Dodaj do ulubionych

Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodowej.

04.11.15, 18:20
Witam serdecznie,
Bardzo proszę o poradę. Temat dla mnie ciężki bo już 3lata zbieram się na tę rozmowę (wiem, wiem wstyd się przyznać), ale nie wiem jak zacząć... Sama mam dwoje dzieci (prawie 11 i 4lata) więc nie jestem z tych którzy siedzą w ciszy całe dnie wink Wiem jakie są dzieci, pracowałam w szkole dość długo i myślałam,że moje obycie z hałasem jest dość szeroko zrozumiane (w stronę głośniejszą oczywiście hi hi).
Sąsiedzi dwa piętra wyżej mają 2 dzieci. Ich jeden syn jest w wieku mojego a drugi młodszy. Jednak problemem jest ten 4latek. Rodzice schodzą z nimi po 7.00 rano tzn schodzą to żle powiedziane-oni ich wypuszczają z domu i chłopcy (młodszy niecałe 2lata) schodzą razem. Ten starszy robi istny szal-uwielbia robić echo, drzeć się przez około 4-5 minut non stop a rodzice jak wyjdą jeszcze go podkręcają (mama na parterze, bo blok ma 3piętra mówi do małego wołaj głośno TATA! TATA! no to mały się drze). Nasz tryb dnia dostosowany jest do planu szkolnego córki-parę razy na 9.50, 10.50 raz na 8. Ale wstajemy jak oni schodzą bo wrzask jest niesamowity. Ja pracuje w domu na komputerze i takie zejscia gdzie hałas jak by go obrywali ze skóry (nie płacz) jest 3-4 razy dziennie. Najgorzej,ze oni jako rodzice nie reagują bo jak mały się ze złości i położy pod moimi drzwiami (to mały blok 9mieszkań) to oni zero reakcji a on się drze 10min to go albo zostawiają (najcześniej i idą do domu lub pietro wyżej), albo czekają przed nim i zero reakcji. Dodam,że jemu nic nie jest-nie ma żadnych problemów zdrowotnych on po prostu uwielbia się drzeć na klatce schodowej a niestety niesie się tak jak by ktoś darł się obok mnie. Moje dzieci wiedzą,że na klatce schodowej albo idziemy cicho, albo rozmawiamy ciszej niż zwykle choć zazwyczaj proszę ze względu na niesienie dzwięku i fakt,że sąsiedzi mogą spać (praca wielozmianowa) aby poczekali z rozmową do wejścia do domu. Jak im zwrócić uwagę? Znam tą matkę trochę, ojca na "dzień dobry". Już nie raz mówiłam,że dziś jest ten dzień i powiem,że nas budzą ale jakoś brakowało mi odwagi. Dodam,że w bloku poza nimi i nami mieszkają tylko 3 rodziny (większość na 7 chodzi do pracy i wraca 4-5).Macie może jakieś sugestie?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 04.11.15, 18:59
      ali_ali napisała:

      >Jak im zwrócić uwagę?

      Normalnie - jak usłyszysz jutro hałasy na schodach wyjrzyj i powiedz grzecznie, z uśmiechem, ale stanowczo, że prosisz żeby dzieci nie krzyczały na klatce schodowej, bo o tej porze pracujesz i bardzo ci te odgłosy przeszkadzają.
      • ali_ali Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 04.11.15, 23:10
        Ech to już nie chodzi o mnie. Bardziej o dzieci-córka leży chora a ma pokój za ścianą którego jest klatka schodowa i schody... Jutro pewnie się obudzi ;/ Wrrr czuję się bezsilna z powodu swojej nieśmiałości.
    • nevada_r Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 04.11.15, 22:09
      Jak nie znajdziesz odwagi, to się nic nie zmieni. Po prostu musisz im powiedzieć, że ci to przeszkadza. Nie ma innej cudownej rady.
    • tummanka Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 05.11.15, 08:53
      ali_ali napisała:

      > Temat dla mnie ciężki bo już 3lata zbieram się na tę ro
      > zmowę

      Domyślam się, że trzy lata temu ten obecnie czterolatek musiał ci się szczególnie dawać we znaki, kładąc się pod twoimi drzwiami. Nie wspominając o nienarodzonym jeszcze jego młodszym bracie… Słaby troll, hihi.
      • chris1970 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 05.11.15, 09:19
        Niekoniecznie, w pierwszym poście autorka napisała że "Ten starszy robi istny szal".
        Jak rozumiem, ten starszy już dawno nie ma 4 lat? Bo młodyszy syn jest czterolatkiem.
        • nchyb Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 05.11.15, 11:25
          > Jak rozumiem, ten starszy już dawno nie ma 4 lat? Bo młodyszy syn jest czterola
          > tkiem.

          ja wyczytałam inaczej:

          >>>Sąsiedzi dwa piętra wyżej mają 2 dzieci... problemem jest ten 4latek. chłopcy (młodszy niecałe 2lata)

          starszy ma 4 lata /3lata temu miał rok wink/, a młodszy ma 2 lata, niecałe w dodatku... smile
    • chris1970 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 05.11.15, 09:25
      Ali_ali,
      wydaje mi się, że najlepiej jest powiedzieć rodzicom. Musisz się liczyć jednak z różną reakcją rodziców.
      U mojej siotry sąsiedzi na przeciw w ciągu dnia mają wnuku u siebie. Sąsiad pod nimi pracuje w domu, potrzebuje spokoju. A tu nad głową ma istny galop.
      Sprawa trafiła do sądu nie tylko o zakłócanie miru domowego, ale też o naruszenie nietykalności osobistej. Babcia rozbrykanych wnucząt, w obronie swojego terytorium ruszyła jak nosorożec na skarżącego się sąsiada i go zepchnęła sprzed swoich drzwi przez schody na parter. Mężczyzna wysoki, szczupły, pani mała baryłeczka, siłą masy wypchnęła człowieka. On elegancki kobiety nie ruszył. Świadkami tego była moja siostra i szwagier. Chodzą teraz po sądach zeznawać.
      Uwagę należy zwrócić przy świadku np. mężu czy innym sąsiedzie. Może to i niezgodne z sv, ale pomoże gdyby sąsiedzi przedkładali komunikację siłową nad werbalną.
    • lati7 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 05.11.15, 11:09
      Napisz swoje "spostrzeżenia" na kartce i wrzuć im do skrzynki smile
      Lub wyjdź na korytarz w czasie tych wrzasków, złap się za serce i powiedz do rodziców że bardzo się wystraszyłaś słysząc wrzaski dzieci oraz nawoływanie "TATA! TATA" Jak nie będzie cię ani widać,ani słychać.. to krzycz HALO, HALO CO SIĘ TU DZIEJE ? CZY COŚ SIĘ STAŁAŁOOOOO ???!! jak sąsiadka powie że NIC , to powiedz jak NIC ? Jest krzyk, który zaniepokoił mnie, oraz moje dzieci więc REAGUJĘ ! I tyle, jeśli krzyk powtórzy się, metoda zdartej płyty, wychodzić i powtarzać sytuację. Państwo sąsiedztwo ma cie w d... i za swoją milczącą kulturą niczego nie uzyskasz. Nie ma innej rady.
      • nevada_r Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatc 05.11.15, 11:18
        Rady głupie, bo autorka wątku nie ma nawet odwagi, żeby zwyczajnie porozmawiać, to na pewno nie będzie robić takich cyrków, jakie proponujesz.

        A moim zdaniem oni mogą równie dobrze być bezmyślni i nie domyślać się, że komukolwiek przeszkadzają. Tym bardziej, że taka sytuacja trwa od kilku lat i jak się zdaje - nikt nie zaprotestował.
    • mallard Ali_ali 05.11.15, 12:38
      Piszesz, że nie masz odwagi, - a męża masz? Bo takie rzeczy jak użeranie się z chamami, to facet załatwia.
      • bene_gesserit Re: Ali_ali 05.11.15, 19:40
        Płeć nie ma tu nic do rzeczy.
        Użerać się nie trzeba, trzeba skutecznie zareagować.
        A jak się całe życie będzie wysługiwać mężem do czegoś, czego jej się samej nie chce zrobić, to sie to w końcu na niej srodze zemści. Życie jest od nauki, nie od wyręczania się.
        • mim_maior Re: Ali_ali 05.11.15, 20:36
          A o podziale zadań słyszałaś? Że każdy robi to, co mu najlepiej wychodzi? Dobrze się to sprawdza i w rodzinie, i w biznesie, i w życiu w ogóle. No, chyba że ktoś chce być zosią-samosią po prostu dla zasady, bo to jest bardziej modern. Ale każdemu jego wrotki.
          • ali_ali Re: Ali_ali 06.11.15, 10:39
            Ech moj maz jest jeszcze wieksza pierdola jak ja. Tzn ja nie mam zahamowan jesli chodzi o osoby nieznajome, kiedy komus dzieje sie krzywda zawsze reaguje. Ale tutaj czasem przy dzien dobry zamienimy 1-2 zdania (czestotliwosc raz na miesiac) i dziwnie sie czuje. Moj maz to typ-mi nic nie przeszkadza. Tylko raz zareagowal jak sasiedzi (mlodzi, wynajmowali tu kiedys mieszkanie) zrobili parapetowe. Zdazyl juz przyjsc sasiad z gory, drugi sasiad z 3go a impreza byla obok nas. Na odchodne o 3 w nocy kiedy 70 gosc wychodzil drac sie na klatce on wyszedl i kazal byc ciszej bo jak bydlo sie zachowuja. Tak na prawde to ja chyba nosze spodnie w tym zwiazku ech...Ale tak poza tym jest kochany smile
          • bene_gesserit Re: Ali_ali 06.11.15, 21:29
            mim_maior napisała:

            > A o podziale zadań słyszałaś? Że każdy robi to, co mu najlepiej wychodzi? Dobrz
            > e się to sprawdza i w rodzinie, i w biznesie, i w życiu w ogóle.

            Yhyyyy. Sęk w tym, że założenie, iz mąż poradzi sobie z domniemanymi pyskaczami lepiej tylko dlatego, że jest mężczyzną jest tyleż seksistowski, co zwyczajnie niemądry. Nieżyciowy, mówiąc uprzejmiej.

            No, chyba że k
            > toś chce być zosią-samosią po prostu dla zasady, bo to jest bardziej modern.

            O, to też jest dość, mówiąc uprzejmiej, nieżyciowe.
    • vilez Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 05.11.15, 13:02
      Na taki brak odwagi to chyba sv nie pomoże.
      Skoro nie potrafisz się przemóc, by osobiście zwrócić im uwagę, to napisz kartkę i wywieś:
      "Uprasza się o cichsze zachowanie się na klatce schodowej (krzyki dzieci itd)".
    • dwapsyikot Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 05.11.15, 17:33
      wywieszona na klatce schodowej prośba skierowana do tych sąsiadów,napisana wołami powinna załatwić sprawę, a nawet zintegrować resztę sasiadów, bo jesli to nie troll,to na pewno nie tylko Tobie przeszkadzaja wrzaskuny.
    • molly_wither Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 05.11.15, 18:37
      Opie.....lic i tyle. Nie bawic sie w konwenanse z ludzmi, ktorzy nie znaja zasad wspolzycia.
      Ja mam juz dziecko dorosle, zawsze wiedzialo,jak sie zachowac na klatce, bo zwracalam mu uwage, kiedy zachowywal sie za glosno. Nade mna mieszka od 2 rodzinka z dwojka dzieci w wieku 4 i 9 lat. Rano tak cicho wychodza, ze chyba ja glosniej zamykam drzwi i stukam obcasami. Mozna? Mozna. Pochwalilam ich kiedys za to. To samo w mieszkaniu.Slysze ich tylko wtedy, kiedy maja malych gosci.
    • milamala Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 06.11.15, 16:11
      Moze ci ludzie nie wiedza, ze komus przeszkadzaja, nie zdaja sobie sprawy. Moze wystarczy przyjazna acz celna uwaga. Moze nie odrazu trzeba sprawe zalatwiac "tak na powaznie" poprzez pisanie liscikow, anonimow, czy sztywnego "uprzejmie prosze o ...".
      Moze wystarczy powiedziec do dzieci "sluchajcie kochani, moze tak z deka cieszej bo rano pracuje i zupelnie skupic sie nie moge, dzieki wielkie, milego dnia".
      • ali_ali Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 06.11.15, 16:21
        Muszę się zebrać w sobie i to zrobić wink
        ps. już pal licho,że ja pracuję, ale oni budzą o 7 rano wszystkich w domu kiedy powinniśmy wstać o 9.00 (córka do szkoly na 9.50 lub dalej, maź na która chce a syn do przedszkola kiedy mała do szkoły). Nie ukrywam,że jest to męczące bo ja codziennie min przez moją pracę chodzę spać o 2,30-3.00 lub nawet 4.00 rano i wstaje o tej 7 jak wszyscy pobudzeni ech...
        • aqua48 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatc 06.11.15, 18:30
          ali_ali napisała:

          Nie ukrywam,że jest to męczące

          Kiedy własnie starannie ukrywasz.
    • kora3 Sprawa prosta jak drut 28.11.15, 12:03
      Nalezy zwrocić uwagę rodzicom dzieci, że ich zachowanie Wam przeszkadza. Żadne kartki do skrzynki, czy inne anonimy. Normalnie, z usmiechem, grzecznie powiedzieć w czym rzecz.
      Tego rodzaju problem wcale nie jest rzadki - dzieci dośc czesto hałasują na klatkach schodowych. I istnieje wcale niemała rzesza ich rodziców, którzy uwazają, że to nic takiego. Jednakowoż choć rodzice ci postępują źle - żeby nie było, że ich usprawiedliwiam - to rzadko bywa tak, że czynią to zlosliwie. Raczej czynią tak z bezmyslnosci, a tę ułatwia im brak reakcji otoczenia neistety. Dzieci hałasują, ale nikt uwagi nie zwraca=nikomu to nie przeszkadza najpewniej.

      Bardzo podobna sytuację z dziećmi sasiadów miała moja kolezanka. Nie było chyba akcji z kładzeniem sie pod jej drzwiami, ale faktycznie głosno sie zachowywały te dzieci za kazdym razem idąc po klatce schodowej (dodam, ze z rodzicami, bo to sa małe dzieci) co słyszałam na wlasne uszy.
      Koleżanka jest emerytką, dorabia pracując w domu i o tyle jej to przeszkadzało, że była systematycznie budzona przez dzieci prowadzone do szkoły i przedszkola o godzinie znacznie wczesniejszej, niż chciałaby wstawać. Nie reagowała jednak, do czasu. Bo kiedy odwiedziła ja na parę tygodni córka mieszkająca gdzie indziej z 2 bliźniąt w wieku niemowlecym, głosne zachowanie dzieci sasiadów stało się bardzo uciązliwe, bo niemowlaki budziły się za kazdym razem, gdy na klatce były hałasy. Kolezanka uprzejmie zwróciła sasiadom uwagę. Przeprosili i obiecali poprawę (nastapiła), ale wspomnieli, że dotychczas NIKT się nie skarżył. No własnie ....
    • mojamiloscprzeogromna Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 08.08.17, 16:14
      I ja mam sąsiadów, którzy nie znają chyba zasady, że na klatce rozmawia się ciszej lub wręcz szeptem, aby nie zwracać na siebie uwagi i nie przeszkadzać współlokatorom po prostu w życiu domowym. Sąsiedzi mają troje dzieci, więc łatwo sobie wyobrazić te rozmowy na klatce, częste płacze na klatce i rodziców akceptujących hałas swoich dzieci właśnie na klatce. Stare budownictwo, echo jednak niesie. Czy naprawdę nie można nauczyć dzieci, że na klatce zachowujemy się ciszej?
    • koronka2012 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatce schodo 08.08.17, 20:30
      Nikt nie zdoła poradzić na twój brak odwagi, a im dalej w las tym gorzej.

      Ja bym uwagę zwróciła od pierwszego razu, a nie czekała 3!!! lata - i nie jestem gołosłowna, bo robiłam to parę razy w stosunku do własnych sąsiadów, również w analogicznych sprawach. I nie do końca miło, bo nienawidzę hałasów na klatce, a 7 rano jest dla mnie barbarzyńską porą. Nie wiem jaki związek ma to, czy się ich zna czy nie - wystarczy zareagować, i szczerze mówiąc w tych okolicznościach niespecjalnie widzę sens wysilania się na uprzejmości.
      • chris1970 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatc 09.08.17, 10:23
        Cenna rada. Na pewno wątkodawczyni skorzysta, bo w sumie wątek jest prawie sprzed dwóch lat.
        • kora3 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatc 09.08.17, 11:10
          No jest to wat stary Chrisie, ale jak zauważam w realu tego rodzaju problemy sa zjawiskiem wcale nierzadkim, z którym otoczenie radzi sobie slabo. Koronka ma rację jeśli coś przeszkadza - trzeba reagować i tyle. Poniekąd problem wcale nie dotyczy tylko małych dzieci. Głośno na klatce schodowej nierzadko zachowują się młodzież i dorośli. Po prostu sa tak wychowani, ze nie zwracają uwagi na innych. U rodziców mego eksa mieszkanie po zmarłym sąsiedzie wynajęto młodemu mężczyźnie, który idąc po klatce schodowej bardzo głośno rozmawia, czy to przez tel. czy to z kims z kim idzie. Pół biedy, gdy rzecz dzieje się w dzień, ale on tak czyni także wcześnie rano czy późny
          wieczorem.

          Rodzice eksa sa emetytami, starszymi już ludźmi. Godzina 6.30 rano to dla nich środek nocy, a gośc sobie chodził i gadał przez tel. Kliku sąsiadów mowiło o ty,, ze to przeszkadza, ale między sobą, nie do pana. I wcale nie dlatego, żeby się gościa bali smile - po prostu poza tym zachowaniem pan jest miły, sympatyczny, uśmiechnięty, no i jak mu tu rzec, że ludzi świtem i po nocach budzi swą gadką? No własnei NORMALNIE smile
          • chris1970 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatc 10.08.17, 14:54
            Koro, chętnie zamieniłbym moich sąsiadów wynajmujących mieszkania od właścicieli - osoby pełnoletnie, z wyższym wykształceniem już zdobytym lub w trakcie, na te małe, niedokształcone jeszcze dzieci.
            • kora3 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatc 10.08.17, 14:58
              No toż pisałam, że nie tylko dzieci bywają uciążliwe smile
              • chris1970 Re: Piszczące, "echające" dzieci na klatc 10.08.17, 15:35
                W mojej klatce jedni sąsiedzi mają wnuki. Dwie córki przyprowadzają wnuki do dziadków przed moim wyjściem do pracy, tak przed 7. Dzieci słychać, bo rozmawiają z rodzicami po drodze - nie jest to uciążliwe. Czasami zdarza mi się słyszeć je schodzące po schodach, ale to jest około godziny 18.
                Dorośli sąsiedzi i ich goście, zwyczaj mają schodzić po północy, tupiąc przy tym jak irlandzcy tancerze lub odbijając się od poręczy do ściany. Gospodarze odprowadzają gości pod klatkę schodową, goście czekając na taksówkę ryczą, wyją, śmieją się. To jedyne zachowanie, którego jeszcze nie udało mi się wyplenić.
                Bywało znacznie gorzej, a przez te lata udało mi się przez administrację, policję postarać się, że niektórzy wynajmujący musieli opuścić lokale. Najbardziej zależało mi na tym, aby wychować właścicieli mieszkań, tzw. inwestorów, którzy wynajmują mieszkania. Jeden z właścicieli ma 3 mieszkania. Lokatorzy wiedzą, że przy pierwszej interwencji i zapłaconym mandacie zwyczajnie wylatują z mieszkania. I tak było. Nie ma skuteczniejszej metody wychowawczej jak po portfelu.
                Ostatnia akcja była taka w grudniu na barbórki. Sympatyczna i dająca się nawet lubić lokatorka Basia zrobiła imprezę. Policja interweniowała dwukrotnie. Raz ja zgłosiłem po północy, drugi raz zgłosiła sąsiadka, która sama wróciła w nocy z imprezy, gdzieś koło 2 i spać nie mogła. Tym razem sąsiadka nie dała spokoju również właścicielce mieszkania. Raban był taki, że ta w końcu musiała wyjść z mieszkania i zamknąć imprezę.
                Następnego dnia, dwie panie goszczące na imprezie wróciły, nie wiadomo po co, w stanie odurzenia. Skorzystały z okazji, bo wchodził listonosz z paczkami. Panny poszły na górę, a że nie zastały nikogo w tym mieszkaniu gdzie imprezowały. Przy schodzeniu na dół, postrącały doniczki z kwiatami na parapetach, przy okazji wyzywając od starych q..w moją małżonkę i sąsiadkę z naprzeciwka (żona wpuszczała listonosza do klatki) po zwróceniu uwagi na zachowanie.
                Barbara mieszkała tylko do świąt. Właściciele dostali mandat i upomnienie z administracji. Przy okazji rozmowy na temat tego zdarzenia, opowiedziałem właścicielce tego mieszkania, że w bloku udało nam się zlicytować mieszkanie.
                Generalnie naciski przez lata były takie, aby właściciele mieszkań, skoro je mają na wynajem, aby przeprowadzali dobór wynajmujących.
                Młode pary z małymi dziećmi raczej nie sprowadzają sobie towarzystwa, jeżeli ktoś ich odwiedza, to tematycznie, inne pary z dziećmi i rodzina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka