Dodaj do ulubionych

Kot- i co dalej?

18.08.10, 18:25
Witam,
jestem na forum świeżutka smile,bo tak naprawdę nie lubię kotów (przepraszam
jeśli kogoś uraziłam) ale jakieś 3 tygodnie temu za moimi dziećmi jak
szczeniak przyszedł od mojej babci kot,rudy,młody.Odnosiłam go kilka razy ale
skubaniec wracał za każdym razem kiedy dzieci tam się znalazły.Moja babcia ma
ok.8 kotów,i jeszcze nigdy w życiu taka sytuacja nie miała miejsca.Po którymś
tam przyjściu z dziećmi kot został i co sie okazało.Daje się głaskać,lubi
przytulanki,nie ucieka gdy ktos podchodzi,dużo śpi,załatwia sie tylko na
dowrzu,przybiega kiedy się go woła itp.Zakupiłam odpowiednie jedzonko,wyjełam
miseczki i pokochałam tego kota,który okazał sie kotą smileI tu zaczynają się
schody i poproszę o waszą radę.
Kota jest aktualnie na naszej działce,gdzie ma do latania duży dom,duży ogród
i duży sad i dużo,dużo swobody.Wychodzi kiedy chce i robi to co chce.Czy jest
sens zabierać jej tą swobodę i ładować do bloku? Dodam,że u mojej babci koty
biegaja luzem i sypiają przeważnie w pomieszczeniach typu stodoła,obora i jak
jest mróż to nikt sie kotami nie przejmuje.
Druga sprawa,mamy psa,bo ja psiara jestem.Duży golden retriever ,jak do tej
pory schodzą sobie z drogi i żadnej wrogości u nich nie widzę,ale tam maja
wielki teren do mijania się,a moje mieszkanie to raptem 60m.Ja,mąż,dwoje
dzieci,rybki,pies i kot???
No i ostatnia sprawa.kota nie jest maluszkiem,ma jakies 5 miesięcy,ma już
swoje nawyki,czy uda mi się przystosowac do mieszkania?
Bardzo chciałabym ją zabrać ale boję się,że zrobię jej krzywdę.
Wiem,ze na poczatku bedę musiała zaliczyć weta,bo widze,że ma zapalenie
uszu,ropieja jej oczy i leci z noska ale czy wogóle ją brać?
Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Martyna
Obserwuj wątek
    • olkaw-wa Re: Kot- i co dalej? 18.08.10, 18:41
      ja myślę że na 60 m zmieści się dużo miłości
    • wadera3 Re: Kot- i co dalej? 18.08.10, 18:52
      Skoro kotka jest chora, to tym bardziej zaopiekuj się nią(i to szybko), a z
      pewnością nie będzie się czuła nieszczęśliwa.
      I może pora uświadomić Babci, że koty należy sterylizować, i kastrować bo w
      niedługim czasie u Babci będzie kilkadziesiąt chorych kotów.
      • marcysia51 wadera3 18.08.10, 23:55
        Eh to co napiszę,jest potwornie koszmarne ale prawdziwe i realistyczne na
        wsiach.Koty u mojej babci rozmnażają się jak szalone,kotki rodzą małe i te
        ładniejsze 2 sztuki z miotu zostają reszta "znika" w tajemniczy sposób.Koty
        mojej babci słyną ze swojej piekności więc chętnych nie brakuje.Moja kota ostała
        się,bo babcia komuś tam nie pozwoliła jej zabrać.Teraz niedawno urodziły się
        kociaki i został już tylko jeden,jest bialusieńki i ma rude uszy i końcówkę
        ogona no istne cudo smile
        O sterylizacji wogóle nie chcą słyszeć,bo to trzeba jechać i zapłacić.Eh szkoda
        gadać.
    • wladziac Re: Kot- i co dalej? 18.08.10, 18:56
      zanim cokolwiek napiszę powiedz mi skąd wiesz i czy to pewne że to kotka bo rude kotki to wielka rzadkość,rude to przeważnie kocury,najpierw zabierz kota do weta bo każdy dzień to dalszy rozwój choroby,kotkę trzeba odpchlić i odrobaczyć przed ewentualnym zabraniem do domu,jeżeli ma 5 miesięcy to niedługo może mieć rujkę i sterylizacja Cię nie minie,po pierwszym oświadczeniu że nie lubisz kotów widzę zmieniłaś zdanie a musisz wiedzieć że koty to zwierzęta niezwykłe i trzeba ich się nauczyć,wspaniale jest mieć kota w domu a dzieci też uczą się wiele od kotów zarówno że zwierzę potrafi być niezależne w swoim zachowaniu jak i miłości i szacunku dla zwierząt,koty są zupełnie inne niż psy i potrafią omotać wszystkich w domu swoją osobowością,kotka wolałaby z pewnością mieć Was i zostać na wolności ale tego nie da się pogodzić kiedy przyjdzie jesień i zima będzie cierpieć a w domu ciepło i przyjemnie,pełna miska jedzonka i ręce do głaskania...przeszłam przez te rozterki i koty podwórkowe są w domu bo ratując je przed zimnem czy w trakcie choroby już zostawały u mnie ale czasami widzę że tęsknią za wolnością,młode kocię przyzwyczai się do mieszkania w domu a ja zabierałam już leciwe kotki też i się zaaklimatyzowały,z psem to nie umie nic powiedzieć ale spora ilość forumek ma i koty i psy w domu
      • salimis Re: Kot- i co dalej? 18.08.10, 20:43
        60 metrów to duzo, ja mam 42 metrowe mieszkanie i 3 koty.Jakoś się mieścimy wink
        Piszesz że nie lubisz kotów,bo ich po prostu nie znasz.Gdy poznasz zakochasz się
        w nich smile
        • marcysia51 salimis 18.08.10, 23:50
          Mój mąż to kociarz ,nigdy nie rozumiałam jego miłości do kotów.nie lubie
          kotów,bo w dzieciństwie kot którego chciałam pogłaskać poprostu mnie ugryzł,a od
          malutkich kociąt dostałam na szyi wielkiego paprajacego sie parcha sadI tyle.
          Natomiast moja kota jest taka "inna" ona mnie poprostu omotała.I chciałabym aby
          taka pozostała.
          • wadera3 Re: salimis 18.08.10, 23:52
            Najpierw zadbaj o nią, bo chora kotka może po prostu umrzeć nieleczona.
      • marcysia51 wladziac 18.08.10, 23:57
        EEEE no cóż mój mąż uznał,że to kotka bo nie ma jajeczek smile ale pewności nie mam
        smileJest ruda z pieknymi piwnymi oczami.
    • mysiulek08 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 04:55
      Maryna (choc wole Marcysie smile), nie sadze bys nie lubila kotow, mialas tylko niemile przypadki w zyciu i stad jakas tam niechec a nie 'nielubienie' smile
      A juz napewno nikomu tutaj sie nie narazialas smile

      Jako, ze koty uwazam za stworzenia mistyczne, jak nic Naczelna Kocia Organizacja wytypowala Cie na kolejna kociare wink nie boj nic, na mnie tez padlo dwa i pol roku temu smile
      Kicia (albo kot smile) potrzebuje Twojej/Waszej pomocy i byloby duza niegodziwoscia zostawic ja na pastwe losu i raczej pewna smierc. Biedula jest chora a przy tym jak piszesz garnie sie do domu, do ludzi. Wez ja smile Po pierwsze zaskarbisz sobie wdziecznosc meza kociarza (bezcenne, nie?), dzieci nawyrazniej tez sa na tak, skoro kicia za nimi lazila, a pies? Pies zna koty wiec sie dogodaja. Jak mowi Wladzia, dla tej kici lepszy jest Twoj dom a w nim jej wlasny cieply kat niz zycie na wsi do konca niezbyt bezpieczne. Kota jest mloda smile Piec miesiecy to nie piec lat smile Bardzo szybko sie zaaklimatyzuje w domu. Macie balkon?
      Po drugie, juz teraz mowisz, ze pokochalas tego kota, pozniej juz tylko moze byc lepiej smile Bliskosc kota jest taka wzbogacajaca. To nie jest oddany, sluzalczy pies, dodatkowo ciagle czyhajacy na to by Cie zdominowac. Kot to partner majacy swoje zdanie, swoje zycie, swoje zwyczaje. Kocha bezgranicznie ale pewnych granic przekroczyc nie pozwoli.

      60m nie jest przeszkoda by uratowac to jedno kocie zycie.

      Co do Twojej Babci, wszelkimi sposobami namawiaj ja do sterylizacji i kastracji jej gromadki. Nie zawsze takie zabiegi oznaczaja wydatki, napewno pozostali Zakatkowcy podpowiedza Ci gdzie i kiedy mozna dostac talony na sterylki badz umowic sie np w Koterii (skad jestes?). Poczytaj forum.miau.pl/ zobacz jaki jest bezmiar kociej biedy, nieszczescia, okrucienstwa czlowieka. Tam tez napewno otrzymasz sporo porad dotyczacych sterylek/kastracji. Moze warto niektore historie Babci poczytac? Uwaga! na miau mozna trafic na niemile wpisy, nie zrazaj sie, dobrzy ludzie tez tam sa smile

      To wszystko pisalam ja, wielka psiara (a raczej byla psiara ale to inna historia). Koty owszem raczej lubilam, u kogos smile Moja ciotka miala bardzo charakternego syjama i nie zawsze mowilismy tym samym jezykiem. Przez lata mialam psa i wydawalo mi sie, ze jest to jedyne zwierze jakie moge miec w domu. Pomylilam sie okrutnie i co tu duzo prawic, stracilam ponad pol zycia bez kota!
    • kamcia_79 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 08:57
      Jesli kotu u babci na wolnosci dobrze to ja bym go nie zabierała do bloku, bo go
      unieszczęsliwisz. Jest tyle kocich bid w schronisku, że jak chcesz mieć kota to
      wez któregoś z nich. I ja na twoim miejscu bym sukcesywnie te babcine koty
      wysterylizowała i wyleczyła.
      • marcysia51 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 11:12
        Ale ja nie chcę kota!!! Jeśli juz to tylko tego kota!!! Tak jak pisałam jest
        "inny" niz reszta kotów które widywałam.
        • kamcia_79 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 11:51
          To go nie zabieraj. Wylecz, wysterylizuj i wygłaskuj jak bedziesz w odwiedzinach
          u babci. Myslę że temu kotu lepiej będzie na wolnosci skoro już jej zasmakował.
          Zawsze mozesz go wziąć na próbę, na czas leczenia i rekonwalescencji i zobaczysz
          czy mu dobrze z wami czy nie. Szczęście kota jest ważniejsze od Twoich i dzieci
          marzeń wg mnie.
          • marcysia51 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 12:21
            Ale chyba mnie źle zrozumiałaś,my nigdy nie marzyliśmy o kocie.
          • mysiulek08 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 12:54
            Kamcia, chyba nie doczytalas smile Ten kot/ta kotka chce do ludzi smile

            ">jakieś 3 tygodnie temu za moimi dziećmi jak szczeniak przyszedł od mojej babci kot,rudy,młody.Odnosiłam go kilka razy ale skubaniec wracał za każdym razem kiedy dzieci tam się znalazły.Moja babcia ma ok.8 kotów,i jeszcze nigdy w życiu taka sytuacja nie miała miejsca.Po któryms tam przyjściu z dziećmi kot został i co sie okazało.Daje się głaskać,lubiprzytulanki,nie ucieka gdy ktos podchodzi,dużo śpi,załatwia sie tylko na dowrzu,przybiega kiedy się go woła"

            Zdajesz sobie sprawe co moze czekac tak ufnego kota na wsi? Martyna chce tego, dokladnie tego kota bo zaskarbil sobie jej serce. A czy kicia bedzie nieszczesliwa? Tego nie wiesz.

            A tak na marginesie, wiesz dobrze ilu kotom uratowano zycie zabierajac je z ich 'szczesliwego' srodowiska? Yody tez nie mialam zabierac do domu dlatego, ze siedziala przy wiejskiej drodze i napewno bylo jej tam dobrze? Nie bylo, nocy by nie przezyla, a tak jest szczesliwym domowym kotem.

            P.s
            nie chce podejmowac w tym watku goracej dyskusji gdzie i kiedy koty sa szczesliwe.

            Temu konkretnemu najwyrazniej ludzie sa potrzebni do szczescia smile
            • basset2 martyna 19.08.10, 13:25
              powiem tak, u mnie przygoda z kotem i okoliczności mniej wiecej były
              podobne jak u Ciebiesmile
              Zuzia, bo to od niej się zaczeło miała to coś co skłoniło do decyzji
              zabrania kotki a i moja bassetka miała kumpele
              jak się później okazało, my zyskaliśmy drugiego małego przyjaciela


              dodam że byłam zdeklarowaną psiarą smile a mój pogląd na koty mocno
              ewoluował smile)))))))
            • kamcia_79 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 14:40
              ja rozumiem że kot chce do ludzi, ale czy na pewno chce do mieszkania w bloku?
              Przecież może być z ludzmi u babci na wsi a jednoczesnie miec swobode i łazic po
              dworzu. Jeden z moich wolnożyjących kotów tez chce do ludzi i wpada do domu,
              bunkruje się pod łożkiem. Ale wiem że na stałe byłby w domu nieszczęsliwy
              • marcysia51 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 20:41
                Tak zgadza się,ale koty u mojej babci nie maja wstepu do domu.Biegają po
                podwórku a w deszcz czy mrozy nikt sie nimi nie przejmuje.Dostają dwa razy
                dziennie mleko od krowy ale listy przy miseczce nikt nie sprawdza,jak zdążysz to
                ok jak nie to sorki przyjdź jutro.Po za tym mlekiem muszą radzić sobie same.Na
                wsi jest naturalna selekcja przeżyjesz albo nie,dasz się zagryźć albo nie nikt
                tam sie nikim nie przejmuje nie ten kot to nastepny.
                Wiecie ja już chyba podjełam decyzję smile
                Podpowiedźcie proszę co mam jej dawać jeść,bo do tej pory kupowałam
                gotowce.wiem,ze kota nie lubi ryby sad pogardziła łososiem sad
                Wiem,że muszę zakupić kuwetkę i co jeszcze? Posłanie?Transporter?
                Prosze o podpowiedzi,
                pozdrawiam
                Martyna
                • mist3 Re: Kot- i co dalej? 19.08.10, 20:54
                  Tu masz koci niezbędnik - co trzeba kupić dla kota:
                  www.kocidom.waw.pl/rady/niezbed.shtml
                  A na górze naszego forum masz podwieszony link 'różne kocie fora' -
                  tam znajdziesz linki do mnóstwa stron o kotach.
                  Ja na początek nie eksperymentowałabym z jedzeniem - dobra sucha
                  karma i woda (dobra to nie kitekat i whiskas). Kotka może mieć
                  biegunkę, a wtedy lepiej się nie zastanawiać co jej zaszkodziło. Z
                  czasem można powoli wprowadzać mięso (jakie - poczytaj w linkach).
                  Nie dawaj jej mleka.
                  No i warto kotkę najpierw odrobaczyć, a potem zaszczepić (ale
                  oczywiście na początek - wyleczyć).
                • mysiulek08 Re: Kot- i co dalej? 20.08.10, 01:12
                  Super smile Zobaczysz, bedzie dobrze, choc pewnie i zgrzyty beda zanim sie dotrzecie smile

                  Mist z grubsza wszystko powiedziala smile co do wyprawki (tej z podanej strony) to tak:

                  -poslanie mozesz sobie odpuscic, kicia i tak wybierze sobie swoje miejsce do spania. Niejedno.

                  -zabawki tak naprawde moga okazac sie zbedne, choc tu nie ma reguly. Kicia sposrod myszek, pileczek, szczurow nakrecanych, 'wedek' z piorkami itp kupnych gadzetow, wybiera: sznurek zwykly konopny, lapke na muchy, kawalki wykladziny, im wieksze tym lepsze i rekawiczki bawelnianie takie do pracy w ogrodzie pokryte guma. Wielka frajda jest dziurkowanie skory na kanapach i tunel, o dokladnie taki:

                  allegro.pl/item1185662032_zabawka_tunel_szeleszczacy_dla_kota_130_cm.html
                  szalenstwo zabawowe jest ze hej, no ale tez trzeba troche poszelescic smile

                  - uszy i oczeta przemywam kawalkiem waty zmoczonej w letniej w wodzie (lepszy swietlik ale niedostepny)

                  -kuwete mamy zwykla, odkryta z 'kolnierzem' stoi w lazience na kafelkach

                  -miseczki fakt najlepsze fajansowe, co do wody to musi byc nalepiej prosto z kranu aby z lekka chlorem pachniala (to gust Kici)

                  -zwirku nie polece, chyba ze TidyCats jest dostepny w Polsce

                  -transporterek jak najbardziej, plastikowy twardy czy tkaninowy miekki kwestia sporna

                  -grzebien taki jaki sie uzywa do wyczesywania gnid, dwustronny

                  mamy puszory i ponad 20 metrow smyczy, nie uzywamy pochlaniaczy do kuwety ani trawki w doniczce smile

                  -drapak zrobiony w domu obity skora byl hitem przez 5 minut

                  -co do jedzenia, to tez nie bede wyrocznia. Kicia jada wylacznie suche i tylko jednej firmy. RoyalCanin jej nie smakuje smile

                  No i najwazniejsze :nie dac sie zwariowac przy zakupach smile
    • marcysia51 No i jest z nami :) 25.08.10, 19:20
      Kot przyjechał dziś z nami do domu smilePo drodze zaliczyliśmy weta,który
      stwierdził,że to nie KOTA sad a jednak KOT no trudno,myślałam,że bede miała
      chociaż jedną bratnia duszę w domu smile
      Kot obszedł mieszkanie i śpi smile Najbardziej obawiam sie nauki załatwiania do
      kuwety,do tej pory wychodził na dwór wykopywał dołek załatwiał się i zakopywał smile
      Zapytałam weta czym kota karmić,powiedziała żeby dawać Whiskas i inne kocie
      jedzenie z marketu a Wy jak radzicie?
      pozdrawiam
      M.
      • lauralay Re: No i jest z nami :) 25.08.10, 20:06
        Gratuluję nowego przyjaciela. smile
        Whiskas i inne z supermarketu odradzam - to taki koci mcdonalds.
        Zero wartości, za to naszpikowane chemią.
      • jarka63 Re: No i jest z nami :) 25.08.10, 20:59
        Pokaż mu kuwetę, pogrzeb w niej jego łapką, powinien załapać. W żwirku
        też będzie mógł wykopać dołek i zagrzebać, tyle że urobek trzeba na
        bieżąco usuwać i kot tego sam nie zrobi wink
        Karmy supermarketowe nie są zdrowe dla zwierząt.
        • wladziac Re: No i jest z nami :) 25.08.10, 21:27
          w momencie kiedy mam nowego kota nie nauczonego załatwiać się do kuwety ograniczam mu czasowo teren żeby łatwiej było złapać go na "gorącym uczynku"i wsadzić do kuwety w trakcie produkcji,oczywiście w sposób delikatny nie strasząc,w momencie kiedy zesika się np na podłogę trzeba kawałek ręcznika papierowego umoczyć w siuśkach i umieścić w czystej kuwecie,grzebanie łapką w żwirku też pomaga,co do karmy to wywołuje u mnie zdziwienie ta porada weta,w sklepie zoologicznym jest taki wybór karm dużo lepszych że głowa spada i nie wiadomo co wybrać aczkolwiek i tak kot zdecyduje co ma ochotę jeść więc kup trochę karmy na próbę a kup taką na jaką możesz sobie pozwolić finansowo,ja kupuję np purinę dla kastratów albo z indykiem lub z wołowiną czasami też na likwidację kulek włosowych,zazwyczaj orientuję się czy ta karma będzie smakować kotom w ten sposób że kupuję 20 dkg żeby sprawdzić czy będą jadły,od czasu kiedy kupiłam kilogram drogiej karmy a koty nawet jej nie chciały powąchać podchodzę z rezerwą do dużych zakupów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka