bosyce
08.05.17, 15:32
Kontynuując swój temat randkowania przez internet, opiszę co mi się przydarzyło wczoraj. Niedzielne popołudnie, pierwsze spotkanie z panią poznaną na stronie dla chrześcijańskich singli szukających drugiej połówki. Pani 26 lat, w profilu miała napisane, że nie ma dzieci i że chce je mieć w bliskiej przyszłości. Spotykamy się w kawiarni, witamy, kupujemy kawę, zamieniamy parę słów, atmosfera naprawdę miła. Po 15 minutach pani przyznaje się, że ma dziecko, a na profilu nie zaznaczyła tego, bo chciała, aby najpierw jednak ktoś ją poznał lepiej zanim ją negatywnie oceni. Cóż, dla mnie sytuacja nieakceptowalna, nigdy bym się z nią ani z nikim innym nie spotkał dysponując taką wiedzą. Mówię jej o tym otwarcie, dodaję, że czuję się oszukany i że zmarnowała mój czas, bo zamiast z nią mogłem wtedy spotkać się z kimś innym. Wstaję od stołu, chłodno się żegnam i wychodzę. Opowiedziałem dzisiaj to koledze w pracy (żonatemu), on generalnie zgodził się, że zostałem oszukany, ale powiedział, że nie postąpiłby tak kategorycznie. Czy zatajenie tak ważnej informacji, jak posiadanie dziecka, to nie oszustwo drugiej osoby? Czy upoważnia to ekspresowego zakończenia randki? Pierwszy raz coś takiego mnie spotkało, tym bardziej mi smutno, że takie nadużycie miało miejsce na stronie z założenia dla ludzi z wartościami, szlachetnych a nie przypadkowych...