Witam,
jestem na forum świeżutka

,bo tak naprawdę nie lubię kotów (przepraszam
jeśli kogoś uraziłam) ale jakieś 3 tygodnie temu za moimi dziećmi jak
szczeniak przyszedł od mojej babci kot,rudy,młody.Odnosiłam go kilka razy ale
skubaniec wracał za każdym razem kiedy dzieci tam się znalazły.Moja babcia ma
ok.8 kotów,i jeszcze nigdy w życiu taka sytuacja nie miała miejsca.Po którymś
tam przyjściu z dziećmi kot został i co sie okazało.Daje się głaskać,lubi
przytulanki,nie ucieka gdy ktos podchodzi,dużo śpi,załatwia sie tylko na
dowrzu,przybiega kiedy się go woła itp.Zakupiłam odpowiednie jedzonko,wyjełam
miseczki i pokochałam tego kota,który okazał sie kotą

I tu zaczynają się
schody i poproszę o waszą radę.
Kota jest aktualnie na naszej działce,gdzie ma do latania duży dom,duży ogród
i duży sad i dużo,dużo swobody.Wychodzi kiedy chce i robi to co chce.Czy jest
sens zabierać jej tą swobodę i ładować do bloku? Dodam,że u mojej babci koty
biegaja luzem i sypiają przeważnie w pomieszczeniach typu stodoła,obora i jak
jest mróż to nikt sie kotami nie przejmuje.
Druga sprawa,mamy psa,bo ja psiara jestem.Duży golden retriever ,jak do tej
pory schodzą sobie z drogi i żadnej wrogości u nich nie widzę,ale tam maja
wielki teren do mijania się,a moje mieszkanie to raptem 60m.Ja,mąż,dwoje
dzieci,rybki,pies i kot???
No i ostatnia sprawa.kota nie jest maluszkiem,ma jakies 5 miesięcy,ma już
swoje nawyki,czy uda mi się przystosowac do mieszkania?
Bardzo chciałabym ją zabrać ale boję się,że zrobię jej krzywdę.
Wiem,ze na poczatku bedę musiała zaliczyć weta,bo widze,że ma zapalenie
uszu,ropieja jej oczy i leci z noska ale czy wogóle ją brać?
Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Martyna