Dodaj do ulubionych

Powinnam czy nie?

19.02.06, 19:54

Teraz jestem na urlopie macierzynskim i polowe z tego dokladam mezowi do
rachunkow.Po urlopie bedzie ciezko bo moge wrocic pewnie tylko na pol etatu
do pracy,ktos musi opiekowac sie dzieckiem.Maz pracuje bez zmian ale czy
zarabiajac te grosze powinnam mu jeszcze dokladac?czy powinien tego ode mnie
oczekiwac? Wydaje mi sie ze nie,skoro to ja opiekuje sie dzieckiem.
Obserwuj wątek
    • kora3 Przyznam się, ze 19.02.06, 20:36
      jestem zaskoczona Twoim pytaniem smile Rodzina wydatki pokrywa WSPÓLNIE. Macie
      jakie zdiwne układy, których sorry, ja nie rozumiem, ale moze się tak
      umówiliście. Opieka nad dzieckiem i prowadzenie domu to takze praca i bardzo
      cięzka, nie wyobrazam sobie, że partner mógłby w niej wcale nie pomagać, no
      chyba,z e pracuje bardzo dużo. Niemniej to nie sparwa SV, zcy powinniście
      wspólnie pokrywac wydatki smile to sprawa między Wami. Ty nie masz wglądu w
      rachunki? Nie regulujesz ich czasem? Pzrepraszam , to Wasza sprawa, ale wszystko
      to wydaje mi się ...hmm dziwne ..
    • zettka Re: Powinnam czy nie? 19.02.06, 21:25
      Domyslam sie,ze chcialabys miec po prostu jakies swoje pieniadze...rozumiem
      to,bo sama pracuje i byloby mi niezrecznie prosic meza o kase na drobne
      przyjemnosci,z ktorych nie powinno sie chyba kobiety rozliczac,a
      mezczyzni,niestety czesto to czyniasmile,moze i tak jest w Twoim przypadku.Wszystko
      zalezy od poborow Twego meza,jak zarabia wystarczajaco ,aby oplacic wszystko i
      dawac na tzw.zycie a i pewno na swoje prywatne potrzeby tez sobie cos
      zostawia,wydaje mi sie dziwne,ze oczekuje od Ciebie tych paru
      zlotych,no,chyba,ze z kasa jest ciezko i po prostu nie wystarczasmile.Znam
      przypadki,ze maz wraca do domu w dniu wyplaty i oddaje pensje wraz z paskiem
      zonie i ona mu wydziela kieszonkowesmile,nie wiem,czy zawsz musi byc tak,ze jedna
      osoba trzyma kase? U nas jest tak,ze moj maz zarabia wiecej i on reguluje oplaty
      i daje na zycie,ja natomiast oplacam polisy i reszte sobie zostawiam na wlasne
      potrzeby. Uwazam,ze jest sprawiedliwie,bo obowiazki domowe spoczywaja głownie na
      mojej głowie,a to tez,jak korcia wspomniala ciezkoa praca,zwłaszcza przy dzieciachsmile
      • kora3 Zettko :) 19.02.06, 21:44
        Dla mnie zrozumiale, że czlowiek ma SWOJE pieniadze ...To naturalne i obojetnie,
        czy oboje partnerzy pracują, czy też jedno zajmuje się domem, szuka pracy itepe
        (na ogół to bywa kobieta, ale teraz róznie z tym bywa, bo i faceci traca prace,
        a podczas przymusowego siedzenia w domsiu zajmują sie gospodarstwem)...Byc moze
        ja się po prpstu nie orientujęsmile Mamy taki uklad, ze oboje dostajemy kase w
        dwóch wypłatach i przeznaczamy na rachunki, zarcie , benzyne i drobne potrzeby
        po prostu kto w tym momencie ma smile Rachunki placimy tak samo, wiadomo, jak jeden
        zapłaci rachunki, dtugi pokrywa koszty żarcia itepe. Uzgadniamy jakies grubsze
        zakupy na potrzeby domu, czy własne, drobiazgi każdy kupuje i tyle...U nas nikt
        nie "daje' na życie drugiemu, po prostu kupujemy co trza smile Być może dlatego
        pytanie zdało mie sie zdiwne
        • zettka Re: Zettko :) 19.02.06, 22:02
          Korcia,tak jest u Was,bo prawdopodobnie macie porownywalna kase.
          Inaczej jest jak jest duza dysproporcja,badz kobieta wvale nie pracuje,tylko
          prowadzi dom i nie ma zadnych pieniedzy.Osobiscie nie byłam jeszcze w
          sutuacji,aby nie miec wcale swoich pieniedzy,ale rozumiem,jak sie moze czuc
          kobieta,ktora musi prosic np. o kase na kosmetyczke,szminke itd.normalne babskie
          sprawy,a wyobrazic sobie moge to meskie sarkanie,ze fryzjer tyle kosztuje,puder
          musi byc tak drogi itp.okropienstwo.
          • kora3 Re: Zettko :) 19.02.06, 22:10
            No jest w miare porównywalna - fakt ... Wcześniej tak nie było, ale choć nie
            mieliśmy wspólnego konta nie usłyszałam sarkania smile Ale współczuję takim
            zdoewczynom, co tego doswiadczają ...Autorka watku powinna po prostu pogadac z
            męzem o kasie ..
            Mam jednak sporo doswiadczenia Zetuś ...smile Byłam zoną przez 5 lat i w ciągu tego
            zcasu mieliśmy wspólne z eksmezem konto smile Był czas, kiedy ja zarabiałąm na owe
            zcasy bardzo dobrze, a mój maż były robił doktorat, a wiec wiesz mniej wiecej
            ile smile Był czas, że ja bylam na l-4 4 miesiace, a mój eks zarabia dobrze, byłam
            tez bez pracy ...Generalnie bywało róznie, ale miałam dostep do wspólnego konta,
            jako i mój eks i takich wydatków jak puder, czy kosmetyczka się nie ustalało,
            podobnie jak jakiś tam ksiąg, fryzjera, męskich zakupków itepe ..tylko grubsze
            były do poinformowania, czy ewentualnie omawiania ...
            • zettka Korcia:) 19.02.06, 22:19
              To ja Ci powiem taka historie.
              Tez o eks ( ale bez papierka).MOj eks zabiera mnie na october fest do Monachium.
              On zarabia sporo,bo ma biznes niezle idacy,ja na panstwowej posadzie,choc tyram
              zarabiam aby przezyc.Biore oczywiscie kase.Eks wpada na pomysl,aby po sklepach
              polazic po czym zaczyna sobie kupowac rozne rzeczy i prosic mnie o
              porade.Nalaazilam sie z nim kilka godzin,sama nic nie kupilam,bo szkoda byloby
              mi pieniedzy ( to wszystko bylo po prostu nie na moja kieszen).Myslisz,ze
              zapytał,czy mi cos kupic? Zaproponował,ze mi doradziwink Takze wiem,ze faceci sa
              różni i to rozumiemsmile
              • kora3 Zetuś ... 19.02.06, 22:44
                No no ladnie .. dobrze, ze to juz eks smile
                Ja ot tak sobie napisałam, ze to troche dziwne, ze ludzie z soba jden drugiemu
                "oddają" pieniądze, nie uważam, ze pozjadałam rozumy, po prostu dziwne mi sie to
                zdało sad Ale faktycznie bywa różnie ..sad Pzrykrooo buuuuuuuuuuuuuuuuuucrying
              • p-iotr Re: Korcia:) 20.02.06, 09:18
                Zettka - moglas to rozwiązac bardzo prosto: "Chetnie bym z Toba pojechala, ale
                nie mam za co."

                Wtedy on ma dwa wyjscia: udac ze nie bylo zaproszenia, albo zaproponowac
                pokrycie Twoich wydatkow. Jesli poszedlby w te druga opcje, to spokojnie
                moglabys wziac tylko troche pieniedzy tak zeby miec na kawe, ciacho i bluzke,
                bo odpadlaby Ci "organizacyjna" strona przedsiewziecia. Uklad od poczatku jasny
                i przejrzysty.

                pzdr
                • zettka piotr;) 20.02.06, 10:41
                  No tak w zalozeniu wyjaazdu był october fest,no i na to sie glownie nastawilam
                  wowczas,po sklepach nie zamierzalam łazic,przynajmniej,nie przy głownej
                  ulicysmile.Pomyslalam w koncu,coz jak mnie prosi,to zajrze,a co było potem to juz
                  napisalam..on wrocil z dwiema torbami szmat,ja z niesmakiem,bo to nie na moja
                  kieszen.Takie uklady tez sie zdaazaja.Ale to juz bogu dzieki passe!
                  • p-iotr Re: piotr;) 23.02.06, 08:51
                    > Ale to juz bogu dzieki passe!

                    Uff.. dzieki Bogu.. wink
    • p-iotr Re: Powinnam czy nie? 20.02.06, 09:20
      Proponuje wystawic mężowi duza fakture za urodzenie dziecka, i comiesieczny
      rachunek za opieke nad malenstwem i nad domem. Zarobionymi w ten sposob
      pieniedzmi mozesz spokojnie sie z nim podzielic.

      pzdr
      • wdrodze Re: Powinnam czy nie? 20.02.06, 15:06

        Dobry pomysl piotr,wiesz nie przyszlo mi to do glowy.Jestem osoba dosc
        oszczedna,choc tez nie do przesady i czesto sie zdarza ze jak kupie cos (za
        swoje zaoszczedzone pieniadze)to maz mi robi wymowki i mam tego dosc.Sam chodzi
        do pubow kilka razy w tygodniu a ja tymczasem w domu z dzieckiem.Czasem wydaje
        mi sie ze wraz z urodzeniem dziecka moje zycie juz sie wcale nie liczy,chociaz
        bardzo kocham coreczke.Siedzenie w domu z dzieckiem to nie jest
        rozrywka,szczegolnie jak caly czas placze.
        • p-iotr U nas jest tak: 20.02.06, 16:34
          2 dni w tygodniu - moje wieczory "wychodne"
          2 dni w tygodniu - wieczory "wychodne" Zony
          Reszta do uzgodnienia - albo gdzies wychodzimy razem, albo idziemy do kina a
          Mala zostaje z nianią, albo sobie we trojke zalegamy w chalupie.

          Droga "wdrodze". Jestes na najlepszej drodze zeby zrobic z siebie praczke-
          pomywaczke-kure domową. Jesli Ci to odpowiada to prosze bardzo. Jesli nie to
          wez szanownego mężulka za dupę i kopnij go nieco, bo macie jakis chory układ.

          pzdr
          • wdrodze Re: U nas jest tak: 20.02.06, 20:31

            Nie jest tak ze nie wolno mi wychodzic czy cos takiego.Owszem nieraz maz
            namawia mnie wrecz zebym wyszla do pubu,tylko ze ja nie lubie chodzic ciagle do
            pubu.Wole wychodzic rzadziej ale w jakies ciekawe miejsca.Problem ze tu jest
            wszystko tak daleko i nie ma na to czasu.Male miasteczko z jednym kinem w
            ktorym rzadko cos ciekawego leci.Dlatego moim najwiekszym przyjacielem jest
            glownie komputer no i dzis polaczyli mi satelitarna z kilkoma polskimi
            programami.Moze po prostu mam poporodowa depresje jak to maz mowi i posyla mnie
            do lekarza.Bo w koncu jakos sie mozna dogadac i wiem ze sie dogadamy,bo ja nie
            ustapie.Tak tylko moze chcialam sie wyzalic,poradzic na forum.
            • visavis3 Re: U nas jest tak: 20.02.06, 21:06
              smile
            • p-iotr :-/ 23.02.06, 08:50
              Chyba trzeba wymyslic jakas metode do wyodrebniania watkow, ktore nie sa
              konkretnymi problemami, a tylko czczą gadaniną. Wtedy część z nas (a na pewno
              ja) nie bedzie traciła czasu na ich zgłębianie.

              uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka