Prawdopodobnie szykuja sie domy dla dwoch maluchow. Niebieskiego (kotka

) i Rudasa (kocurek). Niebieskiego chce pani (prawnik, dzieci, maz). Z poczatku mial to byc kot do 6miesiecy ale zobaczyla mala i chyba sie zakochala, bo zaraz byla historia, ze takiego golebiego kota mial jej tato, nazywal sie Gandalf (kot znaczy) i ona chce wlasnie takiego.
Rudasa chce facet (artysta, z rodzina) i choc MD robil wielki PR dwom mlodzianom, to nie, ma byc maly kocurek. Facet mieszka poza Santiago, na takiej parceli jak my.
No i rodza sie dylematy. O ile pani wydaje sie autentyczna, tak ow 'artysta' troche nas zrazil. Kociak moze byc tylko zabawka dla corki, napewno nie bedzie kotem domowym. Gorzej jesli chca malego kociaka bo jest im na chwile potrzebny np do serii zdjec czy video (facet zajmuje sie reklama), a potem wywala na pysk.
Nie ma tutaj zwyczaju wizyt przedadopcyjnych, umowy adopcyjne i owszem sa w uzyciu, ale sami wiecie ile sa warte
Zdajemy sobie sprawe, ze jak i wszedzie , o dobre odpowiedzialne domy trudno, ze wariatow kocich naszego (znaczy zakatkowego

) pokroju malo jest, szczegolnie tutaj. Ze kazdy dom, nawet wychodzacy bedzie lepszy niz krzaki jezyn u nas.
Faceta MD bedzie jeszcze sondowal, ale widze ze sympatii do niego nie ma.
No i kociaki sa male, wymagaja wiecej opieki niz starsze. Szczegolnie niebieska.