Dodaj do ulubionych

W desperacji tabletkowej jestem

07.01.13, 00:04
Znowu Geralt na tapecie. Nie mam pomyslu na tego kota, jak mu te tabletki na ulagodzenie chorej paszczy dawac. Jak rozgniatam i podaje ze smietanka lub jajeczkiem (surowym), to mam wrazenie, ze wszystko wypija, tylko nie te czesc z proszkiem... W jedzeniu puszkowym sie nie sprawddza, bo nie zawsze ma ochote zjesc, jak zostawie, inne koty moglyby sie dobrac. Wet dal ostatnio specjalna paste, w ktora sie wklada tabletki, ponoc koty uwielbiaja, Bialowlosy nawet nie raczyl powachac. Tak samo takie sticki - snacki, ponoc jadl, jak sasiadka sie nimi opiekowala przez swieta, ja daje, nie chce ruszyc (chcialam juz wpychac w te snacki tabletki). A mnie sie plakac chce, jak na niego patrze i widze, ze go paszcza boli (czasem znienacka zaczyna krzyczec i rzucac glowka i machac lapka przy pysiu, okropne).
Mozna by wrocic do zastrzykow, ale wet nie uwaza za najlepszy pomysl usypianie go co 3 tygodnie, zeby dac lek. Oczywiscie wsadzanie golej tablety do pyszczka oczywiscie nie wchodzi w rachube z tym kotem.

PS
A tak na marginesie, to sasiadka, ktora sie nimi zajmowala przez swieta mowila, ze zdybal ja jakis babsztyl z okolicy ze niby jak smialam zabrac kota, co to niby do kogos nalezal (chociaz sie nim wcale nie zajmowal). Babsko nawet wiedzialo, ze kot ma chorobe pyszczka i dlatego nie je, ale oczywiscie nikt nie byl laskaw nic zrobic; dla niej pewnie lepiej, zeby kotem sie nikt nie byl zaopiekowal, tylko pozwolic kotkowi powoli umierac z zimna i glodu w cierpieniu...Cale czszescie, sasiadka ja sprowadzila do parteru i powiedziala, ze kotu jest dobrze tam, gdzie jest i ma sie babsko nie wtracac. Skad sie takie egzemplarze biora... sad
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 00:40
      A probowalas zrobic z tabletki papke i strzykawka delikatnie do pycha podac?
      • bebe.lapin Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 01:22
        Nie, ale to raczej nie kot na takie manewry, a przynajmniej nie w pojedynke sad
        • wiesia.and.company Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 01:56
          Oj tak, tak, to jest problem, jeśli pacjent nie chce sam z siebie jeść tego, w czym tabletkę utopiono. Moja Grosia ma wiecznie chory pyszczek, dziąsła, język, podniebienie, nie może nawet łykać. Nie sposób podać tabletki na siłę w tak bolesny pysiak. Dlatego jeżdżę z Grosią do lekarza na zastrzyk w dupcię. Nie wchodzi w grę żadne usypianie, bo w sumie po co... Grosia usiłuje zwiać ze stołu, odwraca się w stronę transportera na stole, wtedy ja jej główkę przyciskam do siebie, odwracam uwagę pukając ją nerwowo w czółko, ona się koncentruje na mnie, a wtedy lekarz wbija szybko igłę w ten wypięty zadek. I już...
          Grosia ma plazmocytarne zapalenie jamy ustnej, i czasem muszę z nią jeździć co dwa tygodnie, czasem co trzy, czasem co cztery, a czasem co sześć (hurrra!) tygodni. Tak od trzech lat. Ale świetnie sobie radzimy, Grosia je, ugniata mnie łaputkami, czasem chrupki jej źle wchodzą, ale mięsko zawsze wink Jeśli nie może jeść mięska, to sygnał dla mnie, że już pora odwiedzić naszego weta.
          Taaaak... Grosia spryciula potrafi wyczuć w spodeczku mleko skondensowane z drobinkami tabletki i nie wypije wtedy, bo tak to chętnie chłepcze. Ach, te koty to mają węch plus organ Jacobsona, połączenie zmysłu węchu i smaku w podniebieniu górnym. Czasem mi to utrudnia leczenie.
          A może pociachaj tabletkę na kilka kawałeczków (żeby ząb na twarde nie trafił) i powkładaj kawałeczki po prostu do mięska drobno naciętego, żeby się te tabletkowe cząstki przykleiły. Może zachłannie wszystko połknie?
    • wladziac Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 07:00
      podawanie kotu z chorym pyszczkiem tabletek siłą rzeczy jest dla niego strasznym dyskomfortem a częściowe wypijanie rozpuszczonego leku mija się z celem,najlepiej leczyć zastrzykami oczywiście bez usypiania,działanie weta jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe bo przecież powinien posiadać urządzonko do unieruchamiania kota i podać zastrzyk bez problemu,może potrzeba dwóch osób żeby go tam wsadzić ale przecież inni sobie z tym radzą i nie spotkałam się z tym żeby do zastrzyku kota usypiać,do innych poważniejszych zabiegów tak
      • bebe.lapin Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 12:48
        No to jest jednak dziku s straszny, Geraltem jest nie bez kozery, pisalam Wam juz, co wyprawial big_grin

        Sprobuje jednak z ta strzykawka, choc daje sobie male szanse. Ostatecznie, wet ma taka specjalna klatke, ktora pozyczal mi osattnim razem, moze wystarczy-nie wiem, czy te zastrzyki musza byc w jakies precyzyjne miejsce, czy nie?
        • jottka Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 13:00
          trochę to jednak dziwne - do zwykłego zastrzyku kota się nie usypia (tym bardziej, że uśpienie go to TEŻ jest podanie zastrzykusmile ale skoro to ma być co 3 tygodnie, to raczej chyba o jakiś bardziej skomplikowany zabieg chodzi? jednakowoż nieważne, ja bym zaczęła szukać innego weta, tzn. takiego, co by mniej bał się zwierzaka, a bardziej miał na względzie jego dobro...

          istnieją wprawdzie specjalne strzykawki do podawania tabletek (długa, cienka strzykawka z plastiku z uchwytem a la nożyczki, w środku tłok, na końcu miękka nasadka, w którą wsadzasz tabletkę), ale w tym wypadku cokolwiek byś nie pchała do pyska, to będzie go bolało. z tym, że w wypadku takiej strzykawki chodzi głównie o to, żeby kot otwarł buźkę na tyle, żeby oprzeć strzykawkę o nasadę języka (dość głęboko, pośrodku na języku, nie w gardle jako takim), nie dotykasz mu zębów ani dziąseł. a jak masz inne koty, to ja bym popróbowała poćwiczyć na zdrowych osobnikach z byle czym, byle chwyt opanować - może to by dało efekt?
          • bebe.lapin Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 13:19
            Zaczynam sie zastanawiac, czy ja tego weta dobrze zrowumialam, bo mnie tez sie to wydaje dziwne.
            Ostatnim razem pozyczyl mi transporterek-klatke, wlasnie, zeby kota "obezwladnic" zastrzykiem, ale wtedy robil mu 2 zastrzyki (lekarstwo na paszcze i szczepienie) i go ogladal. Musze sie go zapytac, czy do samego podania zastrzyku z lekarstwem nie wystarczy mu ta klatka.
            • karple Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 13:50
              > trochę to jednak dziwne - do zwykłego zastrzyku kota się nie usypia (tym bardziej, że uśpienie go to TEŻ jest podanie zastrzyku.....

              he to nie widziałaś kochana mojej Nelki u weta..... W naszej lecznicy na sam jej widok szykują usypiacza big_grin nie no a poważnie to do jednego zastrzyku małego kotecka trzymają trzy dorosłe osobniki w rękawicach po łokcie, a zbadać ją może tylko jeden jedyny lekarz i to też jak kota trzymaja minimum dwie osoby sad raz jak nam się małpa pochorowała w świeta i siłą rzeczy musieliśmy jechać do innego weta to po dzikim ataku szału dostała usypiacza i wtedy dopiero wet ja wyoglądał i przy okazji zrobił chyba wszystkie możliwe badania na zapas plus zabiegi kosmetyczne też na zapas big_grin

              A wracając do problemu bebe.lapin to może rozdyźdana tabletka wysmarowana na łapkę?? Na moje koty działa.... robię tak- mieszam tabletkę z odrobinką majonezu lub gęstej smietanki ( w zależności od upodobań kota ) i smaruje łapkę. Kot czyścioch z obrzydzeniem ale zlizuje- natura na ogół wygrywa big_grin
              • aankaa Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 17:51
                podobnie jak Karple rozgniotłabym tabletkę na miazgę i podała w jakimś smakołyku na palcu (nasza kita uwielbia pastę na odkłaczanie), ew w mielonym mięsie, albo wyświniła nie tyle łapkę - bo z niej strząśnie na ścianę ale gdzieś na ciele - gdzie jest w stanie dotrzeć jęzorem
                może lubi żółtko ? taką mieszanką można wysmarować kota smile
                • mitta Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 18:59
                  Można jeszcze tabletkowy proszek wymieszać z masłem i wysmarować przednie łapki, masło tak łatwo nie odpada.
                • bebe.lapin Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 19:04
                  Przeciez nie bede go smarowac codziennie, w ogole wizja Bialowlosego w zoltku-genialna big_grin Poza tym jeszcze nie widzialam, zeby sie ten kot myl (jednynie po lapce, ale raczej brudny nie chodzi, wiec pewnie to robi, jak mnie nie ma, w mojej obecnosci zazwyczaj gdzies sie zaszywa i spi).

                  No ale dzis kupilam takie chamskie pasztety kocie z supermarketu (najlepsze, jakie sa w ofercie skladowo), bo mi sie Cosma skonczyla, i oczywiscie na te sie wszystkie ogony rzucily, a panicz wylizal wszystko z wlasnej miski (wlacznie z tabletka suspicious) i teraz wykancza to, co zostalo w innych miskach.
                  • aankaa Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 19:23
                    no widzisz, wystarczy podać byle świństwo i już kociej ma tabletkę wewnątrz tongue_out
                  • wladziac Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 19:36
                    zjedzona cała tabletka to już jest sukces bo takiego sposobu jak smarowanie kota mazią z rozpuszczoną tabletką nie poważam jako że nigdy nie będzie to pełna porcja tabletki zawsze coś z niej umknie na boki a w leczeniu ważna jest pełna dawka,tak to jest że koty luuuubią te świnstewka wcinać i można to wykorzystać w lepszej sprawie byle nie za długo
                    • karple Re: W desperacji tabletkowej jestem 07.01.13, 20:03
                      He he chamski pasztet- dobre big_grin ale faktycznie coś jest w tych tanich badziewiach bo moje jak czasem takie cóś dostana to pałaszują aż im sie uszyska trzęsą i czym tańsze badziewie tym one lepiej jedzą big_grin na codzień staram się je karmić bardziej wartościowo, ale widząc jak lubią "chamskie" jedzonko raz na jakiś czas robię im "święto" big_grin a teraz dzięki trafnej uwadze Baby.lapin będę im tam przemycała tablety big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka