Dodaj do ulubionych

Na "ty" do instruktora

19.02.08, 11:16
Mam pewną wątpliwość. Aktualne robię prawo jazdy i mój instruktor od
pierwszego kontaktu mówi do mnie na "ty". Jest starszy ode mnie o jakieś 20
lat. Nie mam nic przeciwko temu, że mówi do mnie per "Anka", to bardzo fajny
facet, chyba typ luzaka. Ja początkowo zwracałam się do niego tak bezosobowo,
ale ostatnio się przemogłam i zaczęłam także zwracać się po imieniu. Ale w
sumie nie wiem jak to powinno być, czy może jednak pozostać przy formalnym
zwrocie czy też takie rzeczy ustala się przed, czy tez może jeżeli starszy
mężczyzna sam zaczyna się zwracać po imieniu to także oznacza przyzwolenie na to?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 11:41
      > to bardzo fajny facet, chyba typ luzaka.

      - źle wychowanego

      > przemogłam i zaczęłam także zwracać się po imieniu.

      - ?

      > czy też takie rzeczy ustala się przed,

      - tak. Na tym polegają, jekiekolwiek ustalenia.

      > czy tez może jeżeli starszy mężczyzna sam zaczyna się zwracać po
      > imieniu to także oznacza przyzwolenie na to?

      - czy warto być po imieniu, z kimś nie umiejącym się zachować.

      Wyjątkiem mogłaby być sytuacja, że razem studiujecie, biegniecie w
      maratonie, znaleźliście się na ... bezludnej wyspie(inaczej mówiąc w
      nietypowej sytuacji).


      • siadczyk Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 12:38
        Jeśli ktoś mówi w takiej sytuacji do kogoś po imieniu to trudno by
        nie dopuszczał tego samego w drugą stronę. Z drugiej strony jeśli ot
        tak zaczyna mówić per ty do kobiety, to trudno powiedzieć, czy tej
        zasady będzie przestrzegać. Jak jest nieładnie wychowany to czemu ma
        nie być wychowany brzydziej?smile
        • nm.buba011 Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 13:16
          > Jeśli ktoś mówi w takiej sytuacji do kogoś po imieniu to trudno by
          > nie dopuszczał tego samego w drugą stronę.

          - jak widać, że nie zawsze. Dlatego to pytanie, autorki wątku
          (instruktor, nie zachęcił, przełamała się). Patrząc w kontekst,
          określany jako luzak, zachowywał się "młodzieżowo" i przystępnie,
          więc inicjatywę powinien pozostawić ... kobiecie.

          > Jak jest nieładnie wychowany to czemu ma nie być wychowany
          > brzydziej?smile

          - na mówienie, po imieniu przechodzimy, kiedy to nam pasuje
          a nie z "koniecznośći".
          Bardzo wątpliwa "przyjeność", być z taką osobą na TY(sami się
          kompromitujemy).
          Istnieje dużo sposobów, żeby "skarcić" i wychować takiego ignoranta,
          choćby był np, znanym i szanowanym, wykładowcą akademickim.
          • excellentclient Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 15:17
            Może się mylę... ale nie przesadzacie? W tym wypadku instruktor i kursant spędza
            z sobą ileś tam kilkadziesiąt godzin i wydaje mi się bardziej praktycznym
            zwracanie się per "Anka/Tomek" zamiast przez cały kurs 'panować/paniować'.
            • nm.buba011 Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 15:27
              > Może się mylę...

              - tak. Milisz się. Sytuacja, nie dotyczy obustronnych uzgodnień
              ale jednostronnego 'tykania' oraz propozycji "rewanżu".
              Jedno i drugie, rozmija się z sv.
    • turzyca Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 19:56
      Jest bardzo prosty powod, dla ktorego instruktorzy przechodza na Ty. Jesli ma
      sie zwracac do Ciebie per "pani" to obowiazuje go tez reszta konstrukcji: "pani
      Kasiu, niech pani wcisnie sprzeglo" "pani Kasiu niech pani wrzuci bieg" "pani
      Kasiu niech pani wrzuci dwojke".
      Wiecie czego mozna dostac po kilku godzinach? Nie mowiac juz o tym, ze zanim on
      sie przeguzdrze przez cala te konstrukcje gramatyczna, to w wielu wypadkach
      bedzie juz za pozno.
      Stad powszechnie przyjete w takich przypadkach tykanie. I nie jest to objawem
      nieuprzejmosci tego pana tylko po prostu przyjetego w takich sytuacjach zwyczaju
      spowodowanego zdrowym rozsadkiem.


      Jak chcesz mozesz sie do niego zwracac per "pan" albo wyjasnic te kwestie przy
      najblizszej okazji.

      • nm.buba011 Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 20:33
        > Jest bardzo prosty powod, dla ktorego instruktorzy przechodza na Ty

        - oczywiście, elementarny brak wychowania.

        > Wiecie czego mozna dostac po kilku godzinach? (...) bedzie juz za
        > pozno.

        - 50 lat temu, w extremalnych sytuacjach, instrukor miał do
        dyspozycji ... hamulec i ... opanowanie.

        > Stad powszechnie przyjete w takich przypadkach tykanie. I nie jest
        > to objawem nieuprzejmosci (...) spowodowanego zdrowym rozsadkiem.

        - a jak "usprawiedliwisz" podobne praktyki ze strony:
        wykładowców,
        egzaminatorów,
        lekarzy
        i innych, którzy mają choć chwilową władzę na innymi?
        ________________________________

        Nie próbuję uogólniać, twierdzę,
        że tykanie, to atrybut ludzi ... źle wychowanych.

        > Jak chcesz mozesz sie do niego zwracac per "pan" albo wyjasnic te
        > kwestie przy najblizszej okazji.

        - ciekawa uwaga, sporo w niej przemyśleń, typu:
        wierszem lub prozą.

        • turzyca Re: Na "ty" do instruktora 20.02.08, 01:12
          nm.buba011 napisał:


          >
          > > Wiecie czego mozna dostac po kilku godzinach? (...) bedzie juz za
          > > pozno.
          >
          > - 50 lat temu, w extremalnych sytuacjach, instrukor miał do
          > dyspozycji ... hamulec i ... opanowanie.

          Wciaz ma hamulec. Nawet sprzeglo ma. Ale po co dopuszczac do sytuacji
          ryzykownych? Savoir vivre nie jest zbiorem sztywnych regul tylko umiejetnoscia
          zycia.



          > > Stad powszechnie przyjete w takich przypadkach tykanie. I nie jest
          > > to objawem nieuprzejmosci (...) spowodowanego zdrowym rozsadkiem.
          >
          > - a jak "usprawiedliwisz" podobne praktyki ze strony:
          > wykładowców,
          > egzaminatorów,
          > lekarzy
          > i innych, którzy mają choć chwilową władzę na innymi?

          SERDECZNIE Ci wspolczuje, ze trafiasz na takich niewychowanych ludzi. A moze sam
          ich jakos prowokujesz? Nie zdarzylo mi sie jeszcze byc tykana przez lekarza,
          wykladowce (pomijajac tych, ktorych i ja tykam, za obopolna zgoda) czy
          egzaminatora. Przez pania w okienku rowniez.
          Za to z instruktorami wszelkiej masci sie tykam. Zasadniczo upraszcza to
          komunikacje.
          Swoja droga probuje sobie wyobrazic Twoja reakcje na haslo "Buba, uchyl sie".
          Czy stalbys wyprostowany jak swieca i czekalbys az ktos zwroci sie do Ciebie
          "panie Bubo, niech pan sie uchyli" i dalbys sie sciac lecacemu bomowi czy jednak
          bys sie uchylil.


          > Nie próbuję uogólniać, twierdzę,
          > że tykanie, to atrybut ludzi ... źle wychowanych.

          Nie probujesz ale uogolniasz. A zawsze warto wysluchac rowniez drugiej strony i
          rozwazyc rzecz dokladnie.

          > > Jak chcesz mozesz sie do niego zwracac per "pan" albo wyjasnic te
          > > kwestie przy najblizszej okazji.
          >
          > - ciekawa uwaga, sporo w niej przemyśleń, typu:
          > wierszem lub prozą.

          W przeciwienstwie do literatury, gdzie nie ma wiecej mozliwosci, autorka watku
          ma jeszcze kilka wyjsc. Ja podrzucilam dwa najbardziej rozsadne, przynajmniej
          moim zdaniem. Moze przeciez rowniez zalewac sie lzami za kazdym razem, gdy
          instruktor powie do niej po imieniu, moze zrezygnowac z tego akurat instruktora,
          moze zahamowac, nawet na srodku ruchliwej trasy, po pierwszym zwroceniu sie do
          niej po imieniu i zimnym tonem oswiadczyc, ze do niej nalezy zwracac sie "pani
          Anno", moze zlozyc doniesienie na niego u szefa szkoly. Ma sporo mozliwosci, ja
          uwazam, ze te dwie sa najrozsadniejsze.
          • nm.buba011 Re: Na "ty" do instruktora 20.02.08, 11:11
            > Wciaz ma hamulec. Nawet sprzeglo ma.

            - dlatego nic nie usprawiedliwia, jednostrnnego ... tykania

            > Ale po co dopuszczac do sytuacji ryzykownych?

            - adekwatne jest hasło: zwalniamy, redukujemy,
            trójka, kierunkowskaz, hamulec, sprzęgło itp.
            Pomija się zarówno imię jak i Pan(i).

            > Savoir vivre nie jest zbiorem sztywnych regul tylko umiejetnoscia
            > zycia.

            - nie kwestionowałem

            > SERDECZNIE Ci wspolczuje, ze trafiasz na takich niewychowanych
            > ludzi. A moze sam ich jakos prowokujesz?

            - zbytecznie, doświadczenia pochodzą również ... poprzez obserwacje

            > pomijajac tych, ktorych i ja tykam, za obopolna zgoda

            - wątek dotyczy tykania ... jednostronnego. Mówienie sobie po
            imieniu, nie jest sytuacją ... konfliktową,
            po co ją ... poruszać?

            > Twoja reakcje na haslo "Buba, uchyl sie".

            - odp. j.w.

            > A zawsze warto wysluchac rowniez drugiej strony i rozwazyc rzecz
            > dokladnie.

            - prowadząc z Tobą dialog, to właśnie robię

            > W przeciwienstwie do literatury (...)ze te dwie sa
            > najrozsadniejsze.

            - nie zrozumieliśmy się. To było dygresyjne. Przepraszam Cię.
      • remez2 Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 22:51
        W moim przekonaniu masz wiele racji. pozdro
      • aiczka Re: Na "ty" do instruktora 20.02.08, 13:13
        > Jest bardzo prosty powod, dla ktorego instruktorzy przechodza na Ty. Jesli ma
        > sie zwracac do Ciebie per "pani" to obowiazuje go tez reszta konstrukcji: "pani
        > Kasiu, niech pani wcisnie sprzeglo" "pani Kasiu niech pani wrzuci bieg" "pani
        > Kasiu niech pani wrzuci dwojke".

        Z moim instruktorem jesteśmy na "pan/pani" i mnie to bardzo odpowiada. Bardzo
        różnimy się wiekiem, nie znamy bliżej i jest moim nauczycielem, więc dla mnie
        jest bardziej naturalne zwracać się do niego w tej formie. Jednocześnie jestem
        dorosła i przyzwyczajona, że również osoby uczące mnie używają formy "pani A.".
        Jeśli chodzi o komunikaty praktyczne, nie widzę problemu. Zamiast
        zaproponowanych przez Ciebie słyszę na ogół "proszę zjechać na lewy pas" albo
        krótkie podpowiedzi "czwórka", "wolniej sprzęgło" - krótkie, zrozumiałe i nie
        rażące w żaden sposób.
        • nm.buba011 Re: Na "ty" do instruktora 20.02.08, 13:42
          > jesteśmy na "pan/pani" i mnie to bardzo odpowiada.

          - właśnie. Powinno odpowiadać lub nie. smile,

          > Jeśli chodzi o komunikaty praktyczne, nie widzę problemu.

          - podobnie. U lekarza:
          - oddychamy,
          - nie oddychamy, choć, ze słowem 'proszę', brzmi znacznie
          lepiej.

          Moje odczucia, mnie z reguły, odwrotnie niż autorkę wątku,
          uczą dużo młodsze osoby. Wolę relację, po imieniu, proponuję
          więc taką.
          Próbuję jednak rozeznać sytuację, a nie, robić to dla zasady.
    • control Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 22:51
      Jeżeli nie odpowiada Ci, że on mówi po imieniu, to mu powiedz,
      jeżeli Ci nie przeszkadza, to mówice sobie po imieniu. To jest
      przecież takie "służbowe tykanie", bo po prostu łatwiej w ten sposób
      sie w nauce jazdy komunikować. Chyba w żadnym kraju nikomu nie
      przyszłoby do głowy, by mieć z tym jakiś problem. W takich
      sytuacjach niemal wszedzie mówi sie na "ty" od razu. W wielu
      zawodach i sytuacjach mówienie na "ty" od pierwszej chwili jest
      niemal regułą - zwłaszcza gdy razem przez jakis czas trzeba
      pracować. Oczywiscie komuś to może nie odpowiadać. Powinien to po
      prostu powiedzieć i po sprawie.
      • nm.buba011 Re: Na "ty" do instruktora 19.02.08, 23:21
        > Oczywiscie komuś to może nie odpowiadać. Powinien to po prostu
        > powiedzieć i po sprawie.

        - nie. Proponujący proponuje, tzn. pyta czy propozycja,
        będzie zaakceptowana, o ile oczywiście mowimy o regułach sv.

        W powyższej sytuacji, instruktor(jazdy autem, na nartach, itp.),
        nie może zakładać, domniemania zgody na:

        > przecież takie "służbowe tykanie",

        - nie każdy kursant, zna słownictwo i zwyczaje ... alternatywne
        bądź środowiskowe, co zresztą jest uproszczeniem krzywdzącym.
        Człowiek elementarnie wychowany, na takie zachowanie,
        nie pozwala sobie.

        > W wielu zawodach i sytuacjach mówienie na "ty" od pierwszej chwili
        > jest niemal regułą

        - _ n i e m a l _, tu się z Tobą, w pełni zgadzam.
        • control Re: Na "ty" do instruktora 20.02.08, 10:59
          nm.buba011 napisał:

          Proponujący proponuje, tzn. pyta czy propozycja,
          > będzie zaakceptowana,

          Zgadzam się, tak to powinno wyglądać. Instruktor przy pierwszym
          spotkaniu powinien powiedzieć: Witam, nazywam się Stefan Kowalski,
          proponuje dla ułatwienia naszych kontaktów podczas nauki, że
          będziemy sobie mowili po imieniu... Lub coś wtym rodzaju. Tak byłoby
          OK. Widocznie nie każdy instruktor zna zasady sv sad
          Natomiast sam fakt mówienia sobie z instruktorem po imieniu mnie nie
          razi
          • nm.buba011 Re: Na "ty" do instruktora 20.02.08, 11:21
            > Natomiast sam fakt mówienia sobie z instruktorem po imieniu mnie
            > nie razi

            - mnie również, uważam jest dużo korzystniejszy dla obu stron,
            patrząc na efektywniejsze przyswajanie nauki, w sytułacjach,
            bądź co bądź bardzo stresujących.
            • paolo.89 Re: Na "ty" do instruktora 23.02.08, 20:58
              To jest jakas choroba instruktorów..kazdy bez ncizego mowi na Ty...

              Ja do swojego zwracalem sie bezosobowo lub w chwilach wyjatkowych -
              pan.

              Nam sie prywatnie z nauczycielką, ktora pracowala u mnie przez rok w
              szkole. Nie uczyla mnie, nie bylem dla niej uczniem, ale od
              pierwszej chwili mowilem do niej per pani-nie bylo wyjscia. Pozniej
              gdy odeszla ze szkoly jeszcze przez poł roku jej tak "paniowalem" w
              sms-ach i podczas rozmów, ale tylko w ostatecznosci, zwykle tak na
              zywo zwracalem sie do niej bezosobowo, do momentu kiedy ją
              sprowokowalem, do zaproponowania mi przejscia na Ty. I myslę, ze to
              bylo bardzo dobre rozwiazanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka