Dodaj do ulubionych

zapoznanie kotek i problem

28.06.11, 09:25
od wczoraj jest z nami druga kicia. rezydentka, dotychczas uosobienie łagodności nie przyjęła jej za dobrze. prycha, pare razy rzuciła się na nią, ale nie zrobiła krzywdy. nie wyciąga pazurów, ale rzuca się i przewraca mała na podłoge (tzn młodsza kładzie się na plecach i patrzy na zasadzie, czego Ty w ogóle chcesz).
spały z nami na łóżku obie, mniejsza obok męża, starsza jak zawsze przy mnie. zjadły wspólnie, nałożyłam mokre na osobne spodeczki, każda miała swój i o dziwo starsza wtedy nie prychała, natomiast za każdym razem jak mniejsza obok przechodzi to ta fuczy i macha łapką.
mała jest młodsza od naszej półtora miesiąca (ma 3,5) ale jest już po sterylce, nasza ma prawie 5 i jeszcze jesteśmy przed. to może mieć związek jak u samców, że starsza ma takie poczucie terytorium? myślicie, że jeszcze się polubią?

jestem załamana, chciałam żeby były dwa koty, żeby lepiej znosiły nasze wyjścia do pracy, a teraz boje się co zastane po powrocie sad
popsikałam meble feliwayem w sprayu ale niezbyt to chyba działa, zachęcałam do zabawy, wszystko jest ok dopóki malutka nie jest za blisko.

doradźcie coś proszę, co możemy zrobić.
Obserwuj wątek
    • maryshaa Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 09:46
      Ja dokacałam roczną rezydentkę Neskę kilumiesięcznym Koffim... i około tygodnia chodziłam i ryczałam po domu, że jakbym wiedziała to bym nie dokacała i takie tam...Nesia warczała na Kofika tak, że aż miała w środku zimne i mokre uszy. Nawet jak dostawała przysmak kiełbaskę to jadła i równocześnie warczała. Goniła go, łapała za dupkę... no dramat. A potem nagle po kilku dniach zaczeła mu lizać łebek...spać z nim... bawić... przeszło. Teraz nie wyobrażam sobie domu z jednym kotem... Mąż się ze mnie śmiał, że tak płakałam ale baby tak już mają, że przeżywają. Daj im czasu i się zaprzyjaźnią smile
      Teraz twoja starsza pokazuje młodej kto tu rządzi - stąd pozycja młodej - odsłania brzuch mówiąc, wiem że to Ty tu rządzisz... smile Ustyawią sobie hierarchię i się polubią na pewno smile
      Dopóki nie ma jawnej agresji a takie "macanie" się to nie interweniuj za mocno. Chyba, że zdecydowanie nagle starsza zacznie tłamsić małą. Ale tak...muszą się zgrać kotki i tyle.
      • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 09:54
        rany oby sad

        starsza nie wyciąga pazurków, niemniej rzuca się na nią czasami. trąca jej ogon łapą jak tylko jest w pobliżu, regularnie ją zaczepia. mała jest zupełnie łagodna, patrzy się na nią jak na idiotkę a ta gulgocze.
        ale jedzą spokojnie i pozwoliła jej spać na łóżku, więc może faktycznie się uda sad
        dzięki za odzew, ulżyło mi jak przeczytałam historie Twoich dwóch kotów.


        • barba50 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 10:07
          Z tego co piszesz to Wasze dokocenie można uznać za wzorcowe suspicious
          Jedzą razem? Spały pierwszej nocy w jednym łóżku? A że trochę syków i gulgotań jest to normalka - inaczej kocie życie byłoby strasznie nudne...
    • schiraz Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 09:48
      To dopiero drugi dzieńsmile Spokojnie, i tak z tego co opisujesz jest bardzo w porządku między nimi. Moje koty jak się zapoznawały to futro fruwało i dopiero po miesiącu zaczęły sypiać w tym samym pomieszczeniu a po pół roku spać na tym samym łóżku. Rezydentka pokazuje Młodej gdzie jej miejsce i na to nie masz wpływu. Wszystko wskazuje, że się polubiąsmile Choć rzecz jasna gwarancji nikt Ci nie da.
      ------
      Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
      • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 10:27
        dzięki wielkie, ogólnie najbardziej martwi to, że ta starsza czasami jednak się rzuca na nią, ale faktycznie dobrze rokuje to wspólne jedzenie i spanie na jednym łóżku. cierpliwie będę obserwować, ciekawe czy poznam dziś mieszkanie wink


    • uleczka_k Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 10:12
      Chyba trzeba przeczekać. Jeszcze się zaprzyjaźnią, a Ty nam będziesz opisywała współpracę w kocich psotach smile
      • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 10:33
        uleczka_k napisała:

        > Chyba trzeba przeczekać.

        no nie pozostaje nam nic innego, potrzebowałam się wygadać i zdecydowanie mi lepiej, siostra się ze mnie śmieje, że przeżywam te kocie sprawy gorzej niż nadopiekuńcza mamuśka wink

        jej dwa koty są już mocno dojrzałe więc nie pamięta wół.. wink
    • kontik_71 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 10:46
      Trzeba starszej pozwoli na pokazanie kto tu rzadzi... to sa calkiem zwyczajne zachowania i ostatnia rzecza jaka wolno nam robic to ingerencja. One sobie same uloza stosunki, to wymaga tylko troche czasu.
      • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 10:55
        > Trzeba starszej pozwoli na pokazanie kto tu rzadzi.
        dzięki
        niech się w takim razie dogadują po kociemu, byleby doszły w efekcie do porozumienia wink


        p.s jednak nie mam animal planet wink dzwoniłam nawet na infolinie, nam się nie należy niestety, widocznie masz lepszy pakiet .
        • kontik_71 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 11:21
          Z cala pewnoscia dojsa do porozumienia.
          Wasnie w tej chwili mam przyklad jak takie porozumienie funkcjonuje... Samuelek fuczal na Leonka przez pare dni po pojawieniu sie Leona.. A teraz Samuel lezy na fotelu, Leon okrakiem na nim (Samuel jest 4x wiekszy od Leona) i gryzie go w ucho. Samuel w ogole na to nie reaguje, wiec pelne przyzwolenie smile
          O to przykre z Animal. Ten kanal jest od Pakietu Optimum
          • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 11:31
            > Z cala pewnoscia dojsa do porozumienia.
            > Wasnie w tej chwili mam przyklad jak takie porozumienie funkcjonuje... Samuelek
            > fuczal na Leonka przez pare dni po pojawieniu sie Leona.. A teraz Samuel lezy
            > na fotelu, Leon okrakiem na nim (Samuel jest 4x wiekszy od Leona) i gryzie go w
            > ucho. Samuel w ogole na to nie reaguje, wiec pelne przyzwolenie smile
            > O to przykre z Animal. Ten kanal jest od Pakietu Optimum

            pocieszam się, że teraz namiastkę "animal planet" będę miała na żywo wink

            powiedzcie mi jeszcze czy nie popełniłam błędu zostawiając je nie odizolowane, bo nie wybaczyłabym sobie jakby Dafinka coś złego małej zrobiła.
            nie pomyślałam o tym zupełnie po tym jak spokojnie przespały noc a teraz mi to łazi po głowie.



            • kontik_71 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 11:36
              Moim zdaniem wlasnie odizolowanie byloby bledem.
              Koty wiedza kiedy maja do czynienia z dzieckiem i zasadniczo nic im nie robia, taki maluch ma okres ochronny.
              Nic sie nie stanie, nie ma sie co martwic smile
              • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 11:43
                to uff smile

                pod wieczór napisze jak się kocie sprawy mają smile

                jeszcze raz dziękuje!!
    • sadosia75 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 12:20
      To bardzo łagodne zapoznanie. Starsza fuczy no bo jak to tak? przylezło do domu, i łazi sobie. Musi pokazać, że to ona tu była pierwsza i to ona tu rządzi. to takie fukanie na pokaz. pazurów nie wyciąga czyli tylko pokazuje, że ma łapy.
      Dać im czas, dużo miłości. Miałam różne dokacanie. jedne były mniej agresywne, inne bardziej. Bazylia z Borysem toczyła walki i to dośc mocne. biła go za każdym razem, buntowała się przy jedzeniu, wyganiała go z pokoju w którym była. teraz jedno bez drugiego żyć nie potrafi. śpią razem, jedzą razem, na szcześćie do kuwety chodzą oddzielnie. jak Borys był po kastracji to Bazylia lezała obok niego i go lizała po pyszczku. jak któryś z kotów przychodził zaczepić Borysa to Bazyla odganiała natrętów.
      Wróg stał się przyjacielem smile
      • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 12:25
        cudna historia smile może i u nas tak będzie smile
        sądziłam, że taki wiek 5 miesięcy jest idealny na dokocenie, a tu taki charrrrakter się objawił ku naszemu zdziwieniu, bo przeca to takie łagodne i potulne się nam zdawało wink


        • sadosia75 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 12:40
          Wg. mnie każdy wiek jest idealny u kota na nowego towarzysza smile Ale kot to kot. musi zrobić awanturę choćby na pokaz bo w końcu to kot. Kajuśka nasza już za TM biedka moja kochana zebrana z ulicy ledwo dysząca przeżyła wszystkie dokocenia nasze. na początku reagowała różnie częściej by.ła awantura na pokaz. im starsza tym reakcja była na zasadzie " a olewam to i taj już ich jest dużo to czy jeden jeszcze dojdzie czy nie to co za różnica?" no i olewała nowe koty totalnie.
          Psu nie popuściła smile musiała pokazać kto tu rządzi i musiała szczeniaka gonić po całym domu. ale szczeniak rósł kot nie zmieniał wielkości i spokorniała smile chociaż do ostatnich dni potrafiła przywalić pustą łapą po nosie smile zadziora z niej była okropna. ale opiekowała się kotami, krzyczała na nie jeśli właziły za wysoko albo na jej miejsce smile
          całe swoje życie miałam koty w domu. i zawsze wyznawałam jedną zasadę " dać im czas niech się poznają, ustała swoje zasady " póki co podziałało smile
          A o charrakterrrrku to chyba każdy kociarz może pisać epopeje smile koty to oszukańcy smile niby potulne, niby takie miziaste, niby to takie biedne, małe, delikatne. ale jak co do czego to się okazuje, że " mam pazury i nie zawaham się ich użyć "
          • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 12:53
            > A o charrakterrrrku to chyba każdy kociarz może pisać epopeje smile koty to oszuka
            > ńcy smile niby potulne, niby takie miziaste, niby to takie biedne, małe, delikatne
            > . ale jak co do czego to się okazuje, że " mam pazury i nie zawaham się ich uży
            > ć "

            hehe, dokładnie tak smile

            dziękuje za te opowiedziane historie, czyta się je jednym tchem i człowiek sam się do siebie śmieje smile masz niesamowite doświadczenie w tych kwestiach, czytałam o Twojej bandzie smile ja pomimo iż od zawsze otaczały mnie koty, to w moim samodzielnym domu to pierwsze czworonogi, dlatego tak przeżywam.

            muszę się tylko wyżalić, że nie mam wsparcia w rodzicach, bo choć sami kociarze jak im powiedziałam, że mamy towarzyszkę dla Dafinki mama stwierdziła, że zwariowałam uncertain
            a były też czasy, że mieli po dwa koty (choćby 4 lata temu gdy po śmierci sąsiadki babci przygarneliśmy drugą persice starutką - Pusie, już też za TM).
            szkoda, że u ludzi nie ma jak u kotów jasnych zasad. moje terytorium ja tu rządze i nikomu nic do tego.
            • sadosia75 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 13:10
              Doświadczenie to ja mam małe czytając niektóre wypowiedzi smile Czasem za głowę się łapię i sama do siebie mówię ": jak mogłaś na to nie wpaść, przecież to takie oczywiste" ale człowiek całe życie się uczy smile
              z tym brakiem zrozumienia to rozumiem. Ciebie nie tych nie rozumiejących smile
              Ja często słyszę, że nie znam umiaru, że kolejny kot to tylko zmora i kłopot. Ale prawda jest taka, że ja nigdy nie szukałam kotów dla siebie. to one znajdowały mnie i to one wybierały mnie. te które są u mnie na stałe to wieczne tymczasy smile jedna odziedziczona. przybywają nowe tymczasy i idą do nowych domów. niby człowiek nie zmieni całego świata ratując te zwierzaki nieszcześniaki. ale uratuje świat dla tego jednego smile i dlatego ciągle idę w zaparte, że póki mnie stać, póki cała rodzina akceptuje to, póki dam radę to będę tymczasy brać, leczyć, karmić, kochać jak swoje i oddawać do nowych domów zalana łzami smile
              Czasem się tylko zastanawiam czy moje dziewczyny znajdą sobie tak wyrozumiałych partnerów jakim jest mój mąż smile bo i one już wykazują duże zainteresowanie w temacie tymczasów smile
              • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 28.06.11, 13:30
                > Czasem się tylko zastanawiam czy moje dziewczyny znajdą sobie tak wyrozumiałych
                > partnerów jakim jest mój mąż smile bo i one już wykazują duże zainteresowanie w t
                > emacie tymczasów smile
                >
                smile napewno znajdą, bo swój do swego lgnie smile
                bardzo mi imponuje taka postawa jak Twoja i jeszcze paru forumowiczów tutaj
    • duchess85 Re: zapoznanie kotek i problem 29.06.11, 12:35
      u mnie docieranie się kotek po dokoceniu trwało tydzień. Wzięliśmy małą biedę kilkutygodniową, dwie rezydentki były już dorosłe. Prychały na nią i warczały, ze trzy razy zdzieliły wychowawczo łapą wink Mała się nie rewanżowała, bo nie umiała jeszcze miauczeć...
      Obecnie jest wielka kocia miłość, śpią razem, bawią się, jak mała była na sterylce to myślałam że padnę jak tamte chodziły i szukały jej po kątach mieszkania. będzie dobrze smile
      • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 30.06.11, 12:33
        > Obecnie jest wielka kocia miłość, śpią razem, bawią się, jak mała była na stery
        > lce to myślałam że padnę jak tamte chodziły i szukały jej po kątach mieszkania.
        > będzie dobrze smile

        no chyba już jest. w poniedziałek jak wróciłam z pracy Dafinka jeszcze na mała fuczała ale nic złego przez cały dzień nie zrobiła (a martwiłam się, bo jeszcze wtedy maleństwo miało szwy na brzuszku, wczoraj juz lekarz zdjął).

        gdzieś przeczytałam o zaznajamianiu kotów od "d..y" strony wink i że maleńka jest uosobieniem łagodności, nawet nie musiałam jej owijać w żaden ręcznik (jak to było opisane).
        wzięłam ją w pozycji leżącej trzymając asekuracyjnie łapki, starsza obwąchała zadek w efekcie czego zaczęła lizać jej nóżki, potem podstawiłam główkę, polizała między uszami smile
        jak starsza poszła spać mała hyc kolo niej. na początku z dystansem, zadkami od siebie, potem głowa w jej stronę, w efekcie się przytuliła bez żadnego protestu starszej, a my oniemieliśmy z wrażenia. taki widok po prostu nie ma sobie równych smile

        no i teraz jest super, fuczenia już w ogóle nie ma, ale zdarza się, że Dafi goni jej nomen omen kota. gdzieś ją podgryzie, a to w ogon, a to w tyłek, to taka zabawa chyba ale jakoś w drugą stronę to nie idzie smile

        dzięki Wam za wsparcie i Wasze historie smile
        pozdrawiam w imieniu swoim i futer wink


    • kasiak37 Re: zapoznanie kotek i problem 01.07.11, 18:40
      zupelnie normalne i niegrozne zachowanie przy dokoceniusmile
      • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 01.07.11, 19:50
        ale czasem to dość groźnie wygląda uncertain nie wiem co wtedy robić, skarcić starszą agresora (co robie jak tylko widzę), czy odpuścić? zwykle po chwili jest już spokój ale żal mi małej. w środę wet zdjął jej szewki z brzuszka, trochę się o nią boje, choć brzucho już zagojone, może się coś tam podziać uncertain
        a Dafi ją po prostu rzuca się na nią i gryzie, raz subtelniej, raz hardcorowo - jak dziś (tak jakby chciala zjesc jej głowe). jedyne co, to mała znosi to z niesamowitą cierpliwością i nie wygląda na znerwicowaną. normalnie chodzą koło siebie, nie ma już fukania, tolerują się zupełnie oprócz tego, czemu ją gryzie? uncertain
        • barba50 Re: zapoznanie kotek i problem 01.07.11, 20:02
          Bo to jest forma zabawy wśród kotów choć nam ludziom wydaje się to dziwne i okrutne.
          Jeśli nie leje się krew, a tylko sporadycznie kłaki fruwają nie reaguj.
          U mnie czasami takie bardzo głośne walki odbywają się np. pomiędzy burymi, a to 6 letnie rodzeństwo i stroną atakującą raz jest siostra, raz brat. O atakach na Ksikę jak i Ksiki nie wspomnę, bo to normalka - rodzinny strachulec jest często ofiarą, a czasami jej agresja to forma samoobrony.
          Przywykniesz suspicious
          • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 01.07.11, 20:26
            eeh.. ok, dzieki.

            po prostu starsza jest tylko półtora miesiąca starsza ale większa o polowe, przeżywam to bo boje się, żeby ta mała nie ucierpiała. masz racje, krew się nie leje, nawet kłaki nie latają ale wkurza mnie to, że Dafik taka dożarta jest uncertain mała jej nic nie robi.
            • wladziac Re: zapoznanie kotek i problem 01.07.11, 20:51
              starsza była pierwsza więc młodsza musi się podporządkowac,normalne ale z czasem zaniknie,nie martw się naprawdę jest dobrze,powodzenia
            • pi.asia Re: zapoznanie kotek i problem 01.07.11, 20:58
              a u mnie było na odwrót wink - to przybysz rządził rezydentką wink
              Duszka była w domu już rok i tyleż miała wieku, gdy przybyło nowe kocię, czteromiesięczna Fraszka, zdjęte z drzewa "dziecko ulicy".
              Duszka się zjeżyła, wygięła, prychnęła i na tym się skończyło.
              A "ulicznica" najpierw zaanektowała dla siebie przedpokój, potem łazienkę, kuchnię i po dwóch dniach już była w pokoju.
              Dusiaczek "wycofywał się strategicznie na z góry upatrzone pozycje", ustępował pola, odsuwał się od miski, pozwalał się przeganiać z kąta w kąt - wiadomo, księżniczka, grzeczna wrażliwa panienka, chudziaczek delikatnej budowy.

              A tamta to taka Herod-baba, torba bazarowa, wyżarta po osiedlowych śmietnikach, zahartowana w bojach, tylko po drzewach nie umiała łazić. Jak wlazła to dotąd się darła aż zdjął ją mój kumpel i tak trafiła do mnie.
              Dogadały się sama nie wiem jak i kiedy. Fakt, że Duszka jest przytulasem, a Fraszka to kot raczej niezależny, ale niekiedy razem układają się na moich kolanach - Duszka wzdłuż, a Fraszka w poprzek. A jak Fraszka zaginęła to Duszka zrobiła mi miauczącą awanturę, żebym natychmiast poszła jej szukać. Jednym słowem żyć bez siebie nie mogą.
              U Ciebie też tak będzie.
              A że czasem polecą pióra i któraś machnie łapą? To normalka, ludzie też się kłócą, o gorsze bzdury niż koty wink
              • kr_ka_11 Re: zapoznanie kotek i problem 01.07.11, 22:18
                jak widać co kot to obyczaj smile

                pozostaje cierpliwie czekać choć ja i cierpliwość to niestety abstrakcja wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka