Dodaj do ulubionych

Kulturalny gość i jego buty

06.12.04, 13:20
Ściąganie butów jest przejawem braku kindersztuby i dobrego smaku, bo
przecież facet w trzyczęściowym garniturze lub smokingu w skarpetkach to
widok conajmniej śmieszny.
Mam jednak problem :
Jak powinienem się zachować kiedy przychodze do kogoś w celach towarzyskich i
na wejściu słysze "ściągnij buty",kiedy gospodarz pozostaje głuchy na
prośby.Czy wyjść i powiedzieć,że jest nieobyty?Czy ściągnąć buty i udawać że
jest wszystko ok i więcej do niego nie przyjść?Jak rozwiązać problem
jeśli "osobą o innym zdaniu w tej kwesti" jest ktoś u kogo często musze bywać.
Co jest większym nietaktem ściągnięcie butów czy zwócenie uwagi w stylu "Mój
Drogi Źle się czuje w samych skarpetkach dlatego nie ściągne butów.Jeśli
Twoja prośba o ściągnięcie butów jest nadal aktualna zmuszony będę wyjść".
Prosze o rade jak powinienem się zachować
Z góry dziękuje
Obserwuj wątek
    • ekielski Re: Kulturalny gość i jego buty 06.12.04, 17:40
      Jakiś czas temu powstał wątek pt.:"Jak się zachowujecie wobec ignorantów".
      To pytanie w 100% opisuje mój problem-Jak powienienm się zachować gdy ktoś każe
      mi ściągnąc buty...
      • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 06.12.04, 19:35
        Pewnie ciezko tlumokowi wytlumaczyc, ze butow sie nie zdejmuje. Dom jest jego i
        kuniec!! Pierwszy raz pewnie zacisnalbym zeby i sciagnal buty, ale dlugo pewnie
        bym w takim "goscinnym" domu nie pozostal..

        Na drugi raz, jezeli juz koniecznie musialbym tam pojsc, a bez butow czulbym
        sie zle, wzialbym sobie pare na zmiane.

        pzdr

    • uasiczka Re: Kulturalny gość i jego buty 07.12.04, 09:22
      ja zazwyczaj zdejmuję buty - u brata i bratowej, u rodziców, u przyjaciół.
      jedynie większe imprezy (z tańcami) odbywają się w butach.
      u mnie jest to samo: posiadówka - bez butów, impreza - w butach.
    • goonia Re: Kulturalny gość i jego buty 07.12.04, 18:40
      Tez jestem za przyniesieniem butow na zmiane. Ma to sens w zimie, w lecie
      zadnego , ale takiego "kulturalnego" gospodarza pewnie ciezko odzwyczaic od
      nawykow. Swoja droga to zadziwiajace jak wielu wyznawcow ma kult podlogi.
      Przeciez po przyjeciu i tak trzeba posprzatac.
      Ja mam pewien klopot bo dziecie male, nie chodzace, caly czas spedza na
      podlodze, a glupio ludziom powiedziec, zeby buty posciagali. No i tak sie
      motam, zamiat usiasc i pogadac to ja na czworakach i patrze czy ktos szkla nie
      przywlokl i takich tam innych smieci.
      I teraz kto tu jest kulturalny a kto bezmyslny?
      Nie latwe to zycie.
      Pozdrawiam
      Goonia
      • ekielski Re: Kulturalny gość i jego buty 07.12.04, 22:48
        No właśnie.Jak małe dziecko zmienia zasady dotyczące butów.
        • uasiczka Re: Kulturalny gość i jego buty 08.12.04, 08:13
          nie tylko dzieci - koty też.
          mam 4 i też się boję (ale nie paranoicznie) żeby ktoś zarazków na butach nie
          przyniósł.
          • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 08.12.04, 09:11
            > mam 4 i też się boję (ale nie paranoicznie) żeby ktoś zarazków na butach nie
            > przyniósł.

            No tu juz chyba przesadzilas. Moze poloz sobie w przejsciu taka chemiczna mate,
            jak to kiedys bywalo na lotniskach..
            pzdr
            • ekielski Re: Kulturalny gość i jego buty 08.12.04, 10:13
              W takim razie mam dwa pytania :
              1.Co mówią zasady dobrego wychowania na temat ściągania butów jeśli w domu do
              którego przychodzę jest dziecko.
              2.Co powinien zrobić gość któremu gospodarz każe ściągnąć buty.
              • goonia Re: Kulturalny gość i jego buty 08.12.04, 17:39
                Wyglada na to, ze problem nie zostanie rozwiazany. Nie wiem czy ekspertow brak,
                czy kwestie te nie byly nigdy poruszan.w zlym jest tonie pouczac gospodarza w
                jego wlasnym domu i nikomu nie przyszlo do tej pory do glowy, zeby to zrobic.
                A swoja droga czy proponuja Ci kapcie, czy na bosaka trzeba latac.
                Ja sie ograniczam z goscmi dopoki dzieciak nie podrosnie, bo po co mam sie
                denerwowac.
                Pozdrawiam
                Goonia
                • troppo_bella Re: Kulturalny gość i jego buty 09.11.05, 14:42
                  U nas wszystko stanęło na głowie, gdy pojawiły się raczkujące dzieci. Bo też
                  wyjścia są trzy:
                  - nalegać na odbutowanie gości
                  - szorować cały dom, gdy wyjdą, a gdy człapią po domu roznosząc zarazki,
                  trzymać malców w kojcu. Nie umiem się wtedy wyluzować
                  - nie zapraszać

                  No to wymysliłam czwarte rozwiązanie,mało może eleganckie, ale kompromisowe:
                  nabyłam takie ochraniacze na buty, jakie dają w szpitalach i w to każę odziewać
                  się gosciom.

                  Siostry i bracia w niedoli, czyli rodzice innych raczkujących, sciągają obuwie
                  bez proszenia, wiedzą, o co chodzi smile
              • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 08.12.04, 18:43
                Ad 1. Konkretnie nic nie mowia. Jezeli widzisz ze maluch pelza na czworakach po
                podlodze to sciagasz.

                Ad 2. Sciagnac. Chyba to zostalo juz powiedziane wyzej.

                pzdr
              • nahwile Re: Kulturalny gość i jego buty 04.02.05, 12:46
                Dodał bym jeszcze jedno.
                Co ma rzobić gospodaż, kiedy gość sam zdejmuje buty i nawet prośba gospodaża
                nia powstrzymuje go?
            • uasiczka Re: Kulturalny gość i jego buty 09.12.04, 07:54
              napisałam przecież, że nie paranoicznie wink))
              ale wbrew pozorom to jest problem - szczególnie jeśli chodzi wirusy np
              przyniesione od kotów bezpańskich z piwnicy - bardzo trudne i kosztowne do
              wyleczenia
              • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 09.12.04, 08:50
                No dobra, a jezeli Twoj kot wychodzi sobie na spacer na pol dnia? Przeciez sam
                moze sobie naznosic wirusow..?
                • uasiczka Re: Kulturalny gość i jego buty 10.12.04, 13:00
                  moje są "niweychodzące" - koty wychodzące się szczepi
                • czarny.motyl Re: Kulturalny gość i jego buty 26.10.06, 03:16
                  Koty uasiczki już nigdzie nie wyjdą zostały zagłaskane na śmierć...
          • pluteq Re: Kulturalny gość i jego buty 27.12.05, 18:13
            A pomyślałaś jakie jest naturalne środowisko kotów suspicious To jakaś bzdura jak dla mnie. Przesadna czytość z dzieciami też do niczego nie prowadzi - co najwyżej do alergi. Oczywiście na szkła i inne tego typu badziewia uważać trza....

            Najlepszy tekst jaki ostatnio słyszałem - znajoma ma trojaczki i poszedłszy do lekarki usłyszała - czy myje Pani rece "przy zmianie dziecka"
            <buhaha> parsknalem nie tylko ja ale i znajoma (oboje z mezem lekarze zreszta wink ). Przeciez dzieciory caly czas sie do siebie kleja (doslownie - lapska caly czas w slinie). Ludziom sie przewraca wink

            Pozdrawiam
            pq
            • czarny.motyl Re: Kulturalny gość i jego buty 26.10.06, 02:37

              Faktycznie śmieszne...ale ja słyszałam śmieszniejsze .."podeszłszy z
              dzieciami" ....to po białorusku? wink
            • catriona Re: Kulturalny gość i jego buty 22.03.07, 17:11
              > Najlepszy tekst jaki ostatnio słyszałem - znajoma ma trojaczki i poszedłszy do
              > lekarki usłyszała - czy myje Pani rece "przy zmianie dziecka"
              > <buhaha> parsknalem nie tylko ja ale i znajoma (oboje z mezem lekarze z
              > reszta wink ).

              chyba chodzilo o przewijanie tych dzieci.
    • nawojek Re: Kulturalny gość i jego buty 09.12.04, 15:27
      Wara od butów! NIGDY nie powinno się kazać gościom zdejmować butów, jeśli ma
      się o sobie opinię kulturalnych gospodarzy. Zapobiegliwa, pedantyczna gospodyni
      może ograniczyć się do przecierania podeszew, ale buty jak i torebka u kobiet
      należą do stroju. Która z Was nie słyszała choćby raz "torebkę możesz sobie tu
      powiesić"? - ze wskazaniem na haczyk w przedpokoju. Mam na myśli torebkę, nie
      reklamówkę z pyrami.
      Wycieranie nóg w wycieraczkę czy nawet dwie podsunięte przez gospodynię szmaty
      ujmy mi nie przynosi, wszak na naszych ulicach czysto już od lat nie jest.
      Najbardziej przykre jest dla mnie podsuwanie mi "gościnnych" (pachnących) kapci
      przy luźniejszych, domowych odwiedzinach.
      Osobiście spotkałam się z kilkoma wariantami dla gości "na pogaduchy" - MOGĄ
      zdjąć buty (by stopy odpoczęły) - dostają CZYSTE skarpetki, MOGĄ chodzić na
      boso, MOGĄ zostać w butach.
      Jeśli MUSIAŁBY zdjąć buty, to znaczy że gość to brudas, który gospodyni
      przysporzy pracy. Do takiego domu winno się może jeszcze zabrać talerzyk,
      szklankę, sztućce.
      Ktoś coś kiedyś mówił o gościnności słowiańskiej. Czyżby miał na myśli picie
      wódki w skarpetkach?

    • quba Re: Kulturalny gość i jego buty 18.12.04, 08:58
      a co powiecie na to ?
      przychodzi do mnie ktos i w progu SAM zaczyna od sciagania butow
      mowie zeby tego nie robil
      a ten uparciuch po prostu sciaga i wchodzi dalej w skarpetkach a za 10 minut
      domaga sie kapci
      a ja sobie nie zycze zeby ktos u mni w domu chodzil w samych skarpetkach
      przeciez to jest niehigieniczne !!!
      a tym bardzij nie zycze sobie zeby chodzil w moich lub mojej rodziny kapciach -
      to jet rowniez ohydne !
      wiecej takiego nie zapraszam, niestety albo Dzieki Bogu
      • akusia Re: Kulturalny gość i jego buty 22.01.05, 23:59
        Chcialam dodac ,ze tradycja zdejmowania butow w polsce narodzila sie juz
        kilkaset lat temu. Ogolnie slowianie byli nieco czystrzymi narodami od np.
        francji gdzie sikali po scianach;/ nawet zmieniano bieliznesmile
        no wiec w latach kiedy polacy walczyli ze wschodnimi panstwami(turcy itd)
        narodzila sie tradycja dbania o dywany ktore czesto byly drogocennymi lupami w
        wojnach(szczegolnie o te pieknie i drogocennie zdobione)tak oto wyksztalcil sie
        zwyczaj. Wydaje mi sie ,ze dlatego wlasnie w wiekszosci polskich domow jednak
        zdejmuje sie buty. W sumie jakbym miala swieza ladna,dopiero co polozna
        podloge,lub ladny,nie za tani dywan to ,tez bym uprzejmie poprosila jednak o
        zdjecie butow(biorac pod uwage w jakie swinstwa mozna wdepnac na ulicach)
        ostatecznie poprosilabym o wzeicie butow na zmiane.Tym bardziej ,ze nie kazdy
        chodzi w gladkich butach,zaluzmy ,ze przyjdzie do mnie ktos w glanach,dla
        ktorych lakier na podlodze nie straszny do zdarcia;p .
        Pozatym jesli chodzi o zdejmowanie butow ,to zalezy tez, od osobistych
        preferencji domownikka. Ja np.chodze po domu w skarpetkach albo
        boso,zaluzmy ,ze mam rodzine i ona tez tak chodzi...a p[ozniej musimy uwazac bo
        ktos mogl naniesc jakiegos swinstwa...prac dywaanu przeciez po kazdym gosciu
        nie bede. Mam znajoma kora ma tak urzadzone mieszkanie ,ze zamiast siedziec na
        kanpaie itd. poprostu mapoduszki lezace na podlodze ,a zamiast luzka lezy
        materac. Watpie aby dla niej przyjemne bylo tazanie sie w brodzie.
        Pod uwage trzeba tez brac to,ze zwyczaj zdejmoawnia butow zalezy tez od kultury
        danego kraju. Czy np. w japonii gdzie wszysyc zawsze zdejmuja buty przy wejsciu
        do domu ,bedziecie rozniez stroic focha ,ze wam zabroniono w nnich nie wejsc?
        Przeciez wtedy wlasnie WY zostaniecie przez domownikow uznani za niewychowanych
        i nieuprzejmych.
        • ekielski Re: Kulturalny gość i jego buty 23.01.05, 00:41
          akusia napisała:

          > Chcialam dodac ,ze tradycja zdejmowania butow w polsce narodzila sie juz
          > kilkaset lat temu. Ogolnie slowianie byli nieco czystrzymi narodami od np.
          > francji gdzie sikali po scianach;/ nawet zmieniano bieliznesmile
          > no wiec w latach kiedy polacy walczyli ze wschodnimi panstwami(turcy itd)
          > narodzila sie tradycja dbania o dywany ktore czesto byly drogocennymi lupami
          w
          > wojnach(szczegolnie o te pieknie i drogocennie zdobione)tak oto wyksztalcil
          sie
          >
          > zwyczaj. Wydaje mi sie ,ze dlatego wlasnie w wiekszosci polskich domow jednak
          > zdejmuje sie buty. W sumie jakbym miala swieza ladna,dopiero co polozna
          > podloge,lub ladny,nie za tani dywan to ,tez bym uprzejmie poprosila jednak o
          > zdjecie butow(biorac pod uwage w jakie swinstwa mozna wdepnac na ulicach)
          > ostatecznie poprosilabym o wzeicie butow na zmiane.Tym bardziej ,ze nie kazdy
          > chodzi w gladkich butach,zaluzmy ,ze przyjdzie do mnie ktos w glanach,dla
          > ktorych lakier na podlodze nie straszny do zdarcia;p .
          > Pozatym jesli chodzi o zdejmowanie butow ,to zalezy tez, od osobistych
          > preferencji domownikka. Ja np.chodze po domu w skarpetkach albo
          > boso,zaluzmy ,ze mam rodzine i ona tez tak chodzi...a p[ozniej musimy uwazac
          bo
          >
          > ktos mogl naniesc jakiegos swinstwa...prac dywaanu przeciez po kazdym gosciu
          > nie bede. Mam znajoma kora ma tak urzadzone mieszkanie ,ze zamiast siedziec
          na
          > kanpaie itd. poprostu mapoduszki lezace na podlodze ,a zamiast luzka lezy
          > materac. Watpie aby dla niej przyjemne bylo tazanie sie w brodzie.
          > Pod uwage trzeba tez brac to,ze zwyczaj zdejmoawnia butow zalezy tez od
          kultury
          >
          > danego kraju. Czy np. w japonii gdzie wszysyc zawsze zdejmuja buty przy
          wejsciu
          >
          > do domu ,bedziecie rozniez stroic focha ,ze wam zabroniono w nnich nie wejsc?
          > Przeciez wtedy wlasnie WY zostaniecie przez domownikow uznani za
          niewychowanych
          >
          > i nieuprzejmych.

          Oj akusiu akusiu...2+2=4 a nie 5
          • akusia Re: Kulturalny gość i jego buty 23.01.05, 12:38
            ojojojoj....chcialam tylko wyrazic swoje zdanie,pozatym nie ukrywajmy wszystko
            zalezy od kultury kraju. Zreszta także od sposobu w jaki nas wychowano...
            To tak jakby miec pretensje ,ze jedni mowia do rodzicow na ty a inni "czy może
            mi mama podac itd"
        • otamsz Re: Kulturalny gość i jego buty 28.04.05, 22:05
          O właśnie! Jesteśmy Polakami i powinniśmy dbac o własną kulturę, jest zwyczaj taki w Polszcze, to trzeba go przestrzegac, a nie patrzec na zachód. Poza tym chyba miło bedzie gospodarzowi jak się go spytamy czy zdjąc buty, czy nie zdejmowac, to raczej o nas lepiej swiadczy. (oczywiści przy oficjalnych wizytach ten zwyczaj chyba nie obowiązuje)
      • troppo_bella No a w Japonii... 09.11.05, 14:45
        Tam wszyscy buty ściągają przed wejściem do jakiegolwiek mieszkania i nie ma
        kwestii.

        • werrka Re: No a w Japonii... 27.12.05, 16:42
          Ale mieszkamy w Europie a nie w Japonii. Dla mnie to fajny test, to ściaganie butówsmile)) Przychodze do kogoś z pierwszą wizytą i jak słyszę, że mam buty sciągnąć to ściągam i to jest dla mnie ostatnia wizyta w takim domu. Narychmiast wiem, ze to ludzie z gminu i ogłada towarzyska jest im obca, ale... na wizytówkach tytuły mgr,doktor, profesor, dyrektor, prezes.... hihihihihihi. Może ich wnuki, i to bez tytułów, mogłoby być dla mnie towarzystwem,... hmmm... tego nie dożyję i bardzo dobrze. Acha, to sytuacje krakowskie i nie jest to stary krakowski obyczaj, wreszcie moja rodzina jest tu od 6 pokoleń to wiem co mówię.
          • werrka Re: No a w Japonii... 27.12.05, 16:52
            Jeszcze jedno, buty ściągam i to chętnie ale tylko w tych domach, w których ze względu na pokrewieństwo, wieloletnią zażyłość jestem traktowana jak domowniksmile). Domowników od gości rozróżnia się po obuwiusmile)). Ale nawet w tych zaprzyjaźnionych domach, przy większych okazjach, buciki muszą być na stopach i stanowią całość stroju. Nie mam nic bardziej pajacowatego niż facet w garniturze i samych skarpetkach lub jakiś idiotycznych kapuciach. Już o kobietach nie wspomnę. Wniosek może być jeden, buty zostają na stopach i do tego nie potrzeba znajmości zasad dobrego wychowania i tylko zwykłe poczucie smaku jest potrzebne. Jak się nie ma tego i tego to żąda się ściągania butów.
            Buty się ściąga jeśli się szło przez rozmoczone pola, łąki, lasy i właśnie z tej chłopskiej tradycji, zupelnie zrozumiałej, przeniósł się ten obyczaj do miast. Czasami nawet przez trzy pokolenia nie można z rodzinek o chłopskich korzeniach wykorzenić tego koszmarnego nawyku.
            • przesmiewca Re: No a w Japonii... 28.12.05, 14:23
              Trochę dużo w Twoim poście negatywnych emocji do osób pochodzących ze wsi. A
              powinnaś zauważyć, że przez wiele stuleci (w Polsce) posiadanie stanu
              szlacheckiego było mocno powiązane z życiem na wsi. Szlachcic który
              przeprowadzał się do miasta tracił swój stan szlachecki (także PRAWNIE). A co do
              samego zdejmowania butów (wykluczając oficjalne spotkania), nie widzę nic złego
              w tym że gość (ale osoba która jest dobrze znana) zdejmie buty. I gość też
              powinien mieć na uwadze fakt, aby starać się nie nanieść brudu gospodarzowi,
              gdyż to również jest brakiem wychowania (w mieście też jest dużo syfu, nie
              mówiąc już o porze zimowej). Zgadzam się z faktem że nie powinno się zmuszać do
              zdejmowania butów. Dobrze wychowany gość sam w odpowiednich okolicznościach
              zwróci na to uwagę.
              • jacek_waga Re: No a w Japonii... 28.12.05, 15:06
                nie widzisz nic zlego by starac sie nie naniesc brudu gospodarzowi...
                to moze herbaty, kawy albo piwa tez nie pij, bo mu kubek, filizanke lub
                szklanke zabrudzisz...
                Gratuluje takiego toku myslenia!
          • pluteq Re: No a w Japonii... 27.12.05, 18:23
            werrka napisała:

            > . Narychmiast wiem
            > , ze to ludzie z gminu i ogłada towarzyska jest im obca, ale... na wizytówkach
            > tytuły mgr,doktor, profesor, dyrektor, prezes.... hihihihihihi.

            Rozumim, że dotyczy to _wizyty_, a nie wstąpienia na piwo po bieganiu po parku w trekingach.

            pzdr
            pq
            • werrka Re: No a w Japonii... 28.12.05, 13:34
              dokładnie taksmile)))))), bo człowiek kulturalny ma wyczucie chwilismile))))
            • jacek_waga Re: No a w Japonii... 28.12.05, 15:11
              wiele nie wiesz ani o bieganiu ani o butach...
              na piwo po bieganiu - widac, ze nigdy nie biegales/as
              i biegac w trekingach, czemu od razu nie w traperach z rakami?
      • anakardia Re: Kulturalny gość i jego buty 06.11.06, 00:44
        quba napisał:

        > przychodzi do mnie ktos i w progu SAM zaczyna od sciagania butow
        > mowie zeby tego nie robil
        > a ten uparciuch po prostu sciaga i wchodzi dalej w skarpetkach a za 10 minut
        > domaga sie kapci
        > a ja sobie nie zycze zeby ktos u mni w domu chodzil w samych skarpetkach
        > przeciez to jest niehigieniczne !!!
        >
        Wolę takie niehigieniczne skarpety niż higienicznie umazaną podeszwę psim gie.
    • kontra_pas szukam opinii experta 29.01.05, 17:20
      poszukuje opinii experta na ten temat, gdyz moj problem sprowadza sie do
      mojego domu i do tesciow=gosci. kiedy przychodza do mnie znajomi, zdejmuja
      buty, co ja uwazam za sluszne, a sama chodzac w gosci zawsze zdejmuje buty,
      gdyz nie chce swoich bucianych nieczystosci (widzialnych i niewidzialnych)
      wprowadzac komus do domu.
      z kolei tesciowie NIGDY nie zdejmuja, nigdy tez nie pytaja, czy powinni. moj
      maz uwaza, ze to niegrzeczne mowic gosciom zeby zdjeli buty. wiec ustalilismy,
      ze moge sobie byc "niegrzeczna" wobec innych gosci (jakos inni zawsze sami
      zdejmuja, nie musze im tego proponowac). tylko ci tesciowie... jak jest lato
      to pol biedy, azkolwiek dla mnie to tez problem. ale teraz zima, bloto i
      zadowolony tesc w wielkich mokrych butach... ble...
      niedlugo bedziey miec dzidziusia, wiec wtedy nie ustapie- "zwale" na dziecko
      pelzajace po podlodze.
      a szukam opinii experta, gdyz moja tesciowa jest osoba z reguly zachowujaca
      sie "tak wypada, a tak nie wypada"- w sensie duza wage przywiazuje do savoir
      vivre'u. a ja mam po cichu nadzieje, ze zasady troche sie rozluznily i tak jak
      ktos tu napisal- jesli gospodarz poprosi to nalezy zdjac buty i tak jest
      zgodnie z "przepisami". tym bardziej, ze jak mowie- chodzi mi o wizyty
      tesciow, nieformalne, a nie wielkie przyjecia z udzialem wujkow, cioc itp (oj,
      wtedy to przezywam bardzo te buty, ale zaciskam zeby- oni przychodza tylko raz
      na rok)
      • ekielski Re: szukam opinii experta 30.01.05, 07:26
        Przeczytaj sobie temat od początku.Będziesz wtedy wiedziała kto ma racje...
      • p-iotr Re: szukam opinii experta 31.01.05, 09:38
        > jak jest lato
        > to pol biedy, azkolwiek dla mnie to tez problem

        No tak.. paneliki z deseczki barlinieckiej moga sie przybrudzic.. rozumiem Cie
        doskonale..

        > ale teraz zima, bloto i
        > zadowolony tesc w wielkich mokrych butach... ble...

        A moze zamiast kwękać na swoj los, Jasnie Pani podalaby tesciowi szmatke do
        wytarcia butów? Czy to moze ponizej godnosci?

        > chodzi mi o wizyty tesciow, nieformalne, a nie wielkie przyjecia z udzialem
        > wujkow, cioc itp (oj, wtedy to przezywam bardzo te buty.. [...] )

        Och tak tak! I wszyscy w butach! Tragedia! A przeciez mogloby byc tak pieknie -
        te 20 par nog w samych skarpetach, mniam mniam! No i jak to gustownie wyglada -
        garnitur-na bosaka, suknia wieczorowa-na bosaka, garsonka-na bosaka - zupelnie
        jak na spotkaniu fetyszystow!

        uncertain
        • agataku Re: szukam opinii experta 26.03.05, 15:59
          a co Ty taki napastliwy jesteś? Gdzie jakakolwiek tolerancja? "Mój dom jest
          moją twierdzą" i jeżeli ktoś ładnie prosi o zdjęcie butów, to obrazisz się i
          wyjdziesz? Dasz w ten sposób dowody na swój brak kultury i tyle.
          Poza tym - bez przesady, jakoś goście, którzy mnie odwiedzają, wchodząc
          zdejmują buty, nikt ich do tego nie namawia. Nie latem, bo buty są suche, ale
          zimą - jak najbardziej...
          Zauważ, że w naszych pięknych miastach na ulicach i chodnikach leży taki syf,
          że aż przykro. Co dwa metry psia kupa, wszystko zachlapane błotem. Może nie
          każdy chce, żeby mu takie elementy wnosić na dywan??????????
        • czarny.motyl Re: szukam opinii experta 26.10.06, 03:13
          Kontra_pas ! Wyobraź sobie takich kilkanaście par stóp w skarpetasach świezo
          wyjętych z ciepłych zimowych butów po marszu na zimnie Gad dem!!!!Można paćś ze
          smrodu! Powiedzmy to sobie szczerze!!!Nie żeby goście byli
          niehigieniczni ...ale zawsze znajdzie się jakiś wujo Heniu w przedwczorajszych
          skarpetkach!!
      • aiczka Re: szukam opinii experta 21.11.06, 11:09
        Jeśli masz "śliskie" podłogi (tzn. nie dywany czy wykłądziny dywanowe) to możesz
        w zimie prosić o poruszanie się przez chwilę na "suknach". Myślę że przy
        brzydkiej pogodzie i zwykłej wizycie herbatkowej nikt się o to nie obrazi.
    • wiwi_sekcja wiem, że temat był już wałkowany, ale... 11.03.05, 16:08
      Ale chodzi mi o to zdejmowanie butów z drugiej strony. Przychodzą znajomi,
      zabierają się do zdejmowania, mówię "nie ściągajcie butów" - a w odpowiedzi
      słyszę: "A ty co syfiara?! Przecież mogłem/am w gówno na dworze wdepnąć i teraz
      będę ci po domu nosił/a" - czy inne tego typu wypowiedzi.
      I niestety to jest większość. Przychodzą na chwilkę i rządek butów na
      przedpokoju rośnie tak, że przejść się nie da. Potem szum w trakcie ubierania.
      A łatwiej wejść, usiąść, napić się czegoś i pożegnać. Przecież na korytarzu
      jest chodnik, a przez drzwiami wycieraczka.
      Denerwuje mnie też jak idę w gości i słyszę "a ty co w oborze mieszkasz,
      ściągaj buty", patrzę na podłogę, a tu... syf. Po przejściu z pokoju do toalety
      moje skarpetki są czarne. I do tego bardzo ciągnie od podłogi.
      • ekielski Re: wiem, że temat był już wałkowany, ale... 14.03.05, 11:23
        Piszesz,że od brudu skarpetki robią się czarne...Wiadomo ale nawet gdyby było
        czysto to np w mieszkaniu gdzie jest parkiet (a parkiet się pastuje woskiem) to
        skarpetki choć nie są czarne to są całe w wosku...To jest dopiero jazda...
        • aiczka Re: wiem, że temat był już wałkowany, ale... 21.11.06, 11:16
          Kwestia techniczna: parkiet po wyfroterowaniu nie powinien być lepki i brudzący.
          To by podważało sens procesu pastowania, który, ostatecznie, służy czyszczeniu.
          Kiedyś w podstawówce spotkałam się z tego rodzaju zjawiskiem, podczas lekcji WF
          na korytarzu. Podłoga była pokryta dobrze trzymającym kurz lepiszczem, dobrze
          przenoszącym się na ubranka, niestety. Czy ktoś funduje sobie coś takiego w domu?
      • p-iotr Re: wiem, że temat był już wałkowany, ale... 17.03.05, 08:47
        To milo jest miec znajomych z klasa uncertain
        No coz, w takim wypadku pozostaje sie dostosowac.
        pzdr
    • minka5 Re: Kulturalny gość i jego buty 16.03.05, 20:21
      Jestem zdecydowanie zdania, ze buty stanowia czesc garderoby i nie powinno sie
      zadac od gosci ich zdejmowania. Dlaczego nikt nie powie "Prosze zdjac spodnie
      od garniturka, bo na pewno siedziales w parku, a tam same brudy?".
      Jezeli ktos boi sie o wnoszony brud, to lepiej po prostu nikogo nie zapraszac.
      Dom tez moze stac sie muzeum.
      Chyba zasada mowi, ze gospodarz powinien dbac o wygode goscia, a nie gosc o
      parkiet gospodarza.
      Zasada oferowania 'przejsciowych' kapci dla wszystkich gosci jest juz zupelnie
      brakiem jakiegokowiek szacunku (i higieny).
      Dla nadwrazliwych - proponuje wprowadzic plastikowe ochraniacze tak jak w
      szpitalach - bedzie pieknie sterylnie!
    • news21 Re: Kulturalny gość i jego buty 26.03.05, 22:34
      Nigdy nikogo z butów nie rozbieram. Mam zwyczaj kupować nierujnujące finansowo
      ciemne dywany, które bez żalu wymieniem co 5 lat. Jednakowoż ze 2 razy wkurzyli
      mnie goście. Bratowa omijając wszystkie wycieraczki wkroczyla w zabłoconych po
      kostki kozakach do stołowego po czym bardzo starannie wytarła je w dywan.Był do
      wyrzucenia, ponieważ kozaczki były wytytlane chyba w ropie naftowej. To samo
      zrobiła na środku pokoju moich rodzicow ich szalenie kulturalna sąsiadka.
      Bardzo lubię przyjmowac gości, ale niedobrze jest jeśli po ich wizycie dywany
      nadają się do wyrzucenia.
    • otamsz Re: Kulturalny gość i jego buty 26.04.05, 01:43
      W mojej ocenie mówienie gościom, aby zdieli buty jest (i to w taki sposób!) jest impertynenckie, lecz należy uszanowac wolę gospodarza. W przypadku wizyty u dobrych znajomych, albo rodziny ściagam buty, żeby poprostu nie wnosic kurzu, błota i nie niszczyc dywanów,posadzki, a więc nie dlatego, że muszę, tylko dlatego, iż staram się dbac o dom bliskich jak o własny. W Japoni na przykład zdejmuje się buty przed wejściem do domu właśnie z troski o porządek i podłogi(wiem, że to inna kultura, ale niektóre wzorce zachowań są w niej naprawdę praktyczne tongue_out ). Nie ma sensu obrażac się z tak błachego powodu, nastepnym razem można przecież nie przychodzic ;]
      • ekielski Re: Kulturalny gość i jego buty 29.04.05, 10:01
        Oj Otamsz Otamsz... Pierwszą myślą jaka mi przydzi do głowy gdy gospodarz nalega
        bym ściągnął buty jest ta,że więcej tu nie przyjde.
        A co do postu w którym napisałes :

        O właśnie! Jesteśmy Polakami i powinniśmy dbac o własną kulturę, jest zwyczaj
        taki w Polszcze, to trzeba go przestrzegac, a nie
        patrzec na zachód. Poza tym chyba miło bedzie gospodarzowi jak się go spytamy
        czy zdjąc buty, czy nie zdejmowac, to raczej o nas
        lepiej swiadczy. (oczywiści przy oficjalnych wizytach ten zwyczaj chyba nie
        obowiązuje)

        To po pierwsze Nie ma w Polszcze takiego zwyczaju,że się ściąga buty więc nie ma
        czego przestrzegać.
        Tekst,że miło będzie gospodarzowi jak Go spytamy czy zdejmować buty czy nie jest
        głupi i śmieszny...
        Nieznajomość zasad nie świadczy o nas dobrze a nieznajomością jest pytanie o
        ściąganie butów.

        I jeszcze jedno na koniec.
        Temat ten założyłem nie dlatego by pytać czy należy ściągać buty czy nie tylko
        byście napisali co wtakich sytuacjach czyni kiedy gospodarz nalega.
        • otamsz Re: Kulturalny gość i jego buty 29.04.05, 15:07
          tak, "głupi i snieszny". Wybaczy Wasza Miłośc mnie głupiemu tę moją głupotę, nie potrafię bowiem odnaleźc się w dzisiejszych czasach i szukam śmiesznych kompromisów między zwyczajami dawnymi a dzisiejszymi. Wydaje mi się jeszcze, że odpowiedziałem na postawione pytania, ale nie wymagam przecież uważnego czytania. Znalazłem też ciekawą stronę www.mariuszszczygiel.com.pl/nacudzytemat_tajemnice1.asp - jak widac nawet inteligencja zastanawia się nad tym problemem i nie może dojśc do porozumienia ;] Poza tym w demokracji nastąpiło pomieszanie klas (w komuniźmie jeszcze gorzej), a tym samym obyczajów różnych warstw społecznych. Straszne czasy.
    • kora3 Jestem w szoku :) 28.10.05, 15:47
      Hmmmm ... wiecie co ? czy ten buciany problem nie urasta zcasem do zbyt dużej
      rangi? Bo wkońcu kazdy kij ma dwa końce smile Na pewno nie należy kogos z obuwia
      "rozbierać", moze poza wyjątkami typu: raczkujący niemowlak, czy dziecko
      uczulone na kurz. Na pewno nietaktem jest proponowanie gościom ubranym
      wieczorowo zdejmowanie obuwia, bo wygadaja nieszczególnie smile A przeciez istotnie
      buty stanowią cześć stroju. No właśnie - stroju! A zatem jak kobieta odwiedza
      kogoś zimą, to zdjawszy kożuszek zostaje w czyms co nie bardzo pasuje do
      kozaczków. smile Ale nie o tym chciałam .. Na pewno oficjałka typu- zaręczyny,
      impreza itepe zobowiazuje gości do pozostania w butach. Ale z kolei są sytuacje,
      kiedy gość sam domaga sie mozliwości zdjęcia butów z przyczyn, nawet nie złego
      wychowania, jak sie wydaje grzmiącym tu znawcom, ale dużo bardziej prozaicznych
      smile Wyobraźcie sobie ludzie, ze jesteście elegantka i macie kozaczki dopasowane
      na obcasiku solidnie podwyższonym ...Piekne Ci one, ale np. w biurze po godzinie
      zaczynają Was w zbyt ciepłym obuwiu rwać nieprzeciętnie nogi. W biurze nie
      problem. Przynosi się z domsiu takie dyżurne pantofelki i zamienia zaraz po
      przyjściu(dotyczy to zwłaszcza kobiet, ktorych strój do pracy musi być
      elegancki, wiec odpadają glaniki i inne wygodniuchy). No i jest pieknie.. ale
      wychodzicie z pracy. O co za traf .. spotkaliscie znajomą, traf - blisko mieszka
      , zaprasza na kawkę. No i problem, bo jest taka przestrzegająca zasad, a Wy
      chętnie kozaczki zdjęlibycie, bo w mieszkaniu gorąco i nózie puchną. I oto
      czasem jedyny sekret twz. "żle wychowanych", dla których zdjęcie butów jest po
      prostu ulgą, zwłaszcza zimą, kiedy na dworze zimno, a po mieszkaniach bardzo
      ciepło. Ot i czasem to cała tajemnica nieobycia. smile Mój Tato jest po poważnej
      operacji stopy i wierzcie mi siedzenie w twardym obuwiu (a takie musi nosić) "w
      gościach", bo tak "wypada" jest dlań udreczeniem. Zresztą , ludzie, czy to
      najważniejsze by trzymac sie sztywno konwenasów? Chcr gośc ścioągać buty, a
      dajcie mu ściągnąć ! Kto wie, czemu chce ? Nie chce, ok- nie zachecajmy, ale
      niechże gosc też wytrze obuwie, a nie wali "na salony" w błociuchach i otrzepuje
      parodniową skorupę na dywan! Jest jeszcze jedna sprawa, dotycząca pań, dość
      delikatna, przyznaję. Sama nie mam tego problemu, bo nie mam lsniących
      parkiecików, ani takich tam, ale znam ludzi, którzy po wizycie damy w szpilkach,
      cześć podogi wymienic zmuszeni byli! Jesli już dama wybiera sie na impre domową
      i anturalne jest, ze butów nie sciągnie (popieram!! Chocby dlatego, ze w długiej
      sukni zabić sie można po zdjęciu dobranych doń pantofli)to niechże zważy, jaki
      ma obas. Jesli cieniutki z metalowym zakończeniem, to może warto zabrac coś na
      zmianę ? Parkiet po paru koczkach, takiej damy, złaszcza, jak budowe ma
      niekoniecznie najdelikatniejszą, podobnie jak zarysowane i powgniatane panelki,
      nadaje sie DO WYMIANY! No i co na to powiedzą znawcy tematu? Kulturalnie jest
      nie bacząc na nic szpilkami komuś zarysować podłoge ? Chciał gości? To ma ...
      • dirgone Re: Jestem w szoku :) 16.11.05, 11:31
        Na codzień nie przychodzą do mnie Niesamowicie Ważni Goście, ani nie urządzam
        Przyjęć z Klasą. Na codzień wpadają do mnie znajomi i bliska rodzina. Mam dość
        małe mieszkanie, jak w pokoju siedzi 6 osób, to już jest tłum. Każdy siada,
        gdzie chce. Ja najchętniej na podłodze, bo lubię. Wszyscy zdejmują buty. Ujmy
        to gościom nie przynosi - wręcz przeciwnie. Mogą się wyluzuwać i usiąść np. po
        turecku. I nikt NIGDY nie zaczął kwękać, że buty, że skarpetki, że wspaniała
        kreacja. Na codzień strojów balowych nie noszą, a nawet jak przychodzą
        elegancko ubrani, po cięzkim dniu pracy, to z ulgą buciory zdejmują - przecież
        jesteśmy w przyjacielskim gronie,a nie na spotkaniu biznesowym. I nie muszę
        codziennie szorować podłogi po każdym znajomym ( w nocy do łazienki idę boso -
        niemiło by mi się szło po psich kupkach i piachu).
        Co innego, jak przychodzi osoba obca - hydraulikowi butów ściągać nie będę!
        Albo szefowi, który wpadł po jakieś dokumenty i został na kawę. Ani nawet
        tacie, który chce tylko skorzystać z łazienki i już leci, bo się spieszy.
        Jak organizuję imprezę w większym gronie, to również odpuszczam sobie buty, bo
        jeśli wiem, że koleżanka pół dnia spędziła przed lustrem dobierając pantofle,
        to przecież nie mogę jej z nich ograbić! Zresztą imprez nie urządzam
        codziennie. Po każdej i tak jest mnóstwo sprzątania, więc wszystko mi jedno,
        czy jeszcze jest do tego piach.Zresztą nikt kulturalny w zabłoconych buciorach
        nie wejdzie.
        I problem z głowy. Nigdy nie miałam z tym kłopotów.
      • dirgone Re: Jestem w szoku :) 16.11.05, 11:50
        A tak swoją drogą, to się zastanawiam, jak to wygląda z drugiej strony. No bo
        jeśli większość udzieląjących się powyżej uważa, że należy wszystkich wpuszczać
        w butach, to znaczy, że sami w butach po mieszkaniu chodzą? Przecież to udręka!
        I tak cały czas? A jeśli nie, to czy gości przyjmują w kapciach? Albo boso? No
        bo ludzie wypowiadają się tutaj na temat codziennych odwiedzin, a nie
        proszonych wizyt raz na pół roku.
        • zielony_banan Re: Jestem w szoku :) 16.11.05, 12:45
          > A tak swoją drogą, to się zastanawiam, jak to wygląda z drugiej strony. No bo
          > jeśli większość udzieląjących się powyżej uważa, że należy wszystkich wpuszczać
          >
          > w butach, to znaczy, że sami w butach po mieszkaniu chodzą?

          Ja dosyć często chodzę po domu w butach, a jeśli np. siadam na kilka godzin
          popracować to albo zakładam pantofle albo takie śmieszne, ciepłe kapcie w
          kształcie psów smileOd chodzenia w butach po domu się nie umiera, całe życie tak
          robię i grom z jasnego nieba we mnie nie trafił
          • dirgone Re: Jestem w szoku :) 16.11.05, 13:34
            Ok, już wszystko dla mnie jasnewink

            Ja akurat nie chodzę w domu w butach, bo jestem z tych, co nie potrafią
            siedzieć normalnie (moja mama wiecznie się o to wściekała). To znaczy nie lubię
            siedzieć prosto na krześle albo na kanapie z nogami na podłodze. U innych też
            mi to sprawia problem, dlatego zawsze (prawie, bo są wyjątki) zdejmuję buty. I
            tu pewnie zaszokuję wszystkich strasznie i uznają mnie za całkowitego wsioka,
            bo zdejmuję buty w kinie (jak już siedzę w fotelu) i również często w pracy
            (jak wiem, że jestem sama i nikt nie przyjdzie). Skarpetki mam zawsze czyste, a
            stopy mi się nie pocą, więc nic nie rozsiewam (tu uprzedzam węchowiczów).
            • p-iotr Re: Jestem w szoku :) 17.11.05, 09:13
              > Skarpetki mam zawsze czyste, a
              > stopy mi się nie pocą, więc nic nie rozsiewam

              Slynny dowcipowy tekst Babci u Lekarza:

              "caly czas puszczam bączki, ale one są zupelnie cichusienkie i calkowicie
              bezwonne"

              pzdr
          • kora3 Re: Jestem w szoku :) 17.11.05, 14:05
            zielony_banan napisał:


            > Ja dosyć często chodzę po domu w butach, a jeśli np. siadam na kilka godzin
            > popracować to albo zakładam pantofle albo takie śmieszne, ciepłe kapcie w
            > kształcie psów smileOd chodzenia w butach po domu się nie umiera, całe życie tak
            > robię i grom z jasnego nieba we mnie nie trafił

            Ano zapewne, ze nie trafi nikogo zaraz szlag .. Chodzenie po własnym domu w czym
            sie komu podoba (jak nie ma gości) to juz indywidualna sprawa. Są ludzie, którzy
            niezależnie od pory roku chodzą po własnym domu boso, tez nie poumieralismile
            Nie jestem, jak wspomniałam za "rozbieraniem" gości z butów, ale po prosrtu za
            większą elastycznościąsmile Wszak dobre wychowanie ma ułatwiać, nie utrudniać
            życie. Po co trzymac sie sztywno konwenansu pozostawania w butach, jeśli i
            gosciowi i gospodarzowi na rękę (albo na nogi smile), zeby zdjąć ?
        • aiczka Re: Jestem w szoku :) 21.11.06, 11:26
          Nie chodzę w butach po domu cały czas. Ale często zdarza mi się to chwilę przed
          wyjściem albo po powrocie do domu. W lecie często noszę w domu klapki, w których
          wychodzę również do ogrodu etc. Spodziewanych gości nie przyjmuję w rannych
          pantoflach.
    • joocelyn Re: Kulturalny gość i jego buty 16.11.05, 14:41
      Aby w ogóle móc dogłębnie przeanalizować problem kulturalnego gościa i jego
      obuwia, trzeba najpierw zastanowić się nad tym, czemu problem brudu z ulicy tak
      bardzo nas dręczy. Nie jest on problemem dla Anglika, Niemca czy Franzuca czy
      Włocha a dla Polaka akurat tak. Czyżby nasi sąsiedzi mieli inne poczucie
      higieny niż my ? Nie sądzę. Problem leży zupełnie gdzie indziej. Aby móc
      krytykować brak kultury gospodarzy nalegających, aby goście zdejmowali buty,
      warto zastanowić się wprzódy nad kulturą przechodniów czy właścicieli psów. Czy
      ktoś kto pluje na ulicy jest kulturalny ? Czy ktoś kto nie sprząta odchodów po
      swoim pupilu jest dobrze wychowany ?
      Będąc kiedyś w gościnie u norweskich przyjaciół przechadzałam się idealnymi,
      czystymi, sterylnymi chodnikami, bez rozmazanych psich kup i obrzydliwych
      plwocin (i to nie tylko w dzielnicach w centrum miast). Owszem, nie zdarzyło mi
      się, żeby jakiś Norweg kiedykolwiek zaproponował mi zdjęcie butów, mimo jasnych
      pięknych puchatych dywanów w ich mieszkaniach, jednak on może być zupelnie o to
      spokojny wiedząc, że pod moimi butami nie było żadnych strzępków śliny
      nieokrzesanych przechodniów, czy kawałka psiej kupy.
      Może najpierw, zanim jakiegoś gospodarza nazwiemy niewychowanym, zastanówmy się
      czym różni się polska, przeciętna ulica poza ścisłym centrum miasta, od takiej
      samej ulicy w Niemczech czy Norwegii. Może kultury zacznijmy uczyć sie najpierw
      na ulicy, aby potem móc przenieść tę kulturę do naszych mieszkań.
      • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 09:16
        Zlituj sie - od tego sa wycieraczki. Nawet w Polsce.
        A jesli na chodniku lezy kupa to ja zazwyczaj widac i sie ja omija.

        pzdr
        • joocelyn Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 09:37
          p-iotr napisał:

          > Zlituj sie - od tego sa wycieraczki. Nawet w Polsce.
          > A jesli na chodniku lezy kupa to ja zazwyczaj widac i sie ja omija.
          >
          > pzdr

          Wycieraczka wszystko wymiecie spod butów ? Nawet błoto, które weszło w rowki
          podeszew ? Nie żartuj. Nawet staranne wytarcie obuwia w wycieraczkę nie
          spowoduje usunięcia jego okruchów, które w okresie zimowo - wiosennym zalega na
          ulicach miast i miasteczek w zastraszających ilościach. A zimowe podeszwy do
          butów ze względu na ciężkie warunki atmosferyczne są z dość dużymi rowkami,
          które zapobiegać mają poślizgom. Więc oczywiste jest, że w owoych rowkach
          zalega więcej brudu niż w obuwiu z płaską, równą podeszwą.

          Oczywiście, że psią kupę się omija, ale i tak jakieś jej okruchy są
          rozprowadzane po chodniku przez nieświadomych niczego przechodniów. Jeśli tego
          nie rozumiesz to widać, że przebywanie w brudzie na ulicy i w domu nie robi dla
          ciebie róznicy.
          • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 14:12
            Droga Joocelyn - inna sprawa jest gdy idziemy do Tesciow na niedzielny obiad
            zaraz po spacerze w lesie w sniegu po kolana, bo akurat bylismy z Corka na
            sankach, a inna gdy jedziemy taksowka na balange Sylwestrowa do znajomych. W
            ogole wszystko jest kwestia umowienia sie. Ale warto chyba aby obie strony
            znaly zasady, czyz nie?

            > Jeśli tego nie rozumiesz to widać, że przebywanie
            > w brudzie na ulicy i w domu nie robi dla
            > ciebie róznicy.

            A teraz Twoj tok myslenia:
            1. W Twoim przypadku jest roznica pomiedzy poziomem czystosci/brudu na ulicach
            i w domu (skoro odcinasz sie od tego, mowiac, ze dla mnie nie ma roznicy).
            2. U Ciebie na ulicach jest superczysto (w tej Norwegii czy gdzie tam).
            3. Biorac pod uwage 1 i 2 wnioskuje, ze w domu masz syf.
            Podoba Ci sie? Nie? To daruj sobie takie komentarze jak zacytowany.

            pzdr
      • photo8 Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 12:43
        Mój znajomy od kilkunastu lat mieszka w Niemczech. Mieszkanie w kilkupiętrowym
        bloku, czwarte piętro, na każdym piętrze po 4 mieszkania. Nawet nie znając nr
        zawsze do niego trafię, bo już przed drzwiami - TYLKO przed jego drzwiami -
        obok wycieraczki stoi kilka par butów. On nawet nie pozwala ich wnieść za próg.
        To jest krótko mówiąc wiejski zwyczaj, gdy po przyjściu z obory do domu
        gumofilce zostawia się przed drzwiami.
        Gdy mam gości niektórzy sami czują się 'zobowiązani' do zdjęcia butów, na co ja
        mówię 'tu nie ma takiego obowiązku, nie zdejmuj'. Niektórzy są tak uparci, że
        nie ma na nich siły, zdejmują.
        • joocelyn Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 13:04
          Japończyków też porównasz do wieśniaków ?
          • photo8 Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 13:38
            Nie. Pigmejów również nie, mimo że oni nigdy butów nie noszą.
            • joocelyn Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 13:48
              photo8 napisał:

              > Nie. Pigmejów również nie, mimo że oni nigdy butów nie noszą.

              Japończyków porównujesz do Pigemjów ? Nie bądź śmieszny.
          • monika.grabowska1 Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 14:07
            To jest właśnie brak wychowania- wyzywac kogoś od wieśniaków.
            Osoby które w ostatnim dziesięcioleciu "awansowały" społecznie, zazwyczaj mają
            jedynie słuszne rozwiązanie takiego problemu, a kazdy kto myśli inaczej jest
            wymyślany od wieśniaków i innych.

            Każdy może decydowac, czy u niego się ściąga buty, czy nie
            to czy jest osoba kulturalna i czy zachowuje się zgodnie z zasadami savoir
            vive, decyduje sposób w jaki sposób załatwia ten problem-
            czy głosem niecierpiącym sprzeciwu nakazuje gościom zdejmowac buty zanim
            przekrocza próg domu,wyzywając ich odbrudasów,
            czy przed oficjalną imprezą dzwoni z prośba o przyniesienie zapasowych butów
            wyjaśniając swój punkt widzenia(np.małe dziecko w domu)
            To samo dotyczy zachowania gości.

            I jeszcze ciekawostka.
            Koleżanka mieszkała przez rok jako au-pair z bardzo zamożną rodziną duńską.
            Nauczyła całą rodzinę(również rodziców na kierowniczych stanowiskach) zmieniac
            buty zaraz po przyjsciu do domu.
            Argumenty o wnoszeniu brudu, zarazków i braku poszanowania jej pracy(!!!)
            przekonały wszystkich.
            Zresztą zanim kolezanka pojawiła się u Duńczyków porządkami zajmował się ojciec
            rodziny(oszczedny do granic mozliwoścismile i wiedział co znaczy odkurzac caly 300
            metrowy dom wyłożony wyładziną (z łazienkami włącznie)
            Czy ludzie potrafią się dogada w takich sprawach decyduje, czy są wychowani,
            czy nie.

            Zauważyłam też, że za nie ściąganiem butów są zazwyczaj osoby, które zazwyczaj
            nie biorą udziału w porządkach domowych...
            • irenka82 Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.05, 14:45
              ja nie sciagam butow u nikogo,wycieram porzadnie na wycieraczce i szlus.CHYBA
              ze sa sniegi i bloto,to ewentualnie sciagam,jezeli wizyta odbedzie sie na
              pokojach a nie w kuchni naprzyklad.staram sie jednak zostac w butach bo raz sie
              zapedzilam i sciagnelam japonki,i plaskalam golymi stopami po parkiecie i
              czulam sie idiotycznie.
              • dirgone Re: Kulturalny gość i jego buty 19.11.05, 10:44
                A w wawie furorę wśród wielu moich znajomych robie pewna knajpka turecka, w
                której... ściąga się buty. Zawsze jest tam tłum ludzi. I co wy na to?
                • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 21.11.05, 08:54
                  Pewnie dobrze daja jesc, albo maja sziszę. Nie sadze zeby sciaganie butow
                  przyciagalo tylu klientow.

                  pzdr
                  • amha Re: Kulturalny gość i jego buty 25.11.05, 19:44
                    Mam w pokoju położoną białą wełnianą wykładzinę. Szczerze mówiąc jeśli ktoś w
                    sezonie jesienno-zimowym wszedłby do mnie w kozakach niewiele by z niej zostało.
                    Lubię chodzić w domu na boso i nie rozumiem czemu ktoś inny z szacunku dla mojej
                    pracy (w końcu to ja sobie na tę wykładzinę musiałam zarobić, ja ją sprzątam)
                    nie mógłby ściągnąć butów.

                    Niedawno gościłam u znajomych w Finlandii, przed wejściem "na pokoje" pani domu
                    delikatnie zasugerowała, żebym zdjęła buty, gdyż wszyscy w jej rodzinie chodzą
                    po mieszkaniu na boso i mogłabym się zwyczajnie niezręcznie czuć będąc jedyną
                    osobą w butach...smile To tyle jeśli chodzi o Japonięwink

                    Zasady dobrego wychowania to nie dekalog... trochę elastyczności. Uważam, że to
                    działa w obie strony gospodarz szanuje swojego gościa i dba o jego samopoczucie,
                    a gość nie zachowuje się jak tornado, bo przecież przyjemność z wizyty ma być
                    obustronnasmile
                    • blackmolly Re: Kulturalny gość i jego buty 10.12.05, 19:44
                      Wiesz co, chodzenie po mieszkania boso też nie
                      jest eleganckie. A przede wszystkim bywa uciążliwe
                      dla sąsiadów piątro niżej. Pomyśl o tym.
                • zettrzy Re: Kulturalny gość i jego buty 26.10.06, 15:18
                  dirgone napisała:

                  > A w wawie furorę wśród wielu moich znajomych robie pewna knajpka turecka, w
                  > której... ściąga się buty. Zawsze jest tam tłum ludzi. I co wy na to?

                  a w Nowym Jorku tlumy przyciaga bar dla masochistow, gdzie w menu sa takie
                  pozycje jak "obraza slowna" lub "wymierzenie policzka"
                  i co Ty na to?
            • zettrzy Re: Kulturalny gość i jego buty 26.10.06, 15:17
              > Koleżanka mieszkała przez rok jako au-pair z bardzo zamożną rodziną duńską.
              > Nauczyła całą rodzinę(również rodziców na kierowniczych stanowiskach) zmieniac
              >
              > buty zaraz po przyjsciu do domu.

              to teraz wiemy skad sie biora polack jokes i glebokie przekonanie ze 99%
              ludnosci dzisiejszej Polski to wiesniacy nieobeznani z kanalizacja, dominujace
              w wielu krajach na zachod od Odry
          • jacek_waga Re: Kulturalny gość i jego buty 22.12.05, 23:32
            Ty chyba sie filmow naogladalas i to historycznych. Japonce sciagali (w czasie
            przeszlym) buty kiedys dawno temu. To byla tradycja podobna do noszenia mieczow
            przez samurajow. Widac, ze w zyciu nie bylas w tym kraju albo nawet nie
            spotkalas prawdziwego japonca. Jako cywilizowani ludzie nie nosza juz mieczow i
            tak samo nie zdejmuje butow na widok podlogi. Polecam wyrwanie sie krainy basni
            zaprzestania dorabiania sobie wlasnej interpretacji i ideologii i odnalezienie
            sie w roku 2005! Zdejmowanie butow uskuteczniaja w nielicznych dosc
            ekskluzywnych restauracjach jako rodzaj oryginalnosci ich tradycji do tego kaza
            sobie za to slono placic. To podobnie jak u nas kariere robi karczma "chlopskie
            jadlo" nikt nie wcina smalcu na codzien chyba nie?
            • dirgone Re: Kulturalny gość i jego buty 28.12.05, 10:35
              Niedawno ogladalam japonski "Krag". Na samym poczatku, w scenie pogrzebu,
              wszyscy chodza w kapciach. A na koncu, gdy glowna bohaterka przychodzi do
              bylego meza sciaga przed wejsciem do jego domu buty. Tak jest we wszystkich
              filmach japonskich (i to bardzo podkreslane). Nie bylam w Japonii, ale mialam o
              niej wyklady (prowadzone przez bylego ambasadora w tym kraju). Uchi i soto
              (czyli wewnatrz i na zewnatrz) sa tam bardzo wyraznie oddzielone. To slowa
              ambasadora, ktory w niejednym domu bywal (a jego synowie chyba nadal w Japonii
              mieszkaja)
              • zettrzy Re: Kulturalny gość i jego buty 26.10.06, 15:23
                ci Japonczycy, ktorych znam czy znalam osobiscie, zachowywali sie dokladnie tak
                jak wszyscy inni - butow w goscinie nie zdejmowali, ani nie kazali ich
                zdejmowac swoim gosciom
    • buba011 Re: Kulturalny gość i jego buty 27.11.05, 17:49
      Przeczytałem wszystkie listy, nikt nie poruszył wątku, poza w spomnieniu o
      hydrauliku /zwłaszcza zwolennicy zdejmowania obuwia - jestem tego ciekaw?/ w
      jaki sposób? i jeżeli tak? - egzekwować lub sugerować zdjęcia obuwia:
      policjantowi, komornikowi, urzędnikom służb kontrolnych.
      • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 28.11.05, 11:07
        Na mnie nie licz - ja jestem przeciwko zdejmowaniu butow w gosciach..
        smile

        pzdr
        • kejsar Re: Kulturalny gość i jego buty 28.11.05, 13:45
          proponuje pozwolic wejsc zwolennikom w butach. na odchodne jednak wreczyc im
          szmate zeby po sobie posprzatali. big_grin
          • buba011 Re: Kulturalny gość i jego buty 28.11.05, 17:35
            Propozycja dość oryginalna ale przekracza konwencje SV. Co na to regulaminy
            służbowe, np: policji, żandarmerii. Napiszcie proszę.
            _________________________________
            ...wszystko wydaje się oczywiste, dopóki nie zadajemy pytań...sir Issac Newton
      • jacek_waga Re: Kulturalny gość i jego buty 28.11.05, 18:16
        Podobnie sprawa dotyczy ksiedza po kolendzie!
        Czy ktos powie proboszczowi aby "wyskoczyl z trzewikow"
        Przeciez wiekszosc koledownikow przychodzi wlasnie w sezonie zimowym - i co???
        inne linki z dyskusja; forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=205&w=32361324&v=2&s=0
    • matysia_k Re: Kulturalny gość i jego buty 17.12.05, 15:32
      U mnie 2 tygodnie temu była moja impreza urodzinowa. Takie tam spotkanie starej
      grupy studenckiej sprzed 2 lat , posiadówa i piciesmile Wszyscy zdjęli buty, nie
      bylo zadnego problemu oprocz egzaltowanego mojego kolegi, ktory na moją wyrażna
      prośbe twierdził, ze przeszedł tylko pare metrow z samochodu i ma czyste
      buty.Jego zona przytniosła na zmianę..
      Pal licho moj jasne piękny dywan wełniany, bardzo milutki..( wiec nie bylo
      zimnych płytek ani parkietu). Ale najbardziej wkurzyło mnie to,ze otłukli oboje
      z zoną swoimi wypastowanymi bucikami, a konkretnie ich tyłem, moja jasna
      kanapę i zostały na niej wredne czarne slady...Był ubrany w normalne spodnie,
      nie w gajer i uwazam ,że sciąganie butów nie stanowi ujmy na honorze!!!
      A jest wyrazem szacunku dla gospodyni , ktora potem musi wszystko doprowadzac
      do łądu.O ile oczywiscie gospodyni sobie tego zyczy, a ja wyraznie pisze,że tak.
      A facetom od kablówki rozkładam gazety.
      • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 19.12.05, 08:38
        Przy zakupie nastepnej kanapy pamietaj aby pod zadnym pozorem nie sciagac z
        niej folii ochronnej. To samo z dywanem. I pilotem do telewizora. I fotelami w
        samochodzie.

        pzdr

        -
        • wojtek33 Re: Kulturalny gość i jego buty 21.12.05, 12:18
          p-iotr napisał:

          > Przy zakupie nastepnej kanapy pamietaj aby pod zadnym pozorem nie sciagac z
          > niej folii ochronnej. To samo z dywanem. I pilotem do telewizora. I fotelami w
          > samochodzie.

          Mogłaby też porozmawiać z dystrybutorami automatów do sprzedaży worków na buty,
          takich jak sojące w szpitalach. Zysk dla obu stron murowany wink
      • buba011 Re: Kulturalny gość i jego buty 22.12.05, 00:31
        Do Matysi
        Szkoda że grono magistrów nie zaliczylo, choćby fakultetu z SV.
        Należałoby, chyba rozdzielić dwie rzeczy: przyjęcie zgodne z SV, a tzw picie w
        kulturalnym gronie, pozbawionym, przez Panią domu/ekonomiczną/, obuwia. Trzeba
        się zdecydować czy "mieć ciastko" czy "zjeść ciastko". Straty /koszty/ muszą
        być wkalkulowane w każde przedsięwzięcie,w przyjęcia - rónież.Zyskiem jest
        bezprzecznie, miłe towarzystwo Gości, a mamy ich takich, na jakich zasługujemy.
        Piotr i Wojtek podali dla tego drugiego segmentu, bardzo dobre przykłady
        neutralizacji. Traktujmy je, jako listę otwartą, może dopiszemy następne
        pomysły.
        Serdecznie pozdrawiam zwoleników SV, jak i entuzjastów postępu
        oraz wszelkiej innowacji.
        buba
      • uyu Re: Kulturalny gość i jego buty 26.10.06, 03:47
        A ja myslalam, ze to gospodarza rzecz zaproszonych gosci szanowac.
    • etykieta04 Re: Kulturalny gość i jego buty 28.12.05, 16:49
      w moim domu robią to tylko domownicy.
      Butów nigdy nie każę nikomu zdejmować i nie zrobię tego u nikogo.
      Uważam to za brak dobrego wychowania ,że o estetyce juz nie wspomnę.
      A nie daj Boże jak ci proponują stare kapcie i do tego jeszcze z grzybem.


      • uyu Re: Kulturalny gość i jego buty 26.10.06, 03:45
        A co to? W meczetach mieszkaja ci ktorzy kaza buty zdejmowac?
    • dzwony1 Re: Kulturalny gość i jego buty 26.10.06, 13:54
      troche poczytalam i sie troche usmialam, u nas oba problemy wystepuje, meza
      ganiam ze nie zdejmuje, a gosci czasem prosze o nie zdejmowanie i nie wszyscy
      to dobrze odbieraja. Kiedys kiedy moje dzieci raczkowaly jedna z kolezanek
      nagminnie zdejmowala buty ( a ja wiedzialam ze na problem ze sa swedza stopy)
      Kilka razy prosilam okreznie, zeby zostala w butach, i kiedys wybuchlam widzac
      jak pakuje sie na moja kanape bez butow i drapie sie w stopy - obrazila sie
      • ate120 Re: Kulturalny gość i jego buty 29.10.06, 14:33
        Teoretycznie nie można wymagać od gości aby zdejmowali buty...ale teoria mija
        się z praktyką i realiami życia.
        Jeżeli ktoś w domu organizuje spotkanie, ale takie bardziej oficjalne (panowie
        garnitury, panie eleganckie suknie) to rzeczywiście pomykanie po domu bez butów
        dziwnie wygląda.
        Nie każdego stać na częste wymiany podłóg, czyszczenie co tydzień dywanów itp.
        Jeżeli ktoś ma mocno ubłocone buty, i ładuje się komuś w nich na puchaty jasny
        dywan to moim zdaniem sam ma pewne problemy z poprawnym rozumieniem SV.
        Myślę że trzeba umieć dostosować zasady do panującej sytuacji: od okoliczności,
        warunków atmosferycznych, majętności gospodarzy, a co najważniejsze do ich
        zasady (czy buty się zdejmuje czy też nie).
        • ate120 Re: Kulturalny gość i jego buty 29.10.06, 14:46
          Wcześniej ktoś zapytał czy zdejmoawnia butow wymagać też od policjanta,
          komornika, hydraulika itp.
          Uważam, że jeżeli nie przychodzą oni na tzw. pogaduchy, a w sprawach służbowych
          to oczywiste jest że nie. Podobnie też nie wymaga się zdejmowania butów od
          księdza czy ministrantów.
          Zasad SV nie ma co sprowadzać do jakiegoś cyrku. Myślę że w SV najważniejsze
          jest wyczucie., i jeżeli komuś tego właśnie brak to nawet najlepszy podręcznik
          SV niewiele pomoże.
        • aiczka Re: Kulturalny gość i jego buty 21.11.06, 11:33
          Zgadzam się szczerze.
    • mareczek-40 Kulturalny gospodarz i jego buty 31.10.06, 02:54
      Drodzy P.T. Dyskutanci!
      Po przeczytaniu szeregu postów o zdejmowaniu butów zrozumiałem, że jestem z
      innego świata.
      Jako gospodarz przyjmuję gości w butach. Znaczy to, że WKŁADAM BUTY przed
      przyjściem gości i w butach ich przyjmuję.
      Gości nie przyjmuję się w kapciach, chyba że ktoś z rodziny wpada na chwilę,
      ale na niedzielny obiad rodzinny wkładam buty i butach gości przyjmuję.
      Dziś nie ma kaloszy (mówię o takich zakładanych na buty) i jest problem gdy
      przychodzimy w gości gdy na dworze śnieżno-deszczowo. Ja przynoszę buty na
      zmianę. Co za przyjemność siedzieć z kałużą pod własnymi butami (zawsze coś tam
      zostanie i się rozpuści).
      • uyu Re: Kulturalny gospodarz i jego buty 06.11.06, 03:17
        No to jest nas juz dwoje z innego swiata.
        Zima w Polsce, bo we Francji nikomu do glowy takie wymysly jak sciaganie butow
        przez gosci, nie przychodza do glowy - zawsze buty na zmiane.
        W pozostale pory roku, jesli juz bardzo mnie wkurzy namawianie, wyciagam
        saszetke z nawilzona chustka jednorazowka i wycieram podeszwy.
        Zwalczam wszelkie formy niewolnictwa, w tym takze uzaleznienie sie od wlasnego
        domu. Kto ma kogo? Dom ich czy oni dom? W koncu dywany i wykladziny trzeba
        czyscic co jakis czas chocby z powodu (zapomnialam jak to sie nazywa po polsku)
        po francusku "les acariens". Takie male zyjatka, ktore lubia takze mieszkac w
        poscieli.
        • anakardia Re: Kulturalny gospodarz i jego buty 06.11.06, 10:22
          uyu napisała:

          W koncu dywany i wykladziny trzeba
          > czyscic co jakis czas chocby z powodu (zapomnialam jak to sie nazywa po
          polsku)
          > po francusku "les acariens". Takie male zyjatka, ktore lubia takze mieszkac w
          > poscieli.

          może roztocza? zazwyczaj raz czy dwa razy w tygodniu czyści się dywany z
          roztocza odkurzając kurz w którym mieszkają. Pranie dywanów nie jest powszechną
          formą usuwania roztoczy.

      • anakardia Re: Kulturalny gospodarz i jego buty 06.11.06, 10:30
        W tym rzecz. Sądzę że większość osób optujących za zdejmowaniem butów wyobraża
        sobie zmoczone, zaśnieżone i umorusane buciory, które to zostawią ślad w każdym
        miejscu gdzie gość się pojawi. Czy osoba z takimi dodatkami na butach
        wchodząca "na pokoje" czułaby się dobrze?
        • raki2 Re: Kulturalny gospodarz i jego buty 08.11.06, 15:27
          Bez przesady moi drodzy! Czy jesteśmy aż takimi bogaczami i ludżmi wielkiego
          świata, żeby wymagać od gospodarza, aby przyjmował nas bez ściągania butów?
          Sama nie jestem zwolenniczką sprzątania i czucia się we własnym domu jak w
          museum, ale jeśli ma się dywany, to wycieranie o nie zarazków z ulicy... jest
          nie na miejscu.
          Uważam, że goście, aby nie czuli się "goli" w tych sukniach wieczorowych i
          frakach powinni przynosić na imprezę buty na zmianę, jeśli na dworze plucha, a
          jeśli ciepło, to w sumie można zdjąć dywan na tańce.
          Gdy robiłam kiedyś imprezę, dość dużą, to przy konkretnym umawianiu się
          prosiłam o przyniesienie obuwia zmiennego, pomimo zebrania dywanu. Co to za
          przyjemność bawić się na brudnej podłodze.
          U mnie w domu buty także się ściąga.
    • babie_lato1 Re: Kulturalny gość i jego buty 17.11.06, 22:39
      Mnie się zdaje, że dobre wychowanie to przede wszystkim troska o komfort
      drugiego człowieka w kontakcie z nami, a nie sztywne przestrzeganie jakichś tam
      gdzieś tam spisanych na wieki zasad. Myślę, że trzeba być elastycznym. W moim
      domu rodzinnym goście nie zdejmowali butów, jest to dla mnie oczywiste. Ale też
      były służące itp., gość sobie mógł brudzić ile chciał. Kiedy przychodzę do
      kogoś, zwłaszcza zimą, to wolę je jednak zdjąć niż siedzieć w kałuży na
      czyściutkiej (dotąd) podłodze czy dywanie. Obyczaj nowy, zauważyłam, powstał
      taki: gospodarz mówi: nie musisz ściągać butów, nie zdejmuj butów itp. (bo
      wiadomo, że sprawa kontrowersyjna). Gość na to albo nie zdejmuje - i OK albo
      mówi: wiem, wiem, ale chcę (bo mi gorąco, niewygodnie itd.) i zdejmuje. W ten
      sposób wilk jest syty (zasady, wygoda gościa) i owca cała (podłoga - gospodarz
      po wizycie może sobie odpocząć zamiast latać ze szmatą po kątach).
      • andre57 Re: Kulturalny gość i jego buty 18.11.06, 19:31
        U mnie w domu nie zdejmuje się butów. Czasem jednak goście upieraja się latać
        boso (nie mamy zadnych kapci gościnnych). Kiedy przychodzą goście umówieni, my
        także nie jestesmy ani boso ani w kapciach, ubrani równie wizytowo przez
        szacunek dla zaproszonych. Ten fakt automatycznie rguluje formy bycia, jak
        sądzę. Imprez 'tańcujących" w domu nigdy nie urządzamy - jak chcemy potańczyć
        to umawiamy się do stosownych lokali.Idąc w goście, jeżeli jest to wizyta
        towarzyska uzgodniona, jesteśmy ubrani wizytowo i nie wyobrażamy sobie kogoś w
        garniturze, białej koszuli, krawacie i.... na bosaka. Ale też obuwie starannie
        wycieramy a jeżeli jest chlapa, zabieramy z domu pantofle zamienne które
        zakładamy w przedpokoju gospodarzy po przywitaniu się. Do podawanych mi czasem
        kapci mam wstręt wrodzony i grzecznie ale stanowczo odmawiam a przy szczególnie
        natarczywych naleganiach mówię, że mam problem grzybiczny, co nie jest prawdą.
        Jeżeli jestem w butach sportowych np. adidasy przy dżinsach, lub z
        protektorami, zdejmuję je ze względów oczywistych bez względu na spotykane
        niekiedy, zachęty gospodarzy bowiem uważam te zachęty za grzecznościową
        formalność pozostawiającą mi prawo wyboru.Po odzywce kolegi (umówiona wizyta
        przyjęciowa) że u niego zdejmuje się buty obowiązkowo albo nie przychodzi -
        więcej nie poszedłem. Czytając wpisy nabiera się poglądu, że sprawa różnie
        wygląda w różnych środowiskach.Moje maniery są z ubiegłego wieku.
    • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 19.11.06, 23:55
      hmm nie zgodze sie ze to brak wychowania poprosic kogos o sciagniecie butow.
      zakladajac ze ktos ma w domu dywany, kazde wejscie na nie w butach poprostu je
      niszczy czy brudzi, bez znaczenia czy szlo sie po suchym czy po blocku.
      oczywiscie pytanie co pozniej zrobic z delikwentem. mozna miec wczesniej
      przygotowane papcie- tylko dla gosci- albo niech chodzi w skarpetkach. jesli
      nawet nie ma dywanow to jesli jest taka tradycja w domu by sciagac to sie winno
      uszanowac zwyczaje domu i pana domu sciagajac. inna kwestia to czy sa tam male
      dzieci- dbajac o ich zdrowie winno sie sciagac buciory- gdy szaleja po podlodze
      raczej nie powinny sie stykac z brudami ulicznymi.

      sa kraje gdzie wejscie do czyjegos mieszkania w butach jest karygodnym
      zachowaniem. dlaczego? dlatego, ze buty to to wszytko co jest na zewnatrz,
      brudne, nieczyste. dom to miejsce gdzie sie ma swoje sanktuarium spokoju,
      rodziny itd. to winno byc uszanowane.

      nie wiem dlaczego robi sie z tego taka afere, podstawowym zwyczajem i oznaka
      dobrego wychowania jest to ze u kogos zachowujemy sie tak jak w danym domu sie
      przyjelo. to jest elementarny szacunek dla pana domu. niech sobie gosc nie mysli
      ze jak juz przyjdzie to go sie zwalnia ze wszystkiego i wszystko mu wolno. otoz
      nie wolno wszytkiego. jesli dla goscia jest problemem uszanowanie tradycji
      panujacych w domu a sciagniecie butow stanowi jakis problem przewyzszajacy range
      samego spotkania z dana osoba/osobami to powinien sie stuknac czyms ciezkim w
      glowe bo pomieszaly sie temu komus priorytety.
    • anna-1970 Re: Kulturalny gość i jego buty 20.11.06, 03:07
      Spróbuję zrekapitulować dotychczasową wymianę poglądów.

      A. Buty należy zdejmować bo:
      1. gość wnosi na nich góry błota lub śniegu
      2. dziecko raczkuje, a nie może przecież w wyżej wymienionym błocie i śniegu
      3. dywany się niszczą
      4. podłoga się brudzi

      Komentarz:
      ad 1. Jeśli gość przychodzi w gumiakach bo właśnie wykonywał prace polowe to
      zrozumiałe, że buty musi zdjąć. Taka to standardowa sytuacja zrodziła w wielu
      osobach przekonanie o konieczności zdejmowania obuwia. W sytuacji miejskiej
      gość może buty wytrzeć lub może buty zmienić (na przyniesione przez siebie o
      czym parę osób wspomniało). Dobrze wychowany gość, a przecież tylko takich
      zapraszamy, nie wejdzie na pokoje w butach zabłoconych lub zaśnieżonych.

      ad 2. Jeśli buty nie są zabłocone/zaśnieżone to dziecko może spokojnie
      raczkować.

      ad 3. Otóż śpieszę wyjaśnić, że dywany się nie niszczą od chodzenia po nich w
      butach. Ostatnim etapem produkcji dywanów w Persji było wykładanie ich pod nogi
      pzechodniów, aby się zbiły i żeby nitki z nich nie wychodziły.

      ad 4. W większych miastach brud nie jest wnoszony z ulicy ale wwiewany przez
      okna. Cóż, trzeba sprzątać nawet jeśli goście będą motylkami.

      B. Gości zaprasza się w butach i jest nietaktem żądanie zdejmowania ich.

      Mieszkam w dość dużym mieście, ja chodzę czasami w butach, moi goście zawsze,
      sprząta się regularnie i jakoś brudno w mieszkaniu nigdy nie jest.

      Podejrzewam, że cała chęć do pozbawiania gości obuwia ma swoje źródło w
      niechęci do częstego sprzątania.
      • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 20.11.06, 10:23
        chyba zbytnio upraszczasz chcac zbyc temat i uzasadnic tym samym samowolke w
        niesciaganiu butow. piszesz np. ze dziecko moze sobie raczkowac jesli nie jest
        zablocone... tak? to sprobuj puscic takiego niemowlaka z wszelkimi zabawkami po
        chodniku. zapewne nie bedzie bral wszystkiego do buzi. zdaj sobie takze sprawe z
        tego ze drobnoustroje nie sa widoczne golym okiem i na 100% po przejsciu w
        butach bylyby na wszystkich mozliwych zabawkach. o reszcie uproszczen nie
        wspomne bo sa tak smieszne, ze nie sposob nawet komentowac.

        "Podejrzewam, że cała chęć do pozbawiania gości obuwia ma swoje źródło w
        niechęci do częstego sprzątania." - ano, czlowiek nawet postawi w przedpokoju
        maszynke do wydawania woreczkow rodem ze szpitala albo wrecz kombinezony... bo
        sprzatac sie nie chce. uswiadom sobie ze to wlasnie w takich domach gdzie sciaga
        sie buty sprzata sie najczesciej bo dba o czystosc. gdy sie chodzi w butach to
        pewnie codziennie latasz ze sciera i wszystko wycierasz... lubie chodzic boso i
        drazni mnie kazdy pylek. mam psa ktory troche kudlow wszedzie zostawia...
        sprzata sie min 1-2 razy dziennie. a gosci mam na tyle kulturalnych ze nie maja
        problemu ze scianieciem obowia. myja nogi, zmienija skarpetki i nie musza sie
        wstydzic dziur w nich... ale to kolejne uporszczenie ktore jak kazde twoje nie
        ma zaczepienia w kulturze czy samym Savoir vivre...
        • anna-1970 Re: Kulturalny gość i jego buty 20.11.06, 16:25
          Może upraszczam, ale wtedy łatwiej się czyta.
          Dzieciom bardzie szkodzi brak drobnoustrojów.
          • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 21.11.06, 13:57
            nikt nie mowi o zachowaniu sterylnosci bo to oczywiscie uposledza system
            immunologiczny. chodzi o babranie zabawek w pyle przyniesionym na butach, braniu
            do buzi wszystkiego itd. naprawde wiele chorob z tego powodu moze sie rozwinac u
            dzieciaczka. z tym zartow nie ma
            • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 09:06
              Bez przesady. Tyle samo pyłu osiądzie na podłodze (i wszystkich sprzętach w
              mieszkaniu) na skutek otwartego okna, jak i wskutek wejścia kogoś w butach. Też
              mam małe dziecko więc wiem o czym mówię.

              Było mówione wcześniej, że nikt kulturalny nie wejdzie Ci do mieszkania w
              buciorach zabłoconych, albo zaśnieżonych, więc czemu siejesz niepotrzebną
              panikę?

              pzdr
              pzdr
              • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 14:35
                śmiem wątpić w identyczną ilość brudu wnoszonego i wwiewanego przez okno. mowi
                to mieszkaniec śląska widzący wdychane powietrze.
                • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 16:36
                  To ja nie wiem gdzie Ty chodzisz.

                  pzdr
    • buba011 "Boso ale w ostrogach(smokingu)" 20.11.06, 16:51
      ... zaczynajmy drugą setkę
      • kreedka buty 21.11.06, 00:12
        Wszyscy przeciwnicy zdejmowania butów, we własnym domu też chodzicie w butach? Dom to dom, nie klub nie restałracja tylko dom i zdjemowanie butów to normalna zasada. Ktoś pisze, ż ebuty to część stroju, no owszem ale do korzystania na zewnatrz, dlaczego nie siedzicie w domu w kurtkach, płaszczach czapkach to przecierz częśc stroju? Kltura wymaga smaku.
        • buba011 do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 21.11.06, 00:43
          • masher Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 21.11.06, 20:25
            wez kropelke wink
            • kiziamiziabu Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 22.11.06, 23:40
              No nastepna piekna dyskusja.
              Szanowni Panstwo, bButy sciagamy przed wejsciem do meczetu, a romimy z szacunku
              dla odmiennej od naszej kultury i religii, nawet jesli sa nam one obce.
              Jesli zapraszamy kogos do domu, nie prosimy o zdjecie butow, spodni, apaszki,
              ani zadnej innej czesci garderoby stanowiacej element stroju podstawowego; no
              chyba ze zaproszenie ma zawiera intencjonalnie pozbycie sie wszelkiego odzienia
              zarowno gospodarza, jak i gosciasmile))
              Jesli w domu chodzimy po wysterylizowanych z roznych powodow (male dziecko,
              ktore staramy sie za wszelka cene pozbawic odpornosci, zwyczaj jedzenia z
              podlogi zamiast z talerzy, kompulsywne sprzatanie etc.), nalezy umawiac sie
              poza domem. Tyle.
              • masher Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 22.11.06, 23:58
                czy na podobnej zasadzie uwazasz ze gosc zaproszony do czyjegos domu moze robic
                co sie mu podoba i nie podlega regulom okreslonym dla domownikow? czyli jak jest
                przyzwyczajony do skakania po kanapie to 'wista wio' niech szaleje? dla mnie
                oczywistym jest sciaganie i tego wymagam od gosci. nikt jeszcze sie nie krzywil
                bo sa w podobny sposob przyuczeni w domu- do szacunku dla domowego miru i
                odgraniczenia domu i zewnetrznego swiata. oczywistym jest takze to ze jesli u
                kogos sie nie sciaga to nie powinno sie sciagac- bo taki jest zwyczaj. to
                wlasnie nadrzednosc domowych zwyczajow winna byc szanowana. gosc przychodzacy do
                kogos winien jest szacunek domownikom.
                • kiziamiziabu Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 23.11.06, 00:29
                  Przyklad ze skakaniem jest kretynski, o czym sam wiesz, ale juz bardziej
                  sensowna sprawa ma sie z palaczami: jestem osoba niepalaca, ale oczywiscie moi
                  goscie - palacze moga swobodnie palic w moim domu. Wypraszanie ich na taras lub
                  do ogrodu bylby brakiem kultury z mojej strony. Po to zapraszam gosci, zebysmy
                  WSZYSCY spedzili milo czas, a nie bawili sie w upokarzajace "who rules this
                  place (which is MIIIIIINE°". Powtarzam: zawsze mozna spotkac sie poza domem, od
                  tego sa restauracje i inne przybytki. Dom jest strefa prywatna, ale rowniez na
                  wlasnym terytorium nie mamy prawa do gwaltu, w mysl kilku konwencji
                  przynajmniej. Zmuszanie gosci do zdejmowania butow jest towarzyskim gwaltem.
                  U Ciebie chyba jest wlasnie tak: zadajesz gwalt swojemu gosciowi, zmuszajac go
                  do zdjecia butow... a ze nie protestuje, to nie znaczy, ze mu sie to podoba. A
                  moze nie wie, ze butow nie powinien sciagac poza wejsciem do meczetu... smile))
                  Zalecam podroze. Ksztalca naprawde, to nie jest slogan.
                  • masher Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 23.11.06, 02:47
                    nie chce niczego oceniac, mysle jednak ze w tolerancji poszlas odrobine zbyt
                    daleko. palacz jest o tyle dobrym przykladem, ze wazniejsze jest zdrowie niz
                    chwila bez dymka. szacunek do osoby, zdrowia raczej sklania palaczy do nie
                    palenia w moim towarzystwie. powienien to respektowac kazdy palacz przy osobie
                    nie palacej. wypraszac nikogo nie mam zamiaru, ale grzecznosc wymaga by zapytal
                    czy moze. pada odpowiedz- nie bo smierdzi mi pozniej w calym domu. jakos nikt z
                    krzykiem nie ucieka, ba nawet wracaja, wiec ich chyba nie gwalce zbytnio wink tak
                    samo z butami. sprawa nie jest chyba tak prosta jak piszesz gdyz w roznych
                    kregach kulturowych wypada to roznie. u nas raczej pol na pol.
                  • kreedka Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 24.11.06, 18:51
                    >Po to zapraszam gosci, zebysmy WSZYSCY spedzili milo czas, a nie bawili sie w >upokarzajace "who rules this place (which is MIIIIIINE°".

                    Jeśli ktoś nie znosi papierosów to napewno bedzie sie swietnie bawił, a pozostały smrodek w domu bedzie mu cagle przypominał o super imprezie. Brakiem kultury jest palenie w domu, a nie poproszenie goscia o palenie na balkonie.
                    Żyj tak żeby nie szkodzić innym, skromność i wyczucie smaku pozwoli dostosowac sie do każdej sytuacji.
                  • atom1001 Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 27.11.06, 02:37
                    U Ciebie chyba jest wlasnie tak: zadajesz gwalt swojemu gosciowi, zmuszajac go
                    > do zdjecia butow


                    Mnie by ktos zadal prawdziwy gwal, gdyby mnie zmuszal do siedzenia caly wieczor
                    w butach.
                    A palenie przy niepalacych to juz maksymalne chamstwo. I na pewno WSZYSCY sie
                    swietnie bawia siedzac caly wieczor w dymie.
                    • e._ Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 28.11.06, 08:39
                      Czy podobnie rzecz ma się z krawatem i garniturem?
                      Czy je także zdejmujesz dla wygody po wejściu na wieczorne przyjęcie? Nie tylko
                      buty?
                      • atom1001 Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 28.11.06, 16:03

                        > Czy podobnie rzecz ma się z krawatem i garniturem?

                        Podobnie rzecz ma sie z plaszczem i rekawiczkami.


                        wieczorne przyjecia w moim przypadku = dlugie spotkania z rodzina. Wszyscy
                        (jakies 30 osob) sciagamy buty, szczegolnie zima.
                      • masher Re: do butów nie mogę przekonać mojej ... kotki 29.11.06, 01:48
                        > Czy podobnie rzecz ma się z krawatem i garniturem?
                        > Czy je także zdejmujesz dla wygody po wejściu na wieczorne przyjęcie?

                        a co przeszkadza sciagnac krawat lub rozdziac marynarke? czy koszula jest mniej
                        elegancka? zważcie na najwazniejszy fakt- stroj musi być dopasowany do okazji
                        oraz miejsca. u kogos mozna rozdziac sie nawet do podkoszulka co nie wypada w
                        kinie ze juz nie wspomne o teatrze. wiec prosze nie stawiac takich argumetow pod
                        rozwage bo sa poprostu smieszne. na grila nie przychodzimy we fraku, na wystawe
                        w bokserkach. co zupelnie nie przeszkadza dostosowac ubioru juz po dotarciu na
                        impreze- sciagnac marynarke, poluzowac kolniezyk zdejmujac krawat itd. jest to
                        najzwyklejsza norma. co wiecej dobry gospodarz winien zadbac o wygode gosci,
                        wrecz zaproponowac sciagnecie tego i owego, odwieszenie...
    • e._ Re: Kulturalny gość i jego buty 24.11.06, 23:09
      Rany!
      Chyba zorganizuję przyjęcie "na bosaka".
      Niech się wszyscy przygotują.
      Ciekawe, co panie zrobią z rajstopami? Oraz czy panowie zdejmą skarpety?
      No, może zaczekam do karnawału...
      • buba011 świetne pytanie 25.11.06, 11:26
      • kreedka Re: Kulturalny gość i jego buty 26.11.06, 11:36
        To co bedą siedzieć w sylwetra w kozakachsuspicious????? A tak serio, najlepsza opcja zmienne buciki. W pracy tez siedzicie w butach w których przychodzicie?? Ja mam zmienne, jest to zrowsze i wygoniejsze. Pozdrawiam, dalsza dyskusja nie ma sensu jest jałowa. Pozdrawiam
        • atom1001 Re: Kulturalny gość i jego buty 27.11.06, 02:38
          dalsza dyskusja nie ma
          > sensu jest jałowa.
          Serio?
          • piotrbocian Re: Kulturalny gość i jego buty 28.11.06, 09:59
            A co powiecie o tym, ze w niektorych szkolach jest OBOWIAZEK przynoszenia sobie
            kapci badz innych lekkich (adidaski, trampki) butow na zmiane? I to nie na
            wsiach a wlasnie w wiekszych miastach.
            • atom1001 Re: Kulturalny gość i jego buty 28.11.06, 16:07
              chyba we wszystkich szkolach jest taki obowiazek.
              Jest to oczywiscie uzasadnione. W szkole jest dzieki temu czysto, moza polozyc
              plecak pod sala, mozna siedziec na podlodze. Nie trzeba sie takze meczyc zima w
              goracych i czasem mokrych butach.
            • buba011 przedszkola, żłobki(dla dzieci, dorosłych) 28.11.06, 17:38
            • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 01:51
              to jest podyktowane wzgledami w duzej mierze ekonomicznymi- mij sprzatania,
              wiecej pieniazkow na inne cele. co nie znaczy ze i estetyczniej nie jest. kiedys
              w szkolach nie bylo takich zwyczajow. jedynie w zimie sie zmienialo obuwie.
              • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 10:22
                1/ Pieniędzy, nie "pieniążków".
                2/ O ile pamiętam to zawsze w szkołach był zwyczaj zmieniania obuwia. Ale do
                szkoły chodzą wszyscy, a nie tylko kulturalni. Więc prawdopodobieństwo
                przyniesienia błota albo guana jest o wiele wyższe.

                pzdr
                • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 14:33
                  > 1/ Pieniędzy, nie "pieniążków".

                  często kogoś publicznie poprawiasz, zresztą zbędnie?
                  • p-iotr Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 16:39
                    Akurat zbędne zdrobnienia tępie w każdych okolicznościach.

                    pzdr
                    • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 22:04
                      i nie widzisz w tym nic nie stosownego? yhm...
      • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 29.11.06, 01:53
        e._ napisała:

        > Rany!
        > Chyba zorganizuję przyjęcie "na bosaka".

        a wiesz ze mogloby to byc ciekawa impreza? stroje ala dzikie plemiona amazonki i
        heja do bialego rana wink
        • kreedka Re: Kulturalny gość i jego buty 02.12.06, 15:11
          a nie mówiłam ze jałowa .... smile
          • masher Re: Kulturalny gość i jego buty 06.12.06, 21:17
            ano miałaś racje smile
            pozdrawiam serdecznie
            • noori Re: Kulturalny gość i jego buty 08.12.06, 23:25
              W naszym domu chodzimy bez butów , mamy w przedpokoju taką tabliczkę trzymaja
              ja aniołkismileSkutkuje. Nawet na słuzbistów. Mamy małe dziecko i niewyorażam
              sobie ze mogłoby bawić sie na podłodze po której chodzi sie w butach. Ale to
              nie mój argument.Jeśli znajomi nie chcieliby sciagać butów jedynym wyjściem aby
              sie spotkać byłaby knajpa.Jestem okropnie pedantyczna i do szłu doprowadza mnie
              kazdy okruch na podłodzewink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka