06.10.07, 20:37
Co sądzicie o takiej sytuacji? Na studiach podyplomowych jedne z
zajeć prowadzi 4 lata starszy ode mnie chłopaczek. Zaproponował
(czytaj: narzucił) nam, uczestnikom zajęć, by ON zwracał się do nas
na ty, bo tak bedzie JEMU łatwiej. Na brak entuzjazmu ze strony
grupy w ogóle nie zwrócił uwagi. Sam oczywiście nie zaproponował
żebyśmy się do niego również per ty zwracali... Czuję się jak w
szkole. Z jakiej racji ten chłopaczek ma mnie tykać, a ja mam przed
nim grzecznie dygać? Dosłownie rzuca do mnie "ty", bo oczywiście nie
zdoła spamiętać imion kilku osób z grupy... Może jestem dziwna, ale
już się przezwyczaiłam, że obcy ludzie w relacjach nieprywatnych
zwracają się do mnie na "pani". Nie mam już 15 lat i czuję sie w
przedstawionej sytuacji niekomfortowo, tym bardziej, że, jak
wspomniałam, my mamy się do niego zwracać per pan. Mam rację, że to
mało eleganckie z jego strony czy robię z igły widły? Czy powinam
zwracać się do niego "proszę pana", co jest dla mnie w tej sytuacji
deprymujące?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: tykanie 06.10.07, 22:10
      Starosta(test czy to właściwa osoba) grupy powinien przedstawić w
      stanowczej ale grzecznej formnie, waszą prośbę-żądanie.

      > prowadzi 4 lata starszy ode mnie chłopaczek.

      > Czy powinam zwracać się do niego "proszę pana",

      - tak się o wykładowcy nie mówi, a zwracać zgodnie z tytułem, do
      dr. hab. - profesorze, tym bardziej gdy On zachowuje się ...
      dziwacznie.
    • alka_xx Re: tykanie 07.10.07, 09:37
      jeżeli on , znaczy wykładowca/ pewno asystent/ jest 4 lata starszym
      od Ciebie "chłopaczkiem"
      to Ty, wybacz, jesteś młodym dziewczęciem, które za wszelką cene
      chce uchodzić za dorosłe /to dziewczę wink/ i wydaje sie mu / temu
      dziewczęciuwink/ ze mówienie mu / j.w./ na ty w jakiś sposóm mu/ j.w./
      uwłacza.
      Proponuję wiecej luzu, bo na uczelniach spotkasz wielu pracowników
      naukowych, których zachowanie będzie, delikatnie mówiąc, odbiegało
      od normy / czyjej normy?smile/
      A w naprawde dorosłym życiu napotkasz znacznie więcej wazniejszych
      problemów i nie raz zapragniesz, by ktos powiedział Ci "Ty".
      Keep smiling!
      • agulha Re: tykanie 07.10.07, 13:08
        Żądanie jednostronnego przejścia na "ty" jest wyjątkową niegrzecznością. Nie
        widzę powodu, żeby nie zaprotestować. Albo-albo. Albo obyczaj zachodni i
        mówienie sobie nawzajem na "ty" - rzeczywiście można się przyzwyczaić i to
        nikomu nie uwłacza (wiem, bo mam tak w pracy), albo tradycyjnie, z obustronnym
        mówieniem na "pan/pani". Mieliśmy kiedyś w szkole średniej nauczycielkę, która
        pracowała na uczelni wyższej i mówiła do nas na "pan/pani/państwo", to było
        bardzo miłe, a jej nie uwłaczało.
        Student studiów podyplomowych jest w nieco innej pozycji niż nieszczęsny student
        studiów przeddyplomowych i nie musi się przed wykładowcami płaszczyć, droga
        alka_xx. Jest człowiekiem dorosłym, wykształconym, za studia płaci. Nie musi
        tolerować cudzych dziwactw. No może osoby wybitnej, wielkiej sławy, światowej
        renomy profesora, który raczył poświęcić 2 godziny na wykład dla niego, ale nie
        nieopierzonego młodego wykładowcy.
        Na ostatnich studiach podyplomowych na Uniwersytecie Warszawskim zażądaliśmy (ja
        np. napisałam maila) wycofania z programu wykładów pewnego profesora, dobrego
        specjalisty, który dwa razy bez żadnego uprzedzenia i wyjaśnienia nie zjawił się
        na wykładzie. Kierownictwo studium tak uczyniło i przepraszano nas gorąco.
        Pozdrawiam z naprawdę dorosłego życia, ubarwionego niekiedy rozrywką, jaką są
        studia podyplomowe.
        • nm.buba011 pochwała ... relacyjności, brawo :) 07.10.07, 13:44
          > Student studiów podyplomowych (...) studiów przeddyplomowych i nie
          > musi się przed wykładowcami płaszczyć, (...) No może osoby
          > wybitnej, wielkiej sławy, światowej renomy profesora,

          - takie myślenie, bardzo się rozmija z zaleceniami sv, mamy złe i
          dobre zachowanie.

          Kto je narusza ma złą;
          renomę
          sławę,
          a wybitnym może być tylko ... ignorantem.

          > studiów przeddyplomowych

          - to dla umniejszenia bliźniego, a dowartościowania siebie?
          • agulha Re: pochwała ... relacyjności, brawo :) 07.10.07, 16:33
            Co do sugestii, że mówiąc o odmienności sytuacji studenta, który dyplomu jeszcze
            nie ma, od słuchacza studiów podyplomowych, mam na myśli umniejszanie bliźniego.
            Proszę nie udawać, że się nie zauważyło w wypowiedzi mojej przedmówczyni
            zalecenia, żeby student zacisnął zęby i znosił swój los w milczeniu, to po
            pierwsze. Po drugie, od dawna wiadomo, że uczeń czy student pozostają w sytuacji
            pewnej zależności, są podatni na nieformalne naciski i nie mogą się buntować
            przeciwko pewnym przejawom niesprawiedliwego traktowania, ponieważ od
            pozytywnych ocen zależy ich przyszłość zawodowa, a co za tym idzie i społeczna.
            W mojej branży (badania kliniczne) należą oni do specjalnej kategorii osób,
            których prawa wymagają szczególnej ochrony (zainteresowanym polecam wyszukiwanie
            hasła "vulnerable subjects"). W przypadku słuchaczy studiów podyplomowych rzadko
            tak jest - rzadko ukończenie studiów podyplomowych i wynik ich ukończenia
            wywiera przełomowy wpływ na życie słuchacza.
            Oczywiście nasza dyskusja wykroczyła poza zakres savoir-vivre'u. To tak, jakby
            dyskutować, co powinna zrobić kobieta przedstawiana władcy Arabii Saudyjskiej,
            jeżeli nie zachowa on się wobec niej odpowiednio. Savoir-vivre obowiązuje
            każdego, niemniej zalecanie takiej damie dania wyrazu swojemu oburzeniu mogłoby
            się dla niej skończyć...hmmm...co najmniej nieprzyjemnie.
            • nm.buba011 nie ma studiów ... przeddyplomowch, 07.10.07, 17:18
              ale I i II stopnia, jednolite, podyplomowe, doktoranckie.
              Bardzo doceniam Twój wkład w ... grypsowanie.

              Alce, nie odpisałem z dwóch powodów;
              -Ty przebiłaś, swoją relacyjnością, więc jasno wynika, że i z Jej
              poglądem się nie zgadzam(czego dałem wyraz, w mojej pierwszej,
              precyzyjnej wypowiedzi), a raczej Ona z moim(pisała po mnie).
              -Nie jestem na etacie, że tak powiem ... forumowego recenzenta.

              Nie odpisałem też Babie, na zarzuty pozamerytoryczne.

              • agulha Re: nie ma studiów ... przeddyplomowch, 07.10.07, 17:44
                Odpowiadam bubie: Twoja wypowiedź jest wobec mnie obraźliwa. Szczególnie jest mi
                przykro, że do czegoś takiego doszło na forum o tym właśnie tytule. Jeżeli ta
                osoba będzie teraz udawała, że nie wie, o co chodzi, to naprawdę o savoir-vivre
                i ogólnie pojętym dobrym wychowaniu pojęcia nie ma.
                Słowa "przeddyplomowy" rzeczywiście w słownikach nie ma. Należało napisać w
                dyskusji "studiów innych niż podyplomowe, z wyłączeniem studiów doktoranckich"
                albo "studiów I i II stopnia tudzież studiów jednolitych", albo jeszcze
                dziwniej, a to po to, żeby dyskusja mogła jeszcze bardziej oddalić się od meritum.
                Słowo "relacyjność" w słowniku jest obecne, z wyraźnym zaznaczeniem, że dotyczy
                raczej znaczenia słowa "relacja" jako "sprawozdanie".
                A może mam jeszcze koledze bubie wytknąć inne błędy w pisowni jego wypowiedzi?
                Czy o to nam w tym forum chodzi?
                • nm.buba011 jestem, za bardzo zadufany w sobie, żeby obrażać. 07.10.07, 18:17
                  Nie Jesteś w stanie mnie obrazić, gdy mnie wyzwiesz, to bardzo dużo
                  powiesz ... o sobie. I odwrotnie.

                  Zachowanie relacyjne, to zachowanie zależne od okoliczności,
                  np;
                  w moim aucie, nikt nie zapali papierosa, no chyba, że;
                  -tu krótsza lub dłuższa lista.

                  Relacyjne zachowanie to termin fachowy.
                  Przeddyplomowy, to termin- proteza intelektualna.

                  > A może mam jeszcze koledze bubie wytknąć inne błędy w pisowni jego
                  > wypowiedzi?

                  - Będę wdzięczny, bo to rozwija, jedną i drugą stronę. Proszę.


                  Szkolnistwo, w tym wyższe, segmentujemy(pod względem tykania) na
                  -dla dzieci i młodzieży/do szkoły średniej/
                  -dla dorosłych/pełny zakres/

                  czyli studium lub studia, tylko dla dorosłych, co poniżej jest
                  zaznaczone dopiskiem ... dla dorosłych.
                  • agulha Re: jestem, za bardzo zadufany w sobie, żeby obra 07.10.07, 19:06
                    Obrażenie kogoś nie musi polegać na jego wyzwaniu. Jestem w stanie się domyśleć,
                    co miałeś na myśli, pisząc "relacyjny", chociaż nie wiem, w jakiej dziedzinie to
                    słowo w użytym przez Ciebie znaczeniu ma status terminu fachowego. Być może ma,
                    skoro jednak nie figuruje w tym znaczeniu w słownikach języka polskiego [tych
                    ogólnych], może na forum publicznym należałoby nie używać tak hermetycznej
                    terminologii.
                    Twoje błędy: (1) pisownia czasowników wielką literą w środku zdania ("Nie
                    Jesteś..."). Wielką literą można pisać zaimki osobowe drugiej osoby, ale nie
                    czasowniki. (2) pisownia "..." poprzedzona spacją. Jeżeli nie wiesz, dlaczego to
                    błąd, to zobacz, jak to się może rozlecieć przy formatowaniu (3) niewłaściwa
                    interpunkcja - np. pierwsze zdanie poprzedzającej wypowiedzi powinno zawierać
                    średnik lub dwukropek po słowie "obrazić", albo być podzielone na dwa zdania,
                    inaczej jest niejasne. (4) "Ty przebiłaś, swoją relacyjnością" - zdanie
                    niepełne, a więc niejasne. Przebiłam kogo lub co? (5) mylenie myślnika z
                    łącznikiem (dywizem) - brak spacji po myślniku (wielokrotnie). (5) używanie
                    średnika zamiast dwukropka (być może przypadkowe), co najmniej dwukrotne.
                    Ciekawe, jak długo jeszcze będziesz ciągnął ten wątek w wątku, związany z
                    użyciem przeze mnie jednego neologizmu, który Ci się nie podoba.
                    • nm.buba011 Re: jestem, za bardzo zadufany w sobie, żeby obra 07.10.07, 19:29
                      Relacyjność - jest mimo, że fachowym, to jest też - znaczeniem
                      bardzo zrozumiałym. Może dlatego, nie ma opisu w słownikach.

                      Dzięki, za wszystkie poprawki.

                      > Ciekawe, jak długo jeszcze ...

                      - jak mówią, do tanga trzeba dwojga, a Seneka Mlodszy mawiał:
                      do obrony własnych błędów wznosimy się, na nasze wyżyny
                      intelektualne i kombinujemy.
        • nm.buba011 dziwoląg; studia przeddyplomowe 07.10.07, 13:55
          takich logicznie myśląć - niema.

          studia; I i II stopnia kończą się dyplomem. Przed nimi może być
          szkoła średnia lub studium.

          Żeby była namiastka sensu, należałoby omawiane studia, nazywać;
          - przed->podyplomowymi, co byłoby bardzo zabawne.

          Ale na Twoim przykładzie, to każde(studia) to ... katorga.
          • remez2 Re: dziwoląg; studia przeddyplomowe 07.10.07, 14:03
            Skrót myślowy. Autorce chodziło o pierwsze studia, po ukończeniu których
            otrzymuje się dyplom ukończenia wyższej uczelni.
            • nm.buba011 o co chodziło, to wiem. 07.10.07, 15:20
              > Skrót myślowy.

              -moim nieskromnym zdaniem - raczej skrót ... bezmyślny.

              Skróty myślowe mają wydźwięki "bezbolesne".
              Po raz pierwszy to "dziwo" usłyszałem.
              Słyszałem za to o;
              -kolokwium ustnym(co jest masłem maślanym), ale i o ... pisemnym
              -akwenie wodnym(oczywiste) i ... leśnym.
              Rozmowę na znanych dziennikarzy;
              z użyciem słowa; oportunizm w rozumieniu ... upór, stanowczość.

              czy to też, myślowe skróty?
              • remez2 Re: o co chodziło, to wiem. 07.10.07, 15:55
                nm.buba011 napisał:

                > > Skrót myślowy.
                > -moim nieskromnym zdaniem - raczej skrót ... bezmyślny.

                > Skróty myślowe mają wydźwięki "bezbolesne".
                > Po raz pierwszy to "dziwo" usłyszałem.
                > Słyszałem za to o;
                > -kolokwium ustnym(co jest masłem maślanym), ale i o ... pisemnym
                > -akwenie wodnym(oczywiste) i ... leśnym.
                Równie ładne jest - flota samochodowa.
                > Rozmowę na znanych dziennikarzy;
                > z użyciem słowa; oportunizm w rozumieniu ... upór, stanowczość.
                > czy to też, myślowe skróty?
                Mnie podoba się określenie "studia przeddyplomowe". Zupełnie sympatyczny
                neologizm. Ale ... de gustibus..
                • baba67 Re: o co chodziło, to wiem. 07.10.07, 22:31
                  Mnie tez sie podoba ten neologizm, chociaz sama skonczylam tylko takie.
                  Dla niektorych jednak forum jest rodzajem terapii-po prostu lepiej sie czuja
                  kiedy komus cos wytkna, skrytykuja, choc nie ma to zadnego zwiazku z tematem.
                  • nm.buba011 Re: o co chodziło, to wiem. 07.10.07, 23:15
                    > Mnie tez sie podoba ten neologizm,

                    - zwłaszcza, że z neologizmem ma tyle wspólnego,
                    co Rzym, z Krymem.
                    • remez2 Re: o co chodziło, to wiem. 08.10.07, 10:32
                      nm.buba011 napisał:

                      > > Mnie tez sie podoba ten neologizm,
                      >
                      > - zwłaszcza, że z neologizmem ma tyle wspólnego,
                      > co Rzym, z Krymem.
                      Myślę, że określenie "studia przeddyplomowe" wypełnia definicje neologizmu
                      frazeologicznego.
                    • baba67 Re: o co chodziło, to wiem. 08.10.07, 19:53
                      Po co to piszesz ?
                      Co to ma wspolnego ze sprawa?
                      Lubisz skrytykowac, zawsze wszedzie bez zwiazku.
                      Przestan udawac -jestes wredny.
                      • baba67 Re: o co chodziło, to wiem. 08.10.07, 19:54
                        oczywiscie to nie bylo do Ciebie remez
          • baba67 zawsze tu jest sie do czego doczepic, bubo n/t 07.10.07, 14:25

      • baba67 Re: tykanie 07.10.07, 14:15
        To "dziewcze" robi juz studia PODYPLOMOWE, zatem ma co najmniej 25 lat NIE 18!
        Ponadto ludzie czasem robia te studia po przerwie, zatem "dziewcze" i sporo osob
        z grupy moze miec latek wiecej. Niewykluczone, sa rownolatkami asystenta.
        To co ten pan zrobil to jakas parodia sv-sloma sie sypie, ani chybi.
        Jesli ktos ma problemy ze swoim poczuciem waznosci to wlasnie on. Jedyne co
        moge zaproponowc, to uznac te sytuacje za curiozum i odniesc sie do niej z
        humorem-tytulowac pana z ogromnym namaszczeniem w glosie .Facet nie bedzie WAs
        uczyl cale studia jakos wytrzymacie-petycji nie wysmazajcie-jesli to taki gosc,
        moze sie mscic.
        • nm.buba011 niekoniecznie, rocznik 84, autorki- też może. 07.10.07, 15:31
          > To "dziewcze" robi juz studia PODYPLOMOWE, zatem ma co najmniej 25
          > lat

          -coś z arytmetyką lub znajomością tematu ... na bakier?
          • baba67 Re: niekoniecznie, rocznik 84, autorki- też może. 07.10.07, 22:27
            A co to ma do rzeczy ???
            23, nie 25 no i co z tego ?
            A to z tego, ze mozesz komus dokopac i lepiej sie poczuc.
            • nm.buba011 stawiając takie tezy, sama się ośmieszasz, 07.10.07, 23:19
              a co gorsze, nie umiesz się do błędu przyznać.
              • baba67 pomylilam sie o 2 lata, przyznalam to, nie wiem co 08.10.07, 20:04
                tu smiesznego. Natomiast jadowity komentarz do mojej pomylki na pewno swiadczy o
                tym ze jestes cieplutki, dobroduszny i lubisz wszystkich ludzi,
    • remez2 Re: tykanie 07.10.07, 13:52
      Zachowanie wykładowcy nie jest w porządku.
      • baba67 Re: tykanie 07.10.07, 14:21
        Jednak szkoda zycia na uzeranie sie z bucem.Jesli to sa platne studia
        podyplomowe, a grup jest wiecej to mozna jakos dac do zrozumienia na gorze, ze
        ta forma jest nieodpowiednia i nikt nie jest nia zachwycony. Niewykluczone,ze
        znajdzie sie jakas bardziej swiatowa, a stojaca wyzej od pana osoba,ktora mu to
        uswiadomi.
    • alba.alba Re: tykanie 07.10.07, 21:20
      Moje osobiste poglądy są następujące. Ogólnie jestem zwolenniczką zmian idących w tym kierunku, by wszyscy sobie mówili na ty. Ubolewam, że nasz język w przeciwieństwie do angielskiego wyróżnia formę Pan/Pani. Ale oczywiście u nas ta forma ma długie tradycje, więc wiele jeszcze lat upłynie, zanim forma "ty" nie będzie uważana za naruszenie godności czy coś w tym rodzaju.

      Ale mam taką pewną "schizę". Otóż jak kogoś nie lubię to celowo przeszkadza mi nawet forma "Pani...(imię)". I wtedy złośliwie mówię, że wolę bardziej oficjalną wersję "Pani...(nazwisko)". Po prostu jak ktoś mi się czymś naraził to powinien się do mnie zwracać maksymalnie oficjalnie.
      • remez2 Re: tykanie 07.10.07, 21:46
        W języku angielskim słowo <you> oznacza również - pan, pani, państwo w
        zależności od sytuacji w której zostało użyte.
        BTW - przejście na <ty> też ma swoje zalety. Trudno powiedzieć do kogoś - panie
        ch..u.
        • agulha Re: tykanie 07.10.07, 23:10
          Jest nawet taki cokolwiek absurdalny i niekoniecznie w duchu bon-tonu dowcip.
          Dwaj rycerze w pełnej zbroi i z zasłoniętymi przyłbicami ścierają się w
          turnieju. Jeden krzyczy:
          - Ty ch***!
          Na co drugi do siebie:
          - Przebóg! Jam rozpoznan!

          smile).
      • nm.buba011 dobrze, że wszystkie marzenia się nie spełniają. 07.10.07, 23:09
        Słyszałem angielskie - Tak Panie.

        W śród powszechnej "komuny" tykania, trudniej byłoby wyłapać
        osoby bez rozeznania.
        • uyu Fanaberia ma racje 08.10.07, 00:18
          W przedstawionej przez nia sytuacji nic nie usprawiedliwia
          jednostronnosci tykania.
          • nm.buba011 Re: Fanaberia ma racje 08.10.07, 02:59
            Tak, miło, że podzielasz mój pogląd, mimo chorobliwej awersji.
            Tak jak napisałem wcześniej, sprawę powinien załatwić starosta lub
            prorektor ds studenckich.

            Na pytanie, jak zwracać się do wykładowców, też odpowiedziałem w
            moim pierwszym poście.
    • alba.alba Re: tykanie 08.10.07, 00:21
      A dodatkowo wam powiem, że mnie wnerwia obowiązek tytułowania na uczelni "panie profesorze", "panie doktorze". A już najbardziej jak nawet się mówi w III os. to też trzeba dodać przed nazwiskiem pan doktor itd. Np. jak się pytam w sekretariacie kiedy będzie miał dyżur pan dr Kowalski, to wolałabym po prostu spytać: Kiedy będzie pan Kowalski? a nie: Kiedy będzie pan doktor Kowalski?

      Poza tym słowo doktor jednoznacznie mi się kojarzy z medyką. I doprawdy można było wymyślić inną nazwę na ten tytuł, a nie tak "szpitalnie".
      • uyu alba.alba 08.10.07, 11:45
        To czego tak nie lubisz, to nasza stara tradycja uniwersytecka,
        ktora ma wam, studentom, przypominac o tym, ze przeszliscie na inny,
        wyzszy etap edukacji. Ze skonczyly sie licealne przepychanki i
        jestescie doroslymu ludzmi majacymi swiadomosc samych siebie i
        innych. Ze zaczal sie inny swiat w ktorym panuje pewna chierarchia.

        Od zawsze jestem przeciwniczka tytulomanii ale tu nie o to chodzi.
        Jest roznica pomiedzy kims kto sobie na drzwiach mieszkania wiesza
        mgr inz., a naukowcem ktorego tytul i zajmowane stanowisko sa
        wyrazem jego dorobku naukowego.
    • magdalaena1977 Re: tykanie 08.10.07, 15:21
      fanaberia84 napisała:
      > Na studiach podyplomowych jedne z zajeć prowadzi 4 lata
      > starszy ode mnie chłopaczek.
      Wcale się nie dziwię temu określeniu. Ja też tak ostatnio opowiadałam o pewnym
      trzydziestolatku z tytułem doktora, który na wysokospecjalistyczne szkolenie z
      prawa unijnego przygotował wykład o Komisji i Radzie jak dla gimnazjalistów.

      I też bym się czuła urażona.

      Dzięki pracodawcy, chodzę na zajęcia z Legal English. Średnia wieku w grupie to
      jakieś 30 - 35 lat. Prowadząca wygląda na młodszą od nas. Mówiąc po angielsku
      zwraca się do nas po imieniu, po polsku chyba używa formy "państwo". Jakoś nam
      to nie przeszkadza, raczej przywołuje nostalgiczne wspomnienia szkoły.
      • nm.buba011 Re: tykanie 08.10.07, 18:57
        > zwraca się do nas po imieniu, po polsku chyba używa
        > formy "państwo". Jakoś nam to nie przeszkadza, raczej przywołuje
        > nostalgiczne wspomnienia szkoły.

        - Jakoś, raczej - myśle, że racjonalizujesz, czego nawet, możesz
        niezauważać.

        Wymagany jest wzajemny szacunek.
        • przemek.plywak Re: tykanie 12.10.07, 11:24
          Po pierwsze, grzeczność wymagała, żeby prowadzący nie obwieścił, że
          zaczyna mówić po imieniu, tylko to zaproponował, a akceptacja
          oznacza, że tak będzie się mówiło w obie strony. Bywają, rzadko,
          starsi profesorowie, którzy mówią do swoich studentów i asystentów
          po imieniu, zazwyczaj im się to wybacza, ale to nawet w ich
          przypadku nie jest eleganckie i profesorowie z klasą tego nie robią.

          W opisanej sytuacji wyjścia są dwa: 1. grupa również zwraca się do
          prowadzącego po imieniu (jeśli jest to 4 lata starszy chłopaczek, to
          wydaje się to naturalne), 2. grupa protestuje i wprowadza formę
          pan/pani - w tym drugim przypadku automatycznie wprowadza się do
          pracy na zajęciach niemiłą atmosferę, nie przez oficjalną formę, ale
          przez jej domaganie się
          • nm.buba011 Re: tykanie 12.10.07, 23:14
            > grupa również zwraca się do prowadzącego po imieniu

            - coś Ci się Przemku pomyliło, mylisz sv z zachowaniem subkulturowym.

            > nie jest eleganckie i profesorowie z klasą tego nie robią.

            - w takim razie jaki sens być na ty, ludźmi nieelganckimi i
            pozbawionymi klasy?

    • hiacynta.bukiet.58 fanaberia 12.10.07, 11:33
      Zachowanie wykładowcy jest , moim zdaniem, nie na miejscu. Tykać
      może nauczyciel do uczniów w podstawówce, gimnazjum i szkole
      średniej. Studia, to co innego. Na uczelni obowiązują inne zasady.
      Spotykają sie tam dorośli ludzie, nie dzieciaki. Możliwe, że
      wykładowca chciał w ten sposób pokazać swoją wyższość ( wiedział, że
      nikt jemu na "ty" nie powie, a on może tak się do was zwracać)albo
      myślał, że w ten sposób poczujecie się lepiej i zapanuję
      przyjacielska atmosfera. Uważam, że na studiach powinno używać się
      do studentów form "pan, pani", więc wymówki,że nie pamięta się imion
      sa naciągane.
      • natalia999 Re: Pytanie 06.12.07, 17:02
        Denerwuje mnie takie "tykanie".
        Sasiedzi mowia mi na ty chociaz zamnieniamy tylko ze soba:dzien
        dobry.Dodam,ze mam 25 lat wiec nie wiem czy wiek ma tutaj jakies
        znaczenie.
        Spotykam sie z tym dosc czesto.Hydraulik,czy pan spisujacy liczniki
        wala na ty.Albo do mnie i mojego meza na:WY,a sie absolutnie nie
        znamy.
        Dlatego sie zastanawiam czy to jest niegrzeczne?
        • aiczka Re: Pytanie 07.12.07, 13:18
          Ja to się zastanawiam czasem, czy nie przekroczyłam jakiejś kolejnej granicy
          wiekowej ^_^. Może niektórzy sprzedawcy chcą pochlebiać dorastającym, mówiąc do
          nich "pan/pani" a następnie dorosłym, zwracając się do nich jak do kolegów? ^_^
          Niestety trochę mnie drażnią takie niespodziewane poufałości.
    • uno_silencio Re: tykanie 12.01.08, 22:46
      Nieładnie. Mam zajęcia z wykładowcą kilka lat starszym, który zaproponował,
      abyśmy (obustronnie) przeszli na ty. I grupa się zgodziła, to jest fair. A to,
      co opisałaś - wyjątkowo nieprzyjemne.

      Ja mam inny problem. Mam dość częsty kontakt z pewną Panią Profesor, pracujemy
      wspólnie (naukowo) od dwóch lat. ma dość liberalny stosunek do relacji
      student-wykładowca, styl zachodni etc. ale ze studentami jest na pan/pani.
      Natomiast - że się znamy już trochę- niespodziewanie zaczęła zwracać się do mnie
      po imieniu. To dość dziwne, bo kiedy rozmawiamy, Ona mówi po imieniu, a kiedy ja
      się zwrócę per "Pani Profesor", patrzy ironicznie i przechodzi na pani. Dodam,
      że przy innych studentach też mi mówi na ty.krępuje mnie ta sytuacja. Co tu zrobić?
      • nm.buba011 Re: tykanie 12.01.08, 23:56
        > krępuje mnie ta sytuacja. Co tu zrobić?

        - własnie tak, jak to napisałaś:
        krępuje mnie ta sytuacja. Źle się z tym czuję(?).
        (komunikat 'ja', patrząc spokojnie w oczy, nic więcej)
        Pani Profesor: zrozumie lub to ona będzie musiała się
        Ciebie ... dopytać.
        Wtedy potwierdzisz, lub powtórzysz;
        krępuje mnie ta sytuacja. Tak. Dotyczy mówienia do mnie - Ty.

        Komunikat prosty, mówisz co czujesz i czego oczekujesz.
        Nie komentujesz, zachowania ... Pani Profesor.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka