Dodaj do ulubionych

niespotykane zachowanie

27.01.15, 19:28
Napiszcie proszę co zrobić... Są trzy pary w wieku około 30 lat. Pięć osób to dobrzy koledzy z czasów studenckich, w tym trzy kobiety i dwóch mężczyzn. Kumpela zaś ma chłopaka (szósta osoba), którego poznała dopiero pół roku temu. Pomieszkuje u niego od dwóch miesięcy, ale związek wygląda na poważny, więc siłą rzeczy jej chłopak wszedł do naszego towarzystwa. Wcześniej wyszliśmy z nim parę razy na jakąś pizzę czy piwo całą grupą, jakieś dwie domówki, parę razy clubbing, widzieliśmy więc go kilkanaście dobrych razy, ale tak naprawdę go nie znamy. Wydawał się w każdym razie w porządku. W ostatnią sobotę wyszliśmy pierwszy raz całą szóstką do "poważniejszej" restauracji na kolację i wino. Zamówiliśmy swoje dania, do tego 3 butelki wina (po dwie na parę), jakieś zakąski i deser. Spędziliśmy w tym lokalu prawie 5 godzin. Rachunek 670 zł, panowie umówili się między sobą, że każdy z nich płaci za siebie i za swoją dziewczynę. Podzielili więc kwotę, ale jeden z nich nie miał gotówki, więc zaproponował, że zapłaci kartą, a tamci po prostu mu dadzą gotówkę. Wszyscy się zgodzili, bo co to w sumie za różnica. Kolega (ze starego towarzystwa) zapłacił więc kartą, mój chłopak i ten nowy chłopak kumpeli oddali mu zaś ich część. Gdy już wszystko było opłacone i rozliczone, ten kolega, co płacił kartą zaproponował zostawienie napiwku. Pozostałych dwóch panów skinęło głową na "tak" i wtedy on z tych pieniędzy, co oni mu dali zostawił 70 zł. Zaczęliśmy się wszyscy zbierać, wstaliśmy od stolików, ubieramy się i wychodzimy. Ja poszłam jeszcze do łazienki. Wracając zauważyłam, że ten nowy nowy chłopak naszej kumpeli szybko i dyskretnie zabrał te 70 zł i schował do kieszeni. Wyglądało to bardzo mało podejrzanie, bo niby, że czegoś zapomniał ze stoliku i szukał, wszyscy inni już w innej części sali, w mgnieniu oka zabrał banknoty 50 i 20 zł, schował do tylnej kieszeni i odszedł od stolika. Jestem pewna, że poza mną nikt tego nie widział, kelnerka, która nas obsługiwała też była w innej części pomieszczenia. Nie wiedziałam jak zareagować, nie zareagowałam więc wcale. To jeszcze nie koniec tej historii. Wyszliśmy w szóstkę z restauracji, porozmawialiśmy chwilę i pożegnaliśmy. Jedna para poszła na piechotę (mieszkają blisko), ja z chłopakiem wsiadłam do metra a kumpela z tym swoim nowym narzeczonym pojechali taksówką do niego - przy czym, to on zaproponował wzięcie taksówki. Jak rozumiem opłacił ją później z pieniędzy z napiwku i mu jeszcze zostało. Następnego dnia kumpela dopytywała nas (stare towarzystwo) co myślimy o jej nowym chłopaku, że on taki dobrze ułożony, kulturalny i że nie tylko wziął wczoraj taksówkę, ale po drodze kupił jej jeszcze bukiet kwiatów...
Co w takiej sytuacji mam zrobić ja? Powiedzieć o tym incydencie? Jeśli tak, to czy tylko jej, czy całemu towarzystwu? Jak powinnam była zareagować, gdy byłam świadkiem tego, co się stało? Czy postąpiłam dobrze? Co byście zrobili na moim miejscu? No i jak oceniacie postawę tego chłopaka? Sama nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Czuję, że coś jest nie w porządku, chociaż doceniam, że on jest dobry dla naszej przyjaciółki.
Basia
Obserwuj wątek
    • sweet_pink Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 20:04
      Źle się stało, że nie zareagowałaś od razu...ale faktycznie sytuacja taka, ze może "zatkać".
      To jest zwyczajna kradzież i sytuacja nie nadaje się po rozpatrywanie przez aspekt S-V.
      Jeśli jesteś pewna, że zabrał nagłośnij sprawę w całym towarzystwie. Jeśli on jest w stanie bez skrupułów okraść kelnera, to prędzej czy później spróbuje okraść któreś z was. Całe S-V które Cię tu obowiązuje to najpierw porozmawiać z przyjaciółką (ewentualnie z nimi obojgiem razem), a później z resztą, żeby nie było tak że ona dowie się o sytuacji od osób trzecich. Sytuacja będzie bardzo nieprzyjemna, ale lepiej przeciąć ten wrzód teraz, kiedy sytuacja rozbija się tylko o napiwek, a nie o sentymentalny przedmiot ginący z domu kogoś z was.
    • aka10 Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 20:06
      Szok po prostu. Ja bym przede wszystkim temu facetowi powiedziala, ze widzialam, co zrobil. Reszte tez bym poinformowala, bo to zapewne bedzie sie powtarzac. Nie wiem, czy reszta chce, zeby ten jeden jezdzil taksowka za ich pieniadze. Facet swinia, nic innego. Nie chcialabym miec takiej osoby wsrod moich znajomych.
    • aqua48 Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 20:15
      Jeśli od razu nie zareagowałaś, to milcz i obserwuj tego chłopaka uważnie.
      • ankac23 Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 20:40
        Powiedz to na razie tylko jemu. Niech to on ma teraz problem i niech sam się wykaże, co z tym fantem zrobić. Powiedz, że o wszystkim wiesz i oczekujesz od niego dalszych kroków. Co tu obserwować? Zdemaskować złodzieja natychmiast i postawić pod ścianą... Umiał ukraść, niech teraz znajdzie pomysł na dalszy ciąg. No, chyba, że... zaprzeczy wszystkiemu. W końcu - czy masz jakiś dowód, że było tak, a nie inaczej?
        • ewa_2009 Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 20:47
          Jaki ma mieć dowód? Oświadczenie kelnerki, że nie dostała napiwku, czy film z monitoringu w restauracji?
    • kol.3 Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 21:18
      Bardzo trudna sytuacja. Na Twoim miejscu powiedziałabym przede wszystkim Twojemu partnerowi i tej drugiej parze, nie mówiłabym nic chłopakowi który zwinął napiwek ani (na razie) jego dziewczynie. Naradziłabym się we czwórkę co dalej robić, czy informować dziewczynę winowajcy. Dziewczyna może w tę informację nie uwierzyć, dowodu nie ma.
      Gdybyś poinformowała tylko samego winowajcę, może on uknuć coś przeciwko Tobie, bo facet może być zdolny do wszystkiego. Wtedy będzie Ci bardzo trudno się wybronić, bo nie poinformowałaś reszty o kradzieży.
      • ankac23 Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 21:32
        Dokładnie o tym samym myślałam, mówiąc o "dowodzie". Skoro jest takim cwaniaczkiem i spryciarzem, skoro jest tak bezczelny i perfidny, może wszystkiemu zaprzeczyć i podać całkiem inną wersję wydarzeń. Trzeba być po prostu na to przygotowaną.
    • pastrych Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 22:14
      Sprawa jest wielowymiarowa. Bez wątpienia ten człowiek ukradł pieniądze, co trzeba nazwać po imieniu. Ważne jednak komu i ile. Otóż ukradł dwóm osobom po około 23 złotych: 70 zł dzielone na 3 = około 23 złote na osobę. Skrajną głupotą jest natomiast mówienie, że ukradł cokolwiek kelnerce. Ukradł po 23 złote dwóm innym ludziom (tym panom, którzy płacili za siebie i swoje kobiety w restauracji). Pozostałe 23 złote, to była jego własność. A więc mamy kradzież. Czy są okoliczności łagodzące? TAK! I to mocne. Presja płacącego kartą. Zamiast proponowanie (zapewne w afirmatywnym tonie), zostawienia napiwku, powinien powiedzieć mimochodem "słuchajcie, ja zostawiam 20 zł napiwku" i dzięki temu nie stworzyłby presji, kto by nie chciał, ten by nie zostawił. Presja była oczywista: sam jeden mężczyzna w otoczeniu 5 dobrych znajomych czy przyjaciół. Oczywiście powinien mieć jaja i odwagę cywilną i powiedzieć wyraźnie "wybaczcie, ja napiwku nie daję" i koniec. Wymaga to jednak mocnej osobowości a on jej wyraźnie nie ma. Co nie zmienia faktu, że okoliczność łagodząca istnieje.

      Co robić teraz? Obserwować sytuację. Jeśli on jest rzeczywiście dobrym chłopakiem, nigdy nie wracać do tego tematu. Gdyby coś źle zaczęło się dziać z jego winy, ostrzec przyjaciółkę. Jak należało zareagować, gdy zauważyłaś sytuację? Natychmiast zareagować, ale tylko wobec niego "Czemu zabierasz napiwek, którego nie zostawiłeś? Jeśli chcesz, to weź swoje 20 zł, reszta nie należy do Ciebie, tylko do pozostałych dwóch płacących. Żeby mi to było ostatni raz". Po czymś takim on miałby wielki respekt do Ciebie.

      A na przyszłość uwaga do wszystkich. Nie stawiać innych w niewygodnej sytuacji. Napiwki daje ten, kto chce, wywieranie presji na ich dawanie to chamstwo.
      • aka10 Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 22:50
        pastrych napisała:

        Żeby mi to było ostatni raz".

        To jest 30-to letni facet, nie dziecko. Najwyrazniej mial pieniadze na ten napiwek, skoro je potem mogl przewalic na taksowke i kwiaty dla dziewczyny, podczas, gdy inni wsiedli w metro.
      • joan_na1 Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 23:10
        Jeżeli dobrze zrozumiałam napiwek zostawił ten, co płacił kartą, nie było mowy o tym, że panowie płacący gotówką dołożyli coś więcej ponad swój udział w rachunku. Zatem na nikim nie wymuszał napiwku i to on został okradziony. Inaczej się tego nie da nazwać sad
      • vi_san Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 23:26
        Sprawa nie jest wielowymiarowa, jak piszesz. Oszukał na te około 23 złote każdego ze współstołowników. Dodatkowo, jeśli oni zostawili te pieniądze jako napiwek dla kelnerki - jak najbardziej okradł kelnerkę. Skrajną głupotą jest natomiast dopisywanie jakichś "okoliczności łagodzących" dla złodzieja. Panowie się rozliczyli. Któryś zaproponował zostawienie napiwku - WSZYSCY wyrazili zgodę. Pan zostawił gotówkę w kwocie jaką uznał za stosowne. Nie napisano nic, że oczekiwał jakiegoś dodatkowego dopłacania. Zostawił te pieniądze dla kelnerki, za miłą obsługę. Ok. Ów "nowy", gdy grupa odeszła zgarnął te pieniądze do własnej kieszeni - to jest kradzież. Wziął nieswoją własność. Po czym z tychże pieniędzy szastał na taryfy i kwiatki dla lubej.
        Uważam, że zdecydowanie należy uprzedzić swojego partnera i pozostałych przyjaciół. I, powiadomić przyjaciółkę i "nowego". Inna kwestia czy dziewczyna uwierzy: jest zakochana i może na "lubego" patrzeć przez różowe okulary. Ale uprzedzić, bo nie wiadomo kiedy kolejny raz okaże się, że "chłopak" ma lepkie paluszki.
        • pastrych Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 00:31
          A faktycznie masz rację. Ten, co płacił kartą zostawił 70 zł z tych pieniędzy, co mu zwrócili za rachunek. Autorka nie napisała, czy później pozostali dwaj zwrócili mu także za napiwek, ale wnioskuję, że nie. Czyli sprawa wygląda inaczej. On ukradł 70 zł zostawiającemu napiwek z jego pieniędzy. Fatalnie. Gdyby próbowali wymusić na nim napiwek, to bym go bronił, skoro tak nie było, to usprawiedliwienia brak. Inna sprawa, że nie bardzo rozumiem motyw takiego postępowania, ale to nie ma znaczenia w temacie.
          • angazetka Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 11:12
            Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla osoby, która kradnie cudze pieniądze.
            • ankac23 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 11:52
              "Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla osoby, która kradnie cudze pieniądze"..

              Ani dla świadka tego zdarzenia. Złapała złodzieja na gorącym uczynku i... nic! Postanowiła się z tym przespać, a potem na forum napisać. Żeby to inni debatowali, co z tym zrobić... Innym razem zobaczy, jak żule włamują się do monopolowego i też nie kiwnie palcem...
              • ankac23 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 11:59
                ... albo będzie świadkiem kradzieży torebki w tramwaju i uda, że nie widzi...
                • ankac23 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 12:25
                  "Okolicznością łagodzącą" tego niespotykanego zachowania autorki wątku może być ilość wypitego wina ( jedno na głowę)... Ale czy to może być "okoliczność łagodząca", trudno ocenić. Bywają jeszcze słabsze głowy..smile
              • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 12:22
                Twoje porównania to czysta sofistyka Ankosad
                Autorka sama napisała, ze nie zareagowała, bo nie wiedziała jak i ja jej wierzę - gość jest chłopakiem jej dobrej koleżanki, zna go ale mało (nie na tyle by podejść i powiedzieć "ej Antek, co ty robisz?") i na dobrą sprawę nie może mieć nawet pewności, że ukradł - wyszła do toalety i w tym czasie mogły zapaść inne ustalenia ws. napiwku. Np. ze zamiast 70 dadzą 100, gośc poszedł "podmienić" kwotę - jak zostawiał stówkę nie widziała, jak brał 70 widziała.

                Porównanie z zulami - nieadekwatne. rozumiem, ze Ty widzac taki włam podeszłabyś i porozmawiała z goścmi na temat, czy też poszła kawałek i zadzwoniła na policję. Obstawiam to drugie raczej i słusznie.
                Ale też można się naciąćsmile - OT - znajomy majacy firmę remontowo - budowlaną opowiadał kiedyś taką historię. Dwaj jego pracownicy przygotowywali coś tam w mieszkaniu, do którego od właścicieli dostali klucze. Zabrakło im czegosik i pojechali po to do sklepu, drzwi od mieszkania zamknęli normalnie. Wracają i za nic nie mogą otworzyć zamka, coś tam się kreci, ale nie idzie. Dzwonią do szefa, ten zapewnia, ze będzie do godziny, a oni niech próbują. No to próbują. W tych próbach po około kwadransie przeszkadza im ...policja. Wezwali sąsiedzi, bo widzieli, ze dwóch obcych rosłych gości kombinuje przy drzwiach. Na szczęście sprawa szybko się wyjasnia, pojawia się szef, właściciele mieszkania. Oj zapomnieli, żeby ostrzec, żeby na ten zamek nie zamykać, bo się zacina. Sąsiedzi w sumie w porządku, czujni, chcieli dobrze...Takie sytuacje tez się zdarzają ...
                • pastrych Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:25
                  kora3 napisała:

                  > Twoje porównania to czysta sofistyka Ankosad

                  Nawet nie sofistyka, tylko głupiutkie fantazje naiwnej panienki. W gębie każdy potrafi być mocny, zwłaszcza w internecie. Już widzę jakby ona zareagowała na demolowanie przystanku przez podpitych żuli (albo nie żuli tylko "zwykłych" młodych mężczyzn) albo inny przejaw wandalizmu czy łamania prawa. Uszy po sobie i skulona przeszłaby na drugą stronę ulicy, modląc się, aby jej nie zauważyli. Takie tam sobie zwykłe bajania pensjonarki.
                  • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:41
                    A ja wyobraź sobie zareagowałabym, ale na pewno nie próba dyskusji z chuliganami, tylko właśnie telefonem na policję/straż miejską.
                  • ankac23 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:47
                    .."Nawet nie sofistyka, tylko głupiutkie fantazje naiwnej panienki... Takie tam sobie zwykłe bajania pensjonarki"..
                    Hahahaha... dziękuję za komplementy, naprawdę - nie zasłużyłam sobie.. smile

                    Ps. ""Żeby mi to było ostatni raz"" - do złodzieja. Urocze!!!!
                  • minniemouse Re: niespotykane zachowanie 29.01.15, 00:52
                    pastrych napisała:
                    Już widzę jakby ona zareagowała na demolowanie przystanku przez podpitych żuli (albo nie żuli tylko "zwykłych" młodych mężczyzn) albo inny przejaw wandalizmu czy łamania prawa. Uszy po sobie i skulona przeszłaby na drugą stronę ulicy, modląc się, aby jej nie zauważyli.

                    Bo tez trzeba by na glowe upasc zeby jednej kobiecie ( a nawet dwom, czy trzem,) aktywnie stawac w obronie glupiego przystanku przed podpitymi zulami czy tylko podpitymi "zwyklymi" mezczyznami, narazajac tym swoje zdrowie lub nawet zycie.
                    Kazdy przy zdrowy zmyslach czlowiek wie, iz podpite zule czy nawet "zwykli" mlodzi demolujacy przystanek akurat moga byc w stanie agresji nieodpowiadajacym za swoje czyny, i nie bedzie sie dobrowolnie pchal w ich lapy a juz na pewno nie powinna kobieta.
                    Co powinno sie zrobic w takim przypadku to wlasnie szybko zniknac z kregu ich widzenia, slyszenia, znalezc bezpieczne miejsce i jak najszybciej zadzwonic po policje.

                    To po prostu nie ma porownania z dziecinnie wprost bezpieczna sytuacja w restauracji, gdzie jest sie w otoczeniu nie tylko gosci, obslugi i wlasnego towarzystwa,
                    to jeszcze jedyny potencjalny przestepca - tez znajomy.
                    zule, demolowanie przystanku? kobieta ma go bronic? moze jeszcze wlasna piersia? LOL


                    Minnie
      • minniemouse Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 00:29
        pastrych napisała:
        . Skrajną głupotą jest natomiast mówienie, że ukradł cokolwiek kelnerce.

        Twoja opinia, jak kazdego na forum, jest cenna.
        Ale bardzo cie prosze Pastrych, licz sie ze slowami jakie tu uzywasz. sugeruje mniej drastyczne.
        w koncu jest to forum Savoir Vivre.

        Minnie
        • baba67 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 07:28
          No wlasnie, to jest dowod na to ze sytuacja nie dla wszystkich jest jednoznaczna, dla tego goscia to nie byla kradziez tak jak podobne sytuacje. sadze ze zdemaskuje sie przed dziewczyna dosc szybko.
      • mallina Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 09:44
        taa, biedny chlopak, tak przymuszony do napiwku, ze az musial zostac zwyczajnym zlodziejem.
        jak widac nie daltego, aby nie umrzec z glodu, a po to by zaimponowac swojej dziewczynie.
        wszyscy zgodnie poszli do danej restauracji, wiec on tez liczyl sie z kosztami, jakby bylo mu za duzo, to po rpsotu nastepnym razem nie pojdzie do takiej restauracji.
        facet okazal sie zwyczjnie cwaniakiem i zlodziejem, nie zwalaj tu winy na pozostalych uczestnikow spotkania!
        • pastrych Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:26
          Nie zwalam. Dopuszczam możliwość zaistnienia okoliczności łagodzących (których w tym wypadku akurat nie było), jak w sądzie smile
          • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:23
            Akurat w tym przypadku nie doszło wcale do kradzieży smile
        • robeenek Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:49
          mallina napisała:
          >taa, biedny chlopak, tak przymuszony do napiwku, ze az musial zostac zwyczajnym
          > zlodziejem.

          Chwila, chwila, ale ja po po staranniejszym przeczytaniu postu autorki wątku, zrozumiałam że napiwek został opłacony w całości przez posiadacza karty, tylko posłużył się gotówką pozostałych panów, która była zapłatą za ich udział w posiłku (bez napiwku).


          > facet okazal sie zwyczjnie cwaniakiem i zlodziejem, nie zwalaj tu winy na pozos
          > talych uczestnikow spotkania!

          Tu się zgadzam. On może nazwałby to zręcznym radzeniem sobie, ale była to bezczelna kradzież.
    • quba Re: niespotykane zachowanie 27.01.15, 23:42
      To zwykły złodziej, który dba o to by nikt nie zauważył kradzieży, zawsze złodzieje tak robią, ja bym powiedziała wszystkim o tym, nie wyłączając złodzieja, możesz moim zdaniem już odciąć od grupy i jego dziewczynę, bowiem ona NIE UWIERZY i powie, że jej zazdrościsz takiego faceta, więc przepadnie, obrazi się i wścieknie, ale trudno, wolałabym nie mieć w towarzystwie kogoś, kto kradnie.
      • jamajka10 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 00:04
        Czy ja nie umiem liczyć? Pan zostawił napiwek z pieniędzy, które mu zwrócono po opłaceniu całej sumy za kolację. Czyli to on uiścił napiwek. Pozostali nie dopłacili, jak rozumiem, ani grosza. Gdyby chcieli partycypować w kosztach napiwku, powinni dorzucić po 23 zł właśnie.
        • robeenek Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 00:17
          jamajka10 napisała:
          > Czy ja nie umiem liczyć? Pan zostawił napiwek z pieniędzy, które mu zwrócono po
          > opłaceniu całej sumy za kolację. Czyli to on uiścił napiwek. Pozostali nie do
          > płacili, jak rozumiem, ani grosza. Gdyby chcieli partycypować w kosztach napiw
          > ku, powinni dorzucić po 23 zł właśnie.

          Liczyć umiesz, ale czytać ze zrozumieniem to już na pewno nie... wink
          • robeenek Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 00:34
            Napiwek zostawili nie jeden ale dwaj panowie, po 35 zł. Także pan kradnący napiwek skradł 35 złociszy (drugie 35 było jego). Pan płacący kartą do napiwku się nie dołożył.
            Oczywiście nie usprawiedliwiam postępku pana zagarniającego cichcem napiwek. Osobiście miałabym go na oku, i była na przyszłość z takim osobnikiem ostrożna.
            • robeenek Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 00:37
              Przepraszam, przepraszam! To ja nie czytam ze zrozumieniem. sad
          • minniemouse Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 02:31
            Rzeczywscie glupia i nieprzyjemna historia. Jestes pewna na 100% ze on te pieniadze wzial?

            Jesli tak, bez cienia watpliwosci wiesz ze dobrze widzialas, to trzeba najpierw powiedziec kolezance i jej chlopakowi w cztery oczy czego bylo sie swiadkiem. w razie gwaltownego zapierania sie przez chlopaka ze "nic podobnego, masz dowod" odpowiedz spokojnie ze tak, gotowa jestes w kazdej chwili isc do restauracji i poprosic o klip z kamery z tego dnia. zobaczysz jaka bedzie jego reakcja, btw.

            nastepnie, spokojnie oswiadcz ze jesli on nie odda pieniedzy ktore wzial owemu znajomemu co napiwek zostawil, to ty sama mu powiesz co sie stalo. i na tym koniec jakichkolwiek dalszych rozmow.


            Ale, jesli rzeczywscie nie jestes na 100% pewna ze on wzial te pieniadze, to jak radzi Aqua - milcz ale odtad obserwuj go uwaznie. bo moze sie okazac ze jednak sie mylisz, i niewinnemu czlowiekowi tylko zszargasz opinie.

            Minnie
    • matylda1001 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 00:46
      Wyjątkowo nieprzyjemna sprawa. Nie ma usprawiedliwienia dla złodzieja, ale nie widzę powodu, żeby wszystkich natychmiast o tym informować. Powiedziałabym tylko koleżance, która dla własnego dobra musi wiedzieć z kim się związała. Niech sobie sama wyjaśni tę sprawę z chłopakiem. Jeżeli zdecyduje się z nim zerwać to przynajmniej nie będzie jej głupio wobec reszty towarzystwa. Będziecie wiedziały tylko Wy dwie.
      Oczywiście żeby powiedzieć, musisz być całkowicie pewna, że on wziął te pieniądze, że wszystko dobrze zobaczyłaś. Przeanalizuj sytuacje jeszcze sto razy. Jeżeli masz jakąkolwiek wątpliwość to nie mów nic, nikomu, bo bardzo łatwo wyrządzić komuś krzywdę, trudniej naprawić. Wtedy tylko obserwuj jego zachowanie, wnioski przyjdą wcześniej niż myślisz.
      Czy chłopak może przypuszczać, że widziałaś co zrobił?
      • baba67 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 07:24
        Dziewczyna nie uwierzy.Ja bym powiedziala tylko reszcie zeby sie pilnowali i nie wchodzili w zadne uklady finansowe na ktorych moga stracic.Ludzie tego pokroju-o gietkiej moralnosci zdradzaja sie przed osoba ktorej ufaja dosc szybko. To nie jest typ kieszonkowca czy goscia zwijajacego drobiazgi raczej kogo kto wykorzystuje okazje dla niektorych niejednoznaczne (dla mnie sytuacja kradziezy jest jednoznaczna w tym wypadku zeby byla jasnosc). Jednak prawopodobienstwo ze np pozyczy a wieczne nieoddanie jest duze bo niby pozyczk nie kraziez a oddac ma sie latami zamiar.Chodzi oto ze cos jednoznacznie przez KK uwzgledianego mozna latami ukrywac, cos co jest na pograniczu cwaniackiego wykorzystywania okazji (np nieoddawanie banknotu ktory komus wypadl ) juz sie tak nie kryje a czasekm nawet chwali swa przedsiebiorczoscia. Zreszta ie wiem,moze dziewczyna Wam ufa a tyle ze uwierzy.
        • matylda1001 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 21:21
          baba67 napisała:

          > Dziewczyna nie uwierzy.<

          Wprawdzie okazało sie, że nowy kolega nie jest złodziejem a "tylko" oszustem wink podobnie jak dwaj pozostali, ale tak teoretycznie... Uwierzyć, tak od razu, nie musiała, ale wyjaśnić powinna. Mnie (na miejscu tej dziewczyny) zależałoby bardzo na wyjaśnieniu sprawy, w końcu chodziłoby o moje przyszłe życie. Jeśli mnie, to dlaczego nie jej? Z jednej strony koleżanka, osoba, którą zna od lat, z drugiej strony "świeży" chłopak, może i kochany, ale czy to taki rzadki przypadek, że ktoś źle ulokuje uczucia? Mogłaby skonfrontować tych dwoje, a w ostateczności zapytac kelnerkę. Siedzieli tam pięć godzin, kelnerka na pewno zapamiętała czy zostawili napiwek.
          W każdym razie ta cała sytuacja to argument na to, że zanim się kogoś oskarży, warto się sto razy zastanowić.
    • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 09:40
      Bardzo trudna sytuacja sad
      Poniekąd dziwi mnie po co napiwkodawca (ten od karty) oczekiwał aprobaty od pozostałych panów w temacie napiwku, skoro jak zrozumiałam dał napiwek ze swoich pieniędzy i nie oczekiwał od pozostałych zwrotu "ich" części...No może upewniał się, czy wg nich obsługa na napiwek zasłużyła?

      Co do samej sytuacji - radziłabym zacząć od rozmowy ze swoim chłopakiem. A to dlatego, że mogło tu dojść do jakiegoś nieporozumienia. Nie, nie bronię gościa - żeby jasne było. Ale jako osoba, która wyszła do toalety pozostawiając resztę mogłaś nie wiedzieć o jakichś późniejszych ustaleniach panów - np. że zamieniają 70 -tkę na stówkę i wszyscy się na nią składają. Partner przyjaciółki mogł pójść tam z misją pozostawienia owej stówki i zabrania 70-tki, o czym mogłaś nie wiedzieć. A chłopak (Twój) sam o takim szczególe nic nie znaczącym przecież by ci nie wspomniał. Oczywiście to tylko hipoteza, ale także możliwe, więc lepiej pogadać z chłopakiem zanim powiesz reszcie o tej sytuacji.

      Jeśli okaze się, ze nie było innych ustaleń, a gośc wrocił do sali pod jakims pozorem, to sprawa jest powazna i to bynajmniej nie z powodu 70 złsad
      A dlatego, że gośc jest zwyczajnie złodziejem i być może także oszustemsad Nie wiem rzecz jasna nic o statusie materialnym Twej koleżanki, ale jest nie jest niski, to szczególnie bym się o nią martwiła. Jest bowiem taki rodzaj oszustów w wydaniu męskim, którzy usypiaj czujnośc swoich późniejszych ofiar poprzez epatowanie kasą. Taki gość szasta kasa na prawo i lewo, pokazuje, ze na wszystko go stać, ze wszystko zapewni wybrance serca. Potem zdarza się, że panu nagle bank zablokuje konto omyłkowo np. na weekend, a on akurat potrzebuje kasy - sporej na ogół. No i cóż robi taka kobieta - pożycza mu, bo przecież to jej ukochany i jeszcze dziany gościu, więc na pewno odda...

      Nie znam stopnia zaangażowania uczuciowego Twej koleżanki, ale obstawiam jak Baba, że może Ci nie uwierzyć, dlatego nie szłabym do niej z tym jako pierwszej (no drugiej, po chłopaku). Jakkolwiek nie jestem za gadaniem za plecami tu zawiesiłabym te zasadę dla dobra koleżanki. Po prostu zagaiłabym rozmowę z tamtą drugą parą na jego temat. Na razie luźno. Ot takie..."No i co powiecie o tym nowym chłopaku Kasi?" - być może oni także dostrzegli coś dziwnego, nienaturalnego, niedobrego tylko sami nie wiedza, czy i jak o tym gadać. A nawet jeśli nie, to możesz im powiedzieć co widziałaś i wspólnie zastanowić się co dalej: czy gadacie z koleżanka, czy obserwujecie gościa.
      • horpyna4 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 10:12
        Wydaje mi się, że chłopak pasowałby do dziewczyny opisanej w wątku "Pożyczka". Tej, co sprzedała cudzy rower. Byłaby idealna para...

        Wypadałoby ostrzec przyjaciółkę, ale nie uwierzy i poskarży się chłopakowi, jaka koleżanka wredna. Ewentualnie powiedzieć łącznie z zerwaniem kontaktów, coś w rodzaju "wybacz, ale my nie zamierzamy więcej spotykać się z takim cwaniaczkiem". Przedtem może rzeczywiście warto naradzić się w czwórkę i ustalić wspólny front.

    • bo1 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 10:09
      banadowska napisała:

      >Wracając zauważyłam, że ten nowy nowy chłopak naszej kumpeli szybko i dyskretnie
      >zabrał te 70 zł i schował do kieszeni. Wyglądało to bardzo mało podejrzanie, bo niby,
      >że czegoś zapomniał ze stoliku i szukał, wszyscy inni już w innej części sali, w mgnieniu
      > oka zabrał banknoty 50 i 20 zł, schował do tylnej kieszeni i odszedł od stolika.

      Rozumiem, że nie masz cienia wątpliwości, iż widziałaś, co widziałaś. Źle się stało, że nie zareagowałaś natychmiast i nie zażądałaś, by odłożył pieniądze na miejsce. Nie mam pewności, co teraz należy uczynić. Skłaniam się do tego, że w imię lojalności wobec członków grupy, z którymi przyjaźnisz się od lat, wypadałoby powiadomić ich o incydencie. Może wspólnie podejmiecie jakąś decyzję. Wiem też, że niezależnie od tego, co grupa postanowi, za wszelką cenę unikałabym w przyszłości spotkań ze złodziejem i nie ukrywałabym przed nim, dlaczego.
    • sphinx10 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 10:34
      Albo coś autorka pomieszała, albo kolega zapłacił napiwek z własnej kasy.
      Po co w takim razie umawiał się z innymi Panami co do jego wysokości?
      Może powzięli dodatkowe ustalenia co do wyrównania w przyszłości kosztu napiwku, o których autorka nie dosłyszała? Mogło to mieć miejsce, kiedy autorka była w ubikacji...
      Zdecydowanie porozmawiałbym z jedynym fundatorem napiwku (póki co), bo to jego właśnie okradziono. Do niego też należy decyzja co zrobić ze złodziejem.
      Inna sprawa, że po takiej rozmowie mogą wyjść inne okoliczności umowy między panami. Dopiero po uzyskaniu pełnej wiedzy można podjąć stosowne kroki, łącznie z poinformowaniem koleżanki.
      • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 10:41
        Bardzo słuszne uwagi, tez o tym pomyślałam
    • gb15 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:00
      Sprawa kradzieży pieniędzy jest trudna do udowodnienia. Jeżeli nie zareagowałaś od razu, czemu się nie dziwię, to sprawa jest raczej stracona. Zasiejesz ferment, nic poza tym.
      Też mnie kiedyś okradziono. Nie miałam dowodu ale możliwość była jedna. Pieniądze jednak podpisane nie były i w efekcie było słowo przeciw słowu. Otoczenie nie do końca mi uwierzyło, bo oczywiście całą sprawę praworządnie wyciągnęłam na światło dzienne, niektórzy patrzyli podejrzanie na mnie inni na złodziejkę. Dopiero po latach ta osoba została wyrzucona z pracy właśnie za kradzież i wtedy dowiedziałam się, jak duże były wątpliwości co do prawdziwości mojej wersji. Ludzie chyba nie chcą wiedzieć.
    • banadowska Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:49
      Dziękuję wszystkim za rady. Sprawa na szczęście dzisiaj przed południem się wyjaśniła. A było tak. Zgodnie z propozycjami wielu osób z tego forum, wzięłam swojego chłopaka na rozmowę. Spokojnie powiedziałam mu, co widziałam. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu chłopak zrobił kwaśną minę i powiedział "no szkoda, że tak wyszło" i przyznał mi, że on z przyjacielem (tym, co płacił kartą) zostawili napiwek na pokaz, dla nas kobiet, a dyskretnie poprosili tego trzeciego - nowego chłopaka naszej przyjaciółki, aby zabrał pieniądze, gdy my nie będziemy widzieć. To miał być taki test na lojalność a przy okazji przedstawienie dla nas. To ostatnie jest ważne, bo od dawna między nami trzema a panami z naszej grupy jest wielka niezgoda. My jesteśmy pro-napiwkowe a oni zdecydowanie anty i praktycznie nigdy ich nie zostawiają. Nie chcieli robić żadnych scen, więc umówili się tak, że i my będziemy zadowolone (że niby zostawili napiwek) a oni nie stracą. Dodam jeszcze, że nowy chłopak koleżanki tego samego wieczora jeszcze zwrócił pieniądze właścicielowi (temu od karty). Czyli sytuacja dwuznaczna, ale jednak bez winy "nowego". Mieli pecha, że to zauważyłam, bo gdyby nie to, nie byłoby sprawy. Cóż, czasem jednak lepiej nie widzieć sad Dziękuję jeszcze raz za pomoc, mam trochę kiepski dzień przez tę sprawę. Pozdrawiam.
      • robeenek Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:52
        No, mieli pecha. big_grin Ujawnisz to pozostałym paniom?
      • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 14:57
        Wiesz, dobrze, że wyszło, jak wyszło - lepiej, ze wyszło nato, iż Wasi faceci udają przed wami, ze dają napiwki, a nie dają, niż ze nowy facet koleżanki jest złodziejem, prawda?
        Mnie się jakoś od początku nie podobało, ze dający napiwek szuka aprobaty u kolegów, którzy w nim nie partycypują, teraz jasna sprawa - miało to być na pokaz dla Was.
        Czuję odrobinkę satysfakcji, ze wpadłam na to, iż zachowanie pana mogło być pokłosiem jakichś ustaleń z pozostałymi ws. napiwku, choć przyznam, ze to ustalenie mi do głowy nie przyszłoby...
        Tak czy owak - dobrze, ze posłuchałaś tych, którzy mówili, żeby najpierw ze swoim chłopakiem pogadać
        • ankac23 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:08
          A ja nie widzę zbytnio powodu do radości. Panowie, chcieli uchodzić za szarmanckich, hojnych i z klasą, a wyszli na dusigroszy i kłamców... W dodatku - przed swoimi paniami...Niby cel uświęca środki, ( panie miały być zadowolone!) ale żenadą mi tu trochę pachnie...
          "umówili się tak, że i my będziemy zadowolone (że niby zostawili napiwek) a oni nie stracą"...
          • robeenek Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:12
            ankac23 napisała:
            > A ja nie widzę zbytnio powodu do radości.

            Powodem do radości jest fakt, że panowie jednak wpadli. Na miejscu autorki wątku myślałabym o zemście. Zaszantażować panów, że wyjawię tę sprawę partnerkom, chyba że odtąd przykładnie będą zostawiać napiwki. I skrupulatnie tego pilnować.
            • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:21
              Wiesz, jakkolwiek jestem za napiwkami, to jednak uważam, że decyzję o pozostawieniu napiwku powinien podejmować ten, kto płaci. Wg mnie nie wypada na płacącym rachunek wymuszać pozostawienie napiwku czy to przez zawstydzanie go, czy przez fochowanie.
              Można jedynie grzecznie przedstawić swe stanowisko w tej sprawie i grzecznie wysłuchać drugiej strony. Moim zdaniem nie wypada nie dać napiwku tam, gdzie kelnerzy nie mają pensji i utrzymują się TYLKO z napiwków, tylko na ogół wówczas napiwki są wliczone procentowo w cenę jadla i napitku. W każdej innej sytuacji zależy to niestety tylko od woli regulującego rachunek.
              • robeenek Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:32
                kora3 napisała:
                Wg mnie nie wypada na płacącym
                > rachunek wymuszać pozostawienie napiwku czy to przez zawstydzanie go, czy prze
                > z fochowanie.


                Ależ oczywiścię że nie należy wymuszać. Jednak uważam, że panowie powinni ponieść małą nauczkę za odegranie tej szopki z napiwkiem.
                • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:46
                  A ja jestem zdania, że panowie szopke odstawili, bo najprawdopodobniej nie tyle chcieli dobrze wypaść, co chcieli, żeby panie przestały im wreszcie suszyć głowy o te napiwki. I jasne, powinni być asertywni, za każdym razem mówić : nie, nie dajemy napiwków, nie, nie będziemy dawać itd., ale to zapewne generowało gadanie, gadanie, gadanie to i chcieli mieć zwyczajnie spokójsmile
                  Przypomniało mi to pewnego znajomego, który jako student mieszkał z babcią smile i co niedziela nagabywał znajomych chodzących do kościoła jaka była ewangelia smile A to dlatego, ze do jego babki nie docierało, iż on jest niewierzący i nie będzie chodził do kościoła smile - cały czas mu truła, to chłopak dla swietego spokoju wychodził z domu udając, ze idzie na mszę, potem dowiadywał się o ewangelię i miał spokój z gadaniem smile
                  • vi_san Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 16:13
                    Chłopak. W relacji z babcią. A tu masz do czynienia z TRZEMA dorosłymi mężczyznami, którzy nie tylko oszukują swoje partnerki [chociaż mówić o partnerstwie w takiej relacji to moim zdaniem na wyrost], ale jeszcze organizują przemyślne "hocki - klocki" na poziomie inteligentnego przedszkolaka... Koro, uczciwie, jakbyś się poczuła gdybyś się dowiedziała, że twój partner [mąż itp] coś takiego zrobił? Bo ja - poczułabym się, oględnie mówiąc, zlekceważona, oszukiwana i potraktowana jak głupia siksa, a nie partnerka.
                    • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 16:24
                      Ależ Vi napisałam, że nie uważam jakoby panowie postępowali dobrze smile - dla mnie takie coś to mega dziecinada. Niemniej za niewłaściwą uważam też postawę pań - nie wypada wymuszać na płacącym rachunek dawania napiwku, jak wspomniałam.
                      • kora3 I dodam jeszcze Vi 28.01.15, 16:45
                        Pozwolę sobie dodac, że mechanizm w przypadku kolegi studenta i babci oraz panów i pań z watku jest taki sam: kłamię/udaję, żeby uniknąć trucia.

                        Czy ja w podobnej sytuacji czułabym się przez partnera oszukana/zlekcewazona? Pewnie tak, ale znając moje podejście do zycia głęboko zastanowiłabym się nie tylko nad nim, ale nad sobą- bo co dorosłego poważnego gościa miałoby skłonić do takiego głupiego zachowania. Czy aby nie MOJE postępowanie?smile
                        Tylko, ze ja sobie nie wyobrażam w reakcji ani partnerskiej, ani koleżeńskiej "suszenia głowy". Owszem, jest taka sytuacja, ze mój partner nie lubi pewnej mojej dość bliskiej koleżanki. sad Nie wiem zasadniczo dlaczego, po prostu działa mu ona na nerwy (ma swoje za uszami, ale nie jakoś ekstremalnie). Nie jestem zachwycona takim jego do koleżanki podejściem, ale szanuję je i nie zmuszam człowieka, żeby się z nią spotykał, bo ja tak chcę. ani nie przekonuje go na siłę, ze powinien ją polubić.
                        • vi_san Re: I dodam jeszcze Vi 28.01.15, 16:52
                          Mechanizm - ten sam. Ale, Koro, nie uważasz, że jest coś, delikatnie mówiąc, nie najlepiej wróżącego, jeśli trzech dorosłych facetów z jednej grupy przyjacielskiej ma takie schizy?Gdyby to tylko mój facet ściemniał - to owszem, można by uznać, że ja coś za bardzo dręczę w tym temacie. Ale tu mamy do czynienia z de facto "rozbiciem" grupy na dwa podobozy: mężczyzn [a raczej chłopców] i kobiet. I to już świadczy, że panowie nie wyszli jeszcze z wieku "Nie będę gadał z Jolką, bo Wacio mówi, że ona ma krzywe nogi". Skrajna dziecinada. A do tego oszukiwanie partnerki... Kombinacje "położymy napiwek, a potem go zabierzemy"... No nie, Koro, budowanie życia i relacji długofalowych z kimś, kto myśli w ten sposób jest moim zdaniem niemożliwe.
                          • pastrych Re: I dodam jeszcze Vi 28.01.15, 17:17
                            vi_san napisała:

                            > Kombinacje "położymy napiwek, a potem go zabierzemy"... No nie, Koro,
                            > budowanie życia i relacji długofalowych z kimś, kto myśli w ten sposób
                            > jest moim zdaniem niemożliwe.

                            Dokładnie. Jeśli dziewczyny im suszyły głowę o te napiwki wcześniej a im to nie odpowiadało, to mogli postawić sprawę na ostrzu noża: ja płacę, nie zostawiam napiwków i nie toleruję zawracania mi tym głowy, nie podoba się, to do widzenia. Jasne sytuacje od początku do końca ułatwiają życie, przynajmniej na dłuższą metę.

                          • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 29.01.15, 06:12
                            Powtórzę Vi raz jeszcze, bo to chyba nie jest jasne - TAK, zachowanie panów jest w tej syt. głupie i dziecinne!!! Tylko ze jako doświadczona osoba uważam, ze nie należy go demonizować i "podciągać" po straszna zbrodnię szczególnie, gdy wychodzi na to, ze same panie niejako przyczyniły się do owej.
                            Dam ci prosty przykład z własnego poletka. Otóż mój eksmąż nalegał, zebym uczestniczyła w spotkaniach jego grupy religijnej. Nie chciałam tego i przedstawiałam na to argumenty: nie chce, nie lubię, nie mam ochoty itp. mimo tych argumentów on nalegał. TERAZ miałabym akie cos gdzieś, ale wówczas (ok. 15 l. temu) byłam osoba mniej odporna i chcąc uniknąć gderania dawałam argument nie do zbicia : muszę iśc do pracy. Jako, ze moja praca jest taka, że to możliwe, taka gadka była nie do podważeniasmile Do czasu, bo razu pewnego mój eksmąż doozył starań i sprawdził - w pracy wcale nie musiałam być i nie bylamsmile Powziął przekonanie, ze kłamię go z powodów zupełnie innych niż prawdziwe - możesz się domyślić jakie miał przekonanie. Tymczasem moje kłamstwo było całkiem niewinne - nie miałam ochoty na te szopki i mówiłam mu to, ale nie słuchał i nalegał to dla swietego spokoju kłamałam, ze ide do pracy, żeby się odczepił i przestał mnie przekonywać...
                            Głupie, wiem, ale ja chciałam tylko miec spokój smile Jasne, powinnam powiedzieć: nie kochany, wypchaj się z Twoimi przekonaniami, bo wystawię ci walizki, ale tak się patrzy z mojej obecne perspektywysmile Rozstawac się zpowodu jakichś spotkań o charakterze religijnym ? Bez jaj - lepiej użyc fortelu smile
                            • vi_san Re: I dodam jeszcze Vi 29.01.15, 09:46
                              Rozumiem mechanizm, który opisałaś, wcale nie jest tak rzadki, jakby się zdawać mogło. Tylko... Twój eksmąż przestał jakoś być mężem a przeszedł do kategorii eks. Oczywiście, nie wyłącznie wspomniane spotkania religijne były tego powodem [i twoje ich unikanie], ale jako osoba rozumna zapewne dostrzegasz [zwłaszcza z perspektywy lat], że po prostu mieliście różne poglądy, priorytety i plany na życie. Różne w sposób wykluczający się i nie dający pogodzić. Uważam, że gdyby jeden pan miał zastrzeżenia do "jęczenia" swojej pani o napiwki - mogłabym uznać, że niewiasta przewrażliwiona i faktycznie daje swojemu chłopu "wycisk" po każdorazowym wyjściu do knajpki. Tymczasem tu mamy zorganizowany "spisek" na poziomie przedszkolnym bo WSZYSTKIE panie mają za złe te nieszczęsne napiwki. Dość trudno uwierzyć, że dla wszystkich trzech pań problem napiwków jest problemem życiowym? Z czego wniosek, że albo ich priorytety się wykluczają [do tego stopnia, że "usprawiedliwiają" oszukiwanie partnera - a to źle wróży związkowi], albo panowie to poziom przedszkola i czort wie, czy kiedykolwiek dorosną [a z takimi lepiej się nie wiązać, chyba, że się ma nadmiar uczuć macierzyńskich i chce się mieć dzieciaka w domu a nie męża - obojętne kościelnie, cywilnie czy na kartę rowerową].
                              • minniemouse Re: I dodam jeszcze Vi 29.01.15, 09:52
                                Jakies niedorosle, nieobyte towarzystwo, i tyle.

                                Minnie
                              • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 29.01.15, 21:44
                                Vi - co do mego eksmęża, to jako osobie rozumnej powiem Ci, że nie dało się z nim zyć i to nie z powodów jakie podałaś. Ja jednak kluczowego powodu wówczas nie znałam i nie w nim teraz rzecz. Po prostu dla mnie sytuacja, w której ktoś na kim mi zależy nalega na coś czego ja zdecydowanie nie chcę i nie przyjmuje argumentów była ...nowa. Rodzice nie zmuszali mnie do rzeczy, których robić nie chciałam, wiec nie musiałam kłamać, żeby mieć spokój.

                                Jestem Vi jak najbardziej za szczeroscia w związku, nawet w sprawach maleńkich, ale znów - nie demonizowałabym tej wg mnie nieco nawet zabawnej sytuacji. Musi tym panom zależeć na tych paniach, skoro starają się, by były zadowolone, mimo ze nie podzielają ich poglądu na temat napiwków. smile

                                Mój partner też mnie kiedyś w takiej drobnej sprawie okłamał smile Pewnie się dziwisz, ze się na to wspomnienie uśmiecham, a ja się nawet uśmiecham z rozrzewnieniem...smile Na początku naszej znajomości wybierałam się na wieczór jazzowy ze znajomymi i zaproponowałam mu, żeby z nami poszedł. Z żalem wyznał, ze nie może, bo niestety ma w pracy dyżur. Przyjęłam do wiadomości, praca to praca. Jako, ze to była poczatkowa faza znajomości jeszcze się tak dobrze w jego pracy nie orientowałam i nie wpadłam na to, że on może sobie akurat ten dyżur spokojnie z kims zamienić, bo wszak on te grafiki przecież ustala i decyduje kto i kiedysmile Po prostu się nad tym nie zastanawiałam...Kiedy już byliśmy poważną parą (bo jakoś to kłamstwo nie sprawiło, ze okazałby się nie wart kontynuowania znajomości) znów wypadł fajny koncercik jazzowy i znów zaproponowałam smile No i wtedy wyznał, że on szczerze nie znosi jazzu i jeśli bardzo mi zależy to pójdzie, ale wołalby nie smile
                                Alez ok, nie musi, zaproponowałam, a nie wydałam rozkaz, a przyspawana doń nie jestem smile wtedy też się przyznał, że na tamten koncert tez nie chciał po prostu iśc...Dlaczego zatem normalnie nie powiedział? Bardzo proste: tule co zaczał się spotykać z kobietą, o której zainteresowanie zabiegał jakiś czas. Głupio mu było na taką propozycje wypalić "ale ja nie cierpie jazzu", bo uważał, że mnie to może zniechęcić dońsmile. Przyznał, ze gdybym nalegała to by poszedł, ale podejrzewał, że argument pracy mnie przekona. Facet miał wówczas po 40-stce Vi smile Głupie? Głupie, ale ja go ROZUMIEM - nie chciał do siebie zniechęcić kogoś, kogo jeszcze nie znał za dobrze, a na kim mu zależało ...Po paru miesiącach znajomości, wspólnym zamieszkaniu i poznaniu mnie już wiedział, ze nie musimy mieć wszystkich gustów i zainteresowań wspólnych i nie jestem typem pani "przyspawanej" do faceta, która bez niego się nie ruszy.

                                Nie zauważyłam by to jego hehe ohydne kłamstwo wówczas miało jakikolwiek wpływ na nasz związek, a było to kochana blisko 8 lat temu smile
                                • vi_san Re: I dodam jeszcze Vi 29.01.15, 22:18
                                  Koro - tylko znów, ty i twój partner, na etapie kłamstwa budowaliście związek i, owszem, mogę zrozumieć, że mężczyzna zdobywszy upragnioną kobietę nie chce jej od razu zniechęcać do siebie okazując brak entuzjazmu dla jej zainteresowań, niezależnie czy to jazz, czy kółko szachowe. Ale wątkodawczyni opisała sytuację paczki z czasów studenckich, a obecnie ludzi koło 30! Czyli znających się circa 8 lat. No, wybacz, ale na tym etapie raczej już byś się nie rozczulała, gdyby cię twój partner oszukiwał w ten sposób, nawet w drobiazgach. Gdybyś TERAZ dowiedziała się, że bp. mówi ci, że spotyka się z Krzyśkiem na piwie, a w rzeczywistości nawet najniewinniej na świecie jogging uprawia, jeździ podlewać działkę sąsiadce staruszce czy wyprowadza na spacery psy ze schroniska. Nie ważne. Jakbyś się poczuła, gdybyś się dowiedziała, że kłamie? Mimo iż wie, że nie jesteś do niego przyspawana, nie wydajesz rozkazów i nie grozisz mu śmiercią za odstępstwo od twoich decyzji? Albo gdybyś się dowiedziała, że twój partner ukrywa przed tobą część dochodów? I nie, że wydaje na dziwki, ale po prostu ma, chomikuje, ale ci o nich nie wspomni? Weź przede wszystkim pod uwagę, że twój argument [analogia do antymiłośnika jazzu wink] broni tylko "nowego" w towarzystwie, który swoją dziewczynę zna od około pół roku, pomieszkują razem od dwóch miesięcy - to jeszcze ten etap, że mógł bezmyślnie chcieć się "wkupić" w łaski towarzystwa z którym jest ona zaprzyjaźniona. Ale ci dwaj "starsi"?
                                  • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 29.01.15, 23:09
                                    Vi miła - albo kłamstwo (dowolne) nie jest dopuszczalne w związku i źle rokuje na jego początku, albo nie smile A Ty tak piszesz, że niby tak, ale w moim przypadku jednak nie.

                                    Widzisz, ja tak mam z racji zboczenia zawodowego, ze zawsze interesuje mnie stanowisko drugiej strony (którego tu nie poznamy z przyczyn oczywistych) i MOTYWY działania, w tym motywy kłamstwa także. Choc pojawiały się tu głosy ze kłamstwo zawsze jest niedopuszczalne z punktu widzenia SV i moralnie, nie brak sytuacji w życiu, gdy kłamiemy, żeby innym np. nie robić przykrości, nie mówic czegos przykrego dla kogoś, nie mówić o rzeczach dla nas samych przykrych, czy intymnych.
                                    Ta sytuacja do takich oczywiście nie należy, ale sądze, ze wiesz dlaczego o tym napisałam. Liczy się MOTYW kłamstwa.
                                    Tu tym motywem jest sweity spokój, bo jeśli panie przy okazji każdego wyjścia razem suszą głowy panow o brak tych napiwków, najpewniej zawstydzając ich i wysuwając te same nieprzekonujące ich argumenty, to zwyczajnie chcieli tego uniknąć i posłużyli się w tym celu "nowym" na zasadzie inicjacji do ich grupy smile

                                    Co do Twoich pytań - gdybym odkryła takie kłamstwa mego partnera, to zastanawiałbym się nad MOTYWACJĄ jego. Dlaczego to robi? Po prostu bym zapytała, bo naprawdę nic nie przychodzi mi do głowy. A w kwestii kasy - gdybym patologicznie przepuszczała pieniądze, to nie dziwiłabym się ze czesc ode mnie izoluje i to ukrywasmile, albo gdybym suszyła mu głowe, ze no. za dużo wydaje n swego hobby (dość kosztowne), to motyw dla jakiego tak robi byłby dla mnie zrozumialy.
                                    • vi_san Re: I dodam jeszcze Vi 29.01.15, 23:24
                                      Widzisz, uważam kłamstwo w związku za naganne zawsze, acz czasami je rozumiem. I tak rozumiem twojego partnera, że się praca zasłaniał przed koncertem jazzowym, rozumiem "nowego", że uległ presji "stałych bywalców". Tylko, że to i tak nie zmienia mojej opinii o dwóch panach, którzy wciągnęli do spisku nowego. Źle, moim zdaniem, wróży, jeśli 30letni mężczyzna będący ze swoją panią już od kilku lat nie umie powiedzieć spokojnie i bezdyskusyjnie "Ja napiwków nie daję i już, koniec, kropka.". To nie początek związku, gdzie jeszcze pręży się muskuły i wciąga brzuch wink Zakładam, że po kilku latach przyjaźni i związku znają się jak łyse konie i na "jędolenie" swojej pani mógłby jej odpowiedzieć np. "Zacznę dawać napiwki jak ty..." [i tu zadeklarować coś, o czym wie, że ona nie uznaje i się nie godzi]. Albo cokolwiek innego, skoro zwykłe "nie" do pani nie dociera. Acz, podkreślam, niezbyt wierzę, że KAŻDE wyjście wywołuje dyskusję o napiwkach ciągnąca się długie godziny, na tyle, by stać się trudną do wytrzymania.
                                      Zakłądamy, że nie szastasz patologicznie jego pieniędzmi i nie wypominasz mu hobby. Gdybyś usłyszała odpowiedź "Bo jakbyś wiedziała że robię dodatkowe zlecenia to byś mi miała za złe"? Albo inną równie idiotyczną? [vide - położenie napiwku i późniejsze zabranie, jako "sposób, żebyś się nie czepiała"]...
                                      • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 29.01.15, 23:44
                                        Wiesz, ja tych panów i pań rzecz jasna nie znam i tego jak o tych napiwkach rozmawiają - nie wiem. Ale na logike dla mnie - gdyby to była jakaś uwaga raz na jakiś czas, to nie uciekaliby się do takich numerów wg mnie.
                                        Podobnie ze mną i eksmężem - gdyby raz na jakiś czas wspomniał, ze chciałby, zebym z num na te szopki poszła i pogderał 5 minut, ze nie chcę, to pewnie mówiłabym, ze nie chcę i tyle. Ale ze to było ustawiczne nagabywanie, przekonywanie i jeczenie to zasłaniałam się pracą.

                                        Co do końcowego pytania Vi. jakkolwiek w pracy mego partnera to mało prawdopodobne, by brał jakies dodatkowe "zlecenia", t owszem miałabym mu za złe, gdyby takowe brał, bo a - nie potrzebujemy pieniędzy dodatkowych i ważniejsze - b) z racji tego, ze od pewnego czasu pracuje on poza miejscem zamieszkania i spędzamy z sobą tylko weekendy praktycznie (chyba, ze weźmie urlop), to przeznaczanie czasu, który mamy mieć z założenia dla siebie na dodatkową pracę za złe miałabym.
                                        • vi_san Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 00:03
                                          Jakoś niezbyt wierzę, że dla tych pań problem napiwków jest życiową kwestią, którą piłują non - stop... big_grin
                                          No więc załóżmy, że owo "zlecenie" miałby wykonywać po godzinach, ale nie w weekendy - czyli w czasie, którego i tak i tak nie poświęca tobie.
                                          • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 00:09
                                            Vi - jak wspomniałam - nie wiem. To watkodawczyni chyba wspomniała, ze one sa pro, panowie anty i dochodzi na tym tle do niesnasek.

                                            Co do Twego pytania - w takiej sytuacji mnie to nie interesowałoby i gdyby podał mi (partner) takie "wyjaśnienie" ukrywania tego przede mną, to zapytałabym wprost dlaczego uważa, ze miałabym cos przeciwko
                                            • ankac23 Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 10:35
                                              Kłamstwo jest zawsze kłamstwem i niedorzecznością jest dzielić kłamstwo na "białe" czy "czarne". To może jeszcze - "zielone"?.. Jeśli kogoś kocham, jeśli jest dla mnie ważny, to pójdę na jazz czy nauczę się jeździć na nartach, chociaż przedtem mnie to nie pociągało. I nawet na religijne spotkanie pójdę, choćbym była ateistką. I będzie mi to sprawiać przyjemność, a na pewno nie będę cierpieć! Kłamstwo , udawanie, ukrywanie, unikanie - to szopka nie związek. Ale jeśli ktoś szopkę zamiast związku, to czemu nie...
                                              • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 21:53
                                                Zwiazek to nie poswiecanie się bez sensu, zwiaxzek to poswiecanie się z sensem. Dlatego nie ma najmniejszego sensu łazenia na jakies religijne szopki, jazzowe koncerty i inne takie bez checi. Może tobie sprawia takie cos przyjemnośc, innym - nie. Można się poswiecic, gdy to ma jakiś sens, a nie dla zasady.
                                                Zwiazek polega na tym, ze można komus powiedzieć "nie chcę" i ta osoba to zrozumie...Inaczej to jest niewolnictwo
                                            • vi_san Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 11:11
                                              Ano właśnie. Czyli podjęłabyś próbę dialogu. W opisanej sytuacji rozmawiać nie próbuje nikt. Tzn padło stwierdzenie, że "i tak nikt nikogo nie przekona", tylko że jeśli sprawa jest na tyle istotna, że panowie urządzają przedszkolne jasełka, żeby panie uspokoić - to źle świadczy o związku, nie sądzisz? Zwłaszcza, że to nie jest ten pierwszy okres zakochania, gdzie stwierdzamy "Jak on ślicznie kopie stół" czy "Jak ona ślicznie pluje". wink
                                              • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 21:57
                                                Vi - może nie do końca Cię zrozumiałam, ale zrozumiaam tak, że chodziło Ci o sytuację, gdy mój partner hipotetycznie dorabia i ukrywa się z tym. Tak? Przyznam się, ze gdyby chciał ukrywać, to pewnie bym się nie zorientowała smile, ale załóżmy, ze gdyby tak, to zapytałabym wówczas dlaczego ukrywa ten fakt. Wówczas zapytałabym dlaczego ukrywa i usłyszawszy odp. "że pewnie byłabym zła" zapytałabym dlaczego tak uważa.
                                                Skoro chłopak wątkodawczyni się przyznał do kombinacji, to na jej miejscu pytałabym DLACZEGO to zrobili i tyle.
                                                • vi_san Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 23:02
                                                  No to "dorośle' partner wątkodawczyni wyjaśnił "dlaczego": bo wy chcecie, żebyśmy zostawiali napiwki a my nie chcemy, to uszykowaliśmy spektakl, żeby was nabrać, że my tacy "kuul" jesteśmy i jednak wasze na wierzchu, bo napiwek daliśmy, a kasa w kieszeni została". No, faktycznie: dorosłość, jak...
                                                  • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 23:13
                                                    Vi - powiedz mi jaka czcionka mam napisać to co już pisałam wiele razy: UWAZAM ZACHOWANIE PANÓW ZA DZIECINNE I GŁUPIE. Co jest niezrozumiałe?

                                                    Na takie coś powiedziałabym: "Ale dlaczego uznaliście, ze potrzebne jest takie "przedstawienie"?"
                                                  • vi_san Re: I dodam jeszcze Vi 30.01.15, 23:59
                                                    Czyli co do meritum się zgadzamy. smile
                                                    Tylko ty uważasz, że w takiej sytuacji należy drążyć i dowiedzieć się przyczyn, a ja nie znajduję powodów, dla których miałabym dociekać dlaczego dorosły, trzydziestoletni, będący od kilku lat w stałym związku facet czuje potrzebę zachowywania się jak rozpuszczony bachor. I dla mnie takie zachowanie oznacza, że [sorry] ufać takiemu typowi nie można. Bo czort wie, co "następną razą" uzna za właściwy pretekst to mataczenia i krętactw.
                                                  • kora3 Re: I dodam jeszcze Vi 31.01.15, 10:04
                                                    No wiesz, zasadniczo drązenie to poniekąd moja pracasmile Mnie by owszem zainteresowało dlaczego osoba, którą znam dobrze, rozsądna do tego zachowała się tak irracjonalnie
          • kora3 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:16
            Wiesz, na pewno postawa panow nie jest godna pochwały, ale jest bez porównania mniej godna potępienia niż kradzież.
            Jak wyjaśniła autorka watku, problem z tym ze panie są pronapiwkowe, a panowie anty istnieje już czas jakiś o ile nie "od zawsze". Myslę, ze szopka dla pań była w rodzaju "świętego spokoju" ze strony panów - po co się n-ty raz z nimi spierać, przedstawiać swoje argumety, słuchać ich argumentów, skoro nikt zapewne w tej dyskusji nikogo szans przekonać nie ma. Zatem - udajemy, że robimy tak, jak one chcą. Głupie dla mnie i dziecinne, ale jak wspomniałam, dalece mniej naganne niż kradzież.
      • vi_san Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:32
        W tych okolicznościach - podziękowałabym za znajomość wszystkim trzem panom. Co to jest: sztuba, czy dorośli ludzie? Jakieś udawanie, gierki, cuda... Pozbyłabym się z towarzystwa wszystkich trzech, włącznie z partnerem osobistym. I nie dlatego, że jest przeciwnikiem napiwków - a za manipulowanie i oszukiwanie.
        • pastrych Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:40
          vi_san napisała:

          > W tych okolicznościach - podziękowałabym za znajomość wszystkim trzem panom. Co
          > to jest: sztuba, czy dorośli ludzie? Jakieś udawanie, gierki, cuda... Pozbyłab
          > ym się z towarzystwa wszystkich trzech, włącznie z partnerem osobistym. I nie d
          > latego, że jest przeciwnikiem napiwków - a za manipulowanie i oszukiwanie.

          Pomijając fakt, że ten trzeci został wmanipulowany trochę w sytuację, to brak odwagi cywilnej tych ludzi poraża. Zamiast powiedzieć twardo "ja płacę i nie zostawiam napiwków, koniec dyskusji", oni robią jakieś przedziwne, szczeniackie akcje. Sam nie mogę uwierzyć, w to co piszę, ale zgadzam się z Tobą: na miejscu tych kobiet zastanowiłbym się, czy warto takie relacje utrzymywać. Ja wiem, że to przyjaciele i pary z czasów studenckich, ale czy warto brać sobie patałacha a nie faceta? Bo, jak napisałem, facet by powiedział, że nie daje napiwków i już a nie odgrywał żenujące przedstawienie.
          • szpil1 Re: niespotykane zachowanie 31.01.15, 20:16
            pastrych napisała:
            >
            > Pomijając fakt, że ten trzeci został wmanipulowany trochę w sytuację, to brak o
            > dwagi cywilnej tych ludzi poraża. Zamiast powiedzieć twardo "ja płacę i nie zos
            > tawiam napiwków, koniec dyskusji", oni robią jakieś przedziwne, szczeniackie ak
            > cje. Sam nie mogę uwierzyć, w to co piszę, ale zgadzam się z Tobą: na miejscu t
            > ych kobiet zastanowiłbym się, czy warto takie relacje utrzymywać. Ja wiem, że t
            > o przyjaciele i pary z czasów studenckich, ale czy warto brać sobie patałacha a
            > nie faceta? Bo, jak napisałem, facet by powiedział, że nie daje napiwków i już
            > a nie odgrywał żenujące przedstawienie

            10/10. Na miejscu autorki wątku czułabym niesmak. Żenada i tyle.
      • sweet_pink Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 15:42
        O to w sumie szkoda, że nie zrobiłaś od razu afery, że złodziej...mieli by panowie nauczkę jak ta lala jakby musieli się wić jak piskorze w wyjaśnieniach i naprawianiu powstałego "smrodu".

        Współczuję, ja bym się wstydziła chodzić z nimi do restauracji.
        • gb15 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 16:22
          Zasady savoir vivre dotyczą także sytuacji, w których nie należy stawiać innych w kłopotliwym położeniu. A takim byłoby zdemaskowanie na forum dowcipu panów. Poziom humoru można poddać ocenie ale czy warto?
          Gdy zaczynam myśleć jak Ty, muszę sobie zdecydowanie powtarzać, że wstydzić powinnam się tylko za swoje postępowanie. Złe zachowanie wstyd przynosi autorowi.
          A tak na marginesie to trochę pachnie mi ten wątek prowokacją. Temat jednak ciekawy szczególnie, że reakcje osób piszących wyważone. To budujące
      • dar61 chwalebne hadbolow... handlowanie? 28.01.15, 17:08
        [7:10] Ciekawe, co na to wszystko kelnerzy.
        Solidaryzuję się z niedającymi napiwków. Choć w tym przypadku postępowanie [8:10] owych panów jest ... niepoważne.
        Na miejscu pań nie czyniłbym podchodów, a rozmawiałbym otwarciej.
        [9:10 - psiakostka]

        ***
        [10:10]
        Przedsięwzięcie ≠ przedsiębiorstwo

        [10:11 !]
      • horpyna4 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 17:52
        Dobrze, że sprawa się wyjaśniła, ale ci panowie to są mocno pokręceni. Co za pomysł?
        • robeenek Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 18:18
          I jeszcze zmanipulowali "nowego"... Nie miał może chłopina wyjścia, no bo przecież trzeba się wkupić w łaski samców z towarzystwa w które wchodzi, a potem i może dręczyły go wyrzuty sumienia... I stąd później ta taksówka i kwiatki dla wybranej... big_grin
          • mallina Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 20:30
            tez tak pomyslalamwink
      • mallina Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 20:29
        ale zenada..
        i ze komus sie chce tak kombinowac?
        ciekawe ile przezywali to, ze byla to kolacja w lepszej restauracji(i rachunek byl wiekszy niz zazwyczaj)?
    • akle2 Re: niespotykane zachowanie 28.01.15, 18:24
      Najpierw zastanów się, czy NA PEWNO to widziałaś, bo czasami ludzki umysł płata figle i mamy pod powiekami obrazy i zdarzenia, które się wcale nie wydarzyły. Nie wspominając o sklerozie.
      Ja sama ostatnio w pracy upierałam się, że dałam komuś pewien dokument, a potem znalazł się on u mnie w biurku (szans na podrzucenie nie było). I jeszcze przepraszać musiałam :[
      Ja na Twoim miejscu na razie nie robiłabym nic, a jeśli przypuszczenia się potwierdzą (znów wykręci podobny numer), to ... no właśnie, wszystko zależy od konkretnej sytuacji, ale pewnie poprosiłabym swojego chłopaka o mediację lub interwencję. Raczej nie informowałabym wszystkich pozostałych (przynajmniej na razie), bo każdy oskarżony ma prawo do obrony, natomiast dałabym mu do zrozumienia, że wielki brat patrzy.
    • gazeta_mi_placi Re: niespotykane zachowanie 29.01.15, 09:40
      Wydaje mi się, że gdzieś tę historyjkę już słyszałam, nawet kwota napiwku podobna, chyba w jakimś czasopiśmie kobiecym z cyklu "Prawdziwe historie".
      • kiwas Re: niespotykane zachowanie 30.01.15, 12:10
        Takie sytuacje się zdarzają, sam byłem świadkiem i to kilkakrotnie - na szczęście nie w moim towarzystwie tylko gdzieś przy stolikach obok - że jedna osoba wraca po coś albo ociąga się z wychodzeniem, długo ubiera kurtkę itp., po czym zabiera napiwek.
        Raz facet zabrał pieniądze, które chwilę wcześniej sam zostawił, ale widziałem też sytuację, że w miarę elegancka paniusia zabrała kasę zostawioną przez jej towarzysza.
        Albo część kasy (może uważała że zostawił za dużo?)
        Więc to możliwe, że historię się już słyszało.
        Ale jak najbardziej zachowanie godne potępienia i inaczej niż kradzieżą nie można tego nazwać!
        • milamala Re: niespotykane zachowanie 30.01.15, 14:24
          kiwas napisał:

          "> Ale jak najbardziej zachowanie godne potępienia i inaczej niż kradzieżą nie moż
          > na tego nazwać!:"

          Zabranie nie swoich pieniedzy raczej inaczej niz kradziez nazwac trudno. Pieniadze w zdecydowanej wiekszosci nalezaly do reszty towarzystwa a w chwili dania napiwku do kelnera. To byla kradziez.
          Jesli zabralby tylko swoja czesc to mozna byloby to wtedy nazwac zachowaniem godnym potepienia.
    • milamala Re: niespotykane zachowanie 30.01.15, 14:20
      Chlopak kolezanki jest zlodziejem. Choc zwykle jestem zdania, ze nie nalezy sie wtracac to jak chodzi o szczegolne przypadki (a ten jest szczegolnym) to nalezy to zrobic. Ja bym poinformowala kolezane o zachowaniu chlopaka a takze znajomych. Kazdy chcialby wiedziec czy kreci sie wokol niego jakis zlodziej.
      Moj szwagier nie chcial sie wtracac i nie poinformowal dopiero co letniej corki mojej kuzynki (oraz jej rodzicow) , ze dziewczyna wiaze sie z agresywnym alkoholikiem. Prawda po slubie wyszla na jaw i nie musze pisac jaka to tragedia dla rodziny.
      Uwazam, ze niewtracanie sie w szczegolnych przypadkach jest przejawem glupoty/egoizmu i jesli cos sie stanie to "niewtracajay sie"" bierze na siebie odpowiedzialnosc za skutki.
      Choc w Twoim przykaldzie nie ma mowy jeszcze o slubie, ale zwiazek wyglada na powazny. Nie bez powodu przed slubem ludzie pytani sa (dzis w formie tzw. zapowiedzi koscielnych) czy znaja powod dla ktorego dane malzenstwo nie powinno zostac zawarte i proszeni sa o ew. wyjawienie.
      • robeenek Re: niespotykane zachowanie 30.01.15, 14:29
        Chyba nie wszyscy przeczytali kolejny post autorki wątku:
        Zgodnie z propozycjami wielu osób z tego forum, wzięłam swojego chłopaka na rozmowę. Spokojnie powiedziałam mu, co widziałam. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu chłopak zrobił kwaśną minę i powiedział "no szkoda, że tak wyszło" i przyznał mi, że on z przyjacielem (tym, co płacił kartą) zostawili napiwek na pokaz, dla nas kobiet, a dyskretnie poprosili tego trzeciego - nowego chłopaka naszej przyjaciółki, aby zabrał pieniądze, gdy my nie będziemy widzieć. To miał być taki test na lojalność a przy okazji przedstawienie dla nas. To ostatnie jest ważne, bo od dawna między nami trzema a panami z naszej grupy jest wielka niezgoda. My jesteśmy pro-napiwkowe a oni zdecydowanie anty i praktycznie nigdy ich nie zostawiają. Nie chcieli robić żadnych scen, więc umówili się tak, że i my będziemy zadowolone (że niby zostawili napiwek) a oni nie stracą. Dodam jeszcze, że nowy chłopak koleżanki tego samego wieczora jeszcze zwrócił pieniądze właścicielowi (temu od karty). Czyli sytuacja dwuznaczna, ale jednak bez winy "nowego". Mieli pecha, że to zauważyłam, bo gdyby nie to, nie byłoby sprawy.

        Także chłopak nie dokonał kradzieży, a zostawienie napiwku było tylko przedstawieniem odegranym przez wszystkich panów dla partnerek.
        • milamala Re: niespotykane zachowanie 30.01.15, 14:49
          robeenek napisała:

          > Także chłopak nie dokonał kradzieży, a zostawienie napiwku było tylko przedstaw
          > ieniem odegranym przez wszystkich panów dla partnerek.

          Oj faktycznie, to zmienia postac rzeczy w tym konkretnym przypadku. Na tyle, ze ja bym sie na miejscu dziewczyn powaznie zastanowila czy chcialabym miec "tak dojrzalego" faceta, ktory robi takie sceny w reastauracji bo mu szkoda na napiwek.
          Byc moze ten testowany facet w porownaniu z reszta pozal sie kolesi wypada calkiem niezle.
          Jednym slowem szkoda gadac o takim towarzystwie.
          • kiwas Re: niespotykane zachowanie 31.01.15, 23:55
            Zgadzam się. Nie wiem czy to nie gorzej dla autorki wątku, i wszystkich dziewczyn obecnych na obiedzie, że mają takich skąpych partnerów.
            Ja zostawiam zawsze napiwki w wysokości 15-20%, mimo że nie jestem jakimś krezusem. Pracowałem na studiach w pizzerii i wiem jaki to ciężki kawałek chleba kelnerowanie, więc uważam, że jeśli goście są zadowoleni z posiłku, to napiwek się należy.
            A Wasi faceci namówili "nowego" do zabrania - żenua.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka