mali_na
28.04.04, 08:19
Mam znajomego, zwolennik psów i to najlepiej dużych. Mego kota nie znosi i
prawdopodobnie tylko dobre wychowanie powoduje,że nie kopie go pod stołem.
Pytałam go dlaczego? Bo pies jest wierny i jak go wołam przychodzi. To
prawda, na swego kota i ja mogę cmokać, kiciać ile wlezie, a on i tak
przyjdzie kiedy chce. Raczej też nie przyniesie patyka w pysku.
Znajomy mój ma też kłopoty z ułożeniem sobie życia. Zauważyłam ,że swoje
partnerki traktuje trochę jak psy. Zabrzmiało to fatalnie. Jak psy nie w
sensie źle, ale próbuje narzucać im swoją wolę np. ma być tak jak ja mówię.
Obserwując go od dłuższego czasu stwierdziłam,że przydałby mu się właśnie kot.
Kot, który nauczy,że każdy ma prawo mieć swoje zdanie, który nauczy
tolerancji dla cudzych dziwactw i którego musisz bezinteresownie kochać.
Czy nie powinno być właśnie tak w związku dwojga ludzi?