22.03.16, 13:06
Jak postąpić w takiej oto sytuacji zawodowej: wysłałam życiorys i list motywacyjny do jednej z firm, w której bardzo chciałam pracować. Firma działa w niszowej, innowacyjnej branży, która mnie interesuje i co ważniejsze, która jest całkowicie zgodna z moim wykształceniem i kwalifikacjami, które długo i ciężko zdobywałam. Takie firmy są tylko trzy w kraju, więc dużego wyboru nie miałam... Dostałam odpowiedź i zaproszono mnie na długą rozmowę, połączoną z weryfikacją moich umiejętności. Po jej zakończeniu prezes - właściciel powiedział mi, że moje kwalifikacje są dla nich idealne i chętnie mnie zatrudni. Zaproponował zarobki, które również mi odpowiadały i przedstawił całemu 8-osobowemu zespołowi. Później pokazał mi regulamin firmy i powiedział, że podpisanie umowy oznacza bezwzględne jego przestrzeganie i poszanowanie zasad panujących w firmie.
I tu pojawia się właśnie mój problem. W regulaminie zapisane jest dosłownie, że szef (właściciel) zwraca się do pracowników po imieniu a oni do niego "proszę pana" a gdy zwracają się w formie pisemnej "proszę Pana" trzeba pisać z dużej litery. Wygląda to absurdalnie (kto takie rzeczy zapisuje w regulaminie???), ale tak jest. Pracuję tam od miesiąca, mam umowę na czas określony, a do tej formy nie mogę się przyzwyczaić. Ponieważ firma jest mała i bardzo dynamiczna, co dziennie po kilkanaście razy każdy z pracowników ma styczność z szefem. I naprawdę przeszkadza mi, że do 30-letniego mężczyzny muszę zwracać się "proszę pana", podczas gdy on do mnie mówi "Jola", mimo że jestem o 3 lata starsza od niego. Uważam to, za złamanie podstawowych zasad sv i brak kultury. Co w takiej sytuacji? Umowa kończy mi się za 2 miesiące, ale chciałabym tam dalej pracować. Inni pracownicy się przyzwyczaili i nie widzą problemu. Zastanawiam się czy kulturalnie z mojej strony byłoby przy negocjowaniu kolejnej umowy - tym razem na czas nieokreślony - poruszyć ten temat. A myślę, że właściciel zaproponuje mi jej przedłużenie. Jak to oceniacie?
Obserwuj wątek
    • en-n Re: pan i ty 22.03.16, 13:17
      Chcesz uczyć szefa zasad savoir-vivre'u czy chcesz pracować? Daj sobie spokój, zwłaszcza że innym pracownikom to nie przeszkadza, więc Cię nie poprą. Też uważam takie zasady za głupie (pracuję w firmie, w której wszyscy - od szefa po recepcjonistkę - są na ty), ale machnęłabym na nie ręką.
    • majaa Re: pan i ty 22.03.16, 13:43
      Rzeczywiście dziwaczny ten Wasz regulamin, z pewnością niezgodny z sv, ale cóż... informacja była jasna - chcesz tu pracować, to się na to godzisz. Skoro bardzo zależy Ci na tej pracy, to odradzam próby wprowadzania nowych zasad i pouczania szefa. A jeśli lubisz ryzyko, to ewentualnie już przy podpisywaniu nowej umowy (a nie przy negocjacjach) możesz zaryzykować pytanie w żartobliwym tonie o powód takiego zapisu w regulaminie.
    • kora3 Re: pan i ty 22.03.16, 13:44
      Zacznijmy od tego, że to co dana firma ma wpisane w regulaminie zależy tylko i wyłącznie od firmy. O ile to rzecz jasna nie jest sprzeczne z prawem (bo wówczas taki regulamin z mocy samego prawa byłby nieważny).
      Zwracanie się bezpośrednio na piśmie do kogoś per "pan" wymaga dużej litery, więc tu akurat nie widzę nic nadzwyczajnego.
      Natomiast owszem, ów zwyczaj, czy wymóg jest dość dziwny - mam na myśli to, że szef do Was mówi per ty, a Wy doń per pan. Czy to jest sprzeczne z zasadami SV? W zasadzie - nie. A to dlatego, że dotyczy to gruntu służbowego, a nie prywatnego. Prywatnie jednostronne "tykanie" jest poza SV, a służbowe zwyczaje bywają różne.
      Stanowczo odradzam dyskusję na temat z szefem. Co robic? Ano co uważasz...Jeśli Twoim zdaniem takie zasady sa nie do wytrzymania, na propozycję przedłużenia umowy odpowiedzieć odmownie. Jeśli uważasz, że "PAryż wart jest mszy" czyli jesteś w stanie poświecic się w tym zakresie w zamian za pracę rozwijającą i zgodną z Twoimi zainteresowaniami - przywyknąć.
    • pavvka Re: pan i ty 22.03.16, 14:47
      Pytanie: czy chodzi tylko o samą formę zwracania się do szefa? Bo jeśli tak, to sprawa małej wagi, może drażniąca, ale do przejścia. Czy to jednostronne tykanie idzie w parze z feudalnymi stosunkami w pracy?
    • vi_san Re: pan i ty 22.03.16, 15:02
      Jeśli chodzi o sv - to szef go ewidentnie łamie. I tu nie ma dyskusji.
      Jednak jeśli kwestię poruszysz, może... Po prostu nie podpisać z tobą tej umowy! Oceń sama co jest dla ciebie ważniejsze.
      • kora3 Re: pan i ty 22.03.16, 15:15
        Widzisz Vi - san nie jestem przekonana czy taki zapis w regulaminie i zwyczaj w firmie jest łamaniem zasad SV. Żeby jasne było - nie uznaje jednostronnego tykania z mojej strony, a jednostronne tykanie ze strony dowolnej osoby, na które nie miałabym ochoty byłoby dla mnie mocno dyskomfortowe. ALE nie rozmawiamy o uczuciach i odczuciach, tylko o zasadach. Wg mnie takie coś jest rażąco sprzeczne, ale w kontaktach prywatnych. Natomiast kontakty służbowe szczególnie już w ramach wewnętrznych ustaleń w firmie są niejako poza SV.
        W wielu firmach jest np. zwyczaj, że wszyscy pracownicy mówią sobie na ty. Bez zachowania hierarchii i bez ze tak powiem przechodzenia na ty. Po prostu nowo przyjety pracownik wszystkim "starym" mówi per ty, a oni jemu. Jest to sprzeczne z ogólnymi zasadami SV, ALE stanowi zwyczaj firmowy osadzony poza SV po prostu. Jasne to inna sytuacja niż jednostronne tykanie przez szefa, ale tez nie kzdemu musi pasować. Osobiście znam panią, która raziło to, że per ty mówi do niej osoba znacznie młodsza i znacznie niżej stojaca w formowej hierarchii. Ale takie były zasady w tej firmie.
        Znam tez firmę, w której wszyscy mówia sobie per ty, za wyjątkiem wlasc8iciela, do którego mówi się tam "szefie" . Ów prezes natomiast do wszystkich mówi pan/i+ imię. To jest także poza zasadami SV, ale jest firmowym zwyczajem.
        • vi_san Re: pan i ty 22.03.16, 15:41
          Koro - jak sama piszesz - wspomniane sytuacje są POZA sv. Czyli, jak by nie patrzeć, nie mieszczą się w kanonie sv. I tu, uważam, że nie ma dyskusji. Tym bardziej wymuszanie [przez zapis w regulaminie] jednostronnego "tykania", dający szefowi "prawo" do zwracania się do każdego pracownika po imieniu, przy jednoczesnym ŻĄDANIU, żeby jemu "panowano"... No, reguły sv nie przewidują takiej możliwości. Szef, delikatnie mówiąc grubianin. Istnieje bowiem również coś takiego jak sv "służbowy", nieco, przyznaję, odmienny od prywatnego - jednak nadal nie przewidujący, że szef może wołać na pracownicę "Jolka!", a ona do niego musi "proszę pana"!
          • kora3 Re: pan i ty 22.03.16, 15:59
            Vi san - nieścisle się wyraziłam. TEN zapis i ta sytuacja nas razi, bo jest demonstracją wyższości szefa nad pracownikami wyrażoną w sposób bezceremonialny. Tu się mam nadzieje zgadzamy.

            ALE co do zasad SV sytuacja, w której wszyscy w firmie mówią sobie na ty bez przechodzenia na te forme zwracania się oraz sytuacja, gdy sekretarka do dyrektora mówi "panie dyrektorze", a dyrektor do niej "pani Jolu" - są do tej opisanej w wątku tożsame - są poza SV. Jak wspomniałam - ta nas szczególnie razi, ale z punktu widzenia lamania zasad jest taka sama jak pozostałe.

            Albo coś jest zgodne z zasadami, albo nie. W wielu branżach i firmach świadomie całkiem stosuje się łamanie zasad i zwracanie się poza nimi. Pan/i+ imię, albo gremialne mówienie sobie na ty. Zwykle dzieje się to przy ogólnej akceptacji, ale zdarza się, ze ktoś się dostosowuje, by nie odstawać lecz w rzeczywistości jest to dlań dyskomfortowe. Jak dla pani o której pisałam - niby w pracy nie powie, ze przeszkadza jej jako 50- letniej specjalistce, że per ty mówi jej 25- letni fizyczny pracownik, ale przeszkadza. Takie jednak są zasady w tej firmie i albo się stosuje, albo może zwolnić - proste. Tu akceptacja jest wyrażona przez podpisanie regulaminu.
            • vi_san Re: pan i ty 22.03.16, 16:25
              Całkowicie się zgadzam, że można albo zaakceptować zasady obowiązujące - albo się zwolnić. Takie tez wyjście ma wątkodawczyni.
              Powiedziałabym, że sytuacja gdy WSZYSCY w firmie są po imieniu, od prezesa do sprzątaczki sa mniej rażące, bo jednak "równe". Myślę, że i wątkodawczyni nie miałaby problemu, gdyby [łamiąc sv!] szef przy rozmowie, albo w tym nieszczęsnym regulaminie zawarł, że dla ułatwienia wszyscy jesteśmy na "ty", albo też, że "w firmie nie uznajemy "tykania" i każdy do każdego zwraca się w formie "Pani/pan"". Tu sprzeciw i oburzenie budzi "hierarchizowanie"! I nie, nie chodzi o to, że sprzątaczka powinna do prezesa wołać z końca korytarza "Te, Kazek, uważaj jak leziesz, bo świeżo umyłam podłogi i jeszcze mokre!"...
              • kora3 Re: pan i ty 22.03.16, 16:35
                No więc właśnie pozwoliłam sobie zauważyć, ze nie samo łamanie zasad w firmie, ale ich sposób w tej z wątku nas razi smile
                Chyba wspomniałam już o tym kiedyś - mieliśmy raz stazystę, który nijak nie umiał się przemóc i zwracał się do nas wszystkich per pan/i + TYTUŁ. W mojej branzy to totalnie nieprzyjęte i brzmi na serio jak kpina. W zasadzie dziennikarz do dziennikarza, nawet gdy poznali się sekundę temu mówi zwykle na ty, a już redaktora to używa tylko przedstawiając kogoś oficjalnie np. w programie TV. Ten chłopaczyna wszelako nie umiał się dostosować i zwracał się np. do mnie "pani redaktor", ale to pikuś bo do kolegi piastującego formalnie fuksję sekretarza redakcji mówił "panie sekretarzu redakcji" - budziło to wesołość, ale na nas też wymuszało mówienie mu per pan (nikt na szczęście nie wpadł na mówienie "panie stażysto"). Tak czy owak było to jak mawia mój kolega "garbate". Chłopak w branzy nie został (nie z tego powodu) i dobrze, bo budził na serio zdziwo smile
    • bertosol Re: pan i ty 22.03.16, 15:25
      1. Jak postąpić? To bardzo proste. Jeśli nie akceptujesz zasad panujących w firmie, na które sama zresztą zgodziłaś się przed podjęciem pracy, to po prostu złóż wypowiedzenie, względnie nie przedłużaj umowy.

      2. Czy to jest zgodne z zasadami SV? To bardzo, bardzo trudne pytanie. Tylko specjalista w zakresie protokołu dyplomatycznego mógłby na nie odpowiedzieć. Ja po prostu nie wiem.

      3. Jak to oceniam? Bardzo pozytywnie! W Polsce jest idiotyczne przewrażliwienie na punkcie równości. A każdy, kto ma chociaż trochę oleju w głowie wie, że żadnej równości nigdzie na świecie nie ma. Są bogatsi, biedniejsi, silniejsi, słabsi, brzydsi, ładniejsi itp. Tak samo w firmie. Są ważniejsi i mnie ważni. Najważniejszy jest (z reguły) właściciel. I dlatego dla Ciebie jest Panem. A Ty jesteś pracownikiem (nawet jeśli wykwalifikowanym), dlatego dla niego jesteś "Jolą". Formy zwracania się do siebie pokazują jasno hierarchię, co (jak wspomniałem) bardzo mi się podoba.
      • kora3 Re: pan i ty 22.03.16, 15:42
        bertosol napisał(a):


        > 3. Jak to oceniam? Bardzo pozytywnie! W Polsce jest idiotyczne przewrażliwienie
        > na punkcie równości. A każdy, kto ma chociaż trochę oleju w głowie wie, że żad
        > nej równości nigdzie na świecie nie ma. Są bogatsi, biedniejsi, silniejsi, słab
        > si, brzydsi, ładniejsi itp. Tak samo w firmie. Są ważniejsi i mnie ważni. Najwa
        > żniejszy jest (z reguły) właściciel. I dlatego dla Ciebie jest Panem. A Ty jest
        > eś pracownikiem (nawet jeśli wykwalifikowanym), dlatego dla niego jesteś "Jolą"
        > . Formy zwracania się do siebie pokazują jasno hierarchię, co (jak wspomniałem)
        > bardzo mi się podoba.


        O ile co do punktu 1 zgadzam się z Tobą, to w tym punkcie nie mogęsmile Fakt, że ktoś stoi wyżej w hierarchii dowolnej - branżowej, firmowej, towarzyskiej nie uprawnia go do traktowania innych gorzej. Np. jeśli jestem od kogos ładniejsza, to ta osoba ma mowic mi pani, a ja jej na ty?smile Firmowa hierarchia działa owszem i niektórzy uważają, że powinna (w mojej branzy nie działa), ale ona obejmuje tytułowanie. Przykładowo sekretarka tytułuje prezesa prezesem, a on mówi jej "pani Jolu" , bo mówienie "pani sekretarko" brzmiałoby dziwnie, a po nazwisku także nie lepiej. ALE zachowują obije formę pan/i. Na uczelni student zwraca się "panie profesorze", a profesor "panie Kowalski" choć w hierarchii dzielą ich lata świetlne.

        Zgodziłam się z punktem pierwszym Twej wypowiedzi w tym zakresie, ze jeśli takie warunki nie odpowiadają komuś, może nie kontynuować współpracy a przy tym taki zwyczaj firmowy nie musi oznaczać traktowania pracowników jak "smieci" - ogólnie. ALE sugestia, ze tak w ogóle należy tak postepowac jest gorzej niż nietrafiona.
      • majaa Re: pan i ty 22.03.16, 15:51
        Wydaje mi się, że każdy rozsądny człowiek doskonale zdaje sobie sprawę z hierarchii panującej w firmach i nie stawia się wyżej od szefa czy właściciela. Właściciel zresztą posiada firmę, a nie ludzi, a pracownik to nie to samo, co niewolnik czy służący. Dlatego nie widzę powodu, żeby jakoś szczególnie podkreślać fakt bycia tym właścicielem. Dobremu szefowi z pewnością nie ubędzie autorytetu, jeśli będzie się zwracał do pracowników zgodnie z ogólnie przyjętymi w danym kraju regułami uprzejmości.
        • kora3 Re: pan i ty 22.03.16, 16:15
          Oczywiście masz rację ...Czasem bywają sytuacje, kiedy szef, niekoniecznie nawet zaraz właściciel mówi sobie z podwładnymi w jakiś szczególny sposób, by uniknąć różnicowania ich. Tak było i jest z moim partnerem. Właścicielem hehe na pewno nie jest - żeby jasność była. Ale w tej pracy jak zapewne w prawie każdej z niektórymi pracuje juzlat prawie 20, a z innymi od załóżmy paru miesięcy. Teoretycznie można by uznac, ze sprawa prosta - formacja mundurowa wiec wszyscy mogą się wzajemnie zwracać używając stopnia. Ale przy dłuższej znajomości i pracy razem często w niebezpiecznych warunkach bywało to trudne, a poza tym stopnie się powtarzają przecież.
          Ze sporą czescią swoich podwładnych mój partner jest na ty, ale jego zdaniem - słusznym dodam - nie wypadałoby wyróżniać tych, z którymi nie jest. Więc poza sytuacjami czysto formalnymi wymagającymi zwracania się funkcją lub/i stopniem on wszystkim im mówi po imieniu, a oni doń "dowódco". Sami zresztą wypracowali te ksywkę. Jest to wygodne i chyba wszystkim odpowiada.
          • bertosol Re: pan i ty 22.03.16, 16:54
            kora3 napisała:

            > formacja mundurowa

            Porównywanie jakichkolwiek stosunków w pracy ze stosunkami w służbach mundurowych jest tak absurdalne, że aż głupie. Te formacje rządzą się innymi prawami (i słusznie), mają inne wymogi i w inny sposób działają a stosunki między pracownikami również regulują zaawansowane zasady, najczęściej spisane.
            • bene_gesserit Re: pan i ty 22.03.16, 17:07
              Myślę, że powinieneś się dowiedzieć, jakie są reguły.
              Reguły są takie, że między ludzmi dorosłymi nie ma jednostronnego przechodzenia na inny stopień poufałości, obojętnie od tego, czy któryś z nich jest szefem, cesarzem czy papieżem. Jesteśmy na ty - to jesteśmy obydwoje, obydwoje sobie panujemy itd. Po prostu. Inna relacja, i to 'zaproponowana' z pozycji siły, jak w tym przypadku, jest, ujmując to brutalnie, buracka.
              • bertosol Re: pan i ty 22.03.16, 18:27
                bene_gesserit napisała:

                > Myślę, że powinieneś się dowiedzieć, jakie są reguły.
                > Reguły są takie, że między ludzmi dorosłymi nie ma jednostronnego przechodzenia
                > na inny stopień poufałości, obojętnie od tego, czy któryś z nich jest szefem,
                > cesarzem czy papieżem. Jesteśmy na ty - to jesteśmy obydwoje, obydwoje sobie pa
                > nujemy itd. Po prostu. Inna relacja, i to 'zaproponowana' z pozycji siły, jak w
                > tym przypadku, jest, ujmując to brutalnie, buracka.

                To jest Twoje zdanie, a ja się z nim nie zgadzam. Dla mnie odwrotnie: szczytem buractwa i lemingostwa jest oczekiwanie, że do szefa (cesarza, papieża) będzie się zwracało tak, samo jak do szeregowego pracownika. Jak widać nie jestem osamotniony w tym przekonaniu. To tak a propos tego, co pisałem o głupocie oczekiwań równościowych. Walka o zdrowy rozsądek toczy się na każdym polu, także językowym.
                • bene_gesserit Re: pan i ty 22.03.16, 19:30
                  To nie jest kwestia osobistych przekonań, ale reguł s-v. Odsyłam do autorytetów w dziedzinie. Poczytaj, bo warto takie rzeczy wiedzieć.
                • kora3 Re: pan i ty 23.03.16, 07:39
                  Nie upieraj się, boi Bene ma rację - takie są zasady. Nie wypada w dowolnej sytuacji oczekiwać, że ktoś będzie nam mówił pan/i, a my jemu ty. Owszem, sytuacje jednostronnego tykania są i wielokroć były omawiane na tym forum. Sa to jednak sytuacje poza SV powstałe naczesciej wówczas, gdy ktoś znacznie starszy (np. rodzic kolegi) zna kogoś od dziecka i jako dziecku mówi mu per ty i gdy taka osoba osiąga pełnoletnośc zwyczajnie nie oczekuje, że rodzic kolegi będzie się teraz wracał per pan a jeśli próbuje czuje się z tym taka osoba głupio. Jednocześnie nie chciałaby też mówic sobie po imieniu z takim rodzicem, bo to by takową osobe krępowało.

                  Jednostronne tykanie kogoś, bo stoi nizej w hierarchii np. firmowej jest bardzo, ale to bardzo niegrzeczne i swiadczy raz o buractwie, dwa o kompleksach.
                  Ale skoro wspominasz o oczekiwaniach równościowych ... Rozumiem, że ja jako stojaca niżej w hierarchii od wydawcy powinnam mowic mu "panie wydawco", ale jako stojaca wyżej w tejze od składacza powinnam mu mówic per ty, a on mnie "pani redaktor"? Naprawde nie widzisz, ze Twój tok rozumowania jest absurdalny? W firmowej hierarchii nie tylko właściciel stoi wyżej w niej od innych pracowników, ale pomiędzy sobą pracownicy także nierzadko różnią się statusem. Wg Twoich załozeń pan/i należałoby mowic osobie stojącej w hierarchii wyżej, a ty stojącej niżej..
                  W świecie normalnych, KULTURALNYCH ludzi nikt nie potrzebuje podkreślać swej rangi, czy miejsca w hierarchii tykaniem kogos innego. Obijetnie, czy faktycznie stojącego w hierachii niżej, czy np. młodszego. Niektóre osoby mają taki irytujący zwyczaj, że uważają, ze fotograf/operator kamery, szczególnie gdy jest to osoba młoda jest jakby częścią wyposażenia dziennikarza, a nie człowiekiem na równych prawach. Jest to przejaw najwyższego buractwa. ZAWSZE przystępując do realizacji materiału przedstawiam fotografa/operatora. "To nasz fotograf/operator PAN XY". A jeśli burak zwraca się do tegoz po imieniu, albo ty to unoszę brwi i mówię "OOOOO nie wiedziałam, ze panowie są kolegami" Dziala smile
                • majaa Re: pan i ty 23.03.16, 10:20
                  Ale tu nie tyle chodzi o równość (bo nikt przecież nie zaprzecza, że pewna hierarchia obowiązuje w zasadzie wszędzie), co o szacunek. Wymuszanie pewnych form i zachowań względem siebie i jednocześnie nieprzestrzeganie ich względem innych świadczy o braku szacunku do ludzi, co generalnie wiąże się z brakiem kultury po prostu. Tak to jest postrzegane z punktu widzenia zasad dobrego wychowania. Możesz się oczywiście z tym nie zgadzać, ale to niczego nie zmienia.
            • kora3 Re: pan i ty 23.03.16, 07:22
              Nie masz racji zupełnie. Jako osoba obeznana z takowymi muszę zaprzeczyć smile
              To, co jest spisane w regulaminie, to jest, ale nie ma tam bynajmniej jak ma się zwracać podwładny do przełożonego. Podobnie nie jest opisane jak w sytuacji zawodowej, ale nie jakiejś oficjalnej mają się zwracać doi siebie w miarę równorzędni funkcjonariusze.
              Przykład: spotkanie w placówce, czesc ludzi zna się dobrze, cześc służbowo, czesc wcale. Kolejnych przybywających wita komendant tejże placówki. - Cześć Krzysiu - do komendanta pobliskiej. - Dzień dobry panie naczelniku - do naczelnika wydzialu, który jest muz znany, ale nie na ty. - Dzień dobry panie pułkowniku - do gościa w mundurze z dystynkcjami pułkownika, którego komendant nie zna z funkcji.
      • en-n Re: pan i ty 22.03.16, 21:42
        Nie chodzi o równość, tylko o uprzejmość. Co do zasad, wytłumaczyło je już kilka osób, niepotrzebny jest specjalista od protokołu dyplomatycznego. Mogę dodać to, co usłyszałam kiedyś od starszej pani z arystokratycznej, bardzo kiedyś bogatej rodziny: gdy jako kilkuletnia dziewczynka (działo się to przed wojną) zwróciła się do guwernantki po imieniu i niezbyt grzecznie, została ostro upomniana przez ojca. Temu panu, choć stał niewątpliwie wyżej w społecznej hierarchii od guwernantki, nie przyszło do głowy, że on czy jego dzieci mogą ją tykać, czyli traktować nieuprzejmie.
    • claratrueba Re: pan i ty 22.03.16, 17:11
      Oceniam, że, bez urazy, robisz z igły widły.
      Jeśli warunki pracy, płacy są dobre to kwestia "innowacyjnego i niszowego" tytułowania jest drobnostką śmiechu wartą. Dyskutowanie nt. regulaminu, który w umowie zobowiązałaś się dobrowolnie przestrzegać? Dość, hm, ekscentryczny pomysł. Szczególnie, że dot. drobiazgu.
      Powiem Ci, skąd mógł się taki zapis wziąć. Wiele osób wchodząc do niewielkich zespołów, firm tworzonych przez dawnych kolegów, gdzie wszyscy są na "ty" nie ma wpojone, że "tykanie" właściciela jest czymś innym- po pierwsze on to musi zaproponować, po drugie- nadal przy osobach z zewnątrz jest to niedopuszczalne. Może to i nie jest złe, że w tej firmie reguluje to regulamin a nie nieco krępujące zwracanie uwagi pracownikowi, że "tykanie" ma jednak granice.
      • bene_gesserit Re: pan i ty 22.03.16, 17:18
        Imo wybór między jednostronnym spoufalaniem się a dobrą pracą jest dość oczywisty.
        Ale wpisywanie czegoś takiego w regulamin firmy jest, ujmujac to delikatnie, grubą niezręcznością i słabo świadczy o szefie, który pewnie sam ten zapis wprowadził. Wystarczyłoby zaznaczyć, ze wszyscy jesteśmy na ty, ale przy osobach z zewnątrz, a już zupełnie przy klientach, rezygnujemy z poufałości i zwracamy się do siebie oficjalnie. To jest dość proste i łatwe - działało we wszystkich firmach, w których pracowałam i w których 'tykaliśmy' się powszechnie.
        • claratrueba Re: pan i ty 22.03.16, 17:38
          Wystarczyłoby zaznaczyć, ze wszyscy jesteśmy na ty, ale przy osobach z ze
          > wnątrz, a już zupełnie przy klientach, rezygnujemy z poufałości i zwracamy się
          > do siebie oficjalnie. To jest dość proste i łatwe - działało we wszystkich firm
          > ach, w których pracowałam i w których 'tykaliśmy' się powszechnie.

          Widzisz, bene, z moich obserwacji wynika, że, właśnie- "działało". I przestało.
          Tzn. starszemu stażem czy też po prostu przyjmującemu jako rzecz oczywistą, że nie wali się do prezesa na Ty, nie przyjdzie do głowy uczyć tego nowego pracownika. Mi by nie przyszło, do pewnego momentu, tzn. dopóki ów nowy nie wypali na "ty" przy kontrahencie, kliencie itd.
          A to się zdarza.
          Zdarza się również, niestety, że "nowy" czuje się dotknięty, że ktoś mu uwagę zwrócił albo zaczyna jakieś niezbyt sensowne dyskusje. Oraz widzi w tym jakiś "feudalizm" a nie powszechnie przyjęte formy.
          • bene_gesserit Re: pan i ty 22.03.16, 17:42
            Nie trzeba uczyć, tzn warto, ale nie jest to konieczne - wystarczy w regulaminie tej firmy doprecyzować okoliczności tykania szefa i przełożonych i po kłopocie. Ale, oczywiście, to raczej nie nastąpi - tzn odradzałabym autorce wątku rozmowę o takiej inicjatywie.

            Jeśli nowy w firmie czuje się dotknięty mądrościami czy nawet 'mądrościami' bardziej doświadczonych, to się nie nadaje, po prostu.
            • claratrueba Re: pan i ty 22.03.16, 22:08
              > Jeśli nowy w firmie czuje się dotknięty mądrościami czy nawet 'mądrościami' bar
              > dziej doświadczonych, to się nie nadaje, po prostu.

              Oj, to obawiam się, że baaardzo wiele osób by się nie nadawało.
              Tyle, że czasami to są osoby o bardzo dobrych kwalifikacjach, którym jedynie brakuje wyczucia.
              Albo wyobraźni.
              Jedna z młodych pracownic pewnej firmy bardzo była zdziwiona licznymi plotkami na swój temat, kiedy to do właściciela firmy (niewiele od siebie starszego, jeśli w ogóle, na usprawiedliwienie poufałości dodać należy - niedawnego kolegi z pracy, a syna poprzedniego właściciela) powiedziała "Tomku" przy prezesie Spółki Skarbu państwa (na usprawiedliwienie- nie wyglądał na takiego).
              Pewnie sporo osób świetnie się bawiło snując romansowe historie. Sami bohaterowie tych plotek bawili się jakby mniej dobrze.

              • kora3 Re: pan i ty 23.03.16, 08:09
                Sorry Claro, ale to jest tzw. piętrzenie trudności teraz. Nie wiem jakim problemem jest zwyczajnie powiedzieć nowo przyjętej osobie, że przy kontrahentach, klientach w sytuacjach oficjalnych należy zwracać się OFICJALNIE do współpracowników czy szefostwa nawet jeśli na co dzień jest się na ty. Można tez taki zapis uczynic w regulaminie i gitara, skoro ma się wątpliwości, czy do wszystkich dotrze.
                Jakoś niespecjalnie zauważam, by ludzie mieli z tym problem, także ludzie z mej branzy, czy ja sama, gdzie bardzo często jesteśmy na ty z naszymi rozmowcami. Przez 15 lat pracy w tym zawodzie spotkałam 1 (słownie: jedną) osobe, która na konfie prasowej jechała do posła per "Marku". Zostala spacyfikowała prze radiowców i "telewizorów", bo oni niestety musieliby sporo ciąć (nie szło na zywca). Poza tą osobą nikt się tak nie zachował nigdy, a ta tez nigdy więcej. W druga stronę też nie - nie przypominam sobie, by np. prezydent miasta na konferencji odpowiadając na moje pytanie powiedział "Koro" zawsze jest "pani redaktor", choć na ty jesteśmy z 8 lat. Dlatego nie wierzę, że trzeba az jednostronnie tykać pracowników, żeby wiedzieli, że w oficjalnych sytuacjach nie mówi się do szefa ty. Nawiasem mówąc - skoro się nie mówi, to szef też nie powinien, bo to dopiero brzmi nieprofesjonalnie i nasuwa myśl o feudalnych stosunkach panujących w firmiesmile
                • kopciuszek83 Re: pan i ty 23.03.16, 09:57
                  "Jakoś niespecjalnie zauważam, by ludzie mieli z tym problem, także ludzie z mej branzy, czy ja sama, gdzie bardzo często jesteśmy na ty z naszymi rozmowcami. "

                  CZasami jednak mają z tym problem smile Calkiem niedawno sluchałam porannego programu Moniki Olejnik, gdzie zaproszony gość (nie pamiętam już kto), zwracał się do niej "pani Moniko". "Pani Monika" chyba ze dwa razy zwróciła mu uwagę " prosze zwracac się do mnie pani redaktor". Pomijam fakt, czy kulturalne i grzeczne było zwracanie gościowi uwagi publicznie i na antenie, niemniej jednak czasem ludziom plączą się reguły i zwyczaje smile
                  • bene_gesserit Re: pan i ty 23.03.16, 20:02
                    Wiesz, podejrzewam, że Olejnik wkurzają takie zwyczaje, bo do niej 'odruchowo' walą 'pani Moniko', a do Lisa nikt jakoś nie uderza w poufałości typu 'panie Tomku'. Jest pewien typ mężczyzn, którzy uważają, ze z tajemniczych powodów mają prawo skracać dystans z kobietami.
                    • kora3 Re: pan i ty 24.03.16, 06:19
                      A ja myslę, że tu idzie o to, ze jedne osoby wytwarzają wokół siebie aurę skłaniającą do skracania dystansu, a inne nie. Tomasz Lis z pewnością - nie. Moniki Olejnik nie znam osobiście to i nie wiem. Trzeba jednak mieć także na uwadze to, ze program radiowy jest dalece mniej stresujący dla rozmówcy niż telewizyjny. Mowię to z doświadczenia. W radiu o wiele szybciej ludzie zapominają o tym, ze są na fonii, w TV swiatła kamer powodują, ze się o tym pamięta caly czas smile
      • kora3 Claro 23.03.16, 07:55
        claratrueba napisała:

        Powiem Ci, skąd mógł się taki zapis wziąć. Wiele osób wchodząc do niewielkich z
        > espołów, firm tworzonych przez dawnych kolegów, gdzie wszyscy są na "ty" nie m
        > a wpojone, że "tykanie" właściciela jest czymś innym- po pierwsze on to musi za
        > proponować, po drugie- nadal przy osobach z zewnątrz jest to niedopuszczalne.
        > Może to i nie jest złe, że w tej firmie reguluje to regulamin a nie nieco krępu
        > jące zwracanie uwagi pracownikowi, że "tykanie" ma jednak granice.


        Jakkolwiek zgadzam się z tym, że nie na najmniejszego sensu zaczynać rozmowy o regulaminie ze strony wątkodawczyni, to z powyższym Twym wywodem zgodzić się nie mogę.
        Jeśli właściciel obawiałby się, że ktoś z pracowników2 zacznie go tykać bez jego inicjatywy (i jeszcze przy interesantach, czy kontrahentach), to zapis powinien brzmieć inaczej. Np. tak, ze NIEZALEZNIE od tego, jak PO PRACY i prywatnie zwracają się do siebie dowolni pracownicy w firmie w PRACY i podczas służbowych spotkań, WSZYSCY uzywac mają formy pan/i + funkcja. Amen.
        Wówczas i właściciel mówiłby wszystkim na pan/pani + jakaś funkcja i oni jemu, np. panie prezesie. Skoro zwracanie się do właściciela per ty przez pracownika kontrahent mógłby odebrać jako nieprofesjonalne, to ODWROTNIE szczególnie, gdy pracownik mówi właścicielowi per pan, tym bardziej.
        Pracowałam kiedyś w takiej gazecie, gdzie właściciel wszystkim mówił per pan/i i wszyscy jemu, choć reszta grona była gremialnie na ty. Nikt się tym urazony nie czuł i nikomu nie przyszło do głowy samorzutnie tykać właściciela, bo i dlaczego? on nikogo nie tykał. Cy prywatnej był z kims na ty - nie wiem, wobecnosci innych zawsze mówił każdemu per pan/.i czy to był naczelny, czy sprzataczka.
        Gdyby taką regułę tu przyjął opisywany szef, sądze, że watkodawczyni nie miałaby z tym problemu. Bo nikt w ogóle nie mialby problemu :
        • claratrueba Re: Claro 23.03.16, 09:49
          Zgoda, Koro.
          Ale tu ten "innowacyjny" regulamin istnieje. Ciekawe czy właścicielowi chciało się go pisać czy też pracownik, któremu to zlecono w nadgorliwości regulacyjnej swojej dzieło takie popełnił a szef klepnął bo to tytułowanie to jest rzecz o kategorii ważności żadnej. Co najwyżej śmieszne.
          Problem w tym, że autorka- pracownica bardzo nowa- pyta czy wypada jej poruszać temat regulacji istniejącej przed jej przyjściem, którą zobowiązała się stosować.
          Otóż nie wypada. Nawet jeśli jej się to nie podoba. Jej pozycja w firmie nie upoważnia jej do kwestionowania czegokolwiek co nie jest niezgodne z prawem.
          Podobnie jak nie wypada kwestionować zasad już istniejących w żadnej grupie, do której dopiero co się weszło.Nie pasuje? Ależ nie musi! W każdej chwili można odejść, skoro jest to jakiś problem.
          Rzecz w tym, że autorka i w tej firmie pracę chce mieć i jednocześnie jej reguły kwestionować. A nic jej do tego nie uprawnia- jest w stos. zależności służbowej. Całkowicie dobrowolnym, w zamian za określone wynagrodzenie.
          • kora3 Re: Claro 24.03.16, 06:11
            Claro, ale t co teraz robisz to powtarzanie oczywistości - wszak ja napisałam, ze ZGADZAM się iż wątkodawczyni nie powinna dyskutować w temacie regulaminu. Kilka razy to nawet podkreśliłam. smile
    • vivi86 Re: pan i ty 22.03.16, 17:13
      Ciężka sprawa. Zasady w firmie idiotyczne i calkowicie sprzeczne z sv. Nie dziwię się, że Ci się to nie podoba. Na mnie działa jak płachta na byka gdy ktoś z pracy chce mi narzucić takie jednostronne "ty".

      I nie, noe zmienia tego fakt, że nie rak dawno skończyłam studia i wyglądam (mówiąc nieskromnie suspicious) na ok 5 lat mniej niż mam w rzeczywistości.

      Zasady w formie poniżej krytyki
      Ale czy zmienią je specjalnie dla Ciebie-wątpię sad

      Od kiedy ten zwyczaj tam funkcjonuje?
    • slotna Re: pan i ty 22.03.16, 21:18
      W mojej firmie niemal wszyscy mowia do siebie per "ty" - rowniez szeregowi pracownicy do kierownikow i dyrektorow... z wyjatkiem, oczywiscie, zarzadu. Do zarzadu nalezy zwracac sie per "pan" (kobiet brak w tym gronie), do czlonkow rady nadzorczej rowniez, jak sadze (nie mam z nimi kontaktow). Ale taki zapis w regulaminie by mnie rozwalil. Zreszta wiem, ze asystentka zarzadu do dwoch czlonkow mowi po imieniu, blisko wspolpracuja, wiec pewnie jej to zaproponowali.
    • asia.sthm Re: pan i ty 23.03.16, 00:18
      > szef (właściciel) zwraca się do pracowników po imieniu a oni do niego "proszę
      > pana" a gdy zwracają się w formie pisemnej "proszę Pana" trzeba pisać z dużej l
      > itery. Wygląda to absurdalnie (kto takie rzeczy zapisuje w regulaminie???),..

      Nie tylko absurdalnie ale i groteskowo. Niektorym odbija regularna szajba jak tylko dostana w rece chociazby odrobine wladzy - nic nowego. Facet pewnie nie zdaje sobie nawet sprawy jak to fatalnie o nim swiadczy i jaki efekt wsrod pracownikow wywoluje.

      Szajba, nie szajba - ja nie mialabym zaufania do szefa, ktory takie "kwiatki" umieszcza w regulaminie. Skoro firma ci pasuje, to moze i ten szef ma jakies walory.
      Popracuj tam, jak dlugo ci bedzie trzeba, probujac zaslepnac / ogluchnac na jego fatalne maniery.

      --
      https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
      • kora3 Re: pan i ty 23.03.16, 08:50
        Mnie jedna rzecz zastanawia Asiu smile Mianowicie o ile wiem, to w korporacjach na wszystko sa regulaminy i procedury, nawet na oczywiste rzeczy smile, ale tu mowa o małym zespole jak zrozumiałam. Naprawdę nie pojmuję, jak mały autorytet musi mieć szef, żeby KLIKU osobom nie zdołał po ludzku przekazać, by go nie tykali smile i musiał z tego robić punkt w regulaminiesmile
        Zupełnie nie przekonuje mnie, to pisza niektórzy, że czlek tak robi z obawy przed spoufalaniem się pracowników z nim przy kontrahentach/interesantach firmy. Gdyby tak było nawwt, to tym bardziej nieprofesjonalne jest jednostronne tykanie przezeń pracowników przy ww.
        Sa ludzie, którym nie podoba się obecnie powszechmy w wielu firmach zwyczaj mowienia sobie na ty gremialnie. Choc ja do nich nie należę, szanuje to. Ale jeśli wlasciciel firmy do takowych należy, to może w prowadzić zasadę, ze W PRACY wszyscy wszystkim mówią per pan/i niezależnie od tego jak się do siebie prywatnie zwracają. Jako osoba, która często ma takie sytuacje i dla której jest to oczywiste bez żadnych hehe regulaminów stwierdzam, ze bardzo latwo jest się tak "przestawiać" .
        Kompletnie dla mnie nieprofesjonalne jest, że szef wszystkim mówi per ty, jak rozumiem niezależnie w jakich okolicznościach, a oni jemu per pan. To jest dla mnie niczym niewytłumaczalne poza jakimiś kompleksami gościa smile
        • asia.sthm Re: pan i ty 23.03.16, 09:22
          Mnie tez zastanawia, Koro. I duzo bym dala aby takiego, kultowego juz, Dyrektora Buraka poznac kiedys blizej. Bo jest to fascynujace zjawisko do przestudiowania... jesli oczywiscie czlowiek nijak nie jest od niego uzalezniony, ha ha.
          Tego tu akurat moze tlumaczyc mlody wiek i nadmiar przyslowiowej wody sodowej, lecz moze kiedys sie nauczy. Ludzie sie z niego nabijaja za plecami, a on sie puszy kiedy mu per pan mowia. Istny kabaret.
          • kora3 Re: pan i ty 23.03.16, 09:38
            hehe pamiętam kultowy wątek na Dilbertozie smile
            • asia.sthm Re: pan i ty 23.03.16, 09:47
              O tak, ktoz by go zapomnial.
              Ten tu moze byc synem tamtego - z cala pewnoscia z jednej miski jedli.
              • kora3 Re: pan i ty 24.03.16, 06:20
                heh nie inaczej smile Burack po prostu smile
    • lati7 Re: pan i ty 23.03.16, 09:50
      Zachowanie właściciela jest niezgodne z s-v .

      Firma działa w niszowe
      > j, innowacyjnej branży, która mnie interesuje i co ważniejsze, która jest całko
      > wicie zgodna z moim wykształceniem i kwalifikacjami, które długo i ciężko zdoby
      > wałam. Takie firmy są tylko trzy w kraju, więc dużego wyboru nie miałam...

      Jeśli jednak, jak twierdzisz branża jest niszowa i są tylko takie trzy firmy w kraju, a warunki pracy dobre "warto zacisnąć zęby" i przetłumaczyć sobie samemu , że Pan Ważny stworzył wam te warunki i możliwość spełnienia się we własnym zawodzie. Plus satysfakcjonujące zarobki ...? Warto mu "pozwolić" na tykanie własnej osoby wink A niech tam ma coś w zamian smile

      Pomimo iż nie popieram takiego postępowania, wolałaby aby Pan Prezes mówił do mnie per pani Kasiu , a nie po nazwisku np. Kowalska.
      • wioskowy_glupek Re: pan i ty 25.03.16, 11:20
        OJP co za idiota big_grinbig_grin LOL - widać gość musi mieć mega kompleksy... Ale jak chcesz tam pracować to niestety musisz tą megalomanie i ewidentny brak szacunku ścierpieć. Do tej pory we wszystkich firmach gdzie pracowałam istniał model...

        Pani Kasiu - Panie Janku
        Kasiu - Janku
        Pani Kasiu - Panie prezesie

        W życiu Panie prezesie - Kasiu...

        Żenada...
    • xsenia Re: pan i ty 12.04.16, 13:59
      To nie jest sprawa na forum SV, tylko dla prawnika.
      Gawiedź, która tutaj twierdzi że w regulaminie pracy pracodawca może zapisać co chce grubo się myli. Bardzo grubo. Regulamin MUSI być zgodny z polskim prawem.

      Czy omawiany tu zapis jest zgodny z prawem?
      Nie wiem.
      Po pierwsze w Art. 30 Konstytucji RP stanowi:
      Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
      Po drugie Art. 94 KP
      § 2. Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego ZANIŻONĄ OCENĘ PRZYDATNOŚCI ZAWODOWEJ powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

      Myślę, ze znalazłyby się jeszcze jakieś paragrafy.

      Rzecz w tym jak udowodnić, ze nieprzedłużenie umowy było wynikiem odmowy podpisania durnego regulaminu oraz że poniżające traktowanie (które ma miejsce) wywołało negatywne skutki.
      Dobry prawnik i jest szansa na odszkodowanie.

      Na polu zawodowym ludzie zwracają się do siebie per Pan/Pani (o ile obydwie strony nie zgodzą się na formę ty), razem z nazwą stanowiska lub tytułem, nazwiskiem np. Panie inżynierze, Panie dyrektorze, Pani Kowalska. Tykanie podwładnego jest nadużyciem stanowiska.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka