Dodaj do ulubionych

Listonosz i telefon

21.05.20, 11:27
Kiedyś przy okazji rozmów o telefonach na forum miałam okazję przeczytać wiele opinii, ze absolutnie nie wypada rozmawiać przez tel. gdy istnieje możliwość, że ktoś sie do nas zwróci. Np. w pociągu gdy konduktor przyjdzie sprawdzić bilety, czy też w kawiarni, gdy może podejść l kelner itd. Nie zgadzałam sie z tak radykalnym podejściem, ale jakoś tam rozumiałam tok myslenia tych, ktorzy wyrazali takie zdanie.

Przypomniało mi sie to wszystko w zwiazku z sytuacją, która zaistniała dziś rano. Otóż wczoraj udało mi się umówić mailowo na telefon dziś rano z pewnym panem posłem. Piszę, ze aż udało, bo chodzi o posła raz mocno zajętego, co można sobie zobaczyć w TV, a dwa - zupełnie mi nieznanego. Zależało mi na tym, by z nim porozmawiać i miło z jego strony, że sie zgodził, mimo naprawdę zapiętego grafiku. Napisał, żebym zadzwoniła o 9.30. No fajnie.
Z racji pandemii pracuję teraz w domu, byłam w nim sama. Podczas rozmowy telefonicznej z panem posłem usłyszałam dzwonek do drzwi, wyjrzałam przez wizjer - listonosz. No i co powinnam Waszym zdaniem zrobić teraz? Wg tego, co wcześniej pisali niektórzy ZAKOŃCZYĆ rozmowę z posłem, skoro mam porozmawiać z listonoszem. Problem w tym, że - co oczywiste - jeszcze nie skończyłam posła pytać o to, co mi potrzebne, a po drugie nie jest to dla mnie osoba, której mogę powiedzieć "sorry, listonosz, zdzwońmy sie za 5 min." Mogłam też listonoszowi nie otwierać, zostawiłby nie zastawszy nikogo awizo. Ale to z kolei - przyznaję - dla mnie kłopot, bo musiałabym zasuwać na pocztę. Zatem otworzyłam panu listonoszowi i bezgłośnie pokazałam na tel. starając się mimiką przekazać, że przykro mi, ale nie mogę przerwać rozmowy. W lot zrozumiał, wyciągnął polecony, pokazał gdzie podpisac. Na moje skinięcie głową w podzięce uśmiechnął się i przyłożył dwa palce do czapki smile Nie wyglądał na specjalnie poniżonego - ale może ten akurat ma tak, że jak go ktoś poniża to się wesoło uśmiecha i "salutuje" - nie wiem, nie znam pana.
A Wy jak zachowalibyście sie w opisanej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 12:15
      Bez przesady, czasem prowadzi się przez telefon ważne rozmowy, których przerwanie nie jest wskazane; nie tylko z posłem, ale np. z lekarzem, co może zdarzyć się każdemu.

      Jeżeli uda się załatwić sprawę z listonoszem bez przerywania takiej rozmowy, to tylko należy się cieszyć.
      • kora3 Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 13:17
        No ja akurat z moim lekarzem spokojnie mogłabym przerwać, bo to jest mój kolega smile Z miejscowymi posłami - też mogłabym przerwać, ale z TYM po prostu NIE!


        Kiedyś był tu cały wąt o tym, jak to szkaradnie jest nie przerwać rozmowy, gdy mamy kontakt z kimś innym - taki własnie, ze NIE zakładamy z tym kimś rozmowy. Zostałam "spacyfikowana" jako wyjątkowo niekulturalna smile a argument, ze bywają rozmowy, których nie można przerwać bez szwanku dla swoich interesów i rozmówcy którym NIE WYPADA powiedzieć "sorry coś tam coś , zadzwonie za 5 min" uznano za wymyślony smile

        Stąd właśnie dziś mi sie tamten wątek przypomniał. Zastanawiam się co poradziliby komuś w takiej sytuacji, albo jak sami by sie zachowali w niej ci orędownicy teorii, że takiego listonosza, czy konduktora strasznie upokarza, że się nie przerwało rozmowysmile
    • 10iwonka10 Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 13:11
      Każda sytuacja jest inna ty bylas w domu rozmawiałaś ....listonosz zadzwonił wiec w pewnym sensie 'wszedł na twoje prywatne terytorium'. Natomiast często w sklepach ktoś nudzi sie w kolejce nawija jakieś pierdoly przez telefon przychodzi jego kolejka pakuje zakupy i dalej nawija ....ogolnie niby ok ale jakos tak nieprzyjemnie w stosunku do sprzedawcy. Mnie sie zdarzyło ze ktoś zadzwonił jak byłam w sklepie, mialam płacić - wiec szybko odpowiedzialam jestem w sklepie ,place oddzwonię za 5 minut.NAtomiast niektórzy tak gadaja,gadaja, zapłacą ida dalej gadają.
      • basia_styk Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 13:23
        10iwonka10 napisała:

        > Każda sytuacja jest inna ty bylas w domu rozmawiałaś ....listonosz zadzwonił w
        > iec w pewnym sensie 'wszedł na twoje prywatne terytorium'.

        Zasadniczo Kora była w pracy, choć ciałem w domu smile A sytuacja rozwiązana najzgrabniej jak się dało.

        • kora3 Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 13:42
          No wiesz tak smile byłam w pracy, ale pan listonosz nie musiał tego wiedzieć, a poza tym co go to obchodzismile
          Pan listonosz normalny widać człowiek - zorientował się, że nie mogę przerwać tej rozmowy i wykazał się zrozumieniem - po prostu smile

          Dzieki za taką ocenę sytuacji smile jakoś nie odzywa sie nikt z tych obrońców "upokarzanych" listonoszy
      • kora3 Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 13:36
        Wiesz, no tak - byłam w domu i nie spodziewałam się listonosza. Ale gdybym w tym czasie no. tak sobie gadała z mamą, albo nawet służbowo, ale z kimś, z kim mogłabym tak "zagrać" to normalnie bym powiedziała "Czekaj chwilę, bo listonosz do mnie idzie", albo "Listonosz mnie nawiedza, zaraz oddzwonię". Tym razem nie mogłam tego zrobić bez szwanku dla moich interesów, ale TEZ co jest dla mnie ważne z punktu widzenia tematyki forum - byłoby to przyznasz bardzo nieeleganckie wobec goscia, którego nie znam wcale, a który w drodze wyjątku znalazł czas na to, by pogadać z jakąś nieznaną sobie dziennikarką.

        Właśnie w tamtym wątku rzuciło mi sie w oczy, że nikt tam nie brał pod uwagę, że nie tylko ze tak powiem odczucia przypadkowej osoby, typu kelner , czy listonosz mogą zostać urażone, czy też mogą się oni poczuć potraktowani "per noga", bo ktoś gada, ale również ROZMÓWCA telefoniczny także moze się poczuć urazony i źle potraktowany.
        • 10iwonka10 Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 15:08
          Ale to sa troche inne sytuacje- Jestes w domu ( teraz jest to dosc widoczne ze bardzo dużo ludzi pracuje z domu wiec listonosz pewno sie domyślił)...tak naprawdę z domu mozna tez miec interview o prace - umówione na konkretna godzinę i traktuje sie to jak profesjonalne spotkanie. Natomiast w sklepie, autobusie ci ludzie gadający godzinami o niczym...potracajacy innych, ignorujących ludzi ich obsługujących- to jest irytujące i niegrzeczne.
          • annthonka Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 15:28
            Czasami jest tak, że nie możesz przerwać rozmowy, bez względu na to, czy rozmawiasz z posłem, prezydentem czy panią kosmetyczką. Listonosz też człowiek i takie rzeczy rozumie. Odpowiednia komunikacja niewerbalna w zupełności wtedy wystarczy.

            Co do gadaczy, to zgadzam się z Iwonką. Jeżeli ktoś stoi przy kasie i rozmawia sobie przez telefon o niczym, a kasjera traktuje jak podajnik do towarów, to jest to niegrzeczne.
          • kora3 Re: Listonosz i telefon 22.05.20, 08:03
            @ Iwonko - wiesz - mnie by zależało na tym, żeby rozgraniczać dwie rzeczy: gdy czyjaś rozmowa PRZESZKADZA i gdy nie przeszkadza obiektywnie. Ktoś kłapiący cały czas w autobusie, gdzie są inni ludzie i zmuszeni są tego słuchać, czy w przedziale kolejowym, w którym są inni podróżni - wg mnie obiektywnie przeszkadza, moze przeszkadzać. Tak samo, jak ktoś idący zagadany i potrącający innych itd. Tu wg mnie sprawa nie podlega zadnej dyskusji - jesli przeszkadza się/może się przeszkadzać innym, to się nie rozmawia - krótko i na temat smile

            Ale już gdy jedziesz sama w przedziale kolejowym, to normalnie rozmawiając z kimś przez tel. nie przeszkadzasz nikomu. No, ale własnie może przyjśc konduktor sprawdzić bilet. No i co z tego?
            W tamtym wątku o którym wspominam było, że gadanie przy takim konduktorze to ignorowanie go, a nawet heh chyba było o poniżaniu, traktowaniu przedmiotowo itd. smile Ja tak nie uwazam - jasne, w takiej sytuacji nalezałoby spodziewac sie ze ten konduktor przyjdzie, ale to nie znaczy, że nie mozna czasu podróży poświecić na rozmowe z kimś, niekoniecznie zaraz tez bardzo ważną, ot na pogawędkę. Konduktor przyjdzie, to się powie "Poczekaj chwilkę, kontrola biletów" - do rozmówcy, a do konduktora "Dzień dobry" i jak sprawdzi bilet - "dziękuję". Nie ma wg mnie potrzeby przerwania rozmowy, bo jak ktoś tu słusznie zauwazył, konduktor nie oczekuje od nas pogawędki, tylko komunikacji w stopniu pozwalającym mu na wykonanie obowiazków. Kompletnie nie rozumiem dlaczego niektórzy uwazają że jest inaczej |smile
    • annthonka Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 14:59
      Zachowałaś się kulturalnie, gestykulacją i mimiką grzecznie przekazałaś, że nie możesz przerwać rozmowy.
      Wszyscy się tu z Tobą zgadzają, więc do czego chcesz przekonać przekonanych?
    • kocynder Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 18:27
      Jestem na 95% przekonana, że listonoszowi jest bardzo wszystko jedno czy rozmawiałaś z posłem, koleżanką czy byłym kochankiem... big_grin Listonosz zwykle nie przychodzi w celu konwersacji, spieszy się, bo ma do rozniesienia jest 300 listów i jakby miał z każdym wymieniać savoir-vivrowe rewerencje - to by do domu wrócił koło północy... wink A serio - nigdy nie zgadzałam się z "terrorystami telefonicznymi" - z żadnej strony. Ani z tymi, co to "można gadać zawsze i wszędzie bo to MÓJ telefon i MOJA sprawa", ani z tymi co to "nie wolno rozmawiać nigdy i nigdzie gdzie ktokolwiek może się do ciebie z czymś zwrócić, bo to obelga i chamstwo bezgraniczne.". Złoty środek - myślę że to najlepsze wyjście. Oczywiście nie wypada paplać przez telefon jeśli np spotykamy się z kimś (w sensie: jesteśmy na spotkaniu z koleżanką A, dzwoni kolega B i radośnie ignorując koleżankę A gadamy z kolegą B o ostatnio oglądanym filmie, o planowanym na za pół roku urlopie itp), ale nie miałam żadnych wyrzutów sumienia kiedy w czasie gdy byłam przy kasie zadzwonił lekarz mojej mamy rozmawiać z NIM, kompletnie ignorując ekspedientkę. Znaczy nie, nie ignorując! Uśmiechnęłam się, skinęłam głową, normalnie pakowałam swoje sprawunki, nie rozwlekając tej czynności w nieskończoność, dałam znać, że płacę kartą, zapłaciłam, skinęłam głową z uśmiechem na pożegnanie i tyle. No, być może zachowałam się po chamsku, ale serio - moja mama w szpitalu i rozmowa z jej lekarzem prowadzącym - były dla mnie ważniejsze niż "przytłamszone" ego pani w kasie! Acz pani nie wyglądała na obrażoną. smile
      Przy czym gdyby np zadzwoniła psiapsiółka, z którą gadam o wszystkim i o niczym co dwa - trzy dni - to spokojnie powiedziałabym "Sorry, kochana, jestem w sklepie przy kasie. Zapłacę i oddzwonię." smile
      • verdana Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 21:20
        Listonosz czy kurierjest jak najbardziej przyzwyczajony do tego, ze przychodzi w takim czasie, gdy ludzie moga robić coś zupełnie innego, nie przychodzi w celach towarzyskich, nie jest umówiony na konkretną godzinę. Podobnie jest, gdy ktoś do nas dzwoni w ważnej sprawie, ale nie umówiony na konkretny czas. Zupełnie czym innym jest zaczynanie rozmowy, gdy wiemy, ze za chwilę będziemy musieli coś załatwić i to my sami zdecydowaliśmy, ze zaatwiamy to tu i teraz. Prowadzenie rozmowy np w chwili, gdy mamy zamówić kawę i serniczek, a kelnerka musi stać i czekać aż powiemy "No więc tak, ten szaliczek to na ulicy Puławskiej, w tym sklepie co wiesz, ale zaczekaj sekundkę, tylko coś zamówię, he, he, zabawne, naprawdę? To jedną kawę i , nie nie po lewej stronie , tylko po prawej i może serniczek, ale nie przed dziesiątą, świeży ten serniczek?, nie do ciebie, ale słucham, to jednak szarlotke, ale zielony lepszy" - tak, to JEST niegrzeczne.
        • kocynder Re: Listonosz i telefon 21.05.20, 22:36
          100/100.
          Z tym, że ja bym poszerzyła twoje rozumienie "telefonicznego chamstwa" nie tylko na samodzielne dzwonienie do kogoś, ale i na odbieranie celem pogwarek w chwili, gdy wiemy że za chwilę coś musimy załatwić. Kolejka do kasy biletowej na dworcu PKP, jedna osoba przed nami. Dzwoni psiapsiółka. "No hejka, kochana! Co u ciebie? To super! A Krzysiek? Co ty mówisz?! Serio?! No, może i tak... A wiesz, widziałam się ostatnio z Lalą, roztyła się jak wieprzek! Żebyś ty to widziała... Jeden do Ustrzyk. A w dodatku spotyka się z tym Pawłem... No, do Ustrzyk Dolnych, przecież mówię! Nie, no to nie do ciebie, skarbie, ta baba w kasie to jakaś debilka! No i mówię ci, ten jej Paweł to koszmar jakiś... Tak, no oczywiście, że normalny! A wiesz, mój brat to się rozwiódł z żoną, bo to lafirynda była... Co?! Dopiero jutro?! A z jakiej racji?! Dzisiaj tylko z przesiadką w Wąchocku? No to niech będzie ten z przesiadką..." itd. No, wszak gadająca nie wybrała sama numeru tylko odebrała, a jednak uważam, że zdecydowanie postąpiła nie w porządku. smile Gdyby odebrawszy telefon powiedziała "A, to ty, Ziutka? Poczekaj, dochodzę właśnie do kasy, kupię tylko bilet i pogadamy, ok? Poproszę jeden normalny do Ustrzyk Dolnych. Dziś już jest tylko kurs z przesiadką w Wąchocku? No trudno, poproszę więc ten z przesiadką. Ile płacę? Kartą. Dziękuję. No, już jestem, Ziutka. Co tam u ciebie?" i wówczas wdała się w dywagacje o Lali, Pawle i bracie - to niczyja sprawa, no, może poza obgadywanymi.
          • kora3 Re: Listonosz i telefon 22.05.20, 08:20
            @Kocynder i @Verdano - ależ to co piszecie jest oczywiste - jak piszę wyżej do Iwonki - można sobie gadać o ile to nie przeszkadza innym (!!!) oraz o ile nie zakłoca KOMUNIKACJI z kimś, z kim się komunikować w tym momencie musimy.
            gadanie jednocześnie o bilecie i jakichś znajomych - w oczywisty sposób tę komunikację zakłóca. Gdyby jednak było tak, że ta pani by nie gadała przy kasie, a jedynie słuchała rozmowcy a do kasjerki skierowałaby krótkie "Jeden normalny do Ustrzyk Dolnych, płacę kartą, dziękuję" w odpowiednich momentach, to komunikacji by nie zakłocało - kasjerka wiedziałaby o jaki bilet chodzi, jaka będzie płatnośc a TO jej jest potrzebne do sprzedaży.
            Jak tu ktoś przytomnie zauważył - kasjer/kelner/listonosz itd. NIE oczekują od nas pogawędki, nie oczekuja maksymalnego zainteresowania, oczekują - słusznie- KOMUNIKACJI na poziomie umozliwiającym im bezkolizyjne wykonanie swoich obowiązków. We wspomnianym przeze mnie wątku piano, że NIE, bo takie traktowanie to uprzedmiotowianie tych osób, traktowanie jak służących o to ich bardzo boli i nie ma takich rozmów tel. których nie mozna na chwilę przerwać smile - nie mam takiego przekonania.
      • minniemouse Re: Listonosz i telefon 22.05.20, 00:07
        Korciu, zachowałaś się w sytuacji podbramkowej jak inaczej zwyczajnie nie dało się.
        nie musisz, ale następnego razu, jeśli ów listonosz przyjdzie, możesz go uprzejmie przeprosić z uśmiechem iż rozmawiałaś z osoba tak rzadko dostępną ze po prostu nie mogłaś ani na ciut ciut moment zawiesić rozmowy. tak by było super uprzejmie smile

        wiąże się to jednak z ryzykiem przepraszania go tak za każdym razem jeśli sytuacja się powtórzy...

        Minnie
        • kora3 Re: Listonosz i telefon 22.05.20, 08:28
          @Minnie, Bogiem a prawdą, to ja bym nawet podejrzewam nie poznała tego listonosza, jakby przyszedł za tydzień, a raczej o ile przyjdzie, to nieprędko smile Wnosze z tego, że nie odbieram czesto korespondencji wymagającej kontaktów z listonoszem - nawet rzekłabym ze odbieram takową bardzo rzadko. Ale gdybym go zapamietala i zdarzyło się go spotkać znów w nieodległym czasie to nie miałabym oporów, zeby go przeprosić za tę sytuację i podziękować za zrozumienie.
    • bene_gesserit Re: Listonosz i telefon 22.05.20, 17:53
      kora3 napisała:
      . Piszę, ze aż udało, bo chodzi o posła raz mocno zajętego, co można sob
      > ie zobaczyć w TV,

      No dobra, ja mogę sobie zobaczyć zajętość tego posła w TV, tylko napisz, którego.
              • kocynder Re: Listonosz i telefon 27.05.20, 21:20
                A czy fakt, że Kora rozmawiała z posłem pochodzącym ze Szczecina koniecznie ją właśnie na Wybrzeżu lokuje? Bo coś przegapiłam? Czyli jeśli zrobię śledzie po kaszubsku - to jestem z Kaszub? wink
                • kora3 Re: Listonosz i telefon 28.05.20, 08:09
                  Nic Kocynder nie przegapiłaś smile Po prostu Bebe WYDAJE się, że można rozmawiać tylko z politykiem z regionu w którym się aktualnie mieszka - takie ma podejście smile dziwne poniekąd, ale niech sobie ma smile
                  • kora3 Re: Listonosz i telefon 05.06.20, 14:25
                    Bardzo mało wiesz o współczesnej prasie - u to nic zlego, tylko no jak się wypowiadasz, to smieszne. smile Poza tym,, oświecę Cię pewnie, z poslem np. z Gliwic mozna pogadać nie tylko o tym, co na Górnym Ślaskusmile , ale także op tym co w Sejmie - no, ale rozumiem, że nie pojmujesz smile
                      • kora3 Re: Listonosz i telefon 05.06.20, 14:43
                        A czym ja mam się denerwować? To tylko forum Bene, tyko forum. A, że tropiciel z Ciebie zaden, jak widać, to tym bardziej nie ma się czym niepokoić. Zaskoczę Cię wszelko pewnie, gdy ci uświadomię, że większosc lokalnych gazet nie ma wiele współnego z władzami miasta, czy województwa. No, ale skąd niby Ty miałabyś takie rzeczy wiedzieć smile
                                  • kora3 Hmmm 06.06.20, 08:08
                                    Wiesz, Twoje zachowanie coś mi przypomniało. Otóż jak miałam ok. 10 lat mój kuzyn - wówczas 19 -latek wraz z rodzicami zmienili mieszkanie. W nowym miejscu mieli za sąsiadkę taką ok. 15- letnią dziewczynę, niepełnosprawną intelektualnie. Zapalała ona do mego kuzyna jakimś uczuciem i okazywała to na miarę swej percepcji. Tzn. gdy go widziała to biegła za nim o wołała "Damian ty byku, ty bykuuuu". Nie wiem dlaczego akurat "bykiem" go nazywała. Kuzyn kilka razy powiedział jej, żeby mu dała spokój, ale szybko zorientował się, że nic to nie da, więc zaczął ja po prostu ignorować. Gdy szedł ze swoją dziewczyną ta biedna sasiadka biegła za nimi i poza bykiem jeszcze coś tam wykrzykiwała. Była niegroźna, moze trochę uciążliwa, ale wiadomo - niepełnosprawna intelektualnie osoba, trudno mieć pretensje. Rodzice jej- mili ludzie - słabo sobie z nią radzili. W końcu trafiła do jakiegoś ośrodka. Kuzyn się od rodziców wyprowadził, ale ich odwiedzał. I razu pewnego już jako żonaty i dzieciaty facet spotkał tę dziewczynę na schodach - też odwiedzała rodzinę bedąc tym ośrodku. Tym razem za nim nie biegła, ale jak się minęli na schodach, to krzyknęła za nim "Damian, ty byku" - tak się jej to chore uczucie do mego kuzyna utrwaliło. Kiedy widziałam jej zachowanie jako mała dziewczynka, było mi jej ogromnie żalsad Bo ona biedna chciała, zeby Damian zwróci na nią uwagę, jakoś zareagował, a on zwyczajnie ją ignorował. Tak jak i pozostali - bo w sumie, co innego mieli robić.
                                    Zawsze, gdy spotykam taką osobę przypomina mi sie ta dziewczyna i jest mi żal takich ludzi ignorowanych i wołających "ty byku", gdy inni po prostu ich ignorują. Żałuję zawsze, że nie umiem pomóc, ale nie umiem ...
                                    • bene_gesserit Re: Hmmm 06.06.20, 11:06
                                      Wybacz, ale nie czytam twoich postów, jeśli są dłuższe niż 3 linijki, z doświadczenia wiem że to strata czasu.

                                      Przeczytałam półtora zdania i zdumiało mnie to, że moje zachowanie nie przypomniało ci twojego zachowania, ponieważ - dla czystej rozrywki, akurat mam trochę ekstra czasu - postanowiłam użyć twoich metod, ujmijmy to uprzejmie, konwersacji. Czyli przejrzałaś się w lusterku i nie rozpoznałaś odbicia.

                                      Adieu, cokolwiek napiszesz i ile to będzie miało nader poplątanych akapitów,
                                      • znana.jako.ggigus Re: Hmmm 06.06.20, 20:11
                                        Bene, metodę lutsra stosowano wobec kory3 wiele razy tutaj. Jedna rzecz to dać się komuś przejrzeć, potrzymać to lustro. A druga rzecz, o wiele trudniejsza, to chęć osoby, której to lustro się trzyma, aby coś tam zobaczyła. To w metodzie lustra jest najtrudniejsze. Nie da rady nikogo zmusić.
                                        A czasem mam wrażenie, gdy sama do tej metody sięgam, że ludzie patrzący na to trzymane lustro, po prostu zamykają oczy.
                                        No i masz rację, że nie przeczytałaś tejże wypowiedzi kory3 do końca.Jest to wypowiedź zupełnie nieadekwatna do tematu, kontekstu. Jak to zwykle w wypowiedziach kory3 jest.
                  • znana.jako.ggigus Re: Listonosz i telefon 05.06.20, 16:15
                    Można, można, w świecie prasy lokalnej kory3 włodarze Podlasia np. mają na podsłuchu i stałej inwiligacji organy rozmaitych aglomaracji. Na wszelki wypadek.
                    A na wszystkim trzyma łapkę oczywiście jedna, nieoceniona siła fachowa.
              • znana.jako.ggigus Re: Listonosz i telefon 05.06.20, 13:28
                Podlasie?Hm ciekawe, z uwagi na trzy albo i więcej prace wszecz znałam parę ludzi z Podlasia (telefonicznie) i kora3 nie pasuje mi do ich miękkiego zaśpiewu i ogólnej łagodności już choćby swoją sygnaturą.
                A tutaj takie sprawy geograficzne, a tu w rzeczywistości sprawy ważkie -zajęty poseł i niezłomna dziennikarka kora3 w akcji...
    • shmu Re: Listonosz i telefon 24.05.20, 10:55
      Szczerze, to w zaleznosci jak wazna jest ta sprawa, osoba z ktora rozmawiam i list na ktory czekam, to albo bym nawet nie zareagowala na dzwonek do drzwi, albo przeprosila osobe, z ktora rozmawiam, mowiac, ze musze cos podpisac i potrzebuje 10 sekund. 99,9% ludzi nie potrafi sie skupic na dwoch czynnosciach na raz, wiec prawdopodobnie przez chwile nie slyszalas, co pan do Ciebie mowi. Jesli by Ci zadal w tym czasie pytanie, lub powiedzial cos waznego, umyka Ci to i wychodzi nieprofesjonalnie.
      Zdania na temat, ze nie wypada rozmawiac przez telefon, jesli jest mozliwosc, ze ktos przerwie, nie podzielam (niepraktyczne). Natomiast, ze nie wypada prowadzic dluzszych rozmow w pociagu, podzielam (chyba, ze jest sie samemu w przedziale, albo miejsce specjalnie do tego przystosowane).
      • aqua48 Re: Listonosz i telefon 24.05.20, 13:14
        Dodam, że nie wypada prowadzić TOWARZYSKIEJ rozmowy w sytuacji gdy np. przychodzi koleżanka z umówioną wizytą a w tym czasie dzwoni ktoś inny nie w typie załatw sprawę i żegnaj tylko z rozwlekłymi pogaduchami.
        Sytuacja gdy się wykonuje jakąś PRACĘ przez telefon i w tym czasie wpada ktoś załatwić inną, krótką sprawę związaną z pracą, usługą itp. (listonosz) nie jest sytuacją towarzyską.
        Moim zdaniem nie wypada również prowadzić TOWARZYSKIEJ pogawędki równocześnie z załatwianiem czegoś. Np. prowadzić rozmowy telefonicznej pakując zakupy przy kasie w sklepie. Uważam że spokojnie można na ten czas się oderwać od telefonu, a kwestię krzywych nóg stryjenki Krysi i hemoroidów wujka Jasia omówić bez biernego udziału listonosza, kasjerki, konduktora itp. Ze zwyczajnego szacunku dla pracy tych osób.
          • 10iwonka10 Re: Listonosz i telefon 24.05.20, 16:55
            Ale to nie ma znaczenia czy wiedział czy nie on zadzwonił do drzwi i w pewien sposób zaklocil ta rozmowę . Natomiast gdy ktoś stoi w kolejce do kasy to ma czas aby sie przygotować i zakonczyc rozmowę.
            • aqua48 Re: Listonosz i telefon 24.05.20, 17:03
              10iwonka10 napisała:

              > Ale to nie ma znaczenia czy wiedział czy nie on zadzwonił do drzwi i w pewien
              > sposób zaklocil ta rozmowę . Natomiast gdy ktoś stoi w kolejce do kasy to ma cz
              > as aby sie przygotować i zakonczyc rozmowę.

              Listonosz wykonywał swoją pracę, która ma w założeniu że jego obecność może komuś w czymś przeszkodzić, zatem jego zachowanie nie podlega żadnej ocenie.
              Natomiast jeśli ja przeprowadzam bardzo istotną rozmowę to nie otwieram drzwi niespodziewanym gościom. Obojętne mi czy to listonosz czy sąsiadka. Każde z nich dzwoniąc niezapowiedzianie do drzwi musi się liczyć z tym że nikogo akurat nie będzie w domu.
              • kora3 @Aqua 25.05.20, 09:17
                Jasne, ze można nie otwierac, choć zeby wiedzieć kto zacz , to trzeba poparzeć przez wizjersmile Z tego forum kiedyś "dowiedziałam się", ze to straszna zbrodnia hehe być w domu i nie otworzyć - a jak już pukający/dzwoniący zorientuje się, że ktoś jest w domu i mu nie otwarto - to podwójna smile

                A powaznie - jasne, ze mogłam nie otworzyć - wszak to napisałam - otworzyłam w SWOIM interesie - bo musiałabym zasuwać na pocztę po list.
            • kora3 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 09:13
              @Iwonko, racja - tu sie zgadzam. jednak no istnieje zawsze jakieś tam prawdopodobieństwo, ze czyjś ważny telefon "złapie" te osobę w sklepie. Nie, ze ona dzwoniła, tylko do niej zadzwoniono. Przykładowo oczywiscie. Jasne, ze w takiej sytuacji mozan już pogadać w tym sklepie, a nie pchać sie rozmawiajac do kasy.
              • aqua48 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 10:09
                kora3 napisała:

                > Jasne, ze w takiej syt
                > uacji mozan już pogadać w tym sklepie, a nie pchać sie rozmawiajac do kasy.

                Jeśli ważny telefon "złapie" osobę w sklepie to dużo grzeczniej jest po prostu WYJŚĆ z niego i spokojnie pogadać na zewnątrz nie przeszkadzając nikomu...

                • kora3 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 10:23
                  Ano pewnie tak Aquo, zawsze mozna coś lepiej, grzeczniej ...smile Miałam kiedyś taką sytuację, że pod sklepem, osiedlowym marketem spotkałam kolegę z wyładowanym wózkiem i tzw. bananem na twarzy. Pytam co go tak cieszy, ani własnie zadzwonili doń z firmy, gdzie starał sie o pracę. Gośc był w nieciekawej sytuacji, poprzedni pracodawca zwinął interes i pan szukał pracy od 3 miesięcy.

                  Nie wiem jak długo trwała ta rozmowa, podejrzewam (!!!), ze przy kasie się nie odbywała, ale kolega miał faktycznie sporo towarów w wózku. Założmy, ze rozmowa "złapała" go gdy miał ich połowę - też sporo. Wg Ciebie powinien wyjść ze sklepu i porozmawiać- ok. Tylko zastanowmy się teraz co z tymi towarami? Powinien tak sobie zostawić w wózku tam gdzie stał? Odkładanie na półki wiązałoby się z wędrówką po sklepie i jednoczesnym rozmawianiem. Najpewniej więc i najlogiczniej było odejść w miejsce mało uczęszczane w tym sklepie, pogadać spokojnie, a po rozmowie kontynuować zakupy.
                  Gdyby szło o osiedlowy sklepik i rozmowa "złapałaby" go w kolejce, to na pewno najlepiej i najrozsadniej byłoby wyjśc, pogadac i wrócić do sklepu po rozmowie.
                  • aqua48 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 12:18
                    kora3 napisała:

                    >Tylko zastanowmy się teraz co z tymi towarami? Powinien t
                    > ak sobie zostawić w wózku tam gdzie stał?

                    Hmm... Koro myślisz, że te towary w wózku były dlań ważniejsze niż nowa praca? Doprawdy? I tak, mógł je spokojnie zostawić, odbyć rozmowę i wrócić po nie.

                    > Gdyby szło o osiedlowy sklepik i rozmowa "złapałaby" go w kolejce, to na pewno
                    > najlepiej i najrozsadniej byłoby wyjśc, pogadac i wrócić do sklepu po rozmowie.

                    Czyli się zgadzasz ze mną.
                    • kora3 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 13:03
                      @Aquo, zgadzam sie w tym zakresie, że gdyby tyle co wszedł do marketu, alboi był w osiedlowym sklepie - to najrozsądniej byłoby wyjśc.

                      Co do Twego stwierdzenia, ze towary były ważniejsze niż nowa praca - nie, nie o to chodzi, ale takie zostawianie zakupów jest tak naprawdę ich no porzuceniem smile Obsługa nie wie, co a z takim bezpańskim wyładowanym wózkiem zrobić. Stoi toto zawadza, ewentualnie mroiżone rzeczy sie rozmrazają, a tu nie wiadomo, czy ktoś po to wróci, czy moze się rozmyślił. To nie jest grzeczne tak zostawić i sobie wyjśc - wg mnie oczywiscie mozesz mieć inne zdanie. Np. ze to obsługi problem, bo jej za to płacą.
                      • aqua48 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 13:22
                        kora3 napisała:

                        > Obsługa nie wie, co a z takim bezpańskim wyładowanym wózkiem zrobić.

                        Wystarczy przy wyjściu ten wózek zostawić i powiedzieć obsłudze, że się po niego wróci Koro. Nie mnóż problemów.
                        • kora3 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 13:30
                          Jak przy wejściu? Przecież, żeby pójść do wyjścia trzeba przejść przez kasy. Jak będziesz próbować minąć kasy z zakupami nie płacąc, to słusznie wezwana zostanie ochrona smile Poza tym, chcą nawet tak zrobić trzeba przedstawić hehe ustnie obsłudze sklep[u o co chodzi, a przypominam, że własnie taka osoba odebrała telefon ws. pracy i ROZMAWIAsmile
                          Ty nie twórz mitów smile
                          • aqua48 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 13:37
                            kora3 napisała:

                            > Jak przy wejściu? Przecież, żeby pójść do wyjścia trzeba przejść przez kasy. Ja
                            > k będziesz próbować minąć kasy z zakupami nie płacąc,

                            Nie pisałam o minięciu kas z wózkiem bez płacenia Koro, czytaj ze zrozumieniem.
                            • kora3 Re: Listonosz i telefon 25.05.20, 14:28
                              Pisałaś o zostawieniu przy wejściusmile Oto Twój wpis "Wystarczy przy wyjściu ten wózek zostawić i powiedzieć obsłudze, że się po niego wróci" - żeby zostawić coś przy wejściu trzeba sie z tym czymś przy tym wejściu znaleźćsmile Wyjście znajduje sie za linią kas - nie wiem jak inaczej mozna zrozumieć Twe poradysmile
                              A z czytaniem ze zrozumieniem - serdecznie Ci polecam takowe - mowa tu o sytuacjo, gdy ktoś PROWADZI ważną rozmowe, której nie może przerwać i NIE CHCE/NIE MOŻE w tym samym czasie wdawać sie w pogawędkę z obsługą sklepu.
                • kocynder Re: Listonosz i telefon 26.05.20, 17:30
                  Aquo - z jednej strony masz rację. Na pewno grzeczniej jest wyjść i porozmawiać na zewnątrz. Ale... Sytuacja z życia wzięta. Zrobiłam spore zakupy w markecie. Odstałam do kasy, kasjerka zaczęła kasować. W tym momencie zadzwonił lekarz prowadzący mojej mamy - była w szpitalu po poważnej operacji. I? Co powinnam, twoim zdaniem, zrobić, żeby być w zgodzie z savoir-vivrem? Zostawić zakupy celem porozmawiania z lekarzem i dowalić ekspedientce pracy z wycofywaniem już "nabitych" pozycji? Nie odbierać telefonu od lekarza i w sumie co mnie obchodzi matka? Odebrać, powiedzieć lekarzowi "Nie zawracaj mi pan gitary, bo w sklepie jestem!"? Odebrać i powiedzieć "Dziękuję za telefon, oddzwonię w wolnej chwili"?
                  Cóż... Ja odebrałam telefon, rozmawiając z lekarzem spokojnie pakowałam swoje zakupy do wózka (nie bawiłam się w układanie w torbach!), pod koniec dałam kasjerce znak, że zapłacę kartą, zapłaciłam, z uśmiechem skinęłam głowa i poszłam precz ze sklepu. Przed marketem spokojnie dokończyłam rozmowę i wówczas "uporządkowałam zakupy, zapakowałam je do bagażnika i tyle. Być może twoim zdaniem postąpiłam wobec kasjerki obelżywie, po chamsku i strasznie ją spostponow3ałam uprzedmiotowiając i traktując jak śmiecia. No, nie wyglądała co prawda na obrażoną, na odchodne uśmiechnęła się grzecznie i tyle...
                  • 10iwonka10 Re: Listonosz i telefon 26.05.20, 19:32
                    Ale kazda sytuacja jest inna - niestety takie rozmowy sa słyszane przez pozostałe osoby w kolejce i kasjerkę wiec raczej szybko mozna wysnuć wnioski czy to coś ważnego czy takie o du...ie Marynie.Jesli to coś ważnego to i w dodatku to nie ty zadzwoniłaś ale odebrałas to sytuacja jest troche inna.
                    • kocynder Re: Listonosz i telefon 26.05.20, 20:18
                      Nie do końca, Iwonko. Aqua napisała: "Jeśli ważny telefon "złapie" osobę w sklepie to dużo grzeczniej jest po prostu WYJŚĆ z niego i spokojnie pogadać na zewnątrz nie przeszkadzając nikomu.". I do tego się odniosłam. Telefon był ważny. I...? Powinnam zapewne, zdaniem Aquy, zostawić wózek z zakupami, częściowo już zeskanowanymi przez kasjerkę i kulturalnie wyjść, coby nikomu konwersacją nie wadzić i nie traktować kasjerki obraźliwie przez zajęcie się kimś innym (tu lekarzem telefonującym w sprawie chorej mamy). A że kasjerce to dowali sporo pracy? No co z tego, w końcu jej nie uprzedmiotowiłam, powinna docenić, a nie w myśli sarkać na "królewnę", które w połowie zakupów wszystko zostawia rozbabrane i leci, bo se musi pogadać przez telefon... I tak, dla kasjerki w t6akiej sytuacji "mniejszym złem" jest wysłuchanie kilku pytań o stan zdrowia chorej niż konieczność wycofywania zeskanowanych towarów, anu7lowanie paragonu, zajęcie innej osoby do odniesienia wszystkich produktów na ich miejsca, a potem (to już chyba dla kpiny) powtarzanie całej operacji - bo zakupy były mi potrzebne, więc PO rozmowie, gdybym postąpiła wedle "kulturalnej" rady Aquy - po prostu wróciłabym do marketu, ponownie obleciała regały zdejmując z półek TE SAME produkty i podeszła ponownie do kasy...
                      • kora3 Kocynder 27.05.20, 08:32
                        Dokladnie - ten "najlepiej" jest zwyczajnie nieżyciowy i w dodatku wcale nie jest ukłonem w stronę personelu sklepu, bo tylko takie zachowanie dodaloby mu pracy.
                        • aqua48 Re: Kocynder 27.05.20, 09:21
                          kora3 napisała:

                          > Dokladnie - ten "najlepiej" jest zwyczajnie nieżyciowy i w dodatku wcale nie je
                          > st ukłonem w stronę personelu sklepu, bo tylko takie zachowanie dodaloby mu pra
                          > cy.

                          Takie jak zalecałam - czyli odrzucenie połączenia, lub powiedzenie dzwoniącemu, że oddzwoni się doń za kilka minut, dodałoby pracy personelowi sklepu Koro? Hmm...Doprawdy?


                          • kora3 Re: Kocynder 27.05.20, 10:19
                            @Aquo, no nie udawaj - CAŁY ten wątek jest o takich sytuacjach, kiedy NIE MOŻESZ/NIE WYPADA ani odrzucić połączenia, ani powiedzieć dzwoniącemu, że oddzwonisz później. Uprzedzajac - zdaję sobie sprawę, że Ty mozesz nie miewać takich sytuacji,ani takich rozmówcow, ale wykaż trochę empatii i zrozum, że inni mają, ok?
                            • aqua48 Re: Kocynder 27.05.20, 10:26
                              kora3 napisała:

                              > CAŁY ten wątek jest o takich sytuacjach, kiedy NIE MOŻES
                              > Z/NIE WYPADA ani odrzucić połączenia, ani powiedzieć dzwoniącemu, że oddzwonisz
                              > później.

                              To Twoje zdanie Koro. A ja twierdzę że i można i jak najbardziej wypada. Nie wypada natomiast odbierać telefonu zawsze i wszędzie. No chyba że masz komórkę przyrośniętą do ręki, albo jesteś strażakiem smile
                      • aqua48 Re: Listonosz i telefon 27.05.20, 09:12
                        kocynder napisała:

                        > Aqua napisała: "Jeśli ważny telefon "złapie" osobę w skle
                        > pie to dużo grzeczniej jest po prostu WYJŚĆ z niego i spokojnie pogadać na zewn
                        > ątrz nie przeszkadzając nikomu.". I do tego się odniosłam.

                        No tak napisałam i tak twierdzę, Ale po pierwsze - wiele razy twierdziłam, że nie zawsze zachowujemy się zgodnie z zasadami grzeczności, po drugie sytuacja którą opisujesz jest jednak trochę inna - skoro już byłaś w trakcie wypakowania zakupów na taśmę, zostawienie ich i wyjście byłoby nie w porządku wobec innych czekających w kolejce do tej kasy. Z jakiegoś powodu uznałaś, że nie chcesz powiedzieć lekarzowi, że w tym akurat momencie nie możesz rozmawiać i oddzwonisz doń za 3 - 5 -10 minut, to była Twoja decyzja. Ja stojąc za kimś w kolejce w sklepie wolałabym jednak nie być mimowolnym świadkiem bardzo intymnej rozmowy na temat stanu chorego. Jako chora również nie chciałabym by mój stan był omawiany głośno publicznie w podobnych okolicznościach.

                        >Powinnam zapewne, zdaniem Aquy, zostawić wózek z zakupami, częściowo już z
                        > eskanowanymi przez kasjerkę

                        Jak ja lubię kiedy ktoś wkłada mi w usta rzeczy których nigdy nie napisałam, ani nie twierdziłam...To takie..odkrywcze?
                        • kocynder Re: Listonosz i telefon 27.05.20, 21:05
                          Nie, Aquo. Napisałaś wyraźnie "Jeśli ważny telefon "złapie" osobę w sklepie to dużo grzeczniej jest po prostu WYJŚĆ z niego". No i tu właśnie była dokładnie taka sytuacja. Byłam w sklepie, zadzwonił telefon i...? Sytuacja nie "była inna" - tylko właśnie dokładnie taka.
                          Serio uważasz, że grzecznym byłoby z mojej strony olać telefon od lekarza, o który sama go poprosiłam i którego nie miał żadnego obowiązku wykonywać, bo mam zakupki? Zakupki sa ważniejsze niż to, co miał mi do powiedzenia lekarz o stanie zdrowia mojej mamy? No, może TWOIM zdaniem - owszem, lepiej mieć w nosie, że człowiek robi mi grzeczność wykraczająca poza jego obowiązki zawodowe i zachować się stuprocentowo "aligancko" wobec ekspedientki, której jest dokładnie obojętne czy rozmawiam przez telefon czy nie, o ile nie utrudniam jej pracy? Podkreślę, bo może za mało wyraźnie napisałam. NIE ZNAM tego lekarza prywatnie. Nie jest moim kolegą. Po operacji poprosiłam, by zadzwonił z informacją o rokowaniach i stanie zdrowia mamy, jak tylko będzie mógł ocenić powodzenie skomplikowanej operacji. Zadzwonił, pech, akurat jak byłam na zakupach. Tak, pomimo mamy w szpitalu robiłam zakupy! No, zadzwonił. W dogodnej DLA SIEBIE chwili, robiąc mi uprzejmość. I miałam w tym momencie potraktować go "z buta", bo ważniejsze zakupy?! Serio? Powiedzieć: "oddzwonię za kwadrans, albo 20 minut, bo teraz w sklepie jestem!"?A po tym kwadransie i telefonie na oddział dowiedziec się, że doktor poszedł na wykład (to szpital akademicki), do poradni, ma pacjenta, albo wreszcie że po prostu pojechał do domu? Tak, lekarz tez człowiek i tez może mieć SWÓJ dom i swoją rodzinę, oraz fanaberię taką, by w czasie po pracy nikt mu głowy nie zawracał pacjentami... Świetny pomysł, jeszcze jakieś? Może tobie twoi bliscy nie są prawdziwie bliscy i w takiej sytuacji wolałabyś w spokoju kontynuować zakupy nie będąc nagabywaną przez jakiegoś chama, który ci dzwoni kiedy ty akurat masz zakupy na taśmie... Ja jednak nie.
                          A na koniec: użyłam słowa "ZAPEWNE". Czyli tryb przypuszczający. To poziom szkoły podstawowej, nie pamiętam która klasa... Czyli nie kłam, bo nie włożyłam ci żadnych słów nigdzie, wyraziłam tylko przypuszczenie wynikające z twoich stwierdzeń. tongue_out
                          • aqua48 Re: Listonosz i telefon 28.05.20, 18:32
                            kocynder napisała:

                            > Zakupki sa ważniejsze niż to, co miał mi do powiedzenia lekarz o stanie
                            > zdrowia mojej mamy? No, może TWOIM zdaniem - owszem, lepiej mieć w nosie...

                            Znowu używasz figury stylistycznej o której wspominałam wyżej - przypisujesz mi to czego nie napisałam. Nie będę polemizować z Twoimi wyobrażeniami, lub jak wolisz "przypuszczeniami", bo to kompletnie bez sensu.
                            A priorytety każdy dorosły człowiek ustala sobie sam.




                            • kocynder Re: Listonosz i telefon 28.05.20, 19:55
                              A ad rem?
                              Jak ci już wyjaśniłam - lekarz NIE JEST moim znajomym, zrobił MI grzeczność na moją prośbę, dzwoniąc w swoim czasie "wolnym" (nie wiem, między jednym pacjentem a drugim, w czasie przerwy, po pracy - w każdym razie absolutnie nie jest jego obowiązkiem telefonowanie do rodzin pacjentów. Zrobił to - z uprzejmości, życzliwości. Wtedy, kiedy mógł. I twoim zdaniem powinnam zignorować telefon od niego, bo mam zakupy i, chroń Bóg kasjerka poczuje się uprzedmiotowiona? Czy oddzwaniać do niego po kwadransie, że już skończyłam nader ważne zakupy i mogę pogadać? Serio? I to by, twoim zdaniem, świadczyło o mojej, pożal się Boże, kulturze? Że wyraźnie proszę obcego człowieka o przysługę, a kiedy spełnia moją prośbę przedkładam jakieś idiotyzmy ponad to?
                              Owszem, nie w porządku byłoby, gdybym zajęta rozmową z lekarzem stała i blokowała kasę, podczas gdy kasjerka czeka na płatność. Nawet zgodzę się z tobą, że GDYBY lekarz zadzwonił do mnie zanim dotarłam do kasy - zapewne postąpiłabym zgodnie z twoim zaleceniem - czyli odebrała połączenie i po prostu wyszła ze sklepu, i to niezależnie od tego ile towarów bym już w wózku miała. Właśnie po to, by móc swobodnie porozmawiać. Więc OGÓLNIE zasada twoja jest słuszna - ale jednak NIE ZAWSZE. W opisanej przeze mnie sytuacji - jakie twoim zdaniem byłoby KULTURALNE wobec WSZYSTKICH rozwiązanie? Wszystkich, czyli zarówno kasjerki (którą de facto nic nie obchodzi czy rozmawiam przez telefon czy nie, o ile nie utrudniam jej pracy) i wobec lekarza, obcego człowieka, którego POPROSIŁAM o przysługę wykraczająca poza jego zawodowe obowiązki i który tą prośbę spełnił?
                              • aqua48 Re: Listonosz i telefon 28.05.20, 20:17
                                kocynder napisała:

                                >jakie twoim zdaniem byłoby KULTU
                                > RALNE wobec WSZYSTKICH rozwiązanie?

                                Gdyby telefon złapał mnie w trakcie wybierania towarów wyszłabym ze sklepu na czas rozmowy zostawiając przy wyjściu/kasie pełny koszyk i dając obsłudze znak że wrócę za chwilę i dokończę zakupów. Zdarzało mi się to i nigdy nie było problemu, zakupy zawsze na mnie czekały.
                                Gdyby to było w kolejce do kasy wyszłabym z niej, i reszta jak wyżej, natomiast gdyby kasjerka była już w trakcie skanowania moich zakupów zapytałabym lekarza czy mogę doń oddzwonić za moment, wyjaśniając jednym zdaniem gdzie jestem i co robię. Dodam, że lekarz dzwoniąc w takiej sprawie powinien zacząć rozmowę od pytania czy jesteś w stanie w tym momencie poświęcić mu chwilę uwagi na rozmowę o stanie zdrowia bliskiej osoby. Jeśli tego nie zrobił to było niegrzeczne.
                                • 10iwonka10 Re: Listonosz i telefon 28.05.20, 22:03
                                  >>>natomiast gdyby kasjerka była już w trakcie skanowania moich zakupów zapytałabym lekarza czy mogę doń oddzwonić za moment,>>>>. Obawiam sie ze nie jest to zawsze takie proste. Jak lekarz jest zabiegany i byl to szybki telefon pomiędzy pacjentami to może sie okazać ze oddzwonisz zostawisz wiadomość a pozniej będziesz siedzieć i czekać na telefon.........
                                • kocynder Re: Listonosz i telefon 29.05.20, 07:11
                                  I zabrzmiałoby to tak jakbyś np. poprosiła dalekiego znajomego dysponującego stosownym pojazdem o pomoc w przeprowadzce, p trakcie najbliższych dwoch tygodni. Znajomy sprawdza w kalensarxu i mówi -Ok, mogę w piątek. - na co ty - Ale ja w piątek robię zakupy! Odpada. Lepiej w sobotę. A w ogóle to zadzwonię jak JA będę chciała i po prostu wtedy od ręki przyjedziesz! - Faktycznie, kwiat kultury...
                                  Co do telefonu WCZEŚNIEJ, czyli podczas chodzenia po sklepie czy w kolejce do kasy to chyba nikt (w tym i ja) nie polemizuje, że powinno się przerwać zakupy celem odbycia ważnej rozmowy.
                                  • 10iwonka10 Re: Listonosz i telefon 29.05.20, 08:21
                                    Ja mysle ze w twojej sytuacji to nawet nie kwestia savoir-vivre ale kwestia czysto praktyczna. Lekarz ma może jeszcze 5 telefonów do zrobienia ...pozniej może kilkugodzinna operacje...i jeszcze może musi biec do prywatnej przychodni gdzie tez pracuje. Jeśli nie porozmawiasz z nim teraz to będzie ci cieżko go złapać pozniej. Aquie sie wydaje ze gość będzie siedział i czekal na telefon od ciebie. Inna sytuacja gdyby to byla koleżanka, maz wtedy spokojnie mozna powiedzieć teraz place w sklepie zadzwonie za 10 minut.
                                    • kora3 Iwonko 29.05.20, 09:02
                                      To JEST kwestia SV jednak. Po prostu Aquie trudno zrozumieć, że są sytuacje i osoby, w których i wobec których NIE WYPADA powiedzieć ze sie oddzwoni za chwile, bo się robi zakupy, albo bo listonosz przyszedł. Szczególnie NIE WYPADA tak czynić, gdy ktoś tak jak lekarz Kocynder, albo posłem mnie robi GRZECZNOŚĆ poświęcając swój czas, gdy NIE MUSI tego robić, a czasu ma mało.
                                      I wbrew temu co pisze Aqua ma tu kluczowe znaczenie, że ani poseł ten nie jest moim znajomym, ani lekarz o którym mowa nie jest znajomym Kocynder. I nie, nie chodzi o to, ze wobec znajomego można być niegrzewczym, a o to, że wobec znajomego nie jest niegrzecznie powiedzieć, że się oddzwoni za 5 min. w takiej sytuacji, a wobec nieznajomego w opisanych sytuacjach - owszem
                                      • aqua48 Re: Iwonko 29.05.20, 09:30
                                        kora3 napisała:

                                        > To JEST kwestia SV jednak. Po prostu Aquie trudno zrozumieć,

                                        Mylisz się Koro, łatwo mi zrozumieć, że są osoby które mają inne zdanie niż ja. Po prostu różnimy się spojrzeniu na pewne sytuacje. Jestem zdania, ze na rozmowę telefoniczną czas powinny mieć OBIE strony, a nie tylko jedna. I że grzecznie jest przed rozpoczęciem spontanicznej rozmowy zapytać rozmówcę czy się mu w czymś nie przeszkadza, oraz że nie jest żadną obrazą gdy ten odpowie że przeprasza ale prosi o chwilę zwłoki bo jest w trakcie innego zajęcia.
                                        Natomiast trudno mi zrozumieć praktykę uprawianą na tym forum ktoś PYTA innych o zdanie, okazuje się że część z nich ma inny niż on pogląd na jakiś problem, sprawę, zatem pytający i inni którzy myślą podobnie jak on mieszają z błotem tych którzy myślą odmiennie używając wszelkich dostępnych środków - a to wyzwisk a to kpiny, a to wysuwania "podejrzeń". I tej wyjątkowo niegrzecznej praktyce zdecydowanie jestem przeciwna. Można się różnić i można się różnić w grzeczny sposób.





                                        > ęcając swój czas, gdy NIE MUSI tego robić, a czasu ma mało.
                                        > I wbrew temu co pisze Aqua ma tu kluczowe znaczenie, że ani poseł ten nie jest
                                        > moim znajomym, ani lekarz o którym mowa nie jest znajomym Kocynder. I nie, nie
                                        > chodzi o to, ze wobec znajomego można być niegrzewczym, a o to, że wobec znajom
                                        > ego nie jest niegrzecznie powiedzieć, że się oddzwoni za 5 min. w takiej sytuac
                                        > ji, a wobec nieznajomego w opisanych sytuacjach - owszem
                                        >
                                        >
                                        >
                                        • kora3 Re: Iwonko 30.05.20, 11:20
                                          A kto tu jakichś wyzwisk używał? Nikt - Ty natomiast ciągle wypowiadasz sie "tonem" arystokratki tłumaczącej plebsowi ze woda w miseczkach na stole jest do mycia, a nie do picia. smile

                                          A co do sedna - własnie o to cały czas Aquo chodzi, że rozmawiamy w tym watku o sytuacjach, kiedy rozmowa NIE jest spontaniczna! W tym własnie sęk. Wszak napisałam w poczatkowym poście - UMÓWIŁAM się z tym posłem na rozmowę o 9.30. Ja go prosiłam o rozmowę, zaproponował taką godzinę, zgodziłam się. GDYBYM o takiej porze już miała umowione spotkanie np. to w trakcie umawiania mogłąm zapytać, czy mógłby zaproponowac jakas inna pore, bo w tej mam już umówione spotkanie i to byłoby ok. Ale skoro nie poprosiłam, to wg mnie powinnam o umówionej porze zadzwonic, a pan poseł powinien odebrać, prawda? Owszem, w takich sytuacjach "rzuca się" kirtuazyjne "może pan/i rozmawiać", ale własnie kurtuazyjne, bo skoro ktoś sie umówił i odebrał, to ...moze smile
                                          Tak samo Kocynder - najpewniej poprosiła lekarza, który jak sie dowiadujemy - nie ma tego w zwyczaju, żeby dał jej znać po stanie zdrowia jej mamy najszybciej, jak tylko bedzie mógł. Gośc się zgodził i ona też niejako sie zgodzila, że jego tel. mógł ją "złapać" na zakupach, czy na kawie z przyjaciółką. Być może lekarz rzucił kurtuazyjnym "Moze pani rozmawiać?", ale ostatnią rzeczą, jaką w takiej sytuacji wypadało powiedzieć byłoby "Przepraszam, ale niestety nie!"
                                          • aqua48 Re: Iwonko 30.05.20, 17:50
                                            kora3 napisała:

                                            > Ty natomiast ciągle wypowiadasz sie "tonem"

                                            Powtarzasz się Koro, jak zawsze tak i teraz z braku argumentów schodzi na mój wymyślony "ton"...

                                            >Być może lek
                                            > arz rzucił kurtuazyjnym "Moze pani rozmawiać?", ale ostatnią rzeczą, jaką w tak
                                            > iej sytuacji wypadało powiedzieć byłoby "Przepraszam, ale niestety nie!"

                                            Niczego takiego nie twierdziłam, natomiast moim zdaniem całkiem naturalną i kulturalną byłaby w tej sytuacji prośba w rodzaju - czy może mi pan dać 5 minut, oddzwonię za moment. Koro, nawet bardzo zajęty lekarz jest człowiekiem, a nie półbogiem i zdaje sobie sprawę że jego telefon może zastać rozmówcę w sytuacji gdy ten nie może rzucić ot tak wszystkiego i rozmawiać i może potrzebować czasu na zorganizowanie sobie chwili spokoju.
                                            Ale oczywiście to co kto uczyni w takiej sytuacji, jaką decyzję podejmie czy bardziej czy mniej z mego punktu widzenia zgodną z s-v. to wyłącznie jego sprawa i wybór.
                                            Powtarzam to co już napisałam w tym wątku - za niestosowanie się do zasad i wymogów s-v nie grozi...nic, wyobraź sobie.


                                            • kora3 Re: Iwonko 30.05.20, 18:18
                                              Heh to nie jest argument, tylko fakt.

                                              Co do reszty - zwyczajnie - mamy inne standardy. I nie chodzi o to ze ktoś jest półbogiem, tylko o to, że wyświadcza nam przysługę i NIE WYPADA tego lekceważyć - zrozum. NAWET jeśli się jest Twego zdania - że cóż to dla zabieganego lekarza w drodze wyjątku zadzwonić do córki pacjentki.
                                              Lekarz poproszony o taką przysługę ma prawo oczekiwać, że córka pacjentki będzie mogła rozmawiać, gdy on zadzwoni, a nie zachowa sie wobec niego jak wobec kolezanki, która zadzwoniła nie w porę. Podobnie umówiony na telefon ze mną poseł miał prawo oczekiwać, że bedę miała czas na te rozmowę - proste.
                                              Tak wiem, do Ciebie to nie przemawia. Ano widzisz, za okazywanie ludziom lekceważenia i braku uprzejmości zasadniczo nie grozi, wyobraź sobie, nic. Poza zdaniem tychże na temat tak się zachowującej osoby, na ogół.
                                    • kocynder Re: Listonosz i telefon 31.05.20, 15:35
                                      Iwonko - gdyby to była koleżanka, mąż czy ktoś mi bliski - to oczywiście grzecznie byłoby powiedzieć, że się oddzwoni za kilka minut, bo się jest akurat przy kasie i robi zakupy. W bliskiej relacji towarzyskiej - to oczywiste i Aqua miałaby 100% racji. Ale jak podkreśliłam - ów lekarz NIE JEST moim znajomym. Poprosiłam go, żeby, gdy już będzie znał rokowania co do stanu zdrowia mojej mamy po poważnej operacji - zadzwonił. Oczywiście, gdybym na prawdę NIE MOGŁA wówczas rozmawiać - to bym go przeprosiła i spróbowała umówić się na inny termin telefonu. Ale uznałam, że dla mnie informacje o stanie zdrowia mamy są ważniejsze. I, dokładnie jak piszesz - nie wiem czy lekarz miał do wykonania jeszcze 5 innych telefonów do innych ludzi zatroskanych o zdrowie bliskich, czy miał później zajęcia ze studentami, kolejne operacje, czy wreszcie nie postanowił pojechać po prezent urodzinowy dla swojego dziecka, co dla niego jest WAŻNIEJSZE niż rodzina pacjentki, która przedkłada zakupy nad rozmowę z nim w momencie, który jemu pasuje... Podkreślę - lekarz absolutnie nie miał obowiązku do mnie telefonować, wyświadczał mi grzeczność! I dlatego absolutnie mi nie wypadało powiedzieć "Teraz jestem na zakupach, oddzwonię jak znajdę czas!". Być może Aqua by tak postąpiła i być może ów lekarz by od niej telefon odebrał... Ba, mam wrażenie, że Aquie się wydaje, iż lekarz by siedział i warował przy telefonie kiedy jaśnie pani zechce oddzwonić... Jednak w większości przypadków - to tak nie działa... I nie, nie traktuję lekarza jak "półboga" itd, ale po prostu jak bardzo zajętego człowieka, który robi mi grzeczność.
                                      • aqua48 Re: Listonosz i telefon 31.05.20, 15:46
                                        kocynder napisała:

                                        > Oczywiście, gdybym na prawdę NIE MOGŁA wówczas r
                                        > ozmawiać - to bym go przeprosiła i spróbowała umówić się na inny termin telefon
                                        > u. Ale uznałam, że dla mnie informacje o stanie zdrowia mamy są ważniejsze.

                                        Czyli jesteśmy jednak dokładnie tego samego zdania - wszak pisałam, że każdy samodzielnie dokonuje oceny sytuacji i podejmuje najlepszą wg siebie decyzję.

                                        > absolutnie mi nie wypadało powiedzieć "Tera
                                        > z jestem na zakupach, oddzwonię jak znajdę czas!". Być może Aqua by tak postąpi
                                        > ła

                                        Przecież pisałam jakbym ja postąpiła - przeprosiła i poprosiła o chwilę zwłoki by móc porozmawiać spokojnie i bez świadków. Nie opowiadałabym gdzie jestem, ani nie mówiła że oddzwonię jak znajdę czas. Doprawdy nie jestem w stanie zrozumieć po co kolejny raz przypisujesz mi coś czego nigdy nie twierdziłam? Czujesz się przez to lepiej?

                                        > mam wrażenie, że Aquie się wydaje, iż lekarz by siedział i warował przy telefonie kiedy jaśnie pani
                                        > zechce oddzwonić

                                        No to masz zupełnie błędne wrażenie. A zamiast wysuwać swoje przypuszczenia lepiej byłoby doczytać to co napisałam.
                                        • kocynder Re: Listonosz i telefon 31.05.20, 15:56
                                          A przyjmujesz do wiadomości, że lekarz może nie mieć ani czasu ani chęci czekać? Że robi mi grzeczność, o którą go poprosiłam i ocze4kiwanie od niego, że jeszcze będzie się do mnie dostosowywał, bo zakupy ważniejsze niż rozmowa z nim - to dopiero byłoby poniżej poziomu? Być może wydaje ci się, że lekarz akademi8cki nie ma żadnych innych zajęć jak tylko siedzieć i czekać aż łaskawie skończę robić zakupy i zechcę oddzwonić. No to mogę cię wyprowadzić z błędu.
                                          I nie, nie jesteśmy tego samego zdania - ty uważasz, że ok jest prosić kogoś o przysługę po czym nie mieć czasu bo zakupy, listonosz czy inna duperela są dla ciebie istotniejsze. Ja uważam, że to właśnie jest chamstwo.
                                          Ewentualnie można wnioskować, że dla ciebie informacje o stanie zdrowia osoby bliskiej są mniej ważne niż zakupy - bo w sumie po kij ten lekarz dzwonił? Wszak równie dobrze mogłam następnego dnia pojechać do szpitala i się dowiedzieć osobiście... Ano mogłam... I nawet pojechałam! A jednak, dziwi cię to zapewne, wolałam wiedzieć jak najszybciej...
                                          • aqua48 Re: Listonosz i telefon 31.05.20, 21:57
                                            kocynder napisała:

                                            > ty uważasz, że ok jest prosić kogoś o przysługę po czym nie mieć czasu bo zakupy, listonosz czy inna duperela są dla ciebie istotniejsze.

                                            Wręcz przeciwnie. Ja uważam, że jeśli proszę kogoś o przysługę i zależy mi czyimś na telefonie to NIE idę sobie w tym czasie beztrosko na zakupy, ani nie odbywam pogawędki z listonoszem ani nie robię sobie kawki. Poświęcam natomiast całą swą uwagę jednej osobie - tej na której mi zależy.

                                            I jak pisałam ogranicz swoje wynurzenia na temat swoich wniosków, przypuszczeń itp., dotyczących tego co myślę i uważam, bo jak widać za każdym razem celujesz kulą w płot. Polecam natomiast czytanie ze zrozumieniem.




                                            • kocynder Re: Listonosz i telefon 31.05.20, 23:28
                                              No, sorry, ale ty uważasz, że jest ok, kiedy ktoś bardzo zajęty robi mi grzeczność i dzwoni wtedy, kiedy JEMU pasuje (zgodnie z tym jak się umówiliśmy!) powiedzieć mu "Ale ja teraz robię zakupy i oddzwonię jak znajdę czas.". Otóż nie, Aqua, to NIE JEST ani grzeczne, ani kulturalne. I jeśli nie powiedziałabyś wówczas lekarzowi, że dla ciebie zakupy są ważniejsze niż jego czas - to i tak niczego nie zmienia. Może zmienić o tyle, że sam lekarz nie uzna cię za chamkę, bo właśnie pomyśli, że skoro odwołujesz WAŻNĄ rozmowę - to masz WAŻNY powód i zapewne do głowy mu nie przyjdzie, że dla jaśniepani ważnym powodem jest... Market. I tak, być może poczeka na twój telefon, właśnie myśląc, że coś WAŻNEGO nie pozwoliło ci rozmawiać. Ale nijak się to ma do TWOJEJ kultury (bądź tego co za kulturalne uważasz). Bo widzisz, dla większości ludzi jednak rozmowa z lekarzem, który operował ich najbliższych jest istotniejsza niż potencjalna uraza kasjerki w markecie. Świadomie piszę "potencjalna" - gdyż pracowałam na kasie i doprawdy było mi bardzo wszystko jedno czy klient gada przez telefon czy nie, o ile w miarę szybko zbierał swoje zakupy, umiał bez rozwlekania zapłacić i tyle.
                                              Zgadzam się z Korą - średnio inteligentny człowiek jest w stanie podpisać odbiór poleconego czy zapłacić karta w markecie bez angażowania w to uwagi i licho wie czego. Tak samo jak jest w stanie nie tracąc wątku rozmowy wyrzucić do kosza papierek, napić się kawy itp. Jeśli ty tego nie umiesz - wówczas ok, masz swoją rację, przekładając ważną rozmowę do chwili kiedy absolutnie nic nie będzie rozpraszało twojej koncentracji - ale jest to jednak dysfunkcja a nie norma.
                                              • aqua48 Re: Listonosz i telefon 01.06.20, 18:01
                                                kocynder napisała:

                                                > ty uważasz, że jest ok, kiedy ktoś bardzo zajęty robi mi grzeczn
                                                > ość i dzwoni wtedy, kiedy JEMU pasuje (zgodnie z tym jak się umówiliśmy!) powie
                                                > dzieć mu "Ale ja teraz robię zakupy i oddzwonię jak znajdę czas.".

                                                Niczego podobnego nie napisałam, interpretujesz sobie moje wypowiedzi jak Ci wygodnie, a to jest nie tylko niegrzeczne, ale również bardzo nie w porządku. Jeśli chcesz rozmawiać w taki sposób, z góry wiedząc co ja myślę i uważam, bo obojętne cobym nie napisała i tak nie chce Ci się tego przeczytać do końca ani włożyć nieco wysiłku w zrozumienie treści, to dyskusja nie ma żadnego sensu. Bądź sobie zatem przekonana że masz rację.




                                                • kocynder Re: Listonosz i telefon 01.06.20, 19:15
                                                  No, niestety, ale DOKŁADNIE to napisałaś. Że twoim zdaniem kulturalnym (jedynym) wyjściem byłoby albo zignorować telefon i nie odbierać, albo też odebrać, powiedzieć, że się nie może rozmawiać i że się oddzwoni. I, jak napisałam - nawet jeśli nie powiesz tego lekarzowi - to to NIE JEST grzeczne wobec niego. I o ile w faktycznie wyjątkowej sytuacji mogłabym się z tobą zgodzić (np prowadzę samochód i nie mam zestawu głośnomówiącego, a nie mam wprawy w równoczesnym prowadzeniu i rozmowie), o tyle, wybacz, zakupy w markecie NIE SĄ czymś ważnym, nie możliwym do przerwania a obsługa terminala nie stanowi tajników fizyki kwantowej. Skoro nie pojmujesz, że niegrzecznym jest przekładanie WAŻNEJ rozmowy z kimś obcym, zajętym, kto robi nam grzeczność, że w ogóle dzwoni - to faktycznie dyskusja z tak "światłą" i "kulturalną" osobą nie ma sensu - widać mam inny poziom wrażliwości...
                                  • aqua48 Re: Listonosz i telefon 29.05.20, 09:41
                                    kocynder napisała:

                                    > I zabrzmiałoby to tak jakbyś np. poprosiła dalekiego znajomego dysponującego st
                                    > osownym pojazdem o pomoc w przeprowadzce, p trakcie najbliższych dwoch tygodni.
                                    > Znajomy sprawdza w kalensarxu i mówi -Ok, mogę w piątek. - na co ty - Ale ja w
                                    > piątek robię zakupy! Odpada. Lepiej w sobotę. A w ogóle to zadzwonię jak JA bę
                                    > dę chciała i po prostu wtedy od ręki przyjedziesz! - Faktycznie, kwiat kultury.

                                    W tej sytuacji gdybym prosiła kogoś o pomoc a ten podałby termin który z jakiegokolwiek powodu mi nie odpowiada mam prawo do grzecznej prośby o zmianę terminu. Bo wiesz, ja jestem zdania, że należy obustronnie uzgadniać terminy nawet oczekiwanych przysług, oraz że żaden człowiek nie ma telefonu przyrośniętego do ręki i istnieje wiele sytuacji gdy rozmowę nawet oczekiwaną można, a nawet trzeba odłożyć, przesunąć by odbyć ją w dogodnych warunkach. A także że jest to całkowicie zgodne z zasadami s-v.
                                    Bardzo ciekawa jestem czy gdybyś telefon od lekarza odebrała np. siedząc na widowni w teatrze lub kinie też omawiałabyś tam na miejscu szczegóły stanu zdrowia mamy? Wszak zwyczajnie poprosić o chwilę na oddzwonienie, Twoim zdaniem nie da się. Przepychanie się między siedzącymi w rzędach innymi w trakcie spektaklu i szukanie wyjścia może trwać nawet kilka minut i też zajmuje cenny czas lekarza. Co byś wówczas zrobiła?


                                    • kora3 Re: Listonosz i telefon 30.05.20, 12:00
                                      Czy Ty Aquo na serio nie rozumiesz, że zarówno "mój" poseł, jak i "kocyndrowy" lekarz za chwilę mogliby zwyczajnie już NIE MIEC czasu, czy też możliwości z nami porozmawiać? Jak wspomniałam - domyślam się, że dla Ciebie każdy z nich znalazłby czas kiedy tylko Tobie by pasowało, ale nie wszyscy mają takie szczęście.

                                      Poseł jest osobą zajętą, nie ja jedna zabiegałam o rozmowę z nim, a w dodatku miał za chwilę komisję. Za pół godziny zwyczajnie już by ie mógł rozmawiać i tyle. Może mógłby za 5 godzin, ale mnie by już wtedy to nie "ratowało". Lekarz od mamy Kocunder zadzwonił do niej w wolnej chwili - być moze zaraz zaczynał operację, pracę w poradni, czy prywatnym gabinecie, miał jechać po dziecko do przedszkola, albo na swoje zakupysmile To Kocynder potrzebowała z nim kontaktu i liczyła się z tym, że bedzie się musiała DOSTOSOWAC do terminu, który pan doktor wybierze. Tak samo ja chciałam kontaktu z posłem i dostosowałam sie do podanej przezeń godziny i w związku z tym poseł miał pełne prawo oczekiwać, że nie bedę w tym czasie podejmowała wizytsmile, czy załatwiała innych spraw- oczywiste.
                                    • kocynder Re: Listonosz i telefon 31.05.20, 16:03
                                      Do0 kina czy teatru nie zabieram komórki. Nie dlatego, że przepychanie się między rzędami jest niekulturalne - ale i po to, by dźwięk dzwonka nie przeszkadzał innym.
                                      W czasie kiedy czekałam na telefon od lekarza - nie miałam wizyty u stomatologa i nie planowałam tez spektaklu teatralnego ani seansu kinowego.
                                      Masz prawo do wszystkiego, również do zachowań chamskich - chamstwo nie jest łamaniem prawa. I jeśli prosisz kogoś o uprzejmość, a POTEM, gdy ów ktoś podaje dogodny termin kręcisz nosem, bez WAŻNEGO powodu - to ty jesteś chamska, a nie ów ktoś, kto w końcu wkurzony może ci powiedzieć "A weź sobie zamów taksówkę bagażową i daj mi święty spokój!". I nie, standardowe zakupy to nie jest ważny powód!
                                      • kora3 Re: Listonosz i telefon 01.06.20, 09:16
                                        Dokładnie - zwyczajnie - dla Aquy najwyraźniej jest ważniejsze, żeby czasem nie uchybić - w swej wyobraźni - kasjerce, której równo lata czy masz telefon przy uchu, byleś sprawnie spakowała swe zakupy i zapłaciła, niż przyzwoite zachowanie sie wobec człowieka, który robi ci przysługę w ważnej dla Ciebie sprawie. I tak, masz rację - okazanie beztrosko lekceważenia takiej osobie jest zwyczajnym chamstwem.
                                        I zupełnie też dla mnie jasne, że czekając na informacje o stanie zdrowia matki nie wybierałaś się do kina/teatru, do dentysty itd., natomiast wcale mnie nie dziwi, ze musiałaś zrobić zwyczajne zakupy spożywcze.

                                        Być może wszelako postawa Aquy wynika z tego, że jak sama napisala ona nie potrafi rozmawiać i wykonywać innej rutynowej czynnosci jednocześnie. A skoro tak, to rozumiem, że musiałaby albo przerwać pakowanie zakupów, albo zrezygnować z rozmowy. W tym wątku jednak jak mi sie zdawało mówimy o przeciętnych ludziach i sprawę rozpatrujemy pod względem SV.
                                      • ola5488 Re: Listonosz i telefon 01.06.20, 11:07
                                        kocynder napisała:

                                        > Masz prawo do wszystkiego, również do zachowań chamskich - chamstwo nie jest ła
                                        > maniem prawa. I jeśli prosisz kogoś o uprzejmość, a POTEM, gdy ów ktoś podaje d
                                        > ogodny termin kręcisz nosem, bez WAŻNEGO powodu - to ty jesteś chamska, a nie ó
                                        > w ktoś, kto w końcu wkurzony może ci powiedzieć "A weź sobie zamów taksówkę bag
                                        > ażową i daj mi święty spokój!". I nie, standardowe zakupy to nie jest ważny pow
                                        > ód!

                                        Czekając na ważny telefon nie wychodzę na zakupy. Po prostu.

                                        Nie rozumiem tej fali emocji, Aqua ma inne zdanie, ja też mam inne zdanie. Bywa i tak, ludzie są różni. W mojej pracy akurat wyjątkiem są osoby (głównie sekretariat), które robią po kilka czynności naraz. Czy na tej podstawie powinnam twierdzić, że FAKTEM jest, że większość ludzi tak ma? big_grin No litości...
                                        • kora3 Olu 01.06.20, 11:44
                                          Na serio czekając na wazny telefon nie wykonujesz żadnych czynności życiowych? Pytam serio, bo ja sobie nie wyobrażam takiego funkcjonowania. Może dlatego, że dla mnie tak 85-90 proc. telefonów na jakie się umawiam słuzbowo jest ważne lub bardzo ważne. No i co? Mam w tym czasie - oczekiwania na nie - nie robić NIC???
                                          Pewne czynności są nam niezbędne do życia, np. zrobienie zakupów spożywczych, czy posiłku - mowa o czasie w domu, pewne musimy wykonać w pracy nawet czekając na coś jeszcze innego. W każdym razie większość ludzi - musi - zrobić zakupu, przygotować posiłek, odebrać dziecko z przedszkola itp.

                                          Co natomiast do "wykonywania wielu czynności naraz" - Kocynder po prostu tak jak ja się ZDZIWIŁA. A zdziwiyśmy się, bo na serio trudno mi sobie przypomnieć w swoim otoczeniu dorosłą osobę, która by nie umiała rozmawiając z kimś normalnie: przeczytac bezgłośnie danych na kopercie, numeru domu obok którego przechodzi, nastawić ekspresu do kawy/czajnika z wodą, włożyć butów i płaszcza, dostrzec koloru swiatła na sygnalizacji świetlnej i całego szeregu innych czynności wykonac, które są RUTYNOWE i nie wymagają skupienia uwagi. Nie twierdzę, że takich ludzi nie ma, ale ci, którzy tak mają nie są większościowi, są ewenementami - po prostu
                                        • aqua48 Re: Listonosz i telefon 01.06.20, 18:06
                                          ola5488 napisała:

                                          > Czekając na ważny telefon nie wychodzę na zakupy. Po prostu.

                                          Otóż to.

                                          > Nie rozumiem tej fali emocji, Aqua ma inne zdanie, ja też mam inne zdanie.

                                          Też tych negatywnych emocji nie pojmuję ani tym bardziej hejtu i odmawiania normalności komuś kto uważa lub robi inaczej. Tak się nie prowadzi dyskusji w sposób kulturalny. ..Znak czasu? Smutne bardzo.
                                        • kocynder Re: Listonosz i telefon 01.06.20, 19:24
                                          Olu - operacja mamy odbyła się wcześnie rano. Informacje o stanie jej zdrowia mogłam otrzymać zarówno około 12:00, jak po 15:00, po 19:00, po wieczornym obchodzie, albo wręcz następnego dnia rano. Zapewne ty nie poszłabyś na zakupy i nie dała jeść dziecku i psu, ani sama nie jadła, ani też wcale byś się tym nie przejęła... Ale ja jakoś tak mam, że uważam iż moim domownikom należy się podstawowy wikt i opierunek, niezależnie od moich nerwów. Fanaberia taka...
                                          Toteż w pełnie się zgadzam, że Aqua może mieć swoje zdanie. Polemizuję tylko z tym, czy to co ona prezentuje w ogóle można rozważać w kategoriach zachowania kulturalnego...
                                          I nie chodzi o robienie kilku czynności na raz - nikt normalny tego nie robi, i zapewne panie w "twoim" sekretariacie również nie. Chodzi o prostą umiejętność połączenia czynności ważnej, wymagającej zaangażowania z czynnością prosta i wykonywaną niemalże automatycznie - jak np podczas ważnej rozmowy telefonicznej zrobienie sobie kawy (co, zdaniem Aquy, świadczy, że olewam rozmówcę i gubię wątek oraz go nie słucham). Oczywiście nie mogłabym pogodzić np rozmowy z lekarzem z tłumaczeniem pieśni z sanskrytu, albo z prowadzeniem wykładu na temat wypadków przy pracy - ale przełożenie zeskanowanych towarów do wózka, w odpowiednim momencie pokazanie kasjerce, że zapłacę kartą, wbicie pinu i odejście - to serio czynności po prostu prozaiczne i nie wymagające ode mnie żadnego zaangażowania umysłowego!