davy
02.10.06, 23:55
Jestem belfrem. Uczylem kiedys (9 lat temu) pewna dziewczyne. Ja mialem 22
lata, ona 18. Kiedy zdala mature, poszla gdzies na studia. Niestety potem
rozpoczela u nas jakis staz w szkole w sekretariacie. Oczywiscie kiedy
wchodzilem do sekretariatu mowilem jej "dzien dobry". Jednak na miescie nie
wiem czy rzeczywiscie powinienem. Nie mialem z nia zadnych kontaktow
sluzbowych w szkole. Inne byle uczennice i uczniowie klaniaja mi sie na
miescie. Czy ja powinienem robic wyjatek dla tej jednej bo miala
kilkumiesieczny staz w naszym sekretariacie? Nie musze dodawac, ze nie
przepadalismy za soba nigdy.