwy mysli i rozmawiajac omawiaja tematy grupowo.
            Nie rozmawiaja jednym zdaniem o slubie, drugim o pogrzebie a trzecim o narodzinach.
            Trudno aby narzeczona w jednym zdaniu poinformowala o zareczynach i jednoczenisie zapytala o stan zdrowia ojca. Mozliwie, ze zrobilaby to przechodzac do nastepnego tematu. Zatem ew. zal,o niezapytanie o zdrowie ojca (juz w pierwszym zdaniu gratulacyjnym) jest mocno przedwczesny.
            • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 10:11
              Wiesz Milamalu - ja sama miałam taką sytuację kiedy bliska mi kolezanka (nie aż przyjaciólka, ale naprawdę serdeczne mamy relacje) podzieliła się ze mną bardzo dlań wazną i radosną sprawą - zaszła mianowicie w oczekiwaną ciaże po kilku latach starań. Tak się przykro złożyło, że informację o tym przekazała mi gdy byłam w ciężkiej załobie po moim Tacie. było to tuż po powrocie moim tutaj, 2 tyg. po śmierci Taty.
              Kolezanka o sytuacji rzec jasna wiedziała. Informujac mnie o swoim szczęściu powiedziała jakoś tak: "Wiem Korcia, że teraz nie masz pewnie do niczego głowy, ale jesteśmy blisko, wiec chciałam się z Tobą podzielić tym, że nam się wreszcie udało "zajść" ".
              Zdobyłam się na uśmiech (nie, nie byłam zazdrosna o ciąże kolezanku, tylko zbołała po śmierci Ojca) i pogratulowałam, zapytałam, jak się czuje, który tydzień, ale fakt - nie tak, jakbym pewnie reagowała nie będąc w mojej sytuacji po śmierci Taty sad Tylko, że dla niej było to zrozumiałe ...
    • kol.3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 07:46
      Przyjaciółka w tym momencie nie powinna wspominać o chorobie ojca.
    • urko70 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 08:15
      nowamama2 napisała:

      > Moja koleżance oświadczył się facet. Koleżanka pochwalila się swojej przyjaciół
      > ce

      Przyjaciółka to ktoś zupełnie inny niż znajoma czy koleżanka, przyjaciółka to ktoś bliski, ktoś komu powierza się swoje duże radości i poważne troski, ktoś bardzo bliski, na tyle bliski, że wie o bieżących problemach swojej przyjaciółki (w tym ciężkiej chorobie ojca przyjaciółki).

      I jeśli tak się rozumie przyjaciół to informująca o zaręczynach powinna wykazać daleko idącą ostrożność i przede wszystkim zrozumienie dla tego co usłyszała (reakcji na inf o zaręczynach).

      Opowiadanie osobom trzecim o takiej a nie innej reakcji swojej przyjaciółki nie mieści się w granicach SV.

      Jeśli oczekujesz przeciwnych opinii to z pewnością znajdziesz tu kilka takich.
    • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 09:28
      Generalnie uwag o stanie zdrowia swojego ojca przy tej okazji robić nie powinna. Wystarczyło pogratulować i tyle.
      Z drugiej strony między przyjaciółmi nie ma chyba konieczności az tak sztywnego ukruwania swoich radości i trosk. Dla mnie taka wypowiedź znaczyłaby: "Cieszę się Koro twoim zadowoleniem, ale nie tak, jak cieszyć się chciałabym, bo choroba ojca spędza mi sen z powiek".
    • quba Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 10:58
      zwykła zazdrość, więc trzeba było, radość koleżanki, porządnie zgasić, akurat chory ojciec był pod ręką.
      Po prostu.
      Zawiść i tyle.
      • urko70 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 11:06
        quba napisał:

        > zwykła zazdrość, więc trzeba było, radość koleżanki, porządnie zgasić, akurat c
        > hory ojciec był pod ręką.
        > Po prostu.
        > Zawiść i tyle.

        Zazdrość czy zawiść w stosunku do przyjaciółki miałyby zdominować smutek z powodu ciężko chorego ojca?

        Poza tym zazdrościć zaręczyn mogłaby tylko wtedy gdyby sama nie była zaręczona lub gdyby nie była w szczęśliwym związku małżeńskim - czy była o tym mowa?
        • quba Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 15:51
          urko70 napisał:

          > quba napisał:
          >
          > > zwykła zazdrość, więc trzeba było, radość koleżanki, porządnie zgasić, ak
          > urat c
          > > hory ojciec był pod ręką.
          > > Po prostu.
          > > Zawiść i tyle.

          > Poza tym zazdrościć zaręczyn mogłaby tylko wtedy gdyby sama nie była zaręczona
          > lub gdyby nie była w szczęśliwym związku małżeńskim - czy była o tym mowa?

          No nie było o tym mowy. Mowa była o tym:

          Moja koleżance oświadczył się facet. Koleżanka pochwalila się swojej przyjaciółce na to ona odpowiedziała: ,,Gratuluję ci aczkolwiek trudno mi się cieszyć skoro moj tata jest ciężko chory". Czy przyjaciółka zachowała się zgodnie z zasadami SV wciskając przy okazji gratulacji komentarz odnośnie stanu zdrowia ojca ?
          • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 16:15
            Qubo, ale wszystko zależy od tego jakim choćby tonem zostało to powiedziane - dla mnie raczej normalne, że osoba mająca tak poważny problem, jak ta przyjaciółka ma problem z cieszeniem się z czegokolwiek - serio. Może chciała tak dać przyjaciółce do zrozumienia, ze nie oczekuje obszernej relacji z zaręczyn i nie jest w nastroju na wesołe pogaduchy w tym temacie. ja na miejscu owej zaręczonej nie dąsałabym się i nie czuła żalu, tylko powiedziała "Wiem kochana, wiem. Musisz być silna, jestem z Tobą..."
            • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 19:28
              kora3 napisała:

              "> Qubo, ale wszystko zależy od tego jakim choćby tonem zostało to powiedziane"

              Slusznie, ja dodam tylko, ze nie tylko ton ale uzyte slowa maja znaczenie. I tak slowo "aczkolwiek" ma inne znaczenie niz "przepraszam cie kochanie, bardzo ci gratuluje, ciesze sie twoim szczesciem, ale nie jestem w stanie tak sie cieszyc jak bym chciala, ze wzgledu na stan zdrowia taty".
              Przyznasz, ze wypowiedz tej niby przyjaciolki jednak tak nie brzmiala.
              • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:29
                Milamalu - ale i aczkolwiek to bardzo podobne w znaczeniu słowa. Drugie jest rzadziej używane, ale to nie ma znavczenia. Nie wiem co tu złego w "aczkolwiek" poza może nieco pretensjonalnym brzmieniem, bo to nie przemówienie, a zwyczajna rozmowa była.
                pisząc na forum używam słów i zwrotów: nota bene, ad vocem, ad rem, de facto, nawiasem mówiąc, poniekąd, jednakowoż, także aczkolwiek smile i całego szeregu różnych zwrotów i słow, które można zastąpić bezkolizyjnie innymi - bardzie potocznymi np. i nic z tego złego nie wunika oraz znakomita większość mnie rozumie właściwie.
                • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:35
                  "Nie wiem co tu złego w "aczkolwiek"
                  Korciu jak nie widzisz roznicy pomiedzy znaczeniem slowa "aczkolwiek" a "przepraszam" to nie ma co ciagnac tematu, bo nasze mysli chodza innymi sciezkami. Rowniez znaczenie niewerbalne pomiedzy nimi jest dosc istotne.
                  • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:44
                    nie,. nie widzę różnicy miedzy słowami aczkolwiek, a ale ...Przyjaciela nie ma za co przepraszać za to, ze się z wiadomych mu, ważnych (bez porównania bardziej niż bzdet typu zaręczyny) i poważnych powodów nie jest w stanie odczuwac radości z niczego
                    • minniemouse Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 01:28
                      Koro,
                      Milamala ma racje- 'aczkolwiek' to niezupelnie to samo co ale.
                      aczkolwiek zawsze w zdaniu znaczy tyle co np. chociaz, wprawdzie a w pewnych przypadkach ale - nie, np gdy jest partykula wzmacniajaca.
                      sprawdz sobie w slowniku jak mi nie wierzysz.

                      i w tym przypadku "aczkolwiek" jest uzyte mocno aluzyjnie i znaczy tyle co "niestety"
                      i ma kolosalne znaczenie w kontekscie w jakim zostalo uzyte przez dodanie "skoro"
                      w dalszej czesci zdania.
                      te dwie rzeczy nadaja wiec gratulacjom mocno watpliwy i wyraznie negatywny charakter.

                      Minnie
                      • kora3 Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 14:03
                        Minnie a co jest złego znów w słowie "niestety". Gdyby ta kolezanka owego niestety nawet uzyła też nic. "Gratulacje, ja niestety nie mogę się z niczego w pełni cieszyć, z powodu choroby ojca". co w tym zlego?
                        • minniemouse Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 09:43
                          kora3 napisała:
                          Minnie a co jest złego znów w słowie "niestety". Gdyby ta kolezanka owego niestety nawet uzyła też nic. "Gratulacje, ja niestety nie mogę się z niczego w pełni cieszyć, z powodu choroby ojca". co w tym zlego?

                          Koro, kolezanka do kolezanki moze tak powiedziec ale ty do swojej teoretycznej corki
                          nie powinnas mowic "nie moge sie w pelni cieszyc z twoich zareczyn" - bo to twoja corka.
                          to tak jabys jej powiedziala ze kochasz ja mniej od swojego ojca.
                          ojciec najwazniejszy, a bzdet zareczyny pal szesc!..
                          w pelni sie cieszysz, ale nie w pelni mozesz okazac te radosc.

                          jesli nie rozumiesz tej subtelnej roznicy to niestety nie jestem w stanie ci tego wytlumaczyc.

                          Minnie
                          • kora3 Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 10:06
                            minniemouse napisała:
                            >
                            > Koro, kolezanka do kolezanki moze tak powiedziec ale ty do swojej teoretycznej
                            > corki
                            > nie powinnas mowic "nie moge sie w pelni cieszyc z twoich zareczyn" - bo to
                            > twoja corka
                            .
                            > to tak jabys jej powiedziala ze kochasz ja mniej od swojego ojca.


                            Nie kochana - to by znaczyło, że kocham ja NORMALNIE! A normalność ta objawia się w prawidłowym postrzeganiu wagi spraw. Gdy rodzice mają dwoje dzieci i jedno z nich zdaje maturę, a drugiemu pryszcz na nosie wyskoczył i spedza mu sen z powiek, to maturzysta bez pryszcza jest ważniejszy. Ale jeśli jedno zdaje maturę, a u drugiego właśnie zdiagnozowano białaczkę, to ważniejszy jest problem chorego.

                            > ojciec najwazniejszy, a bzdet zareczyny pal szesc!..
                            > w pelni sie cieszysz, ale nie w pelni mozesz okazac te radosc.
                            >


                            Minnie, kiedy zmarł mój Tato, właśnie nominowano mnie do pewnej, dość miłeji wąznej w srodowisku nagrody. Nie dlatego tak się stało, ze zmarł, bo wówczas jeszcze tu nie wiedziano o jego (nagłej dodam) śmierci. Dowiedziałam się o tym 2 dni po Jego śmierci, zadzwonili do mnie nieświadomi mej sytuacji ludzie, z gratulacjami. Nie, nie umiałam się w pełni cieszyc, prawde mówiąc kompletnie mi to latało Minnie. Co mi jakaś nagroda, skoro mój Tatko nie zyje - to jakiś bezmierny bzdet.

                            > jesli nie rozumiesz tej subtelnej roznicy to niestety nie jestem w stanie ci te
                            > go wytlumaczyc.


                            Nie, nie rozumiem. Nie rozumiem jak dla kogos zaręczyny mogą być tak samo ważne jak choroba bliskiej osoby, nawet gdy dotyczą równie bliskiej osoby. sorry
          • urko70 Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 07:51
            quba napisał:

            > > > zwykła zazdrość, więc trzeba było, radość koleżanki, porządnie [...]
            > > > Zawiść i tyle.
            >
            > > Poza tym zazdrościć zaręczyn mogłaby tylko wtedy gdyby sama nie była zarę
            > czona
            > > lub gdyby nie była w szczęśliwym związku małżeńskim - czy była o tym mowa
            > ?
            >
            > No nie było o tym mowy.

            Skoro nie było mowy o tym że informowana jest w nieszczęśliwym związku lub w ogóle nie jest w związku a chciałaby to skąd Ci się wzięła zawiść zazdrość?
      • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 11:15
        Po pierwsze - skąd podejrzenie, że owa przyjaciółka miałaby być zazdrosna? Po drugie - o co?
        Po trzecie - świeżo upieczona narzeczona przestaje się cieszyc z zaręczyn, bo przyjaciólka wspominając o chorobie SWEGO ojca skutecznie gasi jej radość? Gdzie to się trzyma kupy?
    • marz12ka Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 11:43
      może jestem dziwna ale mnie smieszą gratulacje z tyt. zareczyn , czy slubu bo to wygląda tak :
      " gratuluje Ci ze udało Ci sie spotkac kogoś kto Cie zechciał no miałas farta dziewczyno...albo chłopaku, naprawde nie spodziewałam sie że ktos Cie kiedys zechce"....hi..hi... pewno przesadzam ale na wiadomośc o zaręczynach stosowniejsze było by cos w rodzaju" bardzo mi miło to słyszeć...ciesze sie , to wspaniale"
      • urko70 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 12:07
        marz12ka napisała:

        > może jestem dziwna ale mnie smieszą gratulacje z tyt. zareczyn , czy slubu bo t
        > o wygląda tak :
        > " gratuluje Ci ze udało Ci sie spotkac kogoś kto Cie zechciał no miałas farta d
        > ziewczyno...albo chłopaku, naprawde nie spodziewałam sie że ktos Cie kiedys zec
        > hce"....hi..hi... pewno przesadzam ale na wiadomośc o zaręczynach stosowniejsze
        > było by cos w rodzaju" bardzo mi miło to słyszeć...ciesze sie , to wspaniale"

        A czemu nie odbierać tego jako gratulacji z okazji spotkania swojej "drugiej połówki"?

        Zaręczyli się czyli spotkali się, dogadali się, jest im ze sobą dobrze, wstępnie przypieczętowali swój związek - JEST, UDAŁO SIĘ, BRAWO, Gratulacje, ze Wam się udało..... - oczywiście przy założeniu, że wiedzą co robią a nie że im się tylko wydawało...
    • nowamama2 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 11:54
      No ja też jestem tego zdania jak większość. Uważam, ze przyjaciółka nie powinna ,,wtrącać" w to wydarzenie choroby ojca. Powinna pogratulować i tyle bez zbędnych komentarzy bo w sumie jakby nie patrzeć to obojętnie jaką wieścią by się nie podzieliła to zawsze jej entuzjazm będzie ,,gaszony" przez komentarz o ojcu.
      • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 12:17
        Ja mam pytanie, można?
        Dlaczego komentarz o ojcu (niekoniecznie potrzebny, ale tez zbrodnią wśród przyjaciół nie będący) miałby gasić entuzjazm narzeczonej? Czy jej stosunek do narzeczonego/ zaęczyn jest uzależniony od tego w jaki sposób ludzie reagować na wiesc o zaręczynach?
        • sl-14 Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 17:20
          > Czy jej stosunek do narzeczonego/ zaęczyn jest uzależniony od tego w jaki sposób ludzie
          > reagować na wiesc o zaręczynach?

          Znając życie, to całkiem prawdopodobne. tongue_out
    • annthonka Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 13:22
      To naturalne, że Twoja koleżanka chciała podzielić się ważnym wydarzeniem w swoim życiu ze swoją przyjaciółką, czyli bardzo bliską osobą. Przyjaciółka powinna była wtedy zapewnić o swojej radości i przeprosić za brak entuzjazmu ze względu na ciężką sytuację rodzinną. Nikt nie oczekuje w takiej sytuacji pisków radości ani rajdu po knajpach dla uczczenia zaręczyn, ale po prostu okazania własnej przyjaciółce życzliwego zainteresowania przez 5 minut.

      No chyba, że Twoja koleżanka nie wykazała się taktem i zamęczała przyjaciółkę szczegółowymi opowieściami, nie zważając na jej smutek i powagę sytuacji.



      • nowamama2 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 13:41
        Kora 3 wydaje mi się, ze nie ugasiło to jej entuzjazmu ale po prostu było nie na miejsc. O tak jakby przyjaciółka powiedziala: ,,Czemu mi zwracasz d? mam powazniejsze sprawy na głowie? Ja bym tak odebrała jej komentarz. Czy tak powinna zachować się przyjaciółka ?

        Z tego co mikoleznka opowiedziala ( a raczej trochę pożaliła się) nie opowiedziała przyjaciółce nic o zaręczynach, bo ta nie wykazała w ogole zainteresowania. Nie padlo pytanie: jak było ? co przygotował itd. ? Tylko walnęła komentarz o ojcu wiec no szczerze to jej się odechcialo opowiadac? Pragnę zaznaczyć, że ojciec od wielu miesięcy choruje na raka i jakby nie patrzeć przyjaciółka już miała czas, by oswoic się z sytuacja która ją czeka ( jego śmierć w najbliższym lub dalszym czasie). Nie jest to sytuacja, która wyszla nagle.
        • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 13:57
          Wiesz, tak się złożyło, że mój tato zmarl nieco ponad rok temu nagle. Było to b. ciężkie przeczycie, ale nie wiem, czy sytuacja kiedy widzisz, jak bliska osoba ogromnie cierpi i nie ma dlań nadziei jest możliwa do oswojenia się z nią. Może i nawet jest cieższa niż nagłe odejście bliskiego...
          A tak na marginesie - tej koleżance oświadczył się jakiś ledwie znany typ, czy jej facet? Bo jak facet to można to było chyba przewidywać - jak sądze para rozmawiała z sobą, jak sobie wyobraza dalsze wspólne życie. Wiec kolezanka pewnie się oświadczyn spodziewała ...

          Co do braku zainteresowania przyjaciółki jak było i co przygotował to w jej sytuacji wcale się jej nie dziwię - też bym miała gdzieś jaki pierścionek i kwiatki kupił gość mojej przyjaciółce, gdyby bliska mi osoba umierała w cierpieniach. Nie miałabym natomiast gdzieś, gdyby szło o coś ważnego dla niej - znalazła by się w jakichś życiowych tarapatach np.
          Oczekiwanie zainteresowania takimi pierdołami, jak oprawa zaręczyn od osoby w sytuacji tej przyjacióki uważam za skrajny brak empatii.
          • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 19:36
            "> Oczekiwanie zainteresowania takimi pierdołami, jak oprawa zaręczyn od osoby w s
            > ytuacji tej przyjacióki uważam za skrajny brak empatii"

            Juz nie tworz nieprawdziwych historyjek. Nigdzie nie bylo mowy ,ze przyjaciolka oczekiwala zainteresowania pierdolami zareczynowymi.
            Moze po prostu oczekiwala zamiast "aczkolwiek"
            zwyklego "przepraszam, ciesze sie razem z toba, ale nie dam rady okazac mojej radosci w taki sposob jakbym chciala". Prawie to samo, ale prawie czyni wielka roznice, ktora daje na dodatek duzo do myslenia w ramach tzw. komunikacji niewerbalnej.
            • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:33
              daj spokój, osoba czepiająca się synonimu w takiej sytuacji, bo mniej znany (może dla niej nieznany ?smile) w takiej sytuacji to skrajnie małostkowa osoba, mało empatyczna i jeszcze ograniczona.
              • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:42
                "osoba czepiająca się synonimu w takiej sytuacji, bo mniej znany (mo
                > że dla niej nieznany ?smile) w takiej sytuacji to skrajnie małostkowa osoba, mało
                > empatyczna i jeszcze ograniczona."

                A moze po prostu osoba, ktora wie co to jest prawdziwa przyjazn, wie na czym cala sztuka przyjazni polega, ktora nagle zrozumiala, ze tak na prawde to nie ma przyjaciolki.
                • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:46
                  wiesz, ja nie ma takich "przyjaciół", którzy oczekiwaliby, ze w wielkiej traumie będę okazywać zainteresowanie pierdołami z ich zycia. Takich ludzi unikałabym, to wampiry emocjonalne.
                  • sl-14 Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 17:21
                    kora3 napisała:

                    > wiesz, ja nie ma takich "przyjaciół", którzy oczekiwaliby, ze w wielkiej traumi
                    > e będę okazywać zainteresowanie pierdołami z ich zycia. Takich ludzi unikałaby
                    > m, to wampiry emocjonalne.

                    kora3 wcześniej napisała:

                    > Milamalu - skoro znając sytuację przyjaciółki (terminalny stan jej ojca zapewne
                    > związany z wielkim cierpieniem) zali się koleżance, że owa przyjaciółka pograt
                    > ulowała jej zaręczyn, ale wspomniała, ze nie umie się cieszyć ze względu na sta
                    > n ojca oraz nie wykazała zainteresowania "jak było? (najpewniej normalniesmile) or
                    > az "co przygotował?" (pewnie kwiatki szampan (oby oryginalny) i pierścionek z b
                    > rylantem), to sorry, ale to jest osoba, która ja na wlasny użytek nazwałabym "p
                    > ustakiem" i bynajmniej nie dlatego, ze warto z nią, nią coś budować

                    Po raz kolejny zgadzam się z Tobą w 100%.
                    • kora3 Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 08:02
                      cieszę się ...i obawiam jednocześnie, ze niektórym tu nie tak SV, jak "magia zaręczyn" przesłoniła oczy zdrowego rozsądku
                      • sl-14 Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 18:25
                        Też mi się tak wydaje. Ale to się zdarza - byłam świadkiem na ślubie koleżanki i to, jak przed ślubem i weselem potrafiła zachowywać się ta spokojna i zrównoważona na co dzień dziewczyna, przechodzi wszelkie pojęcie.smile
                        • kora3 Re: dziwne gratulacje 25.09.14, 10:05
                          wiesz, moim zdaniem osobę też przed ŚLUBEM można zrozumieć. To jest nerwówka zwiazana z organizacją imprezy, na której ma być syto, ładnie, miła muzyka, a młoda para ma wyglądać ekstra i nie na zmeczoną smile No łatwe to nie jest smile
                          Nie rozumiem jednak jakiegoś ciśnienia PO zaręczynach - już były smile
                          • aqua48 Re: dziwne gratulacje 25.09.14, 10:34
                            kora3 napisała:

                            > Nie rozumiem jednak jakiegoś ciśnienia PO zaręczynach - już były smile

                            Są takie osoby. Pękną jak nie opowiedzą wszystkiego ze szczegółami, a jeśli nie dopytujesz wydając z siebie w odpowiednich momentach okrzyki zachwytu lub wyrazy niedowierzania uznają Cię za niewychowaną, nieempatyczną i niemiłą, tak są skupione wyłącznie na sobie.
                            • kora3 Re: dziwne gratulacje 25.09.14, 10:43
                              No to już ich problem. Prawdę mówiąc mnie takie opowieści nuzą - już prędzej wolałabym zobaczyć fragment filmiku z takiego wydarzenia, choć przyznam - także z grzeczności. No chyba, ze naprawdę jakieś wyjątkowe okoliczności temu towarzyszyłyby, to z ciekawością. Prawdę mówiąc jakaś cygański zespół i pierścionek na dnie kieliszka z szampanem to dla mnie kicz nad kicze, ale może się komus podobać, wiec na pewno bym zainteresowanej nie powiedziała swego zdania smile
                              Ja musiałam 7 x opowiadac mojej siostrze szczegóły przyjęcia pierścionka od mego partnera smile, bo interesowały ja szczegóły techniczne ze tak powiem. Za 8 razem powiedziałam jej, ze jestem tym znużona, wiec jeśli ma ochote to jej zafundujemy podobne wrazenia (bez pierścionka z jego strony rzecz jasna), ale podziękowała smile
          • sl-14 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 20:04
            > Oczekiwanie zainteresowania takimi pierdołami, jak oprawa zaręczyn od osoby w sytuacji tej przyjacióki
            > uważam za skrajny brak empatii.

            10/10
            Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto ma się za przyjaciółkę, miał podejście typu "bo ona się nie ucieszyła z powodu moich zaręczyn". No chyba, że te przyjaciółki jeszcze są w liceum, nastolatkom można wybaczyć.
            • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:40
              dokładnie - tylko osoba skrajnie infantylna uznałaby takie coś za lekceważenie w sytuacji tej przyjaciółki. Dojrzały emocjonalnie człowiek rozumie, że JEGO zaręczyny to bzdet w porównaniu z umieraniem bliskiej osoby. Może coś jak zdany egzamin, jak wygranie konkursu, jak wyjątkowo udany dzień, ale to wszystko. skala z cierpieniem bliskiego i jego śmiercią , nie taka. Porównywalna skala? - Wiesz Kasou na szczęście się wyjaśniło u już mnie nikt nie podejrzewa o planowanie morderstwa...To była pomyłka. - Ufff Basiu kamień spadł mi z serca, aczkolwiek smile bardzo martwię się stanem mego Taty , to niesłuszne podejrzenie wobec Ciebie spędzało mi także sen z powiek...
        • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 14:31
          "Pragnę zaznaczyć, że ojc
          > iec od wielu miesięcy choruje na raka i jakby nie patrzeć przyjaciółka już miał
          > a czas, by oswoic się z sytuacja która ją czeka ( jego śmierć w najbliższym lub
          > dalszym czasie)."
          Ja jeszcze myslalam, ze moze chodzi o cos naglego. Akurat bylam w podobnej sytuacji tj. umierajacy dwa lata na raka ojciec i przyjaciolka (taka prawdziwa) ktora sie zareczyla podczas choroby mojego ojca a wyszla za maz zaraz po jego smierci. Nie przyszlo by mi do glowy aby zapodawac jej takie teksty. Na prawde w ciagu tych moich dwoch lat nie mialam problemu aby pare minut poswiecic na radosc (taka w smutku) ale jednak radosc ze szczescia przyjaciolki.
          Ja mysle, ze u tych pan nie ma zadnej przyjazni. Przyjaciele tak ze soba nie rozmawiaja.
          • annthonka Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 15:39
            milamala napisała:

            > Ja mysle, ze u tych pan nie ma zadnej przyjazni. Przyjaciele tak ze soba nie ro
            > zmawiaja.

            Też mi się tak wydaje. Co innego byłoby, gdyby ojciec właśnie doznał jakiegoś nagłego urazu i ta dziewczyna nie zdążyła jeszcze otrząsnąć się z szoku.

            Jednak tutaj jednak komentarz można odczytać jako "zupełnie mnie to nie obchodzi" albo "jestem zazdrosna, to ci chociaż trochę tę radość zepsuję". A to nie jest zachowanie przyjaciela.
            • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 16:39
              annthonka napisała:
              Co innego byłoby, gdyby ojciec właśnie doznał jakiegoś n
              > agłego urazu i ta dziewczyna nie zdążyła jeszcze otrząsnąć się z szoku.


              Anthonko, gdy umiera człowiek, którego smierć była poprzedzona wielkim cierpieniem trwającym długo nierzadko bliscy tegoz są pocieszani "Przynajmniej już nie cierpi" i w tym pocieszeniu wiele jest prawdy i autentycznej pociechy w bólu po stracie. Bo patrzenie bez nadziei na męki bliskiej osoby jest dla wielu ludzi gorsze niż sama smierć takiego bliskiego.
              >
              > Jednak tutaj jednak komentarz można odczytać jako "zupełnie mnie to nie obchodz
              > i" albo "jestem zazdrosna, to ci chociaż trochę tę radość zepsuję". A to nie je
              > st zachowanie przyjaciela.


              Co wy z tą zazdroscią ?smile Naprawdę tyle osób myśli, że tak trudnio "złowić" faceta do slubu, że trzeba aż zazdrościć... Dla mnie kompletnie nie po przyjacielsku zachowała się zaręczona - nie dość, ze nie rozumie, iż przyjaciólka autentycznie nie ma nastroju do cieszenia się - radosnych pisków smile, wspólnego wyjścia , albo wysłuchiwania szczegółów - może stan jej taty się jeszcze pogorszył właśnie, może nie może już znieść jego cierpienia, może jest bardzo przygnebiona.
              W sumie co to zaręczyny - już prędzej info o oczekiwanej ciązy ważniejsze. No zaręczyli się, tearz zaczną przygotowania do slubu, które pewnie potrwają ... z zcego tu robic hallo w obliczu sytuacji tej przyjaciółki ...
              • annthonka Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 16:59
                kora3 napisała:

                >
                > Anthonko, gdy umiera człowiek, którego smierć była poprzedzona wielkim cierpie
                > niem trwającym długo nierzadko bliscy tegoz są pocieszani "Przynajmniej już nie
                > cierpi" i w tym pocieszeniu wiele jest prawdy i autentycznej pociechy w bólu p
                > o stracie. Bo patrzenie bez nadziei na męki bliskiej osoby jest dla wielu ludz
                > i gorsze niż sama smierć takiego bliskiego.

                Koro, zgadzam się w pełni. Niestety wiem o tym z własnych doświadczeń.


                > Dla mnie kompletnie nie po przyjaciels
                > ku zachowała się zaręczona - nie dość, ze nie rozumie, iż przyjaciólka autentyc
                > znie nie ma nastroju do cieszenia się - radosnych pisków smile, wspólnego wyjścia
                > , albo wysłuchiwania szczegółów - może stan jej taty się jeszcze pogorszył właś
                > nie, może nie może już znieść jego cierpienia, może jest bardzo przygnebiona.

                Koro, pomimo cierpienia bliskiej osoby, życie wokół trwa - rodzą się dzieci, ludzie się zaręczają, rozwodzą, zmieniają pracę, itp. Jeżeli dziewczyna będzie czekała na "lepszy moment" to może się okazać, że poinformuje przyjaciółkę nie o zaręczynach, ale dopiero o chrzcinach dziecka na przykład. To naturalne, że dziewczyna chciała się podzielić ważnym dla siebie wydarzeniem ze swoja przyjaciółką. Zresztą, jak wnioskuję, nie oczekiwała tańców radości ani imprezy do rana, ale krótkiej chwili życzliwego zainteresowania.

                > W sumie co to zaręczyny - już prędzej info o oczekiwanej ciązy ważniejsze. No z
                > aręczyli się, tearz zaczną przygotowania do slubu, które pewnie potrwają ... z
                > zcego tu robic hallo w obliczu sytuacji tej przyjaciółki ...

                Koro, mierzysz innych swoją miarką. Ty nie przywiązujesz wagi do zaręczyn, ale najwyraźniej koleżanka autorki wątku tak. Z kim ma się podzielić ważną dla siebie informacją, jak nie z jedną z najbliższych osób? Zresztą nieważne, czy chodzi o zaręczyny czy o ciążę - chyba najbardziej bolesny jest komunikat "twoje sprawy nie są dla mnie ważne".
                • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 18:05
                  annthonka napisała:
                  Zresztą, jak wnioskuję, nie oczekiwała tańców radości ani imprezy do rana,
                  > ale krótkiej chwili życzliwego zainteresowania.


                  Anthonko - cieszę się, ze chociaż w części się zgadzamy ...
                  natomiast co do powyższego zdania Twego - no właśnie Bog wie czego oczekiwała, skoro opacznie zrozumiała słowa: "Gratuluję Ci, ale nie umiem się cieszyć, kiedy mój Tato jest tak chory". Dla mnie to NORMALNE wyznanie do przyjaciela. Na czym miałoby opledać iwi zainteresowanie? Niewykluczine, ze na wysłychiwaniu szczegółów, wszak zareczona zaliła się koleżance iż przyjaciółka nie pytała "jak było" oraz o inne szczegóły.

                  >
                  > Koro, mierzysz innych swoją miarką. Ty nie przywiązujesz wagi do zaręczyn, ale
                  > najwyraźniej koleżanka autorki wątku tak.


                  Ja wiem Antjonko czy nie przywiązywałam - no miałam zaręczyny, bo mój eksmąż to raczej tradycjinalista. No normalna sytuacja - w obecności rodziców naszych i innych najbliższych padł na kolana ł mnie o rękę, a ja się zgodziłam (głupota moja). Potem wsunął mi na palec pierścionek. Nic ciekawego w sumie, chociaż co kto lubi. Natomiast na późny wieczór zrobił fajną niespodziankę, bo wcześniej kupił bilety na maraton filmów SF z pewnej serii. W simie to miłe wspomnienie z moim eksmężem, ale naprawdę nic aż tak ważnego. W każdym razie nie tak, by obrazac się, że przyjaciel mający poważny problem nie wykazuje nim specjalnego traktowania.
                  Własnie wiadomość o oczekiwanej ciąży jaką się moja kolezanka ze mną podzieliła, gdy ja byłam w ciężkiej żałobie wydawała mi się warta uwagi. oto stało Cię coś ważnego - będzie nowy człowiek! Mój Tato odszedł, a narodzi się ktoś inny ... można mowić o pewnej równowadze. Natomiast zaręczyny w obliczu cierpień umierającego na raka to "wydarzenie" na miare zmiany mieszkania, samochodu, czy coś w tym kierunku

                  Z kim ma się podzielić ważną dla sieb
                  > ie informacją, jak nie z jedną z najbliższych osób? Zresztą nieważne, czy chodz
                  > i o zaręczyny czy o ciążę - chyba najbardziej bolesny jest komunikat "twoje spr
                  > awy nie są dla mnie ważne".


                  Anthonko, w zasadzie jak wyżej, ale pozwól, ze rozwinę te myśl - tak, nie wszystkie sprawy przyjaciół są/muszą być dla nas w danym momencie ważne. Znam prześmiewcze powiedzonka o złamanym paznokciu - wiele w nich prawdysmile Dla kogoś taki paznokieć to "dramat" i nawet można tego kogoś pocieszać, ale do jasnej anielki nie w chwili, kiedy włąsnie zdiagnozowali u nas ciezką chorobę, mamy problemy w pracy, czy osobiste - realne, a nie właśnie złamany paznokiec
                  • annthonka Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 19:41
                    kora3 napisała:

                    > Dla mnie to NORMALNE wyznanie do przyjaciela.

                    Tak samo jak NORMALNA jest chęć podzielenia się z przyjacielem ważnym wydarzeniem w naszym życiu.


                    > Na czym miałoby opledać iwi zainteresowanie? Niewykluczine, ze na wysłychiwaniu szc
                    > zegółów, wszak zareczona zaliła się koleżance iż przyjaciółka nie pytała "jak b
                    > yło" oraz o inne szczegóły.

                    Zaręczona powiedziała koleżance, że została tak krótko ścięta, więc nawet nie próbowała rozwijać tematu. Zapewne nie poczułaby się w ten sposób, gdyby usłyszała "Cieszę się, że Ci się tak dobrze układa. Przepraszam Cię, ale tak bardzo martwię się o tatę, że nie potrafię entuzjastycznie okazać swojej radości."


                    > W simie to miłe wspomnienie z
                    > moim eksmężem, ale naprawdę nic aż tak ważnego.

                    Powtarzam, dla Ciebie. Najwyraźniej dla tej dziewczyny zaręczyny były ważne.


                    > Anthonko, w zasadzie jak wyżej, ale pozwól, ze rozwinę te myśl - tak, nie wszys
                    > tkie sprawy przyjaciół są/muszą być dla nas w danym momencie ważne.

                    Czyli jeżeli ojciec tej dziewczyny będzie chorował jeszcze kilka lat (niestety w przypadku nowotworów wyroki są niezbadane), to żaden z jej przyjaciół przez te kilka lat nie powinien informować jej o swoich zaręczynach, kupnie nowego mieszkania, czy samochodu? Absurd.

                    • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:18
                      A dla innej wazny będzie złamany paznikieć - skala w porównaniu z umierającym - taka sama ...
                      P swoich sprawach znakomu/przyjaciele mogą informować w takiej sytuacji, ale nie powinni oczekiwać wielkiego zainteresowania, nawet kurtuazyjnego (zwykle takie jest w przypadku oprawy cudzej impry)
                      • annthonka Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:56
                        Widzę, że się nie zrozumiemy. Trudno.
                        • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 23:07
                          Ano chyba nie - pisałam ti niedawno o koleżabce, która poczuła się URAZONA, bo na jej urodzinach ośmielam się nie tańczyć, bo miałam załobe oraz nie jadłam JEJ potrawy bo jestem wege. Przecież to były JEJ urodziny i JEJ popisowe danie, wiec miałam robic czego oczekiwała, bo...ona jest najwazniejsza.
                          • annthonka Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 23:37
                            A to już zupełnie nie na temat.
                            Późno już, dobranoc smile
                            • kora3 Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 14:05
                              ależ b. na temat - jedna uważała, ze jej zaręczyny musza być równie ważne jak smiertelna choroba ojca przyjaciółki, a druga, że jej urodziny mają być ważniejsze niż załoba i wegetarianizm znajimej smile
                            • sl-14 Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 17:22
                              Moim zdaniem na temat, a temat tak naprawdę brzmi - JA, JA, JA! smile
        • aqua48 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 16:10
          nowamama2 napisała:

          > Z tego co mikoleznka opowiedziala ( a raczej trochę pożaliła się) nie opowiedzi
          > ała przyjaciółce nic o zaręczynach, bo ta nie wykazała w ogole zainteresowania.
          > Nie padlo pytanie: jak było ? co przygotował itd. ? Tylko walnęła komentarz o
          > ojcu

          Może własnie po to ten komentarz był - aby wytłumaczyć jej brak zainteresowania i uciąć w zarodku długie i szczegółowe opowieści, na które przyjaciółka nie miała ochoty, czasu i serca w tym momencie?

          > ojciec od wielu miesięcy choruje na raka i jakby nie patrzeć przyjaciółka już miał
          > a czas, by oswoic się z sytuacja

          A to akurat jest kompletnie bezduszne i nieprawdziwe stwierdzenie. Nie da się "oswoić" z taką sytuacją, a rak ma to do siebie, że postępując w szybkim tempie degraduje chorego, a od opiekujących się wymaga coraz więcej wysiłku często ponad ich siły. Wiem o tym bo w ostatnich tygodniach życia mojej Mamy wstawałam do Niej po siedem razy nocą i w dzień kompletnie niewyspana funkcjonowałam jak po narkotykach, choć to nie ja je brałam, tylko Mama. Ja na ten czas zawiesiłam na kołku wszelkie kontakty towarzyskie, bo po prostu nie byłam w stanie się poświęcić niczemu innemu jak tylko dzieciom, pracy i Mamie.

          Nie miałabym w tej sytuacji absolutnie żadnych pretensji do przyjaciółki o zbycie zaręczyn gratulacjami i informację, że ma inne priorytety niż dopytywanie się "jak było"..
          • kora3 dokladnie 10/10 22.09.14, 16:18
            Uff Aquo - przywracasz mi wiarę w ludzi smile bim mysłala, ze tylko ja nie widze w takim stwierdzeniu w opisanej sytuacji nic złego, za to brak empatii w tej zaręczonej przyjaciółce.
            • pavvka Re: dokladnie 10/10 22.09.14, 16:40
              Ja też nie widzę niczego złego. Potraktowałbym to raczej jako usprawiedliwienie - zapewne dziewczyna nie była w stanie zmusić się do radosnej miny i entuzjazmu po usłyszeniu radosnej nowiny i, nie chcąc aby przyjaciółka poczuła się urażona brakiem adekwatnej reakcji, od razu zapobiegawczo wytłumaczyła w czym rzecz.
        • fawkes777 Re: dziwne gratulacje 23.09.14, 19:37
          Ta Twoja przyjaciółka chyba nie ma pojęcia co to znaczy patrzeć na powolne umieranie najbliższej osoby... To, że w ogóle miała zamiar opowiadać o zaręczynach w sytuacji, gdy jej koleżanka boryka się z ogromnym cierpieniem jest nie na miejscu. W obliczu czyjegoś zmartwienia poskromienie swojej radości nie powinno być postrzegane jako wyrzeczenie i powód do wyżalania się innym. Twoja przyjaciółka (tak wynika z tego, co piszesz) oczekiwała zainteresowania sytuacją, na które odpowie radośnie jak to było super. Czy gdyby właśnie odchodził Twój Rodzic, chciałabyś słuchać takich opowieści? Ja na pewno nie. I zapewne jej znajoma też nie chciała, dlatego dała to zrozumienia, a że uczyniła to za pomocą takich, a nie innych słów - no cóż, w obliczu poważnych zmartwień niewielu potrafi na zawołanie znaleźć stosowne słowa, lecz w takiej sytuacji trzeba umieć im to wybaczyć.
          • kora3 10/10 nt 24.09.14, 08:00

          • minniemouse Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 09:33
            Ta Twoja przyjaciółka chyba nie ma pojęcia co to znaczy patrzeć na powolne umieranie najbliższej osoby... To, że w ogóle miała zamiar opowiadać o zaręczynach
            w sytuacji, gdy jej koleżanka boryka się z ogromnym cierpieniem jest nie na miejscu.



            a moze ma? nie sadz ludzi po sobie.

            no i powtorze swoje pytanie:

            To kiedy ma sie podzielic radosna wiescia? czekac az ojciec wyzdrowieje? kiedy to nastapi?
            umrze? jak umrze, czy przyjaciolka ma czekac az ona dojdzie do siebie? czas trwania zaloby jest rozny, do tego czasu mozna wyjsc za maz i miec dzieci.


            dodam jeszcze ze tak jak nie jest wina "przyjaciolki" ze jej ojciec zachorowal, tak nie jest wina "kolezanki" ze jej sie akurat postanowil oswiadczyc chlopak.

            A prawdziwa przyjazn polega na tym, ze wspolnie umie sie dzielic zarowno cierpieniem jak
            i RADOSCIA - w tym samym czasie. prawdziwa przyjazn bowiem idzie w obie strony Fawkes, nie w jedna tylko.
            zatem tak samo kolezanka od ktorej wymagasz zrozumienia i poszanowania "cierpienia przyjaciolki" ,
            powinna podobnie otrzymac zrozumienie i uszanowanie czegos co jest dla niej wazne, czyli radosnego faktu zareczyn.
            a czas w jakim sie to dzieje nie ma znaczenia, bo nie zawsze da sie to zsynchronizowac.

            Czy gdyby właśnie odchodził Twój Rodzic, chciałabyś słuchać takich opowieści?

            A co to znaczy "sluchac" - na pewno nie mialabym ochoty isc na party i tam wysluchiwac
            jednej radosnej wiesci po drugiej od luzno znanych mi osob. ten sie ozenil, tej urodzilo sie dziecko, ta dostala znakomita prace itd - to z pewnoscia by mnie meczylo,
            ale gdyby moja przyjaciolka wpadla do mnie i chciala podzielic sie czyms co jest dla niej bardzo wazne bo ja jestem ta najblizsza osoba w jej zyciu z ktora chce sie podzielic ta Wazna Wiadomoscia - to moim obowiazkiem jest byc dla niej i sluchac o jej szczesciu!
            do czego nie mam obowiazku - to wybuchac radoscia jesli nie czuje sie na tyle radosnie
            bo mam zalozmy umierajacego ojca w dom., wtedy moge jej spokojnie powiedziec cos,
            co juz dawno wyrazilam we wczesniejszym watku.

            Ja na pewno nie.

            bo widocznie skupiasz sie wylacznie na sobie i wydaje ci sie ze inni sa tylko po to aby sie toba zajmowac.


            I zapewne jej znajoma też nie chciała, dlatego dała to zrozumienia, a że uczyniła to za pomocą takich, a nie innych słów - no cóż, w obliczu poważnych zmartwień niewielu potrafi na za wołanie znaleźć stosowne słowa, lecz w takiej sytuacji trzeba umieć im to wybaczyć.



            jesli nie chciala,
            to ja bym nie chciala takiej przyjaciolki - funta klakow niewarta.
            co to za przyjaciolka na ktorej skinienie ja mam sie pojawiac a ktorej nie ma gdy ja ja potrzebuje?

            natomiast druga czesc ze mozna czasem nie umiec znalezc wlasciwych slow,
            nawet ma sens.
            rzeczywscie mozna wykazac sie dobra wola i uznac, ze przyjaciolka bedac po wplywem stresu
            nie wyrazila sie tak jak chciala i wyszlo jej niestosownie.
            tyle mozna dla niej zrobic.

            Minnie
            • kora3 Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 09:55
              Minnie - ja nie uważam, że osobie pogrążonej w smutku z realnej przyczyny (taka dla mnie jest ciezka choroba bliskiego) nie wypada zakomunikować żadnej radosnej wieści.
              Moim zdaniem - wypada, tylko trzeba być niezwykle taktownym i liczyć się z tym,. ze z racji swego smutku nie będzie okazywać wielkiej radości, ani specjalnego zainteresowania nie bójmy się tego słowa bzdetem w postaci zaręczyn.
              Przyjaciólka po prostu nie była w nastroju do wysłuchiwania szczegółów tego epokowego wydarzenia- całkiem zrozumiałe. Jej wypowiedź należało odczytać "Fajnie, gratuluje, ale jestem w takim nastroju z racji stanu ojca, że nie mam ochoty słuchac na które kolano ukląkł, jakie kupił kwiaty i jak wręczył pierścionek" - co w tym złego?
              Owa zaręczona powinna powinna zrozumiec i tyle.
              • minniemouse Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 10:14
                kora3 napisała:
                trzeba być niezwykle taktownym i liczyć się z tym, ze z racji swego smutku nie będzie okazywać wielkiej radości, ani specjalnego zainteresowania nie bójmy się tego słowa bzdetem w postaci zaręczyn.
                Przyjaciólka po prostu nie była w nastroju do wysłuchiwania szczegółów tego epokowego wydarzenia- całkiem zrozumiałe.
                Owa zaręczona powinna powinna zrozumiec i tyle.

                Koro ja nie moge zrozumiec jednej rzeczy - dlaczego ty mnie uparcie przekonujesz do czegos z czym ja sie przeciez od poczatku zgadzam - juz w moim pierwszym wpisie -
                - ze owa zareczona powinna byla zrozumiec iz przyjaciolka moze nie byc w stanie tak sie cieszyc jak ona bo ojciec jest ciezko chory - toc zrozumiale !!!

                ale co tu jest nie w porzadku, i kropka! -
                to jak sie przyjaciolka wyrazila na wiadomosc. nie ma o czym gadac, i tyle.

                Minie
                • kora3 Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 10:29
                  Ale CO złego powiedziała? Dla mnie nie do przyjęcia byłoby "wiesz, nie obchodzi mnie to, bo mam ciężko chorego ojca". Ale to nie padło, padło "Gratulacje" oraz jasny sygnał, że nie ma się ochoty rozwijać tematu. po prostu zareczona panna albo jest tak tepa, ze nie zrozumiała, albo tak zaaferowana, ze chłop się jej oświadczył, ze nic innego ja nie obchodzi. Gdyby przyjaciólka powiedziała tylko "Gratulacje", to byłyby żale, ze tylko gratulacje, nie zapytała o szczegóły itd. wiec przyjaciólka jasno sprecyzowała, dlaczego nie ma ochoty na rozwijanie tematu i tez jest źle.

                  Ja bym też w takiej sytuacji naprawdę nie miała chęci rozwijania takiego bzdeciarskiego tematu Minnie. I powiem Ci, że o mało nie powiedziałam wielce podobnie komus, tylko nie szło o chorobę a o smierć mojego taty, a tamtej pani nie o zaręczyny, a o problemy sercowe "zadzwoni , czy nie zadzwoni po randce". Dla tej pani, której bzdetów wysłuchiwałam, kiedy nie miałam poważnego problemu to było arcyważne. Pewnei sobie stwierdziła, ze co tam smierśc Ojca Korci, umarł sobie i już, zresztą już ze 2 tyg. temu, więc można uderzać z "problemem" I zaczęła ....miała pecha, bo przy moim facecie. Powiedział jej wprost: "czy Ty rozumu, czy wstydu nie masz? jej tato zmarł, a Ty ja zajmujesz takimi duperelami ..."
                  • majarudakowska Re: dziwne gratulacje 25.09.14, 08:08
                    I brawo.Dobrze jej chłop powiedział.Mądry facet big_grin
                    • kora3 Re: dziwne gratulacje 25.09.14, 09:43
                      no pewnie, że tak, ale gdyby ona przyszła z jakimś problemem na serio, to na pewno by jej tak nie potraktował. Nasz wspólny dobry znajomy miał wówczas prawdziwy dylemat dot. pracy. Miał propozycję innej, lepszej pod każdym względem, ale związanej z wyjazdem daleko z rzadka mozliwoscią odwiedzania domu (a w nim zony i 2 dzieci w wieku szkolnym). chciał się nas poradzić i nie zawiódł się, mimo, ze byliśmy w ciężkiej żałobie. To była powazna sprawa i od tego ma się dobrych znajomych, by móc się poradzić w takowych.
            • fawkes777 Re: dziwne gratulacje 24.09.14, 18:10
              >a moze ma? nie sadz ludzi po sobie.<
              Może ma, a może nie. Napisałam "chyba". Jeśli ma, to tym bardziej smutna jest jej postawa sad

              >To kiedy ma sie podzielic radosna wiescia? <
              To uczynić można zawsze. Tylko trzeba umieć okazywanie swojej radości dostosować do sytuacji. Gdy najbliższa mi osoba odchodziła z powodu glejaka, "przyjaciółka" paplała radośnie o przygotowaniach do wesela. Cieszyłam się jej szczęściem, ale rozmiar radości był niczym przy bezmiarze tragedii. W pewnych sytuacjach trzeba zachować powściągliwość - tak o smutnym jak i radosnym wydarzeniu powiedzieć można zawsze. Ale powiedzieć, a nie paplać, gdy okazja nie ku temu.

              >prawdziwa przyjazn bowiem idzie w obie strony<
              W 100% się z Tobą zgadzam. Dlatego trzeba umieć także powściągnąć swoją radość w obliczu cierpienia drugiej strony, i potrafić drugą osobę zrozumieć. To smutne, ale niestety niekiedy tak bywa, że na tle szczęścia innych własny dramat staje się jeszcze bardziej wyrazisty.

              >ale gdyby moja przyjaciolka wpadla do mnie i chciala podzielic sie czyms co jest dla niej bardzo wazne bo ja jestem ta najblizsza osoba w jej zyciu z ktora chce sie podzielic ta Wazna Wiadomoscia - to moim obowiazkiem jest byc dla niej i sluchac o jej szczesciu! <
              Nigdy nie raczyłabym przyjaciółki, która doświadcza tragedii, opowiadaniem o swoim szczęściu. Poinformowałabym, że coś się wydarzyło i tyle. Bo jest dla mnie ważna i powinna o tym wiedzieć, ale nie potrafiłabym opisywać co i jak, bo miałabym świadomość, że jej jest ciężko i że o ile ja sama ze swoim szczęściem dam sobie radę, ona ze swoim bólem niekoniecznie i ważniejsze jest, bym w takiej chwili ja była dla niej, a nie ona dla mnie.

              >bo widocznie skupiasz sie wylacznie na sobie i wydaje ci sie ze inni sa tylko po to aby sie toba zajmowac<
              Chyba powinna przywołać Twoje słowa: "nie sądź ludzi po sobie"

              >co to za przyjaciolka na ktorej skinienie ja mam sie pojawiac a ktorej nie ma gdy ja ja potrzebuje? <
              W takim układzie w ogóle nie ma przyjaźni. Ani jedna strona nie może oczekiwać wsparcia na "skinienie", ani druga żądać wzajemności, gdy na to skinienie przybiega. Przyjaźń to nie transakcja - nie powinno być tak, że dając, potem oczekuje się czegoś w zamian. Jeśli przyjaźń nie jest bezinteresowna, jest tylko przejawem egoizmu, "przyjaźnią" wobec siebie samego.
              • minniemouse Re: dziwne gratulacje 25.09.14, 06:55
                fawkes777 napisał:
                W pewnych sytuacjach trzeba zachować powściągliwość - tak o smutnym jak i radosnym wydarzeniu powiedzieć można zawsze. Ale powiedzieć, a nie paplać, gdy okazja nie ku temu.

                A ty bylas oczywscie swiadkiem tego opisywanego w watku zdarzenia i wiesz na pewno ze mowa jest o "paplaniu" ?

                Nigdy nie raczyłabym przyjaciółki, która doświadcza tragedii, opowiadaniem o swoim szczęściu.

                i slusznie, bo tez nikt nie ma tu na mysli aby wyglaszac rozcwierkane monologi trwajace kilka godzin, a jak pisalam - PODZIELIC sie nowina, i tyle.

                W takim układzie w ogóle nie ma przyjaźni. Ani jedna strona nie może oczekiwać
                wsparcia na "skinienie", ani druga żądać wzajemności, gdy na to skinienie przybiega. Przyjaźń to nie transakcja - nie powinno być tak, że dając, potem oczekuje się czegoś w zamian.


                no i tak podejrzewalam ze nie masz zadnych przyjaciol bo z tego co opisujesz oczekujesz jednego - wielkiego poszanowania TWOICH uczuc. one sa zawsze na pierwszym miejscu...

                Minnie
                • ankac23 Re: dziwne gratulacje 25.09.14, 08:57
                  .."no i tak podejrzewalam ze nie masz zadnych przyjaciol bo z tego co opisujesz oczekujesz jednego - wielkiego poszanowania TWOICH uczuc. one sa zawsze na pierwszym miejscu...:..

                  No i tak podejrzewałam mini, że całkiem źle zinterpretujesz słowa o przyjaźni, napisane przez fawkes777. Napisane wyraźnie:
                  " Przyjaźń to nie transakcja - nie powinno być tak, że dając, potem oczekuje się czegoś w zamian. Jeśli przyjaźń nie jest bezinteresowna, jest tylko przejawem egoizmu, "przyjaźnią" wobec siebie samego.".
                  Na jakiej podstawie pozbawiasz zupełnie Ci obcych ludzi przyjaciół - zaiste dziwne... Aaaa, bo Ty wszystko najlepiej PODEJRZEWASZ!..smile
                  fawkes777 - 10/10! ...ale podejrzewam, że ten post i tak zostanie wykasowany..smile

                  • minniemouse Re: dziwne gratulacje 26.09.14, 09:49
                    ankac23 napisała:
                    No i tak podejrzewałam mini, że całkiem źle zinterpretujesz słowa o przyjaźni,
                    napisane przez fawkes777. Napisane wyraźnie:


                    Mila Anko, ja jestem Minnie smile

                    " Przyjaźń to nie transakcja - nie powinno być tak, że dając, potem oczekuje się czegoś w zamian. Jeśli przyjaźń nie jest bezinteresowna,

                    a w ktorym miejscu ja napisalam inaczej?

                    ja napisalam tak Anko:
                    A prawdziwa przyjazn polega na tym, ze wspolnie umie sie dzielic zarowno cierpieniem jak
                    i RADOSCIA - w tym samym czasie. prawdziwa przyjazn bowiem idzie w obie strony Fawkes, nie w jedna tylko.
                    zatem tak samo kolezanka od ktorej wymagasz zrozumienia i poszanowania "cierpienia przyjaciolki" ,
                    powinna podobnie otrzymac zrozumienie i uszanowanie czegos co jest dla niej wazne, czyli radosnego faktu zareczyn.


                    co nie jest rownoznaczne z "oczekuje się czegoś w zamian" .
                    tak rozumuje osoba ktora ma poglady w stylu - "swiat kreci sie wokol mnie".

                    ale podejrzewam, że ten post i tak zostanie wykasowany.

                    Masz Anko ogien w piorze, (czy moze raczej - w palcach i klawiaturze : ) ), co jest wielka zaleta, ale z drugiej strony wlasnorecznie tenze ogien czesto gasisz potokiem slow niezbyt wyszukanych,
                    na forum SV raczej sie nie nadajcych.
                    a szkoda, bo twoj entuzjazm moglby byc zarazliwy - niestety, negatywny rzadko kiedy jest.
                    twoje zachowanie przypomina mi kogos (nie moge sobie uzmyslowic kogo wink ) kto nie byl przez takie wlasnie "mocne" slownictwo traktowany powaznie.
                    Wiec jesli chcesz, aby twoj ogien inspirowal do myslenia a nie do kasowania niezbyt eleganckich tekstow,
                    to moze pomysl o zmianie 'piora' na mniej chropawe ? smile

                    Minnie
                • kora3 Re: dziwne gratulacje 25.09.14, 09:46
                  Minnie - nie, nie ma mowy o paplaniu, choć kolezanka Nowej obmawiając swa przyjaciółke do niej wspomniała, że nie miała po tych gratulacjach chęci mówienia o szczegółach epokowego wydarzenia smile I poniekąd słusznie, bo kogo to w takiej sytuacji obchodziłoby...
                  Tu nie chodzi o to, jak zachowała się ta koleżanka Nowej, tylko jak odebrała szczere słowa przyjaciółki. Odebrała je źle, a moim zdaniem zupełnie niesłusznie.
                  • minniemouse Re: dziwne gratulacje 26.09.14, 10:00
                    kora3 napisała:
                    Minnie - nie, nie ma mowy o paplaniu, choć kolezanka Nowej obmawiając swa przyjaciółke

                    to juz "obmawiamy na calego, tak?
                    wiec powiem ci Koro ze na tej zasadzie ty obmowilas swoja siostre opisujac jaka byla
                    namolna i 'pustak' fascynujac sie niesamowicie waszymi zareczynami z Hollywoodu.

                    choć kolezanka Nowej obmawiając swa przyjaciółke do niej wspomniała, że nie miała po tych gratulacjach chęci mówienia o szczegółach epokowego wydarzenia

                    ja bym tez nie miala jakbym uslyszala taki egoistyczny, niekulturalny "komplement".

                    I poniekąd słusznie, bo kogo to w takiej sytuacji obchodziłoby...

                    Przyjaciolke, Koro. ale taka prawdziwa. i nie wpatrzona w siebie tylko.

                    Minnie
                    • kora3 Re: dziwne gratulacje 26.09.14, 10:32
                      minniemouse napisała:

                      > to juz "obmawiamy na calego, tak?


                      Minnie - ppo raz kolejny UDAJESZ, że nie wiesz o co chodzi ...

                      > wiec powiem ci Koro ze na tej zasadzie ty obmowilas swoja siostre opisujac ja
                      > ka byla
                      > namolna i 'pustak' fascynujac sie niesamowicie waszymi zareczynami z Hollywoodu


                      Po pierwsze - nie było mowy o żadnym "Hollywoodzie", po drugie - to, ze była ciekawa szczegółow technicznych (niecodziennych) nie swiadczy o tym, ze jest pustakiem, po trzecie nie były to zaręczyny, a po czwarte i najważniejsze w tej kwestii - WY mojej siostry NIE ZNACIE!
                      I tu jest sedno Minnie - na fotum to nie jest obmawianie, no mówimy o sytuacjach z udziałem ludzi, których nikt tu nie zna. Nowa też nie obmówiła ani koleżanki, ani jej przyjaciółki, bo my nie znamy tych pań, natomiast kolezanka Nowej obmówiła do niej swą przyjaciółke, jel.i Nowa owa przyjaciólke zna - proste.


                      >
                      > ja bym tez nie miala jakbym uslyszala taki egoistyczny, niekulturalny "kompleme
                      > nt".


                      Ja bym nie miała wcale ochoty osobie pogrążonej w smutku opowiadac o takich bzdetach.

                      > Przyjaciolke, Koro. ale taka prawdziwa. i nie wpatrzona w siebie tylko.

                      eeeee dajże spokój smile
                      • minniemouse Re: dziwne gratulacje 26.09.14, 10:55
                        Koro, z calym szacunkiem - ty daj spokoj.
                        juzesmy mowily na temat "obmawiania" przyjaciolki. na forum wszyscy sa anominowi,
                        Nowamama po prostu opisala po kolei sytuacje i ja uwazam ze nie masz prawa nazywac tego obmawianiem przez kolezanke tymze sama obmawiac kolezanki
                        ktora nawet nie miala i nie ma szans przedstawic tu wlasnego punktu widzenia,
                        bo zdana jest wylacznie na laske i nielaske tego, co nam napisze Nowamama.
                        moj sprzeciw na temat wyrazilam juz w poprzednim wpisie, a ty to kompletnie zignorowalas
                        i teraz juz na calego
                        glosno wolasz "obmowila, obmowila" - no dajze spokoj.

                        WY mojej siostry NIE ZNACIE!

                        no wlasnie, nie znamy - ty o niej opowiadasz za jej plecami to ja obgadujesz. to na tej samej zasadzie.
                        Ty nie udawaj ze nie wiesz o co chodzi : )

                        I tu jest sedno Minnie - na fotum to nie jest obmawianie, no mówimy o sytuacjach z udziałem ludzi, których nikt tu nie zna.

                        wlasnie, wlasnie - sedno w tym ze kolezanka tez jest anomimowa, tez nikt jej tu nie zna : )

                        Nowa też nie obmówiła ani koleżanki, ani jej przyjaciółki, bo my nie znamy tych pań, natomiast kolezanka Nowej obmówiła do niej swą przyjaciółke, jel.i Nowa owa przyjaciólke zna - proste.

                        kombinujesz, Koro, jak przyslowiowy kon smile

                        eeeee dajże spokój

                        nie eeeeeeeeeeee, tylko to jest kilka slow prawdy Koro.

                        Minnie
                        • kora3 Re: dziwne gratulacje 26.09.14, 12:42
                          minniemouse napisała:

                          > Nowamama po prostu opisala po kolei sytuacje i ja uwazam ze nie
                          > masz prawa nazywac tego obmawianiem przez kolezanke tymze sama obmawiac
                          > kolezanki


                          Minnie - JESZCZE RAZ: Nowamama nikogo nie obmówiła, bo opisanie na forum ANONIMOWYCH dla nas osób nie jest obmawianiem! Natomiast jeśli Nowamama zna przyjaciółkę koleżanki, to opisanie JEJ tej sytuacji przez koleżankę było obmówieniem przyjaciółki. Pisze to chyba z 3 raz. Co jest niezrozumiałe?

                          > moj sprzeciw na temat wyrazilam juz w poprzednim wpisie, a ty to kompletnie zi
                          > gnorowalas
                          > i teraz juz na calego
                          > glosno wolasz "obmowila, obmowila" - no dajze spokoj.


                          Bo dla mnie - obmówiła. Jeśli rozmawiasz o kims konkretnym z osobą trzecią, to obmawiasz. Chyba, że masz do czynienia z pełnomocnikiem swoimsmile \

                          >
                          > no wlasnie, nie znamy - ty o niej opowiadasz za jej plecami to ja obgadujesz. t
                          > o na tej samej zasadzie.
                          > Ty nie udawaj ze nie wiesz o co chodzi : )


                          Minnie - teraz to już naprawdę śmieszne - sorry. \

                          >
                          > wlasnie, wlasnie - sedno w tym ze kolezanka tez jest anomimowa, tez nikt jej tu
                          > nie zna : )


                          Ale ja nie mówie, że NOWAMAMA kogoś obmówiła, tylko, ze kolezanka DO NIEJ obmówiła przyjaciółkę. Czego nie rozumiesz?

                          >
                          > kombinujesz, Koro, jak przyslowiowy kon smile


                          Nie przysłowiony, bo o koniu pod górę to porzekadło, a nie przysłowie - od tego należy zacząć...
                          I nie kombinuję. Księdza np. obowiazuje tajemnica spowiedzi - tak? Czyli nie wolno mu zdradzać co mówił doń KONKRETNY penitent. ALE ksiądz w swoich wypowiedziach, publikacjach MOZE powoływać się na sytuacje związane ze spowiedzią na zasadzie "Kiedyś pewnien penitent powiedział mi...." Jeśli nie podaje szczegółow pozwalających na identyfikację penitenta nie łamie tajemnicy. Podobnie - jeśli ja Tobie piszę o mojej znajomej, której nie znasz i nie poznasz, to jest to inna sytuacja, niż taka, w której o niej opowiem koleżance, która ja zna/pozna.

                          >
                          > nie eeeeeeeeeeee, tylko to jest kilka slow prawdy Koro.

                          Prawda jest jak de, każdy ma swoją. Dla mnie jakies tam zaręczyny to głupstwo w obliczu śmiertelnej choroby bliskiego - możesz sobie uwazac inaczej smile
                          • minniemouse Re: dziwne gratulacje 26.09.14, 23:40
                            kora3 napisała:
                            Ale ja nie mówie, że NOWAMAMA kogoś obmówiła, tylko, ze kolezanka DO NIEJ obmówiła przyjaciółkę. Czego nie rozumiesz?

                            alez rozumiem doskonale Koro,
                            ale czego ty nie rozumiesz albo nie chcesz rozumiec to to ze -
                            powtorze - NOWAMAMA opisywala sytuacje po kolei i doprawdy nie ma znaczenia
                            " kto co komu powiedzial" - bo to jest OPIS sytuacji, relacja na i dla forum, nic wiecej.

                            malo tego- dodam, ze jak dla mnie to jest zupelnie naturalne iz uslyszawszy takie sztywne, mocno aluzyjne oswiadczenie (bo to trudno nazwac gratulacjami) od swojej badz co badz p rz y j a c i o l k i, kolezanka byla zszokowana i czula potrzebe podzielenia sie owym szokiem i zawodem z kimkolwiek.

                            (((a wystarczylo aby przyjaciolka wyrazila niemoznosc OKAZANIA RADOSCI Koro w kulturalny sposob. tylko tyle,
                            Koro, bo w tej calej sprawie pytanie sprowadza sie W SUMIE wlasnie do tego,
                            czy to zdanie wypowiedziane przez przyjaciolke bylo kulturalne. nie bylo, Koro,
                            nalezalo sformulowac je inaczej.

                            poza tym nikt,
                            nikt nie watpi iz w obliczu ciezkiej choroby swojego ojca przyjaciolka MIALA PRAWO
                            nie skakac z radosci na wiesc o zareczynach.
                            nie skakac, ale jako przyjaciolka powinna byla okazac te umiarkowana radosc, lub wcale
                            ale zdecydowanie serdecznie pogratulowac
                            i wyrazic swoje przeprosiny ze nie jest w stanie okazywac radosci
                            kulturalniej niz to zrobila, Koro. o wiele kulturalnieJ)))

                            Nie znasz ukladow pomiedzy Nowamama a owa kolezanka, nie wiesz czy to moze druga po przyjaciolce najblizsza znajoma czy tez tylko taka sobie kolezanka,
                            wiec tym bardziej Koro nie powinnas zakladac iz to byla "obmowa".

                            W/g tej logiki jak juz zreszta pisalam, to tu kazdy kazdego obgaduje, bo co chwila wchodzi jakis wpis "moja kolezanka, kolega, znajomy..." itp itd.

                            (podkreslenia sa dla uwypuklenia wagi slow, Koro, nie krzycze smile )

                            Minnie
                            • kora3 Re: dziwne gratulacje 29.09.14, 10:36
                              Minnie - nie zgodzimy się, bo dla mnie nic niekulturalnego nie było w pogratulowaniu oraz powiedzeniu, ze się z powodu naprawdę trudnej sytuacji osobistej nie jest w stanie cieszyć czymkolwiek. przyjaźń jest relacja pozwalająca na tego rodzaju wyznanie wg mnie. Niezbyt zręcznie było powiedzieć coś takiego osobie mało znanej - np. prosisz o rozmowe z panią z banku o nazwisku X, a pani się zgłasza i radośnie mówi, ze teraz jest Y, bo wyszła za mąz. Wypada pogratulować i powstrzymać się od uwag o swoim smutku z powodu śmierci/choroby bliskiej osoby, bo tak naprawdę slub pani z banku ci lata i tez ta pani nie oczekuje, ze będziesz się z nią współweselić na serio, gratulacje mają charakter czysto kurtuazyjny, służbowy.

                              Nie zgadzam się też z tym, że "na tej zasadzie tu wszyscy obgadują" - tłumaczyłam to z 20 xsmile. czym innym jest rozmowa na temat anonimowej dla rozmówców osoby, czym innym rozmowa o kimś, kogo rozmówcy znają.
    • sl-14 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 18:57
      Cóż, ja jestem wyrozumiała dla osób, które przeżywają jakieś swoje nieszczęścia czy tragedie i nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby mieć pretensje, że nie cieszą się z jakiegoś mojego szczęścia. Obojętnie, czy to taktowne, czy nie. Kiedy miałam oblewanie dyplomu, zadzwoniła do mnie przyjaciółka i powiedziała, że rzucił ją narzeczony. Wyszłam po angielsku, kupiłam wino, pojechałam do niej i pobeczałyśmy razem.smile A zgodnie z podejściem przeciwnym, powinnam mieć jej za złe, że psuje mi dzień. No ale taka jest różnica miedzy koleżeństwem a przyjaźnią, moim zdaniem.
      Innym tematem są ludzie o usposobieniu Kłapouchego, którzy zepsują ci każdą radość, a w smutku jeszcze bardziej dobiją (nawet miałam taki wątek założyć), ale to chyba nie ten przypadek.
    • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 19:47
      A ja powiadam, ze te panie nie musza sie na siebie obrazac, bo one nie sa zadnymi przyjaciolkami. Przyjaciel to zupelnie ktos inny, kto kocha swojego przyjaciela i go wspiera w dobrym i zlym czasie. Kto pomimo bolu ma w sobie autentyczna radosc (ulge) gdy przyjacielowi zdarzy sie cos dobrego.
      Dobry byl przyklad z corka. Jak przyjdzie do ciebie corka(syn) i powie, ze zareczyla sie ze wspanialym chlopakiem(dziewczyna), to co, czy nawet w najwiekszym bolu nie wykszesasz z siebie radosci. Owszem wykszesasz. prawdziwy przyjaciel tez wykszesa.
      • asia.sthm Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 20:02
        Tez nie umiem zrozumiec tego aczkolwiek w tym samym zdaniu co gratuluje.
        Prawdziwa przyjaciolka tak nie robi.
        Sa jednak ludzie tzw. drama queen - krolowe dramatu w pelnej krasie - zawsze i wszedzie musza byc w centrum najwazniejszych wydarzen, im dramatyczniej tym lepiej, nie pozwola nawet trzesieniu ziemi odwrocic uwagi od wlasnej osoby. A juz prawdziwe nieszczescie np. w postaci ciezkiej choroby ojca jest im wprost na reke, nie pozwola sobie odebrac najwazniejszosci nawet przez mala chwile.
      • aqua48 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:17
        milamala napisała:

        > nie wykszesasz z siebie radosci. Owszem wykszesasz. prawdziwy przyjaciel t
        > ez wykszesa.

        Krzesać, od krzesiwo.. Wykrzeszesz, wykrzesze.
        • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:40
          "Krzesać, od krzesiwo.. Wykrzeszesz, wykrzesze"

          Masz racje, popelnilam blad.
          Tego rodzaju uwagi na forum s-v sa po pierwsze nie w temacie (innymi slowy zasmiecaja watek) a po drugie co do istoty tj. savoir vivre sa wysoce nie na miejscu.
          Czlowiek kulturalny po prostu pomija czyjes bledy/gafy milczeniem.
          Jesli zas Twoja milosc do jezyka ojczystego jest tak ogromna, to moglas mnie o bledzie poinformowac na priv. i juz byloby lepiej. A tak jest jak jest, ale sv to nie jest.
          • kora3 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:49
            masz rację Minimalu co do zasady, niemn je, jak słusznie zauważyła Aqua, to jest BŁĄD. Uzycie "aczkolwiek" zamiennie z ale błedem nie jest, ale rzekomo to to słowa miało tak urazić panne (jeszcze) www.brakmiepatii.pl
          • aqua48 Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 22:49
            milamala napisała:

            > "Krzesać, od krzesiwo.. Wykrzeszesz, wykrzesze"

            > Jesli zas Twoja milosc do jezyka ojczystego jest tak ogromna, to moglas mnie o
            > bledzie poinformowac na priv. i juz byloby lepiej.

            Jest ogromna smile Mogłam napisać na priv, ale to błąd dość powszechny i sądziłam, że dobrze jest czasem przypomnieć wszystkim o odmianie trudnych czasowników ( a mamy ich trochę, np mleć i mielić), uświadomienie sobie skąd pochodzą niekiedy pomaga. Sama też robię czasami błędy, jak każdy, zatem nie było moim celem zdołowanie Ciebie, tylko zwrócenie uwagi na możliwość pomyłki. Przepraszam jeśli poczułaś się urażona.
    • kora3 Milamalu - ptr dot. tematu wątku 22.09.14, 23:26
      Milamalu - zwróciłaś się do Aquy z niezbyt mile, ale w granicach SV uwagą w temacie zwracania uwagi na błędy- ok. A teraz powiedz mi proszę dlaczego opisywana tu panna zareczona tak urażoną się poczuwszy "aczkolwiek" czy czymkolwiek w odp. przyjaciółki
      nie mogla powiedzieć : - Wiesz X, rozumiem Cię i współczuję Ci chprobyt Taty, ale bardzo przykro mi się zrobiło, gdy powiedziałaś do mnie "aczkolwiek" a nie "przepraszam, ale", przecież jesteśmy przyjaciółkami, a te zaręczyny to dla mnie naprawdę sprawa zycia. albo śmierci" ? Zamiast tego "skarzy się" koleżance. Jeśli ta nie zna owej przyjaciółki, to s[oko, ale jeśli zna, albo pozna - to zwyczajne obgadywanie sad
      • milamala Re: Milamalu - ptr dot. tematu wątku 22.09.14, 23:36
        "ale w granicach SV uwagą w tem
        > acie zwracania uwagi na błędy- ok. A teraz powiedz mi proszę dlaczego opisywana
        > tu panna zareczona tak urażoną się poczuwszy "aczkolwiek" czy czymkolwiek w od
        > p. przyjaciółki"

        Korciu mieszasz wszystko ze wszystkim. Ortografia nijak sie ma do skomplikowanych relacji miedzyludzkich. Jesli sama tego nie dostrzegasz to nie da sie tego niestety wyjasnic.
      • minniemouse Re: Milamalu - ptr dot. tematu wątku 23.09.14, 01:47
        kora3 napisała:

        A teraz powiedz mi proszę dlaczego opisywana tu panna zareczona tak urażoną się poczuwszy "aczkolwiek" czy czymkolwiek w odp. przyjaciółki nie mogla powiedzieć :
        [.........]
        Jeśli ta nie zna owej przyjaciółki, to s[oko, ale jeśli zna, albo pozna - to zwyczajne obgadywanie

        Oj Koro, raz ze co nas to obchodzi, dwa na tej zasadzie to tu kazdy kazdego obgaduje.

        Nas tu spytano tylko wylacznie czy dana fraza uzyta przez przyjaciolke byla wlasciwym komplementem czy nie- wszelkie dywagacje wybiegajace POZA ten temat, powiedzialabym,
        to jest wlasnie obgadywanie.

        Minnie
        • kora3 Re: Milamalu - ptr dot. tematu wątku 23.09.14, 14:08
          Minnie sorry, ale czytaj uważniej. Nie chodzi o to, ze Nowa opisała sprawę TU, tylko o to, ze ONA sama dowiedziała się od panny zaręczonej o niej. Jeśli Nowa nie zna i nie pozna przyjaciółki swej koleżanki, to ok, ale jeśli ZNA to wg mnie zaręczona te przyjaciółkę do niej obmówila. Nie zgadzasz się?
          • minniemouse Re: Milamalu - ptr dot. tematu wątku 24.09.14, 09:03
            kora3 napisała:
            ze ONA sama dowiedziała się od panny zaręczonej o niej.
            Koro, przeczytajmy pierwszy wpis jezcze raz:

            Moja koleżance oświadczył się facet. Koleżanka pochwalila się swojej przyjaciółce na to ona odpowiedziała: ,,Gratuluję ci aczkolwiek trudno mi się cieszyć skoro moj tata jest ciężko chory". Czy przyjaciółka zachowała się zgodnie z zasadami SV wciskając przy okazji gratulacji komentarz odnośnie stanu zdrowia ojca ?

            Nowamama ma kolezanke, kolezanka przyjaciolke. kolezanka sie zareczyla.
            i ta przyjaciolka na te wiadomosc uraczyla ja, kolezanke Nowejmamy watpliwymi gratulacjami. teraz:

            Kolezanka zwierzyla sie Nowejmamie, i teraz zastanawiaja sie czy te gratulacje byly zgodne z zasadami SV czy niezgodne. Nowamama postanowila napisac na forum SV.
            gdzie ty tu widzisz obgadywanie?
            (raczej jakbys na sile szukala dziury w calym)

            normalne, Nowamama dowiedziala sie od swojej kolezanki sytuacji jaka sie jej wydarzyla,
            i pyta jak to wyglada od strony SV.

            Ty sama Koro bardzo czesto opisujesz historie o swoich znajomych i znajomych znajomych - czy to nie jest obgadywanie?

            Minnie
            • kora3 Gdzie obgadywanie - dla Minnie 24.09.14, 09:17
              Minnie - raz jeszcze: NIE UWAZAM opisania dowolnej sytuacji na forum za obgadywanie, nawet jeśli dana historia dot. znajomych. Sama staram się zmieniać pewne szczegóły w opisywanych przeze mnie sytuacjach, by utrudnić ewentualną identyfikację postaci.

              NATOMIAST fakt, ze kolezanka Nowejmamy jak to ładnie ujęłas zwierzyła się jej w temacie reakcji jej przyjaciółki na wiesc o zaręczynach uważam za obmawianie PRZYJACIÓŁKI do Nowamamy przez koleżankę. Oczywiście ma to miejsce jeśli Nowamama zna owa przyjaciółkę, bo jeśli nie - to mowa o jakiejś dla niej enigmatycznej postaci.
              czy TERAZ już rozumiesz?
              Nie chodzi o opisanie na forum, a o opowiadanie osobie trzeciej z bliskiego otoczenia, która zna druga bohaterkę scenki (jeśli zna, albo ma szansę poznać).
    • milamala Re: dziwne gratulacje 22.09.14, 23:28
      "> Nie ze szlachetności, tylko z miłości i szacunku do ojczystego języka oraz z po
      > wodu nagromadzenia trzech błędów w dwóch linijkach, co przyznaję jest dużym wyc
      > zynem."

      Milosc do jezyka musi byc rzeczywiscie przeogromna, skoro w jej imie nie poprzestajesz na zwroceniu uwagi a dalej brniesz w niewybredne komentarze. Nie wiem czy to milosc czy nie milosc, ale brak kultury na 100%. Dobranoc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja