kora3
14.04.15, 15:46
Opodal jednej z instytucji w pobliżu jest sklep, gdzie można kupić świeże ryby. Poszłam tam przed chwilą w służbowym celu. Pani, z którą ja rozmawiałam pracuje w pokoju z drugą, u której wlasnie była jakaś interesantka. Gdy weszłam do pokoju dosłownie mnie cofnęło tak bardzo śmierdziało rybą. Ponieważ pani, z która rozmawiałam jest mi dość dobrze znana, zapytałam ją p cichu cóż tam tak czuć. Powiedziała mi, że od kiedy ten sklep jest w pobliżu takie "zapachy" są dla pracujących tam codziennoscia, ponieważ sporo interesantów przychodzi z zakupionymi właśnie rybami do nich.
Wydało mi się to wysoce niegrzeczne ze strony tych interesantów, którzy przecież mogą zrobić zakupy PO wizycie w instytucji, zamiast targać je z sobą tam. Pani powiedziała, ze nie ma to sposobu, bo gdy wywiesili kartkę z prosba, by nie przynosić z sobą zakupów wydających ostrą woń (chodziło o te ryby w sumie), to jeden z interesantów zrobił karczemną awanturę i poskarżył się do szefa instytucji, ze interesanci sa źle traktowani. Szef ów nie wnikal w szczegóły (bo pracuje na innym piętrze w ogóle, a osobiście doń interesanci docierają rzadko) i zakazał wieszania takich hmm ogłoszeń. Poprosic takiego klienta ze śmierdzącymi zakupami, by je pozostawił na korytarzu nie można, bo zakupy siłą rzeczy pozostałyby tam bez opieki, a poza tym na korytarzu to także cuchnie przecież. Pracownicy sa zatem bezsilni, a kierownik podkresla, ze oni sa dla interesantów, a nie interesanci dla nich.
Czy uważacie, ze taka pisemna prosba skierowana do wszystkich w formie ogłoszenia była niegrzeczna? Moim zdaniem - nie, tym bardziej, ze od czasu otarcia tego sklepu sytuacja się systematycznie powtarza. Wg mnie niegrzeczne jest robienie takich zakupów przed przyjściem do instytucji i zatruwanie powietrza nimi zarówno pracownikom, jak i inny interesantom.