Dodaj do ulubionych

kłopotliwy nałóg

23.02.09, 22:03
Witajcie! Co myślicie o zwracaniu uwagi komuś, kto pali w naszej obecności?
Np.na przystanku czy spotkaniu towarzyskim a my nie lubimy/nie znosimy
palenia? Szczerze, kilkakrotnie już miałam zwrócić komuś uwagę na przystanku,
jednak znając ton wypowiedzi i słownictwo osób nie mających racjonalnych
argumentów, wycofałam się. Dodam, że starszy pan bądź pani zaczęliby zapewne
mnie obrażać, gdyż jestem młodsza i :co ja tam wiem o życiu". Jak się uporać z
tym fantem? Pozdrowienia!
Obserwuj wątek
    • adamjarczynski Re: kłopotliwy nałóg 24.02.09, 02:38
      Może wyda się to dość trywialne, ale zawsze można powiedzieć (raczej nie zwracać
      uwagę, gdyż powoduje to agresję), że nie czujemy się zbyt dobrze we takiej
      sytuacji. O ile na przystanku, unikałbym polemiki (chyba, że bardzo kulturalnie,
      bez unoszenia się) i odszedł na bezpieczną odległość, o tyle podczas spotkań
      towarzyskich sugeruję mówić jak najbardziej wprost. W końcu to miłośnik tytoniu
      powinien spytać, czy jego nałóg nam nie przeszkadza. A jeżeli tego nie zrobił,
      dlaczego mielibyśmy z tego powodu cierpieć? Zwracajmy uwagę kiedy poczujemy się
      niekomfortowo. (piszę to znając drugą stronę, czyli głód nikotynowy i
      przyjemność z palenia papierosów)

      Jak podamy powód, dla którego ktoś nie powinien przy nas palić, zwiększamy
      szansę na sukces. Wytłumaczenie, że "źle się czuję" jest jak najbardziej na
      miejscu.
      • gazetowy.mail Re: kłopotliwy nałóg 24.02.09, 10:07
        W niektorych miastach obowiazuje zakaz palenia na przystankach -
        wtedy zwrocenie uwagi jest jak najbardziej na miesjcu
        • nm.buba011 Re: kłopotliwy nałóg 24.02.09, 12:08

          gazetowy.mail napisała:

          > W niektorych miastach obowiazuje zakaz palenia na przystankach -
          > wtedy zwrocenie uwagi jest jak najbardziej na miesjcu

          - w aspekcie prawa ale nie sv. Zakładamy, że osoba zna przepisy,
          ignoruje je i robi to celowo. Jaki sens przypominać?
          Osoba wychowana nie poucza innych,

          o ile,

          jej samej, takie zachowanie "nie zagraża".

          Wchodząc do "gościnnego" domu gdzie serwują nam dym, a na wejściu
          proponują zdjęcie butów, przepraszamy i opuszczamy, tłumacząc się
          nie zakręceniem kranu.

          Inna sytuacja, gdy po godzinie naszej obecności ktoś wyciąga
          papierosy, wtedy działamy ale jak napisał Adam
          unikamy "wychowywania" a kierujemy uwagę na fakt, że to nam dym
          szkodzi, a nie samo złe zachowanie... ignoranta.
          • jdha Co do nieściągania butów 02.03.09, 02:03
            > Wchodząc do "gościnnego" domu gdzie serwują nam dym, a na wejściu
            > proponują zdjęcie butów, przepraszamy i opuszczamy, tłumacząc się
            > nie zakręceniem kranu.

            To ze zyczę sobie by mi nie nanoszono do domu gówien, bakterii, plesni, smarków
            i char to jest brak goscinnosci? I co jeszcze? Do toalety bedzie mi ktos z
            piachem na butach wchodzil? Zalosne

            No chyba ze w domu masz tak brudno ze nie zrobi Ci to roznicy, to ok, zyj sobie
            jak chcesz. Bo do brudu wchodzac i tak nikomu nie przyjdzie do glowy zeby buty
            sciagac.

            • upl Re: Co do nieściągania butów 02.03.09, 11:11
              taaaaaa to tak a propos kulturalnego wypowiadania sie i zwracania uwagi
              zalosne
              nie chcialabym trafic na ciebie na p[rzystanku z petem
            • japoneczki Re: Co do nieściągania butów 02.03.09, 13:07
              heh, mało kto jak widać wie, że nakazywanie ściągania butów osobie,
              która przychodzi do nas w gości, jest co najmniej w złym tonie...
              chyba, że mamy dla takiej osoby zastępcze obuwie i bynajmniej nie
              chodzi tutaj o wychodzone stare kapcie, ale jeśli już to schludnie
              wyglądające, które ubierając, dana osoba nie ma projekcji w głowie,
              na temat 'ile już stóp przez te wszystkie lata w nich chodziło...'.

              jeśli przychodzę do kogoś elegancko ubrana na kolację, to
              zdecydowanie lepiej się czuje mając na nogach szpilki, jeśli
              zapraszam kogoś do siebie na kolację, również nie widzę potrzeby
              zmuszania kogoś, do chodzenia boso w pończochach (heh), proponuję
              kapcie, ale z możliwością pozostania w swoim obuwiu. Na szczęście nie
              mam dywanów, podłogę łatwo umyć, w kaloszach z pola na szczęście
              goście do mnie nie przychodzą, a sceptykom polecam w ostateczności
              zwinięcie tych perskich dywanów, gdy się robi imprezę i zaprasza
              gości wink

              ale jak widać oburzenie powyżej, tajemna to wiedza...

            • nm.buba011 Re: Co do nieściągania butów 14.03.09, 19:43
              jdha napisał:

              > > Wchodząc do "gościnnego" domu gdzie serwują nam dym, a na wejściu
              > > proponują zdjęcie butów, przepraszamy i opuszczamy, tłumacząc się
              > > nie zakręceniem kranu.
              >
              > To ze zyczę sobie by mi nie nanoszono do domu g...en,

              gospodarz "interesujący" się butami zapraszanych i gość nie znający
              zaganienia - obuwie... wizytowe, są siebie warci.

              Obuwie wizytowe w przypadku mężczyzn(również moim) to cienka,
              elastyczna, gładka powierzchnia.
              Buty na nogach gościa, przypominają mu o nie przekraczaniu czasu
              wizyty.
      • gazetowy.mail Re: kłopotliwy nałóg 24.02.09, 10:19
        Co do wieku Twojego i tej starszej "brojącej" osoby bym się nie
        przejmowała.
        Często gdy starsza pani przechodzi na czerwonym a ja czekam po
        drugiej stronie na zielone pytam a własciwie stwierdzam grzecznie "a
        ładnie to tak przepisy łamać i na czerwonym przechodzić?".
        Na placu przed kościołem jest tabliczka "zakaz wyprowadzania psów"
        oczywiście ludzie lubia tam psy wyprowadzać bo teren z trawką i
        ogrodzony więc psiuńcia na ulice nie ucieknie . I stoi właściciel a
        pies wali klocka - podchodzę i pytam czy nie widział tej informacji.
        Palaczy jako nie paląca gonię namiętnie - ale u nas jest zakaz
        palenia na przystankach. Zdanie wypowiedziane do osoby z którą
        jestem ale głośno, tak żeby palacz i inni na około
        słyszeli "hmmm.... Ciekawe, mowi się że to młodzież jest nie
        wychowana a tu zakaz a facet pali". Z reguły człowiekowi gupio się
        robi i odchodzi
        • krishka Re: kłopotliwy nałóg 25.02.09, 11:25
          gazetowy.mail napisała:

          > Często gdy starsza pani przechodzi na czerwonym a ja czekam po
          > drugiej stronie na zielone pytam a własciwie stwierdzam grzecznie "a
          > ładnie to tak przepisy łamać i na czerwonym przechodzić?".

          Wybacz, ale z grzecznością to nie ma nic wspólnego. Dorosłych ludzi nie należy
          wychowywać, w dodatku w tak protekcjonalny sposób ("a ładnie to tak..."). Nie ma
          zakazu popełniania głupich, nieodpowiedzialnych czynów - skakania na główkę w
          nieznanym jeziorze czy sprawdzania napięcia w gniazdku śrubokrętem. Człowiek na
          czerwonym świetle, jeśli jest dorosły, to pewnie jest świadom konsekwencji
          (prawnych i zdrowotnych). A obserwatorzy... cóż - mogą tylko ubolewać,
          ewentualnie zadzwonić po karetkę w razie wypadku. Inna sprawa, odnosząca się
          zazwyczaj do starszych osób, to np. słaby wzrok, gorsza koncentracja. Kiedy
          czekam na zmianę światła i starszy człowiek stojący obok mnie chce przechodzić
          na czerwonym, to po prostu mówię "jeszcze jest czerwone", ale bez połajanek typu
          "ładnie to tak...". Czasem słyszę "dziękuję, nie widziałam", a czasem ten ktoś i
          tak przechodzić. Jego sprawa.


          Zdanie wypowiedziane do osoby z którą
          > jestem ale głośno, tak żeby palacz i inni na około
          > słyszeli "hmmm.... Ciekawe, mowi się że to młodzież jest nie
          > wychowana a tu zakaz a facet pali". Z reguły człowiekowi gupio się
          > robi i odchodzi

          Znowu wychowywanie dorosłych ludzi. Ale masz misję... A dlaczego nie powiedzieć
          wprost: "Tu jest zakaz palenia, proszę odejść nieco dalej z tym papierosem". Ja
          tak robię i - wierz mi - działa.
          • krwe Re: kłopotliwy nałóg 01.03.09, 23:19
            w normalnym kraju jak nic nie jedzie. to sie przechodzi bez względu na kolor
            światła.Niewolnictwo macie w genach.pozdrawiam
            • kaaarooll Re: kłopotliwy nałóg 02.03.09, 00:32
              w normalnym kraju sie przestrzega prawa i przepisow. a to, ze np. w usa czasami
              mozna przechodzic przez jezdnie nawet na czerwonym to wynika z faktu, ze to nie
              jest zabronione.
              • puk_puk Re: kłopotliwy nałóg 02.03.09, 01:37
                W wiekszosci panstw MOZNA przechodzic na czerwonym jak nic nie
                jedzie. Stanie i przepuszczanie wiatru to absurd.
        • bene_gesserit Re: kłopotliwy nałóg 01.03.09, 02:23

          To nawet nie chodzi o to, co i jak robisz, ale o przeswitujaca z
          twojego postu autosatysfakcje z tych z gory zachowan. Ała.
    • nsc23 Re: kłopotliwy nałóg 25.02.09, 01:32
      Jezeli na przystanku obowiazuje zakaz palenia to powiedzialabym 'przepraszam
      bardzo, ale tu nie wolno palic'. Jezeli nie obowiazuje, to w zasadzie takie samo
      prawo tej osoby do palenia jak Twoje do niecheci do dymu. Odsunelabym sie na
      bezpieczna odleglosc i tyle.
      • czarn_e_oczka Re: kłopotliwy nałóg 25.02.09, 14:25
        Dziękuję za odpowiedzi. Ja sama najbardziej skłaniałabym się do stanowczego
        powiedzenia, że w danym miejscu obowiązuje zakaz palenia. Prawda jest jednak
        taka, że ludzie niewychowani lub niepotrafiący przyznać się do własnego błędy,
        pewnie zaczną mówić coś w stylu "Jak Ci nie pasuje, to ***". Czemu tak
        przypuszczam? Bo coraz więcej starszych ludzi nie szanuje młodszych, uważa, że
        oni sami zawsze mają rację. A już nie daj Boże jak młodociany zwróci uwagę. Ale
        nie dotyczy to tylko starszych, są pewne grupki młodzieży, którym za Chiny nikt
        nie zwróci uwagę, bo chcę być cały i zdrów. Ale skoro niektórzy z Wam piszą, że
        wystarczy ładnie zwrócić uwagę, to spróbuję tak zrobić przy najbliższej okazji,
        gdy będzie taka potrzeba. Pozdrowienia!
        • czarn_e_oczka Re: kłopotliwy nałóg 25.02.09, 14:25
          błędu*
        • nm.buba011 Re: kłopotliwy nałóg 26.02.09, 11:06
          czarn_e_oczka napisała:

          > Dziękuję za odpowiedzi. Ja sama najbardziej skłaniałabym się do
          > stanowczego powiedzenia, że w danym miejscu obowiązuje zakaz
          > palenia.

          zalecenia sv muszą być zgodne z obowiązującymi normami,
          ale sztywne się do nich stosowanie, właśnie... czyniłoby sztukę
          współżycia z innymi... zbędną.

          Sv nie jest kalką przepisów... porządkowych.

          > Bo coraz więcej starszych ludzi nie szanuje młodszych, uważa

          mimo, że młody uczy się od starego, co jest zrozumiałe, sv o ile
          dzieli, co jest przeciwne jego idei, to tylko na wychowanych i
          ignorantów
    • parasol-ka Re: kłopotliwy nałóg 26.02.09, 14:12
      czarn_e_oczka napisała:

      > Witajcie! Co myślicie o zwracaniu uwagi komuś, kto pali w naszej
      obecności?
      > Np.na przystanku czy spotkaniu towarzyskim

      na przystanku nie wdawalabym sie w dyskusje, tylko odeszla troche
      dalej. A jesli chodzi o spotkanie towarzyskie w domu, to wsrod mojej
      rodziny i znajomych na szczescie juz od lat nie pali sie w domu,
      tylko wychodzi na balkon, nawet w zimie.
    • bene_gesserit Re: kłopotliwy nałóg 01.03.09, 02:21
      Na przystanku to akurat juz chyba nie wolno palic, zakaz jest?

      Tak czy inaczej - po probach asertywnych zachowan (ktore z reguly
      konczyly sie agresja palacza, niestety) machnelam reka i uzywam
      manipulacji: zamiast zwracac uwage zaczynam zanosic sie
      przekonywujacym, przejmujacym kaszlem. Pomaga bez pudla, chociaz z
      s.v. nie ma nic wspolnego.
      • lia.13 Re: kłopotliwy nałóg 01.03.09, 21:08
        uzywam manipulacji: zamiast zwracac uwage zaczynam zanosic sie
        > przekonywujacym, przejmujacym kaszlem.

        po prostu genialne wink
      • lukashh80 Re: kłopotliwy nałóg 02.03.09, 11:41
        Masakra. Strasznie frajerskie zachowanie. Ale jesteś "genialny".
    • jurek.powiatowy Re: kłopotliwy nałóg 01.03.09, 20:22
      Ja kiedyś zwróciłem panu uwagę na przystanku, aby nie palił. Padał deszcz więc
      nie mogłem odejść. Ów pan najpierw się nastroszył i powiedział, że jest wolność.
      A ja mu na to, że jego wolność ogranicza moją wolność, bo duszę się jego dymem.
      On się zaśmiał i powiedział, że jak mi przeszkadza to mogę odejść. Wówczas się
      zdenerwowałem (choć ja nadzwyczajnie spokojny człowiek jestem) i tak delikatnie
      zacząłem sobie pluć, ale tak, aby i na niego trochę śliny padało. On się
      wnerwił, a ja mu na to, żeby nie ograniczał mi mojej wolności a jak mu się nie
      podoba to może odejść. Nie wiadomo jakby się to nie skończyło, gdyby nie
      podjechał autobus.
      Ale uwagę należy zawsze zwracać.
      • nm.buba011 Re: kłopotliwy nałóg 02.03.09, 13:55
        jurek.powiatowy napisał:

        > zdenerwowałem (choć ja nadzwyczajnie spokojny człowiek jestem)
        > i tak delikatnie zacząłem sobie pluć, ale tak, aby i na niego
        > trochę śliny padało.

        - chyba u Ciebie nie najlepiej z wyobraźnią, mogłeś posikać z
        rykoszetem lub z wiatrem, w stronę tamtego Pana. sad
    • paulinaa Re: kłopotliwy nałóg 01.03.09, 20:38
      obcym nie zwraca uwagi ale znajoym jak najbardziej
      nie znoszę gdy ktos przy mnie pali i nie usmiecha mi sie siedzenie w knajpie gdy
      ktos 20cm ode mnie pali
    • basiaimisia Re: kłopotliwy nałóg 01.03.09, 21:56
      Moim zdaniem powinno się zakazać palenia papierosów w miejscach publicznych, tak
      jak to jest np. w Angli. Mi również przeszkadza jak ktoś pali. Niestety palacze
      są to osoby UZALEŻNIONE.
    • naprawdetrzezwy U mnie w domu? Niemożliwe. 01.03.09, 22:59
      U kogoś w domu? Siedzę cicho.
      Tam, gdzie nie wolno? Wzywam policję i straż miejską.

      A na ogólne pytanie: Jak Sobie Radzić Z Chamstwem?
      Odpowiadam - mniej religii, więcej wychowywania.

      Natomiast cieakwe jest to, że założyłaś, iż jeśli ktoś starszy, to z
      pewnością cham:

      czarn_e_oczka napisała:

      > Dodam, że starszy pan bądź pani zaczęliby zapewne
      > mnie obrażać

      ~I ta ciekawa logika:

      czarn_e_oczka napisała:

      > kilkakrotnie już miałam zwrócić komuś uwagę na przystanku,
      > jednak znając ton wypowiedzi i słownictwo osób nie mających
      > racjonalnych
      > argumentów, wycofałam się.

      Skąd wiesz, że te osoby nie miały racjonalnych argumentów?
      I jak poznałaś słownictwo i ton wypowiedzi osób, z którymi nie
      rozmawiałaś?
    • szpinaczyca Re: kłopotliwy nałóg 02.03.09, 01:20
      jestem nalogowym palaczem i jakos udaje mi sie nie palic zgodnie z zasadami sv:
      1. przy jedzeniu, po jedzeniu zawsze pytam czy nikomu nie przeszkodzi przy stoliku
      2. na przystankach nawet w ulewie i przed wprowadzeniem zakazu wychodzilam poza
      obreb "kumulacji dymu"
      3. przy dzieciorach
      4. na proszonej imprezie domowej, z momentach skrajnej agonii pytam o balkon lub
      wychodze przed klatke
      itp itd

      czyli konkuzja - da sie i sie od tego nie umiera wink

      pytanie, czy jak zwrocisz uwage komus, kto i tak pali to czy to pomoze - ja bym
      zwracala i zwracam , bo sa momenty na przystankach, kiedy nie pale i mnie dym
      wkurza o dziwo - moze sie kogos nawroci ? suspicious
      • nm.buba011 Re: kłopotliwy nałóg 02.03.09, 13:43
        szpinaczyca napisała:

        > jestem nalogowym palaczem i jakos udaje mi sie nie palic zgodnie
        > z zasadami sv:
        > 1. przy jedzeniu, po jedzeniu zawsze pytam czy nikomu nie
        > przeszkodzi przy stoliku

        - człowiek wychowany, >>>>> n i g d y <<<<< nie zapyta, czy dym
        komuś szkodzi, ponieważ jego szkodliwość jest udowodniona.
        Mówi się, że głupich pytań nie ma, są za to wysoce nietaktowne, a
        więc rozmijające się z... sv. Często mylimy: jak żyć(savoir vivre) z
        jak przetrwać(survival).

        ciekawostka:
        - kto takie pytanie zada osobie wyżej postawionej w hierarchi
        społecznej? smile
        • turzyca Re: kłopotliwy nałóg 14.03.09, 17:44
          A moim zdaniem szpinaczyca ma racje.

          Nie napisala "czy komus szkodzi" tylko "czy komus przeszkadza". A to dwie rozne
          rzeczy. Oczywiscie, ze palenie szkodzi, ale nie zawsze przeszkadza.
          Chadzam z przyjaciolka na kawe do kawiarni z ogrodkiem, w ogrodku wolno palic.
          Oczywiscie moglybysmy usiasc w srodku, gdzie obowiazuje zakaz palenia, ale przy
          pieknej pogodzie ogrodek jest milszy. I naprawde doceniam to, ze Kasia zanim
          zapali pyta sie, czy mi to nie bedzie przeszkadzac. Jesli dzien jest wietrzny, a
          ja siedze na nawietrznej, to mi to nie przeszkadza, cudow nie ma, dym pod wiatr
          nie poleci. Jak siedze na zawietrznej, to proponuje zamiane miejsc. A jak dzien
          jest bezwietrzny i zapalenie papierosa spowoduje obleczenie nas obu chmura dymu,
          to prosze ja o rezygnacje. W pierwszych dwoch przypadkach palenie mi nie
          przeszkadza, w trzecim przeszkadza. To jak z remontem - sasiad (przez lata
          mialam tylko jednego) moze kuc sciany przez caly tydzien na okraglo, lacznie z
          niedziela i cisza nocna, jesli akurat jestem na urlopie, ale jesli jestem w domu
          i bedzie mi to przeszkadzac, to niech sie powstrzyma choc w weekend i wieczorami.

          Ja uwazam takie zachowanie ze strony palacza za mily objaw dobrego wychowania.
          Zdecydowanie to milsze niz stanowisko "w ogrodku wolno palic, no to palimy, nie
          zwracajac uwagi na nikogo".
          • nm.buba011 Re: kłopotliwy nałóg 14.03.09, 19:28
            turzyca napisała:

            > A moim zdaniem szpinaczyca ma racje.
            >
            > Nie napisala "czy komus szkodzi" tylko "czy komus przeszkadza". A
            > to dwie rozne
            > rzeczy. Oczywiscie, ze palenie szkodzi, ale nie zawsze
            > przeszkadza.

            - może ktoś tego nie wiedzieć,

            dobre,
            czyli wykorzystujemy, a przynajmniej zgłaszamy publicznie postulat
            szukania, braku inteligencji u bliźniego, czyli... szukamy głupszego
            od siebie. smile

            Przebiegłość i haryzma(inaczej bezczelność) jest ceniona w
            niektórych kręgach, ale z sv, niewiele ma wspólnego.
    • puk_puk Jak sie uporac? Zwracac uwage! 02.03.09, 01:34
      n/t
    • lukashh80 Re: kłopotliwy nałóg 02.03.09, 11:19
      Chyba zartujesz. A kto ciebie upowaznil zeby komus na cokolwiek zwracac uwage?
      Jezeli ci przeszkadza palenie to musisz zmienic miejsce pobytu na takie gdzie
      nikt nie pali i to jedyne co mozesz zrobic.
    • rocznik77 Re: kłopotliwy nałóg 08.03.09, 10:05
      w moim miescie jest zakaz palenia na przystankach. zwracam uwage jesli ktos
      bezczelnie dmucha mi w twarz. jesli pyskuje informuje, ze dzwonie na policje.
      dziala.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka