natiaa 06.05.08, 19:27 Zostałam zaproszona na kameralny obiad we dwoje. Do przygotowania wszystkich potraw zobowiązał sie gospodarz. Co jako gość powinnam przynieść? (oboje nie pijemy alkoholu) Z góry dziękuje za pomoc, Natalia Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 19:50 Uśmiech i dobry humor. Z rzeczy materialnych - nic. Odpowiedz Link
natiaa Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 19:52 A czy nie uważasz, że jakaś przyzwoita bombonierka nie byłaby miłym gestem? Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:00 natiaa napisała: > A czy nie uważasz, że jakaś przyzwoita bombonierka nie byłaby miłym gestem? Tak się składa, że jestem facetem, że czasem zapraszam kobiety nie oczekując partycypacji w wydatkach. Bombonierka dla faceta - czemu nie? Ja bym nie był happy. Odpowiedz Link
natiaa Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:03 Gwoli ścisłości napisze, że posiłek będzie u gospodarza w domu Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:10 natiaa napisała: > Gwoli ścisłości napisze, że posiłek będzie u gospodarza w domu Domyśliłem się, ponieważ użyłaś słowa "kameralny". Pytałaś o radę, odpowiadam zgodnie ze swym przekonaniem. Sądzę, że facetowi sprawi przyjemność możliwość ugoszczenia właśnie Ciebie. Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:58 remez2 napisał: > natiaa napisała: > > > A czy nie uważasz, że jakaś przyzwoita bombonierka nie byłaby miłym geste > m? > Tak się składa, że jestem facetem, że czasem zapraszam kobiety nie oczekując > partycypacji w wydatkach. Bombonierka dla faceta - czemu nie? Ja bym nie był ha > ppy. Generalnie taki prezent jest niepotrzebny. Bombonierka - niech będzie, ale porządna. Nie jakieś odpadki z hipermarketu. A jeśli okaże się, że czekoladki są robione własnymi rączkami zapraszanej damy... hm... mniam... Odpowiedz Link
control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:23 ZAWSZE idąc do kogoś z wizytą trzeba coś przynieść. Przyjście z tzw. goła ręką jest nietaktowne. Jesli się idzie do kobiety to oczywiscie kwiaty, bardzo popularnym prezentem na takie okoloczności jest dobry alkohol, ale skoro oboje nie pijecie alkoholu, to powinnaś przynieść coś innego. Moze to być coś na deser - np. mały tort z dobrej cukierni (albo wręcz przeciwnie - własny wypiek), inne markowe słodycze itp. To Ty znasz zapraszającego, więc może wiesz, co lubi, co będzie na ten obiad serwowal, więc co będzie pasowało lub co sprawi mu przyjemność (np. cygaro?). Na pewno nie powinnaś pojść bez niczego. Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:30 > ZAWSZE idąc do kogoś z wizytą trzeba coś przynieść. Zastanawiam skąd taka zasada, wygłoszona ex cathedra. Pierwszy raz o niej słyszę i stawiam dolary przeciwko orzechom, że jest ona wytworem swoiście pojętych "dobrych manier". Odpowiedz Link
control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 20:44 remez2 napisał: Zastanawiam skąd taka zasada, wygłoszona ex cathedra. Pierwszy raz o niej słyszę i stawiam dolary przeciwko orzechom, że jest ona wytworem swoiście pojętych "dobrych manier". Dolary dziś niewiele warte, ale mimo to radzę na to nie stawiać A skąd zasada? Jesli chodzi Ci o jej rodowód, to pewnie symboliczna pozostałość z dawnych czasów, gdy jechalo się w odwiedziny z całym powozem prezentów. Natomiast jeśli pytasz, skąd o niej wiem, to pewnie z domu, z obserwacji swiata wokół, lektur itp. Nie wiem, co bym musiał powiedzieć, by bylo dla Ciebie wiarygodne. Widziałeś KIEDYKOLWIEK, by ktoś idąc do kogoś na proszony obiad też) przyszedl z gołą reką? Ja nie. Trzeba coś przynieść Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:04 > Widziałeś KIEDYKOLWIEK, by ktoś idąc do kogoś na proszony obiad też) > przyszedl z gołą reką? Tak. Często przychodzą z pustymi rękami. > Ja nie. Trzeba coś przynieść Właśnie to kwestionuję. Przy większej ilości gości, przyniesienie kwiatów dla pani domu jest miłym gestem. Natomiast w omawianym przypadku gospodarzem jest M a jedynym gościem K. To naprawdę zupełnie inna sytuacja. Odpowiedz Link
control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:17 Co mogę napisać...? Chyba tylko ponownie skierowac do autorki wątku radę, by cos przyniosła. Innym chodzącym w odwiedziny radzę to samo - niezaleznie od tego, czy jest "większa ilość gości" czy mniejsza. Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:23 control napisał: > Co mogę napisać...? Chyba tylko ponownie skierowac do autorki wątku > radę, by cos przyniosła. Innym chodzącym w odwiedziny radzę to samo - > niezaleznie od tego, czy jest "większa ilość gości" czy mniejsza. To wolny kraj i masz takie prawo. Ale czy masz rację, to już inna bajka. BTW - tak, dla eksperymentu, postaw się w roli Gospodarza ( z tego wątku) i przyjmij tort, cygaro. Odpowiedz Link
control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:38 O, zwlaszcza cygaro sprawiłoby mi wielką przyjemność. Najlepiej Cohiba esplendidos, a z mniejszych Montecristo edmundo. Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 21:55 control napisał: > Widziałeś KIEDYKOLWIEK, by ktoś idąc do kogoś na proszony obiad też) > przyszedl z gołą reką? Ja nie. Trzeba coś przynieść A ja tak. Choć to nie dowód w SV. Natomiast control, musisz chyba jednak zapłacić kilka orzechów Jedynym przyzwoitym prezentem w tej sytuacji są kwiaty - nie tylko dla kobiety. Przyniesienie np. tortu może w omawianej sytuacji być wręcz obraźliwe. Wszak gospodarz zapraszał na PEŁNY posiłek, nie na składkowe przyjęcie. Już lepsza byłaby bomboniera porządnych czekoladek (ręcznie robionych, nie te "bombonierki" z hipermarketu). Nie psuje się i moze spokojnie gospodarz zjeść to sobie kiedy chce. Odpowiedz Link
control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:20 dominikjandomin napisał: Przyniesienie np. tortu może w omawianej sytuacji być wręcz obraźliwe. Wszak gospodarz zapraszał na PEŁNY posiłek, nie na składkowe przyjęcie. Na skladkowe przyjęcie byłaby zupełnie inna forma. Przyniesienie jakiegoś atrakcyjnego dodatku do PEŁNEGO posiłku jest baaardzo w takiej sytuacji wskazane, jest milym akcentem i świadczy o dobrym wychiowaniu > dominikjandomin napisał: > Już lepsza byłaby bomboniera porządnych czekoladek (ręcznie robionych (...) Nie psuje się i moze spokojnie gospodarz zjeść to > sobie kiedy chce. No, grunt to praktycyzm. Już wiem, dlaczego nie tort - nie można dlugo przechowywać To może najlepsza bylaby jakaś ruska konserwa - poleży kilka lat Do autorki wątku: Natia, możesz spokojnie przynieść coś, co się psuje. Nie po to coś przynosisz, żeby gospodarz sobie to schował do "zjedzenia kiedy chce", lecz po to, by na tej kolacji był także jakiś element od Ciebie, więc jeśli będą czekoladki, to powinien otworzyć (oczywiscie po obiedzie) i oczywiście z zachwytem co najmniej ze dwie spozyć. Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:26 > więc jeśli będą czekoladki, to powinien > otworzyć (oczywiscie po obiedzie) i oczywiście z zachwytem co > najmniej ze dwie spozyć. To śliczne. Spożyć z zachwytem. Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej. Nie wszyscy czują bluesa. Odpowiedz Link
control Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:31 remez2 napisał: To śliczne. Spożyć z zachwytem. Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej. > Nie wszyscy czują bluesa. Blues nie ma nic do rzeczy. Wyjaśniam: z zachwytem, żeby zrobić w ten sposob przyjemność swojemu gościowi Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:35 > Blues nie ma nic do rzeczy. Uwierz mi, proszę. Ma. Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: Co zabrac ze soba na obiad? 07.05.08, 23:04 remez2 napisał: > > więc jeśli będą czekoladki, to powinien > > otworzyć (oczywiscie po obiedzie) i oczywiście z zachwytem co > > najmniej ze dwie spozyć. > To śliczne. Spożyć z zachwytem. Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej. Zwłaszcza, gdy będą takie, których nie znosi. Wtedy w ramach samoumartwienia ma zjeść wszystkie Odpowiedz Link
quba Re: Co zabrac ze soba na obiad? 27.05.08, 16:40 Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej Piękne zdanie, tylko... co ono znaczy? Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 27.05.08, 19:46 quba napisał: > Mógłby również skonsumować ze trzy, bynajmniej > > Piękne zdanie, tylko... co ono znaczy? Był sobie pewien pan, wicepremier polskiego rządu za czasów AWS, Janusz Tomaszewski, który uwielbiał kończyć zdanie słowem "jakby". Duża ilość rządowych durniów przejęła te kretyńską manierę i mówiła: "Odbędą się rozmowy polsko - fińskie, jakby". Mnie się to bardzo spodobało i uważam, że bardzo pięknie uzupełnia ono np. tekst: "powinien skonsumować". pozdrawiam Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: Co zabrac ze soba na obiad? 07.05.08, 23:03 control napisał: > Przyniesienie > jakiegoś atrakcyjnego dodatku do PEŁNEGO posiłku jest baaardzo w > takiej sytuacji wskazane, jest milym akcentem i świadczy o dobrym > wychiowaniu Raczej o braku dobrego wychowania. > dominikjandomin napisał: > > Już lepsza byłaby bomboniera porządnych czekoladek (ręcznie > robionych (...) Nie psuje się i moze spokojnie gospodarz zjeść to > > sobie kiedy chce. > > No, grunt to praktycyzm. Już wiem, dlaczego nie tort - nie można > dlugo przechowywać To może najlepsza bylaby jakaś ruska konserwa - > poleży kilka lat > > Do autorki wątku: Natia, możesz spokojnie przynieść coś, co się > psuje. Nie po to coś przynosisz, żeby gospodarz sobie to schował > do "zjedzenia kiedy chce", lecz po to, by na tej kolacji był także > jakiś element od Ciebie, więc jeśli będą czekoladki, to powinien > otworzyć (oczywiscie po obiedzie) i oczywiście z zachwytem co > najmniej ze dwie spozyć. Żadne "powinien otworzyć". SV to nie zbiór kretyńskich reguł utrudniających życie. Ta "ma obowiązek przynieść", ten "ma obowiązek zaraz zeżreć z zachwytem". To jakieś prusko-carskie pomysły, nie SV. Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 07.05.08, 23:34 > Żadne "powinien otworzyć". SV to nie zbiór kretyńskich reguł utrudniających > życie. Ta "ma obowiązek przynieść", ten "ma obowiązek zaraz zeżreć z zachwytem" > . > To jakieś prusko-carskie pomysły, nie SV Albo realizacja hasła - sami stworzymy SV XXI wieku. Odpowiedz Link
aiczka Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:17 > Widziałeś KIEDYKOLWIEK, by ktoś idąc do kogoś na proszony obiad też) > przyszedl z gołą reką? Ja nie. Trzeba coś przynieść Nie wiem, jak remez2, ale ja przez pierwsze 23 lata życia nie zetknęlam się z przynoszeniem czegokolwiek na <proszony obiad>, o ile nie byl on związany z czyimś świętem (imieniny, urodziny, rocznica, ew. "nowe mieszkanie" itp.). Wtedy oczywiście byly to prezenty czy kwiaty. Bylam w lekkim szoku, kiedy po raz pierwszy zdarzylo mi się, że goście przynieśli ze sobą ciasto - bylo to zresztą klopotliwe, bo bylo nas malo a sama też przygotowalam deser i zrobilo się za dużo jedzenia. Oczywiście chętnie przynoszę coś ze sobą na skladkową imprezę albo nieformalne spotkanie (zwl. takie, które odbywa się u kogoś tylko dlatego, że tak obu stronom wygodniej). Zresztą wiele wizyt/spotkań ma indywidualny charakter, który może uzasadniać różne rozwiązania. Na miejscu autorki wątku zdecydowalabym się na czekoladki - to będzie mila niespodzianka, a jeśli gospodarz zaplanowal również deser, to czekoladki nie przyćmią jego wysilku. Ten posilek ma być przecież jego występem. Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 06.05.08, 22:28 > Nie wiem, jak remez2, ale ja przez pierwsze 23 lata życia nie zetknęlam się z > przynoszeniem czegokolwiek na <proszony obiad>, o ile nie byl on związa > ny z > czyimś świętem (imieniny, urodziny, rocznica, ew. "nowe mieszkanie" itp.). Wted > y > oczywiście byly to prezenty czy kwiaty. Czy mogę wejść na pokład? Odpowiedz Link
panienka_dafne Re: Co zabrac ze soba na obiad? 23.05.08, 22:53 Sądzę, że w dobrym tonie będzie na przykład dobre ciasto, sałatka albo jakieś czekoladki, o ile gospodarz jada. Nie wypada przychodzić z pustymi rękami. Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 24.05.08, 09:46 panienka_dafne napisała: > Nie wypada przychodzić z pustymi rękami. O, matko Buzka. A co przynosisz, kiedy jesteś zaproszona na obiad czy kolację w restauracji? Bo przecież nie wypada ... Odpowiedz Link
wroclafanka Re: Co zabrac ze soba na obiad? 24.05.08, 12:36 Obserwując to forum powoli nabieram pewności, że jest ono miejscem do wygłaszaniu opinii o własnych zwyczajach uczestników, a nie informacjami nt SV w konkretnych sytuacjach. Jeśli ktoś zaproszony na obiad DO DOMU idzie z pustymi rękami, niechaj nie robi z tego reguły na SV, już jest jeden pan, co zapowiedział schyłek wersalu, niepotrzebna mu konkurencja)) Przysłowiowy kwiatek dla pani domu za trud przygotowania i sprzątania - to żaden śmieszny wymysł, to NIE KNAJPA. A za gościnę w czyimś domu dobrze wychowany człowiek sie rewanżuje, tylko pieczeniarz krąży po proszonych obiadach, bo "jak dają - to bierz". Pierwsza wizyta w czyimś domu obliguje do przytargania czegokolwiek - w zależności od zażyłości. Porównanie z restauracją pozostawiam bez komentarza)) Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 24.05.08, 13:39 > Ja nie. Trzeba coś przynieść >> Właśnie to kwestionuję. Przy większej ilości gości, przyniesienie kwiatów dla pani domu jest miłym gestem. Natomiast w omawianym przypadku gospodarzem jest M a jedynym gościem K. To naprawdę zupełnie inna sytuacja.>> Gdybyś przeczytała więcej postów znalazłabyś również powyższy. I nie musiałabyś używać określeń i przykładów, które są w tym wątku wyraźnie od czapy. > Porównanie z restauracją pozostawiam bez komentarza)) W rewanżu powinienem Twój post pozostawić bez komentarza ale pozwolę sobie zwrócić uwagę, że wątek dotyczy obiadu we dwoje i jak zwykle rozwinął się ponad oczekiwania założycielki. Odpowiedz Link
wroclafanka remez 24.05.08, 16:27 przeczytałam wszystkie posty. Ty zaś nie bardzo uważnie mój. Wizyty u kogoś w domu z zaproszeniem do restauracji równać nie można. Wyraziłam uwagę dot SV, Ty zaś - jako kulturalny człowiek - musiałeś pouczać - cyt: I nie musiałabyś > używać określeń i przykładów, które są w tym wątku wyraźnie od czapy. Przykre, ale to tylko potwierdza, że zasady SV tutaj tylko bywają. Najzażarciej zaś dyskutują osoby, które podają siebie za przykład, uważając, że wszystko co robią jest wzorem)) Nie wiem, dlaczego Ciebie tak zabolała uwaga (nie tylko moja), że idąc do czyjegoś domu na proszony obiad nie powinno się iść z pustymi rękami. Ty robisz inaczej - i to Twoja sprawa. Z pewnością nie do naśladowania. Natalii zaś doradzać konkretów nie ośmielam się - nie znam ani stopnia jej zażyłości z zapraszającym, ani miejscowości, w której mieszka. Wszak ręcznie robione czekoladki nie są do nabycia w każdym miasteczku) Podstawową zasadą dyskusji jest wymiana argumentów, poglądów czy zasad. Ich odmienność nie usprawiedliwia okazywania ansy interlokutorowi. Odpowiedz Link
remez2 Re: remez 24.05.08, 20:02 > Wyraziłam uwagę dot SV, Ty zaś - jako kulturalny człowiek - musiałeś pouczać - > cyt: > I nie musiałabyś > > używać określeń i przykładów, które są w tym wątku wyraźnie od czapy. Stąpasz po kruchym lodzie. Jeżeli uwaga: >> Przysłowiowy kwiatek dla pani domu za trud przygotowania i > sprzątania - to żaden śmieszny wymysł, to NIE KNAJPA. A za gościnę w czyimś domu dobrze wychowany człowiek sie rewanżuje, tylko pieczeniarz krąży po proszonych obiadach, bo "jak dają - to bierz".>> nie była niezamierzoną niezręcznością (taką od czapy), to musiała być próbą celowej dyskredytacji. A przecież k u l t u r a l n y człowiek tak nie rozmawia. Prawda? > Nie wiem, dlaczego Ciebie tak zabolała uwaga (nie tylko moja), że idąc do > czyjegoś domu na proszony obiad nie powinno się iść z pustymi rękami. Ty robisz > inaczej - i to Twoja sprawa. Z pewnością nie do naśladowania. Nic mnie nie zabolało. Wyraziłem swój pogląd, uzasadniłem i kropka. I na koniec - bądź tak miła i pokaż mi w swoim poście jeden a r g u m e n t. Bo ja odebrałem to jako niepodlegające dyskusji stwierdzenie Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: remez 26.05.08, 14:42 wroclafanka napisała: > Wszak ręcznie > robione czekoladki nie są do nabycia w każdym miasteczku) Jak to nie? Nawet w najbardziej zapadłej wsi można dziś kupić kakao, śmietanę, cukier, czekoladę i wszystko co trzeba, aby własnoręcznie ulepić trufle lub inne wspaniałości. A iść na proszony obiad z "sałatką" czy "ciastem" - to jest obraza dla zapraszającego. Amen. Odpowiedz Link
burza4 Re: remez 27.05.08, 14:32 wroclafanka napisała: > Nie wiem, dlaczego Ciebie tak zabolała uwaga (nie tylko moja), że idąc do> czyjegoś domu na proszony obiad nie powinno się iść z pustymi rękami. Kwiaty i wino - ok, tylko w tym konkretnym przypadku nie bardzo pasują. Owszem, za zaproszenie wypada się zrewanżować - najbardziej odpowiednia jest po prostu rewizyta, to najbardziej naturalne i najmniej pretensjonalne zachowanie. nietaktem jest przynoszenie na proszony obiad czegokolwiek co miałoby stanowić jego podstawę. Jeśli zapraszam na obiad - przygotowuję go od A do Zet, poczułabym się bardzo głupio gdyby ktoś przyszedł z własną sałatką czy ciastem. To tak, jakby chciał dać do zrozumienia, ze moje własne są nie do zjedzenia. To lekceważenie pracy gospodarza, i pomniejszenie efektu, który chciał osiągnąć. Pomijam już drobiazg - że sałatka/ciasto może nie pasować do dania głównego, można nie trafić w gust, i przynieść coś, czego gospodarz nie trawi i zamiast miłego gestu będzie głupia sytuacja. Odpowiedz Link
paero123 Re: remez 27.05.08, 17:53 > (...) można nie trafić w gust, i przynieść coś, czego gospodarz > nie trawi i zamiast miłego gestu będzie głupia sytuacja. Przynosząc coś co nam smakuje ubezpieczamy się na wypadek, gdbyby gospodarz nie trafił w nasze gusta On zje swoje a my swoje Zakładam, ze w przedmiotowym przypadku gospodarz zrobił solidny wywiad jeśli chodzi o kulinarne preferencje zaproszonej, na pewno liczy na solidne punkty w drodze do wymarzonego celu ))) Odpowiedz Link
mozambique Re: remez 28.05.08, 12:38 oj , ale sie rozdrabniacie, ciasto, czekoladki, kwiaty dla faceta od kobiety ? na kamerlanym obiedzie ? naprawde , na kameralnym , obeidzie we dwoje , w domu, najwazniejsze są 2 punkty jadłospisu : ona i on ! i tak naprawde nic wiecej jelsi On zaprasza Ją na domowy posiłek we dwoje to na pewno nie po to aby pożerac czekoladki czy jakąstam sałatkę. Najlepszym upominkiem dla Niego od Neij bedize jej piekny wygląd i niezapomnianie wrazenia po obiedzie ( kolacji) . A do tego zadne warzywo pod pachą czy inne słodkosci własnorecznie wymiętoszone nie sa niezbędne, zapewniam was. zdaje sie ze nie rozumiecie intecji faceta . MOzliwe ze autorka wątku tez ich nie zrozumiała. Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: remez 29.05.08, 12:04 MY rozumiemy. Ale na tym forum są osobnice sałatkowe, które nie rozumieją. I jeszcze twierdzą, że się na SV znają... Odpowiedz Link
burza4 Re: remez 28.05.08, 12:41 paero123 napisał: > Przynosząc coś co nam smakuje ubezpieczamy się na wypadek, gdbyby gospodarz nie> trafił w nasze gusta On zje swoje a my swoje wychodzi na to, że na wszelki wypadek warto przynieść własne kanapki i rozwinąć je na stole Odpowiedz Link
silvestra Re: remez 07.06.08, 19:17 Jestem za nieprzynoszeniem na siłę. Ale chcę się odnieść do czegoś, co tu znalazłam, może nie bardzo na temat dla autorki tematu: burza4 napisała: > Kwiaty i wino - ok Denerwuje mnie ten powszechny zwyczaj przynoszenia alkoholu na proszony obiad. Przygotowując go, dobieram odpowiednie wino. Jeśli goście przyniosą swoje, mam kłopot. Dla mnie obiad z winem jest moją kompozycją. Co zrobić z przyniesionym? Burzy mi to wszystko. Czuję się, jakby 1)lekceważyli moje starania, a w końcu i tak nie potrafili ich docenić, 2)uważali, że zabraknie alkoholu i muszą się zabezpieczyć. Odpowiedz Link
remez2 Re: remez 08.06.08, 12:16 silvestra napisała: > Denerwuje mnie ten powszechny zwyczaj przynoszenia alkoholu na proszony obiad. > Przygotowując go, dobieram odpowiednie wino. Jeśli goście przyniosą swoje, mam > kłopot. Dla mnie obiad z winem jest moją kompozycją. Co zrobić z przyniesionym? > Burzy mi to wszystko. > Czuję się, jakby 1)lekceważyli moje starania, a w końcu i tak nie potrafili ich > docenić, 2)uważali, że zabraknie alkoholu i muszą się zabezpieczyć. Masz rację. Jedynym rozwiązaniem jest schowanie przyniesionego alkoholu, pod groźbą obgadania przez "życzliwych". Ale tych możesz juz więcej nie zaprosić. Odpowiedz Link
utalia Re: remez 13.06.08, 01:14 No właśnie........czytając wszystkie posty odnoszę wrażenie, że nastały takie "cięzkie czasy" dla kultury osobistej, że nawet jak ktoś jest baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo dobrze wychowany ..............to i tak ma duże szanse trafić na osoby, które mu tej ogłady nie docenią. Na proszony obiad nie przynosi sie żadnych tortów ani sałatek. Jest to mało elegancki zwyczaj, który pewnie ma pokazać, że sie nie jest "gołym i wesołym",że sie swój honor ma i kasę na ów tort.......... Odpowiedz Link
remez2 Re: remez 13.06.08, 11:16 A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i świętą. I będzie miała oczy św. Magdaleny - nawróconej ale nie przekonanej. Odpowiedz Link
paniena Re: Co zabrac ze soba na obiad? 13.06.08, 16:12 cos na sniadanko??? zartuje... slodycze to dobry pomysl, ewentualnie fajna herbate/kawe aromatyzowana na wage, ze specjalistycznego sklepu, moze? Odpowiedz Link
remez2 Re: Co zabrac ze soba na obiad? 13.06.08, 16:18 paniena napisała: > cos na sniadanko??? > zartuje... > > slodycze to dobry pomysl, ewentualnie fajna herbate/kawe > aromatyzowana na wage, ze specjalistycznego sklepu, moze? "Kamasutrę". Odpowiedz Link