Dodaj do ulubionych

Kocioterapia

28.04.04, 08:19
Mam znajomego, zwolennik psów i to najlepiej dużych. Mego kota nie znosi i
prawdopodobnie tylko dobre wychowanie powoduje,że nie kopie go pod stołem.
Pytałam go dlaczego? Bo pies jest wierny i jak go wołam przychodzi. To
prawda, na swego kota i ja mogę cmokać, kiciać ile wlezie, a on i tak
przyjdzie kiedy chce. Raczej też nie przyniesie patyka w pysku.
Znajomy mój ma też kłopoty z ułożeniem sobie życia. Zauważyłam ,że swoje
partnerki traktuje trochę jak psy. Zabrzmiało to fatalnie. Jak psy nie w
sensie źle, ale próbuje narzucać im swoją wolę np. ma być tak jak ja mówię.
Obserwując go od dłuższego czasu stwierdziłam,że przydałby mu się właśnie kot.
Kot, który nauczy,że każdy ma prawo mieć swoje zdanie, który nauczy
tolerancji dla cudzych dziwactw i którego musisz bezinteresownie kochać.
Czy nie powinno być właśnie tak w związku dwojga ludzi?
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Kocioterapia 28.04.04, 11:36
      Ha! Ja to od lat obserwuje u mojej siostry. Apodyktycznej, narzucajacej swoja
      wole (ona tego nawet nie zauwaza), pröbujacej swojea dorosla siostre (czyli
      mnie) i dorosle dzieci ciagle jeszcze wychowywac itd.
      Ona jest wielka zwolennicza psöw. Zawsze miala psa. I mnie sie wydaje, ze sa
      ludzie stworzeni dla kotöw: tolerancyjni, szanujacy czyjas indywidualnosc.
      I sa ludzie dla psöw: to sa ci, ktörzy lubia zwierzeta i ludzi uleglych,
      podporzadkowujacych sie itd.
      Wychowac sie ani jednych ani drugich nie da. Dlatego na szczescie nie jestem
      zmuszona do posiadania psa, a moja siostra - niech sobie juz ma te swoje psy.
      Najwazniejsze, aby miec dosc kultury (jak Twöj znajomy) i nie okazywac tym
      innym zwierzatkom niecheci.
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Moja obserwacja nt wrogow kotow :) 28.04.04, 13:51
      mali_na napisała:
      > stwierdziłam,że przydałby mu się właśnie kot.
      > Kot, który nauczy, że każdy ma prawo mieć swoje zdanie, który nauczy
      > tolerancji dla cudzych dziwactw i którego musisz bezinteresownie kochać.
      > Czy nie powinno być właśnie tak w związku dwojga ludzi?

      Oczywiscie, ze tak wlasnie powinno bycsmile Ale z tego co zaobserwowalam niechetni
      wobec kotow sa ludzie, ktorzy boja sie je kochac. Wola kogos uleglego,
      przewidywalnego. Ale czesto dzieje sie tak, ze koty ich wybieraja i wtedy
      niechec pryska jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.
      • emanka1 Re: Moja obserwacja nt wrogow kotow :) 28.04.04, 14:36
        koty ucza nas isc na ustepstwa - to niezaprzeczalny fakt! ja przez cale zycie
        mialam psa (jednego i tego samego, cudownego psa!) i nie wydaje mi sie zebym
        nalezala do osob narzucajacych swoja wole. Od roku mam mojego syneczka-
        koteczka, uczymy sie ciagle zyc ze soba, na razie wychodzi nam to swietnie. A
        moze to zmiana charakteru??? wink))
        • idid Re: Moja obserwacja nt wrogow kotow :) 28.04.04, 15:15
          A ja miałam psa, teraz mam cud kotkę, a najchętniej miałabym całą gromadę psów
          i kotów, a do tego dom z ogródkiem, żeby miały gdzie biegać wink)
          Jaki charakter znaczy mam? wink)
          • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Gromadka 28.04.04, 15:46
            Ja mam 3 kociczki a chcialabym miec jeszcze grupke pieskow rasy beagle. Z moich
            obserwacji wynika, ze sa to pieski blizniaczo podobne z zachowania i z
            charakteru do kotowsmile
        • karolina.p Re: Moja obserwacja nt wrogow kotow :) 29.04.04, 11:13
          Ja również przez całe życie żyłam z psami, dopiero 3 lata temu wkroczył w nie
          kot. Ale co tu dużo gadać - mój pies nigdy nie był tresowany, a na swoje imię
          reagował z rzadka i ogólnie był bardzo niezależny. Fakt, umiał "służyć", ale
          nauczył się tego sam, bo wiedział, że za każdym razem dostanie za to swojego
          ulubionego miętowego cukierka.
          Dlatego niegdy nie miałam problemów z dostosowaniem się do niezależności mojego
          kota, wystaczyło jedynie zaakceptować jego uwalanie się na środku stołu podczas
          posiłków i już smile)
    • mali_na Re: Kocioterapia 28.04.04, 17:47
      Nie można dzielić ludzi na tych którzy lubią psy i narzucają innym swoją wolę i
      tych tolerancyjnych kociarzy. Nie zrozumieliście mnie. Zauważyłam tylko, że
      posiadanie kota wymusza dużą dozę tolerancji w przeciwieństwie do posiadania
      psa.Pies potrafi się dostosować, przyjdzie zaaportuje. Kota nie zmusicie do
      niczego. Trzeba go kochać takim jaki jest razem z podrapanymi kanapami i
      zbitymi wazonami.
      Mój jest jeszcze taki drań,że łaskawie pozwala się kochać.smile
      A tak zupełnie teoretycznie, ciekawa jestem, czy memu znajomemu pomogłaby
      kocioterapia? Czy kilkumiesięczne przebywanie z takim futrzanym indywidualistą
      nauczyłoby go wyrozumiałości i tolerancji?
      • gatta_gatta Re: Kocioterapia 28.04.04, 19:35
        mali_na napisała:
        (...)
        > A tak zupełnie teoretycznie, ciekawa jestem, czy memu znajomemu pomogłaby
        > kocioterapia? Czy kilkumiesięczne przebywanie z takim futrzanym
        indywidualistą
        > nauczyłoby go wyrozumiałości i tolerancji?

        hm, hm, to zalezy, ktory ma silniejszy charakter. bo moze sie ta terapia
        skonczyc i tak, ze Twoj Futrzany Indywidualista bedzie Ci aportowal kapcie z
        gazeta w pyszczku ... ;-P
        a tak na serio, to mozna by sie pokusic o przeprowadzenie takiego eksperymentu.

        gatta
        co ma meza psow milosnika
        • mali_na Re: Kocioterapia 28.04.04, 19:49
          gatta_gatta napisała:
          >
          > hm, hm, to zalezy, ktory ma silniejszy charakter. bo moze sie ta terapia
          > skonczyc i tak, ze Twoj Futrzany Indywidualista bedzie Ci aportowal kapcie z
          > gazeta w pyszczku ... ;-P
          > a tak na serio, to mozna by sie pokusic o przeprowadzenie takiego
          eksperymentu.

          Ja stawiam na kota. Nie ma mowy o przynoszeniu gazety w pyszczku. Prędzej kot
          wrednemu właścicielowi narobi w nocy do łóżka.smile
          > gatta
          • kasikk Re: Kocioterapia 28.04.04, 20:15
            ja tez tak sądzę wink)

            a swoją drogą, szkoda mi psa Twojego znajomego - musi być strasznie
            zestresowany (tak odebrałam charakter znajomego z Twojego opisu)
    • kocibrzuch Re: Kocioterapia 28.04.04, 22:37
      Hm, a co z tymi, którzy lubią i psy, i koty, jak ja np.
      U kotów (1 stały, 1 dochodzący) szanuję niezależność, psami (2 stałe) rządzę, bo tak być musi.
      Nie mam fioła, na punkcie zwierząt, właściwie, czy lubię danego psa stwierdzam dopiero po zapoznaniu się z nim. Jest parę psów, których lubić nie potrafię.
      Koty lubię w zasadzie en masse. Nie potrafię sobie przypomnieć kota, którego bym nie lubiał.
      Mieszkanie z tym zwierzyńcem od dzieciństwa (głównie zresztą z psami) rozwinęło zapewne we mnie właśnie te cechy, o których się mówi w tym przypadku: odpowiedzialności za coś, co jest pod twoją opieką, a czuje i myśli, oraz szacunku dla życia w ogóle. Jeśli szanujesz mniejsze i słabsze zwierzę (nawet duży pies, którego jesteś właścicielem, jest de facto od ciebie całkowicie zależny, bo możesz się go przecież pozbyć), to szanujesz też człowieka, nawet słabszego, głupszego, upośledzonego, szanujesz też pasikonika czy cokolwiek.
      Ale szczerze powiedziawszy nieco wątpię, czy dorosła osoba o określonym stosunku do świata zmieni swoje poglądy tylko dlatego, że weźmie pod opiekę kota. Tu musiałyby współgrać jeszcze inne okoliczności. Np. ten ktoś musiałby mieć możliwość stałej obserwacji stosunku do kota czy psa innej osoby, którą kocha lub darzy szacunkiem.
      • gatta_gatta Re: Kocioterapia 29.04.04, 04:21
        smilebardzo madrze to napisales, Kocibrzuchu. masz racje, trzeba kochac lub
        przynajmniej (!) tolerowac wszystkie zwierzaki.
        a tak swoja droga, to ja wierze rowniez w "chemie" pomiedzy ludzmi i
        zwierzetami. i mam tu na mysli zarowno koty, jak i psy, konie, wiewiorki ...
        gatta
        zakochana ostatnio w dzikich gesiach,
        ktorych tu skolko ugodno
        • emanka1 Re: Kocioterapia 29.04.04, 10:08
          mnie rowniez wydaje sie malo prawdopodobne, ze pod wplywem kota ktos moze sie
          diametralnie zmienic. Obawiam sie rowniez, ze mogloby sie to zle skonczyc i dla
          kota i dla na sile szczesliwionego kotem czlowieka.
          • kasikk Re: Kocioterapia 29.04.04, 10:12
            a ja myślę, że z nielubieniem kotów też trochę jest tak, że ze strachu ktoś
            mówi, że nie lubi, bo nie miał, nie zna...
            ja mam w domu takie "nielubiacza", który teraz pała miłością i nie może się
            nadziwić, że wcześniej było na odwrót wink)
            koty są jednak czarodziejskie big_grin
            • astrit Re: Kocioterapia 29.04.04, 15:30
              Dokładnie tak! Mój M. zawsze był psiarzem, koty uważał za niezbyt kontaktowne i
              sympatyczne ale mało inteligentne stworzenia, stojące zdecydowanie niżej od
              psów. Ale odkąd w naszym domu rządzą dwa takie futrzaki - jest gotów oczy
              wydrapać każdemu, kto coś niepochlebnego na temat kotów powie. I sam jest tym
              zdziwionywink W bardzo wielu przypadkach niechęć wynika z nieznajomości.
              • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Niechec wynika z nieznajomosci 29.04.04, 18:04
                Dokladnie. Znam wielu ludzi, ktorzy mowia "nienawidze kotow" a jak przychodzi
                co do czego tak tak tula i caluja, ze az wiory leca smile))
                Milosc psa ma sie z natury a na milosc kota trzeba zapracowac i zasluzyc -
                mysle, ze to wielu ludzi wstepnie zniecheca.
    • kocibrzuch Re: Kocioterapia 29.04.04, 17:51
      Być może nam facetom ciężko się przyznać przed sobą i światem do uczucia względem puchatego kłębuszka. Jakież to niemęskie.
      Dopiero gdy się widzi, co takie "niewinne" stworzonko potrafi, jeśli chce...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka