Dodaj do ulubionych

Aklimatyzacja kotów ;]

19.01.10, 09:05
Kochani, odebrałam wczoraj nasze 2 koty z dt, to tydzień wcześniej niż byliśmy
umówieni, bo pani z dt pilnie musiała dzisiaj do szpitala jechać no i
postawiona pod ścianą poprosiła nas o wcześniejsze zabranie naszych kocurów
(braciszki).
Chciałam podkreślić, że oprócz krótkiego epizodu z Fuksiem nigdy nie mieliśmy
do czynienia z kotami, a co za tym idzie moje pytania mogą Wam się wydać
głupie. Kocury mają w tej chwili po 8 miesięcy, więc w sumie to już nie są
małymi kotkami. Martwi mnie to, że one od wczoraj od godziny 19-stej odkąd są
z nami nic, kompletnie nic nie zjadły ani się nie napiły. Czy jest jakiś
sposób, by je do tego jakoś zachęcić? Próbowałam już nawet tuńczykiem w sosie
własnym w puszce, ale też nie są zainteresowane. Mam nadzieję, że mi się z
tego stresu nie odwodnią?
Jak któregoś próbuję brać na kolana i głaskać, to widzę, że ze strachu cały
się trzęsie ;/ Jeden z nich całą noc miauczał i gadał, że jest gadułą to wiem
od pani z dt, ale nie sądziłam, że to może mieć miejsce w nocy, aczkolwiek mam
nadzieję, że to tylko na razie z tęsknoty i jednak mu to minie (odnośnie
nocy). Dobrze myślę?
Powiedzcie mi drodzy forumowicze jak długo mniej więcej może to trwać zanim
8-miesięczne koty poczują się u nas dobrze?
Dodam, że nie mają traumatycznych przeżyć za sobą, bo były od urodzenia w dt.
Aktualnie sobie oba śpią za kanapą.
Obserwuj wątek
    • annb Re: Aklimatyzacja kotów ;] 19.01.10, 09:08
      Ja jestem zwlennikiem "brania" kotów nie na weekend, tylko w
      tygodniu.
      Ty idziesz do pracy-zakanapowce mają ciszę i spokój i mogązwiedzać
      dom i się go nauczyć.
      Jeśli koty nie były lękliwe to myślę że 3 dni do max tygodnia
      zajmie im oswojenie sie z nowym domem.Zwłaszcza ze są w dwupaku i
      mogą się wspierać.

      • kkk Re: Aklimatyzacja kotów ;] 19.01.10, 09:14
        Spokojnie, cierpliwości wink
        moja akurat została przywiziona wieczorem, łaziła po domu piszczac w
        niebogłosy i nawołując, jak dziwkie zwierze, nie dała sie złapać.
        Zostawiłam ja w spokoju, pokazałam gdzie jest kuweta i jedzenie.
        Dałam czas.
        W nocy poczułam że mi coś włazi na kołdre... to futro... zaczeło
        udeptywać i mrrruczeć big_grin
        odetchnełam z ulga i zasnęłam. Rano było już OK a potem co raz
        lpeiej!
        • jottka Re: Aklimatyzacja kotów ;] 19.01.10, 11:41
          zostaw, nie łap, nie zwracaj uwagismile wiadomo, że ręce się same pchają, ale kot
          nie pies, sam woli wybrać czas i miejsce zaprzyjaźnienia się.

          znaczy zamieniasz się w ducha i cicho pomykasz po domu, co pewien czas tylko
          nakładając pysznie pachnące dania do łatwo dostępnej miseczki, od której
          chwilowo trzymasz się z daleka. one są dwa, więc również dlatego podejście do
          ciebie może dłużej potrwać, samotne kociątko bywa wbrew pozorom chętniejsze do
          znalezienia bliskiej duszysmile ale poczekaj w spokoju, kociaki były u ludzi, jak
          ochłoną i obwąchają nowy teren, to przyjdą i ciebie zbadać.
    • alicez Re: Aklimatyzacja kotów ;] 19.01.10, 19:26
      Kilka miesięcy temu też miałam podobny stres po dokoceniu. Kot wlazł pod łóżko i siedział tam ponad dobę bez jedzenia, picia i nawet bez wizyt w kuwecie. Potem powoli zaczął wyściubiać nos, aż się oswoił. Miskę z wodą i jedzeniem postawiłam mu wtedy koło łóżka i czekałam, mniej lub bardziej cierpliwie, na rozwój wydarzeń. Będzie dobrze. smile
    • mam-dwa Re: Aklimatyzacja kotów ;] 19.01.10, 20:10
      No nareszcie są big_grin
      Extra!
      Kochana Kasiu u nas było tak:
      Błysk był w lecznicy przechowywany od maleńkiego, był tam jedyny, więc lekarze i
      pielęgniarki go rozpieszczały, więc był bardzo ufny i pogodny.
      Gorzej było z Mruczku sad
      Malutka przeświadczona że za korzystanie z kuwety i jedzenie będzie pogryziona
      przez inne koty (których przecież u nas nie było), po wypuszczeniu jej na
      mieszkaniu, wlazła pod kanapę i siedziała tam dobre 20h.
      Wyszła dopiero jak my poszliśmy na spacer, bo było cicho i spokojnie.
      Najadłam się wtedy o nią strachu, a nie potrzebnie bo ona z lęku nie potrafiła
      się ruszyć, siedziała w swoim urobku, sikach i w zupełnej ciemności.
      Jak się spraw skończyła? My wróciliśmy, a po mieszkaniu dumnie kroczy mała lwica big_grin
      Radość nie możliwa, i od tamtej pory jesteśmy strasznie blisko.
      Po dwóch tyg. dostaliśmy Błyska, to ona jeszcze na niego syczała, ale dla nas
      było to oznaką że czuje się pewniej i chroni nas, przed obcym smile
      Do czego zmierzam: uzbrój się w cierpliwość, chociaż wiem że trudno, tak jak
      powiedział ktoś wcześniej, ignoruj koty, niech czują że nic się nie dzieje złego.
      Porób fotki, pokaż te dwa cudeńka wink
      Pozdrawiam!
      U.
      P.S: Pisz sms'a co i jak big_grin
    • nomya Masakra ;/ 20.01.10, 08:03
      Kocury im dłużej są u nas, tym gorzej się zachowują ;/
      Wczoraj wieczorem już zaczęły normalnie jeść i chodzić po mieszkaniu. Kolejną
      noc mieliśmy jednak nieprzespaną, jeden kocur tak wył całą noc, że nie było mowy
      o tym, by chociaż godzinę się przespać- nie wspomnę o tym, że pewnie sąsiedzi
      też nie spali sad Miauczał i gadał do samego rana, drugi nad ranem zaczął mu
      wtórować, a oprócz tego rzucał się na szybę z okna, jakby chciał wyskoczyć przez
      nią, martwię się co dalej sad
      Jeśli na tym ma polegać jego gadulstwo, że miauczy całą noc, to ja wysiadam sad
      Obawiam się tego, że będziemy musieli za parę dni zrezygnować z adopcji tych
      konkretnych kotów, bo przy naszym niewielkim metrażu nie jesteśmy w stanie
      oddzielić ich tak, by w nocy nie słyszeć tych hałasów, a nie ma mowy o spaniu w
      nocy sad Mąż ma taką pracę, że dużo jeździ samochodem. Musi być rano w kondycji i
      formie, by kogoś i siebie nie zabić na drodze, tymczasem koty to uniemożliwiają
      i oboje mamy nadzieję, że to się zmieni i jednak nie jest to ich cecha
      osobowościowa, bo jeśli tak, to nie nadają się do adopcji w bloku crying Mamy zamiar
      dziś zadzwonić do pani z dt i zapytać o szczerość w tej kwestii, nie wyobrażam
      sobie, by można było celowo zataić coś takiego, kiedy mówiłam tej pani na jakich
      kotach nam zależy i jaki mamy metraż oraz, że jesteśmy niedoświadczonymi
      kociarzami. Oby nie potwierdziły się nasze najgorsze przypuszczenia... Uważam,
      że tej nocy było więcej hałasu niż wczoraj ;/
      • annb Re: Masakra ;/ 20.01.10, 08:57
        Wiem że jest to cięzkie
        A brak snu zabija ale daj im jeszcze szansę
        mialam takie tymczasy ze chodziłam na rzęsach
        One płakały w nocy bo się bały
        Przeszło im a nowi właściciele się nie skarżą


        • kkk Re: Masakra ;/ 20.01.10, 09:12
          Rzeczywiście średnio to wygląda sad
          skontaktuj się z oania z dt i popytaj o koty.
          I opisuj co się dzieje u ciebie, może dziewczyny są bardziej
          doswiadczone w takich sprawach i coś doradzą pomogą.
          Ja w takim razie miałam chyba szczęście bo kociczka moja szybciutko
          się zaklimatyzowała choć teraz jak ją znam już ponad 3 lata to wiem,
          że ma niełatwy charakterek wink
          • nioma Re: Masakra ;/ 20.01.10, 11:22
            to moze byc wynik stresu, poddawanie sie po dwoch dniach jest bez
            sensu.
            jesli masz takie podejscie to nie wiem czy nastepnym razem jak
            wezmiesz innego kota to Ci sie uda. moze lepiej w ogole porzucic
            mysl o posiadaniu zwierzat w domu?
            wim co to znacza nieprzespane noce, mam dwa koty, male mieszkanie i
            nie mam drzwi do mieszkania. jedyne drzwi sa w lazience.
            na dodatek mam malo tolerancyjnego faceta: w nocy jak koty go budza
            staje sie delikatnie mowiac malo sympatyczny.
            zdarzalo mi sie siedziec z kotami cala noc w lazience zeby byl
            spokoj. ja do nich gadalam, moj facet spal a rano wypijalam red
            bulla i szlam do pracy.
            niestey tak jest: zwierze to nie tylko milusia zabaweczka do
            przytulania. cichutka i grzczna wtedy kiedy chcemy.
            zreszta to samo jest z dziecmi, moj syn jak sie urodzil to przez
            pierwszy rok nie przespal wiecej niz dwie godziny ciagiem, chodzilam
            po scianach ale go nie oddalam. ze to nie to samo? moim zdaniem to
            samo, to odpowiedzialnosc za podjete decyzje.
            jesli uwazasz, ze nie masz sily i cierpliwosci to oddaj koty ale
            prosze NIE BIERZ WIECEJ zadnych zwierzat.
            nie, nie krytykuje Cie, nie o to chodzi, po prostu stwierdzam fakt:
            nie kazdy ma wystarczajaco duzo cierpliwosci i sily do tego zeby
            miec zwierze w domu
            • annb proszę 20.01.10, 11:34
              Ja wiem jak bardzo uciązliwy jst brak snu
              Jestem w stanie zrozumiec założycielkę watku.
              Naprawdę jestem w stanie.
              Ale nie powinnismy pisac o tym ze jak brakuje cierpliwosci to nie
              bierz zwierząt.
              To jest strach o kierowcę.Sama bym nie pojechała w trasę po
              nieprzespanej nocy.Bo jestem bardzo wrażliwa na brak snu.
              A swoje z kotami przeszłam.
              Tym kotom zmienił się dom
              To jest dla nich trudne
              I dla załozycielki wątku też.
              Trzeba wytrzymac parę dni i nocy.
              One się poukładająz tym domem, z rytmem, z regułami
              Teraz się boją

              PS. koci zakatek to nie ematka.Tam są takie zawody w kisielu ze
              głowa mała wink

            • nomya Re: Masakra ;/ 20.01.10, 11:41
              Nie nioma, my nie chcemy się poddać po dwóch dniach, czekaliśmy na nie.
              Podjęliśmy decyzję, że poczekamy tydzień czyli do niedzieli i jeśli do tej pory
              wycie w nocy się nie skończy lub przynajmniej sytuacja choć trochę się nie
              poprawi w kierunku dobrych rokowań, to wtedy zrezygnujemy z nich. Wiemy, że koty
              potrzebują czasu, by się poczuć dobrze w nowym domu, więc to nie jest tak, że w
              tej chwili już rezygnujemy z powodu kłopotów adaptacyjnych.
              Okazuje się, że ten jeden kot (ten wyjący) był już raz adoptowany przez kogoś i
              ten ktoś z tego samego powodu zrezygnował, kot strasznie płakał całe noce.
              Nie zrozumiałaś całkowicie moich intencji, a i gdybyś poczytała inne moje posty,
              to byś również wiedziała jakie stawialiśmy oczekiwania odnośnie charakteru
              kotów. Dokładnie i jasno określałam cechy osobowościowe i jak na razie nie
              jestem w stanie stwierdzić czy faktycznie te koty takie mają, bo ich
              "miziastość" na razie się nie ujawniła, ale wierzę na słowo pani z dt, że są
              takie, jakie chcieliśmy. Kłopot na razie polega na ich adaptacji, co się mamy
              nadzieję zmieni po tygodniu przynajmniej na tyle, że będziemy mieli nadzieję na
              znaczną poprawę. Moje obawy są związane z tym, że ja się boję, iż to wycie i
              gadanie w nocy to cecha charakteru kota, o której nie zostałam uczciwie
              poinformowana. Mam nadzieję, że teraz juz jest dla Ciebie to jasne.
              • jottka Re: Masakra ;/ 20.01.10, 11:57
                po pierwsze - one są kastrowane? bo nie doczytałam, a 8 miesięcy to taki wiek,
                że niekastrowane kocisko zaczyna szaleć, wrzaski, łażenie po ścianach czy
                oknach, lanie gdzie popadnie to norma. po kastracji - i z wiekiem - kot się
                zwykle uspokaja, odklejone i uciążliwe szaleństwa to jednak przeważnie kociaki i
                młode koty.

                po drugie - jeżeli wrzaskun ma taki charakter to faktycznie tylko dom z ogrodem
                pozostaje i swobodny tryb życia, bo wszystkich wykończy, a i siebie przy okazji.
                ale może by jeszcze spróbować feliwaya? wprawdzie wg teorii należałoby
                "zafeliwejować" dom na jaki tydzień przed przybyciem lokatorów, ale jeszcze i
                teraz można to zrobić. a są szanse, że by im łatwiej było się uspokoić i
                przywyknąć do nowego domu.

                po trzecie - to jednak spory stres, a jeśli koty wędrowały już kilkakrotnie
                między ludźmi, to mogą się bać zmian i czekać na powrót "do domu". i ja bym
                jednak, choć zdaje sobie sprawę, ze to trudnesmile powstrzymała się od wszelkich
                pieszczot, brania na ręce itp., póki same nie przyjdą.

                po czwarte - widział je porządny wet? może jakaś somatyczna przyczyna się kryje
                we wrzaskach? acz one mogą po prostu być nieprzyzwyczajone do "ludzkiego" rytmu
                życia, bo za często zmieniały opiekunów. a one się w domu urodziły czy ich
                przeszłość jest nieznana?
                • nioma Re: Masakra ;/ 20.01.10, 12:45
                  nomya> nie sledze wszystkich watkow ani wszystkich Twoich
                  wypowiedzi. Przeczytalam ten konkretny post i to zdanie:

                  Jeśli na tym ma polegać jego gadulstwo, że miauczy całą noc, to ja
                  wysiadam
                  Obawiam się tego, że będziemy musieli za parę dni zrezygnować z
                  adopcji tych
                  konkretnych kotów,

                  Dla mnie jasne i czytalne.
                  • nomya Re: Masakra ;/ 20.01.10, 13:36
                    Dla mnie w tym momencie jest jasne to, że masz problem ze zrozumieniem czytanego
                    tekstu, myślę nawet, że to celowe, by móc wylać swoją żółć. Ktoś Ci już
                    wcześniej napisał, że to nie forum emama. To, co zacytowałaś wyraźnie wskazuje,
                    że dajemy sobie parę dni czasu, a nie rezygnujemy JUŻ po dwóch dniach, o co na
                    mnie naskoczyłaś. Nie jesteś mi pomocna, dlatego uważam dyskusję z Tobą za
                    zakończoną. Miłego dnia niomo.
                • nomya Re: Masakra ;/ 20.01.10, 12:50
                  Oba są wykastrowane. Od urodzenia były w dt bez traumatycznych przeżyć, jedynie
                  ten jeden był już w adopcji, z której wrócił z tego samego powodu.
                  • marta.kunc Re: Masakra ;/ 20.01.10, 13:08
                    one sie boja. przejdzie im. trzeba do nich mowic. duzo mowic . i nie
                    przymuszac do przytulania. niech same do was przyjda.
                    • annb Re: Masakra ;/ 20.01.10, 13:45
                      czesc Marta

                      Srebek jest ze mną dwa lata a często budzi mnie w nocy jego
                      zaspiew
                      .No co on poradzi na to, że właśnie teraz upolował dla
                      mnie pluszową myszkę z ikei i właśnie teraz/już/natychmiast musi
                      się ze mną tym podzielić
                      Więc biorędziada z myszką do łozka i spimy do rana smile
                      • nioma Re: Masakra ;/ 20.01.10, 13:55
                        my wieczorem zbieramy wszystkie zabawki zeby nie mialy na co polowac
                        • annb Re: Masakra ;/ 20.01.10, 13:58
                          tja
                          Srebek sobie potrafi ukryc/schowac zabawke aby w nocy miec na co
                          polowac wink
                          nie zawsze poluje ale zdarza mu sie taki przypływ uczuc

                          • nioma Re: Masakra ;/ 20.01.10, 14:02
                            znaczy sie cwany
                            moja starsza za to nie zasnie dopoki nie otworzymy szuflad w komodzie
                            bedzie drapac i drapac
                            • marta.kunc Re: Masakra ;/ 20.01.10, 14:26
                              moze tu wlasnie pies pogrzebany jest ? moze im sie nudzi. przeciez
                              to jeszcze dzieciaki sa.
                              lolek tak spiewa jak mu zginie w nocy kulka.
                              jak ma sie czym bawic to jest git.
                              zostawcie nieszeleszczace zabawki na wierzchu na probe smile
    • mary4 Re: Aklimatyzacja kotów ;] 20.01.10, 14:47
      jeju jest to problem, ale głęboko wierze ze Wam sie uda przejść
      zwycięsko, nie wiem czy tydzień na oswojenie to nie za mało, moje
      oswajały sie od 3 dni do 2-3tyg... prepataty pewnie mogą pomóc nie
      staosowałam sama...

      dodam tylko ze Ramziol sierota/pierdoła gada i pomrukuje cały czas,
      idzie i pomraukuje, wskakuje to wszystcy wiemy ze ze porusza
      oznajmia głosno (spory, nie chudy kastrat,) noc nie noc oznajmia ze
      jest... upierdliwe, budzi w nocy ale iem ze jest i dycha nie
      oddałabym go nigdy... mąz ma go dość zamyka drzwi, a on wali łapkami
      i trzeba wpuścić do sypialni na dywanik przy łózku pomrałka i
      zaśnie...
      Kotka hmm mała zwinna cwaniara cały czas traktorzy, śpi na mojej
      poduszcze, w nocy barankuje ile sie da i mruczy do ucha okrutnie bez
      wzgledu na pore dnia również... do tego kocha spacery po nas, mozna
      sie wściec generalnie... dobrz ze ma okolo 2kg tylko... no i noce z
      głowy jak mówi mąz... brygada nie do pobicia wink
      nikt mi wczęsniej nie mówił ze tak bedzie obawiałam sie jedynie
      wulkanu psot i zniszeń przy 2szt, brak tego - czasem broją dwa, tj.
      mała psoci a kot na czatach, a ze fajułapa to wiadomo... wink
      trzymam kciuki za ułozenie sie stosunków
      pozdrawiam ciepło
      • kkk Re: Aklimatyzacja kotów ;] 20.01.10, 15:26
        Fakt, pewnie trzeba poznac koty, pójśc do weta, zastosować Feliway i
        inne rzeczy o których dziewczyny pisza.
        łatwo mówić, wiem. Ja z moją tez miałam dłuuugi czas nieprzespane
        noce - uwielbiała się bawić o 4 nad ranem smile regularnie budziła mnie
        nad ranem w weekendy przyzwyczajona że wstaje tak na tygodniu i
        głośno domagała się jesć. kiedy się w nocy nudziła tez
        mnie 'wzywała' -jeszcze czasem tak ma ale co raz mniej...
        Miałam na nią sposoby, zabawiałam wiecozrem żeby wymęczyć,
        zostawiałam zabawki, kiedy łaziła po domu i wołała cicho dawałam
        znak że nie śpie... przybiegała wielce uradowana i mruczała,
        przytuała się i to wystarczyło żeby razem zasnąc smile
        To nieporównywalne jak ty masz z 'nowymi'... ale wytrzymaj jeszcze i
        spróbuj poznac koty. Daj im szanse.
        Trzymam kciuki i pozdrawiam.
        • circa.about Re: zwroty kotów do dt 20.01.10, 17:27
          Czytam sobie ostatnio Miau w dość dużych ilosciach, i co rusz czytam o kotach
          zwracanych do dt bo ... coś tam.
          I nie mieści mi się to w głowie! Wiem, ze w umowach adopcyjnych jest akapit o
          możliwości zwrotu, ale ja te umowy traktuję raczej jak ulotkę informacyjną,
          rodzaj chwytu psychologicznego mającego na celu uświadomienie właścicielowi, że
          zwierzak to ogromna odpowiedzialność.
          Kilka tygodni temu adoptowaliśmy Helkę - niby zdrową 4-miesięczną koteczkę. I co
          się okazało krótko potem? Że kot ma permanentną biegunkę, że nie toleruje
          żadnych zmian pokarmu, bo od razu mu się pogarsza, przez to chyba słabo rosnie
          (waży 1,8kg), miała świerzba w uszach, a ostatnio zaczęła rzygać mięsem wołowym,
          które to do tej pory najlepiej tolerowała. Jednym słowem- załamka!
          I czy przyszło mi do głowy, zeby kota oddać? Bo kot jest wadliwy? Bo czeka mnie
          teraz 150 wizyt u weta, bo muszę ją w końcu zdiagnozować? W życiu. Wzięłam ze
          swiadomością, że i tak może być, i że mogło być nawet gorzej.
          Też się bałam, że kicia będzie pierwszej nocy płakała - żeby tego uniknąć moja
          córka na ochotnika zobowiązała się z nią spać i był spokój. Aczkolwiek Młoda
          wstała straszliwie niewyspana, bo Helka podobno przez pół nocy po niej chodziła,
          kopała w kuwecie, turlała papierek, polowała na jej nogę itp. smile
          • wiesia.and.company Re: zwroty kotów do dt 20.01.10, 18:02
            Każdy kot ma swój temperament (to od urodzenia, tak jak i ludzie), moje koty są
            po jakichś przejściach, po uprzednich domkach. Po prostu to wiem i godzę się na
            to, że to nie ideały - ja też przecież nie. Może one wyobrażały sobie innego
            opiekuna?
            No więc się godzę na to, że musimy się zgrać. Miewam i tak, że któryś z kotów
            się wybudzi i spaceruje po domu. Misia zapomina, że nie jest sama na świecie i
            cichutko popłakuje. Muszę ją zawołać, zapalić światło, a czasem po nią pójść.
            Wtedy się uspokaja. To samotność i porzucenie przez nią płacze.
            Taka też była Grosia wyrzucona przez okno samochodu. Płaczliwa, bojąca się
            wszystkiego, zwłaszcza pośród cichej nocy. Brałam do łóżka i wtulona w moje
            ciepło zasypiała.
            Taki jest Miluś. 3-latek, więc raczej już młodzieniec. Chodzi po mieszkaniu nocą
            i miauczy raz za razem. Nie ukrywam, że mnie to wkurza, bo jest monotonne i
            niesłychanie mnie rozbudza. Uffff.... Muszę wstać i go pomiziać na pralce. On
            się nudzi. Dlatego tak chodzi i szuka sobie zajęcia. Nudzi się.
            Proponuję, żebyście próbowali się z nimi bawić. Wybawić przed snem, dać jeść,
            najlepiej mięso bo wymaga dłuższego trawienia i dobrze się po nim śpi. Wybawić -
            to ważne. Dlatego też zostawiajcie jakąś jedną zabaweczkę dla tego marudzącego.
            Niech się trochę pobawi.
            I zafundować mu porcję miziania. Trudno. I tak już się obudziliście i trzeba
            wstać na chwilę do dziecka. Bo to przecież dzieciak.
            8-miesięczny kot to odpowiednik 13-letniego dziecka, a ten akurat może być
            mentalnie (odstawiony zbyt wcześnie od matki nie ma szans nauczyć się pewnych
            zachowań) młodszy. Dajcie mu szansę.
            Na razie wybawić, zostawić zabawkę, ugłaskać, przytulić (może mieć przecież
            okropne przeżycia za sobą), spróbować wziąć do łóżka ... i udawać że się nie
            słyszy (chwilowo korki w uszy dla kierowcy) . smile Kot wymaga po prostu ciepła,
            tu ma nowe warunki, jest po kastracji, ma innych opiekunów, których zaczyna
            denerwować. Trzeba mu pomóc. Kociaczku, trzymaj się. I ludziom życzę powodzenia
            w socjalizacji kotków w nowej rodzinie. Nie każda adopcja (ludzkich dzieci też)
            jest bezbolesna. wink
            • a.kudla5 Re: zwroty kotów do dt 21.01.10, 07:26
              Czy dzisiaj w nocy bylo lepiej? Sledze ten wontek i martwie sie zeby
              kociaki nie zostaly pdrzucone po raz kolejny.Wszystkiego dobrego Wam
              zycze.
    • alhana82 Re: Aklimatyzacja kotów ;] 21.01.10, 08:08
      zycze wytrwaloscismile
      A nie macie mozliwosci zamkniecia kotow na noc w lazience?
      U nas ten sposob sie doskonale sprawdzil tak z Fiona jak i z Fifi
      koty maja poslane w umywalce, w koszyku kocim, maja jedzenie i picie,
      i kuwety. I mimo calej niecheci do siebie zdaza sie im spac razem w
      umywalce np.
      Miauczenie Fifi jest juz mniej uciazliwe, a jak sie dopcha do
      okraglych otoworow wentylacyjnych w drzwiach, to ktores z nas wstaje
      i zaslania je kocem czy czyms, wiele pewnie uzna ten sposob za
      brutalny, ale doskonale pozwala nam funcjonowac z 2 kotami i 2 latką
      na 32mkw.
      No i lepsze jest to niz rzucanie poduszka w miauczacego kota, albo
      ataki nogi pod koldra.
      Zycze powodzeniasmile
    • nomya Po dwóch nieprzespanych nocach... 21.01.10, 08:25
      ...kamień spadł nam z serc smile Dzisiejsza noc była o wiele spokojniejsza, kocur
      wprawdzie troszkę popłakał nad ranem, ale to było nic w stosunku do poprzednich.
      Nazwaliśmy go Tenor- to od tego "śpiewu", który nam zafundował przez 2 nocki big_grin
      Drugi ma na imię Shimpu, to po japońsku "boski wiatr", bo na razie przemieszcza
      się po mieszkaniu jak przeciąg big_grin Tak jakoś nam spasowało smile Ogólnie wszystko
      widać jest na dobrej drodze i nie mamy już żadnych wątpliwości, że kocury
      zostają u nas smile Jest jeszcze malutki problem, który myślę, że niebawem się
      skończy, mianowicie jeden z nich (nie wiemy który) zostawia nam kupki pod
      drzwiami wejściowymi. Myślimy, że postawienie tam kuwety powinno załatwić
      sprawę, a jak nie, to może wtedy będę Was prosić o pomoc smile Oba kocury jeszcze
      się nas boją, ale to się też zmieni pewnie z czasem. Na bieżąco będę Wam pisać
      co i jak. Pozdrawiam. Wstawię wkrótce fotki tych dwóch kociambrów, które mnie
      niemal przyprawiły o zawał serca big_grin
      • alhana82 Re: Po dwóch nieprzespanych nocach... 21.01.10, 09:02
        to super informacjasmile
        A Wy wyspani jestescie duzo bardzije odporni na te spiewy Tenorasmile
        • nomya Re: Po dwóch nieprzespanych nocach... 21.01.10, 09:06
          Dokładnie tak alhana82 smile bo po dwóch nieprzespanych nocach byliśmy naprawdę
          zrezygnowani i załamani ;/
        • kkk Re: Po dwóch nieprzespanych nocach... 21.01.10, 09:23
          To super! Będzie dobrze wink mówię Ci!
          Może potrzebuja dwóch kuwet? czasem dwa koty nie lubia robić do
          jednej kuwety.
          Trzymam kcouki!! smile
          • kkk Re: Po dwóch nieprzespanych nocach... 21.01.10, 09:27
            ahaa, przypomniałam sobie że pani od której brałam kociczke też dużo
            mi mówiła o tym, zebym była cierpliwa, żebym wytrzymała jak ona
            będzie na poczatku płakać i piszczeć, żebym jej nie wyrzucała itd
            Wtedy nie zwracałam na to uwagi bo byłam tak podekscytowana kocią,
            jej urodą, wszystkim. Ale mogło coś w tym byc - kotka miała prawie 4
            m-ce była śliczna! a została jkao ostatnia z rodzeństwa, mam duże
            podejrzenia że ktoś ja wziął i własnie oddał z tego powodu że
            płakała smile Jej pani bardzo to podkreślała, że ew. jak chce ja
            wyrzucić woli żebym ją przyniosła do niej.
            Ale sie przyjeła piękna zołza i jest smile i miłośc kwitnie smile
          • nomya Re: Po dwóch nieprzespanych nocach... 21.01.10, 09:31
            W dt robiły do jednej kuwety, więc to pewnie stres, tym bardziej, że sikanie
            jednak oba załatwiają w kuwecie big_grin
            • anmanika Re: Po dwóch nieprzespanych nocach... 21.01.10, 10:16
              No ale może u ciebie uważają, że ma być inaczejwink
              Moje mają 2 kuwety i korzystają ze wszystkich wymiennie.
              Ulżyło mi, że kociambry już nie szaleją po nocy.
              Mój 12-latek przedwczoraj też darł się przez pół nocy, nie wiem dlaczego.
            • basset2 Re: Po dwóch nieprzespanych nocach... 21.01.10, 10:52
              cierpliwości i wyrozumiałości a powinno być coraz lepiej smile

              dt powinien znać poniekąd przyczynę tzw.jojczenia niewykastrowanego kota i
              uświadomić przyszłych opiekunów że,
              niekastrowany kot będzie/może "zawodzić" (przyczyna zwrotu kota)

              jak również że, od momentu kastracji poziom testosteronu normuje do trzech m-cy
              więc kocurek może sobie jeszcze "pomiałkolić"
              Twoje kocury zostały dopiero co kastratami więc naturalna gospodarka hormonalna
              się stabilizuje
              no i oczwiście dochodza jeszcze inne czynniki takie jak zmiana warunków
              bytowania, otoczenia, opiekunów itd

              powoli wszystko powinno sie unormować smile
              cierpliwości życzęsmile

    • nomya Re: Aklimatyzacja kotów ;] 22.01.10, 17:24
      Pierwsza i na razie jedyna fotka naszych łobuzów big_grin

      https://img509.imageshack.us/img509/2954/kociaki.jpg

      Po lewej Tenor, po prawej Shimpu big_grin
      • mamaalana1 Re: Aklimatyzacja kotów ;] 22.01.10, 17:36
        Piękni panowie.
        Gratulujęsmile
        • wladziac Re: Aklimatyzacja kotów ;] 22.01.10, 18:53
          cudniaste tygryski,jak się Wam dzisiaj wiedzie?jest poprawa?
          • nomya Re: Aklimatyzacja kotów ;] 22.01.10, 19:16
            Jest ogromna poprawa smile Kociaki wprawdzie jeszcze nieufne, zazwyczaj uciekają,
            choć nie zawsze, Tenorek daje się już głaskać, trochę jeszcze płacze w nocy, ale
            mało i ciszej big_grin Jest na tyle dobrze, że śpimy w nocy wink
            • wladziac Re: Aklimatyzacja kotów ;] 22.01.10, 19:42
              bardzo się cieszę że jest lepiej i mam nadzieję że wszystko się pomyślnie
              ułozy,powodzenia i relacjonuj co u Was,czekam na same dobre wieści
              • a.kudla5 Re: Aklimatyzacja kotów ;] 22.01.10, 21:19
                Jakie piekne , no i najwazniejsze ze sie oswajaja.
      • justyna_w24 Re: Aklimatyzacja kotów ;] 22.01.10, 22:29
        ale piekne kocurki!
      • bettina40 Re: Aklimatyzacja kotów ;] 22.01.10, 23:08
        Kocury cudne! Uwielbiam buraski-tygryski, miałam kiedyś taką parkę.
        Fajnie, że zdecydowaliście się na nie i trzymam kciuki za ich
        aklimatyzację.
        • kkk Re: Aklimatyzacja kotów ;] 23.01.10, 18:59
          Jakie fantastyczne kocury! big_grin Piękne są !
          I wcale nie wygladają na wystraszone u ciebie na rękach smile
          Będzie dobrze, widzisz?? big_grin przyjmą się

          trzymam kciuki baaardzo mocno wink
          • mary4 Re: Aklimatyzacja kotów ;] 23.01.10, 20:42
            cieszę sie że jest poprawa,
            kotki sliczne,
            pytanko na zdjeciu wyglądaja identycznie, jak je rozrózniasz który
            jest który?
            • anmanika Re: Aklimatyzacja kotów ;] 25.01.10, 08:41
              Fajne chłopaki, trzymam za was kciuki.
    • nomya Re: Aklimatyzacja kotów ;] 25.01.10, 09:54
      Witajcie. Kociaki się dalej aklimatyzują, Tenorek jest bardziej otwarty, już nie
      płacze w ogóle, czasem do nas przychodzi się pomiziać, jest gadułą i tak sobie
      właśnie chodzi i gada, ale w nocy jest cisza. Shimpu jest nadal bojaźliwy,
      raczej się chowa, choć też zaczął wychodzić z zakamarków. Przemyka po domu na
      "niskich" łapkach big_grin Jeszcze do nas nie przychodzi.Ktoś zapytał wyżej jak ja je
      rozpoznaję. Na zdjęciu tego nie widać, ale Tenorek ma grzbiet i ogon czarny smile
      Shimpu jest cały tygryskiem, tylko ma na grzbiecie podłużny czarny, wąski pasek
      big_grin Jest też troszkę większy i jakby grubszy (?). Generalnie Tenorek z góry
      patrząc jest czarny big_grin
      • nomya Fotki 25.01.10, 11:39
        https://img710.imageshack.us/img710/1534/koty8.jpg
        Tenorek wink

        https://img269.imageshack.us/img269/8703/koty7q.jpg
        Tenorek i Shimpu u pana na kolankach wink

        https://img190.imageshack.us/img190/5885/koty6.jpg
        Shimpu to ulubieniec pana big_grin

        https://img190.imageshack.us/img190/6630/koty5.jpg
        Znowu oba kociambry z panem big_grin Shimpu próbuje się wyrwać z objęć wink


        https://img197.imageshack.us/img197/2679/koty4.jpg
        Po lewej Tenor, po prawej Shimpu smile

        https://img710.imageshack.us/img710/8640/koty3.jpg
        Tenorek jest moim cycusiem wink Tu próbuje mnie ugniatać łapkami big_grin



        https://img641.imageshack.us/img641/7403/koty2.jpg
        U pana też dobrze wink

        https://img42.imageshack.us/img42/4503/kotyc.jpg
        Tenorek to miziak, ale jeszcze ma troszkę dystansu wink
        • mamaalana1 Re: Fotki 25.01.10, 12:29
          Piękne kocurkismile
          Miło ich ujrzeć w całej krasie.
          Pozdrawiam
          • mary4 Re: Fotki 25.01.10, 13:02
            faktycznie sa inne i łatwe do odróznienia
            a tak swoją droga to spore chłopaki wink gratuluje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka