Dodaj do ulubionych

USYPIANKO C.D.

06.11.11, 15:32
Pamiętacie Jadzię w lutym. Zawiozlam ją do Multiwetu, w okropnym stanie. Zapłacilam ok 400 zł. Z badań wyszłopanleukopemia, Jadzia w piwnicy, zwiała, przyplątał się w identycznym stanie Kacap - ojciec mojego Ziutka. Panie ze Staży złapały Kacapa, Jadzia zwiała, Kacapa uśpiliśmy. Jadzie znalazł kolega JoKotów z Rynku i trzymał aż umarla. Teraz przychodzi jedna z moich ubiegłoroczych kociczek Jadzia bis. Wpuściłam do piwnicy bez okna. Pytałam JoKota - trzeba uśpić. U bezdomnych w złym stanie nie ma leczenia. MUSZĘ UŚPIĆ JADZIĘ BIS...
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: USYPIANKO C.D. 06.11.11, 17:35
      Och, Mru Mru, glaski
    • 0ffka Re: USYPIANKO C.D. 06.11.11, 18:01
      sad
      • pi.asia Re: USYPIANKO C.D. 06.11.11, 18:15
        Mru, Ty masz ostatnio jakąś smutną serię, słowo daję!
        Ja w takich sytuacjach podnoszę głowę i dobitnym tonem mówię: E, tam u góry, może wystarczy, co? Znajdźcie sobie inny obiekt do zsyłania mu kłopotów!
        Czasem pomaga.
        Trzymaj się ciepło.
        • macarthur Re: USYPIANKO C.D. 06.11.11, 19:18
          jeśli możemy w jakiś sposób pomóc to pisz bo rzeczywiście masz nawał tego
          • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 06.11.11, 20:56
            Pomagacie mi czytając te jeremiady.
            Dommek w bramie to hospicjum, tam siedziała Jadzie bis skarżąc się. Ma biegunkę, ślinotok, cuchnie itd... Dalam dużo róznistego jedzenia, coś próbowała, teraz już nie siedzi w hospicjum, chętnie wpuściłabym ją do piwnicy, nawet zrobiłam tam spanko i kuwetę, ale wyparowała.

            Tak było z kocurkiem pod koniec ubiegłego roku, on dogorywał, chciałam z nim jechać do weta, wyrwał się i nie wrócił. Od niego zaraziła się Jadzia, potem Kacap, a potem Munia DZiubek. I ta zawieziona do Boliłapki nie miała zarazy tylko zęby do wyrwania i jako dziko-wściekła trafiła do mnie. Też miała gigantyczną biegunkę i wyszła z tego... Jadzia bis może mieć zaraze, może nie mieć, ale nie ma szansy, żeby tak poszło jak z Munią. Ja nie mogę wziąć następnego kota. Zresztą w słynnej klatce siedzi małe czarne z parkingu...Jak ludzie sobie radzą? JoKot mowi że trzeba uśpić, tylko gdzie ona jest? Tak Jadzi szukałam, żeby ją zgładzić, niezapomniane chwile...
            • macarthur Re: USYPIANKO C.D. 06.11.11, 21:16
              że ty sobie dajesz radę z tym wszystkim mnie od samego czytania już głowa rozbolała
              • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 06.11.11, 21:24
                Nie radzę sobie, jakiś błąd w ocenie możliwości...
                • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 07.11.11, 10:44
                  Rano kotka siedziała w mojej bramie, krzyczała, wołała pomocy. Dałam mielonego, mleka i zadzwoniłam do Ekopatrolu z prośbą o uśpienie...Musiałam gnać do pracy.
                  • pi.asia Re: USYPIANKO C.D. 07.11.11, 19:09
                    może już nie cierpi. Zrobiłaś dla niej wszystko co mogłaś. Buziaczki.
                    • 0ffka Re: USYPIANKO C.D. 08.11.11, 10:57
                      Biedna Jadzia nie meczy się już i hasa sobie za Tęczowym Mostem
                      [`]
                      • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 08.11.11, 11:54
                        Jeszcze nie. Rano siedziała w domku i szlochała. Zadzwoniłam do Straży, poprosiła ponownie o Ekopatrol, poprosiłam o podanie mojego tel. Zadzwonili za godzinę, że kota nie ma w bramie, gdzie ja jestem, bo może bym znalazła... Muszę chyba nieszczęśnicę sama złapać. Klatka ciągle nie naprawiona, ale już mam obiecane w pracy, że zrobią. Mam odłowić miejscowe, chcą sterylizować, co znaczy że zaszczyt spadnie na mnie...
                        • pi.asia Re: USYPIANKO C.D. 08.11.11, 17:46
                          Mrumru, masz prawo pluć na ulicy i rzucać papiery, wolno Ci zrywać róże na klombach i zabierać dzieciom zabawki, nie musisz płacić podatków, ustępować miejsca w autobusie ani oszczędzać energii, możesz łamać przepisy drogowe (w granicach rozsądku), podżerać słodycze w hipermarketach i stosować mobbing w pracy.
                          Zrobiłaś tyle dobrego dla kotów, że wszystkie te rzeczy będą Ci hurtem wybaczone, a za TM pójdziesz żywcem, niesiona falą szczęśliwego mruczenia.


                          PS. tyle smutku jest w tym wątku, że chciałam troszkę uśmiechu w niego wrzucić. Jeśli ktoś poczuł się zniesmaczony to proszę o wybaczenie.
                          • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 08.11.11, 19:50
                            Dziękuję za dobre słowo. Smutku jest dużo. Kocie życie to nie bajka. Chyba Jadzia bis już za TM. Nie zastalam jej w domku, Sterty mojego jedzenia dla niej, nie ruszone przez inne koty i głodny Kwadrat z sisostrą Kwadratową. Dostali 3 Felixy, bo nie chcieli jadzinego ruszyć.
                            Domek trzeba spalić...

                            Zepsuł mi się zasilacz, dopóki nie kupię/naprawię mogę tylko coś napisać w pracy...
                            Będzie weselej ...
                            • 3-mamuska Re: USYPIANKO C.D. 08.11.11, 19:55
                              Nie moge zrobic nic innego jak przytulic.Sciskam, trzymaj sie.
                              • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 10:12
                                Jadzia bis żyje, rano siedziała w kocim domku, w bramie. Zadzwoniłam po Eko patrol. Przyjęli. Oddzwonili, ze kot był, na widok Eko patrolu uciekł. Proszą, żebym kota złapała, to oni dobiorą smile
                                • basset2 Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 12:36
                                  mrumru81...nie rozumiem
                                  proszę wytłumacz mi
                                  Jadzia bis ma zostać uśpiona bo Jokot stwierdził objawową panleukopenię?
                                  reszta kotów też ma objawy?
                                  Twoje koty są szczepione?
                                  • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 12:51
                                    Jadzia bis jest podwórzowcem, po sterylce... JoKot tylko potwierdził, że tak jak w przypadku Jadzi, można i należy uśpić. Kot jest chory, cierpiący, cuchnie, męczy się, nie ma szans na wyleczenie...To najprawdopodobniej jest panleukopemia, nikt bezdomnego kota nie wyleczy, nikt nie weźmie takiego kota do domu, do swoich kotów. Trzeba złapać i uśpić, ale też nie jest łatwo... sad
                                    • macarthur Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 16:40
                                      w takich sytuacjach opiekun kota jest jak pilot Boeinga -ostateczną decyzję musi sam podjąć
                                      sad
                                      • animus_anima Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 17:09
                                        wieki SZACUN dla CIEBIE!!!!
                                        Nie dałabym rady sprostać temu wszystkiemu, mam zbyt słabą psychikę.
                                        • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 19:49
                                          Nie czuję się opiekunem tego kota, tak jak np Kwadrata i Kwadratowej. Chora kotka zna mnie zt i tak jak Jadzia i Munia przychodzi szukać pomocy. Z Jadzią potoczyło się tragicznie, z Munią nie, ale Munia nie miała zarazy i chciala zabić wetow...
                                          Jadzia bis czeka na moją pomoc, a ja organizuję jej egzekucję.
                                          Takie warunki, ale Ekopatrol nie potrafi kota dogorywającego złapać.

                                          Próbowałam naprawić dzisiaj klatkę łapkę, którą połamał pan wujek - w pracy, nici. Trzeba spawać gazowo bo klatka poniklowana. Nie mam samochodu, kazali jechać tam gdzie naprawiają gaźniki. Już nie pojechałam dzisiaj...

                                          Pamiętam, że po Jadzi miałam doły i manię samobójczą.
                                          A Jadzię ubiegłoroczną znalazł chłopak sąsiad kolega od JoKota i opiekował się nią w agonii.
                                          • 0ffka Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 20:48
                                            Ale dawałaś jej antybiotyk?
                                            Ja miałam takiego umarlaka na balkonie zeszłej jesieni i dałam mu antybiotyk. Kocur dziś ma się dobrze i śmiga po ogródkach. A wyglądał jak trup... nie miał już siły uciekać przede mną. Pod pysk postawiłam mu miskę z pysznym mięskiem mielonym a nim był zaaplikowany antybiotyk. Kot dostał go tylko 3 x. Później już zwiewał na mój widok i inne koty mu podjadały jadło z lekiem.
                                            Wiem że zrobiłaś dla Jadzi wszystko, ale zawsze jest ta nadzieja, że może nie... że możesz jeszcze można spróbować koteczkę ratować sad
                                            Trzymaj się bardzo cieplutko!!!
                                            • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 20:54
                                              0ffko, nie dawałam nic poza jedzeniem. Przyszła już w stanie dramatycznym. Trzeba by ją wziąć do domu. a o tym mowy nie ma. Dawałam tylko jedzenie, ścieliłam domek, wpuszczałam do piwnicy bez okien, gdzie miała pościelone i kuwetę. Ona przyszła w stnie do kasacji, ze straszną biegunką, polepiona, zaśliniona, Kwadraty przed nią wieją, boją się pocałunku śmierci. Nasz koci domek trzeba szybko zlikwidować, jej biegunka wszystko zalała...

                                              smutna strona kociej przyjaźni.
                                              • wiesia.and.company Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 21:10
                                                O matko! Ja Cię podziwiam, mrumru! Strasznie to smutne, ale sądzę, że konieczne, nikt bidulki nie weźmie do swoich kotów, by wyleczyć. A może podawać jej antybiotyk w jedzeniu? No tak, ale skoro nie przyszła żeby cokolwiek zjeść... To tylko przedłużanie cierpienia. O rany! Straszne...
                                                • 0ffka Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 21:16
                                                  Dramat sad trzeba ratować życie innych kotów a Jej pozwolić odpocząć... sad
                                                  • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 22:02
                                                    Godzinę temu przyszło dwoch panów strażnikow,. Zadzwonili domofonem żebym zeszła: o co pani chodzi z tym kotem (właśnie im uciekł) taki żwawy, do brze się rusza, co pani się nie podoba? No sama nie wiem , chętnie powieszę się w miejscu publicznym, żeby nie odpowiadać na pytanie...
                                                    Pokazałam domek z cuchnącą plamą po Jadzi bis. Mowię, że stan agonalny od dłuższego czasu. Że jadzia w zeszłym roku była na badaniach-to panowie się zainteresowali ile kosztowało i kto płacił. Zapytałam czy mają jakąś klinikę z umową, gdyby kotkę złapali. Nie, nie mają. Ale zapytają. Ale zapytać mogą tylko wtedy, kiedy mają kotkę. Ja mogę się dowiedzieć, kiedy już oni będą wiedzieli. Trzymajcie mnie bo wybuchnę. Kotki nie było, panowie z tych, co to ani dziecka ani portmonetki przy takim bym nie zostawiła. Powiedzieli, że poczekają i kota złapią , bo są sprytni - ubodło icj, że pochwaliłam strażniczki z ubiegłego roku. Fakt, że Jadzi nie złapały tylko Kacapa, ale jakieś pojęcie miały...Panowie zadzwonili na komórkę, że jak zobaczę kotkę, to mam zadzwonić i oni wtedy podjadą i złapią. To już drugi tydzień łapanie umierające3j kotki przez ekopatrol !
                                                  • salimis Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 22:14
                                                    Stan agonalny od dłuższego czasu a żwawo śmiga ?
                                                    Coś mi tu nie pasuje.
                                                    Może jednak zbyt szybko wyrok zapadł.
                                                  • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 22:40
                                                    Z takiego stanu Munia Dziubek, mój nr 4 wyszła. Ale nie miała zarazy, tylko zęby do wyrwania i potworną biegunkę. Oddali mi bo nie mogli z nią wytrzymać weci. Chciała ich rozszarpać. Ale nie miała zarazy, a ja miała mniej kotów i wziełam w klatce JoKota,Teraz nie ma takiej szansy. Kocica szlocha, drugi tydzień krzyczy na moim progu !
                                                  • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 09.11.11, 22:59
                                                    Poza tym, koty doskonale rozumieją, że zbliża się ich kres. Że stażnik je zabije, i walczą o przetrwanie, mimo że przed chwilą nie miały siły przejść przez próg. Nikt nie chce umierać, takie obozowe odkrycie, na miarę kocią...
                                                  • basset2 Re: USYPIANKO C.D. 10.11.11, 09:32
                                                    panleukopenia ostra (a takie objawy opisałaś) trwa 5-6 dni i kończy się śmiercią
                                                    wola życia zwierzaka ma się nijak do tej choroby, to układ odpornosciowy może sobie poradzić z wirusem (50/50 % zarażonych dorosłych kotów wolnożyjacych przeżywa i nabywa odporność )
                                                    nawet jeśli to parwowirus, to jest on wysoce zjadliwy i zywotny to koty bytujące tam też go złapały co nie przesądza że teraz wszyskie umrą
                                                    bo nawet jeśli doszło do zarażenia to układ odp. może sobie poradzić i wytworzy przeciwciała

                                                    co więcej masz go na sobie (buty,odzież itp) bo masz do czynienia z tymi kotami
                                                    można go także przytargać choćby z wizyty w lecznicy
                                                    Przesądzanie że Jadzia ma zarazę od 2 tyg. jest daleko idącą diagnozą którą tylko i wyłącznie może stwierdzić wet. na podstawie badań

                                                    ponawiam pytanie
                                                    czy Twoje koty rezydentne są szczepione ?


                                                    nie wiadomo czy to właśnie ta zaraza o której piszesz to moe być zatrucie, sallmonela itp
                                                  • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 10.11.11, 10:28
                                                    Dwa są zaszczepione. Zaraz, która tu panuje pozwala żyć kotom długo. Kiedyś jeden biedak pół roku dogorywał w bramie naprzeciwko. Kusama nawet wzieła go do domu, ale mimo choroby zrobił jej taką demolk, że zaraz go wystawiła. Wreszcie ja go uśpiłam na Bemowie, może jeszcze ktoś pamieta. Rachunek mi wystawili na 600 zł. Zanim testy zrobili, jeszcze kilka dni w szpitaliku, ja się też pochorowałam. Testy były takie, że uśpiono biedaka. Myślę, że moje bure są uodpornione na tą zarazę, w której nurzam się od lat. Zresztą moje są zgarnięte własnie z tego miejsca, no a Munia w takim stanie jak Jadzia bis -ale bez zarazy...to już pisałam.
                                                    Rano nie było Jadzi bis w domku, zjedzone mięso mielone - ona ma jedną ranę w pyszczku. i zabiegunkowany domek, wszystkie te piernaty...
                                                    Muszę to jakoś zlikwidować...
                                                    Mój Ziutek ma kociego Aidsa, jego kazirodczy tatuś Kacap zszedł uśpiony właśnie na moją prośbę, przez Ekopatrol w ubiegłym roku. Sądzę, że też miał Aids. Był cuchnącym szkieletem. Bronił się jak lew.

                                                    Oczywiście poryczalam się i co mogę zrobić? Dalej to samo...
                                                  • basset2 Re: USYPIANKO C.D. 10.11.11, 11:17
                                                    napisałaś wczesniej że zaraza to panleukopenia wiec ten patogen nie pozwala kotu
                                                    żyć długo od momentu objawów klinicznych
                                                    albo szybko wyniszczy i zabije albo da odpowiedź immunologiczną


                                                    Zaraz... co chcesz likwidować nie wiedząc z jakim czynnikiem chorobotórczym masz doczynienia? o jakiej liwidacji piszesz?
                                                    Kusama dogorywającego kota z powrotem odstawiła w miejsce bytowania zamiast humanitarnie uśpić ?

                                                    Kacap wcale nie musiał być ojcem Twójego Ziutka, nawet jeśli krył jego matkę
                                                    1 miot może mieć wielu ojców

                                                    Piszesz że Jadzia bis cierpi, wiec może nie czekaj kolejny tydzień na Ekopatrol tylko humanitarnie poddaj u weta eutanazji
                                                  • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 10.11.11, 12:05
                                                    Jadzia ubiegłoroczna kotka miała panleukopemię, powinnam napisać -prawdopodobnie... Chociaż Munia wyglądała i cuchnęła identycznie i nie miała ...
                                                    Czy chcę likwidować niewiedząc z jakim czynnikiem chorobotwórczym mam do czynienia? Nie, wolałabym wiedzieć, Jadzię zawiozłam do Multiwetu, zapłaciłam 400 zł, trzeba byłoczekać na wyniki. Jadzi do domu nie moglam wziąć, zainstalowałam w piwnicy, niezłej. Jadzia uciekla albo wyrzucili ją i wtedy znalazł si eszkielet Kacapa, zamieszkali razem w kocim domku, hospicjum. Miałam już wynik Jadzi z Multiwetu, kazali Jadzię uśpić. Przyjechal Ekopatrol, panie - Jadzia uciekła, Kacap bronił się, został zawieziony na Książecą. Panie stażniczki mówiły, że zrobią testy. Wiem, że go uśpili, nie dowiadywałam się już co było Kacapowi. Wiem, że w jednym miocie mogą być kocięta od róznych ojców. Tak był z Kacapem, który był b podobny do Ziutka, Ziutka brat z miotu Tolcio musiał mieć już innego tatusia, widać było te inne geny. Kacap, Ziutek, Tolek to koty wyrzucane przez babę-sąsiadkę Kusamy...
                                                    Kusama nie odstawiła dogorywającego kota, kot był tam długo, pół roku conajmniej, miewał lepsze okresy, nie wiedziałyśmy, że ma panleukopemię. Kusama wzieła i zaraz wystawiła, już nie będe opowiadać jak ją zdemolował. Kusama ma kilka ogonów...
                                                    Wiem, że Jadzia bis cierpi i dzwonię po Ekopatrol, bo mam połamaną klatkę/łapkę.-próbuję ją naprawić...mam gorączkę i dwa nowe koty z parkingu, np.

                                                    Bardzo chcę skrócić cierpienia Jadzi bis, bo nie widzę szans na nic...

                                                    Ludzie uciekają od takich bolesnych tematów/faktów, jestem z takim pasztetem sama.
                                                  • macarthur Re: USYPIANKO C.D. 10.11.11, 17:42
                                                    jeśli jesteś pewna że to sąsiadka przysparza wam niechciane mioty to może warto się zwrócić do straży dla zwierząt żeby skontrolowali jej koty - ja tak zrobiłem w przypadku jednej osoby - i jej koty zostały wysterlizowane na koszt miasta
                                                  • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 12.11.11, 20:50
                                                    Nie mam siły przebicia, nikt mnie nie poprze...
                                  • fundacja.jokot Re: USYPIANKO C.D. 12.11.11, 23:05
                                    Chwileczkę, bo zrobiło się jakieś zamieszanie.
                                    Z informacji uzyskanych od mrumru na początku roku (kiedy odłowiliśmy na Jej podwórku Jadzię) wynikało, że w lecznicy stwierdzono u kotki białaczkę. Był zrobiony test z krwi.
                                    To samo wyszło u kocura odłowionego wtedy w tym samym miejscu.
                                    Teraz jest kolejny kot, który - według mrumru - ma te same objawy.
                                    Sugerowaliśmy: złapanie kotki, zrobienie jej badań zaczynając od testu białaczkowego i - w przypadku wyniku dodatniego, biorąc pod uwagę, że kotka jest dzika i nieobsługiwalna - rozważenie eutanazji.
                                    Nie zalecaliśmy usypiania kota od razu i tylko na podstawie opisanych nam na odległość objawów!
                                    • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 12.11.11, 23:39
                                      A to przepraszam, jeżeli włożylam w Wasze usta cudzą informację. Jadzię zawiozlam do Multiweetu i tam odrzu proponowano mi uśpienie kotki. Zrobilam testy i zabiegi pielęgnacyjne, kocura nie odłowiliśmy. Jadzię ulokowałam w smojej piwnicy, czeaŻałam na wynik, Klinika kazała Jadzię uśpić Wtedy dołączył kocur, w jeszcze gorszym stanie od Jadzi, to był Kacap, ojciec moejgo Ziutka aidsowca. Kocura złapały panie z Ekopatrolu i zawiozły na Książęcą, mówiły że zrobią mu tam testy. Kacap był cuchnącym szkieletem. Domyślam się, że został uśpiony. Złapaliśmy Munię Dziubek, dzięki Wam, też w nieciekawym stanie, pojechała do Boliłapki, testy były na jej korzyść i przez Nowoursynowską trafiła do mnie w Waszej klatce. Za co jeszcze raz dziękuję. Jadzia uciekła panio z EKOPATROLU,STYCZEŃ-LUTY i znalazł ją i zaopiekował w ostatnim okresie życia nasz kolega ze starego miasta. Dowiedziałam się o końcu Jadzi teraz.
                                      Wydaje mi się, że jeżeli kot jest bezdomny, a jest potwornie cierpiący to należy go uśpić. Jeżeli nie możemy mu pomóc. To, że udało się uratować Munię to szczęśliwe zbiegi okoliczności i witalność i inteligencja w/w.
                                      • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 12.11.11, 23:48
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,10264,122186155,,usypianko_.html?v=2
                                        • salimis Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 10:58
                                          mrumru nie obraź się ale ja bym odsunęła cie od kotów jak najdalej bo inaczej więcej im zrobisz krzywdy niż pożytku.W pierwszym swoim poście piszesz że stwierdzono panleukopenię,fundacja wyjaśnia że była to białaczka.
                                          Druga sprawa to taka że Kacap został zabrany a ty nie zainteresowałaś się co mu tak na prawdę było.Nosz kur ... przecież to podstawa.
                                          Swoją diagnozę opierasz na przypuszczeniach.Kobieto jak tak dalej pójdzie to wybijesz połowę kociej populacji opierając się na ... no właśnie .Na czym ?
                                          Kolejna sprawa cytuję U bezdomnych w złym stanie nie ma leczenia
                                          Gdyby każdy kierował się tymi kryteriami to fundacje byłyby nie potrzebne.
                                          I na prawdę nie zamierzam tobie współczuć lecz kotom które spotkają ciebie na swojej drodze.Plączesz się w swoich wypowiedziach a to oznacza jedno że sama nie wiesz o co w ogóle chodzi.
                                          • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 11:29
                                            Świetnie, to powiedz co można zrobić w tskiej sytuacji, przychodzi kocica chora, cuchnąca, zaśliniona i szlocha, miauczy, woła pomocy? Zamieniam się w słuch, wzrok raczej... do domu nie mogę wziąć, więc co racjonalnie myślący miłośnik kotów robi w takiej sytuacji?

                                            Ja nie jestem obrażalska, a to że koty zdychają na naszych oczach...trzeba się do tego przyzwyczaić. Wtedy w lutym nie wiedziałam, że 1/3 kotow ginie w schroniskach...

                                            Na co który kot był chory można sprawdzić w wątkach, a to że nie sprawdziłam co było biednemu Kacapowi-sama się do tego przyznaję-to za dużo tragicznych wydarzeń na mnie jedną, byłam załamana i bezradna...

                                            CHĘTNIE DOWIEM SIĘ OD CIEBIE, CO NALEŻY ZROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?
                                            • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 11:34
                                              Z całym szacunkiem dla Fundacji, to ja zgarnęłam konającą Jadzię i zawiozłam na Gagarina, Kocurka Kacapa nie łapaliśmy, zabrał go Ekopatrol. Obawiam się, że mylimy koty...

                                              To nie jest ważne. Po raz drugi jestem w ciężkiej i trudnej sytuacji i chętnie dowiem się od Was, jak należy postępować?
                                            • salimis Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 11:44
                                              Szukać miejsca gdzie można by kota zabunkrować,jechać do weta.To weterynarz jest w stanie określić czy kot ma szansę na przeżycie a nie ty.
                                              Tak wiem,rozbija się to także o pieniądze których ciągle brakuje ale ja znalazłam sposób robiąc na forum miau np. bazarki.To była jedyna szansa aby jakoś zdobyć pieniądze.Doszło do tego że niektórzy forumowicze wręcz przysyłali mi fanty abym mogła je wystawić na jakiegokolwiek kota w potrzebie.Czasami sami sugerowali który jest najbardziej potrzebujący.
                                              Mnie nie podnieca widok schorowanego kota lecz niesiona mu pomoc.
                                            • wadera3 Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 13:15
                                              Nie odnosząc się do tego, który kot jest który(bo się całkiem pogubiłam), kiedy ja spotykam takiego kota, o którym piszesz, sama próbuję złapać, bo zwyczajnie nie mam zaufania do ekopatroli i tym podobnych formacji.
                                              Tyle, że wydaje mi się(mogę się mylić), że działam bardziej planowo i polegam tylko na sobie.
                                              Jeśli, wnioskując z Twoich postów, kotka - ta aktualnie cierpiąca- przebywa na Twoim terenie, złapałabym a potem martwiłabym się co z tym fantem zrobić.
                                              Przeżywałam już kwarantannę na balkonie, w łazience i na własnej działce, gdzie spod Jabłonnej co najmniej raz dziennie jechałam do kota siedzącego w klatce w domku na Siekierkach(dla niewarszawiaków około 30 km komunikacją miejską).
                                              Da się, ale planowo, planowo.
                                              • salimis Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 13:30
                                                mrumru zlituj się nad Jadzią i daj jej szansę.Zabierz do weterynarza.
                                                Jeśli problemem są pieniądze chętnie wspomogę groszem.Nie zostawiaj jej w takim stanie.Ja nie mogłabym spać po nocach wiedząc że kotka gdzieś tam błąka się potrzebując pomocy.
                                                • 0ffka Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 17:45
                                                  po prostu daj jej szansę i spróbuj ja leczyć...
                                                  • macarthur Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 19:44
                                                    Salimis pojechałaś po bandzie bez żadnych argumentów - pisałem już o tym w swoim wątku - wypisywać mądrości na forach a pomagać kotom to dwie różne rzeczy - być może mrurmru popełnia błędy ale tylko ten ich nie popełnia co nic nie robi - nie jestem w stanie ocenić Twojej działalnośći bo kojarzę Cię tylko po wielce filozoficznych i pełnych mądrości wpisach na tym forum
                                                    natomiast nie przypominam sobie byś opisywała swoje sytuacje analogiczne do mrumru - być może masz swoje racje i być może one są słuszne ale póki co żadne fakty tego nie potwierdzają
                                                    jak ci tak zależy na ratowaniu tej kotki to podaj adres jak mrumru ją złapie osobiście i publiczne zobowiązuję ci się ją dostarczyć - będziesz miała swoją szansę

                                                  • salimis Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 20:11
                                                    I co, myślisz żebym się nie podjęła ?
                                                    To się mylisz.
                                                    Zamiast wyżalać się godzinami na forum już dawno można było tej kotce pomóc.
                                                    Sama wizyta u weterynarza to dużo.
                                                    Wiozłam niedawno kotkę z interwencji do kliniki.Nie wiedziałam co ją tam czeka.Niestety stan nie rokował nadziei i została uśpiona.Przeżyłam to strasznie ale nie zostawiłam jej samej sobie.
                                                    To że nie opisuję tego co robię nie znaczy że jestem bezczynna.Nie czuję takiej potrzeby aby o wszystkim pisać.Mam wiele koleżanek które więcej robią niż inni i nikt nawet nie wie o ich istnieniu bo nie mają czasu na fora. Czy w takim razie w twoim mniemaniu nie pomagają bo nie słyszałeś o ich dokonaniach ?
                                                    I tak jak wcześniej pisałam,jeśli zajdzie taka potrzeba mogę wspomóc finansowo.To jedyne co mogę zrobić na odległość.
                                                    Zamiast użalać się nad mrumru sam byś dał jakąś sensowną radę.To nie czas na żale ale na konkretne działania.Dobrze wiesz że czasami liczy się czas.
                                                    Być moze mrumru dużo robi dla kotów,nie mnie to oceniać ale czasami przychodzi taki moment ze człowiek w tym wszystkim się gubi i zawiesza.Potrzebny jest kop. A takie głaskanie,przytulanie przynosi odwrotny skutek od zamierzonego.
                                                    Czy tylko ja i może kilka innych osób zauważyło że ta kotka potrzebuje pomocy ?
                                                  • macarthur Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 20:31
                                                    tak jak pisałem być może mrumru nie jest doskonała ale twój wpis żeby się trzymała z daleka od kotów z powodu pomyłki jakiś być może istotnych faktów to zbyt daleko idąca krytyka

                                                    co do samej Jadzi-bis z wpisów mrumru zrozumiałem że sama wizyta u weta a nawet szpital może nie pomóc - z mojej oceny wynika że mrumru ma wystarczające doświadczenie przy kotach żeby dokonać oceny czy jest sens kota leczyć - a decyzja o uśpieniu rozumiem że jest podyktowana obawą o zarażanie dalszej populacji - osobiście prawdopodobnie zrobiłbym tak samo jak mrumru chociaż śmierć każdego pojedynczego kota bardziej nie przejmuje niż śmierć czasami ludzka
                                                    co do pisania że problemem są pieniądze to uważam takie wpisy po prostu za dziecinne bo pieniądze są zawsze problemem w jakiej sytuacji byśmy się nie znaleźli no chyba że ktoś ma szejka naftowego w rodzinie
                                                    co meritum wątku w sytuacji kiedy więcej osób zadeklarowałby chęć pomocy finansowej dla Jadzi-bis to ponieważ dramat rozgrywa się w Warszawie to gdyby się zebrała odpowiednia kwota można kotkę umieścić na kilka dni w szpitalu dla zwierząt i w zależności od rozwoju sytuacji podjąć dalsze kroki
                                            • 0ffka Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 17:38
                                              Moja Pynieńka była umierająca, ślepa, głucha i oblana benzyną, gdy ją zabierałam na rękach do domu. Wet pierwsze co zrobił to badanie na białaczkę i nie miała tego draństwa.
                                              Mój niedoszły umarlak leżał, jak trup na balkonie i załatwiał się pod siebie, łepek miał zasmarkany zaśliniony, zaropiały. Dałam mu antybiotyk w mięsku mielonym. Kot dziś śmiga po ogródkach.
                                              • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 13.11.11, 22:28
                                                Ja bym ją dawno złapała i zawiozła, tylko pochorowałam się na tym parkingu. Trzy tygodnie temu. Potem ten dziadyga wujek połamał pożyczoną klatkę. Ja nie prę do usypiania, cały czas mam na kolanach Munię Dziubek, którą odłowiłam z Fundacją w stanie strasznym i dalej znacie na pamięć. Munia w Boliłapce - testy że zdrowa, dzika i nieznośna do mnie w klatce, jeszcze w czerwcu rozorała mi obie dłonie. Teraz mnie całuję, mizia i przeprasza...

                                                Pewnie, że chce złapać, tylko klatka połamana, domek zalany biegunką, ostatni panowie ze straży tacy, że na miejscu Jadzi bis nigdy bym tu nie wróciła. Domek cuchnie, jedzenie przy domku nie ruszone, głodny Kwadrat z Kwadratową stoją 10 m dalej. Pewnie Jadzia bis już tu się nie pokaże, moja wina, mojego niezorganizowania, i głupio się pochorowałam. Straciłam mojego kochanego kocurka, ktoergo ulokowałam 5 lat temu u wujka i cioci. Salimis, ja bym b chciała odczepić się od kotów, wcale nie gniewam się na Ciebie za te rady. KOTY ZA MNĄ CHODZĄ. ZAWSZE TAK BYŁO. A TERAZ JUŻ ROBIĘ SIĘ STARA TRĄBA
                                                • salimis Re: USYPIANKO C.D. 14.11.11, 16:20
                                                  mrumru ja po prostu bardzo przeżywam śmierć każdego zwierzaka,nawet gołębia który był w tym roku moją pierwszą w życiu śmiertelną ofiarą a traf chciał że stanął na mojej drodze.Żeby to było w mieście ale jechałam gdzieś drogą między miejscowościami,po lewej stronie pola,po drugiej również.Nagle w oddali widzę że coś siedzi .Wcześniej go niezauważyłam bo się zlał z asfaltem. Mogłam zahamować ale wtedy doprowadziłabym do karambolu gdyż jechałam w "peletonie" pierwsza, z dużą prędkością.
                                                  Trąbnęłam,nie zareagował i co tu dalej pisać .Domyśl się sama jak to się skończyło.Trzy dni słyszałam huk i widziałam przelatujące ciałko.Ktoś by powiedział : to tylko gołąb . Ja mówiłam - ale on też chciał żyć.
                                                  Drugi przykład.Kocię kilkunastodniowe.Znajoma która od iks lat zajmuje się kotami,psami i ogólnie wszystkim co żyje,poprosiła mnie o transport do lecznicy.W transporterach jeszcze inne koty w trakcie leczenia.No więc kocię przestało jeść,na siłę je karmiła ale wiadomo lepiej zeby wet go obejrzał bo coś niedobrego się dzieje.Zanim weszłyśmy do gabinetu p.Basia uczesała go takim małym grzebyczkiem aby jak zażartowała lepiej się prezentował.
                                                  Weterynarz po przebadaniu stwierdził że ten kotek nie ma szans,ma problemy z serduszkiem,ciężko oddycha i zapewne spowodowane jest to wadą genetyczną.Zasugerował uśpienie.P.Basia zaczęła protestować że ona przecież nim się zajmie itd. Ciężko mi to przyszło ale także zaczęłam ją namawiać.Wiesz dlaczego ?
                                                  Bo miałam iks lat temu kocięta z wadą genetyczną i padały jeden po drugim.Nic się dało zrobić.Takie prawa natury.
                                                  Jako że znajoma akurat odbierała telefon ,weterynarz dał mi kociaka do ręki aby go przytrzymać i dał głupiego jasia.Widząc jak kociak osuwa się na mojej dłoni nie wytrzymałam.Wybiegłam z gabinetu zaryczana,bo co ten maluszek winien że musi umrzeć.A mógłby dorastać,psocić.Została z nim p.Basia.Po wszystkim zabrała go w kartoniku aby pochować.
                                                  Dla mnie uśpienie to ostateczność.Gdybym mogła to zwlekałabym jak najdłużej.Nie zawsze tak się da czego przykładem jest pies mojej siostry.Owczarek niemiecki lat dwanaście,głuchy niestety ale pełen życia.Od jakiegoś czasu jak to u dużych psów bywa zaczęły siadać stawy.Potykał się o własne łapy.W nocy stękał z bólu.Miał problem z pokonaniem ośmiu stopni aby móc wyjść na spacer.Siostra jak mogła tak go leczyła.Niestety w jej życiu się trochę pochrzaniło tak więc postanowiłam finansować leczenie..Widząc że przepisane środki nie pomagają i siostra zaczęła przebąkiwać o uśpieniu.Dla mnie było to nie do pomyślenia.Na pewno da się go jeszcze uratować.Zabrałam ją zatem do mojej pani weterynarz.Ta poradziła aby spróbować z dość drogim lekiem ale często przynoszącym efekty , Trocoxilem.Nota bene Trocoxil jest stosowany również u kotów.Im większa waga zwierzęcia tym droższy.Przy Reksie jedna dawka to koszt ok.120 złotych,po dwóch tygodniach powtórka a potem jeszcze 4 dawki co miesiąc.
                                                  Przewaznie po drugiej dawce jest poprawa.Wiadomo,zwyrodnienia nie da się wyleczyć,można jednak poprawić komfort zwierzęcia gdyz nie odczuwa tak bólu.
                                                  W przypadku Reksa poprawy nie było żadnej.Powrócenie do sterydów mijało się z celem skoro także nie przynosiły rezultatów.
                                                  Wetka rozłożyła ręce mówiąc że tak na prawdę już nic nie można zrobić ale odsuwała od siebie myśl o uśpieniu.On jest taki pełen życia,morda taka usmiechnięta - mówiła.No szkoda.
                                                  I wierz mi , znam ją z tego że tak szybko się nie poddaje.W tym momencie wiedziałam że zabrałam psa w jego ostatnią podróż.Że mój samochód na którego widok odzyskał siły w łapach,do którego wręcz biegł ,stał się karawanem.On nie był nawet w stanie do niego wskoczyć,musiałyśmy go wsadzać.
                                                  Widząc mnie i siostrę ,jak bardzo bijemy się z myślami wetka chciała zostawić nas same w gabinecie abysmy w spokoju zadecydowały co dalej.Nie wytrzymałam psychicznie,patrząc w brązowe oczy Reksa i tą szczęśliwą uśmiechniętą mordę.A on patrzył na nas,nie słysząc i nawet nie domyślając się że ważą się jego losy. . Zdecydujcie same powiedziałam i uciekłam.Wypłakałam się w poczekalni.Widząc mnie w takim stanie jedna z pań która przyszła z pieskiem zaczęła pytać co się stało.Opowiedziałam jej wszystko.
                                                  Stało się,zaczęłam widzieć krzątaninę w gabinecie,po jakimś czasie na chwilę zostały uchylone drzwi i ujrzałam go.Leżącego w narkozie z wyciagniętymi do przodu łapami jakby warował.Oczy otwarte lecz już nieobecne.Po jakimś czasie wyszła siostra,wetka ją o to poprosiła bo jak stwierdziła,podanie ostatniego zastrzyku nie jest widokiem dla niej przyjemnym a co dopiero dla opiekuna.Domyślasz się o co chodzi.Po kilku może kilkunastu minutach wywieziono go na specjalnym wóziczku.Było już po wszystkim Zdążyłam jeszcze po raz ostatni go pogłaskać.Panie czekające w poczekalni popłakały się.
                                                  Ja byłam zła na siostrę że jednak zadecydowała.
                                                  Teraz z perspektywy czasu gdy ból minął wiem ze to było najlepsze wyjście.Dalsze życie byłoby dla niego męczarnią.
                                                  Może zbyt emocjonalnie podchodzę do kwestii życia i śmierci ale nigdy nie zdecydowałabym się na jakiekolwiek uśpienie nie próbując ratować.
                                                  Tylko tyle chciałam ci powiedzieć.

                                                  macarthur napisał :
                                                  o meritum wątku w sytuacji kiedy więcej osób zadeklarowałby chęć pomocy finansowej dla Jadzi-bis to ponieważ dramat rozgrywa się w Warszawie to gdyby się zebrała odpowiednia kwota można kotkę umieścić na kilka dni w szpitalu dla zwierząt i w zależności od rozwoju sytuacji podjąć dalsze kroki

                                                  i oto mi właśnie chodziło,nie przytulać i współczuć ale zadeklarować jakąkolwiek pomoc.
                                                  Ja się chętnie dołożę.
                                                  • pi.asia Re: USYPIANKO C.D. 14.11.11, 18:37
                                                    salimis, poryczałam się. bo ja też tak mam - kota/jeża/żabę rozjechane przez samochód przeżywam godzinami. Nie wiem co myślą sobie o mnie dyżurni w Straży Miejskiej, bo jak tylko widzę rozjechane ciałko na asfalcie, to natychmiast do nich dzwonię, żeby sprzątnąć. A jest to średnio raz na dwa tygodnie.
                                                    Z drugiej strony wiem, że całemu światu nie pomogę, i to bardzo boli. Pocieszam się, że dzięki mnie Szeryf i Supeł miały trochę szczęśliwego psiego życia, a Duszka i Fraszka są zdrowe i mruczące. Na wolności już dawno by nie żyły, zwłaszcza Dusiaczek.
                                                  • 0ffka Re: USYPIANKO C.D. 14.11.11, 18:45
                                                    Ja też popłakałam się czytając post Salimis...
                                                  • mrumru81 Re: USYPIANKO C.D. 14.11.11, 21:29
                                                    Też mam takie najgorsze chwile...
                                                    W ubiegłym roku nawet nieźle się zorganizoawłam, ale wyszlo koszmarnie... Brak wprawy?
                                                    Koszmar, z Jadzią był jeden koszmar...Jakoś nie brałam pod uwagę, że każą uśpić, a kocica też nie miała ochoty. potworne...

                                                    Teraz mam za dużo, ściągnęłam sobie sunię, już ją zoperowala, sunia kwitnie, powinni ją już zabrać zgodnie z umową, powinnam dostać częściowy zwrot kosztow. Pierwszy i ostatni raz władowałam się w taką akcję. No nie,, mam dosyć, sunia kwitnie, niech zabierają bez kasy, oprócz suni są dwa czarne z parkingu. Ja wracam z pracy po 17 suka, koty, sprzątanie, już nie mam rozpędu żeby pomóc Jadzibis. Za dużo, trzeba mieć umiar...

                                                    Tak się tłumaczę, bo mi nie wyszło z Jadzią w zeszłym roku i w tym nie wygląda dobrze...
                                                  • wiesia.and.company Re: USYPIANKO C.D. 15.11.11, 00:30
                                                    Muszę się przyznać, że w miarę upływu lat, coraz mniejszą mam odporność... pewnie przez te lata przeżyte z moimi kotami, bo one mnie niesłychanie uwrażliwiły na odbiór każdego kociego przesłania, kociej mowy i kocich emocji. Bardzo ciężko przeżywam różne tragedie z udziałem kotów, wcale już tak bardo nie chcę się angażować... a coraz to sytuacje się trafiają. Cóż, po prostu kociarz ma nawet oko nastawione na niezauważalny ruch przy ziemi, w krzakach, ucho potrafi wyłowić najdziwniejszy dźwięk. Kiedyś obleciałam całą Koszykową i Piękną, bo wydawało mi się, że przemieszcza się tamtędy samochód rakarza (skąd by on?) ze szczeniakami płaczącymi gdzieś w klatkach. A to były rybitwy, które ciemnym wieczorem zlatywały stadkami nad Wisłę.
                                                  • basset2 mru... 09.12.11, 11:10
                                                    jak się skończyła sprawa z Jadzią bis?
                                                  • mrumru81 Re: mru... 09.12.11, 11:34
                                                    Jadzia bis nie pokazała się po wizycie Strażników. Pytam karmiące sąsiadki -przepadła. Pewnie wyzionęła gdzieś ducha w ciemnym kącie. Jeszcze zanim tak się pogorszyło Jadzi dopytalam sąsiadkę z naprzeciwka - dawała Jadzi antybiotyk. Tamta ubiegłoroczna uciekła z domku, gdzie siedziała z Kacapem. Kacapa strażniczki złapały. On gdzieś leżała na tyłach Katedry i tam znalazł ją chłopak znajomy Jokota i gdzieś jej zrobił takie hospicjum. Mowił, że sama umarła i że zadbał o jejspokój... Była Jadzia, potem Munia Potem Jadzia bis. Z tego Munia jest u mnie jako nr 4. Dwa dni temu miała gwałtowne załamanie formy, ale wszystko może się zdarzyć, mam zrobić Muni krew na kocie zarazy. Pani wet powiedziała, że mogla jej się uaktywnić białaczka... To trzy umarlaczki z mojego podworka, panuje tu jakaś zaraza albo koktajl zaraz...
                                                    Powinnam wyrzucić domek, cały zabiegunkowany przez Jadzię bis i kupić nowy...uciekam od tego, znowu będzie nowe hospicjum. Ale tak trzeba

                                                    Jadzia bis wyparowała, sądzę że nie żyje...

                                                    Podobnie jak Wiesia z wiekiem coraz gorzej radzę sobie z drastycznymi przypadkami...Mam mam natręctwo myśli, bezproduktywne...co powinnam zrobić, co zaniedbałam, jak ustrzec koty, jak im pomóc...najlepiej wychodzi mi chlipanie...
                                                  • basset2 Re: mru... 09.12.11, 12:12
                                                    mam nadzieję że jednakl została odłowiona przez SM i uśpiona ...
                          • pamama Re: USYPIANKO C.D. 09.12.11, 12:17
                            pi.asia ale jesteś jajcara - boski tekst smile
    • pamama Re: USYPIANKO C.D. 09.12.11, 12:58
      Ło matko ale paskudnie mi wyszedł ten post na końcu sad nie przeczytałam jeszcze całego wątku i jest nie w tym miejscu co trzeba. Głupio mi...

      Dotyczy oczywiście tego wpisu:
      "Mrumru, masz prawo pluć na ulicy i rzucać papiery, wolno Ci zrywać róże na klombach i zabierać dzieciom zabawki, nie musisz płacić podatków, ustępować miejsca w autobusie ani oszczędzać energii, możesz łamać przepisy drogowe (w granicach rozsądku), podżerać słodycze w hipermarketach i stosować mobbing w pracy.
      Zrobiłaś tyle dobrego dla kotów, że wszystkie te rzeczy będą Ci hurtem wybaczone, a za TM pójdziesz żywcem, niesiona falą szczęśliwego mruczenia."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka