banadowska
27.01.15, 19:28
Napiszcie proszę co zrobić... Są trzy pary w wieku około 30 lat. Pięć osób to dobrzy koledzy z czasów studenckich, w tym trzy kobiety i dwóch mężczyzn. Kumpela zaś ma chłopaka (szósta osoba), którego poznała dopiero pół roku temu. Pomieszkuje u niego od dwóch miesięcy, ale związek wygląda na poważny, więc siłą rzeczy jej chłopak wszedł do naszego towarzystwa. Wcześniej wyszliśmy z nim parę razy na jakąś pizzę czy piwo całą grupą, jakieś dwie domówki, parę razy clubbing, widzieliśmy więc go kilkanaście dobrych razy, ale tak naprawdę go nie znamy. Wydawał się w każdym razie w porządku. W ostatnią sobotę wyszliśmy pierwszy raz całą szóstką do "poważniejszej" restauracji na kolację i wino. Zamówiliśmy swoje dania, do tego 3 butelki wina (po dwie na parę), jakieś zakąski i deser. Spędziliśmy w tym lokalu prawie 5 godzin. Rachunek 670 zł, panowie umówili się między sobą, że każdy z nich płaci za siebie i za swoją dziewczynę. Podzielili więc kwotę, ale jeden z nich nie miał gotówki, więc zaproponował, że zapłaci kartą, a tamci po prostu mu dadzą gotówkę. Wszyscy się zgodzili, bo co to w sumie za różnica. Kolega (ze starego towarzystwa) zapłacił więc kartą, mój chłopak i ten nowy chłopak kumpeli oddali mu zaś ich część. Gdy już wszystko było opłacone i rozliczone, ten kolega, co płacił kartą zaproponował zostawienie napiwku. Pozostałych dwóch panów skinęło głową na "tak" i wtedy on z tych pieniędzy, co oni mu dali zostawił 70 zł. Zaczęliśmy się wszyscy zbierać, wstaliśmy od stolików, ubieramy się i wychodzimy. Ja poszłam jeszcze do łazienki. Wracając zauważyłam, że ten nowy nowy chłopak naszej kumpeli szybko i dyskretnie zabrał te 70 zł i schował do kieszeni. Wyglądało to bardzo mało podejrzanie, bo niby, że czegoś zapomniał ze stoliku i szukał, wszyscy inni już w innej części sali, w mgnieniu oka zabrał banknoty 50 i 20 zł, schował do tylnej kieszeni i odszedł od stolika. Jestem pewna, że poza mną nikt tego nie widział, kelnerka, która nas obsługiwała też była w innej części pomieszczenia. Nie wiedziałam jak zareagować, nie zareagowałam więc wcale. To jeszcze nie koniec tej historii. Wyszliśmy w szóstkę z restauracji, porozmawialiśmy chwilę i pożegnaliśmy. Jedna para poszła na piechotę (mieszkają blisko), ja z chłopakiem wsiadłam do metra a kumpela z tym swoim nowym narzeczonym pojechali taksówką do niego - przy czym, to on zaproponował wzięcie taksówki. Jak rozumiem opłacił ją później z pieniędzy z napiwku i mu jeszcze zostało. Następnego dnia kumpela dopytywała nas (stare towarzystwo) co myślimy o jej nowym chłopaku, że on taki dobrze ułożony, kulturalny i że nie tylko wziął wczoraj taksówkę, ale po drodze kupił jej jeszcze bukiet kwiatów...
Co w takiej sytuacji mam zrobić ja? Powiedzieć o tym incydencie? Jeśli tak, to czy tylko jej, czy całemu towarzystwu? Jak powinnam była zareagować, gdy byłam świadkiem tego, co się stało? Czy postąpiłam dobrze? Co byście zrobili na moim miejscu? No i jak oceniacie postawę tego chłopaka? Sama nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Czuję, że coś jest nie w porządku, chociaż doceniam, że on jest dobry dla naszej przyjaciółki.
Basia