Dodaj do ulubionych

Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów

15.03.07, 10:01
czy nie brzydzi was to że w wasz dywan wdeptuje się glebę ? nie wyobrażam
siobie tego ale mało gości mam, kto potem czyści te zabrudzenia ? czy nie jest
tak że tylko mężczyźni są zwolennikami a kobieta czysci dywan ?? pytam bez
zlosliwosci, po prostu nie wyobrażam sobie tego, nawet psu wyciera się łapy po
spacerze
Obserwuj wątek
    • uu1 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 15.03.07, 10:35
      lycynka342 napisała:

      > czy nie brzydzi was to że w wasz dywan wdeptuje się glebę ?
      Zawsze możesz przykryć dywan folią, na czas pobytu gości.
      > siobie tego ale mało gości mam, kto potem czyści te zabrudzenia ? czy nie jest
      > tak że tylko mężczyźni są zwolennikami a kobieta czysci dywan ??
      Ludzkość w swym dążeniu do doskonałości wynalazła takie skomplikowane urządzenia
      jak wycieraczki do obuwia. Wywieś na zewnętrznej stronie drzwi instrukcję
      obsługi i użytkowania.
      pytam bez
      > zlosliwosci, po prostu nie wyobrażam sobie tego, nawet psu wyciera się łapy po
      > spacerze
      Odpowiadam bez złośliwości. Psy z reguły nie opanowały jeszcze umiejętności
      posługiwania się wycieraczkami. Ale zbliża się wiosna.

      ------------
      • lycynka342 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 15.03.07, 10:37
        Czyli normalna wycieraczka poradzi sobie z butem ?
        • uu1 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 15.03.07, 10:50
          lycynka342 napisała:
          > Czyli normalna wycieraczka poradzi sobie z butem ?
          Myślę, że raczej właściciel buta przy pomocy wycieraczki, poradzi sobie z brudem
          na bucie. smile
      • buba011 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 15.03.07, 22:13
        widziałem "pod folią":
        -spomniane dywany
        -piloty
        -tapicerkę samochodwą np. 4-letnich aut

        kapcie "wyszły" już i z muzeów.
        • uu1 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 16.03.07, 10:33
          buba011 napisał:

          > widziałem "pod folią":
          > -spomniane dywany
          > -piloty
          > -tapicerkę samochodwą np. 4-letnich aut
          >
          > kapcie "wyszły" już i z muzeów.
          W pewnym domu siedziałem w fotelu "ofoliowanym". Dwa razy. Pierwszy i ostatni.
          Przez chwilę żałowałem bo obiekt zainteresowania był z górnej półki.
    • paddinktun Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 15.03.07, 18:14
      Nie wymagam zdejmowania butow, bo postrzegam to jako upokarzajacy widok. Mnie
      tez taka czynnosc upokarza (sciaganie butow, chodzenie w skarpetach lub cudzych
      kapciach). Jest to moim zdaniem powazna ingerencja w status quo danej osoby. W
      moim domu psom wyciera sie lapki dla ich komfortu i z dbalosci o niesmile
      Dla ulatwienia mam gruba, miekka, kremowa wycieraczkewink
    • raptulus Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 16.03.07, 00:07
      Psom wyciera się łapy po spacerze jeśli po błocie biegały.
      Nie zapraszaj gości, którzy wchodzą na dywany w niewyczyszczonych butach.
      • paddinktun Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 16.03.07, 13:15
        Mowimy o wycieraniu czy o zdejmowaniu? Jesli ktos wchodzi w butach to wiadomo,
        ze starannie je wytarl.
    • e._ Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 16.03.07, 09:29
      Być może właśnie dlatego wiele osób woli spotykać się na mieście, poza domem.
      Ale skoro zaprasza się gości do siebie, to trudno, trzeba liczyć się z tym, że
      zostanie po nich zmywanie, jak i sprzątanie, także dywanów.
      Żądanie zdejmowania butów uważam za równie idiotyczne, jak np proponowanie im,
      by zamiast eleganckiej marynarki czy stroju wizytowego założyli na wierzch ot,
      kwiecistą podomkę cioci Jadzi z falbankami czy coś w tym rodzaju. Albo czepki
      na głowę, pływackie, zwłaszcza dla tych z łupieżem.
      • lycynka342 No coś w tym jest.,.. 16.03.07, 16:38
        ale wycieraczka naprawdę musi być sprawna
        • veeto1 Re: No coś w tym jest.,.. 16.03.07, 19:59
          Jeśli idę z wizytą b paskudną pogodę mam zwyczaj zabierać ze sobą eleganckie
          pantofle na zmianę. Żaden problem.
        • p-iotr Re: No coś w tym jest.,.. 16.03.07, 23:49
          lycynka342 napisała:

          > ale wycieraczka naprawdę musi być sprawna

          Mhm, najlepiej młoda i ładna. Ja lubię brunetki, chociaż blondynki też są OK.
          pzdr
          • katee1 Re: No coś w tym jest.,.. 16.03.07, 23:58
            Zapraszasz gości licz się z faktem,ze nie zdejmą butów.
            Nie jesteś w stanie tego zaakceptować, nie zapraszaj gości.
            Ja w cudzych kapciach chodzic nie będę.
            W sukience i pół nagich stopach w rajstopach również.
    • magdalaena1977 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 16.03.07, 21:19
      lycynka342 napisała:
      > czy nie brzydzi was to że w wasz dywan wdeptuje się glebę ?
      Nie wiem czy sobie nie wyobrażasz, że nie wszyscy mają w domu dywany ..
      Ja mam tylko mały dywanik w sypialni, a w salonie łyse panele, które można
      odkurzyć i przetrzeć mopem.
      (aha - to nie jest powód , dla którego nie mam dywanu)
    • guido_contini Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 18.03.07, 00:17
      Zdejmowanie butow przez gosci jest przede wszystkiem obraza ta zapraszajacych.
      Natomiast zadanie przez zapraszajacych zdejmowania butow jest nietaktem wobec
      gosci.
      Ja osobiscie, gdyby mi zaproponowano zdjecie butow, podziekowalbym juz w
      drzwiach za mila goscine.
      Jezeli nie jest nas stac na gosci nawet gdyby mieli pobrudzic dywan, to lepiej
      ich nie zapraszac, chociazby dlatego, zeby nie dostac zawalu z powodu glupiego
      dywanu, a rozwiazaniem awaryjnym jest wyscielenie podlogi przeczytanymi juz
      gazetami.
      • atom1001 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 23.03.07, 17:14
        > Ja osobiscie, gdyby mi zaproponowano zdjecie butow, podziekowalbym juz w
        > drzwiach za mila goscine.

        No to widac, ze nie zalezy Ci na ludziech z ktorymi sie spotykasz. Wystarczy
        jeden nietakt, a Ty odwracasz sie plecami. Widac, ze nie ludzie sa dla Ciebie
        wazni, ale Twoja kreacja.
    • dolmadakia Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 23.03.07, 17:09
      A ja mam inny problem:ile już się naprosiłam:"nie zdejmujcie butów,naprawdę!" A
      reakcja najczęściej jest taka sama:"nie;zdejmę,bo będzie mi wygodniej,bo mam
      brudne buty etc,etc" Nie oponowałam tak gorliwie tylko wtedy gdy miałam
      raczkujące dziecko,choć i wtedy zawsze prosiłam,żeby nie zdejmowali,ale efekt
      jest i tak ten sam-zdejmują,nie reagują na prosby,by tego nie robić.I co wtedy?
      • atom1001 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 23.03.07, 17:16
        I co wtedy?

        Odpuscic. Nie mozesz ludzi zmuszac, zeby chodzili w butach jesli oni tego nie
        chca. Uszanuj to, ze chca chodzic boso i w ogole sie tym nie zajmuj.
        • uu1 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 23.03.07, 17:53
          atom1001 napisała:

          > I co wtedy?
          >
          > Odpuscic. Nie mozesz ludzi zmuszac, zeby chodzili w butach jesli oni tego nie
          > chca. Uszanuj to, ze chca chodzic boso i w ogole sie tym nie zajmuj.
          A jeżeli trafi na takich, którzy lubią chodzić bez spodni?
          • buba011 ludzie nie rozwiązali wielu problemów, 23.03.07, 20:00
            • uu1 Re: ludzie nie rozwiązali wielu problemów, 23.03.07, 20:53
              Ale wielka, wręcz niezmierzona jest potęga ludzkiego umysłu. Jak nawet nie ma
              problemu, to go stworzy a potem rozwiąże dla dobra całej ludzkości.
              • buba011 jeżeli młoda dziewczyna, to może chodzić bez 23.03.07, 21:30
                spodni. Stara nie, chyba żeby to była ... Helena Vondraczkova.
                • uu1 Re: jeżeli młoda dziewczyna, to może chodzić bez 23.03.07, 22:44
                  buba011 napisał:

                  > spodni. Stara nie, chyba żeby to była ... Helena Vondraczkova.
                  Nie ma starych kobiet. Są tylko takie, co do których nikt nie ma pojęcia, w
                  jakim mogą być wieku.
                  • buba011 Re: jeżeli młoda dziewczyna, to może chodzić bez 24.03.07, 13:52
                    www.youtube.com/watch?v=1lo0cjvRnHo&mode=related&search=
          • mamosia Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 29.04.07, 01:30
            To może być wesoło
      • dominikjandomin Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 27.04.07, 13:56
        Zaproponować zdjęcie koszuli i spodni. Też będzie im wygodniej...
    • raptulus Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 23.03.07, 22:47
      Jeśli ktoś tak dobiera sobie towarzystwo, że ci nie potrafią wytrzeć butów
      przed wejściem do mieszkania to rzeczywiście, takie towarzystwo powinno
      zdejmować buty, bowiem zasadą jest, że nie wchodzi się na dywany w gumiakach, w
      których właśnie wróciło się z obrządzania gospodarstwa.
    • dirgone Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 27.03.07, 13:32
      Ja prawdę mówiąc nie rozumiem problemu.
      U mnie butów nie ściągają: mama, tata, dziadek, babcia, ciotki, wujkowie, mąż
      kuzynki, jak jest w garniaku, inkasenci i fachowcy, ludzie obcy lub ledwo
      znajomi. Po ich wizycie sprzątam.
      Buty ściagają: znajomi. Wszyscy. Jak również mąż kuzynki, gdy przychodzi w
      dresie. Przed ich wizytą sprzątam.

      Pierwsi nie ściągają, bo z reguły siedzą na kanapie, krześle, fotelu, a nogi
      mają na podłodze. I potrafią korzystać z wycieraczki smile
      Drudzy ściągają, bo czasami siedzą do późnych godzin nocnych lub nawet
      porannych, siadają wszędzie - podłoga jest tak samo atrakcyjna jak wszystko
      inne. Czasami się kładą na podłodze, czasami (dziewczyny) tańczą w parterze
      taniec brzucha. No i wszyscy bawią się na podłodze z kotem.
      I jakoś nigdy nie miałam z tym żadnych problemów.
      • buba011 świetne podsumowanie, ale 27.03.07, 22:53
        podział przebiega między:
        -zwolenikami sv reprezentowanego, między innymi przez Ciebie,
        -zwolenikami całkowitego veto, dla butów. Wersji odwrotnej nie ma.
    • ampolion Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 30.03.07, 04:18
      Na przyjęcia dywan się zdejmuje, chyba, że chcesz się nim popisywać.
      • hanna26 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 02.04.07, 01:36
        Czytam i czytam, i wciąż jestem tak samo zafascynowana:
        Czy rzeczywiście można mieć takie śmieszne problemy?
        Wcześniej nawet się nad tym nie zastanawiałam. Jak mam mokre buty, jak jest mi
        w nich niewygodnie czy gorąco to ściągam. Jak mam je suche, to zostawiam. Gdy
        zdecyduję się ściągnąć, dostaję wtedy zwykle jakieś kapcie i natychmiast
        zapominam o... no, naprawdę, aż mi się śmiać chce... "problemie".
        Goście moi robią to co chcą. Chcą zostać w butach, proszę bardzo, czemu nie.
        Chcą je zdjąć, nie widzę przeszkód, służę dyżurnymi kapciami. Zwykle jednak
        każdy zdejmuje i prosi o kapcie, ewentualnie wyciąga swoje. Obraza dla
        zapraszających..! Hihihihi
        Uśmialiśmy się z mężem do łez.
        • e._ Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 02.04.07, 07:58
          To przynajmniej mieliście wesoły wieczór, rzecz nie do pogardzenia!
          Z drugiej strony, wiesz, można przeżyc całe zycie według jakichś zasad,
          niekoniecznie zgodnych z sv, i wcale nie znaczy, że będzie to zycie gorsze czy
          zubożone. Są różne kręgi kulturowe, różne tradycje, obyczaje, czy to na skalę
          Europy czy na skalę niewielkiego regionu.
          A sv wymyślono kiedys po to, by opisać generalne zasady, na które obowiązywało
          tak zwane "przyzwolenie społeczne" tych sfer, których one dotyczyły a które i
          tak je stosowały w codziennym życiu.
          Wielu ludziom odpowiada to do dzisiaj, lecz przymusu nie ma.
          Czasem tylko komuś z kimś jest "nie po drodze" bo tamten zachowuje się w sposób
          który tego pierwszego zraża.
          Lecz czy człowiek dobrze wychowany śmieje się z cudzych obyczajów, choćby i
          odmiennych? Mam wątpliwości...
          • buba011 popieram co napisałaś, E. 02.04.07, 18:12
            Uzupełnię, że gołe stopy kobiece, o czym nie wszystkie kobiety wiedzą, a
            mężczyźni uczucie to wypierają, mają ogromny podtekst erotyczny. Druga
            skrajność to oglądanie stóp, delikatnie mówiąc w nienajlepszym stanie, naraża
            innych, na wątpliwe doznania estetyczne.

            -jak czują się osoby we wzajemnej relacji;
            bosa studenka/sekretarka podczas egzaminu/wizyty domu wykładowcy/szefa?
            • uu1 Re: popieram co napisałaś, E. 02.04.07, 19:58
              buba011 napisał:
              > -jak czują się osoby we wzajemnej relacji;
              > bosa studenka/sekretarka podczas egzaminu/wizyty domu wykładowcy/szefa?
              Jak - Bosanowa na pożegnanie - Hanna Banaszak. Chociaż....
        • kolejny_forumowicz Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 08.08.07, 15:57
          podpisuje się podtym, co pisze hanna26. macie ludzie problemy, no naprawdę... bo
          ktoś butów nie zdejmuje i jest syfiasz, albo zdejmuje i jest niepoważny... boże...
          • nm.buba011 nie wszyscy, 08.08.07, 16:21
            każdy z nas jest inny, inaczej odbiera ludzi i ich zachowanie.
            Jeden bardziej emocjonalnie, inny mniej. Wymiana poglądów,
            zainteresowanie sv, jest bardzo pożyteczne, może trudno uwierzyć ale
            się opłaca.
            Oszczędza się czas.
            Swoim zachowaniem jesteśmy bardziej przekonywujący, niż deklaracjami
            i opowiadaniami o sobie. Często zachowanie nie jest skorelowane z
            mniemaniem o własnej osobie.

            Spróbuj, warto.
    • nie-niebieska Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 03.04.07, 11:30
      jestem kobieta
      nie mam dywanow
      nie rzucam od progu sciagaj buty (nie rzucalam nawet jak dywan mialam)
      nie zyje w miejscu, gdzie trzeba przejsc przez bloto po kolana aby dotrzec do drzwi
    • mallard Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 05.04.07, 11:48
      lycynka342 napisała:

      > czy nie brzydzi was to że w wasz dywan wdeptuje się glebę?

      Żeby tylko... wink
      • gonia07 To wszystko jakieś chore... 23.04.07, 22:08
        Witam
        Generalnie staram się sie postępować wg zasad savoir vivre, ale kwestia
        ściągania czy też pozostawania w obuwiu wchodząc do kogoś do domu jest dla
        mnie..... przygłupia.
        Osobiście ściągam buty zawsze. Jeśli czystość podłóg tego wymaga to zakładam
        kapcie. Jeśli jest Ok to chodzę boso. To samo robią moi znajomi. Nikogo nigdy
        nie pouczałam i sądzę , ze nic sie nie zmieni. Jedynie ludzie zupełnie mi obcy,
        którzy "wpadają" z jakąś sprawą , nigdy butów nie ściągają . Poza tymi
        wyjątkami nie wyobrażam sobie sytuacji, ze ktoś przychodząc do mnie w gości
        łaziłby po domu w buciorach. Nie ma znaczenia czy są to pantofle czy gumiaki.
        Dla mnie to odrażające i tyle. Dbam o to , żeby podłogi i dywany były czyste
        (nie jest to moim życiowym priorytetem smile Lubię np.poleżeć na czystej podłodze
        i pobawić się z synem, lubię po przejściu od pokoju do kuchni mieć czyste
        skarpetki.... Ot i tyle smile
        Wg mnie buty wymyślono po to, aby umilić nam poruszanie się poza domem.
        Osobiście twierdzę , ze wchodzenie komuś w buciorach do domu jest równe z
        nieuszanowaniem jego pracy włożonej chociażby w utrzymanie czystości.
        Bynajmniej w moich kręgach nikt się nie wyłamuje od tej zasady i dobrze nam z
        tym smile
        • uu1 Re: To wszystko jakieś chore... 24.04.07, 10:35
          "Bynajmniej w moich kręgach ..." . POLAM i wszystko jasne.
          • mallard Re: To wszystko jakieś chore... 24.04.07, 12:29
            uu1 napisała:

            > "Bynajmniej w moich kręgach ..." . POLAM i wszystko jasne.

            OSRAM i wszystko brudne! wink

            A mnie nie będzie nikt psiego g... wdeptywał w dywan! Nie będzie i już! A co na
            to sawjorwiwre, to mnie LOTTO, o!

            Los pozdrawiatos!
    • bahmat Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 27.04.07, 10:35
      buty trzeba zdejmować, żeby się w nich nie zrobiła zupa czosnkowo rokpolowa ale
      wcale nie musi się tołączyć z dywanem, dywan jest ozdobą, a nie świątynią i na
      niego mogą wejśc goście obowiązkowo w butach jak i przespacerować się piesek z
      niekoniecznie wytartymi łapami, obowiążkowo tylko na starych wsiach zdejmują
      buty wszyscy i wchodzą na dywan , ale cóż można wymagać od wieśniaków, którzy
      zawsze chodzili albo po słomie, albo po trocinach
      • mallard Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 30.04.07, 07:38
        bahmat napisał:

        > buty trzeba zdejmować, żeby się w nich nie zrobiła zupa czosnkowo rokpolowa

        Jak się często myje nogi, tudzież zmienia skarpetki, to się nie zrobi...


        > ale wcale nie musi się tołączyć z dywanem, dywan jest ozdobą, a nie świątynią

        Wycieraczką też nie jest...

        >i na niego mogą wejśc goście obowiązkowo w butach jak i przespacerować się
        >piesek z niekoniecznie wytartymi łapami,

        Taaa, może też pojeździć zadem, jak go swędzi (autentyczne zdzarzenie smile)

        > obowiążkowo tylko na starych wsiach zdejmują
        > buty wszyscy i wchodzą na dywan , ale cóż można wymagać od wieśniaków, którzy
        > zawsze chodzili albo po słomie, albo po trocinach

        No właśnie ci, co zawsze chodzili po słomie, nie odróżniają dywanu od
        podściółki...

        Reasumując: Czasami sytuacja wymaga tego, żeby przyjąć kogoś w butach - takie
        jest życie, ale nikt mnie nie zmusi, do tego, abym był szczęśliwy z tego
        powodu, że gość, który tylko przespacerował się po wycieraczce, lezie w
        buciorach na dywan...
    • uu1 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 27.04.07, 21:24
      Komendant miejski policji zasłynął w lutym tego roku, gdy internetowe forum
      policyjne przyznało mu Złotą Pałę - nagrodę za najbardziej bzdurne polecenie
      służbowe. Brodziński zalecił bowiem podwładnym, by podczas interwencji domowej
      zdejmowali buty. Wobec typującego go do nagrody funkcjonariusza wszczął
      postępowanie dyscyplinarne.
    • mamosia Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 29.04.07, 01:55
      Nie wiem, skąd wziął się ten koszmarny zwyczaj wyciągania kapci na powitanie
      gości. Cudownie to wygląda: gość wręcza kwiaty, butelkę, lub uśmiecha się, a Pan
      (i) domu wręcza mu kapcie! To się nazywa radość powitania.
      Zmieniać buty na kapcie mogę wyłącznie na własne życzenie. Nigdy nie
      zaakceptuję sytuacji, kiedy przychodzę do kogoś, w ładnej kiecce i mam do niej
      założyć jakieś papucie! Z tego względu nigdy nie oczekuję czegoś takiego od
      moich gości. Jeśli wpadają "po drodze" i chcą polatać w skarpetkach - żaden
      problem. Ale nakazywać zmianę na kapcie - nie do przyjęcia. Mieszkanie, w
      którym witano mnie kapciami przestawało dla mnie istnieć. Podłoga i dywany są
      dla ludzi, a nie odwrotnie.
      Ale pojawiła się nowa (na dalszych osiedlach dużych miast) świecka tradycja:
      buty zostawia się przed drzwiami na korytarzu. Tak jak gumiaki po pracy w
      chlewni lub oborze zostawiało się przed chałupą.
      Masz wybór: albo będziesz sympatycznym zapraszającym i nie będziesz witała
      gości kapciami, albo będziesz miała za towarzystwo tylko czysty dywan. Jest
      jeszcze jedna alternatywa - goście z własnej inicjatywy zdejmą "gumiaki" na
      korytarzu.
    • ania.87 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 06.08.07, 11:35
      Sciaganie butow przy odwiedzaniu czyjegos domu o bardzo glupi, nowy, polski
      wymysl. Nigdzie na swiecie tak nie ma. Gdyby ktos we wloskiem, czy francuskim
      (czy amerykanskim - bo lepiej przemawia) domu, przy wejsciu zaczal sciagac
      buty, gospodarz chyba by zdebial!!
      A przeciez to nawet nie wynika z zadnej tradycji! To nie jest zaden obyczaj, to
      po prostu glupkowaty i ponizajacy wymysl.
      Na weselu Wyspianskiego chlopi pewnie nie umieli jesc czterema rodzajami
      sztuccow, ale wiedzieli, ze "trza byc w butach na weselu", a dzis ktos sie od
      chlopstwa odsuwa, gosci w garniturach przyjmuje, ale wystarcza mu skarpetki...
      • dirgone Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 06.08.07, 12:52
        O rany, temat znowu powraca.
        Rozumiem, że panna wszędzie na świecie była? Również w Japonii? W japońskich
        filmach nawet pokazuje się szczegółowo proces ściągania butów przy wchodzeniu do
        domu.
        • garraretka Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 06.08.07, 18:49
          Proponuję obejrzeć "Imperium zmysłów" - Japonia raczej nie jest państwem,
          którego obyczaje należałoby porównywać do jakichkolwiek europejskich obyczajów
          czy zwyczajów.
      • mlwro Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 07.08.07, 12:44
        owszem, jest, w Japonii. ja jestem przeciwniczką ściągania butów, ale trzymajmy
        się faktów.
      • magdalllena Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 07.08.07, 13:48
        Znałam kiedyś Niemca, biznesmena, ktory się chwalił, że ma w domu
        jednorazowe kapcie dla gości.
        Nie był bynajmniej arystokratą. Coś w rodzaju naszego polskiego
        buraka.
      • a_weasley Francuzi Wschodu i Rosjanie Zachodu 27.08.07, 13:54
        Jest taka anegdota, jak to Rosjanin jechał do Paryża, a Francuz do Moskwy. Przez
        pomyłkę obaj wysiedli we Warszawie i każdy myślał, że jest u siebie.
        Zdejmowanie butów i domowe kapcie to nie jest wynalazek endemicznie polski. To w
        ogóle nie jest polski wynalazek, ino rosyjski. Tam powszechny, na Zachodzie
        nieznany, a u nas, jak to na pograniczu, zamieszanie.
        Może dlatego, że Rosjanin czy Ukrainiec, pomieszkawszy w polskim domu, zdziwiłby
        się, jak tak można żyć, przecież was prawie nikt nie odwiedza, natomiast Niemiec
        czy Anglik zdziwi się, że w tym domu ciągły ruch.
        Tam, gdzie gości miewa się rzadko, z dawna zapowiedzianych i raczej
        ceremonialnych, a życie towarzyskie w znacznym stopniu toczy się na mieście, tam
        i goście bardziej o siebie dbają, i o gościa się bardziej dba, i więcej sił i
        środków poświęca się na przygotowanie lokalu. W dodatku akurat tam są w miarę
        czyste ulice.
        Tam, gdzie ludzie wpadają do siebie często i bez okazji, a na ulicach syf i
        błoto, gospodyni musiałaby na okrągło jeździć na szmacie, gdyby ci wszyscy
        niezapowiedziani goście wchodzili w butach.
        A my, jak w wielu innych sprawach, pośrodku. Osobiście jestem przeciwny
        zdejmowaniu, sam nie zdejmuję bez wezwania i protestuję przeciwko zdejmowaniu
        przez moich gości. No, chyba że te buty to traktory, a na dworze błoto,
        traktorów sam diabeł skutecznie nie wytrze.
        • a_weasley Errata: Francuzi Wschodu i Rosjanie Zachodu 27.08.07, 13:55
          a_weasley napisał:

          jest

          > i każdy myślał, że jest u siebie.

          winno być

          > i każdy myślał, że jest na miejscu.
    • naprawdetrzezwy Masz na myśli gości? 06.08.07, 18:32
      Nie życzę sobie, by mi roznosili swoje zarazki ze skarpet/gołych stóp na dywany/podłogę.

      Psu wyciera się łapy?
      A goście muszą wytrzeć buty o wycieraczkę.
      Inaczej nie wejdą.
      Proste i działa.
      • ola_filip Re: Masz na myśli gości? 07.08.07, 11:47
        Przeczytałam cały wątek jednym tchem. Wychowałam się w domu, gdzie
        czystość była ponad wszystko i zarówno rodzina, jak i goście
        zdejmowali buty. Nikogo to nie raziło, nikomu nie wadziło, nikogo
        nie obrażało... Już od lat jestem na swoim i widzę, że w moim
        myśleniu wiele się zmieniło. Do póki miałam małe, raczkujące
        dziecko, nie wyobrażałam sobie, by ktoś łaził mi w butach. Ale
        teraz, odkąd pozbyłam się dywanów, które uważam za siedlisko kurzu,
        mam panele, które łatwo odkurzyć i umyć (na kolanach, nie mopemwink),
        chętnie proponuję gościom by nie zdejmowali butów. Część z nich
        przyjmuje to z ulgą, część ze zdumieniem...Osobiście też nie lubię
        iść gdzieś dobrze ubrana i byc zmuszaną zdejmować buty,
        okropieństwo.... Tak samo jak garnitury w skarpetkach... Gdy jest
        brzydka pogoda można mieć buty na zmianę (głównie panie), nie mam
        też nic przeci by dać komuś wilgotną szmatke na otarcie butów i sama
        też czasem proszę, by mi umożliwiono przetarcie swoich (w trosce o
        czyjeś mieszkanie). Gdy idę z wizytą do małych dzieci a nie
        wieczorową porą, to owszem chętnie zdejmę - dostosowując się do
        oczekiwań zapraszającego. Myślę, że to są sprawy bardzo delikatne,
        wymagające wyczucia i znajmości osób wzajemnie się odwiedzających.I
        chyba z tego powodu nie warto się obrażać bądź powodować
        niepotrzebne konflikty. Czy się mylę?
    • camel_3d zelezy od sytuacji... 07.08.07, 15:42
      u mnei ogolnie sciaga sie buty..bo wieszkosc znajomychto dobrzy przyjaciele i
      czuja sie jak w domu...czasem siedzi sie z nogami po turecku na sofie..czy na
      dywanie.

      kiedy planowane jest cos bardziej oficjalnego..to zwijam dywan...


      tak samo ja, jezeli de do bardzo dobrych znajomych to sciagam buty...

      jezeli jest to bardziej oficjalne przyjecie to zostaje w butach..
    • nionczka Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 07.08.07, 17:29
      U mnie goscie nie musza zdejmowac butów i nie stanowi to dla mnie
      zdanego problemu.
      Po pierwsze moi goscie po blocie ani glinie nie chodza (nie robia
      sobie rowniez skrotów przez trawnik) wiec za bardzo tez nie maja
      gdzie sie ubrudzic.
      Po drugie nie mam dywanów tylko parkiet, ktory latwo wyczyscic.
      Po trzecie nawet majac lekko zabrudzone buty zanim gosc u mnie
      wejdzie do mieszkania minie dwie wycieraczki po drodze, na ktorych
      moze sobie te buty wyczyscic.
      Nie ma dla mnie nic gorszego niz paradwanie po czyims mieszkaniu na
      bosaka albo co gorsze w czyichs przechodnich kapciach. Cale
      szczescie w domach, w ktorych bywam nikt butów sie nie zdejmuje.
      • aldonus Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 07.08.07, 23:58
        mnie odrzuca od takich praktyk fakt noszenia kapci przez wielu gości prze okres
        wielu lat. pedantyczni Kowalscy czasem hodują w ten sposób dla gości grzybicę.
        zdarza się, bo ludzka to rzecz, ale ja niekoniecznie muszę miec na nią ochotęsmile
      • canc3r Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 27.08.07, 20:58
        nionczka napisała:

        > U mnie goscie nie musza zdejmowac butów i nie stanowi to dla mnie
        > zdanego problemu.
        > Po pierwsze moi goscie po blocie ani glinie nie chodza (nie robia
        > sobie rowniez skrotów przez trawnik) wiec za bardzo tez nie maja
        > gdzie sie ubrudzic.
        > Po drugie nie mam dywanów tylko parkiet, ktory latwo wyczyscic.
        > Po trzecie nawet majac lekko zabrudzone buty zanim gosc u mnie
        > wejdzie do mieszkania minie dwie wycieraczki po drodze, na ktorych
        > moze sobie te buty wyczyscic.
        > Nie ma dla mnie nic gorszego niz paradwanie po czyims mieszkaniu
        na
        > bosaka albo co gorsze w czyichs przechodnich kapciach. Cale
        > szczescie w domach, w ktorych bywam nikt butów sie nie zdejmuje.


        oh jaka Ty ważna!!
    • masandra6 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 08.08.07, 13:26
      A jak gościom śmierdzą nogi jak np.mojej teściowej?Niechaj lepiej wchodzą w butach.
    • canc3r Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 27.08.07, 20:57
      a co zrobic kiedy ide do przyjaciolki. u niej zawsze sie sciga buty.
      wiecie o co chodzi. sa tacy ludzie u ktorych sie sciaga buty od
      zawsze. no i musze tam sciagac buty z grzecznosci bo oni tego
      wymagaja ale maja brudne podlogi. czesto wpadam tam, bez zapowiedzi
      i nie nosze przy sobie swoich kapci, kiedy moge to zbaieram ale co
      zrobic w takich sytuacjach? wracam do domu to moje skarpetki sa po
      prostu CZARNE!! nie da sie dopracuncertain
      • nm.buba011 oszacować swoje atuty i zaryzykować, 27.08.07, 21:41
        tzn. powiedzieć;
        - goście butów nie zdejmują tylko domownicy.

        Tak robię, ale jestem czarną owcą. W odwecie zapytali;
        dlaczego nie przychodzę w krawacie?
        Bo nie pasuje do waszych skarpetek. Idealnym wyjściem to jednak nie
        jest. Czują się upokorzeni, więc mnie to nie cieszy.
        Tertium non datur.
      • pavvka Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 28.08.07, 09:07
        canc3r napisała:

        > a co zrobic kiedy ide do przyjaciolki. u niej zawsze sie sciga
        buty.
        > wiecie o co chodzi. sa tacy ludzie u ktorych sie sciaga buty od
        > zawsze. no i musze tam sciagac buty z grzecznosci bo oni tego
        > wymagaja ale maja brudne podlogi. czesto wpadam tam, bez
        zapowiedzi
        > i nie nosze przy sobie swoich kapci, kiedy moge to zbaieram ale co
        > zrobic w takich sytuacjach? wracam do domu to moje skarpetki sa po
        > prostu CZARNE!! nie da sie dopracuncertain

        Zdejmować również skarpetki. Nogi łatwiej domyć.
      • dominikjandomin Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 28.08.07, 11:15
        Nie zdejmować.

        Bywam u kolegi, całą rodziną zdejmują buty i zakładają kapcie - są u
        siebie. Ja nie zdejmuję, wycieram do czysta i tyle.

        Choć białych skarpetek na ogół nie noszę smile
        • malenstwo123 raczej zdjemowac + wyjatki 14.09.07, 02:21
          ale macie problemy...U mnie w domu buty sie zdejmuje i nie musze
          nikomu tego mówić.Jesli ktos ma ochote w nich pozostać to jego
          sprawa. Podobnie u znajomych przeważnie się buty zdejmuje. Jeżeli
          widze, że ktoś ma brudno w domu wole pozostać w butach. Inna sprawa,
          gdy jest to oficjalne przyjecie. Garnitury, sukienki wtedy wiadomo
          pozostaje się w butach niezaleznie od pogody i to uważam za normalne.
          (oczywiscie wycieraczka jest bardzo przydatna). Nie wymagam
          zdejmowania butów od osób takich jak hydraulik,
          listonosz...policjant (jeszcze mnie nie odwiedził ale ktos o tym
          pisał).Nie wyobrażam jednak sobie aby moje kolezanki i przyjaciele
          nie zdejmowali u mnie butów, gdy wpadaja do mnie czy ja wpadam do
          nich. Po prostu byłoby to nie wygodne. Na szczęście jestem jeszcze
          młoda i mało zapraszam do domu "sztywniaków", którzy wpadają na
          herbatkę lub kawkę. Jestem przyzwyczajona, że podłoga musi być na
          tyle czysta, że jak mam ochote to się na niej moge położyć a jak
          przyjdzie wiecej moich znajomych to nikt nie bedzie miał oporow by
          usiąść na podłodze ewentualnie na poduszce...Może jak podrosne (mam
          23 lata) troche zmieni sie mój punkt widzenia. ale uważam, ze dom to
          nie muzeum tu trzeba czuc sie swobodnie. Dlatego zapraszam kumpli
          czy przyjaciół, którzy mysla podobnie jak ja. Pdobnie jak odwiedzam
          moje siostry w ich domach to buty zdejmuje i biegam boso. uwielbiam
          siedziec na kanapie czy fotelu z podciągnietymi kolanami a u nich mi
          tak wypada i co mialabym to robić w butach ??? Po prostu buty sie
          zdejmuje u ludzi u których czuje się dobrze czyli jak w domu.

          Jak ide do kogoś staram sie jednak buty zdjac, chyba ze gospodarz
          odrazu krzyczy, że u nich wszyscy w butach (oni tez)po domu chodza.

          Ale kapci to ja cudzych nie lubie ... brrr i to uwazam za nietakt.
          wole boso. Skarpetki mozna uprać. (nawet łatwiej niż dywan)

          A co do zdejmowania butow i skarpetek...kiedys moje kolezanki tak
          robiły bo mój miesieczny owczarek uwielbiał polowac na skarpetki i
          skarpetki miały piekne dziury... śmieszne... szkoda ale owczaruś
          zmądrzał i na skarpetkijuz nie poluje. Ustalił sobie wtedy własne sv
          i nauczył gości, że jak chca sie pobawić ze szczeniaczkiem to
          skarpetki zdejmą sami a jesli nie zdejmą to je on zdejmie smile

          a Wy martwicie sie o buty...
    • martini.wnm Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 24.10.07, 21:57
      Jeśli przyjmuję kogoś u mnie w domu to zawsze zaznaczam, że nie musi zdejmować
      butów, chyba, że są to osoby, które goszczę nie po raz pierwszy (np. chłopak,
      przyjaciółka) i wiem, że i tak je zdejmą bo tak im wygodniej.

      Jeśli ja idę do kogoś to zawsze "markuję" zdejmowanie butów i jeśli usłyszę
      "proszę nie zdejmować" to z ulga zostaje w bucikach.

      Zasadniczo, jeśli jest to luźna wizyta u dobrych znajomych, np. herbatka, albo
      jakieś plotki to nie widzę nic złego w zdejmowaniu butów. Niedopuszczalne jest
      jednak proszenie o ich zdjęcie jeśli jest to np. przyjęcie.

      Ostatnio byłam świadkiem konfliktu w tej sprawie. Mężczyzna po usłyszeniu od
      swojej synowej, że ma zdjąć buty, powiedział, że w takim razie nie wchodzi
      wcale. To było przyjęcie imieninowe, był bardzo elegancko ubrany i nie dziwię
      się, że nie chciał siedzieć w skarpetkach.

      Może to przesada, żeby uciekać z przyjęcia, ale słyszałam, że Bogusław Kaczyński
      też kiedyś odmówił wejścia do domu, w którym kazano mu zdjąć buty.
      • nm.buba011 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 24.10.07, 22:25
        > Jeśli ja idę do kogoś to zawsze "markuję" zdejmowanie butów ...

        - takie zachowanie, też jest niepoprawne.
      • dominikjandomin Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 25.10.07, 11:32
        martini.wnm napisała:

        > Jeśli ja idę do kogoś to zawsze "markuję" zdejmowanie butów i
        jeśli usłyszę
        > "proszę nie zdejmować" to z ulga zostaje w bucikach.

        Błąd. Wchodzi się w butach. I tyle.

        >Niedopuszczalne jest
        > jednak proszenie o ich zdjęcie jeśli jest to np. przyjęcie.

        Bład nr 2. Zdanie poprawne brzmi "Niedopuszczalne jest proszenie o
        ich zdjęcie". Bez tych "jeśli".

        > Ostatnio byłam świadkiem konfliktu w tej sprawie. Mężczyzna po
        usłyszeniu od
        > swojej synowej, że ma zdjąć buty, powiedział, że w takim razie nie
        wchodzi
        > wcale. To było przyjęcie imieninowe, był bardzo elegancko ubrany i
        nie dziwię
        > się, że nie chciał siedzieć w skarpetkach.
        >
        > Może to przesada, żeby uciekać z przyjęcia, ale słyszałam, że
        Bogusław Kaczyńsk
        > i
        > też kiedyś odmówił wejścia do domu, w którym kazano mu zdjąć buty.

        Obydwaj mieli całkowitą rację.

        Jesli dla kogoś jest ważniejsza podłoga nad człowieka, to niech
        sobie żyje ze swoją podłogą. Ze mną nie musi.
        • corrida_pl Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 25.10.07, 19:38
          Mam takie wrażenie, że do nie zdejmowania butów trzeba dorosnąć, niekoniecznie w
          pozytywnym znaczeniu tego słowa. Wszyscy moi znajomi jak i ja zawsze zdejmujemy
          buty i jest to coś naturalnego, może to wynika z tego, że nie robimy
          "bufoniastych" przyjęć, tylko po prostu imprezki, gramy w scrabble na dywanie,
          pijemy niekoniecznie herbatkę, siedzimy na podlodze, itp itd. Generalnie jak
          dobrze się u kogoś czuję zdejmuję buty (i zegarek - nie wiem skąd taki nawyk).
          • nm.buba011 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 25.10.07, 20:24
            a mnie się wydawało, że mówimy o sytuacjach oficjalnych, typu:
            zaręczyny, konselacje, matura taty a nie sytuacje takie jak:
            oglądanie kilku filmów, układanie puzzli, party swingersów.
            Te pierwsze spotkania trwają zgonie z sv i rozsądkiem 1.30-2h,
            te drugie różnie.
        • nm.buba011 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 25.10.07, 19:57
          > Błąd. Wchodzi się w butach. I tyle.

          Na pewno nie.
          Wchodzimy w butach, jeżeli obuwie na nogach - mają gospodarze.
          Sv, nie uprawnia nas do ... samowolki w czyimś domu.
          Uzgonienie może nastąpić pozawerbalnie. Inaczej robimy podobnie,
          jak wymieniony "muzyczny" Kaczyński.

          Dużo zależy od kontekstu, od progu wrażliwości na zniewagę.
          Przyjęcie gościa na terminowej, oficjalnej wizycie , przez
          truchtających w paputkach gospodarzy, taką czynnością niewątpliwie
          jest.
    • angel-waw Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 03.11.07, 04:24
      A ja mam raczkujace dziecko, krote zjada co znajdzie na podlodze i
      prosze o zdejmowanie butow. Zdrowie mojego dziecka jest dla mnie
      wazniejsze, a ja ktos ma z tym problem - trudno.
      A sama zawsze zdejmuje buty -zle bym sie czula zadeptujac komus
      dywan. Dziwi mnie, gdy inni nie zdejmuja, rzeczywiscie bardziej
      faceci - pewnie smierdza im nogi i sie wstydza wink
      • nm.buba011 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 03.11.07, 10:21
        bardzo dużo powiedziałaś o sobie i Twoim stosunku do bliźnich.
      • remez2 Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 03.11.07, 11:47
        angel-waw napisała:

        > Dziwi mnie, gdy inni nie zdejmuja, rzeczywiscie bardziej
        > faceci - pewnie smierdza im nogi i sie wstydza wink
        Dowcipna t e ż jesteś.
        PS - wrona ma dwie nóżki, zwłaszcza lewą
      • dominikjandomin Re: Pytanie dla zwolenników nie ściągania butów 07.11.07, 12:49
        angel-waw napisała:

        > A ja mam raczkujace dziecko, krote zjada co znajdzie na podlodze i
        > prosze o zdejmowanie butow. Zdrowie mojego dziecka jest dla mnie
        > wazniejsze, a ja ktos ma z tym problem - trudno.

        Jesli wazne jest dla ciebie zdrowie dziecka, to wyjmuj je spod nóg
        osób wchodzących. I nie będzie problemu z butami.

        Bo np. ja nie patrzę, co mam pod nogami i mogę je podeptać.
    • olusia19 Re: Ale się uśmiałam. 14.11.07, 11:10
      Wyobraziłam sobie jakbym wyglądała w wieczorowej sukience,
      naszyjnku, fryzurze, makijażu, z torebeczką, gdyby ktoś kazał mi
      zjdąć wieczorowe dobrane do całości pantofelki i zaoferował zamianę
      na rozdeptane kapcie. Bez obcasów...
      Albo Szanowne Ciotki w wieczorowych sukniach i kapciach z
      bombelkiem. Albo Wujek boso...
      I co podać na proszoną kolację w kapciach??? A w zaproszeniu - małym
      drukiem "kapcie własne"?...

      Oplułam klawiaturę ze śmiechu.

      W tm wątku rozróżniłaby przede wszystkim dwa nurty: wizyty (też
      zależy u kogo)i "wpadanie (bywanie na pogaduchach)" (też zależy do
      kogo).

      Nikt chyba nie napisał, że np. do teatru i na eleganckie wizyty w
      porze mokrej, śnieżnej itd. po prostu zabieramy pasujące obuwie na
      zmianę, jeśli nie podjeżdżamy pod drzwi taksówką.
      Kiedyś noszono kamasze i zostawały w przedpokoju z parasolami, albo
      zostawały w szatni.

      Ale fajny wątek.
      • camel_3d tez sie usmialem.... 14.11.07, 12:58
        olusia19 napisała:

        > Wyobraziłam sobie jakbym wyglądała w wieczorowej sukience,
        > naszyjnku, fryzurze, makijażu, z torebeczką, gdyby ktoś kazał mi
        > zjdąć wieczorowe dobrane do całości pantofelki i zaoferował zamianę
        > na rozdeptane kapcie.

        wyobrazam sobie ciebie w wieczorowej sukni, naszyjniku i fryzurze..makijazu
        itp... na zwyklym, kolezensko-kumpelskim spotkaniu, w sobotni wieczor u starej
        psiapsulysmile hehehe ona w jeansach a ty dama smile niezly czad.smile
        • remez2 Re: tez sie usmialem.... 14.11.07, 13:21
          Dama to nie ubiór. sad
          • nm.buba011 Re: tez sie usmialem.... 14.11.07, 13:25
            > Dama to nie ubiór. sad

            - tak. Twierdzę, że damę najlepiej poznać na biwaku.
            • remez2 Re: tez sie usmialem.... 14.11.07, 13:35
              nm.buba011 napisał:

              > > Dama to nie ubiór. sad
              >
              > - tak. Twierdzę, że damę najlepiej poznać na biwaku.
              Spływ kajakowy też się nadaje. smile
              • camel_3d Re: tez sie usmialem.... 16.11.07, 13:45
                a po czym wtedy poznacsmile))






                > nm.buba011 napisał:
                >
                > > > Dama to nie ubiór. sad
                > >
                > > - tak. Twierdzę, że damę najlepiej poznać na biwaku.
                > Spływ kajakowy też się nadaje. smile
                • remez2 Re: tez sie usmialem.... 16.11.07, 16:31
                  camel_3d napisał:

                  > a po czym wtedy poznacsmile))
                  Nie domaga się zmniejszenia obowiązków a w dodatku ... wiosłuje. smile



                  • dominikjandomin Re: tez sie usmialem.... 16.11.07, 16:59
                    remez2 napisał:

                    > camel_3d napisał:
                    >
                    > > a po czym wtedy poznacsmile))
                    > Nie domaga się zmniejszenia obowiązków a w dodatku ...
                    wiosłuje. smile

                    I w odróżnieniu od prawie-dam na spływ kajakowy nie idzie w
                    szpilkach.

                    Tu wspomnienie "koleżanek" z roku, które na zajęcia terenowe do lasu
                    poszły w szpilkach i jeszcze pretensje miały, ze nie chciano na nie
                    zaczekać, gdy one usiłowany iść.
                    • remez2 Re: tez sie usmialem.... 16.11.07, 17:13
                      dominikjandomin napisał:

                      > Tu wspomnienie "koleżanek" z roku, które na zajęcia terenowe do lasu
                      > poszły w szpilkach i jeszcze pretensje miały, ze nie chciano na nie
                      > zaczekać, gdy one usiłowany iść.
                      smile))
                      Podobne egzemplarze można spotkać na początku górskich szlaków.
                • nm.buba011 do Camel 16.11.07, 20:31
                  > a po czym wtedy poznacsmile))

                  -dygresja sportowa, na płaskiej trasie, przy bezwietrznej pogodzie,
                  do mety dojedzie cały kolarski peleton, a wygrać może taktyk. Trasa
                  górska lub z bocznym wiatrem będzie wysoce selektywna. Różnice na
                  mecie wyniosą ... pół dnia. Nie będzie elementu trzymania koła,
                  okaże się, kto jest kto.

                  Analogicznie będzie z damą na biwaku, spływie, odpowiedzi już Ci
                  udzielono(Dominik, Remez). Dodam, że na balu, "damowość" jest ukryta
                  za rekwizytami, więc z pozoru trochę trudniej z rozszyfrowaniem.
      • dominikjandomin Re: Ale się uśmiałam. 14.11.07, 15:32
        olusia19 napisała:

        > Nikt chyba nie napisał, że np. do teatru i na eleganckie wizyty w
        > porze mokrej, śnieżnej itd. po prostu zabieramy pasujące obuwie na
        > zmianę, jeśli nie podjeżdżamy pod drzwi taksówką.

        Nia napisałem? przegapiłem, musiałem wrzucić to w innym wątku na ten
        sam temat.

        Ja dokładnie tak robię. Ide w innych butach, zmieniam na własciwe.
        Na moim osiedlu się inaczej nie da.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka