od wczoraj jest z nami druga kicia. rezydentka, dotychczas uosobienie łagodności nie przyjęła jej za dobrze. prycha, pare razy rzuciła się na nią, ale nie zrobiła krzywdy. nie wyciąga pazurów, ale rzuca się i przewraca mała na podłoge (tzn młodsza kładzie się na plecach i patrzy na zasadzie, czego Ty w ogóle chcesz).
spały z nami na łóżku obie, mniejsza obok męża, starsza jak zawsze przy mnie. zjadły wspólnie, nałożyłam mokre na osobne spodeczki, każda miała swój i o dziwo starsza wtedy nie prychała, natomiast za każdym razem jak mniejsza obok przechodzi to ta fuczy i macha łapką.
mała jest młodsza od naszej półtora miesiąca (ma 3,5) ale jest już po sterylce, nasza ma prawie 5 i jeszcze jesteśmy przed. to może mieć związek jak u samców, że starsza ma takie poczucie terytorium? myślicie, że jeszcze się polubią?
jestem załamana, chciałam żeby były dwa koty, żeby lepiej znosiły nasze wyjścia do pracy, a teraz boje się co zastane po powrocie

popsikałam meble feliwayem w sprayu ale niezbyt to chyba działa, zachęcałam do zabawy, wszystko jest ok dopóki malutka nie jest za blisko.
doradźcie coś proszę, co możemy zrobić.