Dodaj do ulubionych

Co zabrac ze soba na obiad?

06.05.08, 19:27
Zostałam zaproszona na kameralny obiad we dwoje. Do przygotowania wszystkich
potraw zobowiązał sie gospodarz. Co jako gość powinnam przynieść? (oboje nie
pijemy alkoholu)

Z góry dziękuje za pomoc,
Natalia smile
Obserwuj wątek
    • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 19:50
      Uśmiech i dobry humor. Z rzeczy materialnych - nic.
      • natiaa Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 19:52
        A czy nie uważasz, że jakaś przyzwoita bombonierka nie byłaby miłym gestem? smile
        • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:00
          natiaa napisała:

          > A czy nie uważasz, że jakaś przyzwoita bombonierka nie byłaby miłym gestem? smile
          Tak się składa, że jestem facetem, że czasem zapraszam kobiety nie oczekując
          partycypacji w wydatkach. Bombonierka dla faceta - czemu nie? Ja bym nie był happy.
          • natiaa Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:03
            Gwoli ścisłości napisze, że posiłek będzie u gospodarza w domu
            • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:10
              natiaa napisała:

              > Gwoli ścisłości napisze, że posiłek będzie u gospodarza w domu
              Domyśliłem się, ponieważ użyłaś słowa "kameralny". Pytałaś o radę, odpowiadam
              zgodnie ze swym przekonaniem. Sądzę, że facetowi sprawi przyjemność możliwość
              ugoszczenia właśnie Ciebie. smile
          • dominikjandomin Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:58
            remez2 napisał:

            > natiaa napisała:
            >
            > > A czy nie uważasz, że jakaś przyzwoita bombonierka nie byłaby miłym geste
            > m? smile
            > Tak się składa, że jestem facetem, że czasem zapraszam kobiety nie oczekując
            > partycypacji w wydatkach. Bombonierka dla faceta - czemu nie? Ja bym nie był ha
            > ppy.

            Generalnie taki prezent jest niepotrzebny. Bombonierka - niech będzie, ale
            porządna. Nie jakieś odpadki z hipermarketu. A jeśli okaże się, że czekoladki są
            robione własnymi rączkami zapraszanej damy... hm... mniam...
    • control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:23
      ZAWSZE idąc do kogoś z wizytą trzeba coś przynieść. Przyjście z tzw.
      goła ręką jest nietaktowne. Jesli się idzie do kobiety to oczywiscie
      kwiaty, bardzo popularnym prezentem na takie okoloczności jest dobry
      alkohol, ale skoro oboje nie pijecie alkoholu, to powinnaś przynieść
      coś innego. Moze to być coś na deser - np. mały tort z dobrej
      cukierni (albo wręcz przeciwnie - własny wypiek), inne markowe
      słodycze itp. To Ty znasz zapraszającego, więc może wiesz, co lubi,
      co będzie na ten obiad serwowal, więc co będzie pasowało lub co
      sprawi mu przyjemność (np. cygaro?). Na pewno nie powinnaś pojść bez
      niczego.
      • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:30
        > ZAWSZE idąc do kogoś z wizytą trzeba coś przynieść.
        Zastanawiam skąd taka zasada, wygłoszona ex cathedra. Pierwszy raz o niej słyszę
        i stawiam dolary przeciwko orzechom, że jest ona wytworem swoiście pojętych
        "dobrych manier".
        • control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:44
          remez2 napisał:

          Zastanawiam skąd taka zasada, wygłoszona ex cathedra. Pierwszy raz o
          niej słyszę i stawiam dolary przeciwko orzechom, że jest ona
          wytworem swoiście pojętych "dobrych manier".

          Dolary dziś niewiele warte, ale mimo to radzę na to nie stawiać smile A
          skąd zasada? Jesli chodzi Ci o jej rodowód, to pewnie symboliczna
          pozostałość z dawnych czasów, gdy jechalo się w odwiedziny z całym
          powozem prezentów. Natomiast jeśli pytasz, skąd o niej wiem, to
          pewnie z domu, z obserwacji swiata wokół, lektur itp. Nie wiem, co
          bym musiał powiedzieć, by bylo dla Ciebie wiarygodne.
          Widziałeś KIEDYKOLWIEK, by ktoś idąc do kogoś na proszony obiad też)
          przyszedl z gołą reką? Ja nie. Trzeba coś przynieść
          • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:04
            > Widziałeś KIEDYKOLWIEK, by ktoś idąc do kogoś na proszony obiad też)
            > przyszedl z gołą reką?
            Tak. Często przychodzą z pustymi rękami.
            > Ja nie. Trzeba coś przynieść
            Właśnie to kwestionuję. Przy większej ilości gości, przyniesienie kwiatów dla
            pani domu jest miłym gestem. Natomiast w omawianym przypadku gospodarzem jest M
            a jedynym gościem K. To naprawdę zupełnie inna sytuacja.
            • control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:17
              Co mogę napisać...? Chyba tylko ponownie skierowac do autorki wątku
              radę, by cos przyniosła. Innym chodzącym w odwiedziny radzę to samo -
              niezaleznie od tego, czy jest "większa ilość gości" czy mniejsza.
              • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:23
                control napisał:

                > Co mogę napisać...? Chyba tylko ponownie skierowac do autorki wątku
                > radę, by cos przyniosła. Innym chodzącym w odwiedziny radzę to samo -
                > niezaleznie od tego, czy jest "większa ilość gości" czy mniejsza.
                To wolny kraj i masz takie prawo. Ale czy masz rację, to już inna bajka. smile
                BTW - tak, dla eksperymentu, postaw się w roli Gospodarza ( z tego wątku) i
                przyjmij tort, cygaro.
                • control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:38
                  O, zwlaszcza cygaro sprawiłoby mi wielką przyjemność. Najlepiej
                  Cohiba esplendidos, a z mniejszych Montecristo edmundo.


          • dominikjandomin Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:55
            control napisał:


            > Widziałeś KIEDYKOLWIEK, by ktoś idąc do kogoś na proszony obiad też)
            > przyszedl z gołą reką? Ja nie. Trzeba coś przynieść

            A ja tak. Choć to nie dowód w SV.

            Natomiast control, musisz chyba jednak zapłacić kilka orzechów smile

            Jedynym przyzwoitym prezentem w tej sytuacji są kwiaty - nie tylko dla kobiety.

            Przyniesienie np. tortu może w omawianej sytuacji być wręcz obraźliwe. Wszak
            gospodarz zapraszał na PEŁNY posiłek, nie na składkowe przyjęcie.

            Już lepsza byłaby bomboniera porządnych czekoladek (ręcznie robionych, nie te
            "bombonierki" z hipermarketu). Nie psuje się i moze spokojnie gospodarz zjeść to
            sobie kiedy chce.
            • control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:20
              dominikjandomin napisał:

              Przyniesienie np. tortu może w omawianej sytuacji być wręcz
              obraźliwe. Wszak gospodarz zapraszał na PEŁNY posiłek, nie na
              składkowe przyjęcie.

              Na skladkowe przyjęcie byłaby zupełnie inna forma. Przyniesienie
              jakiegoś atrakcyjnego dodatku do PEŁNEGO posiłku jest baaardzo w
              takiej sytuacji wskazane, jest milym akcentem i świadczy o dobrym
              wychiowaniu
              >
              dominikjandomin napisał:
              > Już lepsza byłaby bomboniera porządnych czekoladek (ręcznie
              robionych (...) Nie psuje się i moze spokojnie gospodarz zjeść to
              > sobie kiedy chce.

              No, grunt to praktycyzm. Już wiem, dlaczego nie tort - nie można
              dlugo przechowywać smile To może najlepsza bylaby jakaś ruska konserwa -
              poleży kilka lat

              Do autorki wątku: Natia, możesz spokojnie przynieść coś, co się
              psuje. Nie po to coś przynosisz, żeby gospodarz sobie to schował
              do "zjedzenia kiedy chce", lecz po to, by na tej kolacji był także
              jakiś element od Ciebie, więc jeśli będą czekoladki, to powinien
              otworzyć (oczywiscie po obiedzie) i oczywiście z zachwytem co
              najmniej ze dwie spozyć.
              • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:26
                > więc jeśli będą czekoladki, to powinien
                > otworzyć (oczywiscie po obiedzie) i oczywiście z zachwytem co
                > najmniej ze dwie spozyć.
                To śliczne. Spożyć z zachwytem. Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej.
                Nie wszyscy czują bluesa. sad
                • control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:31
                  remez2 napisał: To śliczne. Spożyć z zachwytem. Mógłby również
                  skonsumować ze trzy, bynajmniej.
                  > Nie wszyscy czują bluesa. sad

                  Blues nie ma nic do rzeczy. Wyjaśniam: z zachwytem, żeby zrobić w
                  ten sposob przyjemność swojemu gościowi
                  • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:35
                    > Blues nie ma nic do rzeczy.
                    Uwierz mi, proszę. Ma.
                • dominikjandomin Re: Co zabrac ze soba na obiad? 07.05.08, 23:04
                  remez2 napisał:

                  > > więc jeśli będą czekoladki, to powinien
                  > > otworzyć (oczywiscie po obiedzie) i oczywiście z zachwytem co
                  > > najmniej ze dwie spozyć.
                  > To śliczne. Spożyć z zachwytem. Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej.

                  Zwłaszcza, gdy będą takie, których nie znosi. Wtedy w ramach samoumartwienia ma
                  zjeść wszystkie smile
                • quba Re: Co zabrac ze soba na obiad? 27.05.08, 16:40
                  Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej

                  Piękne zdanie, tylko... co ono znaczy?
                  • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 27.05.08, 19:46
                    quba napisał:

                    > Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej
                    >
                    > Piękne zdanie, tylko... co ono znaczy?
                    Był sobie pewien pan, wicepremier polskiego rządu za czasów AWS, Janusz
                    Tomaszewski, który uwielbiał kończyć zdanie słowem "jakby".
                    Duża ilość rządowych durniów przejęła te kretyńską manierę i mówiła: "Odbędą się
                    rozmowy polsko - fińskie, jakby". Mnie się to bardzo spodobało i uważam, że
                    bardzo pięknie uzupełnia ono np. tekst: "powinien skonsumować". pozdrawiam
              • dominikjandomin Re: Co zabrac ze soba na obiad? 07.05.08, 23:03
                control napisał:


                > Przyniesienie
                > jakiegoś atrakcyjnego dodatku do PEŁNEGO posiłku jest baaardzo w
                > takiej sytuacji wskazane, jest milym akcentem i świadczy o dobrym
                > wychiowaniu

                Raczej o braku dobrego wychowania.

                > dominikjandomin napisał:
                > > Już lepsza byłaby bomboniera porządnych czekoladek (ręcznie
                > robionych (...) Nie psuje się i moze spokojnie gospodarz zjeść to
                > > sobie kiedy chce.
                >
                > No, grunt to praktycyzm. Już wiem, dlaczego nie tort - nie można
                > dlugo przechowywać smile To może najlepsza bylaby jakaś ruska konserwa -
                > poleży kilka lat
                >
                > Do autorki wątku: Natia, możesz spokojnie przynieść coś, co się
                > psuje. Nie po to coś przynosisz, żeby gospodarz sobie to schował
                > do "zjedzenia kiedy chce", lecz po to, by na tej kolacji był także
                > jakiś element od Ciebie, więc jeśli będą czekoladki, to powinien
                > otworzyć (oczywiscie po obiedzie) i oczywiście z zachwytem co
                > najmniej ze dwie spozyć.

                Żadne "powinien otworzyć". SV to nie zbiór kretyńskich reguł utrudniających
                życie. Ta "ma obowiązek przynieść", ten "ma obowiązek zaraz zeżreć z zachwytem".
                To jakieś prusko-carskie pomysły, nie SV.
                • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 07.05.08, 23:34
                  > Żadne "powinien otworzyć". SV to nie zbiór kretyńskich reguł utrudniających
                  > życie. Ta "ma obowiązek przynieść", ten "ma obowiązek zaraz zeżreć z zachwytem"
                  > .
                  > To jakieś prusko-carskie pomysły, nie SV
                  Albo realizacja hasła - sami stworzymy SV XXI wieku.
          • aiczka Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:17
            > Widziałeś KIEDYKOLWIEK, by ktoś idąc do kogoś na proszony obiad też)
            > przyszedl z gołą reką? Ja nie. Trzeba coś przynieść
            Nie wiem, jak remez2, ale ja przez pierwsze 23 lata życia nie zetknęlam się z
            przynoszeniem czegokolwiek na <proszony obiad>, o ile nie byl on związany z
            czyimś świętem (imieniny, urodziny, rocznica, ew. "nowe mieszkanie" itp.). Wtedy
            oczywiście byly to prezenty czy kwiaty.
            Bylam w lekkim szoku, kiedy po raz pierwszy zdarzylo mi się, że goście
            przynieśli ze sobą ciasto - bylo to zresztą klopotliwe, bo bylo nas malo a sama
            też przygotowalam deser i zrobilo się za dużo jedzenia.
            Oczywiście chętnie przynoszę coś ze sobą na skladkową imprezę albo nieformalne
            spotkanie (zwl. takie, które odbywa się u kogoś tylko dlatego, że tak obu
            stronom wygodniej). Zresztą wiele wizyt/spotkań ma indywidualny charakter, który
            może uzasadniać różne rozwiązania.

            Na miejscu autorki wątku zdecydowalabym się na czekoladki - to będzie mila
            niespodzianka, a jeśli gospodarz zaplanowal również deser, to czekoladki nie
            przyćmią jego wysilku. Ten posilek ma być przecież jego występem.
            • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:28
              > Nie wiem, jak remez2, ale ja przez pierwsze 23 lata życia nie zetknęlam się z
              > przynoszeniem czegokolwiek na <proszony obiad>, o ile nie byl on związa
              > ny z
              > czyimś świętem (imieniny, urodziny, rocznica, ew. "nowe mieszkanie" itp.). Wted
              > y
              > oczywiście byly to prezenty czy kwiaty.
              Czy mogę wejść na pokład? smile
    • panienka_dafne Re: Co zabrac ze soba na obiad? 23.05.08, 22:53
      Sądzę, że w dobrym tonie będzie na przykład dobre ciasto, sałatka albo jakieś
      czekoladki, o ile gospodarz jada. Nie wypada przychodzić z pustymi rękami.
      • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 24.05.08, 09:46
        panienka_dafne napisała:

        > Nie wypada przychodzić z pustymi rękami.
        O, matko Buzka. A co przynosisz, kiedy jesteś zaproszona na obiad czy kolację w
        restauracji? Bo przecież nie wypada ...
        • wroclafanka Re: Co zabrac ze soba na obiad? 24.05.08, 12:36
          Obserwując to forum powoli nabieram pewności, że jest ono miejscem do
          wygłaszaniu opinii o własnych zwyczajach uczestników, a nie informacjami nt SV w
          konkretnych sytuacjach.
          Jeśli ktoś zaproszony na obiad DO DOMU idzie z pustymi rękami, niechaj nie robi
          z tego reguły na SV, już jest jeden pan, co zapowiedział schyłek wersalu,
          niepotrzebna mu konkurencjasmile))
          Przysłowiowy kwiatek dla pani domu za trud przygotowania i sprzątania - to żaden
          śmieszny wymysł, to NIE KNAJPA. A za gościnę w czyimś domu dobrze wychowany
          człowiek sie rewanżuje, tylko pieczeniarz krąży po proszonych obiadach, bo "jak
          dają - to bierz".
          Pierwsza wizyta w czyimś domu obliguje do przytargania czegokolwiek - w
          zależności od zażyłości.
          Porównanie z restauracją pozostawiam bez komentarzasmile))
          • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 24.05.08, 13:39
            > Ja nie. Trzeba coś przynieść
            >> Właśnie to kwestionuję. Przy większej ilości gości, przyniesienie kwiatów dla
            pani domu jest miłym gestem. Natomiast w omawianym przypadku gospodarzem jest M
            a jedynym gościem K. To naprawdę zupełnie inna sytuacja.>>
            Gdybyś przeczytała więcej postów znalazłabyś również powyższy. I nie musiałabyś
            używać określeń i przykładów, które są w tym wątku wyraźnie od czapy.
            > Porównanie z restauracją pozostawiam bez komentarzasmile))
            W rewanżu powinienem Twój post pozostawić bez komentarza ale pozwolę sobie
            zwrócić uwagę, że wątek dotyczy obiadu we dwoje i jak zwykle rozwinął się ponad
            oczekiwania założycielki.
            • wroclafanka remez 24.05.08, 16:27
              przeczytałam wszystkie posty. Ty zaś nie bardzo uważnie mój.
              Wizyty u kogoś w domu z zaproszeniem do restauracji równać nie można.
              Wyraziłam uwagę dot SV, Ty zaś - jako kulturalny człowiek - musiałeś pouczać - cyt:
              I nie musiałabyś
              > używać określeń i przykładów, które są w tym wątku wyraźnie od czapy.
              Przykre, ale to tylko potwierdza, że zasady SV tutaj tylko bywają. Najzażarciej
              zaś dyskutują osoby, które podają siebie za przykład, uważając, że wszystko co
              robią jest wzoremsmile))
              Nie wiem, dlaczego Ciebie tak zabolała uwaga (nie tylko moja), że idąc do
              czyjegoś domu na proszony obiad nie powinno się iść z pustymi rękami. Ty robisz
              inaczej - i to Twoja sprawa. Z pewnością nie do naśladowania.
              Natalii zaś doradzać konkretów nie ośmielam się - nie znam ani stopnia jej
              zażyłości z zapraszającym, ani miejscowości, w której mieszka. Wszak ręcznie
              robione czekoladki nie są do nabycia w każdym miasteczkusmile)
              Podstawową zasadą dyskusji jest wymiana argumentów, poglądów czy zasad. Ich
              odmienność nie usprawiedliwia okazywania ansy interlokutorowi.
              • remez2 Re: remez 24.05.08, 20:02
                > Wyraziłam uwagę dot SV, Ty zaś - jako kulturalny człowiek - musiałeś pouczać -
                > cyt:
                > I nie musiałabyś
                > > używać określeń i przykładów, które są w tym wątku wyraźnie od czapy.
                Stąpasz po kruchym lodzie. Jeżeli uwaga:
                >> Przysłowiowy kwiatek dla pani domu za trud przygotowania i > sprzątania - to
                żaden śmieszny wymysł, to NIE KNAJPA. A za gościnę w czyimś domu dobrze wychowany
                człowiek sie rewanżuje, tylko pieczeniarz krąży po proszonych obiadach, bo "jak
                dają - to bierz".>>
                nie była niezamierzoną niezręcznością (taką od czapy), to musiała być próbą
                celowej dyskredytacji. A przecież k u l t u r a l n y człowiek tak nie
                rozmawia. Prawda?
                > Nie wiem, dlaczego Ciebie tak zabolała uwaga (nie tylko moja), że idąc do
                > czyjegoś domu na proszony obiad nie powinno się iść z pustymi rękami. Ty robisz
                > inaczej - i to Twoja sprawa. Z pewnością nie do naśladowania.
                Nic mnie nie zabolało. Wyraziłem swój pogląd, uzasadniłem i kropka.
                I na koniec - bądź tak miła i pokaż mi w swoim poście jeden a r g u m e n t. Bo
                ja odebrałem to jako niepodlegające dyskusji stwierdzenie
              • dominikjandomin Re: remez 26.05.08, 14:42
                wroclafanka napisała:

                > Wszak ręcznie
                > robione czekoladki nie są do nabycia w każdym miasteczkusmile)

                Jak to nie? Nawet w najbardziej zapadłej wsi można dziś kupić kakao, śmietanę,
                cukier, czekoladę i wszystko co trzeba, aby własnoręcznie ulepić trufle lub inne
                wspaniałości.

                A iść na proszony obiad z "sałatką" czy "ciastem" - to jest obraza dla
                zapraszającego. Amen.
              • burza4 Re: remez 27.05.08, 14:32
                wroclafanka napisała:

                > Nie wiem, dlaczego Ciebie tak zabolała uwaga (nie tylko moja), że
                idąc do> czyjegoś domu na proszony obiad nie powinno się iść z
                pustymi rękami.

                Kwiaty i wino - ok, tylko w tym konkretnym przypadku nie bardzo
                pasują. Owszem, za zaproszenie wypada się zrewanżować - najbardziej
                odpowiednia jest po prostu rewizyta, to najbardziej naturalne i
                najmniej pretensjonalne zachowanie.

                nietaktem jest przynoszenie na proszony obiad czegokolwiek co
                miałoby stanowić jego podstawę. Jeśli zapraszam na obiad -
                przygotowuję go od A do Zet, poczułabym się bardzo głupio gdyby ktoś
                przyszedł z własną sałatką czy ciastem. To tak, jakby chciał dać do
                zrozumienia, ze moje własne są nie do zjedzenia. To lekceważenie
                pracy gospodarza, i pomniejszenie efektu, który chciał osiągnąć.
                Pomijam już drobiazg - że sałatka/ciasto może nie pasować do dania
                głównego, można nie trafić w gust, i przynieść coś, czego gospodarz
                nie trawi i zamiast miłego gestu będzie głupia sytuacja.

                • paero123 Re: remez 27.05.08, 17:53
                  > (...) można nie trafić w gust, i przynieść coś, czego gospodarz
                  > nie trawi i zamiast miłego gestu będzie głupia sytuacja.

                  Przynosząc coś co nam smakuje ubezpieczamy się na wypadek, gdbyby gospodarz nie
                  trafił w nasze gusta wink On zje swoje a my swoje wink

                  Zakładam, ze w przedmiotowym przypadku gospodarz zrobił solidny wywiad jeśli
                  chodzi o kulinarne preferencje zaproszonej, na pewno liczy na solidne punkty w
                  drodze do wymarzonego celu wink)))
                  • mozambique Re: remez 28.05.08, 12:38
                    oj , ale sie rozdrabniacie,
                    ciasto, czekoladki, kwiaty dla faceta od kobiety ? na kamerlanym
                    obiedzie ?
                    naprawde , na kameralnym , obeidzie we dwoje , w domu,
                    najwazniejsze są 2 punkty jadłospisu : ona i on ! i tak naprawde nic
                    wiecej

                    jelsi On zaprasza Ją na domowy posiłek we dwoje to na pewno nie po
                    to aby pożerac czekoladki czy jakąstam sałatkę. Najlepszym
                    upominkiem dla Niego od Neij bedize jej piekny wygląd i
                    niezapomnianie wrazenia po obiedzie ( kolacji) . A do tego zadne
                    warzywo pod pachą czy inne słodkosci własnorecznie wymiętoszone nie
                    sa niezbędne, zapewniam was.

                    zdaje sie ze nie rozumiecie intecji faceta . MOzliwe ze autorka
                    wątku tez ich nie zrozumiała.
                    • dominikjandomin Re: remez 29.05.08, 12:04
                      MY rozumiemy. Ale na tym forum są osobnice sałatkowe, które nie rozumieją. I
                      jeszcze twierdzą, że się na SV znają...
                  • burza4 Re: remez 28.05.08, 12:41
                    paero123 napisał:

                    > Przynosząc coś co nam smakuje ubezpieczamy się na wypadek, gdbyby
                    gospodarz nie> trafił w nasze gusta wink On zje swoje a my swoje wink

                    wychodzi na to, że na wszelki wypadek warto przynieść własne kanapki
                    i rozwinąć je na stolesmile

                • silvestra Re: remez 07.06.08, 19:17
                  Jestem za nieprzynoszeniem na siłę.
                  Ale chcę się odnieść do czegoś, co tu znalazłam, może nie bardzo na temat dla
                  autorki tematu:

                  burza4 napisała:
                  > Kwiaty i wino - ok

                  Denerwuje mnie ten powszechny zwyczaj przynoszenia alkoholu na proszony obiad.
                  Przygotowując go, dobieram odpowiednie wino. Jeśli goście przyniosą swoje, mam
                  kłopot. Dla mnie obiad z winem jest moją kompozycją. Co zrobić z przyniesionym?
                  Burzy mi to wszystko.
                  Czuję się, jakby 1)lekceważyli moje starania, a w końcu i tak nie potrafili ich
                  docenić, 2)uważali, że zabraknie alkoholu i muszą się zabezpieczyć.

                  • remez2 Re: remez 08.06.08, 12:16
                    silvestra napisała:



                    > Denerwuje mnie ten powszechny zwyczaj przynoszenia alkoholu na proszony obiad.
                    > Przygotowując go, dobieram odpowiednie wino. Jeśli goście przyniosą swoje, mam
                    > kłopot. Dla mnie obiad z winem jest moją kompozycją. Co zrobić z przyniesionym?
                    > Burzy mi to wszystko.
                    > Czuję się, jakby 1)lekceważyli moje starania, a w końcu i tak nie potrafili ich
                    > docenić, 2)uważali, że zabraknie alkoholu i muszą się zabezpieczyć.
                    Masz rację. Jedynym rozwiązaniem jest schowanie przyniesionego alkoholu, pod
                    groźbą obgadania przez "życzliwych". Ale tych możesz juz więcej nie zaprosić. smile
                    • utalia Re: remez 13.06.08, 01:14
                      No właśnie........czytając wszystkie posty odnoszę wrażenie, że nastały takie
                      "cięzkie czasy" dla kultury osobistej, że nawet jak ktoś jest
                      baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo dobrze wychowany ..............to i tak ma duże
                      szanse trafić na osoby, które mu tej ogłady nie docenią. Na proszony obiad nie
                      przynosi sie żadnych tortów ani sałatek. Jest to mało elegancki zwyczaj, który
                      pewnie ma pokazać, że sie nie jest "gołym i wesołym",że sie swój honor ma i kasę
                      na ów tort..........
                      • remez2 Re: remez 13.06.08, 11:16

                        A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i świętą.
                        I będzie miała oczy św. Magdaleny - nawróconej ale nie przekonanej.
    • paniena Re: Co zabrac ze soba na obiad? 13.06.08, 16:12
      cos na sniadanko???
      zartuje...

      slodycze to dobry pomysl, ewentualnie fajna herbate/kawe
      aromatyzowana na wage, ze specjalistycznego sklepu, moze?
      • remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 13.06.08, 16:18
        paniena napisała:

        > cos na sniadanko???
        > zartuje...
        >
        > slodycze to dobry pomysl, ewentualnie fajna herbate/kawe
        > aromatyzowana na wage, ze specjalistycznego sklepu, moze?
        "Kamasutrę".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka