Moja mama posiadaczka 3 letniego kocura ktorego znalazla jako kilkutygodniowego maluszka schowanego pod swoim samochodem, mysli o drugim kocie. Jej kocurek, sterylizowany, traktowany jak krol udzielny, zyja sobie tylko we dwoje, ale kot wieksza czesc dnia spedza sam w domu, bo mama ciagle jest jeszcze aktywna zawodowo. Zastanawiam sie czy takie dokocenie mialoby rece i nogi, czy jej kocur by pozwolil na nowego czlonka rodziny. Jest przyzwyczajony spac z nia, jesc jej miesko z reki, bo miska parzy w ryjka, a przy tym jest dzikus, nie lubi glaskania, poluje ciagle na jej nogi jak idzie

krzywdy nie robi ale dzikus jest, jesli ma to jakies znaczenie. Nie zna dzieci, moj dwu i pol letni syn przyprawia go o zawal, mieszkamy na tyle daleko od mamy, ze sporadycznie u niej jestesmy na dluzej i kot niestety siedzi w tym czasie gleboko schowany, prychajac i syczac jak tylko mlody sie do niego zbliza, choc dziecko nie probuje mu nic zrobic (sami mamy kota w domu i syn jest przyzwyczajony do wspolzycia z kotowatym) ale zachowuje sie glosno, biega, wykonuje mnostwo gwaltownych ruchow.
Co sadzicie o dokoceniu w takiej sytuacji? Jakies porady?
Oczywiscie w gre wchodzilaby znowu jakas kocia sierotka.