Podczytuję Zakątek już od dawna i wreszcie razem z moją koteczką Różyczką postanowiłyśmy dołączyć. To mój pierwszy kot, więc postępowania się dopiero uczę, ale po mruczeniu i przylepności kici mogę chyba stwierdzić, że eksperymenty się udają

Różyczka pojawiła się u mnie rok temu z zaskoczenia. Moja szefowa i większość współpracowników to kotoholicy, a i ja zawsze chciałam mieć kota. Pewnego dnia zostałam poinformowana, że u sąsiadów zadomowiła się kotka z maluchami i że jeden będzie mój. Potraktowałam to jako żart, ale nagle został mi przyniesiony taki mały wypłoszek:

Pierwszy dzień zapłakany wypłoszek spędził pod łóżkiem, ale szybko twierdziła, że jednak jest jej dobrze:

Różyczka szybko zaczęła pokazywać charakterek i zwiedzać nowe terytorium. Odkryła, że drapanie mebli to świetny sposób na zwrócenie na siebie uwagi, kiedy człowiek bezczelnie zajmuje się czymś innym niż kotem, na przykład zmywaniem naczyń czy szykowaniem rano do pracy. Ma też osobowość niebywale narcystyczną, bo bez przerwy potrzebuje zapewnienia, że jest najważniejsza i lamentuje, kiedy akurat głaskania nie ma

Ulubiona zabawa to ganianie (najlepiej rano albo wieczorem, już podczas ciszy nocnej), zrzucanie przedmiotów, polowanie na moją rękę pod kołdrą oraz na renifera na wędce:

Renifer oczywiście już nie wygląda tak ładnie, ogon i uśmiech stracił na samym początku znajomości z Różyczką

Różyczka śpi tam gdzie miękko i ciepło, i tam, gdzie nie wolno (laptop i stół), ale wie doskonale, że wystarczy zrobić słodką minkę i nikt nic jej nie zrobi. Pewien respekt wobec mnie, jako dużego zwierza, jednak odczuwa, a przynajmniej udaje, że odczuwa

A kiedy rozmruczana przychodzi do mnie i głaszcze łapką po twarzy, wiem, że poza tym bardzo mnie lubi