ankasyta
17.02.18, 16:07
Zastanawiam się czy zachowałam się niegrzecznie, a jeśli tak, to jak bardzo... Nasz syn ma 23 lata, mieszka jeszcze z nami, ale w tym roku już się wyprowadza. Zawsze miał dużo koleżanek, przyjaciółek, przelotnych związków i romansów, więc rozmaitych dziewczyn sporo się przewinęło przez nasz dom, od momentu gdy miał te 15-16 lat. Z oczywistych zdecydowanej większości z nich nie pamiętam, w tym imion, twarzy i jakichś szczegółów z ich życia. Mój mąż zresztą też nie. Jakiś czas temu przyprowadził do domu nową dziewczynę, przedstawił nam, zamieniliśmy kilka słów "o pogodzie" i zapomnieliśmy o sprawie. Miesiąc później przyszedł z nią znowu i oczywiście nie pamiętaliśmy dobrze jak ma na imię, wydawało nam się, że Magda. I tak się do niej zwróciłam. Syn mnie poprawił, że na imię ma inaczej, a gdy ona wyszła powiedział mi, że poczuła się bardzo dotknięta i jemu samemu jest przykro. Przyznam szczerze, że zupełnie nie poczuwamy się do winy (z mężem). Nie powiedział nam, że to dziewczyna dłużej niż na weekend czy parę tygodni. Nie zaznaczył nam przed jej przybyciem, że to coś poważniejszego, więc jakoś serio jej nie potraktowaliśmy. Po czyjej stronie, a pytam zwłaszcza matki dorosłych synów, Waszym zdaniem leży większa wina? Po naszej, rodziców, czy po stronie syna? Mnie jest przykro, bo nie chciałam, żeby syn miał gorsze samopoczucie przeze mnie, ale nie postąpiłam przecież celowo w ten sposób. Razem z mężem od dawna dawaliśmy synowi jasny przekaz, że jest młody, powinien się bawić i korzystać z życia (oczywiście będąc ostrożnym, żeby nie pojawiły się jakieś trwałe problemy), a na poważne związki przyjdzie jeszcze czas. I tak do tej pory było, nie mieliśmy problemu z wyjazdem na weekend, żeby np. syn miał dla siebie mieszkanie. A nagle, jak podkreślałam: bez zapowiedzi, okazuje się, że syn wszedł w poważniejszy związek, a ja od razu "coś zepsułam". Jeszcze raz proszę o opinie, czy naprawdę postąpiłam niegrzecznie nie znając kontekstu sprawy?