Na niedawnej konferencji jeden z moich kolegów po fachu zwrócił się do jednego z radnych z takim pytaniem:- Panie radny, 1,5 roku temu na tej sali padły takie słowa - tu zacytował co padło - skomentuje pan to jakoś? Pan radny, a jakże, skomentował:- To stet bzdur i jakieś pomówienia panie redaktorze, nigdy nie było sytuacji, o której mowa w tym cytacie. To wstyd dla tego, kto to powiedział...No miał prawo pan radny do swego zdania

Kolega mu odpowiedzi:- Rozumiem panie radny, że zmienił pan zdanie, bo zacytowałem 1 do 1 nie kogo innego, jak własnie pana

Jeśli ma pan wątpliwości, uprzejmie służę nagraniem z tamtej sesji...Radny poczerwieniał i zaczął się jąkać, ale potem mu przeszło i powiedział coś w stylu:- To nieeleganckie co pan zrobił - do dziennikarza. - To było 1,5 roku temu, a teraz jest teraz! Jest inna sytuacja i inna ...koalicja.
Ta "inna koalicja" jest tu kluczowa nieprawdaz

Teraz pan radny zgadza sie w pełni z władzami miasta, bo jego ugrupowanie współrządzi miastem. Normalna zagrywka polityczna, ale czy naprawdę nieeleganckie jest przypomnieć komuś jakie miał zdanie wcześniej?