Dodaj do ulubionych

kto podaje pierwszy dłoń?

23.09.08, 13:52
mam pytanie, kto pierwszy podaje dłoń, kobieta czy mężczyzna?,
relacje:promotor (wiek ok 55 lat)/ doktorantka (25 lat)
do tej pory zawsze on podaje mi dłoń jako pierwszy nawet gdy to ja wchodzę do
jego gabinetu ale czy nie powinno być odwrotnie? jakoś się czuje głupio zażenowana
Obserwuj wątek
    • dominikjandomin Re: kto podaje pierwszy dłoń? 23.09.08, 15:34
      kasi-a789 napisała:

      > mam pytanie, kto pierwszy podaje dłoń, kobieta czy mężczyzna?,
      > relacje:promotor (wiek ok 55 lat)/ doktorantka (25 lat)
      > do tej pory zawsze on podaje mi dłoń jako pierwszy nawet gdy to ja wchodzę do
      > jego gabinetu ale czy nie powinno być odwrotnie? jakoś się czuje głupio zażenow
      > ana

      Jesteś na gruncie zawodowym, czyż nie? ON jest tutaj górą.
    • kora3 jest ok :) 23.09.08, 19:47
      kobieta podaje reke mezczyźnie w konatkach prywatnych. w kontaktach
      pozaprywatnych i zawodowych - dłoń podaje osoba bedąca przełożonym,
      co w tym przypadku oznacza promotor pierwszy smile
      • przemek.plywak Re: jest ok :) 24.09.08, 11:05
        Zawsze rękę podaje promotor doktorantce!

        W tym wypadku ten pan mógłby też podać rękę jeko wyraxnie starszy
        mężczyzna wyraźnie młodszej kobiecie, nie byłoby to faux pas, choć i
        odwrotna sytuacja nie byłaby naganna, bo jednak 55-letni mężczyzna
        nie jest jeszcze czcigodnym starcem.

        Wiele pań wzięło sobie do serca, że to one zawsze podają rękę, a
        sprawa wcale nie jest tak oczywista
        • nm.buba011 Re: jest ok :) 24.09.08, 11:29
          przemek.plywak napisał:

          > Zawsze rękę podaje promotor doktorantce!

          w sv, a także ogólnie w życiu, nie używa się słowa zawsze, ponieważ
          bywają nieraz liczne... wyjątki. W omawianej relacji... również.

          Bardzo prosty jest sposób, także na wymuszenie, zgodne z sv, ukłonu
          od promotora, jako pierwszego... również.
          • dominikjandomin Re: jest ok :) 24.09.08, 13:40
            nm.buba011 napisał:

            > przemek.plywak napisał:
            >
            > > Zawsze rękę podaje promotor doktorantce!
            >
            > w sv, a także ogólnie w życiu, nie używa się słowa zawsze, ponieważ
            > bywają nieraz liczne... wyjątki. W omawianej relacji... również.
            >
            > Bardzo prosty jest sposób, także na wymuszenie, zgodne z sv, ukłonu
            > od promotora, jako pierwszego... również.

            Jaki?

            Inna sprawa, czy zgodnie z SV powinniśmy wymuszać ukłon?
            • przemek.plywak Re: jest ok :) 24.09.08, 13:53
              No własnie, jaka jest ta wyjątkowa sytuacja, w której doktorantka
              podaje rękę promotorowi?
              Właściwie przychodzi mi do głowy jedna, gdy spotykają się na stopie
              towarzyskiej, ale wtedy relacje służbowe zostają zawieszone i
              promotor nie występuje w funkcji promotora. Inna sprawa, że taka
              sytuacja jest zazwyczaj dosyć krępująca dla obu stron i inicjatywa z
              przełamaniem zakłopotania powinna należeć jednak do promotora.
              • romek501 Re: jest ok :) 24.09.08, 15:51
                przemek.plywak napisał:

                Inna sprawa, że taka sytuacja jest zazwyczaj dosyć krępująca dla obu
                stron

                Czy ja wiem...? No, chyba, że są jakieś niezręczne okoliczności -
                np. żonaty promotor przyszedł z inną doktorantką na imprezę smile Jeśli
                okoliczności nie są jakieś dwuznaczne, to chyba żaden problem dla
                obu stron - ot zwykłe spotkanie znajomych z pracy na prywatnym
                gruncie
                • przemek.plywak Re: jest ok :) 25.09.08, 10:41
                  Jednak doktorantka i promotor nie są kolegami z pracy, w ogóle nie
                  są kolegami.
                  Oczywiście nie trzeba dramatyzować i pierwsze zakłopotanie zazwyczaj
                  szybko mija. Jednak bywają spotkania, które trochę są niezręczne na
                  gruncie towarzyskim. Doktorantka w jakiś sposób jest zależna od
                  promotora, on zna jej słabości w pracy naukowej, dotychczasowa
                  relacja była tylko oficjalna. Zresztą takie spotkanie towarzyskie
                  nie ułatwi też wspólpracy w przyszłości, jeśli oboje nie wypracują
                  wyraźnego sposobu odgraniczania obu sfer - prywatnej i zawodowej - a
                  to nie zawsze i nie każdemu się udaje.
                  Bywają sytuacje, gdy spotkanie osoby znanej z innej relacji jest
                  kłopotliwe w sytuacji towarzyskiej: nauczyciel-uczeń, lekarz-pacjent
                  (zwłaszcza psychiatra, ale nie tylko), spowiednik-penitent, dyrektor-
                  pracownik... Powtarzam, nie ma co dramatyzować, przede wszystkim są
                  to spotkania człowieka z człowiekiem, ale nie każdy potrafi
                  zapomnieć o swojej roli względem tego drugiego.
                  • dominikjandomin Re: jest ok :) 25.09.08, 11:04
                    przemek.plywak napisał:

                    > spowiednik-penitent,

                    W tym miejscu się rąbnąłeś. Wiesz już czemu?
                    • przemek.plywak Re: jest ok :) 25.09.08, 14:21
                      nie wiem, czemu
                      • dominikjandomin Re: jest ok :) 25.09.08, 14:22
                        przemek.plywak napisał:

                        > nie wiem, czemu

                        1. Tajemnica spowiedzi

                        2. jesli ktoś nie ma stałego spowiednika - to normalny ksiadz parafialny nie
                        pamięta...
                        • przemek.plywak Re: jest ok :) 25.09.08, 14:32
                          1. Nie pisałem o zdradzaniu tajemnicy spowiedzi. Lekarza też
                          obowiązuje tajemnica. Profesora może nie obowiązuje, ale wskzana
                          jest dyskrecja. Pisałem o niezręczności sytuacji, którą można
                          przełamać, ale nie dla każdego to jest łatwe.
                          2. Inny ksiądz nie pamięta albo i pamięta. Nie o to chodzi. Znów:
                          chodzi o niezręczność.

                          Nie tyle się więc rąbnąłem, ile nazbyt skrótowo wyjasniłem, o co mi
                          chodzi. No ale już odchodzimy od zasadniczego tematu wątku
                          • dominikjandomin Re: jest ok :) 26.09.08, 13:09
                            Ale z lekarzem poza gabinetem możesz porozmawiac o tym. Moze Cię ostrzeć przy
                            obiedzie - nie jedz tego, sa w tym pieczarki, na kóre jesteś uczulony. Ksiądz to
                            zupełnie inaczej.
              • nm.buba011 Re: jest ok :) 25.09.08, 12:01
                przemek.plywak napisał:


                > Właściwie przychodzi mi do głowy jedna, gdy spotykają się na
                > stopie towarzyskiej,

                to nie wiele, Ci przyszło. smile

                w grze w szachy każdy(uzasadnione uogólnienie) pion, może zostać...
                hetmanem, na uczelni, każdy(również uzasadnione uogólnienie) student
                (tka czy doktorantka, może podać dłoń jako pierwszy, każdemu
                (oczywiście pod uwarunkowaniem) wykładowcy, nie wykluczając... Jego
                Magnificencji
                • przemek.plywak Re: jest ok :) 25.09.08, 14:22
                  Jakaś pokrętna logika. Owszem, każdy student może zostać
                  magnificencją, ale dopóki jest studentem, nie podaje ręki swojemu
                  wykładowcy.
                  • nm.buba011 Re: jest ok :) 25.09.08, 15:08
                    przemek.plywak napisał:

                    > Jakaś pokrętna logika. Owszem, każdy student może zostać
                    > magnificencją, ale dopóki jest studentem, nie podaje ręki swojemu
                    > wykładowcy.

                    nie, Ty doszukujesz się podstępu, ponieważ... nierozumiesz.
                    Właśnie, w pewnych okolocznościach, będąc studentem, może podać
                    jako... pierwszy(!)

                    Napisałem prawidłowo, student sensu stricto.
                    Przeczytaj jeszcze raz i nie używaj słów, które z łatwością można
                    podważyć. smile

                    Mam na myśli, Twoje sformułowanie:

                    cytuję... Zawsze rękę podaje promotor doktorantce!
                    • przemek.plywak Re: jest ok :) 25.09.08, 15:29
                      Od razu podstęp! Pokrętna logika jest tylko logiką niewłaściwą, nie
                      podstępną.
                      Ale do rzeczy. W szachach pionek może zostać hetmanem, ale dopóki
                      jest pionkiem, podlega regułom, które wyznaczają rolę pionka w grze.
                      Podobnie z doktorantem: zapewne zostanie doktorem, potem może będzie
                      profesorem, a może nawet rektorem, na razie jest jednak doktorantem.
                      Mówimy nie o możliwości i czasie przyszłym niedokonanym, lecz o
                      czasie teraźniejszym.
                      W czasie teraźniejszym, wedle zasad dobrego wychowania, ZAWSZE
                      profesor podaje rękę studentowi / studentce, nie na odwrót.
                      Kwantyfikator ogólny ZAWSZE i KAŻDY jest tu uzasadniony, jak w
                      opisie gry w szachy, bo mówimy językiem powinności i zasad. Gdybyśmy
                      opisywali rzeczywistość, nie pownniśmy kwantyfikatora ogólnego użyć,
                      bo zawsze może się zdarzayć sytuacja, która go sfalsyfikuje.
                      Innymi słowy: w rzeczywistości bywają studenci (nie tylko studentki,
                      co byłoby jeszcze JAKOŚ TAM wybaczalne), którzy pierwsi podają rękę
                      wykładowcy, ale to nie jest zgodne z zasadami.
                      Powtarzam, wedle zasad sv, to promotor może pierwszy podać dłoń
                      doktoranctce, doktorantka (jako doktorantka, w tej konkretnej
                      relacji) NIGDY nie powinna pierwsza podawać dłoni promotorowi. Tego
                      dotyczyła wątpliwość inicjatorki wątku.
                      • nm.buba011 Re: jest ok :) 25.09.08, 16:36
                        przemek.plywak napisał:

                        > W czasie teraźniejszym, wedle zasad dobrego wychowania, ZAWSZE
                        > profesor podaje rękę studentowi / studentce, nie na odwrót.

                        nie zawsze, ponieważ są wyjątki od tej zasady.

                        > Powtarzam, wedle zasad sv, to promotor może pierwszy podać dłoń
                        > doktoranctce, doktorantka (jako doktorantka, w tej konkretnej
                        > relacji) NIGDY nie powinna pierwsza podawać dłoni promotorowi.
                        > Tego dotyczyła wątpliwość inicjatorki wątku.


                        Powyższe Twoje zdania, nie uwzględniają ich, wprowadzają w błąd
                        osoby czytające forum.

                        nie znasz podstawowych zasad podawania dłoni.
                        Isnieją wyjątki, które zawieszają atrybuty osób uprzywilejowanych
                        (płeć, hierachia, wiek), co do pierszeństwa, jej podawania.


                        Widać, że tego nie uwzględniasz, podobnie jak osoby...
                        uprzywilejowane(znaczna ich część). W realnym świecie, człowieka nie
                        rozumiejących zasad sv, można rozszyfrować już w pierwszych chwilach
                        znajomości. Proste.
                        • przemek.plywak Re: jest ok :) 25.09.08, 17:09
                          no dobrze, ale zamiast tyle gadać, to podaj w końcu te wyjątki, bo
                          na razie uprawiasz pustosłowie, kiedy konkretnie doktorantka powinna
                          pierwsza podać dłoń promotorowi; jeśli już ktoś kogoś wprowadza w
                          błąd, to raczej Ty
                        • dominikjandomin Re: jest ok :) 26.09.08, 13:11
                          Zapewne piszesz o swym ulubionym przykładzie - gdy Matka została doktorantką u
                          swego syna. Czyż nie?
                          • przemek.plywak Re: jest ok :) 26.09.08, 16:10
                            Sorry, ale znów nie zrozumiałem sad

                            Nie ma chyba co wdawać się w jakąś kazuistykę.
                            Nie mam więcej nic do dodania.
                            Chcę tylko przestrzec panią doktorantkę, żeby podczas uroczystej
                            promocji doktorskiej pamiętała, że wtedy dłoń jej podają w
                            kolejności: rektor, dziekan i promotor. Gdyby to ona się wyrwała
                            przed szereg i pierwsza wyciągnęła rękę, popełniłaby dużą gafę.
                            • dominikjandomin Re: jest ok :) 29.09.08, 12:46
                              przemek.plywak napisał:

                              > Sorry, ale znów nie zrozumiałem sad

                              Pan profesor ma Mamę. Mama poszła na studia doktoranckie. Pan profesor jest
                              promotorem swej Mamy.

                              Co tu jest nie do rozumienia?

                              > Nie ma chyba co wdawać się w jakąś kazuistykę.
                              > Nie mam więcej nic do dodania.
                              > Chcę tylko przestrzec panią doktorantkę, żeby podczas uroczystej
                              > promocji doktorskiej pamiętała, że wtedy dłoń jej podają w
                              > kolejności: rektor, dziekan i promotor. Gdyby to ona się wyrwała
                              > przed szereg i pierwsza wyciągnęła rękę, popełniłaby dużą gafę.

                              Zależy od promocji. U nas ostatnio odpuszczono sobie promotorów. Na 100% pewne.
                          • nm.buba011 Re: jest ok :) 30.09.08, 20:39
                            dominikjandomin napisał:

                            > Zapewne piszesz o swym ulubionym przykładzie - gdy Matka została
                            > doktorantką u swego syna. Czyż nie?

                            nie. Takiego przykładu nie podawałem. Mam na myśli proste wyjątki,
                            które są jakby wpisane, w prawie każdą... regułę.

                            Miło mnie, że trochę pamiętasz "moje" hasło:
                            matka, jest tylko... jedna(nie chodzi, o poinformowanie, przez syna,
                            że w lodówce, jest już tylko jedna butelka... piwa).
                            Mamie, zatem przedstawiamy największe... persony.
            • nm.buba011 Re: jest ok :) 25.09.08, 12:12
              dominikjandomin napisał:


              > Jaki?

              -leży w podstawach kłanianiania się.

              > Inna sprawa, czy zgodnie z SV powinniśmy wymuszać ukłon?

              -to skrót myślowy, taka moja maniera.
              Kodeks sv, jako pozbawiony sankcji, dopuszcza, w przeciwieństwie do
              KK, gdzie mamy do czynienia, z wymuszeniem... rozbójniczym. Karalnym.
    • epingle Re: kto podaje pierwszy dłoń? 30.09.08, 13:44
      Podrążmy ten temat jeszcze. Kto pierwszy podaje rękę w sytuacjach
      uczelnianych:
      -doktorantka (25 lat) czy mężczyzna (dr, trzydziestoparo-,
      czterdziestoparolatek, nie zwierzchnik doktorantki, po prostu inny
      pracownik tej samej uczelni)?
      -doktorantka czy mężczyzna (dr, dr hab., prof., znacznie starszy -
      np. po pięćdziesiątce, relacja j.w.)?
      • nm.buba011 Re: kto podaje pierwszy dłoń? 30.09.08, 20:22
        epingle napisała:

        > Podrążmy ten temat jeszcze. Kto pierwszy podaje rękę w sytuacjach
        > uczelnianychsad...)

        - nikt, gdy obie strony otarły się o sv, ewentualnie należałoby się
        zdać na kobiecą... intuicję(mężczyzna nie potrafi ukryć, kobieta
        bezbłędnie odczyta).
        Dalej przypomnę o wyjątkach od reguł, które trzeba brać pod uwagę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka