Dodaj do ulubionych

Nasze tygrysy przyjechały!

06.11.09, 08:53
Witam! Chciałam się z Wami podzielić radością. Wczoraj przyjechały wreszcie
nasze eksperymentalne kociska. Hodowczyni sama zaoferowała się je przywieźć i
wszystko odbyło się bez kłopotu, jeśli nie liczyć jej samochodu, który
zapragnął się rozkraczyć pod naszymi drzwiami. Na szczęście mechanik zdołał go
jednak przywrócić do życia.
Koty są oczywiście wspaniałe i już nie mogę się nadziwić ich inteligencji.
Wiedziały na przykład doskonale, że na łóżku się śpi. I jak wieczorem kręciłam
się wokół niego, wskakiwały na górę w oczekiwaniu, że się zaraz położę. A
kiedy wreszcie do tego doszło, nie miały oporów, żeby spać ze mną, choć na
razie w bezpiecznej odległości.
Taka byłam jednak przejęta, że za bardzo nie pospałam. Na szczęście na okazję
ich przyjazdu wzięłam na dzisiaj wolne w pracy i mogę startować powoli.
Wieczorem przyjeżdża mąż i będziemy testować jego alergię. Trzymajcie kciuki
za brak reakcji!
Obserwuj wątek
    • mary4 Re: Nasze tygrysy przyjechały! 06.11.09, 08:59
      cieszę sie z Wami
      i cichutko poproszę o fotki
      • nowahania Re: Nasze tygrysy przyjechały! 06.11.09, 09:03
        No to jest nie fair, koniecznie wrzuć zdjęcia (ja rzadko się odzywam, ale
        permanentnie podglądam forum).
      • quasi.modo Re: Nasze tygrysy przyjechały! 06.11.09, 09:06
        Fotki na razie mam tylko dwie od hodowczyni, bo nasz aparat podróżuje z mężem.
        Szczególnie Ilko rozwinął się od czasu ich zrobienia. Ale obiecuję, że będę ten
        album updejtować. Imiona na razie takie, jakie są w papierach. Ale jeszcze się
        zastanawiamy nad zmianą.
        fotoforum.gazeta.pl/a/40146.html
        • kamilcia23 Re: Nasze tygrysy przyjechały! 06.11.09, 09:40
          Piękne te twoje tygrysy big_grin życzę powodzenia w walce z allergią
      • mary4 Re: Nasze tygrysy przyjechały! 06.11.09, 12:08
        ze zdjeciami nic złego na myśli nie miałam ot zwykła ciekawośc
        Tygrysków wink
        ślczne kotki - tygryski
        miło oczy nacieszyć wink
        • wladziac Re: Nasze tygrysy przyjechały! 06.11.09, 12:42
          bardzo bym chciała żeby się Wam udało,trzymam kciuki za powodzenia
          • fuks-09 Re: Nasze tygrysy przyjechały! 06.11.09, 20:05
            Ojej, sliczne kociska smile Trzymam kciuki i daj znac jak sie rozwija sytuacja
            • quasi.modo Re: Nasze tygrysy przyjechały! 06.11.09, 23:22
              Mąż przyjechał i pociąga nosem. Zobaczymy, co przyniesie noc.
              • wiesia.and.company Re: Nasze tygrysy przyjechały! 07.11.09, 16:08
                I jak tam dzisiaj? Tygryski pięęęęękne! Trzymam kciuki, żeby się Wam udało wejść
                razem na "nową drogę życia" i nową jakość życia. Prawdziwy dom to dom z kotem,
                lepiej jeszcze od razu z dwoma.
                • quasi.modo Re: Nasze tygrysy przyjechały! 07.11.09, 20:54
                  Jak tam? Tygrysy czynią sobie mieszkanie poddanym i zamiatają puszystymi ogonami
                  przed naszymi nosami. Każdy ma inny charakter: Ilko bardziej stateczny, ale i
                  odważniejszy. Korby to płochliwy wariat. A mąż? Reakcję alergiczną ma, choć
                  chyba nie aż tak bardzo jak przy innych kotach. Teraz nawet jakby się całkiem
                  uspokoiło. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale chyba jednak się uda. Mąż
                  twierdzi, że można z tym żyć. W każdym razie umówiliśmy się z hodowczynią, że w
                  przyszły weekend dajemy odpowiedź.
                  • wladziac Re: Nasze tygrysy przyjechały! 07.11.09, 21:11
                    po tygodniu będziecie zakochani do zwariowania w swoich kocurkach,powodzenia
                    • wiesia.and.company Re: Nasze tygrysy przyjechały! 07.11.09, 22:32
                      W dobrym kierunku zmierzacie, w dobrym.... i tak trzymać! Koty, czarować,
                      czarować! smile
    • quasi.modo Re: Nasze tygrysy przyjechały! 09.11.09, 11:04
      No to się porobiło. Mąż przez cały weekend miał objawy alergii (kichanie, lekkie
      łzawienie), ale jak sam twierdził, nie było tak źle, jak przy innych kotach.
      A na koniec (tzn. w nocy z niedzieli na poniedziałek) się kompletnie
      rozchorował, że tak powiem, na tle żołądkowym. Wszystko by wskazywało na
      zatrucie, gdyby nie to, że ja czuję się zupełnie normalnie. A jedliśmy
      oczywiście to samo. I teraz są trzy możliwości diagnozy:
      1. zatrucie (ja mam mocny żołądek, więc możliwe...)
      2. grypa
      3. cholerna alergia przybrała nową postać
      Jak mu do popołudnia nie przejdzie, zabieram go oczywiście do lekarza i może uda
      się coś ustalić. No normalnie jaja... indifferent
      • kamilcia23 Re: Nasze tygrysy przyjechały! 09.11.09, 11:10
        Trzymamy kciuki żeby to była grypa lub zatrucie i obyście mogli
        kocurki zatrzymać.Zdrówka dla męża i głaski dla tygrysiątek.
      • quasi.modo Re: Nasze tygrysy przyjechały! 09.11.09, 11:16
        A tygryski mają się super. Obczaiły już wszystkie zakamarki, szczególnym
        upodobaniem darząc łazienkę a w niej umywalki, prysznic i sedes. Ponadto mają
        nieprawdopodobną zdolność do zamieniania mieszkania w pobojowisko. Najfajniej
        było jak w sobotę odkurzyłam całą chałupę, odstawiłam odkurzacz, po czym Ilko
        wyskoczył jakoś bardziej gwałtownie z kuwety i roznosząc na swoim grubym futrze
        żwirek, w trzy sekundy zniweczył całą moją pracę.
        Ponadto zauważyłam, że Ilko... hmmm... dosyć mocno pachnie. Chodzi o taki typowo
        zwierzęcy zapach unoszący się z jego futerka. Proszę mnie nie strofować, ja
        wiem, że to nie jest pluszowa zabawka, ale żywe zwierzę. Jednak nigdy się z
        czymś takim u kota nie spotkałam. Choćby jego młodszy kolega Korby wydaje mi się
        zapachowo zupełnie neutralny.
        I teraz nie wiem, czy to dlatego, że on ma grubsze futro i zapach poprzedniego
        domu (u hodowczyni mieszka ponad 20 kotów!) jeszcze się nie wywietrzył. A może
        to znaczy, że młodzieniec już dojrzał? On ma już w końcu prawie 7 miesięcy... A
        może to po prostu taki jego urok i mam się pogodzić?
        • kromisia Re: Nasze tygrysy przyjechały! 09.11.09, 11:28
          A moze maz tak bardzo sie tym wszystkim przejal, ze dostal tego
          rozstroju? A moze to grypa zoladkowa, ktora Ty ( tfu, tfu ) zlapiesz
          za kilka dni, albo wcale?
          Tak czy siak trzymam mocno kciuki za Was i za zostanie kocurkow smile))

          P.S Nasz kocur jak przyszedl do nas, to tez kilka dni dziwnie
          pachnial....no ale on z sierocinca, to pewnie dlatego wink
          • mary4 Re: Nasze tygrysy przyjechały! 09.11.09, 12:01
            trzymam kciuki aby to była zwykła grypa żoładkowa (ja miałam 2razy
            mąz który jadł to samo nigdy...) + duże głaski dla kociaków wink
            moja kotka z kocińca doslownie śmierdziala... kocur na nią prychał
            wykombinowaliśmy mieszanie zapachów tj. wilgotna szmatka przetarta
            ona a później on i tak kilka razy w końcu kocurek dał spokój - chyba
            śmierdzieli w końcu identycznie, a po chyba tygodniu zapach zniknłą
            i pachną sobą, czystością wink
            • wiesia.and.company Re: Nasze tygrysy przyjechały! 11.11.09, 17:13
              I co tam słychać? Jak się czuje mąż? Czy tygryski mają szansę zostać z Wami?
              Trzymam kciuki za "pełną" rodzinę.
              • menab Re: Nasze tygrysy przyjechały! 19.11.09, 17:58
                No i jak Wasza sytuacja?
                • quasi.modo Re: Nasze tygrysy przyjechały! 19.11.09, 19:51
                  Pisałam już w innym wątku, że zdecydowaliśmy się je oddać. Dwa weekendy z rzędu
                  mąż walczył z różnymi dziwnymi objawami, włączając problemy żołądkowe i ogólne
                  osłabienie.
                  Zadzwoniliśmy w niedzielę do hodowczyni i obiecała że przyjedzie w tygodniu, jak
                  wyzdrowieje, bo akurat jest chora. Ale coś do dzisiaj się nie zapowiedziała.
                  Koty siedzą więc ze mną, kolejny weekend nieuchronnie się zbliża a z nim
                  przyjazd alergika. W głębi duszy cieszymy się oboje, że jeszcze trochę zostaną.
                  Ale na dłuższą metę to nie jest dobre ani dla nas ani dla nich. No i taki mam
                  rollercoaster emocjonalny.
                  • daad Re: Nasze tygrysy przyjechały! 19.11.09, 21:54
                    Bardzo Ci współczuje tej sytuacji ale cóż poradzić jak mąż ma taką
                    alergie to nie macie wyjścia po prostu. Pozdrawiam.
                    • wiesia.and.company Re: Nasze tygrysy przyjechały! 20.11.09, 20:43
                      No trudno, próbowaliście ale nie udało się. Rany! Ja sobie nie wyobrażam, gdyby
                      mnie taka alergia nagle miała dopaść! W Waszym przypadku ta alergia dyktuje, czy
                      możecie mieć to, co lubicie. Okropna choroba, choć można z nią żyć, ale nie
                      można mieć tego, co się kocha.
                      • quasi.modo się porobiło... 22.11.09, 11:34
                        Tygrysy są nadal u nas. Najpierw hodowyczyni była chora i nie mogła po nie
                        przyjechać a teraz się okazuje, że wśród jej kotów panuje jakaś epidemia. To nie
                        ja z nią rozmawiałam, więc dokładnie nie wiem o co chodzi, ale padły słowa które
                        w przetłumaczeniu na polski oznaczają "koci katar". Co jest o tyle dziwne, że
                        jej koty są oczywiście zaszczepione na tę dolegliwość.
                        W każdym razie Korby i Ilko nadal cieszą nasze oczy, alergizują mężą i czekają
                        jak się sytuacja u niej rozwinie.
                        W międzyczasie doszliśmy do wniosku, że jego problemy żołądkowe wzięły się z
                        zażywania lekarstw przeciw alergii. W ten weekend ich nie wziął i owszem,
                        kichanie i kasłanie jest gorsze, ale przynajmniej nie ma takiej jazdy. Pojawiła
                        się więc na moment iskierka nadziei. Ale jak się naczytaliśmy, że takie igranie
                        z alergenami może prowadzić do astmy, to wróciliśmy do wcześniej podjętej
                        decyzji. Jednak jakoś mi już łatwiej. Pocieszam się, że dzięki pobycie u nas,
                        koty uniknęły tej tajemniczej choroby, która dotknęła hodowlę.
                        • quasi.modo P.S. Nowe foty 22.11.09, 12:16
                          fotoforum.gazeta.pl/a/40146.html
                          • wladziac Re: P.S. Nowe foty 22.11.09, 12:23
                            dwa tygrysy w umywalce mnie powaliły,koci katar to żadna tajemnicza choroba
                            tylko wirusowa i częsta u kotów,jak były szczepione to jest nadzieja na lekki
                            przebieg choroby,może jednak ten wszelki zbieg okoliczności spowoduje że Mąż się
                            uodporni i zostaną?oto jest pytanie,są takie piękne,pozdrawiam
                            • basia_2804 Re: P.S. Nowe foty 22.11.09, 13:14
                              przykra sytuacja, kurcze nie wyobrazam sobie jakbym musiala oddac
                              swojego kota, wyobrazam sobie jak Wam ciezko, ale moze wladziac ma
                              racje, ze moze maz sie uodporni, medycyna zna takie przypadki smile. A
                              koty przepiekne, Ilko to taki jak mój Aslanek.
                              • quasi.modo Re: P.S. Nowe foty 22.11.09, 15:18
                                Basia, podglądałam wcześniej twoje foty i też mi się skojarzyło, że twój rudy i
                                mój rudy są podobne. Ale twój to chyba Maine Coon, nie?
                                • basia_2804 Re: P.S. Nowe foty 22.11.09, 16:04
                                  tak, mój to MCO
                            • quasi.modo Re: P.S. Nowe foty 22.11.09, 15:22
                              One w tej umywalce śpią całe noce czasami. Oprócz tego Korby najbardziej na
                              świecie kocha bawić się w łapanie strumienia wody. Może to robić godzinami i na
                              dźwięk pracującego kranu przybiega z najdalszego kąta mieszkania.
                              Co do uodparniania męża, to cały czas się łamiemy, czy na to liczyć i ryzykować.
                              Jednak wolałabym, żeby się nagle nie okazało, że on dostanie astmę i nie dość,
                              że koty będzie trzeba oddać, to on jeszcze na zdrowiu podupadnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka